000384b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
H
&
na
tiV
UPJ4
'
gffliśMeasweaassftgsrssjt:
ńr :3o
w
- --— WIM __ #1 'SYN STALINA
Po kapitulacji Powstania
Warszawskiego w początku
października 1944 roku posz-yliśmy
w myśl umowy kapitu- - Jacyjnej do niewoli" W okre-sie
tym III Rzesza stała już w
--obliczu nieuchronnej klęski
'zamęt w niej panował niesh
chany i Nitmcy nie bardzo
wiedzieli co mają z nami ro-- 7 bić
Przerzucano nas z obozu do
-- obozu starając się umiesz- - czać nas w możliwie jak naj-1- ( mniej zagrożonych miejscach
- Po przj byciu do kolejnego
" nie pamiętam którego juz z '„rzędu obozu spotkałem w
nim kolegę który siedział w
niewoli od zakończenia wrz-eśniowej
kampanii w Polsce w
l 1939 roku Po serdecznrh
j i siei o nic
jia nałamie IIUUI eSU)aCC
nas tematy kolega oświadczył
"mi w pewnej chwili:
— Jutro zapoznam cię i
gościem który "sie-rdzi
tu razem z nami Upew- -
imiam cię że całą pewnością
ibardziej sensacyjnego lenca
l Niemcy nie mają w żadnym
' obozie
— Kto taki9
][ — Nie mniej ni więcej tyl
ko sam syn bafki Stalina
i Następnego ranka poszliśmy jjo odwiedzić Był to średnie- - j go wzrostu brunet o dużych
czarnych oczach i dosc ujmu-jącej
powierzchowności w
stopniu porucznika Uścisnął
'mi mocno dłoń
— Jestem Jakub Dżugasz-i3
rwi' ili — sie krót- -
Ul „ Widywaliśmy sie następnie
Sm§§ vdaolbśoć cjzaęstdoo nAilebgoo onprzdyochomdznii-e
liśmy by zagrać w bridge'a
Niemieckie władze obozo--
ftsl we ntnr7r?lv pn hnpnn rmir- -
Sil fiiią i siaie ui puu seibiym sjnadzorem Szybko przekona
łem nie chce on wiele
SWMUJiW1:C' IIU IWiliait UJ: t—U :1 S-WUlLiKi
mcs-- z nim stosunnow ze sKapycn
aa ieco wynikało
&'?m 70 tiir mes7vt sie nu lefn svm
patią i był po prostu jak sie
ito mówi zupełnie
na boczny tor" pełniąc
iai SKiomna lunKcje onceia je
fW uJ negu z_ jJuiUKAuw diiłjlie„iu: wv faid
się ze
HlA
lftea oni-ni-- Ui
Paii-Płrt- k h-- ł
rtnem
vvła ł
j--
- _a_1-- 0
fcjg&rsk
czasie zaciętych walk pod
dMoosnkiwewąolziowstał rannyprzewbzyiwetav dotjchczas Więcej nic "nie
zdołałem dowiedzieć sie od
mego Oczywiście nie wypy- tywałem
Znajomość nasza nie
długo Po krótkim czasie
znikł z obozu niewiadomo do- kąd Niem- ców Rezultatem naszej zna- jomości był kilkakrotne na- stępnie w zj w anie mnie przez
Abwehrę obozową Wjpyty-uan- o mnie co wiem o nim o czm z nim rozmawiałem co mi opowiada! itp Krótko
zgodnie ze stanem
że nie wiem o
nim nic ponieważ 7hvtnin
XTTYvri haA:_ _? iwl i uvł M- - : nin_ fTr7ccn i i n powitaniach dogadaniu zaś go me pytałem' I na
ciekawym
z
to
przedstawił
ŁwvDOwiedzi
'odstawio-cn- y
mi
jaśniłem wy-ty
m się skończyło
ss "=s
woWjnie wwieylpełynędłoopienrao jawlat nipe-o
co szczegółów o losie Jakuba
Był pierworod-nym
synem Stalina z jego
pierwszego małżeństwa i ni-gdy
nie cieszł się sympatią
ojca Nie lubił go on drażniła
go delikatność chłopca i wąt-ła
iego Drupa zoiia
Nadiezda Alhlujewa
Jakuba opieka f nie-jednokrotnie
broniła
ojcem Dosilo w końcu do te-go
ten mu używa-nia
nazwiska Stalin W szkole
i w życiu codziennym
on jako Dżiigaszwili
Wrażliwy chłopiec tak wziął
sobie do serca odepchnięcie
go przez ojca iż usiłował "po-pełnić
samobójstwo Gdy do-niesiono
o tym Stalinowi iż
Jakub postrzelił się i stan je-go
jest ciężki wyraził się na-stępująco
"Niedołęga na-wet
wycelować dobize nie po- trafi"
Na temat losów Jakuba w
niewoli niemieckiej krąży
wiele wersji nic pewnego je-dnak
w tci sprawie dotych-czas
nie wiadomo i wątpić
by sprawa ta ostatecz-nie
została wyjaśniona kiedy-kolwiek
Pewien jeniec wojenny
który siedział z w obozie
i który odzyskał wolność po
kapitulacji podał
uLinnaiiiiiiCTimii]iijnmiiwmrnllliHimagmMaagaBaaMWiimC -- luifmmiu"
i ii tj UU i "' TMimminiiiiH
Dominik Damian'}
NIEZNAJOMY
ARUCALYPS:
Weszliśmy do kawiarni na piętrze i tam
czekał na niego Julek Nieszporowicz Mó-wili
ze sobą chwilę a potem Cygan zawołał
'mnie na bok i dał mi tysiąc złotych Ho- -
iflorowy co?
— A Nieszporowicz?
— Nie wiem co dalej było bo nie fm kałam Na co miałam czekać złotą
Jfi'-Doxę- " i tysiąc złotych Byłam głupia ze Ml 'szczęścia Ale niczego z tej kabały nie rozu--f- if
i™13'111-
- Cudaczna draka zarobić kilka pa-fe- '!
litłyk-ów za dobrą zabawę A Heyse? _ — Pawełek? Pawełek zjawił się aopiero
w niedzielę wieczorem w "Bristolu" Byłam Sli ednym takim starszym iai-ew- m nvfa
MM™ cin-rn-m nnmałnm w Sopocie Zaprosił m®" "i"-- - T"-"- - t„„ : „ pau-PłP- k ffiMmme na Koiację rau- - a "'' SeTrzeprosił mnie i powiedział żebym faceta
miinin hło ale co
ilfeśLi-nWi-
" pod gazem ale stra- -
Pysznie ponury Kupił od litr "ekspor-jpji-towe- j"
i pojechaliśmy do mnie Tak się za--
tijczcia la uuiiiu- -
przez
iż
— Od niedzieli nie wychodził oa pam
— Nie tylko raz
— Kiedy?
— W poniedziałek w nocy '
— To znaczy z poniedziałku na wiórek
— Tak
— O której? _ Czy ja wiem? Byłam pcmanentne
fi3PiJana Pamiętam tylKo ze PUMVU"r'"
zienki i długo się Potem powiedział
gfoże musi wyjść
fel Kiedv wrócił? bo zasnęłam Gdy się obu-fdziłam_b- yło
już jasno i Pawełek leżał na j5 trzymał P"fJS"S
ftpMKTęcił chwilę głową ~~~--
której
budowa
Stalina
otaczała
zabronił
pozo- stał
Niemiec
Miałam
miałam
kelnera
kąpał
£5y dłonie „ _ „„„ „ --_ r™- zabawa co:
fef1?!: „ Ahnm rzęsami i spojrzała
lHLiatUltlia ui"b"
aatgłiz mecowierzaiueiii
J
trwa- ła
wywieziony
faktycznym
Dżugaszwih
przed
na-leży
nim
— uo się ewio ±_ „_ „-- s iv „ Tin-n- i tup wne ze wm"w r
U-jferowi- cz nie żyją?
