000452b |
Previous | 15 of 74 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
fjBS't: V£VrtWó-i- W g3B8885?£2SgSg ''ńisfBmmmm-- m
tyczenia z Toronto BALLADA O' GASKUKERZE
i£@2fó@@@2&KS2RJ
trTSOLYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
-- n7nti mTpnn xrnii7rpn Dnprr
1670
1 iiiŁiC''1"" nuirsuu iiinu
ie surcj Klienteli i całej Polonii
FIRCHUK'S FABRICS
UKRAIŃSKA FIRMA IMPORTOWA
Queen Sr W — Toronto Ont
Tel 364-503- 6
Brt hS:SS:S5iSIS"
Ł'-- X
s-isii-sjiajiSSisjai-
SiJssa
K WMZANKE NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ
V R4D0SVYM PA'iU BOŻEGO NARODZENIA
1 SLLLCSL1I DXLlU JVUtVLUU AUAU
sUuda swej Klienteli i całej Polonii
"TRIDENT"
Fuel Oil Limited
Dla naszych Klientów bezpłatna fachowa obsługa
r __£ nn In 0-- 1 łT " H --Tl "1 pieców tdie ii guuŁiii urfltliAcMmrłulfct
59 Humber Irail — loronro V Unt
Tel 763-531- 2
S7flj!£!S!£5t5'-S'SlSC"l2'6'ef5!S'-S'Sl2'5'-S'S£!StStCtS!CS!SiSt?- ?
UERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT
hozEGO NARODZENIA 1 OUŹO SZCZĘŚCIA
1 POMYŚLNOŚCI W NOWYM KOKU
zasuła wszystkim czytelnikom "Związkowca"
hszystkim ogłaszającym się w "Związkowcu '
Frzyjaciotom oraz caie] roionu
Wincenty Wójcik
PRZEDSTAWICIEL "ZWIĄZKOWCA"
S9 Bellwoods Ave — Tel 531-24- 91
bibo 1475 Queen Sr W Toronto 3 Ont
Życzenia z Weiland
wk!&3K8
KtieicKieieteieteieiststeieteieietstsieisEststeieteietctsteeieteKieie
tkmmiiumśś
Kajserdeczniejsze życzenia zdrowych i wesołych ffc
łnąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego
[owego Roku składa wszystkim członkom człon- -
mom i ich rodzinom wszystkim Polskim Orga- -
sjom na terenie Welland i okolicy oraz
aystkira Organizacjom Weteranskim w całej
Kanadzie
Placówka leteranów
Polskich
Canadian Legion Folish Branch
No 558 Welland Oni
=
K
£
w
: Korpusem Pań Ladies Auxiliary §
Za Zanąd
S ROBOTYCKI prezes ł
A SZULECKI sekretarz g
m a
tyczenia z winmpeg man &
©ŚSI
VJEMNYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
życzy
Wskie Iow Bimnastyczne
"SOKÓŁ" - Gniazdo Hr 1
Winnipeg - Kanada
'stkim Sokołom i Sokolicom sympatyków
go Towarzystwa jak i całej Polonii w Ka-rdzie
jSkłnrin-mt- T rnJnrani'nn jfTonia
0ŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
oraz
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
T WITCZAK prezes
F MULTAN sekretarz
§f - £§ -- ł'-! 5
Si
1
ES
I
K
%
£
W
3
8
W
u
u
u
u
I
VtS9 Bu
1
K
NWSSSWSSKSfc I
fet
wpjg3#g&2&0
vijnpPSg?i
(Zakończenie ze str 14)
— Pana nazywają rotmis-trzem
ale przepraszam za u-wa- gę rotmistrzowie są zwy-kle
młodzi
— I ja byłem młody gdy zo-stałem
rotmistrzem w dwu-dziestym
roku — wyprosto-wał
się z godnością trochę-- ro-zgniewany
— potem poszed-łem
na rolę W rodzinie nie
było komu majątkiem rzą-dzić
to mnie wypadło A gdy
przyszła druga wojna już za
późno było awansować
— Pan CirskI pana kolega
został majorem
— Et intendentury no i
młodszy
— A inni? Też oficerowie?
U panów tutaj nic tylko puł-kownik
major rotmistrz
Gdy Wacka poznałam nie
wiedziałam że jest pułkowni-kiem
— A pani to oficer drugie-go
oddziału — rozezłościł się
— Pan Wacław był pułkow-nikiem
rzeczywiście i może
pani jego odznaczenia oglą-dać
Są w szufladzie Był od
nas młodszy ale nigdy nie
śmiał się z naszej starości
— Przepraszam — wycią-gnęła
do niego rękę przyjaź-nie
Poderwał się ujął dłoń de-likatnie
i pocałował
— Niech mi pan powie je-szcze
— prosiła starając się
mówić delikatnie — jak to
jest z waszą pracą Jedni cho-dzą
do pracy inni tu zostają
w domu
— Każdy pracuje póki mo-że
— oświadczył poważnie
Makulski — Bobeczek to zna-czy
Cirski już dziesięć lat te-mu
zaczepił się w biurze eks-portowym
i prowadzi rachun-ki
idzie mu dobrze Fiszer
jest magazynierem Żerski
ten zarabia jako portier w ho-telu
Podśliwski w biurze Ja-nicki
szyje torebki i najlepiej
z nas mu się powodzi Najle-piej
finansowo Nadreń to in-walida
Widzi go pani jak bie-ga
szybko i jeszcze szybciej
gada a przecież tylko mgła
przyjdzie już kładzie się do
łóżka Płuca przestrzelone A
ja wypiął się jakby nadsta-wiał
pierś do dekoracji — ja
jestem zawodowy leń proszę
pani Nie- - zbrudziłem sobie
rąk pracą na tej ziemi
— Jakto? — zdziwiła się
— Dawniej nazywało się to
asystent na utrzymaniu królo-wej
a teraz przemianowali na
bezpiekę
— Nic nie rozumiem
— Pobieram zapomogę z
tak zwanego Social Security
przetłumaczyć można tylko na
bezpiekę Kilka funtów tygo-dniowo
i wystarczy dla sta-rego
na życie Zresztą do e-mery- tury
kilka miesięcy
— Myślałam że pan praco-wał
jako kucharz
— Dla kogo? Dla Angli-ków?
