000105b |
Previous | 19 of 22 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
ej
NR2C II ŻYCENiAYŻ 'BURFORD ONT I
v
B y -- t fti7iigi1ii'"1rrn lilllUllili H
ś§ rfA7CEPSZF{lźyeZENlA ŚWIĄTECZNE g i wesołego Alle uw
GUTHRIE'S RESTAURANT
g Doskonale obiady małe przekąski oraz "Fish & Cliips" g Przyjmujemy zamówienia na wynos
§ 19 KingSł W Burford Ont Tl 449-247- 7
VJlVCSOEOO ALLELUJA '
składa swej Klienteli i oa'pj Polonii
'"iSRjAGHAR & SÓN'Ś
Urządzenia wodociągowe ogrzewanie
i pracę elektryfikacyjne"
PrządswicieJpiPyroaK Propane
iipotr?ąl)nycli inzad7Pi'i "
g Burord 'Out lU 44 ((I
~ w '
t t
449-244- 5 =
g W DNIU ŚWIĘTA ZMArtTWYCHWSTANlA
g - najserdeczniejsze życzenia g Spoknjnyeli i Wesołych Swiqt składa
:_ CĄDMAN IRRIGATION CO
§ Przedstawicielstwo Massey Fergnson
Bvrrd'?ftt- - m v -
es
Bi
te
ES
fSSZ
najsr"iw):cznii:jsze życzenia z
'- - WIELKIEJ NOCYv
wszystkim Klientom
BALSDONS
'HARDWARCn-jIIOUSEWAn- ES — APPLIANCES
Skład przyborńv'żólaznycli i na_eyńdomoyyc'h =
DurfofdOńł ""' —
ł ' Z OK AZJI
'' J
ił1'!
449-222- 0
okazji
składa
Hkkofy 9-29-
15
NAJhEPSZE ŻYCZENIA
AłDCÓ)JcVc 5U'4T'WELK'ANQCV
t'ZtWlJWVA KLIENTOM CAŁEJ POLONU
Vince'ś Mens ' & Boys Wear
§ ' ''-'-
''
BURFORD ' — ' ' ' ONTARIO j
-
S ' SERdECZNE ŻYCZENIA
' Z 'OKAZJA AWAT WELłi AWOCY
i
_
ł -- ' ' przesyła
1 --BURFORD EERTILIZERS LIMITED
== Producenci nasienia i nawozów tytoniowych ES
Es Posiadamy- - na składzie chemikalia do spryskiwania =
as
es purford 4495043 naprzeciw Airgrounds
8 ' ' TOOLYC SWAT WIELKANOCNYCH
S3 - '""! ~~'swóim klientom i całej "Polonii
aa
eEsl
' ! l
'
Gas
==
'NEIL YOUNG'& SONS
Przedstawiciel maszynerii JOIIN DEERE
=s 'BurforrdOitt-- '
najlepszych maszyn rolniczych
NAL-EP5ZE:YCZEV- A
--5WATECZNE
' '
1 składa
449-242- 2
I BURFORD AUTO PARTS
sas
SJ BILL BOX
==: ' Wykonujemy wszelkie naprawy i reperacjo-- "
R:R Nff: 2 Burford Onh- - '
-
'449-275- 2
2 -
"-DUŻ-
O-SZCZĘŚCIA
I RADOŚCI g
" '-s-
Ygt S wielkanocnych
f ' życzy EJ
SśrjrL ""- - ES "ą 1 RGv'MILES SON FLORISTS
==' Kwiaciarnia która-sam- a hoduje kwiaty wieku =j
==" KingSł-- W -
Tel
Tel
Tel §5
fg
Tel
Tel
Tel SE
ś=
p :''
&
już pól
Burford Ont SE
' "
' Ł NAJLEPSZE 2YCZE'NIA 'WIELKANOCNE =j
składa klientom i przyjaciołom ==_
' ' HARDIE'Ś GARAGE I
HARDIE BROS S
' tWWyórknoi'tnaufejeethciieyźatóWnabpkr-tarawkytorfśóayr-rioi chodów motorów gazo- -
IinowychHal5Ui5Ujcmy ga 5 przerabiamy cale motory
BuTforOoLl- -
! - TeI- - 44£'2438 1
-'- -
~ m— — - ~ — ' — —— ~ - ~e '-- " "-- _ TV ' IfTrTr" I i""''' in'f i ir ililHlllIHJIW lllinl
4firf&uiiS I 'eHIAlt:BURWilMt fil' 'Bi I - - "Hlł --jf1
Ww W¥KSlillGZivflli S&ISbBCm ~~~ W DNIU ŚWIĘTA ZWAnTWYGlfWŚTANrA =?!
