000101a |
Previous | 16 of 32 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
BBBBBBBBWfiKmgJCJVi'i:''lMv '"i"r "ii"ii -- wrf=:5's:Mag
HiBSiiibUis£SK3w m ?lJa EBiSaWISWlA- - ' l-5TJfM-iV
' TOSSS--
IIPW' pI ?3tf4SW"'ytP4rPareWm" a"' $Px~----1 i -y-- jrą-f -- Tl- d'f_~f i oronw
Italia WW t-- n ifjrTatwT
-- ££ł-3Tf h &&7£VlU7nS' i:-- £
mim "i 'Tłi j'-a- L''
imMh
MU fU i--' $mm m&lm
H
i
K
mmmm łtifm-ti- w mmwAmM h
fMmk
lHjnłbiily#'jfill ' lmimii fMM W
smNSps iimm
mmm
IftŁWKiTOi
1%'imm MW miiM® iiwiii
imimiii iWM
Wiki liii '
Mmii
h'aMi?W% i?ił&i
VI Mti
fSlit 11 JŚŚ1?1 ##S&tfeiim?
1 JT5 T' liIWS
mml
f&$ 'wid i
JMIKSF s i fffit
afeata
'3'
lmr
IKW51
IŁKflijKS 1 KWiinll & fi
WMI łtast
''Mi 8
mi
m
S
££
lłŚ! I _2m'ł4
jJJTjSPjJJJjJJJ
NAJLEPSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI
NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT WIELKANOCY
ZASYŁA SWYM KLIENTOM 1 CAŁEJ POLONII
POLSKA APTEKA SOLARSKIEGO
151 Roncesvalles Ave Toronto Ont
Tcl 536-545- 2
oo
Kcscsrnjs&A
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
składa
The Canadian Bibie Socieły
Upper Canada Disłrict
Pismo święte drukowane w angielskim Braille
i 1250 językach włączając polski
KSIĘGARNIA
1835 Yonge Sh Toronto Ont
Tcl 485-444- 6
♦ - ' " -- ii o) ' m o ——
WESOŁYCH 5W4T WELOW0CNYCH
życzy
swoim Klientom i Przyjaciołom
CORNER GROCERY
SKLEP SPOŻYWCZY
Właściciele: Paweł i Marian Michalczykowie
1068 Dundas St W Toronto Ont
Tcl 533-048- 9
WESOŁEGO ALLELUJA
składa swej Klienteli i całej Polonii
Polish National Bakery
& Delicatessen
1550QuecnSrW
2280 Bloor St W
175 Ronccsvallcs Ayc
Toronto
Tcl 536-301- 3
Tcl 766-782- 7
Tel 534-531- 0
Najświeższe i najlepsze ciastka na urodziny
chrzciny lub wesela
Babki na święta Wielkanocne
Dużo szczęścia i radości
Z OKAZJI ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
Rloor Lansdowne Hardware
W WŁUDYKA kłaść
1277 Bloor St W Toronto Ont
Tcl 531-18- 61
WESOŁEGO ALLELUJA
życzy
TURNER & PORTER
ZAKŁADY POGRZEBOWE
436 Ronccsvallcs Ayc
2357 Bloor St W
Toronto Ont
Tcl 533-795- 4
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
wszystkim Przyjaciołom i całej Potowi życzy
Wincenty Wójcik
PRZEDSTAWICIEL "ZWIĄZKOWCA"
69 Bcllwoods Avc Tcl 531-249- 1 s!bc 1475 Qyccn St W Toronto 3 Ont
8
wmmB2mmmmBmmm
ftsJftwwaalswjas R?Hwa3i
' BiMwJffWWiSKf
£v"W"-f'-''j- ! sir 15)
densie Zaabsorbowana tym
zajęciem monologowała: —
ktoby to pomyślał że go takie
choróbstwo nagle zwalL To
wszystko przez mojego Ja-cob-'a
no nie? To on go wciąż
na pstrajji namawiat A woda
teraz przecie w potokach zim-na
jak lód Tylko że Jacob
przyzwyczajony jego to się
żadne hcho me czepi Powia-dam
panu solidny człowiek
jak ten pień Podczas kiedy
monsieur Pierre Doux Je-sus
gdzież to jemu z wędką
godzinami nad wodą sterczeć
Co się dziwić Jeszcze w obo-zie
zdrowie biedakowi sterali
Matko Święta nie opuszczaj
w tej godzinie uczciwej du-szy
Wieczny pokój racz mu
dać Panie —
Tu się zaraz opamiętała i
stropiona zaczęła zagadywać:
— Skoro go Boże tej nocy
uratowałeś to daj mu teraz
siły by żył w spokoju długie
lata amen Zaleję kawę
wrzątkiem niech naciąga —
Wytarła ścierką ceratę sto-łu
oznajmiając: — dam wam
trochę rumu Nic tak człowie-ka
nie podtrzymuje jak moc-ny
alkohol Nieprawdaż dok-torze?
