000360 |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
--J' ) K
Nr 44 ZWIĄZKOWIEC — wforeft 1 ccnvca 1976 r Sfr 7
mAyicCT
1 wiMomśa mmmMisKis
52 nkulouTinCilUUG) Jn KA am(-A- I Mnnfranl Kinuc
Ea fłnirn
4617 Park Ave Que H2V 4E4 Tel
Przyjmuje prenumeraty i ogłoszenia
Załatwia sprawy 'redakcyjne
%mrtffwmwmycimmarń
PRL
W sobotę 15 maja br od-byto
sie uroczyste otwarcie
nowo wzniesionego budynku
Konsulatu Generalnego PRL
w Montrealu przy zbiegu Pine
Avenue i Simpson St Cere-monii
przecięcia tradycyjnej
wstęgi dokonał minister
spraw zagranicznych PRL
Stefan Olszowski' w której
uczestniczyli ministrowie rzą-du
cmebeckiego min Frań-coi- s
Cloutier — sprawy mię-dzynarodowe
i min Jean
Eienvenue — oświata amba-sador
PRL w Kanadzie Józef
Czesak z członkami ambasady
ambasador Kanady w Polsce
Albert F Hart oraz wielu
członków korpusu konsular-nego
na czele z dziekanem
Benjaminem Mejia dygnita-rz- y
rządu i instytucji quebee-kic- h
przedstawicieli władz
metropolii montrealskiej
przedstawicieli sfer nauko-wych
kulturalnych i artysty-cznych
wielu gości zaproszo-nych
indywidualnie z kół ka-nadyjskich
oraz polskich przy
stosunkowo licznej obsadzie
reporterów prasy radia i te-lewizji
Blasku i koloru przy-dało
uroczystości przybycie
grupy oficerów polskiego
transatlantyku "Stefan Bato-ry"
z kapitanem Zbigniewem
Wacowskim Honory domu
czynił konsul generalny PRL
w Montrealu min peln Ma-rian
Kruczkowski z małżonką
Przemówienia okolicznoś-ciowe
wygłosili min S Ol-szowski
min F Cloutier i
konsul generalny M Krucz-kowski
Minister F Cloutier
mówiąc iż otwarcie nowej
siedziby Konsulatu -- jest ozna
'POSZUKUJE dwóch pókof wccn
trum Montrealu na okres 'ód 26
lipca br do 1 sierpnia dla rodzi-n- v
lekarskiej (bez dzieci Tele
fonów a5 wieczorem Toronto (416)
429-6GG- 8 41—15
ue iyiuiiiicui iiiuiiiiohi ttj
i :
ba lim
ADWOKAT
dawn Warszawa Kopernika 11
' 60 St Jacques O Montreal
Tel 842-550- 4
KLON
Przedruk wzbroniony
i -
fc v
rpdakril amninistracii
Montreal 2884953
Otwarcie nowego gmachu Konsulatu
TADEUSZ KONBRAT
Teodor
ką stale rozszerzających sie
związków Quebecu i Polski
podkreślił ze Polska jako
kraj o bogatej kulturze i tra-dycjach
jest cennym partne-rem
na arenie międzynarodo-wej
z którym Quebec pragnie
utrzymywać bliskie uiezy kul-turalne
i ekonomiczne Mia
Hozmowy w
W ciągu dwudniowego po
bytu w Quebec min Olszow-ski
przeprowadził rozmowy z
prowincjonalnymi czy nnikami
rządowymi Przedmiot zainte-resowania
obu stron stanowi-ły
sprawy współpracy i wy-miany
gospodarczej Polska
jest zainteresowana importem
rud żelaznych z jednoczes-nym
eksportem swego węgla
i użyciu własnego transportu
morskiego Sprawy rozszerze-nia
i uregulowania stosunków br
handlowych miedzy obu kra-jami
do
były przedmiotem roz-mów
z min Guy St Pierre
wicepremierem Gerardem Le-vesq- ue
a rezultatem zaprosze-nie
przez stronę polska grupy
gospodarczych ekspertów que-beckic- h
do Polski
Nie mniej silny akcent zo-stał
położony w rozmowach
na sprawy wymiany naukowej
i kulturalnej obu krajów Mi-nister
Francois Cloutier po-twierdził
w swym przemówie-niu
na otwarciu siedziby Kon-sulatu
i
iz plany na przyszłość
w wymianiekulturalno-nauko-we- j
stanowiły obszerny temat
rozmów przeprowadzonych
przez p Olszowskiego
Należy oczekiwać szeregu
wizyt kanadyjskich w Polsce
'Według posiadanych nieofi-cjalnych
informacji --tirermer
Kanady Pierre E Trudeau zo-stał
zaproszony do Polski
Poza nim na liście przewi-dywanych
rządowych wizyt
kanadyjskich w Polsce jest
wieczorami
Tel 684-453- 2
t&U
Copyright
ani położyć się
pośpiesznie ale
Zresztą nie
już moja
— szczęście"
Jeszcze dwa
pod
Halina nie
wyczuwał w
które tłumaczył
siebie
Gdy doszli
i Ada powitali
nie sposób było
co zaszło
złudzenia posiadał
Haliny
było w
'Adama Pod
Achmatowicza
pani Ady
jakąś niby
ale nie wychodziło
milczała
w napięcie
się toteż w
przyśpieszyli
dolinę mgła
W gospodzie
rozszaleli
tutaj
"ceprów"
ścianami po
przez czarnowłosych
tanga
par — Zabawa
—
Adam puścił
stan
go niepokoić
robi czy co?"
gatej karierze
był jeszcze
itfjjfrtfn
v Buty Adama chrzęściły po kamieniach
Halina zgrabnie skakała z jednego głazu
na drugi Czasem zbliżywszy się do niej
Stachiewicz czuł że owłada nim wewnę-trzny
nieodparty imperatyw "Muszę ją
objąć i pocałować — myślał — ale jeszcze
(Chwilę jeszcze chwilę Co się odwlecze to
nie uciecze po to żeśmy przecież tu przy-szli- "
Mgła gęstniała mleczna wilgoć opływała
ich ciasno gdy stanęli przed siklawą Przez
chwilę kontemplowali spadającą po mo-krych
ścianach srebrno-biał- ą wodę Patrzy-li
z bliska rozpylone cząsteczki wody bryz-gały
im w twarze Halina była lekko za-dyszana
płynął od niej nieuchwytny o pod-niecający
kobiecy zapach Stali oboje na
ogromnym niezbyt wygodnym kamieniu
skąpani we mgle jakby sami na świecie
wśród czasu który się nagle "zatrzymał
Adam znał takie chwile: teraz albo wcale
bo moment przejdzie Niespodziewanie
zdecydowanym ruchem objął z boku Hali-- '
nę i przyciągnął do siebie
Nie broniła się właściwie ale wparła
mu się w piersi całym ciężarem swego
łSpręiystego i silnego ciała Przez chwilę
Adam stracił równowagę Parę sekund ba-lansowali
na niezbyt gościnnym głazie po-tem
zastygli bez ruchu w 'przeciągłym
uścisku jakby sklejeni w jedno ciało
Całując "gorące choć wilgotne od mgły
usta Haliny Adam czuł jej wewnętrzne
sprężenie jakieś napięcie ponad zwykłą
miarę "Ależ facetka jest pod wrażeniem
— myślał sobie podskórnie — tak jakby
to było pierwszy raz Dziwne Ale napraw-dę
wspaniała baba!"
