000312b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
r-- fl --rssw
Si siepbóiełlesżaąmcee-j-aowanyi""
(idea!
nnn-ci- i
Idla
dla mnie tez jarues tg~':d_ivatiako-- wiiecziae dmar-e-
IIMH- - „Al „„!!
no upiyHle 6UU" w :J:™£
seściu rnw" -- —-'
łojach Szczególnie pa- - £ n eh ru- -
1'oki w drogę Nie
„rioi-a-ć chwili Jak
i" :- -l vnr6l hvln
ei znaleźć się w do--
ociągał z odejś-a- ł
na
i? Dnebrałem się Ła- -
h-- zdarte i brudne portki
wwt-- :aez HT 0DrZi'uicim5 "" J~" "
do siebie samego uu
fsiata t
ja wyglądam! zoinicrz
i mnie nawiedzać na no- -
nliffości Czy mam pra- -
ozbjó się broni i mundu- -
jTamci — to icli sprawa J3u- -
ie własne ich rozgrzu&zjiu
niema w uo zio- -
cienia winy Ja jeanas
sprawę rozstrzygnąć w
fenia własnym A na to po- -
b'iecej czasu wajiepiej
j posiedzieć w wsi z je- -
BEn rt 1IUŁ iJJluaija irujvu- -
lipni sie na lepsze? Słaba
nadzieja na to ale — a
pasją zacząłem zrzucać z sie- -
peny i przywaziewai: z yo- -
i uoranie woj&nuwe opuj- -
na Eliasza nie bezpew--
[zdziwienia stwierdziłem że
[to samo
Uz bronią zawieszoną na
S
--znaleźliśmy się W cuugiej
tt mieazy rzeaami wyso- -
fwzgórz Szliśmy do najbliż-chat- y
odległej o 300 me- -
gospodynię zapyta- -
i nazwę wsi uyia to sonie--
Wola
VII
lJ"l
ani
się
lym
lej
Łieska Wola! Uświadomiłem
lUa ImiJo fn rvinrlvtnvnn tirin£
tW UJIO tU ULUULlt-lli- a jno króla ułos historii
i wdzierał się w nasze żało- -
ioleje losów Tym razem' by!
pos bezlitośnie urągający
i na cały świat sława Jana
i upokorzenie — trud--
r było wymyślić kontrast
□ej drastyczny
i
Zofia Nałkowska
czuł prawie ich oporu
wmwamrf
iTJL
wjcnam kocham cię po-- 1
zaciętymi zębami
całował jej usta Wszystko gi- -
za
razem nic czuł żadnei rozko- -
oraność
'(Wtórzył lo co wiedział:
im Cię
M Tak mały był ten jej spokój
Pem "
~"— '— '(
- ~u}
i
-
'
—
z
—
i
1 1? bjb? Jednak nie mviii sie
zmipn łn i „Au„ n- -
k ltil- - "
- lJL"J- r iuidid miekknsń w raminnarh
Postać stała się bliższa — i jakby
[ naprawdę — dostenna
Nopiero rozkosz Czyżby
HuwiuncK — jeszcze nie wie-że
to r~„i„ j Li vicpi UlUSiUi SZCZCJj' mil rinl„
!
:Josów
czole
e?Ja
s% Vldzi0P7nnffin rrlnn nmof
mnie
atkaną
Jblczysz?
hu
'znowu
Zcab aUlrr''"--
ouiiHiemą muosc
W układzie terenu spostrze-głem
coś co mnie zaniepokoiło
no Eliaszu! Ten
wąwóz odchodzący w lewo
To ml nie podoba Diabli wie-dzą
co się tam kryje Może nic
nie być ale mogą być jacyś
Niemcy
Wąwóz ten szedł równolegle
do naszej drogi Zbocza jego by-ły
gęsto zalesione pokryte krze
wami uawai aoory wgląd na
całą dolinę w której się znajdo-waliśmy
Było to znakomite
miejsce na placówkę czy gniaz-do
karabinów maszynowych
robić? zastanawia-łem
się
tym by można było odsko-czyć
w chwili gdy nas dojrzą
ukryć się nie było mowy Wró-cić
skąd przyszliśmy obrać in-ną
drogę? Nie! Gotów byłem
na wszystko tylko nie na bezce-lowe
przedłużanie włóczęgi Zre-sztą
w innej miejscowości mo- glibyśmy się znaleźć w położeniu
podobnym O tym aby na we- zwanie Niemców rzucić broń
podnieść ręce w górę nawet
myśleć nie chciałem Byłoby to
najgłupsze wszystkich zakoń-czenie
kariery wojennej Co
więc pozostaje? Chyba przygoto-wać
broń na wszelki wypadek
razie zaskoczenia otworzyć o-gi- eń dać się zatłuc Trzeba jed-nak
porozmawiać Eliaszem
Słuchajcie Eliasz mó-wię
tam może nikogo nie
być ale jeżeli siedzą to dla nas
"albo albo" Albo poddać się
albo kropić w nich Ja byłbym
raczej tym Co ryzy-kujemy?
Najnędzniejsze życie
jakie nas czeka Mnie ono nie
nęci A wy wiem co my- ślicie Powiem wam tylko jed-no:
nas Polaków chrześcijan cze-ka
ciężki ucisk Was żydów
wiele gorszy Ale decy-dujcie
sami Jak chcecie
Zrobię to co pan szef
powiedział zciszonym dobywa-jącym'"si- ę
ściszonej 'krtani gło-sem
Byłem tym wzruszony Poda-łem- 4
mu rękę Zdjęliśmy pasy
karabinowe ramienia odbez-pieczyliśmy
broń
Szliśmy przez to miejsce o-stroż- nie śledząc uważnie każde
poruszenie krzaka nie było
tam nikogo Odetchnęliśmy ul-gą
Razjeszcze los sprzyjał nam
Raz jeszcze niebezpieczeństwo
które było bardzo prawdopodob-ne
okazało się nieistniejącym
Los mimo wszystko sprzyjał
bronić?
strasznym serca Jak
uniesienie odbieraiace
jej onoru winrlział en
rozpętanych jego uczucia
Cichn r™ nnA
'e 2Cby musiał ie otwnnwć-- nocą- -
ian-- hJ"J leraZ
ih°y
P--7"iiJio"
tam
nie
Nie
Ukląkł głową
P°stał długą chwilę nie
miPlSra nio J — UIUIIIHIU
na na nnlir-Tkar--h
Patrzcie
drugim
jeszcze
łomocie
nfinruńoln
ubrania lekkie
Pomniał cM:„ -- _ t-i- J ' i EO oVl--n „„
O
za
ze
-- - -- ww uiuui jju wiuaiiii
Z
i
i
i
z
i
z
—
o
z i
z
z
1 rozkoszy Usiadł daleko od
nie
W
Nie mówisz nic Ja cię
fiła '"' zasKoezona
trochę smutna cho-:yjb- y uśmiechała!
