000122a |
Previous | 16 of 42 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
I wr!rF tifr!! wfa- - ul 4£&ng4ita&S&-&&'22Je&&&- i frm££ml£ifiIZSi&xt-iim'MU- j ! IP81i 'F"' ygc-aaT- -'
U
iBSSpSfcr-- S
-- s &
1
NR 2829 wZWIAZKOViEC' KWIECIEń (April) 6 — 1966 STR 10
"¥?
V
ł~
tUfsl
Jl
S Wesofeao Alleluja
fTr~-~~'--i'- --
S V$lfl
8 m4 Mfsrr
k1 p%T-Sui(-
w
%
w
Ks Senior J Niemiński
ŚWIĄT
i Polonu
życzą
'Parafu 'w -- Lina
l8G Couan Ae
i Toronto Ont
Ks Sen J Nicminski prób
Sw Trójcy
I 880 Barton St E
Hamilton Ont
I
I Ks Mgr B Czyucjnski rob
i Parafia Sv Krzyża
4211 Esplanadc Avc
1 Mnntrpil P O
Ks A Ćwikliński prób
Sw Józefa
300 Court St
Oshawn Ont
s
adyWflF Wff- l-ff7j
Ljf
tiftii tw v K--
—sir 'Ar X~2LVS£I Ws£SW£
SENIORAT KANADYJSKI
POLSKIEGO NARODOWEGO
KATOLICKIEGO KOŚCIOŁA
WESOŁYCH WIELKANOCNYCH
parafianom przyjaciołom całej Kanadyjskie)
Parafia
Parafia
Najserdeczniejsze życzenia
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
i WESOŁEGO ALLELUJA
Zarządowi Głównemu ZPwK wszystkim Grupom
Związkowym wszystkim Kolom Polek przy Grupach
Gronom Młodzieży oraz całej Polonii składa
Zarząd Centralny Kół Polek
Związku Polaków w Kanadzie
Anastazja Kozłowska prezeska
Franciszka Kieltyka sekretarka
s
l!Ulimwe wycieczki Polski
k
§
Queen
Parafia Mani
3G1 Burrons
Winnipeg Man
D Malinowski prób
Parafia Józefa
1111 Assiniboine Ae
Brandon Man
C Lach prób
Parafia Misyjna św Jozefa
Bcausejour Man
&v Józefa
Libeau Man
Parafia Misyjna
Wniebowzięcia NMPanny
Mikado Sask
%
8
r --r v )
ss- - tj
samolotem tylko $504 00 ti
PLACÓWKA 114 SWAP
przesyła
Najserdeczniejsze iyczenia
WESOŁEGO ALLELUJA
Wielebnemu Duchowieństwu Prasie
Kolegom Wctcranm i Ich Rodzinom
oraz całej
Zarząd:
Z Klaczyński A Granat
W Morski Zamerski
J Juliusz S Loch
KOŚCIÓŁ CHRYSTUSA PANA
PEKTECOST
159 Claremonł St — Toronto Ont
Nabożeństwa odbywają się w każdą niedzielę o godz
11 rano klasa Biblijna dla dzieci i starszych o godz
rano Nabożeństwa Ewangelia Jezusa Chrystusa
Modlitwy śpiewy Solo Duet ild Nabożeństwa o 10 1
11 rano środy modlitwy w soboty dla młodzieży
Błogosławieństwa życzymy wszystkim uczestnikom
Ewangelii Pańskiej i Wesołych Świąt Zmartwychwsta-nia
Pańskiego
Rada Kościelna
Rov Franciszek Berezowski prezes
Teł WA 1-1-
806
§
l J 7 i- -w-- '=--?
spokojnych pogodnych świąt
wesołego alleluja
S życzy
Tfonnnifo Travol Burcau
Organizacjom
1926 Obsługuje Polonię -- 10 lat 1966 %
do
ijtj_ T
f -- j
i
Miej
Lr mimiis
i'A'&STft5
296 St W Toronto
!t
%
fw Ac
Ks
&w
Ks
Par Misyjna
Sk
i
Lłd
Polonii
M
10
W
Klienteli
od
Teł EM 2-32- 26
WESOŁEGO ALLELUJA
W DNIU ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO
2YCZĄ SWYM KLIENTOM
LONDON FURNITURE CO
Wlaśc S i M Szostak
875 Ouocn St W — Teł EM 6-20- 10
i
ti
JOSE" MARIA
SANCHEZ-SILV- A
& raf ł ssf
yDlOiaiii Til
Błeś bardzo głodny? — py- -
tał
pirfi-- m — orinarł Pan
gd juz Jezus spożył mięso
i chleb popatrzył na Marcelin-k- a
i rzekł
— Jesteś naprawdę dobrym
chłopcem i dziękuję ci za to
— Ja taki sam jestem dla Mru-czka
i dla wszystkich — odparł
zyuo Marcelinek
Ale zaraz jak poprzednio za-myślił
się
— Masz dużo krwi na twarzy
i na rękach i na nogach — po-wiedział
— Cy nic bolą cię te
rany?
Pan Jezus znów się uśmiech-nął
a kładąc dłoń na główce
chłopca zapyta! łagodnie:
_ — Czy ty wiesz kto mi je za-dał?