Pocałunek na stromym kamieniu nie był
zbyt wygodny toteż nie mógł' trwać dłu-go
Ó'denvali się"bd siebie i zeskoczyli na
ścieżkę Trzeba' była wracać: Schodzili w
dół trzymając się zą ręce "W kosówce
kłuje i mokro kamienie" twarde usiąść
łem okazje poznać Polskę pa-miętam
dobrze wasza stolice
polska gościnność i piękne
Polki
Uroczystość jak i pobyt mi-nistra
S Olszowskiego i pani
Olszowskiej w Montrealu
przebiegły według normal-nych
form protokolarnych
Quebecu
premier Brytyjskiej Kolumbii
Gordon Bennett i bliżej nie
określona osobistość ministe-rialna
rządu prowincji Que-be- c
"DZIEŃ POLSKI"
W POINTĘ CLAIRE QUE
Centrum Kulturalne —
Cultural Centrę w Poin'e
Claire Que 176 Lakeshore
Drive zaprasza na "Dzień Pol-ski"
w sobotę dnia 5 czerwca
w godzinach od 3 po poł
9 wieczorem w własnej sie-dzibie
pod powyższym adre-sem
Program artystyczny wy-pełni
polonijna grupa tanecz-na
"Orlęta" występująca w
tańcach ludowych i regional-nych
strojach
Oryginalne eksponaty sztu-ki
polskiej książki filmy o
sztuce architekturze i muzy-ce
polskiej w salonie Centrum
od godz 5 po poł
Bufet z polskimi smakołyka-mi
czynny w jadalni kawiarni
na tarasie siedziby przygo-towany
wspólnie dzięki współ-pracy
Komitetu Pomocy Dzie-ciom
Polskim i Stowarzysze-nia
Polskiego
PASZKWILANCI
TORONTOŃSCY DOOLSKI
Te a t r z y k marionetko
wy pod nazwa "Lampoorf
Puppettheatre" z Toron-to
udaje sie do Polski na 7
międzynarodowy festiwal tea-trów
marionetkowych który
odbędzie się w BielskojBiałej
gromadzący najlepsze teatrzy-ki
marionetkowy z całej Euro-py
Alison i Johan Vander-gu- n
przedstawią widowisko
(show) pt "Clowning Around"
— "Błazenada" (w wolnym
przekładzie)
BY T KLON
nie ma gdzie — rozważał
trzeźwo Stachiewicz —
trzeba się śpieszyć: i tak bab-ka
Docent miał rację a ja mam
razy całowali się w milcze-niu
zanurzonymi w mgle świerkami
mówiła nic lecz Adam wciąż
niej owo niezwykłe napięcie
jak najpochlebniej dla
WTeszcie do bacówki docent
ich dyskretnie jakby z ży-czliwym
zrozumieniem sytuacji Istotnie
żywić złudzeń na temat te-go
Jeśli by ktoś jeszcze takie
musiało jo rozwiać za-chowanie
Szła przed siebie jak za-czarowana
milczała jak zaklęta To mil-czenie
końcu żenujące nawet dla
porozumiewawczym spojrze-niem
i dobrodusznie cynicz-nym
Stachiewicz próbował klecić
swobodną rozmowę towarzyską
z tego zgoła nic Hali-na
owym milczeniem brzemien-nym
Milczenie takie udziela
końcu wszyscy ucichli za to
kroku zwłaszcza że zalegają-ca
zagęszczała się niepokojąco
Strążyskiej tymczasem Cy-ganie
się na dobre Sporo spę-dzonych
mgłą i niespodziewanym zi-mnem
objadało sie i opijało pod
środku w' takt przedziwnie
grajków sparafrazo-wanego
lepiło się do siebie kilka
na kółkach — orzekł Ach-matowi- cz
Coś dla ciebie Adasiu
tę uwagę mimo uczu Kata-leptycz- ny
Haliny trwał dalej co za-częło
"Jakieś" demonstracje
— myślał sobie W swej bo
kobieciarza nie zanitował"
podobnego wjtoku- -
Franciszek Wysłouch
1ECZOR NA POLESIU
Są momenty tak piękne że
zapadaja w duszę na zawsze
jako moralne dobro cźłowie- -
ka Do takich chwil należy po--
ra sianokosu na Polesiu A
właściwie nie samego sjano- -
kosu lecz powrotu wieczorne- -
go z kośby Tneba tylko by
Bóg dał ichyi pogodna yie- -
czór Wtedy to dobrze jest
wyjść na drogę na piaszczysty
gościniec "Wieś lezv niedale- -
ko a więc do niej wracają
kosiarze
Po obu stronach gościńca
ciagna sie łany zboża Gości- -
nieć na Polesiu zawsze leży na
wysokim i suchym miejscu
pola więc widać dokładnie bo
odchylają się one od drogi
WALNE ZEBRANIE
POLSKIEJ RADY SZKOLNEJ
Walne zebranie Polskiej
Rady Szkolnej odbędzie sie
dnia 28 maja 1976 r w sali
Związku Weteranów Polskich
przy r7 hrince Arinur btreet
East o godz 19 30 w pierw-szym
terminie a o godz 20
w drugim terminie z porząd-kiem
obrad przewidującym
poza punktami proceduralny-mi
sorawozdania przewodni-czącego
PR S finarisow'e
skarbnika komisji pedagogi-cznej
kierowników szkól ko-misji
rewizyjnej Kongresu
(KPK-Q- ) oraz po dyskusji wy-bory
nowego zarządu Polskiej
Rady Szkolnej '
Rejestracja uprawnionych
do głosowania od godziny 19
KRONIKA ŻAŁOBNA
Zygmunt Jaskólski lat 63
maż Wandy Nowakowskiej
ojciec Romana i Jadwigi
zmarł nagle dnia 16 'maja
1976 pogrzeb z kościoła1 św
Michała na cm Cóte des' Nei-ge- s
TEATR POLSKI —
"DZIEŃ GNIEWU"
Zespół teatralny "Rapso-dia"
przy parafii MB Często-chowskiej
w Montrealu bierze
udział w 1 Multikulturalnym
Festiwalu Teatralnym w
Montrealu wśfólfiS 'różno-ię- -
7vr7nvrh 7Psrrłmv
Polski teatr wystąpi z 3-ak-to-wą
sztuka Romana Brand-staettera
pt "Dzień grjiewu"
w reżyserii ks J Nagleyskie-g- o
z udziałem 13 aktorów
Jedyne przedstawienie po-wyższej
sztuki na Festjwalu
odbędzie się we wtorek dnia
8 czerwca br w sali Moyse
Hall uniwersytetu McGiłl
(wejście główne od ul Sher-brook-e
West) początek o go-dzinie
830 wieczorem
cieniem saiysiaKcjiforisfv
du
niejako odbiegają od niej A
to jest ważne o tej porze bo
żyto kwitnie właśnie w czasie
sianokosów Jest ono wtedy
wyrośnięte i dorodne i już wy- -
kłosiło sie Lekki ale upaja- -
jacy zapacn kwitnącego zDoza
przenika do głębi Jest w tym
rozKw-ici- e żyta nadzieja i ra- -
dość dojrzewania ale i obawa
przed 'zniszczeniem To jakby
w tym zawarte jest cale nasze
życie jego szczęścia troski i
jego piękna Przecie łany zbo- -
żowe rozkraszają się czerwie- -
nią maków błękitem chabrów
i fioletem kąkoli i jeszcze nic
nie wskazuje że żyto dojrzę--
wa pochyli głowy pełnych
kłosów pożółknie i dojdzie
gotowe eto żniw i zooru ijzis
nic Nna to nie wskazuje jest
ono w rozkwicie swego pię-kna
Każdy o nim 'myśli każdy
się cieszy ale każdy z nie- -
pokojem gryzie się czy złe
noce wichura nie nawiedzie
nawałnicy lub co nie daj Bo-że
gradu Właśnie teraz w
okresie kwitnienia żyto jest
najmniej oporne na klęski ży-wiołowe
a mogą one przy-nieść
'nieszczęście położenia
łanów a nawet i głód Czy
duzo ludzi zdaje sobie sprawę
z tego'ezym jest własny chleb
dla rolnika? A czasem tego
chleba brakuje juz od zimy
i matka wydziela dzieciom
kromeczki jakby świętość ja- -
'''
vv
Montreal Que H1X
Que 725-232- 3
posiada na składzie stale
Polski Europy zachodniej
NERWOSAN
PEKTOSAN
przj wad
54'VAGOSAN
nasiadówek
przeczyszczająco zabu
LEKARSKA
sen itd Pudełko 3149 plus
plus
wzmacniający samopoczucie
Sophie „HERBES"
załączając
milczeniu z rzadka prze-rywanym
chybionymi
dowcipami Achmatowicza śmieszkami
Ady Stachiewicz idocent
wódek po pewnym wydały
swoje pqczuł znowu bez-trosko
opuściły go yszelkie towarzyskie
niesmaki wytworzoną sytuację spojrzał
normalnego Niedzie-la
Cyganie i Halina wszystko
porządku i ogóle doskonałe Jerzy
i zupełnie miejscu
do i zdumiał
przycisnęła z jakby
o cały myślała facetkę
wzięło!" myślał z dumą gę-ste
pachnące włosy na' swojej Cy-gan
skrzypek zorientował
i chodzi nimi po izbie wywodząc
piskliwie natrętną melo-dię
Adamowi teraz ta
ostentacja doskonale cały
jego
Po tańcach z Haliną
Zmierzchało mokra zmieniła
regularny deszczyk Ledwo znaleźli
Halina gwałtow-nie
przytuliła do szukając usta-mi
intensywny
sie mężczyźnie dygotali z namię-tności
pieszcząc gwałtownie
Gdy do uderzyła dusz-ność
ciężkiego nasyconego papie-rosowym
nagle i rozjęczałego czardasza Ach-matowi- cz
płacił rachunek gryząc nerwo-wo
jednak pa
wściekłą zauważył mimochodem
z
i
i
cież do
Przestań
Chyba
Adam
z
Z powrotem do Krakowa wśród
deszczu i ciemności Docńt sa-mochód
w milczeniu z wyrazem
twarzy obolo imilczala
również & może i drzemała szczelnie owi-nięta
płaszczem f--Hal- ina '-si-edzieli
z tyłu mocno do siebie przytuleni trzyma-jąc
za % tw
wieczór oczywiście skoń-cz- y
myślał Adam— --Tylko jak'to zro-bić?
