000423a |
Previous | 10 of 66 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
łj
"w " '"Sy " """łw r
1
m
! mmm f
j v
J
IN
STR 10 'ZWIĄZKOWIEC" ~ BOŻE NARODZENIE (X-ma- s) 1961 t -- SSSS&S®iSSa-iCsw
łB- - % 1 ŻYCZENIA ORGANIZACJI ANNA KORYNA S ŻYCZENIA ORGANIZACJI ?
8 Z ONTARIO ł! nnjH a u i-- i u urn a-- l 1 H 1
: I ftj łsłifcSiłijiSłSsasiSiSiSftjjSijaiSi&JiSiJ-ASiSisjSiSiaasissiSiSii-siSiSiSiSifc- R W łeWKIK10wciintiJ
W? _ M jtvnvx:-egse-K v
1 £A"i
f :v
0
15
i
i
w
t
l
ł
łk
i-
-' ii
t
i l
&'
1 "
Jfl
J
i
1?5
ł ii t
1 :
f ? i
1
-- 5 1
WI i ' rl
®
w
X
a a
%MW
MOC SERDECZNYCH ŻYCZEŃ id
Z OKAZJI ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA fcf
ORAZ SZCZC&UWKGO NOWEGO ROKU Vj
składa swoim członkom jr
i całej Polonu w Beardrnore Geraldton }(}
i I-on-gluc
— "Zarządowi Głównemu ZPwK jtf
oraz wszystkim Grupom Związkowym Uj
Grupa 37 ZPwK w Gcraldtosi
G Nowak — prezes A
Z Zanienda — sekr prot j(}
J Pszczółko — sekr fin
SCRDECZNE ZYCZCNIA
WHSOhYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
' członkom ZPwK Zarządowi Głównemu
Sympatykom i całej Polonii składa
'-
- Orupa 38 ZPwK
1051 Colonizafion Rd Wesl Fort Pranees Tel 9703
Jkżo radości z ocazji WAT BOŻEGO NARODZENIA
' i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy
V pgf ~ri"i
Grupa 39 IPwK ft
ZARZĄD GRUPY 39 ZPwK W KAPUSKASING $
zasyła serdeczno życzenia świąteczne wszystkim -- człon- i$
kom Grupy 39 jak również całej Polonii w Kapuska- - l
sirtg Życzy Wesołych świąt Bożego Narodzenia i No- - yA
lwoerogmo Rpookluskimzdronwaia tersezncizeęścKiaappuoswkaosdiznegnisżyczOyrmgaynizpao---- vjyftt
myślnoj' i owocnej pracy dla dobra Polski i całej
Polonii w Kaiiad7ic Ąa
Kowalski — prezes Y()
Sikorski — sekr fin ftT
Nowicki — sekr prot yA
VAL ALDliRT — BOX 157 U
ŻYCZENIA ORGANIZACJI {
Z MONTREAL
! WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA 'li
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU WJ
' -- 1 tfJ _ A-- Vr KJifW~L Gt:
ln ' tflŁłC
"
Ayr?y całej Polonii wasz
Polsko-Kanadyjs- ki Insiylui
Dobroczynności
: 57 1'RINCE ARTHUR E
1 JEŻELI MASZ — DAJ
JEŻELI POTRZEBUJESZ — NAPISZ
W NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT v
fX 1 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU iU
wszystkim Członkiniom Członkom 1 Sympatykom Kasy
jak toż i wszystkim Polskim Stowarzyszeniom )q
zasyłają
Zarząd Polskiej Kasy
Oszczednościowo-Pożyczkowe- j
pny 3609 St Lawrence Blvd
Montreal 18 Quo
wraz z Piliami
FRONTENAC
Tow Białego Orla — 1956 Frontenac St
VILLE EMARD
Dom Polski 1 Gr PTWP — 2721 Jolicoeor St
LACHINE
Dom Polski 5 Gr PTWP — 686 8 Avenue B!!!IS5aaSS!SS5a©
Wn
}l)
(ii
Miejsce akcji: kołchoz im Sta-lina
w głębokiej Syberii nad rze-ką
Jenisej
Nad zapadłym w stepy kołcho-zem
wzeszła mroźna wygwież-dżona
noc
Grupa młodych ludzi obojga
płci wracała z pracy w lesie do-kąd
wypędzano ich również po-ciem- ku
tylko że nazywało się to
rano
Rozrzuceni w promieniu kilku
kilometrów pracowali przy wy-rębie
lasu przygotowywaniu
drzewa pod budulec i na opał
Pracowali dwójkami pod bacz-nym
okiem nadzorcy i tęgo mu-sieli
się zwijać by choć w przy-bliżeniu
wyrobić normę Inaczej
nie otrzymywało się tych kilku-set
gramów chleba jaki z reguły
oddawało się innym Ci inni to
starcy dzieci osoby chore nie
