000424b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
#
: M
L
(Dokończenie)
SUuacja zaczęła sie stawać
zagadkowa gdy przyszedł mel- -
ifdunek od komandora Kamin- -
4Śky'ego z pokładu torpedowca--'
feward" iż właśnie w czasie pa-tro- lu
nazewnątrz portu spo-strzegł
zaatakował i zatopił nie-jzna- ny
okręt podwodny który
'usiłował dotrzeć w bezpośre-dnią
jego bliskość Zawiadomi-ony
o tym wszystkim komendant
14 Okręgu Morskiego admirał
Błoch po krótkiej naradzie ze
swym szefem sztabu przekazał
otrzjmane wiadomości admira-łowi
Kimmelowi głównodowo-'uzącem- u
Flotą Pacyfiku
MTeraz wypadki zaczęty szybko
-- następować jedno po drugim
t ?Na pancerniku "Nevada" pod- -'
'noszono właśnie banderę przy
dźwiękach orkiestry gdy do-strzeżono
zbliżające się samolo-ty
Na torpedowcu "Heim" za-kotwiczonym
w kanale porto-wym
zaobserwowano nisko le-cące
ku portowi maszyny Na
bazę wodnopłatowców spadały
' już zespoły nurkowców Pierw
mt
sze wybuchy bomb wystrzeliły
w górę wysoko pióropuszami
dymu Te namacalne dowody
nie były jeszcze całkiem prze-konywujące
— komandor Ram-say
dowódca bazy wodnopła-towców
pomyślał w pierwszym
momencie że jest to pomjłka
któregoś z własnych pilotów
któremu załadowano ostre bom-by
do komor
V Prawie jednocześnie powietrz-ne
torpedy ugodziły krążowniki
"Raleigh" "Utah" stawiaczmin
"Oglala" i krążownik "Helen"
Na pancerniku "Nevada" wcią-gano
właśnie banderę na maszt
i orkiestra grała hymn narodo-wy
Jeden z samolotów torpe- -
k dowych wyrzuciwszy torpedę
na pancernik "Arizona" prze-leciał
nad pokładem "Nevady"
i strzelec płatowcowy ostrzelał
ogniem z broni pokładowej sto-jących
na baczność marynarzy
i orkiestrę Nikt nie został za-bity
ani ranny Dopiero po za-kończeniu
hymnu zebrani na
pokładzie ludzie rzucili się na
posterunki bojowe
Rzucona na "Arizonę" torpe-da
trafiła w sam środek okrętu
równocześnie zaś posypały się
bomby z maszyn horyzontal-nych
Poważnie uszkodzony zo-stał
również pafleernik "West
Virginia" Przez liczne luki po-wstałe
na skutek eksplozji za--
TOIMffWgBIMMlSittMM'
— Jesteś teraz moją żoną
mówił podobnie jak dawniej
f Hcrycz sweeo ulegalizowaneeo
SAi i _
-- $§? 'którego urok został zniweczony
$pj przestępczej przeszłości na
twardo:
częła przesączać się do wewnątrz
woda zalewając coraz szybciej
dół okrętu poniżej linii wodnej
Pancernik półożjł się na burtę
Woda podnosiła się coraz szyb-ciej
Mimo iż poza wodoszczel-nymi
grodziami znajdowało się
jeszcze wielu marynarzy ratu-jąc
okręt drzwi nie otworzono
Utopili się wszyscy
Pancernik "California" tra- - ]
fiony został dwiema torpedami
i woda zaczęła wdzierać się do
stacji kompresorów skąd ope-rator
dostarczał ściśnionego po-wietrza
dla strzelających już
dział przeciwlotniczych okrętu
Mimo alarmowych nawoływań
kolegów by ratował się jak naj-szybciej
nie chciał opuścić
swego posterunku i zginął bo
hatersko pełniąc do końca swój
żołnierski obowiązek
"Oklahoma" trafiona pięcio
ma torpedami zaczęła przechy-lać
się na burtę i w osiem mi-nut
po ataku przewróciła sie
na bok grzęznąc w płyciznie
i ukazując dno Bezpośrednio
po tym nastąpiła potężna eks-plozja
na "Arizonie" w wyni
ku której zginęło ponad tysiąc
znajdujących się na niej ludzi
Niewielu tylko ocalało w tym
piekle żaru i wybuchów
"Tennessee" ugodzony został
wieloma ciężkimi bombami Na
"West Virginia" jedna z nich
strzaskała kompletnie mostek
kapitański raniąc ciężko do-wódcę
kapitana Benniona który
zmarł w kilkanaście minut po
tym mimo natychmiastowej po-mocy
zorganizowanej przez
adiutanta
Trwający przeszło pół godzi-ny
atak spowodował w tym cza-sie
potworne szkody Praktycz-nie
biorąc Flota Pacyfiku prze-stała
istnieć: "Arizona" "West
Virginia" i "Oklahoma" zato-nęły
"California" zanurzała się
właśnie w fale morskie "Ten-nessee"
i "Maryland" nie mo-gły
ruszyć z miejsca zakorko-wane
ze wszystkich stron przez
wraki zatopionych jednostek
Obkładana bombami
znajdowała się w su-chym
dolcu "Nevada" trafiona
dwiema torpedami i paru cięż-kimi
bombami też wyglądała na
itraconą Mimo tych poważnych
uszkodzeń zdołała jednak wy-ciągnąć
kotwicę i ruszyła ku
morzu Był tp czyn rzeczywiście
niezwykły: tej wielkości pancer-nik
potrzebuje normalnie kilku i
n-TTłT-Tgi
Emilio — — Rzecz dziwna
ale czuł całą aia Kazia — rzecz
ijfcłego złoczyńcę jakim się okazał Herbeń-lit- F
ski Nie miał rady na miłość Emilii do tego
Wm1 człowieka Nie rozumiał jak mogła go ko-W- aś
chać tak wytrwale mimo nieszczęścia do
małżeństwa
przez zwy--
podstawie
ej$ jakiego ją doprowadził Ośmieszał go w jej
'%$$ ©czach i obrażał snuł domysły co do jego
lub
M jakichś niesprawdzonych pogłosek przed
stawiał go w najnedzniejszym świetle
Raz podczas takiego znęcania się Emilia
[i powiedziała
"Pennsyl-vania- "
y — u fcteniu pamiętaj juz mgay ani sio- -
wa"Jeśli nie spełnisz mego żądania — pój
dę do niego w jednej chwili Zostawię wszy-stko
i pójdę
— Zostawisz dzieci? Kazia i Wandzię?
— Zostawię! Zostawię! — wołała Emilia
Gaycewicz wiedział że było zdolna tak
zrobić dlatego nigdy już później nie wspo-minał
jej o Herbeńskim Ale pamiętał o
nim zawsze choćby dlatego że przypominał
go Kazio który się urodził z ich występnej
miłości
Był podobny do swego ojca ale miał też
cechy fizyczne matki Nieco za gruby i za-darty
nos odziedziczył po niej ale oczy wy-krój
ust przypominały Herbeńskiego
Kazio swoją dziecięcą ufnością i szczerym
ukochaniem potrafił przełamać początkowe
opory Gaycewicza który widział w nim zaw-sze
żywy obraz kochanka Emilii Później
tak się stało że nie Wandzię nie najmłod-szy
Staś lecz właśnie Kazio miał całą jego
miłoić wzrastającą z latami
— Dlaczego tak jest? — zastanawiał się
Kędyś idąc brzegiem rzeki gdy przed
chwilą rozstał się z Kaziem — dlaczego jest
tak jakby na całym świecie był tylko ten
chłopak uroczy i bezbronny? Powinien go_
przecież nienawidzić lub powinien w
lepszym razie w dobroci serca kochać go
inaczej na pewno rde tak gorąco jak tamte
dzieci: Wandzię i Stasia Tymczasem tym-czasem
— monologował pamiętnego dnia
nad rzeką — Kazio to jest cała miłość Bez
reszty Może w niej zamknęła się odepchnię-ta
miłość do EmiiSi? A może jest w niej coś
z żalu za niezrozumiałą pięknością szaleń-stwa
tamtych dwojga do czego sam nie był
zdobny — i coś zapewne z przebaczenia?
