000557 |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
w 1 — — " - J ' vi- -' li- -
--NR 69 „ZWIĄZKOWIEC SIBftPIBŃ (Autfuit) wforelc 6 - W t STft 7
Szkoły oryginalnych fachowców
Do czasów drugiej wojny
światowej złodziejstwo by-ł- o
traktowane przynajmniej
przez ' samych złodziei jako
zawód pow ażny szacow ny
wiekowa tradycją rządzący
sie swoimi wlasnymi niepisa-nymi
prawami i etyką Nic
przeto dziwnego że od „zawo-dowców"
wymagano nie tyl-k- o
wrodzonego talentu ale
odpowiedniego przy gotowa-nia
i wyszkolenia w obranej
gałęzi sztuki złodziejskiej
Celowi temu służyło szkole-nie
adeptów bądź jako „ter-minatorów"
przy asach zło-dziejskiej
profesji bądź też
w szkołach złodziejskich
Polscy złodzieje na ogół nie
lubili szkolić się zbiorowo —
jesteśmy wszak narodem in-widualist- ów
Stąd w War-szawie
niewiele takich „uczel-ni"
notują kroniki Kandydat
na złodzieja raczej wybierał
sebie doświadczonego facho-wca
któremu się opłacał ped
którego kieiunkiem zdobywał
„wiedzę" i nabywał doświad-czenia
W Warszawie w końcu
ubiegłego stulecia najbar-dziej
znanym „nauczycielem"
„kieszonkowców" bjl niejaki
II który prowadził zawodo-wą
szkołę „doliniarską" przy
ulicy NLskiej ów II zajmo-wał
wybitne stanowisko w
światku złodziejskim był bo-wiem
jedynym nabywcą kra-dzionych
papierów wartościo-wych
Na tym procederze ro-bił
do czasu świetne intere-sy
Przyszła jednak „wpadka"
i trzeba było „posiedzieć"
-- Uf ' '" y"':V '-- ":
: - ™CvT
i„}~%sZ''Ą
k v-VA-J"'
'
V1' v x" '
' " V w „
-- miMiiispnmiiiiFMiiM
Danuta w
Mostwin
iao
Copyright:
afaiiiiiiiiiiiiiiiawiiiiiiiniiniiM
Kiedy odpokutował karę do
końca postanowił bezwzględ-nie
wycofać się z czynnego
udziału w złodziejskich inte-resach
zająć się natomiast
szkoleniem nowego narybku
Załcżył przeto zawodową
szkołę złodziejską
Oprócz nauki czytania pi-sania
i racłymków głównym
przedmiotem była sztuka do-liniarstw- a"
— nauka wycią-gania
z kieszeni portmonetek
zegarków wyjmowania z kra-watów
bardzo wtedy mod-nych
i bardzo nieraz kosztow-nych
szpilek Na uczniów
przyjmowano do szkoły koe-dukacyjnej
— na wiele
lat przed I wojną — dzieci od
10 roku życia Trzeba także
dedać że przyjmowano tu
przede wszystkim sieroty bez
żadnej opieki lub dzieci zło-dziei
odsiadujących karę Tyl-ko
czasem przyjmowano ucie-kinierów
z „terminu" którzy
zbroiwszy coś poważniejszego
rezygnowali z nauki rzemiosła
i ze strachu przed majstrem
rodzicami lub w ogóle kara
szukali schronienia na margi-nesie
społeczeństwa
W szkole tej kurs nauki
trwał lata Prócz wspom-nianych
przedmiotów naucza-no
także wytrwałości — uczeń
przy największym biciu nie
miał prawa nawet zapłakać
musiał tez wytrzymywać naj
iprzeróżniejsze tortury ćwi-czenia
te miały chronić adep-tów
pred „wyśpiewywaniem"
policji prawdy i „zasypywa-niem"
siebie i towarzyszy
Oprócz nauk teoretycznych
Srwwmi TWtfHfwywf w-łwMwacjrjft--
ww j~flcft?wvłKrK'r
'
-- "-'
i - S V
li ~ i mSmmmT''"
$lnPiHvJ9SBMMPCT9MBn
S@ftBIV:
V-'- ! '5n r v t
? V
a ma4X-- v
Ui-iv-v
0ŁOSXJSNC' tiv4vkV(iivs i w
BtóBR AMIK" iesF'ofrcialńr"maskot'ą"Olfmpiad7 1976 Arnik jest
to nazwa bobra w języku Algonquian szczepów indiańskich
których język był podstawą większości wszystkich innych ich
'plemion
Canada Weekly Photo
5V jfl+y+SSlfl-tl+sfZfl- !
3
ową
już
dwa
raiiiiiiiiiiiiiifflwiM
B
Przedruk wzbroniony
Institute Litteraire S A R L
— Szalenie mi się podobało jak mnie
pani zwymyślała Nic nie mogłem z tego
zrozumieć Ale słowo daję postanowiłem
panią odszukać odkupić bluzkę
— Nie potrzeba Tylko niech pan na
przyszłość uważa Bo tak pędzicie rozpy-chacie
się jakby się paliło
— OK zgadzam się Tylko to jest Ame-ryka
nikt nie ma czasu Niech mnie pani
jeszcze trochę zwymyśla
Ale Joasia nic Milczy Tyle by chciała
powiedzieć taka jak mawiał Michał wy-gadana
a tu angielszczyzna język jej ta-muje
Oparła się o siedzenie Ciepło Je-dzie
sobie do szpitala samochodem tłuc
się autobuse mnie potrzebuje I nagle mo-'ż- e
pod wpływem ciepła a może niedawne-go
szoku zderzenia z doktorem Armstron-gie-m
— zrozumiała A tak jasno wyraź-nie
że aż krzyknęła:
— Temperatura!
— Yes? — spojrzały na nią rogowe oku-lary
— Temperatura! — podskoczyła doktor
Joasia aż głową uderzyła o niski volks-wagenow- y
sufit — że też ja wcześniej nie
wpadłam na to! No przecież to takie pro-ste!
— Co się stało? Uderzyła się pani? Co
ja znowu takiego zrobiłem?
Rozpromieniona szczęśliwa zaczęła mu
(bezładnie tłumaczyć o mitochondriach i en-- i
zymie o doświadczeniu o swojej niedaw-nej
rozpaczy i że właśnie teraz przed l chwilą
Stanęli na czerwonym świetle Zdjął
i okulary patrzył na nią
— Teraz przed chwilą przyszło' mi to
do głowy gdybym pana nie spotkała
doktorze to może męczyłabym się cały
dzień To dzięki panu Tkank you thank
you very much indeed!
— To jednak coś dzięki mnie Musimy
to uczcić Have a dinner urith me to-nigh- t!
