000120b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
wn-- "K'- -
Press
wiesz
jjz weź kilo na zapas
jjeii xun
i
a
'ftV- - -- r A4si-- ' KT" łf rm !' tt 4 WIł4" "?Vi flb 'vs 7 r _ Sf
O m mi rJl jA'! 1
'!& ŁwiyJ : 3r ? ' j' 'fj m
'V # i
ńVjSiS L ?' ?i' ? V
- 5 '"}t '14 tó 4
'"Li i: t
KWIECIEŃ Sobota 11 — 1959 STR M
sjaW Maria
by Alliance
aie ile Ingvar potrafi
SKręuia nu uuwumi I posłusznie
'
odwTÓcila się i wbiła oczy w
i kilkunastu lam guzie
Tik KlaCH SIC jasiuawy yauiai
' odbfic_i_e„iAi nunuciH---- i u Halpi 70 w - — - cip KrUMMK ~j
Odengatan niski ciemny nurt su- -
limuzyn
A mamo
x n
prędKO — zuunutiid aic d- -
nie trwał i ćwierć
już odważone
jt — jeszcze w rezerwie sprzącz- -
z lej re- -
:i przed gdy zajrzy
ni czy on tam jest Zaj- -
chwale
i na
ijoff I —
"albo nie był tu albo się
02EUI gUilca na juiajc i_guŁic
jak morze
Gdzie?
i i
wje takie
dzień i nocą
o ale tam mię-- a
tymi
a j on uyi
na i się do
aa — — po--
[M Ewa i
fa do do
okoju o
i i
iami nad
a się na
jak
u4a
z że że
przy
)
i na
z do
obok okna
tjch było za mało I
w oknie juz nie
Jo )
im
i — co pu- -
Hłasko
nferf mm
l£rj£&mk m
-- JłlXr"1l!Vf
'ZWIĄZKOWIEC
Saliński
UTRO 0 SIO
Copyright Polish
KroKOW
odwróconego
"sprawunek
costanowHa sicorzysiac
"Fnseur"
jeszcze
bezceremonialnie
Srebrny nikiel okuciacnfo- -
gotanie luster śnieżny fartuch
kącie fryzjera nikogo
ogolił
iwolbnymim Sztok- -
dlaczego przeklęta pamięć
rzeczy:
głodna nienasycona
ustach PMka
ustami była przez cały
oiareia nieuomysi- -
sthodzie słońca ciocia nareszcie
werandzie zabrała
"Podleję begonie
złapała dzbanek pędem
studni Okrążyła domek
Bertka Siedział oparty
śledził szczęśliwymi łobuzer
śmiganie szczygłów
jabłonką Wspięła pal-imał- a
odurzona smaczne
pachnące tytoniem Zdoby-naścl- e
oocałunków gwałtownie
tfe lękiem ciotka widzi jeszcze studni Polecia- -
zaczerpnęła wody przybiegła
wandę naoślep chlusnęła
Pobiegła powrotem stud-przebie- c
Bertkowego
osłupiała:
było Zdążył
drugiego pokoju
samym uczuciem niedosytu
rozpaczy wtedy przed
Sttffs?fsra%sg
kek
(April)
"unseur"
CMENTARZE
by "Kultura"
m--f miedzy murami tego miasta
łojdom do którego wrócę — inny
7 na prawo lewo wschód lub
'jest miejsce mojej pracy gdzie
waz — mny dookoła mnie są
'torym iestem nhrv ktn tn
fol? — Długotrwałe huczne okla- - lpadek was zdemaskował Powie- -
ie to co myślicie nanrawde
!em na 'Komisariacie I nip mam
odwagi oowtórzvć toeo en mó- -
lam --— plncu nhllr7flni!i nn wt
ciście tam — ktoś zaklaskał po-- : W Wściekłości i oburzenia:
snuje to w co wierzymy wszyscy
uucy ubcy Mv małpów?
o kapitalizm bvła nędza
sie towarzysze: dlaczego "Sam- -
wjrna Korei — napalmem Gdyby
POładek — tkwilihvśpip w&rAA nac- - swoją czarną robotę — były
Ji" UIIcer towarzysz partyjny I
J wieK imieniem Lenin Kto
"JKlUCZeniem fmurir™c7 Knwnl
'£Parti'i niech podniesie legityma- - wwarzyszu KowaisKi —
WyjdŻcip niofTnnr9 "CntvKo''9
?es' a Potem — ™? rń? nn małn
Iyałpów Oddajcie legitymację!
' urzadzaicie Mariańskich
'Kffly że nnlri: -- : i i
-- przypadek pouczy nas towa- -
J UIA111 naszego życia w każdej ffriny oye czujni: tego wyma- -
v la te?o uczy nas wielki
'0 a ial-7-o iłi
kaczym? Jutro zaczynamy"
Wlł Sie — Vr„1„ł j„i:a -- „
lakl duzy nłacze
ł£jlMpełnBy 5ie wyJy
'ittiirn gl0S Icn Smał gazies
tr n!rm niebem Przejechał za-aś- Sn " WI7asku' lramwai- - Neon
IX
#
lpr--7
sŁ10'3-1-' umarła wkilka lysoi--
Irtilac? kiedy powrócił
mvi' $nz całv czas rade sama
Łsszi -- nJa-C m'erć do jeeopowro-ii- ł Jii }? z synem i syn --uuoiaj córka — Elżbieta
_
6 I
stym oknem Bertka — przeszła teraz
całą Odengatan jak odurzona Ocknęła
się na szczęk otwieranej przez Tinę fur-ty
do ogrodu przy Jarlsgatan siedem-dziesiąt
trzy
Po żwirze alejki już chrobotał ku
nim podeszwami tocząc się przebierał
nóżkami i zacierał ręce pokrzykując ra- dośnie — Ingvar
i się dla mnie
Tiny pod
uiegia KiiKa KroKow ao Jngvara i
ku niemu ręce Rozwarł ramio-na
Tinę i
głośno ją w czoło
zaraz i równie szybko
się z Ewą w czoło głośne i
— ot właśnie po
w
czasach się w duchu do łez
tej formy
a potem w na
nią zwracać uwagę) — dla-czego
tak późno co się stało gdzie by-ły
jak się czują co nowego jak zdro-wie
czy nie było jakich czy
czy Ewo czek
w czy Tino Arno Bjord
weźmie udział w meczu czy
Ewo byłaś w Eberle — w spra-wie
tej willi czy Tino tak
późno gdzie były co się stało prze-cież
Szły obie obok siebie alejką ku ta-rasowi
to z tej to z tamtej
strony że się do
Ewy z należy mówić
i i ją
zdań z ledwie mogła
sens z ręki Tiny z
i z nią
ale zaraz zawrócił
ny Tak zemo- -
raz w życiu nie był w domu aż całe
dwa
Znów od nowa — nie zastał
je w domu?