Idąc nadbrzeżnym wiślanym bulwarem
gubił się w poszukiwaniu prawidłowych
motywów swego uczucia
FLOTY
holowników dla ruszenia z miej- -
sca i wypłynięcia na morze z
portu W tym wypadku musia-ły
jej wystarczyć własne siły i
możliwości mocno w dodatku
ograniczone niedostatecznie roz-grzanymi
silnikami i otrzyma-nymi
uszkodzeniami Bło to
zasługą komandora Thomasa
oficera rezerwy który w tym
tragicznym momencie był naj-starszym
oficerem na okręcie
i wziął na siebie rzko urato
wania "Nevady"
Większość krążących nad por-tem
samolotów japońskich za-atakowała
nat chmiast "Neva- -
dę" chcąc zatopić ją jeszcze w
kanale i zakorkować w ten spo-sób
szczelnie wjjście z portu
pozostałym ocalałym z pogro
mu jednostkom Wjsiłki te ich
jednak nie powiodły się
Stojący na kotwicy z drugiej
strony portu pancernik "Utah"
wj wrócił się na bok trafionj
całm szeregiem ciężkich bomb
Znajdująca się na nim załoga
KSIĘŻNICZKI MAŁGORZATY Księżniczka zwie-dziła
Expo uczestniczyła balu
dobroczynnym "The BiHnccss BaWlj do-chó- d
przeznaczony dobudowanie skrzydła szpitala
nazwanego jej imieniem temu
raainłiUMmumi
nztymrm-ryrzrrirTiwrKTi- r
— myślał często patrząc
dziwina Ale zaraz uspra-wiedliwiał
się że przecież nie może wyrwać
sobie serca które go ciągnęło do przybra-nego
syna choćby wbrew rozsądkowi
Chciał dla Kazia wszystkiego co życiu
najlepsze i największe usuwał przed nim
każdą trudność kosztem innych dzieci
jego tylko wyróżniał staraniem i troską W
czasie wojny nie zdołał go przed
konspiracją wojskową Kazio na Wo-li
tygodniu powstania
Przemoc dziejów przeszła ostrym cięciem
przez serce Gaycewicza Chciał zrozumieć
sens osobistej katastrofy i sens przewrotu
który go wyrzucił zadomowionych pojęć
i przyzwyczajeń ale nie dawał temu rady
Łatwiej znosiła wszystko Emilia Miał
nawet jakby śmierć Kazia przy-jęła
zbyt lekko czego nie mógł zrozumieć
choćby ze względu na jej wspomnienia
jej pielęgnowaną skrycie miłość do Her-beńskiego
Emilia była teraz przejęta pracą
szkole jako nauczycielka przyrody
ten swój nowy zawód wkładała całą ener-gię-
— Nie jesteśmy ci sami — mówiła —
jak huragan rzuca ludźmi i opor-nych
niszczy rzeczy nieodwTacalne
Nawet śmierć nie jest tym czym kiedyś
— Ależ Emilio — się Wiktor —
śmierć jest zawsze tym samym dawniej
czy dziś '
Zauważył że Emilia wydarzeniach wo-jennych
znajduje dla swojej
nieczułości dla swego chłodu i zobojętnie-nia
losy bliskich
— rzecz tak dawna — mjślał
nieraz gorzko — szaleństwo i na-miętność
rnogł}' całe życie pozbawić ją
prostych odruchów serca?
Z powodu swej choroby Emilia nie mogła
pojechać nim ekshumację Kazia
nie Czy nie chciała? Czy bała się
nowych cierpień? Na myśl tym ze mo-głaby
teraz tak spotkać Herbeń-skiego
doznał prawdziwej ulgi był rad
że Emilia pozostała domu Poczuł że po-ciąg
po zwrotnicach i że jest jakiś
ruch w przedziale Gdy wyjrzał spoza palta
zobaczył Herbeńskiego stojącego przy
oknie
opustoszał Po pewnej chwili
dostrzegł na peronie stacyjnym towarzy-szkę
Stenia-któr- a stała naprzeciw ich prze-działu
oświetlona jaskrawym światłem
lampy
nie mogła wydostać się z pu--
łapki i uwolniona została z
niej dopiero przez kolumny
ratownicze które przybyły z
pomocą i przy użjciu aparatów
tlenowych uwolniły mimo gra-du
sypiących się bomb uwięzio-n- c
kolegów
Około godziny 10 rano ostat-nie
samoloty japońskie wzięły
kurs powrotny z nad zasnutego
dymami pożarów i eksplozji
portu Walka skończyła się
Niektórzy z marynarzy amery-kańskich
znajdowali się w tak
wielkim naprężeniu nerwów i
by łi tak zszokowani napadem'
że strzelali dłuższy jeszcze czas
z dział i maszynowych karabi-nów
przeciwlotniczych choć ni-kogo
już z napastników nie by
ło nad nimi
Według sporządzonego planu
japońskie miały
wykonaniu zadania się
20 mil od Pearl Harbour i ra-zem
wrócić w zwartym szyku
na pokłady macierzystych lot--
Foto — Toronto Telegram
WIZYTA
w ub nuesiacu a w Toronto w
Margareth ztćpęga
jest na
dziesięć lat
w
i
upilnować
poległ
w trzecim
z
WTażenie
na
w i w
historia
Zaszły
oburzał
w
uzasadnienie
na
Czyżby
jakieś
na
z na Czy
mogła?