światło się zmieniło Włożył okulary
Ale' spojrzenie zostało przy Joasi I "cho-ciaż
nie patrzył uż a tylko' skoncentrowa-ny
na drodze czekał na jej odpowiedź Jo-asia
czuła' jak rumieniec zza uszu rozlewa
się na policzki na czoło jia szyję Myśla-!a-:'
Historia nie z tej ziemi historia nie
ziej ziemia Prosi mniena obiad ten ten"
— Pójdziemy? —= spytał
i wyżej omówionych ćwiczeń
teoretyczno-praktycznyc- h od-bywały
się też ćwiczenia pra-ktyczne
w samym „zawo-dzie"
ćwiczono pod kierun
kiem „nauczyciela" na zaba-wach
i loteriach publicznych
urządzanych w Ogrodzie Sas-kim
lub na targowisku za
Żelazną Bramą Na tych wy-cieczkach
znajdował się także
„odpalacz" któremu natych-miast
oddawano zdobyty łup
aby w razie „wpadunku" nie
mieć przy sobie obciążają-cych
dowodów
„Uczniowie" w taki właśnie
sposób opłacali pobierane na-uki
poza tym bowiem nie
płacili wpisowego a nawet
dostawali pełne utrzymanie
po kilku „stojąc na stan-cjach
u siedmiu stowarzyszo-nych
starych złodziei W gwa-rze
złodziejskiej adeptów
tych nazywano „szczeniaka
mi"
W 1909 roku carska policja
kryminalna wykryła „szkołę
złodziejską" przy ulicy Gęsiej
77 Przełożony tej „skarbni-cy
wiedzy" a jednocześnie
jedyny jej wykładowca na
specjalnych manekinach w-ykładał
niezawodne sposoby
okradania przechodniów Wó-wczas
uczęszczało do szkoy
7 chłopców-- 14 letnich i jedna
dziewczyna przysłana aż z Ło-dzi
w celu wydoskonalenia
się w „zawodzie" „Profesor"
uważał że najpojętniejszymi
uczniami są dzieci Z ich
„ćwiczeń praktycznych" czer-pał
zresztą niemałe zyski
Rzecz cała ujawniła się gdy
złapano kilku adeptów na go-rącym
uczynku Władza z
właściwą sobie troską zaopie-kowała
się wówczas zarówno
„profesorem" jak i jego
wszystkimi „wychów ankamr'
W połowie 1925 roku pra-sa
warszawska zamieściła
opis wykrytej przez policję
szkoły złodziejskiej przy uli-cy
Krochmalnej w mieszka-niu
niejakiej Szachrockiej
kobiety leciwej bo prawie
stuletniej przeto popularnej
w świecie przestępców już od
wielu lat Szachrocka prowa-dziła
internat dla słuchaczy
szkoły którzy po teoretycz-nych
wykładach ruszali w
miasto na zajęcia praktyczne
Uzyskane tą drogą łupy od-dawano"
„"próf esorowf"r- - leń
lwią część zatrzymywał sobie
jako słusznie należne „czes-ne"
za naukę część przeka-zywał
„mamie' Szachrockiej
iiiiiąwiiiiiiiiiiik
$$&$&SV5&'SX&!X%X
— Paris
UW y? U? irnH B °
A
Zza zakrętu ulicy wieżowiec szeroko-rondoweg- o
kapelusza uchylił dziesiątkami
okiennych monokli izerknął zaczepnie: Jo-asiu
Jo-asi- u how-d- o yoii-do- ? A cień dziew-czyny
na samym szczycie podskoczył w
cowboyskim kankanie: Hi sister!
— Thank you very much — szepnęła
— Dziękuję tak czy dziękuję nie?
Myślała: Historia nie z tej ziemi
— A może ma już pani datę z jakimś
polskim bohaterem U was każdy albo
przynajmniej co drugi mężczyzna jest bo-haterem
Prawda?
— Kobiety też
— Surę No to co bohaterko?
— Dziękuję tak — powiedziała Myśla-ła:
Co też ja wyprawiam? Zwariowałam!
Ale to zupełnie sympatyczny człowiek Po-winnam
poznać Amerykanów — Dziękuję
tak doktorze Armstrong
— Nazywam się John Jak pani na imię?
— Joasia ł
— Charming But how do you spelfit?
— Dżej-o-- ej Nie nie najlepiej niech
pan powtórzy: Jo-a-s- ia
— Za trudne Czy wystarczy na począ-tek
tylko "Jo"? — Nie nie musi pan powtórfzyć wszyst-ko
— John
— Powtórz wszystko John
— Nauczysz mnie wieczorem Jo będę
się uczył po polsku
Myślała: Historia nie z tej ziemi I już
' szpital! Już zajechaliśmy tak szybko Szpi-tal
stał wsparty ciężko p ulicę i patrzył % na' zegarek Minęli go przejechali na dru-gą
stronę" i zatrzymali się za ogrodzonym
drucianym parkanem parking lot
— Mam dyżur do 730 Zajadę po cie-bie
Jo gdzie mam zajechać?
— 2715 Mayburry Avenue
— O 8-m- ej? Mogę być 'już za piętnaście
ósma
— Za' piętnaście ósma będę- - czekała
tam na przystanku Uśmiechnął się: — r0!K
Dopiero gdy wyszedł z samochodu mogła
mu się lepiej przypatrzeć Był to wysoki
silnie zbudowany mężczyzna pewnie nie-wiele
starszy odJiiej Mimo chłodnego dnia
miał na sobie tylko nieprzemakalną kurt-kę- s
Otworzył jej drzwiczki wyciągnął rękę
na koszty prowadzenia „stan-cji"
a pozostała reszta dosta-wała
się pilnym uczniom
Policja rewidując lokal
„szkoły" znalazła krawiecki
manekin którym posługiwa-no
się w charakterze „pomo-cy"
naukowej „Profesor"
tłumaczył jednak że jest to
jego własna pomoc do wyko-nywania
zawodu a faktycznie
był wykwalifikowanym kraw-cem
Nietrudno było jednak
stwierdzić że nad krawiec-czyzn- ę
przekładał zawód
„profesora" w gałęzi wiedzy
raczej nie pochwalanej przez
społeczeństwo
W carskiej Rosji znane by-ły
nie tylko szkoły ale nawet
akademie złodziejskie Jedna
z nich mieściła sie w Jeka-tierynosław- iu
— dzisiejszym
Dniepropietrowsku Akade-mia
ta dzieliła się na szereg
wydziałów" Kandydat mógł
wec w zależności od uzdol-nień
i powołania wybrać so-bie
specjalizację Mógł się
kształcić na kasiarza" „szo-penweldziarz- a" „doliniarza"
czy „mojkarza" — złodzieja
usypiacza Interesujące jest
ze specjalność „klawisznika"
uważano tam za najniższy sto-pień
wtajemniczenia
Jeszcze do 1939 roku istniał-y
dzielnice cieszące się sławą
„złodziejskich" ze względu
na profesję uprawianą przez
spory procent mieszkańców
Zaliczano do nich Annopol
Targówek Grochowską Poli-cja
z reguły wiedziała gdzie
szukać złodzieja nie mówiąc
o tym że „robotę" tęższycn
fachowców bezbłędnie rozpo-znawała
po cechach indywi-dualnych
Dziś sytuacja zmieniła się
radykalnie Nie ma szkół zło-dziejskich
nie ma „fachow-ców'
uprawiających „zawód"
według swoistych zasad i re-guł
przestrzegających zawo-dowego
„honoru" Dziś są
amatorzy „partolący robotę"
nie przestrzegający żadnych
zasad chećby tylko zasad
złodziejskiej etyki Są to zwy-kł-e
„oprychy" i chuliganeria
którym szanujący się złodziej
ręki by nie podał Dawne
„szacowne' bractwo wyginę-ło
wymarło lub rozlazło się
po całym świecie Pozostali
nieliczni a i ci nie czują
gruntu pod nogami Zburzą
ruderą na Targówku gdzie
złodziej z dziada pradziada
do te£ pory mieszkał i dadzą
muprzydziar-na- " nowg-iiTIesz- -'
kanie gdzieś na Mokotowie
Nic tu znajomego ani miejsc
ani ludzi Inny zapisuje się
do spółdzielni mieszkaniowej