— w —
mówiła Ewa idąc — mi że
pociąg z o ósmej
pięć — na
— minut na drogę z
dworca A byłam pewna że
gdzieś po
drodze na wodę
— A ja właśnie o Źle
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone Copyright 1958 Paryż
od
k„ł'
ludżmi
w°3ny
córka:
bo
torbę
biurze
13 mi
M
— —
miał lat cztery Elżbieta by-ła
od niego młodsza dwa ma-łe
pokoje w nowym osiedlu Kiedy
dnia po wró-cił
do domu zastał wraz z jej
— byli oboje
i radośni sobie iż
się zaraz po —
razem
— Jest coś na —
Stal na środku nie
zdjął ni
_
— ci coś —
Elżbieta Wstała była dorodna
na nią
nieraz ze serca miał uczucie
że patrzy na tę kobietę z którą przezy
i „ no4icrc7o chwilo
obok
iak okazy — obie
nrzez całe życie —
ci — Elżbieta —
Mogę ci ieszcze zrobić —
do kuchni siedział sztyw-no
na krześle
— No —
man: czarny krępy o
oczach — Co —
Roman
"latrem osemy j
mu wie-le
na tępe z miłości oczy swej
córki I
— Każdv ma swoje —
i umilkł
go słów
— Bystro to teść — rzekł
Roman — A dzisiaj
oblali
s'ię
— - wi-na
—
He he he po
— Chwała Bogu
r — Co? v- -
— Boga
— Zna chyba
fater że religia- - to
dla mas Tak? -
— Tak
A to
w biurze bo pociąg jest
i o
Weszli na taras Przez szeroko
drzwi do widać było
jak się dookoła stołu
talerzy
obrus
W paliła się narazie
jedna i w jej
świetle' obrusa aż raziła oczy
swą białością
— Widzisz mamo —
Tina z w głosie —
ci że Ingvar będzie
— Ach nic się stało! Mój Boże
tyle hałasu o nic dokładnie
o której a
nie tak ni w pięć ni w —
do Tiny po polsku
na progu i oczami po
stole — nagle
do
Co twoja matka mówi? — zanie
radosnym piskpioemwitania zmPiieerswzasłzya się zjpokoił i zamrugał bezradnie Ewuniu")
wy- ciągnęła
niedźwiedziowato zagarnął
cmoknął Odskoczył
i przywitał
Pocałunki
siarczyste szwedzku
(Spoczątku narzeczeńskich gdyńskich
zaśmiewała
ubawiona cudzoziemskością po- witania Szwecji przestała
Pokrzykiwał
przykrości
tęskniły zrealizowałaś
Riksbanku
jutrzejszym
wreszcie
Dlaczego
depesza
Zabiegał
Zapomniał zwracając
pytaniami wolniej
wyraźniej zasypywał potokiem
których wyłuskać
Wyszarpnął
pomarańczami pogalopował na-przód
zemocjonowa- -
podniecony szwargocący
cjonowany powrotem jakgdyby pierwszy
tygodnie
dlaczego
Pytałam informacji
powiedziano
Norrkoping przychodzi
dwadzieścia (zerknęła zega-rek)
Dwadzieścia
jeszcze
zmęczony podróżą wstąpisz
mineralną
siódmej cię
I
Mikołaj wspaniale piękny chłopak
dwadzieścia
Zajmowali
Fran-ciszek
następnego zebraniu
Elżbietę
narzeczonym Romanem
roześmiani planowali
pobiorą studiach studio-wali
kolację? zapytał
Franciszek pokoju
płaszcza kapelusza
Odgrzeję powiedziała
wysoka
płowowłosa Franciszek patrzył
skurczem
Hwurlzieścia
wvf?'ladałv zdrowia
kwękały Odgrzeję
makaronu powiedziała
jajecznice
Franciszek
teściulek powiedział
chłopak ognistych
Zmartwionko?
Franciszka "teściulkiem'J
nie-przystępny
Franciszek wybaczał
patrząc
zmartwienia
powiedział natychmiast przy-gniotła
głupota własnych
zauważył
myśmy Elżbietą
egzamin
Franciszek
Naprawdę?
Naprawdę Wypiliśmy butelkę
egzaminu
Odetchnął
Chwalić
Pojęcie metafizyczne
powiedzenie
powiedział?
poinformowano
siódmej
jadalni Birgitte
krzątała Szeregi
filiżanek kubków szklanek kie-lichów
śnieżny śnieżny fartuszek
Birgitty żyrandolu
żarówka seledynowym
śnieżność
powiedziała
wyrzutem mówiłam
niezadowolony
Niechby
podał' godzinie przyjedzie
dziesięć po-wiedziała
Przystanęła
powiodła pokoju
Birgiccie Ingvarze i stra-szliwie
zniechęcona wszystkiego
powiekami — Tino co?
— Mama mówi że nie wiedziała o
pociągu o siódmej i bardzo ciebie prze-prasza
Birgitto jeść!
— Siadajcie — powiedziała do
Tiny i Ingvara — Ja przebiorę się tyl-ko
Ingyarze zaczynajcie bezemnie Je-steś
napewno bardzo głodny
Nie patrząc przeszła do salonu W
drzwiach rozminęła się z Birgittą
— Birgitto dla mnie proszę bardzo
mocnej kawy Za chwilę wracam
Potknęła się o rog dywanu w napół
ciemnym salonie zawadziła o krzesło
W następnym pokoju palarni i bibliote-ce
Ingyara było zupełnie ciemno gdyż
Birgitla już zaciągnęła story na noc W
mroku nasyconym nigdy nie wywietrzał-ny- m
zapachem cygar przystanęła i przy-cisnęła
ręce do piersi jak skamieniała
na
Nie wiedziała sama — skąd ta ska-mieniałość?
Pod powiekami miała tyle
blasków i świateł kolorów i barw wy-garniętych
ulic ale jak skamieniała
patrzyła na obraz zagarnięty pod powie-ki
przed chwilą zaledwie: elegancki kry-ształowy
i śnieżny stół Przeraźliwie zim-ny
lodowaty obraz: stół rodzinny Nie
stół lecz lśniąca bryła lodu podkre-ślona
odblaskami kryształów mroźnym
iskrzeniem Stół rodzinny
cały w soplach lodu w połyskach srebra
niepokalanie czysty Patrzyła jak ska-mieniała
Wybuchy śmiechu w jadalni Wysoki
tenorek Ingyara i po kobiecemu dźwięcz-ny
cudzoziemski śmiech Tiny Lekkie
dzwonienie porcelany Dźwięczne echo
w mroku wielkich pokojów: — Birgitto!
Jeść! Prędzej! t Patrzyła jak skamieniała nie
powiek bo
Bo zobaczyła mały stolik pokryty ce-ratą
w drobne różyczki Zaciszne ciepło
od pieca kuchennego i sapiący imbryk
na płycie Okrągłe bułki od Suchodol- -
— Jestem zmęczony — powiedział
cicho Franciszek — Daj mi spokój
Romku
— po nie pamięta To
fatalnie ileż pomyłek można popełnić
kiedy zaczyna szwankować pamięć O pa-mięci
pisał Lenin kiedy dono-sił
w liście swemu przyjacielowi że po-trzeba
mu pieniędzy na spędzenie płodu
Franciszek otworzył szeroko oczy
— Roman cóż ty wygadujesz? — po-wiedział
— Gdzież to jest napisane
Roman zdziwił się
— Nie przypomina sobie ojciec?
