000047 |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
iVMMMMMOTMMPMWMMWWWWWPWWWMWWVWPWiPVW w B w - WWBSS w W w WPM WWW W VVWWVHSHH tFff #1] ' ' _ I" 1?? T v a
NR 6 "ZWIĄZKOWIEC" STrCZEg (JagvirywfrrjH(21 — w 7
-
ii
t
f
MAUlftMiWmM
W1M@®0@Ś€B m@MTRBM$KIIE
Nouvelles de MontreoJ — Montreal News
Biuro redakcji i administracji:
1 4817 Park Ave
Przyjmuje
Granica
Druga cześć apelu Polskiej ł™0™1"""?™
i
tonem juk pe- - iu n--a m uuum-- n "isu " xiuuu
łen goryczy wyrzut skierowa- - albo co gorzej "na Szkolna jest przez
ny do polonij- - Rok rocznie bowiem kwota
nego iz daje się $200 w budżecie i
a nie jako skromna pozy-- sowi jak na ironię
hrnni Kwnir-- h cia w budżecie nie swoje składki to
szańców na miejscu i jest
oboietne wobec "granicy na
rodu" — swoich
dzieci sweeo młodeeo Doko- -
lenia Zarzut ciężki i poparty
do tego w pierw- -
szym zdaniu swego apelu w mano jakoś wstawić i te
ze tylko dne 200 dolarów na szkółki
468 dzieci uczęszcza do pol- - Mogło by z tego ze
skich szkół w tvm w tych sferach kon- -
roku a więc mniej
niż w latach
Nasi mocar- - ełiirv" nnrllrropoin w ońrf
jak tylko mogą liczbę pol- -
skiej grupy ciągnąc
i n snnnn i V7i w m
z tymi
— liczba 468 dzieci w 10 pol-skich
jest wystarczającym dowo
Wacława
~xWxtvx w~~ -- r
Ze zbiorek
$500 koszty utrzy- -
mania„ szkół ta zni-koma
"ilość rodzin
które jeszcze 468
swoich dzieci do
szkoły ponosząc "prywatnie"
część ciężaru
szkół tak ma
terialnie jak też ratując wat
pliwy "honor" tzw
zorganizowanej roionu oraz
dotacja Pro- -
WUlCJl
Polo- -
"" aiuJ™ij ?vv
Montreal H2V Tel 288-195- 3
prenumeraty ogłoszenia
Załatwia redakcyjne
polskości naszych dzieci
uramaiycznym iucpuiuŁuimciuc
przynętę" oczywiste
społeczeństwa nieporozumienie "członkiem"
powodować figurowała Kongresu Kongre-polityczny- mi
iluzjami Kongresu
narodowych skromnym
polskości
informacją
bie-który- m
komunikuje
sobotnich górnych
szkolnym
ubiegłych
polonijni
etnicznej
róvnaniu mrzonkami
szkółkach sobotnich
narodowych
blicznych wpłynęło podobno
polskich
większą utrzy-mania
polskich
narodowy
Montrealski Kongres
Gombrowicz
Wszelkie
zastrzeżone
zabroniony
attttWjBjjMjwtiwoi
Que 4E4
sprawy
powinna
wpłacać
Wszystko
wynikać
polskie szkoły Znalazła sie trrr :r"i """::
zawsze s_Ki romme_ puszącej : m-- :~c
reprezentacyjnej instytucji
polonijnej Przypadkowo w
tegorocznym (a może zeszło- -
rocznym o parę miesięcy
spóźnionym) budżecie zapom- -
gresowych uważa się szkolni--
ctwo za wyłączone z bezpośre
dniej troski Kongresu I chy--
b3 tak jeSt
z K™ Je(Jnak dodatkiem
fe wchodzą tu w grę dodat- -
kowo personalia juk zwyie
obciążające i utrudniające
JUBILEUSZOWY
JdCUIIldUa VV IIIUIIUMIU UUUC- -
dzie się doroczny Koncert-Ba- l
chóru w dniu 8 lutego br w
salach hotelu Bonaventure
Na jubdeuszowy koncert
proszeni są wszyscy dotycn--
czasowi — proi
Henryk Rzepus p Wojciech
Skupień ks Józef Wierciń-ski
prof Władysław Radny
którzy wraz z obecnym dyry-gentem
prof Czesławem Gła- -
dyszewskim będą proszeni o
podjęcie batuty i kolejne dy- -
rygowanie chórem w części
koncertu Sam pomysł jubi--
„:„„:„
wlecioraml
Tel 684-453- 2
społe- - z okazji dzia-- pliwie i
i braku palności im i
pu- -
do ape- - Pogrzeb z Kościoła uzę-l- u dnia stycznia des
inna
TADEUSZ KONBRATballm
dawn Warszawa Kopernika li
Sł Jactjoes O Montreal
Tel 842-550- 4
prawa
imMmmmmMWMmmmii
28
Ale Franek o prosił i przy-sięgał
się już nigdy a nie
będzie książę mu zostać na
zamku I jakoś mu te zamysły z głowy wy-wietrzały
księcia się bał skrył w sobie to
wszystko Minęło tak ze trzy
Aż tu jak dziś pamiętam przychodzi
Franus do kuchni nie ten sam Uśmiecha
się tak słodkawo a zadowolony
taki a zły aż mnie tknęło
zniżył głos i przeżegnał się
nieznacznie
— Od tej to się zaczęło! — rzekł
uroczyście — Odtąd ten-diab-eł
nastał!
Więc powiadam że przyszedł on do
kuchni i mówi:
— No teraz się z nim porachuję!
— Z to się —
a on a to:
—-'- Z księciem moim ojcem
— Uważaj żeby cię na zbity pysk nie
wygonił — mówię mu bo mnie nerwy
psuł tym gadaniem Ale on uśmiecha się
tylko i mówi:
— On mnje nie wygoni choćby chciał
— A ma cię nie wygonić?
— Bo mnie kocha
— Żeby ci tylko z tej miłości w zęby
nie dał! — powiadam a on wtedy:
— Możecie G rzegorzu przyjść do mnie
w nocy i na własne oczy jak
mnie kocha
gię i w nocy stanąłem
se za drzwiami jak mi kazał Patrzę a tu
książę nadchodzi boso po cichutku Przy-bliżył
do łóżka którym Franek spał
"zbliża się- - mówię do łóżka ze świeca dłu-go
sję na niego coś do
siebie szepce i tak ciut palcami po
włosach' go gładzi
Potem odszedł i znowu się przybliżył
jeszcze go gładził z takim go-rącym
go kochał tak go
kochał że nigdy a nigdy takiej miłości nie
cglądałem
A ten draft leży i "udaje ze 'czasem
ą kiedy mu się już znudzi-ło
to sie poruszył niby przez sen i książę
zara uciekh
Wtenczas Franek na łóżku usiadł w
te słowa się odezwał:
prace -- polonijną
xr::::z:t:z
wblitaiuje_ na :i- bim-: ejdi-- y L„iirnui
w dziedzinie naszego rodzime--
go "szkolnictwa" pod wzglę
dem materialnym
cyjnym i pojęciowym i wywo- -
luje gwałtowną potrzebę reor--
ganizacji tego seKioru w sen- -
sie uczynienia go racjonal- - drzeja Małkowskiego Najcie-ny- m
i podstawowym czynni- - kaw sza chyba jest odbitka 12-kie- m
"sprawy narodowej" stronicowe! będącej
dla utrzymania języka i poi
skości w młodym pokoleniu
— "Najbliższej każdemu z
nas granicy Narodu — pol- -
skości naszych dzieci" - jak
mówi apel Polskiej Rady
Szkolnej
KONCERT-BA- L
ueiUClIl aiLJOŁillCj iUipw
koncerty-bal- e
Chóru im W Lachmana cie- -
S7vłv się zawsze bardzo du
żym i stanowią
go sezonu karnawałowego Po-lonii
montrealskiej
dem obojętności-nasze- j 15 rocznicy atrakcyjny oryginal-cznoś- ci kompletnego Chóru ny będzie wielkim urozmai- -
zasadnicze
pokrywa
wysyłają
polskiej
kilkutysięczna
ADWOKAT
Witold
że
że
chwili
'-Zain-teresowałem
pa
pochrapuje"—
Ręczno
Dotychczasowe
łnw_v1pł
Michał 909
watel Ko- - Laval
Raweł (Stankie--
zvcie
figuruje ruu
$200 iToroi10
autorskie
Przedruk
dyrygenci
nigdy_
pozwolił
miesiące
Grzegorz
kim
dlaczego
wzdycha
ciut
uczuciem- -
organiza- -
śmiercią tragiczną zastrzelo- -
ny przez bandytę podczas na- - „„j„ u„„lr vlPoVro
yoiy Łwv
je dzieci Polsce „Zwłoki po_
ceremoniach żałobnych zosta- -
ły w piątek 10 bm odesłane
samolotem do Polski pogrzeb
odbędzie się Koszalinie Do-nacje
na rzecz rodziny
Toronto Dominion
{ća
Copyright:
Instytut Literacki
Paryż 1973
I 1
A co? Widzieliście chyba? Kocha
mnie! No to teraz ja się porachuję
za wszystkie czasy! Za moją
Po nocy jak nie widzi to mnie ko-cha
dzień to się wstydzi! No dobrze!
