000260 |
Previous | 20 of 32 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
"v "~
r-f- —
" P rŁTTT _- -
Wpill? ~" f°~ =1
"LfH ' Ł ssnsr - i:r: i -ł!- -"- V - ' tr f
? 1
sfsssfesgsA STR 20 "ZWIĄZKOWIEC" KWIECIEŃ (Aprll) 20 — 1973 NR 3031 Jzś:2ys&&g=&z!rtt
Życzenia z Hamilton
AAAAAdkAAAkA_A — -- - JŁJŁ — _ - - r - y
frrW
Serdeczne życzenia Wesołego Alleluja
um wszysiKicii frzzays]yałcaijoąi ' i caiej roionn
Deer Real Estate Ltd
oraz
Biura połączonych przedsiębiorstw
Paul Młynarski
Incimnrp A(ronrv I tri
447 Bnrł-n- n Street Eatf Hamilton Ont U
Tel 528-007- 1 %
www + irw bJytftAA m ft a ft
Najserdeczniejsze życzenia z okazji
nadchodzących świąt Wielkiej Nocy
składa
WACŁAW R0ZENBERG
POLSKI SKLEP SPOŻYWCZY I RZEŹNICZY
107 Beach Rd Hamilton Oni
Tel 544-038- 2
WIĄZANKĘ ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH
Duchowieństwu całej Polonii i Klienteli składa
OTTAWA BOOK and
SURPLUS ST0RE
J CnorialUts in f?nvfrnment Sumlus & Books
M KARLEWICZ
Smali cnough to sell five-cen- t comics
Large enough to outfit an army
88-9- 0 Ottawa St N Hamilton Ont
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
STELLA PHOTO STUDIO
Wykonuję zdjęcia z wszystkich okazji
w kolorach i zwykle
668 Barton St E - Hamilton Ont
Tel 545-271- 0
i2Ł-- - - łjł --°- --- - — - — -- -- -- -- ri-- - '
Serdeczne życzenia Wesołych świąt Wielkanocnych
składa
BARTON-CHESTE- R PHARMACY Ltd
664 Barton St East - Hamilton Ont
(Near Sherman)
Tel 545-227- 3 527-802- 2
Ji riTV uinc nci icdv
i'-mwAiiMiniittttm- uTB
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
BEACH ROAD MEAT MARKET S
Ted KWIATKOWSKI właściciel
Polski sklep rzeźniczo-spożywcz- y
słynny z wyrobu świetnej polskiej kiełbasy
117 Beach R - Hamilton Ont
yii Tel 544-911- 1 vLVŁłsŁi ''-- wj
lwesolego Mlleluja
życzy wszystkim siooim Klientom i całej Polonii
GEORGE HAWKINS
SHELL SERVICE
Kompletna obsługa samochodowa
Wyliniowania przodów — Przystosowania
hamulcowe — Solidna obsługa
927 King St E — Hamilton 25 Ont
(blisko Sherman Ave)
Tel 549-328- 3 i 549-321- 2
v "-"T"- ~C""r"e — C i i rr-i~-i i uj__
lUeJo lego łt leluja
zasyła swej Klienteli i całej Polonii Aero Tavern
Finest Chinese Food — Char-Broile- d Steaks
650 Barton St East — Hamilton Ont K
sićZK&zBzźą
Tel 544-502- 2
--afJllrffiAtileiiStrireitti (HWUkiA
" -J-aM-nuim-"
Marek Czasnojć
Marzec na Morzu Północ-nym
niewiele różnił się od
zimowych miesięcy chyba
jedynie w ''cieplejszych po-dmuchach
wiatru czuło się
daleką zapowiedź nadciągają-cej
wiosny Komunikaty ra-diowe
z kraju obfitowały w
doniesienia o rozpoczęciu
prac polowych skowronkach
bocianach a tu zimno i na
dobitkę daleko do domu
Statki prowadziły połowy
w najróżniejszych miejscach
jedne na daleko wysuniętych
na północ pozycjach inne w
rejonie Anglii środkowej a
niektóre na wodach Skager-rak-u
gdzie spodziewano się
pierwszej koncentracji ławic
wiosennych śledzi Czas pły-nął
jednostajnie
Łowiliśmy pławnicami zesta-wem
siatek długości dwóch
kilometrów które codziennie
należało wydać za burtę i sko-ro
świt wydobyć z morza i
wytrzepać z nich śledzie
Praca była ciężka a gdy po-łowy
nie dawały pożądanych
wyników nasz wysiłek zupeł-nie
się nie opłacał
Przed samymi świętami
Wielkiej Nocy w eterze za-wrzało
Są! Są ryby! Krzy-czeli
szyprowie statków w
których sieci wpadło przesz-ło
sto beczek śledzi Statki
całą mocą maszyn pognały
na wskazane przez "szczęś-liwców"
pozycje Nam rów-nież
nic innego nie pozosta-ło
jak skierować się w re-jon
gdzie pokazały się pierw-sz- e
ławice śledzi W rybo
łówstwie jak w ''totku" —
w dużej mierze decyduje
szczęście i niezawodny "ry-backi
nos"
Atmosfera na statku popra-wiła
się w jednej chwili
' Stary" który od dłuższego
czasu do nikogo nie odzywał
się ani słowem nagle prze-mówił
Po kilkunastogodzinnym
przelocie znaleźliśmy się na
pozycji gdzie jak okiem się-gnąć
widniały sylwetki ry- backich statków Towarzyst-wo
było na wskroś między-narodowe
Żwawo uwijały się
krępe białe sylwetki norwe-skich
seynerów Ci najszyb-ciej
wykryli pierwsze ławice
śledzi i 'zanim inni rozpoczę-li
połowy większość "norwe-gów"
załadowanych "fuli"
śledziami wracała do nieda-lekich
skrytych wśród skał
portów Błyskawicznie poz-będą
sie ładunku i niehawem
znów zjawią się na łowisku
Ciężko orząc dno morza
przepływały nie opodal nas
duże trawlery sowieckie
