000224b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
054
tał
EaDYSŁAW KOLACIŃSKI pf szponach gestapu
HB II i
Uprzedzam cię jeśli nie bę- -
CSZ uupuwiaudi anaic im uiuje
3a jeśli nie będziesz mówił
iwo}' io l0 Ja C1v zaraz zmu- -
Fatrz ! Patrz jak tamten spi-ęli
on też nic nie wiedział
Hasz ? ! Widziszsz ? ! — syczał
iźnie
istotnie Ofiara sąsiadniego sto
lach ktowała nazwisko" za'nazwis- -
[mf Miejsca daty fakty Był to
jmmista z Kiedrzyna — Krysiak
fctwj trzymał Załamał się
Widok ten zmroził nu"krew w ży--
gTa podłodze lezał(kłąb ciała
ce"skute w kajdany obejmowały
r-- — ana pomiędzy rękami i kola- -
j sadzony miał żelazny drqg
żałfna boku z twarzą zbroczoną
(vśąj sinymi ustami Jedno oko
[płynęło i z czerwonej kałuży pa-rcłofnie- mo
na oprawców Z ust
[ywała ślina z krwią Nieszezę-wyjodpowiad- ał
rzężąc i charcząc
taj J oprawcy bez marynarek z
jajijanymi rękawami koszul sta-na&ni- m
chłodząc się piwem w
zerwach egzekucji i ocierając z
fiT-opas- łe gęby ze zwierzeco-sa-styczny- m
uśmiechem Jeden z
jhfflił łańcuchem drugi grubem
[eiól Czynności swoje zdawali się
[konjwać z prawdziwą przyjem-ficl- ą
delektując się własnym bes-Istwe- m
kopiąc z fantazją butami
-- twarz lub w żołądek Jeśli nie-zęśli- wa
ofiara dawała się wa-tJwodpowiedzi- ach
lub usiłowała
kolwiekzałiućegzekucja powta-lłasię1- d
początku
p?Jużj powiem Powiem wszy-gg- -
'jęczy delikwent nie wy-ymlij- ąc
ciężkich razów spadają-mtri- a
fedbite i poszarpane ciało
Igaa zaklinai prosi
p&ezus Maryja ! — jęknął pod
tfmi silniejszym" "uderzeniem
sflpowcy szaleli z wściekłości
f"djjd$ nieprzytomności i pole-aącfzirn- ną
wodą omdlałego za-wąljtesa- me
pytanie i powtarzali
same zabiegi" gdy tylko ofiara
[zytyałi objawy przytomności
Jatifeąc' na to wszystko wzdry-tem- l
się "z" przerażenia Widok
rawych strzępów ludzkiego ciała
lawał mnie panicznym strachem
edj załamaniem się Czułem się
tonany Zawsze będąc nabożnym
łęboko wierzącym zacząłem te- -
bezwiednie modlić się do Matki
swiętszej o' pomoc O siłę o
rwanie Niejednokrotnie iuż
aiąwałem Jej opieki i pomocy
ićVlteraz uciekałem się do Niej
tgrajtąc o ratunek
3 ammiajammminiawammiainimnwamam
v t Tlfadsusz Dołęga=jVIostowicz
m
-- "" ifjfpTzyjety przez ministra skarbu i
fzyinał trzy miliony dolarów stano-ącyc- h
ratę długu rządu austriackiego
rozyczeK Mięuzynaroaowycn
rże zażądał wypłaty w banknotach
pzdziwilo nikogo gdyż w ostatnich
ISach każdy wolał mieć do czynienia
ięktywną walutą
tPo południu odlecieli do Paryża Na-jałoprzewidy-wać
że po wywiadzie po-py- m
w prasie na lotnisku będą go
Łekjwali dziennikarze francuscy po-fcyj?an- ie
sie którym byłoby teraz vy- -
PCifyzykowne dla całego planu
gojPawel kazał pilotowi wylądować na
fchodnim krańcu lotniska i stąd odje- -
3ł pierwszą spotkaną taksówką nie do
ftelu Ritz gdzie stawał zazwyczaj
iCarltonu przede wszystkim zażą- -
łtod dyrekt6ra:zachowania tajemnicy
fateybko podniesionym
mumKF9%
glBolecenia
podzenie do iego''pokoju jest absolu
pwzbronione a dopuszczanie jakich-Iwie- k
obcych ibsób spowoduje natych-Łslow- e
przeniesienie się prezesa do
fego hotelu Jednocześnie Elumkie-jżglośn- o
wypytywał czy nie nadszedł
kufer z checzami które miano
pac z Brukseli
{Oczywiście żadnego nie było
fżjBlumkiewicz zajął się jego kupie-p£jopier- o
nazajutrz rano Tymczasem
Peanie opuszczał swego numeru a te-pnist- ka
z centrali hotelowej mogła
nerdzić jedynie to że niemal bez
prwy rozmawiał telefonicznie z mia-nuj
Wieczorne dzienniki przyniosły
jdomość o przybyciu Pawła Dalcza
kilka nazwisk ogólnie 232-hjCnansist- ów którzy od jutra wraz
ffiimają rozpocząć narady sy-:Jafgospoda-rczą
Niektórzy z tych pa-iwypowiedz-ieli
wobec przedstawicieli
gyłpoglądyf nieukrywanie pesyinisty-ptV- &
rezerwą stanowczo
tpliwość samą autentyczność wywia- -
— Nazwisko Janusza ? — przy-wołał
mnie do rzeczywistości bru-talny
gardłowy głos śledczego
— Nie znam
— Gdzie mieszka ? ! — ryczał
rozjuszony Niemiec
— Nie wiem
— Siadaj ! — silne pchnięcie w
kark przygniotło mnie do podłogi
— Tak Więc to już Już się
zaczyna O Boże ! — jęczałem w
duszy zachowując jednak pozorny
spokój
Ręce miałem skute w amerykań-skie
automatyczne kajdany Od-ległość
rąk od siebie wynosiła o-ko- ło
20 centymetrów Niemiec za-łoż- ył
mi teraz ręce tak że obejmo-wały
złączone kolana Kajdany
opierały się na piszczelach Pod
kolanami przeciągnął żelazny drąg
Ręce przechodziły pod drągiem do-tykając
go w zgięciach łokciowych
Gestapowiec przywołał do pomocy
dwóch innych oprawców i tak po-wiesili
mnie na futrjnach dizwi
osadzając końce drąga w specjalnie
do tego celu dostosowanych ło--j
zyskach w kształcie podkowy
Zwisnąłem głową w dół
Kajdany amerykańskie zatrząś
kują się podobnie jak kłódka pa-tentowa
z tą tylko różnicą że ma-ją
po kilka wycięć na kabłąku w
celu przesuwania go stosownie do
grubości rąk Przekrój pierścieni
obejmujących ręce był prostokąt-ny
około 10 na 20 milimetrów
Czułem ostry ból w rękach Kaj-dany
wrzynały boleśnie w cia-ło
przecinając
śledczy chwycił mnie za stopy
rozbujał i silnym pchnięciem wpra-wił
w ruch obrotowy tak że za-cząłem
wirować naokoło osi swo-ich
kolan ciągle popychany za no-gi
i głowę Na plecy nogi i ra-miona
oraz tylną część tułowia po-sypały
się ciężkie razy kija i by-kowca
'rozdawane szczodrze przez
rozjuszonych oprawców Jęknąłem
kilka razy ale siłą woli zaciąłem
zęby Pokój wirował razem ze
mną Do krtani podpłynęła mdła-w- a
ślina W głowie powstały szum
i zamęt spowodowany zwiększo-nym
ciśnieniem krwi na mózg
przez odśrodkową Mocne ude-rzenia
przywracały świadomość sy-tuacji
Po kilku minutach które dla
mnie przerastały wieki przerwali
bicie i obroty
— Nazwisko Macieja! — zahu-czało
nad moją głową pytanie
śledczego
W zamroczonym umyśle tkwiła
chopny jego optymizm'
"~™SSr#33rWWłWga
jedna nieustępliwa myśl:
zdawać sobie sprawę z zadawa-nych
pytań i pamiętać ażeby po-wtórne
odpowiedzi zgadzały z
poprzednimi Charczałem wisząc
głową w dół i udawałem nieprzy-tomnego
Uderzenie fali zimnej
wody na twarz orzeźwiło mnie o-chłod- ziło
Jak nazywa Maciej? A Ja-nusz?