Tobie Ojczulku —
i Twojej Pamięci —
Słowa te poświęcam Ojcu me-mu
który odszedł z fego -- śwlala
marca 1942 roku — by stanąć
w szeregu tych którzy wyczer-pani
głodem padli — na obcej
ziemi Kazachstanu
Ojciec mój by] jednym z tych
którzy w Lasku Kampinowskim
pod Warsrawą ćwiczyli się by —
6 sierpnia — kiedyś z Olean-drów
— z piosenką na ustach —
wyruszyć na wroga —
Wojna tamta przyniosła mu
zwycięstwo i ran kilka oraz kule
która mu w kości utkwiła a któ-rej
nikt wtedy operować nie
'chciał — więc — tam została za-rosła
— i stale dawała znać
tam jesl — bólami — przy każ-dym
sforsowaniu nogi —
Lata przeszły lyła wolność
Oświecone słońcem Milanowice
— to jest osada workowa — w
której ja się urodziłam Pyło
wiele pracy i trudów Uieda była
też — czasami — ale —t ta bieda
była swoja — jak niebo — które
mój Ojciec nauczył miile kochać
Milanowicze — na Wołyniu
Gdzie one teraz? N'ie ma ich —
jak leż ciebie Talku mói nic
stało W 1040 roku — poszliśmy
na Sybir Archangielskaja O-bhiśćPinież-eskoj
Rajon — Po-sielo- k Jcżma
Ale potem bvła amnestia i wi-dok
nowej walki o wolpośćw
szeregach armii polskiej Która
miała powstać w Rosji Poszliś-my
pierwsi z posiolka 30 kilo-metrów
piechotą — przez tajgę
— Dzień cały i noc szliśmy do
miasteczka Pinicga Ojciec ciąg-nął
na ech — sanki — i na
nich — beczkę mrożonych boró-wek
— bo pieniędzy nie było
wiele —
Dostaliśmy tratwę — i tratwa
po rzeee Pinie-g- a — ojciec mój
— zmagając się z brylami lo-dów
— płynął dzień i noc — jak
woda — pozwalała — przed —
siebie Jaka ciemna i obca była
ta rzeka? Czasem mijaliśmy osa-dy
— i inne tratwy jak nasza
Później dostaliśmy statek — i
nie mieliśmy dosyć pieniędzy —
bo ojciec oddal jagody za bilet
Na statku było pełno takich jak
my Wspólne-wsz- y zaczęły nas
gryźć — Piły oneznas krew bez
miłosjcrdziav
W Kotłasie — była polska pla-cówka
Żołnierz w prawdziwym
mundurze — dal nam bilety i ka-zał
wsiadać do pociągu Pociąg
bvł długi i zimny Setki ludzi
= wałęsało sie wszędzie — 'ale my —
=
'--
j
==
12
że
pi
dzieliśmy polską władzę' Jakże
byłeś bardzo szczęśliwy Ojcze!
' Pociąg — podążał na południe
— Zima straszna — śniegu "zas-py
Pociąg zatrzymywał się w
polu na pustkowiu ihou za
gladal
Pol na a
no zostawiła na dru:
a gorąca woua uyia w lOKomoiy-wi- e
Tak upływały tygodnie Nie
wiedzieliśmy dokąd jedziemy —
i jak długo potrwa nasza
podróż Dbano o nas cora7 mniej
i w końcu zapomniano
Pociąg woził nas tam i spo-wrole- m
z miasta- - do miasta — a
czasem zatrzymywał się na
cznej "pustkowiu — Lu-dzi
ogarniała rozpacz Byliśmy
głodni Ojciec mój zaczynał opu-cha- ć
Skóra mu popękała na dło-niach
i palców stulić nie mógł
Nie golił się — i wyglądał stra-sznie
i tylko wtedy gcly bral
mnie do piersi niial 'bar-dzo
tak bardzo niebieskie i-u-śm-iechał
się do mnie imówił że
już prędko zmieni się wszystko
Ze lepiej będzie
W pociągu którym jechaliśmy
wiele osób zmarło naszym
watronie też Dzieci głośno pła
kały i jeść Nikt nię miał
już niczym się dzielić więcej
Wtedy właśnie — przyszła ta
jedna chwila której nie zapom-nę
nigdy
ojciec spojrzał na "dwóch
innych — pocałował mnie i mat-kę
jakby się żegnał z nami —
pomyślałam — i wyszedł wa-gonu
Była noc Stacja była słabo
oświetlona Taszkiencie Obok
naszego'pociągu inny zbo-żem
i lodownie poplo"mb'owane
Wzdłuż wolno z bronią przecha-dzał
się strażnik —
Pamiętam — matka moja
— mocno ściskała moją rękę i
patrzała — przez okno —: śle-dząc
strażnika i ojca mego który
wyszedł z drugimi
Potem nasz pociąg zagwizdał
i ruszył powoli — Drzwi
się odsunęły i'zobaczyłam wo-rek
--7- mąki — worek suszonych
owoców — i kilka mrożonych
— które wrzucał mój ojciec
w biegu Potem ktośchwycił
go za rękę wciągnął do — po
ciągu — a dwaj mm wskoczyli
do innych wagonów bo dopiero
siacji zjawili się
Zrozumiałam Mój ojciec cho-dził
kraść Tak mocna przytul i-ła-msię
wtedy do niego Jakże
— ugotowa-na
wiadrze na żelaznym piecu
— Zacierki — z suszonymi —
jabłkami Nikt nie 'spał tej nocy
wszyscy czekali na zupę —
"Następnego dnia-- — ojciec mój
z kieszeni wyjmował suszone
iablka i dawał dzieciom co smu-tne
były — najednej stacji
— kiedy się pociąga zatrzymał i
otworzyły dizvl
" "innych" wa?ó- -
vfór:
- _
-- _- _
'
Czas urekał Przyszclł dzień
kiedy kazano nam opus ić po-ciąg
WyśadzoridMiania jakimś
przystanku" --pod gołym miebem'
Tam osady ludzi sa rzadko po-rozsiewa-ne
i nie bro mowy o
szukaniu ratunku kazano nam
czekać — rozkaz Setki ludzi
bftsych i chorych — straciło już
nadzieję Pociągi rzadko się tam
jakie zatrzymywały — Wyciąga-liśmy
ręce — z prośbą o chleb
Nie było gdzie nawet kraść Gdy
noc przychodziła — ogarniała
na"s ciemność Chorowaliśmy
wszyscy prawie na"kurzą ślepo-tę"
zvycieńczenia 'Grzaliśmy się
— jedni od drugich — zima była
— choć śnieg — nie leżał tam"
wtedy Ludzie czepiali się
iczu£iijicycn pociągów — i spa- dali zwaleni w biegu Po jakimś