Zabrać ją do siebiew obecności i
wiedzą docenta i byłoby zgra-bnie
Wysiądę razem a potem zo-baczymy"
—r zadecydowany końcu
Zamysł udaremniła jednak Ha-lin- a
za MogiląnaJ&gidebrała mu — iHd~suncłavs"ię7iśnlnigi samocho
kąś Dlatego nawet
spokojny i cichy letni wieczór
patrzymy z obawą zza ho- -
ryzontu nie wypełzają czarne
płowe chmury zwiastują- -
ce grozę i zniszczenie
„0„oAn-i- e zachodzi
ono do h
egna błogosawi
świat swym blaskiem złotem
i dobrą nadzieja pro-mienie
jego muskają rozkwie-cone
kłosy i je
kolorem
g}ab
czornym mrokiem ciemnej
bieleni wiem może
a rolnika bliższego
patrzenia na swe przy
zachodzacvm słońcu po ukoń- -
czonym pracy
I o
z kosiarze Zwykle
ubrani tylko koszu- -
le to z powodu gorąca nie
brali kurtek i świtek
Teraz ta odcina od
otoczenia łanów zbożowych i
zlotej poświaty wieczoru Na
ramionach niosą Wyso- -
ko głowami jakby
swej pracy ale i
nia W promieniach wyświe- -
nabierają i
blasku Tryumfują glorią
światła Przykuwają do siebie
Ludzie w swej
jakby baldachimem zło- -
zonym z tęczy
Kołyszą w rytmicz
'-e-szanki
ziołowe
ak na przykład:
na żołądek- - na
25ć
POLSKI SKLEP ZIELARSKI
MADAME SOPHIE HERBES
3746 Masson St 1S6
--
i Rosemonr — Te'
c
z i
Nr 50 CHOLAGOGA Nr II oraz DZHnWIEC — na choroby
by 1 żółtaczkę
Nr SI DIAEETOSAN — pomocny lek w cukrzycy i słabej przemianie
Nr 52 — na zaburzenia nerwoweRO bezsenność
w przekwilania
Nr 53 — schorzenia dróg oddechowych
bronchlt astma rozedma pluć
Nr J4 REKTOSAN — leczy hemoroidy
Nr 55 SKLEROSAN — stosowany sklerozie nadciśnieniu
hu ej przemianie
Nr na dolegliwości jak upławy zapalenia
i śluzowe stosowanie okładów i
Nr 60 GŁÓG b pomocm na schorzenia serca
I ' ciśnienie krwi i nasennie wpływa
na reumatyczne bóle mięśniowe i
Nr 41 KRUSZYNA — działa 1 odkażająco w
irzonlaoh przewodu pokarmowego 'woreczka zołcio-wee- o
dobra
DZIURAWIEC żołądek wąrtobę zla przemianę materii
uspokajający Pudełko 25f wysjłka
GINSENG cudowny CHIŃSKI działa regenerujaco
odświeża organizm Cena 200 kapsułek $13
plus 25c wysyłka wjtiąg pszczeli --wzmacnia regeneruje organizm
kapsuek S1995 plus 45c wysyłka
FERRO-CALCIU- M leczniczy zelazo-wapienn- y polepszający ampułek (do
cena plus wysyłka
Wysjłamy paczki ziołowe cenie $250 plus przesyłka
pocztowa 45 centów Zamówienia prosimy kierować na adres:
Madame
Masson St Montreal Que 1S6
Money Order lub certyfikowane
Jedli obiad
ja"k uważał Adam
pa-ni
wypili kilka
które czasie
owoce Adam się
na
jako na coś zupełnie
góry by-ło
na cóż chodzi?
Poprosił Halinę tańca
się doń całej
tym czas "Ależ
— czując jej
twarzy
mig się sy-tuacji
sentymentalną
nie przeszkadzała
czuł się wie-czór
był
kilku wyszli przed
dom mgła"
się
się pod osłoną drzew gdy
się Adama
jego ust Jej dreszcz udzie-lił
Oboje
się b'ez słów
wrócili izby ich
dymem
wnętrza oghiśzył hałas 'rozpędzo-nego
papierosa Minę miał' trochu
co Adam
prowadził
zaciętym
pani Ada niego'- -
się ręce
"Na się 'nie
Adysto3nie
ten sama
Już swą
kąt
też tak
czy
i
prześwietlają
fioletowo-rożowv- m
g(3Y łanu tuli już wie
Nie
tvc coś
0j żyto
dniu
właśnie tej porze
dzą łąk
białe
sobą
biel się
kosy
nad sym--
bol
ostrza
oczy idą
pod
oarw
się kosy
kolkę
NOWY
watro
dróg żółciowych
materii
układu
okresie
nieżyt gardła
materii
kobietę
środek obniża
działa kojąco
li i wątroby X Stosowane w odchudzaiacei
MIĘTA — b
')
— na
$1 49
— Korzeń — odmładza i 95
ROYAL JELLY 1
20 do picia
—
_ 36
$1495 45 f
duże w
H1X
czeki
w
'i
—
w w
Ada O
siły tyl-ko
w w
za
—
w
—
{
kuracit
śro- dek
TOMIC środek
picia)
3746
się:
— Proszę zatrzymać się mostem Dęb-nickim
— odezwała się nagle rzeczowo w
stronę docenta Było to dziwne — zapo- mnieli już niemal jak brzmiał jej głos
— Wysiądę z panią — zaproponował
— Nie dziękuję — zaoponowała
głośno z niespodziewaną suchą energią
"A jednak to jest wariatka" — pomy-ślał
otrzeźwiały nagle Stachiewicz
Pożegnanie odbyło się krótko i konwen-cjonalnie
po nim Adam się opa-trzył
Halina zniknęła w deszczu Samo-chód
potoczył się w kierunku miesz-kania
Stachiewicza
VI
— Proszę?
— Czy to baza?
— Oczywiście że nie dobry pan-no
Halino
W słuchawce trwała przez dłuższą chwilę
cisza
— dobry Więc to znowu pomył-ka?
— Tym to już nie jest pomyłka
Halinko — powiedział Stachiewicz ciepłym
głosem
milczenie Wreszcie cichy śmiech
który tak się podobał Adamowi
— jednak pomyłka Dzwoniłam
żartować-Kied- y się spotka--
bazy
—
my?
——
Przestań
kot myszą
Ja jej pokażę
Głos w
Unl Adam za
pędzili
Adam
tym
za
— żinią
rękę
w
lub
chyli
20ntu_
Właśnie
się
czy
scho- -
sa w
ze
znaczę- -
cone życia
bieli
nerwostan
wysyłka
zaburzenia
uspokaia
stawowe
za
Adam
nie
czym
dalej
Dzień
Dzień
razem
Znów
A prze
nie do pana
nigdy Jestem bardzo zajęta
mówię
zaczynał być zły — Bawi się jak
a wczoraj przecież szalała
słuchawce odezwał się znowu
— usłyszenia
Do widzenia chyba
Aż do południa Stachiewicz nie mógł
robić Zawsze tak było: jak coś
z nigdy się czymś
póki nie w
le praca mu nie szła Żył po trochu z dzień- -
nikarstwa ostatnio wziął z wydawnictwa
zaliczkę na Powstaniu Nigdy
dotąd nie powieści spróbo
wać Ale na razie nie szło
nym ruchu kosiarzy Jest w
powaga jakby świado-mość
mocy -- i pewności Wia-domo
kosiarze! Przecie nas
młodego chłopca określa się:
"zriatnv do kosv"! To iest nai- -
Wyzszy wyraz uznania i po- -
chwały Boć przecie stanąć w
rzędzie wytrawnych
nie wyłamać się nie zostawiać
niedokosów dotrzymać tern- -
pa_ ne oripaść to wszystko
iuż określa prawdziwego i od- -
powiedzialnego człowieka
Teraz suną kosiarze rzę
dem równo jednym krokiem
może nawet tak jak stali na
pokosie Jest dziwna powaga
w tym marszu na odpoczynek
po znojnym dniu pracy W
tym marszu odczuwa sie nie
tylko powagę ale i poczucie
pewności szacunku dla siebie
i niewypowiedzianego uzna-nia
Ida w osobnych grupach
tanecznym rytmem dziew czę- -
ta One przewracały i przesu- -
szały ranne pokosy Towarzy- -
szy im gwar i radosna beztro- -
młodość Boć przecie i
śpiewka zadźwięczy i rozperli
się zdrowy śmiech i echo roz- -
niesie nawoływania i prze- -
krzykiwania ot tak sobie z
radości dobrego dnia I barw- -
ne sa one tak bardzo jak i icli
gwar Bo kolorowe bluzki i
wyszywane koszule rów- -
nez podkreślają uśmiech i
radość Nic dziwnego dobra
0ne dziś pracę wykonały i to
nie ciężka tak potrzeb- -
ną A praca przy sianie zaw-sze
wesoła Czy to zapach
świeżego pokosu i woń więd-nących
ziół tak podnieca?
