000266b |
Previous | 9 of 14 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
ig" -- „ i ygps "r'T'STSi'iSgSStSS
11
"- -" ' ' ""f " ' w--wś- ?Ł -- i #jj"-- „ r--
"" "-
T~" „ fe „te „ "ir---1 '"r -- - tlgjftrf -" "W"" i~-wHir~:-f-f-'-'
™t? L V " '" w a "" ' 1 kr„- - j_" r v "'
twji' wm nLiiwtBMJH —f 'f tFiJiWJ mil J J w jwł -- "jei imn wMimuwuTwwniiwwiiiiiw Mir-M"- " im —mi ju bu mj-mmhi-jf'i
annp jtwimjh wwwiwwuiw wjfi"i i n t—wMiMwłi MujjjiwMmMriMMMaHH-Mwi'i- ' cBijtiijWfciyniMtftomMiwP
-- 1 '
' fi ffi fijSSIJ _y¥ "a~ iTSffKss?)? y BI
DOBITEK 0 Z 1 A fi
popularno dla
naukowy Kobiet dzlesl
8
M 'Ą Eł2S3 m "Czytelnicy
liW'-I'KLIl?VrrW'-ryWy- A 1 - wrWMyTMl n literacki Pisza"
Sekcja Druga "ZWIĄZKOWIEC" PAŹDZIERNIK (October) 6 — 1956 NR 39 Second Secłion
II Ti
Książka Sławomira Rawicza
itóra zamieszcza w odcinku lon-dyński
"Dennik Polski" a któ-re)
wdanie angielskie --ukazało
ie przed paru miesiącami i jest
m pólkach księgarni kanadyjs-kich
zasługuje na uwagę z wielu
pledów co prawda zgoła in-nych
niżby sobie tego autor
mógł zyczyć(l) Powiedzmy zaraz
na wstępie — książka p Rawicza
działa osłupiająco — podobnie
do ciosu pałką dębową po gło-wę
Oszołomiony lekturą fantas-tycznych
przygód bohatera czy
ielnik na próżno próbuje mno-zy- ć
w pamięci liczby trzycyfro-we
aby skontrolować prawidło-wość
swoich władz umysłowych
Po przeczytaniu wspomnień Ra-wicza
recenzent czuje się zawie-dziony
i postawiony przed zada-niem
niewykonalnym zadaniem
leżącym poza 'zasięgiem krytyki
literackiej w utartym znaczeniu
słowa Jeżeliby chodziło o wydo-bycie
wartości ściśle literackiej
tego dzieła to oczywiście krytyk
załatwiłby się z nim krótko cha-rakteryzując
je jako wyjątkowo
nieudolny płód antytalentu pi-sarskiego
Możnaby żałować
zmarnowanej okazji która się
prosiła o bardziej wyrobione pió-ro
możnaby ubolewać nad śmiert-elnie
nudnym opisem nie końc-zącego
się marszu gdyby gdy-by'
to rozwiązywało kwestię Ileż
to bowiem mamy książek któ-rych
w ogóle nie podobna i nie
należy oceniać jako dzieła sztuki
ale których wartość dokumentar-n- a
jest tak wielka że czyta się
je z niesłabnącym zainteresowa-niem
Zainteresowanie- - które nie po-zwoliło
mi oderwać się od lek-tury
książki p Rawicza było
zgoła innej natury Wyzwanie
tych wspomnień przyjąłem jako
rodzaj milczącego pojedynku
czytelnika z autorem "coś "w" ro-dzaju
zapasów między sędzią
śledczym a oskarżonym Zga-dzam
się że jest to być może
krzywdzące autora podejście do
jego dzieła Ale] trudno W miarę
jak' zagłębiałem się w lekturze
nabierałem przekonania że do
opisu urągających wszelkiemu
prawdopodobieństwu przygód p
Rawicza i jego "towarzyszy podró-ży
nie wolno podchodzić inaczej
jak z-iiczući-em
zjakim prokura-tor
czyta zeznania osobnika któ-ry
się powołuje na fałszywe ali-bi
Książka Rawicza cierpi na
brak wstępu i zakończenia Na-próż- no
szukamy przedmowy lub
posłowia które przyniosłoby
nieco danych o osobie autora
wyjaśniło pewne zagadkowe
sprawy czy wreszcie rzuciło pro-mień
światła na dalsze losy au-tora
i towarzyszy jego przygód
Tego wszystkiego nie znajduje-my
i dlatego sylwetkę autora
musimy sami szkicować opieraj-ąc
się na skąpych wzmiankach
w tekście Dowiadujemy się więc
że 24-let-ni Sławomir Rawicz był
w 1939 r porucznikiem kawale-rii
i wziął udział w kampanii
wrześniowej Rok przed wojną
Rawicz ukończył znaną technic-zną
szkołę Wawelberga LRot- -
W prasie codziennej radiu
telewizji wiele mówi sie
""orce "United Appeal" Powyż- -
'oiogratia opublikowana
nriku "Globe and Mail" pod r?a że zbiórce tej nie be-- e
podziału na dawnych no--n
Kanadyjczyków Wszyscy
[WIAROI
wanda w Warszawie i 'objął za-rząd
dóbr rodzinnych (?) Rodzi-na
autora musiała być dobrze sy- tuowana posiadała swój dom w Pińsku i w Warszawie? Przebieg
służby wojskowej naszego boha-tera
nie jest bardzo jasny: pod-chorążówka
piechoty w Brześciu
Litewskim porzucona dla kursu
zwiadowców konnych kurs ob-serwatorów
artylerii przydział
do kawalerii Bliższych szczegó-łów
brak
Pierwszy szok spotyka polskie-go
czytelnika tej osobliwej książ-ki
zaraz na pierwszej stronie:
dnia 19 listopada 1939 por Ra-NwiKczWDzowstaPłińsakrueszptoodwczaansy
prpzryzjeęz-cia
wydanego na cześć jego po- wrotu z wojny przez matkę auto-ra
Nie to jest jednak ważne tylko
fakt że -- nasz dzielny wojak został
aresztowany w swoim dobrze
skrojonym mundurze oficerskim
i błyszczących butach kawaleryj-wskkicrhoczWeniruówAnremidiwCazemrwieosinąecje!
Ppoo
tygodniach dzikiego tropienia i
wyłapywania resztek ukrywają-cych
się oficerów polskich!