Już ja ojczulkowi pokażę!
Odtąd się zaczęło! Bo Franus tu Grze-gorz
przeżegnał się siebie psuć
na złość księciu Sam siebie psuł! Stąd
się diabeł na zamku wziął nie czego
innego
Jak to: sam siebie psuł? zapytał
profesor głęboko -- wstrząśnięty opowieś-cią
starego który wyblak-łymi
oczyma zdawał się znowu oglądać
dawne czasy
Zły się zrobił odparł krótko Grze-gorz
umyślnie zły się zrobił! tej za-wziętości!
żeby to księciu pokazać na jaki
los książę go skazał Takiej złości w nikim
nie widziałem jak żyję Wódkę zaczął
pić dziewkami się zadawał awantury
wyprawiał na zdrowie sobie szkodził co
tylko można najgorszego obmyślić to on
sobie obmyślał Wszystko mu
było za mało! Bo to niejeden szczeniak du-żo
krzywdy narobi al-bo
dla zabawy ale on to robił dla złego
żeby książę wiedział jaki on zły Nie
było żeby jej nie wypełnił
jeszcze się nie przechwalał przed ludźmi
Ot mówił ojciec mnie wycho-wania
nie dał wstydzi się mnie więc taki
jestem!
A do tego Grzegorz obejrzał 'się
trwogą zaczął się truć Nie wiem jaką
truciznę sobie" wynalazł ale mie-siącem
go ubywało skóra mu żółkła" mało
co jadł vf gorączce żył
A wszystko dla tej -- rozkoszy żeby sły-szeć
jak książę do niego przychodzi
gorzkimi łzami płacze nim!
Głupi byłem bo nie śmiałem księciu po-wiedzieć
z-jak-iej
to przyczyny się
Myślałem się ustatkuje bo przecież to
niesłychana rzecz żeby człowiek sam się
gubił Ot fanaberie myślałem przy-szły
to przejdą księciu lepiej nie mó-wić- ""
Aż jednego dnia przy kolacji książę
4jas
mmV mm mm1 i!
Archiwum Prasy Skautpwo-Harcerski- ej
jedno rzadko
zjawisk jedno-osobowej
instytucji polskiej
na obczyźnie w osobie Ze-nona
Buczewskfego w Van-couv- er
BC iście benedyk-tyńskiego
archiwariusza za-gnieżdżonego
na 'kanadyjskim
wybrzeżu Pacyfiku który
tam na końcu świata trudzi
się gromadzeniem selekcją
oceną osobliwego materiału
prasy wydawnictw głów-nie
polskiego Harcerstwa od
ftTopńm iart nnirełinin MQ1
fc cmvili
Archiwum t0 wydaje dwa ra- -
zy do roku własny Biuletyn
bibliofilskimi opracowania-mi
różnych tematówpdnośnie
harcerskich pism
technicznych ideologicz
nych innjch książek tej
iiedzinv
Numer 1974 roku podaje
poza artykułami szereg odbi--
tek fotograficznych których
większość odnosi się do twor- -
cy polskiego mrcersiwa au--
historycznym dokumen-tem
pt "Scouting in Po-land- "
której autorem jest A
Małkowski wydanej 1913
Anglii przez "The Polish
Buceau" przygotowanej spe-cjalnie
okazji pierwszego
Jamboree skautowego Bir-mingham
Anglia Broszura
miała w owym czasie charak-ter
polityczno-propagandow- y
jakkolwiek oficjalnym jej ce-lem
było poinformowanie an
gielskiego ruchu skautowego
„tct- -
Uicv-"'c- J """ rJ "uacJ1 w ™Isce- - moreJ "
Dyi0 wwczas na politycznej
mapie Europy Angielskie sfe
ry (prawdopodobnie wszyst-kie
które takim ruchem w
innych państwach mocar- -
w '' iai
w--
m"} ""n-'-JH" ł cmork"yw™rodziQin7aSmri
Neiges w Montrealuej Jifij maMKnMMMMM
Praca
GOSPOSIA potricbrfa do (malej ro-dziny
dzieckiem Te 489-032- 4
mnie zagadnął' delikatnie
Zmarli
Kuźma lat 42 oby- - Bank Cure Labelle Blvd
polski mieszkaniec Que
szalina przebywający na wi-- SłankevIeK
w Kanadzie zginał ii no i rr„vi: t„
w przypisku leuszowego lIU yiu-- ua „ ~Q mjł
jako ofiarodawca na ma dyrygentami jest niewąt- - yille 3 iy7&
1lVi"i- -
stochowskiej na cm cóte
60
przebaczenie
on
więc
złośliwie
ja
porachujesz? mówię
zobaczycie
się
-- patrzy
ojcowskim
tak
śpi
i
broszury
powodzeniem
„„ „f T
ŁU -- w
w
w
przyj-muje
WMMMWmwmm
SARL r
—
z nim
poniewierkę!
nikt
a w
—
— zaczął
— z
— —
kamerdynera
— —
— Z
Z
i
i wypełniał
ludziom z głupoty
i
—
takiej srómoty
i
— — —
— z
—
z każdym
w pocy
i nad
dzieje
że'
— —
i a
Z
x
h r A
— z
spotykanych
p
i
— i
1
z
podręczni-ków
i z
2
z
dziś
a w
r w
z
w
„ A„„nł °"
-
a j 2 " " _
i i ? j } (
z
'
-
I __ __ n ?
-
x
'
_
—
x
cssikiep
stwach mogły być zaiptereso'
wane w przededniu padcho-dząc- ej
burzy 1 vojny świato-wej)
przyjęły wydawnictwo
przychylnie i gv wielkim za-interesowaniem
o czym
świadczyła liczna korespon-dencja
od Anglikóiw (setka
listów i oceny w pismach u-rzędow- ych
ang skautingu)
oraz założyciela skautingu
lorda gen Roberta Baden-Powe- ll
dziękującego Małkow-skiemu
nie tyle za samą bro-szurę
ale — jak pisze Baden-Powe- ll
za to że "nasze me-tody
również okazują się uży-teczne
w Pańskim kraju"
Oczywiście musiało to cieszyć
bohatera spod Mafekingu
który w nadeszłej wojnie
światowej odegrał czołową ro-lę
w wywiadzie Imperium
Brytyjskiego Szczególnie mo-gło
być interesującym jak
Małkowski pisał w broszurce:
"The second reason the
success of Scouting in Po-lan- d
was the danger of a
European war and hence the
strong miliłary spjrit in Aus-łria- n
Poland influenced łhe
S c o u t movement there
though not always in a de-sirab- le manner" I dalej
również interesujący tekst —
"While some of the Poles
prepared for war rightly rea-sonin- g
that blood would be
shed on Polish soil and that
their three masters — Au-stria
Russia and Prussia
would force them to fight in
their interests and beliwing
therefore that some day they
might fight for their own in-depende-nce
even with the
desperate knowledge that
they must lose against over-whelmin- g odds" Trzeba po-wiedzieć
że zanadto szczerze
powiedziano i za dużo jak na
potrzebę austriackich odpo-wiedników
angielskiego gene-rała
sprawujących przecież
dyskretną opiekę nad jeszcze
swoimi obywatelami nawet
na zlocie w Birmingham Dzi-siaj
broszura to dokument
ówczesnych nastrojów i co
najważniejsza realnych przy-gotowań
wojskowych polskiej
młodzieży harcerskiej
Jeszcze jeden ciekawy przy-czynek
Oto mała historia
kartki pocztowej' Jakże wy-mowna
jest treść krótkiego
(listu Małkowskiego pisanego
łYfeipPAdzie 1915 r z Pitts-burg- a
w Stanach Zjednoczo-nych
do przyjaciela i współ-twórcy
ruchu skautowego w
dawnej Galicji zaboru au-striackiego
Naprzód wiado-mość
o przyjściu na świat sy--
— czy ja nie Co za dnie
wiem co z Frankiem dzieje ze tak
źle wygląda? Nie chciałem już na swoje
sumienie tego brać i powiedziałem wszyst-ko
jak jest ! ! '
że ma żal do księcia bo książę ojcost-wo
swoje ukrywa — że na złość księciu
zmarnieć chce i nawet lekarstwo jakieś
przyjmuje Jezus Maria! Książę się za-czerwienił
naprzód a potem zbladł jak
chusta
Więc ja do niego że niby nie ma co się
przejmować bo fanaberie jak przyszły
tak przejdą — szczeniak i tyle! Nic nie
odpowiedział tylko kazał go zaraz wez-wać
na rozmowę
— I — mówi — Grzegorzu nikomu
ani pary z gęby!