—
Co za szczęście że Louise
wciąż gada Ta jej chaotyczna
paplanina była w tej chwili
dla Olgi czymś nieodzownym
dla otępienia męczącej świa-domości
W obawie więc by
Louise nie umilkła zagadnę-ła:
— A Jacob się wtedy nie
zaziębił? —
— Skądże — podchwyciła
żywo — głupi katar się go
tylko uczepił I zaraz zaczęła
szczegółowo opowiadać jak to
mu się kazała od razu rozbuć
jak jego mokre skarpetki
przy ogniu suszyła dała mu
kieliszek koniaku a jakże i
Jacob nos mocno w chustkę
siąkając poszedł spać
— Rano już się znów na
pstrągi wybrał — oświadczyła
tnumtalnie — Podczas kiedy
toonsieur Pierre
Tu zatroskana potrząsnęła
głową i schylając się nad dok-torem
zapewniła:
— Już ja mojemu Jacobowi
porządnie giowę wymydlę
Mówiłam: Monsieur może
kauczukowe buty Jacob'a
włoży? "Nic chciał pewnie
się żenował "Monsieur sobie
negi przemoczy" A tu Jacob
jak się naraz swoim basem nie
wtrąci: "co tam alboż to Mon-sieur
Pierre pierwszy raz ze
mną na ryby idzie?" Tak to
powiedział Gdyby się nie o-ucz- wał
Monsieur możeby w
końcu wziął te buty —
Nalała do filiżanek kawę
WarKoczyk jej tylko co sple-ciony'
sterczał sztywno od
czuDKa głowy chy bocząc się
za każdym ruchem ponad jej
krótkim karkiem
— Otworzę słoik konfitur
— powiedziała bardzo poważ-nie
Olga w milczeniu mieszała
łyżeczką kawę Lekarz oczeki-wał
że go zagadnie teraz o
chorego W końcu niepytany
oznajmił:
Kryzys był ciężki Zastosu
jemy teraz wzmacniające śro-dki
i myślę że mąż pam pręd-k- o
powróci do formy —
Piła kawę Zza filiżanki wi-dział
tylko jej gładkie czoło
i kręto opadające nań włosy
Naraz odstawiła filiżankę i
nieoczekiwanie spytała:
— Już po porodzie w tej
farmie? —
— Tak —
— 1 co? —
— Dziecko urodziło się
martwe —
Gwałtownie pochyliła się
w przód
— Martwe? —
Przytaknął skinięciem gło-wy
— Matki zresztą tez nic u-da- lo
się uratow ać — dorzucił
po chwili
Wyciągnął z paczki papiero-sa
— Mogę zapalić? —
Ledwo dosłyszała Po chwi-li
dopiero uczyniła z roztarg-nieniem
przyzwalający gest
— Czy była młoda? —
— Dwadzieścia lat Rok
małżeństwa i pierwsza zaled-wie
ciąża —
Błysk zapalniczki Po chwili
raz idź do tego przemytnika
Francesco z którym
jak mi mówiłaś straciłaś naj-piękniejsze
lata twojego ży-cia
i powiedz mu że rano mu-simy
już być granicą Ty
ja i Małpa
John Smith obudził się z
piekielnym bólem głowy Le-żał
na ławic pod ścianą Obok
na stole stała butelka wody
a pod nią kartka papieru
— Sorty pisał llorhc
Brown Powkdi staremu by
_ Ww—- - - rt~— - „T --Ł--ł!iaiJ t — -
'mmimNmmmmmzMOMmiummmCzmmwmmmmz 0bbb Ba HHaaa o HnBB-:nB:B'- B aaj
dym wolno nozdrzami wypu
szczając wyjaśnił:
— Kr otok bjł wyjątkowo
gwałtowny żjcie po proatu
spłynęło z krwią i Jciedy wró
cilem było juz zapóźno —
Znów zaciągnął się dymem
— Dziecko możeby się jesz-cze
dało utrzymać przy życiu
ALałem na miejscu aparat tle-nowy
Ale coż — tu uczynił
zniechęcony gest ręką
— Istamała więc Bzansa u-ratowa- nia?
—
— Tak istniała napewno
fylko że w farmie w czasie
mojej nieobecności stracili
zupełnie głowę Babka położy-ła
dziecku wzdłuż tułowia że-lazny
klucz żeby odpędzić
"złe moce" Zięć usiadł na zy-dlu
i nie ruszał się przywo-łana
na pomoc sąsiadka tylko
szlochała ścierką zbierając z
podłogi krew —
— A pan był właśnie tutaj
— skonstatowała cicho
— Musiałem zrobić za-strzyk
Był to zabieg decydu-jący
—
— To znaczy? —
— Znaczy to że gdybym go
nie zrobił mąz pani tej nocy
prawdopodobnie by me przez-
- - — Matko Boska! — wykrzy-knęła
Louise I dolała sobie
rumu
— A teraz będzie żyć
Prawda? —
Łagodnie przykrył dłonią
jej rękę
— Proszę się już niczego
nie obawiać —
Uśmiech który zadrgał w
kąciku jej ust mógł byC rów-nie
dobrze wyrazem jakiejś
zupełnie w tej chwili dla me-go
niezrozumiałej goryczy którą usiłowała powstrzy-mać
Nie zastanawiał się jed-nak
nad tym Bo zauważył
równocześnie że ma jasne
bardzo dziecinne oczy o mis-ternie
centkowanych źreni-cach
Opuściła powieki o pod-winiętych
jakby wilgotnych
rzęsach i patrząc na okruchy
chleba zgarniać je zaczęła
bezmyślnie z jednej kratki ce-raty
w drugą Nie unosząc
wzroku mówiła jakby sama
do siebie:
— Młoda kobieta dziecko
i oto już nie żyją Przecież
nic nie zawinili Dlaczego los
tak niesprawiedliwie decydu
je? —
010:#0t0t0!0l0&i0&&S0&&0i0l0&i0i0S0t#&t0&Mjn KOLEKTORZY
(Zakończenie 10)
trajkicm 1 będzie z nami?