Gadaj! Daję ci jedną minu-tę
czasu do namysłu Jeśli nie od-powiesz
na moje pytania już ja
znajdę na ciebie sposób! Uprze-dzam
będziesz żałował! Utłukę cię
jak psa!
Warkotliwe słowa groźnie i nie-ustępliwe
wciskają się do uszu
Natrętne kłujące złe
— Panie wywiadowco Ja nic
wiem Ja naprawdę nie wiem
Zabijcie mnie nie powiem bo nic
nie wiem
A no zobaczymy Miałem już
takich którzy nic nie wiedzieli a-l- c
potem Ooo potem wiedzieli
dużo Bardzo dużo Bo rozumiesz
Ja im pomogłem ażeby sobie przy-pomnieli
cedził ze złośliwym u- -
śmiechem Rozumieszsz?
Boże jak w tej biednej głowie
szumi Żeby tylko wytrwać wy-trzymać
Nic nie powiedzieć Zę-by
Co miałeś w walizce?!
Zrozumiałem że chodzi tu o mo-ją
wali7kę którą miałem u Ma-jewskich
A więc była rewizja
stwierdziłem z przerażeniem
Dwie pary kalesonów 3 ko-szule
2 krawaty dwie pary skar-pet
2 chusteczki zeszyt Słownik
polsko francuski
I co jeszcze?!
Fotografie listy
I co jeszcze?!
— Nic więcej
Na skinienie palcem kije spadły
znowu na obite ciało Rozwścieczo-ny
śledczy kopał mnie w
kark
Gadaj miał w walizce!
ryczał na całe gardło Powiesz
czy nie?!
Powiem
Na dany znak kije zawisły w o- -
czekiwaniu
No gadaj prędzej!
Trzy koszule 2 krawaty 2
pary skarpet 2 pary
2 chusteczki zeszyt i
I co?!
I i nic więcej
Ach ty psie śmierdzący! Ty
□ iia ii
&& cum
106 $£
Nazajutrz bez żadnych trudności zo-- du Dalcza a to ze względu na zbyt po- -
Dla- -
Tu
polska 'wybiegła jedna
piszczelach I
Istotnie nazajutrz w jednej z agentu-rowych
Pawła rozpoczęły się nara-dy
Paweł wszystko w
zebranych wyglądać na najbardziej zde-nerwowanego
wywrzeć wrażenie to-nącego
który bodaj brzytwy gotów
się chwycić Kiedy przed wieczorem i
jeden z Holendrów wyraźnie postawił
wniosek przerwania bezcelowych narad
Paweł niespodziewanie wysunął argu-ment
który nakazywał przedłużenie:
otrzymał właśnie depeszę że okręt
"iMaurytania" przybywa z Yorku za
dwa a na pokładzie "Maurytanii"
znajduje Lincoln Warwick
Union
Depesza była prawdziwa i w
?l°Jy Tylko chodzącym przyjediał godzinę Paweł wiedział że Lincoln Warwick
ajiśj zajął 'siewszelkimi formalno-- ' przybywa celu zażądania ra- -
SI fili ninnnn l!tłłiłiłrłrtii Vrfrtlłł _1 1 I „ _ ~~ immawji uuiciu i ucuzie równoznaczne z Kt ra
nad
ale
się
siłę
się
Fi
lecz
by
ich
się sam
iuż
też
się
coś
Pawła konieczne z "względu
w Paryżu przywozi się do
przeciętnie czterdzieści
zwłok denatów niewiadomego nazwiska)
v # " ~ -
—
—
—
—
—
—
—
——
—
— —
—
—
—
—
——
i
—
życia
laureatki
kalesonów
T--i- ?
'ZWJĄZKOWJUECiJJBlECJIJuly) JrodaS- -
łeś w walizce? — nuty sekundy życia? Zdjął mnie
we pytania mieszały się z uderzę-- 1 nagły strach przed śmiercią
niami kija
— koszule 2 krawaty i
pary
— A wąsy gdzie miałeś?!
— W walizce
— Widzisz ty Ja
wszystko Do komina pójdziesz —
obiecywał w koncen-trak- u
— Artystą byłeś — co? W
jakim to teatrze występowałeś?
Na co ci te wąsy bandyto? Do ra-bunków
do napadów się stroiłeś
— co?!
— Panie wywiadowco Ja już
panu przecież mówiłem że byłem
ścigany żandarmerię piotr-kowską
za olejarnię
— Za byłeś ścigany to my
wiemy Ty wiesz też opowia
daj tu bajek Bandyto! Gdzie
broń?!
— Nie miałem nigdy w życiu
żadnej
— Kto jest ten czarny z wąsika-mi
wysoki w butach z cholewa-mi
z którym stale włóczyłeś się
po mieście — co? Kto to jest?!
No gadaj kto to jest?!
— A to właśnie Janusz
— Po co z nim stale
w stronę ulicy I-g- o Maja?
— Na obiady od czasu do cza
su do restauracji
— Skąd go znasz?!
— Poznałem go w
Jak się nazywa?!
Milczałem
— Gadaj prędzej! zdejmę
cię aż tu zdechniesz!
Nie zwracałem już specjalnej u-wa- gi
na i bicie Siły opu-szczały
gwałtownie W gło-wie
powstał jakiś bolesny
zagłuszający wszystko inne Wra-żliwość
powoli tępiała Czułem
ból rąk od wrzynających
się w ciało kajdan "Operacja"
przeciągała się już do trzech
godzin świadomość że już długo
tego nie przetrzymam że może na-stąpić
załamanie się nakazywała
mi coś poczynać działać I tak w
tej rozpaczy i skrajnej desperacji
się do tricku Zacząłem
krzyczeć
( Nieludzki głos wydobywający
się spuchniętych ust przeradzał
się w dzikie wycie rannego zwie-rzęcia
— So ein verdammtor Hund! —
zaklął gestapowiec i ciężki podku-ty
but ugodził mnie'' prosto w
Coś zatrzeszczało w mózgu Spie-czonym
językiem wyczułem poła-mane
Krew nacieka do no-sa
oczu Dławi Z sz:mu i chaosu
świnio! — Wyrwał kij od myśl — że to już
pomocnika i z tłukł mnie po koniec
i stopach — Co mia- - to tak wyglądają ostatnie mi- -
[□!□ uaiia
firm
robił oczach
by
jest
zaś
New
dni
Banku
ciiuiiiŁu
dla
1941
Co?
