000418b |
Previous | 3 of 64 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
li1! H rH' - miir' --"i r — ' '-
A - -'' gWgą STR-- 3 "ZWIĄZKOWIEC" - BOŻE NARODZENIE (Xmas) 1964 R „ feg#gM4t] T 1 1 I
aSi
Główny
Związku BolaKota' tf Kanadzie
ił v okłada
: NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
W Z OKAZJI NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT
j! BOŻEGO NARODZENIA f i NOWEGO ROKU 1965
'l Zarządom członkiniom i członkom Grup Związkowych
M Zarządowi Centralnemu Kół Polek ZPwK
W Zarządom i członkiniom' Kół Polek ZPwK
sit Zarządowi Centralnemu Polsko-Kanadyjski- ej Miodzie-$- ł
zy Związkowej
U
Vf'£iH
Zarządom członkiniom i członkom oron Młodzieży
ŻPwK
Zarządowi członkiniom i członkom Rady Edukacyjnej
ŻPwK
Dyrekcji Prasowej RedakcjiJdministracji i pracowni-kom
póltygodnika "Związkowiec"
Redakcji miesięcznika młodzieżowego "Jak tam idzie"
Zarządom członkiniom i członkom związkowych Credit
Unions ru
Ru Całej Polonii Kanadyjskiej- -
ii — 1
f
SERDECZNE ŻYCZENIA
Wesolycli Świąt Szczęśliwego Nowego Rokuj
Zarządowi Głównemu ZPwK wszystkim Grupom
'Związkowym wszystkimKolom Polek przy Grupach
voraz całej Polonii składa
ZarządCeriłralńy Kół Polek
Związku Polaków w Kanadzie
'Anastazja Kozłowska prezeska
Irena Charlinska sekretarka
Kazimiera Syiai skarbniczka
[l w"
wtt w
y?
run
B
v
[ w
i f
'
~ '♦ i
Najlepsze życzenia
Świąteczne i Noworoczne
wszystkim
Gronom Młnrf7if7v
Związku Polaków'
Kanadzie
całemu ZPwK
i Polonii Kanadzie
składa -
l Zarząd Cenłralny
u u luioaziezy
nWK
W ':"-- '
ij' Dziatwie naszej' -- -J
Cczęszczającej do polskich yt[
szkółek Nauczycielstwu'"''
SSftOdzicom Gronom Mło- -
yjdzlezy Członkom CTwK
Ora? raJo T1 ::- -
K' Wesołych Sviąt 'ż
j i Szczęśliwego
M Nowego Roku
łt życzy
Jl '
UJ
--
-
-
j
-- "
_
z
"
m
Radą Edukacyjna -- 5
Związku Polaków fw JSnadzią
TORONTÓ:"ONT ~— ' 1475 OUEEN STW
i
xr azeał zamyślony Poza nim na
zakręcie drogi ginęły domy mia- - it steczka Ponad nim sierpniowe nie--
vłfrc bgoał ckięużknieiemoud gwwiligazodtnyLai somnraodcbzoie----
?jfr ny Uniósł nagle głowę zmarszczjł Jc bnvi czarne krzaczaste czoło po- - J$ fałdowało się głębokimi brózdami
yfe aż do posiwiałych obciętych równo
fij nad czołem w półkolistą grzywkę
y£ niegdyś czarnych włosów Nadsłu- - jr chiwał Wóz drabiniasty wynurzjł
?iuij spiręzyzstalansąuł zFdujrąmł acnzapśkcęiągnął lejce
SA — Niech będzie pochwalony
J(} — Na wieki wieków — mruknął tf Furman wychylił się:
ra — Stefan wyjeżdża?
JlT Meżczvzna wzruszył nminnnmi
yl Twarz jego podobna bjła do dro-- r
gi: zorana koleinami zmarszczek
Oj ogorzała szorstka ciemny wąs opa-dli
dał skośnie poprzez kąciki ust ku
Aa brodzie Skrzywił się
XQ — Chce jechać niech jedzie A
fyl wy gdzie?
yA — Do młyna jadę
jr — No to z Bogiem
vfc Furman obserwował twarz męż- -
! czyzny — Poczekajcie no Sowa co
$U — A! — mruknął kopnął grudę
&
%1
ziemi — Nic
Furman nałożył czapkę zsunął ją
na oczy
— Chłodna noc
KOWALIK I iiiir® @i
Matka schyliła się nad łóżkami
i budzi dzieci: "Janek Helenka
Franus wstawajcie! Wigilia dzi-siaj!