Ja pani powiem szcze-rze
Polak który żeni się z
Angielką to wariat ani 'ona
go nie oceni ani on jej nie
da szczęścia Coś podobnego
z jedzeniem Gotować dla An-glików
to szaleństwo Czy ta-ki
potrafi zrozumieć dajmy
na to chłodnik?
— Przecież są tu inni Mógł-by
pan być kucharzem u ja-kiegoś
Ritza
— Ja proszę pani — wypiął
się dumnie — umiem gotować
tylko po polsku
— Ale nie chce pan zrobić
jak proszę Zorganizować się
wspólnie żyć Dom duży mo-żliwości
są możnaby ułożyć
doskonale wspólne życie
Skrzywił się i postukawszy
palcem w pustą filiżankę od
stawił ją na spodek
— Niech pani opowie o so-bie
_ poprosił — dla odmia-ny
Przyjechała pani kilka
dni temu i już nam starym ży-cie
pani wywraca Kanapa fi-liżanki
porcelanowe obszcze-życi- e
— Ja chcę tego nie tylko
dla was ale i dla siebie Ja
przecież was wszystkich tro-chę
znam Wacek jak był w
Polsce to opowiadał o każ-dym
prawie O panu mówił
najlepiej Na kim teraz mogę
się oprzeć jak nie na was?
— Dziwiliśmy się trochę ze
pani przyjechała — powie-dział
trochę na boku
Dosłyszała go i porwała się
na równe nogi jakby to przy-jęła
jako oskarżenie
— Niech pan mnie nie są-dzi
nie znając mojego życia
Czy pan wie że moj pierwszy
mąż umarł w więzieniu! Nie
za politykę nie Po prostu
™ tn że starał sie dać mnie
i naszemu dziecku jakie takie
życie Innemu by uszło ale
jego żołnierza Armii Krajo-wej
raz przyłapawszy nie pu-ścili
Taka okazja Umarł gdy
Jadzia miała cztery lata
fhwała Boeu że nastąpiła
zmiana i mogłam zacząć pra--
łcować Czy-pa- n wie co zna?
czy utrzymywać dziecko w ta-kich
warunkach? Internaty
Dom Dziecka staranie się o
zapomogi i wciąż albo u lu-dzi
albo w rękach instytucji
widzieć własną córkę Drża-łam
co z niej wyrośnie Co
dzień modliłam się o cud że-by
móc mieć ją przy sobie
dać jej to czego dziecko wy-maga
Wacław to był taki cud
Sam odnalazł mnie Trochę
przypadkowo trochę za namo-wą
starej ciotki Byliśmy ku-zynami
znaliśmy się jako
dzieci Kuzynostwo nie tak bli-skie
aby wykluczało małżeńs-two
Ale niech mi pan wie-rzy
to był tylko ratunek
Wiem o tym mówili mi sam
Wacek opowiadał że są ko-biety
które szukają tutaj mę-ża
aby się wyrwać na szeroki
świat żyć inaczej lżej przy-jemniej
Ja zgodziłam się tyl-ko
dla mojej córki Ja panu
zdradzę jest pan stary to pan
mi przebaczy szczerość Nie
byliśmy mężem i żoną i nie
wiem czy bylibyśmy kiedy-kolwiek
— Ach tak — powiedział
Makulski po cichu do siebie
— to wiele tłumaczy
— Tak — dopowiedziała —
może pan wszystkim to powie-dzieć
Niech mnie stąd wygo-nią
bo nie jestem wdową po
Wacławie Wierosiu jestem o-szus- tką
Dla swej córki przy-jechałam
was tu oszukiwać
Ale on wiedział wiedział i
gdyby żył to nie miałby pan
prawa tak na mnie patrzeć
— Jak to — spytał przerażo-ny
— Niech pani się uspokoi
Ja nie jestem wrogiem Prze-cież
ja już zapomniałem wszy-stko
Ma pani dom córkę ma
pani przed sobą życie całe
Wszystko się ułoży
Ale ona nie słuchała go po
wybuchu opadła na- - stół i u-kryw- szy
się w swych włas-nych
ramionach płakała
Wyciągnął rękę chciał ją
poruszyć dotknąć wstrząsa-nych
łkaniem pleców lecz cof-nął
się i szybko podszedł do
gaskukera
— Czas na obiad — zawołał
basem — czas zacząć robić o-bi- ad
Barszcz zrazy z kaszą
gryczaną i kompot z jabłek
Niech się Bobeczek pocieszy
bo mu wczoraj nagadałem do
słuchu Lubi pani barszcz?
— Lubię — powiedziała o-cier- ając
noc i oczy
' Jadzia która zjawiła się i
weszła niezauważona gdy o-b- oje t byli- - odwróceni zbliżyła
się do matki i objęła ją wpół
— Nie płacz mamo Ty
wciąż płaczesz a przecież nie
rjla o co Wszystko będzie do-brze
Pan Jarski mówił że
Vszystko będzie dobrze Praw-da?
"— Naturalnie — zawołał
Makulski — my na wszystko
znajdziemy radę Zmienimy
cały świat No nie?
— Panjest bardzo dobry —
westchnęła Wierosiowa
'Makulski już wyciągał z
szafy deskę i tłuczek i rozpa-kowywał
mięso
— Lubisz Jadzia zrazy zawi-jane?