Możnaby argumentować na ko-rzyj- ć wersji podanej przez auto-ra
Cóż wszystko mogło się zda-rzyć
Zastanawia tylko niedba-łoś- ć autora nie poczuwa się do
obowiązku udzielenia najmniej-szego
wyiaśnienia tei nipm-awrl- n
podobnej historii Przeciwnie in-cydent
piński nadaie ton citei
książce zapowiada dalsze rów
anuietorma ezPwoysKłuiechaKjmoiyeje tylloksoówhistjoe-j
rii śledztwa sądu
Aresztowany w Pińsku Rawicz
zostaje kolejno przesyłany na
przesłuchania do Mińska Chnr
kowa i Moskwy Dlaczego? Autor
zaaje się sugerować ze oprawcy
z NKWD bvli coraz lerszvmi snp- - cjalistami w swoim rzemiośle —
teczne dodawać ze autor trzyma-ny
iest W niftltlrfkirh warun
kach poddawany najstraszniej
szym lormiom z Których wycho-dzi
zwycięsko" niezłamanv na
ciele duchu" Czy ta się te strony
z mieszanymi uczuciami Repu-tacja
bestialstwa sadyzmu i bez-względności
sowieckiej policji
politycznej jest tak dobrze i tak
zasłużenie ustalona właściwie
gotowi jesteśmy przyjąć wiaro-godnoś- ć'
opisu znacznie draslycz-niejszyc- h metod śledczych niż te
którym został poddany Rawicz
Jednego tylko wymagamy: bez-względnej
prawdomówności o-fia- ry System więzienno-sądow- y
w Sowietach jest tak ponury że
nie znosi żadnego poprawiania
rzeczywistości We wspomnie-niach
byłych więźniów łagier-nikó- w sowieckich szukamy bez-względnie
szczerej nagiej i osz-czędnej
w słowach relacji z ich
przeżyć Im wierniej im ściślej
autor trzyma się faktów im bar-dziej
unika patosu i uogólnień
ex-po- st tym lepiej
W świetle tego kryterium cóż
da się powiedzieć o pierwszych
rozdziałach książki Rawicza w
których autor zdaje sprawę ze
swego pobytu w sowieckich wię-zieniach
śledztwa i sądu? Nie
zrozumieniu wspólnej sprawy
i wspólnych potrzeb charytaływ- -
nych dadzą tyle na ich stać
Niezawodnie i grupa polska wy
pełni swój udział tak pracy
przy zbiórce jak ofiarności
"United Appeal" obejmuje sze
VW r -- £f r %£' iWJ%g&B 'łwiit i-- c "-ii- rr
g-ftfr- -r
laesmyi
chaj wypowiedzą się ci z czytel-ników
którzy sami przeszli przez
to doświadczenie Nie mogę tyl
ko nie zatrzymać się na opisie
sądu u Rawicza który wygląda
na ponurą przynajmniej dla
mnie zawstvdzaiaca farsę tra
gedii czujemy się' przeniesieni
żywcem groteskę w scenie po- -
nczKowama podsąunego (Hawi-cza- ł
nrzez nrokuralora Sadu
Najwyższego Sowietów! Dla po
równania proszę przeczytać u
Stynulknwskiffn nnis nrnppsn
szesnastu przywódców polskiego
ruchu oporu w Moskwie — z
kompletem sądzącym Kolegium
Wojskowego Sądu Najwyższego
ZSSR To wystarczy dla nrenv
różnicy która oddziela proste i
rzecuwe sprawmuame oa pre-tensjonalnych
póz człowieka
któremu zależy bardziei na ściąg
nięciu na siebie uwagi niż na
prawdzie
Wspomnienia pana Rawicza są
zbyt irytujące zbyt często wysta-wiają
na próbę naszą znajomość
tosunków polskich i sowieckich
by warto je było czytać bez zao-patrzenia
się w kartę papieru i
pióro dla odnotowania wszyst-kich
miejsc których przyła-pujemy
autora na rozminięciu
się z prawdopodobieństwem
Mój rejester zawiera ok 30 punk-tów
a muszę dodać że nie jestem
znawcą geografii Azji środkowej
Zacznijmy od drobiazgów —
Pińsk nie leży nad samą granicą
z 1921 r! Rosja nie 'znajduje się
za Prypecią Warszawa nie kapi-tulowała
wkrótce po opisanej
przez Rawicza potyczce kawale-ryjskiej
która miała miejsce 15
lub IG września 1939 Wątpię
czy autor będąc zamknięty' w
więzieniu na Łubiance (prędzej
w więzieniu charkowskim) mógł
słyszeć jak rozstrzeliwano ludzi
Kręcę głową czytając o Iranspor
cie więźniów z 'Moskwy do
wschodniej Syberii którym po- -
J obcinano guziki od spodni w celu
utrudnienia ucieczki Nic mi nie
wiadomo o nadawaniu przez ge-nerała
(!) Piłsudskiego dóbr
ziemskich na Wołyniu wetera-nom
wojsk polskich Słyszeliśmy
tylko o osadnikach wojskowych
których" z pewnością nie stać
było na trzymanie osobistych "słu-żących
Ale są rzeczy poważniejsze
Jest historia ucieczki siedmiu
więźniów obozu 303 przy czyn-nym-
współudziale żony komen-danta
obozu pułkownika Usza-kow- a Jest historia 10-miesięcz-n-ego
marszu z położonego w po-bliżu
koła podbiegunowego łagru
przez tajgę sybirską przez stepy
Mongolii Zewnętrznej pustynię
Gobi wyżynę tybetańską przez
groźne łańcuchy Himalajów Jak
polowa uczestników tego marszu
czterech dla ścisłości zdołała
przerwać surowość klimatu sub-arktyczne- go
pustynnego i wyso-kogórskiego
jak nie padli z gło-du
i pragnienia (o już jest ta-jemnicą
autora Niech fizjologo-wie
rozstrzygną czy człowiek
może wędrować 13 dni przez pu-stynię
bez picia niech lekarze
orzekną czy opis śmierci z prag--
reg zbiórek które dawniej od-bywały
się oddzielnie
Zdjęcie przedstawia wiceprze-wodniczącego
zbiórki "United
Appea"którym został Nowoka-nadyjczy- k
fińskiego pochodze-nia
Sven Stadius (trzyma afisz)
VH£3&ffiKESQRE3E3 mH
rienia Krystyny Polańskiej jest
zgodny z prawami natury opo
wiadaniami podróżników
To pewne ze "Długi marsz"
musiał być koszmarem dla Rawi-cza
i jego towarzyszy jest on ko-szmarnym
przeżyciem również
dla czytelników Jest to marsz
na ślepo bez żadnych punktów
orientacyjnych bez najmniejszej
pożywki dla wyobraźni Na prze-strzeni
G0)0i km Rawicz nie za-notował
ani jednej jednej nazwy
geograficznej prawdziwa pu-stynia
Szli sobie po prostu na
południe przez jakieś pagórki
doliny jakieś góry przebywali
jakieś rzeki Ani komunistycz-nej
"Mongolii ani w Chinach ani
w Tybecie nikt naszych włóczę-gów
nie zaaresztował w ogóle
żadnych władz nie spotkali
Szczęśliwcy! Z nikim zresztą w
ciągu całej drogi nie mogli się
rozmówić powodu nieznajomo-ści
języka Nie można zresztą wy-magać
od łagierników by znali
mongolski lub tybetański Ale
nawet w tych wyjątkowych ra-zach
kiedy spotkali 'kogoś z kim
mogli się porozumieć w jednym
europejskich języków też im z
tego nic nie przyszło Spotkany
Czerkies (znacie anegdotę o czer
wonymi śledziu?) w jakiejś tybe- -
tanswej wiosce wskazał im
wprawdzie kierunek "na Indie"
ale darmobyśmy szukali gór w
kształcie korony i głowy cukru
na najbardziej szczegółowych
mapach Tybetu Jeszcze mniej
zdołali wyciągnąć od Chińczyka
mówiącego po francusku od
misjonarza niemieckiego spotka-nych
również jakichś tybetań
skich wioskach Na co im zresztą1
Dylo pytać o bliższe informacje?