czasie zajechały — uzbeckie wo
zy zaprzężone w byki osły albo
mulv —Lądowano nas — i roz-it-o
wożono — z
gdyic stos
lego miejsca —
nie pochowa- -
AVlaśnią"wcliQdził
słyszai)s:faVnjcvsłoya
mySmyswrtjfe
nycb ludzi — został za — ilo
— sztywnych
drodze spotykaliśmy trupy _ Ilicdaleko od KMoK$' śSatcośa Wentu mój poszod z im
własna — w na
Mój ojciec był już-wted- y cho-- — nie
ho irawiia i iiik
straszne rzeczy Pivestraszona
patrzałam niego i różne smu-tne
myśli przychodziły mi do
głowy Po trcćh dniach zatrzy-maliśmy
w kołchozie Majbu-ła- k
i dostaliśmy mieszkania
rzęść bezok'ień i drzwi
Tego jeszcze dostaliśmy pb
ltu gramów jęczmiennej
osobę i mieliśmy czekać
Ryla polowa grudnia roimy
wyruszyliśmy w październiku —
Prawie trzy miesiące — wędrów-ki
mieliśmy za
Ojciec chory stale —
do bolała go bardzo
Pierwszy raz widziałam w jego
(iezachly ale nawet był
takir dobry bardzo i starał się nie
oRkraalźaęmnziaełamaniraękęPo—cie'szi ałmónwaisł
"dziewucho 'moja jest niż
leniej 'prędko lepiej jeszcze bę- -
uziu u Muiuui wiuciiny uu iiu-śzy- ch
Milanowicz"
poczuł sie 'lepiej "wstał
bral i szedł zarobić
chleba — Czasem Uzbeczka da
la mu za to że urą
bal jej drzewa Były tam —
stare' — morelowe drzewa któ
re już nie Uzbecy je wy-cinali
tylko że porąbać' było
je trudno a może
już — czuliśmy się u siebie Wi-- 1 — siły nie miał dlatego mó- -
—
—
—
bo:
—
—
—
—
że twarde tamte drzewa by
ły Raz magazynie
mąki — i 'dostaliśmy
przez dwa dni
Ojciec zdjął buty nóg
nam w oczy Czasami po )e za jedną- - lcpioszkę
— zjedliśmy wieczór poi
nam chleb czasem -- matka moja
jeszcze
linii na
— oczy
w
prosiły
Mój
z
w
stał ze
jak
— —
—
ryb
już
na innej
—
"mi smakowała
w
—
ze
na
prze- -
w
--10
na
się
tak
Z
za
—
rodziły
wił
w
nie nic
z
zien Rano rodzice moi noszn
znów 7 domu zarobić — co
— a ja zostałam sama
Patrzałam na bieląca się naj- -
cudniejszymi barwami słońca
lcpioszkę m kiszki- - mi głód wy-kręcał
Wzięłam więc kawałek
maleńki i znów troszeczkę i
znów — na to weszła moja mat-ka
Rozplaikała się i mówi —
Irciu nawet dla ojca nie zosta-wiłaś
kawałeczka? —
W gardle mi stanął ten oslat-:i- i
kawałek który' przełknąć
miałam -- i do dziś mi stoi —
SE 47 Grand
89 Grand Rivcr Noi-l- h
i :
kiedv przypomnę" — 'chwilę tam-ta
mój ojciec
Taką o-piic- hłą
"nualytwarz i nogi zawi-nięte
"szmatami Na dwone pa-dał
mokry śnieg i wiatr tale ru-szał
-- płachtą którą byłoA zasło-nięte
okno Ojciec tloslysza"!
ostatnie słowa mej matki alej!
wtedy powiedział: "Zostaw "ją
Helu ' — ona rośnie jej łwiccej
trzeba jak nam —
rrzezyVi"- - Ja wtedy kończyłam
13 lat "Pfeiiyszyrai w-ż- yciu za-stanowiłam
'się "nad "tyrif co u-czyn- iłam
f zrozumiałam że iro-hiła- m
źle-- —
Dziś kiedy lata przeszły -'-
stale miiest ciężko -- ztępo powo-du
Możeby nie było gdvby mój
ojciec zył — gdyby przeżył tam- -
Ale mói oiciec nie wytrzymał
10 lutego 1942 został powo- -
nami Hnv woiska flo'ósmei dvvi
Stos ludkich ciał 7iikt6rtf się zaczęła tworzyć'
Po C7oknak Czim- -
Oiciec
ickę nvmi tve" S7niałac"
parli Nigdy zawimnc-in- k
rv uoraczka brcHlzUiniaKatam mocno uiuukiui
tam
lepianki
dnia
mąki
na
sobą
mój był
tego noga
wtedy
teraz
Gdy
siekierę
"lcpioszkę"
-- zabrakło
mój
sprzeda!
większych miastach wydawa- -
zupę
zupa
mo-że
tam
mój
biegłam za nim dalhko daleko
— 'nrzez steo — ostał ni 'rn7' — aż
kazał wródć — bo już! Malhuła-k- u
nie było widać —hnt'Ślęhy
mi sie co złego" 'nie stnlo — ka-zał
wrócić do mojej matki ćó sa-ma
70Slhta —
Wracałam wiec — ciężko mi
hylo — Yoladałam' się1 stale i
potem stałam dltfgo — zanim
rozpłynął sio weo mgle' — za-- '
nim znikł mi z ócz
Upłynęło kilka tyLodn'— dwa
czy tnyOfrzymaliśiiiy ods ójęa
bocztówkę- - że przyjedzie' m nąs
bo ies"t VyjaVxl Yatgranfcę' prze-widziany
—rdo Persji — Cieką-lvśmy'ale'gd- v
jnni pi'zyjecHpli
— a ojciec niej bo1 zachoro-wa- l
mówili — pdszlyśnw więc
do niego 500 kilometrów —
Trochę' piechota 'trochę na '"ga-pę"
— pociągami — z których
pas znwśzc wyrzucali siła lecz
pchaliśmy' się znów — siła —
najczęściej "na zderzaki Najgor-rz- e
były -- noce Ralyśmy się o- -
aropinie — Ia 'do tego nię wi-działam
dobrze po' zachodzie
słońca JSpałyśmy podstępach '-
-
ojciec mój i lneujobwlicyzcnhych
i (
na" stacjach' ko-- if
i- -
29 marca '1942 róKul)VłifPal-mow- a
Niedziela? Jććhhiyśnvy'po:
riqgiem w 'którymf ' byo"' 'pełno
'annycli wojskowych 'z' hfcmlcc
lfiego frontu Ktoś'dał mi pliszkę
zupy k'tó™ zjadłyśmy z mamą
Czokpak hyłó już widać z daleka'
Las'nrfmiotówJ'11 podnóża gór —
na 'których śniegu było pełno
W dole — wiosna była — kwit-ły
dzikie "czerwone 'tulipany
Ucieszyłam się Jogromn ie Po:
ćiąg 'którym Jechałyśmy nie za-frzymał'- się wcale— gdy zwolnił
— zeskoczyłyśmy w biegu — i
ja zdarłam sobie łokcie dłonie
i kolana
Zbliżałyśmy się do Stacji Zbor-nej
— żadnych' domów — nic
— tylko te namioty Pustką wie-je
— od nich — Jakie-posta- cie
krążą' 'to tu to tam' żołnierze?
