000129b |
Previous | 5 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
su
WI
dosf
ia
jer
Pana!
roszę fe
ólna sa
iliczonS
ar
u SDa
biura?
} gab:
zkaz-- i
3ZJSC
iją bj
'o ni
'W
niżot'
w zd
biur
ny
uizrt
i san
t nie
loży i TC
draż'
i kiedi
1 wa:
)3ly
uni
za
ma!o
ć al
ósm
zaś
ł na
urzf
v na
zlotyi
ić pc
ura
aac
nv
i
lSidsm~~£MJŚŁ
_ E Sł-- K-mąy-jts
"BTtyr
—
IfCINANKI PRASOWE
frcifl
łiPjafłWTP
dla "Związkowca'
7oirmiie Należne Stanowisko w PoIp w™i_
KZacz-ynaZmSiięanZaa SCymhłbooplua Uważać - ap)TtTan e
7'nzd i Epokowe Uchwały - Wartnćń r£5°
-P- rzekracza 50 Groszy -T- ragizm Społeczny
i Wymowny Fakt
t17 WIĘCEJ vr Polsce zs
IąJJ" ' „orl 7nsnokoiG t? potrzeb życiowych na
— mhit mi rui 7 —_—---- -- Urzędu ludzi równych
Srno nłiłnnskiemu szew
Siemu i Bartoszowi
-- ?u'rr "?„ w arcniwacn V „ 7 nrTPrl lnfv 71
Prrza i jet" ""w „'i:-'-™ wypędzenie Tatarów
TOCU '6-- — j im i cnwaia
dawno jeszcze jeżeli
Uh =!p o kimś w Polsce
C _:i nłilnlini nnwifi
fjfiono' zawsze — to jest
ńt z dobrego rodut co ozna
lachcica 4 szlachcic dodawało pew
urokU SZCZegOinie na uhuh
Ka słowo w""-"1'""- :' "":
fcrfo weksle wystawiać bi
!'0" szlachectwo wydawano
'r Mlt
honor sziacuci ju
i n iimnnn nrawa
jo roMJ5ii--i — -
łożono it'1- -
brcu 19 go stulecia tytuły
to szlacnia zuuicu iii j liniaźnia bożą każdy się
'e' tego tytułu aby ogólne-ich- ii
nie wvołać i przy- -
ił warjata siebie nie spro
siwniast na miejsce nium
Jifica ziodził się dziś w Pol
sodny tytuł "chłopa" Zdrowa
itka zaczyna zgorzKui sum:
i0p w Polsce poczuł się dum
:e swego przez caie wieiu u- -
nego stanowisKa ciiioijbiih:-Pzisiej- si
ludzie wiedza_ że
to dużego waloru azis w
ie nie ma Można souib uiu- -
nnp — iak leniei — tytum
!'{ szlachcicem Więc dawaj- -
iSffSIKO CU £JJl= " '"""' w roisce
uje si? otwarcie do pocho
cliłopsKiego
prasie krajowej czytamy sta
m chłopskie kawałki
taik X pochodzi ze stanu
haskiego Minister Y syn
?a Ksiaaz praiat u syn
la z lubelszczyzny uenerai
:ji N wywodzi się ze stanu
ttiego Prymas Polski kara
:i syn chłopski z Poznańskie
Redaktor "Wiadomości Wil
h" p W syn chłopa sołtysa z
iwiatrów Konsul Z dziecko
polskiej Referent ministers-t- P
syn wójta ze wsi "Koziej
h-i-td
'cghbyśmy tu o tych chłopach
saf cala kronikę się
otnarcie przyznają do tego
Jlonepo stanu do zcrzebnej
ali do niskiego wzgardzone
cmopsKiego Dochodzenia Wi
zę siła i zbliżająca się ukry
ięga chłopska zaczyna impo i wszystkim Tndzkość nrze
Tazbliźaiącą się erę ludowlad
j kiedy do właścijańskiego po
fenia zaczynaia sie z duma
tty chłopi nie bądźmy z tego
numni trzeba więcej brać
M OSwiate ?rhv oliJnn nrze- -
2pł szlachcica — nie tytułem
e rozumem zgodat ludzkoś- -
ogólną świadomością
ZELNIK NARZ nh --Riel
! Toronto n!s7o nnm
:- -
am w kraju matkę starusz
i jtednego brata który jest pod Utm-mrirm- i nnc-ro- i mnR-- i
Ja ias od czasu do P7asu iak
coś Dosylam matce Lecz
I1 jriecej człowiek nrzoje jak
""oa ust sobie odjąłem i po--
' Drzez ic111} wielkrj
ikowa kompan ję
W matki l-tń- ro łnwinrlnmiln
-- e pieniędzy nie otrzymała
Wat mól znstnl nrłBfnvnnv
Xl w więzieniu za to że był fin Stronnictwa Ludowe-"TpeHe- m
sie dn iirenta Z
Mliem rn em ln%~ - omi
azmi? Xa otrzymałem
eJ karty której było
j-ao"ffTamne aii spęiedczziaątkśaledczy pie
Rozporządzenia
WJe sie Redakcji myśli
- ufoceaurze i czy jest '"Winne? Nie tylko uwię
l wna podporę matki llfi lecz i skonfiskowano
i£ad2e' Posłane utrzy
?J-k-i Gdzie się mam z tern
t&TL
1
aiKa J€St bez srod
"30
na
co od
na
że
do
co
to
że
na
na
życia"
TZeCZr mntrliłn-STru- r nn- -
SPrawiedliwemr Dziś
mrOSC iesf rin łorrn ctrn
fel?a si!?- - Jesteśmy pewni
ggize te z chwila uwolnię
&ri£„ zosi?na bratu iub mat
ńrUj "au'ray na przysz-wd2- e
Przeznaczone dla
iCjiac na ręce jakiejś
—— == "—— — i At xi mi i rfc mv -- ? i7r w? LMiiirnri j# a winFiniłiYA1 ti nn - ' tt i n 1 1 rninnririw iniiiiiinri i — i tli ™
Jacek Rolnik
Sou-W-u
stanowiskach
Wszyscy
filantroniinoi czenem i„łtl--ucjJI' z zazna
doręczone
gdzie i komu maja bvć
n'' r7T"wru'od'nma raTHnrLyn™i :—)i mur" me V"V- - AuuiDanu nni n+„ S?SAJem Wypadku nie S prawa państwwoywpeagdkoów i srogiego
17[r?WKy ze Miana konstv
T T mcji w związku Sowieckirr zmianyportuaskzżoenaherbzuostała sprawa Worymest sierp skrzyżowany
ZWa kpoemduangiostgyicczzinesekmoje czasopiśmie proswie-szczenij- e" ciele i wypozawbiiaedraajjąą sgięlosprzneawuacżz-y nie za zmianą herbu który obec- kniiceh jtuwżórncizeychsymsibł onliazruojdeu wszyst-
Ostatnio zabrały cios w t!