Trzy
dwie
wiem
przez
Nie
masz
broni
Nie
mnie
szum
około
twarz
zęby
Q!nia]niDiiajn!n:iuiin-inaiaiQjQ:irji!aiQ:in:iBinin!iQ:n1iaiiiaiQiin:iniiDala-i
Są to ciała ludzi którzy w jakiś nagły
sposób rozstali się z życiem najczęściej
śmiercią samobójczą Są to ciała ludzi
różnej płci różnej pozycji społecznej
różnego wzrostu wieku i wyglądu Jedne
otaczane są_ wyjątkowym zainteresowa-niem
policji" inne należące do obojęt-nych
cudzoziemców włóczęgów czy osób
niepozornej kondycji nie obchodzą ni-kogo
poza dyżurnym funkcjonariuszem
prosektorium Dyżurny zaś
pobiera za przyjmowanie zapisywa-nie
i wydawanie zwłok bardzo skromną
pensyjkę franków miesięcz-nie
wliczając to i płacę za dyżury no-cne
wyjątkowo nudne i bądź co bądź
nieprzyjemne zważywszy samotność
wśród trupów
Człowieka zarabiającego z trudem
swoje siedemset franków nietrudno
przekonać że kwota stu tysięcy jest dlań
nie do pogardzenia a Paweł przekony-wać
umiał Ostatecznie niezanotowanie
jednego bezimiennego trupa i oddanie
go zamiast grabarzowi komuś
nie było wcale zbrodnią Małe zaś wykro-czenie
służbowe warte było stu dużych
nierjiesko-żółtawyc- h papierków Trud
ność polegała na zupełnie czymś innym
Oto klient domagał się by towar był
nmioegj liwiawdioemdzoiśećć róczwyniiesżtotZnieebraUnni ioznaś nniiee pduożnyacdh poronzamd"śiwacrizóftiweżrvdzibewystknęie7i nmb6yiaiłabyiwł%iiealke w hotelu Przez hall prze- - zechce ratować Banku Pożyczek Między- - = TtrzT
kołnierzem narodowych w którym w razie kraclm
w
w
TTll cu !__
autem
podali w
zawarta
pytania
innemu
przez cale dni nic takiego nie moż
m stosownie straciłby przecie pokaźny kapitał było znaleźć nolieii nie ob
właśnie
innego
bandyto!
pociągu
Dopiero czwarty dzień
do hotelu Carlton kufer Pawła
łbie że jego' tak zajęty 'iż chem Przedłużenie jednak obrad 'było Dalcza- - Nad tego ciężkiego
kufra
skórę
codziennie
prosektorium
pióra
jasno
butem
pasją
pre-zes
funkcjona-riusz
asortymencie
przywie-ziono)
sżWjest wniesieniem
przedmiotu do' apartamentu zajmowane
goprzez prezesa czuwał sekretarz Blum- -
kiewicz
Prezesa nikt tym dniu nie widział
Fiowa jowieść w "Związkowcu"
Powieść z emigracji powojennej
Nieustępli- -
krematorium
za
co
chodziłeś
straszny
uciekłem
ze
siedmiuset
w
naibardziei
na w
na
w
00
Kultury" HALSZKI Guilley-Chmielowski- ei
Pierwszy odcinek jużw nr 55
"Związkowca" z dnia 8 lipca
Bronić się! Bronić! Ale jak?
Przerażenie i wprost zwierzęce
pragnienie życia graniczyły niemal
z obłędem Wściekłe przekleń-stwa
niemieckie plątały się z mo-im
jękiem ale zaraz ucichły i zni-kły
za grubością szmaty zarzuco-nej
mi na twarz i owiniętej koło
głowy
Z pod łachmana wychodzą coraz
to słabsze jęki I charćzenienie Du-szę
się Teraz już koniec
Łachman zdjęto Przez załzawio-ne
i nabiegłe krwią oczy' ujrzałem'
nad sobq dwie nabrzmiałe sine
banie własnych rąk 'Wydawało
mi się' że krew przebije skórę i
wytryśnie Z pod pierścieni kaj-dan
sączyła się krew spływając do
rękawów marynarki
— Oh jak słabo Jak strasznie
słabo
— Gadaj jak nazywa się Ja-nusz
gdzie mieszka?!
— Oh jak ciężko Matko naj-świętsza
daj mi siły wytrwać Je-szcze
trochę Do dwudziestu: raz
dwa trzy cztery Modlitwa plą-cze
się z cyframi Myśli Szum
Może Coś się zmieni Może coś
Przecież ja nie mogę się załamać
Nie umrę! Nie!
Coś krzyczy Coś nakazuje łu
dzić się i trwać Coś dodaje otu
chy nadziei wbrew rozumowi Bo-że!
— Jak się nazywa Janusz?!
— Panowie Panie wywiadow
co Cokolwiek pan ze mną zrobi
nie powiem bo bo nic nie wiem
Gestapowiec wyciągnął rewol
wer Zarepetował go
— Mów! Namyśl się! Daję ci
kilka sekund do namysłu i jeśli
nie nie powiesz skończę z tobą
natychmiast!
Tym razem doznałem uczucia
głębokiej ulgi Nareszcie koniec
męki Nareszcie Dziwna przy tym
satysfakcja — radość niemal że
jednak wytrzymałem że nikogo
nie wydałem
— Proszę — strzelaj pan Będę
panu wdzięczny — mówię z nutą
zadowolenia i lekkiej prośby w
głosie — Proszę
— Hartcr Hund! — warknął ge-stapowiec
i ostrym ruchem scho-wał
broń do pochwy
Do pokoju wszedł Niemiec w
mundurze
— Du Franz! Es ist schon' Mil-la- g
der Wagen wartet! — zawołał
do śledczego — Komm doch
Oprawcy zrzucili mnie z szubie-nicy
na podłogę Franz wyciągnął
drąg z pod kolan i kluczem począł
manipulować przy zamku kajdan
Ostry' ból -- przebiegł milionami u- -
kłuć przez umęczone ciało
Ostatnio wczoraj wieczorem wrócił bar-dzo
zdenerwowany i — jak uskarżał się
portierowi pan Blumkiewicz — prezes
zamknął się w swojej sypialni zakazując
wstępu i nie chcąc nawet zjeść śniada-nia
W porze obiadowej sekretarz coraz
bardziej zaniepokojony znowu dzielił się
z portierem swym niezadowoleniem
Chciałby wyjść na miasto a nie może
odejść bez pozwolenia prezesa Tymcza-sem
ten na pukania wcale nie odpo-wiada
Że nie odpowiada też na dzwonki
telefonu wiedział już portier od telefo-nistki
Około dziesiątej gdy znowu doń
przyszedł zaniepokojony sekretarz zde-cydowali
się zawiadomić o wszystkim
dyrektora
Dyrektor człowiek opanowany wy-wnioskował
wprawdzie z półsłówek se- kretarza że Paweł Dalcz znajdował się
wczoraj wieczorem nie bez poważnych
przyczyn w stanie rzadkiego u niego zde-nerwowania
że posiadał rewolwer że
jednak czasami zamykał się w taki sam
sposób bez żadnych przykrych konsek-wencji
Wobec tego należało jeszcze po- czekać
Czekano też do godziny drugiej w
nocy O drugiej rozpoczęto głośne a
później bardzo głośne pukanie Wobec
absolutnej ciszy jaka pomimo to pano-wała
w sypialni zdecydowano się wy-ważyć
drzwi a na żądanie sekretarza
który nie wykluczył możności zasłabnię-cia
swego szefa sprowadzono wraz z po- licją policyjnego lekarza rewiru
O godzinie trzeciej wkroczono do sy- pialni Na łóżku leżały zimne już zwłoki
z raną- - postrzałową -- klatki piersiowej w
okolicy serca PawelDalcz nie żył' Już
z pobieżnych oględzin pokoju można było
wywnioskować że samobójczy strzał na-stąpił
wczoraj wieczorem Na bocznym
stoliku stała nietknięta kolacja a na
biurku leżał nie-zaklejo- ny list pisany po
polsku a adresowany do matki denata
Potrawy zakrzepły gruntownie atra-ment
już zdążył sczernieć Zresztą i data
na liście mówiła za siebie
Lekarzowi nie pozostawało niewinne-go
jak stwierdzić zgon Pawła Dalcza i
spisać o tym urzędowy akt na którym
podpisali się świadkowie znający denata
jego osobisty sekretarz portier dyrek-tor
hotelu i kilka osób służby
— Taki człowiek — kiwał głową
wychodząc z pokoju komisarz policji —
taki człowiek i kryzys go zabił
— To jasne — przytaknął sędzia
śledczy- -
(Dokończenie powieści w numerze
następnym}
-S-SWS-
SO-WtfBW
' m[ -- w(łiMV3HO}yifj
V "' 7 "lT" iSKf Af „ it„ --- ł3Łle
W3I
~i
J- - -
— Wstawaj! — ryknął Niemiec
trącając mnie butem w udo Za-prowadził
mnie do łazienki napuś-cił
zimnej wody do umywalki i po-mógł
wsadzić w' nią dwie niebies-kie
bezkształtne kule rąk
Zimna woda działa kojąco nao-bolał- e
ciało Rozkoszne uczucie ul-gi
wywołało coś w rodzaju wdzię-czności
w moim sercu
— Dziwna jest natura ludzka —
pomyślałem — Za okazanie odro-biny
współczucia jesteśmy gotowi
przebaczać najpotworniejsze zbro-dnie
A może to tylko nasia polska
natura jest taka?