_ A __
— w-szept-ała
WlhinalnSn ruchem wysirabiu- - — Ws3i — HPvSe nic pani nie nuwnł w aągu
rozkosznych trzech dni? igr Zapaliła a potem ciągnęła głęboko
n„ „ii UpHy-- ś przez trzy am'
reac — iie m : „~w_ -C-złowiek jest wtedy jas ™
mn-- łt iaif 7 --atVw On cos bredził ze ma
SPzczęke że ludzie go "itiSc 2- - machnęła ręką - Byłam
LlSTOPAt) (November) środo 8 '— 1967
następującą wersję o jego lo-sach
Po wzięciu Jakuba do nie-woli
Niemcy podali o tym
wiadomość na cały świat
twierdząc iż poddał się on
dobrowolnie nie chcąc wal-czyć
za sprawę komunizmu
którego jest zaciętym przeci-wnikiem
Była to nieprawda
i cala ta akcja zorganizowana
przez Goebbelsa miała na ce-lu
wprowadzenie demoraliza-cji
w Armii Czerwonej i zdy-skredytowanie
Stalina
Wyleczony starannie z ran
Jakub osadzony został przez
Niemców w Oflagu żyjąc w
nim na wysoce uprzywilejo
wanych prawach Otrzymywał
specjalnie dobre wyżywienie
wystarczającą ilość papiero-sów
trunki posiadał nawet
osobistego ordynansa Propo-nowano
mu wstąpienie do ar-mii
niemieckiej w stopniu
pułkownika obiecywano mu
po wojnie wielkie majątki w
pooitym Zbiui swatano go
nawet z córka iedneco z do
stojników III Rzeszy Wszyst
ko to wzamian za ośv ladcze- -
nie że wyrzeka się ojca i ko-munizmu
Pomimo upartych nacisków
i przekonywali ze dni reżymu
komunistycznego w ZSRR są
policzone i klęska jego nie-unikniona
Jakub nie zgodził
się na te kuszące propozycje
Nie pomogło również przeko-nywanie
go że jest przecież
Gruzinem synem narodu
krwawo ujarzmionego przez
bolszewików który bohater-sko
walczył o swą wolność Ja-kub
oświadcył że nie jest i
nie będzie zdrajcą
Niemcy jednak nie rezyg-nowali
i w dalszym ciągu po-nawiali
swe wysiłki by prze-konać
Jakuba o bezsensow-ności
jego uporu Umieszczo-no
go w Oflagu koło Oranien-burg- a
Dano mu w nim spec-jalne
mieszkanie złożone z
kilku pokoi wykwintnie urzą-dzonych
otoczono go troskli-wą
opieką tytułowano pułko-wnikiem
urządzono luksuso-we
przyjęcia traktując go z
pełnym respektem Oczywiś-cie
jedzenie otrzymywał jak
najlepsze nie brak mu było
38 I
wmumm
7 tego nie pamiętam a zresztą co to mnie
obchodzi Zdawało mi się że cały świat jest
w pijanym widzie i żyjemy w innych wy-miarach
— To brednia! — uderzył pięścią w stół
— Mów co ci Heyse powiedział!
Zachwiała się na krześle i usunęła się
w bok jakby chciała uniknąć ciosu
— Ja przecież mówię prawdę — wyszep-tała
przerażona
— I to też dziwnie że trzepiesz jak z rę-kawa
Dlaczego tak sypiesz
— Ja? — uśmiechnęła się cierpko —
Bo mi jest wszystko jedno Już zbrzydło mi
wszystko
— Heyse był twoim nie wiem jak go
nazwać Ty sama wiesz najlepiej Dlaczego
wrzeszczałaś wtedy u siebie żebym go lał
bez litości?
— Bo go nienawidzę Pan tego nie ro-zumie
On mnie doprowadził do tego czym
jestem
— Jesteś tancerką?
— Byłam On mnie rozpił Byłam podo-bno
dobrze zapowiadającą się tancerką
Tańczyłam już w operze I zjawił się on
Zaczęłam pić Wylali mnie na mordę i
zostałam zwykła dziwką Czuję wstręt do
siebie do wszystkiego
— Przecież on ma rodzinę
— Phi To śmieszne ale naivet stara
się być dobrym mężem i ojcem Gdy wy-chodzi
ode mnie kupuje dla żony kwiaty
a dla dzieci prezenty Wraca obładowany
jak święty Mikołaj i mówi że zalał się z
facetami z którymi ubijał interes Pod-wójne
życie sprytnego szczura Och jakie
to ohydne Miał pan rację to zarzygany
świat i zarzygane życie
Już dwie godziny trwała przesłuchanie
Heysego źończyk czuł że z czoła na brwi
spływa mu gęsty pot a koszula lepi się do
pleców Patrzał na obrzmiałą siną twarz
Heysego w jego mętne i jakby sparaliżo-wane
oczy i zdawało mu się że między nim
a Heysem wyrosła niewidzialna ściana
Heyse bjł zimny opanowany jak człowiek
pozbawiony nerwów Mówił głosem cichym
bezbarwnym przyprawiającym o wście-kłość
Przywara siedział z boku Małymi łycz-kami
sączył kawę Zdawał się być spokoj-nym
ale i w jego oczach pojawiał}' się co
chwila błyski a przez twarz przebiegały
gwałtowne skurcze napiętych mięśni Z
rzadka tylko zadawał pytania
To śmieszne — powiedział Heyse
bezbarwnym głosem Żończyk plasnął dło-nią
y biurko
"3ZrV V'"'-"- - vX "-- "t" "! k-- --vj- SSSrt" -- - r-
-'r fVM'" "niSźtsat -- : rf-sKitrf- Wi - -- ' i łit-iŁi- j tomtmmmfflBS&BBm &iMM ittfrŁt&afrafr-iniBOi- ł awttwyafrwwfctfEttfrMtgi Maaattwaum
' --yxt -- ™-~" --- STyiWra -- '49!SS7B i
' I I ' I
' ' I II I ' ' I I 'I I' "I 11 lN II l I I w-- w Tripky fi%xc £r w V
--??' r
ZWIĄZKOWIEC''
nigdy ani trunków ani papie
j -
rosów
Gdy ofensywa niemiecka
pod Moskwą Leningradem i
wkońcu Stalingradem zała
mała się definitywnie wrę
czono Jakubowi specjalne pi
smo podpisane przez Goebbel
sa w imieniu samego Hitlera
Fuehrer gwarantował mu nie
tylko pełne bezpieczeństwo
ale luksusowe warunki życia
po wojnie Nawet nie tylko je-mu
samemu ale również star-szemu
i młodszemu bratu o-r- az
siostrze Warunkiem jed-nak
było oficjalne potępienie
ojca i komunizmu oraz współ-praca
z Niemcami w walce
przeciwko ZSRR
I te kuszenia nie odniosły
jednak żadnego skutku Ja-kub
w dalszym ciągu był u-przej- my nie stronił od zabaw
z oficerami niemieckimi dzię-kował
im za względy którymi
go otaczają zdrajcą jednak
nie chciał zostać
Gdy przekonano sie iż upo-ru
jego nic nie złamie prze-transportowano
go na rozkaz
Himmlera do Berlina w któ-rym
odbył z nim szereg roz-mów
on Rosenberg i różni in-ni
dygnitarze wojskowi i par-tyjni
III Rzeszy
żadnych szczegółów na ten
temat nie ujawniono sądzić
jednak należy iż nie zdołano
Jakuba przekonać i pozostał
on nadal nieugięty W kilka
dni po tym odstawiono go do
obozu i wtrącono do izolatki
Przebywając w niej pod ścisłą
strażą otrzymywał on jedynie
chleb i wodę
Na rozkaz Hitlera zapropo-nowano
Stalinowi wymianę
jego syna na jednego z wyż-szych
dowódców niemieckich
znajdującego się w niewoli
sowieckiej Dyktator ZSRR
nie zgodził się jednak na tę
propozycje Odpowiedział iż
nie może robić żadnych wy-jątków
nawet jeśli chodzi "o
jego syna Został wzięty do
niewoli i obowiązkiem jego
jest ponosić ten sam los co
inni jeńcy żołnierze Czerwo-nej
