000423a |
Previous | 12 of 64 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
i J ii "i ł '
-
jH
itr 'i affi avr
h 4 '"ffI JhlII 5fi? - i i -- bksi rr
i ' 'I l t Im W
rf fil
' : lim
vi VJŁ
1 i
ł s?
m
VMiL
Mi 1Hi' '!
v
-- irtw
a "
w
Lii fei1
Ml
4
#J4i'
W 3 ił ' '
w
1"!
KłW Oi"8
--i
_t--
i - T BSTh -- i
pfp-r- t i'-- '
'a1 5M P3l!'ł3sl--
łŁL Ił
i l„ ?J i V 5
ai-"- '' - 'łi i
SŁi ' i-- r
BrmaiSPIr-P-irr!mii ś' J Im Ł"v l B
iŁ ł ' 5 :ł
IWWJ
ł 'I --~
'i M j' ikgsw W-jg- __ _ _
f ~ iJmaBStBSSHSSSSSS&& -- SIR 12
'? ► in ~r i j—-- & ▼ t
wA'
i r
--
1
iw
i gg
f
l -- ?
'
K
!
ilpe serdecznych życzeń
świątecznych £ --iioiuóroczmjch
składają
CLAREMONT CONFECTIONERY
WłascMaria i Stanisław Proszowscy f
Dziękujemy za dotychczasowe poparcie
Mamy na składzie gazety tutejsze i zagraniczne
Różne pisma z Polski Przybory kancelaryjne
oraz kartki
722 Queen StW Toronto Tel EM 4-99- 91 -
i
WESOŁYCH 5WIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
życzy swej Klienteli i całej Polonii
EKÓ GOŃFECTIONARY
Zabawki dlatlzieci — gry — ozdoby choinkowe
4 czekolady importowane-polski- e i inne
656 Queen StlW' ' — Toronto' — UN 1-05-
56
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH
ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO -- NOWEGO ROKU
życzy 'swym Klientom i całej Polonii
3 j'AN KRUŻEL
'ZAKŁAD KRAWIECKI
PRASOWANIE CZYSZCZENIE ODZIEŻY
'
2783 Dundas Stf West —Toronto — Tel RO 7-64- 93
Z OKAZJI' ŚWIĄTsBOŻEGO "NARODZENIA
1 NUWiSliUKUKU
a inajlcpsze'życzcniaJ zasyła
ś£h£Pj£L&V '
ONTARIO-iMEA- T PRODUCTS
jllurlownia vyróbóv inicshych:wyrabianych na sposób
"curopojski Dóstafcimyjdosklepówżądajdeinaszych
wyrobóv7'w svoich sklepach
783 QucenSt Wv Toronto TelEM 4-77-
20
157 Roncesvallcs Avc Toronto Tel LE 5-46-
48
Wesołych Siuiąt BożegoWarodzenia
i Szczęśliioego Noiuego Roku
1 --r życzy
lt i
SĄNITAS PHARMACY
'546 Qucen StW: Toronto Ont EM 3-37-
46 AJP
Moc serdecznych życzeń $a$
świątecznych i noworocznych §
składafswj'm Klientom i całej Polonii JM
"CŻECHOSKI BUTCHER SHOP $
x Pierwszorzędny skład i wyrób wędlin ?os
na wzór europejski aj
678 Quccn St W — Toronto — Tel EM 8-64-
22 W
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO 'NARODZENIA
SZCZĘŚCIA I POJIYSLNOSCI
'' życzy
'saggrwssBK-- '
BAT ES & DODDS
- 'DOM POGRZEBOT
H-A3ORD-EN
President
TEL 363-068- 1
931 Quean StW (róg Strachąn1 AveJ Toronto SSSSSSSSSSgSEgg ię
Jurgiewiczowie mieszkali na
farmie niedaleko Roanne(Fran-fcja-)
w pobliżu Lyonu Uprzątnę-li
się dopiero co 'z bydłem "poza-mykali
wszystko staranniezary-glowal- i
drzwi kuchenne --r- jak
to czynili codzień ponieważ był
to okres wojenny'i mieszkali na
odludziu Zabierali się do wie-czerzy
jak codzień aczkolwiek
nie była to wieczerza dni po-wszednich
a — Wigilia Wigilia
w 1943 roku Maria Jurgiewiczo-w-a
postawiła na stół sporo jad-ła
ot tak dla tradycji chociaż
jedzenie wcale nie było jej dziś
na myśli TJaszykowała sporo wi-gilijnych
potraw napiekła — bo
spodziewali się swoich kumotrów
z Montrbrison Niestety otrzyma-li
w ostatniej chwili depeszę że:
"Coś zaszło Nie możemy przy-jechać"
Julian zachodził w gło-wę
co się mogło stać? Żeby to
tylko nie żadne porachunki z bo-szami- !1)
— Wiesz Maryśka — przer-wał
milczące 'rozmyślania Julian
— jeszcześmy nigdy dotąd nie
świętowali sami Zawsze był
ktoś Jak nie Polak to Francuz
— No i z Tomkiem to było
warto myśleć o świętach —
wtrąciła Maria — A Jeraz —
po co nam kto? Po co mi święta?