Nie wiem tylko ze
ta praca zawsze gwarna
i radosna Może to wartość
suchego siana czyn-nikiem?
Bo siano zebrane
"bez deszczu" na Polesiu
naszą duma i bogactwem
Jest to zrozumiałe ziemi u-praw- nej
zbiory z pola
dobrze jak wyżywią rodzinę
resztę musi dostarczyć hodo-wla
a więc siano jego
i to pożywnego zebranego bez
deszczu Stąd wynika pewność
dobrze wykonanej pracy i
uśmiech przesyłany przez
kosiarzy na pokosie To wszy-stko
powoduje wesołość i roz-trzepota- nie
dziewczęce Teraz
niby to idą i do dom-u-
ale z doganianiem prze-ganianiem
nawoływaniem
Stąd i narzędzia ich pracy
grabie nie płyną równo jak
kosy ale latają chwieją się
i krążą Dziewczęta nawet
chwilę nie idą w spokoju jest
to zupełnie coś innego niż
powrót kosiarzy
Grupa grabiarek przeszła
zabrała ze sobą radość i mło-dość
pociągnęła za sobą i
myśl i nawet tęsknotę
Słońce już nisko zapadło
już promieniami nie złoci kło-sów
żyta Ludzie z lak prze-szli
Zbliża się noc
Ale teraz ode wsi
nowy gwar — wypędzanych
na nocne pastwisko To
gwar krzyków i nawoływań
chłopców Spędzone w tabun
konie czekają znaku do
galopu i odpoczynku na świe-żej
trawie Chłopcy jeszcze
nawołują swoje psy każdy
swego chcą je mieć za towa-rzyszy
na pastwisku Zawsze
to raźniej z psem bo "nie daj
Boże i wilk się może trafić
albo jakie złe" Ale kundle
nie są głupie mają swoje do-świadczenie
Po co im mar-znąć
i moknąć w zimnej rosie
na łące bez podściółki gdy
lepiej zaszyć 'się gdzieś w do-mu
w świeże siano i drzemać
w cieple do rana Mają rację
bo widzą że chłopcy mimo
lata mają na koszulach kożu-chy
i baranie czapki na gło-wach
One wiedzą tak jak i
pastuchy co to ziąb idący
z bagniska Przecie podściółki
nie ma żadnej ani dachu nad
głową a nawet i ognia Chłop
cy mają wprawdzie ze sobą
"saganeżyki" w których na
ogniu będą gotować kartofle
(o ile je zdobędą) i będą jedli
je wraz z pieczoną w popiele
rybą (o ile ją złowią w rowie)
Wszystko to mądre kundle
To im się zostawia na spokoj-ną
drzemkę w cieple
Wreszcie wysoki tuman lot
nego piasku na gościńcu
wskazał że tabun ruszył Jesz--
cze go nie widać ale słychać
pokrzykiwanie i pohukiwanie
chłopców Siedzą oni na
swoich koniach popędzają in- -
ne idące 'luzem Oczywiście
każdym razem nie mógł się oprzeć spenetrowały i kryją się po
wrażeniu jakiejś radiofoniczności tego różnych zakamarkach i czeka- -
su: przez telefon brzmiał pełniej i głębiej ją by tylko tabun koni odszedł
niż w bezpośredniej rozmiowie ze wsi Chłopcy nic nie pora- -
— Więc dobre Zadzwonię do pana po dza na sznurku psa przy ko-połudn- iu
powiedzmy o piątej Będzie pan nru nie 'poprowadzą a wiec
w domu? tylko posvłaja niewiernym
— Będę Umówimy się na dziś wieczór? towarzyszom przekleństwo:
— No — nie wiem Zobaczymy Zatem "Szczob tebe wołk zarizau!"
do
—
nic
namotał
facetką nie mógł zająć
innym jej miał Poza tym ogó- -
powieść o
pisał chciał
tym
u
kosiarzy
ska
białe
choć
jest
Mo-że
Wiem
jest
jest tym
jest
mało
dużo
im
wracają
narasta
koni
pędu
jest
głó- -
na gościńcu tabun idzie wol-no
ostrożnie pastuchy nie ry-zykują
galopu bo ktoś może
dojrzeć i donieść do domu
ale dochodzą do tak zwanej
"smugi" lub "wyżaru" To już
daleko od wzroku ojców a
lany zbóż po obydwu stronach
tej drogi-przepęd- u gwarantu-ją
bezpieczeństwo Na wyża-rzę
lepiej nie stawać na dro-dz- e
ped?acego tabunu Chłop-cy
maja ze sobą długie baty
o krótkich trzonkach (marze-nie
każdego młodego jeżdźcal
Jak utrzymać spokojnie ten
bat w reku gdy konie pędza
galopują? Zresztą koni nawet
i popędzać nie trzeba gd ida
na pastwisko Same ida Do-piero
rano niechętnie schodzą
z laki do roboty A więc ran-ny
powrót jest powolny bo
i kazdv ojciec sprawdzi C7V
kon nie jest zgrzany i spoco-ny
Oczywiście pierwszą czyn-nością
pastuchów po przyby-ciu
na miejsce jest ugotowa-nie
kolacji A więc zebranie
drzewa- - przyniesienie wody
no i zdobycie kartofli W tym
celu istnieje miedzy chłopca-mi
odwieczna organizacia Za-leży
ona od pojemności garn-ka
Wystarcza on na trzech
a wyjątkowo na czterech
chłopców (zależy to od złowio-nej
ryby) Naidoswiadczeńszy
chłopak pilnuje koni i jego
rola w zespole nie podlega za-mianie
jest on niby wodzem
zespołu Drugi przygotowuje
drzewo i wodę trzeci łowi
"sączkiem" karasie a czwarty
wyprawia się na kartofle
Zwykle poletka ich leżą nie-daleko
od pastwiska a trud-ność
polega tylko na tym że
właściciele pilnują swoich
kartofli bo sami przecie pa-miętają
jak kiedyś wyprawia-li
się na nie Chłopak wie że
właściciel do sadu nie pociąg-nie
ale na pewno pasek od
spodni ściągnie A wiec jest
to zawsze wyprawa ryzykow-na
pozostali członkowie zes:
polu ryzyka nie ponoszą więc
rola "kartoflana" jest wy-mienna
Zmieniają się by
krzywdy nie było
Podbieranie kartofli odby-wa
sie mądrze Nigdy nie wy-ryw- a
się karczów kartofla-nych
tylko podkopuje się i
wybiera większe kartofle Ni-gdy
tego nie robi się na skra-ju
pola ale 'W jego- - glębi"l£
nie było poznaki A sprawa
jest ważna matka rzadko da
chłopcu na noc kawałek chle-ba
najczęściej w tej porze
nie ma go w domu a jeżeli i
jest to nie na 'marnowanie"
go na pastwisku Dobrze jak
chłopak dostanie trochę ka-szy
jaglanej zawiniętej w
szmatkę No ogórek i rzod-kiew
sam sobie ściągnie z
ogrodu ale jak bez gorących
kartofli które w tej nocnej
uczcie odgrywają główną ro-lę?