Grzegorz zająknął się
— No i co zaszło podczas rozmo-wy?
— zapytał Skoliński
— Ja ta nie wiem
— No no wiadoma rzecz że Grzegorz
podsłuchał Lepiej szczerze powiedzieć
— Podczas tej rozmowy — rzekł Grze-gorz
— książę za syna go uznał ściskał
całował na kolana przed nim upadł i pro-sił
o przebaczenie
— Będziesz moim synem — mówił —
wszystkim ogłoszę do nazwiska i majątku
cię dopuszczę wybacz mi! Wykształcenie
ci dam serce ci otworzę tylko mi prze-bacz!
Aż mnie dziwno było że książę urodzo-ny
przed lokajczylciem własnym w prochu
się tarza! A oh — nie i nie! Ręce w kie-szenie
wsadził stoi nieruchomo i patrzy
— Nie chcę! — mówi — Trzeba było
od razu mnie uznać! A tera to ja nie chcę!
Mnie ta miłość spóźniona nie potrzebna
— Ja — krzyczy — nie kocham a nie-nawidzę!
Ja się zniszczę! Ja siebie zabiję!
"Na złość! Na złość! I niech diabli mnie
wezmą za to że_się rodzony ojciec mnie
wstydził!
Wypadł z gabinetu (bo wtedy jeszcze
na zamku był gabinet tera go już nie ma)
i leci przez zamek Więc książę zaraz mnie
zawezwał i nakazał żebym 'go pilnował
— Niech Grzegorz leci za nim i oka z
pięgo nie spuszcza bo gotów się zatjićj
Ja lecę za nim i na ostatnią chwilę Vda-żyłe- m
Wpadam do drwalki a on sznur na
belkę zakłada Kiedy mnie zobaczył cof-nął
się i żarcikami mnie zbył
— Nie dziś "to jutro — mówi i -- śmieje
się ale takim śmiechem jakby kto lód
rąbał 'Doniosłemo tymkssięciu — Jezus! —
tylko to słowo naprzód powiedział A po-tem
że trzeba go pilnować — Grzegorzu
tylko do was mam zaufapiet Musimy go
pilnować dzień i noc póki mu to nie
"
przej-dzie!
'
V
fl
list
for
się
tej
gtffcMwjHil
pa Lutykaa następnie Mc?
resujący nas tekst sceptycz-nych
uwag autora! "Próbuję
tu Chicago Pittsburgh etc)
pracy skautowej ale rola ą
raczej
_
epoka niewdzięczna
ArneryJanijfcja młpdfzego
pokolenia zupełna JNayyef do-rof- lj'
kfór?y ~$ie tu zrodzjli
oświadczają że są przede
wszystkim Amerykanami PoJ-$(- ci
rjię cbaią i do niej nie
wręcą choćby im złote gófy
obiecywano" To o przecięt-nych
Polonusach amerykań-skich
owego czasu 1915 roku
A teraz krótka wzmianka o
zaangażowanych politycznie
Polakach prawdopodobnie
tak świeżych i czasowych
przybyszach do Ameryki Płn
jak sam Małkowski "który pi-sze
o nich: "Stosunki wśród
tutejszego polskiego obozu'ra-dykałneg- o
tak straszne że
dla ratowania naszej tutaj
sprawy wolałbym tutaj
(mieć) Bandurskiego niż na
stolcu prymasowskim w Pol-sce
Czy nie możnaby tej my-śli
we lwowie podsunąć?"
(Mowa o biskupie Władysła-wie
Bandurskim wielkim pa-triocie
sympatyku lewicy nie-podległościowej
przyjacielu i
stronniku J Piłsudskiego) Te
krótkie obrazki dają pobież-ny
ale realny pogląd na na-stroje
wśród polskich Amery-kanów
i polskich imigrantów
ale jak wiemy nie są one od-zwierciedleniem
poglądów i
oddania sprawie polskiej se-tek
tysięcy innych
Kartka Małkowskiego była
pół roku w drodze nie zasta-ła
Tadeusza Strumiłły w Kra-kowie
i ocenzurowana przez
c i k Wojskową cenzurę —
Kuk Militarzensur — Kra-ka- u
dotarja do adresata we
Wiedniu Oczywiście nie pod-jęto
we Lwowie inicjatywy
wysłania bp Bandurskiego do
Stanów bo miasto było pod
okupacją rosyjską albo w
obszarze przy frontowym
Małkowski wyjechał do Kana-dy
do obozu polskich oddzia-łów
a w r 1919 ginie na stor-pedowanym
statku wracając
z misji wojskowej w służbie
gen J Hallera W Biuletynie
Archiwum widzimy go na b
dobrej fotografii z świeżo po-ślubioną
Olgą Drahonowską
założycielką Harcerstwa żeń-skiego
w Polsce
Biuletyn Archiwum podaje
jeszcze parę innych odbitek
dokumentarnych przedstawia-jących
wydawnictwa harcer-skie
z okresu międzyvojnia
na widok których dawni "na-łogowi"
harcerze dostają lek
i co za noce wtenczas na zam
ku nastały to niech ręka Boska broni!
Tylko pogoń wieczysta za tym szalonym!
Wieczne pilnowanie! Wieczny stracłifie
jak się go z oczu spuści żywot sobie papie-rze!
Kri-Grzegor- z
przymknął oczy i dłuższy czas
milczał
— Dalej nie 'będę mówił — rzekł sta-nowczo
— No co odgrzewać co było By-ło
i przeszło niech ta sobie śpi spokojnie
snem wiecznym
Grzegorz wie o tym że wcale nie śpi
Złe nie śpi — ostrzegł go profesor wska-zując
nieznacznie w stronę starej kuchni
— Ja bym radził niech Grzegorz piówi!
— Wielmożny panie! £epiej nie wywo-ływać
wilka z lasu!
— A ja radzę niech Grzegorz mówj!
Kamerdyner uległ ale 'ściszył głos że
ledwie było słychać
— Na przemian z księciem czuwaliśmy
bez przestanku Jak książę spał to ja nie
spałem i na odwrót Bez przerwy jeden
z nas przebywał w pobliżu Franka i pilno-wał
czy jemu znowuż co do głowy nie
strzeli A on się przyciszył i taki grzecz-ny
się zrobił — ale widoczne było że my-śli
tylko o tym jednym jak s)ę ?abjć zni-szczyć
się ze szczętem! Tak się przyczaił
kilka dni
A potem jak się zacznie! Matko £oska!
Raz za razem! Nożem chciał się: przebić w
kuchni! Przez okno z wieży chciał skakać!
O ten mur tam przy bramie głowę chciał
sobie rozwalić! Szalony zupełniej To myś-my
z księciem tylko wypatrywali co on
robi co mu się tam roi w jego mózgow-nicy
szalonej
Więc książę kazał go zamknąć i myśmy
uradzili z księciem że go zamkniemy w
starej kuchni bo tam drzwi ciężkie oku-te
a przez okno nie pozna wyskoczyć łjo
--za ciasno
Tu Grzegorz znowu się zatrzymał i na-raz
zapytaj szczególnym tonem profesora
— Przepraszam wielmożnego pana co
panu tak usta latają?