o
jak on
i
w
skajcze
Przedział
samoloty po
spotkać
łuskowców Było to konieczne
ponieważ aparaty -- myśliwskie
nie posiadały urządzeń nawiga-cyjnych
i nie trafiłyby same z
powrotem Komandor Fuchida
dwukrotnie zawracał jeszcze
nad port zbierając zawieruszo-ne
w wirze walki myśliwce
Z ogólnej liczby 353 samolo-tów
które wzięły udział w ata-ku
na Pearl Harbour powróciły
324 aparaty 29 zginęło wraz z
załogami w czasie akcji Ten
mały stosunkowo procent strat
przypisać należało całkowitemu
zaskoczeniu przeciwnika który
nie był w stanie zorganizować
skutecznej obrony Rezultat po-niesiony
eh przez Japończyków
strat w maszynach i ludziach
był niesłychanie niski zważyw-szy
osiągnięte rezultaty
Powracający piloci japońscy
byli naogół mało zadowoleni 7
uzyskanych wyników twierdząc
iż zadania w pełni nie wykona-no
Chcieli koniecznie starto-wać
po raz drugi dla poprawie-nia
pomyłek i kompletnego
zdruzgotania przeciwnika Wszy-stkie
samoloty na pokładzie
"Akagi" przygotowano do po-nownego
startu gdy wylądował
jako ostatni powracający apa-rat
komandora Fuchidy Po
złożonym przez niego meldunku
o przebiegu akcji i rezultatach
nalotu admirał Nagumo zadecy
dował ze zadanie zostało wy-konane
i zakazał ponownego
startu Decyzji tej opierał się
tak Fuchida jak i większość lot-ników
admirał nie cofnął jed-nak
swego zarządzenia
Naczelny dowódca floty ja-pońskiej
admirał Yamamoto
był w stałej łączności radiowej
z siłami atakującymi Pearl Har-bour
Przyjmował meldunki o
przebiegu akcji siedząc w ka-binie
operacyjnej pancernika
"Nagato" stojącego na rodzie
portu Kurę — głównej bazy
wojennej w Japonii Zaakcep-tował
onvdccyzję admirała Na-gumo
W wyniku jego zarządze-nia
flota podległa jego dowódz-twu
wykonawszy atak na Pearl
Harbour skierowała się na Pół-nocny
Pacyfik Wojna ze Sta-nami
Zjednoczonymi została roz-poczęta
Japonia mimo początkowych
oszałamiających sukcesów prze-grała
ją sromotnie Podpisaniem
aktu kapitulacyjnego na pokła-dzie
amerykańskiego pancernika
"Missouri" zapłaciła ona naj-większą
w swych dziejach staw-kę
za zdradziecki i barbarzyński
atak na Pearl Harbour
J Rozwadowski
Odwrócił natychmiast głowę bo nie ule-gało
najmniejszej wątpliwości że jest ona
zakochana w Steniu Poznał to po jej wej-rzeniu
po całym wyrazie twarzy Ależ taki
Ależ tak! — upewniał w myślach Gdy po-ciąg
ruszył postanowił rozprawić się z daw-nym
kochankiem EmiUi Ale jaka to miała
być rozprawa? Czego od niego chciał? Rze-czy
są już nieodwracalne — tak jak nie-odwracalna
jest wszelka historia Czy to
historia ludzka czy historia świata Mimo
te jednak i nad historią czyniony jest sąd
— stwierdzał Gaycewicz i — historia także
miewa swoje złe dni porachunków A ra-chunek
jaki ma wyrównać llerbeński jest
rachunkiem ludzkiego życia
— Nie idzie tu tylko — rozważał w sku-pieniu
— o miłość już dawno zagrzebaną
rie o Emilię starą i chorą nie o beznadziej-ną
walkę z powodu czegoś czego się cofnąć
nie da Zapewne nie idzie także o Kazia
który nigdy nie dowiedział się kim był jego
ojciec Nie o to Jeśli chce tej rozmowy to
zupełnie z innych powodów Gaycewicz
pochylił się w stronę Herbeńskiego który
teraz zajmował miejsce naprzeciw niego —
i usiłował spojrzeć mu w oczy Herbeński
przeglądał ilustracje znanego tygodnika i
uśmiechał się kącikiem ust które przypo-minał}'
usta Kazia Ten sam wykrój ten
sam owal brody z lekkim wgłębieniem po-siod- ku
Jeszcze raz uderzyło Gaycewicza
to że Herbeński tak niewiele się zmienił
Nie mógł tego zrozumieć
— Jakby powszechne prawo zmiany dla
niego nie istniało — myślał gniewnie —
jakby nie istniała historia która wszakże
bez litości powinna obchodzić się z takimi
jak ten Herbeński! Ale cóż — poddawał się
rezygnacji — dzieje się i tak w niepojętych
losach świata i ludzi że ktoś może bezkar-nie
łamać życie innych może nieść swój
tryumfujący urok i zawsze wypływać na
fali w każdej dziejowej burzy — Niepo-jęte!
— powiedział półgłosem i objął rę-kami
głowę
Pociąg pędził ze świstem cały przedział
kołysał się i drżał zwłaszcza na zwrotnicach
i skrzyżowaniach
W jakiejś chwili Gaycewicz zdobył się na
odwagę i zapytał wręcz Herbeńskiego:
— Czy pan mnie poznaje?
Herbeński odłożył pismo spojrzał zdzi-wiony
niewinnym błękitem swych oczu i
odpowiedział niedbale pytaniem:
— Ja? Czy poznaję? A o co panu idzie?
I nie czekając dalszych wyjaśnień wtulił
głowę w palto
Gaycewicz zły na siebie i na Herbeń-skiego
nie mogąc znieść jego widoku wy-szedł
na korytarz
Mijając Wandzię zauważył ze zgrozą cos
czego przecież nie mógł przewidzieć: Wan-dzia
trzymała chusteczkę przy oczkach i
cicho płakała
III
Stenio poznał Gaycewicza Poznał go już
wówczas gdy Gaycewicz drzemał i co
chwila unosił nabrzmiałe czerwone ze zmę-czenia
powieki pełen widocznego niepo-koju
Usta miał półotwarte i głowa często
mu opadała na piersi Wtedy się budził
Kilka dul w
Dokończenie ze str 2)
czynka Której imię nosi dziś
Międzynarodowy Związek Mło-dzieży
mający swą centralę w
domu dzielnej dziewczynki
Na wschodzie zaś Starego
Miasta w dzielnicy Watcrloo
plcin stoi dom w którym przez
ostatnie 20 lat życia tj aż do
roku 1669 mieszkał sławny ar-tysta
malarz Rembrandt
Do obowiązku każdego zwie-dzającego
Amsterdam należy
wizyta w Rijksmuzeum gdzie
poza ogromna ilością starych
mebli porcelany wyrobów zło-tych
i srebrnych it p jest stała
wystawa najwspanialszych dzieł
wielkiego Rembrandta i innych
mistrzów holenderskich z XV
XVI XVII i XVIII wieku
Dla tych którzy interesują
się sztuką współczesna o sto
kroków od Rijksmuzeum znaj-duje
się Muzeum peł-ne
obrazów malary XX w
Kraina tulipanów
Ostatnie dwa dni pobytu w
Krainie Tulipanów spędziłem
jeżdżąc po okolicach Amsterda-mu
Jeden dzień na południc
od miasta diugi na północ
Przez Haarlcm którego na
zwę Holendrzy przenieśli na
wioskę stanowiącą dziś mumń
sko portorykańska dzielnicę No
w ego Jorku gdzie zwiedziłem
hodowlę cebulek tulipanowy cli
pojechałem do Leiden mieisca
urodzenia Rembrandta i dalej
do nadmorskiego Schcreningcn
Podobno tylko prawdziwi Ho-lendrzy
potrafią wymówić pra-widłowo
tę nawę W casic
II Wojny Światowej sporo szpie-gów
niemieckich podawało się
za Holendrów jako że języki są
podobno i łatwe do nauczenia
dla obu stron Udawało się to
"niemiaszkom" dość długo aż
wreszcie jakiś "Wolny Holen-der"
w Anglii wpadł na pomysł
aby podejrzanym kazać powie- -
Okulista
OKULISTKA
BR BUKOWSKA BEJNAR
OD
274 RoncesvallcS Av
(pr?y Gcoffrov)
Tfcl LE 2-5- 43
Godziny pt"7yleć: codziennie ort
10 rano do 8 wlecz W hobnty
od 0 rano do 12 w południc
112- - V
Poddbnie jak Gaycewicz dziwił się i Ste-nio
że go spotkał po tylu latach Nie prag-nął
tego spotkania i nie myślał by kiedy-kolwiek
mogło ono nastąpić Pierwsza myśl
Stenia była o Kaziu o którym nic nie wie-dział
przez cały czas wojny
Paweł Pietrzak zginął w walkach wrześ-niowych
i odtąd Stenio był pozbawiony
vszelkich wiadomości o synu
Na rękawie Gaycewicza zauważył czarną
opaskę co nasunęło mu najgorsze przeczu-cia
Ale mogła to być żałoba po kimś innym
— po ojcu po którymś z krewnych lub
ni wet po Emilii — Czyżby jednak Kazio?
