000178b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
SSSnSaiMiiSMMiii&isiAmsSSif
siBirTiMf TiJ TSSSSmSMM
! ?rJł(' " 1 i Klrmrr TrnTiriTinHiT-iMmnt- i Ti-łkTr"tr'r'1łłrT?T- V- '?? riWi 101112 „' a 'W£! ił&l &_G Jj&fi&OTrOniŁaJ ?%&? — -- ££ -- ~— - tjNFj „-- i „„„i£i)yiĄljISJtYVtJjWjLjlQXlJl 'AJJ4iriJJXJiUDJCJXfj o„—£xvvii -- zSZ" '
1 I
i " ' szczęśliwy dlanich"dzićń ( S
[nizod fflitosny napoleona-- 1 -- Prwwrocnna Do ivcia cujący
Pewnego
składzie
dnia Chińczyk
przytaszczył
pra- - Jak kolscy
Ul
I
Bi r
O
M
:h
SI
14
I1IB'I rilB
'f
on n w w W
iv j prawy Napoleona I-- go do jty cordiale między zniechęconym
- : 17QR iTt-tlnł- n
ma!o znany epizodzik miłosny
ary przecież rzucą dość charak-nstyczn- e
światło na intrygi i ka
które wplątane byio naj- -
jjjae otoczenie Napoleona
niepowodzeń wojennych ja- -
rpSpO'KaI inay1"5"0 w 6'h"-"-- !
acz)la się jeszcze jedna dla nie
„ osobiście dotkliwa prawie klęs- -
Paryża nadeszła wiadomość
V malZO"h'1 jcg" ou-liii- o nią
bóshuał jest mu niewierna W
jfftszem uniesieniu Napoleon po
4anowil rozwieść się z Józefiną
Czuj? wstręt do ludzkości a sła- -
Ljest mi obojętna i nudzi mnie"
_ pisał Napoleon tych dniach
y hicie do brata swego Józefa
takiem usposobieniu postano-wi
szukać zapomnienia i odwetu
t miłostce okazji pizegladu
jojsk dniu grudnia spotkał
apoleon Kairze grono pań fran
oskich które także udały się były
defiladę wojskową pośiód
ich zwiócila na siebie uwagę Na-yjleo- na
niezwykle uiocza blondyn
o jasnych głębokich oczach U-te- ny
adjulant lego samegtf popo-Łdm- a
zaraportował Napoleonowi
sowa urocza dama jest żoną por-ucznika
szwoleżerów Jeana Fau-j- s
imię jej Paulina a zna
jonu nazywają ją "Bellilote"
Księżna Abrantes donosi dal- -
Eją przebiegu tego epizodu milow-ego
swych pamiętnikach
następuje Madame Faures która
auwazyia była zainteresowanie
nią Napoleona przyjęła zapro-2em- e
komendanta Kairu generał-a
Dupuys i przybyła do niego
ttępnego dnia na obiad Porucznik
Faures wprawdzie nie mógł pojąć
-- f'zaproszono jego żonę a jego nic
Wobiedzieitym był także Napoleo-n
który "zbiegiem okoliczność'
ająl miejsce obok Pauliny Enten
mmim
JAN WSZEBOR'
-- - ' MM-9- U "
I
""&
§£jiiące głosem ku niebu
wszystkich śniadanie
njjŁjTrffiriiBrMumSiTiii Vnf
"" W K W -a- -„
r~ _r rT vt -- z
CV
w m
w
i
w?
rtl-- n
W w
Co
Z
w
ff
Z
w
w
Z
i ze na
w co
r'§
na
H "I
małżonkiem piękną sprytną Pa
uliną została zawana Drobna tyl
ko przeszkoda w postaci niczego
niedomyślającego się męża Pauli-ny
musiała być usunięta na
znalazła się rada Dnia 17 grudnia
zawezwano nagle porucznika Fau-res
do szefa sztabu generała
thier który wysłał go ważnemi
dokumentami do Francji W dniu
28 grudnia Faures wy
wyruszył na pokładzie statku "Cha
usseur" w drogę do Francji lecz
następnego dnia znalazł się w rę-kach
Anglików
ile sprawa dotąd rozwijała się
programowo tyle od tej pory za
częła się wikłać dzięki generałowi
angielskiemu Reginaldowi Woop
Poinformowany przez szpiegów
gielskich komedji której bohate
rem był porucznik Faures złośli-wy
Anglik postanowił Napoleono
spłatać figla może nawet cos
więcej juz zalezao od tempera
mentu Francuza W zamian
obietnicę kampanji
będzie walczył przeciw Anglikom
generał Woop zwolnił porucznika
Faures kazał go wysadzić ląd
życząc mu jak najlepszego
W tym samym dniu którym
porucznik Faures odjechał był do
Francji zaprosił do sie-bie
na obiad liczniejsze towarzys-two
pań panów Między zaproszo
nymi była także madame Faures
która siedziała obok Napoleona
którą tenże wyróżniał sposób
pełnie niedwuznaczny Dnia następ
nego madame Bellilote przeniosła
się do willi którą Napoleon w naj
blizszem sąsiedztwie swem ca-łym
pośpiechem kazał dla niej u-rząd- zić
Lecz sielanka zakochanych nie-bawem
doznała zakłócenia: porucz
nik Faures wrócił niespodziewanie
?-!- ?!
wmńMMYmwmwMrmmrmmMMmM
fLwów położony na wzgórzach pełne pamiątek miasto Orlęta! —
Czjjez serce nie zabije silniej na dźwięk tego słowa?
Częstochowa Jasną Górą dawnymi obronnymi muiami której
dzielnie bionił przed nawalą szwedzką ksiądz Kordecki Tu innymi
kolegami składał ślubowanie akademickie na wierność służbie Mar
i ojczyźnie Jakby to dziś było pamięta słowa owego ślubowania pły- -
potężnym
aPod skrzydła opiekuńcze„Bożej Rodzicielki gamą się wciąż nie tylko
toe pątników ale wierne Jej dzieci młodzież uniwersytecka
Mona spokojnie patizeć w przyszłość gdy jest takie młode pokolen-ie
+ — '
Mi Janek od kilku dni pizebywal Olszówce Wyprawiano mu sute i-kji-wemny
i oblanie dynlomu Janek i Krysia byli zajęci tylko sobą Za- -
'?ka pali żyła na to niezadowolona ale Krysia" nie wiele zwracała u-a- gii
bo ojcu miała zawsze dzielnego obrońcę to Zaleski od
często nasłuchał się długich kazań że niedołęga nic umie wzbud-zić
powagi dziewczyna robi co chce przez ojca potrafi obejść lodzo
matkę
t
Krysia Janek jak by zapomnieli całym 'świecie Spacerowali
Srah tenisa Czuli się ze sobą dobrze — jak by dla siebie stworzeni
Krysi było teraz wszystko jedno powie matka Czuła ze kocha
litowa była nawet to jej wyznać
Janek nie wyobrażał sobie szczęśliwszych dni jak które obecnie
spędzał Już teraz zdawał sobie doskonale sprawę ze swych uczuć do
"Osi Oboje jednak tym co ich najwięcej obchodziło niepokoiło
osftej miłości milczeli Radość ciche szczęście oplatało łączyło
dusze Myśleli tylko tym by każdy następny dzień do nich wyła
snifmógl należeć
Janek wstawał rano wyjeżdżał konno w pole lub spacerował po par- -
nUCac Swp nliihinnA mnspnlri nlhn nWnrhanpon mistrza Kznhprta
Serenadę lub Ave Maria "które często grała mu Krysia Później wy-Bekiw- ał
niecierpliwie kiedy nareszcie zobaczy Krysię
je dworze ruch zaczynał się dopiero godzinie dziewiątej gdy
trudeni zwoływano na „ „ — t
porucznik
nie
powo-dzenia
Napoleon
?wnego dnia "Janek SDaceruiac aleia liDowa siadł w altance obro
a'Clej dzikiem -- ivinrm iitdzio rzpsfn nr7Psiar1vwali rl urmp Hi cudnv poranek Jeszcze krople rosy błyszczały" Trawnikach
sftiaiach Obok ławki spostrzegł coć ciemnego Jakiś notes Zajrzał do
sfodka Pismo Krysi Rachunki przekreślone cyfry adresy znajomych
°a'eJ na oddzielnej (kartcef jakieś słowa Przeczytał:
Zaprawdę wielka jestpotęga myśli jeżeli może połączyć serca k odległe"
dalej:
Lecz jeszcze nie( wiem czy to świt czy senna mara czy prawda ży- -