A pamiętajcie żebyście dzi-siaj'
były posłuszne żeby dzisiaj
nikt paskiem nie dostał bo wszyst-ko
co się wam dzisiaj zdarzy to
wszystko będzie się wam cały rok
powtarzać
Dzieci wyskoczyły z łóżek równy-mi
nogami Pomodliły się do Bozi
umyły się czysto a jakże dzisiaj
trzeba Ubrały się w oka mgnieniu
i dostały po garnuszku jęczmiennej
kawy
"Najeść możecie się dopiero wie-czorem
Cały dzień jest post ścisły"
Matka gniotła już ciasto wsunęła
je potem do rury aby pięknie uro-sło
Ojciec 7amknął(się v jasnej
izbie i' coś tam strugał stukał
przymierzał
"Tata stroją pewnie jodełkę"
cieszyły się głośno dzieci Wybie-gły
polem na ulicę i zaczęły praco-wicie
lepić pod oknami bałwana
'"Przvidf Bałwanku do nas wie
czór na wiliję" zaprosiły go ser-decznie
kiedy już był gotowy Po
południu przyjechał wujek Paweł
stary kawaler mieszkający w są-siednich
Górkach Wielkich Zawsze
spędzał z nimi wigilię bo był sam
na świecie Mama zawołała He-lenkę:
"Biegnij dziecko do starej Hus-niocz- ki
i powiedz jej pięknie żeby
wieczór przyszła do nas na wiliję
Biedaczka jest sama to będzie jej
weselej z nami" Helenka już była
na schodach
"Czujesz jak pachnie? — trącił
Janek łokciem Franusia — mama
i„i rvhv :mnv iuż będziemy za
niedługo jedli Głodnyś?" Tatuś
znosił z komórki resztę specjałów:
„r™hv czerwone papierowKi
miód i 'butelkę wina co już od pół
wo-- n lojałn w Diwnicy Potem przy
niósł siana i rozesłał je na stole
rwi cinnn ułożył święty obrazek
nipniadze i nakrył to wszystko
Dwie
świece wetknął drewniane lich- -
tarze obok na talerze poioyi
żółte białe opłatki
"A teraz biegnijcie dzieci na
dwór patrzcie kiedy zaświeci
betlejemska gwiazda"
Nie trwało długo kiedy scho-dach
rozległ się krzyk radosny:
"Mamo tato już jest już świeci
Prosto nad kościołem św-ie- ci
T7— nipru-sz- y zobaczył"
wvcev za stołem cicho
w skupieniu jak do obrzędu
Ufnetrn krzesła stały puste io uw
dla Karola
Marysia umarła już dwa lata temu
ale jej dusza zawsze przychodziła
na wigilie- - Karol był daleko
Ameryce Dzieci go ledwie pamię-tają
Ale też zawsze przychodził
razem nimi vu
przez morza jeść
Ostatnia przyszła stara Rusniocz--
ka kaszląc podpierając się mu--
rei"--
'"Dej wom Boże szczynsci wie-kuiste
że mie sierocie pamiento-ci- e
zaczęła wzruszona juz od
usiadła obok o-ńwd- yni proga po czym
iI' idjoomu Ojciec zapalił Pnn-sta- li wszyty
sKOWe
miejsc przezegnai w itr"r7
Chłodna
No toi komu w-- drogę „
Jedźcie Bogiem
Ruszył'przed "siebie% Nie"'' odwró-cił
się Wóz turkotał 'za nim Cichł
Las gdzie niegdzie pordzewiały już
jesienią Droga biegła przed nim
pobielona księżycem
Nic mruczał nic „
Wysoki przygarbiał się zwolna
przystanął westchnął głęboko roz-glądnął
się
Cicho pusto las droga
Usiadł na skraju zzuł buty
Dzieci : mruczał przy-szły
odejdą
Oparł nogi drogę czuł jej chło
dną chropawość lubił tę drogę
przebiegała przez jego życic nią
się wspierał do niej powracał Na
drodze tej spotkał Katarzynę
Szła ku miastu utykała boso po
nierównościach buty ręku pod-kasywa- ła
spódnicę przeskakując
kałuże Usłyszała turkot jego wozu
odskoczjła na skraj wychyliła się
przymilnie:
Podwieźcie poprosiła Tto-ześmi- ał
się zamierzył na nią ba-ta
aż krzyknęła podciął konie roz-nedz- ił
sic zawrócił nagle zesko
cz} porwał ją na wóz posadził
obok siebie roześmiany zawadiac-ki
patrzył jak czerwieniała przera-żona
oczarowana „ Tak 'lozpoczęło się ich ycieOil
JAN '
"
i
Dwa
!-- „!- nasza Potem stowui
opłatki dał każdemu po jednym
zaczął obchodzić dookoła]
przełamując obecnymi swój opła-tek
życzył wszystkim "zdrowia
szczęścia wiekuistego zbawienia
no śmierci"
Kiedy skończył matka podeszła
ku piecu postawiła na stole wici-k- i
garniec rybią 'zupą Potem
przyniosła pieczone ryby śliwki
grochem ziemniaki kapustą ka-c-- n
ni-7ncl- iv inhłka miód Ze
w'w~-- ł
wszystkiego co przez cały rok jedli
próbowali w tę't świętą wieczerzę
Jedli powoli bez' słów' doroH V
namaszczeniem dzieci w pośpic-- '
chu bo głodne Dokoła rpzchodyił
sie' zapaehv wosku świece" migo
jak w kościele ołtarza
"A teraz będziemy gasić świecz-ki
rbicci Komu pójdzie pro- -
ściuteńko ku niebu ten będzie
zdrowy cały roks Jeśli dym będzie
snuł sic nisko ten może co' nic
dai Boże zachorować Zaczęli po
kolei gasić świece Wszystkim szeui
rlvm ku niebu tylko dym mamy
Panic świeć nad jej 'duszą pełgał
zwolna w stronę drzwi JJlugo
smutno snoirzał ojciec na matkę
A potem wszyscy tłukli orzechy
orzech Ruśniocki nyi
pusty IlUmillll
na
S7cnlać bezzębnymi ustami
"Helenko" odezwał się żarto-bliwym
tonem ojciec masz już
piętnaście lat to musisz się po-mału
zacząć rozglądać za kawale-rem
Otwórz okno posłuchaj czy
pies nie szczeka A uważaj
strony głos przyniesie" Ale
pies nigdzie nie szczekał Było ci-cho
za oknem Helenka była jesz-cze
za młoda
"No to posłuchaj znowu na
rok Z której strony usłyszysz
szczekanie to stamtąd przyjdzie
irńi nr7vs7hr narzeczony"
T?c7vli nolem drwa czy są do
pary wyciągali źdźbła słomy si?