mogące pracować a więc będące
poza obrębem społeczności nie
mające prawa do żadnych przy- -
działów Szczęście ze pozwolono
im mieszkać we wspólnym koł-choźnian-ym
domu a nie oddano
do dyspozycji rejonu jak nie-potrzebny
szmelc na skład
Pracujący otrzymywali na
miejscu w lesie gorącą strawę
Nieregularne to były posiłki nie-wystarczające
ale były Około
południa podjeżdżała do lasu Na-tasza
z kotłem zupy w której
prócz jej głównego składnika
wody pływały kawałki barani-ny
Zasypane to było pewną iloś
cią żytniej mąki i la brunatna
zmiennej konsystencji potrawa
stanowiła od miesięcy niezmie-nian- e
menu
Wracali jak wojsko czwórka-mi
Zamiast broni nieśli narzę-ill- a
pracy: siekiery lub piły
Ponadto dźwigali na plecach
worki mniej lub bardziej wy-pełnione
cenną zdobyczą kizia-kien- i
Ta dziwna nazwa oznacza-ła
po prostu wysuszone krowie
łajno Doskonały w tamtejszych
warunkach materiał opałowy
Dawało to więcej dymu niż cie-pła
Ale nawet takie "g" tlące
się słabiutkim płomykiem stwa-rzało
wrażenie ciepła i dawało
poczucie pewnej domowej przy-lulnoś- ci
w kolchoźnianej izbie
Dzień którego już nie było
naleal do bai dziej udanych Z
dwu dozorców — jeden nastąpił
w lesie na ostry korzeń więc
grzał obolałą nogę przy ognisku
drugi oczekuiący lada dzień po-wrotu
do swojego rodzinnego
osiedla pod Smoleńskiem mało
juz zwracał uwagi na przydzie-lonych
mu do nadzorowania ro-bol
ni kó w
Ten drugi — to Kola były
predsiedatiel kołchozu Sprze-niewierzył
się postanowieniom
Partii Jego kołchoz nie wykonał
normy a on sam — co tu ukry-wać
— swoich spraw bardziej
pilnował niż kołchozu Mamsi
swojej nie odstępował
Alarusia ładna kobieta Towa-rzysz
Koplow dawno niial na nią
oko Towarzysz Koplow dobrze
by! widziany w powiatowym ko-mitecie
Towarzysza Nikołaja
Sergiejewicza należało pierewo-spila- ć
Więc na osiem lat musiał
kołchoz i okolicę opuścić Spod
Smoleńska nad Jenisej gq prze-niesiono
Rodzina tam 70siała
Marusię że towarzyszowi Ko-plowo-wi
nie sprzyjała z dziećmi
z domu piedsiedaliola na obs-C7- c
życie usunięto Jak łwyk1
ha gorzej niż jak zwykłą kołcho-źnice
do najpodlcjszych robót
posyłali Tak mu pisała dwa ra-zy
na rok Tylko tyle pozwalali
Marusia!
Jake ji zastanie? ' kim
zastanie'' J-- l
nie
ła
sio przez te lata nie obywała
Ale teraz kiedy on już karę od-b- jl
czy do niego wróci'
Chryste pomyluj — przywo- łał na panreć słowa w dziecińs-twie
słyszane — i natychmiast
obejrzał się czy ktoś w jego my-ślach
nie wyczytał
Ale Wania grzał nogę nad o- -
a cięli drzewo
Kola pilnowali Worki z ki-ziakie-m
by lv ciężkie ale im nie
ciazyly
Dla lepszego
w formie i aby Ruskim tę formę
zaprezentować zawsze
ze
"Da kołchoza dróżka prosta
A z kolchoza zygzaczkom
W kołchoz to idziesz w obuwiu
A z kolchoza bosiaczkom"
Dziś ze względu na szczecólny
wybrali też szczególną
Pod Międzynaro-dówki
własnego" ukła-du
w górę Biały Orzeł
wzlata I
Przed naszą zemstą niech
wróg drży
Poruszym z posad bryły świata
Bo Wolnej Polski moc to my!"
Nie przywykli do tak patrio-tycznych
wystąpień Wania i Ko-le
podejrzliwie przysłuchiwali
się temu śpiewowi wreszcie Wa-nia
zapytał pierwszego w szere-gu:
"cztoże wy pajotie?" Zapy-tany
nie zwlekając z odpowie-dzią
odkrzyknął w głos: "Coż ty
durak Internacjonala nie uzna?"