i zrywa z dawnym życiem ciec i ośmioro dzieci trudnili
Wykruszają się tradycje koń- - się „doliniarstwem" W rodzi-cz- y
się fach „rodzinny" nie tej bardzo skądinąd bo-Dzie- ci nie chcą być złodzie- - gobojnej panował zwyczaj
jami że na Wigilię każdy musiał
Niekiedy tylko spotkać wnieść swój udział do obrzę-możn- a
„ostatnich Mohikai dowej wieczerzy Sprawą „ho-nów- "
Do 'niedawna żyła nanoru" było zaś aby ten udział
żoliborzu rodzina gdzie oj- - pochodził z kradzieży
inuia
Powszechnie to już znany
i historycznie bezsporny fakt
ze bohaterska postawa Alber-ta
I — króla Belgów miała
niemalże decydujący wpływ
na stanowisko Wielkiej Bry-tanii
podczas I wojny świato-wej
i konsekwentnie na jej
dalsze losy W dniu niemiec-kiego
napadu na broniącą
swojej neutralności Belgię (4
sierpień 1914 r) Wielka Bry-tania
wypowiedziała wojnę
Niemcom
Mała zaledwie 100-tysięcz-- ąa
armia belgijska pod wo-dzą
swojego heroicznego kró-la
wystarczająco długo sta-wiała
opór napastnikowi by
dać Francji możność na jakie
takie zgromadzenie wojsk i
obrony Paryża przed okupa-cja-
Jednakże Belgia zapłaciła
ogromną cenę za swoją nie-ugiętoś- ć
Trzy tygodnie później
Niemcy zajęli jej stolicę
i mszcząc się za doznany za-wód
i opór w całym kraju z
każdego miasta miasteczka i
wsi pozostawiali truiny i zgli-szcza
żaden kraj nigdy po-przednio
w historii wojen
nie poniósł tak strasznych
strat jakie poniosła Belgia
już w pierwszych miesiącach
wojny Po zwycięskim zakoń-czeniu
tej wojny Stany Zjed-noczone
Ameryki Północnej
nie zwlekały ani tygodnia
czasu z pośpieszeniem pomo-cy
dla głodującej ludności i
zniszczonego kraju
yJRSGSSwSSSSooSSJjoGSGsS
pomagając wysiąść z samochodu ruchem
tak bezpośrednim i koleżeńskim że Joasia
zapomniała o ''historii nie z tej ziemi" i
czując pod stopami twardy grunt parking
lot'u powiedziała najnaturalniej i po raz
pierwszy w życiu wymawiając poprawnie
"th":
— Thank you John
— Może jednak o ósmej — powiedział
— Mogę się spóźnić i nie chcę żebyś cze-kała
na dworze
— O ósmej — zgodziła się
Spojrzał na zegarek
— Przepraszam — powiedział — jes-tem
już spóźniony Do zobaczenia! — U-śmiech-nął
się spojrzał na Joasię krótkim
uważnym spojrzeniem i wydawało jej się
że zauważył wszystko przydługi płaszcz
ciężkie zimowe buty szalisko zakrywające
pół twarzy potargane włosy nie upudro-wan- y
nos całą jej niezręczność zmiesza-nie
i radość którą starała się ukryć jej
okulary w drucianej ramce które powin-na
zmienić na inne stanowczo zmienić na
inne bardziej twarzowe
— Jo-a-s- ia — powiedział
Odwrócił się szybko Przebiegł jezdnię
nie czekając na zatrzymanie ruchu Po
drugiej stronie na chodniku odwrócił się
jeszcze podniósł rękę Ffunął schodami do
drzwi szpitalnego budynku Zniknął
Stała patrzyła na ruchliwe drzwi szpi-tala
którymi ktoś co chwila wchodził i wy-chodził
Jej uniesiona na pożegnanie ręka
opadła A może zakpił ze mnie? Może nie
przyjedzie? Zimowe słońce wyciągnęło rę-kę
spoza szpitalnego dachu i pogłaskało
Joasię po okularach Zdjęła je przymknęła
oczy
Z czego ja się cieszę? Ach prawda zna-lazłam
enzym To odprężenie reakcja A
jeśli to prawda? Jeżeli naprawdę mnie za-prosił?
I pójdę z nim dziś wieczór na
obiad? W 'tym palcie? W tej sukience?
Z tymi potarganymi włosami? i
Michał nawet -- w okresie narzeczeństwa
nie zapraszał jej na obiad do restauracji
Jedli zawsze w stołówce zakładowej A po-tem
mieszkali razem z jego rodziną w od-najętym
od jego rodziców pokoju jadło
się przy wspólnym stole przy którym zaw-sze
wybuchały awantury Co to za przyjem-ność
restauracja? — mawiał Michał" — W
stołówce zjesz to samo i taniej Dojdzie do
tego że człowiek będzie i połykał odpowie-dnią
ilość pigułek: węglowodany proteiny
tłuszcze i witaminy A gdy próbowała go-tować
w domu narzekał: strata czasu na
pichcenie i szorowanie garów Mnie i tak
wszystko jedno co jem
Zaprosił mnie na obiad! A1 jeżeli to pra-wda?
Ojej a jeżeli to prawda? No prze-cież
zaprosił mnie i coś mi się wydaje coś
czuję że 'to naprawdę Zeszła z parking
lot Spojrzała na szpital postąpiła krok na-przód
'stanęła Zawróciła
i ruszyła "w stro-nę
miasta Zdjęła' szal i beret wiatr' roz-wiewał
enzym to już
Król Albert I z małżonką
Elżbietą wybrali się osobiście
do Waszyngtonu celem wy-rażenia
swojej wdzięczności
Po'dczas przyjęć przygoto-wano
wyjazd królewskiej pa-ry
do Mount Vernon miejsca
śmierci i wiecznego spoczyn-ku
Jerzego Washingtona
pierwszego prezydenta USA
Po przyjeździe na miejsce w
świcie królewskiej nastąpiła
głęboka konsternacja Adiu-tant
królewski zapomniał za-brać
z sobą mowę napisaną
dla króla na tę okazję Posta-wiony
w tej głęboko amba-rasując- ej
sytuacji małomów-ny
i nieśmiały kroi Albert
nie stracił nic ze swojej kró-lewskiej
godności Podszedł
do grobu Washingtona i sta-nął
w pełni milczenia Cała
świta królewska poszła w sia-dy
króla i stała w milczeniu
Moment ten podjęty został
przez cała prasę i społeczeń-stwo
amerykańskie jako for-ma
najwyższego hołdu złożo-nego
pamięci ich prezydenta
przez bohaterskiego króla i
jego orszak — MINUTA MIL-CZENIA
Od tego czasu i tej okazji
dla uczczenia najbardziej so-lemn- ej
chwili prosi się o mi-nutę
milczenia W każdej po-dobnej
minucie mimo woli
składany jest hołd heroicz-nemu
królowi który zapoczą-tkował
ten sposób publiczne-go
wyrażania czci
Cass
i
Wydawnictwo Kalendarzyka-lnformator- a uprzejmie zawia-damia
że już przygotowuje do druku treść Kalendarzyka
na rok 1976 Prosimy bardzo Organizacje i Instytucje po-lonijne
o przejrzenie 'informacji podanych o nich w Kalen-darzyku
i jeżeli są jakieś zmiany nadesłanie ich do popra-wy
które będą mogły być uwzględnione jeżeli otrzymamy
je przed końcem września br
Poprawki nadsyłać do:
POCKET CALENDAR PUBLICATIONS
1638 BLOOR ST WEST
Toronto Ontario M6P 4A8 r$ssssssssss
jejwło"syrZiialazłam
milczenia
Stankiewicz-Wiśniews- ki
awladomienie prośba
teraz wszystko gfupstwo wiem co robić
No patrzcie znalazłam enzym!
Idzie Joasia ulicą wspinającą się stromo
aż do skwerku a tam z potężnego cokołu
kamienny Washington mrugnął do niej
kamiennym okiem:
— Welcome!
— Przecież coś mi się od życia nale-ży
— tłumaczy Joasia
— Free Country!
— No to dlaczego nie mogę pójść z tym
lekarzem na kolację?
