000440b |
Previous | 45 of 66 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
cr"w r"-"J- ry plŁ-f- (f 5T" ""ttfST"
p - Ł - v? 4! S - -
#łł -- — "-- " —MyiY'VMyrłwlMw''1w w wrVJ'wrn
SgggS&g? STR 45 "ZWIĄZKOWIEC"— BOŻE NARODZENIE (X-ma- s) 1961 r
ŻYCZENIA Z ST CATHARINES I BARBARA GŁOGOWSKA ŻYCZENIA Z ST CATHARINES $
x!?r-PS"~""~"S'!SW'Kttti!ii-!y-G
fef&
m
iftól
WM
W O
feprt-ówss- r
Wcsojtt SwmjI Rożcjo Narodzenia
i szczęśliwego Nowcyo Rolni
życzy bicym Klientom i calcj Polonii
tT"M np- -i
n- -4 Tjti n IMkm2arZZo VCif£iłTAKU£jl
_ — — — —
okazji Świąt Bożego Narodzenia
NOWEGO ROKU
składa iiajbcideczuicjse życenia
HOMESTEAD BAKERY
(Smaczne domowego wyrobu "donuls")
25 Maywood Ave
66
1
--£ł
[HS
Phsna Mliucl lrC SMVC V°
Z
1
—
St Catharines Ont V
SERDECZNE ŻYCZENIA jty
PRZYJEMNYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA ft7
DUŻO SZCZĘŚCIA NOWYM ROKU
życy 5lZ
W
KITA'S BAKERY Jjj
Wypiekamy chleby biały laowy &£
274 Welland Ave £ł Catharines Tel MU 9841 tl
t — -- —-- — — -- -- J
WESOŁYCH WIAT J50ZEGO NARODZENIA
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO KOKU (
składa
Sil
vs88fe
?ivjx:'ł
McGLENISTER & BRISSON
PllOTOGKAPIlERS
Wykonujemy wszelkie fologiafic
ślubne handlowo i poilicly
Church St Catharines Tol MU 4-17-
05
NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE
NOWOROCZNE
SWEJ KLIENTELI CAŁEJ POLONII
zasj
WALLACE'S
Cilhoiines Fairvicw Mail Weilami
— Niagara Falls
Gift That IMeasc Comc Froni Wallaee's
Si Catharines — Welland
--~—
—
I
A
SI
I
I
la
St — —
Niagara Falls
Wcsolicli świąt Hożego Narodzenia
Szczęśliwego Nowego Roku
składa
HOME OUTFITTING CO LTD
Meble TV
usysikie przj rządy domowego uzylku
316 St Pt„ St Catharines
-- fł—
Moc serdecznych życzeń
świątecznych i noworocznych
Udada
DELICATESSEN
towary importowane i miejscowe
St Catharines
S
I
li
j
I
tftT
W
żylni
5
if
i
ora
—
łS
Kiedy --wreszcie nacieszyli się
sobą Tony spojrzał przez ramię
Brońci na tego nieznanego mu
szwagra Stał z tyłu czekając
spokojnie aż się brat z siostrą
przywitają Tony vyciągnąl do
niego rękę którą tamten ser-decznie
uścisnął Przywitał się
z dziećmi
— No to jedźmy bo mróz
bierze — ponaglił szwagier
Wyszli ze stacji i Tony aż przy- stanął z uciechy na widok fur-manki
z parą koni Ejże kiedy
lo on jechał takim wozem? Chy-ba
ze dwadzieścia lat temu że-by'
lo go koledzy z fabryki wi-dzieli!
Siedząc na koźle Tony rozglą-dał
się w lewo i w prawo Ja-kieś
Wspomnienia poczęły nad-pływać
z pamięci Ten potok
mostek wzgórze w głębi Dyl
pełen oczekiwania kiedy wjecha-li
w obejście Szwagier zatrzy-mał
konie zeskoczył z wozu a-l- e
Tony nie ruszjl się Patrzjl
Chata ta sama jaką zostawił tyl-ko
sczerniała i jakby w ziemię
nieco zapadła I drzewa z tylu
z krzaków zmieniły się w olbrzy-my
Przeniósł wzrok dalej Tam
laki pola teraz przysypane śnie-giem
i zarysy gór na tle nieba
Z U udem opanował wzruszenie
Drońcia wychodziła z siebie
by ugościć lego kochanego choć
mało pamiętnego brata Wycią-gnęła
slól na środek przykryła
obrusikicm
— Dostaniesz barscz jakżcś
sobie życzył Prawdziwy żiir ja-ki
matka gotowała
Darszcz na kwasie zabielany
z kartoflami Smak len drażnił
jego pamięć przez tyle lal Zjadł
tego barszczu dwie miski i ma-sę
innych rzeczy Wypytywał
siostrę rozmawiał ze szwagrem
żartował z dziećmi Szczególnie
przypadł mu do serca najstar-szy
siostrzeniec wyrostek Pa-trzył
w zamorskiego gościa jak
w leczę oglądał od stóp do gło-wy
zrywał się by mu posłużyć
Widać było że wuj oczarował
go zupełnie
Tony zmęczony wrażeniami
najedzony nic mógł zasnąć lej
nocy W izbic było duszno W
dodatku kręciło go w żołądku
Zapomniał --że ma unikać kwa-sów
a tego barszczu zjadł aż
dwie miski I poco Czy rzeczy-wiście
mu ten barszcz smako-wał?