—Wiem — odpowiedział Mar-celinek
mrużąc oczy — To zro-bili
Ci iii ludzie
Pan Jezus opuścił głowę na
piersi a Marcelinek skorzystał
ze sposobności i zdjął mu ostroż-nie
cierniową koronę i położył
na stole Chrystus zezwalał mu
na to wszystko patrząc nan z
miłością jakiej Marcelinek ni-gdy
w niczyich oczach nie wi-dział
— Nie mógłbym ci ich wyle-czyć- ?
— zapytał chłopiec wska-zując
na rany Chrystusa
— Mamy w klasztorze taką wo-dę
co bardzo szczypie jak się ją
przykłada na rany i mnie
wszystkie się zagoiły
Pan Jezus skinął głową
— Możesz mi je wyleczyć Mar-celink- u
ale tylko jeśli będziesz
dobrym chłopcem
— Ja już jestem dobry! — wy-krzyknął
Marcelinek uśmiecha-jąc
się
1 mimo woli preesunął palca-mi
po otwartych ranach Chry-stusa
z których sączyła się świe-ża
krew
— A jakbym ci wyrwał te
gwoździe z krzyża? — zapylał po
chwili
—To bym nie mógł na nim
wisieć — odpowiedział mu na to
Pun Jezus
Następnie zapytał Marcelinka
czy zna dobrze jego dzieje na co
chłopiec powiedział że tak ale
dodał zaraz że pragnąłby o nich
usłyszeć od Niego samego i czy
tak było naprawdę jak mówią
Więc Pan Jezus opowiedział mu
całe swoje życic Mówił o tym
jak to będąc jeszcze dzieckiem
pomagał swojemu ojcu który
był cieślą i że kiedyś zginął ro-dzicom
aż go odnaleźli rozma-wiającego
z mędrcami pewnego
miasta jak podrastał co robił i
jak głosił kazania i znalazł so-bie
uczniów mówił o przyjacio-łach
i — że go potem ludzie bi-ll
i w twarz mu pluli i ukrzyżo-wali
na oczach jego własnej Mat-ki
Czas upływał na (Iwono 'a
częło się ściemniać więc Mai co-line- k
pożegnał się z Panem Je-zusem
przyrzekając że na drugi
dzień przyjdzie na pewno Ponie-waż
chłopiec miał wilgotne oczy
więc sam Pan Jezus dotknął pal-cami
jego powiek aby bracisz-kowie
nie poznali że płakał Wte-dy
Marcelinek zapytał Chrystu-sa
czy się ucieszy (a może jest
mu wszystko jedno0) jeśli ju
tro znowu pnyjdzic go odwie-dzić
Pan Jezus podniósł się od
stołu by po spożyciu chleba i
mięsa wrócić na krzyż
— Ucieszę się bardzo Marce-link- u
— powiedział — Przyjdź
jutro do mnie
Marcelinek opuścił poddasze
nieco oszołomiony myśląc nad
tym skąd Pan Jezus wiedział że blo mu na imic Maicchnek a
nic Gil Papka albo nawet Mru
czek Schodząc nie mógł wvjść z
podziwu jak to się stało ze po-znikały
plamy od krwi na jego
rękach
Tej nocy spał Marcelinek jak
susel Nazajutrz przebudziwszy
się nie mógł w żaden sposób so-bie
przypomnieć czy miał w no-cy
jakieś sny Nie śnił bowiem
ani o robakach ani o burzy i bły --
Skawicach ani nawet o tak sma-cznym
mięsie które zajadał dnia
poprzedniego Ale zaraz przypo-mniał
sobie o przyrzeczeniu da-nym
Człowiekowi z poddasza i
cały dzień chodził łamiąc sobie
głowę jak udać się znowu nie-spostrzeże-nie
na strych a jedno-cześnie
jakie to przysmaki mógł-by
zanieść swojemu przyjacielo-wi
Całkiem przypadkowo wszy-stko
ułożyło się jak najlepiej "W
czasie jednej ze swych wypraw
do kuchni zobaczył że nie było
w niej nikogo Nie zastanawiając
się dłueo wsunął sobie do kiesze-ni"
wielką pajdę' chleba a potem
bvstrym okiem zlustrował wszy-stkie
'kąty patrząc czyby czegoś
tam jeszcze nie porwać Nie zna
f t e&k W&M %
fł t?" ~%- - -- 6 IWJ '] -
iM-f-ea m n
FRAGMENT FILMOWEJ
OPOWIEŚCI HISZPAŃSKIEJ
lazłszy jednak niczego godnego
uwagi poza ogromnym kotłem z
kapusta na ogniu juz miał za-miar
udać się na poddasze kie-dy
nagle spostrzegł napoczętą
butelkę z winem pozostałą za-pewne
po dniach świątecznych:
poskoczył po blaszany kubek na-pełnił
go aż po same brzegi i nie
zwlekając dłużej poszedł na scho-dy
które tak dobrze juz znał ze
wchodził po nich prawie bez
szmeru W drodze przypomniał
chio ńp na S7r7pście ku służący
mu do otwierania okienka pozo-stawił
na poddaszu wszedł więc
me martwiąc się juz o nic Jesz-cze
po ciemku pozdrowił Pana
Jezusa który odpowiedział mu
z krzyża:
— Dzień dobry moj Marcehn-k- u
Przy słabym świetle sączącym
się przez wąskie okienko Marce-linek
zbliżył się do stołu posta-wił
na nim wino którego trochę
lozlał jednak po drodze a potem
chleb Chrystus nic nie mówiąc
zstąpił z krzyża i zatrzymał się
tuż' przy chłopcu Marcelinek o-bhzu- jąc
palce umoczone w winie
odezwał się:
— Nie wiem czy ci będzie sma-kowało
to wino ale ojcowie po-wiadają
że rozgrzewa wcale do-brze
I ja myślałem — ciągną!