hiałvm jak śnieg obrusem „a spod obrusa liczyli pcsiki w
w
a
i
i
na
„t ia
usiedli
m_ Jtj --
i
w
z
o
"
o- -
z --
_-- „„-
-
—
—
— z
— — —
i
— — —
o
o
w
— —
z
i
ł
i „„
z t
i
z
i
i
I
i
z
v
z
i
i
z
i
i starej
i
—
—
i
i
z
i
1
i
rn7kroionvch iaWkach
Wreszcie wyszedł do jas
izby lecz nicutugo :! )tŁnt-7v- ł nnścieźai drzwi 71
„et tUirri wrwały sie okrzyki zdu- -
-- — — - — '- -
Takiej choinki jeszcze nic
KVVWvwevtK&x%xx
chwili gdy ją uniósł nadspodziewa-nie
lekką ze skraju drogi przez
cały1 długi okres małżeństwa Sowa
nie mógł nadziwić się kruchości
Katarzyny Oczy jego surowe okru- -
tne nawet dla dzieci łagodniały
wobec niej w niekończącej się tkli
wości Gdy wracał z dalekich wy
praw przemytniczych z głębi Gali-cji
spod Wiednia z Turcji
przejeżdżał w bezksiężycowe noce
lesiste granice żarła go tęsknota
dręczył niepokój Nieumyty zaku-rzony
obrośnięty wyskakiwał z wo-z- u
walił w drzwi niecierpliwie i je-śli
nie czekała na niego w progu
biegł poprzez sionkę potrącając do-mowników
tlko jej szukając nie-spokojny
czy aby ona jest jeszcze
czy się nie rozwiała nic znikła
Witała go do późna swego życia
zalotna białej koronki łago-dził
i rozświetlał ciemny otok chu-steczki
Wyciągała ręce ciekawa
i zachwycona tym co przywoził
Wjładowywał ze skrzyń wytworne
wiedeńskie suknie któiych do-tknięcie
tylko wywoływało dreszcz
zachwjtu Przywoził lśniące białe
tkaniny na stroje ślubne koronki
i korale Owiany legendą miejsc
nieznanych tajemnicą podróży
niebezpieczeństwa lasu ciemny po- -
lęny spragniony jej i tkliwy był
dla mej rozbójnikiem z dziecin- -
(Ciąg dalszy na str 5)
fr 0 '©
- _! !„„„! „--
ojciec wziął laicrzamiuiy jauym iv
stół
"-- VI
tały
dym
u"
gdy
łęziach zimne ognie wybuchały jak Sf '
śinicchyja samym szczycie kro- - W KlUDU -
cifsię fanio:fujzwoniąc szKTiiannyiiu i
dzwoneczkami Długie ziemi
srebrne włosy anielskicŁ zwisały
mieniąc "się oczy było trzeba
mruzyc
"No a teraz kolędy
śniewać' dzieci — rzekł
~i
aż do
że
będziemy
-- JJ =T A matka podaj mi kantyczki" _I roz-śpiewała
się izba rzewnymi melo-diami
starymi jakich jużfteraz
nigdzie nic usłyszycie OJJcżusKu
co był lakV mały' jak rękawiczka
o pasluszkacli iegnącychdoszopy
ze serem T z baranem"'-c-T Panience
NajSwiclejMt'ovVrąbek z głowy
Hpłń nlw-ńl- m "jis — drza'ce nakryć dzfe- - „ clęu i wiele wiele innych coraz
piękniejszych i coraz umzszycii
Śpiewano kolędy aż do końca ho
stara Huśnioczka mówiła że jak
kto tu na ziemi całej kolędy nie
skończy to będzie ją potem za ka-rp
śpjewać- - musiał w" cyśćcu po
śmierci
Ciepło było "w izbie choć za
oknami śnieg leżał kopny a mróz
malował szyby w' coraz śliczniejsze
kwiaty jak gdyby i on chciał się
pnyczynić do upiększenia tefib
osobliwego wieczoru Pachniało
ciastem a 1 oUwv
"Już leź i czas mnie'1 zacęla c)0jnka woniała' żywicą lasem
której
wiatr
dru-gi
ojciec
nei zabawił
mienia
Rąbek