— Nie
— Ejże
— Doprawdy nie
Roman załamał ręce
— To przecież niemożliwe
— Daję ci słowo honoru
Roman się triumfalnie
— Oczywiście że to nieprawda —
rzekł — Chciałem tylko sprawdzić czy
ojciec da się nabrać na te bzdury
Mówił coś jeszcze bardzo szybko i
głośno dobitnie i sztywno — dużo dzia-łał
społecznie na terenie swojej uczelni
i kiedy mówił do jednego człowieka czy-nił
tocw taki sposób jak przema-wiał
do miliona Cienie jego gwałtow-nych
rąk biegały suficie Franciszek
nie słyszał — patrzył na niego spod
lat temu między Elżbieta a nikt zmrużonych powiek i choć nie było jej
nie potrafiłby donatrzeć się różnicy obie w pokoju widział ciemnej twarzy
Wy-szła
Ro:
tam?
nazywał
"staruszkiem"
z
poruszył
zdaniu
kto
otwar-te
nie
Ewa
chwilę
z
diamentów
podno-sząc
Ojciec
genialnie
zaśmiał
gdyby
'po
matką
Romana surową i czystą twarz Elżbiety
"Więc to lak — pomyślał — Ten mały
czarny żuczek i ty — spokojna jasna i
czysta Twój spokój i jego nachalna
gwałtowność on rozwiązuje ci wszystkie
sprawy w ciągu sekundy te z którymi
ty sama porałabyś się tygodniami Wszy-stko'
ci potrafi "wytłumaczyć i wszystko
się zgadza jak w tabliczce mnożenia Jest
twoim błaznem i czarodziejem ty mała
myślisz źe o kochasz Jak wy wygląda-cie
w takiej chwili — ten rozszczekany
karzeł i ty?"
— Elżbieta — syknął — Spieszy
mi się
i Weszła po chwili do pokoju niosąc na
tacy dymiący talerz
% S-- Ty i Mikołaj myślicie że to się
wszystko samo robi — rzekła — Albo
mamdo pomo'cy w kuchni tuzin krasno-ludków
— Tuzin' nie ale jed — zaczął
Franciszek i ugryzł się w jeżyk Kiedy
znów przypomniał sobie że Elżbieta jest
dorosła i nie musi się go pytać i radzić
w wielu sprawach życia nie mógł pa
trzeć na nią i na Romana kiedy byli
razem f L— Co?
'— Nic gorące Kiedy przyjdzie M-ikołaj?
Spojrzała na zegar
— Powinien już być i
H
skiej cukiernica z widoczkiem Sukien-nic
i złotymi literkami: "Pamiątka z Kra-kowa"
Wyszczerbiony nóż którym tak
świetnie krajało się kiełbasę gdyż był
najostrzejszy Olśniewający błysk "zębów
Bertka w rozchyleniu smacznych moc-nych
ust Głos cioci Feli: — "Smakuje
tym razem panie Bertku?" — "Fenome-nalna
kiełbasa najmilsza ciociu Felicjo
Gdzie pani taką wytrzasnęła?" Na stoli-ku
mały budzik wskazuje godzinę dzie-wiątą
— "Czy pije pan herbatę teraz
czy zanieść do pokoju na noc panie
Bertku?" — "Na noc panno Ewuniu
jeśli pani tak łaskawa Tylko gorzką bez cukru" (Nakrywa dłonią cukiernicę)
I krótki jak błyskawica figlarny błysk
spojrzenia ku Ewie spod przymrużonych
powiek Wiedzą oboje co to znaczy: gorz-ka
herbata Tylko gorzką herbatą moż-na
ostudzić spalone pocałunkami wargi
o świcie'— "Daj jeszcze pół łyczka
Bertku kochany" — "Weź tylko zostaw
Okrzyki Ingvar ćwierć łyczka Wsta
głośno
opium
prostu
je z zyaelka i wolno nalewa najmocniej-szą
herbatę na noc do kubka Kubek
jest już pełen po brzegi ale najostroż-nie- j
dolewa jeszcze ćwierć łyczka
śmiech Tiny poprzez pokoje — jak
dźwięczne górskie echo Szklany śmiech
odbija się od lodowatej pustyni stołu w
domu przy Jarlsgatan siedemdziesiąt
trzy Tak! Żadnych złudzeń: po tamtej
kieleckiej płycie kuchennej z sapiącym
imbrykiem pozostał jedyny ślad na zie-mi
— kikut komina jak żałosny obelisk
To śmiech Tiny jej córki i żadnych
złudzeń: To Sztokholm
Ruszyła gwałtownie naprzód z rozma-chem
otwierając drzwi do sypialni Nie
zapalając światła szła ku otwartemu
oknu za którym smużyły się łuny Sztok-holmu
a gwiazdy były ledwie widoczne
nieżywe nie kieleckie
— Nie roztkliwiać się! — usiłowała
przywołać się do przytomności — Nie
roztkliwiać się! Przecież zobaczę go ju-tro
o siódmej a muszę być spokojna i
pogodna jakgdyby nigdy nic Ciekawe
czy on pamięta te cukiernicę?
Zachłysnęła się płaczem
Zachłysnęła się i z wyciągniętymi rę-kami
szła naoślep ku oknu Oparła dło-nie
na parapecie obsunęła się na kola-na
i tak klęcząc płakała zaciskając zęby
Zaczerpnęła tchu aby się opanować ale
nie pomogło nic Płakała bezgłośnie
spazmatycznym skurczem krtani zmiaż-dżona
obezwadniającą niemocą ulgą i
rozpaczą Stało się to co powinno było
stać się tam na rogu Odengatan i Svea-we- g
gdy po raz pierwszy po szesnastu
latach spojrzała w jego oczy żywe kie-leckie
niezmienione nic To wtedy trze-ba
było runąć na kolana czołem o kra-wężnik
chodnika i wstrząsnąć się takim
jak teraz wstrząsem Ale nic Nic nie
dała poznać po sobie rozmawiała nawet
zupełnie spokojnie jak z dobrym zna-jomym
lokatorem cioci Feli
— Zawsze się spóźnia
— Zawsze
Franciszek wiedział że Mikołaj i Ro-man
nie znoszą się nawzajem Ilekroć
chciał pozbyć się Romana zaczynał mó-wić
o Mikołaju: skutek był natychmiasto-wy
Tym razem także mierzył dobrze
Roman zaczął kręcić sio po pokoju wre-szcie
oświadczył że mu się śpieszy i że
przyjdzie jutro Długo żegnali się z El-żbietą
w przedpokoju Roman zdążył jesz-cze
powiedzieć kilKa ra?y "Czołem teś-ciulk-u"
wreszcie trzasnęły drzwi i Fran-ciszek
odetchnął Elżbieta wróciła do po-koju
— Nie lubię go — powiedział
Skinęła głową
— Wiem
— Przykro mi
— Mnie także Ale rozumiesz to
chyba
— Staram się
Uśmiechnęła się skąpo: — Jesteś
wspaniały
— Czy możesz mi na coś odpowie-dzieć
szczerze? Z całą szczerością na ja-ką
cię stać?
— Postaram się t
— Chcę żebyś powiedziała: tak lub
— nie
— Tak
— Ty go kochasz?
— Wiesz przecież
— Bardzo?
— Najsilniej jak potrafię
— Jesteś tego pewna?