ze ty— to jedno bo jednej gliny ulepił nas Bóg chcąc czy
'w- -
'wbrew lobie imnie kochać cię muszę"
_lnnymmiejscu świeżo dopisane:
1 Kocham ijestem kochana"
Jakże Janek wtej chwili był'szczęśliwy Choć wyczuwał że Krysia nb 40c!la"le sJ°wa napełniły go wielką radością Obok nich dopisałf
Kochaj boi ja'Cię kocham — Janek"
3brał notes5 wesoło poszedł na śniadanie Zastał Krysię samą
Pr°szętzabrać swojązgubę — zawołał oddając jej notes — zara
wybaczyć niedyskrecję
Krysia poczerwieniała
~'Jak parrmógł? — Wybiegła pokoju :
VI!0 c-?-
a na nią napróżno- - Miała jechać do ciotki -- Pułaskiej
helskie przygotowywała się do drogi Janek snuł różne domysły
wf rf° pekwJi0-I13al!5azrnu?iiaKrysic- do wyjazdu Od pokojówki Zosi do
edziałksic że pantenkalżleTsic czuje Napisałj kilka słów przesłał
sowieckiej Mongolji znajdu
klasztor ktcym
mnichów
Klasztor słynie daleko
uczoności pobożności
pastuszków modlitw
obrzędów przygotować
mniszego Bardzo blisko
sztoru wyrasta osiedle
okręgowe: tynko
wanych domków początkowa
szpital koopeiatywa stacja
cztowo telegiaficzna ben-zyny
przejeżdżających samo-chodów
Klasztor dwieście
Centrum okręgowe młode
ludność klasztoru
dziesięciokrotnie większa lud-ności
osiedla
właśnie Obiedla
niewoli angielskiej dzięki
żnym przyjaciołom dowie-dział
nowym adresie
Powitanie zrozumiała
madame Bel-lilote
samego wnio-sła
rozwód powodu zniewagi
stiony uzyskała
ciągu godzin Niewygod-nego
małżonka "zaszczytne
zlecenie usunęło miasta
idylli miłosnej Napoleona
powrotu Francji Paulina
próśb pozostać
Spiezen(
Paulinie
pobliżu Paryża
więcej fpot'
przyjechała kobieta doktór
Miała mie-niące
praktyki moskiewskiej
'Prócz swych lnianych
włosów niebieskich
Mongołowie patizyli
dziwo przywiozła
instrumentami lekaistwami pa-czkę
ksiąg lekaiskich patefon
wielki energji
Wyuczyła kilku mon-golskich
samouczka rozbierz
oddychajcie głębiej
łyżce dziennie
trzeba abyście przychodzili
strzykt Potem zaczęła ocze-kiwać
chorych prócz gospoda
osiedla którego wyleczyła
świerzbu przychodził
wielki referat
laczej pokazała zgromadzonym
botnikom składu mnichom
którzy przyszli klasztoru pla-katy
których higje
Doktorka twierdziła
legną wielki
znachor klasztoru przeko-nał
nikają skóry
brudu mówi losyj- -
końca 'Jakowlewa
opanowała język mogła
porozumieć mnichami
madame Bellilote którą nazwano przychodzącymi polc-"mada- me
Cleopatia" cenią gospodarza wyleczonego
macało długo Stosun świerzbu- - Przychodzili leczyć
zmusiły Napoleona niebawem egzemę niejednego
musia-ł- p
Egipcie
egipska
kowlewa
stwierdziła ropienia syfihstyczne
Jednego udało nakłonić
przyjęcia nebsal warsanu
Kiedy wróciła Francji pierwszej serjf znikły "wrzody sy-Napole- on
pierwszym konsu- - Ifilistyczne potem choizy poczęli
pogodzony Józefiną licznie napływać Chorzy
nicgOT3za-pommany- m
epizodem
wprawdzie za-meczek
bruduAle
zebranych
przychodzili- - oznaczone
Okaza
wróze_i Jznachory
przekonali' chorych
najpierw uzyskać' błogosla
wieństwo zaniiiTtpójdą lekarki
Zosię otrzymał odpowiedź
gniewam Mamusia nalegała jcszcetdziś jechała
ciotki awanturtPojadęrale zwłóczyla' śWdy
takLzełmamy jeszcze dni(Moje ńajlepsżlTmyślisąłJankujprzyTo
Krysia" uT
'Janek zrozumiał ieraz jasno' żelZałęska chciałafprzerwaćicR sielan-kę
Dręczące myśli rozstaniu da:ały spokoju
Nazajutrz bardzo Poszedł parku błądzącjpod oknami
pokoju Krysi okiennic niedomknięta Janek zrywał
czerwonych Ziklombu rzucał jednej szparęnv okienni-cy
Dawniej wazyi zuchwałość Teraz wszystko
jedno nawet zobaczyła ZalęskaT
Sypał różany dziewczęce Krysianuz spala
odemknęła okiennice Lezala spadały
pachnące jeszcze mokre Zbierała zanur'załauv
całowała szczęśliwa Janek pobliżu
których wspomniała Krysia należały
Widywali tylko Matka "zabierała córkępód pretekstem
przygotowań podróży Strzegła spotykali
Śioda zbliżała nieubłagalnie przeddzień Kj-ysiaiprosi-la
zagrano biydża Jane'k Zaleskim 'roztargniony
świetnie Zalicylowal nawel wielkiego szlema Krysia
dawną nauczycielką spędzała wakacje' Olsówce
lubiła karty niebyła nastrojona wciąż rozmyślała
przymusowym wyjeździe Dyskretnie ukradkieńij spotykały
ostatni wieczór
zachowania pozorów jeszcze jparęi go-niąc
myślami Krysią rozpamiętując niedawne piękno chwile
Czemu piękne krótko? mus]?
Krysia pozostawionej niego kartce prosiła aby"„wyjaśnil
stosunek ponieważizarzucono jąibałamuci
Odłożył ostatniej chwili
Załęska tiochę zaskoczona tzybkim wyjazdem Sądziła
wakacje spędzi
przed samym wyjazdem popiosił chwilę rozmowy Wiedział
zgóry odpowiedź
Trudno zacząć
Proszę słucham chodzi powiedziała Zaleska
powiedzieć związane osobą 5panny Krystyny
nagłym wyjazdem Pragnąłbym sprawę wyjaśnić Kocham pannę
Kiystynę Jestem biedny Wprawdzie skończyłem uniwersytet je'-szc- ze żadnego stanowislca
Mówił prędkojakby chcąc jednym tchem wyrzucić siebie wszyst-ko
powiedzenia
chodzi przerwała chłodno: graroli mająjek
wogóle uważam chociażby względów klasowych
wiadacie Moja córka dobre jeszcze świata
wszystko widząc kocha gotowa naweVprzcz lilośćji
poświęcić ciągnęła dalej przyglądając bacznie
Janek wstrzymywał "rzucić
kobiecie traktującej wszystkich góry najwyższego' oburzenia
Milczał
Litość! szumiało tylkoito jedno slowo"tw'głowietLitość!
raczej umrzeć rniłości
prośbę Proszę przyrzec będzie panpisyWał
Krysi odezwała Zaleska
Przyrzekam Godził wszystkófchoc było imfcTężkoTŚerl
wzbierało nienawiścią lejzimliej kobiety mimo tie-był- a matką
Krysi
Pożegnał prędko zdobywszy zdawkowych po-Iziękow-ania
gościnę
Zaprzężono koniePrzed gankiem czekał tylko-Zalęski-bo
wyjechał
Zaleski doskonale wyczuwalTćo działo z'-Jankie- m Krysia
jjuu!Duwat sięomysiacKj-ysi- a prZed wyjazdem zwierzyłaś
wszysiKiego bardzojJanka Wierzył jeżeli kocha żadnasiła jestw stanie zniszczyć miłości
Coprawda-Krysi- a mogłaby lepiej wyjść za~mąż myślał:
skkoachrbajeąm człowieka chłopiecw]aprotrozśąćdwneywnuęclzrzcniway Anajcenniejszym
chciał stanąć ichistronie "bnie Żrażnic)żony
Żegnał Janka serrlec7nieia przeczuwając re™itarrózmow:s
— in - J ''MniWTIWffl tłWtitiMWCŁtfiU
--
A J JSJtflliH Jt-- j wiioiii grtfiTiw 'Ti t itt „ ji' j itfututi m iw rt OTiit4frf i I t&W tt n liWUflK Ul iMiBłntf Vtmktm Wflhl? jWw HEfefeiii twwwt tfim' nSBl Ca lii¥"ft 'fitiri WjffiLijnyUWfltoyf iSWfaff tWpfl
Es --:- -— —-- - „„ "™ -- "
_-—-
--
--_ - - !' r-- _ i
ft
m __: łw ł' T V - rT A - H !