— Otarła zapaską oczy odwro
eona tyłem do Juliana miesza
jąc coś na piecu
— A nie wspominałabyś Ma
rysKa: ly zawsze najgorsze w
swej głowie przelewasz To ci
i tak na zdrowie nie wyjdzie
My jakoś musimy żyć a Tomek
na drugim świecie Ciepło mu
dobrze o nic się nie troszczy
Łez jak ty nie wylewa 'A my
tu mamy wojnę i jeszcze nie
wiadomo' co z nami będzie Ju
lian niby to pocieszał- - ale sam
kamień ciężki dźwigał 'na ser- -
cu i oko j łzą wzbierało na każde
wspomnienie o Tomku No bo
jedynak był i szczeniak- - prawie
Zbałamucili go koledzy i rprzy
stąpił i do Rćsistance3 {Francu
ski Ruch'Oporu)'Siedemniesię
cy temu? 'jak zginąłby "akcji'j
jak się to wyrazili jego przełożę
ni na świstku papieru dostar-czonym
im potajemnie Minował
podobnież jakiś pociąg v okoli
cach Grenoble'' i nieudałd" sięt
Taki młody! — powiadali ze
współczuciem wtajemniczeni Po
lacy' A juści polska' brawura!
Dostaniecie może medal może
pensję dożywotnią po wojnie
pocieszano ich Ale Jurgiewiczo
wie nie chcieli niczego Męczyli
się tylko stratą niepowetowaną
popłakiwali zachodzili w głowę
— rozmyślając przeróżnie kłó
cili się coraz więcej oddalali
się od siebie — topili swoje
cierpienie w pracy Od czasu zaś
do czasu przystawało któreś w
zamyśleniu z cichym zapyta-niem:
"Nó i na co towszystko?
Po co to?j— A quoi bon? 'A quoi
bon?2) —'"jęczała [nieraz wobec
sąsiadki Madame Feugere —
pani Jurgiewiczowa Już siedem
miesięcy tej 'męczarni — myśla-ła
Marią"'— Siedemnastoletni
chłopak! "Sam się zakatrupił I
po co? Zupa grzybowa- - roznosiła
się swynxt ciężkim zapachem po
całej kuchni Czysto tu było
cicpio i przyuunie muan się
gnał po butelkę Beaujolais lep
szego rzekomo wina które do-stał
wczoraj od Tuziniaka z" któ
rym pracował razem w fabryce
butów '
— Ten fais pas3) stara! Chodź-n- o tu napijemy się 'tego Bę-dzie
nam 'lżej Maria podeszła do
stołu trącili się "szklankami i nie
patrząc na siebie — wypili wino
jednym haustem jak gdyby wy-raz
tej wspólnoty był grzeszny
Maria kończyła akurat dzisiaj
swój 38 rok życia Była przystoj-ną
wysoką brunetką w owym
czasie mocno juz podsiwiałą 0-cz- y
ciemno-niebieski- e głęboko
osadzone mocne stanowczym
łukiem zarysowane brwi —
twarz owalna chorobliwie bla-da
pocięta niemiłosiernie zmar-szczkami
które pisały w ten spo
sób pamiętnik jej utrapień wie
lu lat ciężkiej harówki i ponie-wierki
żal trawił jej serce za
synem którego kochała ogrom-nie
Przyszło jej na pamięć iż co
roku niewiadomo skąd i jak
przynosił jej zawsze na urodzi-ny
bukiecik kwiatów — najczę-ściej
mimozy i jakiś malutki pre- zencik Julian w te rzeczy się
nie bawił Urodziny rocznice i-mie-niny
— co się tam w takie
bzduradełka bawić? — mawiał
w czasach gdy żona będąc jesz-cze
młodszą nieco więcej o swo-je
prawa walczyła" W każdą wi-gilię
na stole tuż przy opłat-ku
z Polski — stał przemiły bu- -
Kiecifc astrów roz lub lilŁlilUY
Dziś na stole nie ma nawet o-pła- tka — pomyślała Maria i
jak gdyb zawstydzona swym
niedbalstwem? pobiegła' na eó- -
uubypiaiKi syna do oprateir
zawsze na półce z jego
ZWIĄZKOWIEC? -- f- BOŻE NARODZENIE CAmai) 1964 1L -
mimozy
książkami Otworzyła drzwi-- : za-wahała
się niewiedzącsamacze-m- u
— jakby była intruzem w
królestwie swego syna Siła ja-kaś
niewytłumaczalna 'pchała ją
naprzód i czyniła ją powolnym
narzędziem podświadomych na-kazów
Sięgnęła ręką po łańcu-szek
do żarówki — zapaliła
Pusto tu było głucho i wiało
zewsząd pustka opuszczenia Ku
rze porozsiadały się na półkach
etażerkach co mniejszy kąt za-snuła
pajęczyna Sięgnęła ner-wowo
po kasetkę z opłatkami 0-tworz- yła ją i zdrętwiała ze zdzi-wienia
Opłatków w kasetce nie
było Jakto!? Przecież nie wy-rzuciłam
Kłóciła się ze swoją
pamięcią A może — może Ju-lek
wziął już? Nnie! Kasetki
nikt nie ruszał Tylko jej palce
znaczyły się wyraźnie na osiad-łym
kurzu Czyżby Tomek za
brał opłatki ze sobą? Ale on
wyjeżdżał na wiosnę! Przecież
nie mogłi myśleć o świętach -- wy
jeżdżając na parę tygodni tylko
A może schował je gdzie indziej?
Ale gdzie? — Szukała wszędzie i
popłakiwała coraz rzęsiściej nad
każdą relikwią swego syna
— Maryśka!'Coty tam robisz?