Jasne jej oczy wypełniły się światłem
— Tak — rzekła
Chciał zapytać o wszystko w ich wza-jemnym
stosunku lecz sam zawstydził
sie nagle tego "Po co prowadzę z nią
takie rozmowy? — pomyślał ze złością
— Boję się po prostu czy co? To ja jej
a nie ona mnie powinienem wszystko
powiedzieć Nie do diabła powiem jej
od razu" Odłożył widelec i już otwie-rał
usta lecz ona pierwsza przemówiła
— Domyślasz się przecież wszyst-kiego?
— Czego?
Spojrzała na niego uważnie
— Ty wiesz wszystko — rzekła
Uczuł jakby lód w żołądku
— No? — zapytał odwracając głowę
Zląkł się nagle że ona powie coś co
będzie po prostu źle brzmiało że jest
zbyt młoda aby mu powiedzieć wszystko
jasno i dobrze i ze użyje jakiegoś zł ego
sformułowania które po będzie potem
prześladować przez lata Sam zaczął mó-wić:
— Ja 'wiem to' jedyny człowiek
" — Nie jedyny — rzekła — Jest już
ten drugi
— Zakochałaś się?
Szarpnął się ku 'niej i zobaczył jej
spokojny zwycięski jakby uśmiech
llllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll!
mWam wtmm4 fi ni irfiiN
LEKI — WSZELKIE RECEPTY
DORADCA MEDYCZNY
KUPONY PEKAO
Rb u
a i g
łB dal
Na towar I pie-niądze
bez cła
Wszelkie
Paczki Dary
Tel EM 4-55-
74
81 1 Queen St W Toronto Ont
23P imiiiiimiiiiiiiimiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiii
BIURO TŁUmńCZtH #Dr lur
Paszporty
itd
—
57 QUEEN ST W - EM 8-94-
30
(koło Bay) pok 308 Toronto
CZOSNEK JEST
DOBRY DLA WAS '
SPYTAJCIE SWEGO DOKTORA
LUB APTEKARZA
Czosnek Jest naturalnym rfrodklem
antyseptycznsm który usuwa za-nieczyszczenia
krwi Adams Garllc
Pearles są to małe bez zapachu
I smaku kapsułki zawierające czy- sty wyclqg z całej główki czosnko-wej
1 w tej skondensowanej formie
otrzymujecie pełna wartość 1 wszyst-kie
korzyści tego środka roślinnego
Adams Garllc Pearles zawiera Sali-cjlaml- de który uśmierza bóle przy
reumatyzmie 1 artretyzmte Pomaga
Wam czuć się zdrowiej I mocniej
Kupcie paczkę Adams Garllc Pearles
tak Jak tyslqce Juz uczyniło Jeszcze
dziś a przekonacie sic ze będziecie
zadowoleni żeście je zażyli 27-P-3- 1
DENTYŚCI
DR T L GRANOWSKI
DENTYSTA CHIRURG
Mówi po polsku
514 Dundas St W — Toronto
Tcl EM 8-90-
38
1 P
DR W W SYDORUK
DENTYSTA
Przymue po uprzednim telefonicz-nym
porozumieniu
80 Roncesvalles Ave„ Toronto
Tel LE 5-36-
88
l 1P
Dr Władysław
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
(drugi dom od Koncesvalles)
Przyj-nuj- e za uprzednim tclefo-- r "znym poro7umieniera
Telefon LE 1-4-
250 8
Lunsky
WA 1-3- 924
Ave —
v Długoletnia gwarancja
WIELKA
WYPRZEDAŻ
FUTER
Bogaty wy-bór-
najnow-szych'
modeli
futer po ce-nach
bezkonku-rencyjnych
Łatwe i dłu-goterminowe
spłaty
Roncesvalles
Kki'
-- łSV"
8'Vi#'
Dwa sklepy do Waszej dyspozycji
Firma nasza shity Polakom od 34 lat
PRINCESS
Fashion Furs
506 Queen St W EM 3-88- 84
750 Yonge St WA 1-8-
971 p
Popierajcie firmy które się
ogłaszają w "Związkowcu"
OKULIŚCI
OKULISTA
S BROGOWSKI 0 D
Badinlł oczu dorosłych dziad
recept
Dopasowywanie okularów
420 Roncesvallei Ava
(blisko Howard Park)
Ttl gabinet LE 1-42-
51 Mlesik CL 9-80-
29 P
OKULISTKI
Br Bukowska-Bejnt- r O D
Wiktoria Bukowska O D
prowadzą nowoczesny gablntt
okulistyczny przy
27 RoncetvalUs Avnue
obok Geoffrey St
Tel LE 2-549- 3-
Godziny przyjęć: codziennie od 10
rano do U wieczór W soboty od
10 rano do 4 po poi 1 S
OKULISTKA
J T Szydłowska
OD FBOA
Badanie oczu dobieranie szkieł
codziennie od 10 rano do 7 wlecz
w soboty do 5 wieczór w Innych
godzinach za uprzednim
1063 Bloor St West LE 2-87-
93
(róg Havclock) "--P
DLA ZABEZPIECZENIA
WASZYCH OCZU ZEISS
Punkłal
szkła do okularów
już di nabycia w Kanadzie
Pytajcie o nic u Waszego
specjalisty od ociu
5&J College St
Oczy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich deiek
tów wzroku na nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku
DR TEODOR TKACZ (Ticketł)
Oficjalny Lekarz Grupy 1-- ej
Związku Polaków w Krtnadzie
11 GorevaIe
Sporządzanie
porozu-mieniem
Luck Chiropracłic Clinic
BRACIA ŁUKOWSCY
DOKTORZY CHIROPRAKTYKI
Specjaliści w leczeniu artretyzmu reumatyzmu
polio lumbago syjatyki dolegliwości muskułów
i stawów oraz zasilania i normowania catego
orgŁnizmu — X-Ra- y prześwietlenia
I
I
I —
8-37- 54 r
1848 BLOOR ST W TORONTO ONT — TEL RO 9-22- 59
140 CHURCH ST ST CATHARINES
fu
Okulista
Mrei
4-31- 61
APTEKA GARBIAITA
Właściciel Tadeusz Gardian
Najstarsza polska apteka w Toronto
Wykonujemy recepty ze wszystkich1 krajów
Zamówienia wysyłamy natychmiast
Piłzcie telefonujcie lub zgłaszajcie osobiście
Popierajcie polską aptekę
WYSYŁAMY WSZELKIE LEKARSTWA DO POLSKI
I INNYCH KRAJÓW EUROPY ORAZ DO USSR
297 Ave
TORONTOONT
M G Skin Oinłmenł
470
Tel EM
TEL MU
się
Tel LE 6-30- 03
S-- P
uwaga i uwagai
"Skórną maić" najnowszego patentu M C używa się do leczenia schorzeń
ostrych I chronicznych 'oraz wszelkiego ' rodzaju egzem'1 UszajówJak ró-wnież
podobnych schorzeń skórnych Skórne choroby' Jak egzema liszaje
wysypki skórne które niepokoją I meczą ludzi czasem całymi latami ustę-pują
szybko po użyciu powyższej mafcl "MC 6kln'Olntment" — Cena"
z przesyłka pocztowa $250 ""
_
- -
Maić tę wyrabia Mrs M CzullAśkl wytwórnia "skórnych maści
"M C SKINOINTMENT"
M C C O R NI O IN T M E N T
Mamy również M C maic° przeciw odciskom 1 leczeniu brodawek Cena 85t
' M C mać skórna I M C ma na odciski sa najskuteczniejsi i'Jakie moż- na znalełi! na rynku kanadyjskim -- - żądajcie w swoich aptekach w razie nie „ i otrzymania prosie pisać bezpo-średnio
do producenta: " ' ~- - — - J„ _ „~
M Czullfiskl U? Rusholme Rd Tcrenło Oni Tal LE i--5J po 5-ł- e wlecz
W razie niezadowo1cnia"zwracamy pieniądze po tygodniu' "1V17-P39- '
n
~ł
--n
l i -- mtvBii ik hrp
Mjj
?a
t-z- -ii ' S ił
i SłH1 iV 19 ffl
K
rłl
Rwl
ttfe
£pW ?L !1 ! l '
ŁtMK Za"włijttVli
ji'i
!
