000077b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Uii
SfWOTKICH ŚWIĘTYCH
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone (Copyrl£nt b'T Nowakowski)
i!vni=frKv jgvj))gvJ=?ii-n5g- ?
ord¥SfEeS"---- £
R dowie znowu przetarła zapo-)- L
i no chwili wahania po-- szukającego zębami z zimna Rsiakiego Kuryluka klory stał IL kolumny i wyjąkała: A czy
f
ńi synku laKze m{ZŁ{izu auvi iJU-rf"Jm)nn-nk-smiścił
oczy rzęsy
milczał Kied?
l „mriórzyla pytanie olworzł
t khv chciał coś krzyknie
Kobył zMebio głosu Slałak
przerażony i tylko enercczme
£ ndm-żon- a głową Cfcąc go lf: 1™ dziennikarka pojłaskała
fŁotliuie okularami po rękawie II rhlonak lozplakał sirrm głos
gum dziecinnym głoseri oapowie-glchbingluecklich!libin_se- hr
fcHich' wiecie bijwic-jhu- j vu !?_"' rima Rn?v nlnyślalem so- -
aDiau 1 01U&" """ "
Ptei chwili? "PoszLwon ty stara
&nąć cię w bebei i za bramę!"
i _ i:„ Arpha wam win Mivcmii i
[Te była to dobrazacna slaruszec
saobna do moje""""- -
-- hsicze hdiin'
'lak można
łA ostro!
suuiu
syknął Sob- -
!?Hei hej! KczoszKU-tioDrouziej- ti
w (o? U Aiz opowiaua przy nie
inni zgorszeni mewy--
lzyuuili ioiua-iiiuuLp(ii- a
"i Aż gT11 siucnac! rrzca oma- -
fflekne yzanic inności ojczyzny
' i
i
-- - -
y
n]
o
neUni0111"'"'11! d i'u uuiuuzau ia--
njdkii rslowa!
fcmpem moi uroazy
Smgłosem Henias - ciągnął
zagranicz
ne frzez dwadzieścia minut pętali
folkach Zobaczyli białe przescic- - w w kiblach zielone mydełka
isać: "Widzieliśmy na własne
ismy fam" A naoczni świadko- -
ipoce powszechnego niedowiar- -
a wagę złota! Ten ryży Szwed
obie w jakimś kącie futro chlor--
Rraj oficerowie wycierali mu rę-Łia- ly
proszek z pleców Wizyta
iońca Staruszeczka przed wei- - A Mercedesa pokiwała nam ze
l' czuciem okularami Hiszpanie za- -
przaiie ieKi im zairzasK Higzoiycz- -
p fezie pewnie Turek "schował
pjeusz Dołęga=Moslowicz
jesteś moim grzechem Bóg
jtobj pokaial a ciebie mną Moje
3VHlOie iedvnn rfiprkn C7v irm- -
Ww jak wielkim nrzokleństwcm
macierzyństwo? On lam vszv- -
sdąi ani tobie ani mnie nigdy nie
Cjsore bądź mi miłosierny Bo-ą- mi
łaskawy Boże ulituj się nad
fflpjej duszy!
jadają w wioch i znowu godzina-®- &
przed krucyfiksem wpijając
fucpionc włosy swo c długie
PUK Innym razem przysięgała
OPlJSCi "SWPM iprlvnnrrn iynoii
Ednc Skarhv (wiała ani naufol vn
Pfficnia lecz w chwilę polem ka- -
i4 muznici siwo i błagała Boga
f SPCdzcnin nshilnir-l- i 1ni tUrt-- i m — jw" "n"i
Jrci Któia przyszła w niedzie-Jto- U
stały przez cztery dni w fano na powrót Pawła Na wy- -
ficszc mc nadchodziły jednak ™TMś właśnie mijał o godzi-- )
minul piętnaście dwudziesty f Jego nieobecności
r$n są wszystkie bajki o telc-')- :
ze mysi ludzka może dojść
JW?51 IIUlPL'n ("Irnuinl--n i „r- - 3cgo wolę do ugięcia się do
Sal ccla- - m PaweGł dwybcyianl0u Wtv0chl)drwawu---- W] dni ani jednej chwili spo-mnaaU- w iw i- - _
Sofr- - uświni wrocic on
ir$C "a świccic potężniejszych
'VŁtUU łll£ HU f&flwzywano
"Ę& nie wracał jednak nie pa- -
I JPa-si- C ani jednym słowem
tali? i "leg0 mc żądano By-- X byłe można było nań pa-yjps- u
czasu usłyszeć jego
PSS? nic wałni—il ' 40 łMmiłr --~ wwfcjiiiuju
ślSi11" sl)rawy wielkiej wagi
aStt C1C urzcczywislnicnia sw~o- -
Ml-rnl--„
zial 7p n "C" "d T1
HT sc ich siebie jak ałrlr zadn-vc-n
'rPa!' PawłaPraiwnhnwniaizekgio CSeJ Pracy Krzysztof 'nie
23 werownictweni ia- - ? --T
fSiififatf„lSVUr"arWialrelle s„pr„aw1w łz„a1- -
raz p0 raz spotykał
ł IL IJ
r=5=::ar-Cs_J=_r=5w_riVŁr-va
idPJfiz&szPzJ?
dziennikarski notes do kieszeni i nałożył
grube wełniane rękawice "Cuduś" zgi- nał si?' w pożegnalnym ukłonie jak scy-zory- l' to znowu prężył się jak struna
Wa'townicy w łiełmacli sprezentowali bnń Goście odjechali trąhiąc na zakrę- cie A ledwie się za tym cyrkowym towa-aystwe- in zamknęła brama- - zao7Płv sir
dzikie polowanie na pneścieradła i na
zieione mydełka W naszym baraku na
szczęście nikt mydełka nie wypaskudził
ale kilku ciężkich frajerów — miłośni-ków
higieny z sąsiedniego bloku dostało
za swoje: po dwadzieścia bykowców na
"Wachstubie" na golasa Złapali także
jednego Czecha kloryzdążył pociąć prze- ścieradło i przerobić je na podkoszulek i
kalesony Sobczak na pewno mi na (o
wszystko powie że przesadzam i uogól- niam ale mówcie co chcecie — ja tam
od lego czasu znienawidziłem dziennika-rzy
na całe życie Podły zawód! Muchy
nad padliną!
— Nic jest tak źle — lozlcgly się za-kłopotane
glosy — Tc bardzo subiektyw-ny
punkt widzenia
— Zwykły uraz psychiczny zrozumia-ły
na tle przeżyć wojennych
— Nic obrażajmy dziennikarzy!
— Ja na przykład nabawiłem się w
obozie niechęci lekarzy!
— A ja lo księży — dorzucił ktoś pro-wokacyjnie
— Do katabasów! Dostaję
wysypki na widok sutanny!