Radośni bezkarnym naigrywa-niem
szli tak śpiewając w ten
wigilijny wieczór
24 grudzień 1941 rok Pierw-sza
wigilia wysiedlonych z Pol-ski
w ostatniej fazie czerwco-wych
wysiedleń
t
wówczas według ja-kiegoś
dziwnego szyfru ludzi z
różnych warstw społecznych
różnych zawodów bez względu
na płeć i wiek Jednych całymi
rodzinami Innych porozdziela-no
z bliskimi
Janka Stasia i Zośka znalazły
się w tym samym wagonie Zoś-ka
zabrana samotnie z miejsca
wypatrzyła wśród jadących te
dwie bezradne potrzebujące o-pi- eki
istoty A właściwie nie
dwie lecz cztery Do Slachy tu-lił
się pięcioletni chyba jasno
włosy jak ona nieśmiały i za-straszony
dzieciak Janki ledwo
zarysowująca się ciąża nie uszła
spostrzegawczego oka Zośki
Ona sama tryskająca zdro-wiem
i energią nawet w tych
tragicznych warunkach pędzące-go
na wschód transportu nie
traciła ducha fantazji Roz-dzielona
z mężem pozostawiona
własnemu nieznanemu losowi
próbowała nie dać się zgnębić
Próbowała też ile w jej mocy
aby i inni z jej najbliższego oto-czenia
nie załamali się Stachę z
synkiem z w
łonie dzieckiem wzięła pod swo-ją
opiekę
Pociąg pędził 'na wschód dniem
i nocą Dwie lokomotywy sapały
pluły iskrami dyszały kłębami
czarnego dymu zionęły czarcim
ogniem ale współdziałały zgod-nie
Wzięty między siebie zestaw
wagonów z ludzkim ładunkiem
uwozily z miejsc znanych dro-gich
w ogromne obszary ZSRR
Postoje były nie częste Zaw-sze
nocą Odryglowywano wów-czas
wagony i parę osób wypusz
czano po zupę i kipialok Kipią-lo- k brało się wprost z kranów
umieszczonych na peronie By-ła
to czysta wrząca woda Po zu-pę
szło się do stacyjnej kuchni
Była mniej gorąca i bez wzglę-du
na nazwę zawsze jednakowo
bez smaku Zośka najczęściej
znajdywała się wśród idących po
jedno lub drugie Dzieliła potym
przyniesione racje i w len tyl-ko'
sposób była pewna że jej
podopiecznym przypadnie spra-wiedliwa
poicja W trzecim dniu
jazdy w czasie takiego właśnie
dyżuru posłyszała na stacji via
domość niebylejakiej wagi Nio-sła
ją do wagonu cenniejszą niż
wszysiKie zupy cennieisa niz
skonała
w
z iMemcami Transporty
sowieckich przesuwają się na za-chód
Podawana z ust ust wia
doiność napełniała oczy 1ami a
serca nadzieją że wygnanie
nie długie
(!dio się dwóch bije lam trze-ci
korzysta Tym trzecim mogli
tjlko oni jadący na "wolna
zylko"
Nigdy nie nazywano ich za- -
khuczonymi więźniami Stoso- -
iwaiiu nu iiil'ji iKiriiim n imini
Wiadomo Kopiowa chcia- - larne określenie "pieresieleńcy" bo to wszystko przez nieco nrzesiedleńcw A e wipzinnn ir-l- i' się stało ale bez chłopa przede! pod strażą w miejsce przez nicli
tego
giusKiem Polaki
nie
utrzymania się
wmcali
śpiewem
śo:ewkę nutę
podłożyli
"Niechaj
Zabierano
ani
poczętym
nie
ich
być
nie wybrane wolno be
dzie się oddalać — to już inna
nie podlegająca komentarzom
sprawa
Z momentem wybuchu wojny
sowiecko - niemieckiej żołnierze
NKWD prowadzący transport o-trzy- mali
polecenie wmówienia
w wywożoną ludność: "my was
wywozim cztoby picred Ger- - Dobry mieli dzień Wania i mańcem sochranić" — wywozi
wieczór
treść
Janką
będzie--
my was was przed Niemca
mi uchronić Robili to oczywiś
cie z polecenia najmądrzejszego
najlepszego Josifa Wisarianow-cz- a Stalina To on tak troskli-wie
zadbał ci zamknięci w
zakratowanych wagonach nie
żadnej krzywdy od Niem
ców O krzywdach jakie ich i ty-siące
wziętych przed spot- -
z rąk NKWD Stalin oczy-wiście
nie wiedział
czą wigilię
— popędzana obawa że
to może być właśnie dziś i że
ona mogłaby nie zdążyć — wy-sunęła
się naprzód i bardziej
biegnąc niż idąc pozostawiła re-sztę
wracających daleko za so
ba Bez tchu dobiegła do Ko-łchozu
Dom w którym mieszkali był
największym wśród mieszkal-nych
zabudowań Zajmował go
dawniej "predsiedatiel" i sekre-tarz
kołchozu Te dwie rodziny
o łącznej ilości 19 osób gotowały
i jadały we wspólnej kuchni Sy-pialnie
jednakowoż mieli od-dzielne
Po jednej na rodzinę
Czwarta izba najobszerniejsza
służyła jako sala zebrań kance-laria
kołchozu i "krasnyj ugo-łok- "
Jak Rosja długa i szeroka kra-snyj- e
ugołki zajmowały pocze-sne
miejsce i stanowiły dowód
kulturalnego i partyjnego wy-chowania
mas Tylko wsiąkają
burżuazyjna swołocz odnosiła się
do nich pogardliwie Oni to wła-śnie
wymyślili obrzydliwy dow-cip
iż w ZSRR nawet wszy mają
swoje krasnyje ugołki Powie-dzenie
obraźliwe tak adre-sem
szanowanych czerwonych
kącików jak i adresem ko-biet
sowieckich noszących czer-wone
berety A jakie miały no-sić?
Innych nie można było w
sklepach dostać!