dalej nie czekając na odpowiedz
że nadchodzi zima jak zeszłego
roku i że
Urwał zafrasowany spogląua- -
jąc na Pana Jezusa
— I że co Marcelinku? —
zapytał Chrystus dodając chłop
cu odwagi
— Myślę — odpowiedział Mar-celinek
z wahaniem — że ci pny-mos- ę
jeden koc abyś się nieco
się otulił i żeby ci nie było tak
zimno Nic wiem tylko czy to nie
jest kradzież
Pan Jezus usiadł w klasztor-nym
fotelu
Marcelinek stał tuż przy nim
patrząc jak spożywał chleb i jak
od czasu do czasu podnosił bla-szany
kubek z winem do ust
— Wczoraj opowiedziałem ci
o moim życiu — rzekł do chłop-ca
Chrystus — ale ty nie opowie-działeś
mi jeszcze o swoim
Marcelinek otworzył szeroko
oczy nie ukrywając zdumienia
— Moje życie — rzekł — jest
lmrrWn krńtkip Nie miałem ni
gdy rodziców i braciszkowie kie-dy
byłem jeszcze bardzo malut-ki
zabrali mnie do siebie I ży:
wili mnie mlekiem starej kozy i
kiełkami które nu robił brat Pa-pka
i mam już prawie pięć i pól
roku
Zamilkł na chwilę a potem
ciągnął pod bacznym spojrze-niem
Chrystusa :
— Nie mam matki
I zaraz jakby sam sobie prze-rywając
zapytał:
— A Ty masz matkę''
— Mam' - odpowiedział Cluy- -
stus
— Gdiie ona jest'' pylal
Mnirohnok
— Razem z twoją — rzekł Pan
Jezus
— I jakie są matki"' — py-tał
dalej chłopiec — Ja zawsze
myślałem o mojej i niczego ni-gdy
tak nic chciałem jak wła-śnie
zobaczyć moją mamusię
choć tylko na chwilę
Wtedy Chrystus zaczął opo-wiadać
mu o matkach jakie one
są dobre kochające i piękne
jak miłując swe dzieci same so-bie
odejmują od ust aby tylko
dać im coś do zjedzenia i wypi-cia
i troszczą się by miały je
czym przyodziać Marcelinkowi
shichaiatomu Chrystusa !zv kre- -
I ci!y się w oczach myślał teraz o
I swojej nieznanej matce o icj
'włosach delikatniejszych od fu-jter- ka
M ni czka i o jej oczach w ic-- I
ks7vih od nP7ii krzv — żvw iciel- -
ki "tlko ze jeszcze" słods"zych i
myślą! o Emanuelu który mia!
tula" kiedy to Marcelinek zaci-snął
mu koniec nosa klamerką
dowieszania i suszenia bielizny 'tak mocną że mu „świeczki" wy- -
i skoczvłv
I Wra7 7 H7vnnionifm na nhiari
i_naajes"zita pora pożegr_n_a_niar s_iry_ _z
i Panem Jezusem Chrystus po-wrócił
na krzyż Tak urzekające
Jednak było jego opowiadanie" o
i matkach" że Marcelinek zapom-niał
zupełnie tym razem zdjąć
mu cierniową koronę ale posta-inowi- ł
nie zapomnieć o tym pod-Jcza- s
następnej wizyty a nawet
rozerwać ją raz na zawsze aby
Pana Jezusa nie dręczyła już ni-gdy
więcej
W serduszku Marcelinka dzia-ły
sie dziwne rzeczy i kiedy nie
mógł zobaczyć swego przyjacie-la
mając nieustannie obraz iego
Drzed oczami szedł do kanlicy i
tam uklęknąwszy przed wizerun-kiem
świętego Franciszka z A- -
safo
--Si
1s
sar
isvzu szukał wziokiem niewiel-- i
kiego krucyfiksu który znajdo-Iwa- ł
się w rękach Biedaczyny i
'wpatrując sie wen widział Czło-- I
wieka z 'poddasza i zaraz prz-'mni- al
sobie wszystkie jego sło-iw- a
I nieogramona radość napeł
niła jego serce Natomiast w bra-ciszkach
klasztornch te jego wi-izyt- y
w kaplicy budziły podejrz-enia
gdyż znali go dobrze i wie-- I
dzieli j"ak przecież trudno jest
ściągać Marcelinka z ogrouu cz
z pola na modlitwy
— Co tutaj robisz-- ' — zapUał
chłopca brat Tiń-Ti- ń sorstko
Pr7f7 uipIp bardzo wiele dni
wchodził Marcelinek na podda-sze
przynosząc Chrystusowi naj-dziwniejsze
czasami posiłki
począwszy od orzechów lub ja- -
kicnś winogron czy icz rouzyn
kńw lnh nrzyDiekamch skoiek
chleba a skończywszy na kawał
ku ryby z odrobiną piasKu co się
przylepił kiedy spadła mu po
drodze na ziemię Pan Jezus ni-gdy
się na nic nie krzywił i zja-da!
