000172b |
Previous | 11 of 12 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Tadeusz Nowakowski
y
--J- 5r-
WRciŁle prawa autorskie zastrzelone (CopyriEnt by T NowakouEkl)
pu bisl eine Blume
jo liold und schoen und rein
ich schau dicli an und Wehniut
fCluCICIH 1"" "'o ucił umcui
ilaajomy wiersz słyszany jeszcze na
:_ Dmcn milncnn Hn 4tn1i
i _ n 17 Tl-- ' I I lUll lUJłUJtlU UU [VI
S prost} eh 'a zgrabnych śpiewano w
iMu u Grześkowiaków W niedzielę
ET - ~ i-un-lirni
nrepśknwiaknws i Iławie c nu-"- v ~--- ~~ „„„ „- -
Upaniowala na pianinie scntymenlal-lv_nnuia- k
7 nrzvmrużonvmi oc-a- mi
Hbwal z siebie dźwięki wiotkie i de--
D6 JliepuuuuiMS uu JŁ6U ailClJItŁllBJ
IfiiW' UluUlUiid picau --iŁUiiima £ na- -
Mulicy me ooca luaigorzacie i jano-- m
Jlir ist ais ob ich die Hande
aufs Haupt dir legen sollt
betend dass Gott dich crhalte
so rein und schoen und liold
"'JErinno ' 7tim—u nenie nenite — nohiv
yjlaniec przypomniał &iy janowi guy
Piwerni złoczyńcy wjechali do miasta
AjKe — namiętny publicysta podpo- -
jjiiwida menawiMui muwu yicy i-iapcn-our-
iłŁ nhplisku z czarnym orłem Hfinp
kil
wie
jph' liryk usKrzyuia zaicociianego ilu-m- l
w rozmowie ' Urszula "Tin liahln
fićh czułym iromantyzmcm z ich sło- -
n irvKa — Duiuowai sie na azwm c
lietnycli słów Huberta — Na tych
tfcltiełi "Mai-und-Nachtieallied- er" na
S pńsclies Intermezzo" na naiwnej Ło
na niewinnym rarsitaiu Wagnera
sentymentalnych pieśniach Scliu-n- a
i Schuberta wychowało sio nir
$ Koo pokolenie morderców! Najtkliwsze
T!tffesze Goethego Hoeldcrlina czy No- -
iiaiJ
H w uicujijr iv--n i-uł- uu udiudiiyu
ten nie powstrzymały przed Oswic- -
mm
Urszula zamroczona winem spacc- -
l poezją dopraszala się pod "Czcr- -
jKśm kogutem" nowych wierszy przy--
o rzekomo świetną dykcję Wyraź-łasił- a
się Acli przeciągała się
:i!a jak kolka druga Diana Tym
di sennym kokieteryjnym lo- -
wydłużała samogłoski: "Biiiitleee
cli!" Nie 'widział rlyipwrvnv nln JEj trzeba widzieć żeby wiedzieć na
Bnnl WFlłftn 1'f n]Mnl:n _f '!
N
iu uciaiv£jr uiuumna wyuuiazill
irażnia ma oczy iaslrzebia Czul
l - f
z2?wC]w'za (lrcwiuanynii winogronami
saka cenlyniel rów stąd Urszula opie-ancczo- ną
głowę na ramieniu dekla- -
Tadeusz Dołcga=Mostowicz
I
Cicho Krzysieńko uspokój się —
1 jej głowę i wilgotny od lez
cicho moia maleńka
rozległy &ię kroki w sąsiednim
u
Ignacy idzie — powiedział Paweł
oznie postawił i a na ziemi
?}bko obtarła oczy i odwróciła się
fi" do drzwi W samą porę gdyż f Jokaj stanął w progu: Irt Obiad na stole proszę jaśnie pa- - oznajmił inoczyście
U uoorze idziemy — kiwnął głową
treed pójściem do iadalni musiała
j I Przdyoszłosiejbeije nabymyuśml yćże zwapnłaickkatnóe- -
BHy}Pmada kraaccllję nbmytlunr ii7vwnnv nro
Mtominla leż sobie jak zabawnie
fWrzeczilic musiała vvrlnf1ai w me- - Ribraniu zapłakana i na kolanach
WFJzny Gdy siadali do stołu nai- -
TOlPuanioi „ 1 ! T-- _r WmW'1 J łi'V0'lcl Palli tlUUUIld i
W 'Kr- -
° lł'Ie ostr°żny iż nie powie- - mvv u przyjeździe Pawia Na szczę-IKjfeszjl- a
się i uczęstowawszy służą- - BKIłsTzOljaa obaw n r"i"n"m"""n"onn c"v"m"'
iu%jStaroicdzzUicioeblcve aerivwhvcmiągsuie dwnnókcah- -
r ca!a Warszawa wiedziałaby że
$ em-
- Oczywiście pod największym
Ki "' — śmiał się Paweł — Nie
tw& i
lEM H)')nipUViUir1n- "e- lnnrlaiwnej jaic moja -- „: n„ „~t
t Zachodzę iak nna mnpln itriir
MROJCU? Ze ten „!„ :„i :„ :i U -- - l-- " VŁIUlCft Jllti LUlUdl mj1} Poiadzić! Szkoda Krysiu że
ftony aiusunKow ivia 10 z zawzięta wojna podjazdu
drugiej zas bierna obrona Zło
iKł tkwiło v tym że ojciec ożenił
i uieią nic ze swej sfery
11 0W1SZ 7P nrlrrr 4„ 41Ł „1„J
Hii '"ało wówczas z cała pew--
-- - d f T i ! -- " tatf ullewa lego rodzaju aliaz
4"lnjl'-e:hocJaż-by
Iia P°lQm3twie- -
~U SIC obnio Drl nirn iorn nn
J pfZyglądała Sie Paułnwi i ńrlkrv
MLEu!1inwe cechy charakteru tak
lliaT-- t0&Q'ia z odcieiuern me--
? eJ ironii Tnr„ri ua„ t-:-- A 19 - J1'6™?' --
Alu a"la"
adó sP°koju harmonii
ti r_' a jednocześnie hvła riowo- -
SSriku!turyuczuć-faksi?Je- J 1? amok zimowy sprawił i
66
ŚWIĘTYCH sM matora dając mu znak że jest już utru- dzona czas udać się na spoczynek Na
pewno policzki poczerwieniały jej od ta- niego wma oczy błyszczą wałek włosów
srsozpczazsdyełppianałają ksoisęliaęnanpaalTckrazamyrimkuajOącnzaiesloipęnaytzrzaybreęmcreeut w oczy z miłością a za godzinę lub dwie
— mc ma się co łudzić spójrzmy praw-dzi-e w oczy! — on pójdzie do niej na goię i lazein wejdą do łóżka Niemki
chętnie idą z mężczyznami do łóżka: Lei-besuebung-en
Jeszcze mu pomoże zdjąć marynarkę i lozsuplac krawat a jakżć
Sam się przecież biedaczek jedną ręką
me rozbierze Na tych olbrzymieli dębo-wych
niemieckich łóżkach - fortecach
czernią się w dodatku głupawe senten-cje
w gotyckich literkach: "Mann und
Wcib sind cin Laib" Mężczyzna i niewia- sta są z jednego ciasta Jakie to wykwin
tne urn--: a potem jest się też cym przejmować zasną nakarmieni sobą
znużeni miłością "so rein und schoen
und hołd" i chrapanie jednorękiego
przygłuszy głęboki oddech śpiącej dziew-czyn- y Nic! Okrutniej stokroć okrutniej:
dziewczyna przeciągnie się w ramieniach
przez sen i nieprzytomnym głosem za- cznie wydłużać samogłoski: "Biiitleee