Konieczność życiowa sprawiła
iż cały dom oddano do użytku
Polaków Rozlokowali się jak
mogli
W najmniejszym pokoju za-mieszkała
najliczniejsza rodzina
osadnika spod Grodna Składały
się na nią cztery pokolenia oboj-ga
płci Jedyne w tym pokoju
łóżko zgodną decyzją przydzie
lono babci Witeckiej Ale nie
do wyłącznego użytkowania W
dzień bliźniaki Józef i Magda
znajdowali ciepłe schronienie
wielgachną pierzyną W no-cy
wsuwała się jeszcze pod nią
skostniała umęczona pracą w le-sie
matka Agnieszka Anią przez
wszystkich wołana
Babcia Wilecka ze swego łóż-ka
którego nie była w stanie
opuszczać pilnowała porządku
domu Nie ograniczając się do
cienkich ścian ich pokoju mu-siała
wiedzieć co się dzieje w
całym budynku ba w całym o-bre- bie
całego kołchozu
Dla wszystkich którzy ją od-wiedzali
miała miły uśmiech
cieple słowo życzliwą radę
Szkodliwym plotkom nie dawała
wiary a przyniesione do niej
przez złośliwe języki nabierały w
jej interpretacji innego znacze-nia
Szczególnym uczuciem da-rzyła
popychadło rodzinne Wojt-ka
Głuchoniemy głupawy pod-rostek
pośmiewisko rówieśni-ków
jej tylko uszom powierzał
niezrozumiały dla innych bełkot
Z jej warg czytał dla niego sa
mego przeznaczone słowa miłoś-ci
Kiedy przyniesiono go z lasi
nieprzytomnego i twarzą wy-krzywioną
bólem babcia Wilec
ka wydala okrzyk rozpaczy i laR
chleb klóiego ani razu jeszcze pod wrażeniem że Woj
im dano Hosja jest wojnie tek Jcsl J"ż P0™ zasięgiem ludz- -
wojsk
do
skąd nie
aby
aby
do
znali
nimi
Kały
pod
pod
pod
kiej riokuczliwości
Pochowano ją trzy tygodniu
temu Pierwszy polski grób na
kolchoźnym miejscu chowania
A Wojtek dalej swoim bełkotem
straszył dzieci Tylko do pod-wójnego
kalectwa doszło trzecie
Złe zrośnięta noga pozostaje za-wsze
nieco w tyle
Łóżko na którym --zmarła Wi
lecka dziś zgoła innemu ma
służyć celowi Serdecznie od
stąpiła je Ania Jance gdy la
poczuła ostrzegawcze bóle So
bie i bliźniakom usłała legowi-ska
w dużej sali gdzie pokotem
sypiała cala kadra robocza Sa
me "adinoki" — samotni Nie-zawsz- e brat obok siostry Niemo-ralne?
Tak może myśleć tylko kto
nie był w sowieckicli obozach
pracy Kio był wie jak trud fi-zyczny
i niedożywienie wpływa
na otępienie zmysłów
Wbrew obawom Zośki naj-ważniejsze
nie stało się pod jej
nieobecność Jankę zastała w
półśnie Jej drobna figurka zgi-nęłaby
w czeluściach pierzyny
guyoy nie wypinający sie wyso-ko
brzuch Oby tylko nie dwo-jacz- ki westchnęła Matko Naj-świętsza
Ostrobramska miej ją
w swojej opiece Zaczęła sie mo- dlić żarliwie wypytując równo-cześnie
Stachę o przebieg d:u'a
Pośpiesznie chaotycznie zazębia
! ła pytaniem o pytanie Zachodzi- -
Dzięki towarzyszowi Stalinowi łaś do domu? Jak Janka? Miała
mieli też spędzić w kołchozie hole? Jak często? Malina sna'a
jego imienia pierwszą wygnań-- spokojnie? Uważaj mówię ci bo
Zośka
Kopie lewą nogą Podchodź z drugiej strony Nie ciągnij za
(Ciąg dalsiy n3 sir II)
AUn
flAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
WESOŁYCH ŚWIĄT
oraz
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
Członkiniom Członkom Sympatykom i ich Rodzinom
SA Przewielebnemu Duchowieństwu wszystkim Organiza- - i'
yifll cKjoamńskiPejoloRniojndyakmomcawłejKPraojluoniiiwKcaanłaydmyjskświeijeciei APmraesriye ij!
i Polskim Programom Radiowym przesyła
Polskie Towarzystwo
Wzajemnej
ZARZĄD CENTRALNY
GRUPA 1 — MONTREAL
GRUPA 1 — KOŁO POLEK
GRUPA 1 — KOŁO MŁODZIEŻY
GRUPA 2 — MONTREAL
GRUPA 2 — KOŁO MŁODZIEŻY
GRUPA 3 — VAL D'OR
GRUPA 3 — KOLO POLEK
GRUPA 4 — ROUYN-NORAND- A
GRUPA 4 — KOŁO POLEK
GRUPA 5 — LACHINE
GRUPA 5 — KOŁO POLEK
GRUPA 5 — KOŁO MŁODZIEŻY
GRUPA 6 — MALARTIC
GRUPA 7 — GRANBY
GRUPA 9 — COVANSVILLE
GRUPA 10 — MONTREAL
GRUPA 10 — KOŁO POLEK
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
Tiulowych świąt Bożego Narodzenia
i Szczęśliwego Nowego Roltu
shlada
m Związek Weieranów Polskich }I
M im Marsz J Piłsudskiego JjS
M 57 Prince Arthur East Montreal- - Tel VI 2-75-
51
1} Przyjemnych świąt Bożeno Narodzenia !