aiJ(ia'K mhze urzędowe Izwiest-]a- " osób ktIórteu dwriuękkusjząośćopciniojsęówróżmny™ch wiada się za zmianą symbolu Z S ii ii
Jeden ze zwolenników zniesie
ma starego herbu odrazu nade- słał projekt nowego herbu dla So
wietow Projektowany herb wy- sozbtraanżdaaregmlob zziaetmknskięitymz cznerawobnieygmu nie i z wieńcem -- laurowym dooko
Ja_ równika Nad globem świeci
wielka pięcioramienna gwiazda
Projekt ten entuzjazmu w So- wietach nie wywołał
JAK DOpoNlOskSiIch orgwan Kanadzie
"Glos Pracy" wychodzący w
Winnipegu w ubiegłym tygodniu
odbył się "historyczny' Zjazd ko
munistycznej organizacji p t
P T R F
Mniemane pismo donosi że na
tern epokowo historycznem Zjeź
dzie zaszło wiele zmian w tym u
grupowaniu Czytamy we sprawo-zdaniu
tego Zjazdu przyznano się
oficjalnie do "siedmiu grzechów
głównych" przez nieumiejętną i
za radykalną taktykę w stosunku
do drugich organizacyj Wyrażo-no
wielki żal z powodu upadku
"Zrzeszenia" na zachodzie które
go przyczyną było P T R F
Zjazd wyraził wielkie ubolewa
nie nad niezgodnością wychodź-tw- a
w Kanadzie Po szerszych roz
ważaniach delegaci posypali so-bie
głowy popiołem przywdziali
zakonne habity i na tą intencję
poszli wszyscy po rozum do głowy
— d0 historycznej Kanossy
Dalei dowiadujemy się że 'his
toryczny" P T R F jako rady
kalny rucn rouoimczy zum-ui- d
swńi kierunek taktykę i nazwę
na "Polskie Towarzystwo Ludd- -
we" Coś w guście pomostu pomic
dzy NPerowcami i N Demokracją
Wydano "historyczne uchwały do
wszystkich plennych i poddanych
sobie członków by takowi poszli
w świat uchwał Zjazdu i zmieni-ły
swoje kierunki Polecono aby
zewnętrzny i wewnętrzny wygląd
sal i scen tej P T R F przybrały
wygląd narodowy Zjazd poleca u
suwanie ze ścian podobizn Leni-na
Stalina Woroszylowa Mo oto
wa "Sierpa i auiuui ""-pole- ca
się dekorowanie scen i sal
portretami narodowemi jak Bar-tosz
Głowacki Kościuszko Zyg-munt
III Marsz Piłsudski Prez
Mościcki Łokietek Hołd Pruski
Pierwsza Kadrówka ltd Takie a
nie inne ornamentacje będą uwa
żane przez Kom Wyk P S L za
lojalne
W ¥
pu
Komendzie
ze
rnrlmrpmi" tp nominieto i nasz "ZwiazeK
-- i_ijt tronnflrip" zastana
wiano się dość lobami
naszemi W końcu wypito "strze-mienn- e"
i zadecydowano bronić
"Z P w K" przed grożącą reak-cją
r7~SrWvrv mnan snąc iełi"
spokojnie Lós i tyły organizacji
Związku z abespieczone M
r_i_- - %:tnrvrznv Ziazd wcia
ramydo naszej tygodniowej
— przjsz „-io- nn
łych pokoleń
LUDZIE są
NIEKTÓRZY i pyszni z siebie
łn nrzeważnie u
rozwiniętych jednostek Po
Satneć daleka na Salldaje się że człowiek ce
ni swoją na zioiu '"""
miały dumny JPeJ f)l
rowaty nieznośny
dziom bardzo nrzykry
Jednostka taka pewnie
że cała jego podług najści-ślejszego
zale-dwie
obliczenia warta
Nieśmiegjrcoieszysię czytelnicy _ te--
' j i t ~ tt:— ' ' ' i ~ ™ — —"——ii— —— j—— — ——
n
' " — — r j- - ™— fuir'_~"i-- yy-- y - i „— i Iljri ~ } _ „ r ~-- — - '- - — -- -
(WACŁAW SIEROSZEWSKI leiandrach
latOdmi1e9sz1k0ałreomku ww Pcaifąygżuu czPterareccoh-nwaadłem"
BwenioBwibslkjoimte"cei "OPucbelaincezmne"j
--vtlezałem d0 paryskiego oddziału orzeka" który powstał To
warzystwie Artystyczno Literac-kie- m na Denfert Rochereau Ćwi-zcazybloiśrmcaymisięw
dopopdrmzyiesjzsłkeijchwoojnkovli- z
cach Paryża i strzelnicach fran
cuskich bez żadnych przeszkód
Nikt nie przypuszczał że kata-astnriofaFrajnecsutztiakBebzliskżaodn—
ychansizcmzev- gólnych powodów pod parciem do-prawdy
jakiegoś podświadomego
uczucia postanowiłem jednak z ca la rodziną wrócić do kraju w roku
Znaleźliśmy się w Krakowie w
czerwcu w dzień zabójstwa arcy-księc- ia ła istotnFieerdnyanparnędżoanaAtmnieosfmeórowiob- y
no jednak wcale o wojnie Na ćwi
czeniach strzeleckich które
ly się w początkach lipca Tyń
cem wypowiadano zdanie że na
prawdę w pole wyruszymy dopie
ro za parę lat a noznieiszy kani- - tan legjonowy Wyrwa Furgalski
poległy w czasie odwrotu z Pol
skiej Góry dodał z uśmiechem:
"Byle nie wcześniej iak za la
ta gdyż dopiero wtedy będziemy
należycie przygotowani" !
udałem sie wiec do Truskawca
leczyć rozmaite odmiany reumaty
zmu ścigające mnie ieszeze w
berji Rodzina wyjechała do
Królestwa
Mobilizacja strzelecka zasko-czyła
mnie w trzecim tygodniu ku
racji Kiedy poszedłem do doktora
pożegnać --się i powiedzieć dlacze-go
przerywam wziął się
za głowę:
— Ależ pan umrze po pierw-szym
noclegu w polu!
— Ee ! Może wytrzy-mam
— jechać muszę!"
W Krakowie uderzył mnie dzi
mieszkańców nie wi
działem na twarzy radości jeno
poważne ciche zamyślenie Na u-lic- ach ruch cywilów nie znaczny
maszerowały liczne oddziały
wojsk mocno wybijając no-gami
grały orkiestry wojskowe
warczały bębny Radość unie-sienie
znalazłem dopiero na punk
tach zbornych strzeleckich Tam
tłoczyła się do zapisu" młodzież
rolzbrzmirwał śrmech rozlegały
się wesołe żarty okrzyki zapału
koleżeńskie powitania Błękit-nych
drelichowych mundurów
strzeleckich w miejscach publicz
nych nie było widać Władze au- -
strjackie nie pozwalały oddziałom
strzeleckim przeciągać w szyku u
licami nawet większe grupki roz
praszała surowo żandarmerja Po
licja miejska patrzała na dość
życzliwie lecz wszystko poddane
już było rygorowi wojskowemu i
Strzelcom kazano gromadzić się
w Olejandrach Zapisano mnie do
szeregów dostałem mundur pas
ładownicę a ślicznego nowiutkie
go manlichera kupiłem u austrjac
kiego wachmistrza Z na ra-mieniu
udałem się tryumfująco
do tvch naszych koszar Wtedy to
spotkałem na rynku Reymonta
Srjojrzał na moja broń twarz mu
się zmieniła pobladła nagle u-scis- kał
gorąco moją i powie
dział :
— Sambym poszedł gdyby nie
wada serca!