nooch!" Czego ją lulaj szukam? — opa- miętał się nagle — Cóż mnie to wszyst-ko
obchodzi? Wsiał od stołu i wybiegi z
oberży na ulicę Chłód deszcz i wiatr
nic przynosiły mu ului Błąkał sio im tor
łowiskach zaliuty smutkiem tęsknotą
i zazdrością Myślał nieustannie o Ur-szuli
nosił ją w sobie jak ciężką choro-bę
Nie mógł lej nocy zasnąć A gdy się
zdrzemnął nad samym ranem onadlv
go widziadła Przyśnił mu się zabity
Grześkowiak żona Grześkowiaka w sa-loniku
wybijała na klawiszach koncert
D dur Haydna Rcżnik skarżył się z pła-czem
że zabił go Ilcinc Spod posinia-czonych
powiek wyjmował małe lśniące
łezki Pokazywał ic na dłoni Vvelndalv
jak ziarenka ryżu
Czy "sprawę Huberta" można uwa-żać
za wyjaśnioną? Chyba nic — "Jak
rozwiia sie romansik z doklorkinm?" —
zapylał ją wprost drugiego czy leż trze
ciego dnia po 'osiedleniu się ' na PeMa- -
1n77i-Str:isc- n — Vnrsniprnlunr falsclmi- -
Tatsaclicn gra pozorów — roześmiała się
beztrosko — Hubert z zasady nie intere-suje
się kobietami woli chłopców Pa
93
gdy pueszli z oświetlonej jadalni na ka-wę
do salonu było już prawie ciemno
Paw cl kazał zapalić w kominku Czerwo-ny
blask ognia stwarzał nastrój domo-wy
zasiedziały intymny Przysunęli so-bie
fotele i Paw cl powiedział:
— Kiedy ostatnio byłem w Anglii
pewna dama zwróciła mi uwagę na stra
tę jaką poniosło nasze życic dzięki swe
mu pośpiechowi: dziś nic istnieje lub
prawie nic istnieje łozinowa w jej daw-nym
dobrym znaczeniu Nie mamy cza-su
na łozinowe Pi zed wojenne jej dome-ny
to jest salony pizcslaly istnieć Dziś
w salonie lównież załatwia się interesy
Sam flirt przybrał ton interesów Kupno
i sprzedaż sezonowa dzierżawa lub pr
prostu larg o jednorazowy bilet wstępu
A liansakcjc zawierane są błyskawicznie
W tych warunkach rozmowa stała się
rzeczą zbędną a ludzi uprawiających ją
nazywamy lekceważąco gadułami
— To jest smutne — powiedziała
gdyż odniosła wrażenie że Paweł ubole-wa'
naci tym objawem
— Smutne7 — zdziwił się — nie ani
smutne ani wesołe Po pi osiu naturalne
Ty mało z owych czasów możesz pamię-tać
a zresztą dom stryjoslwa zawsze był
zamknięty w sobie ale ja nieraz przysłu-chiwałem
się tym właśnie rozmowom par
c-Nccllc-nce
B}'ła to wspaniała szkoła wła-śnie
dla ps diologów Niezależnie od te-matu
lozmowy każdy z biorących w niej
udział zawsze mówił o sobie lub o tych
stronach kwestii klóie pośrednio lub
bezpośrednio z nim z jego osobistym
życiem się wiązały W gruncie rzeczy by-ło
mu absolutnie obojętne to co słyszał
od innych Wystarcz} lo znać tjch ludzi
i wiedzieć o nich trochę intymnych rze-czy
by móc odnajdywać sprężyny ich
twieidzen podądów i argumentów lyl-k- o
technika kultury towarzyskiej nada-wała
pozór rozmowy tym dialogowanym
monologom o sobie Powszechna zabawa
w ciuciubabkę Dziś ludzie nie mają cza-su
iw udawanie na analizowanie siebie
na roztrząsanie przy lada sposobności
swojej tak zwanej jaźni Dlatego rozmo-wa
straciła rację bjtu Zastąpił ją z po-wodzeniem
rodzaj telegraficznego kodu
I trzeba dopiero wyjątkowych warunków
ot takiego wieczoru i kominka by czło-wiek
tak puścił w rucli język jak ja w
tci chwili _ Ale lo jest bardzo pnyjemner-Ję-żel- i
o 'mnie chodzi pragnęłabym takich
chwil ciec najwięcej
O ?&" '"
4 mwn
r ZWIĄZKOWIEC" MAJ (Msy) Sobsia 20 — 19Ó1 STR 11
ragraf 175" — "I dlatego chodzi z tobą
na wieczorne spacer}- - deklamuje ci o
miłości" — "Właśnie Wszystko na wy
nos Dla gawiedzi Hubert stara się o po-sadę
kierownika miejskiej bursy dla
chłopców ktoś narobił Dlotnk w mad
stracie i dlatego ostentacyjnie pokazuje
Się w miasteczku z kobietami" — "Hm
skomplikowane" — --westchnął z niedo
wierzaniem za mało się znali zęby
wyjść po za to westchnipnin alp Tomv
ślal sobie: "Zmyśla! Jak jej skandaliczna
mamunia" juk jej zlodziejowaty latu-nio- "
A jakże spotkał sie wreszcie z taio- -
mniczym dżentelmenem! Natknął się na
niego przypadkowo na rogu ulicy Za-mienili
kilka zdań Doktor ozdobił twarz
najserdeczniejszym uśmiechem nierw
szy sięgnął do kapelusza zapraszał na
Steinhegera Jakby sic nirrriy nie starli'
— "Może przy innej okazji — odpędzał
się ou mioeriowej gościnności — pora
dość nieodpowiednia któż to pije przed
zachodem słońca?" — "A co pan robi
dziś wieczorem?" — napierał Hubert
— "Wieczorem jestem zajęty" — "A ju- tro?" — "Jutro też jestem zajęty!" —
przeciął niegrzecznie Przypomniał sobie
czule deklamacje doktorka pod "Czer-wonym
Kogutem" i zapylał go wprost:
— "Jeśli się nic mylę jest pan wielbi
cielem Heinego? Moj ojciec też go lu-bił
ale na swój sposób Czy zna pan
wiersz w Którym poeta pragnie czarne-mu
ptakowi wyskubać wszystkie Pióra
i odciąć szpony?" Hubert nie zdejmu-jąc
uśmiechu z twarzy skinął głową: -"- Owszem znam Ale nade wszystki lu- -
Dię jego naiwne prosciutkic erotyki i
sentymentalne piosenki z nndreńskioh
altanek Natomiast nie znoszę jego wier-szy
poblicystycznych Nie pociąga mnie
jego satyra Wolę Heinego śpiewającego
o maju Heinego — zakochanego dwu-dzieslolat-ka
z "Buch der Licdcr" tuż
Heinego — zgryźliwego manidziarza w
szacie emigracyjnego kaznodziei Jestem
zdecydowanym ptzeciwnikicm sztuki za
nieczyszczonej polityką" A tuś mi za-kaplurz- ony Niemczurzc z onoki brązu!
