000352b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
He ii
jerzy Giżycki
m oP owiesć kraju południe tego pieklą ziemi Sahary
mnola
I Vinci p-ia-zni
której można o
f'rac ntclmentnej białej kobiety
fr „ ria Kena nładzila odrucho
R
h1(łr0 te afr kańskiej dziewczyny
'
-- 3 jvi xi daleko nad brzegiem
'" '
wcnnu io wyjedziesz
i _ („1
To je-- t '
li' c' wlr
A ni'1 '
ocn i''i
jM t"
To n
"0 —
ii lv
Mo '
1: dum
4--
U rn t
i "n i -- iU
na na
Moj oj
Tunj on : (
l malzcn-nu- i
" 'ł& _r ' TV
od
nna mu Har
un
do
„„ 1 MriJ lliriiii limiui
utucz uderzający do gło
u no To jest kraj praw- -
wn Kochałbś Afrjkę
lnc dobra mśl Stello
i t pojedziesz ze nina "
Kin chciała Ale "
Uanie
ken krzknal prawie
konieczności jakichś ale
i ia jeden rok — możesz
o podoba Gdjbjs istotnie
mii
(C
jmo
uiz to kto by cię mogl
ic==t przeciwny
Dla czego"
nasze- -
Wkrótce -- ie dowiedział dla czego
r urzędnik kolonialny na emerUu- -
i ll irt nmHinio nn rn nrw :f itimi ""'"- - '"""i1-- -- " "" i" łj
ici =ej (oiki A Ken dvi ly iko cu- -
ozemcem z MiKoma iy&iarauii uuia-- u
banku Stella była pełnoletnia —
rauda Ale w chowana przez wcześ-mdouiałce- o
oica który przelał na
&= _- -i_ - milficn rłn ntrannnoi 7nnu
Ei me mogła =ie zdecydować na zrobie- -
ffie mu przkrosci swym małżeństwem
Jfioremu ojciec bł zdecydowanie prze
t u A I I nnnl frrm Tfnnt trrn 1 U numai i-iA-ijny
i im
Pntpm zaklałwszy z pasja zwrócił
Hę ku dziewczynie koło niego i chwy-fo- l
ja w objęcia
3HM iD"nc"H fio7arń"vika nrnHckjkiwnła na -- -
fiuerownej drodze pozostawiając za so- -
iją gęsty tuman czerwonawego kurzu
Bjmityuna droga Dez iwaraej nawierz-I- m
bła nuzaco prosta prawie całko- -
fesicie pozbawiona zakrętów ograniczona
Ja obu stronach płytkimi rowami al Parę tygodni przedtem przyszło Ke- -
y-js-m na mysi ze dobrze by było mieć
mTUi
bm
antacji własny sklep Służyłby on
Maria Rodziewiczówna
li c S)
L--_
j' Kazimierz założył lęce na piersi cze-Ł- ł
chwilę az opizytomnieją zupełnie
p-Zw- ijaj obóz' Formuj się do mar-3- $ ~ zabrzmiała znowu komenda
Sl-!uch?r- o bezładnie krzycząc popy-m- W
się- - ale z ochotą i dość szybko
fa- - Dziesiątkami w czółna' Nie tło
Bc 'l?'
MCrolen u brzegu była flotylla rzuco M sie do nich
=STmczasem Makarewicz na rękach
otom zaspanego ?ehsławskiego do łód
ulopak Iczal jak drewno nie wie fc co się z nim dzieje gdzie płynie i
JI'TI Wtem trlhlra n7vałn cip ji vvsn
IjlfiiTCem rire?r7 wcłr73cnnJ il7vi- -
jjf1 'ic na nogi słuchał' Słuchał z roz
M z przejęciem z frenezji lowiai
ie lany Przejmowały go zapałem
B1 l'ł-llł- Ul :M utonął w sygnale 1IpUaIIrUtu l'lGl rał VmMul
JMjakueiaz od poł roku pobudkę do
JJ ao ofian do bohaterstwa Za
jW"zjm dw ickiem podniósł rłowę i
%Ę-"-
jp"! uvu za arugim naprzoa po i zaiskrzyły mu się oczy za trze
"331 haOom "i-- i-i sMi m-- ulsąicn meco ruombiai nsiieę opgolwąds_tiarjząycmasći-ę
pffiiic wyskoczył z czółna
§rMa brznęla mu az nad cłowe —
ciem zerunlował — i brodząc r°
WJ "'Y1 J" WJ %3k UUi OUU61I1I
IgpPane pdnic _ „1 za njm
— Zabierzcie siermięgę pa- -
Uaffmne wołanie Żelisławski słyszał sf ?iai pamiętał tylko ze iest
wem IjL-- h-- - „Ar!]'„„ n'„i
-- ? 2"aabrKzeugunieziosttoaładażtvvłlk--nchłonnieawkierlokz-a-
PllMlinn i_ L ' "sZaiaiy radością! widział
v v„1(U AieKsander swida z Dra- -
uwlqZJwall do iwmlfipon Hr7Pwna
K?'Jro-ł-o srebrny sztandar Podniesio- -
S°re Ranny wiatr rozwiał cho- - 'V tej7e ctra'ili Promień wscho
na horyzoncie zalał świa-ozłoc- ił
jak glorią białego
iatłem ohiot „„„łi is „
i? "zniosą oczy ndkrvła Płowy
B 'SIC O słonce hp7 --rarhnń Hln IrrA
ma p!aka ze sztandaru
""'"WSKl DOdbipft i naHł na Vn
-- 0l nrrnł --lir __„-- _ Iz S T '"°J orzer: — worar
1 v sejmując drzewce rćkami i szary
'"—I III 1
1 i! II II WWIWWBWMWWWWWWIII— Wepai-f-:1!!!1""- -
l'Tigj"KVĄlt
v- - mw: MimmMmmmmMm wmwmMEm
' lip
"ZWIĄZKOWIEC PAŹDZIERNIK (October) Sobota II — 195Ś ' ni
19
i fraii Ha
i
podwójnemu celowi zmniejszy lb licz-bę
dezercji pracowników opuszczają
cych plantację przed ukończeniem "kon-traktu"
no i spowodowaby powmt do
Kasy piantacjncj poważnej części za- robków personelu
Głównym powodem hel kłopntli
wych dezercji bł typo dla mum
"ów pęd wydania jak najprędzej zoro
hionych pcniod7v iozne bluh śmiechu
Sklep plantacji powstrzy malin ula
tnianie qe pracowników do najbliższej
osady posiadającej sklepik prowadzon
przez złodziejskiego Sryjczka odległy
o jakieś tr7dziesci kilometrów
Więc Ken przeks7tałciws7 jeden ze
składów plantacyjnych w "sklep' przez
zainstalowanie pimitwnei lari-- s z nie
"wybranej"
poslwawszy
rubanego
Bo według nopulainei w pre
bo Diulasso większego ośrodka admi murzynach Głownie
nistiacyjncgo nalnć piawdziwych czarnch klóiydi
tam zapas tanich saidnek starych u bmdkie
bian śmierdzących "perfum" innej' przez jakaś
wśród paryska umieiętnie się rekla
plemion
Jechał znudzony drzemiąc o ile trze
sienie ciężarówki wybojach to
pozwalało Wtem rozległ się trzask
wsrod otaczających krzewów i wypadła
na drogę długonoga koba — jedna z
większych antylop afrykańskich Ledwie
zniknęła w zaroślach po drugiej stronie
diogi gdy wslad za ma ukazał się
kształt i wielki lew pomknął za nią
"Mord' Jeden nieustający mord' my- ślał Ken "Za dużo jest tego na tym
świecie " Ręce jego zacisnęły się nerwo-wo
na kierownicy gdy przyszło wspom-nienie
ohydnego uczucia tropionego
zwierzęcia podczas jego pobytu w okre-sie
woiny w pełnej Japończyków dżun-gli
azjatyckiej
Tego wieczora Ken — zgrzany po-kiyt- y
kurzem z długimi nogami szty-wnymi
od kurczenia ich cały dzień na
ibyt bliskich do siedzenia pedałach —
wjeżdżał do Bobo Diulasso
# #
Poranne słońce słało daleko na śro-dek
jezdni kuliste cienie drzew mango-wyc- h
Szkliło się na soczystych liściach
ociekających nocną wilgocią blasza-nych
dachach budzących się do życia
faktorii )
Centrów skupu produtkow tub}lc?ch
U
do piersi błagalny wzrok podniósł
na wodza: — Naczelnrku ja go poniosę'
Pójdę z nim na przodzre W sześciu par
tiach byłem chorążym' To mój mój
ptak!