— Usta? — zapytał zdumiony profesor-Podniós- ł
rękę do" ust Zdawało mu się że
ma "spierzchnięte wargi Ale poza tym
wargi — pulsowały
Nie można było nazwać tego ruchem A
jednak dotykając wyczuwało się Wyraźnie
że stały się większe i jakby falujące
Było to okropne Profesorowi natych-miast
przyszedł na myś) 'ręcznik w kuchni
Ten robaczkowy ruch iyarg był pokrewny
ruchowi ręcznika Potworność Mieć ten'
ohydny ruch na ustach? Miał takie uczu-cie
jak gdyby stracił panowanie nad war-gami
jakby 'usta przeistoczyły mu się w
jakieś obJTydJiwjś zwierza' ruszające' się' sa-mojst- nie
— na nim
kiego bicia serca z emocji
Biuletyn Archiwum został za-szczycony
specjalnie dla te-go
wydawnictwa napisanym
artykułem pt "Ze wspom-nień
--wydawcy" przez history-ka
polskiego ruchu harcer-skiego
harcmistrza Wacława
Błażejewskiego z Warszawy-któr- y
#oza poważnymi opra-cowaniami
historii Harcer-stwa
ma za sobą dokonania w
ruchu wydawniczym i popu-laryzatorskim
prac z proble-matyką
młodzieżową a spe-cjalnie
harcerską w ilości
około 30 prac przedwojen-nych
i szereg w okresie oku-pacyjnym
Numer kończy sie prezen-tacją
współczesnej "wielkiej"
prasy harcerskiej na obczyź-nie
oraz doraźnych biulety-nów
KASZUBY 76 —
Biuletyn 2 światowego Zlotu
ZHP w Kanadzie oraz niewe-sołą
zapowiedzią ograniczenia
swego wydawnictwa do jed-nego
numeru rocznie ze
względu na wysokie koszty
wydawnicze Miejmy nadzie-ję
że przeczekamy stagnację
recesję i kryzys znów uj-rzeć
to nieznijernie interesu-jące
j niezwykłe wydawnic-two
będące dziełem jednego
pracowitego idealisty
aj
APEL POLSKIEJ RADY SZKOLNEJ
21 września 1974 r rozpoczęliśmy naukę w polskich
sobotnich szkołach 468 dzieci polskiego pochodzenia każdej
soboty od godz 9 rano do 1 w południe pobiera lekcje
języka polskiego historii i geografii Polskiej
Nasze dzieci — jako uczniowie szkół kanadyjskich —
od poniedziałku do piątku korzystają z najbardziej zaawan-sowanych
pomocy i udogodnień w nauczaniu jakie nowo-czesna
technika i pedagogika wypracowała Szkoła polska
sobotnia nie jest w stanie w dzisiejszych warunkach upo-dobnić
się technicznego poziomu szkól kanadyjskich
Niemniej Polska Rada Szkolna robi wszystko co jest możli-we
by różnice nie były zbyt rażące Główną cechą dobrej
szkoły jest jej poziom nauczania — w polskich szkołach
poziom ten osiągnięto Dobry dobór sił nauczycielskich
praktyczny i możliwy wykonania program urozmaicanie
lekcji filmem i przeźroczami z histoiii i geografii wprowa-dzenie
konkursu z literatury polskiej w ramach każdej
szkoły jasełka kolędnicy itp inscenizacje w zależności od
warunków lokalnych poszczególnych szkół — wszystko to
robi pclską szkołę interesującą dla młodzieży
To jest jedna strona zagadnienia: strona obowiązków
Polskiej Rady Szkolnej A wygląda druga strona strona
społeczeństwa polskiego polskiej grupy etnicznej?
Rodzice z wielkim trudem opłacają' nauczycieli na co
w ciągu roku szkolnego potrzeba około $14000 Rząd Pro-wincji
"Quebec opłaca klasy w budynkach szkolnych i pomo-ce
naukowe dla naszych dzieci na co idzie niecałe $5000
A polskie społeczeństwo które w wypowiedziach swoich
przywódców przy każdej okazji składa oświadczenia oraz
zgłasza gotowość do ofiar i poświęceń — których realizacja
wymaga miliardowych sum — na rzecz niepodległości i gra-nic
sprzed 30 Kraju i Narodu leżącego w Europie nad
Wjsłą? samo społeczeństwo dało na polskie szkoły w
Montrealu $500 — i tego część ze zbiórek bezimiennych
przed kościołami 3 Maja i z innych okazji Najbliższa każ-demu
z nas granica Narodu — polskość naszych dzieci —
jest nam obojętna Jakże łatwo deklamować o Polsce "poe-zje"
gdy to nic nie kosztuje!
Tym apelem zwracamy się do Państwa o pomoc pie-niężną
Lista potrzeb polskich szkół sobotnich jest bardzo
duża
Dajcie i dajcie szczodrze Dając na polskość naszych
dzieci miejcie to przekonanie i wiarę że walczycie o naj-dalej
położone granice Polski O taki cel walczyć warto
i' trzeba jest w obecnych warunkach pierwsza i jedyna
potrzeba
Wasze dziecj są Kanadyjczykami — Wasze zrozumienie
pqtrzeb dcpomoże im być Kanadyjczykami zclskim' języ-kiem
i kulturą
Na taki cel złożycie datek
jak np
by
do
do
jak
lat
To
lwia
To
S Makuch
Przewodniczący Polskiej Rady Szkolnej
Czekj prosimy wystawiać na:
Pojską Radę Szkolną w Montrealu (po polsku)
Polish School Council (po angielsku)
Le Conseil Scolaire Polonais(po francusku)
adres:' 141-- A Bid Cremazie O Montreal IJ2P 2V5
Pierwsza lista ofiarodawców na polskie szkoły:
Kongres PoloniKąnadyjskiej (Quebec) $200
pp Barbara i Stanisław Maktichowie 25
Mile Cecile Laroąue - 10
p Jerzy Skrodzki : 10
Kącik Fundacji W Reymonta
Poznaj kraj ojców
studiując latem w Polsce
Tak jak w latach poprzed- - skej w lipcu Koszt za kurs
nich Fundacją W Reymonta $7000
wspólnie ż Uniwersytetami 5 Dla młodzieży i nauczycieli
w Polsce organizuje letnie tańców ludowych dla zainte-kurs- y
w Polsce które obej- - resowanych polskim folklo-muj- ą
studia polskiej kultury rem:
z językiem polskim włącznie 30-dnio- wy kurs choreogra-ora-z
podróże po Polsce fii w wyższej szkole muzycz- -
1 Dla sjudentów i absolwen- - hej w Lublinie od 1 do 30
łów uniwersyteckich oraz lipca 1975 Koszt za kurs
młodzieży która skończyfa $7000
szkołę średnią i kwalifikuje Podany koszt kursów po-si- ę
na uniwersytet w Kana- - krywa tylko opłatę za naukę
dzie: koszty zakwaterowania i wy- -
Sześciotygodijiowy kurs żywienia i wycieczki krajo-n- a
Uniwersytetach: Jagiellop- - znawcze w randach kursu
skim w Krakowie i Kątolic- - Przejot Toronto-Waraaw- a kim Uniwersytecie Lubelskim Warizawa-Toront- o oraz ' for-o- d
12 lipca do 21 sierpnia malności wizowe student za-- i
1975 Koszt za kurs $20000 latwia sam opłacając podróż
% Dla młodziejy licealnej w w p0lish Alliance Trayel &
yieku od 16 do 19 lat: Tours Committee względnie
Czterotygodniowy kurs w innych Agencjach Podróży
na Uniwersytecie Adama Mic Dla studentów odlatują-kiewicz- a
w Poznaniu od 15 cych grupowo za pośrednic-Jipc- a
do 14 sierpnia 1975 twem Polish Alliance Travel
JCoszt Z3 kurs $15000 Cpmmiłlee przewidziane zniż- -
3 DJa dorpsych — wiek po-- ki w opłatach przejptu
pad 50 l?t — pfagnących pó- - Tak jak w latach poprzed-ina- ć
Polskę i polską kulturę: nich Fundacja starać sip bę-'Gzterotygodni- owy kurs na dzie o pomoc finansową u
PnJwersytecie Jagiellońskim yadz kanadyjskich W razie
w Krakowie od 15 lipca do 14 otrzymania zapomogi koszta
sierpnia 1975 Koszt za kurs zostaną obniżone