Czy nie będzie 'dziś kolacji? —
zakrzyknął nieco' już podchmie
lony mąż z kuchni — Maria
szybko pozamykała szuflady po-prawiła
łóżko tu i ówdzie starła
kurz pożółkłą serwetą pocało-wała
fotkę Tomka" z lat dziecię-cych
— otarła łzy rękawem i
zeszła na dół Julian nie był roz-mowny
jak zwykle ostatnimi
czasy Jak zawsze zajadał z za-cięciem
"zgłodniałego furmana
mlaskając przy tym niesamowi-cie
co zawsze raziło nie do znie-sienia
uszy Marii Skończywszy
wypróżnił resztę" wina zapalił
fajkę wyciągnął leniwie nogi w
stronę pieca ipocząłcoś mru-czeć
po pijanemu" puszczając? od
czasu ''doi czasu1 kłęby dymu! Wi-no"
które wypiła Maria dla za-bicia
swej zgryzoty- - obezwładni-ło
ją teraz całkowicie Bała się
ruszyć z miejsca by mąż jej nie
wykpił lub nie wszczął jakiejś
awantury pijackiej nie chciała
też kleić się zbytnio w jego o-becn- ości bo on zwykle stawał
się' furiatem na widok jej łez
Maria odwróciła głowę w stronę
oioian Ktorc miało t bardziej - a-trakcyjhe''t- łódlaH jej " rozważań
"Tomciu!" Tomciu najmilejszy!
Synalku mój jedyny! Nadziejo jedyna dni moich! Gdy-bym
ja cię tu miała przy sobie
gdybyś choć na święta się tu
nadarzył! — Przez szczelinjr o-kien- nic wciskał się śnieg" —
Gdyby! Gdyby! Wyobrażała go
sobie męskim silnym roześmia-nym-
delikatnym jak~ kwia't o
słońca wschodzie Miał czarną
kędzierzawą czuprynę "śniada
twarz ślicznie wykrojone usta
nos rzymski oczy - mby-pierws- ze fiołki na wiosnę "Syneńku mój!
Po co ja-ci- ę rodziła? Po co ja cię
tyle- - nocy bezsennych pieściła?
Po co? Żebyś "przepadł? Tak na
zawsze bez śkidu? By cię ro-zniosło
jak kurz słoneczny nad
gościńcem?" Myślenie jej la
ment jej duszy przerodził się
w pocWemnej
:!le!SS15iSt5!S!IS!l!C!S!I!5!SlS'C!Sl5!C15tSlSlS16!SlSĄ!S!SlS!{!gtC!S!Ct!jll
Wśród misjonarzy Indian Północy
(Dokończenie ie str 101
wiedziłem w towarzystwie miej-scowego
misjonarza pokazują
mi rożnego rodzaju wyroby ze
skory zwierzątikamiem i drzewa
które one wraz z matką produ-kują
według dawnych' wzorów
inaiansKicn ro wielkich mias-tach
i ośrodkach turystycznych
wyroby sztuki ludowej Indian są
bardzo popularne i cieszą siędu- -
ym popytem
Głównym jednak źródłem u-trzym- ania Indian Dalekieji
jest nadal polowanie" -r-y-
bołówstwo hodowla bydła i upra-wa
roli Wysiłki rządu federal-nego
idą w tym kierunku aby
rolnictwo Indian podnieść na
wyższy poziom i usprawnić ja- -
Kosc nodowii Jest to proces po-wolny
ale widać jegowyraźne
postępy Jedynie Indianie żyia- -
cy w lasach dziewiczych używa-ją
starych metod w polowaniu
i żyją w prymitywnych lepian-kach
lub szałasach Przed idio-mami
i wioskami stoją L słupy z
totemami ilustrującymidzieje
poszczególnych rodów indiań-skich
Do nich misjonarzdocie-ra
tylko" parę razy dorokuT Je-den"
'z misjonarzy' opowiada "mi
o swojej pracy wśródjlndianjży-iącyc- h
w
— "Jedynym środkiem loko-mocji
dla Indian żyjących w
guszczy i w lasach dziewiczych to
rzeka i canoe Czaśemudajęsię
do"nich piechotą używając sta
rych szlaków i ścieżek lindian- -
skiclifTen ostathiiedriak'sposób
poarozowania jest poiaczony z
i
ANIELA A RADEK
- - słowa i zdania całe "O Synu No-wonarodzony!
O Chryste! Toć
Cię Twoja Matuleńka po śmier-ci
obaczyła toć toć— Nagle
w szarą okiennicę jedynego ok-na
z kuchni wychodzącego na
podwórze ktoś zastukał — Cicho
nieśmiało lękliwie raz — dru-gi
— trzeci "Maria skamienia-ła
w bezruchu Natężyła słuch
Powtórzy się? Nie powtórzy?
P znowu potrójny stuk Serce za-częło
jej walić jak młotem W
tym pustkowiu w tych krz-akach?
Któż to może być? O tej
porze? Niemcy by łomotali kol-bami
kumotrowie by stukali
głośno w drzwi Kto to? Boże!
Zerwała się zgasiła lampkę i
przez lufcik w drzwiach wyjrza-ła
Na podwórzu było pusto W
świeżym śniegu czerniły się śla-dy
Ktoś stał oparty o okiennicę
Zauważyła że 'był wzrostu jej
syna Jakiś mężczyzna Sam je-den
Może 'ktoś z Maąuis?) Mo
że Żyd jaki? Podeszła po cichu
do męża szturchnęła go raz
drugi — ale on spał jak zarżnię-ty
Podeszła raz jeszcze do drzwi
otworzyła lufcik i półgłosem spy-tała:
"Qui est la? Qui c'est?" Na-gle
sylwetka oparta o woletę o-kie- nną
z głuchym łoskotem ru
nęła w śnieg Jezus Mana! Ra-tuj!"