Armii
Tak się też stało Pewnego
dnia wyprowadzono Jakuba" z
izolatki Był brudny nieogo
lony i chwiał sie na nogach z
głodu i oślepienia blaskiem
slońcaN po długim przebywa
niu w ciemnosciacn uay je
den z oficerów niemieckich
zakomunikował mu że Stalin
odrzucił propozycję jego wy
miany wobec tego zostanie
odesłany do obozu koncentra
cyjnego Jakub rzuca się na
niego odepchnął i pobiegł ku
drutom otaczającymi obóz
Stojący na wieży wartownik
puścił w jego kierunku serię
z karabinu maszynowego
Tak zginął Jakub Dżugasz'
wili syn krwawego Stalina
Dotychczas nie wiadomo czy
poniósł on śmierć od kul z
wieży strażniczej czy też
wskutek porażenia prądem z
naelektryzowanych drutów o-grodz- enia
Nie wiadomo też
czy w ogóle wersja ta jest
prawdziwa nie ma bowiem
na to żadnych konkretnych
dowodów Opiera sie ona wy-łącznie
tylko na niesprawdzo-nych
relacjach
Faktem pozostaje jednak
iż o Jakubie Dżiigaszwili
wszelkie słuchy po wojnie za-ginęły
Z tych powodów są-dzić
więc należy że nie ma
go jednak już pośród żyją-cych
Powstaniec
W związku z ukazaniem
się książki córki Stalina i licz-nymi
doniesieniami na temat
syna jego Jakuba Dżugaszwi-l- i
zasługuje na uwagę list
płk E Czuruka opublikowa-ny
w londyńskim "Dzienniku
Polskim" z dnia 30 paździer-nika
br
Pisze on mln
"Byłem w Oflagu Lube-ka
w latach 1940-194- 2 i
mieszkałem w baraku dre-wnianym
Nr 1 wraz z ofi-cerami
sztabowymi
W baraku tym za prze-pierzeniem
mieściły sie 2
pokoje w których przeby
wał Jakub Dżugaszwili syn
Stalina porucznik rezerwy
artylerii zastępca dowódcy
baterii oraz syn b premio
ra Francji kapitan Blum
Syn Stalina dostał się
do niewoli niemieckiej pod
Grajewem Podczas apelu
stanął wraz z oficerami
sztabowymi obdarty bez
butów i w furażerce Z po
lecenia najstarszego do
wódcy polskiego gen Ta
deusza Piskora ubrano wy
— Dość już tego! Jest pan aresztowany
Prokurator zajmie się pana sprawą
Heyse pozostał niewzruszony W jego
oczach nalwet nie drgnęła źrenica
— Mówiłem już że nie ruszyłem tej sta-ruszki
Chciałem ją tylko przewieźć do
szpitala A jeśli chodzi o forsę nikt mi nie
udowodni że Zapała nie posyłał jej dla
mnie Mam przecież kwity dowód że wszy-stko
kierowane było na moje nazwisko A
Kopytowa? Cieszyła się że dzięki mnie
dostawała pieniądze Gdyby nie ja nic mia-łaby
ani grosza
Źończyk roześmiał się głośno
— Ten Zapała występował w charakterze
świętego Mikoła'ja W niebie mu kazano
żeby panu przysyłał pieniądze
— Mówiłem że pieniądze posyłał dla
mnie — powtórzył Heyse z tępym uporem
Przywara odsunął filiżankę Łyżeczka za-brzęczała
o porcelanę a potem upadła na
podłogę Nie podniósł jej Spojrzał tylko
jakby chciał zapamiętać gdzie się potoczy-ła
i powiedział:
— Pan się nie wymiga Mamy świadków
którzy potwierdzą że Zapała przysyłał pie-niądze
dla Kopytowej
Heyse nie odrzekł ani słowa Jego czer-wone
wielkie dłonie spoczywały bez ruchu
na kolanach Siedział jak hinduski joga
wpatoony w jakiś nieokreślony punkt w
przestrzeni
żończyk przysunął się bliżej
— Kiedy przyszedł do pana Petrovitch?
— On szukał mnie od samego przyjazdu
— Skąd znał pana adres?
— Był podobno u żony Zapały i tam zna-lazł
pokwitowania przekazów wraz z moim
adresem
— Kiedy pana zastał w domu?
— Po powTocie z Siedlec
— Czego chciał od pana?
— Prosił mnie żebym go skontaktował l
Zapała
— Zapała też przychodził do pana?
— Tak Był kilka razy ale nigdy mnie
nie zastał
— Pan go unikał — wtrącił Przywara
Heyse wzruszył ramionami
— Nie chciałem się z nim spotkać
— Dlaczego? — zapytał Żończyk
— Nie miałem pieniędzy Przed przyjaz-dem
do Polski posłał mi czek na PKO z
tym że te pieniądze miały być dla niego
na wydatki w Polsce
— Ile to było?
— Dość dużo Pięćset dolarów
— To znaczy około pięćdziesięciu tysięcy
złotych jeżeli przeliczym po kursie PK O
Nielicho Co pan zrobił z tymi pieniędzmi?
— Włożyłem w pewien interes
— Jaki?
— To moja sprawa
żończyk zazgrzytał zębami
— I tak się o wszystkim dowiem}'
— Przywara uniósł rękę i gwałtownym
ruchem przeciął powietrze y
Chciał się pan pozbyć niewygodne-go
dłużnika
Heyse wydął lekko popękane wargL
— I tak by mi nie udowodnił że to jego
forsa Byłem kryty
— To dlaczego pan zgodził się na propo-zycję
Petrovitcha?
— Myślałem ie tak będzie lepiej
I
M
EU
nędznlałego jeńca 1 prze-słano
mu przydział żywno-ści
na jaki złożyli się wszy-scy
oficerowie polscy
Po raz pierwszy spotka-łem
się z Jakubem Dżuga-szwili
tuż po jego przyby-ciu
i wówczas zameldował
się słowami: "gaspadin
palkownik!" Sprostowałem
ten tytuł na 'wasze wyso-koblagorodi- e"
i od tej po-ry
w ten sposób tytułował
wszystkich polskich ofice
rów sztabowych
Przedstawił mi się jako
absolwent instytutu drogo-weg- o
i inspektor drogowy
powiatu Smila w gubernii
kijowskiej Wspomniał o
tym że był wychowany
przez matkę a ojca spoty-kał
rzadko
Był synem pierwszej żo-ny
Stalina więc bratem
przyrodnim Świetlany
Kapitan niemiecki
Schultz ten sam który
sprawdzał nasze apele
sprawował nadzór nad
Dżugaszwilim
Pewnego dnia kapitan
Schultz przedłożył Jakubo-wi
Dżugaszwili do podpisu
spis rzeczy będących w
depozycie u władz niemiec-kich
— wieczne pióro pa-pierośnica
i pierścionek —
podpis ten figurował za
parę dni w gazetach nie-mieckich
pod wywiadem
iakiego syn Stalina udzie-lił
rzekomo na temat sto-sunków
Rosji położenia
strategicznego Stalina itp
Teksty tego wywiadu zo-stały
udostępnione ofice-rom-jeńco- m
wszystkich na-rodowości
Na zlecenie gen Piskora
zwróciłem się z zapylaniem
do J Dżugaszwili czy u-dzie- lał
on wywiadu i czy
podpis jego jest autenty-czny
SyTi Stalina rozpłakał
się i opowiedział ml
"podstępie" kapitana
Schultza
Innym ciekawym epizo-dem
było zachowanie się J
Dżugaszwili w czasie Św
żołnierza 15 sierpnia kie-dy
prosił on komendanta
obozu o pozwolenie na u-dzi- ał
w nabożeństwie
Komendant niemiecki
płk Schmidt zapytał czy je-niec
zdaje sobie sprawę -- że
święto to obchodzone jest
żończyk aż syknął ale wnet opanował
drążącą go wściekłość i zapytał:
— Niech pan wreszcie powie czego
chciał od pana Petrovitch?