Ale Henias nic podjął wezwania Ma-chnął
ręka i mruknął noiednawczo:
— Dawniej mówiło się "wariat" dzi-siaj
mówi się grzecznie: "uraz psychicz-ny"
Macie rację: to uraz psychiczny 0-stat- ni normalni Polacy umarli przed
wrześniem 39-g- o
Dla uświetnienia niedzieli motocy-klista
przywoził z poczty polowej listy
zagraniczne do których zaliczano rów-nież
listy z Polski Grzegorczyk wziął do
ręki brudno-zielon- ą kopertę sklejoną z
najgorszego gatunku papieru oszpeconą
nieestetycznym propagandowym znacz-kiem
pocztowym Niósł ją przez błoto
parskające pod butami i wzdychał
Wszedł do baraku Wszystkich Świętych
zasiadł za stołem i nic miał odwagi otwo-rzyć
listu
Wpatrywał się w Jcopcrtę jak w okien
arnirLj'v''„----f- ~' '-''--
"'-'
do
do
MlSot
do
72
się z trudnościami których pokonać nie
mógł z zobowiązaniami których celu nie
poimowal edyz zdawały &ię grozie labry
cc dużymi stratami jeżeli zaś je pomimo
wszystko wykonywał to tylko dlatego że
niezachwianie wierzył w niezawodne kon-cepcje
Pawła
Ciężka piaca w fabiyce i ponure go-dziny
w domu doprowadziły nerwy Krzy-sztofa
do szczytowego rozdrażnienia
Wyrazem lego było że nic mógł już
znieść nawet towarzystwa Marychny
Początkowo próbował znaleźć na-miastkę
przyjemności w lozmowach z
nią o Pawle Ta gęś jednak widocznie
przez jakiś głupi snobizm czy leż po pro-stu
przez naiwność uwzięła się by o
Pawle mówić lekceważąco Było w tym
coś potwornie karykaturalnego To cie-lątko
o kurzym móżdżku i o urodzie
pocztówkowego clicrubinka ośmielające
srę sięgać swoimi głupiutkimi sądami do
takiego człowieka jak Paweł!
Skończyło się na tym że Krzysztof
na czas nieobecności Pawła przeniósł się
do jego gabinetu Marychnę widywał te-raz
bardzo rzadko Raz czy dwa widział
ja przez okno jak wychodziła z chemi-kiem
fabrycznym Ottmanem
Nie cierpiał Otlmana nie dlatego że
len asystował Maryclinie i że można było
się obawiać wygadania się dziewczyny
przed nim lecz po prostu fizycznie po-wierzchowność
tego ślamazary działała
Krzysztofowi na nerwy
Kiedyś przeglądając listę obecności
zwrócił uwagę że Oltman zaniedbuje
swoją pracę w fabryce i że zjawia się za-ledwie
kilka razy tygodniowo wpadając
na godzinkę lub dwie To byłoby dosta-tecznym
powodem do wymówienia mu
nnsadv Ponieważ jednak sekretarz Hol- -
der zakomunikował Krzysztofowi iż Pa-- (
weł wyjeżdżając powierzył Otmanowi in-ną
pracę na mieście trzeba było na to
machnąć ręką Krzyszioiowi mim w
wpadła w oczy wi3Uomosc w utunon
zrobił wynalazek kauczuku syntetyczne-go
i ze Paweł ten wynalazek kupił Za-pewne
musiał to tyc dobry' interes sko-ro
sn w-7i- ał doń Paweł nie zmieniło to
jednak niechętnego poglądu Krzysztofa
na chemika
Irrk-n-a osoba z którą Krzysztof czuł
się dLobrze" była Nita Jachimowska Z nią
przynajmniej można była „rozmawiać go-dzinami
o Pawle Godziny taMe zdarzałyj
się jednaK rzaaso
tfwwwr-ołMriwww- w mWiMHinil nwlwww auw a "- -
"ZWIĄZKOWIEC" MARZEC (Marth) Sobołs 4 --— 1961 -- STR-7
ko uchylone na Grunwaldzką Ilekroć
przycnoaził list z domu otwierał go ze
ściśniętym sercem Nie to nie był niepo-kój
o naibliższvch To bv1a norlświadoma
niechęć adresata do nadawcy niechęć
zrodzona z nieczystego sumienia
Biorąc zapisaną kartkę papieru do
ręKi podporucznik nie znajdował argu
mentów na swoja obronę Czuł sie win- -
ny i to go zniechęcało do listu oddalało
od domu Powinien był wrócić do kraju
i jak na najstarszego syna przystało
wziąć na swoje barki ciężar utrzymania
matki i rodzeństwa Dlaczego nic wraca?
Jakże łatwo mógł by się usprawiedliwić
przed samym sobą! Choćby tą napuszoną
formułką tak często recytowaną przez
Kaczkę: "Nie wracam na znak protestu
przeciwko nowej niewoli" ale czyż na
prawdę wierzył w skuteczność takiego
protestu? "Nie wracam — naucza ideo
log Raczka — bo chcę głosić światu
prawdę o krzywdzie domagam się spra-wiedliwości
dla uciśnionej ojczyzny"
Formuła ta wydawała się Grzegorczykowi
nie dosc realna w zetknięciu z rzeczywi
stością nie wytrzymała próby życia Na
wet gdyby siadem Raczki wierzył w "su
mienie wolnego świata w magiczna
wszechmoc "opinii moralnej" i tym po- dobne pojęcia pderwane nic bardzo by
wiedział co można zdziałać dla sprawy
wolności siedząc w papenburskim gro
bowcu Piękne to są słowa ze "powinniś
my! — ze emigracja to "zagadnienie na
wskroś moralne poselstwo wyprawione
przed narody świata" jak niegdyś za
Mickiewicza — wszystko to święta praw-da!
— ale gdy się spogląda na świat
przez okno obozowego baraku trudno
wykrzesać z siebie ducha krucjaty Naj-żarliwsze- go herolda krzywdy polskiej
musi ogarnąć niechęć do wołania na pu-szczy
Zresztą zgorzkniały i żarty wątpli-wościami
kieszonkowy papenburski
Hamlet wcale się nie kwapił do roli le-go
przysłowiowego dziada który mówi
do obrazu a obraz mu ani razu Nie li-czył
również jak Kosko Sobczak czy
Raczka na trzecią wojnę światową Nic
chciał jej Mdło-slodkaw- y zapach krwi
przyprawiał go o mdłości Mr Thomp-son
z Salt City Utah pastuch w jedwab-nej
koszuli ma rację: cena krucjaty jest
za wysoka
Wróciłbym może — pomyślał —gdy-by
na ojczystej ziemi żyli inni ludzie do
Polski innycli Polaków ale pod tym pięk-nym
rodzimym niebom roi się przecież
od majorów Kosków redaktorów Ra-czek
durniów Sobczaków paniuś Busz-kowskic- h
żywych torped — Michejdów
koniokradów Mrozków od złoczyńców
cwaniaków nadętych głupców frazeso-wiczó- w
patriolow-psychopaló- w fanaty-ków-lcrrorystó- w
od drobnej i odświęt-nej
kanalii Taki sam Papeniburg jak tu-taj
jeno na większą skalę Przypomniał
Słońce wychyliło się zza grubego pnia
starej topoli i świeciło teraz wprost w
oczy Krzysztof wsiał i obejrzał się Na
chybił trafił poszedł ścieżką w prawo W
pięć minut później odnalazł swój samo-chód
przed bramą i pojechał do fabryki
Kazał stanąć przed willą Od służącej
dowiedział się że Blumkicwicz jeszcze
nic wrócił i że malka jest na górze ra-zem
z panną Jachimowska Ostrożnie
wszedł po schodach Drzwi do sypialni
matki były otwarte Staruszka klęczała
na ziemi oparta na łokciach o łóżko O
kilka kroków dalej siedziała Nita z jakąś
książką w ręku Podniosła pałce do ust
wstała i wyszła do Krzysztofa:
— Usnęła — powiedział szeptem —
sama nie wiem czy ją budzić?