j - - -- v awio powiedziała nie- -
Przy miał ją w obje- -
--s
—
— —
—
—
—
—
—
— —
t
i- -
SSJJowie jechali na i
fl Bn„s rwcn zapraszali ao
wuunad 'jeziorem Omski
rozchylonych 4
' " '
P
&§&3S BMW
'' ' WftZrsIPrt K?ttenjs 4viVJ73 _ 19fid '
_ „_ ' m y I B - —— =— i d {i
chGaotąspodBayrłz icnzneykał naoskjouliżczpnryzcehd
lmiśimesyzkapńocpórwzednikotórychspsopjroztyeknaiu-tamtych
jakaś duma i po- waga Ten miał chytre rozbie-jgaaknieś
handelZdwayjemiesinęny węszył
Poprosiliśmy go o gościnę do
następnego dnia na en rłipfnio
(zgodził się
tenGodrązcieoń pcroaśgnoędlimśmienyiłoabysięprzez
Gdyby zjawił się jakiś oddział
polski choćby w sile kompanii
Gospodarz obiecał nam dostar
czyć wiadomości
Postanowiliśmy odrazn nnnH
udaniem się na spoczynek zako-pać
broń Naoliwiliśmy ją i owi-nęliśmy
w nrube eałmm' Wv
szliśmy na Pod samą jego cow
nidwcuz poacnoazu
Odmierzyliśmy od niego
seraju poia iu KroKow
— Jeżelibyśmy mieli karabiny
wykopywać jutro — mówię —
to lepiej je zakopać
Ale nam już nie pozostanie
nic innego jak iść do domu W
takim razie niech pozostaną w
ziemi dopóki nie okażąsię
potrzebne
Ta myśl olśniła mnie
— Prawda! Że też nie przycho-dziło
mi dawniej do głowy! Na
nowe powstanie! powstanie
chyba będzie Bo przecież wszel-kie
mesjanizmy i cierpiętnictwo
o którym niedawno z niechęcią
myślałem powstanie to dwie
różne rzeczy Powstanie podnosi
godność ludzką
I nagle mrok niewoli który
ukazał się poprzednio wyo- braźni rozjaśnił się Już zupeł-nie
wróciłem do siebie
Trzeba jednak było wrócić do
sprawy zakopania broni
— A jeżeli te karabiny mają
zostać w ziemi na długo to trze-ba
zakopać je głęboko Powiedz
my dwa metry
iMiasz KiiKaKrotnie przemie
aeprzjtomny z gniewu szedł ku podziękował pewny że z zaproszenia
Gdy bił blisko nodniosła sie i lek- - nio skorzysta
yciągńełaprzed siebie dłonie Czvż-- I Oto — sobie — doskonałe
piała się Biorąc ją w obje- - rozstanie urządzone przez sani los
ie
cię —
eraz
"im
dech i
jedno
czuł nin
" Mo- -
JCKneła netami
Coś
'wei Ul--
m
uczul od- -
fałn
kolan
przez
Miała
u
%
się
Co
nam
2
ani
ii
"fll
—
niej
22
wieś
-- w
lj t a
H
i
= =— -
od
W
była
oczki że
pole
las
by
może
znów
Bo
mej
na i
rok
Nie
Nie
32
zapomni będzie
JÓZEF ŻMIGRODZKI
płytko
myślał
przerwy
wolny będzie wolny
cóż z tego że była jego
kochanką że bierna — trochę smutna
trochę — się na
wszystko
W' jej oczach
było zdziwienie wobec szału i
miłości By-ła
w jego
dająca sobą w
nie udziału Była na
nigdy nie
się zupełnie nigdy własna nig-dy
pewna
Sprawiała mu tym męki do-świadcza
się kobietę bierną i
bez Była tak obca ze
na iż "włedv" myśli o in
nym żema nim
Ale odjechała! Wtedy z
podziwem i że ona jest la-ka"
aż do dna —
i niz
sprostać może szalona dzika przyziem-na
miłość
Wtedy chwile
gdy żadną pieszczotą
mogąc nasycić swojej icsiuiuiy q
długo w jej twarz leżącą na jego
na z
fami na
ust
j' rnmnóvgł nmipysrihcrcacoei jemj ui™się™™!
nigdy nie' 1 przesycić
ciała paląca
Zanim się wiosna
To źle ta w Błnuu
niepojęty dla swych prac
dla swoich
Jego urlop o który starał się jak
żądny wywczasów ur-l„
op£caałkowńiipcwieatmnluiwzieresozptóąźnienie w cało
robót tak się
i'--
-- io on łn nie obcho- -
SiiSi
"'tilvMSS8B
'--"ZWIĄZ-KOWIEC"
do owego
dębu Spogląda! na słońce
ustalić się my-ślą
że będą jeszcze
Gdy dół był golów ułożyliśmy
na dnie jego z bro-nią
Znów cisnęły mi
się do oczów łzy na
Eliasza Jego wypukłe oczy też
były zamglone Siorpał nosem
Udaliśmy się do na-szego
gospodarza
się w siano i spaliśmy z
przerwami na posiłki
rana Posiłki
rzetelne Gospodarz —
przy całej swej — o-ka- zał się człowiekiem gościn-nym
Rano zdał nam z
w pomocniczo
wszyscy
wsi W powiecie całym nie było
już umundurowanych
na
liyiy jedynie zgrupowania jen- -
Trzeba było przystąpić do han-dlu
z
Dałem mu a że łakomie
spoglądał na mój pas wojsko
wy więc i ten pas Dostałem
ubranie o wiele lep-sze
od i 3 złote Ponad
to chleb i glon sera w
Był to 21
w swych
w drogę Dzień
był jeszcze ponury
poprzedni Po
dróg Jedna
z nich prowadziła do mostu na
Wiśle a potem w Radomskie
druga — w stronę Warszawy
Uścisnęliśmy sobie dłonie w
Słowa roztkliwiałyby
nas niepotrzebnie a
różnorodnych za sobą
aż nadto To co mieliśmy sobie
do pozostało w na-szych
Do końca mo-jego
życia i zapewne do końca
jego życia
Tak się z
Z wszystkich towarzyszy broni
jakich kiedykolwiek miałem był
to towarzysz najwierniejszy
Sprawdźcie prosimy
adresowy sprawdźcie czy