— krzyknęła głośno już
Maria otworzyła gorączkowo
drzwi przykucnęła nad leżącym
człowiekiem podniosła oburącz
jego głowę ze śniegu gdy do u-sz- u
jej wtargnął ledwie dosły-szalny
szept: "Mamo! Mamo Ma"
— "Jezu fChryste! To ty To-muś- ?!
A skądeś mi się tu wziął?"
— szeptała pośpiesznie kładąc
jego głowę na swoich kolanach
zasypując go burzą pocałunków
Próbowała go podnieść Ciężki
był i bezwładny Wskoczyła do
kuchni chwyciła za kubeł z wo-dą
i chlusnęła nią na męża
fyf(lfff'r ' '
— Julek! Julek! Tomek tutaj!
Podprogiem!' Zemdlony chodź!
Pomóż! ' ''""iu
Julian runął jak długi na ce- -
glaną podłogę kuchni aż rozla-na
woda prysnęła naokoło Za-klął
siarczyście podniósł się o-cięż- ale pięścią się na Marię za-mierzył
—ijuż chciał się mścić
— gdy wreszcie sens jej słów do
tarł do jego sparaliżowanej świa- -
domości Jak lew któremu z nie
wiadomych przyczyn — otworzo-no
klatkę runął zataczając się
na podwórze
Gdy wnipśli Tomka doTmiesz-kani- a
w ręce miał bukiet świe-żutkiej
mimozy Omdlałego z wy- cieńczenia -- i choroby Tomka do-cuc- ili niebawem Radości i
opowiadaniom nie było końca
Śpiewali nawet i kolędowali oko-ło
północy po polsku i pot fran-cusku
I dzisiaj razem z "wami
napewno też kolędują przeżyw-szy
w noc wigilijną cud jaki nie
często się zdarza dzięki pomył-ce
francuskich władz Ruchu 0- -
poru
Poeardllwa' nazu--i Nlnmpńiu un Francji
2)Na co? Po co?- - "
3) Nie DrzeJmul sio!
vA
1)
nieświadomie głośne sylaby Francji czlcnkaw-5arm-
1'
na
Pół-nocy
puszczy
lub napotkania dzikiej zwierzy
ny ±-- o przyoyciu na miejsce
muszę odrabiać zaległości od o-ftatni- ego bardzo zabpoobboyntnui i Ipnodiadnłiueższseąj
nieobecności misjonarza wraca-ją
do poprzednich wierzeń oraz
praktyk religijnych Nieraz mu
szę wielokrotnie nawracać tę sa-mą
wioskę lub poszczególne o-so- by Praca misyjna jest tym
bardziej utrudniona że nie ma-my
powołań wśród samych In-dian
Mentalność zaś nasza zu
pełnie odbiega od mentalności
indiańskiej Po prostu wzajem-nie
się nie rozumiemy chociaż
używamy tego samego języka
Poza tym na przeszkodzie' stoi
swoisty styl życia Indian' w pusz-czy
W czasie dnia odpoczywają
a w nocy ruszają na polowanie
czy rybołówstwo Podobnie i w
posiłkach mają odmienny styl
od białych: jedzą wtedy gdy od-czuwają
tego potrzebę W tym
ich1 trybie życia pomaga im sa- ma natura zwłaszcza u nas na
Północy Jak Ksiądz może się
zorientować z mapy jesteśmy
bardzo blisko kręgu "polarnego
W lecie' mamy noce jasne a w
zimie dni ciemne W rezultai:
każda pora dnia nadaje sis na
odpoczynek' jak i"na pracę
Rzeczywiście Spoglądam na
?egarek Jest godzina pierwsza w
nocy Bez większych trudności
możnaby byłoćzytać Nie ma tu
zupełnych~demnóścL Nie przy-zyczajo- ny do jasnych ?nocy
mam iruanqscize snem
sKSSKuKBKBiSHBKBĘKSn
Moc serdecznych życzeń
świątecznych i noworocznych
SLE SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONU
TENNESSEE OPEN GRILL i
OTWARTY OD 6 RANO DO 130 W NOCY ftf ii
1554 Queen St W — - Toronto Ont ${
jff
iii
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH if
ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
śle swym'Klientom i całej Polonii t
W'
DUNDAS - DOVERGOURT i }
BUTCHER & GROCER !j
J DurskL-właścici- el Najlepszy wybór wędlin szynek i świeżego mięsa U
1275 Dundas St W (blisko Dovercourt) — Toronto łft
Tel LE 2-84- 27 W
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
i Nowego Roku- -
najlepsze życzenia składa swym Klientom i Polonii
JEAN DARLENE SHOPPE
M SIWIEC właścicielka
1203 Dundas St W — v Tel LE 3-62-
58
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO" NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
życzy' '
'te
NrS3
UBA TRADING GO LIMITED
Hurtownia towarów spożywczych
wyrabianycli w Kanadzie i importowanych
420 Bathurst St — Toronto — Tel WA ! 1
L' I W I
f ' " ii"
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I POMYŚLNEGO NOWEGO ROKU
życzy swym Klientom i całej Polonii
HENRY'S BARBER SHOP
Właśc Henryk Wronowski
Polski zakład fryzjerski
1572 Dundas St W
(by Sheridan Ave)
531-770- 3
Toronto
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
STANS FARM FRUIT MARKET
684 Queen St W
życzy
Właśc S STECKIEWICZ1
Tel
3 Ont
— Tel EM 6-26-U
Wesołych Śtdiąt Bożego Narodzenia
i SzcześKwnftń NnwpnnRnku
r%życzy 0 ti
j Fulure Fuel 0U Ud & Śeryice Siaiion
Czyszczenie i obsługa furnaceow bezpłatnie
I Dostarczamy oliwę do palenia czyścimy i naprawiamy
j piece Sprzedajemy"benzynę marki B--
A Smarujemy
Ę samochody i naprawiamy solidnie dobrze i tanio
Każdarróbota% gwarantowana
Blcor St W TelLEĆ3551 po 7iecz RO„2-94?- 4
mebSpieczeńśtwem zabłądzenia - iKsAndheiWoinickiTl-Ch-r SSlS1
I1f
8'
2-61-
15
945"
1
1
i
!