-7--
Nic Chodźmy Przyślę tu Karolinę
— Ale lakic klęczenie może pani Te-resie
zaszkodzić — zauważyła Nita
— Cóż na to poradzić Tak przynaj-mniej
śpi i nie mozc myśleć To już wiel-ki
plus dla niej
Nita obrzuciła Krzysztofa współczu-jącym
Avzrokiem
— Ty wuju też powinien byś się
przespać Wyglądasz bardzo mizernie
— Ach — machnął ręką Krzysztof
mam jeszcze tyle roboty w fabryce Dzię-kuję
ci bardzo i już nie będę cię zatrzy-mywał
Odwieziesz mnie przed ginach
Zarządu?
— Ależ z przyjemnością
Gdy wsiedli do samochodu Nila wzię
ła Krzysztofa za rękę i powiedziała:
— Ciebie wuju bardzo dużo koszto
wała ta śmierć Ja nic wiem jak ci wy
razić to co dla ciebie czuję Zapewniam
cię że nie ma na świecie nikogo komu
bym tak dobrze życzyła jak tobie Le
piej niż sobie samej
Krzysztof słyszał te słowa i rozumiał
ich treść lecz nie stać go było na żadna
odpowiedź Cała jego uwaga skoncentro-wana
była na myśli że wejdzie za chwilę
do gabinetu i że na biurku znajdzie list
albo przynajmniej depeszę od Pawła
Pożegnał się z Nilą machinalnie i szyb-ko
wbiegł na schody Ktoś go zaczepił w
poczekalni lecz nawet nie dostrzegł jak
wygląda
— Później później — powiedział —
teraz nie mam czasu
Na biurku nie było ani listu ani de
peszy To prawie nieprawdopodobne'
Przecie czy w Hamburgu czy Man-chesterze
czy w Londynie musiała go
dojść wiadomość o śmierci i o dacie po
grzebu A mozc on jest chory?
Wyobraźnia szybko podsunęła obraz:
biały pokój szpitalny wąskie łóżko i chu-da
pożółkła twarz z zamkniętymi powie-kami
taka sama jak wówczas po na-padzie-
— Co się z nim dzieje co się z nim
dzieje?
Krzysztof nacisnął guzik dzwonka i
nie doczekawszy się że Holder wejdzie
otworzył drzwi do sekretariatu Hólder
sobie słowa Heniasa- - "Rn iv hranicTi- -
chorujesz na typowo polską chorobę: nie
luuisz roiauow
A jednak chwycił go ostry kurcz tes-knot- y Zawirowało mu w pamięci kilka
rekwizytów: brzózki na wietrze wygięte
trznadel złocisty na parkanie szałwie
płonące w podmiejskim ogródku skry
światła jak pszczoły rozbzykane na rze-ce
bruzdy zaoranej ziemi schodzące się
na widnokręgu
Ach niechaj to wszystko pozostanie
w pamięci jak sen! Po co wracać? Żeby
się obudzić? Niechaj trwa ziemia nie z
tego świata kraina napowietrzna jak
niebo nieistniejąca!
Małgorzata pisała drobnymi nieśmiał-ymi
literami jakby nie chciała synowi
zaprzątać głowy nieważnymi sprawami:
"U nas właściwie nic nowego stara
bieda Mieszkamy w dawnym mieszka-niu
na Grunwaldzkiej Michaś dojeżdża
na studia do Torunia Jadwisia prowadzi
księgowość w spółdzielni "Społem" ży-jemy
z jej pensji Po ojcu wypłacają mi
rentę niewiele tego "Jedność" drukuje
partyjną gazetę zarządzającym jest Ku-lik
wiesz — ten szwacier starost v k-lńrv-chciał
Jana wygrjżć z posady A leraz
najważniejsza nowina: na Czyżkówku pod
lasem jedną z nowych uliczek nazwano
nazwisKicm naszego ojca! Jan ma swoją
ulice do śmierci Kiedv mi ciożko n-- i
sercu wychodzę za miasto staję na gli
nianej rozKopanej uroazc i wpatruję się
w niebieską tabliczkę z białymi literka-mi:
"ul Jana Grzecorezvka" Dnrzpk-n- l
si?X biedaczek Dostaliśmy nawet urzędo
we pismo z zaświadczeniem ze Jan był
"bojownikiem o postęp i demokrację"
Grzegorczyk skrzywił się ironicznie
by opanować wzruszenie
"Ta emaliowa tabliczka na Czyżków-ku
to moja cala ipociccha i radość gdyż
poza tym jest iiam smutno i ciężko Z
dawnych znajomych niewielu zostało
przy życiu Nieraz mi się wydaje że żyję
na cmentarzu Miasto jest obce same no
we twarze na ulicach Nic ma już ani
sokołów ani hallerczyków ani kręglarzy
ani bractwa kurkowego Rzeka się tylko
nic zmieniła i płynie po staremu Gdy--
byi jednak wrócił na wiosnę (zrobisz jak
zechcesz) zdążyłbyś jeszcze na uroczyst-ości
jubileuszowe Nasze miasto ob
chodzi swoje urodziny: &ześćset lat"
W posl-scnplu- m Małgorzata pisała:
"Nieraz sie boję że mógłbyś tam zostać
na zawsze ożenić się z cudzoziemką
Twoje dzieci nic mówiłyby po polsku
Przepraszam cię za ten dopisek W smut-ku
różne myśli przychodzą do głowy
Całuję — Matka"
Spoglądał na dopisek ze zmarszczo-nym
czołem ale myślał o czym innym
Ulica Jana Grzegorczyka na Czyżków-kiiJJMiast- o
obchodzi sześćsetlecie! Z kim
ślę tułaj podzielić tymi wiadomościami?
przygotowywał właśnie korespondencję
do podpisu:
— Już idę panic dyrektorze
— Ciy nie było żadnej wiadomości od
pana Pawła?
— Jak dotychczas żadnej Mówił mi
tylko inżynier Otlman że spodziewa się
powrotu pana Pawła najpóźniej julio
— Dobrze Niech pan daje kores-pondencję
Krzysztof wiócił do gabinetu i zaczai
podpisywać listy Później należało przej-rzeć
biuletyny i zaakceptować raporty
rozmówić się z kierownikiem kalkulacji
i wydać dyspozycję do biura techniczne-go
Należało sporządzić protokóły dla in-spektoratu
pracy a przede wszystkim u- -
slalić czy winowajcą wypadku nie był
klory z poszkodowanych wszystko to za-łatwiał
Krzysztof niemal pedantycznie i
z niezmierną energią gdy jednak został
wreszcie sam bezsilnie opadł na fotel
— Na miłość boską co to mnie wszy-stko
obchodzi co lo mnie obchodzi
Lecz nagle przyszła refleksja: nie tyl-ko
kieruje przedsiębiorstwem które da
je mu znaczne dochody lecz leraz także
zastępuje Pawła i musi mu dowieść vc
robił wszystko by nic zawieść jego zau
fania Przecie Paweł wyjeżdżając mc
wątpił 7c zostawia kierownictwo Zakła
dów w dobrych rękach Wiedział że 1e
ręce są kobiece lecz wierzył im pomi
mo to
Mimo woli Krzysztof spojrzał na swo
je ręce Wąska klasyczna dłoń i długie
lekko zaróżowione pałce Wyobraził so-bie
te palce przesuwające się po włosach
i po twarzy Pawła Czy kiedykolwiek
może się to stać rzeczywistością? Przy-szło
mu na myśl że Pawła może zatrzy-muje
za granicą jakaś inna kobieta Za-śmiał
się:
— Inna? W ogóle kobieta Czyż ja
jestem kobietą czy Paweł mnie uważa
za kobietę? Mozc właśnie dlatego nie
wraca że brzydzi się moją miłością ze
nie chce widzieć moich oczu wpatrzonych
w siebie ze narzuciłem się mu a on
nie umie zdobyć się na lo by mnie bru-talnie
odepchnąć Czyż jestem kobiet!