Gdzieniegdzie widniały zie-lone
burty statków z Rostoc-k- u
i Sassnitz a między nimi
uwijały się zwinne z czupur-ni- e
rozpiętym na bezanie ża-gielkie- m małe kuterki duń-skich
rybaków ze Skagen
Hirshals czy Fryderykshaven
Płynęliśmy "pół naprzód"
nieustannie sondując i szu-kając
najlepszego miejsca na
wydanie sieci Z uwagi na
niedostateczną moc maszyny trałowanie na dużej głęboko-ści
nie miała sensu gdyż
szybkość z jaką ciągnęliśmy
włok była tak śmieszna że
śledź bez trudu umknąłby
sprzed naszych sieci Wresz-cie
na sondzie ukazały się
ponad linią dna początkowo
drobne kreseczki a w miarę
dalszej penetracji zapis za-gęszczał
się tworząc coraz to
grubsze linie Były to ławice
ryb
— Maszyna stop! — padła
komenda kapitana z mostka
W pomieszczeniach wszczął
się ruch Rybacy szykowali się
do wyjścia na pokład Morze
było niespokojne i niewiel-kie
lecz ruchliwe fale co
chwila wpadały na pokład z
sdzeusmkaemch iprzbeelzewwłaałdyniesięspłpy-o
wały szpigatami do morza
stanęliśmy w dryfie Rozpo-czął
się jak co dnia "rytuał"
wydawania pławnic
Gdy było już prawie ciem-no
ostatnie pływaki które
unoszą siatki pławnicowe
znalazły się za burtą Prze-grodziliśmy
morze wysokim
na dziesięć metrów "płotem"
o długości dwóch kilometrów
Z zapadnięciem ciemności
plankton zacznie się unosić
ku górze a wraz z nim że-rujące
śledzie które uprzed-nio
wykryła sonda nad dnem
Prosta metoda stosowana już
od dawna ale w dobie kom-puterów
i sputników -- również
skuteczna tyle że niewygod-na
i najcięższa z wszelkich
metod połowu Nie pozostało
nam nic innego jak czekać
aż śledziowe "zastępy" pow-tyka- ją
swoje głowy w oczka
naszych pławnic i z braku
"wstecznego biegu" nie bę
elkonocny połów
dą mogły wycofać sie z pu-łapki
Nam pozostało już tyl-ko
czekać na takich 'klien-tów"
żeby raniutko wybrać
pławnice i wytrząsnąć ich za-wartość
na pokład
Gdy skończyła się robota
na pokładzie wszyscy poszli
do pomieszczeń wypocząć
przed poranną harówką Je-dynie
kucharz ślęczał' nad
książką i dumał czym by tu
urozmaicić wielkanocne me-nu
Wielkanoc choć zalicza
się do wielkich świąt na mo-rzu
obchodzimy niezbyt uro-czyście
Być może sprawia to
brak atrybutów które Boże-mu
Narodzeniu dodają tyle
powagi a zarazem radości
Noc jeszcze była ciemna
gdy wachtowy chodząc od koi
do koi budził cała załogę do
wybierania pławnic Za chwi-lę
dał się słyszeć szum zapu-szczanego
agregatu Brrr!
Wzdiygali się zaspani rybacy
przystępując do nawijania
repów ej liny grubej jak ra-mię
dorosłego mężczyzny
Wreszcie pierwsze sieci zna-laz- y
się na burcie Przechy-lając
się przez reling mogli-śmy
dostrzec w czerni wody
białe gęsto rozsiane plamki
To śledzie Juz za pierwszym
szarpnięciem posypał się na
czysto wypłukane deski po-kładu
deszcze śledzi Połów
zapowiadał się obfity
Słońce stało już wysoko a
zaledwie połowę sieci mieli-śmy
już na statku Warstwa
ryb wytrzepanych z pławnic
sięgała niemal do bioder bro-dzącym
w tej masie rybakom
Trzeba było się spieszyć z za-soleniem
śledzi i czym prę-dzej
wybierać następną
częsc sieci z morzu auy mu- -
wionę ryby nie zdechły i
swoim ciężarem nie zatopiły
{ całego zestawu Harówka
trwała do wieczora Zakon- -
A Florian Śmieja
KAZIMIERZ WIERZYŃSKI
Mógłbym pamiętać Wie-rzyńskie- go
(1894—1969) ja-ko
bożyszcze wystrojonych
wytwornych pań i eleganc-kich
panów którzy w lon-dyńskim
Ognisku witali go
owacyjnie w przejeździe zza
wiekiej wody Piękna po-stawna
sylwetka wziętego
poety wabiła oko a uchu
schlebiała jego popularna
poezja urodzie życia świad-cząca
Znałem go jako medalistę
olimpijskiego który tyczka-rz- a
i dyskobolo pomieścił na
Parnasie Czytałem jego bez-troskie
wiersze i jego utwory
smutne I wzruszył mnie je-go
kufer "blachą okuty"
któremu
liryczne
czekam
mieć
kiedy żył twór-czość
jego znałem zaledwie
po łebkach będąc w
kiedy zbyt wiele nowego kłó-ci
się w zajadłej kakofonii o
obyCzaj
_
chodzi-- L
_
zachody
aby potem
własne pismo warsz-tat
i trybunę
bliższe z
tomami
nic już nie mówiąc
ich jak to
więc poezja ta
cierpliwie
było zresztą nigdy bać
że się
Wierzyński był
jaką
otaczał poetów Być
może że taka była jego
natura Mógł również
wra-żenie
jakie na
głośna
Wacława Grubińskie-g-o
słowach wy-rażających
podziw
tomik wierszy Wierzyńskie-go
"Wróble na dachu"
gb to że
był "najpierw
potem (motto
poetyckiego Na
przed swoją