wszystko ze smakiem ku wiel-kim
rarfnśoi Marcplinka Przewa
żnie jednak przynosi! mu chło
piec cnleb i wino zauważy i
(p riw-i- p roezy naiłatwiei bło
wynosić z kuchni w szczególno
ści wino gdyż znalazł sposoo o- -
Iwiorania hnlploK zaillkmchch
w skrzynkach na strychu tuż o
bok poddasza zaoDserwowai uik-z- e
że Chrystus takie właśnie po-siłki
przyjmował ze specjalnym
zadowoleniem
Wreszcie pewnego dnia Pan
Jezus uśmiechając się rzek! do
chłopca:
— Od dzisiaj będziesz zwał się
Marcelino Chleb i Wino
Chłopcu bardzo przypadło do
gustu to nowe imię Teraz Pan
Jezus zaczął ooowiadać jak to on
I sam by pozostać żywym pośród
ludzi którzy go uKrzyzowan
pnyrzekł im iż żyć będzie zaw-sze
wśród nich pod postacią chle-ba
i wina w ołtarzu i to cospo-żywa- ł
kapłan podczas Mszy świę-tej
było właśnie Jego Ciałem i
Krwią Marcelinek był więc z te-go
dumny że me nazywał się
więcej tak pospolicie jak dotych-czas
ale Marcelino Chleb i Wino
i pewnego dnia podczas obiadu
w refektarzu zawołał na cały
głos aby go wszyscy usłyszeli:
— Ja się teraz nazywam Mar-celino
Chleb i Wino!
Poniektóry z braciszków spoj-rzał
nan z uśmiechem jakiś inny
surowo bo nie było wolno roz-mawiać
w czasie jedzenia wobec
Ojca Przeora i całego Zgroma-dzenia
A Ojciec Przełożony któ-ry
gdzieś daleko błądził myśla-mi
spojrzał na chłopca i Marce-linek
zadrżał tak głębokie i
przeszywające było jego spojrze-nie
które zdawało się odkrywać
wszystkie jego myśli i naikiyt-sz- c
tajemnice
Nic nic stawało na przeszko-dzie
przyjaźni Marcelinka z Pa-nem
Jezusem nadal zanosił mu
pożywienie i nawet kiedyś udało
mu się zataszczyć przyrzeczony
koc który mu pewnego dnia o-bie- cał
nic martwiąc się juz tym
czy było to kradzieżą czy liie
Dużo mniej zajmował :-- ę swoi-mi
zwierzątkami i teraz nie on
kota ale stary Mruczek jego po-szukiwał
bo już zupełnie zanied-bał
się w swoich łowach i jego
puszki z wodą podziurawione pu-dełka
poniewierały się po ką-tach
a on sam wydawał sie być
zasmucony w jakichś myślach
Bardzo często zachodził do ka
phcy Braciszkowie widząc go tak
nagle zmienionym poczynali snuć
podejrzenia i obserwować go ba
czniej niż dotychczas aczkolwiek
z ukrycia Marcelinek zaś chodził
z głową pełną przedziwnych my-śli
zapomniał o Emanuelu i mi-nęło
już siedem dni jak nie za-glądał
do swojej kozy — karmi-eielk- i ani nie wyprawiał psot
bratu Papce ani też nie odwie-dzał
brata Mało w jego celi Za-niepokoiło
to bardzo Ojca Prze-ora
polecił wiec wszystkim aby
mieli zawsze chłopca na oku
IliliSr
-ł-J-i- -isS-S-S-i
mmmmm
m m s
s$fc& - &P i
l? NAJSERDECZNIEJSZE
%3
Mioim Klientom
i całej Polonii
smierz
LSKI
Z BA BCL
% członek firmy adwokackiej
BIELSKI & BIELSKI s adwokaci obrońcy
% notariusze
% 347 BAY ST
EM 2-12- 51
ii DWuchieolwebienńesmtwuu
w Toronto
Polonijnym
Organizacjom
wsystkim swym
przyjaciołom i
% znajomym przesyłam
z okazji świąt
najscidcczmcjszc
życzenia 3
Ss Wielkanocy
3 Jerzy
Dobrzański
przedstawiciel
Acadian Distillcrs
Limited
lei Biuro 251-956- 2
Jomowy 766-010- 2 R?45
% t'1-- 1 r:
%
y Najlepsze życzenia z
%
%
3
i
i
ŻYCZENIA W
składa
okazji Smal Wiclkaw(ny(h
składa
JAN LLM
Notariusz dla prowincji Ontario
Kontrakty testamenty oraz akty
i czynności prawne określone w "Ontario Notanus Act"
618-- A Queen St W Toronto Ont EM 8-54-
41
życzenia
RADOSNYCH ŚWIĄT
WESOŁEGO ALLELUJA
życzy
John Stróż BAS
POLSKI ADWOKAT
I OBROŃCA
PKEMIEH TIUIST
BU1LDING
1330 Bloor St West
Tcl LE 6-21-
59
V
i?