na Himalaje i tak się natknęli
przeszli je zimie po szczytach
(przełęczy nikt im nie wskazał w
Indiach zetknęli się gdzieś z An-glikami
wzięto ich na jakiś po- sterunek ulokowano w jakimś
szpitalu militarnym wywieziono
do jednego ze szpitali Kalku-cie
Rawicz nie wie z kim roz-mawiał
w Indiach nie wie kto go
leczył nie wie jak się nazywał
tłumacz polski który go odwie-dziłby
szpitalu kalkuckim My też
nie ""wiemy"" Nie "wiemy nawet
gdzie się podziali tajemniczy Mr
Smith który do końca nie zdra-dził
tajemnicy swego imienia Ju-gosłowianin'
Eugeniusz Zaro
dobroduszny siłacz łotewski Ko-lemeno- s- Trójka Polaków
Krystyna Polańska sierżant An-toni
Paluchowicz kap Korpusu
Ochrony Pogranicza" Zygmunt
Makowski opatrznościowo
zmarli w drod-z- e Tak więc nie pozostał przy ży-ciu
wzgl nie -- zgłosił się żaden
świadek niewiarogodnej przygo-dy
Chyba że zapylacie przedpo-topowych
--"ludzi śnieżnych" (8
stóp wysokości) których czterej
kompanionowie długiego marszu
widzieli w Himalajach J Ł
(1) Slayomir Rawicz "The
Long Walk" Cnnslahlp Lon
don W Kanadzie: Longmans
Green & Co Toronto Ont
Cena ?300
CZY JESTEŚ
W PORZĄDKU
Z PRENUMERATĄ?
U%&wń4 m% --M m%t
%& ::-mzw-
&
który jest zarazem przewodni-czącym
międzyetnicznej rady
"United Appeal" Obok niego
stoi przewodniczący zbiórki Ar-thur
Pigott po obu stronach
dwie Polki Wanda Portko Ha-lina
Granat
4W' - 4t ''l - i 'WMm?Mmmm??&smŁi:?m & i 53S ' Vi ' 1: eft3&2ff5ft f'%
J " 7„ "%- - - _ „ ~j-- - Tf - n ni 1 1 r u — t
w I
o
a w
w
i
i
i
—
i
i
w
w
i
i
Z
w
w
i
—
i
w
z
z
i
w
w
w
i
—
i
—
—
~
a
i
ł y£
--C
TW1M suiisaEi
Bm
mimiMiMBwyjniwiijmMUMiiiuwŁiMiTnwTiiTjiBun-ji- i nłj"ujmimi
y--i-"-''-
-"
!K3
że
ile
fcg
PSIE USTAJE KŁUMSTWfi B EWM0S U L fi
Jak donosi prasa krajowa ta
ultra-komunistycz- na i ta ultra-"liberaln- a"
w Warszawie odby-ły
się podniosłe uroczystości po-święcone
12 rocznicy powstania
warszawskiego
Z wielką pompą odsłonięto ta-blicę
pamiątkową poświęconą
Armii Krajowej i tablicę ku czci
Armii Ludowej Na cmcntaizu
powązkowskim i miejscach stra-ceń
stanęły warty honorowe woj-ska
polskiego w dniu 1 sierpnia
w Teatrze Narodowym odbyła się
uroczysta akademia
Znana pianistka Hcsse-Bukow-sk- a
odegrała Chopina Jak w cza-sie
powstańczych koncertów
Mieczysław Fogg w kombinezo-nie
z bialo-czerwon- ą opaską od-śpiewał
"Serce w plecaku" Jak
kiedyś Jak w czasie powstania
A na estradzie w prezydium
zasiedli (cytujemy za "Krajem"):
"Były Gwardzista generał Janusz
Zarzycki dziś przewodniczący
Stołecznej Rady Narodowej byli
członkowie dowództwa A K Kir-chmay-er
płk Rzepecki pułk
"Radosław" (poprzednio więzieni
i torturowani w kazamatach Bez-pieki
o czym już "Kraj" nie pi-sze
— uwaga nasza)
Zapomnijmy o tym co było
Czy naprawdę różnice zatarte?
Czy naprawdę wszystko zapom-niane?
Czy naprawdę zlikwido-wane
krzywdy? Czy naprawdę?
Zajrzyjmy uważniej do prasy
krajowej pełnej w miesiącu
sierpniu wspomnień przyczyn
ków dokumentarnych reportaży
z powstania artykułów rocznico
wych analizujących warszawski
zryw powstańczy
Urzędowy organ rządu i partii
"Trybuna Ludu" drukuje okoli-cznościową
"agitkę" pióra Alicji
Solskiej Autorką nie szczędzi
powstańcom banalnych pochwał
"składa hołd najmłodszej w świe-cie
armii mającej dwudziestolet-nich"
kapitanów i majorów (Za-pewne
w Armii Ludowej! W A
K zapewniamy autorkę — takich
nie było!)
Zaraz jednak w następnym
podrozdziale pisze — aby nie
było złudzeń:
"Jakże można było pogodziź
się z myślą że ten kwiat młodzie-ży
owe tysiące dzieci rzucone
zostały śmierci i cierpieniom na
pastwę li 'tylko politycznych roz-grywek
o władę przez rząd lon-dyński
i jego krajową delegatu-rę"
A dalej zwykła porcja bzdur
kłamstw i oszczerstw 2e Armia
Radziecka nic mogła przyjść z
pomocą choć bardzo chciała Że
dowództwo powstańcze nie szu- kało porozumienia że Anders
Że rząd kapitalistyczno-obszarni-cz- y szedł za wszelką cenę po
trupach mieszkańców stolicy —
po władzę
W "Ekspresie Wieczornym"
Anna Kornacka gromi "polity-czne
szachrajstwa Londynu zim-ne
kalkulacje polilykierów nieu-dolność
dowództwa"
W "Życiu Warszawy" Jacek
Wołowski obrzuca niewybredny-mi
inwektywami generałów Ko-morowskiego
i Chruściela nazy-wając
ich "bohaterami piwnic i
schronów"
Te same akcenty przebijają z
obszernych wspomnień "Boru-ty"
który w "Słowie Powszech-nym"
wydrukował swój "Notat-nik
Powstańca" opisujący walki
oddziałów pułkownika "Radosła-wa"
na Woli
Generał "Bor" wizytuje pla-cówkę
powstańczą:
"W tej chwili zrywa się skądś
długa seria karabinu maszyno-wego
Generał raptownie pochy-la
głowę Powstrzymujemy się od
śmiechu Nikt z nas nie ukłonił
się tym kulom poza Komendan-tem
Głównym"
Pierwszy to chyba żołnierz
powstańczy ośmielający się po- stawić generałowi "liofowi" za-rzut
tchórzostwa
Pono wolno już dziś pisać ó
wszystkim Wolno pisać i o Ar-mii
'Krajowej Tylko W dal-szym
ciągu trzeba przekręczać
fakty wyolbrzymiać zawstydza-jąco
nikłe osiągnięcia komuni-stów
i kłamać kłamać kłamać
Mity o krajowej "odwilży"
przenikają chyżo i na emigrację
Od kilku miesięcy dowiedzieliś-my
się że w kraju drukują się
nowe książki rzekomo "śmiałe"
"liberalne" "wolne od cenzu-ry"
Jedną z nowych pozycji --
wydawniczych miała być książka o Armii Krajowej pióra Tadeusza
Konwickiego Rękopis podobno
długo leżał w ukryciu i dopiero
"zmiana kursu" odwilżowa ko- niunktura itd- - umożliwiły długo
zapowiadanemu "arcydziełu" jjo-jawien- ie się na półkach "księgar-skich
Książka nazywa się "Rojsty"
tematyką jej jest działalność A
K na Wileńszczyźnie i wydano ją
niedawno nakładem "Czytelni-ka"
Zagłębiliśmy się w tej szcze-gólnej
lekturze ze zrozumiałym
zainteresowaniem Książkę czyta
się szybko — ma wszystkiego
171 stron — ala chociaż chcieli-byśmy
podejść do książki tej
możliwie beznamiętnie i bez-stronnie
— trudno Ul nie zaru-mienić
się za autora W dwana-ście
lat po wspaniałych bojach
AK wNou'ogrodczyźnie i na Wi-leńszczyźnie
ukazuje się książka
oszczercza książka zakłamana
książka podia
"Napisałem "Rojsty" osiem lat
temu" — powiada w przedmowie
autor Był to czas obrachunków
mego pokolenia z ostatnia wojna
podczas której wchodziliśmy w
życie dokonywaliśmy światopo-glądowego
wyboru"
Nie zazdrościmy Tadeuszowi
Konwickiemti jego "światopoglą-du"
Przed ośmiu laty lak jak i
teraz pisarze w Polsce ludowej
nie mieli żadnego wyboru żad-nej
szansy na napisanie rzetelne-go
uczciwego obrachunku z rze-czywistością
Za prawo publikacji swej
twórczości musieli i muszą pła- cić Inwektywami obelgami
kłamstwem spętaniem sumienia
pisarza nieprawdopodobnym
gwałtem człowieka któremu nJn- -
cą wprawdzie wysokie honoraria
pisarskie ale i który sam płaci
Niewspółmiernie nieludzko ab-stirdaln- ió
Czy młody autor nie zapłacił
ceny zbyt wysokiej?