Gestapowiec skuł mnie ponow-nie
w kajdany i wyszedł zamyka-jąc
za sobą drzwi łazienki na
klucz
J & J HARDWARE
Polski skład towarfiw telamych
farb naczyń kuchennych oraz przy- borów wodociągowych i ogrzewania
J Stefaniak właić
45 Oueen St W EM 6-4- 863 Solidna obsługa — Nlsklo ceny
Bezpłatne porady w sprawach kana-lizacji
i oyrzeuunla S
DENTYŚCI
Dr S D BRIGEL
LEKARZ DENTYSTA
CHIRURG — STOMATOLOG
Specallsła chorSb jamy uitn
Physlclan's & Surgeons' BuUdlng
Kancelaria No 270
86 Bloor St W — Toronto
Talefon WA 2-00-
56 zw
Dr E WACIINA
DENTYSTA
Godziny: 10—12 1 2—8
386 Bathurtt St — EM 4-65- 15
zw
Dr W SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
(drugi dom od Konrcsvalle)
Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym
porozumieniem
Telefon LE 1-4-
250
129 Grenadier Rd
B
OKULIŚCI
Okulistka
Br BUKOWSKA BEJNAR OD
274 Roncesvallei Av
(pzy Geoffrey)
Tel LE 2-54-
93
Godziny przyjęć: codziennie od 10
rano do 8 wlecz w soboty: od 10
do 4 wlecz
2W
# "if --tr
iff
V'
-
i4#ł"llTlllil IIIMIM 1%
r-_- L iK „ J" rismo irzeoa nie iyiKO
czytać ale i
prenumerować I
ADWOKACI i NOTARIUSZE
E H ŁUCK BA LLB -
(ŁUKOWSKI) (
I R H SMELA BA LLB
ADWOKACI OBROŃCY „u NOTARIUSZB
Wspólnicy firmy prawniczej'1 '"
Blanay Pasternak Łuck Smtlrlil
Kiiyicikon lit naison iftff 'iw 37 BLOOR ST Wlroffllay WA5JHJ
uaaziai i msneiown iijn Wieczorami za telcfonWanyia
porozumieniem ' l-- s
IniHUł BIELSKI & BIELSKI
Adwokaci Notariusza Obrońcy-Załatwiam- y
wszelkie sprawy
cywilne i karne
CM BIELSKI BA BCL'!"1 ''I
VW BIELSKI B COMMOLir
Sulłe 04 --y Board of Trada Bulld
11 ADELAIDE ST W - TORONTO'
TEL: EM 2-12- S1 HiU
TEL: CH 4-72- 14 (2Wj
E V MATURA 'LjLH'
ADWOKAT — OBROŃCA1
NOTARIUSZ' ' " '
10 Adelatde St East TorntoMOnt
Tel Biura — EM 4 3833 „
Mleszk — LE 1-54- 22 ' 100-W- l
STEFAN A
MALICKI LLFl
AUWUKAI UbKUNLA'!!' i
NOTARIUSZ (imiI
Biuro tel: AT 930]
W poniedziałki i środy od
030 do'0 wleć2i'Jf "'
W soboty od 10 do 12iw"poł- -
383 RoncesvalleAv „ LE 4-88-
25
'
p lł'M !lWC
11
JAN L Z GCRA
ADWOKAT — OBROflCA
NOTARIUSZ
lii
!)!
Teł Biura: LE 3-12-
11
1479 Oueen St W — Toronto
GEORGE BEH BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1134 Dundas St W - Toronto
Tel LE 4-84-
31 I LE' 4-84-
32 6'
G HEIFETZ BA '
ADWOKAT I NOTARIUSZ
24 Oueen St West 343-48- 1
HEIFETZ
NOTARIUSZ
249 Oueen St W Toronto Ont
Tul 343 4814 wieczorami WA 3-44- 95
1S
Jan Alexandrowici — Notary Public
POLSKIE BIURO INFORMACYJNE
Pomoc ł sprawach rodzinnych spadkowych i majątkowych w
Polsce — Kontrakty 1 inne dokumenty Imidrcja Income TaxC
Tłumaczenia - - jvj
Toronto Ont 618-- A Oueen St Weit Tel- - EM'8-544- 1
- - - Mb ' " ' t I '„Ł -V iisiązki z raryza!
Cena
Z Romanowiczowa — BASKA I BAUpAKA ' $100'
— PRZEJŚCIE PRZEZ MORZE
CZERWONE „' ('A 200
T Nowakowski — OBÓZ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH ':: 200
F Czarnyszewicz — LOSY PASIERBÓW : 200
G Pfcon— PANORAMA MYŚLI WSPÓŁCZESNEJ'' r' 600
P Castex— WYPISY I STUDIAZ LITERATURY KRAN- - ' -
CUSKIEJ XX WIEKU Z ilustracjami :Ut- - 200
oraz w języku francuskim:
Z Romanowiczowa — LE PASSAGE DE UA MERROUGE -- l'5Ó"f
' ''4JJi' )' ' ' Wysyła odwrotnie -
-- ii nu -
"LIBELLA" — 12 rue St Louis enl'!le — PARIS IV France
Ifln 40-W-5- 8!
KENNEDY TRAIEL BUREAU umu
IW nOt Onann Ct M IrAn Cnhnl "l &3KS251553'!
m '
Tel EM 2-32- 26
' ' l=a
załatwia mullS
FACHOWO SPRAWNIESZYBKO TANIO: t
SPROWADZANIE KREWNYClT&DOiKANADY WYJAZDY '
' DO POLSKI-SAMOLÓTE-M
OKRĘTEM JUŻ PRZY 10%
WPŁACIECNÓTARIALNE TŁUMACZENIA WYSYŁKA
Jjfcj fi PACZEK I PIENIĘDZY
Zgłasza jciesle"' z pełnymTaufaniem zostaniecie obsłużeni w 2 ięzykpolskimprzez kier Jerzego ŁUCKIEGO" ' 1 'T&rfiZssJ:
n ifĘdficochodząćeffo tysiąclcci&ktni&iicfe
uczyń lo nie:zivlekamc ! m& % 'i$£&y?iviti
B _nngi
" r
- s 'Xl
""
w
-
i
Tel
S
A -
N
_
t
'' ''
u
&
n? n _ — -- -- ii jt v n ami -- roiJsKlifeiWmarusiraowaroBorraoczkay' lBuu&łJtBi&iaMKsiZft&
J&gp"-- l tćlerC02"71 lelegr TouwbJiM
fiBBIfl 1&PAJ ~~-- ' telex 10 308 VĄ "WPftTTJł "'
zorganiruJijCjprynfmny-POoy- t w Kraju re&Fic!i
złpewniłriUIscr we własnym hotelu lub penslonacieS
ułatwi zYłedienjr najciekawsiych mleiseowoićl-- ' '-- : I 'SiSiił
wvmienivraful'rf-JJ- l f ' w -- J '"+$
wypozyciysagjpcftódsobowy z kierowcą lub bei: kierowcy
udzieli rady i pomocy w podrćiach po kfaju r"
Szczegółowych informacji udzielają zagranicznej
biura podroży będące korespondentami 'ORBIS-u- S
jaw3 1
i 3
1 ?