— Lubię proszę pana
— Lubisz kaszę?
— Lubię
— No to podaj sól pieprz
przyszykuj patelnię i daj ma-sło
tam na górnej półce
Wierosiowa jeszcze przecie-rała
oczy i porządkowała dy-skretnie
włosy a Makulski
już pracował na całego- -
— Najpierw tłuczkiem —
Buch buch buch
— Czy pan wszystko tak ro-bi
z hałasem? — pytała Jadzia
rozweselona — Czy tę kapus-tę
te gołąbki też tak paabił?
— Z gołąbkami ostrożnie
delikatnie
— On nie używa sznurka
ani nitki i tak jakoś się trzy-mają
— wołał Nadreń od pro-gu-
Makulski zwrócił się ku nie-mu
i zawiesił w powietrzu
swój tłuczek
— No i jak?
— Nie bardzo — skrzywił
się Nadreń — Ale to nie wi-no
tylko ten garnek Przecież
to się dawno zaśmierdziało
On na zimno w nocy zjadł
— Kto? Pan Fiszerv
— No„kto inny pnm pa
ni? — zaśmiał się Nadreń —
Zawsze mówiłem ze mu te
metody jednego "garnka za-szkodzą
Trzeba się porządnie
odżywiać
— Może zawołać- - doktora?
— niepokoił się MakulskL
— Nic nie trzeba — śmiał
się Nadreń — doszliśmy do
porozumienia Garnek już wy-rzuciłem
Zawinąłem w pa-pier
i wont do dustbinu A
choremu przyda się rosół Je-żeli
naturalnie pan się zgo-dzi
panie Juliuszu Kapkę go-rącego
rosołu
— Ja mu zaniosę herąaty
to-Jeszcze-Iepi-ej-
Makulski wrócił do zrazów
ale jakiś zamyślony Coś prze-żuwał
i potrząsał głowa Pani
Wierosiowa podgrzała czajnik
i zabrała filiżankę na górę
Jadzia siedziała na kanapie
kołysząc się próbowała sprę-żyn
Nadreń zaczynał swoje
pitraszenie
— Przestań pan — powie-dział
Makulski
— Że co?
— Mówię żeby pan prze-stał
to knocenie Robisz pan
pieczeń a wychodzi gulasz
Dawaj pan to swoje mięso to
go zbiję
— Chce mnie pan pomóc?
Nie Makul-ski
— — krzyknął
— zapraszani pana na zra-zy
Wszystkich zapraszam
— I mnie? — pisnęła Ja-dzia
— Nie "ciebie nie — odpo-wiedział
Makulski — chyba
że nakryjesz do stołu Biegnij
do mamy po naczynia i obrus
bo nie mamy tu wszystkiego
Jak bywało na święla zasia-daliśmy
wszyscy to pułkow-nik
przynosił z sobą Z córy
Dziewczynka pobiegła od-wróciła
się na pożegnanie i
odgarnąwszy włosy pokazała
jasny uśmiech
— Ładne dziecko - zauważył
Nadreń
— Dobre dziecko — popra-wił
Makulski — i nie może
się zmarnować Nie damy
— Jak?
— Zobaczymy jak — i buch
buch buch począł walić w
mięso wesołym rytmem
Nadbiegł podniecony spo-cony
Cirski Zrzucił szybko
płaszcz położył go na kanapę
której nie zauważył kapelusz
rzucił na krzesło i stanął
przed Makulskim wyzywają-co
— Nic z tego — wypowie-dział
jak sędzia wyrok
— Co nic z tego? — spytał
Makulski który cały czas ob-serwował
przyjaciela spod o-k- a
— Mówię że nic z tego per
procura i tam dalej Jarski
powiedział że nie mamy szan-sy
Wedle prawa angielskiego
wszystko w porządku i mucha
nie siądzie kurcze pieczone
A my powiada w ogóle nie
mamy podstawy do jakichś
pretensji Gdyby była rodzi
na syn brat matka to inna
rzecz adwokaci procesowali-by
się bo to ich zawód My
nie istniejemy Nic Pył Pia-sek
Stare łachmany
— No to dobrze Bobeczku
— spokojnie powiedział M-ikulski
— Bardzo dobrze
— Jak to?
— Bo widzisz — Makulski
uśmiechając się przymilnie
wyciągnął tłuczek i dotykał
piersi Cirskiego — będzie tak
właśnie jak chciałeś Urządzi-my
się wygodnie będziemy
żjli przyjemnie i spokojnie
a kobiecie pomożemy
— O czym mówisz?
— No o naszym życiu U--
wazasz — napierał na zau-mione- go
Cirskiego — Ja bę-dę
gospodarował gotował li-czył
zbierał pieniądze i tam
dalej Pan Nadreń naturalnie
mi pomoże a wy wszyscy za
to będziecie płacili Pomału
ostrożnie a wystarczy nam
„ i J li
wszystkim na jakie takie ży-cie
i jeszcze dziewczynkę wy-kształcimy
— O czym on mówi panie
Nadreń?
— Właściwie to mądrze
pan to wykombinował — po-takiwał
Nadreń — Dlaczego
nie żyć jak ludzie?
— O czym panowie mó-wicie?
— spytałaWierostowa
wnosząc naręcze talerzy Za
nią szła Jadzia również obła-dowana
I nagle kuchnia się
zapełniła Był już Żerski i Pod-śliwski
zajrzał blady Janicki
— O czym pan opowiada?
— niepokoiła się pani
— Wszystko będzie dobrze
droga pani Właśnie ustaliliś-my
że przyjmujemy pani pro-pozycję
Będziemy jadali
wspólnie i tam dalej
— A ja pójdę do pracy —
zawołała Jadzia
— Może mamusi znajdzie-my
jaką robotę — mruknął
Makulski — smarkate niech
się uczą
— Ale czy inni sie zgodzą?