sprawił mi wielką przyjem-ność
Ponieważ
na uniwersytet Notting--
czyła się
sieci
Nocą na łowisko
jeszcze więcej statków Hory-zont
jak okiem sięgnąć ja-rzył
się świateł
Praca na morzu wrzała
dzień Wielkiej Nocy
Gdy rankiem budzono nas
do wybierania statkiem rzu-cało
jak piłką Przez stalowe
burty lugrotrawlera słychać
było nieustannie
fal o poszycie Na pokładzie
sprawa również nie
Z ciemności co
chwila z szumem nadlatywa-ły
spienione wodne góry Sta-tek
rozcinał je trzymając się
dziobem na falę wyczyniał
jednak przy tym szalone sko-ki
z dziobu na rufę Przy tak
silnym wzdłużnym kołysaniu
trudno było
a cóz dopiero mówić
o wydarciu rozgniewanemu
dwóch kilometrów
sieci
Pierwsze sieci gdy pojawi-ły
się na burcie świeciły
pustkami tylko czarnych
oczkach się gala-retowate
ciała meduz Trze-ba
było je wytrzepać z sieci
Często zdarzało się że wypa-dające
cząstki meduz uderza-ły
w twarze i parzy-ły
je swoim ja-dem
— że ryb nie
ma bo przy takiej
dopiero byśmy się naszarpa-l-i
— mówił bosman
spod szczelnie
kaptura na wypeł-zające
z morza s'eci Gdy już
siatek
pod pokład zauważyliś-my
ze dalsze poz-wijały
się razem z liną repo-w- a
Do pomocy musieliśmy
użyć windy Dzięki niej metr
po metrze wydzieraliśmy mo-rzu
poplątane siatki które u- -
Londynie
rzadziej Przyjechawszy raz
wśród zimy mocno przezię-biony
odwiedziłem jak to
było w moim zwyczaju
Oficyny Poetów i Ma-larzy
mieszczącą się pod
mostu kolejowego
na Tamizie opodal stacji Wa-terlo- o
Czekała mnie miła
niespodzianka Czesław i
Bednarczykowie poeci
drukarze i Oficy-ny
zaprosili mnie na kolację
do pobliskiej restauracji pod
słynna sala koncertową Ro-y- al
Festival Hall Tam ku
mojej wielkiej radości zjawi-li
się Halina i
Wierzyńscy Pan
rozbroił mnie na samym
wstępie kiedy uściskawszy
Cała moja ojczyzna
obywatelstwa
Emigracyjne wizy
został wierny Nadal robi na mnie wrażenie jego
zaproszenie:
jesteś bez ojczyzny
Wstąp tu gdzie po
W ugornej pustce jałowizny
razem nie domu
A przecież
wieku
(Dokończene ze str 19)
łal-- 73U-C7- P Tavl lii
prawo wejścia ao jaźni Był tradycyjny religijny
to też wiek górny wiek dur-- Przede wszystkim więc czekano
lnoyjaklnroępścoiwamaniy akapprlzicyznkaojwmynmieij na „„ „„„„ „A11rt„ła
krzątaniną
przecież
uruchomić a u-trzy- mać
uniemożliwia-ły
obcowanie kolej-nymi
Wierzyńskiego
o przeży-waniu
na zasługi-wały
Musiała
poczekać Nie trze-ba
się
zdezaktualizuje
z
serdeczności
młodych
był
wdzięcznie zapawiętać
nim sa-mym
wywarła re-cenzja
witająca w
najwyższy
pamiętał za
człowiekiem
artystą" jego
debiutu)
śmiercią
przeniosłem
się
ponownym wyda-niem
przybyło
tysiącami
Nad-chodził
uderzenia
najlepiej
utrzymać równo-wagę
żywiołowi
w
przelewały
rybaków
bezlitośnie
Szczęście
pogodzie
spo-glądając
za-wiązanego
zawędro-wało
pławnice
ham bywałem w
dru-karnię
przęsłem
Kry-styna
właściciele
Kazimierz
kryjomu:
naiważnieiszY
proboszcza
i
i
białymi lnianymi serwetkami
Potem nocą wyruszano
końmi do kościoła rezurek-cje
po której proboszcz zna-czniejszych
parafian zapraszał
do na wielka-nocnego
podzielenia się
potem wreszcie ran-kiem
co wyskoczy pędzono
do domów by po długim
długotrwałym poście dopaść
końcu
Oj jedzono i
pito Odjadano z górą post cały
magnaci mieszczanie
szlachta i chłopom sądząc
po opisie Borynowego
święconego w "Chłopach" Rey
monta — niczym nie zbywa-ło
Normalnego przez
dwa a nawet trzy dni oczywiś
cie nie przyrządzano Dobrą tra
dycją staropolskich Dy- -
świątecznym i
napitkiem którego nagotowana
kładaliśmy razem z grubą re-pow- ą
liną pokładzie O
natychmiastowym rozpląty-waniu
tego galimatiasu nie
było nawet mowy Po kilku-nastu
pokład za-legały
dosłownie góry sieci
poplątanej w najwymyślniej-sze
sposoby To wina silnych
prądów morskich i nagłego
sztormu który zaskoczył nas
już po wydaniu sieci w mo-rze
Tak rozpoczął się nasz
pierwszy dzień Wielkiej No-cy
Gdy zasiadaliśmy do spóź-nionego
obiadu bolały nas
wszystkie stawy od nadmier-nego
wysiłku i szarpaniny
należało za wszelką
cenę wydobyć gdyż był to je-dyny
sprzęt łowczy jakim
dysponował nasz statek a
koszt tych sieci kształtował
się w granicach pół miliona
złotych
Wieczorem sztorm szalał w
dalszym ciągu Inne statki
nie prowadziły połowów i
sztormowały dziobem na fa-lę
Ich załogi odpoczywały
przy świątecznym stole
Sztorm był im nawet na rę-kę
gdyż nadarzyła się okazja
do wypoczynku nas dopie-ro