Na pewno brał udział w powstaniu i jest
jedną z jego ofiar — myślał z przerażeniem
Herbeński był w kraju zaledwie od trzech
miesięcy i od razu na własną rękę czynił
poszukiwania Ale dotąd nie miał żadnych
wiadomości pewnych Teraz ma oto przed
sobą najlepsze źródło Informacji przybra-nego
ojca Kazia swego zawziętego wroga
Wiedział że to nieoczekiwane spotkanie
stało się czymś koniecznym w przebiegu
jego losu Zadrżał na myśl co go czeka i
przejęty lękiem przed ciosem jaki niewąt-pliwie
na niego spadnie chciał za wszelką
cenę odwlec rozmowę z Gaycewiczem
Czuł się winnym wobec niego ale cokol-wiek
się stało wówczas w Rozłęczy było
spowodowane przez Emilię Jak zawsze w
podobnych wypadkach dał się wciągnąć
siłom które szły z zewnątrz i którym uległ
wbrew swojej woli Nie wiedział jednak
wówczas tego pamiętnego lata ze w sza-leństwie
Emilii weźmie początek najboleś-niejsza
sprawa jego życia: miłość do niej
a nade wszystko do syna Musiał kłamać
Emilii po wyjeździe z Rozłęczy bo tego
żądała Marietta wobec której był bezsilny
i bezbronny Zniszczył własnymi rękami
jedyne szczęście jakie szło prosto ku nie-mu
jedyną także sposobność aby wyjść z
klęski ustawicznego kłamstwa
Ale na to nie czuł już w sobie odwagi i
na to było od dawna za późno Uczono go
kłamstwa od dziecka od pierwszych słów
niemal i jak tylko mógł sięgnąć w odległą
przeszłość pamiętał zawsze że należy mó-wić
nie tak jak jest lecz tak jak wymaga
tego doraźna sytuacja lub tak jak mu na-kazywano
— Idź tam na plac i krzycz głośno że
jesteś ślepy i że jesteś głodny — pogania-ła
Walczakowa — Wywracaj ślepiami że
by ci tylko białka było widać albo zamknij
je i nie otwieraj! Masz mi przynieść co
użebrzesz ino
Municipal
prędko — nagliła chwiejąc I J
Łię na nogach gdyż zawsze była pijana
Takie pouczenia słyszał często od swej
przybranej matki która go usynowiła jako
dziecko znalezione przez nią w ogrodzie
miejskim gdy kiedyś o świcie wracała do
domu Wtedy jeszcze żyła ze swym mężem
który później ją porzucił dla innej co stało
się powodem jej pijackiego nałogu Wal-czakowa
na swój sposób kochała Stenia
Pracowała dorywczo gdzie się dało naj
częściej chodziła do posług ale nigdzie z i
powodu pijaństwa nie trzymano ]ej długo
W pamięci Stenia rysuje się zawsze lepka
brudna nora w suterenie i pijackie towa- -
kraju drewnianych sandałów
dzieć: "Scheveningen" wtedy
odrazu pozna się czy dany je-gomość
jest prawdziwym Ho-lendrem
czy nic
Z tego kąpieliska mój auto-bus
udał się do Aalsmez — cen-trum
hodowli kwiatów Nieste-ty
teraz zimą niewiele ich by-ło
ale w kwietniu -- i w maju
jak mi mówiono od jednego
krańca aż po przeciwległy hory-zont
nic tylko łany różnokoloro-wych
i różnorakich kwiatów W
czasie całej drogi — oczywiście
— widać kanały a na nich do-my
- barki przycumowane na
stałe do brzegu na których wła-ściciele
uprawiają warzywa Ta-ki
dom choć niezbyt duży jest
bardzo praktyczny: nie zabiera
miejsca na ziemi która może
być ułyta pod ogród a w razie
wysokiej wody — powódź mu
mc grozi
Pełno też wiatraków do róż-ny
cli celów — do pompowania
wody do poius7ama dynamo
maszyn rolniczych maszyn do
przetworów mlecznych no i
oczywiście do mielenia zboa
Długiego dnia pojechałem do
wiosek Markcn i Yolendam nad
jcnoicm ljssel Markcn była
kiedyś na wyspie teraz łączą ją
z lądem stałym duże groble oil
dzielając od Ijsse! spore sztucz-ne
jeioio W ciągu 5 lat woda
7 tego jezioia będzie wypompo-wana
a dno zamieni się na
uprawne pola
Wioski pełne tradycji
Wioski te są baulzo ciekawo
Mieskają w nich rybacy któ-rzy
nie tylko zachowali staro
zwyczaje i dawne stroje ale
którzy pozwalają tylko stałym
mieszkańcom danej wioski że-nić
się między sobą' W każdej
wiosce mieska około 1500 osób
W Markcn są tylko protestanci
w Volendam tylko katolicy
Piotestanci są bardziej konser-watywni
Wsystkie kobiety no-szą
stroje lokalne — długie"
ciemne spódnice biało fartu-chy
cerwonawc wyszywane
gorsety białe bluzki i czepki
podwiązane pod biodę
Do 6 loku życia dziewczęta
i chłopcy ubierani są jednako
v I II
otoczenia
Uczyńcie
wo W siódmym roku życia
chłopcu obcinają włosy i
spodnie Dziewczyna do 18 ro-ku
życia zapuszcza włosy a do
16 nosi gorset zapinany z tyłu:
aby się chłopaki nie dobierały
— jak nam objaśniła miejscowa
babina- - Po 18 roku życia dziew-czynie
obcina się włosy z tyłu
między uszami jak mężczyźnie
tylko między oczami a uszami
zostają długie "pejsy" Grzywkę
wyglądającą spod czepka sma-rują
mydłom i usztywniają w
formie daszka sterczącego pro-stopadle
do czoła Jak się ma
18 lat to i w takim uczesaniu
i ubraniu można ładnie wyglą-dać
ale tu tak samo ubrane
chodzą kobiety dojrzałe i stare
i wyglądają okropnie choć ko-lorowo
1 w Markcn i w Volendam
gdzie kobiety noszą piękno ko-ronkowe
czepce a mężczyźni
ubrania grube ciemno-granato-w- c
składające się z krótkiej
kurtki i bufiastych spodni wąs-kich
w kostce wszyscy' chodzą
w di cw many eh "sabotach" czar-nych
lub malowanych w różne
desenie Z Volendam pojecha-liśmy
do Allimaar centrum
produkcji i giełdy serów' Tu
dowiedziałem się że sery ho-lenderskie
okryte żółtą parafiną
są lobionc na farmach z mleka
niepasteryzowancgo zaś te któ-re
są w czerwonej parafinie —
to produkt fabryczny z mleka
pasteryzowanego Pamiętajcie
gdy kupować będziecie te sery
w polskich sklepach w Kana-dzie
Kupiłem jeden taki i je-den
taki Oba mi smakują ale
wolę ten w "żółtej skórce"
Zbliża się już dzień odjazdu
Mój statek "Congokust" jest
już w porcie Jutro się ładuje
Zawiezie mnie on przez Rouen
Bordeaux Dakar i Frcetown do
Lagos w Długa prawie
czterotygodniowa droga wzdłuż
zachodniej Europy i zachodnie-go
"Camego Lądu" Ciekawi'
mnie jakich będę miał towa-rzyszy
podróży co ciekawego
zobaczę na morzu i w portach
Napiszę znowu najpierw z Da-- '
karu a potem z Lagos
Tymczasem — w drogę za
słońcem na południe
1—lOTiwnmi urn —meimm—wm—mmioBemm —wammtmammm ——mmmtmmmm A
ARMY & NAW DEPARTMENT STORES"
Vancouver — EUmonton — Regina — New Wettmlniter — Mooi Jaw
Dobre towary po uczciwej cenie Nikt nas nie prześcignie w
jakości i taniości Płacąc gotówką płacicie najtaniej Obsłu-gujemy
rzetelnie choć nie udzielamy kredytu i nie mamy
dostawy bo to nieraz kosztuje więcej niż towar
Zapewniamy zadowolenie ze wszystkiego co kupi się u nas
Po co płacić więcej gdzie indziej