tak
we
ze str
co
ze
Kto może eksportuje Tyl-ko
eksport pomaga krajowi
Eksporterzy korzystają z
przywilejów Szczytem przed-siębiorczości
angielskiej jest
sprzedawanie frankfurckich
kiełbasek do
Firma Gorringe mieszcząca
się tuż przy pałacu królowej
eksportuje tradycję — zapo
wiada że będzie wysyłała do
Stanów Zjednoczonych pre-zenty
gwiazdkowe w opako-waniu
królewskim herbami
królewskimi w atlasie ze
wstążkami pieczęciami Tak
jak wysyła się korony lordom
albo ordery świeżo mianowa-nym
hrabiom Prezenty natu-ralnie
też
Czy chcielibyście otrzymać
na gwiazdkę durszlak czyli si-to
takie same jakie używane
jest w kuchni królowej? Ze
sklepu który na dzrzwiach
ma wielki herb napis: By
Appointment to Queen Eliza-beth
the Second
Taki sam herb byłby na pu-dełku
i świadectwo sklepu w
którym kupuje kucharz z
Buckingham Palące
Największym eksportem
Produkt czysto angielski roz-chodzi
się powoli na cały
świat Obecnie Joe Kagan dy-rektor
fabryki ubrania dla
"nastolatków" zadeklarował
że w bliskim czasie mężczyź-ni
zaczną chodzić w krótkich
spódniczkach Uważa on że
Małpa o ludzkiej głowie
(Zakończenie ze str 12) pieniądze zapisał na wietnam-- —
Flores — zwrócił dOSkich inwalidów albo jeszcze
Sonorw — Zbieraj sie za- - lepiej przepił je z dziewczyn- -
kiedyś
za
kami przehulał i
mnie —
zapomniał o
Gdy w godzinę później z
miejscowym komendantem
policji zjawił sic na
wszelkie pytania zbyte zostav
ły obojętnym wzruszeniem ra-mion
Brudny połatany na- -
miot stał wprawdzie na swo-im
miejscu ale nic było już
w nim ani słoja z Małpą ani
nie siedziała przed nim Śeno-r- a Flores ani z paki nie wrze
szczał Horhe Brown
Bezradnie poruszył ramio-nami
— Pocóż o tym myśleć
Uniosła na niego oczy pdne
niezrozumiałego wyrzutu
Zdusił w popielniczce papie-rosa
Na jego palcu błysnął
gruby sygnet o cyzelowanych
inicjałach Olga skupiła uwa-gę
tylko na tych dwu literach
starając się tym urwać wątek
natrętnych myśli Nie zdołała
się jednak opędzić od dręczą-cego
ją pytania
— Więc gdyby nie opuścił
pan tej kobiety w połogu?
Ramiona jego znów się poru
szyły tym razem jednak z wy-razem
lekkiej irytacji
— Cóż miałem robić Jes-tem
tu przecież jedynym le-icarz- em
w promieniu Bóg wie
ilu kilometrów Tutaj mąz pa-ni
w agonii tam ta kobieta
borykająca się ostatkiem sił
— A pan był właśnie tutaj
— 1 tam Jak się dało Tej
nocy poczucie odpowiedzial-ności
dosłownie mnie swym
ciężarem przygniotło Poczu-łem
się naraz straszliwie sam
wobec sytuacji w której moje
możhwości mi się zni-kome
Byłbym może w końcu
uo tej farmy zdążył jeszcze na
czas Ale pech chciał że kie-dy
byłem tutaj wichura zwa-liła
topolę I to właśnie o kil-ka
metrów od mego auta któ-re
na drodze po-niżej
zbocza Drzewo całą dłu-gością
swego pnia padło w po-przek
szosy Musiałem więc
na piechotę przebyć około
czterech kilometrów by wre-szcie
dojść do ścieżki wspina-jącej
w stronę farmy —
— I było juz zapóźno — do-kończyła
Podrzucił w dłoni płaską
zapalniczkę i wsuwając ją do
kieszeni nieoczekiwanie wy-buchnął:
— Czyż to moja wina?! Od
dwu lat gwałtuję o pomoc ale
władze wcale tym się nie zda-ją
przejmować Jeszcze tej je-sieni
przedstawiałem sytuację
na departamentalnej sesji
Potakiwali przyrzekli i na
tym koniec A ja dalej bory-kam
się sam
W swej bezradności wydał
się naraz Oldze nad wyraz
ludzki Rozparł się w krześle
i ręce w kieszenie założywszy
mówił patrząc w okno:
— Już mam dość! Na co ja
to wygodniej niż w spodniach
Szkoci naturalnie się oburza- -
I mamy kłopoty finanso- - ją to degradacja len naro
Frankfurtu
z
i
królewskie
i
mini-skir- t
się
i
jarmarku
wydały
zostawiłem
się
dowego stroju ale gdy zacz
nie się handel i oni się prze-proszą
o ile naturalnie owe
mini-skir- t dla panów będą ze
szkockiej kratki
Najważniejsza sensacja po-lityczna
w Londynie to nie
kongres konserwatystów i
wiadomości jakie płyną
wprost z ust wodza opozycji
ale nowiny o romansie pand
w Moskiewskim ZOO Nie u-da- ło
się Przez kilka dni żyliś-my
w napięciu czytaliśmy ko-munikaty
z wypiekami na
twarzy Boleliśmy naturalnie
nad tragedią Chi Chi i An An
które to zwierzątka miały się
kochać pod mikroskopem nie-jako
obserwowane przez set-ki
ciekawych ludzi
Naturalnie że godność im
nie pozwoliła na uniesienia
miłosne w takich warunkach
Panda wróciła nieskażona a-- ni
politycznie ani fizjologicz-nie
Tak jak owa Wanda w
naszej historii odżegnała się
od wroga chociaż był piękny
i natarczywy Podobno w cią
gu lat przyjemnego i przyja-cielskiego
obcowania z ludźmi
nabrała sympatii do tego ro-dzaju
i swoją miłość okazywa-ła
wyraźnie dozorcy klatki ig-norując
pandę An An
Na zakończenie o innym ro-mansie
Jaś i Małgosia czyli
John i Mcg para kochających
się małżonków miała wciąż
kłopoty z mieszkaniem Naj-pierw
w hostelu przeszkadza-no
im kochać się czule Kie-rownik
złapał ich na koryta-rzu
i bardzo się piewał Po-tem
w nowym mieszkaniu
przydzielonym przez gminę
czuli się źle ba za wiele było
hałasu za oknami a łóżka w
sypialni oddzielne co jak wia-domo
dla kochającego sic
małżeństwa tragedia
Wciąż wnosili pretensje do
zarządu miasta wciąż prosili
o przydział gniazdka gdzie
mogliby gruchać i czule i bez
przeszód Wreszcie otrzymali
— podwójne łóżko ogródek
z nasturcją cisza za oknami i
cectera
Prawdziwe szczęście spot-kało
państwa Williamsów z
Derby i w sam czas bo Jaś
ma siedemdziesiąt lat a Mał
gosia sześćdziesiąt osiem
~ AV #1t2--K vm rytif--j
-+- i mt# aSSOTsug
tu jeszcze czekam w tych prze
klętych górach? Mógłbym so-bie
przecie założyć gabinet w
Paryżu czy Tuluzie i żyć spo-kojnie
z bogatej klienteli ja-ko
naprzykład specjalista bez-bolesnego
porodu Miałbym
urocze klientki i wysokie ho-noraria
A ja ganiam tu z o-sie-dla
do osiedla i w dzień i
nocą nieraz bez chwili wyt-chnienia
za jedyną satysfak-cję
mając czasem to że kosz-tem
jednego życia uda mi się
uratować to drugie Puszczę
wszystko kantem i pojadę do
stolicy —
Mówił to możliwie jak naj-bardziej
siebie samego prze-ko- n
ywującym tonem Po
chwili jednak oparł się o stół
wyznając:
— Ale wiem że tego nie
zrobię —
— Ja też tak sądzę —
— Trochę rumu? — wtrą-ciła
Louise —
A la votre docteur —
Zachęcająco podsunęła ku
niemu wypełniony po brzegi
kieliszek Wypił jednym hau-stem
— Wszystko w ręku Boga
— oświadczyła pobożnie Loui-se
— Tej nocy zadecydował po
prostu wiatr —
Louise zbita z tropu spoj-rzała
chyłkiem na Olgę Na
wszelki wypadek spytała:
— A któż tę wichurę tej no-cy
zesłał? —
— Miłosierny Bóg —
Drwiący ton Olgi wymknął
się jei uwagi
— Ńo widzisz — odparła
zadowolona — To On żywio-łem
wszelkim rządzi to On de-cyduje
o naszym losie —
— Jego wola zakrawa cza-sem
na ironię —
— Sainte Vierge blu2ni ko-bieta!