U
b
1 3
i
-- a'Il t ?!
t ' 4
fil Mth --i t -- i
1 1'
1 i
HO '
łl
Jllh
'JM -
r'tH '1 '
li )
hi '
un i
i
II '
I '
i i
ilC! i ! #
llt'lfl H u
b'r
II 'I l ki
a -- ii mi r " 'i I
4 I) I l
' liii VI
ni inKjni
i m ni '
'i KM
v
(i
iliin 'tl m
ijrlłłii
ft" a
!!'
"2i
a
m%&
£
3&
pi ł
iUS
JW
LX-ti-± ir~n
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, July 05, 1961 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1961-07-05 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD3000104 |
Description
| Title | 000224b |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| OCR text | 054 tał EaDYSŁAW KOLACIŃSKI pf szponach gestapu HB II i Uprzedzam cię jeśli nie bę- - CSZ uupuwiaudi anaic im uiuje 3a jeśli nie będziesz mówił iwo}' io l0 Ja C1v zaraz zmu- - Fatrz ! Patrz jak tamten spi-ęli on też nic nie wiedział Hasz ? ! Widziszsz ? ! — syczał iźnie istotnie Ofiara sąsiadniego sto lach ktowała nazwisko" za'nazwis- - [mf Miejsca daty fakty Był to jmmista z Kiedrzyna — Krysiak fctwj trzymał Załamał się Widok ten zmroził nu"krew w ży-- gTa podłodze lezał(kłąb ciała ce"skute w kajdany obejmowały r-- — ana pomiędzy rękami i kola- - j sadzony miał żelazny drqg żałfna boku z twarzą zbroczoną (vśąj sinymi ustami Jedno oko [płynęło i z czerwonej kałuży pa-rcłofnie- mo na oprawców Z ust [ywała ślina z krwią Nieszezę-wyjodpowiad- ał rzężąc i charcząc taj J oprawcy bez marynarek z jajijanymi rękawami koszul sta-na&ni- m chłodząc się piwem w zerwach egzekucji i ocierając z fiT-opas- łe gęby ze zwierzeco-sa-styczny- m uśmiechem Jeden z jhfflił łańcuchem drugi grubem [eiól Czynności swoje zdawali się [konjwać z prawdziwą przyjem-ficl- ą delektując się własnym bes-Istwe- m kopiąc z fantazją butami -- twarz lub w żołądek Jeśli nie-zęśli- wa ofiara dawała się wa-tJwodpowiedzi- ach lub usiłowała kolwiekzałiućegzekucja powta-lłasię1- d początku p?Jużj powiem Powiem wszy-gg- - 'jęczy delikwent nie wy-ymlij- ąc ciężkich razów spadają-mtri- a fedbite i poszarpane ciało Igaa zaklinai prosi p&ezus Maryja ! — jęknął pod tfmi silniejszym" "uderzeniem sflpowcy szaleli z wściekłości f"djjd$ nieprzytomności i pole-aącfzirn- ną wodą omdlałego za-wąljtesa- me pytanie i powtarzali same zabiegi" gdy tylko ofiara [zytyałi objawy przytomności Jatifeąc' na to wszystko wzdry-tem- l się "z" przerażenia Widok rawych strzępów ludzkiego ciała lawał mnie panicznym strachem edj załamaniem się Czułem się tonany Zawsze będąc nabożnym łęboko wierzącym zacząłem te- - bezwiednie modlić się do Matki swiętszej o' pomoc O siłę o rwanie Niejednokrotnie iuż aiąwałem Jej opieki i pomocy ićVlteraz uciekałem się do Niej tgrajtąc o ratunek 3 ammiajammminiawammiainimnwamam v t Tlfadsusz Dołęga=jVIostowicz m -- "" ifjfpTzyjety przez ministra skarbu i fzyinał trzy miliony dolarów stano-ącyc- h ratę długu rządu austriackiego rozyczeK Mięuzynaroaowycn rże zażądał wypłaty w banknotach pzdziwilo nikogo gdyż w ostatnich ISach każdy wolał mieć do czynienia ięktywną walutą tPo południu odlecieli do Paryża Na-jałoprzewidy-wać że po wywiadzie po-py- m w prasie na lotnisku będą go Łekjwali dziennikarze francuscy po-fcyj?an- ie sie którym byłoby teraz vy- - PCifyzykowne dla całego planu gojPawel kazał pilotowi wylądować na fchodnim krańcu lotniska i stąd odje- - 3ł pierwszą spotkaną taksówką nie do ftelu Ritz gdzie stawał zazwyczaj iCarltonu przede wszystkim zażą- - łtod dyrekt6ra:zachowania tajemnicy fateybko podniesionym mumKF9% glBolecenia podzenie do iego''pokoju jest absolu pwzbronione a dopuszczanie jakich-Iwie- k obcych ibsób spowoduje natych-Łslow- e przeniesienie się prezesa do fego hotelu Jednocześnie Elumkie-jżglośn- o wypytywał czy nie nadszedł kufer z checzami które miano pac z Brukseli {Oczywiście żadnego nie było fżjBlumkiewicz zajął się jego kupie-p£jopier- o nazajutrz rano Tymczasem Peanie opuszczał swego numeru a te-pnist- ka z centrali hotelowej mogła nerdzić jedynie to że niemal bez prwy rozmawiał telefonicznie z mia-nuj Wieczorne dzienniki przyniosły jdomość o przybyciu Pawła Dalcza kilka nazwisk ogólnie 232-hjCnansist- ów którzy od jutra wraz ffiimają rozpocząć narady sy-:Jafgospoda-rczą Niektórzy z tych pa-iwypowiedz-ieli wobec przedstawicieli gyłpoglądyf nieukrywanie pesyinisty-ptV- & rezerwą stanowczo tpliwość samą autentyczność wywia- - — Nazwisko Janusza ? — przy-wołał mnie do rzeczywistości bru-talny gardłowy głos śledczego — Nie znam — Gdzie mieszka ? ! — ryczał rozjuszony Niemiec — Nie wiem — Siadaj ! — silne pchnięcie w kark przygniotło mnie do podłogi — Tak Więc to już Już się zaczyna O Boże ! — jęczałem w duszy zachowując jednak pozorny spokój Ręce miałem skute w amerykań-skie automatyczne kajdany Od-ległość rąk od siebie wynosiła o-ko- ło 20 centymetrów Niemiec za-łoż- ył mi teraz ręce tak że obejmo-wały złączone kolana Kajdany opierały się na piszczelach Pod kolanami przeciągnął żelazny drąg Ręce przechodziły pod drągiem do-tykając go w zgięciach łokciowych Gestapowiec przywołał do pomocy dwóch innych oprawców i tak po-wiesili mnie na futrjnach dizwi osadzając końce drąga w specjalnie do tego celu dostosowanych ło--j zyskach w kształcie podkowy Zwisnąłem głową w dół Kajdany amerykańskie zatrząś kują się podobnie jak kłódka pa-tentowa z tą tylko różnicą że ma-ją po kilka wycięć na kabłąku w celu przesuwania go stosownie do grubości rąk Przekrój pierścieni obejmujących ręce był prostokąt-ny około 10 na 20 milimetrów Czułem ostry ból w rękach Kaj-dany wrzynały boleśnie w cia-ło przecinając śledczy chwycił mnie za stopy rozbujał i silnym pchnięciem wpra-wił w ruch obrotowy tak że za-cząłem wirować naokoło osi swo-ich kolan ciągle popychany za no-gi i głowę Na plecy nogi i ra-miona oraz