Tony odrzuci! pierzynę i wstał
Dyl cały spocony- - Poomacku do
szedł do okienka co jaśniejszą
plamą rysowało się w mroku
Obmacał ręką po ramie ale nie
znalazł zamknięcia Wiócil do
łóżka
Z samego rana obudziły go seply i jakiś ruch Dzieci obstą-piły
łóżko i szeptem bo malka
przykazała być cicho dzieliły
się uwagami nad śpiącym wu-jaszkic- m
Rad był kiedy wreszcie wy-ki
cciwszy się od śniadania wy-szedł
na dwór z nieodłącznym
siostrzeńcem u boku
— Piotrek pójdziemy na Lu-boń?
Chłopak był golów
— Ho ho ciągnie cię w góry
— zaśmiała się od drvvi Broń-ci
a
Dzień bjł jasny powielre
mroźne i czyste Raził w oczy
roziskrzony w słońcu śnieg To-ny
oddychał pełną piersią a ra-dość
rozpierała go No lo wró-cił
w swoje strony wrócił Po
tylu latach tęsknoty oczekiwa-nia
Wrócił w swoje dzieciń
stwo w młodość
Wspinali się ścieżką wzwyż
Tą ścieżką którą kiedyś prze-biegał
tyle razy jak len śmigły
chłopak przed nim W miejscu
gdzie ścieżka skręcała w las To-ny
stanął i bacznie rozglądał się
dokoła Tu gdzieś było "ich"
miejsce Jego i Weroniki Tu
stęsknieni kryli się przed ludź-mi
Wcronka! Ta szczupła czar-nooka
dziewczyna przez którą
los zagnał go na drugą półku-lę
A cóż oni byli winni że ją
wydali nim wrócił z wojska? Za-brał
ja jak swoją pierwszego
dnia po powrocie ale wszyscy
wszyscy stanęli przeciw niemu
Musiał ją oddać Wcronka! Nie
śmiał się o nią pylać w listach
Żyje ona tu jeszcze? Jak wyglą-da?
— Wuju idziemy?
Ocknął się z rozmyślań i ru-szyli
dalej Ścieżka poczęła te-raz
piąć się wzwyż i Tony po-czuł
jak mdleją mu negi a od-dech
staje sie krótszy Parę ra-zy
przysiadł dla odpoczynku W
dodatku zaczął bcleć go krzyż
— Chyba wrócimy Pietiek?
— popatrzył na odległy szczyt
i westchnął
Bardzo się jednak zestarzał
Nie zdobędzie już łubańskiego
szczytu
Wieczorem wyszli obaj ze szwa-grem
Stary drewniany budynek
dawniej nazywał się gospodą te-raz
nosił urzędową nazwę restau-racji
trzeciej klasy W sali by-ło
tłoczno Wr słabym świetle wi-szących
u sufitu żarówek błysz-czały
twarze mężczyzn Nad sto-likami
unosił się opar alkoholu
i gorących oddechów Wylewnie
powitali gościa Szczupły blon-dyn
którego nazywali sekreta-rzem
dostawił krzesła Ktoś
wsadził Tony'cmu kieliszek w
rękę
— No jakże — zagaił sekre-tarz
— bardzo się Amerykanie
boją wojny?
Tony był ostrożny Wiedział
ze sprawozdań i z opowiadań
tych co już byli w kraju: inny
to świat inni ludzie inaczej my-ślą
A sekretarz jakby się uwziął
To zaczepił "imperialistów" to
przygadał Anglii to znów jego
zdaniem cały zachód prze do
wojny
Tony niewiele mówił ale czuł
jak mu się żółć zbiera
Kiedy wreszcie sekretarz obja-śnił
ze znawstwem jak to w ra-zie
potrzeby radzieckie rakiety
zarzucą w kilka godzin Amery-kę
Tony nic wytrzymał:
— A wy myślicie — użł bez-wiednie
lego "wy" — że Amery-kanie
będą jak te barany w nie-bo
patrzeli żeby im te bomby
na łeb spadały?! To wy nie wie-cie
że są stacje obserwacyjne w
powietrzu nad morzem i nawet
pod wodą? Niechby się tylko
Rosjanie ruszyli
— Z nami cały blok socjalis-tyczny!
Nikt nas nic pobije!