Sama już nie wie co
mówi Przecie tam na górze
juześmy gromnicę paliły Za-pomniałaś?
—
Tu doktora za łokieć przy-trzymując
zapewniła:
— Nieboszczykiem już był
głowę moją za to daję! Naraz
dyszę krzyk Lecę na górę A
ona spokojna jak gdyby nig-dy
nic "Zgaś gromnicę Loui-se"
— mówi Patrzę na łóżko
a on śpi Oddycha! No cóż
pan na to doktorze? —
Pozbierała na tacę filiżanki
i usiadła na stołku
— Ha Bóg wie dobrze co
robi — ciągnęła swymi mały-mi
oczkami nabożnie spoglą-dając
w sufit — Chciał ją
tknąć nieszczęściem aż naraz
zal mu się jej zrobiło Więc
się rozmyślił "Zacnego ma
człowieka — powiada sobie —
to niech się nim dalej cieszy
Niech sobie żyją szczęśliwie
— Daj spokój Louise! —
Zaskoczona tym protestem
umilkła Lekarz uważnie u-ni- ósł
na Olgę wzrok
— Daj spokój dość! —
krzyknęła po raz wióry obie-ma
dłońmi uderzając o blat
stołu
Nienawykła do tego tonu
Louise zerwała się ze stołka
Próbowała się nasrożyć U-chwyc- iła
się więc rękoma za
biodra i skandowała chyląc
się za każdym słowem wprzód:
— Tobie to już czas odpo-cząć
Pójdziesz teraz spać
Patrzcie jakie ma blade usta!
A trzęsie się biedaczka jak w
febrze Do łóżka! —
Drgające za każdym sło-wem
wąsiki i koniuszek śmie-sznie
zadartego nosa pozba
wiały ją jednak wszelkiego
autorytetu
— Widzi pan jak ona mnie
ta teroryzuje — zażartowała
Oiga Ale zażenowana swym
poprzednim wybuchem opu-ściła
głowę Lekarz wstał
— Już ja się tu wszystkim
zajmę — zapewniła go Louise
Precyzował zwięźle swe zlece-nia
dotyczące chorego a sta-ruszka
za każdym jego sło
wem potakiwała żywo głową
dając do zrozumienia że o
niczym nie zapomni niczego
nie przeoczy Na pożegnanie
ujęła jego rękę w obie dłonie
i potrząsając mą powtarzała:
chininę filiżankę buUonu a
potem trzy razy dwadzieścia
Kropli dobrze dobrze niech
pan będzie spokojny
Z tymi słowy wyprowadziła
go na korytarz Od drzwi skło-nił
się jeszcze raz ku Oldze
Zdało się jej w tej chwili że
gdy odejdzie straci w nim
swe jedyne zaplecze Ogarnął
ją lęk Wychyliła się więc za
nim poza drzwi pj tając:
— Pan tu wróci? —
— Jeszcze dziś po południu
— zapewnił spokojnie
— Saint Joseph a ja tu
wciąż tylko w tej mojej ko-sai- h!
— wykrzyknęła naraz
Louise
— To nic ma brave Louise
to nic — uspokajał z uśmie-chem
Więc poły sw ego swetra po
bokach obciągając już przy
samych drzwiach porozumie-- "
wawczo powiedziała:
— Pójdę nieboszczykowi
zmierzyć temperaturę —
Ha lorka Chmielowska-Guillc- y
St Życzenia z Toronto
Qoi'r1"")ia 'Żoin-p-ti- in TłTnenJn ™ „ ~v~ — v- -v ŁoWlcyu sumują ą dla wszystkich Przyjaciół i całej Polonii
składa
LECH MOKRZYCKI
wraz z ZESPOŁEM
NEW CANADIAN PUBLICATIONS
jj 52 St Clair Ayc E Toronto Ont
Ł t
U
ti
i
lei 7x-ic- zi
v " - - - 1 9 t a
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy swej Klienteli i całej Polonu
Pw ZZ3
Sklep Spożywczy
Znany ze swych wyrobów masarskich
i wędliniarskich
F MIKA właściciel
1242 Dundas St W Toronto Ont
Tel 531-100- 6 t%Ji
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy swej Klienteli i całej Polonii
PEAC0CK'S HARDWARE
Wielki wybór farb tapet naczyń linoleum tiles
narzędzia plumberskie — Wyrób kluczy
1026-2-8 Queen St W (przy Ossington)
Toronto Ont
Tel 532-070- 3
DUŻO SZCZĘŚCIA 1 RADOŚCI
Z OKAZJI ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
SWOIM KLIENTOM I CAŁEJ POLONII
THE FUTURĘ BAKERY
739 Queen St W Toronto Ont
Tel 368-423- 5
Afl £ A TlL£ fTl łtŁ w£
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
swoim Klientom i całej Polonii
zasyła
Toronto Insurance Service
P BOMBIER & SON LTD
Najstarsza i naiwieksza Dolska anencia wszelkich
ubezpieczeń
1366 Dundas W Toronto Ont
Tel 532-643- 3 532-583- 3
NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE
składa
TENNESSEE OPEN GRILL
OTWARTY OD 6 RANO DO 130 W NOCY
1554 Queen St W Toronto
ii?
