000178b |
Previous | 13 of 14 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
fCA 'wa&Uia -j-AwitJWŁtti-
ZiJBKESJwi miKiUB ►fesC MMMltti ĄiWMi&tem&m®l(M I
iffyfgy3t?t"l'"tłJ'" gWW-iy-WMW-lWłJJ-flgWtMlf-egWfc
ttlfrfaW"—ł „ -j-
-ajfW ( JT V" MJf-f- — -- V -- " II J - -- r Ajy ~T -- 'V1" S V
O „
"T"' ?-- V1 #n:rrii f! tf W Sffit "" m tf
„ZWIĄZKOWIEC" CZERWIEC (JUNE) 30 — 1956 STFL1S
v lłiLIM L1XU
I Fttvmwym "M 9 rmumni Mory prij--
i M "' tł młodszym kueharzem-cuklernlkle- m
f?1 " WiskL Jedynym ieso marzeniem jest by sit lłsaf V- - bliźniakiem Jankiem osiadłym po wolnie
iiiD_P"T' rwzaeipU' łkku6revbsmerawu_de_o__spkiolnnaiele Zystgomsuunntkai rpoodllzlirnunke tu i
I4"'8 amu-i- t h°dl1 " słałkU' mles"'e $ x tra
=si "gapę" pociągiem do Londynu gdzie '"fLsilkać brała Niestety brata Janka nie za- - W" „ cwpy"1 ' wsplokatorzy le względu na
S!Af'"" wi— a no za brata janeK c yt 7 pro wiązie J iil bez pieniędzy głodny 1 zdezorientowany
miVtiv- - trf1 ulotkę DOlskltl organlzaeir Nie f ' Br f stowarzyszenie komunistyczne udał się
$t&!J& ' ' iłiM mnmnfle lorlentowił lip
Ife1'9 ucekl ł wóelł do mieszkania Janka
Jti-- -
Atmosfera dokoła zaczęła się zagęszczać Co
_u --7narzv? Do kogo się zwrócić o wy- - CT'Cc) robić dalej?
--C pned dom w którym znalazł narazie bar- -
§
o-atnli-we
schronienie zaszecu śmiertelnie
s„iony nowu j"" "--- — ji — j - PSJst zaiuiMuucł"o- - 7nnwii sie zastanawiał ktorv " — - - '
nacisnąć Dotychczas nie znał jeszcze
ttadska gospodyni F va szczęście ktoś otworzył drzwi od wew- -
Ilairai pierwsza przywitała Zygmunta Była
iSJana d° wyjścia Uśmiechnęła się tak samo
ISr&cznie jak wczoraj if - John — powiedziała z łagodną wymówką f ego pan się nie pokazuje? Norma stale
"P&tuje sie o pana? uzy pan oo nas wpaame'
Hm'' wnnHnp — odpowiedział Ale oomvś--
a ie że chyba nie wpadnie bo już raz dzi- -
#ij "wpadł" i to --zdrowo
fi POZegnata go wuact-uij-m uamictiicm i wy- ła Powlókł się na pierwsze piętro Zapukał
śmiało do drzwi Czekał dłuższą chwilę zanim
Shmł kroki gospodyni Otworzyła drzwi
laierzjła go chłodnym spojrzeniem
_
— Co to? zguDH pan Kiuczr
— Tak — mruknął
— I do sieni również?
— Również
— I co pan myśli? Że ja będę ciągle biegać
ii dół zęby panu drzwi otwierać?
Nie odpowiedziała Wyraźnie zagniewana
iiócila w głąb mieszkania Zygmunt wszedł do
pokoju Zaledwie zamknął za sobą drzwi gdy
gospodyni otworzyła je znowu Rzuciła na stół
min kluczyki
p — To ostatnie dwa zapasowe klucze do
EEIU l uu iiuesinauia odn pau ic zguui 10 jus
an sam będzie dorabiał
zecnee nu pan le zgUDione zaptacic 5
ipngów
£ WysTOal na stół całą resztę jaka mu została
fjumy osiągniętej za zegarek Gospodyni prze- -
:z)ła
— Tu ieszcze brak 6 pensów
?5j Pnlnłtrł Kot5rlriii sna
— Niestety w tej chwili więcej nie mam
igarnęia pieniąaze ze siotu I — Kto się porządnie prowadzi ten ma na
pystko Wyszła nadąsana zatrzaskując za sohą
m
za
W+Sl " " -- "r-- -j--- —
'- 7?2Z~ - f-- -
gSSS22S&Si£&&
PIIIIIIIIIIII
= Aleksander Dumas
doi
lUft? STESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW
% Wedy marynarz Edmund Dantesi z Marsylii lostale
iłtwnlj oskarżony eT udział w" spisku bonapartystSw
jKH-dwoc- h swych rywall'Danglers3 który chce zoatać lNnm jsUlku' na" jegc rnfelseUjY Ferdynanda który
-- ti o isięay-narzeczon-e
oantesa pięKne'verceae Nm bez sadu wtrącony' został do! straszliwego wferiehla
f W 'wicrlunlu TanrrClafnlł %T 1 'Uonvnt OM- -
H frlŁ który w chwili zgonu "przekazała mii tajemneę
ffJl]fth skarbów vtoskle[ rodziny" kslazęcef Spadów Dań- -
S"?' yleilnUpo kilkunastu latach" r odnalazłszy
3lA nnunii J L' J'l J- - w i _i_ -'i-!-
x"~T fl : --- "' n ufl rrncji oy się uowiemict w iw'°
-4-
£-V""ca
i wrogów: Którym poprzysiągł zem5ięt
Wiry Inłórmulesgo oMmlercI "głodowej" ojca o wyIŚćlu
TiM1łZma za Perdvnjn"d' ktaW stał sie w' miedzy
IgHHiwńym genefałem i politykiem 'oraz o karierze
łraeooawcy i dobroczyńcy
lego weksle 1 za pośrednictwem córki
ornlijedtylal mii e" ratuiąc" go od "samobóieze imlerel
lEr1"1 d Morcrf I baron d'Epl'nay wybrali tle na
iyll korsarzy I kontrabandzlstów palących ogień
Rzekłszy to kapitan zaczął sie 'naradzać' z
po czym statek zawrócił i wyko- -
H wjsa obrotów Ogień znikł imzpczu Wpw- -
fcłZŚS Stemit nnnltmnł „mnot 1 l'vria
mp aty zwinięte a statek dotknął brzesu
Wszystko dokonane było w najgłębszej ciszy
_ŁPinay milczał również i z najzimniejszą krwią
patrzył karabin nra? rlwio Hnhpltńwki 4 Bi Jeden z majtków rozebrał sie do koszuli i ffloył do morza płynąc lekko ku brzegom w
Lz" ogma Wszyscy zachowywali dalej gro-- t
milczenie Na koniec majtek wrócił przy
i™ płynął tak sprawnie i lekko że nikt go na
P zauważyć- - nie mógł -
Z'ln6P ~ -- Pytał d'Epinay
tanystwie dwóch bandytów korsykańskich"
a
Mrn razie możemy wysiadać na ląd
POOrzy ludzie — 7JirWvrlow5il kanitan
Przek0nany' ż'e nie mamy S!ę
aT" Panie hrabio Przecież kontraban- -
-- "UieSa r7P7imiQc-L-nrr- ! _ _
J'0 a PI tnr-lnńr'kJn- :'l onirtnł
-
śae fTn mnm ze sa bandytami _io
xf_e 4i' jacżf zPadPw"esnćdetsęądy kt-óre prześla-dują-rych
h łHłwiaaa ze możemy smiato pro-U- j
że 5tów ° gościnność Czy jesteś pew- -
uuurze przyjmą? - ___--
-
___
HuaJPicehwntiaemjszyjest wsz" ystkic' h ravzem?
kił? ' f"lłe nramo lrzecn KoniraDan-- i
dwóch bandytów "
D?s- - Gdyby#my byU źle przez -- wnr3aani hedziemy w równej sile i
M"
Napoleon Sadek
m ii' tj
E
(powieść z życia obecnej emigracji)
Znów był bez grosza Ogarnęła go rozpacz
Co robić dalej? Jak długo gospodyni pozwoli mu
mieszkać jeżeli nie zdobędzie pieniędzy na ko-morne?