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 23, 1964 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1964-12-23 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000253 |
Description
| Title | 000423a |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | i J ii "i ł ' - jH itr 'i affi avr h 4 '"ffI JhlII 5fi? - i i -- bksi rr i ' 'I l t Im W rf fil ' : lim vi VJŁ 1 i ł s? m VMiL Mi 1Hi' '! v -- irtw a " w Lii fei1 Ml 4 #J4i' W 3 ił ' ' w 1"! KłW Oi"8 --i _t-- i - T BSTh -- i pfp-r- t i'-- ' 'a1 5M P3l!'ł3sl-- łŁL Ił i l„ ?J i V 5 ai-"- '' - 'łi i SŁi ' i-- r BrmaiSPIr-P-irr!mii ś' J Im Ł"v l B iŁ ł ' 5 :ł IWWJ ł 'I --~ 'i M j' ikgsw W-jg- __ _ _ f ~ iJmaBStBSSHSSSSSS&& -- SIR 12 '? ► in ~r i j—-- & ▼ t wA' i r -- 1 iw i gg f l -- ? ' K ! ilpe serdecznych życzeń świątecznych £ --iioiuóroczmjch składają CLAREMONT CONFECTIONERY WłascMaria i Stanisław Proszowscy f Dziękujemy za dotychczasowe poparcie Mamy na składzie gazety tutejsze i zagraniczne Różne pisma z Polski Przybory kancelaryjne oraz kartki 722 Queen StW Toronto Tel EM 4-99- 91 - i WESOŁYCH 5WIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU życzy swej Klienteli i całej Polonii EKÓ GOŃFECTIONARY Zabawki dlatlzieci — gry — ozdoby choinkowe 4 czekolady importowane-polski- e i inne 656 Queen StlW' ' — Toronto' — UN 1-05- 56 NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO -- NOWEGO ROKU życzy 'swym Klientom i całej Polonii 3 j'AN KRUŻEL 'ZAKŁAD KRAWIECKI PRASOWANIE CZYSZCZENIE ODZIEŻY ' 2783 Dundas Stf West —Toronto — Tel RO 7-64- 93 Z OKAZJI' ŚWIĄTsBOŻEGO "NARODZENIA 1 NUWiSliUKUKU a inajlcpsze'życzcniaJ zasyła ś£h£Pj£L&V ' ONTARIO-iMEA- T PRODUCTS jllurlownia vyróbóv inicshych:wyrabianych na sposób "curopojski Dóstafcimyjdosklepówżądajdeinaszych wyrobóv7'w svoich sklepach 783 QucenSt Wv Toronto TelEM 4-77- 20 157 Roncesvallcs Avc Toronto Tel LE 5-46- 48 Wesołych Siuiąt BożegoWarodzenia i Szczęśliioego Noiuego Roku 1 --r życzy lt i SĄNITAS PHARMACY '546 Qucen StW: Toronto Ont EM 3-37- 46 AJP Moc serdecznych życzeń $a$ świątecznych i noworocznych § składafswj'm Klientom i całej Polonii JM "CŻECHOSKI BUTCHER SHOP $ x Pierwszorzędny skład i wyrób wędlin ?os na wzór europejski aj 678 Quccn St W — Toronto — Tel EM 8-64- 22 W WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO 'NARODZENIA SZCZĘŚCIA I POJIYSLNOSCI '' życzy 'saggrwssBK-- ' BAT ES & DODDS - 'DOM POGRZEBOT H-A3ORD-EN President TEL 363-068- 1 931 Quean StW (róg Strachąn1 AveJ Toronto SSSSSSSSSSgSEgg ię Jurgiewiczowie mieszkali na farmie niedaleko Roanne(Fran-fcja-) w pobliżu Lyonu Uprzątnę-li się dopiero co 'z bydłem "poza-mykali wszystko staranniezary-glowal- i drzwi kuchenne --r- jak to czynili codzień ponieważ był to okres wojenny'i mieszkali na odludziu Zabierali się do wie-czerzy jak codzień aczkolwiek nie była to wieczerza dni po-wszednich a — Wigilia Wigilia w 1943 roku Maria Jurgiewiczo-w-a postawiła na stół sporo jad-ła ot tak dla tradycji chociaż jedzenie wcale nie było jej dziś na myśli TJaszykowała sporo wi-gilijnych potraw napiekła — bo spodziewali się swoich kumotrów z Montrbrison Niestety otrzyma-li w ostatniej chwili depeszę że: "Coś zaszło Nie możemy przy-jechać" Julian zachodził w gło-wę co się mogło stać? Żeby to tylko nie żadne porachunki z bo-szami- !1) — Wiesz Maryśka — przer-wał milczące 'rozmyślania Julian — jeszcześmy nigdy dotąd nie świętowali sami Zawsze był ktoś Jak nie Polak to Francuz — No i z Tomkiem to było warto myśleć o świętach — wtrąciła Maria — A Jeraz — po co nam kto? Po co mi święta? — Otarła zapaską oczy odwro eona tyłem do Juliana miesza jąc coś na piecu — A nie wspominałabyś Ma rysKa: ly zawsze najgorsze w swej głowie przelewasz To ci i tak na zdrowie nie wyjdzie My jakoś musimy żyć a Tomek na drugim świecie Ciepło mu dobrze o nic się nie troszczy Łez jak ty nie wylewa 'A my tu mamy wojnę i jeszcze nie wiadomo' co z nami będzie Ju lian niby to pocieszał- - ale sam kamień ciężki dźwigał 'na ser- - cu i oko j łzą wzbierało na każde wspomnienie o Tomku No bo jedynak był i szczeniak- - prawie Zbałamucili go koledzy i rprzy stąpił i do Rćsistance3 {Francu ski Ruch'Oporu)'Siedemniesię cy temu? 