— Droga pani pułkowniko-- v
o — poważnie z namaszcze-niem
powiedział Makulski —
niech spróbują się nie zgo-dzić
Tu nasz kochany Bo
nasz Franciszek dzielny —
Makulski szturgnął Cirskiego
wytrącając go z letargu — on
pierwszy ma tu głos on wszy-stko
zorganizuje On jakby tu
nasz komendant gdy pułko-wnika
zabrakło
— Pan? Pan Franciszek?
Cirski jakby nagle przej-rzał
Podsunął s"ję szarmancko
i podniósł pani rękę do ust
— Wszystko zahtwjone
proszę się nie martwić Jak
my postanowimy coś to się
nie cofniemy Wojskowi lu-dzie
honoru Tylko żeby Fi-szer
nie nawŁlił — dodałinie-spokoini- e
oglądając sję na
Makulskiego I
— Fiszer zrobiony na szaro
— zaśmiał sio głośno Nadreń
— garnek w dustbinie 'hot-watcrbott- le
na brzuchu pije
łcrbalę z cytryną i czeka kie-dy
będzie mógł przyjść na
wspólny obiad
— Co to wszystko znaczy?
— spytał Żerski
— A to że nie będziesz pan
więcej jadł kiełbasy tylko po-- i
żądne jedzenie A pań — wo-lał
Nadreń do Podśliwskiego
— nie potrzebujesz wydawać
na stołówki A pan — zwró-cił
się do Janickiego ale" tego
już nic było Pobiegłna górę
do Fiszera sprawdzać
Panowie Wiero-siowa
— — pani
nie wypuszczała z rąk
talerzy — wyglądacie jak ry-cerze
— E — zawstydził się Cir:_
ski — stare spróchniałe drze-wa
— Spróchniałe drzewa przy
gaskukerze — dodał ironicz-nie
Makulski
— To to nazywacie gasku-kerem- ?
— pani wyciągnęła o-stro- żnie
palec w tym kierun-ku
— to przecież piecyk ga-7o- wy
— Niech będzie i tak —
zgodził się Makulski i odwró-ciwszy
się ku Jadzi mrugnął
wesoło
CZESŁAW BOBEK
MARIAN ZAŁUCKI
Stało się Przepadło Decyzja powzięta:
Odpocznę sobie!
Jak święta — to święta
Od rana już: wanna
Potem gimnastyka poranna
I marsz do Wawra w strony obie —
A maszerując się skacze i kuca
żeby dotlenić sobie płuca
Potem śniadanie: dzieci wnuczęta
jedno się drze a drugie pęta
Odpocznę sobie
Jak święta — to święta
Później przyjątko małe zrobię
Glińscy Lipińscy Ciupskie obie
Ja na Ciupskie mam fobię —
One mnie w wątrobie
Odpoczniemy sobie!
Potem zaprosi ciotka mnie bo
u niej pyszności rybka indyk
Po prostu w gębie siódme niebo!
Siódme niebo Bez windy
Zabiorę kwiatów więc naręcze
Odpocznę sobie
Na półpiętrze
Wieczór u Stasiów Swojska dzicz:
paru aktorów parę kobiet
Wóda wódeczka wódzia Brydż
Odpocznę sobie!
Nad ranem mała irredenta: r Ktoś zechce tańczyć Przecież święta!
A więc fokstroty passodoble
kujawiak polka twisty skoczne
Uwziąłem się odpocznę sobie
Ducha wyzionę — a odpocznę!' -- ' - - -
r s z namiltpn "i
jg
SPR Koło Nr 23 Hamilton Oni
zasyła członkom Koła ich Rodzinom wszystkim
organizacjom polonijnym sympatykom Koła z
Hamilton iŁ okolicy
WESOŁYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA
I POMYŚLNEGO NOWEGO ROKU
11
Za Zarząd
' P E NIEDOJADŁO prezes
sekretarz
icictcteteiełstcieictcesietętcstictstttęisssiisiciropetseicis!!!
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
życzy
bill
SLE SERDECZNE DZIĘKI
CAŁEJ POLONII ZA POPARCIE
WASZ ALDERMAN Z WARD 4
Melrosc S — Hamilton Ont
Tel LI 4-43- 43
iwieteKCKcitniGęcistectecictictwectsieicieteił
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i
I SZCZĘŚLIWEGO ROKU {
życzy
FRED WHITEHOUSE j
JEWELLER WATCHMAKER j
oraz' i
WASZ ALDERMAN w- - WARD 6
S
w wyborach ]
I 287 Quccnston Rd — Hamilton Ont
Tel LI 9-87- 09 j
ece(etcetteiet(łiełeiciełc(cłicietiew:tet(:tsc(tcicict€tsłc!eia
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
ŚWIĄTECZNE I 'NOWOROCZNE
składa swoim Klientom i całej Polonii
zmzzmm&MmmmMmwm 1 BARTOK MEAT PRODUCTS
ODPOCZNĘ SOBIE
Życzenia
jBmissmiemmwsmissmim
mmii
znany w naszym mieście z najlepszych jakości
wędlin wyrobu Największy wybór
delikatesów sprowadzonych z Polski
W ZIENKOWICZ właściciel
756 Barton St E
Tel LI
K TOMASIK
&
za poparcie
— Hamilton Ont
5-61- 59
Życzenia z Kitchener 1
SlMi3)29k3l9iii%9iiSl2lXl33i2l2)3i9l%9l3-3)2l%di&3i3iaiS)3il3!a- i
NAJLEPSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT
BOŻEGO NARODZENIA
I DUŻO POMYŚLNOŚCI W NOWYM ROKU
Wielebnemu Duchowieństwu
Siostrom Zakonnym
Organizacjom Polonijnym
jak również całej Polonii składa
! o-Ł-itĄif-włg
I
W
wKv
W
I
I
NOWEGO
Dziękuje
własnego
i koło mmmm I
§ przy Parafii Sacred Heafłh %
jg w Kilchener g
g (Polish Canadian Youth Club)
§ -- KITCHENER --ONTARIO &'
i
RM
mm
r- -i l
m
lvii
--t I
t- -j
His
H lm
tfla
'1
I
I i
y
it
IW
lik B
W3
t
M'
"1
'&$m
um
r'!'n
&
SliS'
imf1
I
II
m
II
m
M
U'?