Ont
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, March 22, 1967 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1967-03-22 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000380 |
Description
| Title | 000101a |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | BBBBBBBBWfiKmgJCJVi'i:''lMv '"i"r "ii"ii -- wrf=:5's:Mag HiBSiiibUis£SK3w m ?lJa EBiSaWISWlA- - ' l-5TJfM-iV ' TOSSS-- IIPW' pI ?3tf4SW"'ytP4rPareWm" a"' $Px~----1 i -y-- jrą-f -- Tl- d'f_~f i oronw Italia WW t-- n ifjrTatwT -- ££ł-3Tf h &&7£VlU7nS' i:-- £ mim "i 'Tłi j'-a- L'' imMh MU fU i--' $mm m&lm H i K mmmm łtifm-ti- w mmwAmM h fMmk lHjnłbiily#'jfill ' lmimii fMM W smNSps iimm mmm IftŁWKiTOi 1%'imm MW miiM® iiwiii imimiii iWM Wiki liii ' Mmii h'aMi?W% i?ił&i VI Mti fSlit 11 JŚŚ1?1 ##S&tfeiim? 1 JT5 T' liIWS mml f&$ 'wid i JMIKSF s i fffit afeata '3' lmr IKW51 IŁKflijKS 1 KWiinll & fi WMI łtast ''Mi 8 mi m S ££ lłŚ! I _2m'ł4 jJJTjSPjJJJjJJJ NAJLEPSZE ŻYCZENIA Z OKAZJI NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT WIELKANOCY ZASYŁA SWYM KLIENTOM 1 CAŁEJ POLONII POLSKA APTEKA SOLARSKIEGO 151 Roncesvalles Ave Toronto Ont Tcl 536-545- 2 oo Kcscsrnjs&A NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH składa The Canadian Bibie Socieły Upper Canada Disłrict Pismo święte drukowane w angielskim Braille i 1250 językach włączając polski KSIĘGARNIA 1835 Yonge Sh Toronto Ont Tcl 485-444- 6 ♦ - ' " -- ii o) ' m o —— WESOŁYCH 5W4T WELOW0CNYCH życzy swoim Klientom i Przyjaciołom CORNER GROCERY SKLEP SPOŻYWCZY Właściciele: Paweł i Marian Michalczykowie 1068 Dundas St W Toronto Ont Tcl 533-048- 9 WESOŁEGO ALLELUJA składa swej Klienteli i całej Polonii Polish National Bakery & Delicatessen 1550QuecnSrW 2280 Bloor St W 175 Ronccsvallcs Ayc Toronto Tcl 536-301- 3 Tcl 766-782- 7 Tel 534-531- 0 Najświeższe i najlepsze ciastka na urodziny chrzciny lub wesela Babki na święta Wielkanocne Dużo szczęścia i radości Z OKAZJI ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy Rloor Lansdowne Hardware W WŁUDYKA kłaść 1277 Bloor St W Toronto Ont Tcl 531-18- 61 WESOŁEGO ALLELUJA życzy TURNER & PORTER ZAKŁADY POGRZEBOWE 436 Ronccsvallcs Ayc 2357 Bloor St W Toronto Ont Tcl 533-795- 4 RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH wszystkim Przyjaciołom i całej Potowi życzy Wincenty Wójcik PRZEDSTAWICIEL "ZWIĄZKOWCA" 69 Bcllwoods Avc Tcl 531-249- 1 s!bc 1475 Qyccn St W Toronto 3 Ont 8 wmmB2mmmmBmmm ftsJftwwaalswjas R?Hwa3i ' BiMwJffWWiSKf £v"W"-f'-''j- ! sir 15) densie Zaabsorbowana tym zajęciem monologowała: — ktoby to pomyślał że go takie choróbstwo nagle zwalL To wszystko przez mojego Ja-cob-'a no nie? To on go wciąż na pstrajji namawiat A woda teraz przecie w potokach zim-na jak lód Tylko że Jacob przyzwyczajony jego to się żadne hcho me czepi Powia-dam panu solidny człowiek jak ten pień Podczas kiedy monsieur Pierre Doux Je-sus gdzież to jemu z wędką godzinami nad wodą sterczeć Co się dziwić Jeszcze w obo-zie zdrowie biedakowi sterali Matko Święta nie opuszczaj w tej godzinie uczciwej du-szy Wieczny pokój racz mu dać Panie — Tu się zaraz opamiętała i stropiona zaczęła zagadywać: — Skoro go Boże tej nocy uratowałeś to daj mu teraz siły by żył w spokoju długie lata amen Zaleję kawę wrzątkiem niech naciąga — Wytarła ścierką ceratę sto-łu oznajmiając: — dam wam trochę rumu Nic tak człowie-ka nie podtrzymuje jak moc-ny alkohol Nieprawdaż dok-torze? — Co za szczęście że Louise wciąż gada Ta jej chaotyczna paplanina była w tej chwili dla Olgi czymś nieodzownym dla otępienia męczącej świa-domości W obawie więc by Louise nie umilkła zagadnę-ła: — A Jacob się wtedy nie zaziębił? — — Skądże — podchwyciła żywo — głupi katar się go tylko uczepił I zaraz zaczęła szczegółowo opowiadać jak to mu się kazała od razu rozbuć jak jego mokre skarpetki przy ogniu suszyła dała mu kieliszek koniaku a jakże i Jacob nos mocno w chustkę siąkając poszedł spać — Rano już się znów na pstrągi wybrał — oświadczyła tnumtalnie — Podczas kiedy toonsieur Pierre Tu zatroskana potrząsnęła głową i schylając się nad dok-torem zapewniła: — Już ja mojemu Jacobowi porządnie giowę wymydlę Mówiłam: Monsieur może kauczukowe buty Jacob'a włoży? "Nic chciał pewnie się żenował "Monsieur sobie negi przemoczy" A tu Jacob jak się naraz swoim basem nie wtrąci: "co tam alboż to Mon-sieur Pierre pierwszy raz ze mną na ryby idzie?" Tak to powiedział Gdyby się nie o-ucz- wał Monsieur możeby w końcu wziął te buty — Nalała do filiżanek kawę WarKoczyk jej tylko co sple-ciony' sterczał