Tony popatrzył chwilę na ć-kietarz-a
— Crazy — splunął i wyszedł
naciskaiąc czapkę na głowę
Wracał przez wieś W ciem-nym
czystym niebie migotały
gwiazdy Odpowiadały im świa-tełka
w oknach chat rozsiadłych
w dolinie Słychać było poszcze-kiwanie
psów
Spacer uspokoił go a myśli
znów skieiowaly do czarnookiej
Weronki Czy bardo się zmieni-ła?
Czy by go ponala?
Ale dopiero w niedzielny po-ranek
znala1 Tony oooowicdź
na swoje p lania
Dzwony wzywały wiernych na
Mszę św Tony łowił uchem ich
dźwięki wchodząc w olwailą
bramę kościelnego podwórza
Jakże pamiętał le dźwięki dono-śne!
Jakże znal ten biały kośció-łek
ten ołtarz sczerniałym na
krzyżu Chrystusem! Nie wiele
tu się zmieniło
Diońcia z młodszymi dziećmi
siadła w Jawie mąż Piotrek i
Tony stanęli pod ścianą Tony
czul że cały kościół patrzy na
niego na jego miejskie zagra-niczne
ubranie elegancką zimo-wą
jesionkę kapelusz skórzane
rękawiczki Poczuł się nieswojo
drażniło go lo oglądanie Oparł
się o ścianę ale ściana była wil-gotna
— odsunął się Gdy za-dzwonił
dzwonek od ołtarza To-ny
spojrzał na błotnistą podło-gę
Wyjął chusteczkę by przy
klękaniu podłożyć ją pod kola-no
i w tej chwili zrozumiał że
wszyscy go obserwują Schował
chusteczkę i ukląkł w biocie
Przejęła go wilgoć i chłód
"Będzie mnie znów rw£'ło w
kościach" — pomyślał z rozpa-czą
Rad był kiedy wyszli wresz-cie
przed kościół Niektórzy kła-niali
się gościowi zdalcka inni
podchodzili by się z nim przy-witać
Brońcia podprowadziła ja- -
(Dokończenie 70 str 44)
przez gońców co koń wyskoczy
do Metz ażeby zemstą nacieszyć
serce i oczy ukochanej żony
Brunehildy
Jeszcze tylko parę godzin ci
żyć Fredcgondo!
Boi się Mdleje Peł-za
po ziemi Ratujcie! Ucieka-ją
dworzanie pochowały się
dworki Wr przerażeniu wybiega
z komnaty na zamek za bramę
gdzieś gdzieś byle dalej!
Oszalały z trwogi wzrok jej na-potyka
spojrzenie dwu par oczu
szarych — szklistych i niebies-kich
— promiennych
Zna tych dwu chłopców' Nie-raz
razem z dworkami śmiała
się z ich spojrzeń o litość i ła-skę
żebrzących
— Kochacie mnie? Tak?
— Pozwala całować ręce szaty
usta
— Słuchajcie'
I cni — ci dwaj młodzi chłop-cy
— wielbią bohatera Sygebcr-t-a
Ale kochają ją
— A jeżeli zginiecie — szep-ce
— sto mszy każę księżom od-prawić
za duszę każdego z was
1?
- NY
kąś starą kobietę w kożuszku i
chustce zawiązanej pod brodą
Twarz jej poorana bla głębo-kimi
zmarszczkami siwe kosmy-ki
włosów wymykały się spod
chustki Przy uśmiechu brako-wało
paru górnych zębów
— Poznajesz Antoś
Nie poznawał Dopiero te cie-mne
oczy nasunęły straszną
myśl "To jest Wcronka? Ta
zniszczona pomarszczona przy-sadzista
babina lo jego Wcron-ka?
Opanował się i przywitał
już spokojnie
Wcronka nie wiedziała co po-wiedzieć
Tony leż nic wiedział
Brońcia zaczęła objaśniać wyda-rzenia
jej życia Owdowiała nie-domaga
z- - dziećmi kłopoty W
końcu i ona umilkła
— No jedziemy dzieciaki rą
głodne — uratował sytuację
szwagier
— Zajdźżc Antoś — powie-działa
Wcronka —'- - Mieszkam w
tym samym wiesz
Pokręcił się jeszcze Tony po
wsi parę dni Pogoda się zepsu-ła
i zaczął na dobre cierpieć na
reumatyzm Wreszcie któregoś
dnia wyjął walizki Zaczął prze-glądać
papiery Odłożył pasz-port
Piel rek jak zwykle asystował
mu przy tej robocie Wszystko
go ciekawiło
— O rety jaki długopis!
— Co takiego?
— No ten ołówek
— Ą bali point Podoba ci
się to gp sobie wcż
Chłopakowi zaiskrzyły się o-cz- y
— A"
lo jest dowód osobisty
--wuju? ~?- -
— To? Paszpoit Chcesz o- - bcreć?
Oglądał z ciekawością Próbo-wał
czytać angielski wymawia-jąc
po polsku Tony śmiał się
— A czy trudno nauczyć się
po amerykańsku?