czy potrafię nią być ja kfóry nawet mó-wić
o sobie jak o kobiecie nic potrafię
Cóż ja mu mogę dac?- -
Zadzwonił telefon To Blumkicwicz
informował Krzysztofa że wszystko zo-stało
załatwione i że do pani Teresy we-zwał
znowu lekarza gdyż ponownie po-padła
w omdlenie
— Dobrze Zaraz przyjdę — zmęczo-nym
głosem odpowiedział Krzysztof i po-łożył
słuchawkę
W poczekalni zastąpił mu drogę len
sam młody robotnik którego wpierw
ledwie zauważył
— Panic dyrektorze ja muszę się z
panem rozmówić
— Teraz nie mam czasu — niecier-pliwie
odpowiedział Krzysztof — niech
pan przyjdzie jutro po południu
J&J HARDWARE
Pelikl tklad fawerów tsInnrcN farb naciyfl kuchennych orei pnr bor6w wodociągowych I cgriawmll
J Stefaniak wtaif
74S Queen SI W - EM M&S1
Solidna obstuRa — Nlsklo ceny
Uezptatne porady w aprawacb ku-lliac- jl t ogrzewania 8
SŁsaSsKslllSPSSJSa
DO POLSKI
PIENIĄDZE PEKAO
LEKI ŻYWNOŚĆ
NfljlepiojI Najłaniojl
JAMQUE TRADIHG
J KAMIEŃSKI
Toronto 3 835 CJuecn SI W
tcl EM 4-40- 25
Edmonton 10649 97th Sł
łel GA 2-38- 39
tarokrajowa
i
aa sj 3S7
Apteka
p p Mcdwidskicli
"Saniłas Pharmacy"
Wysyłka lekarstw do Polski
(koło Balliursl) EM 3-37- 46 546 Qucon Sł W Toronto
EM
DENTYŚCI
Dr W SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
(drugi dom od Ronccsvallea)
Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym
porozumieniem
Tolefon LE 1-4-
250
129 Grenadier Rd
s
DR MARA JINDRA
DR V JINDRA
LtKARZE DENTYŚCI
pr7JinuJn także wieczorami I w
soboty za uprzednim porozumieniem
telefonicznym
310 Bloor Sł West WA 2-084- 4
(przy Spadlna) 43 V
DR T L GRANOWSKI
DENTYSTA CHIRURG
Mówi po polsku
514 Dundas Sł W — Toronto
Tel EM 8-90-
38
1 P
LACH
CHIROPRACTIC CLIHIC
Doktorzy Chlroprakłykl
124 Roncesvalles Av-L- E 5-12-
11 1174 Bloor Sł W al Dufferin
LE 2-03-
74 P
Lunsky
WA 1-3- 924
(
Zwitek Polaków w Kanadils
lo iwiątak ipolsan pracy Pt
ptaralcla go I wilapulcla doń
B6L0WI W KRZYŻACH
można zapobiec
H61 w krzjinch często Jest powo-dowany
ospałą pracą nerek Gdy nerki przestają działać normalnie
nadmiar kwnsów 1 wjdalln pozo- staje orRanlzmlc Wledy właśnie
molo przjjśc ból w krzyżach uczu- cwieaniieme6cpzoecn7lajnkuoclcTzaotoJicest lupboraprzaebry- zaijć pigułki I)odd'a (Dodd's Kldnoy
PUls) PlguJkl te przywracają nor- malne funkcjonowanie nerek Wów-czas
poczujecie się lepiej — bodzie
cle lepiej spali — lepiej pracowali
Zaopatrzcie sic w pigułki I)odcl'
(Dodd's Kldncy Tllls) Jul teraz 19
POZBĄDŹ SIC
siwego włosu
a będzlen młodszy o lala!
RETONE
bardzo many frodek ma-dycyn- y nida Twoemu wlo- towi kolor plorwołny
I piękny
BEZ UŻYCIA FARB
I UTLENIANIA
Dzisiaj przllj zamów la- nie wrnz z $250 na adres:
ta£tt
ANCHOR DISTRIBUTORS
PO Box 1083 Słallon "C" Toronto On
Obecnie do nabycia w
"MIDTOWN DRUOS"
652 Ouccn Sł W Toronto Onł
LANDIS PHARMACY
4M Quocn Sł Wet — Toronto Onł
DYMOND DRUOS LTD
82 Dalhouilo Sł — Brantford Onł
1--
K4
OKULIŚCI
OKULISTA
S BROGOWSKI OD
420 Roncesvallcs Ave
(blliko Howard Park) Ł- -
GuclJiiy przyjgć od 10-- 030 oraz za telefoniczni iii porozumieniem Tel LE 1-4-
251 — CL 9-80-
29 J?
OKULISTKA
J T SZYDŁOWSKA
OD rBOA
Undnnlc pau dobieranie sklclM do-Pvłwii-ulr
"ionlact lenscs" v- -i rodrlcmile od 1 0 — 7 fcoboty wlncrnlc
w lniijcli Rodlnacli zn uprzednim
porozumieniem
1063 Bloor SłWcsł
(rós Hiiyclock)
LE 2-87-
93
470 College Sł
Oczy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-tów
wzroku na nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku
p
H Wmm - okulista
Okulista
Plp
Badanie oczu — Dopasowywanio okularów c
wypełnianie recepł '
godziny przyjęć DrfO-M- i -- ' "—- -
599 Bloor SI W Toronto Tcl Lii 51521
(lilisko Palmerston obok Klobr Mcdicał Center) -
Wieczorami przyjmuje po uprzednim umówieniu łio
ST 8-62-
48
Luck Chiropracfic Glitiics
BRACIA ŁUKOWSCY '
DOKTORZY CHIROPRAKTYKI
Zdrowie jest największym skarbem człowieka
Zaniedbanie zdrowia kostuje drogo Prześwie-tlenia
Rentgenowskie "XHAY" tylko za głosze-niem
leIcfonic7nym
1848 BLOOR Sł W„ TORONTO ONT — TEL RO 9-22-
59
140 CHURCH ST ST CATHARINES TEL MU 4-31-61 pi
APTEKA LM1DSSA
EM 6-05-
84 — 462 Oueen Sł W Toronlo — EM 8-21-
29
Obsługująca Poloni'' Kanadyjska od lal Wysyłamy lekarstwa do
Polski Szybka fachowa obsługa Wykonujemy recepty' kanadyjskie
oraz krajowe łr r Ula Pań posiadamy tu 'składzie wielki wybór kosmetyków naj-lepsicg- o
gatunku znanych firm - ~
Utrzymanie zdrowia własnego oraz waszych najbliższych jest
naszym celem
Wszelkie zamówienia przyrnujemy listownie telefonicznie lub
osobiście 17-- 1'
Lekarstwa do Polski bez cła!