— spojrzał na Huberta z nieukrywaną
mecnęcią — nenie to najlepszy papie-rek
lakmusowy do wvcrvwanla takich
jak ty gagalków Powiedz mi co myślisz
o Heinein a powiem ci jakim jesteś
iNicmccm Miał ochotę cisnąć tą sen-tencją
w jednoiękiego ale ugryzł się w
język Gotów sobie jeszcze pomyśleć:
"cherchez la femmc" — Powinniśmy
kiedyś wybrać się razem do kościółka w
Cicglingcn na południc Niemiec —
wdzięczył się Iluhcrl — "Jest tam ołta-rzyk
nad ołtarzykiem cudo prawdziwe
Szkoła Wita Stwosza" — "Nie znam się
na sztuce Na mnie już czas Hcrr-Hube-rt
— zerknął demonstracyjnie na ze-garek
— "Pan w jaką slrniie''" --
"Ja na lewn " — ufiuicclinąl się Hu
— Chwile takie są dzisiaj przywile
jem tylko starości Rozpamiętywanie
dawno ubiegłych lal przeglądanie splo-wialyc- h
listów zasuszonych kwiatów za-ręczynowych
pierścionków kotyliono-wych
orderów
Nagle przypomniała sobie jego pier-ścionek:
— Zaczekaj chwilę — zerwała się —
muszę ci oddać coś co zapomniałeś
Zanim mógł ją powstrzymać pobie-gła
i po chwili wiocila z pierścionkiem
Miała wielką ochotę zapylać go co ozna-czało
noszenie przezeń tej imitacji lecz
podając mu pierścionek powiedziała
tylko:
— Zostawiłeś lo na umywalni Scho-wałam
gdyż sądziłam że sprawi ci wiel-ką
przykrość zgubienie przedmiotu któ-ry
widocznie ceniłeś skoio się nigdy z
nim nic rozstawałeś To też może jedna
z takich właśnie pamiątek
Rund oka nrzyizladala sie mu chcąc
spiawdzić jakie to na nim sprawi wra
żenie Paweł wziął w palce piciscioneK
i patrz}! nań przez dłuższą chwilę z ja-kimś
dziwnym uśmiechem Wreszcie
podniósł na nią oczy i zapytał:
— Czy wiesz jaką to przedstawia
wartość?
Skłaniać nie chciała a zdobyć sie na
szczcią odpowiedź nie mogła Obawiała
sie o dotknęłaby nia Pawła On jednak
nie czekał na odpowiedź Podniósł pier-ścionek
pod światło i mówił:
— W średniowieczu gdy nadawano
wojownikom herby uwidoczniano w nich
szczegół początku rycerskiej kariery da-nego
jegomościa: miecz strzałę uciętą
głowę zdobytą twierdzę czy coś w tym
guście Gdyby mnie chciano dać herb
jego tarczę należałoby ozdobić tym oto
emblematem! Faktycznej wartości nie
posiada on żadnej tak jak prawdopodo-bnie
i większość emblematów herbo-wych
ale niezaprzeczenie jcsl Klejnotem
rodu Pawła Dalcza który jeżeli kiedy-kolwiek
będzie istniał będzie miał za-szczyt
mieć mnie za swego protoplastę
Zaśmiał się i lekkim ruchem dłoni
wrzucił pierścionek w ogień
— Po co lo zrobiłeś? — zapytała od-ruchowo
— Nie cenię pamiątek Klejnot zro-bił
swoje klejnol może odejść
— Zupełnie ciebie nie rozumiem —
powiedziała szczerze _ _ " Paweł spoważniał wziął jej rękę i
zapytał:
— Czy wiesz ile jest warta prawda?
Tyle co ten pierścionek! Warta jestcab
mająek jeżeli w nią wierzymy i pozo-stanie
imitacją gdy jej nie wierzymy
Może-ni- e powinienem -- ci-tego mowicrałe
chce' ci Dowiedzieć Tobie jednej Zda-ję
sobie soravc z wszystkich mozlrtfrch
bert — "Szkoda bo ja na prawo" Na
pożegnalny ukłon doktora odpowiedział
nieznacznym przyciśnięciem brody do
krawata podczas rozmowy ogarnęło go podejrzenie że Hubert patrzy na niego
z wyraźnym politowaniem A juz naj-bardziej
irytował go ów uśmieszek fał
szywej lojalności tak typowy dla męż
czyzn zabiegających o względy tej samej
kobiety
Jeszcze kilkanaście minut i 7adzwoni
budzik
— Czy nie boisz się życia ze mną? —
zapytała niespodziewanie
— Nie nic boję się — odpowiedział
— A ty?
— Ja leż się nic boicrZobaczysz bę
dziemy szczęśliwi
— Będziemy — powtórzył iak echo
— Na pewno
Cóż więcej? Nic Nic ważneco Na
zajutrz w ponurym kamiennym świecie
Koskow Raczków i Sobczaków dowie-dział
się że skreślono go z listy zapro-wiantowany- ch Nie ma już wstępu do
kasyna Biorą go głodem Wyniesiono mu
reczy na majdan Eksmisja Właściwie
powinien byl zaprotestować Nic prote-stował
Nic miał ochoty przeciwstawiać
się dalszemu rozwojowi wypadków
Niccli się dzieje samowola majora niech
się dzieje co chce Skoro jesteś dipisow-skin- i
korkiem na papenburskiej fali daj
się nieść pred siebie albo: "walcz" je-śli
naprawdę chcesz wygrać Wresćic
zadzwoniło narzędzie Opatrzności v„i-dzwo- nił
Thompson z nową pogróżką
Świszcząc po swojemu z irytacji (musiał
się pokłócić z Miss Singci) oznajmił że
dyrekcja okięgu na wniosek majora
nosi się z zamiarem przeniesienia rebe-lianta
do obozu dla "opornych elemen-tów'"
Na wyspę Borku m Za "rażący
brak dyscypliny" Na Borkum pod stra-żą
Kanadyjczyków razem z czarnoryn-kowcam- i
przemytnikami kawy i nożo-wnikami
siedzą buntownicy przeciwko
Unrze czarni niewdzięcznicy którzy ką-sają
karmiącą ich rękę wywrotowcy po
sadzani o działalność komunistyczną albi
co gorsza: antykomunistyczną różni
przceiwpowrotowcy tzw "podżegacze
anlyrcpalriaeyjni" Pobyt za drutami i
Borkum choćby miesięczny koiicy się
czerwoną pieczątką w kartotece: "NO
V1SA" czyli: siedź bracie za karę w Niemccch aż do śmierci!