(Dohoiibzenic i)a str 20)
ŻYCZENIA Z PARIS ONT
i iiiiiiiiiiinii iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
WESOŁYCH WIAT WIELKIEJ NOCY
ZASYŁAJĄ SWEJ KLIENTELI
l CAŁEJ POLONU
MISENER'S FLOOR COYERINGS ' i
= " 121 Grand River Avc N Paris Onh Tel 442-371- 8 ==
W DNIU ZMARTWYC1 WSTANIA PAŃSKIEGO
życzy " ' ' WESOŁYCH ŚWIĄT
' '
BROWN'S LETHER "GOODŚ v
Walizki różnych rozmiarów — Odzież robocza '
Damskie podręczne torebki -
River
roku
mój
442-492- 2 Paris
NAJSnniWCZNlEJSZE-ŻYCZENlA-RADOSNYC- H
ŚWIĄT W1MKAŃÓCNYCH:
_
-
i wnsóiKttoAt:ij!LO'JA „"
skladr '' " ' ' '
FOULD BROS FURNITURE
=
iiiiiiiiiiHiiiiiHiiiitiiiiiiiiintt
Tel Oni"
Tel 442-224- 9 Paris Ont
iii
i Na'jseVdeczniejsze 'Życzenia
FRED BALSDON MOTORS
Nowe i 'uznane samochody "
Obsługa która zadowoli osiadaczy różnych wytwórni
samochodowych
ES Burford Ont
rV!ttł
T" _ Tftl 449-502- 7
SE WES0LEGOALhELUIA
S W DNIU ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGQ=J
EiS życzy CHAS GREENW0OD & SON
=E Tniemy fachowo zaU-ijam- y mięsa na przechowanie
ES zarówno świeże jak mrożone
ES Przechowujemy świeże itfroJone ryby
ES King St: W Btrford
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
WESOŁYCH ŚWIAT' WIELKANOCNYCH
sweji Klienteli całej
1 ROBINSON FUNERAL HOME
UUSSEL ALLARDYCE Dyrektor
5'7M&pl'Avo
B0rford"Ońf
SERDECZNYCH ŻYCZEŃ
WESOŁEGO ALLELUJA
'za-Ryl-a
BARRY BEVEN
ELEĆTltlCAIr
-
STiJ O" H -
"
4
i
i
Ont Tel 449-293- 4
Sf
== zasyła i Polonii
S E M
= S — ' Burford 'Orił
==
MOC
l
' " "- -'
' ' '
~ TIM495S27
żtżEŃii z kahis ont:
Wesołych Sjlokofiiycli Śuiiąl Wielluinocti
'zasyłają calejtPolonl{ iswejKlienloli
tyaściccłc
iŃFiW RÓYAi: HOTEL
STANISŁAWA rjóZEPAT STYSIŃSCY
pARłS(-ON- T
MecNtii'c'Sf 442-596- 1
nUZOWCZERClJC IlADOfiCPZ OKAZJI
33
1
=== 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 r 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 i n 1 1 1 1 1 1 1 1 1 ] 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 i 1 1 1 1 1 m 1 1 1 Ę '
11
i ' w :
i s
' & '
- s 'i -- i " '
'
--
"-
--
ł
Tel
Ej
= MVIĄT WłELKANOCNYCłł ŻYCZY ' I m McCORMIGH FIipRIŚT
'wybór kwiatów WBŹolkUi 'okazjo
M pirił Tel 442-455- 2 li J
ii m w 'i
5= WESOŁYCH ńWIĄT WIELKANOCNYCH
' ŻYCZY SWEJ KLIENTELI I SHANHURST SHOR
r
sS GIPTS'&DRY GÓODS - = '' ' (skład konfekcji) -
EJ obok restauracji
ES Polecamy wyprawki dziecięce —
ES co jest nasząspecjalnośclą
SE 25 Grand R(ver ParisOnt Tel 442331
" ' - m -s--- -----
w
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA OKAZJI
ŚWIAT wiELKANOCNYCIl
SLE SWYM ODBIORCOM
W W TOUGH & SON
Wasz narożny skład żelazny
i
i centrum pięknych podarków
ES 28-3- 0 Grand Rlvor" N Paris Onł Tel 442-222- 3
Nii--- 1
i1 Vs- -
'i
'"
i
Z
DUŻO SZCZĘŚCIA I RADOŚCI Z OKAZJI'
'
'ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ŻYCZY
" JACK MORIARITY ELEC
Zapewni ci doskonały wybór najwyższej jakości
ES nrzyboróWelektrycznych i' najlepszą fch obsługę
po zakupie
SE' Highwiy lt t Parii„Onł - Telr 442-224- 2
rfc
= VI
S=SW
E2
lllilllllilliuir
S H
3j
mt
II
SC
1?'