I
11
l!S
m
mm
Wi
mK: Pi
mma
mMh
M3i
mHTł im
MS
MJ38 l8ffl
RH
4
a StITł I
ftó m
RM
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 17, 1966 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1966-12-17 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000354 |
Description
| Title | 000452b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | fjBS't: V£VrtWó-i- W g3B8885?£2SgSg ''ńisfBmmmm-- m tyczenia z Toronto BALLADA O' GASKUKERZE i£@2fó@@@2&KS2RJ trTSOLYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA -- n7nti mTpnn xrnii7rpn Dnprr 1670 1 iiiŁiC''1"" nuirsuu iiinu ie surcj Klienteli i całej Polonii FIRCHUK'S FABRICS UKRAIŃSKA FIRMA IMPORTOWA Queen Sr W — Toronto Ont Tel 364-503- 6 Brt hS:SS:S5iSIS" Ł'-- X s-isii-sjiajiSSisjai- SiJssa K WMZANKE NAJLEPSZYCH ŻYCZEŃ V R4D0SVYM PA'iU BOŻEGO NARODZENIA 1 SLLLCSL1I DXLlU JVUtVLUU AUAU sUuda swej Klienteli i całej Polonii "TRIDENT" Fuel Oil Limited Dla naszych Klientów bezpłatna fachowa obsługa r __£ nn In 0-- 1 łT " H --Tl "1 pieców tdie ii guuŁiii urfltliAcMmrłulfct 59 Humber Irail — loronro V Unt Tel 763-531- 2 S7flj!£!S!£5t5'-S'SlSC"l2'6'ef5!S'-S'Sl2'5'-S'S£!StStCtS!CS!SiSt?- ? UERDECZNE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT hozEGO NARODZENIA 1 OUŹO SZCZĘŚCIA 1 POMYŚLNOŚCI W NOWYM KOKU zasuła wszystkim czytelnikom "Związkowca" hszystkim ogłaszającym się w "Związkowcu ' Frzyjaciotom oraz caie] roionu Wincenty Wójcik PRZEDSTAWICIEL "ZWIĄZKOWCA" S9 Bellwoods Ave — Tel 531-24- 91 bibo 1475 Queen Sr W Toronto 3 Ont Życzenia z Weiland wk!&3K8 KtieicKieieteieteieiststeieteieietstsieisEststeieteietctsteeieteKieie tkmmiiumśś Kajserdeczniejsze życzenia zdrowych i wesołych ffc łnąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego [owego Roku składa wszystkim członkom człon- - mom i ich rodzinom wszystkim Polskim Orga- - sjom na terenie Welland i okolicy oraz aystkira Organizacjom Weteranskim w całej Kanadzie Placówka leteranów Polskich Canadian Legion Folish Branch No 558 Welland Oni = K £ w : Korpusem Pań Ladies Auxiliary § Za Zanąd S ROBOTYCKI prezes ł A SZULECKI sekretarz g m a tyczenia z winmpeg man & ©ŚSI VJEMNYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU życzy Wskie Iow Bimnastyczne "SOKÓŁ" - Gniazdo Hr 1 Winnipeg - Kanada 'stkim Sokołom i Sokolicom sympatyków go Towarzystwa jak i całej Polonii w Ka-rdzie jSkłnrin-mt- T rnJnrani'nn jfTonia 0ŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA oraz SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU T WITCZAK prezes F MULTAN sekretarz §f - £§ -- ł'-! 5 Si 1 ES I K % £ W 3 8 W u u u u I VtS9 Bu 1 K NWSSSWSSKSfc I fet wpjg3#g&2&0 vijnpPSg?i (Zakończenie ze str 14) — Pana nazywają rotmis-trzem ale przepraszam za u-wa- gę rotmistrzowie są zwy-kle młodzi — I ja byłem młody gdy zo-stałem rotmistrzem w dwu-dziestym roku — wyprosto-wał się z godnością trochę-- ro-zgniewany — potem poszed-łem na rolę W rodzinie nie było komu majątkiem rzą-dzić to mnie wypadło A gdy przyszła druga wojna już za późno było awansować — Pan CirskI pana kolega został majorem — Et intendentury no i młodszy — A inni? Też oficerowie? U panów tutaj nic tylko puł-kownik major rotmistrz Gdy Wacka poznałam nie wiedziałam że jest pułkowni-kiem — A pani to oficer drugie-go oddziału — rozezłościł się — Pan Wacław był pułkow-nikiem rzeczywiście i może pani jego odznaczenia oglą-dać Są w szufladzie Był od nas młodszy ale nigdy nie śmiał się z naszej starości — Przepraszam — wycią-gnęła do niego rękę przyjaź-nie Poderwał się ujął dłoń de-likatnie i pocałował — Niech mi pan powie je-szcze — prosiła starając się mówić delikatnie — jak to jest z waszą pracą Jedni cho-dzą do pracy inni tu zostają w domu — Każdy pracuje póki mo-że — oświadczył poważnie Makulski — Bobeczek to zna-czy Cirski już dziesięć lat te-mu zaczepił się w biurze eks-portowym i prowadzi rachun-ki idzie mu dobrze Fiszer jest magazynierem Żerski ten zarabia jako portier w ho-telu Podśliwski w biurze Ja-nicki szyje torebki i najlepiej z nas mu się powodzi Najle-piej finansowo Nadreń to in-walida Widzi go pani jak bie-ga szybko i jeszcze szybciej gada a przecież tylko mgła przyjdzie już kładzie się do łóżka Płuca przestrzelone A ja wypiął się jakby nadsta-wiał pierś do dekoracji — ja jestem zawodowy leń proszę pani