— Wolność dla każdego niezależnie od
rasy wyznania i płci
— Tak mało mam rozrywek i powin-nam
nauczyć się po angielsku
— Ja jako ojciec tego kraju daję ci mo-je
ojcowskie pozwolenie
— Jako Polka jednak powinnam zacho-wać
godność i dystans więc może nie na-leżało
— Tylko nie zaczynaj z polskością na
Pułaskim straciłem grube dolary
— Ale to przecież nic złego więc chy-ba
— Niech ci Statua Wolności przyświeca
i od czasu do czasu znicz swój dyskretnie
ręką zakrywa
— Tylko że ja nic o nim nie wiem i on
też mnie właściwie nie zna
— Wszyscy tu równi One Nation
— Jak już to już! Pójdę do fryzjera
kupię sobie sukienkę i inne majtki W
tych mi jakoś cholernie gorąco
To była gospoda za miastem Log cabin
Opasana półkolem lasu wsparta o trzy
czarne świerki — olbrzymy przerastające
jej dach Błękitne jej światła padały na
High Way Na dziedzińcu spały strudzone
samochody Ich sen " był czujny strzegły
ciszy gospody Dotarli tu po jeździe dłu-giej
plątaniną dróg i wiejskich alej mija-jąc
krzykliwe przedmieścia pełne zgiełku
neonów j puste obszary późnojesiennyćh
pól aby tu wpaść w ciszę niespodziewaną
łagodnie szemrzącą Po chrupkim chłodzie
wieczoru ciepło wnętrza: ścian wybitych
drzewem bocznych lamp o stłumionym
świetle świec na stolikach w niebieskich
szklanych kloszach i ogień na wielkim ce-glanym
kominku Siedziała wpatrzona w
tańczący przed nią płomyk świecy milczą-ca
chociaż przecież w samochodzie mówi-ła
nieustannie o Zakładzie pracy swojej w
Zakładzie ale tu stawała się coraz bar-dziej
świadoma obecności Johna swojej
chęc'i spojrzenia na niego i jego wzroku
który ją obejmował w całości krytykował
pewnie zawiedziony może że ją tu zapro-sił
bo przecież~wiedziała dobrze nie było
w niej nic nadzwyczajnego i jeszcze te o-kul- ary
okulary w drucianej ramce A John
uśmiechnięty- - pewny siebie zawadiacki
oparty jednym Tamieniem o stolik prze-chylony
ku niej patrzył Zdjęła okulary
— Jak ty inaczej wyglądasz — powie-dzia- Ł
Gangi przestępcze w Japonii
Jeszcze do niedawna na
jednym z wieżowców w cen-trum
Tokio wisiał niepozorny
szyld głoszący ze mieści sę
tu siedziba MaUubakai —
Towarzystwa Igieł Sosno-wych
Biura tego towarzystwa
niczym nie różniły sie od se-tek
innych biYir handlowych
Te same urodziwe sekietaiki
telefony maszynistki czy za-pracowani
urzędnicy I trud-no
"doprawdy było przypu-szczać
że w rzeczywistości za
tynin niewmn ni bznesem
kryje się jedna z najwięk-szych
w Japonii gangster-skich
band zaimujących sę
handlem narkotykami gra-bieżą
szantażem i działalno-ścią
bojów karską
Idy lhczne Tow arzy stw o Igieł
Sosnowych szczególnie zasłu-żyło
sie na polu — jakby to
powiedzieć — gangsteryzmu
politycznego Szef bandy Ui-fr- o
Fujita nader chętnie
przyjmował zlecenia na rcz-praw- y
z głosiciclrmi niebez-piecznych
my sir' i „w w roto-wyd- r
idei" co w praktyce
oznaczało tłumienie strakow
rozbiianie lewicowych de-monstracji
prześladowana
postępowych działaczy polity-cznych
i dziennikarzy Ziesz
tą jeden z punktów statutu
Matsubakai mówił bez ogró-dek:
organizacja stara sę
przeszkodzić infiltracji komu-nizmu
do środowiska mło
dzieży walczy o aktywne po- budzenie ducha patriotyz-mu"
Dziś nie ma juz szyldu zli-kwidowano
biura a szef to-warzystwa
siedzi za kratkami
skazany za uchylanie się cd
płacenia podatków W czasie
jego nieobecnści rozgorzała
krwawa walka o władzę i ban-da
rozbita wewnętrznie roz-padła
się A raczej sama roz-wiązała
się — co odbyło się
z typowo japońskim ceremo-niałem
i z udziałem oabuna
(szefa) Fujity specjalnie
zwolnionego czasowo na tę
uroczystość z więzienia
Towarzystwo1 Igieł Sosno-wych
przes'tało istnieć ale
pozostały inne bandy Bandy
te połączyły- - się ostatnio two-rząc
zbrodniczy syndykat na
wzór mafii ów gangsterski
syndykat liczący dziś wg
niepełnych obliczeń blisko
150000 członków prowadzi
coraz bardziej ożywioną i 'róż-norodną
działalność podpo-rządkowując
sobie całkowicie
przez szantaż wymuszenie
wielki „show byznes" restau-racje
kluby nocne kasyna
gry domy publiczne
W Kobe portowym mieście
Japonii zachodniej mieści
się główna kwatera Jamagu-cz- i
- Gumi największej orga-nizacji
świata przestępczego
Japonii która opanowała już
32 na 47 prowincji Stamtąd
z luksusowej willi byabuna
bandy płyną dyrektywy dla
3500 filii gangsterskich Ya-kuz- a
bowiem przestrzegają
surowo hierarchii i swego
przestępczego kodeksu Kto
cśmieli się naruszyć zasady
surowego regulaminu kończy
zwykle w odmętach Morza Ja-pońskiego
gdzie mafia wrzu-ca
trupy niewygodnych kon-kurentów
lub nieposłusznych
gangsterów
Silna więź grupowa lojal-ność
wobec starszych rangą
i dyscyplina — to przyczyny
(tak się w każdym razie ofi- -
225%SiS5tó
cialne głosi) nikłych rezultat-ów
wakli policji z przestęp-czym
syndykatem Mniej mó-wi
się o tym ze policja ja-pońska
niezbyt chętnie anga-żuje
się w rozgrywkę z mafią
I to nie tlko dlatego iż —
jak pisał korespondent „Sued-deutsch- e
Zeitung"' — „woli
ona uregulowana a tym sa-mym
widzialną działalność
kryminalną zrzeszeń aniżeli
nieobliczalną akcję przestęp-ców
nie zorganizowanych"
ale z innch bardziej istot-nych
jak się wydaje wzglę-dów
Rzeczą powszechnie znaną
są powiązania mafii z wielką
fmansjerą polityczna prawi-cą:
powiązania sięgające zre-sztą
jeszcze lat trzydziestych
bieżącego stuleca Wtedy to
icakcyjne koła wojskowe czę-sto
angażowały elementy
śwata podziemnego aby lik-widować
przeciwników w
mię boskego cesarza i czy-itoś- ci
narodu" Nie przypad-kiem
zapewne inicjatorem
pogodienia się i zjednoczenia
Lcznych giup gangsterskich bl Yslio Kodama aktywny
działacz zdelegalizowanej po
uoinie i później reaktywowa-nej
organizacji Czarnego
Smoka
AkUwność swoboda dzia-ł-ni- a
rosnące wpływy „yaku-za- "
w Kraju Wschodzącego
Słońca budzą zaniepokojenie
społeczeństwa japońskiego
W kraju szerzy się przestęp-czość
coraz częściej rozlegają
się strzały Gangsterzy likwi-dują
przeciwników nieraz tez
dekonują krwawych pora-chunków
między sobą „Do-póki
jednak nasze kola poli-tyczne
i finansowe dawać bę-dą
pieniądze organizacjom
gangsterskim dopóki będą
s e nimi wysługiwać — pisał
dziennik „Mainichi Daily
News" — dopóty nie może
być mowy o likwidacji zorga-nizowanej
przestępczości w
Japonii"
Policja w Tokio i innych
miast informuje częstokroć o
„nowej zdecydowanej" ofen-sywie
przeciwko yakuza Ak-cję'
taką prowadzono niemal
przez cały ubiegły rok Are-sztowano
podobno nawet kil-kanaście
tysięcy osób Nie-mniej
zaledwie przed kilku-nastu
dniami hamburski „Der
Spiegel" z niepokojem odno-tował