I płakał i prosił cisnąc znak do ser-ca
Kazimierz niezdolny opanować
wzruszenie położył uroczyście rękę
płowej czuprynie:
— Idź orlątko idź: Możesz go nieść
bo kochasz nie daj go wziąć Moska
lom'
— Chyba z życiem'
Chłopak wstał dźwignął sztandar
z oczami utkwionymi w purpuię ruszy!
do czółen intonując peśn
Oto dziś dzicn krwi chwały'
Oby dniem wskrzeszenia był'
Fow slmcy iu-zl- i zanim pien obje
h chór cały
Na brzegu przez chwilę zostali tyl
ko dwaj Swidowie
— Rzuciłeś wszystko? — spytał Ka
zimieiz
Niewiele miałem do rzucania
— 1 idziesz z nami"7
w
w szelki partii przepadł oczere-tac- h
łozie
Tylko czasami gdv zarośla
migał szKariia_ui iy i~n_łauuai ftnrii
oszei az
drugie rozpłynęło w oddali zama-jaczyło
zamglrło —
było z-no-wu
i
tylko resztki
PROCHODNIA
Skąd zdrajcy w
Jedna ich jedno słon-ce
świeci tradycji i
a danej chwili
odpadają od społeczeństwa lub je toczą
jak
Wszystko maia wsnolne z bohatera-mi
--bral- tvlkn "-- " eieoła
sztaby jest
bezkształtny nieużyteczny iccz
Ken szedł zamyślony ospały po dłu- - nie zważając na sła-gie- j
nocy tropikalnej — dusznej parnej ' be protesty onieśmielo
llittilUHUJ II Itlll L lUUijLila l"
padł wielki szympans i zgarbiony poci
pierajac się zaciśniętymi w pic
scie rekami niemu swym nic
zgrabnym a szybkim krokiem naszych
praszczurów nie panujących jeszcze
kowicie nad pozycją pionową
Czyżby to była jakaś zła bestia
mona pmpadiuem klatki czv łancu
Łha'
Szympans dopadł Kena dźwignął wskaujac na czojace za drzewem
się w=oko na tlnch łapach i zwierzę
gnał rękę powitanie Oszołomiotn
Ken podał mu swoja Małna uścisnęła'
ja lekko skrzecząc cos pmmilme zn
wróciła odhiegłs7 kilkanaście kroków
pry kucnęła pod drzewem
Ken drgnął za sobą wy
na fatał iski '
na Jla ha ha Aicch pan przyzna
ze ten włochaty kuzyn napędził panu
małego pietra "
?orz Reaumaichand zwany popu
larnie ?orzem Rogaczem dawał ujsca
swej uciesze
Riacia Reaumarchaiiri prnln
forsę na małpach I to nie t
desek zdazał teiaz do ko kolonu
— nośni — na na
handlowego In małpach
I rzadkowłose futro lansowanel
i Ustosunkowana kabntwik
tandety popularnej okolicznych cv
ł
na na
inny
na
)
12
tuląc
az
na
rozwianej
A
i
i
za
IUl
na
mujaca kokotę
dne
stało się raptem mo
Więc cicha dotąd poczęła
rozbrzmiewać strzałami myśliwców mu
izynskich wynajętych przez białych ło
motem włochatych ciał spadających
niebotycznych drzew mahoniowych
śmiertelnym dobijanych kija
małp
Potem moda kobieca skierowała w
inną stionę swe mordercze pożądania
Ale bracia Beaumarchand byli juz bo
gaci
Żorz kiedy zona mu zwiała z ja-kimś
wiacajacvm do Francji urzędnicz-kic- m
nieraz siadał u kierownicy
ciężarówki kurczył długie nogi na peda
i z postrzępionym hełmem koi ko
wym nasuniętym na małe zapadłe głę
boko z iudą brodą rozwiana na go
racym — mknął na wariata
ki kilometrów po wyboistej monoton-nej
drodze
Czasem z nudów z podrygiwania go-dzinami
na siedzeniu kierowcy z upału
z pociąganej z termosa anyzówki z wodą
— przychodziły mu natchnienia "miło-sne"
Wówczas śledził sood oka
murzynki sunące z koszami i toboł
kami na głowach długim równym kro
wzdłuż Zatizymywał z Francji"
nrech zar ogarnie młot ogładzi niech
się rozpłomień) a cudo zeń zrobi dłoń
pracowi'a a zimna sztaba pozostanie
jak przedtem grubą ciężką zawada
tylko
Taką właśnie zimną sztabą metalu
był Judasz Iskariota Grek sprzedający
Persom tajemnicę Termoml takim był
Radziejowski naczelnicy Targowicy ta-kim
był Dominik Czaplic
Człowiek znał dwa in
teres pychę kochał wygodę pie-niądz
szanował tylko silę i z
uczuć rozumiał tylko namiętność
Żeby nie bezmierny egoizm i fałsz
Czaplic byłbv drugim Aleksandrem
owicia miał wolę żelazną i wy-trwałość
i niestrudzoną energię pra-cowitość
obok porywczej gwałtownej
natury
samolubstwo i fałsz skrzywiły go
do
Stał się giętkim i układnym pokor-nym
i cichym skrytym i chytrym Ma-nowce
mu były drogą a dniem I nie
mogła żadna jasność ożywić jego duszy
no w niej nie postało nigdy ofiarne
uczucie
Akksander Swida był człowiekiem
rzaplic był płazem płazem o tysiącz-nych
meniących się łuskach których
żaden cks nic mógł dosięcnąć i przebić
Wschodzące sionce co zegnało par-t'- ę
na wysepce widziało tez pa-na
Dominika miasteczka
Jechał powoli spokojny i bezpieczny
W kieszeni miał glejt murawiowski i
patrzy! rozkoszą na swe łany na
— Nic idę za tym' — podniósł rękę mury dworu i stada bydła na cale swe
wskazał czerwony szmat jedwabiu na państwo które się me bało powstania i
niebie — Gdy go nie stanic odejdę' i -- abunku konfiskaty i administracji któ
— A teraz co myślisz? j re szanować mu=iał kozak łupieżca i
— Opowiem ci plan w drodze urzędnik pijawka!