Wasza prenumerata jest opłacona Przy podany
jest i opłaconej prenumeraty
zwlekajcie ale jeszcze dziś wyślijcie czek lub
money order opłacając jeśli skończyła się
zmuszajcie wydawnictwa do wstrzymywania
pisma Chcemy bowiem służyć bez "naszym'
Prenumeratorom
WYDAWNICTWO "ZWIĄZKOWIEC"
Przemoże tęsl:notę
Ach teraz
zakłopotana godziła
cudnych było zalęknie-nie
jego
niezrozumiałej niemożliwej
rękach jak przedmiot bezdusz-ny
powodować ale ni-czym"
biorąca ze-wnątrz
własnej rozkoszy zapo-minająca
których
kochając
temperamentu
nnjniwnw}
poza kochanka
gdy wierzył
zachwytem
bardziej uduchowiona
bardziej subtelna tęskniąca temu
człowieka
pamiętał niepo]ęiuKu
zachwytu — nie
ramieniu powieki domkniętymi rzę- -
smutny deiiKatny poiusmiem
Beż oddać
chcącej zestąpić
słodyczą namiętności
skończyła poje-chał
prawda postąpił
zobojętniał
najpierwszych obowiązków
oficerek
przysługujący
kształcie pilnych odbije
rzał krokami dystans
by
kierunek Przejął
karabiny po- trzebne
gałgany
wewnątrz
'Spojrzałem
stodoły
Zagrzebaliś-my
krót-kimi
do
następnego dosta-waliśmy
chytrości
relację wy- wiadu którym u-czestni- czyli mieszkańcy
nigdzie
żołnierzy polskich wolności
wymiennego gospodarzem
zegarek
wzamian
tamtego
węzełku
września
Ruszyliśmy chłop-skich
kabatach
bardziej niż
godzinie doszliś-my
clo rozstajnych
milczeniu
wzruszeń
mieliśmy
powiedzenia
myślach
rozstałem Eliaszem
Koniec
Spojrzyjcie stempel
nazwisku
miesiąc
prenumeratę
twy-syl- ki
patrzył
lekko-myślny
gorąca jego młodość miała inne poku-sy
a waleczność inne znajdowała szran-ki
Niestety — właśnie na dławiącej
pustce jego życia żerowała teraz ta zmo-ra
"miłości śmiertelnej" Nie on był wi-nien
nie on chciał
Drgający samochód wyrzucił go na
grząski żwir podjazdu Rozglądał się
przez chwilę ogłuszony jeszcze wichrem
drogi tępy i niepewny
Nie depeszował umyślnie — a może?
— Dziwna rzecz: z niecierpliwością łak-nął
właśnie tego czego by przecież nie
zniósł co byłoby straszliwe
Zanim wszedł na schody i nacisnął
dzwonek stał jeszcze chwilę Było tak
cicho — Czy nie słyszeli czy nie ma
nikogo?
Domek z szarego kamienia z wyso
kim potrójnym dachem czerwonym
Balkony tarasy okrągłe narożniki lo
wszystko przezroczyste od okien i szkła
wszystko żywe i zielone od pachnącego
caprifolium i pelargonii uczepionych do
każdego okna aż po dach
Ogród przed domem schodzący do
jeziora wydał mu się mały i zabawny
jak cacko — pełen kulek słupków pi-ramid
ścian i całych murów wyciętych
w żywej zieleni krzewów W różnych
miejscach stały białe lakierowane ła-weczki
a brzegiem równych gładko sko-szonych
trawników kwitły tylko niebies-kie
hortensje I poprzez tę swawolną 0-grodn- icza
zabawkę w wylotach tuneli
kolumnad zielonych i żwirowanych alei
— świeciła ogromnym świetlistym spo-kojem
rozległa woda jeziora
Zdziwiony ciszą Omski zadzwonił
Natychmiast otworzył mu służący o nie-znanym
obliczu — Ani pana ani pa-nienki
— jest tylko pani — Sama? —
Sama
Była sama ukazała się biała mniej-sza
młodsza Patrzył badawczo surowo
w tę twarz — czy się cieszy czy tylko
jest przerażona
— Ależ cieszę się — powiedziała i jej
uśmiech był szczery wesoły ufny —
Cieszę się drogii -- Jestem sama widzisz
— i rozejrzała się wokoło aby go o tym
przekonać czy też lepiej samą siebie
upewnić v
Rozjaśnił się ogarnęła go szalona
młoda radość — I mogę zostać do ju-tra?
— spytał — Ależ musisz zostać
— dokad'tvlko możesz Hennert ciągle
wyjeżdża i przyjeżdża wciąż są jacyś
goście— Wczoraj dopiero wyjechali pan
stwo Chwościkowie — wymieniła zaraz
bv eo uspokoić — zatrzymali sie tu w
drodze nad morze Curll był także A
to'wiesz że Lin będzie żył że jest zdrow
szy wanaa wróci juiro a on pemw
ujemnie & „„„„„ hvłn w tei też DÓźniei tu przyjedzie
-- i _ - _s_ --_
f
i
JU „
'-
- i
' ':
ł
'-
-
v l + ' HH
r i- -
12 18 24 30 t 36 '
miesięcy- - miesięcy miesiące miesięcy miesięcy1
% 500 $ 4396 $ 3004 $ $ 1892 $16il4
$1000 $ 8791 $ 6007 $ 4617 $ $3228
$2000 $175181 $12014 $ 9234 $ 7565 $64156'
$3000 $26372 $18021 $13851 $11348 $9684
Spłaty miesięczne obejmuj odsetki w wysokości rocznic opłaty bankowe-oraz- "
ubctplcczcnic życie niespłacone) częicl k
leżeli
się
o którym marzysz
""f%
ną od jakiegoś Niemca wynoszącego się
7 tych okolic Pokój w którym znalazł
się Omski był do połowy wyłożony bia-ło
drzewem i zastawiony
takimi samymi meblami tak iż przez
chwilę Omski nie wiedział gdzie się koń-czy