— Pewnie że nie łatwo
— Ale ja się muszę naucyć
— A tobie lo po co?
Piotrek obejrzał się czy mat-ka
nie słyszy i nachylił się do
wuja:
— A lak myślę że ja do Ame-ryki
pojadę Będę pracoval w
fabryce jak wuj kupię sobie sa
mochód ubiorę się tak jak wuj
A potem wrócę
Tony popatrzył na chłopca
Znal ten pęd do świata do
lepszego życia I on fn preżył
Tak wyjedziesz w świat ale' czy
wrócisz? A nawet gdy wrócisz —
będziesz już obcym zamorskim
gościem Będą na ciebie patrzeć
jak na cudaka będą ci mówić
"wy" tam a "my tu" Zatracisz
smak barszczu nie polecisz już
w góry będzie ci strzykać w
kościach Dziewczyna zmieni się
w starą babę eh laka jest za-plata
— stracone diccińslwo
stracone sny młodości
— Jezusie! — wykrzyknęła
nagle Brońcia — dojrzawszy o-twa- rlą
walizkę — lo już zamy-ślasz
uciekać?
¥ ¥
W konsulacie kanadyjskim
siedziała przy maszynie młoda
panienka Wstała gdy Tony
wszedł Podał jej' paszport
— Czy pan wraca już do Ka-nady?
Tony nie odpowiedział odrazu
Na ścianie naprzeciw dojrzał du-ży
granatowy kalendarz Białymi
literami napis głosił: Bank of
Montreal Uczuł ogarniające go
wzruszenie i wilgoć w oczach
— Tak do domu wracam do
domu
l2-3ł-32I-2&I-2-łJXIJ?2lłłI-i3:-3SaJI-I'S25J3a3
kochali ja
Krzyczy
miejscu
Radośnie brzmią rogi Uciekł
z pola Childeryk król Neuslrii
Górą Austrazja! Górą Sygebcrt!
Na tarczach go podnoszą upoje-ni
panowie frankońscy Triumf!
Triumf!
Wiem dwa miecze zaślnily w
słońcu krwią się zalała piękna
jasnowłosa głowa zwycięzcy na
ziemię runęło bohaterskie poło-żne
ciało Lecz w tejże chwili
do stóp jego padły — dziesiątka-mi
mieczów przebite — dwa in-ne
ciała Śmierć zaszkliła paro
niebieskich oczu opromieniła
szare
Płacze w Metz Brunehilda W
Paryżu triumfuje Frcnegonda
W objęciach króla Childeryka —
a gdy nie widi — to w ramio-nach
przygodnych kochanków
cieszy się jak piękne jest życic
i władza! Nie grozi jej głowic
miecz pięknego dzielnego Sy-geber- ta
Spi w ziemi śpi na
wieki — a ona żyje żyje za
sprawą tych którzy swym ży-ciem
opłacili jej życie bo ko-chali
ją
Teodor Parnicki
WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ?A'CZE'N W RADOSNYM
DNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU
SLE SWCJ KLIENTELI I CALTTJ POLONU
Mecenas John King QC
ADWOKAT OBROŃCA NOTARIUSZ
40 Quccn St
w i muw n i j jm niMUfwyiw)p'i mi hm i ni ni
Sł Catharines 4-94- 17
yJJ Diiio radości z unurji ŚWIĄT BOŻEGO' NARODZENIA
{£ i DUyO WlżO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy
ANDRES '
W (JUALITY FOOTWKAR'
ar Kup praktyczny prezent swoim najbliższym
Pantofle — buty — kalosze" '
JA Najnowsze fasony —-'du- ży wybór dla dzieci
ftj 80 King St East LO 3-87-
44 Beamsville Ont
$? Moc- - serdccznycJb życzeń
Ir świątecznych i noworocznych
Vd ' s J W BUCK & SON %
$ (CLIFFORD B RUSSNELL)
)§ FUNERAL DIRECTORS FURNITURE DEALERS
yft 21 King St East Beamsvillc Oni 24 King St Ecst i Tel LO 3 7762
U WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ZYGZE'N W RADOSNYM
% UNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU
T &LE SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII
liBFUELrf
"MorHtprGIUn
iufcjift'
'%mW
y£eatons
6iccłłłigc
ST CATHARINES FUEL OILS LTD I
W 51 Dunkirk SI Catharines Tel MU 5-65-
11 ift
Hi: !