Czasem stuknęły puste krzesła to
dusza Marysi dawała znaćżc i ona
cieszy się i że jej się tu lepiej po-doba"
niż w zamarzniętym i ciem'
nym grobie
Aż" z wic'ży kościółka rozległ się
dzwon i dzwonić zaczął głośno i ra-dośnie
zwołując ludzi na Pasterkę
Za oknami zaczęły coraz to migo-tać
latarki i rozlegały się głosy lu-dzi
śpieszących do oświetlonego
kościoła Po jakimś czasie rozległy
się organy i' wnet wyroiła się me-lodia:
"W żłobie leży któż pobiey
kolędować Małemu "
"Pójdźmy i my powitać Nowo-narodzonego
"jak w ten święty wie-czór
przystoi" — rzekł uroczyście
ojciec podnosząc cię zza stołu Za
nim podnieśli się wszyscy Ojciec
nrzpżeenał siebie i wszystkich w
izbie obecnych na znak że wigilia
się skończyła '
Do Betlejemu
Do Betlejemu — wini radości
Spieszmy powitać Jezusa 'małego
Który dziś dla nas cudem miłości
' Zstąpił na ziemię z nieba wysokiego
Spieszmy więc spieszmy On na nas woła
On na to przyszedł ażeby nas zbawić
Otoczmy żłóbek Jego dokoła
Aby nas rączką Swą pobłogosławił
Witaj nam witaj Panie nasz drogi
Mij Ci składamy: cześć i hołdpod noyu
Daj nam abyśmy iu łaski doznali
Z' Tobą na wiekuw niebie królowali
M
nnnnnnnnunnnnnnnm®
— u iiir-T- M "" irr—Tr'"fTir?'TfiiTTHrŁ MfT
skwierczenie świec aow g--- —
I
8
'!
Brupii!
Iwiązku 'Polaków m Kanadzie
Członkom Związku Pola-ków
siostrzanym Grupom
związkowym organizacjom
polskim całej Polonii w
Toronto tym szczególnie
naszym przyjaciołom któ- -
ftf rzy biorą udział w życiu
5tV społecznym skupiającym
s
ojciec- -
się w Domu Związkowym
zasyłamy najserdeczniejsze
życzenia Wesołych Świąt
Bożego
Narodzenia
i szczęśliwego
W-NowegoRo-ku
M Zarząd -- Grupy
M Koło Pplek
Grono Młodzieży-- '
Stowarzyszenie1 Domu Polskiegoi
Komisja Gospodarcza
Spółdzielnia Kredyfowa ?'
BJ Kierownictwo Sekcji Eilmowisj'
Kierownictwo Biblioteki
KierOWlCtWO
:- - Ł- -
i o -
i
1
:
a i- -
"-- :
--
1
rAslArs A y-r- js:
i JLJrTiW '
m -- 2 ź±
Vi: S-- r ff TJ jł
!$
Sai
W&Lul
M & )r? t
lvi i?JTr j
VA XT S 7v-ci- f' ?s nx WPP & Mkhodte
VA' ' CO'' - 17'
St
z
'
i
i
Toronto
- _ „cedo modlitwy Słychać - - — -- && & K &Mft -
-
r3
r fj I
t tluża Mczc&cia iv No)u)jm Roku
życzy
[io!o folck
62'Claromonf
Nailepsze„'x
życzenia ókazjiU ~ffi$u
Świąt Bożego
Narodzenia
Nowego Roku
składa całemu
Związkowi
Polaków
w Kanadzie
Polonii
"p--
SĄ0tn
# EEEESI gSSS
nerwsza
vvt
ZPwK
0Clrf3'
'Jotaijjo
u
JIUL
H
okazji
U Nowego
życzy
AMiinro Credit Union
i-T- 7:
'
i
lir
J' "1
IM
1:
liii
Hv
Vi i
V
i i
V
}
1 nri
- '
_
-
TM?ĄV
I
Ji frt
''
r-ZPwf- t w
i J% Toronto Oni yjmi
' T „ - " 1 ftp I ' f w
mwk W
&M&łłi rgź'
Grono odzieży
Grupy-- 1 ZPwK
62:ClaremonłiSł
DuZoMMci z ŚWIĄT libkGOrNArODZENIA
Szczęśliwego Koku
™ — -i-- "u
SpóldzielriLą Kredytowa
torontonskich fitup-Pw- K
D-i- :it łToronlol Lid
I'' I
m
Hi
&sn
'
B
:
ii
r
—
'JL
!£
r
y
W
t
'rI iii
W--
A1- -
m
JJj m
!j:
mi
n
'iTS
1! ''
1 !