1
:a
a
o
a i
I to
Bea- -
z
O
an
o
wi a
co
za
ze w tej
i na
w
w zu
z
--H-z
z
w j i
1
—
v
w
w A za
ny
a
ą
i o
w
co i
le
o
— i
lcn o
o
up
na i
A
a ja z i
—
i'
~~ a
z
i
i
„iujr hW irrhi Ikh fłfc Jff lwi ful flg
1
t MŁ
o
i
i
—
z
—
i
"
z
i
°
„
W
je się w żyje
1700
ten ze
swej i 200
uczy się tam
i by się do
stanu kia
nowe cen
trum kilka biało
szko
la po
- skład
dla
ma z górą lat
jest Je
szcze dziś jest
od
Zima do tego
z i uslu
wnet
się o swej żo
ny rzecz
nie było zbyt czułe a
tego dnia
o z
ze męża i go też
w "kilku
nowe
z Teiaz
już z
do
mimo i lez
w
lanka była dla
już
tował on
w ale
b:cie się nie
- — Ja
23 lata dwa
w kii
nice '23 lat
i oczu na któ-re
jak na
z sobą kufer z
i
zapas
się zdań
jak:
cie się bierz
cie dwa razy po
na za
i d
Ale
od
nikt nie
Zi obiła więc a
ro
ze i
z —
w była mowa o
nie ze wszy
się Ba-w- u
z
ovtem że wszy prze
przez pory jak pot
a nie są z jak
doKtor ri
Do zimy na
tyle ze
się z rzad- -
jko do niej z
nic nie za- - ze
Lecz nie na się
ki na ale u nich
do
nich się
do' Po
zaś do
był
lm i z St- - niej
oso
już z nią
kał
i
i
z
t
rza
z
ski
z
z
do
nie w
przez nią dni ale w inne
ło się że' z klasz'
toru 'że mu-szą
ich
do
przez Zaiaz -- i
— Nie się bym
do P Nie chcę będę do
dwa
bie " J"
o się nie j
wstał rano do
Jedna z była pę-ki
róz i po przez
nie by się na laką ale
mu Niech by to sama p
się deszcz na lóżko nie
To ona cicho a raz po raz na nią
róże od rosy nie twarz
i Była bo był w ''
Te dwa dni o nie juz 'do nich
się przy stole
do by się z sobą nic
się W ojca
aby w giat z Był ale
gra szła mu gra
la ze swą któia w
Choć ale do gry bo
o swym
się ich oczy w ow '
Janek dla został przez dni
za
to co trwa lak Czy tak być
w do go mat
cc swój do niej mu że
to do
była jego że
cale u nich
Janek o
jaka czeka go
mu było
— o co panu pani
— To co chcę jest z i
jej
ale
nie mam r
z
co miał do
— Nie o to — Tu nie
Ale że ze nie odpo- - sobie ma serce Nie zna Wie
rzy we a że pan ją
się cUa niego — mu się
z całą siłą woli się by "'nie w twarz tej
z słów
" ~
— mu
Nie z "~ "
— Mam mi że nic do
znowu się
— — się na
cc do
się się Lna kilka słów
za '
Jurek już
t t
się f Zre- - aicj nie
sjc ojcu ze iuoh że
ją się to nie Tch
— — — Ale
się a Janek
— to jego
Na razie nie po
jaki był
7T J1D -- _J HM --Vłl MIIH
mUinMU
'' I
t —
a
—
—
na plecach do szpitala chorą nie-przytomną
żonę Powiedział żcŁle
czyli ją mnisi zabrali wszystko co
posiadał a żonie coiaz gorzej Ja-kowlewa
w ciągu dwóch dni do-prowadziła
chorą do normalnej
tempeiatury Ale lazu pewnego
podczas jej nieobecności do poko
ju chorej wtargnął znachor z kla-sztoru
Gdy się zjawiła poinfor
mowana o tern Jakowlewa wyrzu
ciła znachora ale on zdążył już
dać coś chorej Temperatura ood
niosła się do 106 stopni — wieczo
rem chora już nie żyła
Jakowlewa pclnabólu i wście
kłości udała się do klasztoru aby
nastraszyć mnicha że go odda pod
sad
Tymczasem w paradnej juicie
samego pizeora klasztoru Hambo-lam- y
toczyła się dyskusja na te
mat wyizucenia ciała jjioiej cór-ki
łlambo-lam- y Znachor klóiy
nie potrafił wyleczyć chorej na
szkarlatynę dziewczyny wmówił
ojcu że są chorzy których leczyć
nie można Pocóż więc ciało jej ma
pozostawać w namiocie lepiej wy
nieść je w step
W chwili kiedy Jakowlewa zbli
żała się do juity przeora klaszlo-l- u
wynoszono ciało choiej córki
Hambo-lam- y Jakowlewa znała
zwyczaj wynoszenia zmailych nic
zdziwiło jej to Ale gdy ssę zbliży
la spostrzegła ze u chorej dziew
czyny tli się życie Zabulą więc
ją z sobą do 'szpitala
Po pewnym czasie przyszedł do
niej mnich który domagał się cia
lp dziewczyny] chcąc je wydneć
z ziemi i pochować na sposób mor
golski — to jest wynieść w step
Jakież było jego zdumienie i pive
strach kiedy lekarka otworzyła
drzwi diugiego pokoju i szaprjwn
dzila go do żywej czarnoóklej u-śmicch- ająccj
się Banzarakczi —
Mnich chciał zabiać dziewczynę
do klasztoru ale mała wolała zo-stać
z Jakowlewa rby jak mówiła
dowidzenia jutra
I I 8 ł
Legjomsci
A f -- £t !TrÓGMegÓ
Ciekawe Wspomnienia 'Dziejów Drugiej Brygady
Leguny chcą porwać Trockiego?
Wygląda to na fantazję jakiegoś
człowieka któiy zamierza opisy-wać
zdarzenia jakWnigdy nie mia
ły miejsca A jednak istotnie dzi-wnym
zdaizenicm wypadków tak
się stało iż "o mały figiel' legjbni
Sci Sybiracy omal nie poiwali Tro
ckiego i nie zmienili w ten 'sposób
dziejów świata
A stało się to w sposob nnstępu
jacy: Po bitwie kaniowskiej wpa-dło
w lęcc bolszewickie kilkunas-- 5
tu legjonislów z pór Raczyńskim
i chor Laptnsiem na czole Osadzo
no ich w Niżnym Nowogrodzie O
trzymali oni diogą
na rozkaz od majora Skorobohate
go (który właśnie opisał fakt w
kwartalniku "Sybiiak") polecenie
wydostania się za wszelką cenę na
wolność i podążenia na Syberję
Ceną tą było zgłoszenie się do woj
ska bolszewickiego — do konnicy
Udało im się to Legjonislów wcic
łono razem do jednego szwadronu s
a "towariszcz" Raczyński zoslal
mianowany dowódcą plutonu lc-gun- ów
Odkomenderowano ich
pod Kamień — wrzały cięż
kie walki zKolczakiem i sprzymie
rronymi Czechami oraz Serbamirj
Akcją kierował naczelny wódz ar'
mji rosyjskiej Trocki Nie rnająci
sposobnoścTdo wzięcia "polskiego'
urlopu" razem ze"swymi Icgunami
por Raczyński "powziął plan na-- j
prawdę kmicicowski porwania zi
szeiegów własnych Trockiego
przejść z nimljrzcz fion£tscrbskcf-- j
czeski a następnie doirzęć dp"swo
ich
nauczyć+sicfachusanitarjuszki a
potem zostać lekarką takjak Ja-- (
kov Iewa- -
~- - J — — ~ f
Ziżona i chcąc mu'dodać otuchy zawołał wesoło:- -
-- „ v
l
— Do zobaczenia JankuGlowa dogóry chłopcze! Wszys-k- o opmis
samych zależy Patrz wT5prZyszlość pogodnie f t _ ' KoniusyłyCzfmieJŁCkłucjrfPowoUtzmkałrwóvipięk stąryl
park: MimcużefPiotrek młody 'wozńjcaj jechał"' prędkojanokjeszczc
gopzynaglałChcialbyjjaknajszyciej stfącić0!szówkc7oczuViSłowa
Zaleskiego były 'dla niego trochę dziwne Cźyźby óHnosiiyię-doTiiie-- l
go i Krysi? i
Teiazrpidgnąl jak najpiędzej znaleźć się w Watszawie-zlikwidowu- ć
swe spiawy a za kilka" dnfjechać na" stale" na Mazury _j
Przyjechawszy na miejsce przebrał się i wySzcdł'naJniasto1 Jakież
ogarnęło go 'wielkie" dziwienie i radość --gdy stojąc przy4pi7ystankd
tramwajowym na roguPlacu Zbawiciela i Marszałkowskiej Voba'czył
krocząca ypobliżu Krysię Zamyślona spostrzegła go 'dopiero wtoslat- -
niej chwili' Ł t
— Ach to ty Janku! — zawołała 'zaskoczona tym spotkaniom i
— Cózcssie tak zmieszała Krysiu?