Co będzie jeżeli Janek tak szybko nie
wróci? Jak długo wytrzymam w tym pokoju bez
jedzenia o czystej tylko wodzie?
Opadł na fotel Był bliski płaczu
V
POWRÓT DO NATURY
Prawie cały dzień następny przeleżał w łóż-ku
łatwiej było znosić głód Z zeschłego chleba
już nic nie zostało w szufladzie było jeszcze tro-chę
cukru i herbaty Na nieczynnej maszynce
gazowej jak na kpinę stał czajnik z wodą drwiąc
sobie z udoskonaleń cywilizacji Cóż one są warte
jeżeli się nie ma pieniędzy na ich uruchomienie?
W południe zjadł resztkę cukru popił wodą
Ze sprzedanego zegarka zostało jeszcze kilka pa-pierosów
Tego dnia gospodyni nie zajrzała do
pokoju
Trzeciego dnia pod wieczór poczuł że już
dłużej w pokoju nie wytrzyma Głód skręcał mu
kiszki wypalił ostatnią połówkę papierosa sy-tuacja
stawała się coraz bardziej beznadziejna
W centrum wielkiego miasta czuł się jak czło-wiek
wyrzucony przez fale na bezludną wyspę:
nie wracał Ratunku znikąd nie mógł się
spodziewać Po fatalnym doświadczeniu z "Pol-skim
stowarzyszeniem" bał się szukać kontaktów
z rodakami jednak ze musi coś przedsię-wziąć
ratować się Nie może przecież czekać
bezczynnie aż do reszty osłabnie z głodu
Jeszcze raz sprawdził zawartość szafy i szu-flad
szukając rzeczy które by się dały spieniężyć
Ubrania Janka wyzbyć się nie mógł bo w czym
by wyszedł na miasto Poza ubraniem majątek
pozostawiony przez Janka stanowiła para pod-niszczonych
półbucików i trochę bielizny Wybrał
półbuciki Postanowił je sprzedać żeby przynaj-mniej
kupić chleb
Nie wiedział która godzina Zachodzące
słońce orientowało go że dzień się ma ku koń-cowi
Ubrał się opakował półbuciki gazetą i
ostrożnie wyjrzał na korytarz W mieszkaniu pa-nowała
cisza — gospodyni widocznie nie było
Wyszedł na schody Drzwi mieszkania na
parterze były otwarte Szedł przez nie smako-wity
zapach smazeniny Zygmuntowi ślina na-płynęła
do ust czuł jak pusty żołądek boleśnie
się kurczy Gdy mijał drzwi ukazała się w nich
znajoma sąsiadka Powitała Zygmunta jak zwy-kle
miłym przyjaznym' uśmiechem'
CT l — Johnkiedy pan nareszcie donaswstąpi?
ti
35 =
I HMSIA ffitfilil llilliinU i
illllllillillllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllliliiw
Syspll
l£??MOanslerja Dantesdówled'zlawzy:slfjze'ciaWne- -
Morrelowrgrozij)anK-Mwykupu- ]
Rffnyszami
7l'olp
NTobaSa??
żmfay:a"Ui
Brat
Czuł
potrafimy mam nadzieję zmusić tych jego-mośció- w
do grzeczności
'Niech "pan hrabia pozwoH tylko bym
przedsięwziął 'pewne środki' ostrożności
-- u_ owszem bądź roztropny jak Ulisses
mądry jaL Nestor 'Nie" tylko ci pozwalam ale
najusilniej proszę'
Majtkowie podnieśli z powrotem żagle i
wzięli się do wioseł manewrując 'statkiem D'E-pina- y-przyzwyczaiwszy
się już nieco do ciem-ności
doslrzegał wraz wyraźniej granitowego
olbrzyma koło którego jego statek krążyła tak
długo 'aż się 'stało widoczne ognisko i ludzie
siedzący prz 'nim Wówczas kapitan zaśpiewał
pełnym 'głosem jakaszeglarską piosenkę Ludzie
przy ognisku zerwali się natychmiast i chwycili
za broń Obejrzawszy statek osądzili widać że
nie grozi im 'żadne niebezpieczeństwo bo zo-stawili
na brzegu jednego tylko strażnika a sami
zasiedli przy ognisku gdzie dopiekał się cały
kozioł
" D'Epinay polecił kapitanowi by go zaanon-sował
jako Francuza podróżującego 'dla przy-jemności
Gdy kapitan oznajmił "to strażnikowi ten dał
znak jednemu z ludzi siedzących przy ognisku
który natychmiast powstał z miejsca i zmkl
wśród skal Wrócił po chwili i rzekł tylko jedno
słowo: s'accommodi co znaczy "bądźcie swobo-dni"
albo "bywajcie" albo "prosimy was"
Na brzegu kontrabandziści nie pozwolili
jednak zbliżać się do ogniska Wówczas kapitan
zaproponował że osobiście przeprowadzi ukła-dy
Może uda się za biszkoty i butelkę rumu
wytargować kawał pieczonego mięsa
Kapitan bawił dość długo a kiedy wrócił
oznajmił:
— Sam ich naczelnik gdy się dowiedział
że pan hrabia jest szlachetnie urodzonym Fran-cuzem
zaprasza pana hrabiego do siebie na
wieczerzę Stawia tylko jeden -- warunek- bez
Wórego nie zgodzi się by pan hrabia mógł się
znaleźć w jego domu:
— --W jego domu? — zdziwił się d Epinay
— Alboż on wystawił sobie tutaj dom?
— Jak opowiadają ma on tii bardzo do-godne
mieszkanie -
Znasz {ego ich naczelnika?
- — Coi niecoś o nim słyszałem Były -- to
raczej pochlebne zdania - l
— Tam do diabła! Jakiż jest jego wa-runek?
By pan hrabia pozwolił sobie zawiązać
oczy i nie zrzucać przepaski póki on nie- - po- -
zwoli '
i-- Co mi radzisz? Co ty byś zrobił H3
moim miejscu?
j2? a cóz miałbym do stracenia? Po
3S
SSmT?HIH
m~ćirwtwm
i3 25S' u! fe
— W jej glosie brzmiała łagodna wymówka —
Norma stale się dopytuje o pana Już nie wiem
co jej odpowiedzieć
Zmieszał się Natrętne zaproszenia sąsiadki
stawały się żenujące
— Jestem bardzo zajęty — mruknął wymi-jająco
— Jednak powinien pan znaleźć chwilkę
czasu Pan wie czym są pańskie wizyty dla Nor-my
— Postaram się — powiedział żeby nie
komplikować rozmowy Skinął na pożegnanie
głową i wyszedł na ulicę Już trzeci raz sąsiadka
z parteru dopominała się o odwiedzenie Normy
Kim jest Norma? Co ją łączy z Jankiem?