ściana i zaczyna łoże Szafy półki
ławeczki półokrągłe stoliki — wszystko
wydawało się na pół wrośnięte w ścia-nę
Powyżej boazerii ściana pokryta by-ła
obiciem szafirowym w złote kraty i
tejże było pokrycie białych krze-sełek
i kanapek stojących na szafiro-wym
dywanie
W sali jadalnej gdzie zs?cdł wkrót-ce
na obiad drzewo było innego
jasnożółtego koloru poza tym efekty te
same Po dwu stronach stały symelrycz- -
nie dwa identyczne kredensy w rogach
] trójkątne jednakowe kanapki na ścia- -
nacli wisiały rzędem jednakowe duzc
martwe natury oprawione w jasne
drzewo i jakby wpuszczone w mur
Przy jedzeniu nie byli zupełnie sa-mi
ściśle biorąc Jakaś panna Maria i
jakaś pani Skąpska jedna zarządzająca
domem druga nauczycielka Wandy tu
na nią czekająca Mimo to czuli się jak
nowożeńcy — po raz pierwszy u siebie
swobodni i swoi
Na gazety które przywiózł Omski
poszli sobie we dwoje do hallu Tu do-piero
było zabawnie Na plecionych sto-łach
leżały barwnie haftowane serwety
2 płótna na plecionych kanapkach i fo-telach
znowu masa tak samo haftowa-nych
poduszek- - Na plecionych półkach
I wreszcie stały eleganckie porcelanowe
figurki saskie z Mcissen 1 małe krowy
cielęta szczeniaki służące i staruszki z
porcelany Kwiaty były tu
wszędzie — sterczały wisiały płynęły
po ścianach
— Ta krowa jest roboty Knuda Ky-hn- a
— rzekła Teresa jakby to było waż-ne
A Omski oparł czoło o jej rękę i
był szczęśliwy
Tegoż zaraz dnia byli na jeziorze
Od brzegu płaskiego szła cicho b
woda rozległa i spokojna Pod słońce
była ruchoma i paląca się' miliardem
ognistych cekinów a w stronie odsło-neczn- ej
leżała płasko była
daleka szklana Duże drzewa pod-bite
gęsto krzewami podkreślone smu-gą
trzciny złote w słońcu długim pasem
wkraczały w obręb wód a dopiero za ni-mi
1 ciągnęło się jezioro rozlewało w 0-gro- mną
toń wodną złączoną 2 niebem
Ta wodna była jakby bramą wiodącą
}j tajemnicę czy inny świat
Omski siadł do wioseł Mechanizm
wiosłowania był mu radością i upoje- -
dzHo 1 znów tus łiyn6-- "_ - - j„--m
" „f ma- - nem: Dłuea rasowa
'
scianacn Jegonpane-i- H mhłz weWnątrz xnase 'cienkich jak kruche: cacko mknęła prze-lnLtliCmosSl- eL dl przestrzeni i dwadzieścia parę pokoi- - dziwnie cicho i szybko po szklanej wo- -
i -- njm' „ifanl
miłości — gdyb była wojnau gaoy_inęuuwi ™yn Jq umU uv— __
Kupujesz iii? siiwsiiif: fl
wybierz sam plan sphtVvV5 I
pas
2309
37183
y
6%
na
zamierzasz kupować samochód porozunt!isic
prywatnej znajdziesz za-kierownic- ą samochodu'
lakierowanym
barwy
tylko
kopenhaskiej
mlecznobłę-kitn- a
dal
f
Gdzie? różnica polega ludziach
łodka o
i__ii rl7ip irPL
tej
'na
_ i
DENTYŚCI
DR W SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
Przyjmuje za uprzednim telefonicz-nym
porozumieniem
Telefon LE 1-42-
50
129 Grenadier Rd
(drugi dom od JtoncciyiUei)
Dr E Wachna
DENTYSTA
Godiny: 10—12 i 2—
386 Bathurst Sł — EM 4-65-
15
Z-- W
Dr S D Brlgcl
CHIRURG — LEKARZ- -
DENTYSTA — STOMATOLOG Spccllil chorób limy uitnol
Pnyslclan'! & Surgconn' IJullcilnR
Kancelaria No 270
86 Bloor Sł W — Toronto
Telefon WA 2-00-
56 2W
DR A MEDWECKA
LEKARZ DENTYSTA
64 VAUGHAN RD
(roi hi Clair na zachńrf od ISalliunt)
Tcl LE 1-5-
411
Godziny 10—12 i 2—
7Z-W-- 78
- - ) f
"i N "Si"-- flftelV
' -- v&&mu'i t
7: }iffi '
OROWTG-DOMIMIO- W iM7rci
' ' - '
OKULIŚCI
OKULISTKA'
BR BUKOWSKA BEJNAR OD
274 Roncetyalles Avt ~r
(pny Geoffrćy)'
r JelLĘ5493
Godzi- n- przyjęć:" codziennie od 10
rano do 8 wlcczjw soboty) 10
do 4 po poł'- -'
- ' -- - - - 02-- W
ADWOKACI I NOTARIUSZE
GEORGE BE(J DA
ADWOKAT i NOTARIUSZ
MóW4po' polśjńh
1134 DundaŚ Sł Wr A Toronto
TcllE 4-84-
31 l 5e'48432
_" s
BIELSKI IV BIELSKI
Adwokaci'- - Nołariuiie Obroric)
Załatwiamy' wzelklt]priwy)eywllnł
I karne: PlTiljdia na potyczki
C M' BIELSKI BAVBCL
V'W-BIELSK- I BHCOMA
Sullł 305
National Bulldlng
347 BAYST —'TORONTO
Biuro' lei: 'EMJ2-125- 1
Wlecz 4II' 112-H5-JJ- 2" 100 W l
JAN ALEXANDROWICZ LLM
NOTARIUSZ DLA PROWINCJI ONTARIO
Kontrakty falnomoenlcłwa Tałlamanty oraz Akły Czynnełcl mwMi
okrailona w "Ontario - Notariat Acł"
Porooo Prawna we wszelkich aprawach" Rodzinnych Epadiowrell
I Majątkowych w Polsce I Zagranicą
WIerzytlna Tłumaczenia Dokumentów — Pomoc w Imigracji do UJ1JL
I odazkodowanlacb WUerowsklch — IncoroeTai- -
B?uro: 618A Quecn Sr W TorontoOnr Gonada
Tal EM -- J44l — wliczoramslłeirboroÓBhAMI-łłl- t
100-- W
UVAGA1 — TORONToTl HAMILTON — UWAGA!