— Wiesz byłam 'teraz w kościele Modliłam sięjgoiąco aby 'Bógfl
- __ i}_ i _""'_ i _' tl__ii !!' aai ci szczęście wycnouząc spoinaiam cię iuk nieocziuwuiue tmiry-ślałam
ze to przywidzenie i
'
Szli ku placowi Unji Uubelskicj -
r — Ciotka miała w "Warszawie jakieś spiawytdp załatwienia więcs
przyjechała na moje spotkanie Załatwiamy sprawunki i przecjąga bię
iitiszi pouyi
— Los fni dziwnie sprzyja —'odpowiedział Janek zuśmicchcinLecz
wtem niby zimny obślizgiy zły gad wypełznął głębm 'pamięci 'wyraz
"litość'
Wdiygnąl się Przypomniał sobie rozmowę ' Zaleską 'Krysia goto
wa wiele zrobićz litości Może zdawać się dziewczynie że 'kocha
=— Nie nigdy! — To ich ostatnie spotkanie ' '
Krysia spostrzegła dziwną zmianęwjego twaizy
— Co ci jest?
— Nic — -- Niemógł zdobyć się na szczerość Spojrzał na nią
Czyżby y tych jej ciemnych pięknych oczach była tylko Htość? —
O nie prawda! Takie czule i pełne' miłości Wszystkie zlc myśli pierz-chły
daleko " ' J
Rozradowani 'szli jak małe dzieci Mieli sobie tyle do powiedzenia
wiclespraw do wyjaśnienia Alele słowa jakoś nie przychodziły" We-szli
do Łazienek Spaceiowah po ciemnych długich alejach parku naj
częściej milcząc Rozmawiały z"sobą ich duszeslodim szeptom tęskno
-- j b~j ni irjjiuvyiiuiiuijLii iJiuBiiiiii jrxyiiuwiiji nu musiacn pa
— „ muuy uuujjuji)vq jun pusuiui' pizygiąuansic roznooarwny
kwietnikom oraz krzewom pnących się róż! co białością M różow"ośc
odcinałysię o'd jasnej zieleni Zmęczeni siedli1 na'ławcc wrpobliżu 1ró- -'
lewsiuego paiacubzumem opowiadały im stare drzewa jakieś tajemni
j-irr-iwii
uuawujtn waćiLii wygiywuiy jaKifs meioajejprzecią-głet- i
smętne 'Jake pragnęli oboje aby fe%chwile przemieniły sicuw
wieczność fł
uprzytomnił ich gęstniejący nirok oo szaiymi plamami
miękko układał się dokoła
— Czas już chyba iść Janku
wracała rzeczywistość
konspiracyj
gdzie
faliście
— ozy wiesz ze jeszcze nie jadłam obiadu — Dowiedziała Ktvsia
m
ia
wv
—
(
Ja teżr Wstąpimy -- na kawę ~ " " ~
Już bło ciemno gdy opuszczali Łazienki światła 'lamp elektrycz-nych
przedzierały się po przez liście wysokich starych drzew Ale1'Ujaz
dnwskich:rzucającf8nlastyczne cicnie?nachodnikili urocze pałacyk'!
co tu rozsiadłysicz wdziękiem Wacławkach pełno 'JudziSta'fepanić"
gruchające pary-jpanoyieżyw- o rozprawiający Każdy spragniony "wie-czo?
rne"go chłodu i Ff° Shila Pcb'iegalycrwone tramwaje błyskając świa- -' stetąłWpkaaensmoiełvekdltoorarromeżjwkaakarjsokwbicłeęhdn'k'deoznyoińgnpikrdzizyysfńtia"gnlka'tirrnąibeienbłiąedzisłaymopcohsozdaówrejljemzidarnolw: e -- tramwajowe i gTomadkami'
przechodniów migotliwe światłaŁreWamfglSsy krzykliwych tłum rozgadany crzelewający sig naHvszyslkie'strony i='g:aze-ciarz- y wV-prowadzą-tyich
zaciszy w wielkómiejskiwir "
Vypili kawę w pierwszej poTcfrodzefcukierni
jęsAzlcejzaeópżgadrzęicehmyieilsbzkyaćłaryzsisao-bh'ąieddałuleżke-j o " Szli wolno bvchnr "" ' -
do
k
— 1 1 a -
KrysiatzniknclaiwXbramiekamienicy ć'tti Wjc wieijzloli źp4ith"5utro"dalcl:ie '
S-%{i-
-r -- 1
-- €
N4
v A Ift --- Ola
Plan ten na pierwszy rzut oka
wydawał się nie tylko tszalcńczy
lecz wpiost warjncki porwaćtna-czelneg- o
wodza w kilkanaście ko
ni na oczach kilku tysięcy' odda-nych
mu żołnierzy! Przy blizszem
jednak zapoznaniu się z sytuacją
bojową i pewnymi właściwościa-mi
charakteru Tiockiego plan ten
lokował pewne szanse powodze
nia Front pod Kazaniem nie two
rzyl ciągłej linji lecz tylko 'umbc
nione odcinki z kilku lub kilkuna
stokilometrowomi "lukami" przez
które można było względnie swo-bodnie
przechodzić i przedostawać
się na tyły "nieprzyjaciela" Tioc-k- i
chcąc zdobyć popularność
wśiód żołnierzy i stać się "bojo- -
wym Glawkomem" często wyjeż-dżał
pod osłoną swego przyboczne
go szwadronu na "rccognoscirów-ki- "
wzdłuż fi on tu a nawctzapusz
czai się piez wzmiankowane ludi
poza fronl nieprzyjacielski (To
spizyjające okoliczności postano
wił wykorzystać por Raczyńskuglg
przy opiacowaniu swego planu
Opracowawszy plan szczegóło
wo wspólnie z chor 'Laplasicm za
poznał każdego z lcgjonistów z ro
lą jaką ma odegrać w przewidy
wanej akcji ustalił 'sposoby porożu
miewania się i sygnał do lozpoco
cia akcji
Cale tak pomysłowo pomyśla
ne i lokujące powodzenie przed-sięwzięcie
vwzięlo w ostatniej kehwi
li "w łeb" i omal dla4nicjatorów
nicskończylo się katastiofą'Dzicń
w? którym miala ibyćprzcpiowa-dzonaaprojelttownn- a
akcja wgo
dzinęspo wyjeździe zTiocklm na
teren rozpoczęła się gwałtowna
ofenzywarze stiony bolszewików
W ogniu naparcia bolszewickiego
ralamal iiefrontt cześkn-sorbs- ki
rozpoczął iSię pośpieszny "odwort
Czechów i Scibów aHZatcm i-d- zic
— (pościg bolszewicki
I Wy tworzona w lak4uileprzewi-dzian- y
sposób 'syluacjanalf roncie
pozbawiła natchwilęiporRaczyn-bkieg- o
możności opanowania( sie-bie
i? omalł nie tpchnęłafgoidó 'roz-paczliwego'
wykonania za wszelką
cenę znmierzonej akcji1 co przy
zmienionej sytuacji 'skończyłoby
się niepowodzeniem i katastrofą
Naszczęście błyskawiczny niemal
powrót] por Raczyńskiego 'do Irźe
źwej oceny sytuacji — t uratował
wszystkich od zguby aw lem i
Trockiego który jpjawdopodobriiei
w razie nicudapia się akcjhdpslał
by kulę 'W lob Szwadion 'tegoż
drilai zostałodćslanydo pułkudla
wzmocnienia pościgu -- a zwycięzca
szczęściarz odjechał pociągiem do
Moskwy
Por Raczyński wykoizyśtawszy
sprzyjający moment' gdy -- juko do
wódca patiolu wywiadowczego
znalazł się w polu (odmaszoiowal
z legunafni i kilkunastu jeszcze
żołnierzami Polakami narozkaz"
W kilka dni po wymarszu znalazł
się ze swoją "wiarą" wi szeregach
Igo pułku im T Kościuszki-"gdzi- e
ha wieść o przybyciu "Staszka''
" ' 4 - --zbiegła się brać legjonowa by scip
skaći podziwiać nowąjforrńacjęłle
gjóńową "lcgunów-bolszcwikó- w"
rimMiiumMNmgxmmjmuwikMim
Ł
XV OKRONIE WMl$ZAWJtf
Najnowszy 'Dramat' 20-g- o Wicku i
Krwawc-Sccn- y Pamiętnego
WRZEŚNIA '1939 ROKU'
Napisał?StanisławsWójĆik
Książka ta-zawieraj-ąca
utworssee
niczny w" sześciu krótkich" odsło-nach
tJalvy 'dotwystawienia" na
każdej polskiej scenier zostanie
wysłaną ikażdcm u kto nadeś]el50c
do 'tygodnika "Związkowca"
L700Qucen Śthwfofóńto Ont"„
Związek Polaków 'w Kanadzie to
jsanawspolna rodzinna KasaCho-ryc- h
dciklorej lud1 związkowy
składa: swój ścieżko zapracowany
grosz— 1 -- wrazicthornby kalce-- '
twa'lub śmierc- i- czerpie łznićj
naswojejpotrzeby
' i'Zakaźde wpłacone JG0c mięsie
cznie do 1 Kasy ZwŁązkowejhkazdy
członek' jest zabezpicczonynaiS700)
tygodniowo (S2800 -- esięcznic)!