sztywno od czuDKa głowy chy bocząc się za każdym ruchem ponad jej krótkim karkiem — Otworzę słoik konfitur — powiedziała bardzo poważ-nie Olga w milczeniu mieszała łyżeczką kawę Lekarz oczeki-wał że go zagadnie teraz o chorego W końcu niepytany oznajmił: Kryzys był ciężki Zastosu jemy teraz wzmacniające śro-dki i myślę że mąż pam pręd-k- o powróci do formy — Piła kawę Zza filiżanki wi-dział tylko jej gładkie czoło i kręto opadające nań włosy Naraz odstawiła filiżankę i nieoczekiwanie spytała: — Już po porodzie w tej farmie? — — Tak — — 1 co? — — Dziecko urodziło się martwe — Gwałtownie pochyliła się w przód — Martwe? — Przytaknął skinięciem gło-wy — Matki zresztą tez nic u-da- lo się uratow ać — dorzucił po chwili Wyciągnął z paczki papiero-sa — Mogę zapalić? — Ledwo dosłyszała Po chwi-li dopiero uczyniła z roztarg-nieniem przyzwalający gest — Czy była młoda? — — Dwadzieścia lat Rok małżeństwa i pierwsza zaled-wie ciąża — Błysk zapalniczki Po chwili raz idź do tego przemytnika Francesco z którym jak mi mówiłaś straciłaś naj-piękniejsze lata twojego ży-cia i powiedz mu że rano mu-simy już być granicą Ty ja i Małpa John Smith obudził się z piekielnym bólem głowy Le-żał na ławic pod ścianą Obok na stole stała butelka wody a pod nią kartka papieru — Sorty pisał llorhc Brown Powkdi staremu by _ Ww—- - - rt~— - „T --Ł--ł!iaiJ t — - 'mmimNmmmmmzMOMmiummmCzmmwmmmmz 0bbb Ba HHaaa o HnBB-:nB:B'- B aaj dym wolno nozdrzami wypu szczając wyjaśnił: — Kr otok bjł wyjątkowo gwałtowny żjcie po proatu spłynęło z krwią i Jciedy wró cilem było juz zapóźno — Znów zaciągnął się dymem — Dziecko możeby się jesz-cze dało utrzymać przy życiu ALałem na miejscu aparat tle-nowy Ale coż — tu uczynił zniechęcony gest ręką — Istamała więc Bzansa u-ratowa- nia? — — Tak istniała napewno fylko że w farmie w czasie mojej nieobecności stracili zupełnie głowę Babka położy-ła dziecku wzdłuż tułowia że-lazny klucz żeby odpędzić "złe moce" Zięć usiadł na zy-dlu i nie ruszał się przywo-łana na pomoc sąsiadka tylko szlochała ścierką zbierając z podłogi krew — — A pan był właśnie tutaj — skonstatowała cicho — Musiałem zrobić za-strzyk Był to zabieg decydu-jący — — To znaczy? — — Znaczy to że gdybym go nie zrobił mąz pani tej nocy prawdopodobnie by me przez- - - — Matko Boska! — wykrzy-knęła Louise I dolała sobie rumu — A teraz będzie żyć Prawda? — Łagodnie przykrył dłonią jej rękę — Proszę się już niczego nie obawiać — Uśmiech który zadrgał w kąciku jej ust mógł byC rów-nie dobrze wyrazem jakiejś zupełnie w tej chwili dla me-go niezrozumiałej goryczy którą usiłowała powstrzy-mać Nie zastanawiał się jed-nak nad tym Bo zauważył równocześnie że ma jasne bardzo dziecinne oczy o mis-ternie centkowanych źreni-cach Opuściła powieki o pod-winiętych jakby wilgotnych rzęsach i patrząc na okruchy chleba zgarniać je zaczęła bezmyślnie z jednej kratki ce-raty w drugą Nie unosząc wzroku mówiła jakby sama do siebie: — Młoda kobieta dziecko i oto już nie żyją Przecież nic nie zawinili Dlaczego los tak niesprawiedliwie decydu je? — 010:#0t0t0!0l0&i0&&S0&&0i0l0&i0i0S0t#&t0&Mjn KOLEKTORZY (Zakończenie 10) trajkicm 1 będzie z nami? tak we ze str co ze Kto może eksportuje Tyl-ko eksport pomaga krajowi Eksporterzy korzystają z przywilejów Szczytem przed-siębiorczości angielskiej jest sprzedawanie frankfurckich kiełbasek do Firma Gorringe mieszcząca się tuż przy pałacu królowej eksportuje tradycję — zapo wiada że będzie wysyłała do Stanów Zjednoczonych pre-zenty gwiazdkowe w opako-waniu królewskim herbami królewskimi w atlasie ze wstążkami pieczęciami Tak jak wysyła się korony lordom albo ordery świeżo mianowa-nym hrabiom Prezenty natu-ralnie też Czy chcielibyście otrzymać na gwiazdkę durszlak czyli si-to takie same jakie używane jest w kuchni królowej? Ze sklepu który na dzrzwiach ma wielki herb napis: By Appointment to Queen Eliza-beth the Second Taki sam herb byłby na pu-dełku i świadectwo sklepu w którym kupuje kucharz z Buckingham Palące Największym eksportem Produkt czysto angielski roz-chodzi się powoli na cały świat Obecnie Joe Kagan dy-rektor fabryki ubrania dla "nastolatków" zadeklarował że w bliskim czasie mężczyź-ni zaczną chodzić w krótkich spódniczkach Uważa on że Małpa o ludzkiej głowie (Zakończenie ze str 12) pieniądze zapisał na wietnam-- — Flores — zwrócił dOSkich inwalidów albo jeszcze Sonorw — Zbieraj sie za- - lepiej przepił je z dziewczyn- - kiedyś za kami przehulał i mnie — zapomniał o Gdy w godzinę później z miejscowym komendantem policji zjawił