WESOŁYCH ŚWIĄT
tl l POMYŚLNEGO NOWEGO-ROK- U ti CAŁEJ POLONII SKŁADA
(y? Homer Salvace & Auto Wreckers Lłd w
$ Wlaśc J OSTROWSKI jfy
J( Cushman Rd St Catharines
mi
TV
Rd
W
H
MU 4-18-
74
- NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
z okazji Świąt
BUZEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU
iklada
JOHN KOLBUC ORKIESTRA
-- 1 Na zabiwy wesela przyjęcia -
Vl7 15 Chalmcrs Cr Tel MU 4 6166 Sł Catharines Onf
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ' --
RADOSNYCH ŚWIĄT
SKŁADAJĄ SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII
Vcsi St Całhąrines Jewellers
'"'vV' — pierścionki' — diamenty
Gwarantowana naprawa zegarków
Właic7 Jj- - GAŁECKI
54 Sł Paul Sł W "Sł Całhąrines
Tel~MU
MU 5-57-
29
SSSSSSSSSSSśSaSSgfiSgCSffiRR- -
V
L i
x
I
!
1
El
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 20, 1961 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1961-12-20 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000151 |
Description
| Title | 000440b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | cr"w r"-"J- ry plŁ-f- (f 5T" ""ttfST" p - Ł - v? 4! S - - #łł -- — "-- " —MyiY'VMyrłwlMw''1w w wrVJ'wrn SgggS&g? STR 45 "ZWIĄZKOWIEC"— BOŻE NARODZENIE (X-ma- s) 1961 r ŻYCZENIA Z ST CATHARINES I BARBARA GŁOGOWSKA ŻYCZENIA Z ST CATHARINES $ x!?r-PS"~""~"S'!SW'Kttti!ii-!y-G fef& m iftól WM W O feprt-ówss- r Wcsojtt SwmjI Rożcjo Narodzenia i szczęśliwego Nowcyo Rolni życzy bicym Klientom i calcj Polonii tT"M np- -i n- -4 Tjti n IMkm2arZZo VCif£iłTAKU£jl _ — — — — okazji Świąt Bożego Narodzenia NOWEGO ROKU składa iiajbcideczuicjse życenia HOMESTEAD BAKERY (Smaczne domowego wyrobu "donuls") 25 Maywood Ave 66 1 --£ł [HS Phsna Mliucl lrC SMVC V° Z 1 — St Catharines Ont V SERDECZNE ŻYCZENIA jty PRZYJEMNYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA ft7 DUŻO SZCZĘŚCIA NOWYM ROKU życy 5lZ W KITA'S BAKERY Jjj Wypiekamy chleby biały laowy &£ 274 Welland Ave £ł Catharines Tel MU 9841 tl t — -- —-- — — -- -- J WESOŁYCH WIAT J50ZEGO NARODZENIA SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO KOKU ( składa Sil vs88fe ?ivjx:'ł McGLENISTER & BRISSON PllOTOGKAPIlERS Wykonujemy wszelkie fologiafic ślubne handlowo i poilicly Church St Catharines Tol MU 4-17- 05 NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE NOWOROCZNE SWEJ KLIENTELI CAŁEJ POLONII zasj WALLACE'S Cilhoiines Fairvicw Mail Weilami — Niagara Falls Gift That IMeasc Comc Froni Wallaee's Si Catharines — Welland --~— — I A SI I I la St — — Niagara Falls Wcsolicli świąt Hożego Narodzenia Szczęśliwego Nowego Roku składa HOME OUTFITTING CO LTD Meble TV usysikie przj rządy domowego uzylku 316 St Pt„ St Catharines -- fł— Moc serdecznych życzeń świątecznych i noworocznych Udada DELICATESSEN towary importowane i miejscowe St Catharines S I li j I tftT W żylni 5 if i ora — łS Kiedy --wreszcie nacieszyli się sobą Tony spojrzał przez ramię Brońci na tego nieznanego mu szwagra Stał z tyłu czekając spokojnie aż się brat z siostrą przywitają Tony vyciągnąl do niego rękę którą tamten ser-decznie uścisnął Przywitał się z dziećmi — No to jedźmy bo mróz bierze — ponaglił szwagier Wyszli ze stacji i Tony aż przy- stanął z uciechy na widok fur-manki z parą koni Ejże kiedy lo on jechał takim wozem? Chy-ba ze dwadzieścia lat temu że-by' lo go koledzy z fabryki wi-dzieli! Siedząc na koźle Tony rozglą-dał się w lewo i w prawo Ja-kieś Wspomnienia poczęły nad-pływać z pamięci Ten potok mostek wzgórze w głębi Dyl pełen oczekiwania kiedy wjecha-li w obejście Szwagier zatrzy-mał konie zeskoczył z wozu a-l- e Tony nie ruszjl się Patrzjl Chata ta sama jaką zostawił tyl-ko sczerniała i jakby w ziemię nieco zapadła I drzewa z tylu z krzaków zmieniły się w olbrzy-my Przeniósł wzrok dalej Tam laki pola teraz przysypane śnie-giem i zarysy gór na tle nieba Z U udem