W ARMY fi NAWY wszystko najtaniej B
Ubejrzyjcie teraz-- w sklepie fĘffip
automatyczna kolorową
TELEVIZJĘ
wyrobu
fm W 1 B illlll i
m vfa W-i-i tmt--
I1
Model No C2227 ~p ' j
1
różne liczne udoskonalenia — koloro-wy
obraz
niezawodnie lautomatyzowanc
uvbfińr70nift — ordoba kaideao
dobre kupno lepszym —
mmmm
dają
Nigerii
WSPANIAŁA
CENA JEŚLI
odwiedźcie NA WYMIANĘ
625 Oueen St W
Toronto 368-613- 8
OTWARTE WIECZORAMI
WYGODNE WARUNKI SPŁATY
NOWOŚĆ
Jaduiga Jurkszus i Adam Tomaszewski
TOprtMTrt
TROOT©
wJrtfW&Wl
Do nabycia:
cena $400
"ZWIĄZKOWIEC" 1475 QUEEN ST W
TORONTO ONT
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 13, 1967 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1967-12-13 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000454 |
Description
| Title | 000424b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | # : M L (Dokończenie) SUuacja zaczęła sie stawać zagadkowa gdy przyszedł mel- - ifdunek od komandora Kamin- - 4Śky'ego z pokładu torpedowca--' feward" iż właśnie w czasie pa-tro- lu nazewnątrz portu spo-strzegł zaatakował i zatopił nie-jzna- ny okręt podwodny który 'usiłował dotrzeć w bezpośre-dnią jego bliskość Zawiadomi-ony o tym wszystkim komendant 14 Okręgu Morskiego admirał Błoch po krótkiej naradzie ze swym szefem sztabu przekazał otrzjmane wiadomości admira-łowi Kimmelowi głównodowo-'uzącem- u Flotą Pacyfiku MTeraz wypadki zaczęty szybko -- następować jedno po drugim t ?Na pancerniku "Nevada" pod- -' 'noszono właśnie banderę przy dźwiękach orkiestry gdy do-strzeżono zbliżające się samolo-ty Na torpedowcu "Heim" za-kotwiczonym w kanale porto-wym zaobserwowano nisko le-cące ku portowi maszyny Na bazę wodnopłatowców spadały ' już zespoły nurkowców Pierw mt sze wybuchy bomb wystrzeliły w górę wysoko pióropuszami dymu Te namacalne dowody nie były jeszcze całkiem prze-konywujące — komandor Ram-say dowódca bazy wodnopła-towców pomyślał w pierwszym momencie że jest to pomjłka któregoś z własnych pilotów któremu załadowano ostre bom-by do komor V Prawie jednocześnie powietrz-ne torpedy ugodziły krążowniki "Raleigh" "Utah" stawiaczmin "Oglala" i krążownik "Helen" Na pancerniku "Nevada" wcią-gano właśnie banderę na maszt i orkiestra grała hymn narodo-wy Jeden z samolotów torpe- - k dowych wyrzuciwszy torpedę na pancernik "Arizona" prze-leciał nad pokładem "Nevady" i strzelec płatowcowy ostrzelał ogniem z broni pokładowej sto-jących na baczność marynarzy i orkiestrę Nikt nie został za-bity ani ranny Dopiero po za-kończeniu hymnu zebrani na pokładzie ludzie rzucili się na posterunki bojowe Rzucona na "Arizonę" torpe-da trafiła w sam środek okrętu równocześnie zaś posypały się bomby z maszyn horyzontal-nych Poważnie uszkodzony zo-stał również pafleernik "West Virginia" Przez liczne luki po-wstałe na skutek eksplozji za-- TOIMffWgBIMMlSittMM' — Jesteś teraz moją żoną mówił podobnie jak dawniej f Hcrycz sweeo ulegalizowaneeo SAi i _ -- $§? 'którego urok został zniweczony $pj przestępczej przeszłości na twardo: częła przesączać się do wewnątrz woda zalewając coraz szybciej dół okrętu poniżej linii wodnej Pancernik półożjł się na burtę Woda podnosiła się coraz szyb-ciej Mimo iż poza wodoszczel-nymi grodziami znajdowało się jeszcze wielu marynarzy ratu-jąc okręt drzwi nie otworzono Utopili się wszyscy Pancernik "California" tra- - ] fiony został dwiema torpedami i woda zaczęła wdzierać się do stacji kompresorów skąd ope-rator dostarczał ściśnionego po-wietrza dla strzelających już dział przeciwlotniczych okrętu Mimo alarmowych nawoływań kolegów by ratował się jak naj-szybciej nie chciał opuścić swego posterunku i zginął bo hatersko pełniąc do końca swój żołnierski obowiązek "Oklahoma" trafiona pięcio ma torpedami zaczęła przechy-lać się na burtę i w osiem mi-nut po ataku przewróciła sie na bok grzęznąc w płyciznie i ukazując dno Bezpośrednio po tym nastąpiła potężna eks-plozja na "Arizonie" w wyni ku której zginęło ponad tysiąc znajdujących się na niej ludzi Niewielu tylko ocalało w tym piekle żaru i wybuchów "Tennessee" ugodzony został wieloma ciężkimi bombami Na "West Virginia" jedna z nich strzaskała kompletnie mostek kapitański raniąc ciężko do-wódcę kapitana Benniona który zmarł w kilkanaście minut po tym mimo natychmiastowej po-mocy zorganizowanej przez adiutanta Trwający przeszło pół godzi-ny atak spowodował w tym cza-sie potworne szkody Praktycz-nie biorąc Flota Pacyfiku prze-stała istnieć: "Arizona" "West Virginia" i "Oklahoma" zato-nęły "California" zanurzała się właśnie w fale morskie "Ten-nessee" i "Maryland" nie mo-gły ruszyć z miejsca zakorko-wane ze wszystkich stron przez wraki zatopionych jednostek Obkładana bombami znajdowała się w su-chym dolcu "Nevada" trafiona dwiema torpedami i paru cięż-kimi bombami też wyglądała na itraconą Mimo tych poważnych uszkodzeń zdołała jednak wy-ciągnąć kotwicę i ruszyła ku morzu Był tp czyn rzeczywiście niezwykły: tej wielkości pancer-nik potrzebuje normalnie kilku i n-TTłT-Tgi Emilio — — Rzecz dziwna ale czuł całą aia Kazia — rzecz ijfcłego złoczyńcę jakim się okazał Herbeń-lit- F ski Nie miał rady na miłość Emilii do tego Wm1 człowieka Nie rozumiał jak mogła go ko-W- aś chać tak wytrwale mimo nieszczęścia do małżeństwa przez zwy-- podstawie ej$ jakiego ją doprowadził Ośmieszał go w jej '%$$ ©czach i obrażał snuł domysły co do jego lub M jakichś niesprawdzonych pogłosek przed stawiał go w najnedzniejszym świetle Raz podczas takiego znęcania się Emilia [i powiedziała "Pennsyl-vania- " y — u fcteniu pamiętaj juz mgay ani sio- - wa"Jeśli nie spełnisz mego żądania — pój dę do niego w jednej chwili Zostawię wszy-stko i pójdę — Zostawisz dzieci? Kazia i Wandzię? — Zostawię! Zostawię! — wołała Emilia Gaycewicz wiedział że było zdolna tak zrobić dlatego nigdy już później nie wspo-minał jej o Herbeńskim Ale pamiętał o nim zawsze choćby dlatego że przypominał go Kazio który się urodził z ich występnej miłości Był podobny do swego ojca ale miał też cechy fizyczne matki Nieco za gruby i za-darty nos odziedziczył po niej ale oczy wy-krój ust przypominały Herbeńskiego Kazio swoją dziecięcą ufnością i szczerym ukochaniem potrafił przełamać początkowe opory Gaycewicza który widział w nim zaw-sze żywy obraz