Wygasły pastusze ogniska
suche gałązki olszyny i łozy
szybko się dopaliły nawet
węgli nie ma tylko szary po-piół
Noc otula ziemię odpo-czynkiem
Juz pierwsze gwia-zdy
zaświeciły na wschodzie
i pociągnął wilgotny powiew
od zasnutych oparem łąk
Człowiek wsłuchuje się w ci-szę
nocną szeroko i lekko
wchłania zapach parującej
ziemi Jeszcze czeka na coś
co musi nastąpić nim ciem-nica
zapadnie I wtedy ciszę
wstrząśnie zryw hejnału wie-czornego
żórawi Zapadły one
gdzieś na błotnistym ostro-wi- u
i teraz jeszcze żegnają
odchodzący dzień by go rów-nież
pierwsze powitać przed
brzaskiem
Wszystko zasypia i czło-wiek
i zwierze i ptak i zdaje
się że już nic nie zakłóci noc-nej
ciszy Ale raptem z oddali
po rosie nadleci buczenie bą
ka raz po raz z przesłanka'
mi' jakby wyczekując na coś
To ten dziwny i tajemniczy
ptak nocny Nikt go w dzień
nie słyszy i nikt go nie widzi
Nie opuszcza gąszczów niedo-stępnych
topieli Kryje się w
oczeretach i szuwarach Noc
go budzi by straszył ludzi
Bo boją się go ludzie i łączą
z nim swe legendy i wierze-nia
utajone w groźnych mo-czarach
Ot i teraz chlopcy-pastuch- y
ułożyli się na granicy upraw-nych
pól byle wyżej na su-chym
byle dalej dd bagna
Przylgnęli do siebie ciasno
przykryli sie kożuchami niby
dla ciepła Wiemy jednak że
tulą sie do siebie dla bezpie-czeństwa
przed tym złem co
może nadejść z głębi bagnisk
Będą drzemać ciągle nasłu-chując
czegoś czego określić
nie umieją a czego się boją
I płynie z bagnisk wraz z
zimna mgła ta groźba która
od wieków żyję w wierzeniach
tych ludzi ''"-"puSzfea-ńskich
krain
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, June 01, 1976 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1976-06-01 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000684 |
Description
| Title | 000360 |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | --J' ) K Nr 44 ZWIĄZKOWIEC — wforeft 1 ccnvca 1976 r Sfr 7 mAyicCT 1 wiMomśa mmmMisKis 52 nkulouTinCilUUG) Jn KA am(-A- I Mnnfranl Kinuc Ea fłnirn 4617 Park Ave Que H2V 4E4 Tel Przyjmuje prenumeraty i ogłoszenia Załatwia sprawy 'redakcyjne %mrtffwmwmycimmarń PRL W sobotę 15 maja br od-byto sie uroczyste otwarcie nowo wzniesionego budynku Konsulatu Generalnego PRL w Montrealu przy zbiegu Pine Avenue i Simpson St Cere-monii przecięcia tradycyjnej wstęgi dokonał minister spraw zagranicznych PRL Stefan Olszowski' w której uczestniczyli ministrowie rzą-du cmebeckiego min Frań-coi- s Cloutier — sprawy mię-dzynarodowe i min Jean Eienvenue — oświata amba-sador PRL w Kanadzie Józef Czesak z członkami ambasady ambasador Kanady w Polsce Albert F Hart oraz wielu członków korpusu konsular-nego na czele z dziekanem Benjaminem Mejia dygnita-rz- y rządu i instytucji quebee-kic- h przedstawicieli władz metropolii montrealskiej przedstawicieli sfer nauko-wych kulturalnych i artysty-cznych wielu gości zaproszo-nych indywidualnie z kół ka-nadyjskich oraz polskich przy stosunkowo licznej obsadzie reporterów prasy radia i te-lewizji Blasku i koloru przy-dało uroczystości przybycie grupy oficerów polskiego transatlantyku "Stefan Bato-ry" z kapitanem Zbigniewem Wacowskim Honory domu czynił konsul generalny PRL w Montrealu min peln Ma-rian Kruczkowski z małżonką Przemówienia okolicznoś-ciowe wygłosili min S Ol-szowski min F Cloutier i konsul generalny M Krucz-kowski Minister F Cloutier mówiąc iż otwarcie nowej siedziby Konsulatu -- jest ozna 'POSZUKUJE dwóch pókof wccn trum Montrealu na okres 'ód 26 lipca br do 1 sierpnia dla rodzi-n- v lekarskiej (bez dzieci Tele fonów a5 wieczorem Toronto (416) 429-6GG- 8 41—15 ue iyiuiiiicui iiiuiiiiohi ttj i : ba lim ADWOKAT dawn Warszawa Kopernika 11 ' 60 St Jacques O Montreal Tel 842-550- 4 KLON Przedruk wzbroniony i - fc v rpdakril amninistracii Montreal 2884953 Otwarcie nowego gmachu Konsulatu TADEUSZ KONBRAT Teodor ką stale rozszerzających sie związków Quebecu i Polski podkreślił ze Polska jako kraj o bogatej kulturze i tra-dycjach jest cennym partne-rem na arenie międzynarodo-wej z którym Quebec pragnie utrzymywać bliskie uiezy kul-turalne i ekonomiczne Mia Hozmowy w W ciągu dwudniowego po bytu w Quebec min Olszow-ski przeprowadził rozmowy z prowincjonalnymi czy nnikami rządowymi Przedmiot zainte-resowania obu stron stanowi-ły sprawy współpracy i wy-miany gospodarczej Polska jest zainteresowana importem rud żelaznych z jednoczes-nym eksportem swego węgla i użyciu własnego transportu morskiego Sprawy rozszerze-nia i uregulowania stosunków br handlowych miedzy obu kra-jami do były przedmiotem roz-mów z min Guy St Pierre wicepremierem Gerardem Le-vesq- ue a rezultatem zaprosze-nie przez stronę polska grupy gospodarczych ekspertów que-beckic- h do Polski Nie mniej silny akcent zo-stał położony w rozmowach na sprawy wymiany naukowej i kulturalnej obu krajów Mi-nister Francois Cloutier po-twierdził w swym przemówie-niu na otwarciu siedziby Kon-sulatu i iz plany na przyszłość w wymianiekulturalno-nauko-we- j stanowiły obszerny temat rozmów przeprowadzonych przez p Olszowskiego Należy oczekiwać szeregu wizyt kanadyjskich w Polsce 'Według posiadanych nieofi-cjalnych informacji --tirermer Kanady Pierre E Trudeau zo-stał zaproszony do Polski Poza nim na liście przewi-dywanych rządowych wizyt kanadyjskich w Polsce jest wieczorami Tel 684-453- 2 t&U Copyright ani położyć się pośpiesznie ale Zresztą nie już moja — szczęście" Jeszcze dwa pod Halina nie wyczuwał w które tłumaczył siebie Gdy doszli i Ada powitali nie sposób było co zaszło złudzenia posiadał Haliny było w 'Adama Pod Achmatowicza pani Ady jakąś niby ale nie wychodziło milczała w napięcie się toteż w przyśpieszyli dolinę mgła W gospodzie rozszaleli tutaj "ceprów" ścianami po przez czarnowłosych tanga par — Zabawa — Adam puścił stan go niepokoić robi czy co?" gatej karierze był jeszcze itfjjfrtfn v Buty Adama chrzęściły po kamieniach Halina zgrabnie skakała z jednego głazu na drugi Czasem zbliżywszy się do niej Stachiewicz czuł że owłada nim wewnę-trzny nieodparty imperatyw "Muszę ją objąć i pocałować — myślał — ale jeszcze (Chwilę jeszcze chwilę Co się odwlecze to nie uciecze po to żeśmy przecież tu przy-szli- " Mgła gęstniała mleczna wilgoć opływała ich ciasno gdy stanęli przed siklawą Przez chwilę kontemplowali spadającą po mo-krych ścianach srebrno-biał- ą wodę Patrzy-li z bliska rozpylone cząsteczki wody bryz-gały im w twarze Halina była lekko za-dyszana płynął od niej nieuchwytny o pod-niecający kobiecy zapach Stali oboje na ogromnym niezbyt wygodnym kamieniu skąpani we mgle jakby sami na świecie wśród czasu który się nagle "zatrzymał Adam znał takie chwile: teraz albo wcale bo moment przejdzie Niespodziewanie zdecydowanym ruchem objął z boku Hali-- ' nę i przyciągnął do siebie Nie broniła się właściwie ale wparła mu się w piersi całym ciężarem swego łSpręiystego i silnego ciała Przez chwilę Adam stracił równowagę Parę sekund ba-lansowali na niezbyt gościnnym głazie po-tem zastygli bez ruchu w 'przeciągłym uścisku jakby sklejeni w