ltarza4i'lckarstwtf oraza kosz-(apogrzcbp- wc $10O000i S20000
Związku
SrIj8 Sfi
? 'i 14
O
fj usmw&mmmm r ' 1Ft7S!KWłt #- - - 'Ł-rWŁwrHr-
M-P?ii
5T -- t 'j _
~T"-J- - - Wa' TSQC
fa™~- - r~- - irjłfc4l4a#a'w — " "?'e5S-3r?j?- K im j -- - M ' r~t- - _— —V fcWl Ł t r ę-r- &j —— _ai- - - ł ag "Lr ii 1 i"łia_vM fjWtjt ? 1VT T £ SJ --- —- — -- " — --- — —— — — " -- ~ -- - ~~ -- - r - - -- jTH tb-- _i ai Ł~c"Jki'i Kf¥ Jftai--V- T J J
na -- wifciMw-łTwłJw -'-!!-
"'
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, November 03, 1940 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1940-11-03 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD4000222 |
Description
| Title | 000178b |
| OCR text | SSSnSaiMiiSMMiii&isiAmsSSif siBirTiMf TiJ TSSSSmSMM ! ?rJł(' " 1 i Klrmrr TrnTiriTinHiT-iMmnt- i Ti-łkTr"tr'r'1łłrT?T- V- '?? riWi 101112 „' a 'W£! ił&l &_G Jj&fi&OTrOniŁaJ ?%&? — -- ££ -- ~— - tjNFj „-- i „„„i£i)yiĄljISJtYVtJjWjLjlQXlJl 'AJJ4iriJJXJiUDJCJXfj o„—£xvvii -- zSZ" ' 1 I i " ' szczęśliwy dlanich"dzićń ( S [nizod fflitosny napoleona-- 1 -- Prwwrocnna Do ivcia cujący Pewnego składzie dnia Chińczyk przytaszczył pra- - Jak kolscy Ul I Bi r O M :h SI 14 I1IB'I rilB 'f on n w w W iv j prawy Napoleona I-- go do jty cordiale między zniechęconym - : 17QR iTt-tlnł- n ma!o znany epizodzik miłosny ary przecież rzucą dość charak-nstyczn- e światło na intrygi i ka które wplątane byio naj- - jjjae otoczenie Napoleona niepowodzeń wojennych ja- - rpSpO'KaI inay1"5"0 w 6'h"-"-- ! acz)la się jeszcze jedna dla nie „ osobiście dotkliwa prawie klęs- - Paryża nadeszła wiadomość V malZO"h'1 jcg" ou-liii- o nią bóshuał jest mu niewierna W jfftszem uniesieniu Napoleon po 4anowil rozwieść się z Józefiną Czuj? wstręt do ludzkości a sła- - Ljest mi obojętna i nudzi mnie" _ pisał Napoleon tych dniach y hicie do brata swego Józefa takiem usposobieniu postano-wi szukać zapomnienia i odwetu t miłostce okazji pizegladu jojsk dniu grudnia spotkał apoleon Kairze grono pań fran oskich które także udały się były defiladę wojskową pośiód ich zwiócila na siebie uwagę Na-yjleo- na niezwykle uiocza blondyn o jasnych głębokich oczach U-te- ny adjulant lego samegtf popo-Łdm- a zaraportował Napoleonowi sowa urocza dama jest żoną por-ucznika szwoleżerów Jeana Fau-j- s imię jej Paulina a zna jonu nazywają ją "Bellilote" Księżna Abrantes donosi dal- - Eją przebiegu tego epizodu milow-ego swych pamiętnikach następuje Madame Faures która auwazyia była zainteresowanie nią Napoleona przyjęła zapro-2em- e komendanta Kairu generał-a Dupuys i przybyła do niego ttępnego dnia na obiad Porucznik Faures wprawdzie nie mógł pojąć -- f'zaproszono jego żonę a jego nic Wobiedzieitym był także Napoleo-n który "zbiegiem okoliczność' ająl miejsce obok Pauliny Enten mmim JAN WSZEBOR' -- - ' MM-9- U " I ""& §£jiiące głosem ku niebu wszystkich śniadanie njjŁjTrffiriiBrMumSiTiii Vnf "" W K W -a- -„ r~ _r rT vt -- z CV w m w i w? rtl-- n W w Co Z w ff Z w w Z i ze na w co r'§ na H "I małżonkiem piękną sprytną Pa uliną została zawana Drobna tyl ko przeszkoda w postaci niczego niedomyślającego się męża Pauli-ny musiała być usunięta na znalazła się rada Dnia 17 grudnia zawezwano nagle porucznika Fau-res do szefa sztabu generała thier który wysłał go ważnemi dokumentami do Francji W dniu 28 grudnia Faures wy wyruszył na pokładzie statku "Cha usseur" w drogę do Francji lecz następnego dnia znalazł się w rę-kach Anglików ile sprawa dotąd rozwijała się programowo tyle od tej pory za częła się wikłać dzięki generałowi angielskiemu Reginaldowi Woop Poinformowany przez szpiegów gielskich komedji której bohate rem był porucznik Faures złośli-wy Anglik postanowił Napoleono spłatać figla może nawet cos więcej juz zalezao od tempera mentu Francuza W zamian obietnicę kampanji będzie walczył przeciw Anglikom generał Woop zwolnił porucznika Faures kazał go wysadzić ląd życząc mu jak najlepszego W tym samym dniu którym porucznik Faures odjechał był do Francji zaprosił do sie-bie na obiad liczniejsze towarzys-two pań panów Między zaproszo nymi była także madame Faures która siedziała obok Napoleona którą tenże wyróżniał sposób pełnie niedwuznaczny Dnia następ nego madame Bellilote przeniosła się do willi którą Napoleon w naj blizszem sąsiedztwie swem ca-łym pośpiechem kazał dla niej u-rząd- zić Lecz sielanka zakochanych nie-bawem doznała zakłócenia: porucz nik Faures wrócił niespodziewanie ?-!- ?! wmńMMYmwmwMrmmrmmMMmM fLwów położony na wzgórzach pełne pamiątek miasto Orlęta! — Czjjez serce nie zabije silniej na dźwięk tego słowa? Częstochowa Jasną Górą dawnymi obronnymi muiami której dzielnie bionił przed nawalą szwedzką ksiądz Kordecki Tu innymi kolegami składał ślubowanie akademickie na wierność służbie Mar i ojczyźnie Jakby to dziś było pamięta słowa owego ślubowania pły- - potężnym aPod skrzydła opiekuńcze„Bożej Rodzicielki gamą się wciąż nie tylko toe pątników ale wierne Jej dzieci młodzież uniwersytecka Mona spokojnie patizeć w przyszłość gdy jest takie młode pokolen-ie + — ' Mi Janek od kilku dni pizebywal Olszówce Wyprawiano mu sute i-kji-wemny i oblanie dynlomu Janek i Krysia byli zajęci tylko sobą Za- - '?ka pali żyła na to niezadowolona ale Krysia" nie wiele zwracała u-a- gii bo ojcu miała zawsze dzielnego obrońcę to Zaleski od często nasłuchał się długich kazań że niedołęga nic umie wzbud-zić powagi dziewczyna robi co chce przez ojca potrafi obejść lodzo matkę t Krysia Janek jak by zapomnieli całym 'świecie Spacerowali Srah tenisa Czuli się ze sobą dobrze — jak by dla siebie stworzeni Krysi było teraz wszystko jedno powie matka Czuła ze kocha litowa była nawet to jej wyznać Janek nie wyobrażał sobie szczęśliwszych dni jak które obecnie spędzał Już teraz zdawał sobie doskonale sprawę ze swych uczuć do "Osi Oboje jednak tym co ich najwięcej obchodziło niepokoiło osftej miłości milczeli Radość ciche szczęście oplatało łączyło dusze Myśleli tylko tym by każdy następny dzień do nich wyła snifmógl należeć Janek wstawał rano wyjeżdżał konno w pole lub spacerował po par- - nUCac Swp nliihinnA mnspnlri nlhn nWnrhanpon mistrza Kznhprta Serenadę lub Ave Maria "które często grała mu Krysia Później wy-Bekiw- ał niecierpliwie kiedy nareszcie zobaczy Krysię je dworze ruch zaczynał się dopiero godzinie dziewiątej gdy trudeni zwoływano na „ „ — t porucznik nie powo-dzenia Napoleon ?wnego dnia "Janek SDaceruiac aleia liDowa siadł w altance obro a'Clej dzikiem -- ivinrm iitdzio rzpsfn nr7Psiar1vwali rl urmp Hi cudnv poranek Jeszcze krople rosy błyszczały" Trawnikach sftiaiach Obok ławki spostrzegł coć ciemnego Jakiś notes Zajrzał do sfodka Pismo Krysi Rachunki przekreślone cyfry adresy znajomych °a'eJ na oddzielnej (kartcef jakieś słowa Przeczytał: Zaprawdę wielka jestpotęga myśli jeżeli może połączyć serca k odległe" dalej: Lecz jeszcze nie( wiem czy to świt czy senna mara czy prawda ży- - ze ty— to jedno bo jednej gliny ulepił nas Bóg chcąc czy 'w- - 'wbrew lobie imnie kochać cię muszę" _lnnymmiejscu świeżo dopisane: 1 Kocham ijestem kochana" Jakże Janek wtej chwili był'szczęśliwy Choć wyczuwał że Krysia nb 40c!la"le sJ°wa napełniły go wielką radością Obok nich dopisałf Kochaj boi ja'Cię kocham — Janek" 3brał notes5 wesoło poszedł na śniadanie Zastał Krysię samą Pr°szętzabrać swojązgubę — zawołał oddając jej notes — zara wybaczyć niedyskrecję Krysia poczerwieniała ~'Jak parrmógł? — Wybiegła pokoju : VI!0 c-?