kochanka Emilii Później tak się stało że nie Wandzię nie najmłod-szy Staś lecz właśnie Kazio miał całą jego miłoić wzrastającą z latami — Dlaczego tak jest? — zastanawiał się Kędyś idąc brzegiem rzeki gdy przed chwilą rozstał się z Kaziem — dlaczego jest tak jakby na całym świecie był tylko ten chłopak uroczy i bezbronny? Powinien go_ przecież nienawidzić lub powinien w lepszym razie w dobroci serca kochać go inaczej na pewno rde tak gorąco jak tamte dzieci: Wandzię i Stasia Tymczasem tym-czasem — monologował pamiętnego dnia nad rzeką — Kazio to jest cała miłość Bez reszty Może w niej zamknęła się odepchnię-ta miłość do EmiiSi? A może jest w niej coś z żalu za niezrozumiałą pięknością szaleń-stwa tamtych dwojga do czego sam nie był zdobny — i coś zapewne z przebaczenia? Idąc nadbrzeżnym wiślanym bulwarem gubił się w poszukiwaniu prawidłowych motywów swego uczucia FLOTY holowników dla ruszenia z miej- - sca i wypłynięcia na morze z portu W tym wypadku musia-ły jej wystarczyć własne siły i możliwości mocno w dodatku ograniczone niedostatecznie roz-grzanymi silnikami i otrzyma-nymi uszkodzeniami Bło to zasługą komandora Thomasa oficera rezerwy który w tym tragicznym momencie był naj-starszym oficerem na okręcie i wziął na siebie rzko urato wania "Nevady" Większość krążących nad por-tem samolotów japońskich za-atakowała nat chmiast "Neva- - dę" chcąc zatopić ją jeszcze w kanale i zakorkować w ten spo-sób szczelnie wjjście z portu pozostałym ocalałym z pogro mu jednostkom Wjsiłki te ich jednak nie powiodły się Stojący na kotwicy z drugiej strony portu pancernik "Utah" wj wrócił się na bok trafionj całm szeregiem ciężkich bomb Znajdująca się na nim załoga KSIĘŻNICZKI MAŁGORZATY Księżniczka zwie-dziła Expo uczestniczyła balu dobroczynnym "The BiHnccss BaWlj do-chó- d przeznaczony dobudowanie skrzydła szpitala nazwanego jej imieniem temu raainłiUMmumi nztymrm-ryrzrrirTiwrKTi- r — myślał często patrząc dziwina Ale zaraz uspra-wiedliwiał się że przecież nie może wyrwać sobie serca które go ciągnęło do przybra-nego syna choćby wbrew rozsądkowi Chciał dla Kazia wszystkiego co życiu najlepsze i największe usuwał przed nim każdą trudność kosztem innych dzieci jego tylko wyróżniał staraniem i troską W czasie wojny nie zdołał go przed konspiracją wojskową Kazio na Wo-li tygodniu powstania Przemoc dziejów przeszła ostrym cięciem przez serce Gaycewicza Chciał zrozumieć sens osobistej katastrofy i sens przewrotu który go wyrzucił zadomowionych pojęć i przyzwyczajeń ale nie dawał temu rady Łatwiej znosiła wszystko Emilia Miał nawet jakby śmierć Kazia przy-jęła zbyt lekko czego nie mógł zrozumieć choćby ze względu na jej wspomnienia jej pielęgnowaną skrycie miłość do Her-beńskiego Emilia była teraz przejęta pracą szkole jako nauczycielka przyrody ten swój nowy zawód wkładała całą ener-gię- — Nie jesteśmy ci sami — mówiła — jak huragan rzuca ludźmi i opor-nych niszczy rzeczy nieodwTacalne Nawet śmierć nie jest tym czym kiedyś — Ależ Emilio — się Wiktor — śmierć jest zawsze tym samym dawniej czy dziś ' Zauważył że Emilia wydarzeniach wo-jennych znajduje dla swojej nieczułości dla swego chłodu i zobojętnie-nia losy bliskich — rzecz tak dawna — mjślał nieraz gorzko — szaleństwo i na-miętność rnogł}' całe życie pozbawić ją prostych odruchów serca? Z powodu swej choroby Emilia nie mogła pojechać nim ekshumację Kazia nie Czy nie chciała? Czy bała się nowych cierpień? Na myśl tym ze mo-głaby teraz tak spotkać Herbeń-skiego doznał prawdziwej ulgi był rad że Emilia pozostała domu Poczuł że po-ciąg po zwrotnicach i że jest jakiś ruch w przedziale Gdy wyjrzał spoza palta zobaczył Herbeńskiego stojącego przy oknie opustoszał Po pewnej chwili dostrzegł na peronie stacyjnym towarzy-szkę Stenia-któr- a stała naprzeciw ich prze-działu oświetlona jaskrawym światłem lampy nie mogła wydostać się z pu-- łapki i uwolniona została z niej dopiero przez kolumny ratownicze które przybyły z pomocą i przy użjciu aparatów tlenowych uwolniły mimo gra-du sypiących się bomb uwięzio-n- c kolegów Około godziny 10 rano ostat-nie samoloty japońskie wzięły kurs powrotny z nad zasnutego dymami pożarów i eksplozji portu Walka skończyła się Niektórzy z marynarzy amery-kańskich znajdowali się w tak wielkim naprężeniu nerwów i by łi tak zszokowani napadem' że strzelali dłuższy jeszcze czas z dział i maszynowych karabi-nów przeciwlotniczych choć ni-kogo już z napastników nie by ło nad nimi Według sporządzonego planu japońskie miały wykonaniu zadania się 20 mil od Pearl Harbour i ra-zem wrócić w zwartym szyku na pokłady macierzystych lot-- Foto — Toronto Telegram WIZYTA w ub nuesiacu a w Toronto w Margareth ztćpęga jest na dziesięć lat w i upilnować poległ w trzecim z WTażenie na w i w historia Zaszły oburzał w uzasadnienie na Czyżby jakieś na z na Czy mogła? o jak on i w skajcze Przedział samoloty po spotkać łuskowców Było to konieczne ponieważ aparaty -- myśliwskie nie posiadały urządzeń nawiga-cyjnych i nie trafiłyby same z powrotem Komandor Fuchida dwukrotnie zawracał jeszcze nad port zbierając zawieruszo-ne w wirze walki myśliwce Z ogólnej liczby 353 samolo-tów które wzięły udział w ata-ku na Pearl Harbour powróciły 324 aparaty 29 zginęło wraz z załogami w czasie akcji Ten mały stosunkowo procent strat przypisać należało całkowitemu zaskoczeniu przeciwnika który nie był w stanie zorganizować skutecznej obrony Rezultat po-niesiony eh przez Japończyków strat w maszynach i ludziach był niesłychanie niski zważyw-szy osiągnięte rezultaty Powracający piloci japońscy byli naogół mało zadowoleni 7 uzyskanych wyników twierdząc iż zadania w pełni nie wykona-no Chcieli koniecznie starto-wać po raz drugi dla poprawie-nia pomyłek i kompletnego zdruzgotania przeciwnika Wszy-stkie samoloty na pokładzie "Akagi" przygotowano do po-nownego startu gdy wylądował jako ostatni powracający apa-rat komandora Fuchidy Po złożonym przez niego meldunku o przebiegu akcji i rezultatach nalotu admirał Nagumo zadecy dował ze zadanie zostało wy-konane i zakazał ponownego startu Decyzji tej opierał się tak Fuchida jak i większość lot-ników admirał nie cofnął jed-nak swego zarządzenia Naczelny dowódca floty ja-pońskiej admirał Yamamoto był w stałej łączności