Jj i dużo szczęścia w Nowym Roku li
$ składa
w Zarząd Obwodu Zw Harcerstwa
Polskiego w Montrealu jj
yA W imieniu Hufców: ii HARCEREK i HARCERZY Jfc
Y$d oraz KOLA PRZYJACIÓŁ iłj'
Y} i KOŁA OPIEKUŃCZEGO HARCERSTWA jj
)d Najlepsze Życzenia
W Świąteczne ? Noworoczne
tVj sklatla
KOLO ARMII KRAJOWEJ
v¥ Oddział Monlreal
§ ŻYCZENIA OKRĘGU KPK jj
& ALBERTA f
v li yft Najserdeczniejsze życzenia Świąteczne i Noworoczne I
& yielebnemll Duchowieństwu Zarządowi Gló"11iTr: yj
M ki'k urganizacjom Polonijnym i wszystKim mm-"- --
- I-
w Kraju zagranicą -'
składa
n Kongres Polonii Kanadyjskiej
H
1 -- j
!
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 20, 1961 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1961-12-20 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000151 |
Description
| Title | 000423a |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | łj "w " '"Sy " """łw r 1 m ! mmm f j v J IN STR 10 'ZWIĄZKOWIEC" ~ BOŻE NARODZENIE (X-ma- s) 1961 t -- SSSS&S®iSSa-iCsw łB- - % 1 ŻYCZENIA ORGANIZACJI ANNA KORYNA S ŻYCZENIA ORGANIZACJI ? 8 Z ONTARIO ł! nnjH a u i-- i u urn a-- l 1 H 1 : I ftj łsłifcSiłijiSłSsasiSiSiSftjjSijaiSi&JiSiJ-ASiSisjSiSiaasissiSiSii-siSiSiSiSifc- R W łeWKIK10wciintiJ W? _ M jtvnvx:-egse-K v 1 £A"i f :v 0 15 i i w t l ł łk i- -' ii t i l &' 1 " Jfl J i 1?5 ł ii t 1 : f ? i 1 -- 5 1 WI i ' rl ® w X a a %MW MOC SERDECZNYCH ŻYCZEŃ id Z OKAZJI ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA fcf ORAZ SZCZC&UWKGO NOWEGO ROKU Vj składa swoim członkom jr i całej Polonu w Beardrnore Geraldton }(} i I-on-gluc — "Zarządowi Głównemu ZPwK jtf oraz wszystkim Grupom Związkowym Uj Grupa 37 ZPwK w Gcraldtosi G Nowak — prezes A Z Zanienda — sekr prot j(} J Pszczółko — sekr fin SCRDECZNE ZYCZCNIA WHSOhYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ' członkom ZPwK Zarządowi Głównemu Sympatykom i całej Polonii składa '- - Orupa 38 ZPwK 1051 Colonizafion Rd Wesl Fort Pranees Tel 9703 Jkżo radości z ocazji WAT BOŻEGO NARODZENIA ' i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy V pgf ~ri"i Grupa 39 IPwK ft ZARZĄD GRUPY 39 ZPwK W KAPUSKASING $ zasyła serdeczno życzenia świąteczne wszystkim -- człon- i$ kom Grupy 39 jak również całej Polonii w Kapuska- - l sirtg Życzy Wesołych świąt Bożego Narodzenia i No- - yA lwoerogmo Rpookluskimzdronwaia tersezncizeęścKiaappuoswkaosdiznegnisżyczOyrmgaynizpao---- vjyftt myślnoj' i owocnej pracy dla dobra Polski i całej Polonii w Kaiiad7ic Ąa Kowalski — prezes Y() Sikorski — sekr fin ftT Nowicki — sekr prot yA VAL ALDliRT — BOX 157 U ŻYCZENIA ORGANIZACJI { Z MONTREAL ! WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA 'li I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU WJ ' -- 1 tfJ _ A-- Vr KJifW~L Gt: ln ' tflŁłC " Ayr?y całej Polonii wasz Polsko-Kanadyjs- ki Insiylui Dobroczynności : 57 1'RINCE ARTHUR E 1 JEŻELI MASZ — DAJ JEŻELI POTRZEBUJESZ — NAPISZ W NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT v fX 1 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU iU wszystkim Członkiniom Członkom 1 Sympatykom Kasy jak toż i wszystkim Polskim Stowarzyszeniom )q zasyłają Zarząd Polskiej Kasy Oszczednościowo-Pożyczkowe- j pny 3609 St Lawrence Blvd Montreal 18 Quo wraz z Piliami FRONTENAC Tow Białego Orla — 1956 Frontenac St VILLE EMARD Dom Polski 1 Gr PTWP — 2721 Jolicoeor St LACHINE Dom Polski 5 Gr PTWP — 686 8 Avenue B!!!IS5aaSS!SS5a© Wn }l) (ii Miejsce akcji: kołchoz im Sta-lina w głębokiej Syberii nad rze-ką Jenisej Nad zapadłym w stepy kołcho-zem wzeszła mroźna wygwież-dżona noc Grupa młodych ludzi obojga płci wracała z pracy w lesie do-kąd wypędzano ich również po-ciem- ku tylko że nazywało się to rano Rozrzuceni w promieniu kilku kilometrów pracowali przy wy-rębie lasu przygotowywaniu drzewa pod budulec i na opał Pracowali dwójkami pod bacz-nym okiem nadzorcy i tęgo mu-sieli się zwijać by choć w przy-bliżeniu wyrobić normę Inaczej nie otrzymywało się tych kilku-set gramów chleba jaki z reguły oddawało się innym Ci inni to starcy dzieci osoby chore nie mogące pracować a więc będące poza