Bczpłałnio czyścimy piece (furnaces) orazjZapćwhfamy"bczpłatnq
ich całoroczną obsługę naszym stałym odbiorcom w oliwy
Zamawiajcie' oliwę u nas — Mówimy po polsku
DNI PRO FU EL Ol t Ctd
w Toronto — 196 Bałhurst Sł rei EM £6539 --
w Hamilton — 857 Woodward Ave tcl 549-963- 4 --
Korzystajcie "równfei z naszych
STACJI BENZYNOWYCH
w Toronto — 509 Jane Sł tel RO 2-19-
69
w Hamilton — 857 Woodward Aetel'54?963'
54— W— 7
'C
od
DRUKARNIA "ZWIĄZKOWIEC" i
wykonuje łanio i estetycznie
KOPERTY PROGRAMY KWITARHJSZE BILETY IWSTEPU
BILETY WIZYTOWE PAPIERY LISTOWE ZAPROSZENIA
LUBNE- - KONSTYTUCJE DLA' TOWARZYSTW? KSIĘGI
" PAMIĄTKOWE iłpl " ~ ""'
"ZV]ĄZKÓWIEC"' 1475 Queen Sb W? Toronlo:3:Onr' '
i IŁ
ii?
No
h
i
i
A
i
ii
hi'' '5 -- i '
?
5 U
l )
r 'i l' 1
'
A
'
'i
i
i
łi
i
im
vt?
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, September 23, 1964 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1964-09-23 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000227 |
Description
| Title | 000312b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | r-- fl --rssw Si siepbóiełlesżaąmcee-j-aowanyi"" (idea! nnn-ci- i Idla dla mnie tez jarues tg~':d_ivatiako-- wiiecziae dmar-e- IIMH- - „Al „„!! no upiyHle 6UU" w :J:™£ seściu rnw" -- —-' łojach Szczególnie pa- - £ n eh ru- - 1'oki w drogę Nie „rioi-a-ć chwili Jak i" :- -l vnr6l hvln ei znaleźć się w do-- ociągał z odejś-a- ł na i? Dnebrałem się Ła- - h-- zdarte i brudne portki wwt-- :aez HT 0DrZi'uicim5 "" J~" " do siebie samego uu fsiata t ja wyglądam! zoinicrz i mnie nawiedzać na no- - nliffości Czy mam pra- - ozbjó się broni i mundu- - jTamci — to icli sprawa J3u- - ie własne ich rozgrzu&zjiu niema w uo zio- - cienia winy Ja jeanas sprawę rozstrzygnąć w fenia własnym A na to po- - b'iecej czasu wajiepiej j posiedzieć w wsi z je- - BEn rt 1IUŁ iJJluaija irujvu- - lipni sie na lepsze? Słaba nadzieja na to ale — a pasją zacząłem zrzucać z sie- - peny i przywaziewai: z yo- - i uoranie woj&nuwe opuj- - na Eliasza nie bezpew-- [zdziwienia stwierdziłem że [to samo Uz bronią zawieszoną na S --znaleźliśmy się W cuugiej tt mieazy rzeaami wyso- - fwzgórz Szliśmy do najbliż-chat- y odległej o 300 me- - gospodynię zapyta- - i nazwę wsi uyia to sonie-- Wola VII lJ"l ani się lym lej Łieska Wola! Uświadomiłem lUa ImiJo fn rvinrlvtnvnn tirin£ tW UJIO tU ULUULlt-lli- a jno króla ułos historii i wdzierał się w nasze żało- - ioleje losów Tym razem' by! pos bezlitośnie urągający i na cały świat sława Jana i upokorzenie — trud-- r było wymyślić kontrast □ej drastyczny i Zofia Nałkowska czuł prawie ich oporu wmwamrf iTJL wjcnam kocham cię po-- 1 zaciętymi zębami całował jej usta Wszystko gi- - za razem nic czuł żadnei rozko- - oraność '(Wtórzył lo co wiedział: im Cię M Tak mały był ten jej spokój Pem " ~"— '— '( - ~u} i - ' — z — i 1 1? bjb? Jednak nie mviii sie zmipn łn i „Au„ n- - k ltil- - " - lJL"J- r iuidid miekknsń w raminnarh Postać stała się bliższa — i jakby [ naprawdę — dostenna Nopiero rozkosz Czyżby HuwiuncK — jeszcze nie wie-że to r~„i„ j Li vicpi UlUSiUi SZCZCJj' mil rinl„ ! :Josów czole e?Ja s% Vldzi0P7nnffin rrlnn nmof mnie atkaną Jblczysz? hu 'znowu Zcab aUlrr''"-- ouiiHiemą muosc W układzie terenu spostrze-głem coś co mnie zaniepokoiło no Eliaszu! Ten wąwóz odchodzący w lewo To ml nie podoba Diabli wie-dzą co się tam kryje Może nic nie być ale mogą być jacyś Niemcy Wąwóz ten szedł równolegle do naszej drogi Zbocza jego by-ły gęsto zalesione pokryte krze wami uawai aoory wgląd na całą dolinę w której się znajdo-waliśmy Było to znakomite miejsce na placówkę czy gniaz-do karabinów maszynowych robić? zastanawia-łem się tym by można było odsko-czyć w chwili gdy nas dojrzą ukryć się nie było mowy Wró-cić skąd przyszliśmy obrać in-ną drogę? Nie! Gotów byłem na wszystko tylko nie na bezce-lowe przedłużanie włóczęgi Zre-sztą w innej miejscowości mo- glibyśmy się znaleźć w położeniu podobnym O tym aby na we- zwanie Niemców rzucić broń podnieść ręce w górę nawet myśleć nie chciałem Byłoby to najgłupsze wszystkich zakoń-czenie kariery wojennej Co więc pozostaje? Chyba przygoto-wać broń na wszelki wypadek razie zaskoczenia otworzyć o-gi- eń dać się zatłuc Trzeba jed-nak porozmawiać Eliaszem Słuchajcie Eliasz mó-wię tam może nikogo nie być ale jeżeli siedzą to dla nas "albo albo" Albo poddać się albo kropić w nich Ja byłbym raczej tym Co ryzy-kujemy? Najnędzniejsze życie jakie nas czeka Mnie ono nie nęci A wy wiem co my- ślicie Powiem wam tylko jed-no: nas Polaków chrześcijan cze-ka ciężki ucisk Was żydów wiele gorszy Ale decy-dujcie sami Jak chcecie Zrobię to co pan szef powiedział zciszonym dobywa-jącym'"si- ę ściszonej 'krtani gło-sem Byłem tym wzruszony Poda-łem- 4 mu rękę Zdjęliśmy pasy karabinowe ramienia odbez-pieczyliśmy broń Szliśmy przez to miejsce o-stroż- nie śledząc uważnie każde poruszenie krzaka nie było tam nikogo