radiowej z siłami atakującymi Pearl Har-bour Przyjmował meldunki o przebiegu akcji siedząc w ka-binie operacyjnej pancernika "Nagato" stojącego na rodzie portu Kurę — głównej bazy wojennej w Japonii Zaakcep-tował onvdccyzję admirała Na-gumo W wyniku jego zarządze-nia flota podległa jego dowódz-twu wykonawszy atak na Pearl Harbour skierowała się na Pół-nocny Pacyfik Wojna ze Sta-nami Zjednoczonymi została roz-poczęta Japonia mimo początkowych oszałamiających sukcesów prze-grała ją sromotnie Podpisaniem aktu kapitulacyjnego na pokła-dzie amerykańskiego pancernika "Missouri" zapłaciła ona naj-większą w swych dziejach staw-kę za zdradziecki i barbarzyński atak na Pearl Harbour J Rozwadowski Odwrócił natychmiast głowę bo nie ule-gało najmniejszej wątpliwości że jest ona zakochana w Steniu Poznał to po jej wej-rzeniu po całym wyrazie twarzy Ależ taki Ależ tak! — upewniał w myślach Gdy po-ciąg ruszył postanowił rozprawić się z daw-nym kochankiem EmiUi Ale jaka to miała być rozprawa? Czego od niego chciał? Rze-czy są już nieodwracalne — tak jak nie-odwracalna jest wszelka historia Czy to historia ludzka czy historia świata Mimo te jednak i nad historią czyniony jest sąd — stwierdzał Gaycewicz i — historia także miewa swoje złe dni porachunków A ra-chunek jaki ma wyrównać llerbeński jest rachunkiem ludzkiego życia — Nie idzie tu tylko — rozważał w sku-pieniu — o miłość już dawno zagrzebaną rie o Emilię starą i chorą nie o beznadziej-ną walkę z powodu czegoś czego się cofnąć nie da Zapewne nie idzie także o Kazia który nigdy nie dowiedział się kim był jego ojciec Nie o to Jeśli chce tej rozmowy to zupełnie z innych powodów Gaycewicz pochylił się w stronę Herbeńskiego który teraz zajmował miejsce naprzeciw niego — i usiłował spojrzeć mu w oczy Herbeński przeglądał ilustracje znanego tygodnika i uśmiechał się kącikiem ust które przypo-minał}' usta Kazia Ten sam wykrój ten sam owal brody z lekkim wgłębieniem po-siod- ku Jeszcze raz uderzyło Gaycewicza to że Herbeński tak niewiele się zmienił Nie mógł tego zrozumieć — Jakby powszechne prawo zmiany dla niego nie istniało — myślał gniewnie — jakby nie istniała historia która wszakże bez litości powinna obchodzić się z takimi jak ten Herbeński! Ale cóż — poddawał się rezygnacji — dzieje się i tak w niepojętych losach świata i ludzi że ktoś może bezkar-nie łamać życie innych może nieść swój tryumfujący urok i zawsze wypływać na fali w każdej dziejowej burzy — Niepo-jęte! — powiedział półgłosem i objął rę-kami głowę Pociąg pędził ze świstem cały przedział kołysał się i drżał zwłaszcza na zwrotnicach i skrzyżowaniach W jakiejś chwili Gaycewicz zdobył się na odwagę i zapytał wręcz Herbeńskiego: — Czy pan mnie poznaje? Herbeński odłożył pismo spojrzał zdzi-wiony niewinnym błękitem swych oczu i odpowiedział niedbale pytaniem: — Ja? Czy poznaję? A o co panu idzie? I nie czekając dalszych wyjaśnień wtulił głowę w palto Gaycewicz zły na siebie i na Herbeń-skiego nie mogąc znieść jego widoku wy-szedł na korytarz Mijając Wandzię zauważył ze zgrozą cos czego przecież nie mógł przewidzieć: Wan-dzia trzymała chusteczkę przy oczkach i cicho płakała III Stenio poznał Gaycewicza Poznał go już wówczas gdy Gaycewicz drzemał i co chwila unosił nabrzmiałe czerwone ze zmę-czenia powieki pełen widocznego niepo-koju Usta miał półotwarte i głowa często mu opadała na piersi Wtedy się budził Kilka dul w Dokończenie ze str 2) czynka Której imię nosi dziś Międzynarodowy Związek Mło-dzieży mający swą centralę w domu dzielnej dziewczynki Na wschodzie zaś Starego Miasta w dzielnicy Watcrloo plcin stoi dom w którym przez ostatnie 20 lat życia tj aż do roku 1669 mieszkał sławny ar-tysta malarz Rembrandt Do obowiązku każdego zwie-dzającego Amsterdam należy wizyta w Rijksmuzeum gdzie poza ogromna ilością starych mebli porcelany wyrobów zło-tych i srebrnych it p jest stała wystawa najwspanialszych dzieł wielkiego Rembrandta i innych mistrzów holenderskich z XV XVI XVII i XVIII wieku Dla tych którzy interesują się sztuką współczesna o sto kroków od Rijksmuzeum znaj-duje się Muzeum peł-ne obrazów malary XX w Kraina tulipanów Ostatnie dwa dni pobytu w Krainie Tulipanów spędziłem jeżdżąc po okolicach Amsterda-mu Jeden dzień na południc od miasta diugi na północ Przez Haarlcm którego na zwę Holendrzy przenieśli na wioskę stanowiącą dziś mumń sko portorykańska dzielnicę No w ego Jorku gdzie zwiedziłem hodowlę cebulek tulipanowy cli pojechałem do Leiden mieisca urodzenia Rembrandta i dalej do nadmorskiego Schcreningcn Podobno tylko prawdziwi Ho-lendrzy potrafią wymówić pra-widłowo tę nawę W casic II Wojny Światowej sporo szpie-gów niemieckich podawało się za Holendrów jako że języki są podobno i łatwe do nauczenia dla obu stron Udawało się to "niemiaszkom" dość długo aż wreszcie jakiś "Wolny Holen-der" w Anglii wpadł na pomysł aby podejrzanym kazać powie- - Okulista OKULISTKA BR BUKOWSKA BEJNAR OD 274 RoncesvallcS Av (pr?y Gcoffrov) Tfcl LE 2-5- 43 Godziny pt"7yleć: codziennie ort 10 rano do 8 wlecz W hobnty od 0 rano do 12 w południc 112- - V Poddbnie jak Gaycewicz dziwił się i Ste-nio że go spotkał po tylu latach Nie prag-nął tego spotkania i nie myślał by kiedy-kolwiek mogło ono nastąpić Pierwsza myśl Stenia była o Kaziu o którym nic nie wie-dział przez cały czas wojny Paweł Pietrzak zginął w walkach wrześ-niowych i odtąd Stenio był pozbawiony vszelkich wiadomości o synu Na rękawie Gaycewicza zauważył czarną opaskę co nasunęło mu najgorsze przeczu-cia Ale mogła to być żałoba po kimś innym — po ojcu po którymś z krewnych lub ni wet po Emilii — Czyżby jednak Kazio? Na pewno brał udział w powstaniu i jest jedną z jego ofiar — myślał z przerażeniem Herbeński był w kraju zaledwie od trzech miesięcy i od razu na własną rękę czynił poszukiwania Ale dotąd nie miał żadnych wiadomości pewnych Teraz ma oto przed sobą najlepsze źródło Informacji przybra-nego ojca Kazia swego zawziętego wroga Wiedział że to nieoczekiwane spotkanie stało się czymś koniecznym w przebiegu jego losu Zadrżał na myśl co go czeka i przejęty lękiem przed ciosem jaki niewąt-pliwie na niego spadnie chciał za wszelką cenę odwlec rozmowę z Gaycewiczem Czuł się winnym wobec niego ale cokol-wiek się stało wówczas w Rozłęczy