Chodzmv zatem' Hej sygnalhfo ' Uśmiech dumy okolił na chwilę sma- -
Róg zada! znowu Ostatnie czółno cą jCgo twarz
odb lo od brzegu prześliznęło sie w po j 0n J(den widział ile to państwo ko
przek rzeki znikło gąszczu tataraków i S70VŁj0 g0 w życiu przeszedł nim
] zapanowała Ju'ize czona cna zrujnowanego szlachetki
ślad w
i
rzedniały
i n-r- 4' nimrv "- -
raźniej i z kruszcu
Żelislawskicgo lecrno i
się
się i zgasło Na wy-sepce
Dusto głucho i do-gasały
ognisk
III
narodzie?
ziemia karmi
im jeden
sad ich uczy jednak w
gangrena
im ognia
Kawał żelaza odbity od
i
napastowanej
niedbale
mknął ku
cal
z
się
I
i
się
To
ziobili
czarnuli
heblowanych
i
tez
puszcza
i
kwikiem
mi
od
sam
oczy
wietrze set
półna-gie
go
ten czynniki
i swa i
władzę
ten
i
Ale
sczętu
noc
powrót
z i
ile
cisza ofi- -
się
Jak
cera rosyiskiego dorobkiewicza doszedł
do celu zanim wypełnił marzenie moral-nego
życia którym było bogactwo
Ba on od dziecka dostrzegł i prze--
dolatywał jaki urywek pieśni I czuł jaką dźwignią jest złoto
coraz
biorą
duch
przy
zwol
lach
lasy
ob:l piedestał pod swą wielkość i gdy
wreszcie wstąpił nań spostrzegł z zado-woleniem
ze królował nad innymi nad
ymi szaleńcami co budowali podstawę ' poświęceń i ofiar z pracy cichej ze
'dolności i nauki!
Im się budowa kruszyła pod stopami
upadali ginęli — a on stał i rósł w po--
Ach zęby złoto którym rzucał Cza-dIi- c
zęby te dukaty węgierskie z Matką
Boską mówić mogły!
One by jedne powiedzieć mogły chy-b- n
czy na powierzchni ich tylko był pot
whścic'ela czy też gorzkie łzy nikczem-ny
handel nieprawe wydarcie grabież
i krzywda ludzka zatarta latami i od-daleniem!
nej zaszczytnym wyróżnieniem przez
białego — wciągał ją za ki żaki nry
drożne
Jego "dramat małżeński" nie na dłu
go odebrał mu humor Znów po dawne
mu wybuchał przy lada okazji bcztios
i kim rcchotliwym śmiechem Teraz uba
wiony scena i --szympansom długo nic
mosl się uspokoić
"Miał pan pietra co0" powtórni
wycia
' Reczwiscic' pizwnał Ken "w
pieiwszej chwili czułem sc dose clupio
Me co tez strzeliło tej małpie do głowy
tym powitaniem"'"
'To i'j właściciel tak ją natiC7l le
spntne bydle iuz samo sobie wykonilu
iłowało ze ma c witać tlko z białymi
Nigdy nie poni7 się do podania reki no
ernwi ha ha Tak panio to mą
cha bestia' '
Ken chciał rus7o dalej ale ?or
(hwcil qo za rękaw 'Niech pan zace
ka c hu tło ZohacN )an inna zabawę te
go s7mparisa ktoia on sobie sam wy nnshl
Siodkiem ii1kv slo kilkom (z-aiim- h
dzieciaków Zdazih zapewne na taig
po 7dkuiy dla matek Nioktoie z nuli
ninsh na głowaih wielkie jniste kale
his — mis di ow mano z prepolo
winnych Uku Jedno balansowało na ke
dzierżawę! łepetynie pustą butelką unia
zana olejem palmowym
Gdy dieci minęły Kona i ?oi7a —
s7ympans wpadl z 7i pnia i iueil się
ku nim diwaczinnn wysokimi skokami
szczekając 7 funą Z pierazliwym ki7
kiem d 'eciarnia pierzchła goniona
przez rozwścieczono jiooinie zwierzę
Po jakichś trzydziestu metrach szym
pans zawiócil i spokojnie wracał ku
swej zasadee Prz stanął na chwilę przy
rozbitej butelce na olej podrzucił nie-dbale
kawałek szkła przedefilował przed
"białymi" z gębą lozciągniętą od ucha
do ucha grymasem uciechy i skrył się
za drzewem
Zórz bvl w transie Walił się wielki
mi łapskami po lędźwiach rechotał i
parskał
"Widział pan minę szympansa?" wy-krztusił
z trudem między dwoma napa-dami
śmiechu "A przecież to jest pocz-ciwe
bydlę które nigdy nikogo nic
tknęło Co za aktor' Ha ha ha'"
Ken począł się znów zegnać
"Dokąd panu lak spieszno?" pytał
Żorz uspokoiwszy się wreszcie
"Dziś wyjeżdżam Potrzebuję trochę
zapasów na drogę"
"No to niech pan zajdzie do nas
Nadszedł właśnie świeży tiansport kon- -
kiem drogi wóz serw
-------- ---
Lecz złoto zna tylko jedno słowo z
drogi przede mną!
I usuwało się tez wszystko: zapory
i trudności tajemnice i zagadki cieką
wość i niedowierzanie
Usuwało się i gięło jak pod wóz in-dyjskiej
bogini o panu Czaplicu wie-dziano
tylko to co on chciał by wiedzia-no
Dobiv gospodarz ofrrny sąsiad
wierny katolik gorliwy patriota — nik!
w nim skay nie dopatrzył
Pomimo skończonych lat czterdziestu
dotąd się nie ożenił choć wszystkie dwo-ry
obywatelskie przyjęłyby go na zięcia
z otwartymi rękami
Mówiono otwarcie ze zachował swe
serce i nazwisko dla Władki Wismund
i nie mylono się zbytnio
Była to dziewczyna pięknego rodu i
magnackiej fortuny Ojciec jej sasiado
wał o miedzę ze starym Czaplicem kre-wnych
nie miał jedynaczkę kochał nad
życie
Dziecko miało lat siedem gdv ja
od zwłok oica zabrano do Sterdynia —
pan Wismund tak chciał Testamentem
oddał córkę i mienie przyjacielowi za
kimając bv ia kochał i strzegł jak wla
sne Stan Canhc umierając obowiązek
ów święty przelał na syna
Sierota wychowała się i wzrosła pod
okiem pana Dominika była wszechpo
tęzną panią w Sterdyniu — wypełniono
skrupulatnie zlecenie ojców
Pomimo lo między wychowamcą i
opiekunem nie bvlo nigdy szcerego sto
sunku Mozę z powodu zamkniętej sku
pionej w sobie — jak zwykle sierocej —
duszy Władki może z powodu dziwnego
jakiegoś uczucia onieśmielenia i przymu-su
którego wobec panienki nie mógł się
nigdy pozbyć Czaplic
Żyli lata pod jednym dachem widy-wali
mc codziennie a nie znali się wca-le
Stosunek był grzeczny chłodny po-wierzchowny
— żadne się nie zbliżało
Władka "może nie chciała Czaplic
może nie śmiał
Dziewczynkę kochała cała okolica