Armia Krajowa zdobyła się na
Wielki wvsilek bniniw 7nntcn)n
wiele chlubnych kart dala taki
wiuau cio najnowszej historii
Polski że wysiłki "Czytelników"
i POlitrUkÓW za wsznlkn nnm n
siłujące "odbronzowić" akowskie
pouziemie wydać się muszą wal-ką
nędznego karła z tytanem
Nawet tytuł książki wydaje się
nam znamienny i sugestywny
Rojsty to bagna mszary mocza-ry
Treśó "Rojstów" to jedno
ohydne bagno w którym autor
Usiłuje zohydzić utopić uczestni-ków
bojów o wolność na Wileń
szczyźnie "
Bo czymźeż jesl ów partyzan- cki oddział komendanta "Sępa"?
Bandą łotrów i zbirów na któ-rych
niejedna kondemnala ciąży
cyników i łajdaków ciemnych
spodełba patrzących chłopów
białoruskich podoficerów-cwa-niakó- w "przepasanych rzemie-niami
na wszystkie możliwe kie- runki" Idą za oddziałem groza
mordy rozstrzeliwanych za naj-mniejszy
opór autochtonów sie-dem
grzechów głównych
Wypisz — wymaluj pan Kmi-cic
ze swoją "kompanią" zawali-drogów
i najgorszych "oczajdu-szów"
hula gdzieś woszmiańskim
powiecie Tylko że dla pana Kmi-cica
miały przyjść oczyszczenie
w ogniu rehabilitacja i chwalą
na której będzie chodzić jak w słońcu
"Bohaterowie" Konwickiego
nie znajdą szansy na umieranie
— godne Sowieckie wzory pod-suwają
wrogom sowieckiej rze-czywistości
śmierć zglajszaltowa-n- ą lepką wypraną z legendy
pozbawiają możliwości "śmierci
z charakterem"
Partyzanci z "Rojstów guni
tedy głupio absurdalnie Od Kuli
koleni-idiot- y który nie umie
obchodzić się z pepeszą z czyje-goś
niedopatrzenia z czyjegffS
poprosili Kieiynsiwa uuz za wy-jątkowa
kolekcja istne panopti-cum
odrażających typów!
Wilnńskl nnrv:7fk "Sllllfln"
ex-7olnic- rz niemieckiego Wehr- -
machtu(!) morduje z zimną krwią
dwu ludzi i niemal zaraz intonu-je
"O Paulo któryś jest na ni-ebie"
Plutonowy "Podkowa" i
podchorąży "Aktor" strzelają
miejscowych chłopów jak prze-piórki
dla sportu dla rozrywki
dla przyjemności mordowania
Winny niewinny — cóż za róż-nica?
Dezerfcr "Zew" cynik
"Bonza'' analfabeta "Śpiewak"
pechowiec i zarozumialec "żubr"
ten ostatni zresztą porte-parol- e
autora — tacy oto ludzie stano-wią
trzon oddziału Autor nie
cofnie się przed użyciem zwykłej
pornografii opisując między in-nymi
scenę zgwałcenia 14-lelni-ej
dziewczynki przez oficera AK i
to w obecności jego podwład-nych!
Dość Oficerowie Armii Krajo-wej
śpią cicho pod mogiłami
ziemi Nowogródzkiej i Ziemi Wi-leńskiej
Śpią pod Nalibokami- - u
Ti oków u Surkonlów ńa warcie
wieczystej u Ostrej Bramy gdzie
polegli na Pani Wileńskiej 'wier-nym
ordynansie j Dość W samej Nowogródczyź-ni- e
za czasów okupacji niemiec-kiej
działało osiem pełnych od-działów
partyzanckich Oddzia-łów
najwyższej klasy bojowej
dowodzonych przez najlepszych
najwartościowszych oficerów Tu
walczył is poległ — jedon z wielii
--— legendarny major "Ponury"
rYcerzbcz skazy
Wileńsezyzna bylanastępnym
po Wołyniu terenem działania
"Burzy" W lipcu 1944 oddziały
Armii Krajowej walnie przyczy-niłysiędotzdóbyc- ia
WJlria l oczy- szczenia z Niemców całej Ziemi
Wileńskiej ZaT dzielność za rany
za krew lolszewjcylrożslrzc]jwali
oficerów i żołnierzy dobijali ran-nych
wysyłali bezbronnych ńa
łagry na ylócl 'j szkorbut' na
śmierć haniebną i plugawą Każ-dy
Polak pamięta dobrze kto ha
tych ziemiach rozbijał gwałcił
mordował i kradł I nigdy nie
zapomni! v
Dość dość
Zostawcie juź Armię Krajową
Nic skalacie męczeństwa nie zo- hydzicie ofiary nie przekreślicie
biało-czeiHyon- ej legendy
W rojstach wileńskich w bag-nach
dziśnieńskich w otoku bo-rów
co bracławskim szumią je- ziorem — zostały mogiły ipole-głyc- h
Śpią w nich — bez wart
honorowych -- r- nieznani żołnie-rze
Armii Krajowej A obok nich
broń Broń z piosenki Krystyny
Krahelskiej żołnierza "AK: '
"Smutna rzeka Usnął las cieni-sty
Srebrne gwiazdy spadły w ctem-- „
ną toń
po polach gdzieś po
sacli mglistych
Czujnie drzemie zakopana broń"
Adarri Tomaszewski
Podwyżka Preiaumeraiy "Makowca"
Czytelniku! — oszczędzisz $100 opłacając prenu-meratę
przed i stycznia
Informuemy Czytelników że z dniem 1 stycznia 1957 r
"Związkowiec" w prenumeracie rocznej będzio yynosił $450 (o
dolara więcej niż dotychczas) przyczem dla członków ZPwK $400
Półroczna prenumerata wynosić będzio $250
Dyrekcja "Związkovca" chcąc przyjść ną rękę prenumera-toro- m informuje źe do 31 grudnia br można wpłacać prenu- meratę na dowolną ilość lat z góry według starej stawki a więc
o dolara mniej na rok
Pi§kną książkę "Małżeństwo Marty" jako bezpłatną
premię i $350 oszczędności mieć będziesz gdy na-deśle- sz
SI 000 co zapewni ci pismo ha trzy lata
Odnowienie i
prenumeraty "Związkowca"
W załączeniu przesyłam $ na odnowienie prenume-- C'
raty A
Imię i Nazwisko ' ż'„L„'iVl ~ ]
Adres ' " -- „ ' "
Wszelkie czeki lub przekazy pieniężne" Money Order '"
należy wypełnić i przysłać do: ' '
POLISH ALLIANCE PRESS Ltd
1475 Queen Street West — Toronto Ontario
[
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, October 06, 1956 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1956-10-06 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000040 |
Description