' 4
r
n
'i
ik t l (
Sfc
'ii
r--4
„'a %: w
M i r
PM
' A''
r--
4
DOM -- ZWIĄZKOWY - 62 CLĄREMONT ST &
TORONTO ONT V5 SSSSSSSSSSStSS'
sw
V'
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 23, 1964 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1964-12-23 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000253 |
Description
| Title | 000418b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | li1! H rH' - miir' --"i r — ' '- A - -'' gWgą STR-- 3 "ZWIĄZKOWIEC" - BOŻE NARODZENIE (Xmas) 1964 R „ feg#gM4t] T 1 1 I aSi Główny Związku BolaKota' tf Kanadzie ił v okłada : NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA W Z OKAZJI NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT j! BOŻEGO NARODZENIA f i NOWEGO ROKU 1965 'l Zarządom członkiniom i członkom Grup Związkowych M Zarządowi Centralnemu Kół Polek ZPwK W Zarządom i członkiniom' Kół Polek ZPwK sit Zarządowi Centralnemu Polsko-Kanadyjski- ej Miodzie-$- ł zy Związkowej U Vf'£iH Zarządom członkiniom i członkom oron Młodzieży ŻPwK Zarządowi członkiniom i członkom Rady Edukacyjnej ŻPwK Dyrekcji Prasowej RedakcjiJdministracji i pracowni-kom póltygodnika "Związkowiec" Redakcji miesięcznika młodzieżowego "Jak tam idzie" Zarządom członkiniom i członkom związkowych Credit Unions ru Ru Całej Polonii Kanadyjskiej- - ii — 1 f SERDECZNE ŻYCZENIA Wesolycli Świąt Szczęśliwego Nowego Rokuj Zarządowi Głównemu ZPwK wszystkim Grupom 'Związkowym wszystkimKolom Polek przy Grupach voraz całej Polonii składa ZarządCeriłralńy Kół Polek Związku Polaków w Kanadzie 'Anastazja Kozłowska prezeska Irena Charlinska sekretarka Kazimiera Syiai skarbniczka [l w" wtt w y? run B v [ w i f ' ~ '♦ i Najlepsze życzenia Świąteczne i Noworoczne wszystkim Gronom Młnrf7if7v Związku Polaków' Kanadzie całemu ZPwK i Polonii Kanadzie składa - l Zarząd Cenłralny u u luioaziezy nWK W ':"-- ' ij' Dziatwie naszej' -- -J Cczęszczającej do polskich yt[ szkółek Nauczycielstwu'"'' SSftOdzicom Gronom Mło- - yjdzlezy Członkom CTwK Ora? raJo T1 ::- - K' Wesołych Sviąt 'ż j i Szczęśliwego M Nowego Roku łt życzy Jl ' UJ -- - - j -- " _ z " m Radą Edukacyjna -- 5 Związku Polaków fw JSnadzią TORONTÓ:"ONT ~— ' 1475 OUEEN STW i xr azeał zamyślony Poza nim na zakręcie drogi ginęły domy mia- - it steczka Ponad nim sierpniowe nie-- vłfrc bgoał ckięużknieiemoud gwwiligazodtnyLai somnraodcbzoie---- ?jfr ny Uniósł nagle głowę zmarszczjł Jc bnvi czarne krzaczaste czoło po- - J$ fałdowało się głębokimi brózdami yfe aż do posiwiałych obciętych równo fij nad czołem w półkolistą grzywkę y£ niegdyś czarnych włosów Nadsłu- - jr chiwał Wóz drabiniasty wynurzjł ?iuij spiręzyzstalansąuł zFdujrąmł acnzapśkcęiągnął lejce SA — Niech będzie pochwalony J(} — Na wieki wieków — mruknął tf Furman wychylił się: ra — Stefan wyjeżdża? JlT Meżczvzna wzruszył nminnnmi yl Twarz jego podobna bjła do dro-- r gi: zorana koleinami zmarszczek Oj ogorzała szorstka ciemny wąs opa-dli dał skośnie poprzez kąciki ust ku Aa brodzie Skrzywił się XQ — Chce jechać niech jedzie A fyl wy gdzie? yA — Do młyna jadę jr — No to z Bogiem vfc Furman obserwował twarz męż- - ! czyzny — Poczekajcie no Sowa co $U — A! — mruknął kopnął grudę & %1 ziemi — Nic Furman nałożył czapkę zsunął ją na oczy — Chłodna noc KOWALIK I iiiir® @i Matka schyliła się nad łóżkami i budzi dzieci: "Janek Helenka Franus wstawajcie! Wigilia dzi-siaj! A pamiętajcie żebyście dzi-siaj' były posłuszne żeby dzisiaj nikt paskiem nie dostał bo wszyst-ko co się wam dzisiaj zdarzy to wszystko będzie się wam cały rok