O dziwo pogróżka Thompsona nie
zrobiła na nim wrażenia Westchnął nr
wet z ulgą: kto inny zmusza go do pod
jęcia decyzji na klorą sam by się nigdy
nic zdobył Spakował manalki i bez poże-gnania
wyscdl za bramę Pomaszerował
na dworzec Przyśpiesza! kroku bojąc
się że go mogą zawrócić z drogi biegł z
bijącym sercem uciekał jak z więzienia
)o raz drugi w życiu odzyskiwał woJ
1HIŚĆ
skutków! Wiem czym ryzykuję Prawdo-podobnie
nabierasz do mnie wstrętu
może nawet pogardy na pewno zniszczę
tym twoją miłość i twoją przyjaźn dla
mnie być może zmienię cię w swego
zawziętego wroga i w dodatku dam ci
do lęki broń przeciw sobie i to broń
śmiei teiną
Przełaziła się Nigdy dotychczas nie
mówił do niej w len sposób nigdy jego
oczy nic miały lak surowego bezlitosne-go
wyrau Zrozumiała że chce zwierzyć
jej J3kąś straszliwą tajemnicę i ogarnął
ją paniczny strach:
— Nie mów Pawle nie mów — bla
gała wpijając się palcami w jego rękę
— ja nio chcę nic wiedzieć Ja cię lak
kocham! Nie mów!
marszczył brwi jego usla miały
twaidy zacięty wyraz Twarz w czerwo-nym
świetle ognia zdawała się skamie-niałe)
— A jednak muszę ci powiedzieć
Jest to moja konieczność jcsl to ten
zbytek luksus na który chcę sobie po-zwolić
Nie jest lo moment słabości lecz
potrzeba momentu słabości Otóż
— Pawle błagani cię
— Otóż b}ło to lak Od dzieciństwa
wpajano we mnie poczucie hierarchii
Miałem czcić wszystkich którzy byli na-de
inna a przede wszystkim matkę któ
rej głupotę poznałem już bardzo wcze-śnie
i ojca któiego despotyzm budził
we mnie bunt Powiedziałem sobie już
wówczas że jedyny sposób rzucenia z
siebie ciężaru hierarchii lo znalezienie
się na jej szczycie Próbowałem drogi
rewolucji Gdy ojciec dopuścił mnie do
współpracy w fabryce każdy moment je-go
nieobecności starałem się wyzyskać
dla zagarnięcia władzy w swoje ręce
Wówczas to nabrałem przeświadczenia
że środki którymi się do władzy docho-dzi
są zupełnie obojętne Czułem w so-bie
silę czułem pewność że mogę do-konać
rzeczy wielkich że do szczytu dra-biny
dotrę pewniej i prędzej niż inni
Ojciec był pierwszym z tych którzy pa-raliżowali
moją działalność spychali
mnie w dół krępowali każdy rozmach
Znienawidziłem go Wówczas jeszcze
zdolny byłem do nienawiści Zerwałem
z ojcem Wyjechałem z niedużym kapi-tahkie- m
który rzucono mi jak ochłap
bym t}lko nie wracał Znalazłem się na
obcym nie znanym sobie terenie Wspo-mnienie
kraju było mi równoznaczne ze
wspomnieniem zgrai miernot które mi
do pięt nie dorastały miernot w guście
Zdzisława Jacłiimowskiego i innych tych
miernot które z olimpu swej przecięt-ności
odsądzały mnie od czci od praw
nawet od zdrowego rozumu Ogarnęła
mnie ząuza zdeptania len zgniecenia
swoją wielkością żądza silniejsza ponad
głód Donad obawę o własne życie Cza-szka
pękała ifli od nadmiaru posysiów
feMfcfetfsrgL
X
DO POLSKI
PIENIĄDZE PEKAO
LEKI 2YWN0W
Najlcplojl Najłnniłl
JAIJIQUE TRADING
J KAMIEŃSKI
Toronto 3 835 Qucen St W
łcl EM 4-40-
25
1064? 97lli SI
tcl GA 24839
OKULIŚCI
MS
OKULISTA
S BROGOWSKI OD
420 Roiicosvallcv Av
(blisko Huuard Tark)
Godtdlncyfonlrrzimjcćni odpor1p0i—timb:tlOrnlocrmai m
Tel LE 1-4-
251 — CL 9-B0-
29 r
OKULISTKA
J T SZYDŁOWSKA
OO rBOA
Badanie oczu doblTanlo t-z-klcl
I "contact lcmes" — codziennie od 10— 7 soboty liivnlc
w Innych KodMnacli rn uprzednim
poroziimlcnlcrn
1063 Bloor Sł West LE 2-87-
93
(róg Harlock) 17 !
Lunsky
WA 1-3- 924
%
Edmonlon
do-pa-oujtta-nle
PI
ł# J
Oczy
polsku
iiiy
frM§?Nv
OLIWA rai
Lakę
pldża
i
BOX
I
DEHTYSCI
Dr J MEILUS
od kim): 10 do 3
1 od S do R
W soboty od 10 do 3
282 Ronccivllcj LE 5702S
37 P 81
Dr W SADAUSKAS
(drugi dom od KonccwtUeip
za uprzednim telefo-nicznym
porozumieniem
LE
19 'Grenadier Rd
DR
DR V
LEKARZC-OCNTYIC- I
takłe I w
►oboty za
310 Bloor St Wolt 2-08-
41 (przy 43
DR T GRAHOWSKI
Mówi po
łi'4 St W —
EM 8-90-
30
LACH
CIIIROPRACTJC
Doktorjy Chlropraktykl -
Ronccvalle Av-L- E 5-12-
11 1174 Pioor St W at
LE 20374
I
Gollego Sł
badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-tów
na nerwowość na ból Mówimy po
Luck Chiropractic Clinics
BRACIA ŁUKOWSCY
DOKTORZY CHIROPRAKTYKI
Zdrowie jcsl największym człowieka
Zanicribnnic zdrowia kosztuje Prześwie-tlenia
ItenlReiiowslie tylko za głosze-niem
tclcfoiiicnłm
1848 SI TORONTO ONT — TEL RO 9-22- 59
140 CHURCH ST ST CATHARINES TEL MU 4-31- 61
p-- i
APTEKA LAUDISA
6 0S84 — 462 SI W Toronto — EM 8-21-
29
Obsługująca Kanadyjska od lat Wysyłamy lekarstwa do
Polski Wykonujemy kanadyjskie
oraz krajowe
Dla Pań posiadiiny na wielki kosmetyków naj-lepszego
galunkti znanych fitpi
Utrzymanie oraz waszych najbliższych jest
ccleni _ zamów ieiiia przyinujemy listownie telefonicznie lub
osobiście 17-- P
KONOPKA LTD
UJIIITE no%t}
DENTYSTA
Porozumiowamy lic poUku
OBSŁUGA WĘGIEL
24
Nie znajdziecie lepszej obsługi niz Konopka £
406 GILBERT AVE — Toronlo — RU 3-22-
00
POLSKIE LETNISKO
Sławomiry i Jana gryffih L0DGEsr:r
Poloone nad pięknym jeziorem
Mary w znanym dystrykcie
turystycznym MUSKOKA Ontario
Piękna własne wybrzeże
rybołóstwo sporty Doskonalą pol-ska
kuchnia wygody
Po prospekty informacje piosimy
pisać:
GRYFFIN 628
HUHTSYILLE ONTARIO
v
~—~tmm"
MISTRZ
FABRYKACJI
SKARPET
CŁSy ŁŁŁJŁŁ
V
LEKARZ DENTYSTA
I'ri)JiUĆ
LEKARZ DENTYSTA
Przyjmuie
Tolcfort M250
MARA JINDRA
JINDRA
rrzłlmiiJa wieczorami
upnrcdnlm poroiunilenlem
tctufonlcznm
WA
Spadlna) P
L
CHIRURG
polsku
Dundas Toronto
Ttl IP
CLINIC
124
Dulfcrln
Okulista
470
wzroku głowy
skarbem
droHo
"X-KAY- "