| Title | 000266b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | ig" -- „ i ygps "r'T'STSi'iSgSStSS 11 "- -" ' ' ""f " ' w--wś- ?Ł -- i #jj"-- „ r-- "" "- T~" „ fe „te „ "ir---1 '"r -- - tlgjftrf -" "W"" i~-wHir~:-f-f-'-' ™t? L V " '" w a "" ' 1 kr„- - j_" r v "' twji' wm nLiiwtBMJH —f 'f tFiJiWJ mil J J w jwł -- "jei imn wMimuwuTwwniiwwiiiiiw Mir-M"- " im —mi ju bu mj-mmhi-jf'i annp jtwimjh wwwiwwuiw wjfi"i i n t—wMiMwłi MujjjiwMmMriMMMaHH-Mwi'i- ' cBijtiijWfciyniMtftomMiwP -- 1 ' ' fi ffi fijSSIJ _y¥ "a~ iTSffKss?)? y BI DOBITEK 0 Z 1 A fi popularno dla naukowy Kobiet dzlesl 8 M 'Ą Eł2S3 m "Czytelnicy liW'-I'KLIl?VrrW'-ryWy- A 1 - wrWMyTMl n literacki Pisza" Sekcja Druga "ZWIĄZKOWIEC" PAŹDZIERNIK (October) 6 — 1956 NR 39 Second Secłion II Ti Książka Sławomira Rawicza itóra zamieszcza w odcinku lon-dyński "Dennik Polski" a któ-re) wdanie angielskie --ukazało ie przed paru miesiącami i jest m pólkach księgarni kanadyjs-kich zasługuje na uwagę z wielu pledów co prawda zgoła in-nych niżby sobie tego autor mógł zyczyć(l) Powiedzmy zaraz na wstępie — książka p Rawicza działa osłupiająco — podobnie do ciosu pałką dębową po gło-wę Oszołomiony lekturą fantas-tycznych przygód bohatera czy ielnik na próżno próbuje mno-zy- ć w pamięci liczby trzycyfro-we aby skontrolować prawidło-wość swoich władz umysłowych Po przeczytaniu wspomnień Ra-wicza recenzent czuje się zawie-dziony i postawiony przed zada-niem niewykonalnym zadaniem leżącym poza 'zasięgiem krytyki literackiej w utartym znaczeniu słowa Jeżeliby chodziło o wydo-bycie wartości ściśle literackiej tego dzieła to oczywiście krytyk załatwiłby się z nim krótko cha-rakteryzując je jako wyjątkowo nieudolny płód antytalentu pi-sarskiego Możnaby żałować zmarnowanej okazji która się prosiła o bardziej wyrobione pió-ro możnaby ubolewać nad śmiert-elnie nudnym opisem nie końc-zącego się marszu gdyby gdy-by' to rozwiązywało kwestię Ileż to bowiem mamy książek któ-rych w ogóle nie podobna i nie należy oceniać jako dzieła sztuki ale których wartość dokumentar-n- a jest tak wielka że czyta się je z niesłabnącym zainteresowa-niem Zainteresowanie- - które nie po-zwoliło mi oderwać się od lek-tury książki p Rawicza było zgoła innej natury Wyzwanie tych wspomnień przyjąłem jako rodzaj milczącego pojedynku czytelnika z autorem "coś "w" ro-dzaju zapasów między sędzią śledczym a oskarżonym Zga-dzam się że jest to być może krzywdzące autora podejście do jego dzieła Ale] trudno W miarę jak' zagłębiałem się w lekturze nabierałem przekonania że do opisu urągających wszelkiemu prawdopodobieństwu przygód p Rawicza i jego "towarzyszy podró-ży nie wolno podchodzić inaczej jak z-iiczući-em zjakim prokura-tor czyta zeznania osobnika któ-ry się powołuje na fałszywe ali-bi Książka Rawicza cierpi na brak wstępu i zakończenia Na-próż- no szukamy przedmowy lub posłowia które przyniosłoby nieco danych o osobie autora wyjaśniło pewne zagadkowe sprawy czy wreszcie rzuciło pro-mień światła na dalsze losy au-tora i towarzyszy jego przygód Tego wszystkiego nie znajduje-my i dlatego sylwetkę autora musimy sami szkicować opieraj-ąc się na skąpych wzmiankach w tekście Dowiadujemy się więc że 24-let-ni Sławomir Rawicz był w 1939 r porucznikiem kawale-rii i wziął udział w kampanii wrześniowej Rok przed wojną Rawicz ukończył znaną technic-zną szkołę Wawelberga LRot- - W prasie codziennej radiu telewizji wiele mówi sie ""orce "United Appeal" Powyż- - 'oiogratia opublikowana nriku "Globe and Mail" pod r?a że zbiórce tej nie be-- e podziału na dawnych no--n Kanadyjczyków Wszyscy [WIAROI wanda w Warszawie i 'objął za-rząd dóbr rodzinnych (?) Rodzi-na autora musiała być dobrze sy- tuowana posiadała swój dom w Pińsku i w Warszawie? Przebieg służby wojskowej naszego boha-tera nie jest bardzo jasny: pod-chorążówka piechoty w Brześciu Litewskim porzucona dla kursu zwiadowców konnych kurs ob-serwatorów artylerii przydział do kawalerii Bliższych szczegó-łów brak Pierwszy szok spotyka polskie-go czytelnika tej osobliwej książ-ki zaraz na pierwszej stronie: dnia 19 listopada 1939 por Ra-NwiKczWDzowstaPłińsakrueszptoodwczaansy prpzryzjeęz-cia wydanego na cześć jego po- wrotu z wojny przez matkę auto-ra Nie to jest jednak ważne tylko fakt że -- nasz dzielny wojak został aresztowany w swoim dobrze skrojonym mundurze oficerskim i błyszczących butach kawaleryj-wskkicrhoczWeniruówAnremidiwCazemrwieosinąecje! Ppoo tygodniach dzikiego tropienia i wyłapywania resztek ukrywają-cych się oficerów polskich! Możnaby argumentować na ko-rzyj- ć wersji podanej przez auto-ra Cóż wszystko mogło się zda-rzyć Zastanawia tylko niedba-łoś- ć autora nie poczuwa się do obowiązku udzielenia najmniej-szego wyiaśnienia tei nipm-awrl- n podobnej historii Przeciwnie in-cydent piński nadaie ton citei książce zapowiada dalsze rów anuietorma ezPwoysKłuiechaKjmoiyeje tylloksoówhistjoe-j rii śledztwa sądu Aresztowany w Pińsku Rawicz zostaje kolejno przesyłany na przesłuchania do Mińska Chnr kowa i Moskwy Dlaczego? Autor zaaje się sugerować ze oprawcy z NKWD bvli coraz lerszvmi snp- - cjalistami w swoim rzemiośle — teczne dodawać ze autor trzyma-ny iest W niftltlrfkirh warun kach poddawany najstraszniej szym lormiom z Których wycho-dzi zwycięsko" niezłamanv na ciele duchu" Czy ta się te strony z mieszanymi uczuciami Repu-tacja bestialstwa sadyzmu i bez-względności sowieckiej policji politycznej jest tak dobrze i tak zasłużenie ustalona właściwie gotowi jesteśmy przyjąć wiaro-godnoś- ć' opisu znacznie draslycz-niejszyc- h metod śledczych niż te którym został poddany Rawicz Jednego tylko wymagamy: bez-względnej prawdomówności o-fia- ry System więzienno-sądow- y w Sowietach jest tak ponury że nie znosi żadnego poprawiania rzeczywistości We wspomnie-niach byłych więźniów łagier-nikó- w sowieckich szukamy bez-względnie szczerej nagiej i osz-czędnej w