Miał łzy w oczach Rozstaliśmy
się Reymont wrócił do Warszawy
ja przyłączyłem się do braci strze
leckiej watlym sznurkiem ciągną
cej przez Szewską plantami
ska za miasto do starego powy-stawowe- go
budynku który zwano
"Olejandrami" na pamiątkę że
w czasie wystawy upiększony
temi roślinami
Była to olbrzymia buda drewnia
ozdobiona w podwórzu podcie
W tym celu będzie specjalny wyj njjJmj na kolumienkach i opatrzo
dany i rozesłany okoiniK uu na okazja sklepioną bramą
szczególnych poddanych oddzia- - st(Jf ustapji0 Strze
jakie powinny grane ]eck-e- j n"a szkole która miała tam
=7fn1fi na scenach przerna- - 0auya iec?e
wiać działać aby nie wejsc przecj bramą stały już strzelec
w kolizje sprawami czyto na je warty w mundurach co nam
długo nad
są
kro-_- -:
namiatke
takiego parna
taki
osobę
osoba
50
przy
1914
odby
pod
trzv
Sv
moja
leczenie
jakoś
wny nastrój
takt
nas
nim
dłoń
Wol
był
Mia
ja
lów być
jak
jak
się ogromnie podobało Chłopcy
nie mieli co prawda broni ale nie
zmiernie surowo legitymowali nas
i wskazywali gdzie i do kogo da
lej się udać w głębi na stop-- szar
Igo najwyraźniej każdy człowiek
mały czy duży pękaty czy chu-dy
wart całe 50 groszy polskich
Jeden amerykański chemik obli
czvł że ciało ludzkie jest wartoś-ci
tylko 9 centów amerykańskich
a zatem tylko 50 groszy Do tego
wniosku doszedł po ustaleniu że
z tłuszczu ludzkiego można wypro
dukować przeciętnie t3'lko 7 ka
wałków mvdła z żelaza tylko śre
dniej wielkości gwóźdź cukru tv
le ile zmieści się do małej solni-cz-ki
stołowej wapna na obie
lenie jednego małeeo kurnika
fosforu na łebki dla 2000 zapałek
magnezji parę gramów to znaczy
tylko tyle ile potrzeba do przepę
dzenia pcheł z jednego psa
Nie tylko "icc clelcawe oblicze
(W rocznice czynu sierpniowego)
niach schodków prowadzących do
głównego budynku siedziało i sta
ło już kilkudziesięciu strzelców i
chór młodych głosów wyśpiewy-wał:
Ksiądz mi zakazował
Żebym nie całował dziewczątek
A ja sobie muszę uradować duszę
Choć w piątek choć w piątek
Choć w piątek!
Były to większej części młode
osiemnasto — dwudziesto- - letnie
smyki lecz wydzierali sie z wiel
ką męskością i coraz spoglądali w
przelot otwartej bramy gdzie wi
dać było stojące na chodniku gro
madki zasłuchanych kobiet
Wewnątrz budynku w obszer-nych
pokojach starsi strzelcy sie
dzieli na ławach przy stołach
coś pili coś jedli Wielu spało
na łóżkach zasianych parcianemi
siennikami — pozostałość po no-cującej
tu przed paru dniami ja-kiejś
szkolnej --wycieczce
Wśród pierwszych strzelców ma
ło znalazłem znajomych: kilku ro
bociarzy z P P S trochę inteli
gencji krakowskiej Reszta była
- i
HP§M
to nieznana mi szkolna młodzież i
studenci małopolanie Naogół by
ło ich nie dużo — nic więcej jak
stu Dopiero wieczorem zaczęli li
czniej napływać gdyż wyszedł roz
kaz żeby wszyscy zarejestrowani
nocowali nic u siebie i nie w pry
watnych mieszkaniach lecz w Ole
jandrach
Komendant po Ojczy
pertraktacje z Austrjakami o po
zwolenie na przekroczenie grani
cy rosyjskiej i wymarsz mógł być
nakazany w każdej chwili Dlate-go
nawet we dnie przepustki na
miasto nie dawano z chęcią Wta
jemniczeni wiedzieli że pierszy
oatrol wywiadowczy pod wodzą
Bcliny już był poszedł do Króles-twa
Atmosfera stawała się coraz go
rętsza Jednocześnie zaczęto nas
"podciągać" gdyż do tej pory by
liśmy "bandą" Wszystko robiono
"na ochotnika" nawet warty wy-stawiano
"dobrowolnie" Nikt
nie chciał zamiatać podłogi sprzą
tać w sypialniach skrobać karto-fli
Młodzież inteligencka uważała
to dla siebie za poniżenie robotni
cy nie chcieli być odniej gorsi
— "Myśmy tu przyszli bić się
za ojczyznę a nie obsługiwać in-nych!"
— mruczeli gdy im robio
no wymówki nieporządek Szarż
było mało a ci oficerowie co zdą
żyli powrócić z urlopów zajęci
byli uciążliwą pracą rejestrowa-nia
przybywających układami z
władzami magistrackiemi zdoby-waniem
bielizny mundurów obu
wia koców i żywności
Trudności aprowizacyjne wzra-stały
Wprawdzie mieliśmy dwa
kotły ale kucharze byli nieszcze
golni Mało również mieli pomoc
ników wszyscy się wykręcali od
"kucharzowaniy" Wtedy przy
"zeuł aowcipny rozkaz: wyzna-czyć
na kuchcików najstarszych i
najpoważniejszych strzelców o-r- az ich przedewszystkiem wyzna- czać na drużyny do sprzątania z
pozostałych uformować plutony i
ćwiczyć je pilnie na podwórzu ko
ich
Z czego być teraz dumnym? Są
dzimy że ludzie dumni po prze- ctozyćtansiwuojątej z nwotyawtkoidamobi litcezgąo wchaer
mika
WWła ApRoSdaZnAaWwSKiaIdEoJmopśrćasieo by za-mobójst- wie młodej student-ki
uniwersytetu im J Piłsudskie
go
"Popełniam samobóstwo gdyż
nie mogę dłużej walczyć Jak wic
kszość dzisiejszej młDdkieźy je
stem widać niepotrzebna Niema
miejsca dla mnie
Państwo domaga sie stale no
wych obywateli szczyci się przy
rostem ludności Zapewne u nas
w Polsce najpotrzebniejsze są nie
mowleta i dzieci Jednostek doro
nie ale również i wymiarusłych i wykształconych i przygo
HsffO
Pierwszego dnia roznosiłem lis
ty i rozkazy po Krakowie Wtedy
to na punkcie zbornym w Parku
usadzono mnie wraz z Juljuszem
Kaden Bandrowskim i Gustawem
Daniłowskim jakąś starą becz
kę od wapna wywróconą dnem do
góry i kazano pisać odezwę podnie
cającą młodzież w szeregi strzel
ców Z godzinę smażyliśmy tę o-dez- wę otoczeni opodal kołem za
ciężnych" z wielkim respektem tra
ktujncych naszą "chwilę natchnie
nia' Nawet hałas śmiechy roz-brzmiewające
tu nieustannie przy
cichły na czas jakiś Nie wiem
czy ta odezwa była drukowana i
jaki odniosła skutek gdyż muska
łem "według rozkazu" odnieść je
szcze kilka listów i wracać zaraz
do koszar
Nazajutrz wyznaczono mnie na
kuchcika Dostałem biały fartuch
noz jakieś miski i jakieś "wie
cnetKi' Lzysciłem od samego
rana jarzyny płókalem mięso szo
rowaicm Kotły paliłem ogień
Największy klooot miałem z kara
binkiem Serdecznie radzili mi
przyjaciele nic spuszczać go z o-c- zu gdyż jest śliczny i niewątpli
wie zginie w mgnieniu oka jak
kamfora! Potem szukaj wiatru w
polu! Możesz spokojnie położyć
na oknie pieniądze ale broń i a-mun- icja nie wódź nas na po
kuszenie!" "Jak co źle leży samo
w ręce bieży" Te i tym podobne
sentencje powtarzane wokoło na
pełniły mnie niepokojem Nosi-łem
więc karabinek wciąż na ple
cach a w czasie snu kładłem go obok sibie jak w dawnych cza- sach rycerze kładli przy swym bo
ku miecz Trudno jednak było szo
rować kotły lub niecić ogień z ka
rabinem w ręku Oddałem go więc
na przechowanie komendantowi o
bozu Obejrzał broń uśmiechnął
się i powiedział:
—Łakoma sztuka ja nic mam
takiego!