że działalność japoń-skich
gangsterów'-- przywodzi
na myśl czarne lata dwudzie-ste
w Chicago kiedy to prze-stępczy
gwałt i przemoc decy-dowały
niemal o wszystkim
Coraz więcej osób domaga
się rzeczywiście zdecydowa-nej
akcji przeciwko samowolf
oyabunów i ich podwładnych
Korespondent amerykań-skiego
tygodnika „Time"
przytacza wielce wymowne
nie wymagające komentarzy
wydarzenie Otóż niedawno w
eleganckim hotelu tokijskim
Takanawa" odbyła się nie-mal
królewska uczta Wy-twornie
ubrani gangsterzy
świętowali hucznie powrót z
więzienia jednego ze swych
hersztów Poinformowana o
tym policja włączyła się do
akcji i podjęła odpowiednie
kroki Poprosiła ona mianowi-cie
gangsterów by nie zakła-dali
tradycyjnych opasek z
nazwami band Mogłoby to
bowiem „popsuć nastrój go-ściom
hotelowym"
MALOWNICZE POPTY NEWFOUNDLAND położone "są na ska-list- ej
linii wybrzeży Wędkarstwo żeglarstwo różne inne sporty
wraz z" wyjątkową ich malowniczością tworzą znich idealne te-reny
spędzenia wakacji
"" Canadłan Cn crnment"Offlce"óT TouHśm 'Photo
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 26, 1975 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1975-08-26 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000616 |
Description
| Title | 000557 |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | w 1 — — " - J ' vi- -' li- - --NR 69 „ZWIĄZKOWIEC SIBftPIBŃ (Autfuit) wforelc 6 - W t STft 7 Szkoły oryginalnych fachowców Do czasów drugiej wojny światowej złodziejstwo by-ł- o traktowane przynajmniej przez ' samych złodziei jako zawód pow ażny szacow ny wiekowa tradycją rządzący sie swoimi wlasnymi niepisa-nymi prawami i etyką Nic przeto dziwnego że od „zawo-dowców" wymagano nie tyl-k- o wrodzonego talentu ale odpowiedniego przy gotowa-nia i wyszkolenia w obranej gałęzi sztuki złodziejskiej Celowi temu służyło szkole-nie adeptów bądź jako „ter-minatorów" przy asach zło-dziejskiej profesji bądź też w szkołach złodziejskich Polscy złodzieje na ogół nie lubili szkolić się zbiorowo — jesteśmy wszak narodem in-widualist- ów Stąd w War-szawie niewiele takich „uczel-ni" notują kroniki Kandydat na złodzieja raczej wybierał sebie doświadczonego facho-wca któremu się opłacał ped którego kieiunkiem zdobywał „wiedzę" i nabywał doświad-czenia W Warszawie w końcu ubiegłego stulecia najbar-dziej znanym „nauczycielem" „kieszonkowców" bjl niejaki II który prowadził zawodo-wą szkołę „doliniarską" przy ulicy NLskiej ów II zajmo-wał wybitne stanowisko w światku złodziejskim był bo-wiem jedynym nabywcą kra-dzionych papierów wartościo-wych Na tym procederze ro-bił do czasu świetne intere-sy Przyszła jednak „wpadka" i trzeba było „posiedzieć" -- Uf ' '" y"':V '-- ": : - ™CvT i„}~%sZ''Ą k v-VA-J"' ' V1' v x" ' ' " V w „ -- miMiiispnmiiiiFMiiM Danuta w Mostwin iao Copyright: afaiiiiiiiiiiiiiiiawiiiiiiiniiniiM Kiedy odpokutował karę do końca postanowił bezwzględ-nie wycofać się z czynnego udziału w złodziejskich inte-resach zająć się natomiast szkoleniem nowego narybku Załcżył przeto zawodową szkołę złodziejską Oprócz nauki czytania pi-sania i racłymków głównym przedmiotem była sztuka do-liniarstw- a" — nauka wycią-gania z kieszeni portmonetek zegarków wyjmowania z kra-watów bardzo wtedy mod-nych i bardzo nieraz kosztow-nych szpilek Na uczniów przyjmowano do szkoły koe-dukacyjnej — na wiele lat przed I wojną — dzieci od 10 roku życia Trzeba także dedać że przyjmowano tu przede wszystkim sieroty bez żadnej opieki lub dzieci zło-dziei odsiadujących karę Tyl-ko czasem przyjmowano ucie-kinierów z „terminu" którzy zbroiwszy coś poważniejszego rezygnowali z nauki rzemiosła i ze strachu przed majstrem rodzicami lub w ogóle kara szukali schronienia na margi-nesie społeczeństwa W szkole tej kurs nauki trwał lata Prócz wspom-nianych przedmiotów naucza-no także wytrwałości — uczeń przy największym biciu nie miał prawa nawet zapłakać musiał tez wytrzymywać naj iprzeróżniejsze tortury ćwi-czenia te miały chronić adep-tów pred „wyśpiewywaniem" policji prawdy i „zasypywa-niem" siebie i towarzyszy Oprócz nauk teoretycznych Srwwmi TWtfHfwywf w-łwMwacjrjft-- ww j~flcft?wvłKrK'r ' -- "-' i - S V li ~ i mSmmmT''" $lnPiHvJ9SBMMPCT9MBn S@ftBIV: V-'- ! '5n r v t ? V a ma4X-- v Ui-iv-v 0ŁOSXJSNC' tiv4vkV(iivs i w BtóBR AMIK" iesF'ofrcialńr"maskot'ą"Olfmpiad7 1976 Arnik jest to nazwa bobra w języku Algonquian szczepów indiańskich których język był podstawą większości wszystkich innych ich 'plemion Canada Weekly Photo 5V jfl+y+SSlfl-tl+sfZfl- ! 3 ową już dwa raiiiiiiiiiiiiiifflwiM B Przedruk wzbroniony Institute Litteraire S A R L — Szalenie mi się podobało jak mnie pani zwymyślała Nic nie mogłem z tego zrozumieć Ale słowo daję postanowiłem panią odszukać odkupić bluzkę — Nie potrzeba Tylko niech pan na przyszłość uważa Bo tak pędzicie rozpy-chacie się jakby się paliło — OK zgadzam się Tylko to jest Ame-ryka nikt nie ma czasu Niech mnie pani jeszcze trochę zwymyśla Ale Joasia nic Milczy Tyle by chciała powiedzieć taka jak mawiał Michał wy-gadana a tu angielszczyzna język jej ta-muje Oparła się o siedzenie Ciepło Je-dzie sobie do szpitala samochodem tłuc się autobuse mnie potrzebuje I nagle mo-'ż- e pod wpływem ciepła a może niedawne-go szoku zderzenia z doktorem Armstron-gie-m — zrozumiała A tak jasno wyraź-nie że aż krzyknęła: — Temperatura! — Yes? — spojrzały na nią rogowe oku-lary — Temperatura! — podskoczyła doktor Joasia aż głową uderzyła o niski volks-wagenow- y sufit — że też ja wcześniej nie wpadłam na to! No przecież to takie pro-ste! — Co się stało? Uderzyła się pani? Co ja znowu takiego zrobiłem? Rozpromieniona szczęśliwa zaczęła mu (bezładnie tłumaczyć o mitochondriach i en-- i zymie o doświadczeniu o swojej niedaw-nej rozpaczy i że właśnie teraz przed l chwilą Stanęli na czerwonym świetle Zdjął i okulary patrzył na nią — Teraz przed chwilą przyszło' mi to do głowy gdybym pana nie spotkała doktorze to może męczyłabym się cały dzień To dzięki panu Tkank you thank you very much indeed! — To jednak coś dzięki mnie Musimy to uczcić Have a dinner urith me to-nigh- t! światło się zmieniło Włożył okulary Ale' spojrzenie zostało przy Joasi I "cho-ciaż nie patrzył uż a tylko' skoncentrowa-ny na drodze czekał na jej odpowiedź Jo-asia czuła' jak rumieniec zza uszu rozlewa się na policzki na czoło jia szyję Myśla-!a-:' Historia nie z tej ziemi historia nie ziej ziemia Prosi mniena obiad ten ten" — Pójdziemy? —= spytał i wyżej omówionych ćwiczeń teoretyczno-praktycznyc- h