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 11, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-04-11 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000297 |
Description
| Title | 000120b |
| OCR text | wn-- "K'- - Press wiesz jjz weź kilo na zapas jjeii xun i a 'ftV- - -- r A4si-- ' KT" łf rm !' tt 4 WIł4" "?Vi flb 'vs 7 r _ Sf O m mi rJl jA'! 1 '!& ŁwiyJ : 3r ? ' j' 'fj m 'V # i ńVjSiS L ?' ?i' ? V - 5 '"}t '14 tó 4 '"Li i: t KWIECIEŃ Sobota 11 — 1959 STR M sjaW Maria by Alliance aie ile Ingvar potrafi SKręuia nu uuwumi I posłusznie ' odwTÓcila się i wbiła oczy w i kilkunastu lam guzie Tik KlaCH SIC jasiuawy yauiai ' odbfic_i_e„iAi nunuciH---- i u Halpi 70 w - — - cip KrUMMK ~j Odengatan niski ciemny nurt su- - limuzyn A mamo x n prędKO — zuunutiid aic d- - nie trwał i ćwierć już odważone jt — jeszcze w rezerwie sprzącz- - z lej re- - :i przed gdy zajrzy ni czy on tam jest Zaj- - chwale i na ijoff I — "albo nie był tu albo się 02EUI gUilca na juiajc i_guŁic jak morze Gdzie? i i wje takie dzień i nocą o ale tam mię-- a tymi a j on uyi na i się do aa — — po-- [M Ewa i fa do do okoju o i i iami nad a się na jak u4a z że że przy ) i na z do obok okna tjch było za mało I w oknie juz nie Jo ) im i — co pu- - Hłasko nferf mm l£rj£&mk m -- JłlXr"1l!Vf 'ZWIĄZKOWIEC Saliński UTRO 0 SIO Copyright Polish KroKOW odwróconego "sprawunek costanowHa sicorzysiac "Fnseur" jeszcze bezceremonialnie Srebrny nikiel okuciacnfo- - gotanie luster śnieżny fartuch kącie fryzjera nikogo ogolił iwolbnymim Sztok- - dlaczego przeklęta pamięć rzeczy: głodna nienasycona ustach PMka ustami była przez cały oiareia nieuomysi- - sthodzie słońca ciocia nareszcie werandzie zabrała "Podleję begonie złapała dzbanek pędem studni Okrążyła domek Bertka Siedział oparty śledził szczęśliwymi łobuzer śmiganie szczygłów jabłonką Wspięła pal-imał- a odurzona smaczne pachnące tytoniem Zdoby-naścl- e oocałunków gwałtownie tfe lękiem ciotka widzi jeszcze studni Polecia- - zaczerpnęła wody przybiegła wandę naoślep chlusnęła Pobiegła powrotem stud-przebie- c Bertkowego osłupiała: było Zdążył drugiego pokoju samym uczuciem niedosytu rozpaczy wtedy przed Sttffs?fsra%sg kek (April) "unseur" CMENTARZE by "Kultura" m--f miedzy murami tego miasta łojdom do którego wrócę — inny 7 na prawo lewo wschód lub 'jest miejsce mojej pracy gdzie waz — mny dookoła mnie są 'torym iestem nhrv ktn tn fol? — Długotrwałe huczne okla- - lpadek was zdemaskował Powie- - ie to co myślicie nanrawde !em na 'Komisariacie I nip mam odwagi oowtórzvć toeo en mó- - lam --— plncu nhllr7flni!i nn wt ciście tam — ktoś zaklaskał po-- : W Wściekłości i oburzenia: snuje to w co wierzymy wszyscy uucy ubcy Mv małpów? o kapitalizm bvła nędza sie towarzysze: dlaczego "Sam- - wjrna Korei — napalmem Gdyby POładek — tkwilihvśpip w&rAA nac- - swoją czarną robotę — były Ji" UIIcer towarzysz partyjny I J wieK imieniem Lenin Kto "JKlUCZeniem fmurir™c7 Knwnl '£Parti'i niech podniesie legityma- - wwarzyszu KowaisKi — WyjdŻcip niofTnnr9 "CntvKo''9 ?es' a Potem — ™? rń? nn małn Iyałpów Oddajcie legitymację! ' urzadzaicie Mariańskich 'Kffly że nnlri: -- : i i -- przypadek pouczy nas towa- - J UIA111 naszego życia w każdej ffriny oye czujni: tego wyma- - v la te?o uczy nas wielki '0 a ial-7-o iłi kaczym? Jutro zaczynamy" Wlł Sie — Vr„1„ł j„i:a -- „ lakl duzy nłacze ł£jlMpełnBy 5ie wyJy 'ittiirn gl0S Icn Smał gazies tr n!rm niebem Przejechał za-aś- Sn " WI7asku' lramwai- - Neon IX # lpr--7 sŁ10'3-1-' umarła wkilka lysoi-- Irtilac? kiedy powrócił mvi' $nz całv czas rade sama Łsszi -- nJa-C m'erć do jeeopowro-ii- ł Jii }? z synem i syn --uuoiaj córka — Elżbieta _ 6 I stym oknem Bertka — przeszła teraz całą Odengatan jak odurzona Ocknęła się na szczęk otwieranej przez Tinę fur-ty do ogrodu przy Jarlsgatan siedem-dziesiąt trzy Po żwirze alejki już chrobotał ku nim podeszwami tocząc się przebierał nóżkami i zacierał ręce pokrzykując ra- dośnie — Ingvar i się dla mnie Tiny pod uiegia KiiKa KroKow ao Jngvara i ku niemu ręce Rozwarł ramio-na Tinę i głośno ją w czoło zaraz i równie szybko się z Ewą w czoło głośne i — ot właśnie po w czasach się w duchu do łez tej formy a potem w na nią zwracać uwagę) — dla-czego tak późno co się stało gdzie by-ły jak się czują co nowego jak zdro-wie czy nie było jakich czy czy Ewo czek w czy Tino Arno Bjord weźmie udział w meczu czy Ewo byłaś w Eberle — w spra-wie tej willi czy Tino tak późno gdzie były co się stało prze-cież Szły obie obok siebie alejką ku ta-rasowi to z tej to z tamtej strony że się do Ewy z należy mówić i i ją zdań z ledwie mogła sens z ręki Tiny z i z nią ale zaraz zawrócił ny Tak zemo- - raz w życiu nie był w domu aż całe dwa Znów od nowa — nie zastał je w domu? — w — mówiła Ewa idąc — mi że pociąg z o ósmej pięć — na — minut na drogę z dworca A byłam pewna że gdzieś po drodze na wodę — A ja właśnie o Źle Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone Copyright 1958 Paryż od k„ł' ludżmi w°3ny córka: bo torbę biurze 13 mi M — — miał lat cztery Elżbieta by-ła od niego młodsza dwa ma-łe pokoje w nowym osiedlu Kiedy dnia po wró-cił do domu zastał wraz z jej — byli oboje i radośni sobie iż się zaraz po — razem — Jest coś na — Stal na środku nie zdjął ni _ — ci coś — Elżbieta