'jak zginąłby "akcji'j jak się to wyrazili jego przełożę ni na świstku papieru dostar-czonym im potajemnie Minował podobnież jakiś pociąg v okoli cach Grenoble'' i nieudałd" sięt Taki młody! — powiadali ze współczuciem wtajemniczeni Po lacy' A juści polska' brawura! Dostaniecie może medal może pensję dożywotnią po wojnie pocieszano ich Ale Jurgiewiczo wie nie chcieli niczego Męczyli się tylko stratą niepowetowaną popłakiwali zachodzili w głowę — rozmyślając przeróżnie kłó cili się coraz więcej oddalali się od siebie — topili swoje cierpienie w pracy Od czasu zaś do czasu przystawało któreś w zamyśleniu z cichym zapyta-niem: "Nó i na co towszystko? Po co to?j— A quoi bon? 'A quoi bon?2) —'"jęczała [nieraz wobec sąsiadki Madame Feugere — pani Jurgiewiczowa Już siedem miesięcy tej 'męczarni — myśla-ła Marią"'— Siedemnastoletni chłopak! "Sam się zakatrupił I po co? Zupa grzybowa- - roznosiła się swynxt ciężkim zapachem po całej kuchni Czysto tu było cicpio i przyuunie muan się gnał po butelkę Beaujolais lep szego rzekomo wina które do-stał wczoraj od Tuziniaka z" któ rym pracował razem w fabryce butów ' — Ten fais pas3) stara! Chodź-n- o tu napijemy się 'tego Bę-dzie nam 'lżej Maria podeszła do stołu trącili się "szklankami i nie patrząc na siebie — wypili wino jednym haustem jak gdyby wy-raz tej wspólnoty był grzeszny Maria kończyła akurat dzisiaj swój 38 rok życia Była przystoj-ną wysoką brunetką w owym czasie mocno juz podsiwiałą 0-cz- y ciemno-niebieski- e głęboko osadzone mocne stanowczym łukiem zarysowane brwi — twarz owalna chorobliwie bla-da pocięta niemiłosiernie zmar-szczkami które pisały w ten spo sób pamiętnik jej utrapień wie lu lat ciężkiej harówki i ponie-wierki żal trawił jej serce za synem którego kochała ogrom-nie Przyszło jej na pamięć iż co roku niewiadomo skąd i jak przynosił jej zawsze na urodzi-ny bukiecik kwiatów — najczę-ściej mimozy i jakiś malutki pre- zencik Julian w te rzeczy się nie bawił Urodziny rocznice i-mie-niny — co się tam w takie bzduradełka bawić? — mawiał w czasach gdy żona będąc jesz-cze młodszą nieco więcej o swo-je prawa walczyła" W każdą wi-gilię na stole tuż przy opłat-ku z Polski — stał przemiły bu- - Kiecifc astrów roz lub lilŁlilUY Dziś na stole nie ma nawet o-pła- tka — pomyślała Maria i jak gdyb zawstydzona swym niedbalstwem? pobiegła' na eó- - uubypiaiKi syna do oprateir zawsze na półce z jego ZWIĄZKOWIEC? -- f- BOŻE NARODZENIE CAmai) 1964 1L - mimozy książkami Otworzyła drzwi-- : za-wahała się niewiedzącsamacze-m- u — jakby była intruzem w królestwie swego syna Siła ja-kaś niewytłumaczalna 'pchała ją naprzód i czyniła ją powolnym narzędziem podświadomych na-kazów Sięgnęła ręką po łańcu-szek do żarówki — zapaliła Pusto tu było głucho i wiało zewsząd pustka opuszczenia Ku rze porozsiadały się na półkach etażerkach co mniejszy kąt za-snuła pajęczyna Sięgnęła ner-wowo po kasetkę z opłatkami 0-tworz- yła ją i zdrętwiała ze zdzi-wienia Opłatków w kasetce nie było Jakto!? Przecież nie wy-rzuciłam Kłóciła się ze swoją pamięcią A może — może Ju-lek wziął już? Nnie! Kasetki nikt nie ruszał Tylko jej palce znaczyły się wyraźnie na osiad-łym kurzu Czyżby Tomek za brał opłatki ze sobą? Ale on wyjeżdżał na wiosnę! Przecież nie mogłi myśleć o świętach -- wy jeżdżając na parę tygodni tylko A może schował je gdzie indziej? Ale gdzie? — Szukała wszędzie i popłakiwała coraz rzęsiściej nad każdą relikwią swego syna — Maryśka!'Coty tam robisz? Czy nie będzie 'dziś kolacji? — zakrzyknął nieco' już podchmie lony mąż z kuchni — Maria szybko pozamykała szuflady po-prawiła łóżko tu i ówdzie starła kurz pożółkłą serwetą pocało-wała fotkę Tomka" z lat dziecię-cych — otarła łzy rękawem i zeszła na dół Julian nie był roz-mowny jak zwykle ostatnimi czasy Jak zawsze zajadał z za-cięciem "zgłodniałego furmana mlaskając przy tym niesamowi-cie co zawsze raziło nie do znie-sienia uszy Marii Skończywszy wypróżnił resztę" wina zapalił fajkę wyciągnął leniwie nogi w stronę pieca ipocząłcoś mru-czeć po pijanemu" puszczając? od