BLOOR W
EM Ouecn
Polonię
Szybka fachowa obsługa recepty
składzie wybór
zdiowia wlasitegv
naszym
Wselkic
FUELS
po
GODZINNA
9-20-
51
w
rtp
daje
PENSJONAT
OtlrowłWch
nowoczesne
LODGE
Telefon: Huntvllle Slerling
Informacje Toronto: 368-943- 0
W m
41H
mm8BEZr~
r„M„ w Kanadite bogactwa --wiórów
Wtł=UnnyloroVh l mleiunek "lonowłcb:
wtóia-sc- S KcUJ!!! cm t podwój stop rwtoj voi wultdea
i
czerwca
a
2
ii
fi
J i -- -
m
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, May 20, 1961 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1961-05-20 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000091 |
Description
| Title | 000172b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | Tadeusz Nowakowski y --J- 5r- WRciŁle prawa autorskie zastrzelone (CopyriEnt by T NowakouEkl) pu bisl eine Blume jo liold und schoen und rein ich schau dicli an und Wehniut fCluCICIH 1"" "'o ucił umcui ilaajomy wiersz słyszany jeszcze na :_ Dmcn milncnn Hn 4tn1i i _ n 17 Tl-- ' I I lUll lUJłUJtlU UU [VI S prost} eh 'a zgrabnych śpiewano w iMu u Grześkowiaków W niedzielę ET - ~ i-un-lirni nrepśknwiaknws i Iławie c nu-"- v ~--- ~~ „„„ „- - Upaniowala na pianinie scntymenlal-lv_nnuia- k 7 nrzvmrużonvmi oc-a- mi Hbwal z siebie dźwięki wiotkie i de-- D6 JliepuuuuiMS uu JŁ6U ailClJItŁllBJ IfiiW' UluUlUiid picau --iŁUiiima £ na- - Mulicy me ooca luaigorzacie i jano-- m Jlir ist ais ob ich die Hande aufs Haupt dir legen sollt betend dass Gott dich crhalte so rein und schoen und liold "'JErinno ' 7tim—u nenie nenite — nohiv yjlaniec przypomniał &iy janowi guy Piwerni złoczyńcy wjechali do miasta AjKe — namiętny publicysta podpo- - jjiiwida menawiMui muwu yicy i-iapcn-our- iłŁ nhplisku z czarnym orłem Hfinp kil wie jph' liryk usKrzyuia zaicociianego ilu-m- l w rozmowie ' Urszula "Tin liahln fićh czułym iromantyzmcm z ich sło- - n irvKa — Duiuowai sie na azwm c lietnycli słów Huberta — Na tych tfcltiełi "Mai-und-Nachtieallied- er" na S pńsclies Intermezzo" na naiwnej Ło na niewinnym rarsitaiu Wagnera sentymentalnych pieśniach Scliu-n- a i Schuberta wychowało sio nir $ Koo pokolenie morderców! Najtkliwsze T!tffesze Goethego Hoeldcrlina czy No- - iiaiJ H w uicujijr iv--n i-uł- uu udiudiiyu ten nie powstrzymały przed Oswic- - mm Urszula zamroczona winem spacc- - l poezją dopraszala się pod "Czcr- - jKśm kogutem" nowych wierszy przy-- o rzekomo świetną dykcję Wyraź-łasił- a się Acli przeciągała się :i!a jak kolka druga Diana Tym di sennym kokieteryjnym lo- - wydłużała samogłoski: "Biiiitleee cli!" Nie 'widział rlyipwrvnv nln JEj trzeba widzieć żeby wiedzieć na Bnnl WFlłftn 1'f n]Mnl:n _f '! N iu uciaiv£jr uiuumna wyuuiazill irażnia ma oczy iaslrzebia Czul l - f z2?wC]w'za (lrcwiuanynii winogronami saka cenlyniel rów stąd Urszula opie-ancczo- ną głowę na ramieniu dekla- - Tadeusz Dołcga=Mostowicz I Cicho Krzysieńko uspokój się — 1 jej głowę i wilgotny od lez cicho moia maleńka rozległy &ię kroki w sąsiednim u Ignacy idzie — powiedział Paweł oznie postawił i a na ziemi ?}bko obtarła oczy i odwróciła się fi" do drzwi W samą porę gdyż f Jokaj stanął w progu: Irt Obiad na stole proszę jaśnie pa- - oznajmił inoczyście U uoorze idziemy — kiwnął głową treed pójściem do iadalni musiała j I Przdyoszłosiejbeije nabymyuśml yćże zwapnłaickkatnóe- - BHy}Pmada kraaccllję nbmytlunr ii7vwnnv nro Mtominla leż sobie jak zabawnie fWrzeczilic musiała vvrlnf1ai w me- - Ribraniu zapłakana i na kolanach WFJzny Gdy siadali do stołu nai- - TOlPuanioi „ 1 ! T-- _r WmW'1 J łi'V0'lcl Palli tlUUUIld i W 'Kr- - ° lł'Ie ostr°żny iż nie powie- - mvv u przyjeździe Pawia Na szczę-IKjfeszjl- a się i uczęstowawszy służą- - BKIłsTzOljaa obaw n r"i"n"m"""n"onn c"v"m"' iu%jStaroicdzzUicioeblcve aerivwhvcmiągsuie dwnnókcah- - r ca!a Warszawa wiedziałaby że $ em- - Oczywiście pod największym Ki "' — śmiał się Paweł — Nie tw& i lEM H)')nipUViUir1n- "e- lnnrlaiwnej jaic moja -- „: n„ „~t t Zachodzę iak nna mnpln itriir MROJCU? Ze ten „!„ :„i :„ :i U -- - l-- " VŁIUlCft Jllti LUlUdl mj1} Poiadzić! Szkoda Krysiu że ftony aiusunKow ivia 10 z zawzięta wojna podjazdu drugiej zas bierna obrona Zło iKł tkwiło v tym że ojciec ożenił i uieią nic ze swej sfery 11 0W1SZ 7P nrlrrr 4„ 41Ł „1„J Hii '"ało wówczas z cała pew-- -- - d f T i ! -- " tatf ullewa lego rodzaju aliaz 4"lnjl'-e:hocJaż-by Iia P°lQm3twie- - ~U SIC obnio Drl nirn iorn nn J pfZyglądała Sie Paułnwi i ńrlkrv MLEu!1inwe cechy charakteru tak lliaT-- t0&Q'ia z odcieiuern me-- ? eJ ironii Tnr„ri ua„ t-:-- A 19 - J1'6™?' -- Alu a"la" adó sP°koju harmonii ti r_' a jednocześnie hvła riowo- - SSriku!turyuczuć-faksi?Je- J 1? amok zimowy sprawił i 66 ŚWIĘTYCH sM matora dając mu znak że jest już utru- dzona czas udać się na spoczynek Na pewno policzki poczerwieniały jej od ta- niego wma oczy błyszczą wałek włosów srsozpczazsdyełppianałają ksoisęliaęnanpaalTckrazamyrimkuajOącnzaiesloipęnaytzrzaybreęmcreeut w oczy z miłością a za godzinę lub dwie — mc ma się co łudzić spójrzmy praw-dzi-e w oczy! — on pójdzie do niej na goię i lazein wejdą do łóżka Niemki chętnie idą z mężczyznami do łóżka: Lei-besuebung-en Jeszcze mu pomoże zdjąć marynarkę i lozsuplac krawat a jakżć Sam się przecież biedaczek jedną ręką me rozbierze Na tych olbrzymieli dębo-wych niemieckich łóżkach - fortecach czernią się w dodatku głupawe senten-cje w gotyckich literkach: "Mann und Wcib sind cin Laib" Mężczyzna i niewia- sta