tylną część tułowia po-sypały się ciężkie razy kija i by-kowca 'rozdawane szczodrze przez rozjuszonych oprawców Jęknąłem kilka razy ale siłą woli zaciąłem zęby Pokój wirował razem ze mną Do krtani podpłynęła mdła-w- a ślina W głowie powstały szum i zamęt spowodowany zwiększo-nym ciśnieniem krwi na mózg przez odśrodkową Mocne ude-rzenia przywracały świadomość sy-tuacji Po kilku minutach które dla mnie przerastały wieki przerwali bicie i obroty — Nazwisko Macieja! — zahu-czało nad moją głową pytanie śledczego W zamroczonym umyśle tkwiła chopny jego optymizm' "~™SSr#33rWWłWga jedna nieustępliwa myśl: zdawać sobie sprawę z zadawa-nych pytań i pamiętać ażeby po-wtórne odpowiedzi zgadzały z poprzednimi Charczałem wisząc głową w dół i udawałem nieprzy-tomnego Uderzenie fali zimnej wody na twarz orzeźwiło mnie o-chłod- ziło Jak nazywa Maciej? A Ja-nusz? Gadaj! Daję ci jedną minu-tę czasu do namysłu Jeśli nie od-powiesz na moje pytania już ja znajdę na ciebie sposób! Uprze-dzam będziesz żałował! Utłukę cię jak psa! Warkotliwe słowa groźnie i nie-ustępliwe wciskają się do uszu Natrętne kłujące złe — Panie wywiadowco Ja nic wiem Ja naprawdę nie wiem Zabijcie mnie nie powiem bo nic nie wiem A no zobaczymy Miałem już takich którzy nic nie wiedzieli a-l- c potem Ooo potem wiedzieli dużo Bardzo dużo Bo rozumiesz Ja im pomogłem ażeby sobie przy-pomnieli cedził ze złośliwym u- - śmiechem Rozumieszsz? Boże jak w tej biednej głowie szumi Żeby tylko wytrwać wy-trzymać Nic nie powiedzieć Zę-by Co miałeś w walizce?! Zrozumiałem że chodzi tu o mo-ją wali7kę którą miałem u Ma-jewskich A więc była rewizja stwierdziłem z przerażeniem Dwie pary kalesonów 3 ko-szule 2 krawaty dwie pary skar-pet 2 chusteczki zeszyt Słownik polsko francuski I co jeszcze?! Fotografie listy I co jeszcze?! — Nic więcej Na skinienie palcem kije spadły znowu na obite ciało Rozwścieczo-ny śledczy kopał mnie w kark Gadaj miał w walizce! ryczał na całe gardło Powiesz czy nie?! Powiem Na dany znak kije zawisły w o- - czekiwaniu No gadaj prędzej! Trzy koszule 2 krawaty 2 pary skarpet 2 pary 2 chusteczki zeszyt i I co?! I i nic więcej Ach ty psie śmierdzący! Ty □ iia ii && cum 106 $£ Nazajutrz bez żadnych trudności zo-- du Dalcza a to ze względu na zbyt po- - Dla- - Tu polska 'wybiegła jedna piszczelach I Istotnie nazajutrz w jednej z agentu-rowych Pawła rozpoczęły się nara-dy Paweł wszystko w zebranych wyglądać na najbardziej zde-nerwowanego wywrzeć wrażenie to-nącego który bodaj brzytwy gotów się chwycić Kiedy przed wieczorem i jeden z Holendrów wyraźnie postawił wniosek przerwania bezcelowych narad Paweł niespodziewanie wysunął argu-ment który nakazywał przedłużenie: otrzymał właśnie depeszę że okręt "iMaurytania" przybywa z Yorku za dwa a na pokładzie "Maurytanii" znajduje Lincoln Warwick Union Depesza była prawdziwa i w ?l°Jy Tylko chodzącym przyjediał godzinę Paweł wiedział że Lincoln Warwick ajiśj zajął 'siewszelkimi formalno-- ' przybywa celu zażądania ra- - SI fili ninnnn l!tłłiłiłrłrtii Vrfrtlłł _1 1 I „ _ ~~ immawji uuiciu i ucuzie równoznaczne z Kt ra nad ale się siłę się Fi lecz by ich się sam iuż też się coś Pawła konieczne z "względu w Paryżu przywozi się do przeciętnie czterdzieści zwłok denatów niewiadomego nazwiska) v # " ~ - — — — — — — — —— — — — — — — — —— i — życia laureatki kalesonów T--i- ? 'ZWJĄZKOWJUECiJJBlECJIJuly) JrodaS- - łeś w walizce? — nuty sekundy życia? Zdjął mnie we pytania mieszały się z uderzę-- 1 nagły strach przed śmiercią niami kija — koszule 2 krawaty i pary — A wąsy gdzie miałeś?! — W walizce — Widzisz ty Ja wszystko Do komina pójdziesz — obiecywał w koncen-trak- u — Artystą byłeś — co? W jakim to teatrze występowałeś? Na co ci te wąsy bandyto? Do ra-bunków do napadów się stroiłeś — co?! — Panie wywiadowco Ja już panu przecież mówiłem że byłem ścigany żandarmerię piotr-kowską za olejarnię — Za byłeś ścigany to my wiemy Ty wiesz też opowia daj tu bajek Bandyto! Gdzie broń?! — Nie miałem nigdy w życiu żadnej — Kto jest ten czarny z wąsika-mi wysoki w butach z cholewa-mi z którym stale włóczyłeś się po mieście — co? Kto to jest?! No gadaj kto to jest?! — A to właśnie Janusz — Po co z nim stale w stronę ulicy I-g- o Maja? — Na obiady od czasu do cza su do restauracji — Skąd go znasz?! — Poznałem go w Jak się nazywa?! Milczałem — Gadaj prędzej! zdejmę cię aż tu zdechniesz! Nie zwracałem już specjalnej u-wa- gi na i bicie Siły opu-szczały gwałtownie W gło-wie powstał jakiś bolesny zagłuszający wszystko inne Wra-żliwość powoli tępiała Czułem ból rąk od wrzynających się w ciało kajdan "Operacja" przeciągała się już do trzech godzin świadomość że już długo tego nie przetrzymam że może na-stąpić załamanie się nakazywała mi coś poczynać działać I tak w tej rozpaczy i skrajnej desperacji się do tricku Zacząłem krzyczeć ( Nieludzki głos wydobywający się spuchniętych ust przeradzał się w dzikie wycie rannego zwie-rzęcia — So ein verdammtor Hund! — zaklął gestapowiec i ciężki podku-ty but ugodził mnie'' prosto w Coś zatrzeszczało w mózgu Spie-czonym językiem wyczułem poła-mane Krew nacieka do no-sa oczu Dławi Z sz:mu i chaosu świnio! — Wyrwał kij od myśl — że to już pomocnika i z tłukł mnie po koniec i stopach — Co mia- - to tak wyglądają ostatnie mi- - [□!