czasu ''doi czasu1 kłęby dymu! Wi-no" które wypiła Maria dla za-bicia swej zgryzoty- - obezwładni-ło ją teraz całkowicie Bała się ruszyć z miejsca by mąż jej nie wykpił lub nie wszczął jakiejś awantury pijackiej nie chciała też kleić się zbytnio w jego o-becn- ości bo on zwykle stawał się' furiatem na widok jej łez Maria odwróciła głowę w stronę oioian Ktorc miało t bardziej - a-trakcyjhe''t- łódlaH jej " rozważań "Tomciu!" Tomciu najmilejszy! Synalku mój jedyny! Nadziejo jedyna dni moich! Gdy-bym ja cię tu miała przy sobie gdybyś choć na święta się tu nadarzył! — Przez szczelinjr o-kien- nic wciskał się śnieg" — Gdyby! Gdyby! Wyobrażała go sobie męskim silnym roześmia-nym- delikatnym jak~ kwia't o słońca wschodzie Miał czarną kędzierzawą czuprynę "śniada twarz ślicznie wykrojone usta nos rzymski oczy - mby-pierws- ze fiołki na wiosnę "Syneńku mój! Po co ja-ci- ę rodziła? Po co ja cię tyle- - nocy bezsennych pieściła? Po co? Żebyś "przepadł? Tak na zawsze bez śkidu? By cię ro-zniosło jak kurz słoneczny nad gościńcem?" Myślenie jej la ment jej duszy przerodził się w pocWemnej :!le!SS15iSt5!S!IS!l!C!S!I!5!SlS'C!Sl5!C15tSlSlS16!SlSĄ!S!SlS!{!gtC!S!Ct!jll Wśród misjonarzy Indian Północy (Dokończenie ie str 101 wiedziłem w towarzystwie miej-scowego misjonarza pokazują mi rożnego rodzaju wyroby ze skory zwierzątikamiem i drzewa które one wraz z matką produ-kują według dawnych' wzorów inaiansKicn ro wielkich mias-tach i ośrodkach turystycznych wyroby sztuki ludowej Indian są bardzo popularne i cieszą siędu- - ym popytem Głównym jednak źródłem u-trzym- ania Indian Dalekieji jest nadal polowanie" -r-y- bołówstwo hodowla bydła i upra-wa roli Wysiłki rządu federal-nego idą w tym kierunku aby rolnictwo Indian podnieść na wyższy poziom i usprawnić ja- - Kosc nodowii Jest to proces po-wolny ale widać jegowyraźne postępy Jedynie Indianie żyia- - cy w lasach dziewiczych używa-ją starych metod w polowaniu i żyją w prymitywnych lepian-kach lub szałasach Przed idio-mami i wioskami stoją L słupy z totemami ilustrującymidzieje poszczególnych rodów indiań-skich Do nich misjonarzdocie-ra tylko" parę razy dorokuT Je-den" 'z misjonarzy' opowiada "mi o swojej pracy wśródjlndianjży-iącyc- h w — "Jedynym środkiem loko-mocji dla Indian żyjących w guszczy i w lasach dziewiczych to rzeka i canoe Czaśemudajęsię do"nich piechotą używając sta rych szlaków i ścieżek lindian- - skiclifTen ostathiiedriak'sposób poarozowania jest poiaczony z i ANIELA A RADEK - - słowa i zdania całe "O Synu No-wonarodzony! O Chryste! Toć Cię Twoja Matuleńka po śmier-ci obaczyła toć toć— Nagle w szarą okiennicę jedynego ok-na z kuchni wychodzącego na podwórze ktoś zastukał — Cicho nieśmiało lękliwie raz — dru-gi — trzeci "Maria skamienia-ła w bezruchu Natężyła słuch Powtórzy się? Nie powtórzy? P znowu potrójny stuk Serce za-częło jej walić jak młotem W tym pustkowiu w tych krz-akach? Któż to może być? O tej porze? Niemcy by łomotali kol-bami kumotrowie by stukali głośno w drzwi Kto to? Boże! Zerwała się zgasiła lampkę i przez lufcik w drzwiach wyjrza-ła Na podwórzu było pusto W świeżym śniegu czerniły się śla-dy Ktoś stał oparty o okiennicę Zauważyła że 'był wzrostu jej syna Jakiś mężczyzna Sam je-den Może 'ktoś z Maąuis?) Mo że Żyd jaki? Podeszła po cichu do męża szturchnęła go raz drugi — ale on spał jak zarżnię-ty Podeszła raz jeszcze do drzwi otworzyła lufcik i półgłosem spy-tała: "Qui est la? Qui c'est?" Na-gle sylwetka oparta o woletę o-kie- nną z głuchym łoskotem ru nęła w śnieg Jezus Mana! Ra-tuj!" — krzyknęła głośno już Maria otworzyła gorączkowo drzwi przykucnęła nad leżącym człowiekiem podniosła oburącz jego głowę ze śniegu gdy do u-sz- u jej wtargnął ledwie dosły-szalny szept: "Mamo! Mamo Ma" — "Jezu fChryste! To ty To-muś- ?! A skądeś mi się tu wziął?" — szeptała pośpiesznie kładąc jego głowę na swoich kolanach zasypując go burzą pocałunków Próbowała go podnieść Ciężki był i bezwładny Wskoczyła do kuchni chwyciła za kubeł z wo-dą i chlusnęła nią na męża fyf(lfff'r ' ' — Julek! Julek! Tomek tutaj! Podprogiem!' Zemdlony chodź! Pomóż! ' ''""iu Julian runął