sic na wszelkie pytania zbyte zostav ły obojętnym wzruszeniem ra-mion Brudny połatany na- - miot stał wprawdzie na swo-im miejscu ale nic było już w nim ani słoja z Małpą ani nie siedziała przed nim Śeno-r- a Flores ani z paki nie wrze szczał Horhe Brown Bezradnie poruszył ramio-nami — Pocóż o tym myśleć Uniosła na niego oczy pdne niezrozumiałego wyrzutu Zdusił w popielniczce papie-rosa Na jego palcu błysnął gruby sygnet o cyzelowanych inicjałach Olga skupiła uwa-gę tylko na tych dwu literach starając się tym urwać wątek natrętnych myśli Nie zdołała się jednak opędzić od dręczą-cego ją pytania — Więc gdyby nie opuścił pan tej kobiety w połogu? Ramiona jego znów się poru szyły tym razem jednak z wy-razem lekkiej irytacji — Cóż miałem robić Jes-tem tu przecież jedynym le-icarz- em w promieniu Bóg wie ilu kilometrów Tutaj mąz pa-ni w agonii tam ta kobieta borykająca się ostatkiem sił — A pan był właśnie tutaj — 1 tam Jak się dało Tej nocy poczucie odpowiedzial-ności dosłownie mnie swym ciężarem przygniotło Poczu-łem się naraz straszliwie sam wobec sytuacji w której moje możhwości mi się zni-kome Byłbym może w końcu uo tej farmy zdążył jeszcze na czas Ale pech chciał że kie-dy byłem tutaj wichura zwa-liła topolę I to właśnie o kil-ka metrów od mego auta któ-re na drodze po-niżej zbocza Drzewo całą dłu-gością swego pnia padło w po-przek szosy Musiałem więc na piechotę przebyć około czterech kilometrów by wre-szcie dojść do ścieżki wspina-jącej w stronę farmy — — I było juz zapóźno — do-kończyła Podrzucił w dłoni płaską zapalniczkę i wsuwając ją do kieszeni nieoczekiwanie wy-buchnął: — Czyż to moja wina?! Od dwu lat gwałtuję o pomoc ale władze wcale tym się nie zda-ją przejmować Jeszcze tej je-sieni przedstawiałem sytuację na departamentalnej sesji Potakiwali przyrzekli i na tym koniec A ja dalej bory-kam się sam W swej bezradności wydał się naraz Oldze nad wyraz ludzki Rozparł się w krześle i ręce w kieszenie założywszy mówił patrząc w okno: — Już mam dość! Na co ja to wygodniej niż w spodniach Szkoci naturalnie się oburza- - I mamy kłopoty finanso- - ją to degradacja len naro Frankfurtu z i królewskie i mini-skir- t się i jarmarku wydały zostawiłem się dowego stroju ale gdy zacz nie się handel i oni się prze-proszą o ile naturalnie owe mini-skir- t dla panów będą ze szkockiej kratki Najważniejsza sensacja po-lityczna w Londynie to nie kongres konserwatystów i wiadomości jakie płyną wprost z ust wodza opozycji ale nowiny o romansie pand w Moskiewskim ZOO Nie u-da- ło się Przez kilka dni żyliś-my w napięciu czytaliśmy ko-munikaty z wypiekami na twarzy Boleliśmy naturalnie nad tragedią Chi Chi i An An które to zwierzątka miały się kochać pod mikroskopem nie-jako obserwowane przez set-ki ciekawych ludzi Naturalnie że godność im nie pozwoliła na uniesienia miłosne w takich warunkach Panda wróciła nieskażona a-- ni politycznie ani fizjologicz-nie Tak jak owa Wanda w naszej historii odżegnała się od wroga chociaż był piękny i natarczywy Podobno w cią gu lat przyjemnego i przyja-cielskiego obcowania z ludźmi nabrała sympatii do tego ro-dzaju i swoją miłość okazywa-ła wyraźnie dozorcy klatki ig-norując pandę An An Na zakończenie o innym ro-mansie Jaś i Małgosia czyli John i Mcg para kochających się małżonków miała wciąż kłopoty z mieszkaniem Naj-pierw w hostelu przeszkadza-no im kochać się czule Kie-rownik złapał ich na koryta-rzu i bardzo się piewał Po-tem w nowym mieszkaniu przydzielonym przez gminę czuli się źle ba za wiele było hałasu za oknami a łóżka w sypialni oddzielne co jak wia-domo dla kochającego sic małżeństwa tragedia Wciąż wnosili pretensje do zarządu miasta wciąż prosili o przydział gniazdka gdzie mogliby gruchać i czule i bez przeszód Wreszcie otrzymali — podwójne łóżko ogródek z nasturcją cisza za oknami i cectera Prawdziwe szczęście spot-kało państwa Williamsów z Derby i w sam czas bo Jaś ma siedemdziesiąt lat a Mał gosia sześćdziesiąt osiem ~ AV #1t2--K vm rytif--j -+- i mt# aSSOTsug tu jeszcze czekam w tych prze klętych górach? Mógłbym so-bie przecie założyć gabinet w Paryżu czy Tuluzie i żyć spo-kojnie z bogatej klienteli ja-ko naprzykład specjalista bez-bolesnego porodu Miałbym urocze klientki i wysokie ho-noraria A ja ganiam tu z o-sie-dla do osiedla i w dzień i nocą nieraz bez chwili wyt-chnienia za jedyną satysfak-cję mając czasem to że kosz-tem jednego życia uda mi się uratować to drugie Puszczę wszystko kantem i pojadę do stolicy — Mówił to możliwie jak naj-bardziej siebie samego prze-ko- n