słowach relacji z ich przeżyć Im wierniej im ściślej autor trzyma się faktów im bar-dziej unika patosu i uogólnień ex-po- st tym lepiej W świetle tego kryterium cóż da się powiedzieć o pierwszych rozdziałach książki Rawicza w których autor zdaje sprawę ze swego pobytu w sowieckich wię-zieniach śledztwa i sądu? Nie zrozumieniu wspólnej sprawy i wspólnych potrzeb charytaływ- - nych dadzą tyle na ich stać Niezawodnie i grupa polska wy pełni swój udział tak pracy przy zbiórce jak ofiarności "United Appeal" obejmuje sze VW r -- £f r %£' iWJ%g&B 'łwiit i-- c "-ii- rr g-ftfr- -r laesmyi chaj wypowiedzą się ci z czytel-ników którzy sami przeszli przez to doświadczenie Nie mogę tyl ko nie zatrzymać się na opisie sądu u Rawicza który wygląda na ponurą przynajmniej dla mnie zawstvdzaiaca farsę tra gedii czujemy się' przeniesieni żywcem groteskę w scenie po- - nczKowama podsąunego (Hawi-cza- ł nrzez nrokuralora Sadu Najwyższego Sowietów! Dla po równania proszę przeczytać u Stynulknwskiffn nnis nrnppsn szesnastu przywódców polskiego ruchu oporu w Moskwie — z kompletem sądzącym Kolegium Wojskowego Sądu Najwyższego ZSSR To wystarczy dla nrenv różnicy która oddziela proste i rzecuwe sprawmuame oa pre-tensjonalnych póz człowieka któremu zależy bardziei na ściąg nięciu na siebie uwagi niż na prawdzie Wspomnienia pana Rawicza są zbyt irytujące zbyt często wysta-wiają na próbę naszą znajomość tosunków polskich i sowieckich by warto je było czytać bez zao-patrzenia się w kartę papieru i pióro dla odnotowania wszyst-kich miejsc których przyła-pujemy autora na rozminięciu się z prawdopodobieństwem Mój rejester zawiera ok 30 punk-tów a muszę dodać że nie jestem znawcą geografii Azji środkowej Zacznijmy od drobiazgów — Pińsk nie leży nad samą granicą z 1921 r! Rosja nie 'znajduje się za Prypecią Warszawa nie kapi-tulowała wkrótce po opisanej przez Rawicza potyczce kawale-ryjskiej która miała miejsce 15 lub IG września 1939 Wątpię czy autor będąc zamknięty' w więzieniu na Łubiance (prędzej w więzieniu charkowskim) mógł słyszeć jak rozstrzeliwano ludzi Kręcę głową czytając o Iranspor cie więźniów z 'Moskwy do wschodniej Syberii którym po- - J obcinano guziki od spodni w celu utrudnienia ucieczki Nic mi nie wiadomo o nadawaniu przez ge-nerała (!) Piłsudskiego dóbr ziemskich na Wołyniu wetera-nom wojsk polskich Słyszeliśmy tylko o osadnikach wojskowych których" z pewnością nie stać było na trzymanie osobistych "słu-żących Ale są rzeczy poważniejsze Jest historia ucieczki siedmiu więźniów obozu 303 przy czyn-nym- współudziale żony komen-danta obozu pułkownika Usza-kow- a Jest historia 10-miesięcz-n-ego marszu z położonego w po-bliżu koła podbiegunowego łagru przez tajgę sybirską przez stepy Mongolii Zewnętrznej pustynię Gobi wyżynę tybetańską przez groźne łańcuchy Himalajów Jak polowa uczestników tego marszu czterech dla ścisłości zdołała przerwać surowość klimatu sub-arktyczne- go pustynnego i wyso-kogórskiego jak nie padli z gło-du i pragnienia (o już jest ta-jemnicą autora Niech fizjologo-wie rozstrzygną czy człowiek może wędrować 13 dni przez pu-stynię bez picia niech lekarze orzekną czy opis śmierci z prag-- reg zbiórek które dawniej od-bywały się oddzielnie Zdjęcie przedstawia wiceprze-wodniczącego zbiórki "United Appea"którym został Nowoka-nadyjczy- k fińskiego pochodze-nia Sven Stadius (trzyma afisz) VH£3&ffiKESQRE3E3 mH rienia Krystyny Polańskiej jest zgodny z prawami natury opo wiadaniami podróżników To pewne ze "Długi marsz" musiał być koszmarem dla Rawi-cza i jego towarzyszy jest on ko-szmarnym przeżyciem również dla czytelników Jest to marsz na ślepo bez żadnych punktów orientacyjnych bez najmniejszej pożywki dla wyobraźni Na prze-strzeni G0)0i km Rawicz nie za-notował ani jednej jednej nazwy geograficznej prawdziwa pu-stynia Szli sobie po prostu na południe przez jakieś pagórki doliny jakieś góry przebywali jakieś rzeki Ani komunistycz-nej "Mongolii ani w Chinach ani w Tybecie nikt naszych włóczę-gów nie zaaresztował w ogóle żadnych władz nie spotkali Szczęśliwcy! Z nikim zresztą w ciągu całej drogi nie mogli się rozmówić powodu nieznajomo-ści języka Nie można zresztą wy-magać od łagierników by znali mongolski lub tybetański Ale nawet w tych wyjątkowych ra-zach kiedy spotkali 'kogoś z kim mogli się porozumieć w jednym europejskich języków też im z tego nic nie przyszło Spotkany Czerkies (znacie anegdotę o czer wonymi śledziu?) w jakiejś tybe- - tanswej wiosce wskazał im wprawdzie kierunek "na Indie" ale darmobyśmy szukali gór w kształcie korony i głowy cukru na najbardziej szczegółowych mapach Tybetu Jeszcze mniej zdołali wyciągnąć od Chińczyka mówiącego po francusku od misjonarza niemieckiego spotka-nych również jakichś tybetań skich wioskach Na co im zresztą1 Dylo pytać o bliższe informacje? na Himalaje i tak się natknęli przeszli je zimie po szczytach (przełęczy nikt im nie wskazał w Indiach zetknęli się gdzieś z An-glikami wzięto ich na jakiś po- sterunek ulokowano w jakimś szpitalu militarnym wywieziono do jednego ze szpitali Kalku-cie Rawicz nie wie z kim roz-mawiał w Indiach nie wie kto go leczył nie wie jak się nazywał tłumacz polski który go odwie-dziłby szpitalu kalkuckim My też nie ""wiemy"" Nie "wiemy nawet gdzie się podziali tajemniczy Mr Smith który do końca nie zdra-dził tajemnicy swego imienia Ju-gosłowianin' Eugeniusz Zaro dobroduszny siłacz łotewski Ko-lemeno- s- Trójka Polaków Krystyna Polańska sierżant An-toni Paluchowicz kap Korpusu Ochrony Pogranicza" Zygmunt Makowski opatrznościowo zmarli w drod-z- e Tak więc nie pozostał przy ży-ciu wzgl nie -- zgłosił się żaden świadek niewiarogodnej przygo-dy Chyba że zapylacie przedpo-topowych --"ludzi śnieżnych" (8 stóp wysokości) których czterej kompanionowie długiego marszu widzieli w Himalajach J Ł (1) Slayomir Rawicz "The Long Walk" Cnnslahlp Lon don W Kanadzie: Longmans Green & Co Toronto Ont Cena ?300 CZY JESTEŚ W PORZĄDKU Z PRENUMERATĄ? U%&wń4 m% --M m%t %& ::-mzw- & który jest zarazem przewodni-czącym międzyetnicznej rady "United Appeal" Obok niego stoi przewodniczący zbiórki Ar-thur Pigott po obu stronach dwie Polki Wanda Portko Ha-lina Granat 4W' - 4t ''l - i 'WMm?Mmmm??