Obiecał że go przecho-wa
i upilnuje
Tegoż dnia o ile przypominam
sobie zjawili się: młodszy Grzę-dzińs- ki Wieniawa Długoszowski
obaj z paryskiego strzelca Wie
niawa przyjechał z--o wsi jak stał
nie wziąwszy w pośpiechu nic z
sobą Sypialiśmy cały czas do je
go wymarszu pod jednym kocem
kładąc pod głowę zdjęte ubranie
Wszyscy dzielili się w tedy z so
bą wszystkicm jak rodzeni bra-cia
Każdy był pewien że w nierw
szem boju polegnie bo przecież Piłsudski prowadził to szedł aby "umrzeć za
za
wartości
sposób
za
jednak
znę_ 1
_
Co wobec tego znaczyły
jaKics pieniądze buty koszule u-bra- nia koce albo przywiezione z
domu smakołyki? Do wszystkie
go tego miał takie samo prawo
iak właściciel pierwszy lepszy z
brzegu "towarzysz broni" "kole-ga
— trup w przyszłej mogile!
Cudne były czasy! Nigdy ich nie
zapomnę !
Strzelców przybywało Dokona-ło
się porozumienie z drużynami
8trzcleclicmi lecz Jcdnoctyśnijo wzrastał gwałtownie nasz wewnęt
lzny niepokój
—Austrjacy wstrzymują nasz
wymarsz! Grożą że nas rozbro
ja i
Komendant ma z nimi ciężką
przeprawę!
— Już nie pójdziemy 'do Zagłę- bbiiac zjaakjęlibyNłoiemwcypllanie!Nas tZuaglę u-myśl- nio zatrzymano!
— Łudzą nas oszukują!
— Co Komendant na nich uwa
ża? Niech nas prowadził Pójdzie
my choć przebojem!
— Eh! Milczałbyś! Komen
dant wie co robi!
Szumiały sądy i okrzyki coraz
głośniej coraz namiętniej
Pewnej nocy zrobił lustrację ko
szar generał Rozwadowski To po
prawiło nasze humory:
— Jest w tern coś ! — mówi
płailnborśaćć nsatrzćewleicczkeaniai czhdwajała swą
Lecz minął dzień i drugi bez
żadnej zmiany Rozpacz znowu za
częła ogarniać młodzież:
— Eićl Chcemy sio bićL
Meldujcie Komendantowi że chce
my się bić! ~ krzyczeli żołnie
rze do szarż kiedy te zjawiły się
w koszarach
— Cierpliwości chłopcy! Slysza
towanych do życia państwu nie
trzeba
t
Nie jest ml lekko umrzeć Boję
bc oiuii-ic-i iie jue mam juz sił
jiuuiiain wszysiKO co Dyło w
mojej mocy aby stworzyć sobie i
zdobyć znośne warunki jakiejkoT
wie egzystencji
Chwytałam sie kaźdei uczciwoi
Drący Wielu panom na stanowis-kach
którzyby mogli nomóc mi
znane jest moje nazwisko Ale po
Co oni mieli zadawać finhin - nnaaljemzineineijaszydlachomćnbiye tpruradcyd?la Owyn-i
woien poaziwiac moja enerine i
spryt że potrafiłam dotrzeć do
nich bezradnie rozłożyć ręce na moje prośby i odprawić z kwit
kiem
Moja egzystenefa dziś wisi na
włosku Ja nic na to poradzić nie
mogę to jest straszne mimo źe
- Stronica f-t-m
„
no o
U'ii 11 IMli Ił(O! o
liście co mówił Komendant na wy
kładach cierpliwość jest pierw-szą
cnotą żołnierza a męstwo do
piero drugą! odpowiadały szar
że stale
Aż rozwarła się pewnego dnia
brama i wjechał na siwym koniu
Belina
Wracał z rosyjskiej granicy Z
nim napłynęły wieści o pierw-szych
potyczkach o ucieczce rao
skali o kraju wolnym od zabor-ców!
Entuzjazm jak płomień przele-ciał
po koszarach przycichły śmie
chy i spory Jakaś dziwna powa
ga postarzała nagle młode twa-rze
W tern buchnął śpiew:
Hej strzelcy wraz!
Nad nami orzeł biały!
Tegoż dnia Burhart Bukacki
przyprowadził drużyniaków na
stąpiła znana wymiana znaczków
i Komendant chodząc przed fron
tern powiedział słynna swą mowę
o wymarszu I-s- zej Kadrowej
Nic zgodził się włączyć mnie do
niejN choć go o to bardzo prosi
łem
Nazajutrz rano zbudzono nas i
oznajmiono żeza parę godzin wy
ruszy Il-g- a Kadrowa Zostałem do
niej zaliczony Wyszedłem na mia
sto aby wdać ostateczne zarządzę
nia co do naszego mieszkania o-r- az złożonych tam mebli i rzeczy
U wylotu Wialanej zastąpiły mi
drogę dwie młode roześmiano nie
wiasty
— Sirko dokąd tak pędzisz?
O mało co nas nic ominęłoś bez
przywitanin i słowa pociechy!
Jedna z pań była naszą dobra
znajomą z Paryża
— My właśnie do was —
Mój mąż tam jest?
— Mąż pani? Nic niema!
Już wymaszarował !
Pobladła jak płótno i radość źy
cia zagasła nagle w szafirowych
oczach
— Wszyscy wszyscy odmaszeru
jemy ( dziś jeszcze — próbo-wałem
ją pocieszać — Przecież
snzicedmł ówgł Pzoiesrtwaćs!zeWj ieKlkaidrhoowneoj!r po
— Pewnie że nie mócł zostać I
Dałabym mu gdyby został ! — wy rzekln siląc się na uśmiech
Perły wielkich srebrnych łez
potoczyły się po ślicznych policz-kach
Odwróciła głowę towarzy
szkn jej również blada i wzruszo
na jak ona ujęła ją miłośnic za
rękę
włZadaawłerómciłyim dsozcmzeigaósłtya o idwącczoraojp- o
szym wymarszu
— Za dwie godziny rusza druga
kompanja złączymy się w Miecho
wic a stamtąd do Kielc Może
przyjedzie do nas?
Przyjedziemy przyjedziemy jo
żeli tylko będzie można!
— Zaraz zapisujemy się do sa-nitarjus- zekl dodała znajoma
z Paryża już odzyskując właści-wą
sobie żywość i humor Nad
promiennemi oczami zatrzepotały się filuternie długie ciemne rzęsy
wić— bAoleinmacuzseijciesamsioę cdhowbryzceimsypraz-a
ułu u uuwua jnurmerji Przysięgłem uroczyście że dziemy sic dobrze snrnw?ni
bę- -
W chwili wymarszu z podwórza
gOalcehjanndorwówej śswpoiesżtorzepgrłzeymbyłwej szkeormo
pcaynfijiatęS"truJgaana WHcmFeplldamana i "pa
Zdążyłem Im jeno ręce uścisnąć
gdyż kolumna nasza ruszyła na- tychmiast
JULJUSZ SŁOWACKI
Prochu! prochu! O leż ty
spokojny
Gdy usłyszysz trąby wśród
odmętu Bo nie będzie to hasło wojny
Ale hasło pacierzy — lamentu
Raz ostatni hetmanisz ty roty!
I zwyciężysz — zwycięstwem
NANiigoedsłnyeiśgdnybigedrłyoo nniśigewdyisaztecdhsłzeoaśćblwwę śrrnóęadkguą
i tnni i- -t : "" u wiK ogromną oezsmiertnych
t z morą i z tak dumnem obploiwczaegmą Jak dziś wielki! gdy wracasz
tu niczem
jestem zdrowa młoda energiczna
i ilość wykształcona
Ostatnia moja prośba: jeśli
dawka trucizny jest zbyt mała a-- by zabić mnie szybko to błagam
o# zadanie mi śmierci Boję się
cciieeżrpiteyńlkofizcyzłcozwniyeckhiemjestem prze-
Halina Włożanka"
"Jak większość dzisiejszej mło
dzieży jestem widać niepotrzeb
na-- "
Jakież oskarżenie straszni mfr
ci się w tych kilku słowach peł--
u) cu KorzKiej praway i'rawda ta mmoulsuibdaoitkengąoćistdęziśżyncaijegomrsłzoedgeo rzsua
cliamwu twsaproz!ecwrzieefl}ksitewuoskar"żreonLieHamca
wszystko co moelam" — noiriarla
młoda samobójczyni — a wyście
mnie nic nie pomogli
Czy to nie jest straszne?