Ilość imion żeńskich krążących wokół osoby
brata nie dziwiła zbytnio Zygmunta Od naj-młodszych
lat obydwaj bracia Błońscy przywykli
do powodzenia Pned wojną gdy zjawiali się na
jakimś wieczorku tanecznym urządzanym przez
żeńskie gimnazjum stawali się główną atrakcją
wieczoru i przedmiotem westchnień większości
pensjonarek Ich łudzące podobieństwo niepo-koiło
zadurzone w nich dziewczęta ale jeszcze
bardziej podniecało wyobraźnię Gdy latem zja-wiali
się na nadwiślańskiej plaży ich smukłe
zgrabne sylwetki przyciągały wzrok plażujących
niewiast bezwzględu na wiek W oczach' podlot-ków
zapalały iskierki zachwytu w oczach ko-biet
dojrzałych — zainteresowanie a oczy kobiet
starszych wyrażały uznanie Nawet najwybred-niejsze
koneserki męskiej urody musiały przy-znać
że bracia Błońscy są zbudowani bez za-rzutu
O ich urodzie mówiło się zawsze w liczbie
mnogiej A pewna doświadczona piękność war-szawska
która rok rocznie zmieniała kochanka
ale za to przez okrągły rok była idealnie wierna
tylko jednemuv (przez co uważała się za wzorową
monogamistkę) powiedziała o Błońskich że
wzbudzają uczucia poligamiczne Jeżeli zna się
obydwóch trudno się zakochać tylko w jednym
W tej jednak chwili w zmęczonym mózgu
Zygmunta nie hyło miejsca na rozpamiętywanie
podbojów miłosnych swoich czy też brata Wszy-stkie
jego myśli pochłonął głód: gdzie sprzedać
trzymane pod pachą trzewiki i jak najprędzej
cośkolwiek zjeść Choćby tylko chleb
Szedł ulicą rozglądając się po wystawach
Wystawy były bogate obficie zaopatrzone ale
żadna nie zapowiadała sklepu w 'którym kupują
starzyznę Szedł dość długo ale tego rodzaju wy-stawy
nie znalazł
Zaczęto już zamykać sklepy Stanął przed
wystawą sklepukolonialnego 1 wpatrzył się po--
szedłbym bez namysłu Nie da wieczerzy nawet
lecz przez ciekawość
— A cóż tam może być ciekawego?
— Panie hrabio — odpowiedział kapitan
głos zniżając — nie wiem czy ta prawda ale
mówią że ten naczelnik mieszka jakoby w naj-wspanialszych
pałacach Pałac Pitti przy nich
to fraszka Pewien sternik z okrętu "Savoya"
był tam I wyszedł stamtąd jak obłąkany Po-wiadał
że podobnych skarbów nie ma na całym
świecie
— Ależ to opowieści z tysiąca i jednej nocy
I radzisz mi bym tam poszedł?
— Niech pan hrabia zrobi jak sam uważa
t D'Epinay przez chwilę się zastanawiał 'i do-szedł
wreszcie do przekonania ze jeżeli ów na-czelnik
jest rzeczywiście fak' bogaty to cóż by
mu mogło zależeć' na wciągnięciu w pułapkę tego
który pbsia"da wydanej chwili zaledwie kilka
tysięcy franków Spodziewał się poza tym zjeść
dobrą' kolację i poznać 'niezwykłego bądź co bądź
człowieka Polecił' więc kapitanowi aby w jego
imieniu wyraził zgodę
Niebawem zjawił się wysłannik naczelnika
i o"znajmił:' — Pan mój oczekuje pana hrabiego
: D'Epinay wydobył chustkę i pozwolił sobie
zawiązać" oczy Od razu dwóch ludzi wzięło go
pod ręce przewodnik zaś wskazywał drogę
Po przejściu kilkuset kroków d'Epinay uczul
żar ogniska i łechcący podniebienie zapach pie-czonego
kozła Następnie kilka minut prowa-- '
dzono go jakimiś wąskimi wśród skał ścieżkami
Wreszcie zmiana powietrza dała poznać że się
znajduje w podziemiach Po chwili usłyszał
skrzyp i łoskot Teraz otoczyło go powietrze ła-godne
i wonne Poczuł że stąpa po dywanach
Prowadzący go usunęli się a d'Epinay stanął
KtoS przemówił cudzoziemskim akcentem:
— Witam pana jako miłego gościa i proszę
o zdjęcie przepaski
D'Epinay zdjął chustkę i ujrzał przed sobą
człowieka w sile wieku lat około czterdziestu
w czerwonym fezie na --głowie w czarnej złotem
haftowanej kamizelce w pąsowych szerokich
spodniach i żółtych pantoflach Przepasany był
bogatym pasem kaszmirowym zza którego wy-zierał
niewielki ostry sztylet
Mimo bladej oliwkowej cery był to człowiek
skończenie piękny o 'oczach żywych i przenikli-wych
Nos prosty grecki zęby jak perły bły-skały
pod czarnym wąsem Wzrost średni bu-dowa
ciała smukła i strzelista nogi wreszcie i
stopy dziwnie małe jak to się często zdarza u
południowców
Przepych apartamentów był zdumiewający
Ściany salonu do którego wprowadzono d'Epi-nay- a
pokrywała bogata turecka materia koloru
Gcarmazynowego haftowana w duże złote kwiaty
Na smyrneńskim kobiercu umieszczono broń ną j-'rbzmai-tszego
rodzaju zdobną drogimi kamienia-mi
U pował}' wisiała przecudnego kształtu lam-pa
ze szkła weneckiego Na ziemi bezcenne dy-wany
ramy drzwi bogato rzeźbione Jedna para
drzwi stała otworem i ukazywaFa wnętrze innego
pokoju rzęsiście oświetlonego
Gospodarz nie przeszkadzał d'Epinayowi w
podziwianiu tych wszystkich nadzwyczajności
śledził go jednak niezwykle uważnie
— Zechciej pan wybaczyć — rzekł wreszcie
żądliwie w piramidy konserw jaj serów owo--(
ców ślina irytująco napływała do ust Głód aż
świdrował wnętrzności
Nie zauważył ie jadące wzdłuż chodnika
niewielkie sportowe auto zwolniło raptownie'
Zatrzymało się w odległości kilkunastu kroków
potem cofnęło się aż na wysokość wystawy
przed którą stał Zygmunt
— Hallo! — usłyszał melodyjny kobiecy
głos Obejrzał się W aucie przy kierownicy
siedziała łagodnie uśmiechnięta elegancko ubra-na
pani
Hallo nieco zdzi-wiona
— John: — powtórzyła
brakiem reakcji z jego strony
Już się zdążył na nowo przyzwyczaić że go
wszyscy mylą z bratem I już się oswoił z myślą
że w jego sytuacji bezpieczniej tych omyłek nie
prostować Brzmienie imienia "John" nie bu-dziło
wątpliwości że przy kierownicy siedzi An-gielka
— 'Hallo — odpowiedział niepewnie Pod-szedł
do auta Nieznajoma przyjrzała mu się
uważnie
— żle wyglądasz John Czy jesteś chory?
— Nie — mruknął
Wyglądała na lat ponad trzydzieści Miała
na sobie szary sportowy kostium zamszowe
rękawiczki i na wyniośle trzymanej szyi wąski
sznurek pereł Była bez kapelusza Ładną z
lekka opaloną twarz okalały jasne bujne włosy
— Jak ci się powodzi?
— Dobrze — odpowiedział
— Dawno cię nie widziałam Co się z tobą
działo?