obrębem społeczności nie mające prawa do żadnych przy- - działów Szczęście ze pozwolono im mieszkać we wspólnym koł-choźnian-ym domu a nie oddano do dyspozycji rejonu jak nie-potrzebny szmelc na skład Pracujący otrzymywali na miejscu w lesie gorącą strawę Nieregularne to były posiłki nie-wystarczające ale były Około południa podjeżdżała do lasu Na-tasza z kotłem zupy w której prócz jej głównego składnika wody pływały kawałki barani-ny Zasypane to było pewną iloś cią żytniej mąki i la brunatna zmiennej konsystencji potrawa stanowiła od miesięcy niezmie-nian- e menu Wracali jak wojsko czwórka-mi Zamiast broni nieśli narzę-ill- a pracy: siekiery lub piły Ponadto dźwigali na plecach worki mniej lub bardziej wy-pełnione cenną zdobyczą kizia-kien- i Ta dziwna nazwa oznacza-ła po prostu wysuszone krowie łajno Doskonały w tamtejszych warunkach materiał opałowy Dawało to więcej dymu niż cie-pła Ale nawet takie "g" tlące się słabiutkim płomykiem stwa-rzało wrażenie ciepła i dawało poczucie pewnej domowej przy-lulnoś- ci w kolchoźnianej izbie Dzień którego już nie było naleal do bai dziej udanych Z dwu dozorców — jeden nastąpił w lesie na ostry korzeń więc grzał obolałą nogę przy ognisku drugi oczekuiący lada dzień po-wrotu do swojego rodzinnego osiedla pod Smoleńskiem mało juz zwracał uwagi na przydzie-lonych mu do nadzorowania ro-bol ni kó w Ten drugi — to Kola były predsiedatiel kołchozu Sprze-niewierzył się postanowieniom Partii Jego kołchoz nie wykonał normy a on sam — co tu ukry-wać — swoich spraw bardziej pilnował niż kołchozu Mamsi swojej nie odstępował Alarusia ładna kobieta Towa-rzysz Koplow dawno niial na nią oko Towarzysz Koplow dobrze by! widziany w powiatowym ko-mitecie Towarzysza Nikołaja Sergiejewicza należało pierewo-spila- ć Więc na osiem lat musiał kołchoz i okolicę opuścić Spod Smoleńska nad Jenisej gq prze-niesiono Rodzina tam 70siała Marusię że towarzyszowi Ko-plowo-wi nie sprzyjała z dziećmi z domu piedsiedaliola na obs-C7- c życie usunięto Jak łwyk1 ha gorzej niż jak zwykłą kołcho-źnice do najpodlcjszych robót posyłali Tak mu pisała dwa ra-zy na rok Tylko tyle pozwalali Marusia! Jake ji zastanie? ' kim zastanie'' J-- l nie ła sio przez te lata nie obywała Ale teraz kiedy on już karę od-b- jl czy do niego wróci' Chryste pomyluj — przywo- łał na panreć słowa w dziecińs-twie słyszane — i natychmiast obejrzał się czy ktoś w jego my-ślach nie wyczytał Ale Wania grzał nogę nad o- - a cięli drzewo Kola pilnowali Worki z ki-ziakie-m by lv ciężkie ale im nie ciazyly Dla lepszego w formie i aby Ruskim tę formę zaprezentować zawsze ze "Da kołchoza dróżka prosta A z kolchoza zygzaczkom W kołchoz to idziesz w obuwiu A z kolchoza bosiaczkom" Dziś ze względu na szczecólny wybrali też szczególną Pod Międzynaro-dówki własnego" ukła-du w górę Biały Orzeł wzlata I Przed naszą zemstą niech wróg drży Poruszym z posad bryły świata Bo Wolnej Polski moc to my!" Nie przywykli do tak patrio-tycznych wystąpień Wania i Ko-le podejrzliwie przysłuchiwali się temu śpiewowi wreszcie Wa-nia zapytał pierwszego w szere-gu: "cztoże wy pajotie?" Zapy-tany nie zwlekając z odpowie-dzią odkrzyknął w głos: "Coż ty durak Internacjonala nie uzna?" Radośni bezkarnym naigrywa-niem szli tak śpiewając w ten wigilijny wieczór 24 grudzień 1941 rok Pierw-sza wigilia wysiedlonych z Pol-ski w ostatniej fazie czerwco-wych wysiedleń t wówczas według ja-kiegoś dziwnego szyfru ludzi z różnych warstw społecznych różnych zawodów bez względu na płeć i wiek Jednych całymi rodzinami Innych porozdziela-no z bliskimi Janka Stasia i Zośka znalazły się w tym samym wagonie Zoś-ka zabrana samotnie z miejsca wypatrzyła wśród jadących te dwie bezradne potrzebujące o-pi- eki istoty A właściwie nie dwie lecz cztery Do Slachy tu-lił się pięcioletni chyba jasno włosy jak ona nieśmiały i za-straszony dzieciak Janki ledwo zarysowująca się ciąża nie uszła spostrzegawczego oka Zośki Ona sama tryskająca zdro-wiem i energią nawet w tych tragicznych warunkach pędzące-go na wschód transportu nie traciła ducha fantazji Roz-dzielona z mężem