- a na nią napróżno- - Miała jechać do ciotki -- Pułaskiej helskie przygotowywała się do drogi Janek snuł różne domysły wf rf° pekwJi0-I13al!5azrnu?iiaKrysic- do wyjazdu Od pokojówki Zosi do edziałksic że pantenkalżleTsic czuje Napisałj kilka słów przesłał sowieckiej Mongolji znajdu klasztor ktcym mnichów Klasztor słynie daleko uczoności pobożności pastuszków modlitw obrzędów przygotować mniszego Bardzo blisko sztoru wyrasta osiedle okręgowe: tynko wanych domków początkowa szpital koopeiatywa stacja cztowo telegiaficzna ben-zyny przejeżdżających samo-chodów Klasztor dwieście Centrum okręgowe młode ludność klasztoru dziesięciokrotnie większa lud-ności osiedla właśnie Obiedla niewoli angielskiej dzięki żnym przyjaciołom dowie-dział nowym adresie Powitanie zrozumiała madame Bel-lilote samego wnio-sła rozwód powodu zniewagi stiony uzyskała ciągu godzin Niewygod-nego małżonka "zaszczytne zlecenie usunęło miasta idylli miłosnej Napoleona powrotu Francji Paulina próśb pozostać Spiezen( Paulinie pobliżu Paryża więcej fpot' przyjechała kobieta doktór Miała mie-niące praktyki moskiewskiej 'Prócz swych lnianych włosów niebieskich Mongołowie patizyli dziwo przywiozła instrumentami lekaistwami pa-czkę ksiąg lekaiskich patefon wielki energji Wyuczyła kilku mon-golskich samouczka rozbierz oddychajcie głębiej łyżce dziennie trzeba abyście przychodzili strzykt Potem zaczęła ocze-kiwać chorych prócz gospoda osiedla którego wyleczyła świerzbu przychodził wielki referat laczej pokazała zgromadzonym botnikom składu mnichom którzy przyszli klasztoru pla-katy których higje Doktorka twierdziła legną wielki znachor klasztoru przeko-nał nikają skóry brudu mówi losyj- - końca 'Jakowlewa opanowała język mogła porozumieć mnichami madame Bellilote którą nazwano przychodzącymi polc-"mada- me Cleopatia" cenią gospodarza wyleczonego macało długo Stosun świerzbu- - Przychodzili leczyć zmusiły Napoleona niebawem egzemę niejednego musia-ł- p Egipcie egipska kowlewa stwierdziła ropienia syfihstyczne Jednego udało nakłonić przyjęcia nebsal warsanu Kiedy wróciła Francji pierwszej serjf znikły "wrzody sy-Napole- on pierwszym konsu- - Ifilistyczne potem choizy poczęli pogodzony Józefiną licznie napływać Chorzy nicgOT3za-pommany- m epizodem wprawdzie za-meczek bruduAle zebranych przychodzili- - oznaczone Okaza wróze_i Jznachory przekonali' chorych najpierw uzyskać' błogosla wieństwo zaniiiTtpójdą lekarki Zosię otrzymał odpowiedź gniewam Mamusia nalegała jcszcetdziś jechała ciotki awanturtPojadęrale zwłóczyla' śWdy takLzełmamy jeszcze dni(Moje ńajlepsżlTmyślisąłJankujprzyTo Krysia" uT 'Janek zrozumiał ieraz jasno' żelZałęska chciałafprzerwaćicR sielan-kę Dręczące myśli rozstaniu da:ały spokoju Nazajutrz bardzo Poszedł parku błądzącjpod oknami pokoju Krysi okiennic niedomknięta Janek zrywał czerwonych Ziklombu rzucał jednej szparęnv okienni-cy Dawniej wazyi zuchwałość Teraz wszystko jedno nawet zobaczyła ZalęskaT Sypał różany dziewczęce Krysianuz spala odemknęła okiennice Lezala spadały pachnące jeszcze mokre Zbierała zanur'załauv całowała szczęśliwa Janek pobliżu których wspomniała Krysia należały Widywali tylko Matka "zabierała córkępód pretekstem przygotowań podróży Strzegła spotykali Śioda zbliżała nieubłagalnie przeddzień Kj-ysiaiprosi-la zagrano biydża Jane'k Zaleskim 'roztargniony świetnie Zalicylowal nawel wielkiego szlema Krysia dawną nauczycielką spędzała wakacje' Olsówce lubiła karty niebyła nastrojona wciąż rozmyślała przymusowym wyjeździe Dyskretnie ukradkieńij spotykały ostatni wieczór zachowania pozorów jeszcze jparęi go-niąc myślami Krysią rozpamiętując niedawne piękno chwile Czemu piękne krótko? mus]? Krysia pozostawionej niego kartce prosiła aby"„wyjaśnil stosunek ponieważizarzucono jąibałamuci Odłożył ostatniej chwili Załęska tiochę zaskoczona tzybkim wyjazdem Sądziła wakacje spędzi przed samym wyjazdem popiosił chwilę rozmowy Wiedział zgóry odpowiedź Trudno zacząć Proszę słucham chodzi powiedziała Zaleska powiedzieć związane osobą 5panny Krystyny nagłym wyjazdem Pragnąłbym sprawę wyjaśnić Kocham pannę Kiystynę Jestem biedny Wprawdzie skończyłem uniwersytet je'-szc- ze żadnego stanowislca Mówił prędkojakby chcąc jednym tchem wyrzucić siebie wszyst-ko powiedzenia chodzi przerwała chłodno: graroli mająjek wogóle uważam chociażby względów klasowych wiadacie Moja córka dobre jeszcze świata wszystko widząc kocha gotowa naweVprzcz lilośćji poświęcić ciągnęła dalej przyglądając bacznie Janek wstrzymywał "rzucić kobiecie traktującej wszystkich góry najwyższego' oburzenia Milczał Litość! szumiało tylkoito jedno slowo"tw'głowietLitość! raczej umrzeć rniłości prośbę Proszę przyrzec będzie panpisyWał Krysi odezwała Zaleska Przyrzekam Godził wszystkófchoc było imfcTężkoTŚerl wzbierało nienawiścią lejzimliej kobiety mimo tie-był- a matką Krysi Pożegnał prędko zdobywszy zdawkowych po-Iziękow-ania gościnę Zaprzężono koniePrzed gankiem czekał tylko-Zalęski-bo wyjechał Zaleski doskonale wyczuwalTćo działo z'-Jankie- m Krysia jjuu!Duwat sięomysiacKj-ysi- a prZed wyjazdem zwierzyłaś wszysiKiego bardzojJanka Wierzył jeżeli kocha żadnasiła jestw stanie zniszczyć miłości Coprawda-Krysi- a mogłaby lepiej wyjść za~mąż myślał: skkoachrbajeąm człowieka chłopiecw]aprotrozśąćdwneywnuęclzrzcniway Anajcenniejszym chciał stanąć ichistronie "bnie Żrażnic)żony Żegnał Janka serrlec7nieia przeczuwając re™itarrózmow:s — in - J ''MniWTIWffl tłWtitiMWCŁtfiU -- A J JSJtflliH Jt-- j wiioiii grtfiTiw 'Ti t itt „ ji' j itfututi m iw rt OTiit4frf i I t&W tt n liWUflK Ul iMiBłntf Vtmktm Wflhl? jWw HEfefeiii twwwt tfim' nSBl Ca lii¥"ft 'fitiri WjffiLijnyUWfltoyf iSWfaff tWpfl Es --:- -— —-- - „„ "™ -- " _-—- -- --_ - - !' r-- _ i ft m __: łw ł' T V - rT A - H ! 