Wysyłamy wszelkie !kersłwa potiłą lotnicza do Polski I wszysł
kich krajów Europy po najniższych cenach np
Streptomycyny 20 zastrzyków po Ig ł 390
30 „ po 1 g 5 580
Penicylina Ol 5x3 milj (na 50 zastrz) % 290
„ 10x3 „ (na 100 zasłrz) $ 570
Vitamina B-1- 2 25 zastrzyków po 50 meg $ 150
Seromycin (Cyeloserlne) 40 kaps $1430
Zamówienia wykonujemy natychmiast — na lisły i zapylania
odpowiadamy odwrotnie
APTEKA ROTHBARfA ś
676 CUeen Sł W Tocn!o Te! EM3-2SC0- &
i :
te
a
V
'X
J Wi!'
"i
f
A
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, March 04, 1961 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1961-03-04 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000070 |
Description
| Title | 000077b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | Uii SfWOTKICH ŚWIĘTYCH Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone (Copyrl£nt b'T Nowakowski) i!vni=frKv jgvj))gvJ=?ii-n5g- ? ord¥SfEeS"---- £ R dowie znowu przetarła zapo-)- L i no chwili wahania po-- szukającego zębami z zimna Rsiakiego Kuryluka klory stał IL kolumny i wyjąkała: A czy f ńi synku laKze m{ZŁ{izu auvi iJU-rf"Jm)nn-nk-smiścił oczy rzęsy milczał Kied? l „mriórzyla pytanie olworzł t khv chciał coś krzyknie Kobył zMebio głosu Slałak przerażony i tylko enercczme £ ndm-żon- a głową Cfcąc go lf: 1™ dziennikarka pojłaskała fŁotliuie okularami po rękawie II rhlonak lozplakał sirrm głos gum dziecinnym głoseri oapowie-glchbingluecklich!libin_se- hr fcHich' wiecie bijwic-jhu- j vu !?_"' rima Rn?v nlnyślalem so- - aDiau 1 01U&" """ " Ptei chwili? "PoszLwon ty stara &nąć cię w bebei i za bramę!" i _ i:„ Arpha wam win Mivcmii i [Te była to dobrazacna slaruszec saobna do moje""""- - -- hsicze hdiin' 'lak można łA ostro! suuiu syknął Sob- - !?Hei hej! KczoszKU-tioDrouziej- ti w (o? U Aiz opowiaua przy nie inni zgorszeni mewy-- lzyuuili ioiua-iiiuuLp(ii- a "i Aż gT11 siucnac! rrzca oma- - fflekne yzanic inności ojczyzny ' i i -- - - y n] o neUni0111"'"'11! d i'u uuiuuzau ia-- njdkii rslowa! fcmpem moi uroazy Smgłosem Henias - ciągnął zagranicz ne frzez dwadzieścia minut pętali folkach Zobaczyli białe przescic- - w w kiblach zielone mydełka isać: "Widzieliśmy na własne ismy fam" A naoczni świadko- - ipoce powszechnego niedowiar- - a wagę złota! Ten ryży Szwed obie w jakimś kącie futro chlor-- Rraj oficerowie wycierali mu rę-Łia- ly proszek z pleców Wizyta iońca Staruszeczka przed wei- - A Mercedesa pokiwała nam ze l' czuciem okularami Hiszpanie za- - przaiie ieKi im zairzasK Higzoiycz- - p fezie pewnie Turek "schował pjeusz Dołęga=Moslowicz jesteś moim grzechem Bóg jtobj pokaial a ciebie mną Moje 3VHlOie iedvnn rfiprkn C7v irm- - Ww jak wielkim nrzokleństwcm macierzyństwo? On lam vszv- - sdąi ani tobie ani mnie nigdy nie Cjsore bądź mi miłosierny Bo-ą- mi łaskawy Boże ulituj się nad fflpjej duszy! jadają w wioch i znowu godzina-®- & przed krucyfiksem wpijając fucpionc włosy swo c długie PUK Innym razem przysięgała OPlJSCi "SWPM iprlvnnrrn iynoii Ednc Skarhv (wiała ani naufol vn Pfficnia lecz w chwilę polem ka- - i4 muznici siwo i błagała Boga f SPCdzcnin nshilnir-l- i 1ni tUrt-- i m — jw" "n"i Jrci Któia przyszła w niedzie-Jto- U stały przez cztery dni w fano na powrót Pawła Na wy- - ficszc mc nadchodziły jednak ™TMś właśnie mijał o godzi-- ) minul piętnaście dwudziesty f Jego nieobecności r$n są wszystkie bajki o telc-')- : ze mysi ludzka może dojść JW?51 IIUlPL'n ("Irnuinl--n i „r- - 3cgo wolę do ugięcia się do Sal ccla- - m PaweGł dwybcyianl0u Wtv0chl)drwawu---- W] dni ani jednej chwili spo-mnaaU- w iw i- - _ Sofr- - uświni wrocic on ir$C "a świccic potężniejszych 'VŁtUU łll£ HU f&flwzywano "Ę& nie wracał jednak nie pa- - I JPa-si- C ani jednym słowem tali? i "leg0 mc żądano By-- X byłe można było nań pa-yjps- u czasu usłyszeć jego PSS? nic wałni—il ' 40 łMmiłr --~ wwfcjiiiuju ślSi11" sl)rawy wielkiej wagi aStt C1C urzcczywislnicnia sw~o- - Ml-rnl--„ zial 7p n "C" "d T1 HT sc ich siebie jak ałrlr zadn-vc-n 'rPa!' PawłaPraiwnhnwniaizekgio CSeJ Pracy Krzysztof 'nie 23 werownictweni ia- - ? --T fSiififatf„lSVUr"arWialrelle s„pr„aw1w łz„a1- - raz p0 raz spotykał ł IL IJ r=5=::ar-Cs_J=_r=5w_riVŁr-va idPJfiz&szPzJ? dziennikarski notes do kieszeni i nałożył grube wełniane rękawice "Cuduś" zgi- nał si?' w pożegnalnym ukłonie jak scy-zory- l' to znowu prężył się jak struna Wa'townicy w łiełmacli sprezentowali bnń Goście odjechali trąhiąc na zakrę- cie A ledwie się za tym cyrkowym towa-aystwe- in zamknęła brama- - zao7Płv sir dzikie polowanie na pneścieradła i na zieione mydełka W naszym baraku na szczęście nikt mydełka nie wypaskudził ale kilku ciężkich frajerów — miłośni-ków higieny z sąsiedniego bloku dostało za swoje: po dwadzieścia bykowców na "Wachstubie" na golasa Złapali także jednego Czecha kloryzdążył pociąć prze- ścieradło i przerobić je na podkoszulek i kalesony Sobczak na pewno mi na (o wszystko powie że przesadzam i uogól- niam ale mówcie co chcecie — ja tam od lego czasu znienawidziłem dziennika-rzy na całe życie Podły zawód! Muchy nad padliną! — Nic jest tak źle — lozlcgly się za-kłopotane glosy — Tc bardzo subiektyw-ny punkt widzenia — Zwykły uraz psychiczny zrozumia-ły na tle przeżyć wojennych — Nic obrażajmy dziennikarzy! — Ja na przykład nabawiłem się w obozie niechęci lekarzy! — A ja lo księży — dorzucił ktoś pro-wokacyjnie — Do katabasów! Dostaję wysypki na widok sutanny! Ale Henias nic podjął wezwania Ma-chnął ręka i mruknął noiednawczo: — Dawniej mówiło się "wariat" dzi-siaj mówi się grzecznie: "uraz psychicz-ny" Macie rację: to uraz psychiczny 0-stat- ni normalni Polacy umarli przed wrześniem 39-g- o