— Chodziło mu o te brylanty Powiedział
że musi je mieć Nic więcej nic mówił
— Dlaczego Petrovitch nic załatwiał
wprost z Zapalą?
— To jego sprawa
— Czy pan wiedział że Petrovitch jest
przedstawicielem francuskiej firmy?
— Tak ale mało mnie to obchodziło Ja
chciałem ubić z nim interes
— Jaki?
— Mówiłem Petrovitch ofiarował się po-kryć
mój dług wobec Zapały a ja za to
miałem wydębić od niego te brylanty
— I dlatego pan go unikał?
— Do pewnego czasu Fotem chciałem
ubić ten interes To było mi na rękę Poz-byłbym
się długów
— Kiedy ułożyliście ten plan?
— Ja nie układałem Oni przyszli z go-towy- m
— Petrovitch i kto jeszcze?
— Nieszporowicz
— Kiedy?
— W sobotę rano przyszedł do mnie
Petrovitch a Nieszporowicz czekał na dole
w samochodzie
— Czy pan nie domyślał się że-l-o
mokra
robota?
— Nie To była prosta sprawa On miał
nakłonić Zapalę żeby mu oddał brylanty
a ja miałem pośredniczyć
— Czy Petrovitch widział się w Warsza-wie
z Zapała?
— Nie wiem ale chyba tak bo mówił
że tamten nie chce z nim gadać
— A jaką rolę odegrał Nieszporowicz?
— To gówniarz pętał się niepotrzebnie
Chciał zarobić trochę forsy
— A ten plan?
— Nie wiem kto go ułożył Może Niesz-porowicz
ale mnie to nie interesowało
Chciałem ubić interes
Przywara wstał i przeszył Heysego po-gardliwym
spojrzeniem
— Interes psiakrew — rzucił z wście-kłością
— Dobry interes i na dodatek dwa
lrUpy _ Stanął nad Heysem i chwyciwszy
go za ramię odwrócił ku sobie Heyse
otrząsnął się Z ukosa spod ściągniętych
brwi spojrzał na kapitana Starli się na mo-ment
oczami Przywara zapytał podniesio-nym
głosem:
— Co panu powiedział Petrovitch gdy
wTÓcil z willi?
— Powiedział że wszystko załatwione
— Co załatwione?
Heyse zacisnął wargi
— Nie wiem Nic mnie to nie obchodziło
— A interes?
— Tamten już nie żył
— A dlaczegoście się kłócili?
— Petrovitch był wściekły że nie odzy-skał
brylantów A ja że nie ubiłem intere-su
ale właściwie
— Co właściwie? — krzyczał niemal
Przywara '
— Właściwie było mi wszystko jedno I
tak wychodziłem na czysto
— Dkiczego pan wysiadł?
— Nie miałem już nic więcej do roboty
_IJIem_£ie
U ' I
1 i!-"A-
'a rasrr V
a
w
o
na pamiątkę pogromu ar-mii
sowieckiej przez Pola-icó- w
— okazało się że syn
Stalina dobrze o tym wie-dział
ale chciał w ten spo-sób
wyrazić swoją wdzię-czność
za ludzkie trakto-yani- e
go i pomoc ze stro-ny
Polaków wsDÓłieńców
Na Mszy polowej odpra-wionej
przez ks majora
Steca byli obecni jeńcy ró-żnych
narodowości ko
mendant niemiecki zabro
nił jednak Dżugaszwilemu
na wzięcie w nim udziału
"W czasc Śniadania po
nabożeństwie generał Pis- - kor wydelegował pik Ali-kow- a
wraz z dwoma młod-szymi
oficerami aby po
dziękowali Jakubowi Dżujl
~"ifir'7fiXriZiim£-j- }
gaszwili za jego postawę
Kazał również posłać mu
śniadanie Wzruszony je-niec
dziękował polskim o-'fice- rom
za opiekę
Pó udanym podkopie w
baraku Nr 1 skąd uciek-ło
15 oficerów Niemcy na-kazali
barak zniszczyć
Syna Stalina wywieziono
w nieznanym kierunku
Okulista
OKULISTKA
BR BUKOWSKA BEJ NAR
OD
274 RoncDsva!les Ave
(przy Geoffrcy)
Tel LE 25493
Godziny przyjęć: codziennie od
10 rano do 8 wlecz W soboty
od 9 rano do 12 w południc
82-- W
ARMY & NAW DEPARTMENT STORES
Vineouver — Edmonłon — Regina — New Wetlmlnster — Mooł Jw
Dobre towary po uczciwej cenie Nikt nas nic prześcignie w jakości i taniości Płacqc gotówką płacicie najtaniej Obsłu-dgousjetamwyy
rzbeotetlonineiercahzoćkonsizctujuedzwieilęacmejy nkirżedtoywtuari nic mamy
PZoapceowpnłiaacmićy wzaiędcoewj ogldezniiee inzedzwiesjzystkiego co kupi się u nas
W ARMY & NAWY wszystko najtaniej
P1 BOŻE NARODZENIE £q I SYLWESTER W POLSCE
Wilia z rodzinq — tradycyjny Sylwester w przyjacielskim
gronie — Grupowe odloty z Toronto 15 20 28 grudnia
Wszystkie nasze tegoroczne grupy odleciały do Polski —
100% rekord!
NAJWIĘKSZE POLSKIE BIURO PODRÓŻY
J KAMIEŃSKIEGO FOUR SEASONS TRAVEL
101 Bloor St W Toronto 5 Tcl WA 5-55-
55 (7 linii)
Przeloty Indywidualne lub BATORYM w dowolnym czasie Sprowadzanie rodzin I narzeczonych powroły do Polski cle
r'~w4ijmmRmzuWmzimi'zf_f_l:i&iST'ra is tJfi'r fliwn p' -- ! ' -
DEGAR TRAVEL AGENCY
620 Queen St W — Toronto Ont
proponuje
ŚWIĘTA BOŻEGO MRODZENIA
w POLSCE
TERAZ przyjmujemy zgłoszenia na kilka odlotów po bardzo
zniżonych eonach
Zainteresowanych prosimy o prędkie zgłaszanie siei
Informacje o "GWIAZDCE w POLSCE" udzielają
Mrs HELENA MUNOZ I Miss INA BOGUSZ
Biuro LEONA GARCZYNSKIEGO
620 Quccn St W Toronto — Tel: 366-406- 7 albo 366-132- 9
BIURO OTRZYMAŁO JUŻ NAJNOWSZE CENNIKI
PEKAO i przyjmuje lamówionia na PACZKI WĘ-
GIEL PRZEKAZY PIENIĘŻNE I INNE DARYJ
BO-W-- 90 allJ
fil KI fJfłYAKkilł veiffhxwJiMifAi
GINGER ALE
NIC TAK
NIE ODŚWIEŻA
m
117 AM Gimi A Jedyny napój który smakiem CliUAlU DJUŁ ak ywo przyp0mjna napoje
ORANGE P"cz wr
w Starym Krau"
COLA
— Dla dzieci wydarzenie I
— Napój nie mający sobie równego!
— Zachwyt rodziny!