M
s't
mmi
ssnTfcA1
rsłfc----?- ! = 'TL
= 'f' -- sfl
1 r' f'
SM
H wielki 'na
H 31 Grind Rlver S) Oni
EJ
Palms
St
m
1
%
ai
I
W
'HM
Mv t
=
s
X
! v
Tffc I &v
mZ2 ~ tmrr I l 3miinntHiHiililiniiliiimiWiiiiiiiiiiHiiiir t "
iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiu!iiiiiiiiiiiiiiiMiiuiiiiiiii
Vi
iZ H
ii
M
i?iJi
"tL_
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, March 25, 1964 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1964-03-25 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000177 |
Description
| Title | 000105b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | ej NR2C II ŻYCENiAYŻ 'BURFORD ONT I v B y -- t fti7iigi1ii'"1rrn lilllUllili H ś§ rfA7CEPSZF{lźyeZENlA ŚWIĄTECZNE g i wesołego Alle uw GUTHRIE'S RESTAURANT g Doskonale obiady małe przekąski oraz "Fish & Cliips" g Przyjmujemy zamówienia na wynos § 19 KingSł W Burford Ont Tl 449-247- 7 VJlVCSOEOO ALLELUJA ' składa swej Klienteli i oa'pj Polonii '"iSRjAGHAR & SÓN'Ś Urządzenia wodociągowe ogrzewanie i pracę elektryfikacyjne" PrządswicieJpiPyroaK Propane iipotr?ąl)nycli inzad7Pi'i " g Burord 'Out lU 44 ((I ~ w ' t t 449-244- 5 = g W DNIU ŚWIĘTA ZMArtTWYCHWSTANlA g - najserdeczniejsze życzenia g Spoknjnyeli i Wesołych Swiqt składa :_ CĄDMAN IRRIGATION CO § Przedstawicielstwo Massey Fergnson Bvrrd'?ftt- - m v - es Bi te ES fSSZ najsr"iw):cznii:jsze życzenia z '- - WIELKIEJ NOCYv wszystkim Klientom BALSDONS 'HARDWARCn-jIIOUSEWAn- ES — APPLIANCES Skład przyborńv'żólaznycli i na_eyńdomoyyc'h = DurfofdOńł ""' — ł ' Z OK AZJI '' J ił1'! 449-222- 0 okazji składa Hkkofy 9-29- 15 NAJhEPSZE ŻYCZENIA AłDCÓ)JcVc 5U'4T'WELK'ANQCV t'ZtWlJWVA KLIENTOM CAŁEJ POLONU Vince'ś Mens ' & Boys Wear § ' ''-'- '' BURFORD ' — ' ' ' ONTARIO j - S ' SERdECZNE ŻYCZENIA ' Z 'OKAZJA AWAT WELłi AWOCY i _ ł -- ' ' przesyła 1 --BURFORD EERTILIZERS LIMITED == Producenci nasienia i nawozów tytoniowych ES Es Posiadamy- - na składzie chemikalia do spryskiwania = as es purford 4495043 naprzeciw Airgrounds 8 ' ' TOOLYC SWAT WIELKANOCNYCH S3 - '""! ~~'swóim klientom i całej "Polonii aa eEsl ' ! l ' Gas == 'NEIL YOUNG'& SONS Przedstawiciel maszynerii JOIIN DEERE =s 'BurforrdOitt-- ' najlepszych maszyn rolniczych NAL-EP5ZE:YCZEV- A --5WATECZNE ' ' 1 składa 449-242- 2 I BURFORD AUTO PARTS sas SJ BILL BOX ==: ' Wykonujemy wszelkie naprawy i reperacjo-- " R:R Nff: 2 Burford Onh- - ' - '449-275- 2 2 - "-DUŻ- O-SZCZĘŚCIA I RADOŚCI g " '-s- Ygt S wielkanocnych f ' życzy EJ SśrjrL ""- - ES "ą 1 RGv'MILES SON FLORISTS ==' Kwiaciarnia która-sam- a hoduje kwiaty wieku =j ==" KingSł-- W - Tel Tel Tel §5 fg Tel Tel Tel SE ś= p :'' & już pól Burford Ont SE ' " ' Ł NAJLEPSZE 2YCZE'NIA 'WIELKANOCNE =j składa klientom i przyjaciołom ==_ ' ' HARDIE'Ś GARAGE I HARDIE BROS S ' tWWyórknoi'tnaufejeethciieyźatóWnabpkr-tarawkytorfśóayr-rioi chodów motorów gazo- - IinowychHal5Ui5Ujcmy ga 5 przerabiamy cale motory BuTforOoLl- - ! - TeI- - 44£'2438 1 -'- - ~ m— — - ~ — ' — —— ~ - ~e '-- " "-- _ TV ' IfTrTr" I i""''' in'f i ir ililHlllIHJIW lllinl 4firf&uiiS I 'eHIAlt:BURWilMt fil' 'Bi I - - "Hlł --jf1 Ww W¥KSlillGZivflli S&ISbBCm ~~~ W DNIU ŚWIĘTA ZWAnTWYGlfWŚTANrA =?! Tobie Ojczulku — i Twojej Pamięci — Słowa te poświęcam Ojcu me-mu który odszedł z fego -- śwlala marca 1942 roku — by stanąć w szeregu tych którzy wyczer-pani głodem padli — na obcej ziemi Kazachstanu Ojciec mój by] jednym z tych którzy w Lasku Kampinowskim pod Warsrawą ćwiczyli się by — 6 sierpnia — kiedyś z Olean-drów — z piosenką na ustach — wyruszyć na wroga — Wojna tamta przyniosła mu zwycięstwo i ran kilka oraz kule która mu w kości utkwiła a któ-rej nikt wtedy operować nie 'chciał — więc — tam została za-rosła — i stale dawała znać tam jesl — bólami — przy każ-dym sforsowaniu nogi — Lata przeszły lyła wolność Oświecone słońcem Milanowice — to jest osada workowa — w której ja się urodziłam Pyło wiele pracy i trudów Uieda była też — czasami — ale —t ta bieda była swoja — jak niebo — które mój Ojciec nauczył miile kochać Milanowicze — na Wołyniu Gdzie one teraz? N'ie