ClóiO-O- O Po bljższę informacje i for--
4! Dla nauczycieli języka pol- - „mularze zgłoszeniowe prosi-skieg- o
w szkołach polonij- - my pisać do:
nyclj i kanadyjskich:' ' W "Reymont Foundation
30-4n}o- wy kurs pedągogicz- - -- Travel Study Committee
ny odbędzie "się w Lublinie 1638 Bloór Street West
przy' współudziale Unlwercy- - Torpntó Ontario
teu' im Marie Curie-Skłddow- - M6P 1A7 99-- 8
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, January 21, 1975 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1975-01-21 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000559 |
Description
| Title | 000047 |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | iVMMMMMOTMMPMWMMWWWWWPWWWMWWVWPWiPVW w B w - WWBSS w W w WPM WWW W VVWWVHSHH tFff #1] ' ' _ I" 1?? T v a NR 6 "ZWIĄZKOWIEC" STrCZEg (JagvirywfrrjH(21 — w 7 - ii t f MAUlftMiWmM W1M@®0@Ś€B m@MTRBM$KIIE Nouvelles de MontreoJ — Montreal News Biuro redakcji i administracji: 1 4817 Park Ave Przyjmuje Granica Druga cześć apelu Polskiej ł™0™1"""?™ i tonem juk pe- - iu n--a m uuum-- n "isu " xiuuu łen goryczy wyrzut skierowa- - albo co gorzej "na Szkolna jest przez ny do polonij- - Rok rocznie bowiem kwota nego iz daje się $200 w budżecie i a nie jako skromna pozy-- sowi jak na ironię hrnni Kwnir-- h cia w budżecie nie swoje składki to szańców na miejscu i jest oboietne wobec "granicy na rodu" — swoich dzieci sweeo młodeeo Doko- - lenia Zarzut ciężki i poparty do tego w pierw- - szym zdaniu swego apelu w mano jakoś wstawić i te ze tylko dne 200 dolarów na szkółki 468 dzieci uczęszcza do pol- - Mogło by z tego ze skich szkół w tvm w tych sferach kon- - roku a więc mniej niż w latach Nasi mocar- - ełiirv" nnrllrropoin w ońrf jak tylko mogą liczbę pol- - skiej grupy ciągnąc i n snnnn i V7i w m z tymi — liczba 468 dzieci w 10 pol-skich jest wystarczającym dowo Wacława ~xWxtvx w~~ -- r Ze zbiorek $500 koszty utrzy- - mania„ szkół ta zni-koma "ilość rodzin które jeszcze 468 swoich dzieci do szkoły ponosząc "prywatnie" część ciężaru szkół tak ma terialnie jak też ratując wat pliwy "honor" tzw zorganizowanej roionu oraz dotacja Pro- - WUlCJl Polo- - "" aiuJ™ij ?vv Montreal H2V Tel 288-195- 3 prenumeraty ogłoszenia Załatwia redakcyjne polskości naszych dzieci uramaiycznym iucpuiuŁuimciuc przynętę" oczywiste społeczeństwa nieporozumienie "członkiem" powodować figurowała Kongresu Kongre-polityczny- mi iluzjami Kongresu narodowych skromnym polskości informacją bie-który- m komunikuje sobotnich górnych szkolnym ubiegłych polonijni etnicznej róvnaniu mrzonkami szkółkach sobotnich narodowych blicznych wpłynęło podobno polskich większą utrzy-mania polskich narodowy Montrealski Kongres Gombrowicz Wszelkie zastrzeżone zabroniony attttWjBjjMjwtiwoi Que 4E4 sprawy powinna wpłacać Wszystko wynikać polskie szkoły Znalazła sie trrr :r"i """:: zawsze s_Ki romme_ puszącej : m-- :~c reprezentacyjnej instytucji polonijnej Przypadkowo w tegorocznym (a może zeszło- - rocznym o parę miesięcy spóźnionym) budżecie zapom- - gresowych uważa się szkolni-- ctwo za wyłączone z bezpośre dniej troski Kongresu I chy-- b3 tak jeSt z K™ Je(Jnak dodatkiem fe wchodzą tu w grę dodat- - kowo personalia juk zwyie obciążające i utrudniające JUBILEUSZOWY JdCUIIldUa VV IIIUIIUMIU UUUC- - dzie się doroczny Koncert-Ba- l chóru w dniu 8 lutego br w salach hotelu Bonaventure Na jubdeuszowy koncert proszeni są wszyscy dotycn-- czasowi — proi Henryk Rzepus p Wojciech Skupień ks Józef Wierciń-ski prof Władysław Radny którzy wraz z obecnym dyry-gentem prof Czesławem Gła- - dyszewskim będą proszeni o podjęcie batuty i kolejne dy- - rygowanie chórem w części koncertu Sam pomysł jubi-- „:„„:„ wlecioraml Tel 684-453- 2 społe- - z okazji dzia-- pliwie i i braku palności im i pu- - do ape- - Pogrzeb z Kościoła uzę-l- u dnia stycznia des inna TADEUSZ KONBRATballm dawn Warszawa Kopernika li Sł Jactjoes O Montreal Tel 842-550- 4 prawa imMmmmmMWMmmmii 28 Ale Franek o prosił i przy-sięgał się już nigdy a nie będzie książę mu zostać na zamku I jakoś mu te zamysły z głowy wy-wietrzały księcia się bał skrył w sobie to wszystko Minęło tak ze trzy Aż tu jak dziś pamiętam przychodzi Franus do kuchni nie ten sam Uśmiecha się tak słodkawo a zadowolony taki a zły aż mnie tknęło zniżył głos i przeżegnał się nieznacznie — Od tej to się zaczęło! — rzekł uroczyście — Odtąd ten-diab-eł nastał! Więc powiadam że przyszedł on do kuchni i mówi: — No teraz się z nim porachuję! — Z to się — a on a to: —-'- Z księciem moim ojcem — Uważaj żeby cię na zbity pysk nie wygonił — mówię mu bo mnie nerwy psuł tym gadaniem Ale on uśmiecha się tylko i mówi: — On mnje nie wygoni choćby chciał — A ma cię nie wygonić? — Bo mnie kocha — Żeby ci tylko z tej miłości w zęby nie dał! — powiadam a on wtedy: — Możecie G rzegorzu przyjść do mnie w nocy i na własne oczy jak mnie kocha gię i w nocy stanąłem se za drzwiami jak mi kazał Patrzę a tu książę nadchodzi boso po cichutku Przy-bliżył do łóżka którym Franek spał "zbliża się- - mówię do łóżka ze świeca dłu-go sję na niego coś do siebie szepce i tak ciut palcami po włosach' go gładzi Potem odszedł i znowu się przybliżył jeszcze go gładził z takim go-rącym go kochał tak go kochał że nigdy a nigdy takiej miłości nie cglądałem A ten draft leży i "udaje ze 'czasem ą kiedy mu się już znudzi-ło to sie poruszył niby przez sen i książę zara uciekh Wtenczas Franek na łóżku usiadł w te słowa się odezwał: prace -- polonijną xr::::z:t:z wblitaiuje_ na :i- bim-: ejdi-- y L„iirnui w dziedzinie naszego rodzime-- go "szkolnictwa" pod wzglę dem materialnym cyjnym i pojęciowym i wywo- - luje gwałtowną potrzebę reor-- ganizacji tego seKioru w sen- - sie uczynienia go racjonal- - drzeja Małkowskiego Najcie-ny- m i podstawowym czynni- - kaw sza chyba jest odbitka 12-kie- m "sprawy narodowej" stronicowe! będącej dla utrzymania języka i poi skości w młodym pokoleniu — "Najbliższej każdemu z nas granicy Narodu — pol- - skości naszych dzieci" - jak mówi apel Polskiej Rady Szkolnej KONCERT-BA- L ueiUClIl aiLJOŁillCj iUipw koncerty-bal- e Chóru im W Lachmana cie- - S7vłv się zawsze bardzo du żym i stanowią go sezonu karnawałowego Po-lonii montrealskiej dem obojętności-nasze- j 15 rocznicy atrakcyjny oryginal-cznoś- ci kompletnego Chóru ny będzie wielkim urozmai- - zasadnicze pokrywa wysyłają polskiej kilkutysięczna ADWOKAT Witold że że chwili '-Zain-teresowałem pa pochrapuje"— Ręczno