pozostawiona własnemu nieznanemu losowi próbowała nie dać się zgnębić Próbowała też ile w jej mocy aby i inni z jej najbliższego oto-czenia nie załamali się Stachę z synkiem z w łonie dzieckiem wzięła pod swo-ją opiekę Pociąg pędził 'na wschód dniem i nocą Dwie lokomotywy sapały pluły iskrami dyszały kłębami czarnego dymu zionęły czarcim ogniem ale współdziałały zgod-nie Wzięty między siebie zestaw wagonów z ludzkim ładunkiem uwozily z miejsc znanych dro-gich w ogromne obszary ZSRR Postoje były nie częste Zaw-sze nocą Odryglowywano wów-czas wagony i parę osób wypusz czano po zupę i kipialok Kipią-lo- k brało się wprost z kranów umieszczonych na peronie By-ła to czysta wrząca woda Po zu-pę szło się do stacyjnej kuchni Była mniej gorąca i bez wzglę-du na nazwę zawsze jednakowo bez smaku Zośka najczęściej znajdywała się wśród idących po jedno lub drugie Dzieliła potym przyniesione racje i w len tyl-ko' sposób była pewna że jej podopiecznym przypadnie spra-wiedliwa poicja W trzecim dniu jazdy w czasie takiego właśnie dyżuru posłyszała na stacji via domość niebylejakiej wagi Nio-sła ją do wagonu cenniejszą niż wszysiKie zupy cennieisa niz skonała w z iMemcami Transporty sowieckich przesuwają się na za-chód Podawana z ust ust wia doiność napełniała oczy 1ami a serca nadzieją że wygnanie nie długie (!dio się dwóch bije lam trze-ci korzysta Tym trzecim mogli tjlko oni jadący na "wolna zylko" Nigdy nie nazywano ich za- - khuczonymi więźniami Stoso- - iwaiiu nu iiil'ji iKiriiim n imini Wiadomo Kopiowa chcia- - larne określenie "pieresieleńcy" bo to wszystko przez nieco nrzesiedleńcw A e wipzinnn ir-l- i' się stało ale bez chłopa przede! pod strażą w miejsce przez nicli tego giusKiem Polaki nie utrzymania się wmcali śpiewem śo:ewkę nutę podłożyli "Niechaj Zabierano ani poczętym nie ich być nie wybrane wolno be dzie się oddalać — to już inna nie podlegająca komentarzom sprawa Z momentem wybuchu wojny sowiecko - niemieckiej żołnierze NKWD prowadzący transport o-trzy- mali polecenie wmówienia w wywożoną ludność: "my was wywozim cztoby picred Ger- - Dobry mieli dzień Wania i mańcem sochranić" — wywozi wieczór treść Janką będzie-- my was was przed Niemca mi uchronić Robili to oczywiś cie z polecenia najmądrzejszego najlepszego Josifa Wisarianow-cz- a Stalina To on tak troskli-wie zadbał ci zamknięci w zakratowanych wagonach nie żadnej krzywdy od Niem ców O krzywdach jakie ich i ty-siące wziętych przed spot- - z rąk NKWD Stalin oczy-wiście nie wiedział czą wigilię — popędzana obawa że to może być właśnie dziś i że ona mogłaby nie zdążyć — wy-sunęła się naprzód i bardziej biegnąc niż idąc pozostawiła re-sztę wracających daleko za so ba Bez tchu dobiegła do Ko-łchozu Dom w którym mieszkali był największym wśród mieszkal-nych zabudowań Zajmował go dawniej "predsiedatiel" i sekre-tarz kołchozu Te dwie rodziny o łącznej ilości 19 osób gotowały i jadały we wspólnej kuchni Sy-pialnie jednakowoż mieli od-dzielne Po jednej na rodzinę Czwarta izba najobszerniejsza służyła jako sala zebrań kance-laria kołchozu i "krasnyj ugo-łok- " Jak Rosja długa i szeroka kra-snyj- e ugołki zajmowały pocze-sne miejsce i stanowiły dowód kulturalnego i partyjnego wy-chowania mas Tylko wsiąkają burżuazyjna swołocz odnosiła się do nich pogardliwie Oni to wła-śnie wymyślili obrzydliwy dow-cip iż w ZSRR nawet wszy mają swoje krasnyje ugołki Powie-dzenie obraźliwe tak adre-sem szanowanych czerwonych kącików jak i adresem ko-biet sowieckich noszących czer-wone berety A jakie miały no-sić? Innych nie można było w sklepach dostać! Konieczność życiowa sprawiła iż cały dom oddano do użytku Polaków Rozlokowali się jak mogli W najmniejszym pokoju za-mieszkała najliczniejsza rodzina osadnika spod Grodna Składały się na nią cztery pokolenia oboj-ga płci Jedyne w tym pokoju łóżko zgodną decyzją przydzie lono babci Witeckiej Ale nie do wyłącznego użytkowania W dzień bliźniaki Józef i Magda znajdowali ciepłe schronienie wielgachną pierzyną W no-cy wsuwała się jeszcze pod nią skostniała umęczona pracą w le-sie matka Agnieszka Anią przez