czekała najgorsza robota
Po posiłku ponownie wy-legliśmy
pokład Rozpo-częliśmy
oddzielanie sieci od
repowej liny Czas leciał nie-ubłaganie
Statek tańczył
sztormowej fali Nogi i ręce
odmawiały już posłuszeńst-wa
a sterta zmierzwionych
sieci jak zalegała pokład tak
zalegała Na tej benedyktyń-skiej
pracy upłynął nam rów-nież
drugi dzień świąt A i
tradycji stało się zadość Od
czasu do czasu jakiś zabłąka-ny
grzywacz wskakiwał
pokład moczył nas wszyst-kich
jednako bez wybierania
w szarży i starszeństwie
Spotkania z pisarzami
Będę
mnie oświadczył bez ogródek
że miał wprawdzie inne pla-ny
na wieczór ale
nie mógł stracić takiej oka-zji
żeby mnie osobiście po-znać
(Wymienialiśmy od
czasu do czasu listy) Tłuma-czył
że w jego wieku nie
mógł sobie pozwolić na za-przepaszczenie
nadarzającej
się szansy
Ta szlachetna wielkodusz-ność
w stosunku do młod-szych
kolegów po piórze jak-że
od "przysłowio-wej
zazdrości pisarzy Zmiar-kowawszy
do tego szybko że
ledwb mogłem mówić tak się
moją chorobą przejął że na-kazał
zostać w i u-d- ać
się do jego lekarza gwa-rantującego
murowany efekt
kuracji Po dziś dzień odczu-wam
wzruszenie na myśl o
szczerej trosce mistrza Kazi-mierza
któremu niedługo
potem nawet jego zaufany le-karz
pomóc nie zdołał
Wierzyńscy po długich la-tach
tułaczki w obu Amery-kach
wrócili do Europy aby
osiąść w Londynie otoczeni
(Dokończenie str 21)
Święcone przed laty
trzebującymi Pamiętano o
było oczywiste ale też
i o innych o sierotach we wsi
o starych sługach o ludziach
samotnych pozbawionych ro
dzin o kalekach i przejezdnych
Nigdy nie '„„'Jvrin ohłnn-- 1 Każdy musiał otrzymać świeco
łem na grupowej obroży ale 7at„vmvwał sie ne i dla każdego musiało star--
ustawiczne
znany
wielkiej
już
krótko
w
wygląda-ła
kilkanaście
Kazimierz
Paszporty
Ktokolwiek
Będziemy
godzinach
przecież
odbiegała
Londynie
służ-bie
zawsze we dworze choć czasem
i w zamożniejszych chatach' Niemniej jednak byłą Wici-chłopskic- h
świecił stół gospo- - kanoe tradycyjnym świętem na-darz- y
domu i święcone innych rodowego obżarstwa pijaństwa
mieszkańców wsi doniesione W każdym bądź razie jedzono
„™ unhiPtv koszykach z Pltn d° przesytu wszędzie tam
jeszcze
na
co
siebie obrządek
jaj-kiem
A
koń
zbyt
w
"święconki"
jedzono wtedy
Jedli
"a —
choćby
na
obiadu
domów
ło to że jadłem
na
Zestaw
A
na
na
na
i
na
co
'
gdzie można było sobie na to po-zwolić
Umiarkowanie stawało
sie cnotą tylko tam gdzie być
nią musiało
S P
7%#rirriH rr liraffrftilm I)
Bi i-dUaUBIBUl-
WUII
— - — ~ -- - - --- " - -- fc t - IS tkt rfl iii m Ai ri-- r i-
-i
"~~ Ois
Życzenia Wesołego Alleluja
składają
OKULOSKI & 0K0L0SKI i
jg 928 King St Easr - Hamilton 22 Ont fi
WESOŁEGO ALLELUJA tt
życzy loszystkim swoim Klientom i całej Polonii
tAISRf PfWWPC
i Kiivfói si
raiOOMP!
Jl IDN MPCTftR
Kompletna obsługa fotografii portrełowej Is
orszaków ślubnych oraz inne grupowe n
i indywidualne (f
724 Barton St East — Hamilton Ont 4
Tel 544-149- 0 (
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
THE BANK OF KiMAL
Załatwia wszystkie transakcje bankowości
GAGE & BARTON ST E BRANCH
Tel 547-215- 3
InJeSoicąo yylclii a
ihlacla Miiej ~Jiteiileti i całej Idolami
Culture Centrę Stenm Mh
KĄPIELE I MASAŻE
Otwarte: poniedziałki wtorki środy od 8 rano
do 1 po północy czwartki piątki soboty
od rano do 5 rano
Bruno i Eugenia KOŁODZIEJSCY
1285 Main StE — Hamilton Ont
Tel 545-445- 6
SERDECZNE ŻYCZENIA
"Wesołego Alleluja" swoim Klientom
Przyjaciołom i całej Polonii składa
BARTON MEAT PRODUCTS
K Dudziński i J Heindrich właściciele
Sklep spożywczo-mięsn- y Wędliny i Delikatesy
756 Borton St E - Hamilton Ont
Tel 545-615- 9
[[esoleao AJllelua
ZlfCZiJ
WALLYS
GIFT & NOVELTIES
BINGO SUPPLIES
Radios — Stereo Equipment — Records
245 Kenilworth N — Tel 547-711- 1
Hamilton Ontario
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
DOBIE PRO HARDWARE
"LEW" DOBBIE & "BOB" DOBBIE
Dla lepszej obsługi dwa składy w Hamilton
779 Barton St E — Tel 544-526- 1
oraz
205 James St N — Tel 527-233- 1
Aleksander Mazurek Q£$3£zź7
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
życzy
DOUGLAS - PONTIAC - BUICK - LTD
SALES and SERVICE
PONTIAC-BUIC- K -- FIRENZA CARS GMC TRUCKS
799 BARTON ST EAST - HAMILTON ONT - TEL 549-130- 1
V
obfitość nieco nas dziś przera- - !!_ (
ża dzielono się z wszystkimi po-- "cg:!