od-bywały się też ćwiczenia pra-ktyczne w samym „zawo-dzie" ćwiczono pod kierun kiem „nauczyciela" na zaba-wach i loteriach publicznych urządzanych w Ogrodzie Sas-kim lub na targowisku za Żelazną Bramą Na tych wy-cieczkach znajdował się także „odpalacz" któremu natych-miast oddawano zdobyty łup aby w razie „wpadunku" nie mieć przy sobie obciążają-cych dowodów „Uczniowie" w taki właśnie sposób opłacali pobierane na-uki poza tym bowiem nie płacili wpisowego a nawet dostawali pełne utrzymanie po kilku „stojąc na stan-cjach u siedmiu stowarzyszo-nych starych złodziei W gwa-rze złodziejskiej adeptów tych nazywano „szczeniaka mi" W 1909 roku carska policja kryminalna wykryła „szkołę złodziejską" przy ulicy Gęsiej 77 Przełożony tej „skarbni-cy wiedzy" a jednocześnie jedyny jej wykładowca na specjalnych manekinach w-ykładał niezawodne sposoby okradania przechodniów Wó-wczas uczęszczało do szkoy 7 chłopców-- 14 letnich i jedna dziewczyna przysłana aż z Ło-dzi w celu wydoskonalenia się w „zawodzie" „Profesor" uważał że najpojętniejszymi uczniami są dzieci Z ich „ćwiczeń praktycznych" czer-pał zresztą niemałe zyski Rzecz cała ujawniła się gdy złapano kilku adeptów na go-rącym uczynku Władza z właściwą sobie troską zaopie-kowała się wówczas zarówno „profesorem" jak i jego wszystkimi „wychów ankamr' W połowie 1925 roku pra-sa warszawska zamieściła opis wykrytej przez policję szkoły złodziejskiej przy uli-cy Krochmalnej w mieszka-niu niejakiej Szachrockiej kobiety leciwej bo prawie stuletniej przeto popularnej w świecie przestępców już od wielu lat Szachrocka prowa-dziła internat dla słuchaczy szkoły którzy po teoretycz-nych wykładach ruszali w miasto na zajęcia praktyczne Uzyskane tą drogą łupy od-dawano" „"próf esorowf"r- - leń lwią część zatrzymywał sobie jako słusznie należne „czes-ne" za naukę część przeka-zywał „mamie' Szachrockiej iiiiiąwiiiiiiiiiiik $$&$&SV5&'SX&!X%X — Paris UW y? U? irnH B ° A Zza zakrętu ulicy wieżowiec szeroko-rondoweg- o kapelusza uchylił dziesiątkami okiennych monokli izerknął zaczepnie: Jo-asiu Jo-asi- u how-d- o yoii-do- ? A cień dziew-czyny na samym szczycie podskoczył w cowboyskim kankanie: Hi sister! — Thank you very much — szepnęła — Dziękuję tak czy dziękuję nie? Myślała: Historia nie z tej ziemi — A może ma już pani datę z jakimś polskim bohaterem U was każdy albo przynajmniej co drugi mężczyzna jest bo-haterem Prawda? — Kobiety też — Surę No to co bohaterko? — Dziękuję tak — powiedziała Myśla-ła: Co też ja wyprawiam? Zwariowałam! Ale to zupełnie sympatyczny człowiek Po-winnam poznać Amerykanów — Dziękuję tak doktorze Armstrong — Nazywam się John Jak pani na imię? — Joasia ł — Charming But how do you spelfit? — Dżej-o-- ej Nie nie najlepiej niech pan powtórzy: Jo-a-s- ia — Za trudne Czy wystarczy na począ-tek tylko "Jo"? — Nie nie musi pan powtórfzyć wszyst-ko — John — Powtórz wszystko John — Nauczysz mnie wieczorem Jo będę się uczył po polsku Myślała: Historia nie z tej ziemi I już ' szpital! Już zajechaliśmy tak szybko Szpi-tal stał wsparty ciężko p ulicę i patrzył % na' zegarek Minęli go przejechali na dru-gą stronę" i zatrzymali się za ogrodzonym drucianym parkanem parking lot — Mam dyżur do 730 Zajadę po cie-bie Jo gdzie mam zajechać? — 2715 Mayburry Avenue — O 8-m- ej? Mogę być 'już za piętnaście ósma — Za' piętnaście ósma będę- - czekała tam na przystanku Uśmiechnął się: — r0!K Dopiero gdy wyszedł z samochodu mogła mu się lepiej przypatrzeć Był to wysoki silnie zbudowany mężczyzna pewnie nie-wiele starszy odJiiej Mimo chłodnego dnia miał na sobie tylko nieprzemakalną kurt-kę- s Otworzył jej drzwiczki wyciągnął rękę na koszty prowadzenia „stan-cji" a pozostała reszta dosta-wała się pilnym uczniom Policja rewidując lokal „szkoły" znalazła krawiecki manekin którym posługiwa-no się w charakterze „pomo-cy" naukowej „Profesor" tłumaczył jednak że jest to jego własna pomoc do wyko-nywania zawodu a faktycznie był wykwalifikowanym kraw-cem Nietrudno było jednak stwierdzić że nad krawiec-czyzn- ę przekładał zawód „profesora" w gałęzi wiedzy raczej nie pochwalanej przez społeczeństwo W carskiej Rosji znane by-ły nie tylko szkoły ale nawet akademie złodziejskie Jedna z nich mieściła sie w Jeka-tierynosław- iu — dzisiejszym Dniepropietrowsku Akade-mia ta dzieliła się na szereg wydziałów" Kandydat mógł wec w zależności od uzdol-nień i powołania wybrać so-bie specjalizację Mógł się kształcić na kasiarza" „szo-penweldziarz- a" „doliniarza" czy „mojkarza" — złodzieja usypiacza Interesujące jest ze specjalność „klawisznika" uważano tam za najniższy sto-pień wtajemniczenia Jeszcze do 1939 roku istniał-y dzielnice cieszące się sławą „złodziejskich" ze względu na profesję uprawianą przez spory procent mieszkańców Zaliczano do nich Annopol Targówek Grochowską Poli-cja z reguły wiedziała gdzie szukać złodzieja nie mówiąc o tym że „robotę" tęższycn fachowców bezbłędnie rozpo-znawała po cechach indywi-dualnych Dziś sytuacja zmieniła się radykalnie Nie ma szkół zło-dziejskich nie ma „fachow-ców' uprawiających „zawód" według swoistych zasad i re-guł przestrzegających zawo-dowego „honoru" Dziś są amatorzy „partolący robotę" nie przestrzegający żadnych zasad chećby tylko zasad złodziejskiej etyki Są to zwy-kł-e „oprychy" i chuliganeria którym szanujący się złodziej ręki by nie podał Dawne „szacowne' bractwo wyginę-ło wymarło lub rozlazło się po całym świecie Pozostali nieliczni a i ci nie czują gruntu pod nogami Zburzą ruderą na Targówku gdzie złodziej z dziada pradziada do te£ pory mieszkał i dadzą muprzydziar-na- " nowg-iiTIesz- -' kanie gdzieś na Mokotowie Nic tu znajomego ani miejsc ani ludzi Inny zapisuje się do spółdzielni mieszkaniowej i zrywa z dawnym życiem ciec i ośmioro dzieci trudnili Wykruszają się tradycje koń- - się „doliniarstwem" W rodzi-cz- y się fach „rodzinny" nie tej bardzo skądinąd bo-Dzie- ci nie chcą być złodzie- - gobojnej panował zwyczaj jami że na Wigilię każdy musiał Niekiedy tylko spotkać wnieść swój udział do obrzę-możn- a „ostatnich Mohikai dowej wieczerzy Sprawą „ho-nów- " Do 'niedawna żyła nanoru" było zaś aby ten udział żoliborzu rodzina gdzie oj- - pochodził z kradzieży inuia Powszechnie to już znany i historycznie bezsporny fakt ze bohaterska postawa Alber-ta I — króla Belgów miała niemalże decydujący wpływ na stanowisko Wielkiej Bry-tanii podczas I wojny świato-wej i konsekwentnie na jej dalsze losy W dniu niemiec-kiego napadu na broniącą swojej