&smŁi:?m & i 53S ' Vi ' 1: eft3&2ff5ft f'% J " 7„ "%- - - _ „ ~j-- - Tf - n ni 1 1 r u — t w I o a w w i i i — i i w w i i Z w w i — i w z z i w w w i — i — — ~ a i ł y£ --C TW1M suiisaEi Bm mimiMiMBwyjniwiijmMUMiiiuwŁiMiTnwTiiTjiBun-ji- i nłj"ujmimi y--i-"-''- -" !K3 że ile fcg PSIE USTAJE KŁUMSTWfi B EWM0S U L fi Jak donosi prasa krajowa ta ultra-komunistycz- na i ta ultra-"liberaln- a" w Warszawie odby-ły się podniosłe uroczystości po-święcone 12 rocznicy powstania warszawskiego Z wielką pompą odsłonięto ta-blicę pamiątkową poświęconą Armii Krajowej i tablicę ku czci Armii Ludowej Na cmcntaizu powązkowskim i miejscach stra-ceń stanęły warty honorowe woj-ska polskiego w dniu 1 sierpnia w Teatrze Narodowym odbyła się uroczysta akademia Znana pianistka Hcsse-Bukow-sk- a odegrała Chopina Jak w cza-sie powstańczych koncertów Mieczysław Fogg w kombinezo-nie z bialo-czerwon- ą opaską od-śpiewał "Serce w plecaku" Jak kiedyś Jak w czasie powstania A na estradzie w prezydium zasiedli (cytujemy za "Krajem"): "Były Gwardzista generał Janusz Zarzycki dziś przewodniczący Stołecznej Rady Narodowej byli członkowie dowództwa A K Kir-chmay-er płk Rzepecki pułk "Radosław" (poprzednio więzieni i torturowani w kazamatach Bez-pieki o czym już "Kraj" nie pi-sze — uwaga nasza) Zapomnijmy o tym co było Czy naprawdę różnice zatarte? Czy naprawdę wszystko zapom-niane? Czy naprawdę zlikwido-wane krzywdy? Czy naprawdę? Zajrzyjmy uważniej do prasy krajowej pełnej w miesiącu sierpniu wspomnień przyczyn ków dokumentarnych reportaży z powstania artykułów rocznico wych analizujących warszawski zryw powstańczy Urzędowy organ rządu i partii "Trybuna Ludu" drukuje okoli-cznościową "agitkę" pióra Alicji Solskiej Autorką nie szczędzi powstańcom banalnych pochwał "składa hołd najmłodszej w świe-cie armii mającej dwudziestolet-nich" kapitanów i majorów (Za-pewne w Armii Ludowej! W A K zapewniamy autorkę — takich nie było!) Zaraz jednak w następnym podrozdziale pisze — aby nie było złudzeń: "Jakże można było pogodziź się z myślą że ten kwiat młodzie-ży owe tysiące dzieci rzucone zostały śmierci i cierpieniom na pastwę li 'tylko politycznych roz-grywek o władę przez rząd lon-dyński i jego krajową delegatu-rę" A dalej zwykła porcja bzdur kłamstw i oszczerstw 2e Armia Radziecka nic mogła przyjść z pomocą choć bardzo chciała Że dowództwo powstańcze nie szu- kało porozumienia że Anders Że rząd kapitalistyczno-obszarni-cz- y szedł za wszelką cenę po trupach mieszkańców stolicy — po władzę W "Ekspresie Wieczornym" Anna Kornacka gromi "polity-czne szachrajstwa Londynu zim-ne kalkulacje polilykierów nieu-dolność dowództwa" W "Życiu Warszawy" Jacek Wołowski obrzuca niewybredny-mi inwektywami generałów Ko-morowskiego i Chruściela nazy-wając ich "bohaterami piwnic i schronów" Te same akcenty przebijają z obszernych wspomnień "Boru-ty" który w "Słowie Powszech-nym" wydrukował swój "Notat-nik Powstańca" opisujący walki oddziałów pułkownika "Radosła-wa" na Woli Generał "Bor" wizytuje pla-cówkę powstańczą: "W tej chwili zrywa się skądś długa seria karabinu maszyno-wego Generał raptownie pochy-la głowę Powstrzymujemy się od śmiechu Nikt z nas nie ukłonił się tym kulom poza Komendan-tem Głównym" Pierwszy to chyba żołnierz powstańczy ośmielający się po- stawić generałowi "liofowi" za-rzut tchórzostwa Pono wolno już dziś pisać ó wszystkim Wolno pisać i o Ar-mii 'Krajowej Tylko W dal-szym ciągu trzeba przekręczać fakty wyolbrzymiać zawstydza-jąco nikłe osiągnięcia komuni-stów i kłamać kłamać kłamać Mity o krajowej "odwilży" przenikają chyżo i na emigrację Od kilku miesięcy dowiedzieliś-my się że w kraju drukują się nowe książki rzekomo "śmiałe" "liberalne" "wolne od cenzu-ry" Jedną z nowych pozycji -- wydawniczych miała być książka o Armii Krajowej pióra Tadeusza Konwickiego Rękopis podobno długo leżał w ukryciu i dopiero "zmiana kursu" odwilżowa ko- niunktura itd- - umożliwiły długo zapowiadanemu "arcydziełu" jjo-jawien- ie się na półkach "księgar-skich Książka nazywa się "Rojsty" tematyką jej jest działalność A K na Wileńszczyźnie i wydano ją niedawno nakładem "Czytelni-ka" Zagłębiliśmy się w tej szcze-gólnej lekturze ze zrozumiałym zainteresowaniem Książkę czyta się szybko — ma wszystkiego 171 stron — ala chociaż chcieli-byśmy podejść do książki tej możliwie beznamiętnie i bez-stronnie — trudno Ul nie zaru-mienić się za autora W dwana-ście lat po wspaniałych bojach AK wNou'ogrodczyźnie i na Wi-leńszczyźnie ukazuje się książka oszczercza książka zakłamana książka podia "Napisałem "Rojsty" osiem lat temu" — powiada w przedmowie autor Był to czas obrachunków mego pokolenia z ostatnia wojna podczas której wchodziliśmy w życie dokonywaliśmy