sranowali wszyscy czarem swym poważ-nym
podbijała serca może i serce opie-kuna
zwalczył jej urok — nie wiadomo'
Nie żenił się jednak i nie szukał ko-biecego
towarzystwa a znajomi utrwa-leni
w przypuszczeniu ciągłymi odkosza- -
mi Władki czekali z dnia na dzień wieści
o ich zaręczynach
Pan Czaplic tymczasem rozmyślając
zbliżał się do domu Juz zwracał w wysa-d- ę
gdy z przeciwnej strony weszło na
nią dwoje ludzi Była to właśnie panna
Władysława z Makarewiczem
Dziewczynka zrazu nie zwróciła uwa-gi
na jeźdźca Szła r--e spuszczoną głowa
układając machinalnie bukiet z pęku
biało-czerwonyc- h wodnych lilii strażnik
niósł za nią szal i okrycia Spostrzegłszy
pana ukłonił się głęboko
ADWOKACI
JAN JAREMKO
ADWOKAT
Q C BA A I A
493 TłmplB Dldg 62 Richmond Sł W
Toronto Onł irAi! Hn)
Tel biurowy EM 3 19M
Domowy W A W158 V
J S WILLIAMS D G
(J Grocholski)
Royal Bank Buildlng
B KING STREET EAST
Pokrtj 508
Tolcfon EM 4-85-
94 P
GEORGF BEH BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mnwi po polsku
1147 Dundas St W - Toronto
Tol LE 4 8431 I LE 4 8432
m L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Ouecn St W — Toronto
Id Hun i LE 3-12-
11
Mi s s AT 9 8465
56 s
LOUIS J ZUKER
Adwokit — Ntmus7
514 Dundas W Toronto Oni
(roi Spndini)
Biur EM 8-174-
6-7 Rei RE 3296
Stephen Zahumony BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
1(109 I irnsclrn Ituildini
6 Adelalda St E Toronto Ont P
Tcl biuiowy: EM 4 6217
domów) PL 7 0612
A G Finkelstein BA
ADWOKAT — NOTARIUSZ
296 Spodina Avo (róc Dundas
Tol EM 6-11-
08
MÓWIMY PO POLSKU
£ I! Lu&k BA LLB
ill'KOWKII
ADWOKAT NOTARIUS' OBROŃCA
Wspnlnlk flnnv pniu nic 7rJ Ulanoy
Pasternak I Łuck
57 BLOOR SI W róg Hnv pokój 2011
TEL WA 4 9755
Pr7vjniuje Iik7e li 7iriiinl od 7 ej
do y lej ora? w snboly a tclofoiik7
nm puroumlcniein 05 S
I F Domagalski EA
ADWOKAT — NOTARIUSZ
OBROŃCA
Pr7j imujc wiec od 6 30 ilo 9 ej
w sobol) od 9 do 5 lej
1337 Du-- d- St Wost
(i ot! llsKari
Tcl LE 1-7-
931
W dK-i- i orl 9 -- 5 1( I EM 3-57-
69
I! I P
B A LL B
polski adwokat
rof( u 'ksk ni nr
100 Adolnide St W Room 107
Tol EM 6-41-
82
Amirew Ł PflcKaguo
Adwokat — Obrońca
Załatwia sprawy wicc7oraral
i ni namówienie
Room 201 Northarn Ontario
Building
Office: EM 4 1394
JIJP
BOLESŁAW I B
STANISZEWSKI BA
ADWOKAT NOTARIUSZ
OBROŃCA
Wspólnik firmy prawnic7P]
HatvvrH Slevt'ns i Stanib7cwskl
372 Bay St Pokoi 506 Toronto
Telefon: EM 3-04Z-- B-7 wiec2orami od 7—9 w gabinecie
220 Ronccsvallei Ave LE 2-08-
46
Niech nio bedzio w Zviąiku
ładnego rodaka który bv nio
zwerbował na członka iodnego
Polaka
aH Sfr1JirłrfP4ł If £S
WA 1-3-
924 % YA
i _ _ _ u -
m -- &AlŁŁ-ii!L
ff? p-=pfi-™!Pp-
Vftf l&łirisssirw'- =sVVi - 'Z~U
)
uiJMiwBiniwiiMiii 1
1 mu ii 'ULM'il l jumffimaai-JMn- - NAJLEPIEJ PODOBACIE SIE
nawet swej małżonce z uczesa
niem ujkonanni w zakładzie
fi zjersk im
NlMCZUK
1226 Collogo St (at Brock Avc)
LE 2-31-
32
79 P 85
CZOSNEK JEST
DOBRY DLA WAS
SPYTAJCIE SWEGO DOKTORA
LUD DROGERZYS1E
( ihiii k lost nittirnlmm rodklpm
mu im pu ni m kcor tismia in
nu 171 n nu kil d mis lnt il- - I'l1llis s In ni lip hi 1 iipiicllll
1 śiniku Kapsułki tault n! -- i
M wMlti: z i itej główki wosnko ij i UJ skiiiid nsiiuancj formie
iiirrwiiiijtHlf pciim uarloM 1 WMjst-ki- r kornMl tik" si mlKn nillnncRn
Adams lirlu IVnt r iiwtcn snll
oKimiilt klon uśmierza Imli- - pr? li iunii7ml( I nriirttimU Pomaca
Wim iuo druii'J I iniHiiłoj kiiitie puki Ailims („irlli Pcnrlcs
liiK n slic i- dls - jii nifinlln jps7tr i piiknnuii vlv ir bl (liioi Ic
l ułnunU 111 l II Ji l li
NA BOL GŁOWY
I ŻOŁĄDKOWA
NIEDYSPOZYCJE
ZAŻYJE BROMO
ABY MIEĆ SZYBKĄ
ULGC
$®fźfc PRZYJEMNY
W SMAKU W BROMO- -
DENTYŚCI
1'
DR T L GRAHOWSKI
DENTYSTA
Mówi po polsku
514 Dundns St — Toronto
Tol EM 8-90-
38
UIC-ł- M HttT
S7D0RUK
DENTYSTA
Ptiymu po uprtcdnlm tetaronki
poroiumlonlu
60 Ronccsvnll(i$ Toronto
ST
~V 9
LV W
nym
Avo
Tel LE 5-36- 88
41 P mw
Dr Ii
DENTYSTA
Howard Park Ave
imc Honicfiinllcs)
(Jodz prjjvć 7i 7un telefon
LE 1-20-
05
4DS
m
Dr Władysława
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
(driiRl dom od HonccvnIIc)
Przyjmuje 7a Hpr7ednim tclefo
nicnym pmoiimicnfcm
Tolefon LE 1-4-
250
i
'
' i
l
l
i i m
i
" "
W
I ¥' 'IM 3
wm imhii —— „Y
OKULIŚCI — —i i OKULISTKI i rMk ni m
i Dr Bukowsk-Bo3- r R O i WW l V
Wiktoria O D
prnwic]- - gabinet
okiill'tyc?ny przy
274 Roncosvalloj Avcno II8
Ąl(
Tlral
olink St
Tol LE 2-54- 93
Godziny r?yjv od
rnno do wlfcńr W Roboty od
10 runo do ulrczór 378
S BR0G0WSKI 0 D„
Doclanlo oczu dorosłych dzieci Spordinlu rtc pt
I)niist)wywanlu okularów
420 Ronccsvailot Avo
iblJłlci llouiird Park)
Tol gabinet LE 1-42-
51 Mioszk CL 9-80-
29 P
h ra
470 College' Sł
Ocy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-tów
wioku na nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku iW 1
DR TEODOR TKAGZ (Tickeit)
Oficjalny Lekarz Związku Polaków
Grupa
11 Gorevela Ave Tel
ock @hir©practio ©linio
BRACIA ŁUKOWSCY
DOKTORZY CHIROPRAKTYKI
Specjaliści w leczeniu artretyzmu reumatyzmu
lumbago syjatyki dolegliwości muskułów
i stawów ora7 zasilania normowania całego
orgŁnizmu — X-Ra- y prześwietlenia
oMMmmMuMnrj
1848 BLOOR TORONTO ONT RO
140' CHURCH ST CATHARINES
-
'iWTlc- -
-- JSgSjSJSisĄsj
3J?7-3?w-H- ic- OTrtiEk?SSfttórS' 'mmmwmsm'1
MIKOtAJA
rij
M
Jik
ZAZYVAJCIE"
117
CHIRURG
W
SGHWABE
Bukowska
U
(1
OKULISTA
i
iilH
I II'Hi
"4" i
i
:!!