ywującym tonem Po chwili jednak oparł się o stół wyznając: — Ale wiem że tego nie zrobię — — Ja też tak sądzę — — Trochę rumu? — wtrą-ciła Louise — A la votre docteur — Zachęcająco podsunęła ku niemu wypełniony po brzegi kieliszek Wypił jednym hau-stem — Wszystko w ręku Boga — oświadczyła pobożnie Loui-se — Tej nocy zadecydował po prostu wiatr — Louise zbita z tropu spoj-rzała chyłkiem na Olgę Na wszelki wypadek spytała: — A któż tę wichurę tej no-cy zesłał? — — Miłosierny Bóg — Drwiący ton Olgi wymknął się jei uwagi — Ńo widzisz — odparła zadowolona — To On żywio-łem wszelkim rządzi to On de-cyduje o naszym losie — — Jego wola zakrawa cza-sem na ironię — — Sainte Vierge blu2ni ko-bieta! Sama już nie wie co mówi Przecie tam na górze juześmy gromnicę paliły Za-pomniałaś? — Tu doktora za łokieć przy-trzymując zapewniła: — Nieboszczykiem już był głowę moją za to daję! Naraz dyszę krzyk Lecę na górę A ona spokojna jak gdyby nig-dy nic "Zgaś gromnicę Loui-se" — mówi Patrzę na łóżko a on śpi Oddycha! No cóż pan na to doktorze? — Pozbierała na tacę filiżanki i usiadła na stołku — Ha Bóg wie dobrze co robi — ciągnęła swymi mały-mi oczkami nabożnie spoglą-dając w sufit — Chciał ją tknąć nieszczęściem aż naraz zal mu się jej zrobiło Więc się rozmyślił "Zacnego ma człowieka — powiada sobie — to niech się nim dalej cieszy Niech sobie żyją szczęśliwie — Daj spokój Louise! — Zaskoczona tym protestem umilkła Lekarz uważnie u-ni- ósł na Olgę wzrok — Daj spokój dość! — krzyknęła po raz wióry obie-ma dłońmi uderzając o blat stołu Nienawykła do tego tonu Louise zerwała się ze stołka Próbowała się nasrożyć U-chwyc- iła się więc rękoma za biodra i skandowała chyląc się za każdym słowem wprzód: — Tobie to już czas odpo-cząć Pójdziesz teraz spać Patrzcie jakie ma blade usta! A trzęsie się biedaczka jak w febrze Do łóżka! — Drgające za każdym sło-wem wąsiki i koniuszek śmie-sznie zadartego nosa pozba wiały ją jednak wszelkiego autorytetu — Widzi pan jak ona mnie ta teroryzuje — zażartowała Oiga Ale zażenowana swym poprzednim wybuchem opu-ściła głowę Lekarz wstał — Już ja się tu wszystkim zajmę — zapewniła go Louise Precyzował zwięźle swe zlece-nia dotyczące chorego a sta-ruszka za każdym jego sło wem potakiwała żywo głową dając do zrozumienia że o niczym nie zapomni niczego nie przeoczy Na pożegnanie ujęła jego rękę w obie dłonie i potrząsając mą powtarzała: chininę filiżankę buUonu a potem trzy razy dwadzieścia Kropli dobrze dobrze niech pan będzie spokojny Z tymi słowy wyprowadziła go na korytarz Od drzwi skło-nił się jeszcze raz ku Oldze Zdało się jej w tej chwili że gdy odejdzie straci w nim swe jedyne zaplecze Ogarnął ją lęk Wychyliła się więc za nim poza drzwi pj tając: — Pan tu wróci? — — Jeszcze dziś po południu — zapewnił spokojnie — Saint Joseph a ja tu wciąż tylko w tej mojej ko-sai- h! — wykrzyknęła naraz Louise — To nic ma brave Louise to nic — uspokajał z uśmie-chem Więc poły sw ego swetra po bokach obciągając już przy samych drzwiach porozumie-- " wawczo powiedziała: — Pójdę nieboszczykowi zmierzyć temperaturę — Ha lorka Chmielowska-Guillc- y St Życzenia z Toronto Qoi'r1"")ia 'Żoin-p-ti- in TłTnenJn ™ „ ~v~ — v- -v ŁoWlcyu sumują ą dla wszystkich Przyjaciół i całej Polonii składa LECH MOKRZYCKI wraz z ZESPOŁEM NEW CANADIAN PUBLICATIONS jj 52 St Clair Ayc E Toronto Ont Ł t U ti i lei 7x-ic- zi v " - - - 1 9 t a WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy swej Klienteli i całej Polonu Pw ZZ3 Sklep Spożywczy Znany ze swych wyrobów masarskich i wędliniarskich F MIKA właściciel 1242 Dundas St W Toronto Ont Tel 531-100- 6 t%Ji WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy swej Klienteli i całej Polonii PEAC0CK'S HARDWARE Wielki wybór farb tapet naczyń linoleum tiles narzędzia plumberskie — Wyrób kluczy 1026-2-8 Queen St W (przy Ossington) Toronto Ont Tel 532-070- 3 DUŻO SZCZĘŚCIA 1 RADOŚCI Z OKAZJI ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy SWOIM KLIENTOM I CAŁEJ POLONII THE FUTURĘ BAKERY 739 Queen St W Toronto Ont Tel 368-423- 5 Afl £ A TlL£ fTl łtŁ w£ RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH swoim Klientom i całej Polonii zasyła Toronto Insurance Service P BOMBIER & SON LTD Najstarsza i naiwieksza Dolska anencia wszelkich ubezpieczeń 1366 Dundas W Toronto Ont Tel 532-643- 3 532-583- 3 NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE składa TENNESSEE OPEN GRILL OTWARTY OD 6 RANO DO 130 W NOCY 1554 Queen St W Toronto ii? Ont |
Tags
Comments
Post a Comment for 000101a