światopo-glądowego wyboru" Nie zazdrościmy Tadeuszowi Konwickiemti jego "światopoglą-du" Przed ośmiu laty lak jak i teraz pisarze w Polsce ludowej nie mieli żadnego wyboru żad-nej szansy na napisanie rzetelne-go uczciwego obrachunku z rze-czywistością Za prawo publikacji swej twórczości musieli i muszą pła- cić Inwektywami obelgami kłamstwem spętaniem sumienia pisarza nieprawdopodobnym gwałtem człowieka któremu nJn- - cą wprawdzie wysokie honoraria pisarskie ale i który sam płaci Niewspółmiernie nieludzko ab-stirdaln- ió Czy młody autor nie zapłacił ceny zbyt wysokiej? Armia Krajowa zdobyła się na Wielki wvsilek bniniw 7nntcn)n wiele chlubnych kart dala taki wiuau cio najnowszej historii Polski że wysiłki "Czytelników" i POlitrUkÓW za wsznlkn nnm n siłujące "odbronzowić" akowskie pouziemie wydać się muszą wal-ką nędznego karła z tytanem Nawet tytuł książki wydaje się nam znamienny i sugestywny Rojsty to bagna mszary mocza-ry Treśó "Rojstów" to jedno ohydne bagno w którym autor Usiłuje zohydzić utopić uczestni-ków bojów o wolność na Wileń szczyźnie " Bo czymźeż jesl ów partyzan- cki oddział komendanta "Sępa"? Bandą łotrów i zbirów na któ-rych niejedna kondemnala ciąży cyników i łajdaków ciemnych spodełba patrzących chłopów białoruskich podoficerów-cwa-niakó- w "przepasanych rzemie-niami na wszystkie możliwe kie- runki" Idą za oddziałem groza mordy rozstrzeliwanych za naj-mniejszy opór autochtonów sie-dem grzechów głównych Wypisz — wymaluj pan Kmi-cic ze swoją "kompanią" zawali-drogów i najgorszych "oczajdu-szów" hula gdzieś woszmiańskim powiecie Tylko że dla pana Kmi-cica miały przyjść oczyszczenie w ogniu rehabilitacja i chwalą na której będzie chodzić jak w słońcu "Bohaterowie" Konwickiego nie znajdą szansy na umieranie — godne Sowieckie wzory pod-suwają wrogom sowieckiej rze-czywistości śmierć zglajszaltowa-n- ą lepką wypraną z legendy pozbawiają możliwości "śmierci z charakterem" Partyzanci z "Rojstów guni tedy głupio absurdalnie Od Kuli koleni-idiot- y który nie umie obchodzić się z pepeszą z czyje-goś niedopatrzenia z czyjegffS poprosili Kieiynsiwa uuz za wy-jątkowa kolekcja istne panopti-cum odrażających typów! Wilnńskl nnrv:7fk "Sllllfln" ex-7olnic- rz niemieckiego Wehr- - machtu(!) morduje z zimną krwią dwu ludzi i niemal zaraz intonu-je "O Paulo któryś jest na ni-ebie" Plutonowy "Podkowa" i podchorąży "Aktor" strzelają miejscowych chłopów jak prze-piórki dla sportu dla rozrywki dla przyjemności mordowania Winny niewinny — cóż za róż-nica? Dezerfcr "Zew" cynik "Bonza'' analfabeta "Śpiewak" pechowiec i zarozumialec "żubr" ten ostatni zresztą porte-parol- e autora — tacy oto ludzie stano-wią trzon oddziału Autor nie cofnie się przed użyciem zwykłej pornografii opisując między in-nymi scenę zgwałcenia 14-lelni-ej dziewczynki przez oficera AK i to w obecności jego podwład-nych! Dość Oficerowie Armii Krajo-wej śpią cicho pod mogiłami ziemi Nowogródzkiej i Ziemi Wi-leńskiej Śpią pod Nalibokami- - u Ti oków u Surkonlów ńa warcie wieczystej u Ostrej Bramy gdzie polegli na Pani Wileńskiej 'wier-nym ordynansie j Dość W samej Nowogródczyź-ni- e za czasów okupacji niemiec-kiej działało osiem pełnych od-działów partyzanckich Oddzia-łów najwyższej klasy bojowej dowodzonych przez najlepszych najwartościowszych oficerów Tu walczył is poległ — jedon z wielii --— legendarny major "Ponury" rYcerzbcz skazy Wileńsezyzna bylanastępnym po Wołyniu terenem działania "Burzy" W lipcu 1944 oddziały Armii Krajowej walnie przyczy-niłysiędotzdóbyc- ia WJlria l oczy- szczenia z Niemców całej Ziemi Wileńskiej ZaT dzielność za rany za krew lolszewjcylrożslrzc]jwali oficerów i żołnierzy dobijali ran-nych wysyłali bezbronnych ńa łagry na ylócl 'j szkorbut' na śmierć haniebną i plugawą Każ-dy Polak pamięta dobrze kto ha tych ziemiach rozbijał gwałcił mordował i kradł I nigdy nie zapomni! v Dość dość Zostawcie juź Armię Krajową Nic skalacie męczeństwa nie zo- hydzicie ofiary nie przekreślicie biało-czeiHyon- ej legendy W rojstach wileńskich w bag-nach dziśnieńskich w otoku bo-rów co bracławskim szumią je- ziorem — zostały mogiły ipole-głyc- h Śpią w nich — bez wart honorowych -- r- nieznani żołnie-rze Armii Krajowej A obok nich broń Broń z piosenki Krystyny Krahelskiej żołnierza "AK: ' "Smutna rzeka Usnął las cieni-sty Srebrne gwiazdy spadły w ctem-- „ ną toń po polach gdzieś po sacli mglistych Czujnie drzemie zakopana broń" Adarri Tomaszewski Podwyżka Preiaumeraiy "Makowca" Czytelniku! — oszczędzisz $100 opłacając prenu-meratę przed i stycznia Informuemy Czytelników że z dniem 1 stycznia 1957 r "Związkowiec" w prenumeracie rocznej będzio yynosił $450 (o dolara więcej niż dotychczas) przyczem dla członków ZPwK $400 Półroczna prenumerata wynosić będzio $250 Dyrekcja "Związkovca" chcąc przyjść ną rękę prenumera-toro- m informuje źe do 31 grudnia br można wpłacać prenu- meratę na dowolną ilość lat z góry według starej stawki a więc o dolara mniej na rok Pi§kną książkę "Małżeństwo Marty" jako bezpłatną premię i $350 oszczędności mieć będziesz gdy na-deśle- sz SI 000 co zapewni ci pismo ha trzy lata Odnowienie i prenumeraty "Związkowca" W załączeniu przesyłam $ na odnowienie prenume-- C' raty A Imię i Nazwisko ' ż'„L„'iVl ~ ] Adres ' " -- „ ' " Wszelkie czeki lub przekazy pieniężne" Money Order '" należy wypełnić i przysłać do: ' ' POLISH ALLIANCE PRESS Ltd 1475 Queen Street West — Toronto Ontario [ |
Tags
Comments
Post a Comment for 000266b