było spowodowane przez Emilię Jak zawsze w podobnych wypadkach dał się wciągnąć siłom które szły z zewnątrz i którym uległ wbrew swojej woli Nie wiedział jednak wówczas tego pamiętnego lata ze w sza-leństwie Emilii weźmie początek najboleś-niejsza sprawa jego życia: miłość do niej a nade wszystko do syna Musiał kłamać Emilii po wyjeździe z Rozłęczy bo tego żądała Marietta wobec której był bezsilny i bezbronny Zniszczył własnymi rękami jedyne szczęście jakie szło prosto ku nie-mu jedyną także sposobność aby wyjść z klęski ustawicznego kłamstwa Ale na to nie czuł już w sobie odwagi i na to było od dawna za późno Uczono go kłamstwa od dziecka od pierwszych słów niemal i jak tylko mógł sięgnąć w odległą przeszłość pamiętał zawsze że należy mó-wić nie tak jak jest lecz tak jak wymaga tego doraźna sytuacja lub tak jak mu na-kazywano — Idź tam na plac i krzycz głośno że jesteś ślepy i że jesteś głodny — pogania-ła Walczakowa — Wywracaj ślepiami że by ci tylko białka było widać albo zamknij je i nie otwieraj! Masz mi przynieść co użebrzesz ino Municipal prędko — nagliła chwiejąc I J Łię na nogach gdyż zawsze była pijana Takie pouczenia słyszał często od swej przybranej matki która go usynowiła jako dziecko znalezione przez nią w ogrodzie miejskim gdy kiedyś o świcie wracała do domu Wtedy jeszcze żyła ze swym mężem który później ją porzucił dla innej co stało się powodem jej pijackiego nałogu Wal-czakowa na swój sposób kochała Stenia Pracowała dorywczo gdzie się dało naj częściej chodziła do posług ale nigdzie z i powodu pijaństwa nie trzymano ]ej długo W pamięci Stenia rysuje się zawsze lepka brudna nora w suterenie i pijackie towa- - kraju drewnianych sandałów dzieć: "Scheveningen" wtedy odrazu pozna się czy dany je-gomość jest prawdziwym Ho-lendrem czy nic Z tego kąpieliska mój auto-bus udał się do Aalsmez — cen-trum hodowli kwiatów Nieste-ty teraz zimą niewiele ich by-ło ale w kwietniu -- i w maju jak mi mówiono od jednego krańca aż po przeciwległy hory-zont nic tylko łany różnokoloro-wych i różnorakich kwiatów W czasie całej drogi — oczywiście — widać kanały a na nich do-my - barki przycumowane na stałe do brzegu na których wła-ściciele uprawiają warzywa Ta-ki dom choć niezbyt duży jest bardzo praktyczny: nie zabiera miejsca na ziemi która może być ułyta pod ogród a w razie wysokiej wody — powódź mu mc grozi Pełno też wiatraków do róż-ny cli celów — do pompowania wody do poius7ama dynamo maszyn rolniczych maszyn do przetworów mlecznych no i oczywiście do mielenia zboa Długiego dnia pojechałem do wiosek Markcn i Yolendam nad jcnoicm ljssel Markcn była kiedyś na wyspie teraz łączą ją z lądem stałym duże groble oil dzielając od Ijsse! spore sztucz-ne jeioio W ciągu 5 lat woda 7 tego jezioia będzie wypompo-wana a dno zamieni się na uprawne pola Wioski pełne tradycji Wioski te są baulzo ciekawo Mieskają w nich rybacy któ-rzy nie tylko zachowali staro zwyczaje i dawne stroje ale którzy pozwalają tylko stałym mieszkańcom danej wioski że-nić się między sobą' W każdej wiosce mieska około 1500 osób W Markcn są tylko protestanci w Volendam tylko katolicy Piotestanci są bardziej konser-watywni Wsystkie kobiety no-szą stroje lokalne — długie" ciemne spódnice biało fartu-chy cerwonawc wyszywane gorsety białe bluzki i czepki podwiązane pod biodę Do 6 loku życia dziewczęta i chłopcy ubierani są jednako v I II otoczenia Uczyńcie wo W siódmym roku życia chłopcu obcinają włosy i spodnie Dziewczyna do 18 ro-ku życia zapuszcza włosy a do 16 nosi gorset zapinany z tyłu: aby się chłopaki nie dobierały — jak nam objaśniła miejscowa babina- - Po 18 roku życia dziew-czynie obcina się włosy z tyłu między uszami jak mężczyźnie tylko między oczami a uszami zostają długie "pejsy" Grzywkę wyglądającą spod czepka sma-rują mydłom i usztywniają w formie daszka sterczącego pro-stopadle do czoła Jak się ma 18 lat to i w takim uczesaniu i ubraniu można ładnie wyglą-dać ale tu tak samo ubrane chodzą kobiety dojrzałe i stare i wyglądają okropnie choć ko-lorowo 1 w Markcn i w Volendam gdzie kobiety noszą piękno ko-ronkowe czepce a mężczyźni ubrania grube ciemno-granato-w- c składające się z krótkiej kurtki i bufiastych spodni wąs-kich w kostce wszyscy' chodzą w di cw many eh "sabotach" czar-nych lub malowanych w różne desenie Z Volendam pojecha-liśmy do Allimaar centrum produkcji i giełdy serów' Tu dowiedziałem się że sery ho-lenderskie okryte żółtą parafiną są lobionc na farmach z mleka niepasteryzowancgo zaś te któ-re są w czerwonej parafinie — to produkt fabryczny z mleka pasteryzowanego Pamiętajcie gdy kupować będziecie te sery w polskich sklepach w Kana-dzie Kupiłem jeden taki i je-den taki Oba mi smakują ale wolę ten w "żółtej skórce" Zbliża się już dzień odjazdu Mój statek "Congokust" jest już w porcie Jutro się ładuje Zawiezie mnie on przez Rouen Bordeaux Dakar i Frcetown do Lagos w Długa prawie czterotygodniowa droga wzdłuż zachodniej Europy i zachodnie-go "Camego Lądu" Ciekawi' mnie jakich będę miał towa-rzyszy podróży co ciekawego zobaczę na morzu i w portach Napiszę znowu najpierw z Da-- ' karu a potem z Lagos Tymczasem — w drogę za słońcem na południe 1—lOTiwnmi urn —meimm—wm—mmioBemm —wammtmammm ——mmmtmmmm A ARMY & NAW DEPARTMENT STORES" Vancouver — EUmonton — Regina — New Wettmlniter — Mooi Jaw Dobre towary po uczciwej cenie Nikt nas nie prześcignie w jakości i taniości Płacąc gotówką płacicie najtaniej Obsłu-gujemy rzetelnie choć nie udzielamy kredytu i nie mamy dostawy bo to nieraz kosztuje więcej niż towar Zapewniamy zadowolenie ze wszystkiego co kupi się u nas Po co płacić więcej gdzie indziej W ARMY fi NAWY wszystko najtaniej B Ubejrzyjcie teraz-- w sklepie fĘffip automatyczna kolorową TELEVIZJĘ wyrobu fm W 1 B illlll i m vfa W-i-i tmt-- I1 Model No C2227 ~p ' j 1 różne liczne udoskonalenia — koloro-wy obraz niezawodnie lautomatyzowanc uvbfińr70nift — ordoba kaideao dobre kupno lepszym — mmmm dają Nigerii WSPANIAŁA CENA JEŚLI odwiedźcie NA WYMIANĘ 625 Oueen St W Toronto 368-613- 8 OTWARTE WIECZORAMI WYGODNE WARUNKI SPŁATY NOWOŚĆ Jaduiga Jurkszus i Adam Tomaszewski TOprtMTrt TROOT© wJrtfW&Wl Do nabycia: cena $400 "ZWIĄZKOWIEC" 1475 QUEEN ST W TORONTO ONT |
Tags
Comments
Post a Comment for 000424b