Wstała była dorodna na nią nieraz ze serca miał uczucie że patrzy na tę kobietę z którą przezy i „ no4icrc7o chwilo obok iak okazy — obie nrzez całe życie — ci — Elżbieta — Mogę ci ieszcze zrobić — do kuchni siedział sztyw-no na krześle — No — man: czarny krępy o oczach — Co — Roman "latrem osemy j mu wie-le na tępe z miłości oczy swej córki I — Każdv ma swoje — i umilkł go słów — Bystro to teść — rzekł Roman — A dzisiaj oblali s'ię — - wi-na — He he he po — Chwała Bogu r — Co? v- - — Boga — Zna chyba fater że religia- - to dla mas Tak? - — Tak A to w biurze bo pociąg jest i o Weszli na taras Przez szeroko drzwi do widać było jak się dookoła stołu talerzy obrus W paliła się narazie jedna i w jej świetle' obrusa aż raziła oczy swą białością — Widzisz mamo — Tina z w głosie — ci że Ingvar będzie — Ach nic się stało! Mój Boże tyle hałasu o nic dokładnie o której a nie tak ni w pięć ni w — do Tiny po polsku na progu i oczami po stole — nagle do Co twoja matka mówi? — zanie radosnym piskpioemwitania zmPiieerswzasłzya się zjpokoił i zamrugał bezradnie Ewuniu") wy- ciągnęła niedźwiedziowato zagarnął cmoknął Odskoczył i przywitał Pocałunki siarczyste szwedzku (Spoczątku narzeczeńskich gdyńskich zaśmiewała ubawiona cudzoziemskością po- witania Szwecji przestała Pokrzykiwał przykrości tęskniły zrealizowałaś Riksbanku jutrzejszym wreszcie Dlaczego depesza Zabiegał Zapomniał zwracając pytaniami wolniej wyraźniej zasypywał potokiem których wyłuskać Wyszarpnął pomarańczami pogalopował na-przód zemocjonowa- - podniecony szwargocący cjonowany powrotem jakgdyby pierwszy tygodnie dlaczego Pytałam informacji powiedziano Norrkoping przychodzi dwadzieścia (zerknęła zega-rek) Dwadzieścia jeszcze zmęczony podróżą wstąpisz mineralną siódmej cię I Mikołaj wspaniale piękny chłopak dwadzieścia Zajmowali Fran-ciszek następnego zebraniu Elżbietę narzeczonym Romanem roześmiani planowali pobiorą studiach studio-wali kolację? zapytał Franciszek pokoju płaszcza kapelusza Odgrzeję powiedziała wysoka płowowłosa Franciszek patrzył skurczem Hwurlzieścia wvf?'ladałv zdrowia kwękały Odgrzeję makaronu powiedziała jajecznice Franciszek teściulek powiedział chłopak ognistych Zmartwionko? Franciszka "teściulkiem'J nie-przystępny Franciszek wybaczał patrząc zmartwienia powiedział natychmiast przy-gniotła głupota własnych zauważył myśmy Elżbietą egzamin Franciszek Naprawdę? Naprawdę Wypiliśmy butelkę egzaminu Odetchnął Chwalić Pojęcie metafizyczne powiedzenie powiedział? poinformowano siódmej jadalni Birgitte krzątała Szeregi filiżanek kubków szklanek kie-lichów śnieżny śnieżny fartuszek Birgitty żyrandolu żarówka seledynowym śnieżność powiedziała wyrzutem mówiłam niezadowolony Niechby podał' godzinie przyjedzie dziesięć po-wiedziała Przystanęła powiodła pokoju Birgiccie Ingvarze i stra-szliwie zniechęcona wszystkiego powiekami — Tino co? — Mama mówi że nie wiedziała o pociągu o siódmej i bardzo ciebie prze-prasza Birgitto jeść! — Siadajcie — powiedziała do Tiny i Ingvara — Ja przebiorę się tyl-ko Ingyarze zaczynajcie bezemnie Je-steś napewno bardzo głodny Nie patrząc przeszła do salonu W drzwiach rozminęła się z Birgittą — Birgitto dla mnie proszę bardzo mocnej kawy Za chwilę wracam Potknęła się o rog dywanu w napół ciemnym salonie zawadziła o krzesło W następnym pokoju palarni i bibliote-ce Ingyara było zupełnie ciemno gdyż Birgitla już zaciągnęła story na noc W mroku nasyconym nigdy nie wywietrzał-ny- m zapachem cygar przystanęła i przy-cisnęła ręce do piersi jak skamieniała na Nie wiedziała sama — skąd ta ska-mieniałość? Pod powiekami miała tyle blasków i świateł kolorów i barw wy-garniętych ulic ale jak skamieniała patrzyła na obraz zagarnięty pod powie-ki przed chwilą zaledwie: elegancki kry-ształowy i śnieżny stół Przeraźliwie zim-ny lodowaty obraz: stół rodzinny Nie stół lecz lśniąca bryła lodu podkre-ślona odblaskami kryształów mroźnym iskrzeniem Stół rodzinny cały w soplach lodu w połyskach srebra niepokalanie czysty Patrzyła jak ska-mieniała Wybuchy śmiechu w jadalni Wysoki tenorek Ingyara i po kobiecemu dźwięcz-ny cudzoziemski śmiech Tiny Lekkie dzwonienie porcelany Dźwięczne echo w mroku wielkich pokojów: — Birgitto! Jeść! Prędzej! t Patrzyła jak skamieniała nie powiek bo Bo zobaczyła mały stolik pokryty ce-ratą w drobne różyczki Zaciszne ciepło od pieca kuchennego i sapiący imbryk na płycie Okrągłe bułki od Suchodol- - — Jestem zmęczony — powiedział cicho Franciszek — Daj mi spokój Romku — po nie pamięta To fatalnie ileż pomyłek można popełnić kiedy zaczyna szwankować pamięć O pa-mięci pisał Lenin kiedy dono-sił w liście swemu przyjacielowi że po-trzeba mu pieniędzy na spędzenie płodu Franciszek otworzył szeroko oczy — Roman cóż ty wygadujesz? — po-wiedział — Gdzież to jest napisane Roman zdziwił się — Nie przypomina sobie ojciec? — Nie — Ejże — Doprawdy nie Roman załamał ręce — To przecież niemożliwe — Daję ci słowo honoru Roman się triumfalnie — Oczywiście że to nieprawda — rzekł — Chciałem tylko sprawdzić czy ojciec da się nabrać na te bzdury Mówił coś jeszcze bardzo szybko i głośno dobitnie i sztywno — dużo dzia-łał społecznie na terenie swojej uczelni i kiedy mówił do jednego człowieka czy-nił tocw taki sposób jak przema-wiał do miliona Cienie jego