'V
'flS Jr! £2--
mii i I ii li
# S j wmm
iisil iBR
mm
MM '&
i -- ii 'P? I i fli
8 nm' W P
1 l]V'hi
'W
8 śmlliHlil :5?
b t&n ł fil
I
mmmm m iwimwi— ej
Ifl' JilIa
i m i
B
nijwiirzcMiy t P M
'" l H
(1'olfrpy
codzlennlo ll
I
I
Kanadzie
mAlm i I
zrz—i iii i
—
:
li I [ i
H : '
yiisia mś s
7 $¥'Mwnl łI Clili bl
j 'tti' m m i żś- - rrj -- —i— iujj w mimtmmKww%wmmw mu inwuriiiwinn j'
--i: 1
w
1
polio
-9- -2259
PI I
U niIf
EM 8-37-
54 ttfl li 1
- iii mm ii
mĘm 1
lliM Ź 5 'fi iĄ 11 I yJjMuy '' i I-- 1 Pi '' --i'- ' r ia m i
ST W TEL
-- Hi $$
jĘ
mmmmmm
I u
ii
i f IS i Ml ł K
Pil '2 LI t 4 &mm
TEL MU16T ' 5 SfHf 11! 1
fiftssmpmf rasswweosBssMBSs 39r'iis-f¥sf-3łat- ł
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, October 11, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-10-11 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000247 |
Description
| Title | 000352b |
| OCR text | He ii jerzy Giżycki m oP owiesć kraju południe tego pieklą ziemi Sahary mnola I Vinci p-ia-zni której można o f'rac ntclmentnej białej kobiety fr „ ria Kena nładzila odrucho R h1(łr0 te afr kańskiej dziewczyny ' -- 3 jvi xi daleko nad brzegiem '" ' wcnnu io wyjedziesz i _ („1 To je-- t ' li' c' wlr A ni'1 ' ocn i''i jM t" To n "0 — ii lv Mo ' 1: dum 4-- U rn t i "n i -- iU na na Moj oj Tunj on : ( l malzcn-nu- i " 'ł& _r ' TV od nna mu Har un do „„ 1 MriJ lliriiii limiui utucz uderzający do gło u no To jest kraj praw- - wn Kochałbś Afrjkę lnc dobra mśl Stello i t pojedziesz ze nina " Kin chciała Ale " Uanie ken krzknal prawie konieczności jakichś ale i ia jeden rok — możesz o podoba Gdjbjs istotnie mii (C jmo uiz to kto by cię mogl ic==t przeciwny Dla czego" nasze- - Wkrótce -- ie dowiedział dla czego r urzędnik kolonialny na emerUu- - i ll irt nmHinio nn rn nrw :f itimi ""'"- - '"""i1-- -- " "" i" łj ici =ej (oiki A Ken dvi ly iko cu- - ozemcem z MiKoma iy&iarauii uuia-- u banku Stella była pełnoletnia — rauda Ale w chowana przez wcześ-mdouiałce- o oica który przelał na &= _- -i_ - milficn rłn ntrannnoi 7nnu Ei me mogła =ie zdecydować na zrobie- - ffie mu przkrosci swym małżeństwem Jfioremu ojciec bł zdecydowanie prze t u A I I nnnl frrm Tfnnt trrn 1 U numai i-iA-ijny i im Pntpm zaklałwszy z pasja zwrócił Hę ku dziewczynie koło niego i chwy-fo- l ja w objęcia 3HM iD"nc"H fio7arń"vika nrnHckjkiwnła na -- - fiuerownej drodze pozostawiając za so- - iją gęsty tuman czerwonawego kurzu Bjmityuna droga Dez iwaraej nawierz-I- m bła nuzaco prosta prawie całko- - fesicie pozbawiona zakrętów ograniczona Ja obu stronach płytkimi rowami al Parę tygodni przedtem przyszło Ke- - y-js-m na mysi ze dobrze by było mieć mTUi bm antacji własny sklep Służyłby on Maria Rodziewiczówna li c S) L--_ j' Kazimierz założył lęce na piersi cze-Ł- ł chwilę az opizytomnieją zupełnie p-Zw- ijaj obóz' Formuj się do mar-3- $ ~ zabrzmiała znowu komenda Sl-!uch?r- o bezładnie krzycząc popy-m- W się- - ale z ochotą i dość szybko fa- - Dziesiątkami w czółna' Nie tło Bc 'l?' MCrolen u brzegu była flotylla rzuco M sie do nich =STmczasem Makarewicz na rękach otom zaspanego ?ehsławskiego do łód ulopak Iczal jak drewno nie wie fc co się z nim dzieje gdzie płynie i JI'TI Wtem trlhlra n7vałn cip ji vvsn IjlfiiTCem rire?r7 wcłr73cnnJ il7vi- - jjf1 'ic na nogi słuchał' Słuchał z roz M z przejęciem z frenezji lowiai ie lany Przejmowały go zapałem B1 l'ł-llł- Ul :M utonął w sygnale 1IpUaIIrUtu l'lGl rał VmMul JMjakueiaz od poł roku pobudkę do JJ ao ofian do bohaterstwa Za jW"zjm dw ickiem podniósł rłowę i %Ę-"- jp"! uvu za arugim naprzoa po i zaiskrzyły mu się oczy za trze "331 haOom "i-- i-i sMi m-- ulsąicn meco ruombiai nsiieę opgolwąds_tiarjząycmasći-ę pffiiic wyskoczył z czółna §rMa brznęla mu az nad cłowe — ciem zerunlował — i brodząc r° WJ "'Y1 J" WJ %3k UUi OUU61I1I IgpPane pdnic _ „1 za njm — Zabierzcie siermięgę pa- - Uaffmne wołanie Żelisławski słyszał sf ?iai pamiętał tylko ze iest wem IjL-- h-- - „Ar!]'„„ n'„i -- ? 2"aabrKzeugunieziosttoaładażtvvłlk--nchłonnieawkierlokz-a- PllMlinn i_ L ' "sZaiaiy radością! widział v v„1(U AieKsander swida z Dra- - uwlqZJwall do iwmlfipon Hr7Pwna K?'Jro-ł-o srebrny sztandar Podniesio- - S°re Ranny wiatr rozwiał cho- - 'V tej7e ctra'ili Promień wscho na horyzoncie zalał świa-ozłoc- ił jak glorią białego iatłem ohiot „„„łi is „ i? "zniosą oczy ndkrvła Płowy B 'SIC O słonce hp7 --rarhnń Hln IrrA ma p!aka ze sztandaru ""'"WSKl DOdbipft i naHł na Vn -- 0l nrrnł --lir __„-- _ Iz S T '"°J orzer: — worar 1 v sejmując drzewce rćkami i szary '"—I III 1 1 i! II II WWIWWBWMWWWWWWIII— Wepai-f-:1!!!1""- - l'Tigj"KVĄlt v- - mw: MimmMmmmmMm wmwmMEm ' lip "ZWIĄZKOWIEC PAŹDZIERNIK (October) Sobota II — 195Ś ' ni 19 i fraii Ha i podwójnemu celowi zmniejszy lb licz-bę dezercji pracowników opuszczają cych plantację przed ukończeniem "kon-traktu" no i spowodowaby powmt do Kasy piantacjncj poważnej części za- robków personelu Głównym powodem hel kłopntli wych dezercji bł typo dla mum "ów pęd wydania jak najprędzej zoro hionych pcniod7v iozne bluh śmiechu Sklep plantacji powstrzy malin ula tnianie qe pracowników do najbliższej osady posiadającej sklepik prowadzon przez złodziejskiego Sryjczka odległy o jakieś tr7dziesci kilometrów Więc Ken przeks7tałciws7 jeden ze składów plantacyjnych w "sklep' przez zainstalowanie pimitwnei lari-- s z nie "wybranej" poslwawszy rubanego Bo według nopulainei w pre bo Diulasso większego ośrodka admi murzynach Głownie nistiacyjncgo nalnć piawdziwych czarnch klóiydi tam zapas tanich saidnek starych u bmdkie bian śmierdzących "perfum" innej' przez jakaś wśród paryska umieiętnie się rekla plemion Jechał znudzony drzemiąc o ile trze sienie ciężarówki