F
WESOŁYCH iWIĄT
SWEJ KLIENTELI
WIELKANOCNE: $
mwmm
s
ALEXANDROWICZ
pełnomocnictwa
Najserdeczniejsze
WIELKANOCNYCH
W3 w:
B&3r '"V8mm&
WĘ 4&!Sfe&%m
-- SaZSK"' TMŁSIMF JgiSrJ
38$f MM
WIELKANOCNYCH
CAŁEJ POLONII
życzy
Toronto Ont LE 1-0-
945
HENRYK W HARAJEWICZ
BIURO ASEKURACYJNE
Ubezpieczenia wszelkiego rodzaju
479 Roncesvalles Ave Toronto Tel LE 1-09-
45
NAJLEPSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI
NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT WIELKANOCY
zasyła sicym Klientom calcj Polonii
O J KIERSNOWSKI
Ubezpieczenia na życie choroby samochody pożar
i inne
' Ł8
479 Ronccsvallcs Avc
1
i
s
li
Res BE 9-055- O a
~A
WMrj-jrjJf- '
141
u
m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 06, 1966 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1966-04-06 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000283 |
Description
| Title | 000122a |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | I wr!rF tifr!! wfa- - ul 4£&ng4ita&S&-&&'22Je&&&- i frm££ml£ifiIZSi&xt-iim'MU- j ! IP81i 'F"' ygc-aaT- -' U iBSSpSfcr-- S -- s & 1 NR 2829 wZWIAZKOViEC' KWIECIEń (April) 6 — 1966 STR 10 "¥? V ł~ tUfsl Jl S Wesofeao Alleluja fTr~-~~'--i'- -- S V$lfl 8 m4 Mfsrr k1 p%T-Sui(- w % w Ks Senior J Niemiński ŚWIĄT i Polonu życzą 'Parafu 'w -- Lina l8G Couan Ae i Toronto Ont Ks Sen J Nicminski prób Sw Trójcy I 880 Barton St E Hamilton Ont I I Ks Mgr B Czyucjnski rob i Parafia Sv Krzyża 4211 Esplanadc Avc 1 Mnntrpil P O Ks A Ćwikliński prób Sw Józefa 300 Court St Oshawn Ont s adyWflF Wff- l-ff7j Ljf tiftii tw v K-- —sir 'Ar X~2LVS£I Ws£SW£ SENIORAT KANADYJSKI POLSKIEGO NARODOWEGO KATOLICKIEGO KOŚCIOŁA WESOŁYCH WIELKANOCNYCH parafianom przyjaciołom całej Kanadyjskie) Parafia Parafia Najserdeczniejsze życzenia RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH i WESOŁEGO ALLELUJA Zarządowi Głównemu ZPwK wszystkim Grupom Związkowym wszystkim Kolom Polek przy Grupach Gronom Młodzieży oraz całej Polonii składa Zarząd Centralny Kół Polek Związku Polaków w Kanadzie Anastazja Kozłowska prezeska Franciszka Kieltyka sekretarka s l!Ulimwe wycieczki Polski k § Queen Parafia Mani 3G1 Burrons Winnipeg Man D Malinowski prób Parafia Józefa 1111 Assiniboine Ae Brandon Man C Lach prób Parafia Misyjna św Jozefa Bcausejour Man &v Józefa Libeau Man Parafia Misyjna Wniebowzięcia NMPanny Mikado Sask % 8 r --r v ) ss- - tj samolotem tylko $504 00 ti PLACÓWKA 114 SWAP przesyła Najserdeczniejsze iyczenia WESOŁEGO ALLELUJA Wielebnemu Duchowieństwu Prasie Kolegom Wctcranm i Ich Rodzinom oraz całej Zarząd: Z Klaczyński A Granat W Morski Zamerski J Juliusz S Loch KOŚCIÓŁ CHRYSTUSA PANA PEKTECOST 159 Claremonł St — Toronto Ont Nabożeństwa odbywają się w każdą niedzielę o godz 11 rano klasa Biblijna dla dzieci i starszych o godz rano Nabożeństwa Ewangelia Jezusa Chrystusa Modlitwy śpiewy Solo Duet ild Nabożeństwa o 10 1 11 rano środy modlitwy w soboty dla młodzieży Błogosławieństwa życzymy wszystkim uczestnikom Ewangelii Pańskiej i Wesołych Świąt Zmartwychwsta-nia Pańskiego Rada Kościelna Rov Franciszek Berezowski prezes Teł WA 1-1- 806 § l J 7 i- -w-- '=--? spokojnych pogodnych świąt wesołego alleluja S życzy Tfonnnifo Travol Burcau Organizacjom 1926 Obsługuje Polonię -- 10 lat 1966 % do ijtj_ T f -- j i Miej Lr mimiis i'A'&STft5 296 St W Toronto !t % fw Ac Ks &w Ks Par Misyjna Sk i Lłd Polonii M 10 W Klienteli od Teł EM 2-32- 26 WESOŁEGO ALLELUJA W DNIU ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO 2YCZĄ SWYM KLIENTOM LONDON FURNITURE CO Wlaśc S i M Szostak 875 Ouocn St W — Teł EM 6-20- 10 i ti JOSE" MARIA SANCHEZ-SILV- A & raf ł ssf yDlOiaiii Til Błeś bardzo głodny? — py- - tał pirfi-- m — orinarł Pan gd juz Jezus spożył mięso i chleb popatrzył na Marcelin-k- a i rzekł — Jesteś naprawdę dobrym chłopcem i dziękuję ci za to — Ja taki sam jestem dla Mru-czka i dla wszystkich — odparł zyuo Marcelinek Ale zaraz jak poprzednio za-myślił się — Masz dużo krwi na twarzy i na rękach i na nogach — po-wiedział — Cy