CZTERY NIEDOŚCIGNIONE SMAKI
Co się stanie z farmami
dawnego typu ?
Jak będzie wyglądała w Kanadzie produkcja
żywności dzieci Waszych dzieci? Czy stawy
staną dla farmera równie Ważne jak pola? Czy
może naciśnięcie guzika zastąpi oranie?
Znajdź odpowiedź na Królewskich Targach --
Zimowych Tego roku oprócz tradycyjnych
pokazów zwierząt i produktów rolnych wystawa
daje również spojrzenie w przyszłość
P"yprówadź również dzieci na Królewskie
Targi Zimowe
Zobacz przy okazji wspaniały film
"A Place to Stand" — prosto z Pawilonu
Ontaryjskiego na Expo (
M
im
dla
się
10 do 18 listopada
Przyjdź zwiedzić Królewskie Targi Zimowe -
iŁ-:-s a- - a
— "" JES
MM
m
FM
IłjS
i
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, November 08, 1967 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1967-11-08 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000444 |
Description
| Title | 000384b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | H & na tiV UPJ4 ' gffliśMeasweaassftgsrssjt: ńr :3o w - --— WIM __ #1 'SYN STALINA Po kapitulacji Powstania Warszawskiego w początku października 1944 roku posz-yliśmy w myśl umowy kapitu- - Jacyjnej do niewoli" W okre-sie tym III Rzesza stała już w --obliczu nieuchronnej klęski 'zamęt w niej panował niesh chany i Nitmcy nie bardzo wiedzieli co mają z nami ro-- 7 bić Przerzucano nas z obozu do -- obozu starając się umiesz- - czać nas w możliwie jak naj-1- ( mniej zagrożonych miejscach - Po przj byciu do kolejnego " nie pamiętam którego juz z '„rzędu obozu spotkałem w nim kolegę który siedział w niewoli od zakończenia wrz-eśniowej kampanii w Polsce w l 1939 roku Po serdecznrh j i siei o nic jia nałamie IIUUI eSU)aCC nas tematy kolega oświadczył "mi w pewnej chwili: — Jutro zapoznam cię i gościem który "sie-rdzi tu razem z nami Upew- - imiam cię że całą pewnością ibardziej sensacyjnego lenca l Niemcy nie mają w żadnym ' obozie — Kto taki9 ][ — Nie mniej ni więcej tyl ko sam syn bafki Stalina i Następnego ranka poszliśmy jjo odwiedzić Był to średnie- - j go wzrostu brunet o dużych czarnych oczach i dosc ujmu-jącej powierzchowności w stopniu porucznika Uścisnął 'mi mocno dłoń — Jestem Jakub Dżugasz-i3 rwi' ili — sie krót- - Ul „ Widywaliśmy sie następnie Sm§§ vdaolbśoć cjzaęstdoo nAilebgoo onprzdyochomdznii-e liśmy by zagrać w bridge'a Niemieckie władze obozo-- ftsl we ntnr7r?lv pn hnpnn rmir- - Sil fiiią i siaie ui puu seibiym sjnadzorem Szybko przekona łem nie chce on wiele SWMUJiW1:C' IIU IWiliait UJ: t—U :1 S-WUlLiKi mcs-- z nim stosunnow ze sKapycn aa ieco wynikało &'?m 70 tiir mes7vt sie nu lefn svm patią i był po prostu jak sie ito mówi zupełnie na boczny tor" pełniąc iai SKiomna lunKcje onceia je fW uJ negu z_ jJuiUKAuw diiłjlie„iu: wv faid się ze HlA lftea oni-ni-- Ui Paii-Płrt- k h-- ł rtnem vvła ł j-- - _a_1-- 0 fcjg&rsk czasie zaciętych walk pod dMoosnkiwewąolziowstał rannyprzewbzyiwetav dotjchczas Więcej nic "nie zdołałem dowiedzieć sie od mego Oczywiście nie wypy- tywałem Znajomość nasza nie długo Po krótkim czasie znikł z obozu niewiadomo do- kąd Niem- ców Rezultatem naszej zna- jomości był kilkakrotne na- stępnie w zj w anie mnie przez Abwehrę obozową Wjpyty-uan- o mnie co wiem o nim o czm z nim rozmawiałem co mi opowiada! itp Krótko zgodnie ze stanem że nie wiem o nim nic ponieważ 7hvtnin XTTYvri haA:_ _? iwl i uvł M- - : nin_ fTr7ccn i i n powitaniach dogadaniu zaś go me pytałem' I na ciekawym z to przedstawił ŁwvDOwiedzi 'odstawio-cn- y mi jaśniłem wy-ty m się skończyło ss "=s woWjnie wwieylpełynędłoopienrao jawlat nipe-o co szczegółów o losie Jakuba Był pierworod-nym synem Stalina z jego pierwszego małżeństwa i ni-gdy nie cieszł się sympatią ojca Nie lubił go on drażniła go delikatność chłopca i wąt-ła iego Drupa zoiia Nadiezda Alhlujewa Jakuba opieka f nie-jednokrotnie broniła ojcem Dosilo w końcu do te-go ten mu używa-nia nazwiska Stalin W szkole i w życiu codziennym on jako Dżiigaszwili Wrażliwy chłopiec tak wziął sobie do serca odepchnięcie go przez ojca iż usiłował "po-pełnić samobójstwo Gdy do-niesiono o tym Stalinowi iż Jakub postrzelił się i stan je-go jest ciężki wyraził się na-stępująco "Niedołęga na-wet wycelować dobize nie po- trafi" Na temat losów Jakuba w niewoli niemieckiej krąży wiele wersji nic pewnego je-dnak w tci sprawie dotych-czas nie wiadomo i wątpić by sprawa ta ostatecz-nie została wyjaśniona kiedy-kolwiek Pewien jeniec wojenny który siedział z w obozie i który odzyskał wolność po kapitulacji podał uLinnaiiiiiiCTimii]iijnmiiwmrnllliHimagmMaagaBaaMWiimC -- luifmmiu" i ii tj UU i "' TMimminiiiiH Dominik Damian'} NIEZNAJOMY ARUCALYPS: Weszliśmy do kawiarni na piętrze i tam czekał na niego Julek Nieszporowicz Mó-wili ze sobą chwilę a potem Cygan zawołał 'mnie na bok i dał mi tysiąc złotych Ho- - iflorowy co? — A Nieszporowicz? — Nie wiem co dalej było bo nie fm kałam Na co miałam czekać złotą Jfi'-Doxę- " i tysiąc złotych Byłam głupia ze Ml 'szczęścia Ale niczego z tej kabały nie rozu--f- if i™13'111- - Cudaczna draka zarobić kilka pa-fe- '! litłyk-ów za dobrą zabawę A Heyse? _ — Pawełek? Pawełek zjawił się aopiero w niedzielę wieczorem w "Bristolu" Byłam Sli ednym takim starszym iai-ew- m nvfa MM™ cin-rn-m nnmałnm w Sopocie Zaprosił m®" "i"-- - T"-"- - t„„ : „ pau-PłP- k ffiMmme na Koiację rau- - a "'' SeTrzeprosił mnie i powiedział żebym faceta miinin hło ale co ilfeśLi-nWi- " pod gazem ale stra- - Pysznie ponury Kupił od litr "ekspor-jpji-towe- j" i pojechaliśmy do mnie Tak się za-- tijczcia la uuiiiu- - przez iż — Od niedzieli nie wychodził oa pam — Nie tylko raz — Kiedy? — W poniedziałek w nocy ' — To znaczy z poniedziałku na wiórek — Tak — O której? _ Czy ja wiem? Byłam pcmanentne fi3PiJana Pamiętam tylKo ze PUMVU"r'" zienki i długo się Potem powiedział gfoże musi wyjść fel Kiedv wrócił? bo zasnęłam Gdy się obu-fdziłam_b- yło już jasno i Pawełek leżał na j5 trzymał P"fJS"S ftpMKTęcił chwilę głową ~~~-- której budowa