są z jednego ciasta Jakie to wykwin tne urn--: a potem jest się też cym przejmować zasną nakarmieni sobą znużeni miłością "so rein und schoen und hołd" i chrapanie jednorękiego przygłuszy głęboki oddech śpiącej dziew-czyn- y Nic! Okrutniej stokroć okrutniej: dziewczyna przeciągnie się w ramieniach przez sen i nieprzytomnym głosem za- cznie wydłużać samogłoski: "Biiitleee nooch!" Czego ją lulaj szukam? — opa- miętał się nagle — Cóż mnie to wszyst-ko obchodzi? Wsiał od stołu i wybiegi z oberży na ulicę Chłód deszcz i wiatr nic przynosiły mu ului Błąkał sio im tor łowiskach zaliuty smutkiem tęsknotą i zazdrością Myślał nieustannie o Ur-szuli nosił ją w sobie jak ciężką choro-bę Nie mógł lej nocy zasnąć A gdy się zdrzemnął nad samym ranem onadlv go widziadła Przyśnił mu się zabity Grześkowiak żona Grześkowiaka w sa-loniku wybijała na klawiszach koncert D dur Haydna Rcżnik skarżył się z pła-czem że zabił go Ilcinc Spod posinia-czonych powiek wyjmował małe lśniące łezki Pokazywał ic na dłoni Vvelndalv jak ziarenka ryżu Czy "sprawę Huberta" można uwa-żać za wyjaśnioną? Chyba nic — "Jak rozwiia sie romansik z doklorkinm?" — zapylał ją wprost drugiego czy leż trze ciego dnia po 'osiedleniu się ' na PeMa- - 1n77i-Str:isc- n — Vnrsniprnlunr falsclmi- - Tatsaclicn gra pozorów — roześmiała się beztrosko — Hubert z zasady nie intere-suje się kobietami woli chłopców Pa 93 gdy pueszli z oświetlonej jadalni na ka-wę do salonu było już prawie ciemno Paw cl kazał zapalić w kominku Czerwo-ny blask ognia stwarzał nastrój domo-wy zasiedziały intymny Przysunęli so-bie fotele i Paw cl powiedział: — Kiedy ostatnio byłem w Anglii pewna dama zwróciła mi uwagę na stra tę jaką poniosło nasze życic dzięki swe mu pośpiechowi: dziś nic istnieje lub prawie nic istnieje łozinowa w jej daw-nym dobrym znaczeniu Nie mamy cza-su na łozinowe Pi zed wojenne jej dome-ny to jest salony pizcslaly istnieć Dziś w salonie lównież załatwia się interesy Sam flirt przybrał ton interesów Kupno i sprzedaż sezonowa dzierżawa lub pr prostu larg o jednorazowy bilet wstępu A liansakcjc zawierane są błyskawicznie W tych warunkach rozmowa stała się rzeczą zbędną a ludzi uprawiających ją nazywamy lekceważąco gadułami — To jest smutne — powiedziała gdyż odniosła wrażenie że Paweł ubole-wa' naci tym objawem — Smutne7 — zdziwił się — nie ani smutne ani wesołe Po pi osiu naturalne Ty mało z owych czasów możesz pamię-tać a zresztą dom stryjoslwa zawsze był zamknięty w sobie ale ja nieraz przysłu-chiwałem się tym właśnie rozmowom par c-Nccllc-nce B}'ła to wspaniała szkoła wła-śnie dla ps diologów Niezależnie od te-matu lozmowy każdy z biorących w niej udział zawsze mówił o sobie lub o tych stronach kwestii klóie pośrednio lub bezpośrednio z nim z jego osobistym życiem się wiązały W gruncie rzeczy by-ło mu absolutnie obojętne to co słyszał od innych Wystarcz} lo znać tjch ludzi i wiedzieć o nich trochę intymnych rze-czy by móc odnajdywać sprężyny ich twieidzen podądów i argumentów lyl-k- o technika kultury towarzyskiej nada-wała pozór rozmowy tym dialogowanym monologom o sobie Powszechna zabawa w ciuciubabkę Dziś ludzie nie mają cza-su iw udawanie na analizowanie siebie na roztrząsanie przy lada sposobności swojej tak zwanej jaźni Dlatego rozmo-wa straciła rację bjtu Zastąpił ją z po-wodzeniem rodzaj telegraficznego kodu I trzeba dopiero wyjątkowych warunków ot takiego wieczoru i kominka by czło-wiek tak puścił w rucli język jak ja w tci chwili _ Ale lo jest bardzo pnyjemner-Ję-żel- i o 'mnie chodzi pragnęłabym takich chwil ciec najwięcej O ?&" '" 4 mwn r ZWIĄZKOWIEC" MAJ (Msy) Sobsia 20 — 19Ó1 STR 11 ragraf 175" — "I dlatego chodzi z tobą na wieczorne spacer}- - deklamuje ci o miłości" — "Właśnie Wszystko na wy nos Dla gawiedzi Hubert stara się o po-sadę kierownika miejskiej bursy dla chłopców ktoś narobił Dlotnk w mad stracie i dlatego ostentacyjnie pokazuje Się w miasteczku z kobietami" — "Hm skomplikowane" — --westchnął z niedo wierzaniem za mało się znali zęby wyjść po za to westchnipnin alp Tomv ślal sobie: "Zmyśla! Jak jej skandaliczna mamunia" juk jej zlodziejowaty latu-nio- " A jakże spotkał sie wreszcie z taio- - mniczym dżentelmenem! Natknął się na niego przypadkowo na rogu ulicy Za-mienili kilka zdań Doktor ozdobił twarz najserdeczniejszym uśmiechem nierw szy sięgnął do kapelusza zapraszał na Steinhegera Jakby sic nirrriy nie starli' — "Może przy innej okazji — odpędzał się ou mioeriowej gościnności — pora dość nieodpowiednia któż to pije przed zachodem słońca?" — "A co pan robi dziś wieczorem?" — napierał Hubert — "Wieczorem jestem zajęty" — "A ju- tro?" — "Jutro też jestem zajęty!" — przeciął niegrzecznie Przypomniał sobie czule deklamacje doktorka pod "Czer-wonym Kogutem" i zapylał go wprost: — "Jeśli się nic mylę jest pan wielbi cielem Heinego? Moj ojciec też go lu-bił ale na swój sposób Czy zna pan wiersz w Którym poeta pragnie czarne-mu ptakowi wyskubać wszystkie Pióra i odciąć szpony?" Hubert nie zdejmu-jąc uśmiechu z twarzy skinął głową: -"- Owszem znam Ale nade wszystki lu- - Dię jego naiwne prosciutkic erotyki i sentymentalne piosenki z nndreńskioh altanek Natomiast nie znoszę jego wier-szy poblicystycznych Nie pociąga mnie jego satyra Wolę Heinego śpiewającego o maju Heinego — zakochanego dwu-dzieslolat-ka z "Buch der Licdcr" tuż Heinego — zgryźliwego manidziarza w szacie emigracyjnego kaznodziei