wybojach to pozwalało Wtem rozległ się trzask wsrod otaczających krzewów i wypadła na drogę długonoga koba — jedna z większych antylop afrykańskich Ledwie zniknęła w zaroślach po drugiej stronie diogi gdy wslad za ma ukazał się kształt i wielki lew pomknął za nią "Mord' Jeden nieustający mord' my- ślał Ken "Za dużo jest tego na tym świecie " Ręce jego zacisnęły się nerwo-wo na kierownicy gdy przyszło wspom-nienie ohydnego uczucia tropionego zwierzęcia podczas jego pobytu w okre-sie woiny w pełnej Japończyków dżun-gli azjatyckiej Tego wieczora Ken — zgrzany po-kiyt- y kurzem z długimi nogami szty-wnymi od kurczenia ich cały dzień na ibyt bliskich do siedzenia pedałach — wjeżdżał do Bobo Diulasso # # Poranne słońce słało daleko na śro-dek jezdni kuliste cienie drzew mango-wyc- h Szkliło się na soczystych liściach ociekających nocną wilgocią blasza-nych dachach budzących się do życia faktorii ) Centrów skupu produtkow tub}lc?ch U do piersi błagalny wzrok podniósł na wodza: — Naczelnrku ja go poniosę' Pójdę z nim na przodzre W sześciu par tiach byłem chorążym' To mój mój ptak! I płakał i prosił cisnąc znak do ser-ca Kazimierz niezdolny opanować wzruszenie położył uroczyście rękę płowej czuprynie: — Idź orlątko idź: Możesz go nieść bo kochasz nie daj go wziąć Moska lom' — Chyba z życiem' Chłopak wstał dźwignął sztandar z oczami utkwionymi w purpuię ruszy! do czółen intonując peśn Oto dziś dzicn krwi chwały' Oby dniem wskrzeszenia był' Fow slmcy iu-zl- i zanim pien obje h chór cały Na brzegu przez chwilę zostali tyl ko dwaj Swidowie — Rzuciłeś wszystko? — spytał Ka zimieiz Niewiele miałem do rzucania — 1 idziesz z nami"7 w w szelki partii przepadł oczere-tac- h łozie Tylko czasami gdv zarośla migał szKariia_ui iy i~n_łauuai ftnrii oszei az drugie rozpłynęło w oddali zama-jaczyło zamglrło — było z-no-wu i tylko resztki PROCHODNIA Skąd zdrajcy w Jedna ich jedno słon-ce świeci tradycji i a danej chwili odpadają od społeczeństwa lub je toczą jak Wszystko maia wsnolne z bohatera-mi --bral- tvlkn "-- " eieoła sztaby jest bezkształtny nieużyteczny iccz Ken szedł zamyślony ospały po dłu- - nie zważając na sła-gie- j nocy tropikalnej — dusznej parnej ' be protesty onieśmielo llittilUHUJ II Itlll L lUUijLila l" padł wielki szympans i zgarbiony poci pierajac się zaciśniętymi w pic scie rekami niemu swym nic zgrabnym a szybkim krokiem naszych praszczurów nie panujących jeszcze kowicie nad pozycją pionową Czyżby to była jakaś zła bestia mona pmpadiuem klatki czv łancu Łha' Szympans dopadł Kena dźwignął wskaujac na czojace za drzewem się w=oko na tlnch łapach i zwierzę gnał rękę powitanie Oszołomiotn Ken podał mu swoja Małna uścisnęła' ja lekko skrzecząc cos pmmilme zn wróciła odhiegłs7 kilkanaście kroków pry kucnęła pod drzewem Ken drgnął za sobą wy na fatał iski ' na Jla ha ha Aicch pan przyzna ze ten włochaty kuzyn napędził panu małego pietra " ?orz Reaumaichand zwany popu larnie ?orzem Rogaczem dawał ujsca swej uciesze Riacia Reaumarchaiiri prnln forsę na małpach I to nie t desek zdazał teiaz do ko kolonu — nośni — na na handlowego In małpach I rzadkowłose futro lansowanel i Ustosunkowana kabntwik tandety popularnej okolicznych cv ł na na inny na ) 12 tuląc az na rozwianej A i i za IUl na mujaca kokotę dne stało się raptem mo Więc cicha dotąd poczęła rozbrzmiewać strzałami myśliwców mu izynskich wynajętych przez białych ło motem włochatych ciał spadających niebotycznych drzew mahoniowych śmiertelnym dobijanych kija małp Potem moda kobieca skierowała w inną stionę swe mordercze pożądania Ale bracia Beaumarchand byli juz bo gaci Żorz kiedy zona mu zwiała z ja-kimś wiacajacvm do Francji urzędnicz-kic- m nieraz siadał u kierownicy ciężarówki kurczył długie nogi na peda i z postrzępionym hełmem koi ko wym nasuniętym na małe zapadłe głę boko z iudą brodą rozwiana na go racym — mknął na wariata ki kilometrów po wyboistej monoton-nej drodze Czasem z nudów z podrygiwania go-dzinami na siedzeniu kierowcy z upału z pociąganej z termosa anyzówki z wodą — przychodziły mu natchnienia "miło-sne" Wówczas śledził sood oka murzynki sunące z koszami i toboł kami na głowach długim równym kro wzdłuż Zatizymywał z Francji" nrech zar ogarnie młot ogładzi niech się rozpłomień) a cudo zeń zrobi dłoń pracowi'a a zimna sztaba pozostanie jak przedtem grubą ciężką zawada tylko Taką właśnie zimną sztabą metalu był Judasz Iskariota Grek sprzedający Persom tajemnicę Termoml takim był Radziejowski naczelnicy Targowicy ta-kim był Dominik Czaplic Człowiek znał dwa in teres pychę kochał wygodę pie-niądz szanował tylko silę i z uczuć rozumiał tylko namiętność Żeby nie bezmierny egoizm i fałsz Czaplic byłbv drugim Aleksandrem owicia miał wolę żelazną i wy-trwałość i niestrudzoną energię pra-cowitość obok porywczej gwałtownej natury samolubstwo i fałsz skrzywiły go do Stał się giętkim i układnym pokor-nym i cichym skrytym i chytrym Ma-nowce mu były drogą a dniem I nie mogła żadna jasność ożywić jego duszy no w niej nie postało nigdy ofiarne uczucie Akksander Swida był człowiekiem rzaplic był płazem płazem o tysiącz-nych meniących się łuskach których żaden cks nic mógł dosięcnąć i przebić Wschodzące sionce co zegnało par-t'- ę na wysepce widziało tez pa-na Dominika miasteczka Jechał powoli spokojny i bezpieczny W kieszeni miał glejt murawiowski i patrzy! rozkoszą na swe łany na — Nic idę za tym' — podniósł rękę mury dworu i stada bydła na cale swe wskazał czerwony szmat jedwabiu na państwo które się me bało powstania i niebie — Gdy go nie stanic odejdę' i -- abunku konfiskaty i administracji któ — A teraz co myślisz? j re szanować mu=iał kozak łupieżca i — Opowiem ci plan w