jedno ciało Całując "gorące choć wilgotne od mgły usta Haliny Adam czuł jej wewnętrzne sprężenie jakieś napięcie ponad zwykłą miarę "Ależ facetka jest pod wrażeniem — myślał sobie podskórnie — tak jakby to było pierwszy raz Dziwne Ale napraw-dę wspaniała baba!" Pocałunek na stromym kamieniu nie był zbyt wygodny toteż nie mógł' trwać dłu-go Ó'denvali się"bd siebie i zeskoczyli na ścieżkę Trzeba' była wracać: Schodzili w dół trzymając się zą ręce "W kosówce kłuje i mokro kamienie" twarde usiąść łem okazje poznać Polskę pa-miętam dobrze wasza stolice polska gościnność i piękne Polki Uroczystość jak i pobyt mi-nistra S Olszowskiego i pani Olszowskiej w Montrealu przebiegły według normal-nych form protokolarnych Quebecu premier Brytyjskiej Kolumbii Gordon Bennett i bliżej nie określona osobistość ministe-rialna rządu prowincji Que-be- c "DZIEŃ POLSKI" W POINTĘ CLAIRE QUE Centrum Kulturalne — Cultural Centrę w Poin'e Claire Que 176 Lakeshore Drive zaprasza na "Dzień Pol-ski" w sobotę dnia 5 czerwca w godzinach od 3 po poł 9 wieczorem w własnej sie-dzibie pod powyższym adre-sem Program artystyczny wy-pełni polonijna grupa tanecz-na "Orlęta" występująca w tańcach ludowych i regional-nych strojach Oryginalne eksponaty sztu-ki polskiej książki filmy o sztuce architekturze i muzy-ce polskiej w salonie Centrum od godz 5 po poł Bufet z polskimi smakołyka-mi czynny w jadalni kawiarni na tarasie siedziby przygo-towany wspólnie dzięki współ-pracy Komitetu Pomocy Dzie-ciom Polskim i Stowarzysze-nia Polskiego PASZKWILANCI TORONTOŃSCY DOOLSKI Te a t r z y k marionetko wy pod nazwa "Lampoorf Puppettheatre" z Toron-to udaje sie do Polski na 7 międzynarodowy festiwal tea-trów marionetkowych który odbędzie się w BielskojBiałej gromadzący najlepsze teatrzy-ki marionetkowy z całej Euro-py Alison i Johan Vander-gu- n przedstawią widowisko (show) pt "Clowning Around" — "Błazenada" (w wolnym przekładzie) BY T KLON nie ma gdzie — rozważał trzeźwo Stachiewicz — trzeba się śpieszyć: i tak bab-ka Docent miał rację a ja mam razy całowali się w milcze-niu zanurzonymi w mgle świerkami mówiła nic lecz Adam wciąż niej owo niezwykłe napięcie jak najpochlebniej dla WTeszcie do bacówki docent ich dyskretnie jakby z ży-czliwym zrozumieniem sytuacji Istotnie żywić złudzeń na temat te-go Jeśli by ktoś jeszcze takie musiało jo rozwiać za-chowanie Szła przed siebie jak za-czarowana milczała jak zaklęta To mil-czenie końcu żenujące nawet dla porozumiewawczym spojrze-niem i dobrodusznie cynicz-nym Stachiewicz próbował klecić swobodną rozmowę towarzyską z tego zgoła nic Hali-na owym milczeniem brzemien-nym Milczenie takie udziela końcu wszyscy ucichli za to kroku zwłaszcza że zalegają-ca zagęszczała się niepokojąco Strążyskiej tymczasem Cy-ganie się na dobre Sporo spę-dzonych mgłą i niespodziewanym zi-mnem objadało sie i opijało pod środku w' takt przedziwnie grajków sparafrazo-wanego lepiło się do siebie kilka na kółkach — orzekł Ach-matowi- cz Coś dla ciebie Adasiu tę uwagę mimo uczu Kata-leptycz- ny Haliny trwał dalej co za-częło "Jakieś" demonstracje — myślał sobie W swej bo kobieciarza nie zanitował" podobnego wjtoku- - Franciszek Wysłouch 1ECZOR NA POLESIU Są momenty tak piękne że zapadaja w duszę na zawsze jako moralne dobro cźłowie- - ka Do takich chwil należy po-- ra sianokosu na Polesiu A właściwie nie samego sjano- - kosu lecz powrotu wieczorne- - go z kośby Tneba tylko by Bóg dał ichyi pogodna yie- - czór Wtedy to dobrze jest wyjść na drogę na piaszczysty gościniec "Wieś lezv niedale- - ko a więc do niej wracają kosiarze Po obu stronach gościńca ciagna sie łany zboża Gości- - nieć na Polesiu zawsze leży na wysokim i suchym miejscu pola więc widać dokładnie bo odchylają się one od drogi WALNE ZEBRANIE POLSKIEJ RADY SZKOLNEJ Walne zebranie Polskiej Rady Szkolnej odbędzie sie dnia 28 maja 1976 r w sali Związku Weteranów Polskich przy r7 hrince Arinur btreet East o godz 19 30 w pierw-szym terminie a o godz 20 w drugim terminie z porząd-kiem obrad przewidującym poza punktami proceduralny-mi sorawozdania przewodni-czącego PR S finarisow'e skarbnika komisji pedagogi-cznej kierowników szkól ko-misji rewizyjnej Kongresu (KPK-Q- ) oraz po dyskusji wy-bory nowego zarządu Polskiej Rady Szkolnej ' Rejestracja uprawnionych do głosowania od godziny 19 KRONIKA ŻAŁOBNA Zygmunt Jaskólski lat 63 maż Wandy Nowakowskiej ojciec Romana i Jadwigi zmarł nagle dnia 16 'maja 1976 pogrzeb z kościoła1 św Michała na cm Cóte des' Nei-ge- s TEATR POLSKI — "DZIEŃ GNIEWU" Zespół teatralny "Rapso-dia" przy parafii MB Często-chowskiej w Montrealu bierze udział w 1 Multikulturalnym Festiwalu Teatralnym w Montrealu wśfólfiS 'różno-ię- - 7vr7nvrh 7Psrrłmv Polski teatr wystąpi z 3-ak-to-wą sztuka Romana Brand-staettera pt "Dzień grjiewu" w reżyserii ks J Nagleyskie-g- o z udziałem 13 aktorów Jedyne przedstawienie po-wyższej sztuki na Festjwalu odbędzie się we wtorek dnia 8 czerwca br w sali Moyse Hall uniwersytetu McGiłl (wejście główne od ul Sher-brook-e West) początek o go-dzinie 830 wieczorem cieniem saiysiaKcjiforisfv du niejako odbiegają od niej A to jest ważne o tej porze bo żyto kwitnie właśnie w czasie sianokosów Jest ono wtedy wyrośnięte i dorodne i już wy- - kłosiło sie Lekki ale upaja- - jacy zapacn kwitnącego zDoza przenika do głębi Jest w tym rozKw-ici- e żyta nadzieja i ra- - dość dojrzewania ale i obawa przed 'zniszczeniem To jakby w tym zawarte jest cale nasze życie jego szczęścia troski i jego piękna Przecie łany zbo- - żowe rozkraszają się czerwie- - nią maków błękitem chabrów i fioletem kąkoli i jeszcze nic nie wskazuje że żyto dojrzę-- wa pochyli głowy pełnych kłosów pożółknie i dojdzie gotowe eto żniw i zooru ijzis nic Nna to nie wskazuje jest ono w rozkwicie swego pię-kna Każdy o nim 'myśli każdy się cieszy ale każdy z nie- - pokojem gryzie się czy złe noce wichura nie nawiedzie nawałnicy lub co nie daj Bo-że gradu Właśnie teraz w okresie kwitnienia żyto jest najmniej oporne na klęski ży-wiołowe a mogą one przy-nieść 'nieszczęście położenia łanów a nawet i głód Czy duzo ludzi zdaje sobie sprawę z tego'ezym jest własny chleb dla rolnika? A czasem tego chleba brakuje juz od zimy i matka wydziela dzieciom kromeczki jakby świętość ja- - ''' vv Montreal Que H1X Que 725-232- 3 posiada na składzie stale Polski Europy zachodniej NERWOSAN PEKTOSAN przj wad 54'VAGOSAN nasiadówek przeczyszczająco zabu LEKARSKA sen itd Pudełko 3149 plus plus wzmacniający samopoczucie Sophie „HERBES" załączając milczeniu z rzadka prze-rywanym chybionymi dowcipami Achmatowicza śmieszkami Ady Stachiewicz idocent wódek po pewnym wydały swoje pqczuł znowu bez-trosko opuściły go yszelkie towarzyskie niesmaki wytworzoną sytuację spojrzał normalnego Niedzie-la Cyganie i Halina wszystko porządku i ogóle doskonałe Jerzy i zupełnie miejscu do i zdumiał przycisnęła z jakby o cały myślała facetkę wzięło!" myślał z dumą gę-ste pachnące włosy na' swojej Cy-gan skrzypek zorientował i chodzi nimi