??
ySfrl
£s?1ll
--ms
I!
SJt!
Mmmv?
WM4 " ! EM
mm: mii
PXS:
KBnfi?i
aawif
K?
1
Essa
CmSWmJ
mm irw
hrJf33E
feiKHl- -
aś&'
ŁjSjSS ' MW
fHi?!łF?K ftfSfe1-
1
ml
mSM
m
m
feSi3S--iJJls
JS3
jpjfcff- -
II ~# '#3 yt-t-- ft"
ferfL- --ssTSi -
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 09, 1936 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1936-08-09 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Rights | Licenced under section 77(1) of the Copyright Act. For detailed information visit: http://www.connectingcanadians.org/en/content/copyright |
| Identifier | ZwilaD4000056 |
Description
| Title | 000129b |
| OCR text | su WI dosf ia jer Pana! roszę fe ólna sa iliczonS ar u SDa biura? } gab: zkaz-- i 3ZJSC iją bj 'o ni 'W niżot' w zd biur ny uizrt i san t nie loży i TC draż' i kiedi 1 wa: )3ly uni za ma!o ć al ósm zaś ł na urzf v na zlotyi ić pc ura aac nv i lSidsm~~£MJŚŁ _ E Sł-- K-mąy-jts "BTtyr — IfCINANKI PRASOWE frcifl łiPjafłWTP dla "Związkowca' 7oirmiie Należne Stanowisko w PoIp w™i_ KZacz-ynaZmSiięanZaa SCymhłbooplua Uważać - ap)TtTan e 7'nzd i Epokowe Uchwały - Wartnćń r£5° -P- rzekracza 50 Groszy -T- ragizm Społeczny i Wymowny Fakt t17 WIĘCEJ vr Polsce zs IąJJ" ' „orl 7nsnokoiG t? potrzeb życiowych na — mhit mi rui 7 —_—---- -- Urzędu ludzi równych Srno nłiłnnskiemu szew Siemu i Bartoszowi -- ?u'rr "?„ w arcniwacn V „ 7 nrTPrl lnfv 71 Prrza i jet" ""w „'i:-'-™ wypędzenie Tatarów TOCU '6-- — j im i cnwaia dawno jeszcze jeżeli Uh =!p o kimś w Polsce C _:i nłilnlini nnwifi fjfiono' zawsze — to jest ńt z dobrego rodut co ozna lachcica 4 szlachcic dodawało pew urokU SZCZegOinie na uhuh Ka słowo w""-"1'""- :' "": fcrfo weksle wystawiać bi !'0" szlachectwo wydawano 'r Mlt honor sziacuci ju i n iimnnn nrawa jo roMJ5ii--i — - łożono it'1- - brcu 19 go stulecia tytuły to szlacnia zuuicu iii j liniaźnia bożą każdy się 'e' tego tytułu aby ogólne-ich- ii nie wvołać i przy- - ił warjata siebie nie spro siwniast na miejsce nium Jifica ziodził się dziś w Pol sodny tytuł "chłopa" Zdrowa itka zaczyna zgorzKui sum: i0p w Polsce poczuł się dum :e swego przez caie wieiu u- - nego stanowisKa ciiioijbiih:-Pzisiej- si ludzie wiedza_ że to dużego waloru azis w ie nie ma Można souib uiu- - nnp — iak leniei — tytum !'{ szlachcicem Więc dawaj- - iSffSIKO CU £JJl= " '"""' w roisce uje si? otwarcie do pocho cliłopsKiego prasie krajowej czytamy sta m chłopskie kawałki taik X pochodzi ze stanu haskiego Minister Y syn ?a Ksiaaz praiat u syn la z lubelszczyzny uenerai :ji N wywodzi się ze stanu ttiego Prymas Polski kara :i syn chłopski z Poznańskie Redaktor "Wiadomości Wil h" p W syn chłopa sołtysa z iwiatrów Konsul Z dziecko polskiej Referent ministers-t- P syn wójta ze wsi "Koziej h-i-td 'cghbyśmy tu o tych chłopach saf cala kronikę się otnarcie przyznają do tego Jlonepo stanu do zcrzebnej ali do niskiego wzgardzone cmopsKiego Dochodzenia Wi zę siła i zbliżająca się ukry ięga chłopska zaczyna impo i wszystkim Tndzkość nrze Tazbliźaiącą się erę ludowlad j kiedy do właścijańskiego po fenia zaczynaia sie z duma tty chłopi nie bądźmy z tego numni trzeba więcej brać M OSwiate ?rhv oliJnn nrze- - 2pł szlachcica — nie tytułem e rozumem zgodat ludzkoś- - ogólną świadomością ZELNIK NARZ nh --Riel ! Toronto n!s7o nnm :- - am w kraju matkę starusz i jtednego brata który jest pod Utm-mrirm- i nnc-ro- i mnR-- i Ja ias od czasu do P7asu iak coś Dosylam matce Lecz I1 jriecej człowiek nrzoje jak ""oa ust sobie odjąłem i po-- ' Drzez ic111} wielkrj ikowa kompan ję W matki l-tń- ro łnwinrlnmiln -- e pieniędzy nie otrzymała Wat mól znstnl nrłBfnvnnv Xl w więzieniu za to że był fin Stronnictwa Ludowe-"TpeHe- m sie dn iirenta Z Mliem rn em ln%~ - omi azmi? Xa otrzymałem eJ karty której było j-ao"ffTamne aii spęiedczziaątkśaledczy pie Rozporządzenia WJe sie Redakcji myśli - ufoceaurze i czy jest '"Winne? Nie tylko uwię l wna podporę matki llfi lecz i skonfiskowano i£ad2e' Posłane utrzy ?J-k-i Gdzie się mam z tern t&TL 1 aiKa J€St bez srod "30 na co od na że do co to że na na życia" TZeCZr mntrliłn-STru- r nn- - SPrawiedliwemr Dziś mrOSC iesf rin łorrn ctrn fel?a si!?- - Jesteśmy pewni ggize te z chwila uwolnię &ri£„ zosi?na bratu iub mat ńrUj "au'ray na przysz-wd2- e Przeznaczone dla iCjiac na ręce jakiejś —— == "—— — i At xi mi i rfc mv -- ? i7r w? LMiiirnri j# a winFiniłiYA1 ti nn - ' tt i n 1 1 rninnririw iniiiiiinri i — i tli ™ Jacek Rolnik Sou-W-u stanowiskach Wszyscy filantroniinoi czenem i„łtl--ucjJI' z zazna doręczone gdzie i komu maja bvć n'' r7T"wru'od'nma raTHnrLyn™i :—)i mur" me V"V- - AuuiDanu nni n+„ S?SAJem Wypadku nie S prawa państwwoywpeagdkoów i srogiego 17[r?WKy ze Miana konstv T T mcji w związku Sowieckirr zmianyportuaskzżoenaherbzuostała sprawa Worymest sierp skrzyżowany ZWa kpoemduangiostgyicczzinesekmoje czasopiśmie proswie-szczenij- e" ciele i wypozawbiiaedraajjąą sgięlosprzneawuacżz-y nie za zmianą herbu który obec- kniiceh jtuwżórncizeychsymsibł onliazruojdeu wszyst- Ostatnio zabrały cios w t! aiJ(ia'K mhze urzędowe Izwiest-]a- " osób ktIórteu dwriuękkusjząośćopciniojsęówróżmny™ch wiada się za zmianą symbolu Z S ii ii Jeden ze zwolenników zniesie ma starego herbu odrazu nade- słał projekt nowego herbu dla So wietow Projektowany herb wy- sozbtraanżdaaregmlob zziaetmknskięitymz cznerawobnieygmu nie i z wieńcem -- laurowym dooko Ja_ równika Nad globem świeci wielka pięcioramienna gwiazda Projekt ten entuzjazmu w So- wietach nie wywołał JAK DOpoNlOskSiIch orgwan Kanadzie "Glos Pracy" wychodzący w Winnipegu w ubiegłym tygodniu odbył się "historyczny' Zjazd ko munistycznej organizacji p t P T R F Mniemane pismo donosi że na tern epokowo historycznem Zjeź dzie zaszło wiele zmian w tym u grupowaniu Czytamy we sprawo-zdaniu tego Zjazdu przyznano się oficjalnie do "siedmiu grzechów głównych" przez