drodze urzędnik pijawka! Chodzmv zatem' Hej sygnalhfo ' Uśmiech dumy okolił na chwilę sma- - Róg zada! znowu Ostatnie czółno cą jCgo twarz odb lo od brzegu prześliznęło sie w po j 0n J(den widział ile to państwo ko przek rzeki znikło gąszczu tataraków i S70VŁj0 g0 w życiu przeszedł nim ] zapanowała Ju'ize czona cna zrujnowanego szlachetki ślad w i rzedniały i n-r- 4' nimrv "- - raźniej i z kruszcu Żelislawskicgo lecrno i się się i zgasło Na wy-sepce Dusto głucho i do-gasały ognisk III narodzie? ziemia karmi im jeden sad ich uczy jednak w gangrena im ognia Kawał żelaza odbity od i napastowanej niedbale mknął ku cal z się I i się To ziobili czarnuli heblowanych i tez puszcza i kwikiem mi od sam oczy wietrze set półna-gie go ten czynniki i swa i władzę ten i Ale sczętu noc powrót z i ile cisza ofi- - się Jak cera rosyiskiego dorobkiewicza doszedł do celu zanim wypełnił marzenie moral-nego życia którym było bogactwo Ba on od dziecka dostrzegł i prze-- dolatywał jaki urywek pieśni I czuł jaką dźwignią jest złoto coraz biorą duch przy zwol lach lasy ob:l piedestał pod swą wielkość i gdy wreszcie wstąpił nań spostrzegł z zado-woleniem ze królował nad innymi nad ymi szaleńcami co budowali podstawę ' poświęceń i ofiar z pracy cichej ze 'dolności i nauki! Im się budowa kruszyła pod stopami upadali ginęli — a on stał i rósł w po-- Ach zęby złoto którym rzucał Cza-dIi- c zęby te dukaty węgierskie z Matką Boską mówić mogły! One by jedne powiedzieć mogły chy-b- n czy na powierzchni ich tylko był pot whścic'ela czy też gorzkie łzy nikczem-ny handel nieprawe wydarcie grabież i krzywda ludzka zatarta latami i od-daleniem! nej zaszczytnym wyróżnieniem przez białego — wciągał ją za ki żaki nry drożne Jego "dramat małżeński" nie na dłu go odebrał mu humor Znów po dawne mu wybuchał przy lada okazji bcztios i kim rcchotliwym śmiechem Teraz uba wiony scena i --szympansom długo nic mosl się uspokoić "Miał pan pietra co0" powtórni wycia ' Reczwiscic' pizwnał Ken "w pieiwszej chwili czułem sc dose clupio Me co tez strzeliło tej małpie do głowy tym powitaniem"'" 'To i'j właściciel tak ją natiC7l le spntne bydle iuz samo sobie wykonilu iłowało ze ma c witać tlko z białymi Nigdy nie poni7 się do podania reki no ernwi ha ha Tak panio to mą cha bestia' ' Ken chciał rus7o dalej ale ?or (hwcil qo za rękaw 'Niech pan zace ka c hu tło ZohacN )an inna zabawę te go s7mparisa ktoia on sobie sam wy nnshl Siodkiem ii1kv slo kilkom (z-aiim- h dzieciaków Zdazih zapewne na taig po 7dkuiy dla matek Nioktoie z nuli ninsh na głowaih wielkie jniste kale his — mis di ow mano z prepolo winnych Uku Jedno balansowało na ke dzierżawę! łepetynie pustą butelką unia zana olejem palmowym Gdy dieci minęły Kona i ?oi7a — s7ympans wpadl z 7i pnia i iueil się ku nim diwaczinnn wysokimi skokami szczekając 7 funą Z pierazliwym ki7 kiem d 'eciarnia pierzchła goniona przez rozwścieczono jiooinie zwierzę Po jakichś trzydziestu metrach szym pans zawiócil i spokojnie wracał ku swej zasadee Prz stanął na chwilę przy rozbitej butelce na olej podrzucił nie-dbale kawałek szkła przedefilował przed "białymi" z gębą lozciągniętą od ucha do ucha grymasem uciechy i skrył się za drzewem Zórz bvl w transie Walił się wielki mi łapskami po lędźwiach rechotał i parskał "Widział pan minę szympansa?" wy-krztusił z trudem między dwoma napa-dami śmiechu "A przecież to jest pocz-ciwe bydlę które nigdy nikogo nic tknęło Co za aktor' Ha ha ha'" Ken począł się znów zegnać "Dokąd panu lak spieszno?" pytał Żorz uspokoiwszy się wreszcie "Dziś wyjeżdżam Potrzebuję trochę zapasów na drogę" "No to niech pan zajdzie do nas Nadszedł właśnie świeży tiansport kon- - kiem drogi wóz serw -------- --- Lecz złoto zna tylko jedno słowo z drogi przede mną! I usuwało się tez wszystko: zapory i trudności tajemnice i zagadki cieką wość i niedowierzanie Usuwało się i gięło jak pod wóz in-dyjskiej bogini o panu Czaplicu wie-dziano tylko to co on chciał by wiedzia-no Dobiv gospodarz ofrrny sąsiad wierny katolik gorliwy patriota — nik! w nim skay nie dopatrzył Pomimo skończonych lat czterdziestu dotąd się nie ożenił choć wszystkie dwo-ry obywatelskie przyjęłyby go na zięcia z otwartymi rękami Mówiono otwarcie ze zachował swe serce i nazwisko dla Władki Wismund i nie mylono się zbytnio Była to dziewczyna pięknego rodu i magnackiej fortuny Ojciec jej sasiado wał o miedzę ze starym Czaplicem kre-wnych nie miał jedynaczkę kochał nad życie Dziecko miało lat siedem gdv ja od zwłok oica zabrano do Sterdynia — pan Wismund tak chciał Testamentem oddał córkę i mienie przyjacielowi za kimając bv ia kochał i strzegł jak wla sne Stan Canhc umierając obowiązek ów święty przelał na syna Sierota wychowała się i wzrosła pod okiem pana Dominika była wszechpo tęzną panią w Sterdyniu — wypełniono skrupulatnie zlecenie ojców Pomimo lo między wychowamcą i opiekunem nie bvlo nigdy szcerego sto sunku Mozę z powodu zamkniętej sku pionej w sobie — jak zwykle sierocej — duszy Władki może z powodu dziwnego jakiegoś uczucia onieśmielenia i przymu-su którego wobec panienki nie mógł się nigdy pozbyć Czaplic Żyli lata pod jednym dachem widy-wali mc codziennie a nie znali się wca-le Stosunek był grzeczny chłodny po-wierzchowny — żadne się nie zbliżało Władka "może nie chciała Czaplic może nie śmiał Dziewczynkę kochała cała okolica sranowali wszyscy czarem swym poważ-nym podbijała serca może i serce opie-kuna zwalczył jej urok — nie wiadomo' Nie żenił się jednak i nie szukał ko-biecego towarzystwa a znajomi utrwa-leni w przypuszczeniu ciągłymi odkosza- - mi Władki czekali z dnia na dzień wieści o ich zaręczynach Pan Czaplic tymczasem rozmyślając zbliżał się do domu Juz