--JtfMftwfrrffr'rf 4i-'-tfu-4r-t#
lfri -- v"vs-r-#-"-:~s5- --
A_1v--A_
-f-t--'t-ł1h?-
-'-"??--%
h-- - --v A v- -' ~:ftr
n'l
I
1
l
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 20, 1973 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1973-04-20 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000995 |
Description
| Title | 000260 |
| OCR text | "v "~ r-f- — " P rŁTTT _- - Wpill? ~" f°~ =1 "LfH ' Ł ssnsr - i:r: i -ł!- -"- V - ' tr f ? 1 sfsssfesgsA STR 20 "ZWIĄZKOWIEC" KWIECIEŃ (Aprll) 20 — 1973 NR 3031 Jzś:2ys&&g=&z!rtt Życzenia z Hamilton AAAAAdkAAAkA_A — -- - JŁJŁ — _ - - r - y frrW Serdeczne życzenia Wesołego Alleluja um wszysiKicii frzzays]yałcaijoąi ' i caiej roionn Deer Real Estate Ltd oraz Biura połączonych przedsiębiorstw Paul Młynarski Incimnrp A(ronrv I tri 447 Bnrł-n- n Street Eatf Hamilton Ont U Tel 528-007- 1 % www + irw bJytftAA m ft a ft Najserdeczniejsze życzenia z okazji nadchodzących świąt Wielkiej Nocy składa WACŁAW R0ZENBERG POLSKI SKLEP SPOŻYWCZY I RZEŹNICZY 107 Beach Rd Hamilton Oni Tel 544-038- 2 WIĄZANKĘ ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH Duchowieństwu całej Polonii i Klienteli składa OTTAWA BOOK and SURPLUS ST0RE J CnorialUts in f?nvfrnment Sumlus & Books M KARLEWICZ Smali cnough to sell five-cen- t comics Large enough to outfit an army 88-9- 0 Ottawa St N Hamilton Ont WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy STELLA PHOTO STUDIO Wykonuję zdjęcia z wszystkich okazji w kolorach i zwykle 668 Barton St E - Hamilton Ont Tel 545-271- 0 i2Ł-- - - łjł --°- --- - — - — -- -- -- -- ri-- - ' Serdeczne życzenia Wesołych świąt Wielkanocnych składa BARTON-CHESTE- R PHARMACY Ltd 664 Barton St East - Hamilton Ont (Near Sherman) Tel 545-227- 3 527-802- 2 Ji riTV uinc nci icdv i'-mwAiiMiniittttm- uTB WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy BEACH ROAD MEAT MARKET S Ted KWIATKOWSKI właściciel Polski sklep rzeźniczo-spożywcz- y słynny z wyrobu świetnej polskiej kiełbasy 117 Beach R - Hamilton Ont yii Tel 544-911- 1 vLVŁłsŁi ''-- wj lwesolego Mlleluja życzy wszystkim siooim Klientom i całej Polonii GEORGE HAWKINS SHELL SERVICE Kompletna obsługa samochodowa Wyliniowania przodów — Przystosowania hamulcowe — Solidna obsługa 927 King St E — Hamilton 25 Ont (blisko Sherman Ave) Tel 549-328- 3 i 549-321- 2 v "-"T"- ~C""r"e — C i i rr-i~-i i uj__ lUeJo lego łt leluja zasyła swej Klienteli i całej Polonii Aero Tavern Finest Chinese Food — Char-Broile- d Steaks 650 Barton St East — Hamilton Ont K sićZK&zBzźą Tel 544-502- 2 --afJllrffiAtileiiStrireitti (HWUkiA " -J-aM-nuim-" Marek Czasnojć Marzec na Morzu Północ-nym niewiele różnił się od zimowych miesięcy chyba jedynie w ''cieplejszych po-dmuchach wiatru czuło się daleką zapowiedź nadciągają-cej wiosny Komunikaty ra-diowe z kraju obfitowały w doniesienia o rozpoczęciu prac polowych skowronkach bocianach a tu zimno i na dobitkę daleko do domu Statki prowadziły połowy w najróżniejszych miejscach jedne na daleko wysuniętych na północ pozycjach inne w rejonie Anglii środkowej a niektóre na wodach Skager-rak-u gdzie spodziewano się pierwszej koncentracji ławic wiosennych śledzi Czas pły-nął jednostajnie Łowiliśmy pławnicami zesta-wem siatek długości dwóch kilometrów które codziennie należało wydać za burtę i sko-ro świt wydobyć z morza i wytrzepać z nich śledzie Praca była ciężka a gdy po-łowy nie dawały pożądanych wyników nasz wysiłek zupeł-nie się nie opłacał Przed samymi świętami Wielkiej Nocy w eterze za-wrzało Są! Są ryby! Krzy-czeli szyprowie statków w których sieci wpadło przesz-ło sto beczek śledzi Statki całą mocą maszyn pognały na wskazane przez "szczęś-liwców" pozycje Nam rów-nież nic innego nie pozosta-ło jak skierować się w re-jon gdzie pokazały się pierw-sz- e ławice śledzi W rybo łówstwie jak w ''totku" — w dużej mierze decyduje szczęście i niezawodny "ry-backi nos" Atmosfera na statku popra-wiła się w jednej chwili ' Stary" który od dłuższego czasu do nikogo nie odzywał się ani słowem nagle prze-mówił Po kilkunastogodzinnym przelocie znaleźliśmy się na pozycji gdzie jak okiem się-gnąć widniały sylwetki ry- backich statków Towarzyst-wo było na wskroś między-narodowe Żwawo uwijały się krępe białe sylwetki norwe-skich seynerów Ci najszyb-ciej wykryli pierwsze ławice śledzi i 'zanim inni rozpoczę-li połowy większość "norwe-gów" załadowanych "fuli" śledziami wracała do nieda-lekich