1 :a a o a i I to Bea- - z O an o wi a co za ze w tej i na w w zu z --H-z z w j i 1 — v w w A za ny a ą i o w co i le o — i lcn o o up na i A a ja z i — i' ~~ a z i i „iujr hW irrhi Ikh fłfc Jff lwi ful flg 1 t MŁ o i i — z — i " z i ° „ W je się w żyje 1700 ten ze swej i 200 uczy się tam i by się do stanu kia nowe cen trum kilka biało szko la po - skład dla ma z górą lat jest Je szcze dziś jest od Zima do tego z i uslu wnet się o swej żo ny rzecz nie było zbyt czułe a tego dnia o z ze męża i go też w "kilku nowe z Teiaz już z do mimo i lez w lanka była dla już tował on w ale b:cie się nie - — Ja 23 lata dwa w kii nice '23 lat i oczu na któ-re jak na z sobą kufer z i zapas się zdań jak: cie się bierz cie dwa razy po na za i d Ale od nikt nie Zi obiła więc a ro ze i z — w była mowa o nie ze wszy się Ba-w- u z ovtem że wszy prze przez pory jak pot a nie są z jak doKtor ri Do zimy na tyle ze się z rzad- - jko do niej z nic nie za- - ze Lecz nie na się ki na ale u nich do nich się do' Po zaś do był lm i z St- - niej oso już z nią kał i i z t rza z ski z z do nie w przez nią dni ale w inne ło się że' z klasz' toru 'że mu-szą ich do przez Zaiaz -- i — Nie się bym do P Nie chcę będę do dwa bie " J" o się nie j wstał rano do Jedna z była pę-ki róz i po przez nie by się na laką ale mu Niech by to sama p się deszcz na lóżko nie To ona cicho a raz po raz na nią róże od rosy nie twarz i Była bo był w '' Te dwa dni o nie juz 'do nich się przy stole do by się z sobą nic się W ojca aby w giat z Był ale gra szła mu gra la ze swą któia w Choć ale do gry bo o swym się ich oczy w ow ' Janek dla został przez dni za to co trwa lak Czy tak być w do go mat cc swój do niej mu że to do była jego że cale u nich Janek o jaka czeka go mu było — o co panu pani — To co chcę jest z i jej ale nie mam r z co miał do — Nie o to — Tu nie Ale że ze nie odpo- - sobie ma serce Nie zna Wie rzy we a że pan ją się cUa niego — mu się z całą siłą woli się by "'nie w twarz tej z słów " ~ — mu Nie z "~ " — Mam mi że nic do znowu się — — się na cc do się się Lna kilka słów za ' Jurek już t t się f Zre- - aicj nie sjc ojcu ze iuoh że ją się to nie Tch — — — Ale się a Janek — to jego Na razie nie po jaki był 7T J1D -- _J HM --Vłl MIIH mUinMU '' I t — a — — na plecach do szpitala chorą nie-przytomną żonę Powiedział żcŁle czyli ją mnisi zabrali wszystko co posiadał a żonie coiaz gorzej Ja-kowlewa w ciągu dwóch dni do-prowadziła chorą do normalnej tempeiatury Ale lazu pewnego podczas jej nieobecności do poko ju chorej wtargnął znachor z kla-sztoru Gdy się zjawiła poinfor mowana o tern Jakowlewa wyrzu ciła znachora ale on zdążył już dać coś chorej Temperatura ood niosła się do 106 stopni — wieczo rem chora już nie żyła Jakowlewa pclnabólu i wście kłości udała się do klasztoru aby nastraszyć mnicha że go odda pod sad Tymczasem w paradnej juicie samego pizeora klasztoru Hambo-lam- y toczyła się dyskusja na te mat wyizucenia ciała jjioiej cór-ki łlambo-lam- y Znachor klóiy nie potrafił wyleczyć chorej na szkarlatynę dziewczyny wmówił ojcu że są chorzy których leczyć nie można Pocóż więc ciało jej ma pozostawać w namiocie lepiej wy nieść je w step W chwili kiedy Jakowlewa zbli żała się do juity przeora klaszlo-l- u wynoszono ciało choiej córki Hambo-lam- y Jakowlewa znała zwyczaj wynoszenia zmailych nic zdziwiło jej to Ale gdy ssę zbliży la spostrzegła ze u chorej dziew czyny tli się życie Zabulą więc ją z sobą do 'szpitala Po pewnym czasie przyszedł do niej mnich który domagał się cia lp dziewczyny] chcąc je wydneć z ziemi i pochować na sposób mor golski — to jest wynieść w step Jakież było jego zdumienie i pive strach kiedy lekarka otworzyła drzwi diugiego pokoju i szaprjwn dzila go do żywej czarnoóklej u-śmicch- ająccj się Banzarakczi — Mnich chciał zabiać dziewczynę do klasztoru ale mała wolała zo-stać z Jakowlewa rby jak mówiła dowidzenia jutra I I 8 ł Legjomsci A f -- £t !TrÓGMegÓ Ciekawe Wspomnienia 'Dziejów Drugiej Brygady Leguny chcą porwać Trockiego? Wygląda to na fantazję jakiegoś człowieka któiy zamierza opisy-wać zdarzenia jakWnigdy nie mia ły miejsca A jednak istotnie dzi-wnym zdaizenicm wypadków tak się stało iż "o mały figiel' legjbni Sci Sybiracy omal nie poiwali Tro ckiego i nie zmienili w ten 'sposób dziejów świata A stało się to w sposob nnstępu jacy: Po bitwie kaniowskiej wpa-dło w lęcc bolszewickie kilkunas-- 5 tu legjonislów z pór Raczyńskim i chor Laptnsiem na czole Osadzo no ich w Niżnym Nowogrodzie O trzymali oni diogą na rozkaz od majora Skorobohate go (który właśnie opisał fakt w kwartalniku "Sybiiak") polecenie wydostania się za wszelką cenę na wolność i podążenia na Syberję Ceną tą było zgłoszenie się do woj ska bolszewickiego — do konnicy Udało im się to Legjonislów wcic łono razem do jednego szwadronu s a "towariszcz" Raczyński zoslal mianowany dowódcą plutonu lc-gun- ów Odkomenderowano ich pod Kamień — wrzały cięż kie walki zKolczakiem i sprzymie rronymi Czechami oraz Serbamirj Akcją kierował naczelny wódz ar' mji rosyjskiej Trocki Nie rnająci sposobnoścTdo wzięcia "polskiego' urlopu" razem ze"swymi Icgunami por Raczyński "powziął plan na-- j prawdę kmicicowski porwania zi szeiegów własnych Trockiego przejść z nimljrzcz fion£tscrbskcf-- j czeski a następnie doirzęć dp"swo ich nauczyć+sicfachusanitarjuszki a potem zostać lekarką takjak Ja-- ( kov Iewa- - ~- - J — — ~ f Ziżona i chcąc mu'dodać otuchy zawołał wesoło:- - -- „ v l — Do zobaczenia JankuGlowa dogóry chłopcze! Wszys-k- o opmis samych zależy Patrz wT5prZyszlość pogodnie f t _ ' KoniusyłyCzfmieJŁCkłucjrfPowoUtzmkałrwóvipięk stąryl park: MimcużefPiotrek młody 'wozńjcaj jechał"' prędkojanokjeszczc gopzynaglałChcialbyjjaknajszyciej stfącić0!szówkc7oczuViSłowa Zaleskiego były 'dla niego trochę dziwne Cźyźby óHnosiiyię-doTiiie-- l go i Krysi? i Teiazrpidgnąl jak najpiędzej znaleźć się w Watszawie-zlikwidowu- ć swe spiawy a za kilka" dnfjechać na" stale" na Mazury _j Przyjechawszy na miejsce przebrał się i wySzcdł'naJniasto1 Jakież ogarnęło go 'wielkie" dziwienie i radość --gdy stojąc przy4pi7ystankd tramwajowym na roguPlacu Zbawiciela i Marszałkowskiej Voba'czył krocząca ypobliżu Krysię Zamyślona spostrzegła go 'dopiero wtoslat- - niej chwili' Ł t — Ach to ty Janku! — zawołała 'zaskoczona tym spotkaniom i — Cózcssie tak zmieszała Krysiu? — Wiesz byłam 'teraz w kościele Modliłam sięjgoiąco aby 'Bógfl - __ i}_ i _""'_ i _' tl__ii !!' aai ci szczęście wycnouząc spoinaiam cię iuk nieocziuwuiue tmiry-ślałam ze to przywidzenie i ' Szli ku placowi Unji Uubelskicj - r — Ciotka miała w "Warszawie jakieś spiawytdp załatwienia więcs przyjechała na moje spotkanie