Dla uświetnienia niedzieli motocy-klista przywoził z poczty polowej listy zagraniczne do których zaliczano rów-nież listy z Polski Grzegorczyk wziął do ręki brudno-zielon- ą kopertę sklejoną z najgorszego gatunku papieru oszpeconą nieestetycznym propagandowym znacz-kiem pocztowym Niósł ją przez błoto parskające pod butami i wzdychał Wszedł do baraku Wszystkich Świętych zasiadł za stołem i nic miał odwagi otwo-rzyć listu Wpatrywał się w Jcopcrtę jak w okien arnirLj'v''„----f- ~' '-''-- "'-' do do MlSot do 72 się z trudnościami których pokonać nie mógł z zobowiązaniami których celu nie poimowal edyz zdawały &ię grozie labry cc dużymi stratami jeżeli zaś je pomimo wszystko wykonywał to tylko dlatego że niezachwianie wierzył w niezawodne kon-cepcje Pawła Ciężka piaca w fabiyce i ponure go-dziny w domu doprowadziły nerwy Krzy-sztofa do szczytowego rozdrażnienia Wyrazem lego było że nic mógł już znieść nawet towarzystwa Marychny Początkowo próbował znaleźć na-miastkę przyjemności w lozmowach z nią o Pawle Ta gęś jednak widocznie przez jakiś głupi snobizm czy leż po pro-stu przez naiwność uwzięła się by o Pawle mówić lekceważąco Było w tym coś potwornie karykaturalnego To cie-lątko o kurzym móżdżku i o urodzie pocztówkowego clicrubinka ośmielające srę sięgać swoimi głupiutkimi sądami do takiego człowieka jak Paweł! Skończyło się na tym że Krzysztof na czas nieobecności Pawła przeniósł się do jego gabinetu Marychnę widywał te-raz bardzo rzadko Raz czy dwa widział ja przez okno jak wychodziła z chemi-kiem fabrycznym Ottmanem Nie cierpiał Otlmana nie dlatego że len asystował Maryclinie i że można było się obawiać wygadania się dziewczyny przed nim lecz po prostu fizycznie po-wierzchowność tego ślamazary działała Krzysztofowi na nerwy Kiedyś przeglądając listę obecności zwrócił uwagę że Oltman zaniedbuje swoją pracę w fabryce i że zjawia się za-ledwie kilka razy tygodniowo wpadając na godzinkę lub dwie To byłoby dosta-tecznym powodem do wymówienia mu nnsadv Ponieważ jednak sekretarz Hol- - der zakomunikował Krzysztofowi iż Pa-- ( weł wyjeżdżając powierzył Otmanowi in-ną pracę na mieście trzeba było na to machnąć ręką Krzyszioiowi mim w wpadła w oczy wi3Uomosc w utunon zrobił wynalazek kauczuku syntetyczne-go i ze Paweł ten wynalazek kupił Za-pewne musiał to tyc dobry' interes sko-ro sn w-7i- ał doń Paweł nie zmieniło to jednak niechętnego poglądu Krzysztofa na chemika Irrk-n-a osoba z którą Krzysztof czuł się dLobrze" była Nita Jachimowska Z nią przynajmniej można była „rozmawiać go-dzinami o Pawle Godziny taMe zdarzałyj się jednaK rzaaso tfwwwr-ołMriwww- w mWiMHinil nwlwww auw a "- - "ZWIĄZKOWIEC" MARZEC (Marth) Sobołs 4 --— 1961 -- STR-7 ko uchylone na Grunwaldzką Ilekroć przycnoaził list z domu otwierał go ze ściśniętym sercem Nie to nie był niepo-kój o naibliższvch To bv1a norlświadoma niechęć adresata do nadawcy niechęć zrodzona z nieczystego sumienia Biorąc zapisaną kartkę papieru do ręKi podporucznik nie znajdował argu mentów na swoja obronę Czuł sie win- - ny i to go zniechęcało do listu oddalało od domu Powinien był wrócić do kraju i jak na najstarszego syna przystało wziąć na swoje barki ciężar utrzymania matki i rodzeństwa Dlaczego nic wraca? Jakże łatwo mógł by się usprawiedliwić przed samym sobą! Choćby tą napuszoną formułką tak często recytowaną przez Kaczkę: "Nie wracam na znak protestu przeciwko nowej niewoli" ale czyż na prawdę wierzył w skuteczność takiego protestu? "Nie wracam — naucza ideo log Raczka — bo chcę głosić światu prawdę o krzywdzie domagam się spra-wiedliwości dla uciśnionej ojczyzny" Formuła ta wydawała się Grzegorczykowi nie dosc realna w zetknięciu z rzeczywi stością nie wytrzymała próby życia Na wet gdyby siadem Raczki wierzył w "su mienie wolnego świata w magiczna wszechmoc "opinii moralnej" i tym po- dobne pojęcia pderwane nic bardzo by wiedział co można zdziałać dla sprawy wolności siedząc w papenburskim gro bowcu Piękne to są słowa ze "powinniś my! — ze emigracja to "zagadnienie na wskroś moralne poselstwo wyprawione przed narody świata" jak niegdyś za Mickiewicza — wszystko to święta praw-da! — ale gdy się spogląda na świat przez okno obozowego baraku trudno wykrzesać z siebie ducha krucjaty Naj-żarliwsze- go herolda krzywdy polskiej musi ogarnąć niechęć do wołania na pu-szczy Zresztą zgorzkniały i żarty wątpli-wościami kieszonkowy papenburski Hamlet wcale się nie kwapił do roli le-go przysłowiowego dziada który mówi do obrazu a obraz mu ani razu Nie li-czył również jak Kosko Sobczak czy Raczka na trzecią wojnę światową Nic chciał jej Mdło-slodkaw- y zapach krwi przyprawiał go o mdłości Mr Thomp-son z Salt City Utah pastuch w jedwab-nej koszuli ma rację: cena krucjaty jest za wysoka Wróciłbym może — pomyślał —gdy-by na ojczystej ziemi żyli inni ludzie do Polski innycli Polaków ale pod tym pięk-nym rodzimym niebom roi się przecież od majorów Kosków redaktorów Ra-czek durniów Sobczaków paniuś Busz-kowskic- h żywych torped — Michejdów koniokradów Mrozków od złoczyńców cwaniaków nadętych głupców frazeso-wiczó- w patriolow-psychopaló- w fanaty-ków-lcrrorystó- w od drobnej i odświęt-nej kanalii Taki sam Papeniburg jak tu-taj jeno na większą skalę Przypomniał Słońce wychyliło się zza grubego pnia starej topoli i świeciło teraz wprost w oczy Krzysztof wsiał i obejrzał się Na chybił trafił poszedł ścieżką w prawo W pięć minut później odnalazł swój samo-chód przed bramą i pojechał do fabryki Kazał stanąć przed willą Od służącej dowiedział się że Blumkicwicz jeszcze nic wrócił i że malka jest na górze ra-zem z panną Jachimowska Ostrożnie wszedł po schodach