po izbie wywodząc piskliwie natrętną melo-dię Adamowi teraz ta ostentacja doskonale cały jego Po tańcach z Haliną Zmierzchało mokra zmieniła regularny deszczyk Ledwo znaleźli Halina gwałtow-nie przytuliła do szukając usta-mi intensywny sie mężczyźnie dygotali z namię-tności pieszcząc gwałtownie Gdy do uderzyła dusz-ność ciężkiego nasyconego papie-rosowym nagle i rozjęczałego czardasza Ach-matowi- cz płacił rachunek gryząc nerwo-wo jednak pa wściekłą zauważył mimochodem z i i cież do Przestań Chyba Adam z Z powrotem do Krakowa wśród deszczu i ciemności Docńt sa-mochód w milczeniu z wyrazem twarzy obolo imilczala również & może i drzemała szczelnie owi-nięta płaszczem f--Hal- ina '-si-edzieli z tyłu mocno do siebie przytuleni trzyma-jąc za % tw wieczór oczywiście skoń-cz- y myślał Adam— --Tylko jak'to zro-bić? Zabrać ją do siebiew obecności i wiedzą docenta i byłoby zgra-bnie Wysiądę razem a potem zo-baczymy" —r zadecydowany końcu Zamysł udaremniła jednak Ha-lin- a za MogiląnaJ&gidebrała mu — iHd~suncłavs"ię7iśnlnigi samocho kąś Dlatego nawet spokojny i cichy letni wieczór patrzymy z obawą zza ho- - ryzontu nie wypełzają czarne płowe chmury zwiastują- - ce grozę i zniszczenie „0„oAn-i- e zachodzi ono do h egna błogosawi świat swym blaskiem złotem i dobrą nadzieja pro-mienie jego muskają rozkwie-cone kłosy i je kolorem g}ab czornym mrokiem ciemnej bieleni wiem może a rolnika bliższego patrzenia na swe przy zachodzacvm słońcu po ukoń- - czonym pracy I o z kosiarze Zwykle ubrani tylko koszu- - le to z powodu gorąca nie brali kurtek i świtek Teraz ta odcina od otoczenia łanów zbożowych i zlotej poświaty wieczoru Na ramionach niosą Wyso- - ko głowami jakby swej pracy ale i nia W promieniach wyświe- - nabierają i blasku Tryumfują glorią światła Przykuwają do siebie Ludzie w swej jakby baldachimem zło- - zonym z tęczy Kołyszą w rytmicz '-e-szanki ziołowe ak na przykład: na żołądek- - na 25ć POLSKI SKLEP ZIELARSKI MADAME SOPHIE HERBES 3746 Masson St 1S6 -- i Rosemonr — Te' c z i Nr 50 CHOLAGOGA Nr II oraz DZHnWIEC — na choroby by 1 żółtaczkę Nr SI DIAEETOSAN — pomocny lek w cukrzycy i słabej przemianie Nr 52 — na zaburzenia nerwoweRO bezsenność w przekwilania Nr 53 — schorzenia dróg oddechowych bronchlt astma rozedma pluć Nr J4 REKTOSAN — leczy hemoroidy Nr 55 SKLEROSAN — stosowany sklerozie nadciśnieniu hu ej przemianie Nr na dolegliwości jak upławy zapalenia i śluzowe stosowanie okładów i Nr 60 GŁÓG b pomocm na schorzenia serca I ' ciśnienie krwi i nasennie wpływa na reumatyczne bóle mięśniowe i Nr 41 KRUSZYNA — działa 1 odkażająco w irzonlaoh przewodu pokarmowego 'woreczka zołcio-wee- o dobra DZIURAWIEC żołądek wąrtobę zla przemianę materii uspokajający Pudełko 25f wysjłka GINSENG cudowny CHIŃSKI działa regenerujaco odświeża organizm Cena 200 kapsułek $13 plus 25c wysyłka wjtiąg pszczeli --wzmacnia regeneruje organizm kapsuek S1995 plus 45c wysyłka FERRO-CALCIU- M leczniczy zelazo-wapienn- y polepszający ampułek (do cena plus wysyłka Wysjłamy paczki ziołowe cenie $250 plus przesyłka pocztowa 45 centów Zamówienia prosimy kierować na adres: Madame Masson St Montreal Que 1S6 Money Order lub certyfikowane Jedli obiad ja"k uważał Adam pa-ni wypili kilka które czasie owoce Adam się na jako na coś zupełnie góry by-ło na cóż chodzi? Poprosił Halinę tańca się doń całej tym czas "Ależ — czując jej twarzy mig się sy-tuacji sentymentalną nie przeszkadzała czuł się wie-czór był kilku wyszli przed dom mgła" się się pod osłoną drzew gdy się Adama jego ust Jej dreszcz udzie-lił Oboje się b'ez słów wrócili izby ich dymem wnętrza oghiśzył hałas 'rozpędzo-nego papierosa Minę miał' trochu co Adam prowadził zaciętym pani Ada niego'- - się ręce "Na się 'nie Adysto3nie ten sama Już swą kąt też tak czy i prześwietlają fioletowo-rożowv- m g(3Y łanu tuli już wie Nie tvc coś 0j żyto dniu właśnie tej porze dzą łąk białe sobą biel się kosy nad sym-- bol ostrza oczy idą pod oarw się kosy kolkę NOWY watro dróg żółciowych materii układu okresie nieżyt gardła materii kobietę środek obniża działa kojąco li i wątroby X Stosowane w odchudzaiacei MIĘTA — b ') — na $1 49 — Korzeń — odmładza i 95 ROYAL JELLY 1 20 do picia — _ 36 $1495 45 f duże w H1X czeki w 'i — w w Ada O siły tyl-ko w w za — w — { kuracit śro- dek TOMIC środek picia) 3746 się: — Proszę zatrzymać się mostem Dęb-nickim — odezwała się nagle rzeczowo w stronę docenta Było to dziwne — zapo- mnieli już niemal jak brzmiał jej głos — Wysiądę z panią — zaproponował — Nie dziękuję — zaoponowała głośno z niespodziewaną suchą energią "A jednak to jest wariatka" — pomy-ślał otrzeźwiały nagle Stachiewicz Pożegnanie odbyło się krótko i konwen-cjonalnie po nim Adam się opa-trzył Halina zniknęła w deszczu Samo-chód potoczył się w kierunku miesz-kania Stachiewicza VI — Proszę? — Czy to baza? — Oczywiście że nie dobry pan-no Halino W słuchawce trwała przez dłuższą chwilę cisza — dobry Więc to znowu pomył-ka? — Tym to już nie jest pomyłka Halinko — powiedział Stachiewicz ciepłym głosem milczenie Wreszcie cichy śmiech który tak się podobał Adamowi — jednak pomyłka Dzwoniłam żartować-Kied- y się spotka-- bazy — my? —— Przestań kot myszą Ja jej pokażę Głos w Unl Adam za pędzili Adam tym za — żinią rękę w lub chyli 20ntu_ Właśnie się czy scho- - sa w ze znaczę- - cone życia bieli nerwostan wysyłka zaburzenia uspokaia stawowe za Adam nie czym dalej Dzień Dzień razem Znów A prze nie do pana nigdy Jestem bardzo zajęta mówię zaczynał być zły — Bawi się jak a wczoraj przecież szalała słuchawce odezwał się znowu — usłyszenia Do widzenia chyba Aż do południa Stachiewicz nie mógł robić Zawsze tak było: jak coś z nigdy się czymś póki nie w le praca mu nie szła Żył po trochu z dzień- - nikarstwa ostatnio wziął z wydawnictwa zaliczkę na Powstaniu Nigdy dotąd nie powieści spróbo wać Ale na razie nie szło nym ruchu kosiarzy Jest w powaga jakby świado-mość mocy -- i pewności Wia-domo kosiarze! Przecie nas młodego chłopca określa się: "zriatnv do kosv"! To iest nai- - Wyzszy wyraz uznania i po- - chwały Boć przecie stanąć w rzędzie wytrawnych nie wyłamać się nie zostawiać niedokosów dotrzymać tern- - pa_ ne oripaść to wszystko iuż określa prawdziwego i od- - powiedzialnego człowieka Teraz suną kosiarze rzę dem równo jednym krokiem może nawet tak jak stali na pokosie Jest dziwna powaga w tym marszu na odpoczynek po znojnym dniu pracy W tym marszu odczuwa sie nie tylko powagę ale i poczucie pewności szacunku dla siebie i niewypowiedzianego uzna-nia Ida w osobnych grupach tanecznym rytmem dziew czę- - ta One przewracały i przesu- - szały ranne pokosy Towarzy- - szy im gwar i radosna beztro- - młodość Boć przecie i śpiewka zadźwięczy i rozperli się zdrowy śmiech i echo roz- - niesie nawoływania i prze- - krzykiwania ot tak sobie z radości dobrego dnia I barw- - ne sa one tak bardzo jak i icli gwar Bo kolorowe bluzki i wyszywane koszule rów- - nez podkreślają uśmiech i radość Nic dziwnego dobra 0ne dziś pracę