skrytych wśród skał portów Błyskawicznie poz-będą sie ładunku i niehawem znów zjawią się na łowisku Ciężko orząc dno morza przepływały nie opodal nas duże trawlery sowieckie Gdzieniegdzie widniały zie-lone burty statków z Rostoc-k- u i Sassnitz a między nimi uwijały się zwinne z czupur-ni- e rozpiętym na bezanie ża-gielkie- m małe kuterki duń-skich rybaków ze Skagen Hirshals czy Fryderykshaven Płynęliśmy "pół naprzód" nieustannie sondując i szu-kając najlepszego miejsca na wydanie sieci Z uwagi na niedostateczną moc maszyny trałowanie na dużej głęboko-ści nie miała sensu gdyż szybkość z jaką ciągnęliśmy włok była tak śmieszna że śledź bez trudu umknąłby sprzed naszych sieci Wresz-cie na sondzie ukazały się ponad linią dna początkowo drobne kreseczki a w miarę dalszej penetracji zapis za-gęszczał się tworząc coraz to grubsze linie Były to ławice ryb — Maszyna stop! — padła komenda kapitana z mostka W pomieszczeniach wszczął się ruch Rybacy szykowali się do wyjścia na pokład Morze było niespokojne i niewiel-kie lecz ruchliwe fale co chwila wpadały na pokład z sdzeusmkaemch iprzbeelzewwłaałdyniesięspłpy-o wały szpigatami do morza stanęliśmy w dryfie Rozpo-czął się jak co dnia "rytuał" wydawania pławnic Gdy było już prawie ciem-no ostatnie pływaki które unoszą siatki pławnicowe znalazły się za burtą Prze-grodziliśmy morze wysokim na dziesięć metrów "płotem" o długości dwóch kilometrów Z zapadnięciem ciemności plankton zacznie się unosić ku górze a wraz z nim że-rujące śledzie które uprzed-nio wykryła sonda nad dnem Prosta metoda stosowana już od dawna ale w dobie kom-puterów i sputników -- również skuteczna tyle że niewygod-na i najcięższa z wszelkich metod połowu Nie pozostało nam nic innego jak czekać aż śledziowe "zastępy" pow-tyka- ją swoje głowy w oczka naszych pławnic i z braku "wstecznego biegu" nie bę elkonocny połów dą mogły wycofać sie z pu-łapki Nam pozostało już tyl-ko czekać na takich 'klien-tów" żeby raniutko wybrać pławnice i wytrząsnąć ich za-wartość na pokład Gdy skończyła się robota na pokładzie wszyscy poszli do pomieszczeń wypocząć przed poranną harówką Je-dynie kucharz ślęczał' nad książką i dumał czym by tu urozmaicić wielkanocne me-nu Wielkanoc choć zalicza się do wielkich świąt na mo-rzu obchodzimy niezbyt uro-czyście Być może sprawia to brak atrybutów które Boże-mu Narodzeniu dodają tyle powagi a zarazem radości Noc jeszcze była ciemna gdy wachtowy chodząc od koi do koi budził cała załogę do wybierania pławnic Za chwi-lę dał się słyszeć szum zapu-szczanego agregatu Brrr! Wzdiygali się zaspani rybacy przystępując do nawijania repów ej liny grubej jak ra-mię dorosłego mężczyzny Wreszcie pierwsze sieci zna-laz- y się na burcie Przechy-lając się przez reling mogli-śmy dostrzec w czerni wody białe gęsto rozsiane plamki To śledzie Juz za pierwszym szarpnięciem posypał się na czysto wypłukane deski po-kładu deszcze śledzi Połów zapowiadał się obfity Słońce stało już wysoko a zaledwie połowę sieci mieli-śmy już na statku Warstwa ryb wytrzepanych z pławnic sięgała niemal do bioder bro-dzącym w tej masie rybakom Trzeba było się spieszyć z za-soleniem śledzi i czym prę-dzej wybierać następną częsc sieci z morzu auy mu- - wionę ryby nie zdechły i swoim ciężarem nie zatopiły { całego zestawu Harówka trwała do wieczora Zakon- - A Florian Śmieja KAZIMIERZ WIERZYŃSKI Mógłbym pamiętać Wie-rzyńskie- go (1894—1969) ja-ko bożyszcze wystrojonych wytwornych pań i eleganc-kich panów którzy w lon-dyńskim Ognisku witali go owacyjnie w przejeździe zza wiekiej wody Piękna po-stawna sylwetka wziętego poety wabiła oko a uchu schlebiała jego popularna poezja urodzie życia świad-cząca Znałem go jako medalistę olimpijskiego który tyczka-rz- a i dyskobolo pomieścił na Parnasie Czytałem jego bez-troskie wiersze i jego utwory smutne I wzruszył mnie je-go kufer "blachą okuty" któremu liryczne czekam mieć kiedy żył twór-czość jego znałem zaledwie po łebkach będąc w kiedy zbyt wiele nowego kłó-ci się w zajadłej kakofonii o obyCzaj _ chodzi-- L _ zachody aby potem własne pismo warsz-tat i trybunę bliższe z tomami nic już nie mówiąc ich jak to więc poezja ta cierpliwie było zresztą nigdy bać że się Wierzyński był jaką otaczał poetów Być może że taka była jego natura Mógł również wra-żenie jakie na głośna Wacława Grubińskie-g-o słowach wy-rażających podziw tomik wierszy Wierzyńskie-go "Wróble na dachu" gb to że był "najpierw potem (motto poetyckiego Na przed swoją sprawił mi wielką przyjem-ność Ponieważ na uniwersytet Notting-- czyła się sieci Nocą na łowisko jeszcze więcej statków Hory-zont jak okiem sięgnąć ja-rzył się świateł Praca na morzu wrzała dzień Wielkiej Nocy Gdy rankiem budzono nas do wybierania statkiem rzu-cało jak piłką Przez stalowe burty lugrotrawlera słychać było nieustannie fal o poszycie Na pokładzie sprawa również nie Z ciemności co chwila z szumem nadlatywa-ły spienione wodne góry Sta-tek rozcinał je trzymając się dziobem na falę wyczyniał jednak przy tym szalone sko-ki z dziobu na rufę Przy tak silnym wzdłużnym kołysaniu trudno było a cóz dopiero mówić o wydarciu rozgniewanemu dwóch kilometrów sieci Pierwsze sieci gdy pojawi-ły się na burcie świeciły pustkami tylko czarnych oczkach się gala-retowate ciała meduz Trze-ba było je wytrzepać z sieci Często zdarzało się że wypa-dające cząstki meduz uderza-ły w twarze i parzy-ły je swoim ja-dem — że ryb nie ma bo przy takiej dopiero byśmy się naszarpa-l-i — mówił bosman spod szczelnie kaptura na wypeł-zające z morza s'eci Gdy już siatek pod pokład zauważyliś-my ze dalsze poz-wijały się razem z liną repo-w- a Do pomocy musieliśmy użyć windy Dzięki niej metr po metrze wydzieraliśmy mo-rzu poplątane siatki które u- - Londynie rzadziej Przyjechawszy raz wśród zimy mocno przezię-biony odwiedziłem jak to było w moim zwyczaju Oficyny Poetów i Ma-larzy mieszczącą się pod mostu kolejowego na Tamizie opodal stacji Wa-terlo- o Czekała mnie miła niespodzianka Czesław i Bednarczykowie poeci drukarze i Oficy-ny zaprosili mnie na kolację do pobliskiej restauracji pod słynna sala koncertową Ro-y- al Festival Hall Tam ku mojej wielkiej radości zjawi-li się Halina i Wierzyńscy Pan rozbroił mnie na samym wstępie kiedy uściskawszy Cała moja ojczyzna obywatelstwa Emigracyjne wizy został wierny Nadal robi na mnie wrażenie jego zaproszenie: jesteś bez ojczyzny Wstąp tu gdzie po W ugornej pustce jałowizny razem nie domu A przecież wieku (Dokończene ze str 19) łal-- 73U-C7- P Tavl lii prawo wejścia ao jaźni Był tradycyjny religijny to też wiek górny wiek dur-- Przede wszystkim więc czekano lnoyjaklnroępścoiwamaniy akapprlzicyznkaojwmynmieij na „„ „„„„ „A11rt„ła krzątaniną przecież uruchomić a u-trzy- mać uniemożliwia-ły obcowanie kolej-nymi Wierzyńskiego o przeży-waniu na zasługi-wały Musiała poczekać Nie trze-ba się zdezaktualizuje z serdeczności młodych był wdzięcznie zapawiętać nim sa-mym wywarła re-cenzja witająca w najwyższy pamiętał za człowiekiem artystą" jego debiutu) śmiercią przeniosłem się ponownym wyda-niem przybyło tysiącami Nad-chodził uderzenia najlepiej utrzymać równo-wagę żywiołowi w przelewały rybaków bezlitośnie Szczęście pogodzie spo-glądając za-wiązanego zawędro-wało pławnice ham bywałem w dru-karnię przęsłem Kry-styna właściciele Kazimierz kryjomu: naiważnieiszY proboszcza i i białymi lnianymi serwetkami Potem nocą wyruszano końmi do kościoła rezurek-cje po której proboszcz zna-czniejszych parafian zapraszał do na wielka-nocnego podzielenia się potem wreszcie ran-kiem co wyskoczy pędzono do domów by po długim długotrwałym poście dopaść końcu Oj jedzono i pito Odjadano z górą post cały magnaci mieszczanie szlachta i chłopom sądząc po opisie Borynowego święconego w "Chłopach" Rey monta — niczym nie zbywa-ło Normalnego przez dwa a nawet trzy dni oczywiś cie nie przyrządzano Dobrą tra dycją staropolskich Dy- - świątecznym i napitkiem którego nagotowana kładaliśmy razem z grubą re-pow- ą liną pokładzie O natychmiastowym rozpląty-waniu tego galimatiasu nie było nawet mowy Po kilku-nastu pokład za-legały dosłownie góry sieci poplątanej w najwymyślniej-sze sposoby To wina silnych prądów morskich i nagłego sztormu który zaskoczył nas już po wydaniu sieci w mo-rze Tak rozpoczął się nasz pierwszy dzień Wielkiej No-cy Gdy zasiadaliśmy do spóź-nionego obiadu bolały nas wszystkie stawy od nadmier-nego wysiłku i szarpaniny należało za wszelką cenę wydobyć gdyż był to je-dyny sprzęt łowczy jakim dysponował nasz statek a koszt tych sieci kształtował się w granicach pół miliona złotych Wieczorem sztorm szalał w dalszym ciągu Inne statki nie prowadziły połowów i sztormowały dziobem na fa-lę Ich załogi odpoczywały przy świątecznym stole Sztorm był im nawet na rę-kę gdyż nadarzyła się okazja do wypoczynku nas dopie-ro czekała najgorsza robota Po posiłku ponownie wy-legliśmy