zwracał w wysa-d- ę gdy z przeciwnej strony weszło na nią dwoje ludzi Była to właśnie panna Władysława z Makarewiczem Dziewczynka zrazu nie zwróciła uwa-gi na jeźdźca Szła r--e spuszczoną głowa układając machinalnie bukiet z pęku biało-czerwonyc- h wodnych lilii strażnik niósł za nią szal i okrycia Spostrzegłszy pana ukłonił się głęboko ADWOKACI JAN JAREMKO ADWOKAT Q C BA A I A 493 TłmplB Dldg 62 Richmond Sł W Toronto Onł irAi! Hn) Tel biurowy EM 3 19M Domowy W A W158 V J S WILLIAMS D G (J Grocholski) Royal Bank Buildlng B KING STREET EAST Pokrtj 508 Tolcfon EM 4-85- 94 P GEORGF BEH BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mnwi po polsku 1147 Dundas St W - Toronto Tol LE 4 8431 I LE 4 8432 m L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Ouecn St W — Toronto Id Hun i LE 3-12- 11 Mi s s AT 9 8465 56 s LOUIS J ZUKER Adwokit — Ntmus7 514 Dundas W Toronto Oni (roi Spndini) Biur EM 8-174- 6-7 Rei RE 3296 Stephen Zahumony BA ADWOKAT I NOTARIUSZ 1(109 I irnsclrn Ituildini 6 Adelalda St E Toronto Ont P Tcl biuiowy: EM 4 6217 domów) PL 7 0612 A G Finkelstein BA ADWOKAT — NOTARIUSZ 296 Spodina Avo (róc Dundas Tol EM 6-11- 08 MÓWIMY PO POLSKU £ I! Lu&k BA LLB ill'KOWKII ADWOKAT NOTARIUS' OBROŃCA Wspnlnlk flnnv pniu nic 7rJ Ulanoy Pasternak I Łuck 57 BLOOR SI W róg Hnv pokój 2011 TEL WA 4 9755 Pr7vjniuje Iik7e li 7iriiinl od 7 ej do y lej ora? w snboly a tclofoiik7 nm puroumlcniein 05 S I F Domagalski EA ADWOKAT — NOTARIUSZ OBROŃCA Pr7j imujc wiec od 6 30 ilo 9 ej w sobol) od 9 do 5 lej 1337 Du-- d- St Wost (i ot! llsKari Tcl LE 1-7- 931 W dK-i- i orl 9 -- 5 1( I EM 3-57- 69 I! I P B A LL B polski adwokat rof( u 'ksk ni nr 100 Adolnide St W Room 107 Tol EM 6-41- 82 Amirew Ł PflcKaguo Adwokat — Obrońca Załatwia sprawy wicc7oraral i ni namówienie Room 201 Northarn Ontario Building Office: EM 4 1394 JIJP BOLESŁAW I B STANISZEWSKI BA ADWOKAT NOTARIUSZ OBROŃCA Wspólnik firmy prawnic7P] HatvvrH Slevt'ns i Stanib7cwskl 372 Bay St Pokoi 506 Toronto Telefon: EM 3-04Z-- B-7 wiec2orami od 7—9 w gabinecie 220 Ronccsvallei Ave LE 2-08- 46 Niech nio bedzio w Zviąiku ładnego rodaka który bv nio zwerbował na członka iodnego Polaka aH Sfr1JirłrfP4ł If £S WA 1-3- 924 % YA i _ _ _ u - m -- &AlŁŁ-ii!L ff? p-=pfi-™!Pp- Vftf l&łirisssirw'- =sVVi - 'Z~U ) uiJMiwBiniwiiMiii 1 1 mu ii 'ULM'il l jumffimaai-JMn- - NAJLEPIEJ PODOBACIE SIE nawet swej małżonce z uczesa niem ujkonanni w zakładzie fi zjersk im NlMCZUK 1226 Collogo St (at Brock Avc) LE 2-31- 32 79 P 85 CZOSNEK JEST DOBRY DLA WAS SPYTAJCIE SWEGO DOKTORA LUD DROGERZYS1E ( ihiii k lost nittirnlmm rodklpm mu im pu ni m kcor tismia in nu 171 n nu kil d mis lnt il- - I'l1llis s In ni lip hi 1 iipiicllll 1 śiniku Kapsułki tault n! -- i M wMlti: z i itej główki wosnko ij i UJ skiiiid nsiiuancj formie iiirrwiiiijtHlf pciim uarloM 1 WMjst-ki- r kornMl tik" si mlKn nillnncRn Adams lirlu IVnt r iiwtcn snll oKimiilt klon uśmierza Imli- - pr? li iunii7ml( I nriirttimU Pomaca Wim iuo druii'J I iniHiiłoj kiiitie puki Ailims („irlli Pcnrlcs liiK n slic i- dls - jii nifinlln jps7tr i piiknnuii vlv ir bl (liioi Ic l ułnunU 111 l II Ji l li NA BOL GŁOWY I ŻOŁĄDKOWA NIEDYSPOZYCJE ZAŻYJE BROMO ABY MIEĆ SZYBKĄ ULGC $®fźfc PRZYJEMNY W SMAKU W BROMO- - DENTYŚCI 1' DR T L GRAHOWSKI DENTYSTA Mówi po polsku 514 Dundns St — Toronto Tol EM 8-90- 38 UIC-ł- M HttT S7D0RUK DENTYSTA Ptiymu po uprtcdnlm tetaronki poroiumlonlu 60 Ronccsvnll(i$ Toronto ST ~V 9 LV W nym Avo Tel LE 5-36- 88 41 P mw Dr Ii DENTYSTA Howard Park Ave imc Honicfiinllcs) (Jodz prjjvć 7i 7un telefon LE 1-20- 05 4DS m Dr Władysława SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd (driiRl dom od HonccvnIIc) Przyjmuje 7a Hpr7ednim tclefo nicnym pmoiimicnfcm Tolefon LE 1-4- 250 i ' ' i l l i i m i " " W I ¥' 'IM 3 wm imhii —— „Y OKULIŚCI — —i i OKULISTKI i rMk ni m i Dr Bukowsk-Bo3- r R O i WW l V Wiktoria O D prnwic]- - gabinet okiill'tyc?ny przy 274 Roncosvalloj Avcno II8 Ąl( Tlral olink St Tol LE 2-54- 93 Godziny r?yjv od rnno do wlfcńr W Roboty od 10 runo do ulrczór 378 S BR0G0WSKI 0 D„ Doclanlo oczu dorosłych dzieci Spordinlu rtc pt I)niist)wywanlu okularów 420 Ronccsvailot Avo iblJłlci llouiird Park) Tol gabinet LE 1-42- 51 Mioszk CL 9-80- 29 P h ra 470 College' Sł Ocy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich defek-tów wioku na nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku iW 1 DR TEODOR TKAGZ (Tickeit) Oficjalny Lekarz Związku Polaków Grupa 11 Gorevela Ave Tel ock @hir©practio ©linio BRACIA ŁUKOWSCY DOKTORZY CHIROPRAKTYKI Specjaliści w leczeniu artretyzmu reumatyzmu lumbago syjatyki dolegliwości muskułów i stawów ora7 zasilania normowania całego orgŁnizmu — X-Ra- y prześwietlenia oMMmmMuMnrj 1848 BLOOR TORONTO ONT RO 140' CHURCH ST CATHARINES - 'iWTlc- - -- JSgSjSJSisĄsj 3J?7-3?w-H- ic- OTrtiEk?SSfttórS' 'mmmwmsm'1 MIKOtAJA rij M Jik ZAZYVAJCIE" 117 CHIRURG W SGHWABE Bukowska U (1 OKULISTA i iilH I II'Hi "4" i i :!! 'V 'flS Jr! £2-- mii i I ii li # S j wmm iisil iBR mm MM '& i -- ii 'P? I i fli 8 nm' W P 1 l]V'hi 'W 8 śmlliHlil :5? b t&n ł fil I mmmm m iwimwi— ej Ifl' JilIa i m i B nijwiirzcMiy t P M '" l H (1'olfrpy codzlennlo ll I I Kanadzie mAlm i I zrz—i iii i — : li I [ i H : ' yiisia mś s 7 $¥'Mwnl łI Clili bl j 'tti' m m i żś- - rrj -- —i— iujj w mimtmmKww%wmmw mu inwuriiiwinn j' --i: 1 w 1 polio -9- -2259 PI I U niIf EM 8-37- 54 ttfl li 1 - iii mm ii mĘm 1 lliM Ź 5 'fi iĄ 11 I yJjMuy '' i I-- 1 Pi '' --i'- ' r ia m i ST W TEL -- Hi $$ jĘ mmmmmm I u ii i f IS i Ml ł K Pil '2 LI t 4 &mm TEL MU16T ' 5 SfHf 11! 1 fiftssmpmf rasswweosBssMBSs 39r'iis-f¥sf-3łat- ł |
Tags
Comments
Post a Comment for 000352b