powtarzać Dzieci wyskoczyły z łóżek równy-mi nogami Pomodliły się do Bozi umyły się czysto a jakże dzisiaj trzeba Ubrały się w oka mgnieniu i dostały po garnuszku jęczmiennej kawy "Najeść możecie się dopiero wie-czorem Cały dzień jest post ścisły" Matka gniotła już ciasto wsunęła je potem do rury aby pięknie uro-sło Ojciec 7amknął(się v jasnej izbie i' coś tam strugał stukał przymierzał "Tata stroją pewnie jodełkę" cieszyły się głośno dzieci Wybie-gły polem na ulicę i zaczęły praco-wicie lepić pod oknami bałwana '"Przvidf Bałwanku do nas wie czór na wiliję" zaprosiły go ser-decznie kiedy już był gotowy Po południu przyjechał wujek Paweł stary kawaler mieszkający w są-siednich Górkach Wielkich Zawsze spędzał z nimi wigilię bo był sam na świecie Mama zawołała He-lenkę: "Biegnij dziecko do starej Hus-niocz- ki i powiedz jej pięknie żeby wieczór przyszła do nas na wiliję Biedaczka jest sama to będzie jej weselej z nami" Helenka już była na schodach "Czujesz jak pachnie? — trącił Janek łokciem Franusia — mama i„i rvhv :mnv iuż będziemy za niedługo jedli Głodnyś?" Tatuś znosił z komórki resztę specjałów: „r™hv czerwone papierowKi miód i 'butelkę wina co już od pół wo-- n lojałn w Diwnicy Potem przy niósł siana i rozesłał je na stole rwi cinnn ułożył święty obrazek nipniadze i nakrył to wszystko Dwie świece wetknął drewniane lich- - tarze obok na talerze poioyi żółte białe opłatki "A teraz biegnijcie dzieci na dwór patrzcie kiedy zaświeci betlejemska gwiazda" Nie trwało długo kiedy scho-dach rozległ się krzyk radosny: "Mamo tato już jest już świeci Prosto nad kościołem św-ie- ci T7— nipru-sz- y zobaczył" wvcev za stołem cicho w skupieniu jak do obrzędu Ufnetrn krzesła stały puste io uw dla Karola Marysia umarła już dwa lata temu ale jej dusza zawsze przychodziła na wigilie- - Karol był daleko Ameryce Dzieci go ledwie pamię-tają Ale też zawsze przychodził razem nimi vu przez morza jeść Ostatnia przyszła stara Rusniocz-- ka kaszląc podpierając się mu-- rei"-- '"Dej wom Boże szczynsci wie-kuiste że mie sierocie pamiento-ci- e zaczęła wzruszona juz od usiadła obok o-ńwd- yni proga po czym iI' idjoomu Ojciec zapalił Pnn-sta- li wszyty sKOWe miejsc przezegnai w itr"r7 Chłodna No toi komu w-- drogę „ Jedźcie Bogiem Ruszył'przed "siebie% Nie"'' odwró-cił się Wóz turkotał 'za nim Cichł Las gdzie niegdzie pordzewiały już jesienią Droga biegła przed nim pobielona księżycem Nic mruczał nic „ Wysoki przygarbiał się zwolna przystanął westchnął głęboko roz-glądnął się Cicho pusto las droga Usiadł na skraju zzuł buty Dzieci : mruczał przy-szły odejdą Oparł nogi drogę czuł jej chło dną chropawość lubił tę drogę przebiegała przez jego życic nią się wspierał do niej powracał Na drodze tej spotkał Katarzynę Szła ku miastu utykała boso po nierównościach buty ręku pod-kasywa- ła spódnicę przeskakując kałuże Usłyszała turkot jego wozu odskoczjła na skraj wychyliła się przymilnie: Podwieźcie poprosiła Tto-ześmi- ał się zamierzył na nią ba-ta aż krzyknęła podciął konie roz-nedz- ił sic zawrócił nagle zesko cz} porwał ją na wóz posadził obok siebie roześmiany zawadiac-ki patrzył jak czerwieniała przera-żona oczarowana „ Tak 'lozpoczęło się ich ycieOil JAN ' " i Dwa !-- „!