Odetchnęliśmy ul-gą Razjeszcze los sprzyjał nam Raz jeszcze niebezpieczeństwo które było bardzo prawdopodob-ne okazało się nieistniejącym Los mimo wszystko sprzyjał bronić? strasznym serca Jak uniesienie odbieraiace jej onoru winrlział en rozpętanych jego uczucia Cichn r™ nnA 'e 2Cby musiał ie otwnnwć-- nocą- - ian-- hJ"J leraZ ih°y P--7"iiJio" tam nie Nie Ukląkł głową P°stał długą chwilę nie miPlSra nio J — UIUIIIHIU na na nnlir-Tkar--h Patrzcie drugim jeszcze łomocie nfinruńoln ubrania lekkie Pomniał cM:„ -- _ t-i- J ' i EO oVl--n „„ O za ze -- - -- ww uiuui jju wiuaiiii Z i i i z i z — o z i z z 1 rozkoszy Usiadł daleko od nie W Nie mówisz nic Ja cię fiła '"' zasKoezona trochę smutna cho-:yjb- y uśmiechała! j - - -- v awio powiedziała nie- - Przy miał ją w obje- - --s — — — — — — — — — — t i- - SSJJowie jechali na i fl Bn„s rwcn zapraszali ao wuunad 'jeziorem Omski rozchylonych 4 ' " ' P &§&3S BMW '' ' WftZrsIPrt K?ttenjs 4viVJ73 _ 19fid ' _ „_ ' m y I B - —— =— i d {i chGaotąspodBayrłz icnzneykał naoskjouliżczpnryzcehd lmiśimesyzkapńocpórwzednikotórychspsopjroztyeknaiu-tamtych jakaś duma i po- waga Ten miał chytre rozbie-jgaaknieś handelZdwayjemiesinęny węszył Poprosiliśmy go o gościnę do następnego dnia na en rłipfnio (zgodził się tenGodrązcieoń pcroaśgnoędlimśmienyiłoabysięprzez Gdyby zjawił się jakiś oddział polski choćby w sile kompanii Gospodarz obiecał nam dostar czyć wiadomości Postanowiliśmy odrazn nnnH udaniem się na spoczynek zako-pać broń Naoliwiliśmy ją i owi-nęliśmy w nrube eałmm' Wv szliśmy na Pod samą jego cow nidwcuz poacnoazu Odmierzyliśmy od niego seraju poia iu KroKow — Jeżelibyśmy mieli karabiny wykopywać jutro — mówię — to lepiej je zakopać Ale nam już nie pozostanie nic innego jak iść do domu W takim razie niech pozostaną w ziemi dopóki nie okażąsię potrzebne Ta myśl olśniła mnie — Prawda! Że też nie przycho-dziło mi dawniej do głowy! Na nowe powstanie! powstanie chyba będzie Bo przecież wszel-kie mesjanizmy i cierpiętnictwo o którym niedawno z niechęcią myślałem powstanie to dwie różne rzeczy Powstanie podnosi godność ludzką I nagle mrok niewoli który ukazał się poprzednio wyo- braźni rozjaśnił się Już zupeł-nie wróciłem do siebie Trzeba jednak było wrócić do sprawy zakopania broni — A jeżeli te karabiny mają zostać w ziemi na długo to trze-ba zakopać je głęboko Powiedz my dwa metry iMiasz KiiKaKrotnie przemie aeprzjtomny z gniewu szedł ku podziękował pewny że z zaproszenia Gdy bił blisko nodniosła sie i lek- - nio skorzysta yciągńełaprzed siebie dłonie Czvż-- I Oto — sobie — doskonałe piała się Biorąc ją w obje- - rozstanie urządzone przez sani los ie cię — eraz "im dech i jedno czuł nin " Mo- - JCKneła netami Coś 'wei Ul-- m uczul od- - fałn kolan przez Miała u % się Co nam 2 ani ii "fll — niej 22 wieś -- w lj t a H i = =— - od W była oczki że pole las by może znów Bo mej na i rok Nie Nie 32 zapomni będzie JÓZEF ŻMIGRODZKI płytko myślał przerwy wolny będzie wolny cóż z tego że była jego kochanką że bierna — trochę smutna trochę — się na wszystko W' jej oczach było zdziwienie wobec szału i miłości By-ła w jego dająca sobą w nie udziału Była na nigdy nie się zupełnie nigdy własna nig-dy pewna Sprawiała mu tym męki do-świadcza się kobietę bierną i bez Była tak obca ze na iż "włedv" myśli o in nym żema nim Ale odjechała! Wtedy z podziwem i że ona jest la-ka" aż do dna — i niz sprostać może szalona dzika przyziem-na miłość Wtedy chwile gdy żadną pieszczotą mogąc nasycić swojej icsiuiuiy q długo w jej twarz leżącą na jego na z fami na ust j' rnmnóvgł nmipysrihcrcacoei jemj ui™się™™! nigdy nie' 1 przesycić ciała paląca Zanim się wiosna To źle ta w Błnuu niepojęty dla swych prac dla swoich Jego urlop o który starał się jak żądny wywczasów ur-l„ op£caałkowńiipcwieatmnluiwzieresozptóąźnienie w cało robót tak się i'-- -- io on łn nie obcho- - SiiSi "'tilvMSS8B '--"ZWIĄZ-KOWIEC" do owego dębu Spogląda! na słońce ustalić się my-ślą że będą jeszcze Gdy dół był golów ułożyliśmy na dnie jego z bro-nią Znów cisnęły mi się do oczów łzy na Eliasza Jego wypukłe oczy też były zamglone Siorpał nosem Udaliśmy się do na-szego gospodarza się w siano i spaliśmy z przerwami na posiłki rana Posiłki rzetelne Gospodarz — przy całej swej — o-ka- zał się człowiekiem gościn-nym Rano zdał nam z w pomocniczo wszyscy wsi W powiecie całym nie było już umundurowanych na liyiy jedynie zgrupowania jen- - Trzeba było przystąpić do han-dlu z Dałem mu a że łakomie spoglądał na mój pas wojsko wy więc i ten pas Dostałem ubranie o wiele lep-sze od i 3 złote Ponad to chleb i glon sera w Był to 21 w swych w drogę Dzień był jeszcze ponury poprzedni Po dróg Jedna z nich prowadziła do mostu na Wiśle a potem w Radomskie druga — w stronę Warszawy Uścisnęliśmy sobie dłonie w Słowa roztkliwiałyby nas niepotrzebnie a różnorodnych za sobą aż nadto To co mieliśmy sobie do