nic bolą cię te rany? Pan Jezus znów się uśmiech-nął a kładąc dłoń na główce chłopca zapyta! łagodnie: _ — Czy ty wiesz kto mi je za-dał? —Wiem — odpowiedział Mar-celinek mrużąc oczy — To zro-bili Ci iii ludzie Pan Jezus opuścił głowę na piersi a Marcelinek skorzystał ze sposobności i zdjął mu ostroż-nie cierniową koronę i położył na stole Chrystus zezwalał mu na to wszystko patrząc nan z miłością jakiej Marcelinek ni-gdy w niczyich oczach nie wi-dział — Nie mógłbym ci ich wyle-czyć- ? — zapytał chłopiec wska-zując na rany Chrystusa — Mamy w klasztorze taką wo-dę co bardzo szczypie jak się ją przykłada na rany i mnie wszystkie się zagoiły Pan Jezus skinął głową — Możesz mi je wyleczyć Mar-celink- u ale tylko jeśli będziesz dobrym chłopcem — Ja już jestem dobry! — wy-krzyknął Marcelinek uśmiecha-jąc się 1 mimo woli preesunął palca-mi po otwartych ranach Chry-stusa z których sączyła się świe-ża krew — A jakbym ci wyrwał te gwoździe z krzyża? — zapylał po chwili —To bym nie mógł na nim wisieć — odpowiedział mu na to Pun Jezus Następnie zapytał Marcelinka czy zna dobrze jego dzieje na co chłopiec powiedział że tak ale dodał zaraz że pragnąłby o nich usłyszeć od Niego samego i czy tak było naprawdę jak mówią Więc Pan Jezus opowiedział mu całe swoje życic Mówił o tym jak to będąc jeszcze dzieckiem pomagał swojemu ojcu który był cieślą i że kiedyś zginął ro-dzicom aż go odnaleźli rozma-wiającego z mędrcami pewnego miasta jak podrastał co robił i jak głosił kazania i znalazł so-bie uczniów mówił o przyjacio-łach i — że go potem ludzie bi-ll i w twarz mu pluli i ukrzyżo-wali na oczach jego własnej Mat-ki Czas upływał na (Iwono 'a częło się ściemniać więc Mai co-line- k pożegnał się z Panem Je-zusem przyrzekając że na drugi dzień przyjdzie na pewno Ponie-waż chłopiec miał wilgotne oczy więc sam Pan Jezus dotknął pal-cami jego powiek aby bracisz-kowie nie poznali że płakał Wte-dy Marcelinek zapytał Chrystu-sa czy się ucieszy (a może jest mu wszystko jedno0) jeśli ju tro znowu pnyjdzic go odwie-dzić Pan Jezus podniósł się od stołu by po spożyciu chleba i mięsa wrócić na krzyż — Ucieszę się bardzo Marce-link- u — powiedział — Przyjdź jutro do mnie Marcelinek opuścił poddasze nieco oszołomiony myśląc nad tym skąd Pan Jezus wiedział że blo mu na imic Maicchnek a nic Gil Papka albo nawet Mru czek Schodząc nie mógł wvjść z podziwu jak to się stało ze po-znikały plamy od krwi na jego rękach Tej nocy spał Marcelinek jak susel Nazajutrz przebudziwszy się nie mógł w żaden sposób so-bie przypomnieć czy miał w no-cy jakieś sny Nie śnił bowiem ani o robakach ani o burzy i bły -- Skawicach ani nawet o tak sma-cznym mięsie które zajadał dnia poprzedniego Ale zaraz przypo-mniał sobie o przyrzeczeniu da-nym Człowiekowi z poddasza i cały dzień chodził łamiąc sobie głowę jak udać się znowu nie-spostrzeże-nie na strych a jedno-cześnie jakie to przysmaki mógł-by zanieść swojemu przyjacielo-wi Całkiem przypadkowo wszy-stko ułożyło się jak najlepiej "W czasie jednej ze swych wypraw do kuchni zobaczył że nie było w niej nikogo Nie zastanawiając się dłueo wsunął sobie do kiesze-ni" wielką pajdę' chleba a potem bvstrym okiem zlustrował wszy-stkie 'kąty patrząc czyby czegoś tam jeszcze nie porwać Nie zna f t e&k W&M % fł t?" ~%- - -- 6 IWJ '] - iM-f-ea m n FRAGMENT FILMOWEJ OPOWIEŚCI HISZPAŃSKIEJ lazłszy jednak niczego godnego uwagi poza ogromnym kotłem z kapusta na ogniu juz miał za-miar udać się na poddasze kie-dy nagle spostrzegł napoczętą butelkę z winem pozostałą za-pewne po dniach świątecznych: poskoczył po blaszany kubek na-pełnił go aż po same brzegi i nie zwlekając dłużej poszedł na scho-dy które tak dobrze juz znał ze wchodził po nich prawie bez szmeru W drodze przypomniał chio ńp na S7r7pście ku służący mu do otwierania okienka pozo-stawił na poddaszu wszedł więc me martwiąc się juz o nic Jesz-cze po ciemku pozdrowił Pana Jezusa który odpowiedział mu z krzyża: — Dzień dobry moj Marcehn-k- u Przy słabym świetle sączącym się przez