opanował wzruszenie Drońcia wychodziła z siebie by ugościć lego kochanego choć mało pamiętnego brata Wycią-gnęła slól na środek przykryła obrusikicm — Dostaniesz barscz jakżcś sobie życzył Prawdziwy żiir ja-ki matka gotowała Darszcz na kwasie zabielany z kartoflami Smak len drażnił jego pamięć przez tyle lal Zjadł tego barszczu dwie miski i ma-sę innych rzeczy Wypytywał siostrę rozmawiał ze szwagrem żartował z dziećmi Szczególnie przypadł mu do serca najstar-szy siostrzeniec wyrostek Pa-trzył w zamorskiego gościa jak w leczę oglądał od stóp do gło-wy zrywał się by mu posłużyć Widać było że wuj oczarował go zupełnie Tony zmęczony wrażeniami najedzony nic mógł zasnąć lej nocy W izbic było duszno W dodatku kręciło go w żołądku Zapomniał --że ma unikać kwa-sów a tego barszczu zjadł aż dwie miski I poco Czy rzeczy-wiście mu ten barszcz smako-wał? Tony odrzuci! pierzynę i wstał Dyl cały spocony- - Poomacku do szedł do okienka co jaśniejszą plamą rysowało się w mroku Obmacał ręką po ramie ale nie znalazł zamknięcia Wiócil do łóżka Z samego rana obudziły go seply i jakiś ruch Dzieci obstą-piły łóżko i szeptem bo malka przykazała być cicho dzieliły się uwagami nad śpiącym wu-jaszkic- m Rad był kiedy wreszcie wy-ki cciwszy się od śniadania wy-szedł na dwór z nieodłącznym siostrzeńcem u boku — Piotrek pójdziemy na Lu-boń? Chłopak był golów — Ho ho ciągnie cię w góry — zaśmiała się od drvvi Broń-ci a Dzień bjł jasny powielre mroźne i czyste Raził w oczy roziskrzony w słońcu śnieg To-ny oddychał pełną piersią a ra-dość rozpierała go No lo wró-cił w swoje strony wrócił Po tylu latach tęsknoty oczekiwa-nia Wrócił w swoje dzieciń stwo w młodość Wspinali się ścieżką wzwyż Tą ścieżką którą kiedyś prze-biegał tyle razy jak len śmigły chłopak przed nim W miejscu gdzie ścieżka skręcała w las To-ny stanął i bacznie rozglądał się dokoła Tu gdzieś było "ich" miejsce Jego i Weroniki Tu stęsknieni kryli się przed ludź-mi Wcronka! Ta szczupła czar-nooka dziewczyna przez którą los zagnał go na drugą półku-lę A cóż oni byli winni że ją wydali nim wrócił z wojska? Za-brał ja jak swoją pierwszego dnia po powrocie ale wszyscy wszyscy stanęli przeciw niemu Musiał ją oddać Wcronka! Nie śmiał się o nią pylać w listach Żyje ona tu jeszcze? Jak wyglą-da? — Wuju idziemy? Ocknął się z rozmyślań i ru-szyli dalej Ścieżka poczęła te-raz piąć się wzwyż i Tony po-czuł jak mdleją mu negi a od-dech staje sie krótszy Parę ra-zy przysiadł dla odpoczynku W dodatku zaczął bcleć go krzyż — Chyba wrócimy Pietiek? — popatrzył na odległy szczyt i westchnął Bardzo się jednak zestarzał Nie zdobędzie już łubańskiego szczytu Wieczorem wyszli obaj ze szwa-grem Stary drewniany budynek dawniej nazywał się gospodą te-raz nosił urzędową nazwę restau-racji trzeciej klasy W sali by-ło tłoczno Wr słabym świetle wi-szących u sufitu żarówek błysz-czały twarze mężczyzn Nad sto-likami unosił się opar alkoholu i gorących oddechów Wylewnie powitali gościa Szczupły blon-dyn którego nazywali sekreta-rzem dostawił krzesła Ktoś wsadził Tony'cmu kieliszek w rękę — No jakże — zagaił sekre-tarz — bardzo się Amerykanie boją wojny? Tony był ostrożny Wiedział ze sprawozdań i z opowiadań tych co już byli w kraju: inny to świat inni ludzie inaczej my-ślą A sekretarz jakby się uwziął To zaczepił "imperialistów" to przygadał Anglii to znów jego zdaniem cały zachód prze do wojny Tony niewiele mówił ale czuł jak mu się żółć zbiera Kiedy wreszcie sekretarz obja-śnił ze znawstwem jak to w ra-zie potrzeby radzieckie rakiety zarzucą w kilka godzin Amery-kę Tony nic wytrzymał: — A wy myślicie — użł bez-wiednie lego "wy" — że Amery-kanie będą jak te barany w nie-bo patrzeli żeby im te bomby na łeb spadały?! To wy nie wie-cie że są stacje obserwacyjne w powietrzu nad morzem i nawet pod wodą? Niechby się tylko Rosjanie ruszyli — Z nami cały blok socjalis-tyczny! Nikt nas nic pobije! Tony popatrzył chwilę na ć-kietarz-a — Crazy — splunął i wyszedł naciskaiąc czapkę na głowę Wracał przez wieś W ciem-nym czystym niebie migotały gwiazdy Odpowiadały im świa-tełka w oknach chat rozsiadłych w dolinie Słychać było poszcze-kiwanie psów Spacer uspokoił go a myśli znów skieiowaly do czarnookiej Weronki Czy bardo się zmieni-ła? Czy by go ponala? Ale dopiero w niedzielny po-ranek znala1 Tony oooowicdź na swoje p lania Dzwony wzywały wiernych na Mszę św Tony łowił uchem ich dźwięki wchodząc w olwailą bramę kościelnego podwórza Jakże pamiętał le dźwięki dono-śne! Jakże znal ten biały kośció-łek ten ołtarz sczerniałym na krzyżu Chrystusem! Nie wiele tu się zmieniło Diońcia z młodszymi dziećmi siadła w Jawie mąż Piotrek i Tony stanęli pod ścianą Tony czul że cały kościół patrzy na niego na jego miejskie zagra-niczne ubranie elegancką zimo-wą jesionkę kapelusz skórzane rękawiczki Poczuł się nieswojo drażniło go lo oglądanie Oparł się o ścianę ale ściana była wil-gotna — odsunął się Gdy za-dzwonił dzwonek od ołtarza To-ny spojrzał na błotnistą podło-gę Wyjął chusteczkę by przy klękaniu podłożyć ją pod kola-no i w tej chwili zrozumiał że wszyscy go obserwują Schował chusteczkę i ukląkł w biocie Przejęła go wilgoć i chłód "Będzie mnie znów rw£'ło w kościach" — pomyślał z rozpa-czą Rad był kiedy wyszli wresz-cie przed kościół Niektórzy kła-niali się gościowi zdalcka inni podchodzili by się z nim przy-witać Brońcia podprowadziła ja- - (Dokończenie 70 str 44) przez gońców co koń wyskoczy do Metz ażeby zemstą nacieszyć serce i oczy ukochanej żony Brunehildy Jeszcze tylko parę godzin ci żyć Fredcgondo! Boi się Mdleje Peł-za po ziemi Ratujcie! Ucieka-ją dworzanie pochowały się dworki Wr przerażeniu wybiega z komnaty na zamek za bramę gdzieś gdzieś byle dalej! Oszalały z trwogi wzrok jej na-potyka spojrzenie dwu par oczu szarych — szklistych i niebies-kich — promiennych Zna tych dwu chłopców' Nie-raz razem z dworkami śmiała się z ich spojrzeń o litość i ła-skę żebrzących — Kochacie mnie? Tak? — Pozwala całować ręce szaty usta — Słuchajcie' I cni — ci dwaj młodzi chłop-cy — wielbią bohatera Sygebcr-t-a Ale kochają ją — A jeżeli zginiecie — szep-ce — sto mszy każę księżom od-prawić za duszę każdego z was 1? - NY kąś starą kobietę w kożuszku i chustce zawiązanej pod brodą Twarz jej poorana bla głębo-kimi zmarszczkami siwe kosmy-ki włosów wymykały się spod chustki Przy uśmiechu brako-wało paru górnych zębów — Poznajesz Antoś Nie poznawał Dopiero te cie-mne oczy nasunęły straszną myśl "To jest Wcronka? Ta zniszczona pomarszczona przy-sadzista babina lo jego Wcron-ka? Opanował się i przywitał już spokojnie Wcronka nie wiedziała co po-wiedzieć Tony leż nic wiedział Brońcia zaczęła objaśniać wyda-rzenia jej życia Owdowiała nie-domaga z- - dziećmi kłopoty W końcu i ona umilkła — No jedziemy dzieciaki rą głodne — uratował sytuację szwagier — Zajdźżc Antoś — powie-działa Wcronka —'- - Mieszkam w tym samym wiesz Pokręcił się jeszcze Tony po wsi parę dni Pogoda się zepsu-ła i zaczął na dobre cierpieć na reumatyzm Wreszcie któregoś dnia wyjął walizki Zaczął prze-glądać papiery Odłożył pasz-port Piel rek jak zwykle asystował mu przy tej robocie Wszystko go ciekawiło — O rety jaki długopis! — Co takiego? — No ten ołówek — Ą bali point Podoba ci się to gp sobie wcż Chłopakowi zaiskrzyły się o-cz- y — A" lo jest dowód osobisty --wuju? ~?