— Nic specjalnego
— Dlaczegoś mi nic odpowiedział na list?
List? Jeden tylko list od kobiety łnalazł na
biurku Janka Pamiętał że był podpisany "Flo-rence- "
— Byłem poza Londynem
— Domyśliłam się Po powrocie do Lon-dynu
pytałam o ciebie na basenie Powiedzieli
że cię już dawno nie widzieli
"Znajomość pływacka — domyślił się Zyg-munt
— z basenu" Janek był zawsze doskonałym
pływakiem
— Dawno wróciłeś?
— Nie
Jej sposób mówienia i ruchy zdradzały duże
opanowanie
— Dokąd teraz idziesz?
— A tak sobie
— Wasz wolny wieczór?
— Wolny
" Uśmiechnęła się łagodnie
— Możesz mi go poświęcić?
Nie miał pewności o co jej chodzi Na
flirt w obecnej chwili kiedy głód skręcał mu
kiszki nie miał najmniejszej chęci Tym bardziej
w imieniu brata Zamiast odpowiedzi wzruszył
ramionami
— Może zjemy razem obiad? — zapropo-nowała
Obiad? To słowo w uszach Zygmunta za-brzmiało
niezwykle prowokująco Nieproszona
ślina znowu obficie napłynęła do ust Nie mógł
się odrazu zdobyć na odpowiedź
— A może już jadłeś?
— wszystkie ostrożności których od pana wyma
gano zanim cię 7o mnie wprowadzono Wyspa
nie jest zamieszkała Gdyby więc ktoś niepo-wołany
dowiedział się o moim tajemniczym mie-szkaniu
zastałbym za powrotem siedzibę moją
w żałosnym stanie W ten sposób mógłbym po-siadać
możność tak doskonałego odgradzania się
od świata gdy tego zapragnę Więc proszę mi
wybaczyć Będę usiłował aby pan zapomniał o
doznanej przykrości
— Na honor zbyteczne są wszelkie tłuma-czenia
Wiem przecież że- - zawsze zawiązuje się
oczy tym których się wprowadza do zaczaro-wanych
pałaców Przykładem Raul w "Hugo-notach- "'
— Ja znów odpowiem panu jak Lukullus
że gdybym był wiedział kogo mi przyjdzie goś-cić
u siebie byłbym się bardziej na' to przygo-tował
Wybacz przeto że cię przyjmę zupełnie
po domowemu najzwyklejszym posiłkiem dnia
codziennego
W tejże chwili do salonu wszedł Murzyn
atletycznej budowy ubrany w białą tunikę i
dał niemy znak swemu panu
— Panie mała prośba — rzekł gospodarz
do d'Epinaya r— nie ma nic przykrzejszego niż
gdy parę osób w jednym znajdując się towa-rzystwicn- ie
zna swych nazwisk ani tytułów Nie
sądź pan bym nie szanował praw gościnności i
wymagał koniecznie abyś mi wyjawił swe naz-wisko
Proszę o jakikolwiek pseudonim dla ułat-wienia
rozmowy Ze swej strony powiem że mnie
ludzie zwą Sindbadem żeglarzem
— Co do mnie — odrzekł żartobliwie d'E-pina- y
— ze względu na to iź jestem w położeniu
owego Aladyna znanego z opowieści o Lampie
Cudownej myślę że byłoby najbardziej właściwe
gdyby pan zechciał mnie nazywać właśnie Ala-dyne- m
— Ależ doskonale panie Aladynie gościu
miły Czy zauważyłeś że proszą nas do stołu?
Mówiąc to Sindbad podniósł przejrzystą
zasłonę Sala jadalna z pozoru wyglądała skrom-nie
lecz była wyłożona czarnym marmurem i
ozdobiona płaskorzeźbami wyobrażającymi epi-zody
z historii starożytnej W czterech jogach
komnaty ustawiono "cztery wspaniale rzeźbione
posągi ze złotymi paterami w rękach na których
umieszczono stosy najwykwintniejszych owo-ców
jak ananasy sycylijskie winogrona z Ko-ryntu
pomarańcze poziomki truskawki i brzos-kwinie
Na stole bogato zastawionym srebrem i
kryształami czekał bażant na zimno z truflami
langusty angielskie i rosyjski kawior
Po zakąskach podawano kolejno: ryby
pasztet na gorąco pieczyste wreszcie Półmiski
były srebrne talerze z japońskiej porcelany
Usługiwał jeden tylko Ali Murzyn i po-winność
swą wypełniał doskonale
Gospodarz spostrzegając uznanie d'Epinaya
dla Murzyna opowiedział pokrótce jego historię
Ali kręcił się zbyt blisko haremu beja
Tunisu Kiedy go schwytano skazany został naj-pierw
na obcięcie języka potem ręki wreszcie
głowy Ponieważ Sindbad Żeglarz pragnął zawsze
posiadać służącego niemowę wykupił go za an-gielską
dubeltówkę i nóż myśliwski Wdzięczny
Murzyn jest mu do tej pory najbardziej oddaną
istoią
=£§£&SlJfc' 5kV--a
ŁJłdS jj % w " 'j jKSPCTS 'ySijfiiiii fr"E'7gX
CITY DRWlilG SCHDOL
(Licencjonowana Szkoła Jazdy)
S 1 25 za lekcję
Gwarantowane wyniki nauki
806 Bathurłt St — LE 2-36-
56 (róg Bloor) (Ji)
Goiiego Photo Studio
499 College Si
WA 2-25- 07 — Toronto
MEW ROYAL
TELEVISI0ii SERVIC£
Obsługa i reperacja aparatów
telewizyjnych i radiowych
Najlepsze i gwarantowano
wykonanie prac przez wysoko
kwalifikowanych fachowców
— techników
vo 6 wieczór irtotna porozumieć ale
w Jvku polskim
3 Bank St Tortnło Onfrri
Telefon: LE 5-20- 15
Wykonanie zamówić A natychmiast
Obsługa lripz cni i dobę 118
Jedyny Pultki Salon
Pieknoicl
Fi!arya's Beauty Parlor
Specjalizacja w trwalej
Ondulacji "Pcrmanent
Wnves"
216 B&thurtt St EM 8-44-
32
Jedyny polski Salon Piękno!"T!