nieumiejętną i za radykalną taktykę w stosunku do drugich organizacyj Wyrażo-no wielki żal z powodu upadku "Zrzeszenia" na zachodzie które go przyczyną było P T R F Zjazd wyraził wielkie ubolewa nie nad niezgodnością wychodź-tw- a w Kanadzie Po szerszych roz ważaniach delegaci posypali so-bie głowy popiołem przywdziali zakonne habity i na tą intencję poszli wszyscy po rozum do głowy — d0 historycznej Kanossy Dalei dowiadujemy się że 'his toryczny" P T R F jako rady kalny rucn rouoimczy zum-ui- d swńi kierunek taktykę i nazwę na "Polskie Towarzystwo Ludd- - we" Coś w guście pomostu pomic dzy NPerowcami i N Demokracją Wydano "historyczne uchwały do wszystkich plennych i poddanych sobie członków by takowi poszli w świat uchwał Zjazdu i zmieni-ły swoje kierunki Polecono aby zewnętrzny i wewnętrzny wygląd sal i scen tej P T R F przybrały wygląd narodowy Zjazd poleca u suwanie ze ścian podobizn Leni-na Stalina Woroszylowa Mo oto wa "Sierpa i auiuui ""-pole- ca się dekorowanie scen i sal portretami narodowemi jak Bar-tosz Głowacki Kościuszko Zyg-munt III Marsz Piłsudski Prez Mościcki Łokietek Hołd Pruski Pierwsza Kadrówka ltd Takie a nie inne ornamentacje będą uwa żane przez Kom Wyk P S L za lojalne W ¥ pu Komendzie ze rnrlmrpmi" tp nominieto i nasz "ZwiazeK -- i_ijt tronnflrip" zastana wiano się dość lobami naszemi W końcu wypito "strze-mienn- e" i zadecydowano bronić "Z P w K" przed grożącą reak-cją r7~SrWvrv mnan snąc iełi" spokojnie Lós i tyły organizacji Związku z abespieczone M r_i_- - %:tnrvrznv Ziazd wcia ramydo naszej tygodniowej — przjsz „-io- nn łych pokoleń LUDZIE są NIEKTÓRZY i pyszni z siebie łn nrzeważnie u rozwiniętych jednostek Po Satneć daleka na Salldaje się że człowiek ce ni swoją na zioiu '""" miały dumny JPeJ f)l rowaty nieznośny dziom bardzo nrzykry Jednostka taka pewnie że cała jego podług najści-ślejszego zale-dwie obliczenia warta Nieśmiegjrcoieszysię czytelnicy _ te-- ' j i t ~ tt:— ' ' ' i ~ ™ — —"——ii— —— j—— — —— n ' " — — r j- - ™— fuir'_~"i-- yy-- y - i „— i Iljri ~ } _ „ r ~-- — - '- - — -- - (WACŁAW SIEROSZEWSKI leiandrach latOdmi1e9sz1k0ałreomku ww Pcaifąygżuu czPterareccoh-nwaadłem" BwenioBwibslkjoimte"cei "OPucbelaincezmne"j --vtlezałem d0 paryskiego oddziału orzeka" który powstał To warzystwie Artystyczno Literac-kie- m na Denfert Rochereau Ćwi-zcazybloiśrmcaymisięw dopopdrmzyiesjzsłkeijchwoojnkovli- z cach Paryża i strzelnicach fran cuskich bez żadnych przeszkód Nikt nie przypuszczał że kata-astnriofaFrajnecsutztiakBebzliskżaodn— ychansizcmzev- gólnych powodów pod parciem do-prawdy jakiegoś podświadomego uczucia postanowiłem jednak z ca la rodziną wrócić do kraju w roku Znaleźliśmy się w Krakowie w czerwcu w dzień zabójstwa arcy-księc- ia ła istotnFieerdnyanparnędżoanaAtmnieosfmeórowiob- y no jednak wcale o wojnie Na ćwi czeniach strzeleckich które ly się w początkach lipca Tyń cem wypowiadano zdanie że na prawdę w pole wyruszymy dopie ro za parę lat a noznieiszy kani- - tan legjonowy Wyrwa Furgalski poległy w czasie odwrotu z Pol skiej Góry dodał z uśmiechem: "Byle nie wcześniej iak za la ta gdyż dopiero wtedy będziemy należycie przygotowani" ! udałem sie wiec do Truskawca leczyć rozmaite odmiany reumaty zmu ścigające mnie ieszeze w berji Rodzina wyjechała do Królestwa Mobilizacja strzelecka zasko-czyła mnie w trzecim tygodniu ku racji Kiedy poszedłem do doktora pożegnać --się i powiedzieć dlacze-go przerywam wziął się za głowę: — Ależ pan umrze po pierw-szym noclegu w polu! — Ee ! Może wytrzy-mam — jechać muszę!" W Krakowie uderzył mnie dzi mieszkańców nie wi działem na twarzy radości jeno poważne ciche zamyślenie Na u-lic- ach ruch cywilów nie znaczny maszerowały liczne oddziały wojsk mocno wybijając no-gami grały orkiestry wojskowe warczały bębny Radość unie-sienie znalazłem dopiero na punk tach zbornych strzeleckich Tam tłoczyła się do zapisu" młodzież rolzbrzmirwał śrmech rozlegały się wesołe żarty okrzyki zapału koleżeńskie powitania Błękit-nych drelichowych mundurów strzeleckich w miejscach publicz nych nie było widać Władze au- - strjackie nie pozwalały oddziałom strzeleckim przeciągać w szyku u licami nawet większe grupki roz praszała surowo żandarmerja Po licja miejska patrzała na dość życzliwie lecz wszystko poddane już było rygorowi wojskowemu i Strzelcom kazano gromadzić się w Olejandrach Zapisano mnie do szeregów dostałem mundur pas ładownicę a ślicznego nowiutkie go manlichera kupiłem u austrjac kiego wachmistrza Z na ra-mieniu udałem się tryumfująco do tvch naszych koszar Wtedy to spotkałem na rynku Reymonta Srjojrzał na moja broń twarz mu się zmieniła pobladła nagle u-scis- kał gorąco moją i powie dział : — Sambym poszedł gdyby nie wada serca! Miał łzy w oczach Rozstaliśmy się Reymont wrócił do Warszawy ja przyłączyłem się do braci strze leckiej watlym sznurkiem ciągną cej przez Szewską plantami ska za miasto do starego powy-stawowe- go budynku który zwano "Olejandrami" na pamiątkę że w czasie wystawy upiększony temi roślinami Była to olbrzymia buda drewnia ozdobiona w podwórzu podcie W tym celu będzie specjalny wyj njjJmj na kolumienkach i opatrzo dany i rozesłany okoiniK uu na okazja sklepioną bramą szczególnych poddanych oddzia- - st(Jf ustapji0 Strze jakie powinny grane ]eck-e- j n"a szkole która miała tam =7fn1fi na scenach przerna- - 0auya iec?e wiać działać aby nie wejsc przecj bramą stały już strzelec w kolizje sprawami czyto na je warty w mundurach co nam długo nad są kro-_- -: namiatke takiego parna taki osobę osoba 50 przy 1914 odby pod trzv Sv moja leczenie jakoś wny nastrój takt nas nim dłoń Wol był Mia ja lów być jak jak się ogromnie podobało Chłopcy nie mieli co prawda broni ale nie zmiernie surowo legitymowali nas i wskazywali gdzie i do kogo da lej się udać w głębi na stop-- szar Igo najwyraźniej każdy