Drzwi do sypialni matki były otwarte Staruszka klęczała na ziemi oparta na łokciach o łóżko O kilka kroków dalej siedziała Nita z jakąś książką w ręku Podniosła pałce do ust wstała i wyszła do Krzysztofa: — Usnęła — powiedział szeptem — sama nie wiem czy ją budzić? -7-- Nic Chodźmy Przyślę tu Karolinę — Ale lakic klęczenie może pani Te-resie zaszkodzić — zauważyła Nita — Cóż na to poradzić Tak przynaj-mniej śpi i nie mozc myśleć To już wiel-ki plus dla niej Nita obrzuciła Krzysztofa współczu-jącym Avzrokiem — Ty wuju też powinien byś się przespać Wyglądasz bardzo mizernie — Ach — machnął ręką Krzysztof mam jeszcze tyle roboty w fabryce Dzię-kuję ci bardzo i już nie będę cię zatrzy-mywał Odwieziesz mnie przed ginach Zarządu? — Ależ z przyjemnością Gdy wsiedli do samochodu Nila wzię ła Krzysztofa za rękę i powiedziała: — Ciebie wuju bardzo dużo koszto wała ta śmierć Ja nic wiem jak ci wy razić to co dla ciebie czuję Zapewniam cię że nie ma na świecie nikogo komu bym tak dobrze życzyła jak tobie Le piej niż sobie samej Krzysztof słyszał te słowa i rozumiał ich treść lecz nie stać go było na żadna odpowiedź Cała jego uwaga skoncentro-wana była na myśli że wejdzie za chwilę do gabinetu i że na biurku znajdzie list albo przynajmniej depeszę od Pawła Pożegnał się z Nilą machinalnie i szyb-ko wbiegł na schody Ktoś go zaczepił w poczekalni lecz nawet nie dostrzegł jak wygląda — Później później — powiedział — teraz nie mam czasu Na biurku nie było ani listu ani de peszy To prawie nieprawdopodobne' Przecie czy w Hamburgu czy Man-chesterze czy w Londynie musiała go dojść wiadomość o śmierci i o dacie po grzebu A mozc on jest chory? Wyobraźnia szybko podsunęła obraz: biały pokój szpitalny wąskie łóżko i chu-da pożółkła twarz z zamkniętymi powie-kami taka sama jak wówczas po na-padzie- — Co się z nim dzieje co się z nim dzieje? Krzysztof nacisnął guzik dzwonka i nie doczekawszy się że Holder wejdzie otworzył drzwi do sekretariatu Hólder sobie słowa Heniasa- - "Rn iv hranicTi- - chorujesz na typowo polską chorobę: nie luuisz roiauow A jednak chwycił go ostry kurcz tes-knot- y Zawirowało mu w pamięci kilka rekwizytów: brzózki na wietrze wygięte trznadel złocisty na parkanie szałwie płonące w podmiejskim ogródku skry światła jak pszczoły rozbzykane na rze-ce bruzdy zaoranej ziemi schodzące się na widnokręgu Ach niechaj to wszystko pozostanie w pamięci jak sen! Po co wracać? Żeby się obudzić? Niechaj trwa ziemia nie z tego świata kraina napowietrzna jak niebo nieistniejąca! Małgorzata pisała drobnymi nieśmiał-ymi literami jakby nie chciała synowi zaprzątać głowy nieważnymi sprawami: "U nas właściwie nic nowego stara bieda Mieszkamy w dawnym mieszka-niu na Grunwaldzkiej Michaś dojeżdża na studia do Torunia Jadwisia prowadzi księgowość w spółdzielni "Społem" ży-jemy z jej pensji Po ojcu wypłacają mi rentę niewiele tego "Jedność" drukuje partyjną gazetę zarządzającym jest Ku-lik wiesz — ten szwacier starost v k-lńrv-chciał Jana wygrjżć z posady A leraz najważniejsza nowina: na Czyżkówku pod lasem jedną z nowych uliczek nazwano nazwisKicm naszego ojca! Jan ma swoją ulice do śmierci Kiedv mi ciożko n-- i sercu wychodzę za miasto staję na gli nianej rozKopanej uroazc i wpatruję się w niebieską tabliczkę z białymi literka-mi: "ul Jana Grzecorezvka" Dnrzpk-n- l si?X biedaczek Dostaliśmy nawet urzędo we pismo z zaświadczeniem ze Jan był "bojownikiem o postęp i demokrację" Grzegorczyk skrzywił się ironicznie by opanować wzruszenie "Ta emaliowa tabliczka na Czyżków-ku to moja cala ipociccha i radość gdyż poza tym jest iiam smutno i ciężko Z dawnych znajomych niewielu zostało przy życiu Nieraz mi się wydaje że żyję na cmentarzu Miasto jest obce same no we twarze na ulicach Nic ma już ani sokołów ani hallerczyków ani kręglarzy ani bractwa kurkowego Rzeka się tylko nic zmieniła i płynie po staremu Gdy-- byi jednak wrócił na wiosnę (zrobisz jak zechcesz) zdążyłbyś jeszcze na uroczyst-ości jubileuszowe Nasze miasto ob chodzi swoje urodziny: &ześćset lat" W posl-scnplu- m Małgorzata pisała: "Nieraz sie boję że mógłbyś tam zostać na zawsze ożenić się z cudzoziemką Twoje dzieci nic mówiłyby po polsku Przepraszam cię za ten dopisek W smut-ku różne myśli przychodzą do głowy Całuję — Matka" Spoglądał na dopisek ze zmarszczo-nym czołem ale myślał o czym innym Ulica Jana Grzegorczyka na Czyżków-kiiJJMiast- o obchodzi sześćsetlecie! Z kim ślę tułaj podzielić tymi wiadomościami? przygotowywał właśnie korespondencję do podpisu: — Już idę panic dyrektorze — Ciy nie było żadnej wiadomości od pana Pawła? — Jak dotychczas żadnej Mówił mi tylko inżynier Otlman że spodziewa się powrotu pana Pawła najpóźniej julio — Dobrze Niech pan daje kores-pondencję Krzysztof wiócił do gabinetu i zaczai podpisywać listy Później należało przej-rzeć biuletyny i zaakceptować raporty rozmówić się z kierownikiem kalkulacji i wydać dyspozycję do biura techniczne-go Należało sporządzić protokóły dla in-spektoratu pracy a przede wszystkim u- - slalić czy winowajcą wypadku nie był klory z poszkodowanych wszystko to za-łatwiał Krzysztof niemal pedantycznie i z niezmierną energią gdy jednak został wreszcie sam bezsilnie opadł na fotel — Na miłość boską co to mnie wszy-stko obchodzi co lo mnie obchodzi Lecz nagle przyszła refleksja: nie tyl-ko kieruje przedsiębiorstwem które da je mu znaczne dochody lecz leraz także zastępuje Pawła i musi mu dowieść vc robił wszystko by nic zawieść jego zau fania Przecie Paweł wyjeżdżając mc wątpił 7c zostawia kierownictwo Zakła dów w dobrych rękach Wiedział że 1e ręce są kobiece lecz wierzył im pomi mo to Mimo woli Krzysztof spojrzał na swo je ręce Wąska klasyczna dłoń i długie lekko zaróżowione pałce Wyobraził so-bie te palce przesuwające się po włosach i po twarzy Pawła Czy kiedykolwiek może się to stać rzeczywistością? Przy-szło mu na myśl że Pawła może zatrzy-muje za granicą jakaś inna kobieta Za-śmiał się: — Inna? W ogóle kobieta Czyż ja jestem kobietą czy Paweł mnie uważa za kobietę? Mozc właśnie dlatego nie wraca że brzydzi się moją miłością ze nie chce widzieć moich oczu wpatrzonych w siebie ze narzuciłem się mu a on nie umie zdobyć się na lo by mnie bru-talnie odepchnąć Czyż jestem kobiet! czy potrafię nią być ja kfóry nawet mó-wić o sobie jak o kobiecie nic potrafię Cóż ja mu mogę dac?