□ uaiia firm robił oczach by jest zaś New dni Banku ciiuiiiŁu dla 1941 Co? Trzy dwie wiem przez Nie masz broni Nie mnie szum około twarz zęby Q!nia]niDiiajn!n:iuiin-inaiaiQjQ:irji!aiQ:in:iBinin!iQ:n1iaiiiaiQiin:iniiDala-i Są to ciała ludzi którzy w jakiś nagły sposób rozstali się z życiem najczęściej śmiercią samobójczą Są to ciała ludzi różnej płci różnej pozycji społecznej różnego wzrostu wieku i wyglądu Jedne otaczane są_ wyjątkowym zainteresowa-niem policji" inne należące do obojęt-nych cudzoziemców włóczęgów czy osób niepozornej kondycji nie obchodzą ni-kogo poza dyżurnym funkcjonariuszem prosektorium Dyżurny zaś pobiera za przyjmowanie zapisywa-nie i wydawanie zwłok bardzo skromną pensyjkę franków miesięcz-nie wliczając to i płacę za dyżury no-cne wyjątkowo nudne i bądź co bądź nieprzyjemne zważywszy samotność wśród trupów Człowieka zarabiającego z trudem swoje siedemset franków nietrudno przekonać że kwota stu tysięcy jest dlań nie do pogardzenia a Paweł przekony-wać umiał Ostatecznie niezanotowanie jednego bezimiennego trupa i oddanie go zamiast grabarzowi komuś nie było wcale zbrodnią Małe zaś wykro-czenie służbowe warte było stu dużych nierjiesko-żółtawyc- h papierków Trud ność polegała na zupełnie czymś innym Oto klient domagał się by towar był nmioegj liwiawdioemdzoiśećć róczwyniiesżtotZnieebraUnni ioznaś nniiee pduożnyacdh poronzamd"śiwacrizóftiweżrvdzibewystknęie7i nmb6yiaiłabyiwł%iiealke w hotelu Przez hall prze- - zechce ratować Banku Pożyczek Między- - = TtrzT kołnierzem narodowych w którym w razie kraclm w w TTll cu !__ autem podali w zawarta pytania innemu przez cale dni nic takiego nie moż m stosownie straciłby przecie pokaźny kapitał było znaleźć nolieii nie ob właśnie innego bandyto! pociągu Dopiero czwarty dzień do hotelu Carlton kufer Pawła łbie że jego' tak zajęty 'iż chem Przedłużenie jednak obrad 'było Dalcza- - Nad tego ciężkiego kufra skórę codziennie prosektorium pióra jasno butem pasją pre-zes funkcjona-riusz asortymencie przywie-ziono) sżWjest wniesieniem przedmiotu do' apartamentu zajmowane goprzez prezesa czuwał sekretarz Blum- - kiewicz Prezesa nikt tym dniu nie widział Fiowa jowieść w "Związkowcu" Powieść z emigracji powojennej Nieustępli- - krematorium za co chodziłeś straszny uciekłem ze siedmiuset w naibardziei na w na w 00 Kultury" HALSZKI Guilley-Chmielowski- ei Pierwszy odcinek jużw nr 55 "Związkowca" z dnia 8 lipca Bronić się! Bronić! Ale jak? Przerażenie i wprost zwierzęce pragnienie życia graniczyły niemal z obłędem Wściekłe przekleń-stwa niemieckie plątały się z mo-im jękiem ale zaraz ucichły i zni-kły za grubością szmaty zarzuco-nej mi na twarz i owiniętej koło głowy Z pod łachmana wychodzą coraz to słabsze jęki I charćzenienie Du-szę się Teraz już koniec Łachman zdjęto Przez załzawio-ne i nabiegłe krwią oczy' ujrzałem' nad sobq dwie nabrzmiałe sine banie własnych rąk 'Wydawało mi się' że krew przebije skórę i wytryśnie Z pod pierścieni kaj-dan sączyła się krew spływając do rękawów marynarki — Oh jak słabo Jak strasznie słabo — Gadaj jak nazywa się Ja-nusz gdzie mieszka?! — Oh jak ciężko Matko naj-świętsza daj mi siły wytrwać Je-szcze trochę Do dwudziestu: raz dwa trzy cztery Modlitwa plą-cze się z cyframi Myśli Szum Może Coś się zmieni Może coś Przecież ja nie mogę się załamać Nie umrę! Nie! Coś krzyczy Coś nakazuje łu dzić się i trwać Coś dodaje otu chy nadziei wbrew rozumowi Bo-że! — Jak się nazywa Janusz?! — Panowie Panie wywiadow co Cokolwiek pan ze mną zrobi nie powiem bo bo nic nie wiem Gestapowiec wyciągnął rewol wer Zarepetował go — Mów! Namyśl się! Daję ci kilka sekund do namysłu i jeśli nie nie powiesz skończę z tobą natychmiast! Tym razem doznałem uczucia głębokiej ulgi Nareszcie koniec męki Nareszcie Dziwna przy tym satysfakcja — radość niemal że jednak wytrzymałem że nikogo nie wydałem — Proszę — strzelaj pan Będę panu wdzięczny — mówię z nutą zadowolenia i lekkiej prośby w głosie — Proszę — Hartcr Hund! — warknął ge-stapowiec i ostrym ruchem scho-wał broń do pochwy Do pokoju wszedł Niemiec w mundurze — Du Franz! Es ist schon' Mil-la- g der Wagen wartet! — zawołał do śledczego — Komm doch Oprawcy zrzucili mnie z szubie-nicy na podłogę Franz wyciągnął drąg z pod kolan i kluczem począł manipulować przy zamku kajdan Ostry' ból -- przebiegł milionami u- - kłuć przez umęczone ciało Ostatnio wczoraj wieczorem wrócił bar-dzo zdenerwowany i — jak uskarżał się portierowi pan Blumkiewicz — prezes zamknął się w swojej sypialni zakazując wstępu i nie chcąc nawet zjeść śniada-nia W porze obiadowej sekretarz coraz bardziej zaniepokojony znowu dzielił się z portierem swym niezadowoleniem Chciałby wyjść na miasto a nie może odejść bez pozwolenia prezesa Tymcza-sem ten na pukania wcale nie odpo-wiada Że nie odpowiada też na dzwonki telefonu wiedział już portier od telefo-nistki Około dziesiątej gdy znowu doń przyszedł zaniepokojony sekretarz zde-cydowali się zawiadomić o wszystkim dyrektora Dyrektor człowiek opanowany wy-wnioskował wprawdzie z półsłówek se- kretarza że Paweł Dalcz znajdował się wczoraj wieczorem nie bez poważnych przyczyn w stanie rzadkiego u niego zde-nerwowania że posiadał rewolwer że jednak czasami zamykał się w taki sam sposób bez żadnych przykrych konsek-wencji Wobec tego należało jeszcze po- czekać Czekano też do godziny drugiej w nocy O drugiej rozpoczęto głośne a później bardzo głośne pukanie Wobec absolutnej ciszy jaka pomimo to pano-wała w sypialni zdecydowano się wy-ważyć drzwi a na żądanie sekretarza który nie wykluczył możności zasłabnię-cia swego szefa sprowadzono wraz z po- licją policyjnego lekarza rewiru O godzinie trzeciej wkroczono do sy- pialni Na łóżku leżały zimne już zwłoki z raną- - postrzałową -- klatki piersiowej w okolicy serca PawelDalcz nie żył' Już z pobieżnych oględzin pokoju można było wywnioskować że samobójczy strzał na-stąpił wczoraj wieczorem Na bocznym stoliku stała nietknięta kolacja a na biurku leżał nie-zaklejo- ny list pisany po polsku a adresowany do matki denata Potrawy zakrzepły gruntownie atra-ment już zdążył sczernieć Zresztą i data na liście mówiła