wąskie okienko Marce-linek zbliżył się do stołu posta-wił na nim wino którego trochę lozlał jednak po drodze a potem chleb Chrystus nic nie mówiąc zstąpił z krzyża i zatrzymał się tuż' przy chłopcu Marcelinek o-bhzu- jąc palce umoczone w winie odezwał się: — Nie wiem czy ci będzie sma-kowało to wino ale ojcowie po-wiadają że rozgrzewa wcale do-brze I ja myślałem — ciągną! dalej nie czekając na odpowiedz że nadchodzi zima jak zeszłego roku i że Urwał zafrasowany spogląua- - jąc na Pana Jezusa — I że co Marcelinku? — zapytał Chrystus dodając chłop cu odwagi — Myślę — odpowiedział Mar-celinek z wahaniem — że ci pny-mos- ę jeden koc abyś się nieco się otulił i żeby ci nie było tak zimno Nic wiem tylko czy to nie jest kradzież Pan Jezus usiadł w klasztor-nym fotelu Marcelinek stał tuż przy nim patrząc jak spożywał chleb i jak od czasu do czasu podnosił bla-szany kubek z winem do ust — Wczoraj opowiedziałem ci o moim życiu — rzekł do chłop-ca Chrystus — ale ty nie opowie-działeś mi jeszcze o swoim Marcelinek otworzył szeroko oczy nie ukrywając zdumienia — Moje życie — rzekł — jest lmrrWn krńtkip Nie miałem ni gdy rodziców i braciszkowie kie-dy byłem jeszcze bardzo malut-ki zabrali mnie do siebie I ży: wili mnie mlekiem starej kozy i kiełkami które nu robił brat Pa-pka i mam już prawie pięć i pól roku Zamilkł na chwilę a potem ciągnął pod bacznym spojrze-niem Chrystusa : — Nie mam matki I zaraz jakby sam sobie prze-rywając zapytał: — A Ty masz matkę'' — Mam' - odpowiedział Cluy- - stus — Gdiie ona jest'' pylal Mnirohnok — Razem z twoją — rzekł Pan Jezus — I jakie są matki"' — py-tał dalej chłopiec — Ja zawsze myślałem o mojej i niczego ni-gdy tak nic chciałem jak wła-śnie zobaczyć moją mamusię choć tylko na chwilę Wtedy Chrystus zaczął opo-wiadać mu o matkach jakie one są dobre kochające i piękne jak miłując swe dzieci same so-bie odejmują od ust aby tylko dać im coś do zjedzenia i wypi-cia i troszczą się by miały je czym przyodziać Marcelinkowi shichaiatomu Chrystusa !zv kre- - I ci!y się w oczach myślał teraz o I swojej nieznanej matce o icj 'włosach delikatniejszych od fu-jter- ka M ni czka i o jej oczach w ic-- I ks7vih od nP7ii krzv — żvw iciel- - ki "tlko ze jeszcze" słods"zych i myślą! o Emanuelu który mia! tula" kiedy to Marcelinek zaci-snął mu koniec nosa klamerką dowieszania i suszenia bielizny 'tak mocną że mu „świeczki" wy- - i skoczvłv I Wra7 7 H7vnnionifm na nhiari i_naajes"zita pora pożegr_n_a_niar s_iry_ _z i Panem Jezusem Chrystus po-wrócił na krzyż Tak urzekające Jednak było jego opowiadanie" o i matkach" że Marcelinek zapom-niał zupełnie tym razem zdjąć mu cierniową koronę ale posta-inowi- ł nie zapomnieć o tym pod-Jcza- s następnej wizyty a nawet rozerwać ją raz na zawsze aby Pana Jezusa nie dręczyła już ni-gdy więcej W serduszku Marcelinka dzia-ły sie dziwne rzeczy i kiedy nie mógł zobaczyć swego przyjacie-la mając nieustannie obraz iego Drzed oczami szedł do kanlicy i tam uklęknąwszy przed wizerun-kiem świętego Franciszka z A- - safo --Si 1s sar isvzu szukał wziokiem niewiel-- i kiego krucyfiksu który znajdo-Iwa- ł się w rękach Biedaczyny i 'wpatrując sie wen widział Czło-- I wieka z 'poddasza i zaraz prz-'mni- al sobie wszystkie jego sło-iw- a I nieogramona radość napeł niła jego serce Natomiast w bra-ciszkach klasztornch te jego wi-izyt- y w kaplicy budziły podejrz-enia gdyż znali go dobrze i wie-- I dzieli j"ak przecież trudno jest ściągać Marcelinka z ogrouu cz z pola na modlitwy — Co tutaj robisz-- ' — zapUał chłopca brat Tiń-Ti- ń sorstko Pr7f7 uipIp bardzo wiele dni wchodził Marcelinek na podda-sze przynosząc Chrystusowi naj-dziwniejsze czasami posiłki począwszy od orzechów lub ja- - kicnś winogron czy icz rouzyn kńw lnh nrzyDiekamch skoiek chleba a skończywszy na kawał ku ryby z odrobiną piasKu co się przylepił kiedy spadła mu po drodze na ziemię Pan Jezus ni-gdy się na nic nie krzywił i zja-da! wszystko ze smakiem ku wiel-kim rarfnśoi Marcplinka Przewa żnie jednak przynosi! mu