Stalina otaczała zabronił pozo- stał Niemiec Miałam miałam kelnera kąpał £5y dłonie „ _ „„„ „ --_ r™- zabawa co: fef1?!: „ Ahnm rzęsami i spojrzała lHLiatUltlia ui"b" aatgłiz mecowierzaiueiii J trwa- ła wywieziony faktycznym Dżugaszwih przed na-leży nim — uo się ewio ±_ „_ „-- s iv „ Tin-n- i tup wne ze wm"w r U-jferowi- cz nie żyją? _ A __ — w-szept-ała WlhinalnSn ruchem wysirabiu- - — Ws3i — HPvSe nic pani nie nuwnł w aągu rozkosznych trzech dni? igr Zapaliła a potem ciągnęła głęboko n„ „ii UpHy-- ś przez trzy am' reac — iie m : „~w_ -C-złowiek jest wtedy jas ™ mn-- łt iaif 7 --atVw On cos bredził ze ma SPzczęke że ludzie go "itiSc 2- - machnęła ręką - Byłam LlSTOPAt) (November) środo 8 '— 1967 następującą wersję o jego lo-sach Po wzięciu Jakuba do nie-woli Niemcy podali o tym wiadomość na cały świat twierdząc iż poddał się on dobrowolnie nie chcąc wal-czyć za sprawę komunizmu którego jest zaciętym przeci-wnikiem Była to nieprawda i cala ta akcja zorganizowana przez Goebbelsa miała na ce-lu wprowadzenie demoraliza-cji w Armii Czerwonej i zdy-skredytowanie Stalina Wyleczony starannie z ran Jakub osadzony został przez Niemców w Oflagu żyjąc w nim na wysoce uprzywilejo wanych prawach Otrzymywał specjalnie dobre wyżywienie wystarczającą ilość papiero-sów trunki posiadał nawet osobistego ordynansa Propo-nowano mu wstąpienie do ar-mii niemieckiej w stopniu pułkownika obiecywano mu po wojnie wielkie majątki w pooitym Zbiui swatano go nawet z córka iedneco z do stojników III Rzeszy Wszyst ko to wzamian za ośv ladcze- - nie że wyrzeka się ojca i ko-munizmu Pomimo upartych nacisków i przekonywali ze dni reżymu komunistycznego w ZSRR są policzone i klęska jego nie-unikniona Jakub nie zgodził się na te kuszące propozycje Nie pomogło również przeko-nywanie go że jest przecież Gruzinem synem narodu krwawo ujarzmionego przez bolszewików który bohater-sko walczył o swą wolność Ja-kub oświadcył że nie jest i nie będzie zdrajcą Niemcy jednak nie rezyg-nowali i w dalszym ciągu po-nawiali swe wysiłki by prze-konać Jakuba o bezsensow-ności jego uporu Umieszczo-no go w Oflagu koło Oranien-burg- a Dano mu w nim spec-jalne mieszkanie złożone z kilku pokoi wykwintnie urzą-dzonych otoczono go troskli-wą opieką tytułowano pułko-wnikiem urządzono luksuso-we przyjęcia traktując go z pełnym respektem Oczywiś-cie jedzenie otrzymywał jak najlepsze nie brak mu było 38 I wmumm 7 tego nie pamiętam a zresztą co to mnie obchodzi Zdawało mi się że cały świat jest w pijanym widzie i żyjemy w innych wy-miarach — To brednia! — uderzył pięścią w stół — Mów co ci Heyse powiedział! Zachwiała się na krześle i usunęła się w bok jakby chciała uniknąć ciosu — Ja przecież mówię prawdę — wyszep-tała przerażona — I to też dziwnie że trzepiesz jak z rę-kawa Dlaczego tak sypiesz — Ja? — uśmiechnęła się cierpko — Bo mi jest wszystko jedno Już zbrzydło mi wszystko — Heyse był twoim nie wiem jak go nazwać Ty sama wiesz najlepiej Dlaczego wrzeszczałaś wtedy u siebie żebym go lał bez litości? — Bo go nienawidzę Pan tego nie ro-zumie On mnie doprowadził do tego czym jestem — Jesteś tancerką? — Byłam On mnie rozpił Byłam podo-bno dobrze zapowiadającą się tancerką Tańczyłam już w operze I zjawił się on Zaczęłam pić Wylali mnie na mordę i zostałam zwykła dziwką Czuję wstręt do siebie do wszystkiego — Przecież on ma rodzinę — Phi To śmieszne ale naivet stara się być dobrym mężem i ojcem Gdy wy-chodzi ode mnie kupuje dla żony kwiaty a dla dzieci prezenty Wraca obładowany jak święty Mikołaj i mówi że zalał się z facetami z którymi ubijał interes Pod-wójne życie sprytnego szczura Och jakie to ohydne Miał pan rację to zarzygany świat i zarzygane życie Już dwie godziny trwała przesłuchanie Heysego źończyk czuł że z czoła na brwi spływa mu gęsty pot a koszula lepi się do pleców Patrzał na obrzmiałą siną twarz Heysego w jego mętne i jakby sparaliżo-wane oczy i zdawało mu się że między nim a Heysem wyrosła niewidzialna ściana Heyse bjł zimny opanowany jak człowiek pozbawiony nerwów Mówił głosem cichym bezbarwnym przyprawiającym o wście-kłość Przywara siedział z boku Małymi łycz-kami sączył kawę Zdawał się być spokoj-nym ale i w jego oczach pojawiał}' się co chwila błyski a przez twarz przebiegały gwałtowne skurcze napiętych mięśni Z rzadka tylko zadawał pytania To śmieszne — powiedział Heyse bezbarwnym głosem Żończyk plasnął dło-nią y biurko "3ZrV V'"'-"- - vX "-- "t" "! k-- --vj- SSSrt" -- - r- -'r fVM'" "niSźtsat -- : rf-sKitrf- Wi - -- ' i łit-iŁi- j tomtmmmfflBS&BBm &iMM ittfrŁt&afrafr-iniBOi- ł awttwyafrwwfctfEttfrMtgi Maaattwaum ' --yxt -- ™-~" --- STyiWra -- '49!SS7B i ' I I ' I ' ' I II I ' ' I I 'I I' "I 11 lN II l I I w-- w Tripky fi%xc £r w V --??' r ZWIĄZKOWIEC'' nigdy ani trunków ani papie j - rosów Gdy ofensywa niemiecka pod Moskwą Leningradem i wkońcu Stalingradem zała mała się definitywnie wrę czono Jakubowi specjalne pi smo podpisane przez Goebbel sa w imieniu samego Hitlera Fuehrer gwarantował mu nie tylko pełne bezpieczeństwo ale luksusowe warunki życia po wojnie Nawet nie tylko je-mu samemu ale również star-szemu i młodszemu bratu o-r- az siostrze Warunkiem jed-nak było oficjalne potępienie ojca i komunizmu oraz współ-praca z Niemcami w walce przeciwko ZSRR I te kuszenia nie odniosły jednak żadnego skutku Ja-kub w dalszym ciągu był u-przej- my nie stronił od zabaw z oficerami niemieckimi dzię-kował im za względy którymi go otaczają zdrajcą jednak nie chciał zostać Gdy przekonano sie iż upo-ru jego nic nie złamie prze-transportowano go na rozkaz Himmlera do Berlina w któ-rym odbył z nim szereg roz-mów on Rosenberg i różni in-ni dygnitarze wojskowi i par-tyjni III Rzeszy żadnych szczegółów na ten temat nie ujawniono sądzić jednak należy iż nie zdołano Jakuba przekonać i pozostał on nadal nieugięty W kilka dni po tym odstawiono go do obozu i wtrącono do izolatki Przebywając w niej pod ścisłą strażą otrzymywał on jedynie chleb i wodę Na rozkaz