Załatwiamy sprawunki i przecjąga bię iitiszi pouyi — Los fni dziwnie sprzyja —'odpowiedział Janek zuśmicchcinLecz wtem niby zimny obślizgiy zły gad wypełznął głębm 'pamięci 'wyraz "litość' Wdiygnąl się Przypomniał sobie rozmowę ' Zaleską 'Krysia goto wa wiele zrobićz litości Może zdawać się dziewczynie że 'kocha =— Nie nigdy! — To ich ostatnie spotkanie ' ' Krysia spostrzegła dziwną zmianęwjego twaizy — Co ci jest? — Nic — -- Niemógł zdobyć się na szczerość Spojrzał na nią Czyżby y tych jej ciemnych pięknych oczach była tylko Htość? — O nie prawda! Takie czule i pełne' miłości Wszystkie zlc myśli pierz-chły daleko " ' J Rozradowani 'szli jak małe dzieci Mieli sobie tyle do powiedzenia wiclespraw do wyjaśnienia Alele słowa jakoś nie przychodziły" We-szli do Łazienek Spaceiowah po ciemnych długich alejach parku naj częściej milcząc Rozmawiały z"sobą ich duszeslodim szeptom tęskno -- j b~j ni irjjiuvyiiuiiuijLii iJiuBiiiiii jrxyiiuwiiji nu musiacn pa — „ muuy uuujjuji)vq jun pusuiui' pizygiąuansic roznooarwny kwietnikom oraz krzewom pnących się róż! co białością M różow"ośc odcinałysię o'd jasnej zieleni Zmęczeni siedli1 na'ławcc wrpobliżu 1ró- -' lewsiuego paiacubzumem opowiadały im stare drzewa jakieś tajemni j-irr-iwii uuawujtn waćiLii wygiywuiy jaKifs meioajejprzecią-głet- i smętne 'Jake pragnęli oboje aby fe%chwile przemieniły sicuw wieczność fł uprzytomnił ich gęstniejący nirok oo szaiymi plamami miękko układał się dokoła — Czas już chyba iść Janku wracała rzeczywistość konspiracyj gdzie faliście — ozy wiesz ze jeszcze nie jadłam obiadu — Dowiedziała Ktvsia m ia wv — ( Ja teżr Wstąpimy -- na kawę ~ " " ~ Już bło ciemno gdy opuszczali Łazienki światła 'lamp elektrycz-nych przedzierały się po przez liście wysokich starych drzew Ale1'Ujaz dnwskich:rzucającf8nlastyczne cicnie?nachodnikili urocze pałacyk'! co tu rozsiadłysicz wdziękiem Wacławkach pełno 'JudziSta'fepanić" gruchające pary-jpanoyieżyw- o rozprawiający Każdy spragniony "wie-czo? rne"go chłodu i Ff° Shila Pcb'iegalycrwone tramwaje błyskając świa- -' stetąłWpkaaensmoiełvekdltoorarromeżjwkaakarjsokwbicłeęhdn'k'deoznyoińgnpikrdzizyysfńtia"gnlka'tirrnąibeienbłiąedzisłaymopcohsozdaówrejljemzidarnolw: e -- tramwajowe i gTomadkami' przechodniów migotliwe światłaŁreWamfglSsy krzykliwych tłum rozgadany crzelewający sig naHvszyslkie'strony i='g:aze-ciarz- y wV-prowadzą-tyich zaciszy w wielkómiejskiwir " Vypili kawę w pierwszej poTcfrodzefcukierni jęsAzlcejzaeópżgadrzęicehmyieilsbzkyaćłaryzsisao-bh'ąieddałuleżke-j o " Szli wolno bvchnr "" ' - do k — 1 1 a - KrysiatzniknclaiwXbramiekamienicy ć'tti Wjc wieijzloli źp4ith"5utro"dalcl:ie ' S-%{i- -r -- 1 -- € N4 v A Ift --- Ola Plan ten na pierwszy rzut oka wydawał się nie tylko tszalcńczy lecz wpiost warjncki porwaćtna-czelneg- o wodza w kilkanaście ko ni na oczach kilku tysięcy' odda-nych mu żołnierzy! Przy blizszem jednak zapoznaniu się z sytuacją bojową i pewnymi właściwościa-mi charakteru Tiockiego plan ten lokował pewne szanse powodze nia Front pod Kazaniem nie two rzyl ciągłej linji lecz tylko 'umbc nione odcinki z kilku lub kilkuna stokilometrowomi "lukami" przez które można było względnie swo-bodnie przechodzić i przedostawać się na tyły "nieprzyjaciela" Tioc-k- i chcąc zdobyć popularność wśiód żołnierzy i stać się "bojo- - wym Glawkomem" często wyjeż-dżał pod osłoną swego przyboczne go szwadronu na "rccognoscirów-ki- " wzdłuż fi on tu a nawctzapusz czai się piez wzmiankowane ludi poza fronl nieprzyjacielski (To spizyjające okoliczności postano wił wykorzystać por Raczyńskuglg przy opiacowaniu swego planu Opracowawszy plan szczegóło wo wspólnie z chor 'Laplasicm za poznał każdego z lcgjonistów z ro lą jaką ma odegrać w przewidy wanej akcji ustalił 'sposoby porożu miewania się i sygnał do lozpoco cia akcji Cale tak pomysłowo pomyśla ne i lokujące powodzenie przed-sięwzięcie vwzięlo w ostatniej kehwi li "w łeb" i omal dla4nicjatorów nicskończylo się katastiofą'Dzicń w? którym miala ibyćprzcpiowa-dzonaaprojelttownn- a akcja wgo dzinęspo wyjeździe zTiocklm na teren rozpoczęła się gwałtowna ofenzywarze stiony bolszewików W ogniu naparcia bolszewickiego ralamal iiefrontt cześkn-sorbs- ki rozpoczął iSię pośpieszny "odwort Czechów i Scibów aHZatcm i-d- zic — (pościg bolszewicki I Wy tworzona w lak4uileprzewi-dzian- y sposób 'syluacjanalf roncie pozbawiła natchwilęiporRaczyn-bkieg- o możności opanowania( sie-bie i? omalł nie tpchnęłafgoidó 'roz-paczliwego' wykonania za wszelką cenę znmierzonej akcji1 co przy zmienionej sytuacji 'skończyłoby się niepowodzeniem i katastrofą Naszczęście błyskawiczny niemal powrót] por Raczyńskiego 'do Irźe źwej oceny sytuacji — t uratował wszystkich od zguby aw lem i Trockiego który jpjawdopodobriiei w razie nicudapia się akcjhdpslał by kulę 'W lob Szwadion 'tegoż drilai zostałodćslanydo pułkudla wzmocnienia pościgu -- a zwycięzca szczęściarz odjechał pociągiem do Moskwy Por Raczyński wykoizyśtawszy sprzyjający moment' gdy -- juko do wódca patiolu wywiadowczego znalazł się w polu (odmaszoiowal z legunafni i kilkunastu jeszcze żołnierzami Polakami narozkaz" W kilka dni po wymarszu znalazł się ze swoją "wiarą" wi szeregach Igo pułku im T Kościuszki-"gdzi- e ha wieść o przybyciu "Staszka'' " ' 4 - --zbiegła się brać legjonowa by scip skaći podziwiać nowąjforrńacjęłle gjóńową "lcgunów-bolszcwikó- w" rimMiiumMNmgxmmjmuwikMim Ł XV OKRONIE WMl$ZAWJtf Najnowszy 'Dramat' 20-g- o Wicku i Krwawc-Sccn- y Pamiętnego WRZEŚNIA '1939 ROKU' Napisał?StanisławsWójĆik Książka ta-zawieraj-ąca utworssee niczny w" sześciu krótkich" odsło-nach tJalvy 'dotwystawienia" na każdej polskiej scenier zostanie wysłaną ikażdcm u kto nadeś]el50c do 'tygodnika "Związkowca" L700Qucen Śthwfofóńto Ont"„ Związek Polaków 'w Kanadzie to jsanawspolna rodzinna KasaCho-ryc- h dciklorej lud1 związkowy składa: swój ścieżko zapracowany grosz— 1 -- wrazicthornby kalce-- ' twa'lub śmierc- i- czerpie łznićj naswojejpotrzeby ' i'Zakaźde wpłacone JG0c mięsie cznie do 1 Kasy ZwŁązkowejhkazdy członek' jest zabezpicczonynaiS700) tygodniowo (S2800 -- esięcznic)! ltarza4i'lckarstwtf oraza kosz-(apogrzcbp- wc $10O000i S20000 Związku SrIj8 Sfi ? 'i 14 O fj usmw&mmmm r ' 1Ft7S!KWłt #- - - 'Ł-rWŁwrHr- M-P?ii 5T -- t 'j _ ~T"-J- - - Wa' TSQC fa™~- - r~- - irjłfc4l4a#a'w — " "?'e5S-3r?j?- K im j -- - M ' r~t- - _— —V fcWl Ł t r ę-r- &j —— _ai- - - ł ag "Lr ii 1 i"łia_vM fjWtjt ? 1VT T £ SJ --- —- — -- " — --- — —— — — " -- ~ -- - ~~ -- - r - - -- jTH tb-- _i ai Ł~c"Jki'i Kf¥ Jftai--V- T J J na -- wifciMw-łTwłJw -'-!!- "' |
Tags
Comments
Post a Comment for 000178b