Nie- - zbrudziłem sobie rąk pracą na tej ziemi — Jakto? — zdziwiła się — Dawniej nazywało się to asystent na utrzymaniu królo-wej a teraz przemianowali na bezpiekę — Nic nie rozumiem — Pobieram zapomogę z tak zwanego Social Security przetłumaczyć można tylko na bezpiekę Kilka funtów tygo-dniowo i wystarczy dla sta-rego na życie Zresztą do e-mery- tury kilka miesięcy — Myślałam że pan praco-wał jako kucharz — Dla kogo? Dla Angli-ków? Ja pani powiem szcze-rze Polak który żeni się z Angielką to wariat ani 'ona go nie oceni ani on jej nie da szczęścia Coś podobnego z jedzeniem Gotować dla An-glików to szaleństwo Czy ta-ki potrafi zrozumieć dajmy na to chłodnik? — Przecież są tu inni Mógł-by pan być kucharzem u ja-kiegoś Ritza — Ja proszę pani — wypiął się dumnie — umiem gotować tylko po polsku — Ale nie chce pan zrobić jak proszę Zorganizować się wspólnie żyć Dom duży mo-żliwości są możnaby ułożyć doskonale wspólne życie Skrzywił się i postukawszy palcem w pustą filiżankę od stawił ją na spodek — Niech pani opowie o so-bie _ poprosił — dla odmia-ny Przyjechała pani kilka dni temu i już nam starym ży-cie pani wywraca Kanapa fi-liżanki porcelanowe obszcze-życi- e — Ja chcę tego nie tylko dla was ale i dla siebie Ja przecież was wszystkich tro-chę znam Wacek jak był w Polsce to opowiadał o każ-dym prawie O panu mówił najlepiej Na kim teraz mogę się oprzeć jak nie na was? — Dziwiliśmy się trochę ze pani przyjechała — powie-dział trochę na boku Dosłyszała go i porwała się na równe nogi jakby to przy-jęła jako oskarżenie — Niech pan mnie nie są-dzi nie znając mojego życia Czy pan wie że moj pierwszy mąż umarł w więzieniu! Nie za politykę nie Po prostu ™ tn że starał sie dać mnie i naszemu dziecku jakie takie życie Innemu by uszło ale jego żołnierza Armii Krajo-wej raz przyłapawszy nie pu-ścili Taka okazja Umarł gdy Jadzia miała cztery lata fhwała Boeu że nastąpiła zmiana i mogłam zacząć pra-- łcować Czy-pa- n wie co zna? czy utrzymywać dziecko w ta-kich warunkach? Internaty Dom Dziecka staranie się o zapomogi i wciąż albo u lu-dzi albo w rękach instytucji widzieć własną córkę Drża-łam co z niej wyrośnie Co dzień modliłam się o cud że-by móc mieć ją przy sobie dać jej to czego dziecko wy-maga Wacław to był taki cud Sam odnalazł mnie Trochę przypadkowo trochę za namo-wą starej ciotki Byliśmy ku-zynami znaliśmy się jako dzieci Kuzynostwo nie tak bli-skie aby wykluczało małżeńs-two Ale niech mi pan wie-rzy to był tylko ratunek Wiem o tym mówili mi sam Wacek opowiadał że są ko-biety które szukają tutaj mę-ża aby się wyrwać na szeroki świat żyć inaczej lżej przy-jemniej Ja zgodziłam się tyl-ko dla mojej córki Ja panu zdradzę jest pan stary to pan mi przebaczy szczerość Nie byliśmy mężem i żoną i nie wiem czy bylibyśmy kiedy-kolwiek — Ach tak — powiedział Makulski po cichu do siebie — to wiele tłumaczy — Tak — dopowiedziała — może pan wszystkim to powie-dzieć Niech mnie stąd wygo-nią bo nie jestem wdową po Wacławie Wierosiu jestem o-szus- tką Dla swej córki przy-jechałam was tu oszukiwać Ale on wiedział wiedział i gdyby żył to nie miałby pan prawa tak na mnie patrzeć — Jak to — spytał przerażo-ny — Niech pani się uspokoi Ja nie jestem wrogiem Prze-cież ja już zapomniałem wszy-stko Ma pani dom córkę ma pani przed sobą życie całe Wszystko się ułoży Ale ona nie słuchała go po wybuchu opadła na- - stół i u-kryw- szy się w swych włas-nych ramionach płakała Wyciągnął rękę chciał ją poruszyć dotknąć wstrząsa-nych łkaniem pleców lecz cof-nął się i szybko podszedł do gaskukera — Czas na obiad — zawołał basem — czas zacząć robić o-bi- ad Barszcz zrazy z kaszą gryczaną i kompot z jabłek Niech się Bobeczek pocieszy bo mu wczoraj nagadałem do słuchu Lubi pani barszcz? — Lubię — powiedziała o-cier- ając noc i oczy ' Jadzia która zjawiła się i weszła niezauważona gdy o-b- oje t byli- - odwróceni zbliżyła się do matki i objęła ją wpół — Nie płacz mamo Ty wciąż płaczesz a przecież nie rjla o co Wszystko będzie do-brze Pan Jarski mówił że Vszystko będzie dobrze Praw-da? "— Naturalnie — zawołał Makulski — my na wszystko znajdziemy radę Zmienimy cały świat No nie? — Panjest bardzo dobry — westchnęła Wierosiowa 'Makulski już wyciągał z szafy deskę i tłuczek i rozpa-kowywał mięso — Lubisz Jadzia zrazy zawi-jane? — Lubię proszę