Jestem zdecydowanym ptzeciwnikicm sztuki za nieczyszczonej polityką" A tuś mi za-kaplurz- ony Niemczurzc z onoki brązu! — spojrzał na Huberta z nieukrywaną mecnęcią — nenie to najlepszy papie-rek lakmusowy do wvcrvwanla takich jak ty gagalków Powiedz mi co myślisz o Heinein a powiem ci jakim jesteś iNicmccm Miał ochotę cisnąć tą sen-tencją w jednoiękiego ale ugryzł się w język Gotów sobie jeszcze pomyśleć: "cherchez la femmc" — Powinniśmy kiedyś wybrać się razem do kościółka w Cicglingcn na południc Niemiec — wdzięczył się Iluhcrl — "Jest tam ołta-rzyk nad ołtarzykiem cudo prawdziwe Szkoła Wita Stwosza" — "Nie znam się na sztuce Na mnie już czas Hcrr-Hube-rt — zerknął demonstracyjnie na ze-garek — "Pan w jaką slrniie''" -- "Ja na lewn " — ufiuicclinąl się Hu — Chwile takie są dzisiaj przywile jem tylko starości Rozpamiętywanie dawno ubiegłych lal przeglądanie splo-wialyc- h listów zasuszonych kwiatów za-ręczynowych pierścionków kotyliono-wych orderów Nagle przypomniała sobie jego pier-ścionek: — Zaczekaj chwilę — zerwała się — muszę ci oddać coś co zapomniałeś Zanim mógł ją powstrzymać pobie-gła i po chwili wiocila z pierścionkiem Miała wielką ochotę zapylać go co ozna-czało noszenie przezeń tej imitacji lecz podając mu pierścionek powiedziała tylko: — Zostawiłeś lo na umywalni Scho-wałam gdyż sądziłam że sprawi ci wiel-ką przykrość zgubienie przedmiotu któ-ry widocznie ceniłeś skoio się nigdy z nim nic rozstawałeś To też może jedna z takich właśnie pamiątek Rund oka nrzyizladala sie mu chcąc spiawdzić jakie to na nim sprawi wra żenie Paweł wziął w palce piciscioneK i patrz}! nań przez dłuższą chwilę z ja-kimś dziwnym uśmiechem Wreszcie podniósł na nią oczy i zapytał: — Czy wiesz jaką to przedstawia wartość? Skłaniać nie chciała a zdobyć sie na szczcią odpowiedź nie mogła Obawiała sie o dotknęłaby nia Pawła On jednak nie czekał na odpowiedź Podniósł pier-ścionek pod światło i mówił: — W średniowieczu gdy nadawano wojownikom herby uwidoczniano w nich szczegół początku rycerskiej kariery da-nego jegomościa: miecz strzałę uciętą głowę zdobytą twierdzę czy coś w tym guście Gdyby mnie chciano dać herb jego tarczę należałoby ozdobić tym oto emblematem! Faktycznej wartości nie posiada on żadnej tak jak prawdopodo-bnie i większość emblematów herbo-wych ale niezaprzeczenie jcsl Klejnotem rodu Pawła Dalcza który jeżeli kiedy-kolwiek będzie istniał będzie miał za-szczyt mieć mnie za swego protoplastę Zaśmiał się i lekkim ruchem dłoni wrzucił pierścionek w ogień — Po co lo zrobiłeś? — zapytała od-ruchowo — Nie cenię pamiątek Klejnot zro-bił swoje klejnol może odejść — Zupełnie ciebie nie rozumiem — powiedziała szczerze _ _ " Paweł spoważniał wziął jej rękę i zapytał: — Czy wiesz ile jest warta prawda? Tyle co ten pierścionek! Warta jestcab mająek jeżeli w nią wierzymy i pozo-stanie imitacją gdy jej nie wierzymy Może-ni- e powinienem -- ci-tego mowicrałe chce' ci Dowiedzieć Tobie jednej Zda-ję sobie soravc z wszystkich mozlrtfrch bert — "Szkoda bo ja na prawo" Na pożegnalny ukłon doktora odpowiedział nieznacznym przyciśnięciem brody do krawata podczas rozmowy ogarnęło go podejrzenie że Hubert patrzy na niego z wyraźnym politowaniem A juz naj-bardziej irytował go ów uśmieszek fał szywej lojalności tak typowy dla męż czyzn zabiegających o względy tej samej kobiety Jeszcze kilkanaście minut i 7adzwoni budzik — Czy nie boisz się życia ze mną? — zapytała niespodziewanie — Nie nic boję się — odpowiedział — A ty? — Ja leż się nic boicrZobaczysz bę dziemy szczęśliwi — Będziemy — powtórzył iak echo — Na pewno Cóż więcej? Nic Nic ważneco Na zajutrz w ponurym kamiennym świecie Koskow Raczków i Sobczaków dowie-dział się że skreślono go z listy zapro-wiantowany- ch Nie ma już wstępu do kasyna Biorą go głodem Wyniesiono mu reczy na majdan Eksmisja Właściwie powinien byl zaprotestować Nic prote-stował Nic miał ochoty przeciwstawiać się dalszemu rozwojowi wypadków Niccli się dzieje samowola majora niech się dzieje co chce Skoro jesteś dipisow-skin- i korkiem na papenburskiej fali daj się nieść pred siebie albo: "walcz" je-śli naprawdę chcesz wygrać Wresćic zadzwoniło narzędzie Opatrzności v„i-dzwo- nił Thompson z nową pogróżką Świszcząc po swojemu z irytacji (musiał się pokłócić z Miss Singci) oznajmił że dyrekcja okięgu na wniosek majora nosi się z zamiarem przeniesienia rebe-lianta do obozu dla "opornych elemen-tów'" Na wyspę Borku m Za "rażący brak dyscypliny" Na Borkum pod stra-żą Kanadyjczyków razem z czarnoryn-kowcam- i przemytnikami kawy i nożo-wnikami siedzą buntownicy przeciwko Unrze czarni niewdzięcznicy którzy ką-sają karmiącą ich rękę wywrotowcy po sadzani o działalność komunistyczną albi co gorsza: antykomunistyczną różni przceiwpowrotowcy tzw "podżegacze anlyrcpalriaeyjni" Pobyt za drutami i Borkum choćby miesięczny koiicy się czerwoną pieczątką w kartotece: "NO V1SA" czyli: siedź bracie za karę w Niemccch aż do śmierci! O dziwo pogróżka Thompsona nie zrobiła na nim wrażenia Westchnął nr wet z ulgą: kto inny zmusza go do pod jęcia decyzji na klorą sam by się nigdy nic zdobył Spakował manalki i bez poże-gnania wyscdl za bramę Pomaszerował na dworzec Przyśpiesza! kroku bojąc się że go mogą zawrócić z drogi biegł z bijącym sercem uciekał jak z więzienia )o raz drugi w życiu odzyskiwał woJ 1HIŚĆ skutków! Wiem czym ryzykuję Prawdo-podobnie nabierasz do mnie wstrętu może nawet