ma ich — jak leż ciebie Talku mói nic stało W 1040 roku — poszliśmy na Sybir Archangielskaja O-bhiśćPinież-eskoj Rajon — Po-sielo- k Jcżma Ale potem bvła amnestia i wi-dok nowej walki o wolpośćw szeregach armii polskiej Która miała powstać w Rosji Poszliś-my pierwsi z posiolka 30 kilo-metrów piechotą — przez tajgę — Dzień cały i noc szliśmy do miasteczka Pinicga Ojciec ciąg-nął na ech — sanki — i na nich — beczkę mrożonych boró-wek — bo pieniędzy nie było wiele — Dostaliśmy tratwę — i tratwa po rzeee Pinie-g- a — ojciec mój — zmagając się z brylami lo-dów — płynął dzień i noc — jak woda — pozwalała — przed — siebie Jaka ciemna i obca była ta rzeka? Czasem mijaliśmy osa-dy — i inne tratwy jak nasza Później dostaliśmy statek — i nie mieliśmy dosyć pieniędzy — bo ojciec oddal jagody za bilet Na statku było pełno takich jak my Wspólne-wsz- y zaczęły nas gryźć — Piły oneznas krew bez miłosjcrdziav W Kotłasie — była polska pla-cówka Żołnierz w prawdziwym mundurze — dal nam bilety i ka-zał wsiadać do pociągu Pociąg bvł długi i zimny Setki ludzi = wałęsało sie wszędzie — 'ale my — = '-- j == 12 że pi dzieliśmy polską władzę' Jakże byłeś bardzo szczęśliwy Ojcze! ' Pociąg — podążał na południe — Zima straszna — śniegu "zas-py Pociąg zatrzymywał się w polu na pustkowiu ihou za gladal Pol na a no zostawiła na dru: a gorąca woua uyia w lOKomoiy-wi- e Tak upływały tygodnie Nie wiedzieliśmy dokąd jedziemy — i jak długo potrwa nasza podróż Dbano o nas cora7 mniej i w końcu zapomniano Pociąg woził nas tam i spo-wrole- m z miasta- - do miasta — a czasem zatrzymywał się na cznej "pustkowiu — Lu-dzi ogarniała rozpacz Byliśmy głodni Ojciec mój zaczynał opu-cha- ć Skóra mu popękała na dło-niach i palców stulić nie mógł Nie golił się — i wyglądał stra-sznie i tylko wtedy gcly bral mnie do piersi niial 'bar-dzo tak bardzo niebieskie i-u-śm-iechał się do mnie imówił że już prędko zmieni się wszystko Ze lepiej będzie W pociągu którym jechaliśmy wiele osób zmarło naszym watronie też Dzieci głośno pła kały i jeść Nikt nię miał już niczym się dzielić więcej Wtedy właśnie — przyszła ta jedna chwila której nie zapom-nę nigdy ojciec spojrzał na "dwóch innych — pocałował mnie i mat-kę jakby się żegnał z nami — pomyślałam — i wyszedł wa-gonu Była noc Stacja była słabo oświetlona Taszkiencie Obok naszego'pociągu inny zbo-żem i lodownie poplo"mb'owane Wzdłuż wolno z bronią przecha-dzał się strażnik — Pamiętam — matka moja — mocno ściskała moją rękę i patrzała — przez okno —: śle-dząc strażnika i ojca mego który wyszedł z drugimi Potem nasz pociąg zagwizdał i ruszył powoli — Drzwi się odsunęły i'zobaczyłam wo-rek --7- mąki — worek suszonych owoców — i kilka mrożonych — które wrzucał mój ojciec w biegu Potem ktośchwycił go za rękę wciągnął do — po ciągu — a dwaj mm wskoczyli do innych wagonów bo dopiero siacji zjawili się Zrozumiałam Mój ojciec cho-dził kraść Tak mocna przytul i-ła-msię wtedy do niego Jakże — ugotowa-na wiadrze na żelaznym piecu — Zacierki — z suszonymi — jabłkami Nikt nie 'spał tej nocy wszyscy czekali na zupę — "Następnego dnia-- — ojciec mój z kieszeni wyjmował suszone iablka i dawał dzieciom co smu-tne były — najednej stacji — kiedy się pociąga zatrzymał i otworzyły dizvl " "innych" wa?ó- - vfór: - _ -- _- _ ' Czas urekał Przyszclł dzień kiedy kazano nam opus ić po-ciąg WyśadzoridMiania jakimś przystanku" --pod gołym miebem' Tam osady ludzi sa rzadko po-rozsiewa-ne i nie bro mowy o szukaniu ratunku kazano nam czekać — rozkaz Setki ludzi bftsych i chorych — straciło już nadzieję Pociągi rzadko się tam jakie zatrzymywały — Wyciąga-liśmy ręce — z prośbą o chleb Nie było gdzie nawet kraść Gdy noc przychodziła — ogarniała na"s ciemność Chorowaliśmy wszyscy prawie na"kurzą ślepo-tę" zvycieńczenia 'Grzaliśmy się — jedni od drugich — zima była — choć śnieg — nie leżał tam" wtedy Ludzie czepiali się iczu£iijicycn pociągów — i spa- dali zwaleni w biegu Po jakimś czasie zajechały — uzbeckie wo zy zaprzężone w byki osły albo mulv —Lądowano nas — i roz-it-o wożono — z gdyic stos lego