- nasza Potem stowui opłatki dał każdemu po jednym zaczął obchodzić dookoła] przełamując obecnymi swój opła-tek życzył wszystkim "zdrowia szczęścia wiekuistego zbawienia no śmierci" Kiedy skończył matka podeszła ku piecu postawiła na stole wici-k- i garniec rybią 'zupą Potem przyniosła pieczone ryby śliwki grochem ziemniaki kapustą ka-c-- n ni-7ncl- iv inhłka miód Ze w'w~-- ł wszystkiego co przez cały rok jedli próbowali w tę't świętą wieczerzę Jedli powoli bez' słów' doroH V namaszczeniem dzieci w pośpic-- ' chu bo głodne Dokoła rpzchodyił sie' zapaehv wosku świece" migo jak w kościele ołtarza "A teraz będziemy gasić świecz-ki rbicci Komu pójdzie pro- - ściuteńko ku niebu ten będzie zdrowy cały roks Jeśli dym będzie snuł sic nisko ten może co' nic dai Boże zachorować Zaczęli po kolei gasić świece Wszystkim szeui rlvm ku niebu tylko dym mamy Panic świeć nad jej 'duszą pełgał zwolna w stronę drzwi JJlugo smutno snoirzał ojciec na matkę A potem wszyscy tłukli orzechy orzech Ruśniocki nyi pusty IlUmillll na S7cnlać bezzębnymi ustami "Helenko" odezwał się żarto-bliwym tonem ojciec masz już piętnaście lat to musisz się po-mału zacząć rozglądać za kawale-rem Otwórz okno posłuchaj czy pies nie szczeka A uważaj strony głos przyniesie" Ale pies nigdzie nie szczekał Było ci-cho za oknem Helenka była jesz-cze za młoda "No to posłuchaj znowu na rok Z której strony usłyszysz szczekanie to stamtąd przyjdzie irńi nr7vs7hr narzeczony" T?c7vli nolem drwa czy są do pary wyciągali źdźbła słomy si? hiałvm jak śnieg obrusem „a spod obrusa liczyli pcsiki w w a i i na „t ia usiedli m_ Jtj -- i w z o " o- - z -- _-- „„- - — — — z — — — i — — — o o w — — z i ł i „„ z t i z i i I i z v z i i z i i starej i — — i i z i 1 i rn7kroionvch iaWkach Wreszcie wyszedł do jas izby lecz nicutugo :! )tŁnt-7v- ł nnścieźai drzwi 71 „et tUirri wrwały sie okrzyki zdu- - -- — — - — '- - Takiej choinki jeszcze nic KVVWvwevtK&x%xx chwili gdy ją uniósł nadspodziewa-nie lekką ze skraju drogi przez cały1 długi okres małżeństwa Sowa nie mógł nadziwić się kruchości Katarzyny Oczy jego surowe okru- - tne nawet dla dzieci łagodniały wobec niej w niekończącej się tkli wości Gdy wracał z dalekich wy praw przemytniczych z głębi Gali-cji spod Wiednia z Turcji przejeżdżał w bezksiężycowe noce lesiste granice żarła go tęsknota dręczył niepokój Nieumyty zaku-rzony obrośnięty wyskakiwał z wo-z- u walił w drzwi niecierpliwie i je-śli nie czekała na niego w progu biegł poprzez sionkę potrącając do-mowników tlko jej szukając nie-spokojny czy aby ona jest jeszcze czy się nie rozwiała nic znikła Witała go do późna swego życia zalotna białej koronki łago-dził i rozświetlał ciemny otok chu-steczki Wyciągała ręce ciekawa i zachwycona tym co przywoził Wjładowywał ze skrzyń wytworne wiedeńskie suknie któiych do-tknięcie tylko wywoływało dreszcz zachwjtu Przywoził lśniące białe tkaniny na stroje ślubne koronki i korale Owiany legendą miejsc nieznanych tajemnicą podróży niebezpieczeństwa lasu ciemny po- - lęny spragniony jej i tkliwy był dla mej rozbójnikiem z dziecin- - (Ciąg dalszy na str 5) fr 0 '© - _! !„„„! „-- ojciec wziął laicrzamiuiy jauym iv stół "-- VI tały dym u" gdy łęziach zimne ognie wybuchały jak Sf ' śinicchyja samym szczycie kro- - W KlUDU - cifsię fanio:fujzwoniąc szKTiiannyiiu i dzwoneczkami Długie ziemi srebrne włosy anielskicŁ zwisały mieniąc "się oczy było trzeba mruzyc "No a teraz kolędy śniewać' dzieci — rzekł ~i aż do że będziemy -- JJ =T A matka podaj mi kantyczki" _I roz-śpiewała się izba rzewnymi melo-diami starymi jakich jużfteraz nigdzie nic usłyszycie OJJcżusKu co był lakV mały' jak rękawiczka o pasluszkacli iegnącychdoszopy ze serem T z baranem"'-c-T Panience NajSwiclejMt'ovVrąbek z głowy Hpłń nlw-ńl- m "jis — drza'ce nakryć dzfe- - „ clęu i wiele wiele innych coraz piękniejszych