gwałtow-nych rąk biegały suficie Franciszek nie słyszał — patrzył na niego spod lat temu między Elżbieta a nikt zmrużonych powiek i choć nie było jej nie potrafiłby donatrzeć się różnicy obie w pokoju widział ciemnej twarzy Wy-szła Ro: tam? nazywał "staruszkiem" z poruszył zdaniu kto otwar-te nie Ewa chwilę z diamentów podno-sząc Ojciec genialnie zaśmiał gdyby 'po matką Romana surową i czystą twarz Elżbiety "Więc to lak — pomyślał — Ten mały czarny żuczek i ty — spokojna jasna i czysta Twój spokój i jego nachalna gwałtowność on rozwiązuje ci wszystkie sprawy w ciągu sekundy te z którymi ty sama porałabyś się tygodniami Wszy-stko' ci potrafi "wytłumaczyć i wszystko się zgadza jak w tabliczce mnożenia Jest twoim błaznem i czarodziejem ty mała myślisz źe o kochasz Jak wy wygląda-cie w takiej chwili — ten rozszczekany karzeł i ty?" — Elżbieta — syknął — Spieszy mi się i Weszła po chwili do pokoju niosąc na tacy dymiący talerz % S-- Ty i Mikołaj myślicie że to się wszystko samo robi — rzekła — Albo mamdo pomo'cy w kuchni tuzin krasno-ludków — Tuzin' nie ale jed — zaczął Franciszek i ugryzł się w jeżyk Kiedy znów przypomniał sobie że Elżbieta jest dorosła i nie musi się go pytać i radzić w wielu sprawach życia nie mógł pa trzeć na nią i na Romana kiedy byli razem f L— Co? '— Nic gorące Kiedy przyjdzie M-ikołaj? Spojrzała na zegar — Powinien już być i H skiej cukiernica z widoczkiem Sukien-nic i złotymi literkami: "Pamiątka z Kra-kowa" Wyszczerbiony nóż którym tak świetnie krajało się kiełbasę gdyż był najostrzejszy Olśniewający błysk "zębów Bertka w rozchyleniu smacznych moc-nych ust Głos cioci Feli: — "Smakuje tym razem panie Bertku?" — "Fenome-nalna kiełbasa najmilsza ciociu Felicjo Gdzie pani taką wytrzasnęła?" Na stoli-ku mały budzik wskazuje godzinę dzie-wiątą — "Czy pije pan herbatę teraz czy zanieść do pokoju na noc panie Bertku?" — "Na noc panno Ewuniu jeśli pani tak łaskawa Tylko gorzką bez cukru" (Nakrywa dłonią cukiernicę) I krótki jak błyskawica figlarny błysk spojrzenia ku Ewie spod przymrużonych powiek Wiedzą oboje co to znaczy: gorz-ka herbata Tylko gorzką herbatą moż-na ostudzić spalone pocałunkami wargi o świcie'— "Daj jeszcze pół łyczka Bertku kochany" — "Weź tylko zostaw Okrzyki Ingvar ćwierć łyczka Wsta głośno opium prostu je z zyaelka i wolno nalewa najmocniej-szą herbatę na noc do kubka Kubek jest już pełen po brzegi ale najostroż-nie- j dolewa jeszcze ćwierć łyczka śmiech Tiny poprzez pokoje — jak dźwięczne górskie echo Szklany śmiech odbija się od lodowatej pustyni stołu w domu przy Jarlsgatan siedemdziesiąt trzy Tak! Żadnych złudzeń: po tamtej kieleckiej płycie kuchennej z sapiącym imbrykiem pozostał jedyny ślad na zie-mi — kikut komina jak żałosny obelisk To śmiech Tiny jej córki i żadnych złudzeń: To Sztokholm Ruszyła gwałtownie naprzód z rozma-chem otwierając drzwi do sypialni Nie zapalając światła szła ku otwartemu oknu za którym smużyły się łuny Sztok-holmu a gwiazdy były ledwie widoczne nieżywe nie kieleckie — Nie roztkliwiać się! — usiłowała przywołać się do przytomności — Nie roztkliwiać się! Przecież zobaczę go ju-tro o siódmej a muszę być spokojna i pogodna jakgdyby nigdy nic Ciekawe czy on pamięta te cukiernicę? Zachłysnęła się płaczem Zachłysnęła się i z wyciągniętymi rę-kami szła naoślep ku oknu Oparła dło-nie na parapecie obsunęła się na kola-na i tak klęcząc płakała zaciskając zęby Zaczerpnęła tchu aby się opanować ale nie pomogło nic Płakała bezgłośnie spazmatycznym skurczem krtani zmiaż-dżona obezwadniającą niemocą ulgą i rozpaczą Stało się to co powinno było stać się tam na rogu Odengatan i Svea-we- g gdy po raz pierwszy po szesnastu latach spojrzała w jego oczy żywe kie-leckie niezmienione nic To wtedy trze-ba było runąć na kolana czołem o kra-wężnik chodnika i wstrząsnąć się takim jak teraz wstrząsem Ale nic Nic nie dała poznać po sobie rozmawiała nawet zupełnie spokojnie jak z dobrym zna-jomym lokatorem cioci Feli — Zawsze się spóźnia — Zawsze Franciszek wiedział że Mikołaj i Ro-man nie znoszą się nawzajem Ilekroć chciał pozbyć się Romana zaczynał mó-wić o Mikołaju: skutek był natychmiasto-wy Tym razem także mierzył dobrze Roman zaczął kręcić sio po pokoju wre-szcie oświadczył że mu się śpieszy i że przyjdzie jutro Długo żegnali się z El-żbietą w przedpokoju Roman zdążył jesz-cze powiedzieć kilKa ra?y "Czołem teś-ciulk-u" wreszcie trzasnęły drzwi i Fran-ciszek odetchnął Elżbieta wróciła do po-koju — Nie lubię go — powiedział Skinęła głową — Wiem — Przykro mi — Mnie także Ale rozumiesz to chyba — Staram się Uśmiechnęła się skąpo: — Jesteś wspaniały — Czy możesz mi na coś odpowie-dzieć szczerze? Z całą szczerością na ja-ką cię stać? — Postaram się t — Chcę żebyś powiedziała: tak lub — nie — Tak — Ty go kochasz? — Wiesz przecież — Bardzo? — Najsilniej jak potrafię — Jesteś tego pewna? Jasne jej oczy wypełniły się światłem — Tak — rzekła Chciał zapytać o wszystko w ich wza-jemnym stosunku lecz sam zawstydził sie nagle tego "Po co prowadzę z nią takie rozmowy? — pomyślał ze złością — Boję się po prostu czy co? To ja jej a nie ona mnie powinienem wszystko powiedzieć Nie do diabła powiem jej od razu" Odłożył widelec i już otwie-rał usta lecz ona pierwsza przemówiła — Domyślasz się przecież