miejsca — nie pochowa- - AVlaśnią"wcliQdził słyszai)s:faVnjcvsłoya mySmyswrtjfe nycb ludzi — został za — ilo — sztywnych drodze spotykaliśmy trupy _ Ilicdaleko od KMoK$' śSatcośa Wentu mój poszod z im własna — w na Mój ojciec był już-wted- y cho-- — nie ho irawiia i iiik straszne rzeczy Pivestraszona patrzałam niego i różne smu-tne myśli przychodziły mi do głowy Po trcćh dniach zatrzy-maliśmy w kołchozie Majbu-ła- k i dostaliśmy mieszkania rzęść bezok'ień i drzwi Tego jeszcze dostaliśmy pb ltu gramów jęczmiennej osobę i mieliśmy czekać Ryla polowa grudnia roimy wyruszyliśmy w październiku — Prawie trzy miesiące — wędrów-ki mieliśmy za Ojciec chory stale — do bolała go bardzo Pierwszy raz widziałam w jego (iezachly ale nawet był takir dobry bardzo i starał się nie oRkraalźaęmnziaełamaniraękęPo—cie'szi ałmónwaisł "dziewucho 'moja jest niż leniej 'prędko lepiej jeszcze bę- - uziu u Muiuui wiuciiny uu iiu-śzy- ch Milanowicz" poczuł sie 'lepiej "wstał bral i szedł zarobić chleba — Czasem Uzbeczka da la mu za to że urą bal jej drzewa Były tam — stare' — morelowe drzewa któ re już nie Uzbecy je wy-cinali tylko że porąbać' było je trudno a może już — czuliśmy się u siebie Wi-- 1 — siły nie miał dlatego mó- - — — — bo: — — — — że twarde tamte drzewa by ły Raz magazynie mąki — i 'dostaliśmy przez dwa dni Ojciec zdjął buty nóg nam w oczy Czasami po )e za jedną- - lcpioszkę — zjedliśmy wieczór poi nam chleb czasem -- matka moja jeszcze linii na — oczy w prosiły Mój z w stał ze jak — — — ryb już na innej — "mi smakowała w — ze na prze- - w --10 na się tak Z za — rodziły wił w nie nic z zien Rano rodzice moi noszn znów 7 domu zarobić — co — a ja zostałam sama Patrzałam na bieląca się naj- - cudniejszymi barwami słońca lcpioszkę m kiszki- - mi głód wy-kręcał Wzięłam więc kawałek maleńki i znów troszeczkę i znów — na to weszła moja mat-ka Rozplaikała się i mówi — Irciu nawet dla ojca nie zosta-wiłaś kawałeczka? — W gardle mi stanął ten oslat-:i- i kawałek który' przełknąć miałam -- i do dziś mi stoi — SE 47 Grand 89 Grand Rivcr Noi-l- h i : kiedv przypomnę" — 'chwilę tam-ta mój ojciec Taką o-piic- hłą "nualytwarz i nogi zawi-nięte "szmatami Na dwone pa-dał mokry śnieg i wiatr tale ru-szał -- płachtą którą byłoA zasło-nięte okno Ojciec tloslysza"! ostatnie słowa mej matki alej! wtedy powiedział: "Zostaw "ją Helu ' — ona rośnie jej łwiccej trzeba jak nam — rrzezyVi"- - Ja wtedy kończyłam 13 lat "Pfeiiyszyrai w-ż- yciu za-stanowiłam 'się "nad "tyrif co u-czyn- iłam f zrozumiałam że iro-hiła- m źle-- — Dziś kiedy lata przeszły -'- stale miiest ciężko -- ztępo powo-du Możeby nie było gdvby mój ojciec zył — gdyby przeżył tam- - Ale mói oiciec nie wytrzymał 10 lutego 1942 został powo- - nami Hnv woiska flo'ósmei dvvi Stos ludkich ciał 7iikt6rtf się zaczęła tworzyć' Po C7oknak Czim- - Oiciec ickę nvmi tve" S7niałac" parli Nigdy zawimnc-in- k rv uoraczka brcHlzUiniaKatam mocno uiuukiui tam lepianki dnia mąki na sobą mój był tego noga wtedy teraz Gdy siekierę "lcpioszkę" -- zabrakło mój sprzeda! większych miastach wydawa- - zupę zupa mo-że tam mój biegłam za nim dalhko daleko — 'nrzez steo — ostał ni 'rn7' — aż kazał wródć — bo już! Malhuła-k- u nie było widać —hnt'Ślęhy mi sie co złego" 'nie stnlo — ka-zał wrócić do mojej matki ćó sa-ma 70Slhta — Wracałam wiec — ciężko mi hylo — Yoladałam' się1 stale i potem stałam dltfgo — zanim rozpłynął sio weo mgle' — za-- ' nim znikł mi z ócz Upłynęło kilka tyLodn'— dwa czy tnyOfrzymaliśiiiy ods ójęa bocztówkę- - że przyjedzie' m nąs bo ies"t VyjaVxl Yatgranfcę' prze-widziany —rdo Persji — Cieką-lvśmy'ale'gd- v jnni pi'zyjecHpli — a ojciec niej bo1 zachoro-wa- l mówili — pdszlyśnw więc do niego 500 kilometrów — Trochę' piechota 'trochę na '"ga-pę" — pociągami — z których pas znwśzc wyrzucali siła lecz pchaliśmy' się znów — siła — najczęściej "na zderzaki Najgor-rz- e były -- noce Ralyśmy się o- - aropinie — Ia 'do tego nię wi-działam dobrze po' zachodzie słońca JSpałyśmy podstępach '- - ojciec mój i lneujobwlicyzcnhych i ( na" stacjach' ko-- if