Hitlera zapropo-nowano Stalinowi wymianę jego syna na jednego z wyż-szych dowódców niemieckich znajdującego się w niewoli sowieckiej Dyktator ZSRR nie zgodził się jednak na tę propozycje Odpowiedział iż nie może robić żadnych wy-jątków nawet jeśli chodzi "o jego syna Został wzięty do niewoli i obowiązkiem jego jest ponosić ten sam los co inni jeńcy żołnierze Czerwo-nej Armii Tak się też stało Pewnego dnia wyprowadzono Jakuba" z izolatki Był brudny nieogo lony i chwiał sie na nogach z głodu i oślepienia blaskiem slońcaN po długim przebywa niu w ciemnosciacn uay je den z oficerów niemieckich zakomunikował mu że Stalin odrzucił propozycję jego wy miany wobec tego zostanie odesłany do obozu koncentra cyjnego Jakub rzuca się na niego odepchnął i pobiegł ku drutom otaczającymi obóz Stojący na wieży wartownik puścił w jego kierunku serię z karabinu maszynowego Tak zginął Jakub Dżugasz' wili syn krwawego Stalina Dotychczas nie wiadomo czy poniósł on śmierć od kul z wieży strażniczej czy też wskutek porażenia prądem z naelektryzowanych drutów o-grodz- enia Nie wiadomo też czy w ogóle wersja ta jest prawdziwa nie ma bowiem na to żadnych konkretnych dowodów Opiera sie ona wy-łącznie tylko na niesprawdzo-nych relacjach Faktem pozostaje jednak iż o Jakubie Dżiigaszwili wszelkie słuchy po wojnie za-ginęły Z tych powodów są-dzić więc należy że nie ma go jednak już pośród żyją-cych Powstaniec W związku z ukazaniem się książki córki Stalina i licz-nymi doniesieniami na temat syna jego Jakuba Dżugaszwi-l- i zasługuje na uwagę list płk E Czuruka opublikowa-ny w londyńskim "Dzienniku Polskim" z dnia 30 paździer-nika br Pisze on mln "Byłem w Oflagu Lube-ka w latach 1940-194- 2 i mieszkałem w baraku dre-wnianym Nr 1 wraz z ofi-cerami sztabowymi W baraku tym za prze-pierzeniem mieściły sie 2 pokoje w których przeby wał Jakub Dżugaszwili syn Stalina porucznik rezerwy artylerii zastępca dowódcy baterii oraz syn b premio ra Francji kapitan Blum Syn Stalina dostał się do niewoli niemieckiej pod Grajewem Podczas apelu stanął wraz z oficerami sztabowymi obdarty bez butów i w furażerce Z po lecenia najstarszego do wódcy polskiego gen Ta deusza Piskora ubrano wy — Dość już tego! Jest pan aresztowany Prokurator zajmie się pana sprawą Heyse pozostał niewzruszony W jego oczach nalwet nie drgnęła źrenica — Mówiłem już że nie ruszyłem tej sta-ruszki Chciałem ją tylko przewieźć do szpitala A jeśli chodzi o forsę nikt mi nie udowodni że Zapała nie posyłał jej dla mnie Mam przecież kwity dowód że wszy-stko kierowane było na moje nazwisko A Kopytowa? Cieszyła się że dzięki mnie dostawała pieniądze Gdyby nie ja nic mia-łaby ani grosza Źończyk roześmiał się głośno — Ten Zapała występował w charakterze świętego Mikoła'ja W niebie mu kazano żeby panu przysyłał pieniądze — Mówiłem że pieniądze posyłał dla mnie — powtórzył Heyse z tępym uporem Przywara odsunął filiżankę Łyżeczka za-brzęczała o porcelanę a potem upadła na podłogę Nie podniósł jej Spojrzał tylko jakby chciał zapamiętać gdzie się potoczy-ła i powiedział: — Pan się nie wymiga Mamy świadków którzy potwierdzą że Zapała przysyłał pie-niądze dla Kopytowej Heyse nie odrzekł ani słowa Jego czer-wone wielkie dłonie spoczywały bez ruchu na kolanach Siedział jak hinduski joga wpatoony w jakiś nieokreślony punkt w przestrzeni żończyk przysunął się bliżej — Kiedy przyszedł do pana Petrovitch? — On szukał mnie od samego przyjazdu — Skąd znał pana adres? — Był podobno u żony Zapały i tam zna-lazł pokwitowania przekazów wraz z moim adresem — Kiedy pana zastał w domu? — Po powTocie z Siedlec — Czego chciał od pana? — Prosił mnie żebym go skontaktował l Zapała — Zapała też przychodził do pana? — Tak Był kilka razy ale nigdy mnie nie zastał — Pan go unikał — wtrącił Przywara Heyse wzruszył ramionami — Nie chciałem się z nim spotkać — Dlaczego? — zapytał Żończyk — Nie miałem pieniędzy Przed przyjaz-dem do Polski posłał mi czek na PKO z tym że te pieniądze miały być dla niego na wydatki w Polsce — Ile to było? — Dość dużo Pięćset dolarów — To znaczy około pięćdziesięciu tysięcy złotych jeżeli przeliczym po kursie PK O Nielicho Co pan zrobił z tymi pieniędzmi? — Włożyłem w pewien interes — Jaki? — To moja sprawa żończyk zazgrzytał zębami — I tak się o wszystkim dowiem}' — Przywara uniósł rękę i gwałtownym ruchem przeciął powietrze y Chciał się pan pozbyć niewygodne-go dłużnika Heyse wydął lekko popękane wargL — I tak by mi nie udowodnił że to jego forsa Byłem kryty — To dlaczego pan zgodził się na propo-zycję Petrovitcha? — Myślałem ie tak będzie lepiej I M EU nędznlałego jeńca 1 prze-słano mu przydział żywno-ści na jaki złożyli się wszy-scy oficerowie polscy Po raz pierwszy spotka-łem się z Jakubem Dżuga-szwili tuż po jego przyby-ciu i wówczas zameldował się słowami: "gaspadin palkownik!" Sprostowałem ten tytuł na 'wasze wyso-koblagorodi- e" i od tej po-ry w ten sposób tytułował wszystkich polskich ofice rów sztabowych Przedstawił mi się jako absolwent instytutu drogo-weg- o i inspektor drogowy powiatu Smila w gubernii kijowskiej Wspomniał o tym że był wychowany przez matkę a ojca spoty-kał rzadko Był synem pierwszej żo-ny Stalina więc bratem przyrodnim Świetlany Kapitan niemiecki Schultz ten sam który sprawdzał nasze apele sprawował nadzór nad Dżugaszwilim Pewnego dnia kapitan Schultz przedłożył Jakubo-wi Dżugaszwili do podpisu spis rzeczy będących w depozycie u władz niemiec-kich — wieczne pióro pa-pierośnica i pierścionek — podpis ten figurował za parę dni w gazetach nie-mieckich pod wywiadem iakiego syn Stalina udzie-lił rzekomo na temat sto-sunków Rosji położenia strategicznego Stalina itp Teksty tego wywiadu zo-stały udostępnione ofice-rom-jeńco- m wszystkich na-rodowości Na zlecenie gen Piskora zwróciłem się z zapylaniem do J Dżugaszwili czy u-dzie- lał on wywiadu i czy podpis jego jest autenty-czny SyTi Stalina rozpłakał się i opowiedział ml "podstępie" kapitana Schultza Innym