pozostało w na-szych Do końca mo-jego życia i zapewne do końca jego życia Tak się z Z wszystkich towarzyszy broni jakich kiedykolwiek miałem był to towarzysz najwierniejszy Sprawdźcie prosimy adresowy sprawdźcie czy Wasza prenumerata jest opłacona Przy podany jest i opłaconej prenumeraty zwlekajcie ale jeszcze dziś wyślijcie czek lub money order opłacając jeśli skończyła się zmuszajcie wydawnictwa do wstrzymywania pisma Chcemy bowiem służyć bez "naszym' Prenumeratorom WYDAWNICTWO "ZWIĄZKOWIEC" Przemoże tęsl:notę Ach teraz zakłopotana godziła cudnych było zalęknie-nie jego niezrozumiałej niemożliwej rękach jak przedmiot bezdusz-ny powodować ale ni-czym" biorąca ze-wnątrz własnej rozkoszy zapo-minająca których kochając temperamentu nnjniwnw} poza kochanka gdy wierzył zachwytem bardziej uduchowiona bardziej subtelna tęskniąca temu człowieka pamiętał niepo]ęiuKu zachwytu — nie ramieniu powieki domkniętymi rzę- - smutny deiiKatny poiusmiem Beż oddać chcącej zestąpić słodyczą namiętności skończyła poje-chał prawda postąpił zobojętniał najpierwszych obowiązków oficerek przysługujący kształcie pilnych odbije rzał krokami dystans by kierunek Przejął karabiny po- trzebne gałgany wewnątrz 'Spojrzałem stodoły Zagrzebaliś-my krót-kimi do następnego dosta-waliśmy chytrości relację wy- wiadu którym u-czestni- czyli mieszkańcy nigdzie żołnierzy polskich wolności wymiennego gospodarzem zegarek wzamian tamtego węzełku września Ruszyliśmy chłop-skich kabatach bardziej niż godzinie doszliś-my clo rozstajnych milczeniu wzruszeń mieliśmy powiedzenia myślach rozstałem Eliaszem Koniec Spojrzyjcie stempel nazwisku miesiąc prenumeratę twy-syl- ki patrzył lekko-myślny gorąca jego młodość miała inne poku-sy a waleczność inne znajdowała szran-ki Niestety — właśnie na dławiącej pustce jego życia żerowała teraz ta zmo-ra "miłości śmiertelnej" Nie on był wi-nien nie on chciał Drgający samochód wyrzucił go na grząski żwir podjazdu Rozglądał się przez chwilę ogłuszony jeszcze wichrem drogi tępy i niepewny Nie depeszował umyślnie — a może? — Dziwna rzecz: z niecierpliwością łak-nął właśnie tego czego by przecież nie zniósł co byłoby straszliwe Zanim wszedł na schody i nacisnął dzwonek stał jeszcze chwilę Było tak cicho — Czy nie słyszeli czy nie ma nikogo? Domek z szarego kamienia z wyso kim potrójnym dachem czerwonym Balkony tarasy okrągłe narożniki lo wszystko przezroczyste od okien i szkła wszystko żywe i zielone od pachnącego caprifolium i pelargonii uczepionych do każdego okna aż po dach Ogród przed domem schodzący do jeziora wydał mu się mały i zabawny jak cacko — pełen kulek słupków pi-ramid ścian i całych murów wyciętych w żywej zieleni krzewów W różnych miejscach stały białe lakierowane ła-weczki a brzegiem równych gładko sko-szonych trawników kwitły tylko niebies-kie hortensje I poprzez tę swawolną 0-grodn- icza zabawkę w wylotach tuneli kolumnad zielonych i żwirowanych alei — świeciła ogromnym świetlistym spo-kojem rozległa woda jeziora Zdziwiony ciszą Omski zadzwonił Natychmiast otworzył mu służący o nie-znanym obliczu — Ani pana ani pa-nienki — jest tylko pani — Sama? — Sama Była sama ukazała się biała mniej-sza młodsza Patrzył badawczo surowo w tę twarz — czy się cieszy czy tylko jest przerażona — Ależ cieszę się — powiedziała i jej uśmiech był szczery wesoły ufny — Cieszę się drogii -- Jestem sama widzisz — i rozejrzała się wokoło aby go o tym przekonać czy też lepiej samą siebie upewnić v Rozjaśnił się ogarnęła go szalona młoda radość — I mogę zostać do ju-tra? — spytał — Ależ musisz zostać — dokad'tvlko możesz Hennert ciągle wyjeżdża i przyjeżdża wciąż są jacyś goście— Wczoraj dopiero wyjechali pan stwo Chwościkowie — wymieniła zaraz bv eo uspokoić — zatrzymali sie tu w drodze nad morze Curll był także A to'wiesz że Lin będzie żył że jest zdrow szy wanaa wróci juiro a on pemw ujemnie & „„„„„ hvłn w tei też DÓźniei tu przyjedzie -- i _ - _s_ --_ f i JU „ '- - i ' ': ł '- - v l + ' HH r i- - 12 18 24 30 t 36 ' miesięcy- - miesięcy miesiące miesięcy miesięcy1 % 500 $ 4396 $ 3004 $ $ 1892 $16il4 $1000 $ 8791 $ 6007 $ 4617 $ $3228 $2000 $175181 $12014 $ 9234 $ 7565 $64156' $3000 $26372 $18021 $13851 $11348 $9684 Spłaty miesięczne obejmuj odsetki w wysokości rocznic opłaty bankowe-oraz- " ubctplcczcnic życie niespłacone) częicl k leżeli się o którym marzysz ""f% ną od jakiegoś Niemca wynoszącego się 7 tych okolic Pokój w którym znalazł się Omski był do połowy wyłożony bia-ło drzewem i zastawiony takimi samymi meblami tak iż przez chwilę Omski nie wiedział gdzie się koń-czy ściana i zaczyna łoże Szafy półki ławeczki półokrągłe stoliki — wszystko wydawało się na pół wrośnięte w ścia-nę Powyżej boazerii ściana pokryta by-ła obiciem szafirowym w złote kraty i tejże było pokrycie białych krze-sełek i kanapek stojących na szafiro-wym dywanie W sali jadalnej gdzie zs?cdł wkrót-ce na