neutralności Belgię (4 sierpień 1914 r) Wielka Bry-tania wypowiedziała wojnę Niemcom Mała zaledwie 100-tysięcz-- ąa armia belgijska pod wo-dzą swojego heroicznego kró-la wystarczająco długo sta-wiała opór napastnikowi by dać Francji możność na jakie takie zgromadzenie wojsk i obrony Paryża przed okupa-cja- Jednakże Belgia zapłaciła ogromną cenę za swoją nie-ugiętoś- ć Trzy tygodnie później Niemcy zajęli jej stolicę i mszcząc się za doznany za-wód i opór w całym kraju z każdego miasta miasteczka i wsi pozostawiali truiny i zgli-szcza żaden kraj nigdy po-przednio w historii wojen nie poniósł tak strasznych strat jakie poniosła Belgia już w pierwszych miesiącach wojny Po zwycięskim zakoń-czeniu tej wojny Stany Zjed-noczone Ameryki Północnej nie zwlekały ani tygodnia czasu z pośpieszeniem pomo-cy dla głodującej ludności i zniszczonego kraju yJRSGSSwSSSSooSSJjoGSGsS pomagając wysiąść z samochodu ruchem tak bezpośrednim i koleżeńskim że Joasia zapomniała o ''historii nie z tej ziemi" i czując pod stopami twardy grunt parking lot'u powiedziała najnaturalniej i po raz pierwszy w życiu wymawiając poprawnie "th": — Thank you John — Może jednak o ósmej — powiedział — Mogę się spóźnić i nie chcę żebyś cze-kała na dworze — O ósmej — zgodziła się Spojrzał na zegarek — Przepraszam — powiedział — jes-tem już spóźniony Do zobaczenia! — U-śmiech-nął się spojrzał na Joasię krótkim uważnym spojrzeniem i wydawało jej się że zauważył wszystko przydługi płaszcz ciężkie zimowe buty szalisko zakrywające pół twarzy potargane włosy nie upudro-wan- y nos całą jej niezręczność zmiesza-nie i radość którą starała się ukryć jej okulary w drucianej ramce które powin-na zmienić na inne stanowczo zmienić na inne bardziej twarzowe — Jo-a-s- ia — powiedział Odwrócił się szybko Przebiegł jezdnię nie czekając na zatrzymanie ruchu Po drugiej stronie na chodniku odwrócił się jeszcze podniósł rękę Ffunął schodami do drzwi szpitalnego budynku Zniknął Stała patrzyła na ruchliwe drzwi szpi-tala którymi ktoś co chwila wchodził i wy-chodził Jej uniesiona na pożegnanie ręka opadła A może zakpił ze mnie? Może nie przyjedzie? Zimowe słońce wyciągnęło rę-kę spoza szpitalnego dachu i pogłaskało Joasię po okularach Zdjęła je przymknęła oczy Z czego ja się cieszę? Ach prawda zna-lazłam enzym To odprężenie reakcja A jeśli to prawda? Jeżeli naprawdę mnie za-prosił? I pójdę z nim dziś wieczór na obiad? W 'tym palcie? W tej sukience? Z tymi potarganymi włosami? i Michał nawet -- w okresie narzeczeństwa nie zapraszał jej na obiad do restauracji Jedli zawsze w stołówce zakładowej A po-tem mieszkali razem z jego rodziną w od-najętym od jego rodziców pokoju jadło się przy wspólnym stole przy którym zaw-sze wybuchały awantury Co to za przyjem-ność restauracja? — mawiał Michał" — W stołówce zjesz to samo i taniej Dojdzie do tego że człowiek będzie i połykał odpowie-dnią ilość pigułek: węglowodany proteiny tłuszcze i witaminy A gdy próbowała go-tować w domu narzekał: strata czasu na pichcenie i szorowanie garów Mnie i tak wszystko jedno co jem Zaprosił mnie na obiad! A1 jeżeli to pra-wda? Ojej a jeżeli to prawda? No prze-cież zaprosił mnie i coś mi się wydaje coś czuję że 'to naprawdę Zeszła z parking lot Spojrzała na szpital postąpiła krok na-przód 'stanęła Zawróciła i ruszyła "w stro-nę miasta Zdjęła' szal i beret wiatr' roz-wiewał enzym to już Król Albert I z małżonką Elżbietą wybrali się osobiście do Waszyngtonu celem wy-rażenia swojej wdzięczności Po'dczas przyjęć przygoto-wano wyjazd królewskiej pa-ry do Mount Vernon miejsca śmierci i wiecznego spoczyn-ku Jerzego Washingtona pierwszego prezydenta USA Po przyjeździe na miejsce w świcie królewskiej nastąpiła głęboka konsternacja Adiu-tant królewski zapomniał za-brać z sobą mowę napisaną dla króla na tę okazję Posta-wiony w tej głęboko amba-rasując- ej sytuacji małomów-ny i nieśmiały kroi Albert nie stracił nic ze swojej kró-lewskiej godności Podszedł do grobu Washingtona i sta-nął w pełni milczenia Cała świta królewska poszła w sia-dy króla i stała w milczeniu Moment ten podjęty został przez cała prasę i społeczeń-stwo amerykańskie jako for-ma najwyższego hołdu złożo-nego pamięci ich prezydenta przez bohaterskiego króla i jego orszak — MINUTA MIL-CZENIA Od tego czasu i tej okazji dla uczczenia najbardziej so-lemn- ej chwili prosi się o mi-nutę milczenia W każdej po-dobnej minucie mimo woli składany jest hołd heroicz-nemu królowi który zapoczą-tkował ten sposób publiczne-go wyrażania czci Cass i Wydawnictwo Kalendarzyka-lnformator- a uprzejmie zawia-damia że już przygotowuje do druku treść Kalendarzyka na rok 1976 Prosimy bardzo Organizacje i Instytucje po-lonijne o przejrzenie 'informacji podanych o nich w Kalen-darzyku i jeżeli są jakieś zmiany nadesłanie ich do popra-wy które będą mogły być uwzględnione jeżeli otrzymamy je przed końcem września br Poprawki nadsyłać do: POCKET CALENDAR PUBLICATIONS 1638 BLOOR ST WEST Toronto Ontario M6P 4A8 r$ssssssssss jejwło"syrZiialazłam milczenia Stankiewicz-Wiśniews- ki awladomienie prośba teraz wszystko gfupstwo wiem co robić No patrzcie znalazłam enzym! Idzie Joasia ulicą wspinającą się stromo aż do skwerku a tam z potężnego cokołu kamienny Washington mrugnął do niej kamiennym okiem: — Welcome! — Przecież coś mi się od życia nale-ży — tłumaczy Joasia — Free Country! — No to dlaczego nie mogę pójść z tym lekarzem na kolację? — Wolność dla każdego niezależnie od rasy wyznania i płci — Tak mało mam rozrywek i powin-nam nauczyć się po angielsku — Ja jako ojciec tego kraju daję ci mo-je ojcowskie pozwolenie — Jako Polka jednak powinnam zacho-wać godność i dystans więc może nie na-leżało — Tylko nie zaczynaj z polskością na Pułaskim straciłem grube dolary — Ale to przecież nic złego więc chy-ba — Niech ci Statua Wolności przyświeca i od czasu do czasu znicz swój dyskretnie ręką zakrywa — Tylko że ja nic o nim nie wiem i on też mnie właściwie nie zna — Wszyscy tu równi One Nation — Jak już to już! Pójdę do fryzjera kupię sobie sukienkę i inne majtki W tych mi jakoś cholernie gorąco To była gospoda za miastem Log cabin Opasana półkolem lasu wsparta o trzy czarne świerki — olbrzymy przerastające jej dach Błękitne jej światła padały na High Way Na dziedzińcu spały strudzone samochody Ich sen " był czujny strzegły ciszy gospody Dotarli tu po jeździe dłu-giej plątaniną dróg i wiejskich alej mija-jąc krzykliwe przedmieścia pełne zgiełku neonów j puste obszary późnojesiennyćh pól