za siebie Lekarzowi nie pozostawało niewinne-go jak stwierdzić zgon Pawła Dalcza i spisać o tym urzędowy akt na którym podpisali się świadkowie znający denata jego osobisty sekretarz portier dyrek-tor hotelu i kilka osób służby — Taki człowiek — kiwał głową wychodząc z pokoju komisarz policji — taki człowiek i kryzys go zabił — To jasne — przytaknął sędzia śledczy- - (Dokończenie powieści w numerze następnym} -S-SWS- SO-WtfBW ' m[ -- w(łiMV3HO}yifj V "' 7 "lT" iSKf Af „ it„ --- ł3Łle W3I ~i J- - - — Wstawaj! — ryknął Niemiec trącając mnie butem w udo Za-prowadził mnie do łazienki napuś-cił zimnej wody do umywalki i po-mógł wsadzić w' nią dwie niebies-kie bezkształtne kule rąk Zimna woda działa kojąco nao-bolał- e ciało Rozkoszne uczucie ul-gi wywołało coś w rodzaju wdzię-czności w moim sercu — Dziwna jest natura ludzka — pomyślałem — Za okazanie odro-biny współczucia jesteśmy gotowi przebaczać najpotworniejsze zbro-dnie A może to tylko nasia polska natura jest taka? Gestapowiec skuł mnie ponow-nie w kajdany i wyszedł zamyka-jąc za sobą drzwi łazienki na klucz J & J HARDWARE Polski skład towarfiw telamych farb naczyń kuchennych oraz przy- borów wodociągowych i ogrzewania J Stefaniak właić 45 Oueen St W EM 6-4- 863 Solidna obsługa — Nlsklo ceny Bezpłatne porady w sprawach kana-lizacji i oyrzeuunla S DENTYŚCI Dr S D BRIGEL LEKARZ DENTYSTA CHIRURG — STOMATOLOG Specallsła chorSb jamy uitn Physlclan's & Surgeons' BuUdlng Kancelaria No 270 86 Bloor St W — Toronto Talefon WA 2-00- 56 zw Dr E WACIINA DENTYSTA Godziny: 10—12 1 2—8 386 Bathurtt St — EM 4-65- 15 zw Dr W SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA (drugi dom od Konrcsvalle) Przyjmuje za uprzednim telefo-nicznym porozumieniem Telefon LE 1-4- 250 129 Grenadier Rd B OKULIŚCI Okulistka Br BUKOWSKA BEJNAR OD 274 Roncesvallei Av (pzy Geoffrey) Tel LE 2-54- 93 Godziny przyjęć: codziennie od 10 rano do 8 wlecz w soboty: od 10 do 4 wlecz 2W # "if --tr iff V' - i4#ł"llTlllil IIIMIM 1% r-_- L iK „ J" rismo irzeoa nie iyiKO czytać ale i prenumerować I ADWOKACI i NOTARIUSZE E H ŁUCK BA LLB - (ŁUKOWSKI) ( I R H SMELA BA LLB ADWOKACI OBROŃCY „u NOTARIUSZB Wspólnicy firmy prawniczej'1 '" Blanay Pasternak Łuck Smtlrlil Kiiyicikon lit naison iftff 'iw 37 BLOOR ST Wlroffllay WA5JHJ uaaziai i msneiown iijn Wieczorami za telcfonWanyia porozumieniem ' l-- s IniHUł BIELSKI & BIELSKI Adwokaci Notariusza Obrońcy-Załatwiam- y wszelkie sprawy cywilne i karne CM BIELSKI BA BCL'!"1 ''I VW BIELSKI B COMMOLir Sulłe 04 --y Board of Trada Bulld 11 ADELAIDE ST W - TORONTO' TEL: EM 2-12- S1 HiU TEL: CH 4-72- 14 (2Wj E V MATURA 'LjLH' ADWOKAT — OBROŃCA1 NOTARIUSZ' ' " ' 10 Adelatde St East TorntoMOnt Tel Biura — EM 4 3833 „ Mleszk — LE 1-54- 22 ' 100-W- l STEFAN A MALICKI LLFl AUWUKAI UbKUNLA'!!' i NOTARIUSZ (imiI Biuro tel: AT 930] W poniedziałki i środy od 030 do'0 wleć2i'Jf "' W soboty od 10 do 12iw"poł- - 383 RoncesvalleAv „ LE 4-88- 25 ' p lł'M !lWC 11 JAN L Z GCRA ADWOKAT — OBROflCA NOTARIUSZ lii !)! Teł Biura: LE 3-12- 11 1479 Oueen St W — Toronto GEORGE BEH BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1134 Dundas St W - Toronto Tel LE 4-84- 31 I LE' 4-84- 32 6' G HEIFETZ BA ' ADWOKAT I NOTARIUSZ 24 Oueen St West 343-48- 1 HEIFETZ NOTARIUSZ 249 Oueen St W Toronto Ont Tul 343 4814 wieczorami WA 3-44- 95 1S Jan Alexandrowici — Notary Public POLSKIE BIURO INFORMACYJNE Pomoc ł sprawach rodzinnych spadkowych i majątkowych w Polsce — Kontrakty 1 inne dokumenty Imidrcja Income TaxC Tłumaczenia - - jvj Toronto Ont 618-- A Oueen St Weit Tel- - EM'8-544- 1 - - - Mb ' " ' t I '„Ł -V iisiązki z raryza! Cena Z Romanowiczowa — BASKA I BAUpAKA ' $100' — PRZEJŚCIE PRZEZ MORZE CZERWONE „' ('A 200 T Nowakowski — OBÓZ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH ':: 200 F Czarnyszewicz — LOSY PASIERBÓW : 200 G Pfcon— PANORAMA MYŚLI WSPÓŁCZESNEJ'' r' 600 P Castex— WYPISY I STUDIAZ LITERATURY KRAN- - ' - CUSKIEJ XX WIEKU Z ilustracjami :Ut- - 200 oraz w języku francuskim: Z Romanowiczowa — LE PASSAGE DE UA MERROUGE -- l'5Ó"f ' ''4JJi' )' ' ' Wysyła odwrotnie - -- ii nu - "LIBELLA" — 12 rue St Louis enl'!le — PARIS IV France Ifln 40-W-5- 8! KENNEDY TRAIEL BUREAU umu IW nOt Onann Ct M IrAn Cnhnl "l &3KS251553'! m ' Tel EM 2-32- 26 ' ' l=a załatwia mullS FACHOWO SPRAWNIESZYBKO TANIO: t SPROWADZANIE KREWNYClT&DOiKANADY WYJAZDY ' ' DO POLSKI-SAMOLÓTE-M OKRĘTEM JUŻ PRZY 10% WPŁACIECNÓTARIALNE TŁUMACZENIA WYSYŁKA Jjfcj fi PACZEK I PIENIĘDZY Zgłasza jciesle"' z pełnymTaufaniem zostaniecie obsłużeni w 2 ięzykpolskimprzez kier Jerzego ŁUCKIEGO" ' 1 'T&rfiZssJ: n ifĘdficochodząćeffo tysiąclcci&ktni&iicfe uczyń lo nie:zivlekamc ! m& % 'i$£&y?iviti B _nngi " r - s 'Xl "" w - i Tel S A - N _ t '' '' u & n? n _ — -- -- ii jt v n ami -- roiJsKlifeiWmarusiraowaroBorraoczkay' lBuu&łJtBi&iaMKsiZft& J&gp"-- l tćlerC02"71 lelegr TouwbJiM fiBBIfl 1&PAJ ~~-- ' telex 10 308 VĄ "WPftTTJł "' zorganiruJijCjprynfmny-POoy- t w Kraju re&Fic!i złpewniłriUIscr we własnym hotelu lub penslonacieS ułatwi zYłedienjr najciekawsiych mleiseowoićl-- ' '-- : I 'SiSiił wvmienivraful'rf-JJ- l f ' w -- J '"+$ wypozyciysagjpcftódsobowy z kierowcą lub bei: kierowcy udzieli rady i pomocy w podrćiach po kfaju r" Szczegółowych informacji udzielają zagranicznej biura podroży będące korespondentami 'ORBIS-u- S jaw3 1 i 3 1 ? U b 1 3 i -- a'Il t ?! t ' 4 fil Mth --i t -- i 1 1' 1 i HO ' łl Jllh 'JM - r'tH '1 ' li ) hi ' un i i II ' I ' i i ilC! i ! # llt'lfl H u b'r II 'I l ki a -- ii mi r " 'i I 4 I) I l ' liii VI ni inKjni i m ni ' 'i KM v (i iliin 'tl m ijrlłłii ft" a !!' "2i a m%& £ 3& pi ł iUS JW LX-ti-± ir~n |
Tags
Comments
Post a Comment for 000224b