AGNES BEAUTY SALON
Spcallzaca w trwalel endulicl
farbowaniu I układaniu włosów
195 HARBORD STREET
(blUko llatluirstl
Tol L0 4-30- 70
Otwnrlu uccioroml tS
POLSKI SKLEP OBUWIA
Stanley Sltoe Storo
Obu wio najlepszych firm kanadyj-skich
1 anielskich Wszelki kolory
i rozmiary
1438 Dundas St W Toronto
Tel LE 59530
Właściciele B Mazurkiewicz I Syn
INSTALACJE
elektryczne
oraz "water heaters"
- ' wykonuje"
STANISŁAW BABIJ
57 Grawford St
Tel m 4-26- 75
POLSKIE PlYTY
Dostarczamy
00 KAŻDEGO
MIEJSCĄW
KANADZIE'
zadajcie katalogów lvceni?ióMr
polskich płyt gramofonowych
jeszcze dziś'-- Ppsladarny nadkła-dzie
na1wlcksy w Kanadzie
wybór płyt fK - -- Wszystkie płyiy które słyszyctite_
w audycjach radiowych- - sąJ do
nabycia u nas " "" 'i'?rf
Toronto Musie 'Centra
781 Queen'St W} Tofonłó'bńf
PATEFONY — APARATY '
TELEWIZYJNE —nApijU
MASZYNY do PISANIA
Tylko 89£ tygodniowo
1 będziesz właścicielem tej
pięknej maszyny do pisania
I JSHAROUN CO
781 Queen St W Toronto
Dostarczamy w całej Kanadzie
Modern !Y3oiors
NOWE AUTA:
Chrysler Plymouth Fargo
Wielki wybór uiywnyeh 'sa-mochodów
Każdy samochód
GWARANTOWANY
Tylko $250 Zadatku
2467 Rglinfon Ave Fiat
przy Kennedy Eoad'v"
Toronto — Tl„ ĄM1-774- 4
Pytaj' o
MR RUSSEL STtJPARYiĆ
U
9
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, June 30, 1956 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1956-06-30 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000026 |
Description
| Title | 000178b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | fCA 'wa&Uia -j-AwitJWŁtti- ZiJBKESJwi miKiUB ►fesC MMMltti ĄiWMi&tem&m®l(M I iffyfgy3t?t"l'"tłJ'" gWW-iy-WMW-lWłJJ-flgWtMlf-egWfc ttlfrfaW"—ł „ -j- -ajfW ( JT V" MJf-f- — -- V -- " II J - -- r Ajy ~T -- 'V1" S V O „ "T"' ?-- V1 #n:rrii f! tf W Sffit "" m tf „ZWIĄZKOWIEC" CZERWIEC (JUNE) 30 — 1956 STFL1S v lłiLIM L1XU I Fttvmwym "M 9 rmumni Mory prij-- i M "' tł młodszym kueharzem-cuklernlkle- m f?1 " WiskL Jedynym ieso marzeniem jest by sit lłsaf V- - bliźniakiem Jankiem osiadłym po wolnie iiiD_P"T' rwzaeipU' łkku6revbsmerawu_de_o__spkiolnnaiele Zystgomsuunntkai rpoodllzlirnunke tu i I4"'8 amu-i- t h°dl1 " słałkU' mles"'e $ x tra =si "gapę" pociągiem do Londynu gdzie '"fLsilkać brała Niestety brata Janka nie za- - W" „ cwpy"1 ' wsplokatorzy le względu na S!Af'"" wi— a no za brata janeK c yt 7 pro wiązie J iil bez pieniędzy głodny 1 zdezorientowany miVtiv- - trf1 ulotkę DOlskltl organlzaeir Nie f ' Br f stowarzyszenie komunistyczne udał się $t&!J& ' ' iłiM mnmnfle lorlentowił lip Ife1'9 ucekl ł wóelł do mieszkania Janka Jti-- - Atmosfera dokoła zaczęła się zagęszczać Co _u --7narzv? Do kogo się zwrócić o wy- - CT'Cc) robić dalej? --C pned dom w którym znalazł narazie bar- - § o-atnli-we schronienie zaszecu śmiertelnie s„iony nowu j"" "--- — ji — j - PSJst zaiuiMuucł"o- - 7nnwii sie zastanawiał ktorv " — - - ' nacisnąć Dotychczas nie znał jeszcze ttadska gospodyni F va szczęście ktoś otworzył drzwi od wew- - Ilairai pierwsza przywitała Zygmunta Była iSJana d° wyjścia Uśmiechnęła się tak samo ISr&cznie jak wczoraj if - John — powiedziała z łagodną wymówką f ego pan się nie pokazuje? Norma stale "P&tuje sie o pana? uzy pan oo nas wpaame' Hm'' wnnHnp — odpowiedział Ale oomvś-- a ie że chyba nie wpadnie bo już raz dzi- - #ij "wpadł" i to --zdrowo fi POZegnata go wuact-uij-m uamictiicm i wy- ła Powlókł się na pierwsze piętro Zapukał śmiało do drzwi Czekał dłuższą chwilę zanim Shmł kroki gospodyni Otworzyła drzwi laierzjła go chłodnym spojrzeniem _ — Co to? zguDH pan Kiuczr — Tak — mruknął — I do sieni również? — Również — I co pan myśli? Że ja będę ciągle biegać ii dół zęby panu drzwi otwierać? Nie odpowiedziała Wyraźnie zagniewana iiócila w głąb mieszkania Zygmunt wszedł do pokoju Zaledwie zamknął za sobą drzwi gdy gospodyni otworzyła je znowu Rzuciła na stół min kluczyki p — To ostatnie dwa zapasowe klucze do EEIU l uu iiuesinauia odn pau ic zguui 10 jus an sam będzie dorabiał zecnee nu pan le zgUDione zaptacic 5 ipngów £ WysTOal na stół całą resztę jaka mu została fjumy osiągniętej za zegarek Gospodyni prze- - :z)ła — Tu ieszcze brak 6 pensów ?5j Pnlnłtrł Kot5rlriii sna — Niestety w tej chwili więcej nie mam igarnęia pieniąaze ze siotu I — Kto się porządnie prowadzi ten ma na pystko Wyszła nadąsana zatrzaskując za sohą m za W+Sl " " -- "r-- -j--- — '- 7?2Z~ - f-- - gSSS22S&Si£&& PIIIIIIIIIIII = Aleksander Dumas doi lUft? STESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW % Wedy marynarz Edmund Dantesi z Marsylii lostale iłtwnlj oskarżony eT udział w" spisku bonapartystSw jKH-dwoc- h swych rywall'Danglers3 który chce zoatać lNnm jsUlku' na" jegc rnfelseUjY Ferdynanda który -- ti o isięay-narzeczon-e oantesa pięKne'verceae Nm bez sadu wtrącony' został do! straszliwego wferiehla f W 'wicrlunlu TanrrClafnlł %T 1 'Uonvnt OM- - H frlŁ który w chwili zgonu "przekazała mii tajemneę ffJl]fth skarbów vtoskle[ rodziny" kslazęcef Spadów Dań- - S"?' yleilnUpo kilkunastu latach" r odnalazłszy 3lA nnunii J L' J'l J- - w i _i_ -'i-!- x"~T fl : --- "' n ufl rrncji oy się uowiemict w iw'° -4- £-V""ca i wrogów: Którym poprzysiągł zem5ięt Wiry Inłórmulesgo oMmlercI "głodowej" ojca o wyIŚćlu TiM1łZma za Perdvnjn"d' ktaW stał sie w' miedzy IgHHiwńym genefałem i politykiem 'oraz o karierze łraeooawcy i dobroczyńcy lego weksle 1 za pośrednictwem córki ornlijedtylal mii e" ratuiąc" go od "samobóieze imlerel lEr1"1 d Morcrf I baron d'Epl'nay wybrali tle na iyll korsarzy I kontrabandzlstów palących ogień Rzekłszy to kapitan zaczął sie 'naradzać' z po czym statek zawrócił i wyko- - H wjsa obrotów Ogień znikł imzpczu Wpw- - fcłZŚS Stemit nnnltmnł „mnot 1 l'vria mp aty zwinięte a statek dotknął brzesu Wszystko dokonane było w najgłębszej ciszy _ŁPinay milczał również i z najzimniejszą krwią patrzył karabin nra? rlwio Hnhpltńwki 4 Bi Jeden z majtków rozebrał sie do koszuli i ffloył do morza płynąc lekko ku brzegom w Lz" ogma Wszyscy zachowywali dalej gro-- t milczenie Na koniec majtek wrócił przy i™ płynął tak sprawnie i lekko że nikt go na P zauważyć- - nie mógł - Z'ln6P ~ -- Pytał d'Epinay tanystwie dwóch bandytów korsykańskich" a Mrn razie możemy wysiadać na ląd POOrzy ludzie — 7JirWvrlow5il kanitan Przek0nany' ż'e nie mamy S!