i coraz umzszycii Śpiewano kolędy aż do końca ho stara Huśnioczka mówiła że jak kto tu na ziemi całej kolędy nie skończy to będzie ją potem za ka-rp śpjewać- - musiał w" cyśćcu po śmierci Ciepło było "w izbie choć za oknami śnieg leżał kopny a mróz malował szyby w' coraz śliczniejsze kwiaty jak gdyby i on chciał się pnyczynić do upiększenia tefib osobliwego wieczoru Pachniało ciastem a 1 oUwv "Już leź i czas mnie'1 zacęla c)0jnka woniała' żywicą lasem której wiatr dru-gi ojciec nei zabawił mienia Rąbek Czasem stuknęły puste krzesła to dusza Marysi dawała znaćżc i ona cieszy się i że jej się tu lepiej po-doba" niż w zamarzniętym i ciem' nym grobie Aż" z wic'ży kościółka rozległ się dzwon i dzwonić zaczął głośno i ra-dośnie zwołując ludzi na Pasterkę Za oknami zaczęły coraz to migo-tać latarki i rozlegały się głosy lu-dzi śpieszących do oświetlonego kościoła Po jakimś czasie rozległy się organy i' wnet wyroiła się me-lodia: "W żłobie leży któż pobiey kolędować Małemu " "Pójdźmy i my powitać Nowo-narodzonego "jak w ten święty wie-czór przystoi" — rzekł uroczyście ojciec podnosząc cię zza stołu Za nim podnieśli się wszyscy Ojciec nrzpżeenał siebie i wszystkich w izbie obecnych na znak że wigilia się skończyła ' Do Betlejemu Do Betlejemu — wini radości Spieszmy powitać Jezusa 'małego Który dziś dla nas cudem miłości ' Zstąpił na ziemię z nieba wysokiego Spieszmy więc spieszmy On na nas woła On na to przyszedł ażeby nas zbawić Otoczmy żłóbek Jego dokoła Aby nas rączką Swą pobłogosławił Witaj nam witaj Panie nasz drogi Mij Ci składamy: cześć i hołdpod noyu Daj nam abyśmy iu łaski doznali Z' Tobą na wiekuw niebie królowali M nnnnnnnnunnnnnnnm® — u iiir-T- M "" irr—Tr'"fTir?'TfiiTTHrŁ MfT skwierczenie świec aow g--- — I 8 '! Brupii! Iwiązku 'Polaków m Kanadzie Członkom Związku Pola-ków siostrzanym Grupom związkowym organizacjom polskim całej Polonii w Toronto tym szczególnie naszym przyjaciołom któ- - ftf rzy biorą udział w życiu 5tV społecznym skupiającym s ojciec- - się w Domu Związkowym zasyłamy najserdeczniejsze życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego W-NowegoRo-ku M Zarząd -- Grupy M Koło Pplek Grono Młodzieży-- ' Stowarzyszenie1 Domu Polskiegoi Komisja Gospodarcza Spółdzielnia Kredyfowa ?' BJ Kierownictwo Sekcji Eilmowisj' Kierownictwo Biblioteki KierOWlCtWO :- - Ł- - i o - i 1 : a i- - "-- : -- 1 rAslArs A y-r- js: i JLJrTiW ' m -- 2 ź± Vi: S-- r ff TJ jł !$ Sai W&Lul M & )r? t lvi i?JTr j VA XT S 7v-ci- f' ?s nx WPP & Mkhodte VA' ' CO'' - 17' St z ' i i Toronto - _ „cedo modlitwy Słychać - - — -- && & K &Mft - - r3 r fj I t tluża Mczc&cia iv No)u)jm Roku życzy [io!o folck 62'Claromonf Nailepsze„'x życzenia ókazjiU ~ffi$u Świąt Bożego Narodzenia Nowego Roku składa całemu Związkowi Polaków w Kanadzie Polonii "p-- SĄ0tn # EEEESI gSSS nerwsza vvt ZPwK 0Clrf3' 'Jotaijjo u JIUL H okazji U Nowego życzy AMiinro Credit Union i-T- 7: ' i lir J' "1 IM 1: liii Hv Vi i V i i V } 1 nri - ' _ - TM?ĄV I Ji frt '' r-ZPwf- t w i J% Toronto Oni yjmi ' T „ - " 1 ftp I ' f w mwk W &M&łłi rgź' Grono odzieży Grupy-- 1 ZPwK 62:ClaremonłiSł DuZoMMci z ŚWIĄT libkGOrNArODZENIA Szczęśliwego Koku ™ — -i-- "u SpóldzielriLą Kredytowa torontonskich fitup-Pw- K D-i- :it łToronlol Lid I'' I m Hi &sn ' B : ii r — 'JL !£ r y W t 'rI iii W-- A1- - m JJj m !j: mi n 'iTS 1! '' 1 ! ' 4 r n 'i ik t l ( Sfc 'ii r--4 „'a %: w M i r PM ' A'' r-- 4 DOM -- ZWIĄZKOWY - 62 CLĄREMONT ST & TORONTO ONT V5 SSSSSSSSSSStSS' sw V' |
Tags
Comments
Post a Comment for 000418b