pana — Lubisz kaszę? — Lubię — No to podaj sól pieprz przyszykuj patelnię i daj ma-sło tam na górnej półce Wierosiowa jeszcze przecie-rała oczy i porządkowała dy-skretnie włosy a Makulski już pracował na całego- - — Najpierw tłuczkiem — Buch buch buch — Czy pan wszystko tak ro-bi z hałasem? — pytała Jadzia rozweselona — Czy tę kapus-tę te gołąbki też tak paabił? — Z gołąbkami ostrożnie delikatnie — On nie używa sznurka ani nitki i tak jakoś się trzy-mają — wołał Nadreń od pro-gu- Makulski zwrócił się ku nie-mu i zawiesił w powietrzu swój tłuczek — No i jak? — Nie bardzo — skrzywił się Nadreń — Ale to nie wi-no tylko ten garnek Przecież to się dawno zaśmierdziało On na zimno w nocy zjadł — Kto? Pan Fiszerv — No„kto inny pnm pa ni? — zaśmiał się Nadreń — Zawsze mówiłem ze mu te metody jednego "garnka za-szkodzą Trzeba się porządnie odżywiać — Może zawołać- - doktora? — niepokoił się MakulskL — Nic nie trzeba — śmiał się Nadreń — doszliśmy do porozumienia Garnek już wy-rzuciłem Zawinąłem w pa-pier i wont do dustbinu A choremu przyda się rosół Je-żeli naturalnie pan się zgo-dzi panie Juliuszu Kapkę go-rącego rosołu — Ja mu zaniosę herąaty to-Jeszcze-Iepi-ej- Makulski wrócił do zrazów ale jakiś zamyślony Coś prze-żuwał i potrząsał głowa Pani Wierosiowa podgrzała czajnik i zabrała filiżankę na górę Jadzia siedziała na kanapie kołysząc się próbowała sprę-żyn Nadreń zaczynał swoje pitraszenie — Przestań pan — powie-dział Makulski — Że co? — Mówię żeby pan prze-stał to knocenie Robisz pan pieczeń a wychodzi gulasz Dawaj pan to swoje mięso to go zbiję — Chce mnie pan pomóc? Nie Makul-ski — — krzyknął — zapraszani pana na zra-zy Wszystkich zapraszam — I mnie? — pisnęła Ja-dzia — Nie "ciebie nie — odpo-wiedział Makulski — chyba że nakryjesz do stołu Biegnij do mamy po naczynia i obrus bo nie mamy tu wszystkiego Jak bywało na święla zasia-daliśmy wszyscy to pułkow-nik przynosił z sobą Z córy Dziewczynka pobiegła od-wróciła się na pożegnanie i odgarnąwszy włosy pokazała jasny uśmiech — Ładne dziecko - zauważył Nadreń — Dobre dziecko — popra-wił Makulski — i nie może się zmarnować Nie damy — Jak? — Zobaczymy jak — i buch buch buch począł walić w mięso wesołym rytmem Nadbiegł podniecony spo-cony Cirski Zrzucił szybko płaszcz położył go na kanapę której nie zauważył kapelusz rzucił na krzesło i stanął przed Makulskim wyzywają-co — Nic z tego — wypowie-dział jak sędzia wyrok — Co nic z tego? — spytał Makulski który cały czas ob-serwował przyjaciela spod o-k- a — Mówię że nic z tego per procura i tam dalej Jarski powiedział że nie mamy szan-sy Wedle prawa angielskiego wszystko w porządku i mucha nie siądzie kurcze pieczone A my powiada w ogóle nie mamy podstawy do jakichś pretensji Gdyby była rodzi na syn brat matka to inna rzecz adwokaci procesowali-by się bo to ich zawód My nie istniejemy Nic Pył Pia-sek Stare łachmany — No to dobrze Bobeczku — spokojnie powiedział M-ikulski — Bardzo dobrze — Jak to? — Bo widzisz — Makulski uśmiechając się przymilnie wyciągnął tłuczek i dotykał piersi Cirskiego — będzie tak właśnie jak chciałeś Urządzi-my się wygodnie będziemy żjli przyjemnie i spokojnie a kobiecie pomożemy — O czym mówisz? — No o naszym życiu U-- wazasz — napierał na zau-mione- go Cirskiego — Ja bę-dę gospodarował gotował li-czył zbierał pieniądze i tam dalej Pan Nadreń naturalnie mi pomoże a wy wszyscy za to będziecie płacili Pomału ostrożnie a wystarczy nam „ i J li wszystkim na jakie takie ży-cie i jeszcze dziewczynkę wy-kształcimy — O czym on mówi panie Nadreń? — Właściwie to mądrze pan to wykombinował — po-takiwał Nadreń — Dlaczego nie żyć jak ludzie? — O czym panowie mó-wicie? — spytałaWierostowa wnosząc naręcze talerzy Za nią szła Jadzia również obła-dowana I nagle kuchnia się zapełniła Był już Żerski i Pod-śliwski zajrzał blady Janicki — O czym pan opowiada? — niepokoiła się pani — Wszystko będzie dobrze droga pani Właśnie ustaliliś-my że przyjmujemy pani pro-pozycję Będziemy jadali wspólnie i tam dalej — A ja pójdę do pracy — zawołała Jadzia — Może mamusi znajdzie-my jaką robotę — mruknął Makulski — smarkate niech się uczą — Ale czy inni sie zgodzą? — Droga pani pułkowniko-- v o — poważnie z namaszcze-niem powiedział Makulski — niech spróbują się nie zgo-dzić Tu nasz kochany Bo nasz Franciszek