człowiek mały czy duży pękaty czy chu-dy wart całe 50 groszy polskich Jeden amerykański chemik obli czvł że ciało ludzkie jest wartoś-ci tylko 9 centów amerykańskich a zatem tylko 50 groszy Do tego wniosku doszedł po ustaleniu że z tłuszczu ludzkiego można wypro dukować przeciętnie t3'lko 7 ka wałków mvdła z żelaza tylko śre dniej wielkości gwóźdź cukru tv le ile zmieści się do małej solni-cz-ki stołowej wapna na obie lenie jednego małeeo kurnika fosforu na łebki dla 2000 zapałek magnezji parę gramów to znaczy tylko tyle ile potrzeba do przepę dzenia pcheł z jednego psa Nie tylko "icc clelcawe oblicze (W rocznice czynu sierpniowego) niach schodków prowadzących do głównego budynku siedziało i sta ło już kilkudziesięciu strzelców i chór młodych głosów wyśpiewy-wał: Ksiądz mi zakazował Żebym nie całował dziewczątek A ja sobie muszę uradować duszę Choć w piątek choć w piątek Choć w piątek! Były to większej części młode osiemnasto — dwudziesto- - letnie smyki lecz wydzierali sie z wiel ką męskością i coraz spoglądali w przelot otwartej bramy gdzie wi dać było stojące na chodniku gro madki zasłuchanych kobiet Wewnątrz budynku w obszer-nych pokojach starsi strzelcy sie dzieli na ławach przy stołach coś pili coś jedli Wielu spało na łóżkach zasianych parcianemi siennikami — pozostałość po no-cującej tu przed paru dniami ja-kiejś szkolnej --wycieczce Wśród pierwszych strzelców ma ło znalazłem znajomych: kilku ro bociarzy z P P S trochę inteli gencji krakowskiej Reszta była - i HP§M to nieznana mi szkolna młodzież i studenci małopolanie Naogół by ło ich nie dużo — nic więcej jak stu Dopiero wieczorem zaczęli li czniej napływać gdyż wyszedł roz kaz żeby wszyscy zarejestrowani nocowali nic u siebie i nie w pry watnych mieszkaniach lecz w Ole jandrach Komendant po Ojczy pertraktacje z Austrjakami o po zwolenie na przekroczenie grani cy rosyjskiej i wymarsz mógł być nakazany w każdej chwili Dlate-go nawet we dnie przepustki na miasto nie dawano z chęcią Wta jemniczeni wiedzieli że pierszy oatrol wywiadowczy pod wodzą Bcliny już był poszedł do Króles-twa Atmosfera stawała się coraz go rętsza Jednocześnie zaczęto nas "podciągać" gdyż do tej pory by liśmy "bandą" Wszystko robiono "na ochotnika" nawet warty wy-stawiano "dobrowolnie" Nikt nie chciał zamiatać podłogi sprzą tać w sypialniach skrobać karto-fli Młodzież inteligencka uważała to dla siebie za poniżenie robotni cy nie chcieli być odniej gorsi — "Myśmy tu przyszli bić się za ojczyznę a nie obsługiwać in-nych!" — mruczeli gdy im robio no wymówki nieporządek Szarż było mało a ci oficerowie co zdą żyli powrócić z urlopów zajęci byli uciążliwą pracą rejestrowa-nia przybywających układami z władzami magistrackiemi zdoby-waniem bielizny mundurów obu wia koców i żywności Trudności aprowizacyjne wzra-stały Wprawdzie mieliśmy dwa kotły ale kucharze byli nieszcze golni Mało również mieli pomoc ników wszyscy się wykręcali od "kucharzowaniy" Wtedy przy "zeuł aowcipny rozkaz: wyzna-czyć na kuchcików najstarszych i najpoważniejszych strzelców o-r- az ich przedewszystkiem wyzna- czać na drużyny do sprzątania z pozostałych uformować plutony i ćwiczyć je pilnie na podwórzu ko ich Z czego być teraz dumnym? Są dzimy że ludzie dumni po prze- ctozyćtansiwuojątej z nwotyawtkoidamobi litcezgąo wchaer mika WWła ApRoSdaZnAaWwSKiaIdEoJmopśrćasieo by za-mobójst- wie młodej student-ki uniwersytetu im J Piłsudskie go "Popełniam samobóstwo gdyż nie mogę dłużej walczyć Jak wic kszość dzisiejszej młDdkieźy je stem widać niepotrzebna Niema miejsca dla mnie Państwo domaga sie stale no wych obywateli szczyci się przy rostem ludności Zapewne u nas w Polsce najpotrzebniejsze są nie mowleta i dzieci Jednostek doro nie ale również i wymiarusłych i wykształconych i przygo HsffO Pierwszego dnia roznosiłem lis ty i rozkazy po Krakowie Wtedy to na punkcie zbornym w Parku usadzono mnie wraz z Juljuszem Kaden Bandrowskim i Gustawem Daniłowskim jakąś starą becz kę od wapna wywróconą dnem do góry i kazano pisać odezwę podnie cającą młodzież w szeregi strzel ców Z godzinę smażyliśmy tę o-dez- wę otoczeni opodal kołem za ciężnych" z wielkim respektem tra ktujncych naszą "chwilę natchnie nia' Nawet hałas śmiechy roz-brzmiewające tu nieustannie przy cichły na czas jakiś Nie wiem czy ta odezwa była drukowana i jaki odniosła skutek gdyż muska łem "według rozkazu" odnieść je szcze kilka listów i wracać zaraz do koszar Nazajutrz wyznaczono mnie na kuchcika Dostałem biały fartuch noz jakieś miski i jakieś "wie cnetKi' Lzysciłem od samego rana jarzyny płókalem mięso szo rowaicm Kotły paliłem ogień Największy klooot miałem z kara binkiem Serdecznie radzili mi przyjaciele nic spuszczać go z o-c- zu gdyż jest śliczny i niewątpli wie zginie w mgnieniu oka jak kamfora! Potem szukaj wiatru w polu! Możesz spokojnie położyć na oknie pieniądze ale broń i a-mun- icja nie wódź nas na po kuszenie!" "Jak co źle leży samo w ręce bieży" Te i tym podobne sentencje powtarzane wokoło na pełniły mnie niepokojem Nosi-łem więc karabinek wciąż na ple cach a w czasie snu kładłem go obok sibie jak w dawnych cza- sach rycerze kładli przy swym bo ku miecz Trudno jednak było szo rować kotły lub niecić ogień z ka rabinem w ręku Oddałem go więc na przechowanie komendantowi o bozu Obejrzał broń uśmiechnął się i powiedział: —Łakoma sztuka ja nic mam takiego! Obiecał że go przecho-wa i upilnuje Tegoż dnia o ile przypominam sobie zjawili się: młodszy Grzę-dzińs- ki Wieniawa Długoszowski obaj z paryskiego strzelca Wie niawa przyjechał z--o wsi jak stał nie wziąwszy w pośpiechu nic z sobą Sypialiśmy cały czas do je go wymarszu pod jednym kocem kładąc pod głowę zdjęte ubranie Wszyscy dzielili się w tedy z so bą wszystkicm jak rodzeni bra-cia Każdy był pewien że w nierw szem boju polegnie bo przecież Piłsudski prowadził to