ciekawym epizo-dem było zachowanie się J Dżugaszwili w czasie Św żołnierza 15 sierpnia kie-dy prosił on komendanta obozu o pozwolenie na u-dzi- ał w nabożeństwie Komendant niemiecki płk Schmidt zapytał czy je-niec zdaje sobie sprawę -- że święto to obchodzone jest żończyk aż syknął ale wnet opanował drążącą go wściekłość i zapytał: — Niech pan wreszcie powie czego chciał od pana Petrovitch? — Chodziło mu o te brylanty Powiedział że musi je mieć Nic więcej nic mówił — Dlaczego Petrovitch nic załatwiał wprost z Zapalą? — To jego sprawa — Czy pan wiedział że Petrovitch jest przedstawicielem francuskiej firmy? — Tak ale mało mnie to obchodziło Ja chciałem ubić z nim interes — Jaki? — Mówiłem Petrovitch ofiarował się po-kryć mój dług wobec Zapały a ja za to miałem wydębić od niego te brylanty — I dlatego pan go unikał? — Do pewnego czasu Fotem chciałem ubić ten interes To było mi na rękę Poz-byłbym się długów — Kiedy ułożyliście ten plan? — Ja nie układałem Oni przyszli z go-towy- m — Petrovitch i kto jeszcze? — Nieszporowicz — Kiedy? — W sobotę rano przyszedł do mnie Petrovitch a Nieszporowicz czekał na dole w samochodzie — Czy pan nie domyślał się że-l-o mokra robota? — Nie To była prosta sprawa On miał nakłonić Zapalę żeby mu oddał brylanty a ja miałem pośredniczyć — Czy Petrovitch widział się w Warsza-wie z Zapała? — Nie wiem ale chyba tak bo mówił że tamten nie chce z nim gadać — A jaką rolę odegrał Nieszporowicz? — To gówniarz pętał się niepotrzebnie Chciał zarobić trochę forsy — A ten plan? — Nie wiem kto go ułożył Może Niesz-porowicz ale mnie to nie interesowało Chciałem ubić interes Przywara wstał i przeszył Heysego po-gardliwym spojrzeniem — Interes psiakrew — rzucił z wście-kłością — Dobry interes i na dodatek dwa lrUpy _ Stanął nad Heysem i chwyciwszy go za ramię odwrócił ku sobie Heyse otrząsnął się Z ukosa spod ściągniętych brwi spojrzał na kapitana Starli się na mo-ment oczami Przywara zapytał podniesio-nym głosem: — Co panu powiedział Petrovitch gdy wTÓcil z willi? — Powiedział że wszystko załatwione — Co załatwione? Heyse zacisnął wargi — Nie wiem Nic mnie to nie obchodziło — A interes? — Tamten już nie żył — A dlaczegoście się kłócili? — Petrovitch był wściekły że nie odzy-skał brylantów A ja że nie ubiłem intere-su ale właściwie — Co właściwie? — krzyczał niemal Przywara ' — Właściwie było mi wszystko jedno I tak wychodziłem na czysto — Dkiczego pan wysiadł? — Nie miałem już nic więcej do roboty _IJIem_£ie U ' I 1 i!-"A- 'a rasrr V a w o na pamiątkę pogromu ar-mii sowieckiej przez Pola-icó- w — okazało się że syn Stalina dobrze o tym wie-dział ale chciał w ten spo-sób wyrazić swoją wdzię-czność za ludzkie trakto-yani- e go i pomoc ze stro-ny Polaków wsDÓłieńców Na Mszy polowej odpra-wionej przez ks majora Steca byli obecni jeńcy ró-żnych narodowości ko mendant niemiecki zabro nił jednak Dżugaszwilemu na wzięcie w nim udziału "W czasc Śniadania po nabożeństwie generał Pis- - kor wydelegował pik Ali-kow- a wraz z dwoma młod-szymi oficerami aby po dziękowali Jakubowi Dżujl ~"ifir'7fiXriZiim£-j- } gaszwili za jego postawę Kazał również posłać mu śniadanie Wzruszony je-niec dziękował polskim o-'fice- rom za opiekę Pó udanym podkopie w baraku Nr 1 skąd uciek-ło 15 oficerów Niemcy na-kazali barak zniszczyć Syna Stalina wywieziono w nieznanym kierunku Okulista OKULISTKA BR BUKOWSKA BEJ NAR OD 274 RoncDsva!les Ave (przy Geoffrcy) Tel LE 25493 Godziny przyjęć: codziennie od 10 rano do 8 wlecz W soboty od 9 rano do 12 w południc 82-- W ARMY & NAW DEPARTMENT STORES Vineouver — Edmonłon — Regina — New Wetlmlnster — Mooł Jw Dobre towary po uczciwej cenie Nikt nas nic prześcignie w jakości i taniości Płacqc gotówką płacicie najtaniej Obsłu-dgousjetamwyy rzbeotetlonineiercahzoćkonsizctujuedzwieilęacmejy nkirżedtoywtuari nic mamy PZoapceowpnłiaacmićy wzaiędcoewj ogldezniiee inzedzwiesjzystkiego co kupi się u nas W ARMY & NAWY wszystko najtaniej P1 BOŻE NARODZENIE £q I SYLWESTER W POLSCE Wilia z rodzinq — tradycyjny Sylwester w przyjacielskim gronie — Grupowe odloty z Toronto 15 20 28 grudnia Wszystkie nasze tegoroczne grupy odleciały do Polski — 100% rekord! NAJWIĘKSZE POLSKIE BIURO PODRÓŻY J KAMIEŃSKIEGO FOUR SEASONS TRAVEL 101 Bloor St W Toronto 5 Tcl WA 5-55- 55 (7 linii) Przeloty Indywidualne lub BATORYM w dowolnym czasie Sprowadzanie rodzin I narzeczonych powroły do Polski cle r'~w4ijmmRmzuWmzimi'zf_f_l:i&iST'ra is tJfi'r fliwn p' -- ! ' - DEGAR TRAVEL AGENCY 620 Queen St W — Toronto Ont proponuje ŚWIĘTA BOŻEGO MRODZENIA w POLSCE TERAZ przyjmujemy zgłoszenia na kilka odlotów po bardzo zniżonych eonach Zainteresowanych prosimy o prędkie zgłaszanie siei Informacje o "GWIAZDCE w POLSCE" udzielają Mrs HELENA MUNOZ I Miss INA BOGUSZ Biuro LEONA GARCZYNSKIEGO 620 Quccn St W Toronto — Tel: 366-406- 7 albo 366-132- 9 BIURO OTRZYMAŁO JUŻ NAJNOWSZE CENNIKI PEKAO i przyjmuje lamówionia na PACZKI WĘ- GIEL PRZEKAZY PIENIĘŻNE I INNE DARYJ BO-W-- 90 allJ fil KI fJfłYAKkilł veiffhxwJiMifAi GINGER ALE NIC TAK NIE ODŚWIEŻA m 117 AM Gimi A Jedyny napój który smakiem CliUAlU DJUŁ ak ywo przyp0mjna napoje ORANGE P"cz wr w Starym Krau" COLA — Dla dzieci wydarzenie I — Napój nie mający sobie równego! — Zachwyt rodziny! CZTERY NIEDOŚCIGNIONE SMAKI Co się stanie z farmami dawnego typu ? Jak będzie wyglądała w Kanadzie produkcja żywności dzieci Waszych dzieci? Czy stawy staną dla farmera równie Ważne jak pola? Czy może naciśnięcie guzika zastąpi oranie? Znajdź odpowiedź na Królewskich Targach -- Zimowych Tego roku oprócz tradycyjnych pokazów zwierząt i produktów rolnych wystawa daje również spojrzenie w przyszłość P"yprówadź również dzieci na Królewskie Targi Zimowe Zobacz przy okazji wspaniały film "A Place to Stand" — prosto z Pawilonu Ontaryjskiego na Expo ( M im dla się 10 do 18 listopada Przyjdź zwiedzić Królewskie Targi Zimowe - iŁ-:-s a- - a — "" JES MM m FM IłjS i |
Tags
Comments
Post a Comment for 000384b