wszyst-kiego? — Czego? Spojrzała na niego uważnie — Ty wiesz wszystko — rzekła Uczuł jakby lód w żołądku — No? — zapytał odwracając głowę Zląkł się nagle że ona powie coś co będzie po prostu źle brzmiało że jest zbyt młoda aby mu powiedzieć wszystko jasno i dobrze i ze użyje jakiegoś zł ego sformułowania które po będzie potem prześladować przez lata Sam zaczął mó-wić: — Ja 'wiem to' jedyny człowiek " — Nie jedyny — rzekła — Jest już ten drugi — Zakochałaś się? Szarpnął się ku 'niej i zobaczył jej spokojny zwycięski jakby uśmiech llllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll! mWam wtmm4 fi ni irfiiN LEKI — WSZELKIE RECEPTY DORADCA MEDYCZNY KUPONY PEKAO Rb u a i g łB dal Na towar I pie-niądze bez cła Wszelkie Paczki Dary Tel EM 4-55- 74 81 1 Queen St W Toronto Ont 23P imiiiiimiiiiiiiimiiiiiimiiiiiiiiiiiiiiii BIURO TŁUmńCZtH #Dr lur Paszporty itd — 57 QUEEN ST W - EM 8-94- 30 (koło Bay) pok 308 Toronto CZOSNEK JEST DOBRY DLA WAS ' SPYTAJCIE SWEGO DOKTORA LUB APTEKARZA Czosnek Jest naturalnym rfrodklem antyseptycznsm który usuwa za-nieczyszczenia krwi Adams Garllc Pearles są to małe bez zapachu I smaku kapsułki zawierające czy- sty wyclqg z całej główki czosnko-wej 1 w tej skondensowanej formie otrzymujecie pełna wartość 1 wszyst-kie korzyści tego środka roślinnego Adams Garllc Pearles zawiera Sali-cjlaml- de który uśmierza bóle przy reumatyzmie 1 artretyzmte Pomaga Wam czuć się zdrowiej I mocniej Kupcie paczkę Adams Garllc Pearles tak Jak tyslqce Juz uczyniło Jeszcze dziś a przekonacie sic ze będziecie zadowoleni żeście je zażyli 27-P-3- 1 DENTYŚCI DR T L GRANOWSKI DENTYSTA CHIRURG Mówi po polsku 514 Dundas St W — Toronto Tcl EM 8-90- 38 1 P DR W W SYDORUK DENTYSTA Przymue po uprzednim telefonicz-nym porozumieniu 80 Roncesvalles Ave„ Toronto Tel LE 5-36- 88 l 1P Dr Władysław SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd (drugi dom od Koncesvalles) Przyj-nuj- e za uprzednim tclefo-- r "znym poro7umieniera Telefon LE 1-4- 250 8 Lunsky WA 1-3- 924 Ave — v Długoletnia gwarancja WIELKA WYPRZEDAŻ FUTER Bogaty wy-bór- najnow-szych' modeli futer po ce-nach bezkonku-rencyjnych Łatwe i dłu-goterminowe spłaty Roncesvalles Kki' -- łSV" 8'Vi#' Dwa sklepy do Waszej dyspozycji Firma nasza shity Polakom od 34 lat PRINCESS Fashion Furs 506 Queen St W EM 3-88- 84 750 Yonge St WA 1-8- 971 p Popierajcie firmy które się ogłaszają w "Związkowcu" OKULIŚCI OKULISTA S BROGOWSKI 0 D Badinlł oczu dorosłych dziad recept Dopasowywanie okularów 420 Roncesvallei Ava (blisko Howard Park) Ttl gabinet LE 1-42- 51 Mlesik CL 9-80- 29 P OKULISTKI Br Bukowska-Bejnt- r O D Wiktoria Bukowska O D prowadzą nowoczesny gablntt okulistyczny przy 27 RoncetvalUs Avnue obok Geoffrey St Tel LE 2-549- 3- Godziny przyjęć: codziennie od 10 rano do U wieczór W soboty od 10 rano do 4 po poi 1 S OKULISTKA J T Szydłowska OD FBOA Badanie oczu dobieranie szkieł codziennie od 10 rano do 7 wlecz w soboty do 5 wieczór w Innych godzinach za uprzednim 1063 Bloor St West LE 2-87- 93 (róg Havclock) "--P DLA ZABEZPIECZENIA WASZYCH OCZU ZEISS Punkłal szkła do okularów już di nabycia w Kanadzie Pytajcie o nic u Waszego specjalisty od ociu 5&J College St Oczy badamy okulary dostosowujemy do wszystkich deiek tów wzroku na nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku DR TEODOR TKACZ (Ticketł) Oficjalny Lekarz Grupy 1-- ej Związku Polaków w Krtnadzie 11 GorevaIe Sporządzanie porozu-mieniem Luck Chiropracłic Clinic BRACIA ŁUKOWSCY DOKTORZY CHIROPRAKTYKI Specjaliści w leczeniu artretyzmu reumatyzmu polio lumbago syjatyki dolegliwości muskułów i stawów oraz zasilania i normowania catego orgŁnizmu — X-Ra- y prześwietlenia I I I — 8-37- 54 r 1848 BLOOR ST W TORONTO ONT — TEL RO 9-22- 59 140 CHURCH ST ST CATHARINES fu Okulista Mrei 4-31- 61 APTEKA GARBIAITA Właściciel Tadeusz Gardian Najstarsza polska apteka w Toronto Wykonujemy recepty ze wszystkich1 krajów Zamówienia wysyłamy natychmiast Piłzcie telefonujcie lub zgłaszajcie osobiście Popierajcie polską aptekę WYSYŁAMY WSZELKIE LEKARSTWA DO POLSKI I INNYCH KRAJÓW EUROPY ORAZ DO USSR 297 Ave TORONTOONT M G Skin Oinłmenł 470 Tel EM TEL MU się Tel LE 6-30- 03 S-- P uwaga i uwagai "Skórną maić" najnowszego patentu M C używa się do leczenia schorzeń ostrych I chronicznych 'oraz wszelkiego ' rodzaju egzem'1 UszajówJak ró-wnież podobnych schorzeń skórnych Skórne choroby' Jak egzema liszaje wysypki skórne które niepokoją I meczą ludzi czasem całymi latami ustę-pują szybko po użyciu powyższej mafcl "MC 6kln'Olntment" — Cena" z przesyłka pocztowa $250 "" _ - - Maić tę wyrabia Mrs M CzullAśkl wytwórnia "skórnych maści "M C SKINOINTMENT" M C C O R NI O IN T M E N T Mamy również M C maic° przeciw odciskom 1 leczeniu brodawek Cena 85t ' M C mać skórna I M C ma na odciski sa najskuteczniejsi i'Jakie moż- na znalełi! na rynku kanadyjskim -- - żądajcie w swoich aptekach w razie nie „ i otrzymania prosie pisać bezpo-średnio do producenta: " ' ~- - — - J„ _ „~ M Czullfiskl U? Rusholme Rd Tcrenło Oni Tal LE i--5J po 5-ł- e wlecz W razie niezadowo1cnia"zwracamy pieniądze po tygodniu' "1V17-P39- ' n ~ł --n l i -- mtvBii ik hrp Mjj ?a t-z- -ii ' S ił i SłH1 iV 19 ffl K rłl Rwl ttfe £pW ?L !1 ! l ' ŁtMK Za"włijttVli ji'i ! |
Tags
Comments
Post a Comment for 000120b