pokład Rozpo-częliśmy oddzielanie sieci od repowej liny Czas leciał nie-ubłaganie Statek tańczył sztormowej fali Nogi i ręce odmawiały już posłuszeńst-wa a sterta zmierzwionych sieci jak zalegała pokład tak zalegała Na tej benedyktyń-skiej pracy upłynął nam rów-nież drugi dzień świąt A i tradycji stało się zadość Od czasu do czasu jakiś zabłąka-ny grzywacz wskakiwał pokład moczył nas wszyst-kich jednako bez wybierania w szarży i starszeństwie Spotkania z pisarzami Będę mnie oświadczył bez ogródek że miał wprawdzie inne pla-ny na wieczór ale nie mógł stracić takiej oka-zji żeby mnie osobiście po-znać (Wymienialiśmy od czasu do czasu listy) Tłuma-czył że w jego wieku nie mógł sobie pozwolić na za-przepaszczenie nadarzającej się szansy Ta szlachetna wielkodusz-ność w stosunku do młod-szych kolegów po piórze jak-że od "przysłowio-wej zazdrości pisarzy Zmiar-kowawszy do tego szybko że ledwb mogłem mówić tak się moją chorobą przejął że na-kazał zostać w i u-d- ać się do jego lekarza gwa-rantującego murowany efekt kuracji Po dziś dzień odczu-wam wzruszenie na myśl o szczerej trosce mistrza Kazi-mierza któremu niedługo potem nawet jego zaufany le-karz pomóc nie zdołał Wierzyńscy po długich la-tach tułaczki w obu Amery-kach wrócili do Europy aby osiąść w Londynie otoczeni (Dokończenie str 21) Święcone przed laty trzebującymi Pamiętano o było oczywiste ale też i o innych o sierotach we wsi o starych sługach o ludziach samotnych pozbawionych ro dzin o kalekach i przejezdnych Nigdy nie '„„'Jvrin ohłnn-- 1 Każdy musiał otrzymać świeco łem na grupowej obroży ale 7at„vmvwał sie ne i dla każdego musiało star-- ustawiczne znany wielkiej już krótko w wygląda-ła kilkanaście Kazimierz Paszporty Ktokolwiek Będziemy godzinach przecież odbiegała Londynie służ-bie zawsze we dworze choć czasem i w zamożniejszych chatach' Niemniej jednak byłą Wici-chłopskic- h świecił stół gospo- - kanoe tradycyjnym świętem na-darz- y domu i święcone innych rodowego obżarstwa pijaństwa mieszkańców wsi doniesione W każdym bądź razie jedzono „™ unhiPtv koszykach z Pltn d° przesytu wszędzie tam jeszcze na co siebie obrządek jaj-kiem A koń zbyt w "święconki" jedzono wtedy Jedli "a — choćby na obiadu domów ło to że jadłem na Zestaw A na na na i na co ' gdzie można było sobie na to po-zwolić Umiarkowanie stawało sie cnotą tylko tam gdzie być nią musiało S P 7%#rirriH rr liraffrftilm I) Bi i-dUaUBIBUl- WUII — - — ~ -- - - --- " - -- fc t - IS tkt rfl iii m Ai ri-- r i- -i "~~ Ois Życzenia Wesołego Alleluja składają OKULOSKI & 0K0L0SKI i jg 928 King St Easr - Hamilton 22 Ont fi WESOŁEGO ALLELUJA tt życzy loszystkim swoim Klientom i całej Polonii tAISRf PfWWPC i Kiivfói si raiOOMP! Jl IDN MPCTftR Kompletna obsługa fotografii portrełowej Is orszaków ślubnych oraz inne grupowe n i indywidualne (f 724 Barton St East — Hamilton Ont 4 Tel 544-149- 0 ( RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy THE BANK OF KiMAL Załatwia wszystkie transakcje bankowości GAGE & BARTON ST E BRANCH Tel 547-215- 3 InJeSoicąo yylclii a ihlacla Miiej ~Jiteiileti i całej Idolami Culture Centrę Stenm Mh KĄPIELE I MASAŻE Otwarte: poniedziałki wtorki środy od 8 rano do 1 po północy czwartki piątki soboty od rano do 5 rano Bruno i Eugenia KOŁODZIEJSCY 1285 Main StE — Hamilton Ont Tel 545-445- 6 SERDECZNE ŻYCZENIA "Wesołego Alleluja" swoim Klientom Przyjaciołom i całej Polonii składa BARTON MEAT PRODUCTS K Dudziński i J Heindrich właściciele Sklep spożywczo-mięsn- y Wędliny i Delikatesy 756 Borton St E - Hamilton Ont Tel 545-615- 9 [[esoleao AJllelua ZlfCZiJ WALLYS GIFT & NOVELTIES BINGO SUPPLIES Radios — Stereo Equipment — Records 245 Kenilworth N — Tel 547-711- 1 Hamilton Ontario WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy DOBIE PRO HARDWARE "LEW" DOBBIE & "BOB" DOBBIE Dla lepszej obsługi dwa składy w Hamilton 779 Barton St E — Tel 544-526- 1 oraz 205 James St N — Tel 527-233- 1 Aleksander Mazurek Q£$3£zź7 RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH życzy DOUGLAS - PONTIAC - BUICK - LTD SALES and SERVICE PONTIAC-BUIC- K -- FIRENZA CARS GMC TRUCKS 799 BARTON ST EAST - HAMILTON ONT - TEL 549-130- 1 V obfitość nieco nas dziś przera- - !!_ ( ża dzielono się z wszystkimi po-- "cg:! --JtfMftwfrrffr'rf 4i-'-tfu-4r-t# lfri -- v"vs-r-#-"-:~s5- -- A_1v--A_ -f-t--'t-ł1h?- -'-"??--% h-- - --v A v- -' ~:ftr n'l I 1 l |
Tags
Comments
Post a Comment for 000260