obiad drzewo było innego jasnożółtego koloru poza tym efekty te same Po dwu stronach stały symelrycz- - nie dwa identyczne kredensy w rogach ] trójkątne jednakowe kanapki na ścia- - nacli wisiały rzędem jednakowe duzc martwe natury oprawione w jasne drzewo i jakby wpuszczone w mur Przy jedzeniu nie byli zupełnie sa-mi ściśle biorąc Jakaś panna Maria i jakaś pani Skąpska jedna zarządzająca domem druga nauczycielka Wandy tu na nią czekająca Mimo to czuli się jak nowożeńcy — po raz pierwszy u siebie swobodni i swoi Na gazety które przywiózł Omski poszli sobie we dwoje do hallu Tu do-piero było zabawnie Na plecionych sto-łach leżały barwnie haftowane serwety 2 płótna na plecionych kanapkach i fo-telach znowu masa tak samo haftowa-nych poduszek- - Na plecionych półkach I wreszcie stały eleganckie porcelanowe figurki saskie z Mcissen 1 małe krowy cielęta szczeniaki służące i staruszki z porcelany Kwiaty były tu wszędzie — sterczały wisiały płynęły po ścianach — Ta krowa jest roboty Knuda Ky-hn- a — rzekła Teresa jakby to było waż-ne A Omski oparł czoło o jej rękę i był szczęśliwy Tegoż zaraz dnia byli na jeziorze Od brzegu płaskiego szła cicho b woda rozległa i spokojna Pod słońce była ruchoma i paląca się' miliardem ognistych cekinów a w stronie odsło-neczn- ej leżała płasko była daleka szklana Duże drzewa pod-bite gęsto krzewami podkreślone smu-gą trzciny złote w słońcu długim pasem wkraczały w obręb wód a dopiero za ni-mi 1 ciągnęło się jezioro rozlewało w 0-gro- mną toń wodną złączoną 2 niebem Ta wodna była jakby bramą wiodącą }j tajemnicę czy inny świat Omski siadł do wioseł Mechanizm wiosłowania był mu radością i upoje- - dzHo 1 znów tus łiyn6-- "_ - - j„--m " „f ma- - nem: Dłuea rasowa ' scianacn Jegonpane-i- H mhłz weWnątrz xnase 'cienkich jak kruche: cacko mknęła prze-lnLtliCmosSl- eL dl przestrzeni i dwadzieścia parę pokoi- - dziwnie cicho i szybko po szklanej wo- - i -- njm' „ifanl miłości — gdyb była wojnau gaoy_inęuuwi ™yn Jq umU uv— __ Kupujesz iii? siiwsiiif: fl wybierz sam plan sphtVvV5 I pas 2309 37183 y 6% na zamierzasz kupować samochód porozunt!isic prywatnej znajdziesz za-kierownic- ą samochodu' lakierowanym barwy tylko kopenhaskiej mlecznobłę-kitn- a dal f Gdzie? różnica polega ludziach łodka o i__ii rl7ip irPL tej 'na _ i DENTYŚCI DR W SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA Przyjmuje za uprzednim telefonicz-nym porozumieniem Telefon LE 1-42- 50 129 Grenadier Rd (drugi dom od JtoncciyiUei) Dr E Wachna DENTYSTA Godiny: 10—12 i 2— 386 Bathurst Sł — EM 4-65- 15 Z-- W Dr S D Brlgcl CHIRURG — LEKARZ- - DENTYSTA — STOMATOLOG Spccllil chorób limy uitnol Pnyslclan'! & Surgconn' IJullcilnR Kancelaria No 270 86 Bloor Sł W — Toronto Telefon WA 2-00- 56 2W DR A MEDWECKA LEKARZ DENTYSTA 64 VAUGHAN RD (roi hi Clair na zachńrf od ISalliunt) Tcl LE 1-5- 411 Godziny 10—12 i 2— 7Z-W-- 78 - - ) f "i N "Si"-- flftelV ' -- v&&mu'i t 7: }iffi ' OROWTG-DOMIMIO- W iM7rci ' ' - ' OKULIŚCI OKULISTKA' BR BUKOWSKA BEJNAR OD 274 Roncetyalles Avt ~r (pny Geoffrćy)' r JelLĘ5493 Godzi- n- przyjęć:" codziennie od 10 rano do 8 wlcczjw soboty) 10 do 4 po poł'- -' - ' -- - - - 02-- W ADWOKACI I NOTARIUSZE GEORGE BE(J DA ADWOKAT i NOTARIUSZ MóW4po' polśjńh 1134 DundaŚ Sł Wr A Toronto TcllE 4-84- 31 l 5e'48432 _" s BIELSKI IV BIELSKI Adwokaci'- - Nołariuiie Obroric) Załatwiamy' wzelklt]priwy)eywllnł I karne: PlTiljdia na potyczki C M' BIELSKI BAVBCL V'W-BIELSK- I BHCOMA Sullł 305 National Bulldlng 347 BAYST —'TORONTO Biuro' lei: 'EMJ2-125- 1 Wlecz 4II' 112-H5-JJ- 2" 100 W l JAN ALEXANDROWICZ LLM NOTARIUSZ DLA PROWINCJI ONTARIO Kontrakty falnomoenlcłwa Tałlamanty oraz Akły Czynnełcl mwMi okrailona w "Ontario - Notariat Acł" Porooo Prawna we wszelkich aprawach" Rodzinnych Epadiowrell I Majątkowych w Polsce I Zagranicą WIerzytlna Tłumaczenia Dokumentów — Pomoc w Imigracji do UJ1JL I odazkodowanlacb WUerowsklch — IncoroeTai- - B?uro: 618A Quecn Sr W TorontoOnr Gonada Tal EM -- J44l — wliczoramslłeirboroÓBhAMI-łłl- t 100-- W UVAGA1 — TORONToTl HAMILTON — UWAGA! Bczpłałnio czyścimy piece (furnaces) orazjZapćwhfamy"bczpłatnq ich całoroczną obsługę naszym stałym odbiorcom w oliwy Zamawiajcie' oliwę u nas — Mówimy po polsku DNI PRO FU EL Ol t Ctd w Toronto — 196 Bałhurst Sł rei EM £6539 -- w Hamilton — 857 Woodward Ave tcl 549-963- 4 -- Korzystajcie "równfei z naszych STACJI BENZYNOWYCH w Toronto — 509 Jane Sł tel RO 2-19- 69 w Hamilton — 857 Woodward Aetel'54?963' 54— W— 7 'C od DRUKARNIA "ZWIĄZKOWIEC" i wykonuje łanio i estetycznie KOPERTY PROGRAMY KWITARHJSZE BILETY IWSTEPU BILETY WIZYTOWE PAPIERY LISTOWE ZAPROSZENIA LUBNE- - KONSTYTUCJE DLA' TOWARZYSTW? KSIĘGI " PAMIĄTKOWE iłpl " ~ ""' "ZV]ĄZKÓWIEC"' 1475 Queen Sb W? Toronlo:3:Onr' ' i IŁ ii? No h i i A i ii hi'' '5 -- i ' ? 5 U l ) r 'i l' 1 ' A ' 'i i i łi i im vt? |
Tags
Comments
Post a Comment for 000312b