wszystkich wołana Babcia Wilecka ze swego łóż-ka którego nie była w stanie opuszczać pilnowała porządku domu Nie ograniczając się do cienkich ścian ich pokoju mu-siała wiedzieć co się dzieje w całym budynku ba w całym o-bre- bie całego kołchozu Dla wszystkich którzy ją od-wiedzali miała miły uśmiech cieple słowo życzliwą radę Szkodliwym plotkom nie dawała wiary a przyniesione do niej przez złośliwe języki nabierały w jej interpretacji innego znacze-nia Szczególnym uczuciem da-rzyła popychadło rodzinne Wojt-ka Głuchoniemy głupawy pod-rostek pośmiewisko rówieśni-ków jej tylko uszom powierzał niezrozumiały dla innych bełkot Z jej warg czytał dla niego sa mego przeznaczone słowa miłoś-ci Kiedy przyniesiono go z lasi nieprzytomnego i twarzą wy-krzywioną bólem babcia Wilec ka wydala okrzyk rozpaczy i laR chleb klóiego ani razu jeszcze pod wrażeniem że Woj im dano Hosja jest wojnie tek Jcsl J"ż P0™ zasięgiem ludz- - wojsk do skąd nie aby aby do znali nimi Kały pod pod pod kiej riokuczliwości Pochowano ją trzy tygodniu temu Pierwszy polski grób na kolchoźnym miejscu chowania A Wojtek dalej swoim bełkotem straszył dzieci Tylko do pod-wójnego kalectwa doszło trzecie Złe zrośnięta noga pozostaje za-wsze nieco w tyle Łóżko na którym --zmarła Wi lecka dziś zgoła innemu ma służyć celowi Serdecznie od stąpiła je Ania Jance gdy la poczuła ostrzegawcze bóle So bie i bliźniakom usłała legowi-ska w dużej sali gdzie pokotem sypiała cala kadra robocza Sa me "adinoki" — samotni Nie-zawsz- e brat obok siostry Niemo-ralne? Tak może myśleć tylko kto nie był w sowieckicli obozach pracy Kio był wie jak trud fi-zyczny i niedożywienie wpływa na otępienie zmysłów Wbrew obawom Zośki naj-ważniejsze nie stało się pod jej nieobecność Jankę zastała w półśnie Jej drobna figurka zgi-nęłaby w czeluściach pierzyny guyoy nie wypinający sie wyso-ko brzuch Oby tylko nie dwo-jacz- ki westchnęła Matko Naj-świętsza Ostrobramska miej ją w swojej opiece Zaczęła sie mo- dlić żarliwie wypytując równo-cześnie Stachę o przebieg d:u'a Pośpiesznie chaotycznie zazębia ! ła pytaniem o pytanie Zachodzi- - Dzięki towarzyszowi Stalinowi łaś do domu? Jak Janka? Miała mieli też spędzić w kołchozie hole? Jak często? Malina sna'a jego imienia pierwszą wygnań-- spokojnie? Uważaj mówię ci bo Zośka Kopie lewą nogą Podchodź z drugiej strony Nie ciągnij za (Ciąg dalsiy n3 sir II) AUn flAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT oraz SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Członkiniom Członkom Sympatykom i ich Rodzinom SA Przewielebnemu Duchowieństwu wszystkim Organiza- - i' yifll cKjoamńskiPejoloRniojndyakmomcawłejKPraojluoniiiwKcaanłaydmyjskświeijeciei APmraesriye ij! i Polskim Programom Radiowym przesyła Polskie Towarzystwo Wzajemnej ZARZĄD CENTRALNY GRUPA 1 — MONTREAL GRUPA 1 — KOŁO POLEK GRUPA 1 — KOŁO MŁODZIEŻY GRUPA 2 — MONTREAL GRUPA 2 — KOŁO MŁODZIEŻY GRUPA 3 — VAL D'OR GRUPA 3 — KOLO POLEK GRUPA 4 — ROUYN-NORAND- A GRUPA 4 — KOŁO POLEK GRUPA 5 — LACHINE GRUPA 5 — KOŁO POLEK GRUPA 5 — KOŁO MŁODZIEŻY GRUPA 6 — MALARTIC GRUPA 7 — GRANBY GRUPA 9 — COVANSVILLE GRUPA 10 — MONTREAL GRUPA 10 — KOŁO POLEK NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA Tiulowych świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roltu shlada m Związek Weieranów Polskich }I M im Marsz J Piłsudskiego JjS M 57 Prince Arthur East Montreal- - Tel VI 2-75- 51 1} Przyjemnych świąt Bożeno Narodzenia ! Jj i dużo szczęścia w Nowym Roku li $ składa w Zarząd Obwodu Zw Harcerstwa Polskiego w Montrealu jj yA W imieniu Hufców: ii HARCEREK i HARCERZY Jfc Y$d oraz KOLA PRZYJACIÓŁ iłj' Y} i KOŁA OPIEKUŃCZEGO HARCERSTWA jj )d Najlepsze Życzenia W Świąteczne ? Noworoczne tVj sklatla KOLO ARMII KRAJOWEJ v¥ Oddział Monlreal § ŻYCZENIA OKRĘGU KPK jj & ALBERTA f v li yft Najserdeczniejsze życzenia Świąteczne i Noworoczne I & yielebnemll Duchowieństwu Zarządowi Gló"11iTr: yj M ki'k urganizacjom Polonijnym i wszystKim mm-"- -- - I- w Kraju zagranicą -' składa n Kongres Polonii Kanadyjskiej H 1 -- j ! |
Tags
Comments
Post a Comment for 000423a