aby tu wpaść w ciszę niespodziewaną łagodnie szemrzącą Po chrupkim chłodzie wieczoru ciepło wnętrza: ścian wybitych drzewem bocznych lamp o stłumionym świetle świec na stolikach w niebieskich szklanych kloszach i ogień na wielkim ce-glanym kominku Siedziała wpatrzona w tańczący przed nią płomyk świecy milczą-ca chociaż przecież w samochodzie mówi-ła nieustannie o Zakładzie pracy swojej w Zakładzie ale tu stawała się coraz bar-dziej świadoma obecności Johna swojej chęc'i spojrzenia na niego i jego wzroku który ją obejmował w całości krytykował pewnie zawiedziony może że ją tu zapro-sił bo przecież~wiedziała dobrze nie było w niej nic nadzwyczajnego i jeszcze te o-kul- ary okulary w drucianej ramce A John uśmiechnięty- - pewny siebie zawadiacki oparty jednym Tamieniem o stolik prze-chylony ku niej patrzył Zdjęła okulary — Jak ty inaczej wyglądasz — powie-dzia- Ł Gangi przestępcze w Japonii Jeszcze do niedawna na jednym z wieżowców w cen-trum Tokio wisiał niepozorny szyld głoszący ze mieści sę tu siedziba MaUubakai — Towarzystwa Igieł Sosno-wych Biura tego towarzystwa niczym nie różniły sie od se-tek innych biYir handlowych Te same urodziwe sekietaiki telefony maszynistki czy za-pracowani urzędnicy I trud-no "doprawdy było przypu-szczać że w rzeczywistości za tynin niewmn ni bznesem kryje się jedna z najwięk-szych w Japonii gangster-skich band zaimujących sę handlem narkotykami gra-bieżą szantażem i działalno-ścią bojów karską Idy lhczne Tow arzy stw o Igieł Sosnowych szczególnie zasłu-żyło sie na polu — jakby to powiedzieć — gangsteryzmu politycznego Szef bandy Ui-fr- o Fujita nader chętnie przyjmował zlecenia na rcz-praw- y z głosiciclrmi niebez-piecznych my sir' i „w w roto-wyd- r idei" co w praktyce oznaczało tłumienie strakow rozbiianie lewicowych de-monstracji prześladowana postępowych działaczy polity-cznych i dziennikarzy Ziesz tą jeden z punktów statutu Matsubakai mówił bez ogró-dek: organizacja stara sę przeszkodzić infiltracji komu-nizmu do środowiska mło dzieży walczy o aktywne po- budzenie ducha patriotyz-mu" Dziś nie ma juz szyldu zli-kwidowano biura a szef to-warzystwa siedzi za kratkami skazany za uchylanie się cd płacenia podatków W czasie jego nieobecnści rozgorzała krwawa walka o władzę i ban-da rozbita wewnętrznie roz-padła się A raczej sama roz-wiązała się — co odbyło się z typowo japońskim ceremo-niałem i z udziałem oabuna (szefa) Fujity specjalnie zwolnionego czasowo na tę uroczystość z więzienia Towarzystwo1 Igieł Sosno-wych przes'tało istnieć ale pozostały inne bandy Bandy te połączyły- - się ostatnio two-rząc zbrodniczy syndykat na wzór mafii ów gangsterski syndykat liczący dziś wg niepełnych obliczeń blisko 150000 członków prowadzi coraz bardziej ożywioną i 'róż-norodną działalność podpo-rządkowując sobie całkowicie przez szantaż wymuszenie wielki „show byznes" restau-racje kluby nocne kasyna gry domy publiczne W Kobe portowym mieście Japonii zachodniej mieści się główna kwatera Jamagu-cz- i - Gumi największej orga-nizacji świata przestępczego Japonii która opanowała już 32 na 47 prowincji Stamtąd z luksusowej willi byabuna bandy płyną dyrektywy dla 3500 filii gangsterskich Ya-kuz- a bowiem przestrzegają surowo hierarchii i swego przestępczego kodeksu Kto cśmieli się naruszyć zasady surowego regulaminu kończy zwykle w odmętach Morza Ja-pońskiego gdzie mafia wrzu-ca trupy niewygodnych kon-kurentów lub nieposłusznych gangsterów Silna więź grupowa lojal-ność wobec starszych rangą i dyscyplina — to przyczyny (tak się w każdym razie ofi- - 225%SiS5tó cialne głosi) nikłych rezultat-ów wakli policji z przestęp-czym syndykatem Mniej mó-wi się o tym ze policja ja-pońska niezbyt chętnie anga-żuje się w rozgrywkę z mafią I to nie tlko dlatego iż — jak pisał korespondent „Sued-deutsch- e Zeitung"' — „woli ona uregulowana a tym sa-mym widzialną działalność kryminalną zrzeszeń aniżeli nieobliczalną akcję przestęp-ców nie zorganizowanych" ale z innch bardziej istot-nych jak się wydaje wzglę-dów Rzeczą powszechnie znaną są powiązania mafii z wielką fmansjerą polityczna prawi-cą: powiązania sięgające zre-sztą jeszcze lat trzydziestych bieżącego stuleca Wtedy to icakcyjne koła wojskowe czę-sto angażowały elementy śwata podziemnego aby lik-widować przeciwników w mię boskego cesarza i czy-itoś- ci narodu" Nie przypad-kiem zapewne inicjatorem pogodienia się i zjednoczenia Lcznych giup gangsterskich bl Yslio Kodama aktywny działacz zdelegalizowanej po uoinie i później reaktywowa-nej organizacji Czarnego Smoka AkUwność swoboda dzia-ł-ni- a rosnące wpływy „yaku-za- " w Kraju Wschodzącego Słońca budzą zaniepokojenie społeczeństwa japońskiego W kraju szerzy się przestęp-czość coraz częściej rozlegają się strzały Gangsterzy likwi-dują przeciwników nieraz tez dekonują krwawych pora-chunków między sobą „Do-póki jednak nasze kola poli-tyczne i finansowe dawać bę-dą pieniądze organizacjom gangsterskim dopóki będą s e nimi wysługiwać — pisał dziennik „Mainichi Daily News" — dopóty nie może być mowy o likwidacji zorga-nizowanej przestępczości w Japonii" Policja w Tokio i innych miast informuje częstokroć o „nowej zdecydowanej" ofen-sywie przeciwko yakuza Ak-cję' taką prowadzono niemal przez cały ubiegły rok Are-sztowano podobno nawet kil-kanaście tysięcy osób Nie-mniej zaledwie przed kilku-nastu dniami hamburski „Der Spiegel" z niepokojem odno-tował że działalność japoń-skich gangsterów'-- przywodzi na myśl czarne lata dwudzie-ste w Chicago kiedy to prze-stępczy gwałt i przemoc decy-dowały niemal o wszystkim Coraz więcej osób domaga się rzeczywiście zdecydowa-nej akcji przeciwko samowolf oyabunów i ich podwładnych Korespondent amerykań-skiego tygodnika „Time" przytacza wielce wymowne nie wymagające komentarzy wydarzenie Otóż niedawno w eleganckim hotelu tokijskim Takanawa" odbyła się nie-mal królewska uczta Wy-twornie ubrani gangsterzy świętowali hucznie powrót z więzienia jednego ze swych hersztów Poinformowana o tym policja włączyła się do akcji i podjęła odpowiednie kroki Poprosiła ona mianowi-cie gangsterów by nie zakła-dali tradycyjnych opasek z nazwami band Mogłoby to bowiem „popsuć nastrój go-ściom hotelowym" MALOWNICZE POPTY NEWFOUNDLAND położone "są na ska-list- ej linii wybrzeży Wędkarstwo żeglarstwo różne inne sporty wraz z" wyjątkową ich malowniczością tworzą znich idealne te-reny spędzenia wakacji "" Canadłan Cn crnment"Offlce"óT TouHśm 'Photo |
Tags
Comments
Post a Comment for 000557