szedł aby "umrzeć za za wartości sposób za jednak znę_ 1 _ Co wobec tego znaczyły jaKics pieniądze buty koszule u-bra- nia koce albo przywiezione z domu smakołyki? Do wszystkie go tego miał takie samo prawo iak właściciel pierwszy lepszy z brzegu "towarzysz broni" "kole-ga — trup w przyszłej mogile! Cudne były czasy! Nigdy ich nie zapomnę ! Strzelców przybywało Dokona-ło się porozumienie z drużynami 8trzcleclicmi lecz Jcdnoctyśnijo wzrastał gwałtownie nasz wewnęt lzny niepokój —Austrjacy wstrzymują nasz wymarsz! Grożą że nas rozbro ja i Komendant ma z nimi ciężką przeprawę! — Już nie pójdziemy 'do Zagłę- bbiiac zjaakjęlibyNłoiemwcypllanie!Nas tZuaglę u-myśl- nio zatrzymano! — Łudzą nas oszukują! — Co Komendant na nich uwa ża? Niech nas prowadził Pójdzie my choć przebojem! — Eh! Milczałbyś! Komen dant wie co robi! Szumiały sądy i okrzyki coraz głośniej coraz namiętniej Pewnej nocy zrobił lustrację ko szar generał Rozwadowski To po prawiło nasze humory: — Jest w tern coś ! — mówi płailnborśaćć nsatrzćewleicczkeaniai czhdwajała swą Lecz minął dzień i drugi bez żadnej zmiany Rozpacz znowu za częła ogarniać młodzież: — Eićl Chcemy sio bićL Meldujcie Komendantowi że chce my się bić! ~ krzyczeli żołnie rze do szarż kiedy te zjawiły się w koszarach — Cierpliwości chłopcy! Slysza towanych do życia państwu nie trzeba t Nie jest ml lekko umrzeć Boję bc oiuii-ic-i iie jue mam juz sił jiuuiiain wszysiKO co Dyło w mojej mocy aby stworzyć sobie i zdobyć znośne warunki jakiejkoT wie egzystencji Chwytałam sie kaźdei uczciwoi Drący Wielu panom na stanowis-kach którzyby mogli nomóc mi znane jest moje nazwisko Ale po Co oni mieli zadawać finhin - nnaaljemzineineijaszydlachomćnbiye tpruradcyd?la Owyn-i woien poaziwiac moja enerine i spryt że potrafiłam dotrzeć do nich bezradnie rozłożyć ręce na moje prośby i odprawić z kwit kiem Moja egzystenefa dziś wisi na włosku Ja nic na to poradzić nie mogę to jest straszne mimo źe - Stronica f-t-m „ no o U'ii 11 IMli Ił(O! o liście co mówił Komendant na wy kładach cierpliwość jest pierw-szą cnotą żołnierza a męstwo do piero drugą! odpowiadały szar że stale Aż rozwarła się pewnego dnia brama i wjechał na siwym koniu Belina Wracał z rosyjskiej granicy Z nim napłynęły wieści o pierw-szych potyczkach o ucieczce rao skali o kraju wolnym od zabor-ców! Entuzjazm jak płomień przele-ciał po koszarach przycichły śmie chy i spory Jakaś dziwna powa ga postarzała nagle młode twa-rze W tern buchnął śpiew: Hej strzelcy wraz! Nad nami orzeł biały! Tegoż dnia Burhart Bukacki przyprowadził drużyniaków na stąpiła znana wymiana znaczków i Komendant chodząc przed fron tern powiedział słynna swą mowę o wymarszu I-s- zej Kadrowej Nic zgodził się włączyć mnie do niejN choć go o to bardzo prosi łem Nazajutrz rano zbudzono nas i oznajmiono żeza parę godzin wy ruszy Il-g- a Kadrowa Zostałem do niej zaliczony Wyszedłem na mia sto aby wdać ostateczne zarządzę nia co do naszego mieszkania o-r- az złożonych tam mebli i rzeczy U wylotu Wialanej zastąpiły mi drogę dwie młode roześmiano nie wiasty — Sirko dokąd tak pędzisz? O mało co nas nic ominęłoś bez przywitanin i słowa pociechy! Jedna z pań była naszą dobra znajomą z Paryża — My właśnie do was — Mój mąż tam jest? — Mąż pani? Nic niema! Już wymaszarował ! Pobladła jak płótno i radość źy cia zagasła nagle w szafirowych oczach — Wszyscy wszyscy odmaszeru jemy ( dziś jeszcze — próbo-wałem ją pocieszać — Przecież snzicedmł ówgł Pzoiesrtwaćs!zeWj ieKlkaidrhoowneoj!r po — Pewnie że nie mócł zostać I Dałabym mu gdyby został ! — wy rzekln siląc się na uśmiech Perły wielkich srebrnych łez potoczyły się po ślicznych policz-kach Odwróciła głowę towarzy szkn jej również blada i wzruszo na jak ona ujęła ją miłośnic za rękę włZadaawłerómciłyim dsozcmzeigaósłtya o idwącczoraojp- o szym wymarszu — Za dwie godziny rusza druga kompanja złączymy się w Miecho wic a stamtąd do Kielc Może przyjedzie do nas? Przyjedziemy przyjedziemy jo żeli tylko będzie można! — Zaraz zapisujemy się do sa-nitarjus- zekl dodała znajoma z Paryża już odzyskując właści-wą sobie żywość i humor Nad promiennemi oczami zatrzepotały się filuternie długie ciemne rzęsy wić— bAoleinmacuzseijciesamsioę cdhowbryzceimsypraz-a ułu u uuwua jnurmerji Przysięgłem uroczyście że dziemy sic dobrze snrnw?ni bę- - W chwili wymarszu z podwórza gOalcehjanndorwówej śswpoiesżtorzepgrłzeymbyłwej szkeormo pcaynfijiatęS"truJgaana WHcmFeplldamana i "pa Zdążyłem Im jeno ręce uścisnąć gdyż kolumna nasza ruszyła na- tychmiast JULJUSZ SŁOWACKI Prochu! prochu! O leż ty spokojny Gdy usłyszysz trąby wśród odmętu Bo nie będzie to hasło wojny Ale hasło pacierzy — lamentu Raz ostatni hetmanisz ty roty! I zwyciężysz — zwycięstwem NANiigoedsłnyeiśgdnybigedrłyoo nniśigewdyisaztecdhsłzeoaśćblwwę śrrnóęadkguą i tnni i- -t : "" u wiK ogromną oezsmiertnych t z morą i z tak dumnem obploiwczaegmą Jak dziś wielki! gdy wracasz tu niczem jestem zdrowa młoda energiczna i ilość wykształcona Ostatnia moja prośba: jeśli dawka trucizny jest zbyt mała a-- by zabić mnie szybko to błagam o# zadanie mi śmierci Boję się cciieeżrpiteyńlkofizcyzłcozwniyeckhiemjestem prze- Halina Włożanka" "Jak większość dzisiejszej mło dzieży jestem widać niepotrzeb na-- " Jakież oskarżenie straszni mfr ci się w tych kilku słowach peł-- u) cu KorzKiej praway i'rawda ta mmoulsuibdaoitkengąoćistdęziśżyncaijegomrsłzoedgeo rzsua cliamwu twsaproz!ecwrzieefl}ksitewuoskar"żreonLieHamca wszystko co moelam" — noiriarla młoda samobójczyni — a wyście mnie nic nie pomogli Czy to nie jest straszne? ?? ySfrl £s?1ll --ms I! SJt! Mmmv? WM4 " ! EM mm: mii PXS: KBnfi?i aawif K? 1 Essa CmSWmJ mm irw hrJf33E feiKHl- - aś&' ŁjSjSS ' MW fHi?!łF?K ftfSfe1- 1 ml mSM m m feSi3S--iJJls JS3 jpjfcff- - II ~# '#3 yt-t-- ft" ferfL- --ssTSi - |
Tags
Comments
Post a Comment for 000129b