Dotychczasowe łnw_v1pł Michał 909 watel Ko- - Laval Raweł (Stankie-- zvcie figuruje ruu $200 iToroi10 autorskie Przedruk dyrygenci nigdy_ pozwolił miesiące Grzegorz kim dlaczego wzdycha ciut uczuciem- - organiza- - śmiercią tragiczną zastrzelo- - ny przez bandytę podczas na- - „„j„ u„„lr vlPoVro yoiy Łwv je dzieci Polsce „Zwłoki po_ ceremoniach żałobnych zosta- - ły w piątek 10 bm odesłane samolotem do Polski pogrzeb odbędzie się Koszalinie Do-nacje na rzecz rodziny Toronto Dominion {ća Copyright: Instytut Literacki Paryż 1973 I 1 A co? Widzieliście chyba? Kocha mnie! No to teraz ja się porachuję za wszystkie czasy! Za moją Po nocy jak nie widzi to mnie ko-cha dzień to się wstydzi! No dobrze! Już ja ojczulkowi pokażę! Odtąd się zaczęło! Bo Franus tu Grze-gorz przeżegnał się siebie psuć na złość księciu Sam siebie psuł! Stąd się diabeł na zamku wziął nie czego innego Jak to: sam siebie psuł? zapytał profesor głęboko -- wstrząśnięty opowieś-cią starego który wyblak-łymi oczyma zdawał się znowu oglądać dawne czasy Zły się zrobił odparł krótko Grze-gorz umyślnie zły się zrobił! tej za-wziętości! żeby to księciu pokazać na jaki los książę go skazał Takiej złości w nikim nie widziałem jak żyję Wódkę zaczął pić dziewkami się zadawał awantury wyprawiał na zdrowie sobie szkodził co tylko można najgorszego obmyślić to on sobie obmyślał Wszystko mu było za mało! Bo to niejeden szczeniak du-żo krzywdy narobi al-bo dla zabawy ale on to robił dla złego żeby książę wiedział jaki on zły Nie było żeby jej nie wypełnił jeszcze się nie przechwalał przed ludźmi Ot mówił ojciec mnie wycho-wania nie dał wstydzi się mnie więc taki jestem! A do tego Grzegorz obejrzał 'się trwogą zaczął się truć Nie wiem jaką truciznę sobie" wynalazł ale mie-siącem go ubywało skóra mu żółkła" mało co jadł vf gorączce żył A wszystko dla tej -- rozkoszy żeby sły-szeć jak książę do niego przychodzi gorzkimi łzami płacze nim! Głupi byłem bo nie śmiałem księciu po-wiedzieć z-jak-iej to przyczyny się Myślałem się ustatkuje bo przecież to niesłychana rzecz żeby człowiek sam się gubił Ot fanaberie myślałem przy-szły to przejdą księciu lepiej nie mó-wić- "" Aż jednego dnia przy kolacji książę 4jas mmV mm mm1 i! Archiwum Prasy Skautpwo-Harcerski- ej jedno rzadko zjawisk jedno-osobowej instytucji polskiej na obczyźnie w osobie Ze-nona Buczewskfego w Van-couv- er BC iście benedyk-tyńskiego archiwariusza za-gnieżdżonego na 'kanadyjskim wybrzeżu Pacyfiku który tam na końcu świata trudzi się gromadzeniem selekcją oceną osobliwego materiału prasy wydawnictw głów-nie polskiego Harcerstwa od ftTopńm iart nnirełinin MQ1 fc cmvili Archiwum t0 wydaje dwa ra- - zy do roku własny Biuletyn bibliofilskimi opracowania-mi różnych tematówpdnośnie harcerskich pism technicznych ideologicz nych innjch książek tej iiedzinv Numer 1974 roku podaje poza artykułami szereg odbi-- tek fotograficznych których większość odnosi się do twor- - cy polskiego mrcersiwa au-- historycznym dokumen-tem pt "Scouting in Po-land- " której autorem jest A Małkowski wydanej 1913 Anglii przez "The Polish Buceau" przygotowanej spe-cjalnie okazji pierwszego Jamboree skautowego Bir-mingham Anglia Broszura miała w owym czasie charak-ter polityczno-propagandow- y jakkolwiek oficjalnym jej ce-lem było poinformowanie an gielskiego ruchu skautowego „tct- - Uicv-"'c- J """ rJ "uacJ1 w ™Isce- - moreJ " Dyi0 wwczas na politycznej mapie Europy Angielskie sfe ry (prawdopodobnie wszyst-kie które takim ruchem w innych państwach mocar- - w '' iai w-- m"} ""n-'-JH" ł cmork"yw™rodziQin7aSmri Neiges w Montrealuej Jifij maMKnMMMMM Praca GOSPOSIA potricbrfa do (malej ro-dziny dzieckiem Te 489-032- 4 mnie zagadnął' delikatnie Zmarli Kuźma lat 42 oby- - Bank Cure Labelle Blvd polski mieszkaniec Que szalina przebywający na wi-- SłankevIeK w Kanadzie zginał ii no i rr„vi: t„ w przypisku leuszowego lIU yiu-- ua „ ~Q mjł jako ofiarodawca na ma dyrygentami jest niewąt- - yille 3 iy7& 1lVi"i- - stochowskiej na cm cóte 60 przebaczenie on więc złośliwie ja porachujesz? mówię zobaczycie się -- patrzy ojcowskim tak śpi i broszury powodzeniem „„ „f T ŁU -- w w w przyj-muje WMMMWmwmm SARL r — z nim poniewierkę! nikt a w — — zaczął — z — — kamerdynera — — — Z Z i i wypełniał ludziom z głupoty i — takiej srómoty i — — — — z — z każdym w pocy i nad dzieje że' — — i a Z x h r A — z spotykanych p i — i 1 z podręczni-ków i z 2 z dziś a w r w z w „ A„„nł °" - a j 2 " " _ i i ? j } ( z ' - I __ __ n ? - x ' _ — x cssikiep stwach mogły być zaiptereso' wane w przededniu padcho-dząc- ej burzy 1 vojny świato-wej) przyjęły wydawnictwo przychylnie i gv wielkim za-interesowaniem o czym świadczyła liczna korespon-dencja od Anglikóiw (setka listów i oceny w pismach u-rzędow- ych ang skautingu) oraz założyciela skautingu lorda gen Roberta Baden-Powe- ll dziękującego Małkow-skiemu nie tyle za samą bro-szurę ale — jak pisze Baden-Powe- ll za to że "nasze me-tody również okazują się uży-teczne w Pańskim kraju" Oczywiście musiało to cieszyć bohatera spod Mafekingu który w nadeszłej wojnie światowej odegrał czołową ro-lę w wywiadzie Imperium Brytyjskiego Szczególnie mo-gło być interesującym jak Małkowski pisał w broszurce: "The second reason the success of Scouting in Po-lan- d was the danger of a European war and hence the strong miliłary spjrit in Aus-łria- n Poland influenced łhe S c o u t movement there though not always in a de-sirab- le manner" I dalej również interesujący tekst — "While some of the Poles prepared for war rightly rea-sonin- g that blood would be shed on Polish soil and that their three masters — Au-stria Russia and Prussia would force them to fight in their interests and beliwing therefore that some day they might fight for their own in-depende-nce even with the desperate knowledge that they must lose against over-whelmin- g odds" Trzeba po-wiedzieć że zanadto szczerze powiedziano i za dużo jak na potrzebę austriackich odpo-wiedników angielskiego gene-rała sprawujących przecież dyskretną opiekę nad jeszcze swoimi obywatelami nawet na zlocie w Birmingham Dzi-siaj broszura to dokument ówczesnych nastrojów i co najważniejsza realnych przy-gotowań wojskowych polskiej młodzieży harcerskiej Jeszcze jeden ciekawy przy-czynek Oto mała historia kartki pocztowej' Jakże wy-mowna jest treść krótkiego (listu Małkowskiego pisanego łYfeipPAdzie 1915 r z Pitts-burg- a w Stanach Zjednoczo-nych