ę aT" Panie hrabio Przecież kontraban- - -- "UieSa r7P7imiQc-L-nrr- ! _ _ J'0 a PI tnr-lnńr'kJn- :'l onirtnł - śae fTn mnm ze sa bandytami _io xf_e 4i' jacżf zPadPw"esnćdetsęądy kt-óre prześla-dują-rych h łHłwiaaa ze możemy smiato pro-U- j że 5tów ° gościnność Czy jesteś pew- - uuurze przyjmą? - ___-- - ___ HuaJPicehwntiaemjszyjest wsz" ystkic' h ravzem? kił? ' f"lłe nramo lrzecn KoniraDan-- i dwóch bandytów " D?s- - Gdyby#my byU źle przez -- wnr3aani hedziemy w równej sile i M" Napoleon Sadek m ii' tj E (powieść z życia obecnej emigracji) Znów był bez grosza Ogarnęła go rozpacz Co robić dalej? Jak długo gospodyni pozwoli mu mieszkać jeżeli nie zdobędzie pieniędzy na ko-morne? Co będzie jeżeli Janek tak szybko nie wróci? Jak długo wytrzymam w tym pokoju bez jedzenia o czystej tylko wodzie? Opadł na fotel Był bliski płaczu V POWRÓT DO NATURY Prawie cały dzień następny przeleżał w łóż-ku łatwiej było znosić głód Z zeschłego chleba już nic nie zostało w szufladzie było jeszcze tro-chę cukru i herbaty Na nieczynnej maszynce gazowej jak na kpinę stał czajnik z wodą drwiąc sobie z udoskonaleń cywilizacji Cóż one są warte jeżeli się nie ma pieniędzy na ich uruchomienie? W południe zjadł resztkę cukru popił wodą Ze sprzedanego zegarka zostało jeszcze kilka pa-pierosów Tego dnia gospodyni nie zajrzała do pokoju Trzeciego dnia pod wieczór poczuł że już dłużej w pokoju nie wytrzyma Głód skręcał mu kiszki wypalił ostatnią połówkę papierosa sy-tuacja stawała się coraz bardziej beznadziejna W centrum wielkiego miasta czuł się jak czło-wiek wyrzucony przez fale na bezludną wyspę: nie wracał Ratunku znikąd nie mógł się spodziewać Po fatalnym doświadczeniu z "Pol-skim stowarzyszeniem" bał się szukać kontaktów z rodakami jednak ze musi coś przedsię-wziąć ratować się Nie może przecież czekać bezczynnie aż do reszty osłabnie z głodu Jeszcze raz sprawdził zawartość szafy i szu-flad szukając rzeczy które by się dały spieniężyć Ubrania Janka wyzbyć się nie mógł bo w czym by wyszedł na miasto Poza ubraniem majątek pozostawiony przez Janka stanowiła para pod-niszczonych półbucików i trochę bielizny Wybrał półbuciki Postanowił je sprzedać żeby przynaj-mniej kupić chleb Nie wiedział która godzina Zachodzące słońce orientowało go że dzień się ma ku koń-cowi Ubrał się opakował półbuciki gazetą i ostrożnie wyjrzał na korytarz W mieszkaniu pa-nowała cisza — gospodyni widocznie nie było Wyszedł na schody Drzwi mieszkania na parterze były otwarte Szedł przez nie smako-wity zapach smazeniny Zygmuntowi ślina na-płynęła do ust czuł jak pusty żołądek boleśnie się kurczy Gdy mijał drzwi ukazała się w nich znajoma sąsiadka Powitała Zygmunta jak zwy-kle miłym przyjaznym' uśmiechem' CT l — Johnkiedy pan nareszcie donaswstąpi? ti 35 = I HMSIA ffitfilil llilliinU i illllllillillllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllliliiw Syspll l£??MOanslerja Dantesdówled'zlawzy:slfjze'ciaWne- - Morrelowrgrozij)anK-Mwykupu- ] Rffnyszami 7l'olp NTobaSa?? żmfay:a"Ui Brat Czuł potrafimy mam nadzieję zmusić tych jego-mośció- w do grzeczności 'Niech "pan hrabia pozwoH tylko bym przedsięwziął 'pewne środki' ostrożności -- u_ owszem bądź roztropny jak Ulisses mądry jaL Nestor 'Nie" tylko ci pozwalam ale najusilniej proszę' Majtkowie podnieśli z powrotem żagle i wzięli się do wioseł manewrując 'statkiem D'E-pina- y-przyzwyczaiwszy się już nieco do ciem-ności doslrzegał wraz wyraźniej granitowego olbrzyma koło którego jego statek krążyła tak długo 'aż się 'stało widoczne ognisko i ludzie siedzący prz 'nim Wówczas kapitan zaśpiewał pełnym 'głosem jakaszeglarską piosenkę Ludzie przy ognisku zerwali się natychmiast i chwycili za broń Obejrzawszy statek osądzili widać że nie grozi im 'żadne niebezpieczeństwo bo zo-stawili na brzegu jednego tylko strażnika a sami zasiedli przy ognisku gdzie dopiekał się cały kozioł " D'Epinay polecił kapitanowi by go zaanon-sował jako Francuza podróżującego 'dla przy-jemności Gdy kapitan oznajmił "to strażnikowi ten dał znak jednemu z ludzi siedzących przy ognisku który natychmiast powstał z miejsca i zmkl wśród skal Wrócił po chwili i rzekł tylko jedno słowo: s'accommodi co znaczy "bądźcie swobo-dni" albo "bywajcie" albo "prosimy was" Na brzegu kontrabandziści nie pozwolili jednak zbliżać się do ogniska Wówczas kapitan zaproponował że osobiście przeprowadzi ukła-dy Może uda się za biszkoty i butelkę rumu wytargować kawał pieczonego mięsa Kapitan bawił dość długo a kiedy wrócił oznajmił: — Sam ich naczelnik gdy się dowiedział że pan hrabia jest szlachetnie urodzonym Fran-cuzem zaprasza pana hrabiego do siebie na wieczerzę Stawia tylko jeden -- warunek- bez Wórego nie zgodzi się by pan hrabia mógł się znaleźć w jego domu: — --W jego domu? — zdziwił się d Epinay — Alboż on wystawił sobie tutaj dom? — Jak opowiadają ma on tii bardzo do-godne mieszkanie - Znasz {ego ich naczelnika? - — Coi niecoś o nim słyszałem Były -- to raczej pochlebne zdania - l — Tam do diabła! Jakiż jest jego wa-runek? By pan hrabia pozwolił sobie zawiązać oczy i nie zrzucać przepaski póki on nie- - po- - zwoli ' i-- Co mi radzisz? Co ty byś zrobił H3 moim miejscu? j2? a cóz miałbym do stracenia? Po 3S SSmT?HIH m~ćirwtwm i3 25S' u! fe — W jej glosie brzmiała łagodna wymówka — Norma stale się dopytuje o pana Już nie wiem co jej odpowiedzieć Zmieszał się Natrętne zaproszenia sąsiadki stawały się żenujące — Jestem bardzo zajęty — mruknął wymi-jająco — Jednak powinien pan znaleźć chwilkę czasu Pan wie czym są pańskie wizyty dla Nor-my — Postaram się — powiedział żeby nie komplikować