wykonały i to nie ciężka tak potrzeb- - ną A praca przy sianie zaw-sze wesoła Czy to zapach świeżego pokosu i woń więd-nących ziół tak podnieca? Nie wiem tylko ze ta praca zawsze gwarna i radosna Może to wartość suchego siana czyn-nikiem? Bo siano zebrane "bez deszczu" na Polesiu naszą duma i bogactwem Jest to zrozumiałe ziemi u-praw- nej zbiory z pola dobrze jak wyżywią rodzinę resztę musi dostarczyć hodo-wla a więc siano jego i to pożywnego zebranego bez deszczu Stąd wynika pewność dobrze wykonanej pracy i uśmiech przesyłany przez kosiarzy na pokosie To wszy-stko powoduje wesołość i roz-trzepota- nie dziewczęce Teraz niby to idą i do dom-u- ale z doganianiem prze-ganianiem nawoływaniem Stąd i narzędzia ich pracy grabie nie płyną równo jak kosy ale latają chwieją się i krążą Dziewczęta nawet chwilę nie idą w spokoju jest to zupełnie coś innego niż powrót kosiarzy Grupa grabiarek przeszła zabrała ze sobą radość i mło-dość pociągnęła za sobą i myśl i nawet tęsknotę Słońce już nisko zapadło już promieniami nie złoci kło-sów żyta Ludzie z lak prze-szli Zbliża się noc Ale teraz ode wsi nowy gwar — wypędzanych na nocne pastwisko To gwar krzyków i nawoływań chłopców Spędzone w tabun konie czekają znaku do galopu i odpoczynku na świe-żej trawie Chłopcy jeszcze nawołują swoje psy każdy swego chcą je mieć za towa-rzyszy na pastwisku Zawsze to raźniej z psem bo "nie daj Boże i wilk się może trafić albo jakie złe" Ale kundle nie są głupie mają swoje do-świadczenie Po co im mar-znąć i moknąć w zimnej rosie na łące bez podściółki gdy lepiej zaszyć 'się gdzieś w do-mu w świeże siano i drzemać w cieple do rana Mają rację bo widzą że chłopcy mimo lata mają na koszulach kożu-chy i baranie czapki na gło-wach One wiedzą tak jak i pastuchy co to ziąb idący z bagniska Przecie podściółki nie ma żadnej ani dachu nad głową a nawet i ognia Chłop cy mają wprawdzie ze sobą "saganeżyki" w których na ogniu będą gotować kartofle (o ile je zdobędą) i będą jedli je wraz z pieczoną w popiele rybą (o ile ją złowią w rowie) Wszystko to mądre kundle To im się zostawia na spokoj-ną drzemkę w cieple Wreszcie wysoki tuman lot nego piasku na gościńcu wskazał że tabun ruszył Jesz-- cze go nie widać ale słychać pokrzykiwanie i pohukiwanie chłopców Siedzą oni na swoich koniach popędzają in- - ne idące 'luzem Oczywiście każdym razem nie mógł się oprzeć spenetrowały i kryją się po wrażeniu jakiejś radiofoniczności tego różnych zakamarkach i czeka- - su: przez telefon brzmiał pełniej i głębiej ją by tylko tabun koni odszedł niż w bezpośredniej rozmiowie ze wsi Chłopcy nic nie pora- - — Więc dobre Zadzwonię do pana po dza na sznurku psa przy ko-połudn- iu powiedzmy o piątej Będzie pan nru nie 'poprowadzą a wiec w domu? tylko posvłaja niewiernym — Będę Umówimy się na dziś wieczór? towarzyszom przekleństwo: — No — nie wiem Zobaczymy Zatem "Szczob tebe wołk zarizau!" do — nic namotał facetką nie mógł zająć innym jej miał Poza tym ogó- - powieść o pisał chciał tym u kosiarzy ska białe choć jest Mo-że Wiem jest jest tym jest mało dużo im wracają narasta koni pędu jest głó- - na gościńcu tabun idzie wol-no ostrożnie pastuchy nie ry-zykują galopu bo ktoś może dojrzeć i donieść do domu ale dochodzą do tak zwanej "smugi" lub "wyżaru" To już daleko od wzroku ojców a lany zbóż po obydwu stronach tej drogi-przepęd- u gwarantu-ją bezpieczeństwo Na wyża-rzę lepiej nie stawać na dro-dz- e ped?acego tabunu Chłop-cy maja ze sobą długie baty o krótkich trzonkach (marze-nie każdego młodego jeżdźcal Jak utrzymać spokojnie ten bat w reku gdy konie pędza galopują? Zresztą koni nawet i popędzać nie trzeba gd ida na pastwisko Same ida Do-piero rano niechętnie schodzą z laki do roboty A więc ran-ny powrót jest powolny bo i kazdv ojciec sprawdzi C7V kon nie jest zgrzany i spoco-ny Oczywiście pierwszą czyn-nością pastuchów po przyby-ciu na miejsce jest ugotowa-nie kolacji A więc zebranie drzewa- - przyniesienie wody no i zdobycie kartofli W tym celu istnieje miedzy chłopca-mi odwieczna organizacia Za-leży ona od pojemności garn-ka Wystarcza on na trzech a wyjątkowo na czterech chłopców (zależy to od złowio-nej ryby) Naidoswiadczeńszy chłopak pilnuje koni i jego rola w zespole nie podlega za-mianie jest on niby wodzem zespołu Drugi przygotowuje drzewo i wodę trzeci łowi "sączkiem" karasie a czwarty wyprawia się na kartofle Zwykle poletka ich leżą nie-daleko od pastwiska a trud-ność polega tylko na tym że właściciele pilnują swoich kartofli bo sami przecie pa-miętają jak kiedyś wyprawia-li się na nie Chłopak wie że właściciel do sadu nie pociąg-nie ale na pewno pasek od spodni ściągnie A wiec jest to zawsze wyprawa ryzykow-na pozostali członkowie zes: polu ryzyka nie ponoszą więc rola "kartoflana" jest wy-mienna Zmieniają się by krzywdy nie było Podbieranie kartofli odby-wa sie mądrze Nigdy nie wy-ryw- a się karczów kartofla-nych tylko podkopuje się i wybiera większe kartofle Ni-gdy tego nie robi się na skra-ju pola ale 'W jego- - glębi"l£ nie było poznaki A sprawa jest ważna matka rzadko da chłopcu na noc kawałek chle-ba najczęściej w tej porze nie ma go w domu a jeżeli i jest to nie na 'marnowanie" go na pastwisku Dobrze jak chłopak dostanie trochę ka-szy jaglanej zawiniętej w szmatkę No ogórek i rzod-kiew sam sobie ściągnie z ogrodu ale jak bez gorących kartofli które w tej nocnej uczcie odgrywają główną ro-lę? Wygasły pastusze ogniska suche gałązki olszyny i łozy szybko się dopaliły nawet węgli nie ma tylko szary po-piół Noc otula ziemię odpo-czynkiem Juz pierwsze gwia-zdy zaświeciły na wschodzie i pociągnął wilgotny powiew od zasnutych oparem łąk Człowiek wsłuchuje się w ci-szę nocną szeroko i lekko wchłania zapach parującej ziemi Jeszcze czeka na coś co musi nastąpić nim ciem-nica zapadnie I wtedy ciszę wstrząśnie zryw hejnału wie-czornego żórawi Zapadły one gdzieś na błotnistym ostro-wi- u i teraz jeszcze żegnają odchodzący dzień by go rów-nież pierwsze powitać przed brzaskiem Wszystko zasypia i czło-wiek i zwierze i ptak i zdaje się że już nic nie zakłóci noc-nej ciszy Ale raptem z oddali po rosie nadleci buczenie bą ka raz po raz z przesłanka' mi' jakby wyczekując na coś To ten dziwny i tajemniczy ptak nocny Nikt go w dzień nie słyszy i nikt go nie widzi Nie opuszcza gąszczów niedo-stępnych topieli Kryje się w oczeretach i szuwarach Noc go budzi by straszył ludzi Bo boją się go ludzie i łączą z nim swe legendy i wierze-nia utajone w groźnych mo-czarach Ot i teraz chlopcy-pastuch- y ułożyli się na granicy upraw-nych pól byle wyżej na su-chym byle dalej dd bagna Przylgnęli do siebie ciasno przykryli sie kożuchami niby dla ciepła Wiemy jednak że tulą sie do siebie dla bezpie-czeństwa przed tym złem co może nadejść z głębi bagnisk Będą drzemać ciągle nasłu-chując czegoś czego określić nie umieją a czego się boją I płynie z bagnisk wraz z zimna mgła ta groźba która od wieków żyję w wierzeniach tych ludzi ''"-"puSzfea-ńskich krain |
Tags
Comments
Post a Comment for 000360