do przyjaciela i współ-twórcy ruchu skautowego w dawnej Galicji zaboru au-striackiego Naprzód wiado-mość o przyjściu na świat sy-- — czy ja nie Co za dnie wiem co z Frankiem dzieje ze tak źle wygląda? Nie chciałem już na swoje sumienie tego brać i powiedziałem wszyst-ko jak jest ! ! ' że ma żal do księcia bo książę ojcost-wo swoje ukrywa — że na złość księciu zmarnieć chce i nawet lekarstwo jakieś przyjmuje Jezus Maria! Książę się za-czerwienił naprzód a potem zbladł jak chusta Więc ja do niego że niby nie ma co się przejmować bo fanaberie jak przyszły tak przejdą — szczeniak i tyle! Nic nie odpowiedział tylko kazał go zaraz wez-wać na rozmowę — I — mówi — Grzegorzu nikomu ani pary z gęby! Grzegorz zająknął się — No i co zaszło podczas rozmo-wy? — zapytał Skoliński — Ja ta nie wiem — No no wiadoma rzecz że Grzegorz podsłuchał Lepiej szczerze powiedzieć — Podczas tej rozmowy — rzekł Grze-gorz — książę za syna go uznał ściskał całował na kolana przed nim upadł i pro-sił o przebaczenie — Będziesz moim synem — mówił — wszystkim ogłoszę do nazwiska i majątku cię dopuszczę wybacz mi! Wykształcenie ci dam serce ci otworzę tylko mi prze-bacz! Aż mnie dziwno było że książę urodzo-ny przed lokajczylciem własnym w prochu się tarza! A oh — nie i nie! Ręce w kie-szenie wsadził stoi nieruchomo i patrzy — Nie chcę! — mówi — Trzeba było od razu mnie uznać! A tera to ja nie chcę! Mnie ta miłość spóźniona nie potrzebna — Ja — krzyczy — nie kocham a nie-nawidzę! Ja się zniszczę! Ja siebie zabiję! "Na złość! Na złość! I niech diabli mnie wezmą za to że_się rodzony ojciec mnie wstydził! Wypadł z gabinetu (bo wtedy jeszcze na zamku był gabinet tera go już nie ma) i leci przez zamek Więc książę zaraz mnie zawezwał i nakazał żebym 'go pilnował — Niech Grzegorz leci za nim i oka z pięgo nie spuszcza bo gotów się zatjićj Ja lecę za nim i na ostatnią chwilę Vda-żyłe- m Wpadam do drwalki a on sznur na belkę zakłada Kiedy mnie zobaczył cof-nął się i żarcikami mnie zbył — Nie dziś "to jutro — mówi i -- śmieje się ale takim śmiechem jakby kto lód rąbał 'Doniosłemo tymkssięciu — Jezus! — tylko to słowo naprzód powiedział A po-tem że trzeba go pilnować — Grzegorzu tylko do was mam zaufapiet Musimy go pilnować dzień i noc póki mu to nie " przej-dzie! ' V fl list for się tej gtffcMwjHil pa Lutykaa następnie Mc? resujący nas tekst sceptycz-nych uwag autora! "Próbuję tu Chicago Pittsburgh etc) pracy skautowej ale rola ą raczej _ epoka niewdzięczna ArneryJanijfcja młpdfzego pokolenia zupełna JNayyef do-rof- lj' kfór?y ~$ie tu zrodzjli oświadczają że są przede wszystkim Amerykanami PoJ-$(- ci rjię cbaią i do niej nie wręcą choćby im złote gófy obiecywano" To o przecięt-nych Polonusach amerykań-skich owego czasu 1915 roku A teraz krótka wzmianka o zaangażowanych politycznie Polakach prawdopodobnie tak świeżych i czasowych przybyszach do Ameryki Płn jak sam Małkowski "który pi-sze o nich: "Stosunki wśród tutejszego polskiego obozu'ra-dykałneg- o tak straszne że dla ratowania naszej tutaj sprawy wolałbym tutaj (mieć) Bandurskiego niż na stolcu prymasowskim w Pol-sce Czy nie możnaby tej my-śli we lwowie podsunąć?" (Mowa o biskupie Władysła-wie Bandurskim wielkim pa-triocie sympatyku lewicy nie-podległościowej przyjacielu i stronniku J Piłsudskiego) Te krótkie obrazki dają pobież-ny ale realny pogląd na na-stroje wśród polskich Amery-kanów i polskich imigrantów ale jak wiemy nie są one od-zwierciedleniem poglądów i oddania sprawie polskiej se-tek tysięcy innych Kartka Małkowskiego była pół roku w drodze nie zasta-ła Tadeusza Strumiłły w Kra-kowie i ocenzurowana przez c i k Wojskową cenzurę — Kuk Militarzensur — Kra-ka- u dotarja do adresata we Wiedniu Oczywiście nie pod-jęto we Lwowie inicjatywy wysłania bp Bandurskiego do Stanów bo miasto było pod okupacją rosyjską albo w obszarze przy frontowym Małkowski wyjechał do Kana-dy do obozu polskich oddzia-łów a w r 1919 ginie na stor-pedowanym statku wracając z misji wojskowej w służbie gen J Hallera W Biuletynie Archiwum widzimy go na b dobrej fotografii z świeżo po-ślubioną Olgą Drahonowską założycielką Harcerstwa żeń-skiego w Polsce Biuletyn Archiwum podaje jeszcze parę innych odbitek dokumentarnych przedstawia-jących wydawnictwa harcer-skie z okresu międzyvojnia na widok których dawni "na-łogowi" harcerze dostają lek i co za noce wtenczas na zam ku nastały to niech ręka Boska broni! Tylko pogoń wieczysta za tym szalonym! Wieczne pilnowanie! Wieczny stracłifie jak się go z oczu spuści żywot sobie papie-rze! Kri-Grzegor- z przymknął oczy i dłuższy czas milczał — Dalej nie 'będę mówił — rzekł sta-nowczo — No co odgrzewać co było By-ło i przeszło niech ta sobie śpi spokojnie snem wiecznym Grzegorz wie o tym że wcale nie śpi Złe nie śpi — ostrzegł go profesor wska-zując nieznacznie w stronę starej kuchni — Ja bym radził niech Grzegorz piówi! — Wielmożny panie! £epiej nie wywo-ływać wilka z lasu! — A ja radzę niech Grzegorz mówj! Kamerdyner uległ ale 'ściszył głos że ledwie było słychać — Na przemian z księciem czuwaliśmy bez przestanku Jak książę spał to ja nie spałem i na odwrót Bez przerwy jeden z nas przebywał w pobliżu Franka i pilno-wał czy jemu znowuż co do głowy nie strzeli A on się przyciszył i taki grzecz-ny się zrobił — ale widoczne było że my-śli tylko o tym jednym jak s)ę ?abjć zni-szczyć się ze szczętem! Tak się przyczaił kilka dni A potem jak się zacznie! Matko £oska! Raz za razem! Nożem chciał się: przebić w kuchni! Przez okno z wieży chciał skakać! O ten mur tam przy bramie głowę chciał sobie rozwalić! Szalony zupełniej To myś-my z księciem tylko wypatrywali co on robi co mu się tam roi w jego mózgow-nicy szalonej Więc książę kazał go zamknąć i myśmy uradzili z księciem że go zamkniemy w starej kuchni bo tam drzwi ciężkie oku-te a przez okno nie pozna wyskoczyć łjo --za ciasno Tu Grzegorz znowu się zatrzymał i na-raz zapytaj szczególnym tonem profesora — Przepraszam wielmożnego pana co panu tak usta latają? — Usta? — zapytał zdumiony profesor-Podniós- ł rękę do" ust Zdawało mu się że ma "spierzchnięte wargi Ale poza tym wargi — pulsowały Nie można było nazwać tego ruchem A jednak dotykając wyczuwało się Wyraźnie że stały się większe i jakby falujące Było to okropne Profesorowi natych-miast przyszedł na myś) 'ręcznik w kuchni Ten robaczkowy ruch iyarg był pokrewny ruchowi ręcznika Potworność Mieć ten' ohydny ruch na ustach? Miał takie