pogardy na pewno zniszczę tym twoją miłość i twoją przyjaźn dla mnie być może zmienię cię w swego zawziętego wroga i w dodatku dam ci do lęki broń przeciw sobie i to broń śmiei teiną Przełaziła się Nigdy dotychczas nie mówił do niej w len sposób nigdy jego oczy nic miały lak surowego bezlitosne-go wyrau Zrozumiała że chce zwierzyć jej J3kąś straszliwą tajemnicę i ogarnął ją paniczny strach: — Nie mów Pawle nie mów — bla gała wpijając się palcami w jego rękę — ja nio chcę nic wiedzieć Ja cię lak kocham! Nie mów! marszczył brwi jego usla miały twaidy zacięty wyraz Twarz w czerwo-nym świetle ognia zdawała się skamie-niałe) — A jednak muszę ci powiedzieć Jest to moja konieczność jcsl to ten zbytek luksus na który chcę sobie po-zwolić Nie jest lo moment słabości lecz potrzeba momentu słabości Otóż — Pawle błagani cię — Otóż b}ło to lak Od dzieciństwa wpajano we mnie poczucie hierarchii Miałem czcić wszystkich którzy byli na-de inna a przede wszystkim matkę któ rej głupotę poznałem już bardzo wcze-śnie i ojca któiego despotyzm budził we mnie bunt Powiedziałem sobie już wówczas że jedyny sposób rzucenia z siebie ciężaru hierarchii lo znalezienie się na jej szczycie Próbowałem drogi rewolucji Gdy ojciec dopuścił mnie do współpracy w fabryce każdy moment je-go nieobecności starałem się wyzyskać dla zagarnięcia władzy w swoje ręce Wówczas to nabrałem przeświadczenia że środki którymi się do władzy docho-dzi są zupełnie obojętne Czułem w so-bie silę czułem pewność że mogę do-konać rzeczy wielkich że do szczytu dra-biny dotrę pewniej i prędzej niż inni Ojciec był pierwszym z tych którzy pa-raliżowali moją działalność spychali mnie w dół krępowali każdy rozmach Znienawidziłem go Wówczas jeszcze zdolny byłem do nienawiści Zerwałem z ojcem Wyjechałem z niedużym kapi-tahkie- m który rzucono mi jak ochłap bym t}lko nie wracał Znalazłem się na obcym nie znanym sobie terenie Wspo-mnienie kraju było mi równoznaczne ze wspomnieniem zgrai miernot które mi do pięt nie dorastały miernot w guście Zdzisława Jacłiimowskiego i innych tych miernot które z olimpu swej przecięt-ności odsądzały mnie od czci od praw nawet od zdrowego rozumu Ogarnęła mnie ząuza zdeptania len zgniecenia swoją wielkością żądza silniejsza ponad głód Donad obawę o własne życie Cza-szka pękała ifli od nadmiaru posysiów feMfcfetfsrgL X DO POLSKI PIENIĄDZE PEKAO LEKI 2YWN0W Najlcplojl Najłnniłl JAIJIQUE TRADING J KAMIEŃSKI Toronto 3 835 Qucen St W łcl EM 4-40- 25 1064? 97lli SI tcl GA 24839 OKULIŚCI MS OKULISTA S BROGOWSKI OD 420 Roiicosvallcv Av (blisko Huuard Tark) Godtdlncyfonlrrzimjcćni odpor1p0i—timb:tlOrnlocrmai m Tel LE 1-4- 251 — CL 9-B0- 29 r OKULISTKA J T SZYDŁOWSKA OO rBOA Badanie oczu doblTanlo t-z-klcl I "contact lcmes" — codziennie od 10— 7 soboty liivnlc w Innych KodMnacli rn uprzednim poroziimlcnlcrn 1063 Bloor Sł West LE 2-87- 93 (róg Harlock) 17 ! Lunsky WA 1-3- 924 % Edmonlon do-pa-oujtta-nle PI ł# J Oczy polsku iiiy frM§?Nv OLIWA rai Lakę pldża i BOX I DEHTYSCI Dr J MEILUS od kim): 10 do 3 1 od S do R W soboty od 10 do 3 282 Ronccivllcj LE 5702S 37 P 81 Dr W SADAUSKAS (drugi dom od KonccwtUeip za uprzednim telefo-nicznym porozumieniem LE 19 'Grenadier Rd DR DR V LEKARZC-OCNTYIC- I takłe I w ►oboty za 310 Bloor St Wolt 2-08- 41 (przy 43 DR T GRAHOWSKI Mówi po łi'4 St W — EM 8-90- 30 LACH CIIIROPRACTJC Doktorjy Chlropraktykl - Ronccvalle Av-L- E 5-12- 11 1174 Pioor St W at LE 20374 I Gollego Sł badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-tów na nerwowość na ból Mówimy po Luck Chiropractic Clinics BRACIA ŁUKOWSCY DOKTORZY CHIROPRAKTYKI Zdrowie jcsl największym człowieka Zanicribnnic zdrowia kosztuje Prześwie-tlenia ItenlReiiowslie tylko za głosze-niem tclcfoiiicnłm 1848 SI TORONTO ONT — TEL RO 9-22- 59 140 CHURCH ST ST CATHARINES TEL MU 4-31- 61 p-- i APTEKA LAUDISA 6 0S84 — 462 SI W Toronto — EM 8-21- 29 Obsługująca Kanadyjska od lat Wysyłamy lekarstwa do Polski Wykonujemy kanadyjskie oraz krajowe Dla Pań posiadiiny na wielki kosmetyków naj-lepszego galunkti znanych fitpi Utrzymanie oraz waszych najbliższych jest ccleni _ zamów ieiiia przyinujemy listownie telefonicznie lub osobiście 17-- P KONOPKA LTD UJIIITE no%t} DENTYSTA Porozumiowamy lic poUku OBSŁUGA WĘGIEL 24 Nie znajdziecie lepszej obsługi niz Konopka £ 406 GILBERT AVE — Toronlo — RU 3-22- 00 POLSKIE LETNISKO Sławomiry i Jana gryffih L0DGEsr:r Poloone nad pięknym jeziorem Mary w znanym dystrykcie turystycznym MUSKOKA Ontario Piękna własne wybrzeże rybołóstwo sporty Doskonalą pol-ska kuchnia wygody Po prospekty informacje piosimy pisać: GRYFFIN 628 HUHTSYILLE ONTARIO v ~—~tmm" MISTRZ FABRYKACJI SKARPET CŁSy ŁŁŁJŁŁ V LEKARZ DENTYSTA I'ri)JiUĆ LEKARZ DENTYSTA Przyjmuie Tolcfort M250 MARA JINDRA JINDRA rrzłlmiiJa wieczorami upnrcdnlm poroiunilenlem tctufonlcznm WA Spadlna) P L CHIRURG polsku Dundas Toronto Ttl IP CLINIC 124 Dulfcrln Okulista 470 wzroku głowy skarbem droHo "X-KAY- " BLOOR W EM Ouecn Polonię Szybka fachowa obsługa recepty składzie wybór zdiowia wlasitegv naszym Wselkic FUELS po GODZINNA 9-20- 51 w rtp daje PENSJONAT OtlrowłWch nowoczesne LODGE Telefon: Huntvllle Slerling Informacje Toronto: 368-943- 0 W m 41H mm8BEZr~ r„M„ w Kanadite bogactwa --wiórów Wtł=UnnyloroVh l mleiunek "lonowłcb: wtóia-sc- S KcUJ!!! cm t podwój stop rwtoj voi wultdea i czerwca a 2 ii fi J i -- - m |
Tags
Comments
Post a Comment for 000172b