jak długi na ce- - glaną podłogę kuchni aż rozla-na woda prysnęła naokoło Za-klął siarczyście podniósł się o-cięż- ale pięścią się na Marię za-mierzył —ijuż chciał się mścić — gdy wreszcie sens jej słów do tarł do jego sparaliżowanej świa- - domości Jak lew któremu z nie wiadomych przyczyn — otworzo-no klatkę runął zataczając się na podwórze Gdy wnipśli Tomka doTmiesz-kani- a w ręce miał bukiet świe-żutkiej mimozy Omdlałego z wy- cieńczenia -- i choroby Tomka do-cuc- ili niebawem Radości i opowiadaniom nie było końca Śpiewali nawet i kolędowali oko-ło północy po polsku i pot fran-cusku I dzisiaj razem z "wami napewno też kolędują przeżyw-szy w noc wigilijną cud jaki nie często się zdarza dzięki pomył-ce francuskich władz Ruchu 0- - poru Poeardllwa' nazu--i Nlnmpńiu un Francji 2)Na co? Po co?- - " 3) Nie DrzeJmul sio! vA 1) nieświadomie głośne sylaby Francji czlcnkaw-5arm- 1' na Pół-nocy puszczy lub napotkania dzikiej zwierzy ny ±-- o przyoyciu na miejsce muszę odrabiać zaległości od o-ftatni- ego bardzo zabpoobboyntnui i Ipnodiadnłiueższseąj nieobecności misjonarza wraca-ją do poprzednich wierzeń oraz praktyk religijnych Nieraz mu szę wielokrotnie nawracać tę sa-mą wioskę lub poszczególne o-so- by Praca misyjna jest tym bardziej utrudniona że nie ma-my powołań wśród samych In-dian Mentalność zaś nasza zu pełnie odbiega od mentalności indiańskiej Po prostu wzajem-nie się nie rozumiemy chociaż używamy tego samego języka Poza tym na przeszkodzie' stoi swoisty styl życia Indian' w pusz-czy W czasie dnia odpoczywają a w nocy ruszają na polowanie czy rybołówstwo Podobnie i w posiłkach mają odmienny styl od białych: jedzą wtedy gdy od-czuwają tego potrzebę W tym ich1 trybie życia pomaga im sa- ma natura zwłaszcza u nas na Północy Jak Ksiądz może się zorientować z mapy jesteśmy bardzo blisko kręgu "polarnego W lecie' mamy noce jasne a w zimie dni ciemne W rezultai: każda pora dnia nadaje sis na odpoczynek' jak i"na pracę Rzeczywiście Spoglądam na ?egarek Jest godzina pierwsza w nocy Bez większych trudności możnaby byłoćzytać Nie ma tu zupełnych~demnóścL Nie przy-zyczajo- ny do jasnych ?nocy mam iruanqscize snem sKSSKuKBKBiSHBKBĘKSn Moc serdecznych życzeń świątecznych i noworocznych SLE SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONU TENNESSEE OPEN GRILL i OTWARTY OD 6 RANO DO 130 W NOCY ftf ii 1554 Queen St W — - Toronto Ont ${ jff iii NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH if ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU śle swym'Klientom i całej Polonii t W' DUNDAS - DOVERGOURT i } BUTCHER & GROCER !j J DurskL-właścici- el Najlepszy wybór wędlin szynek i świeżego mięsa U 1275 Dundas St W (blisko Dovercourt) — Toronto łft Tel LE 2-84- 27 W Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku- - najlepsze życzenia składa swym Klientom i Polonii JEAN DARLENE SHOPPE M SIWIEC właścicielka 1203 Dundas St W — v Tel LE 3-62- 58 WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO" NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU życzy' ' 'te NrS3 UBA TRADING GO LIMITED Hurtownia towarów spożywczych wyrabianycli w Kanadzie i importowanych 420 Bathurst St — Toronto — Tel WA ! 1 L' I W I f ' " ii" PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I POMYŚLNEGO NOWEGO ROKU życzy swym Klientom i całej Polonii HENRY'S BARBER SHOP Właśc Henryk Wronowski Polski zakład fryzjerski 1572 Dundas St W (by Sheridan Ave) 531-770- 3 Toronto WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU STANS FARM FRUIT MARKET 684 Queen St W życzy Właśc S STECKIEWICZ1 Tel 3 Ont — Tel EM 6-26-U Wesołych Śtdiąt Bożego Narodzenia i SzcześKwnftń NnwpnnRnku r%życzy 0 ti j Fulure Fuel 0U Ud & Śeryice Siaiion Czyszczenie i obsługa furnaceow bezpłatnie I Dostarczamy oliwę do palenia czyścimy i naprawiamy j piece Sprzedajemy"benzynę marki B-- A Smarujemy Ę samochody i naprawiamy solidnie dobrze i tanio Każdarróbota% gwarantowana Blcor St W TelLEĆ3551 po 7iecz RO„2-94?- 4 mebSpieczeńśtwem zabłądzenia - iKsAndheiWoinickiTl-Ch-r SSlS1 I1f 8' 2-61- 15 945" 1 1 i ! |
Tags
Comments
Post a Comment for 000423a