uczu-cie jak gdyby stracił panowanie nad war-gami jakby 'usta przeistoczyły mu się w jakieś obJTydJiwjś zwierza' ruszające' się' sa-mojst- nie — na nim kiego bicia serca z emocji Biuletyn Archiwum został za-szczycony specjalnie dla te-go wydawnictwa napisanym artykułem pt "Ze wspom-nień --wydawcy" przez history-ka polskiego ruchu harcer-skiego harcmistrza Wacława Błażejewskiego z Warszawy-któr- y #oza poważnymi opra-cowaniami historii Harcer-stwa ma za sobą dokonania w ruchu wydawniczym i popu-laryzatorskim prac z proble-matyką młodzieżową a spe-cjalnie harcerską w ilości około 30 prac przedwojen-nych i szereg w okresie oku-pacyjnym Numer kończy sie prezen-tacją współczesnej "wielkiej" prasy harcerskiej na obczyź-nie oraz doraźnych biulety-nów KASZUBY 76 — Biuletyn 2 światowego Zlotu ZHP w Kanadzie oraz niewe-sołą zapowiedzią ograniczenia swego wydawnictwa do jed-nego numeru rocznie ze względu na wysokie koszty wydawnicze Miejmy nadzie-ję że przeczekamy stagnację recesję i kryzys znów uj-rzeć to nieznijernie interesu-jące j niezwykłe wydawnic-two będące dziełem jednego pracowitego idealisty aj APEL POLSKIEJ RADY SZKOLNEJ 21 września 1974 r rozpoczęliśmy naukę w polskich sobotnich szkołach 468 dzieci polskiego pochodzenia każdej soboty od godz 9 rano do 1 w południe pobiera lekcje języka polskiego historii i geografii Polskiej Nasze dzieci — jako uczniowie szkół kanadyjskich — od poniedziałku do piątku korzystają z najbardziej zaawan-sowanych pomocy i udogodnień w nauczaniu jakie nowo-czesna technika i pedagogika wypracowała Szkoła polska sobotnia nie jest w stanie w dzisiejszych warunkach upo-dobnić się technicznego poziomu szkól kanadyjskich Niemniej Polska Rada Szkolna robi wszystko co jest możli-we by różnice nie były zbyt rażące Główną cechą dobrej szkoły jest jej poziom nauczania — w polskich szkołach poziom ten osiągnięto Dobry dobór sił nauczycielskich praktyczny i możliwy wykonania program urozmaicanie lekcji filmem i przeźroczami z histoiii i geografii wprowa-dzenie konkursu z literatury polskiej w ramach każdej szkoły jasełka kolędnicy itp inscenizacje w zależności od warunków lokalnych poszczególnych szkół — wszystko to robi pclską szkołę interesującą dla młodzieży To jest jedna strona zagadnienia: strona obowiązków Polskiej Rady Szkolnej A wygląda druga strona strona społeczeństwa polskiego polskiej grupy etnicznej? Rodzice z wielkim trudem opłacają' nauczycieli na co w ciągu roku szkolnego potrzeba około $14000 Rząd Pro-wincji "Quebec opłaca klasy w budynkach szkolnych i pomo-ce naukowe dla naszych dzieci na co idzie niecałe $5000 A polskie społeczeństwo które w wypowiedziach swoich przywódców przy każdej okazji składa oświadczenia oraz zgłasza gotowość do ofiar i poświęceń — których realizacja wymaga miliardowych sum — na rzecz niepodległości i gra-nic sprzed 30 Kraju i Narodu leżącego w Europie nad Wjsłą? samo społeczeństwo dało na polskie szkoły w Montrealu $500 — i tego część ze zbiórek bezimiennych przed kościołami 3 Maja i z innych okazji Najbliższa każ-demu z nas granica Narodu — polskość naszych dzieci — jest nam obojętna Jakże łatwo deklamować o Polsce "poe-zje" gdy to nic nie kosztuje! Tym apelem zwracamy się do Państwa o pomoc pie-niężną Lista potrzeb polskich szkół sobotnich jest bardzo duża Dajcie i dajcie szczodrze Dając na polskość naszych dzieci miejcie to przekonanie i wiarę że walczycie o naj-dalej położone granice Polski O taki cel walczyć warto i' trzeba jest w obecnych warunkach pierwsza i jedyna potrzeba Wasze dziecj są Kanadyjczykami — Wasze zrozumienie pqtrzeb dcpomoże im być Kanadyjczykami zclskim' języ-kiem i kulturą Na taki cel złożycie datek jak np by do do jak lat To lwia To S Makuch Przewodniczący Polskiej Rady Szkolnej Czekj prosimy wystawiać na: Pojską Radę Szkolną w Montrealu (po polsku) Polish School Council (po angielsku) Le Conseil Scolaire Polonais(po francusku) adres:' 141-- A Bid Cremazie O Montreal IJ2P 2V5 Pierwsza lista ofiarodawców na polskie szkoły: Kongres PoloniKąnadyjskiej (Quebec) $200 pp Barbara i Stanisław Maktichowie 25 Mile Cecile Laroąue - 10 p Jerzy Skrodzki : 10 Kącik Fundacji W Reymonta Poznaj kraj ojców studiując latem w Polsce Tak jak w latach poprzed- - skej w lipcu Koszt za kurs nich Fundacją W Reymonta $7000 wspólnie ż Uniwersytetami 5 Dla młodzieży i nauczycieli w Polsce organizuje letnie tańców ludowych dla zainte-kurs- y w Polsce które obej- - resowanych polskim folklo-muj- ą studia polskiej kultury rem: z językiem polskim włącznie 30-dnio- wy kurs choreogra-ora-z podróże po Polsce fii w wyższej szkole muzycz- - 1 Dla sjudentów i absolwen- - hej w Lublinie od 1 do 30 łów uniwersyteckich oraz lipca 1975 Koszt za kurs młodzieży która skończyfa $7000 szkołę średnią i kwalifikuje Podany koszt kursów po-si- ę na uniwersytet w Kana- - krywa tylko opłatę za naukę dzie: koszty zakwaterowania i wy- - Sześciotygodijiowy kurs żywienia i wycieczki krajo-n- a Uniwersytetach: Jagiellop- - znawcze w randach kursu skim w Krakowie i Kątolic- - Przejot Toronto-Waraaw- a kim Uniwersytecie Lubelskim Warizawa-Toront- o oraz ' for-o- d 12 lipca do 21 sierpnia malności wizowe student za-- i 1975 Koszt za kurs $20000 latwia sam opłacając podróż % Dla młodziejy licealnej w w p0lish Alliance Trayel & yieku od 16 do 19 lat: Tours Committee względnie Czterotygodniowy kurs w innych Agencjach Podróży na Uniwersytecie Adama Mic Dla studentów odlatują-kiewicz- a w Poznaniu od 15 cych grupowo za pośrednic-Jipc- a do 14 sierpnia 1975 twem Polish Alliance Travel JCoszt Z3 kurs $15000 Cpmmiłlee przewidziane zniż- - 3 DJa dorpsych — wiek po-- ki w opłatach przejptu pad 50 l?t — pfagnących pó- - Tak jak w latach poprzed-ina- ć Polskę i polską kulturę: nich Fundacja starać sip bę-'Gzterotygodni- owy kurs na dzie o pomoc finansową u PnJwersytecie Jagiellońskim yadz kanadyjskich W razie w Krakowie od 15 lipca do 14 otrzymania zapomogi koszta sierpnia 1975 Koszt za kurs zostaną obniżone ClóiO-O- O Po bljższę informacje i for-- 4! Dla nauczycieli języka pol- - „mularze zgłoszeniowe prosi-skieg- o w szkołach polonij- - my pisać do: nyclj i kanadyjskich:' ' W "Reymont Foundation 30-4n}o- wy kurs pedągogicz- - -- Travel Study Committee ny odbędzie "się w Lublinie 1638 Bloór Street West przy' współudziale Unlwercy- - Torpntó Ontario teu' im Marie Curie-Skłddow- - M6P 1A7 99-- 8 |
Tags
Comments
Post a Comment for 000047