dzielny — Makulski szturgnął Cirskiego wytrącając go z letargu — on pierwszy ma tu głos on wszy-stko zorganizuje On jakby tu nasz komendant gdy pułko-wnika zabrakło — Pan? Pan Franciszek? Cirski jakby nagle przej-rzał Podsunął s"ję szarmancko i podniósł pani rękę do ust — Wszystko zahtwjone proszę się nie martwić Jak my postanowimy coś to się nie cofniemy Wojskowi lu-dzie honoru Tylko żeby Fi-szer nie nawŁlił — dodałinie-spokoini- e oglądając sję na Makulskiego I — Fiszer zrobiony na szaro — zaśmiał sio głośno Nadreń — garnek w dustbinie 'hot-watcrbott- le na brzuchu pije łcrbalę z cytryną i czeka kie-dy będzie mógł przyjść na wspólny obiad — Co to wszystko znaczy? — spytał Żerski — A to że nie będziesz pan więcej jadł kiełbasy tylko po-- i żądne jedzenie A pań — wo-lał Nadreń do Podśliwskiego — nie potrzebujesz wydawać na stołówki A pan — zwró-cił się do Janickiego ale" tego już nic było Pobiegłna górę do Fiszera sprawdzać Panowie Wiero-siowa — — pani nie wypuszczała z rąk talerzy — wyglądacie jak ry-cerze — E — zawstydził się Cir:_ ski — stare spróchniałe drze-wa — Spróchniałe drzewa przy gaskukerze — dodał ironicz-nie Makulski — To to nazywacie gasku-kerem- ? — pani wyciągnęła o-stro- żnie palec w tym kierun-ku — to przecież piecyk ga-7o- wy — Niech będzie i tak — zgodził się Makulski i odwró-ciwszy się ku Jadzi mrugnął wesoło CZESŁAW BOBEK MARIAN ZAŁUCKI Stało się Przepadło Decyzja powzięta: Odpocznę sobie! Jak święta — to święta Od rana już: wanna Potem gimnastyka poranna I marsz do Wawra w strony obie — A maszerując się skacze i kuca żeby dotlenić sobie płuca Potem śniadanie: dzieci wnuczęta jedno się drze a drugie pęta Odpocznę sobie Jak święta — to święta Później przyjątko małe zrobię Glińscy Lipińscy Ciupskie obie Ja na Ciupskie mam fobię — One mnie w wątrobie Odpoczniemy sobie! Potem zaprosi ciotka mnie bo u niej pyszności rybka indyk Po prostu w gębie siódme niebo! Siódme niebo Bez windy Zabiorę kwiatów więc naręcze Odpocznę sobie Na półpiętrze Wieczór u Stasiów Swojska dzicz: paru aktorów parę kobiet Wóda wódeczka wódzia Brydż Odpocznę sobie! Nad ranem mała irredenta: r Ktoś zechce tańczyć Przecież święta! A więc fokstroty passodoble kujawiak polka twisty skoczne Uwziąłem się odpocznę sobie Ducha wyzionę — a odpocznę!' -- ' - - - r s z namiltpn "i jg SPR Koło Nr 23 Hamilton Oni zasyła członkom Koła ich Rodzinom wszystkim organizacjom polonijnym sympatykom Koła z Hamilton iŁ okolicy WESOŁYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA I POMYŚLNEGO NOWEGO ROKU 11 Za Zarząd ' P E NIEDOJADŁO prezes sekretarz icictcteteiełstcieictcesietętcstictstttęisssiisiciropetseicis!!! WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU życzy bill SLE SERDECZNE DZIĘKI CAŁEJ POLONII ZA POPARCIE WASZ ALDERMAN Z WARD 4 Melrosc S — Hamilton Ont Tel LI 4-43- 43 iwieteKCKcitniGęcistectecictictwectsieicieteił WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i I SZCZĘŚLIWEGO ROKU { życzy FRED WHITEHOUSE j JEWELLER WATCHMAKER j oraz' i WASZ ALDERMAN w- - WARD 6 S w wyborach ] I 287 Quccnston Rd — Hamilton Ont Tel LI 9-87- 09 j ece(etcetteiet(łiełeiciełc(cłicietiew:tet(:tsc(tcicict€tsłc!eia NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE I 'NOWOROCZNE składa swoim Klientom i całej Polonii zmzzmm&MmmmMmwm 1 BARTOK MEAT PRODUCTS ODPOCZNĘ SOBIE Życzenia jBmissmiemmwsmissmim mmii znany w naszym mieście z najlepszych jakości wędlin wyrobu Największy wybór delikatesów sprowadzonych z Polski W ZIENKOWICZ właściciel 756 Barton St E Tel LI K TOMASIK & za poparcie — Hamilton Ont 5-61- 59 Życzenia z Kitchener 1 SlMi3)29k3l9iii%9iiSl2lXl33i2l2)3i9l%9l3-3)2l%di&3i3iaiS)3il3!a- i NAJLEPSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I DUŻO POMYŚLNOŚCI W NOWYM ROKU Wielebnemu Duchowieństwu Siostrom Zakonnym Organizacjom Polonijnym jak również całej Polonii składa ! o-Ł-itĄif-włg I W wKv W I I NOWEGO Dziękuje własnego i koło mmmm I § przy Parafii Sacred Heafłh % jg w Kilchener g g (Polish Canadian Youth Club) § -- KITCHENER --ONTARIO &' i RM mm r- -i l m lvii --t I t- -j His H lm tfla '1 I I i y it IW lik B W3 t M' "1 '&$m um r'!'n & SliS' imf1 I II m II m M U'? I 11 l!S m mm Wi mK: Pi mma mMh M3i mHTł im MS MJ38 l8ffl RH 4 a StITł I ftó m RM |
Tags
Comments
Post a Comment for 000452b