- - Zadzwonił telefon To Blumkicwicz informował Krzysztofa że wszystko zo-stało załatwione i że do pani Teresy we-zwał znowu lekarza gdyż ponownie po-padła w omdlenie — Dobrze Zaraz przyjdę — zmęczo-nym głosem odpowiedział Krzysztof i po-łożył słuchawkę W poczekalni zastąpił mu drogę len sam młody robotnik którego wpierw ledwie zauważył — Panic dyrektorze ja muszę się z panem rozmówić — Teraz nie mam czasu — niecier-pliwie odpowiedział Krzysztof — niech pan przyjdzie jutro po południu J&J HARDWARE Pelikl tklad fawerów tsInnrcN farb naciyfl kuchennych orei pnr bor6w wodociągowych I cgriawmll J Stefaniak wtaif 74S Queen SI W - EM M&S1 Solidna obstuRa — Nlsklo ceny Uezptatne porady w aprawacb ku-lliac- jl t ogrzewania 8 SŁsaSsKslllSPSSJSa DO POLSKI PIENIĄDZE PEKAO LEKI ŻYWNOŚĆ NfljlepiojI Najłaniojl JAMQUE TRADIHG J KAMIEŃSKI Toronto 3 835 CJuecn SI W tcl EM 4-40- 25 Edmonton 10649 97th Sł łel GA 2-38- 39 tarokrajowa i aa sj 3S7 Apteka p p Mcdwidskicli "Saniłas Pharmacy" Wysyłka lekarstw do Polski (koło Balliursl) EM 3-37- 46 546 Qucon Sł W Toronto EM DENTYŚCI Dr W SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA (drugi dom od Ronccsvallea) Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym porozumieniem Tolefon LE 1-4- 250 129 Grenadier Rd s DR MARA JINDRA DR V JINDRA LtKARZE DENTYŚCI pr7JinuJn także wieczorami I w soboty za uprzednim porozumieniem telefonicznym 310 Bloor Sł West WA 2-084- 4 (przy Spadlna) 43 V DR T L GRANOWSKI DENTYSTA CHIRURG Mówi po polsku 514 Dundas Sł W — Toronto Tel EM 8-90- 38 1 P LACH CHIROPRACTIC CLIHIC Doktorzy Chlroprakłykl 124 Roncesvalles Av-L- E 5-12- 11 1174 Bloor Sł W al Dufferin LE 2-03- 74 P Lunsky WA 1-3- 924 ( Zwitek Polaków w Kanadils lo iwiątak ipolsan pracy Pt ptaralcla go I wilapulcla doń B6L0WI W KRZYŻACH można zapobiec H61 w krzjinch często Jest powo-dowany ospałą pracą nerek Gdy nerki przestają działać normalnie nadmiar kwnsów 1 wjdalln pozo- staje orRanlzmlc Wledy właśnie molo przjjśc ból w krzyżach uczu- cwieaniieme6cpzoecn7lajnkuoclcTzaotoJicest lupboraprzaebry- zaijć pigułki I)odd'a (Dodd's Kldnoy PUls) PlguJkl te przywracają nor- malne funkcjonowanie nerek Wów-czas poczujecie się lepiej — bodzie cle lepiej spali — lepiej pracowali Zaopatrzcie sic w pigułki I)odcl' (Dodd's Kldncy Tllls) Jul teraz 19 POZBĄDŹ SIC siwego włosu a będzlen młodszy o lala! RETONE bardzo many frodek ma-dycyn- y nida Twoemu wlo- towi kolor plorwołny I piękny BEZ UŻYCIA FARB I UTLENIANIA Dzisiaj przllj zamów la- nie wrnz z $250 na adres: ta£tt ANCHOR DISTRIBUTORS PO Box 1083 Słallon "C" Toronto On Obecnie do nabycia w "MIDTOWN DRUOS" 652 Ouccn Sł W Toronto Onł LANDIS PHARMACY 4M Quocn Sł Wet — Toronto Onł DYMOND DRUOS LTD 82 Dalhouilo Sł — Brantford Onł 1-- K4 OKULIŚCI OKULISTA S BROGOWSKI OD 420 Roncesvallcs Ave (blliko Howard Park) Ł- - GuclJiiy przyjgć od 10-- 030 oraz za telefoniczni iii porozumieniem Tel LE 1-4- 251 — CL 9-80- 29 J? OKULISTKA J T SZYDŁOWSKA OD rBOA Undnnlc pau dobieranie sklclM do-Pvłwii-ulr "ionlact lenscs" v- -i rodrlcmile od 1 0 — 7 fcoboty wlncrnlc w lniijcli Rodlnacli zn uprzednim porozumieniem 1063 Bloor SłWcsł (rós Hiiyclock) LE 2-87- 93 470 College Sł Oczy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-tów wzroku na nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku p H Wmm - okulista Okulista Plp Badanie oczu — Dopasowywanio okularów c wypełnianie recepł ' godziny przyjęć DrfO-M- i -- ' "—- - 599 Bloor SI W Toronto Tcl Lii 51521 (lilisko Palmerston obok Klobr Mcdicał Center) - Wieczorami przyjmuje po uprzednim umówieniu łio ST 8-62- 48 Luck Chiropracfic Glitiics BRACIA ŁUKOWSCY ' DOKTORZY CHIROPRAKTYKI Zdrowie jest największym skarbem człowieka Zaniedbanie zdrowia kostuje drogo Prześwie-tlenia Rentgenowskie "XHAY" tylko za głosze-niem leIcfonic7nym 1848 BLOOR Sł W„ TORONTO ONT — TEL RO 9-22- 59 140 CHURCH ST ST CATHARINES TEL MU 4-31-61 pi APTEKA LM1DSSA EM 6-05- 84 — 462 Oueen Sł W Toronlo — EM 8-21- 29 Obsługująca Poloni'' Kanadyjska od lal Wysyłamy lekarstwa do Polski Szybka fachowa obsługa Wykonujemy recepty' kanadyjskie oraz krajowe łr r Ula Pań posiadamy tu 'składzie wielki wybór kosmetyków naj-lepsicg- o gatunku znanych firm - ~ Utrzymanie zdrowia własnego oraz waszych najbliższych jest naszym celem Wszelkie zamówienia przyrnujemy listownie telefonicznie lub osobiście 17-- 1' Lekarstwa do Polski bez cła! Wysyłamy wszelkie !kersłwa potiłą lotnicza do Polski I wszysł kich krajów Europy po najniższych cenach np Streptomycyny 20 zastrzyków po Ig ł 390 30 „ po 1 g 5 580 Penicylina Ol 5x3 milj (na 50 zastrz) % 290 „ 10x3 „ (na 100 zasłrz) $ 570 Vitamina B-1- 2 25 zastrzyków po 50 meg $ 150 Seromycin (Cyeloserlne) 40 kaps $1430 Zamówienia wykonujemy natychmiast — na lisły i zapylania odpowiadamy odwrotnie APTEKA ROTHBARfA ś 676 CUeen Sł W Tocn!o Te! EM3-2SC0- & i : te a V 'X J Wi!' "i f A |
Tags
Comments
Post a Comment for 000077b