chło piec cnleb i wino zauważy i (p riw-i- p roezy naiłatwiei bło wynosić z kuchni w szczególno ści wino gdyż znalazł sposoo o- - Iwiorania hnlploK zaillkmchch w skrzynkach na strychu tuż o bok poddasza zaoDserwowai uik-z- e że Chrystus takie właśnie po-siłki przyjmował ze specjalnym zadowoleniem Wreszcie pewnego dnia Pan Jezus uśmiechając się rzek! do chłopca: — Od dzisiaj będziesz zwał się Marcelino Chleb i Wino Chłopcu bardzo przypadło do gustu to nowe imię Teraz Pan Jezus zaczął ooowiadać jak to on I sam by pozostać żywym pośród ludzi którzy go uKrzyzowan pnyrzekł im iż żyć będzie zaw-sze wśród nich pod postacią chle-ba i wina w ołtarzu i to cospo-żywa- ł kapłan podczas Mszy świę-tej było właśnie Jego Ciałem i Krwią Marcelinek był więc z te-go dumny że me nazywał się więcej tak pospolicie jak dotych-czas ale Marcelino Chleb i Wino i pewnego dnia podczas obiadu w refektarzu zawołał na cały głos aby go wszyscy usłyszeli: — Ja się teraz nazywam Mar-celino Chleb i Wino! Poniektóry z braciszków spoj-rzał nan z uśmiechem jakiś inny surowo bo nie było wolno roz-mawiać w czasie jedzenia wobec Ojca Przeora i całego Zgroma-dzenia A Ojciec Przełożony któ-ry gdzieś daleko błądził myśla-mi spojrzał na chłopca i Marce-linek zadrżał tak głębokie i przeszywające było jego spojrze-nie które zdawało się odkrywać wszystkie jego myśli i naikiyt-sz- c tajemnice Nic nic stawało na przeszko-dzie przyjaźni Marcelinka z Pa-nem Jezusem nadal zanosił mu pożywienie i nawet kiedyś udało mu się zataszczyć przyrzeczony koc który mu pewnego dnia o-bie- cał nic martwiąc się juz tym czy było to kradzieżą czy liie Dużo mniej zajmował :-- ę swoi-mi zwierzątkami i teraz nie on kota ale stary Mruczek jego po-szukiwał bo już zupełnie zanied-bał się w swoich łowach i jego puszki z wodą podziurawione pu-dełka poniewierały się po ką-tach a on sam wydawał sie być zasmucony w jakichś myślach Bardzo często zachodził do ka phcy Braciszkowie widząc go tak nagle zmienionym poczynali snuć podejrzenia i obserwować go ba czniej niż dotychczas aczkolwiek z ukrycia Marcelinek zaś chodził z głową pełną przedziwnych my-śli zapomniał o Emanuelu i mi-nęło już siedem dni jak nie za-glądał do swojej kozy — karmi-eielk- i ani nie wyprawiał psot bratu Papce ani też nie odwie-dzał brata Mało w jego celi Za-niepokoiło to bardzo Ojca Prze-ora polecił wiec wszystkim aby mieli zawsze chłopca na oku IliliSr -ł-J-i- -isS-S-S-i mmmmm m m s s$fc& - &P i l? NAJSERDECZNIEJSZE %3 Mioim Klientom i całej Polonii smierz LSKI Z BA BCL % członek firmy adwokackiej BIELSKI & BIELSKI s adwokaci obrońcy % notariusze % 347 BAY ST EM 2-12- 51 ii DWuchieolwebienńesmtwuu w Toronto Polonijnym Organizacjom wsystkim swym przyjaciołom i % znajomym przesyłam z okazji świąt najscidcczmcjszc życzenia 3 Ss Wielkanocy 3 Jerzy Dobrzański przedstawiciel Acadian Distillcrs Limited lei Biuro 251-956- 2 Jomowy 766-010- 2 R?45 % t'1-- 1 r: % y Najlepsze życzenia z % % 3 i i ŻYCZENIA W składa okazji Smal Wiclkaw(ny(h składa JAN LLM Notariusz dla prowincji Ontario Kontrakty testamenty oraz akty i czynności prawne określone w "Ontario Notanus Act" 618-- A Queen St W Toronto Ont EM 8-54- 41 życzenia RADOSNYCH ŚWIĄT WESOŁEGO ALLELUJA życzy John Stróż BAS POLSKI ADWOKAT I OBROŃCA PKEMIEH TIUIST BU1LDING 1330 Bloor St West Tcl LE 6-21- 59 V i? F WESOŁYCH iWIĄT SWEJ KLIENTELI WIELKANOCNE: $ mwmm s ALEXANDROWICZ pełnomocnictwa Najserdeczniejsze WIELKANOCNYCH W3 w: B&3r '"V8mm& WĘ 4&!Sfe&%m -- SaZSK"' TMŁSIMF JgiSrJ 38$f MM WIELKANOCNYCH CAŁEJ POLONII życzy Toronto Ont LE 1-0- 945 HENRYK W HARAJEWICZ BIURO ASEKURACYJNE Ubezpieczenia wszelkiego rodzaju 479 Roncesvalles Ave Toronto Tel LE 1-09- 45 NAJLEPSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT WIELKANOCY zasyła sicym Klientom calcj Polonii O J KIERSNOWSKI Ubezpieczenia na życie choroby samochody pożar i inne ' Ł8 479 Ronccsvallcs Avc 1 i s li Res BE 9-055- O a ~A WMrj-jrjJf- ' 141 u m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000122a