rozmowy Skinął na pożegnanie głową i wyszedł na ulicę Już trzeci raz sąsiadka z parteru dopominała się o odwiedzenie Normy Kim jest Norma? Co ją łączy z Jankiem? Ilość imion żeńskich krążących wokół osoby brata nie dziwiła zbytnio Zygmunta Od naj-młodszych lat obydwaj bracia Błońscy przywykli do powodzenia Pned wojną gdy zjawiali się na jakimś wieczorku tanecznym urządzanym przez żeńskie gimnazjum stawali się główną atrakcją wieczoru i przedmiotem westchnień większości pensjonarek Ich łudzące podobieństwo niepo-koiło zadurzone w nich dziewczęta ale jeszcze bardziej podniecało wyobraźnię Gdy latem zja-wiali się na nadwiślańskiej plaży ich smukłe zgrabne sylwetki przyciągały wzrok plażujących niewiast bezwzględu na wiek W oczach' podlot-ków zapalały iskierki zachwytu w oczach ko-biet dojrzałych — zainteresowanie a oczy kobiet starszych wyrażały uznanie Nawet najwybred-niejsze koneserki męskiej urody musiały przy-znać że bracia Błońscy są zbudowani bez za-rzutu O ich urodzie mówiło się zawsze w liczbie mnogiej A pewna doświadczona piękność war-szawska która rok rocznie zmieniała kochanka ale za to przez okrągły rok była idealnie wierna tylko jednemuv (przez co uważała się za wzorową monogamistkę) powiedziała o Błońskich że wzbudzają uczucia poligamiczne Jeżeli zna się obydwóch trudno się zakochać tylko w jednym W tej jednak chwili w zmęczonym mózgu Zygmunta nie hyło miejsca na rozpamiętywanie podbojów miłosnych swoich czy też brata Wszy-stkie jego myśli pochłonął głód: gdzie sprzedać trzymane pod pachą trzewiki i jak najprędzej cośkolwiek zjeść Choćby tylko chleb Szedł ulicą rozglądając się po wystawach Wystawy były bogate obficie zaopatrzone ale żadna nie zapowiadała sklepu w 'którym kupują starzyznę Szedł dość długo ale tego rodzaju wy-stawy nie znalazł Zaczęto już zamykać sklepy Stanął przed wystawą sklepukolonialnego 1 wpatrzył się po-- szedłbym bez namysłu Nie da wieczerzy nawet lecz przez ciekawość — A cóż tam może być ciekawego? — Panie hrabio — odpowiedział kapitan głos zniżając — nie wiem czy ta prawda ale mówią że ten naczelnik mieszka jakoby w naj-wspanialszych pałacach Pałac Pitti przy nich to fraszka Pewien sternik z okrętu "Savoya" był tam I wyszedł stamtąd jak obłąkany Po-wiadał że podobnych skarbów nie ma na całym świecie — Ależ to opowieści z tysiąca i jednej nocy I radzisz mi bym tam poszedł? — Niech pan hrabia zrobi jak sam uważa t D'Epinay przez chwilę się zastanawiał 'i do-szedł wreszcie do przekonania ze jeżeli ów na-czelnik jest rzeczywiście fak' bogaty to cóż by mu mogło zależeć' na wciągnięciu w pułapkę tego który pbsia"da wydanej chwili zaledwie kilka tysięcy franków Spodziewał się poza tym zjeść dobrą' kolację i poznać 'niezwykłego bądź co bądź człowieka Polecił' więc kapitanowi aby w jego imieniu wyraził zgodę Niebawem zjawił się wysłannik naczelnika i o"znajmił:' — Pan mój oczekuje pana hrabiego : D'Epinay wydobył chustkę i pozwolił sobie zawiązać" oczy Od razu dwóch ludzi wzięło go pod ręce przewodnik zaś wskazywał drogę Po przejściu kilkuset kroków d'Epinay uczul żar ogniska i łechcący podniebienie zapach pie-czonego kozła Następnie kilka minut prowa-- ' dzono go jakimiś wąskimi wśród skał ścieżkami Wreszcie zmiana powietrza dała poznać że się znajduje w podziemiach Po chwili usłyszał skrzyp i łoskot Teraz otoczyło go powietrze ła-godne i wonne Poczuł że stąpa po dywanach Prowadzący go usunęli się a d'Epinay stanął KtoS przemówił cudzoziemskim akcentem: — Witam pana jako miłego gościa i proszę o zdjęcie przepaski D'Epinay zdjął chustkę i ujrzał przed sobą człowieka w sile wieku lat około czterdziestu w czerwonym fezie na --głowie w czarnej złotem haftowanej kamizelce w pąsowych szerokich spodniach i żółtych pantoflach Przepasany był bogatym pasem kaszmirowym zza którego wy-zierał niewielki ostry sztylet Mimo bladej oliwkowej cery był to człowiek skończenie piękny o 'oczach żywych i przenikli-wych Nos prosty grecki zęby jak perły bły-skały pod czarnym wąsem Wzrost średni bu-dowa ciała smukła i strzelista nogi wreszcie i stopy dziwnie małe jak to się często zdarza u południowców Przepych apartamentów był zdumiewający Ściany salonu do którego wprowadzono d'Epi-nay- a pokrywała bogata turecka materia koloru Gcarmazynowego haftowana w duże złote kwiaty Na smyrneńskim kobiercu umieszczono broń ną j-'rbzmai-tszego rodzaju zdobną drogimi kamienia-mi U pował}' wisiała przecudnego kształtu lam-pa ze szkła weneckiego Na ziemi bezcenne dy-wany ramy drzwi bogato rzeźbione Jedna para drzwi stała otworem i ukazywaFa wnętrze innego pokoju rzęsiście oświetlonego Gospodarz nie przeszkadzał d'Epinayowi w podziwianiu tych wszystkich nadzwyczajności śledził go jednak niezwykle uważnie — Zechciej pan wybaczyć — rzekł wreszcie żądliwie w piramidy konserw jaj serów owo--( ców ślina irytująco napływała do ust Głód aż świdrował wnętrzności Nie zauważył ie jadące wzdłuż chodnika niewielkie sportowe auto zwolniło raptownie' Zatrzymało się w odległości kilkunastu kroków potem cofnęło się aż na wysokość wystawy przed którą stał Zygmunt — Hallo! — usłyszał melodyjny kobiecy głos Obejrzał się W aucie przy kierownicy siedziała łagodnie uśmiechnięta elegancko ubra-na pani Hallo nieco zdzi-wiona — John: — powtórzyła brakiem reakcji z jego strony Już się zdążył na nowo przyzwyczaić że go wszyscy mylą z bratem I już się oswoił z myślą że w jego sytuacji bezpieczniej tych omyłek nie prostować Brzmienie imienia "John" nie bu-dziło wątpliwości że przy kierownicy siedzi An-gielka — 'Hallo — odpowiedział niepewnie Pod-szedł do auta Nieznajoma przyjrzała mu się uważnie — żle wyglądasz John Czy jesteś chory? — Nie — mruknął Wyglądała na lat ponad trzydzieści Miała na sobie szary sportowy kostium zamszowe rękawiczki i na wyniośle trzymanej szyi wąski sznurek pereł Była bez kapelusza Ładną z lekka opaloną twarz okalały jasne bujne włosy — Jak ci się powodzi? — Dobrze — odpowiedział — Dawno cię nie widziałam Co się z tobą działo? — Nic specjalnego — Dlaczegoś mi nic odpowiedział na list? List? Jeden tylko list od kobiety łnalazł na biurku Janka Pamiętał że był podpisany "Flo-rence- " — Byłem poza Londynem — Domyśliłam się Po powrocie do Lon-dynu pytałam o ciebie na basenie Powiedzieli że cię już dawno nie widzieli "Znajomość pływacka — domyślił się Zyg-munt — z basenu" Janek był zawsze doskonałym pływakiem — Dawno wróciłeś? — Nie Jej sposób mówienia i ruchy zdradzały duże opanowanie — Dokąd teraz idziesz? — A tak sobie — Wasz wolny wieczór? — Wolny " Uśmiechnęła się łagodnie — Możesz mi go poświęcić? Nie miał pewności o co jej chodzi Na flirt w obecnej chwili kiedy głód skręcał mu kiszki nie miał najmniejszej chęci Tym bardziej w imieniu brata Zamiast odpowiedzi wzruszył ramionami — Może zjemy razem obiad? — zapropo-nowała Obiad? To słowo w uszach Zygmunta za-brzmiało niezwykle prowokująco Nieproszona ślina znowu obficie napłynęła do ust Nie mógł się odrazu zdobyć na odpowiedź — A może już jadłeś? — wszystkie ostrożności których od pana wyma gano zanim cię 7o mnie wprowadzono Wyspa nie jest zamieszkała Gdyby więc ktoś niepo-wołany dowiedział się o moim tajemniczym mie-szkaniu zastałbym za powrotem siedzibę moją w żałosnym stanie W ten sposób mógłbym po-siadać możność tak doskonałego odgradzania się od świata gdy tego zapragnę Więc proszę mi wybaczyć Będę usiłował aby pan zapomniał o doznanej przykrości — Na honor zbyteczne są wszelkie tłuma-czenia Wiem przecież że- - zawsze zawiązuje się oczy tym których się wprowadza do zaczaro-wanych pałaców Przykładem Raul w "Hugo-notach- "' — Ja znów odpowiem panu jak Lukullus że gdybym był wiedział kogo mi przyjdzie goś-cić u siebie byłbym się bardziej na' to przygo-tował Wybacz przeto że cię przyjmę zupełnie po domowemu najzwyklejszym posiłkiem dnia codziennego W tejże chwili do salonu wszedł Murzyn atletycznej budowy ubrany w białą tunikę i dał niemy znak swemu panu — Panie mała prośba — rzekł gospodarz do d'Epinaya r— nie ma nic przykrzejszego niż gdy parę osób w jednym znajdując się towa-rzystwicn- ie zna swych nazwisk ani tytułów Nie sądź pan bym nie szanował praw gościnności i wymagał koniecznie abyś mi wyjawił swe naz-wisko Proszę o jakikolwiek pseudonim dla ułat-wienia rozmowy Ze swej strony powiem że mnie ludzie zwą Sindbadem żeglarzem — Co do mnie — odrzekł żartobliwie d'E-pina- y — ze względu na to iź jestem w położeniu owego Aladyna znanego z opowieści o Lampie Cudownej myślę że byłoby najbardziej właściwe gdyby pan zechciał mnie nazywać właśnie Ala-dyne- m — Ależ doskonale panie Aladynie gościu miły Czy zauważyłeś że proszą nas do stołu? Mówiąc to Sindbad podniósł przejrzystą zasłonę Sala jadalna z pozoru wyglądała skrom-nie lecz była wyłożona czarnym marmurem i ozdobiona płaskorzeźbami wyobrażającymi epi-zody z historii starożytnej W czterech jogach komnaty ustawiono "cztery wspaniale rzeźbione posągi ze złotymi paterami w rękach na których umieszczono stosy najwykwintniejszych owo-ców jak ananasy sycylijskie winogrona z Ko-ryntu pomarańcze poziomki truskawki i brzos-kwinie Na stole bogato zastawionym srebrem i kryształami czekał bażant na zimno z truflami langusty angielskie i rosyjski kawior Po zakąskach podawano kolejno: ryby pasztet na gorąco pieczyste wreszcie Półmiski były srebrne talerze z japońskiej porcelany Usługiwał jeden tylko Ali Murzyn i po-winność swą wypełniał doskonale Gospodarz spostrzegając uznanie d'Epinaya dla Murzyna opowiedział pokrótce jego historię Ali kręcił się zbyt blisko haremu beja Tunisu Kiedy go schwytano skazany został naj-pierw na obcięcie języka potem ręki wreszcie głowy Ponieważ Sindbad Żeglarz pragnął zawsze posiadać służącego niemowę wykupił go za an-gielską dubeltówkę i nóż myśliwski Wdzięczny Murzyn jest mu do tej pory najbardziej oddaną istoią =£§£&SlJfc' 5kV--a ŁJłdS jj % w " 'j jKSPCTS 'ySijfiiiii fr"E'7gX CITY DRWlilG SCHDOL (Licencjonowana Szkoła Jazdy) S 1 25 za lekcję Gwarantowane wyniki nauki 806 Bathurłt St — LE 2-36- 56 (róg Bloor) (Ji) Goiiego Photo Studio 499 College Si WA 2-25- 07 — Toronto MEW ROYAL TELEVISI0ii SERVIC£ Obsługa i reperacja aparatów telewizyjnych i radiowych Najlepsze i gwarantowano wykonanie prac przez wysoko kwalifikowanych fachowców — techników vo 6 wieczór irtotna porozumieć ale w Jvku polskim 3 Bank St Tortnło Onfrri Telefon: LE 5-20- 15 Wykonanie zamówić A natychmiast Obsługa lripz cni i dobę 118 Jedyny Pultki Salon Pieknoicl Fi!arya's Beauty Parlor Specjalizacja w trwalej Ondulacji "Pcrmanent Wnves" 216 B&thurtt St EM 8-44- 32 Jedyny polski Salon Piękno!"T! AGNES BEAUTY SALON Spcallzaca w trwalel endulicl farbowaniu I układaniu włosów 195 HARBORD STREET (blUko llatluirstl Tol L0 4-30- 70 Otwnrlu uccioroml tS POLSKI SKLEP OBUWIA Stanley Sltoe Storo Obu wio najlepszych firm kanadyj-skich 1 anielskich Wszelki kolory i rozmiary 1438 Dundas St W Toronto Tel LE 59530 Właściciele B Mazurkiewicz I Syn INSTALACJE elektryczne oraz "water heaters" - ' wykonuje" STANISŁAW BABIJ 57 Grawford St Tel m 4-26- 75 POLSKIE PlYTY Dostarczamy 00 KAŻDEGO MIEJSCĄW KANADZIE' zadajcie katalogów lvceni?ióMr polskich płyt gramofonowych jeszcze dziś'-- Ppsladarny nadkła-dzie na1wlcksy w Kanadzie wybór płyt fK - -- Wszystkie płyiy które słyszyctite_ w audycjach radiowych- - sąJ do nabycia u nas " "" 'i'?rf Toronto Musie 'Centra 781 Queen'St W} Tofonłó'bńf PATEFONY — APARATY ' TELEWIZYJNE —nApijU MASZYNY do PISANIA Tylko 89£ tygodniowo 1 będziesz właścicielem tej pięknej maszyny do pisania I JSHAROUN CO 781 Queen St W Toronto Dostarczamy w całej Kanadzie Modern !Y3oiors NOWE AUTA: Chrysler Plymouth Fargo Wielki wybór uiywnyeh 'sa-mochodów Każdy samochód GWARANTOWANY Tylko $250 Zadatku 2467 Rglinfon Ave Fiat przy Kennedy Eoad'v" Toronto — Tl„ ĄM1-774- 4 Pytaj' o MR RUSSEL STtJPARYiĆ U 9 |
Tags
Comments
Post a Comment for 000178b