i- - 29 marca '1942 róKul)VłifPal-mow- a Niedziela? Jććhhiyśnvy'po: riqgiem w 'którymf ' byo"' 'pełno 'annycli wojskowych 'z' hfcmlcc lfiego frontu Ktoś'dał mi pliszkę zupy k'tó™ zjadłyśmy z mamą Czokpak hyłó już widać z daleka' Las'nrfmiotówJ'11 podnóża gór — na 'których śniegu było pełno W dole — wiosna była — kwit-ły dzikie "czerwone 'tulipany Ucieszyłam się Jogromn ie Po: ćiąg 'którym Jechałyśmy nie za-frzymał'- się wcale— gdy zwolnił — zeskoczyłyśmy w biegu — i ja zdarłam sobie łokcie dłonie i kolana Zbliżałyśmy się do Stacji Zbor-nej — żadnych' domów — nic — tylko te namioty Pustką wie-je — od nich — Jakie-posta- cie krążą' 'to tu to tam' żołnierze? (Dohoiibzenic i)a str 20) ŻYCZENIA Z PARIS ONT i iiiiiiiiiiinii iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii WESOŁYCH WIAT WIELKIEJ NOCY ZASYŁAJĄ SWEJ KLIENTELI l CAŁEJ POLONU MISENER'S FLOOR COYERINGS ' i = " 121 Grand River Avc N Paris Onh Tel 442-371- 8 == W DNIU ZMARTWYC1 WSTANIA PAŃSKIEGO życzy " ' ' WESOŁYCH ŚWIĄT ' ' BROWN'S LETHER "GOODŚ v Walizki różnych rozmiarów — Odzież robocza ' Damskie podręczne torebki - River roku mój 442-492- 2 Paris NAJSnniWCZNlEJSZE-ŻYCZENlA-RADOSNYC- H ŚWIĄT W1MKAŃÓCNYCH: _ - i wnsóiKttoAt:ij!LO'JA „" skladr '' " ' ' ' FOULD BROS FURNITURE = iiiiiiiiiiHiiiiiHiiiitiiiiiiiiintt Tel Oni" Tel 442-224- 9 Paris Ont iii i Na'jseVdeczniejsze 'Życzenia FRED BALSDON MOTORS Nowe i 'uznane samochody " Obsługa która zadowoli osiadaczy różnych wytwórni samochodowych ES Burford Ont rV!ttł T" _ Tftl 449-502- 7 SE WES0LEGOALhELUIA S W DNIU ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGQ=J EiS życzy CHAS GREENW0OD & SON =E Tniemy fachowo zaU-ijam- y mięsa na przechowanie ES zarówno świeże jak mrożone ES Przechowujemy świeże itfroJone ryby ES King St: W Btrford NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIAT' WIELKANOCNYCH sweji Klienteli całej 1 ROBINSON FUNERAL HOME UUSSEL ALLARDYCE Dyrektor 5'7M&pl'Avo B0rford"Ońf SERDECZNYCH ŻYCZEŃ WESOŁEGO ALLELUJA 'za-Ryl-a BARRY BEVEN ELEĆTltlCAIr - STiJ O" H - " 4 i i Ont Tel 449-293- 4 Sf == zasyła i Polonii S E M = S — ' Burford 'Orił == MOC l ' " "- -' ' ' ' ~ TIM495S27 żtżEŃii z kahis ont: Wesołych Sjlokofiiycli Śuiiąl Wielluinocti 'zasyłają calejtPolonl{ iswejKlienloli tyaściccłc iŃFiW RÓYAi: HOTEL STANISŁAWA rjóZEPAT STYSIŃSCY pARłS(-ON- T MecNtii'c'Sf 442-596- 1 nUZOWCZERClJC IlADOfiCPZ OKAZJI 33 1 === 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 r 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 i n 1 1 1 1 1 1 1 1 1 ] 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 i 1 1 1 1 1 m 1 1 1 Ę ' 11 i ' w : i s ' & ' - s 'i -- i " ' ' -- "- -- ł Tel Ej = MVIĄT WłELKANOCNYCłł ŻYCZY ' I m McCORMIGH FIipRIŚT 'wybór kwiatów WBŹolkUi 'okazjo M pirił Tel 442-455- 2 li J ii m w 'i 5= WESOŁYCH ńWIĄT WIELKANOCNYCH ' ŻYCZY SWEJ KLIENTELI I SHANHURST SHOR r sS GIPTS'&DRY GÓODS - = '' ' (skład konfekcji) - EJ obok restauracji ES Polecamy wyprawki dziecięce — ES co jest nasząspecjalnośclą SE 25 Grand R(ver ParisOnt Tel 442331 " ' - m -s--- ----- w NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA OKAZJI ŚWIAT wiELKANOCNYCIl SLE SWYM ODBIORCOM W W TOUGH & SON Wasz narożny skład żelazny i i centrum pięknych podarków ES 28-3- 0 Grand Rlvor" N Paris Onł Tel 442-222- 3 Nii--- 1 i1 Vs- - 'i '" i Z DUŻO SZCZĘŚCIA I RADOŚCI Z OKAZJI' ' 'ŚWIĄT WIELKANOCNYCH ŻYCZY " JACK MORIARITY ELEC Zapewni ci doskonały wybór najwyższej jakości ES nrzyboróWelektrycznych i' najlepszą fch obsługę po zakupie SE' Highwiy lt t Parii„Onł - Telr 442-224- 2 rfc = VI S=SW E2 lllilllllilliuir S H 3j mt II SC 1?' M s't mmi ssnTfcA1 rsłfc----?- ! = 'TL = 'f' -- sfl 1 r' f' SM H wielki 'na H 31 Grind Rlver S) Oni EJ Palms St m 1 % ai I W 'HM Mv t = s X ! v Tffc I &v mZ2 ~ tmrr I l 3miinntHiHiililiniiliiimiWiiiiiiiiiiHiiiir t " iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiuiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiu!iiiiiiiiiiiiiiiMiiuiiiiiiii Vi iZ H ii M i?iJi "tL_ |
Tags
Comments
Post a Comment for 000105b