- - — To? Paszpoit Chcesz o- - bcreć? Oglądał z ciekawością Próbo-wał czytać angielski wymawia-jąc po polsku Tony śmiał się — A czy trudno nauczyć się po amerykańsku? — Pewnie że nie łatwo — Ale ja się muszę naucyć — A tobie lo po co? Piotrek obejrzał się czy mat-ka nie słyszy i nachylił się do wuja: — A lak myślę że ja do Ame-ryki pojadę Będę pracoval w fabryce jak wuj kupię sobie sa mochód ubiorę się tak jak wuj A potem wrócę Tony popatrzył na chłopca Znal ten pęd do świata do lepszego życia I on fn preżył Tak wyjedziesz w świat ale' czy wrócisz? A nawet gdy wrócisz — będziesz już obcym zamorskim gościem Będą na ciebie patrzeć jak na cudaka będą ci mówić "wy" tam a "my tu" Zatracisz smak barszczu nie polecisz już w góry będzie ci strzykać w kościach Dziewczyna zmieni się w starą babę eh laka jest za-plata — stracone diccińslwo stracone sny młodości — Jezusie! — wykrzyknęła nagle Brońcia — dojrzawszy o-twa- rlą walizkę — lo już zamy-ślasz uciekać? ¥ ¥ W konsulacie kanadyjskim siedziała przy maszynie młoda panienka Wstała gdy Tony wszedł Podał jej' paszport — Czy pan wraca już do Ka-nady? Tony nie odpowiedział odrazu Na ścianie naprzeciw dojrzał du-ży granatowy kalendarz Białymi literami napis głosił: Bank of Montreal Uczuł ogarniające go wzruszenie i wilgoć w oczach — Tak do domu wracam do domu l2-3ł-32I-2&I-2-łJXIJ?2lłłI-i3:-3SaJI-I'S25J3a3 kochali ja Krzyczy miejscu Radośnie brzmią rogi Uciekł z pola Childeryk król Neuslrii Górą Austrazja! Górą Sygebcrt! Na tarczach go podnoszą upoje-ni panowie frankońscy Triumf! Triumf! Wiem dwa miecze zaślnily w słońcu krwią się zalała piękna jasnowłosa głowa zwycięzcy na ziemię runęło bohaterskie poło-żne ciało Lecz w tejże chwili do stóp jego padły — dziesiątka-mi mieczów przebite — dwa in-ne ciała Śmierć zaszkliła paro niebieskich oczu opromieniła szare Płacze w Metz Brunehilda W Paryżu triumfuje Frcnegonda W objęciach króla Childeryka — a gdy nie widi — to w ramio-nach przygodnych kochanków cieszy się jak piękne jest życic i władza! Nie grozi jej głowic miecz pięknego dzielnego Sy-geber- ta Spi w ziemi śpi na wieki — a ona żyje żyje za sprawą tych którzy swym ży-ciem opłacili jej życie bo ko-chali ją Teodor Parnicki WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ?A'CZE'N W RADOSNYM DNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU SLE SWCJ KLIENTELI I CALTTJ POLONU Mecenas John King QC ADWOKAT OBROŃCA NOTARIUSZ 40 Quccn St w i muw n i j jm niMUfwyiw)p'i mi hm i ni ni Sł Catharines 4-94- 17 yJJ Diiio radości z unurji ŚWIĄT BOŻEGO' NARODZENIA {£ i DUyO WlżO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy ANDRES ' W (JUALITY FOOTWKAR' ar Kup praktyczny prezent swoim najbliższym Pantofle — buty — kalosze" ' JA Najnowsze fasony —-'du- ży wybór dla dzieci ftj 80 King St East LO 3-87- 44 Beamsville Ont $? Moc- - serdccznycJb życzeń Ir świątecznych i noworocznych Vd ' s J W BUCK & SON % $ (CLIFFORD B RUSSNELL) )§ FUNERAL DIRECTORS FURNITURE DEALERS yft 21 King St East Beamsvillc Oni 24 King St Ecst i Tel LO 3 7762 U WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH ZYGZE'N W RADOSNYM % UNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU T &LE SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII liBFUELrf "MorHtprGIUn iufcjift' '%mW y£eatons 6iccłłłigc ST CATHARINES FUEL OILS LTD I W 51 Dunkirk SI Catharines Tel MU 5-65- 11 ift Hi: ! WESOŁYCH ŚWIĄT tl l POMYŚLNEGO NOWEGO-ROK- U ti CAŁEJ POLONII SKŁADA (y? Homer Salvace & Auto Wreckers Lłd w $ Wlaśc J OSTROWSKI jfy J( Cushman Rd St Catharines mi TV Rd W H MU 4-18- 74 - NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA z okazji Świąt BUZEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU iklada JOHN KOLBUC ORKIESTRA -- 1 Na zabiwy wesela przyjęcia - Vl7 15 Chalmcrs Cr Tel MU 4 6166 Sł Catharines Onf NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ' -- RADOSNYCH ŚWIĄT SKŁADAJĄ SWEJ KLIENTELI I CAŁEJ POLONII Vcsi St Całhąrines Jewellers '"'vV' — pierścionki' — diamenty Gwarantowana naprawa zegarków Właic7 Jj- - GAŁECKI 54 Sł Paul Sł W "Sł Całhąrines Tel~MU MU 5-57- 29 SSSSSSSSSSSśSaSSgfiSgCSffiRR- - V L i x I ! 1 El |
Tags
Comments
Post a Comment for 000440b
