000156b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
crji
-- rfrł'
I kończenie ze sir 4
1'rLMłw tej całe] woj-_ -
[ j3 Wietnamu uu 0~
jje mich zaaneyu p- -
yjwazjła kwaśno ui
i IPB0-"- ' _:' __ aie iiiuiiu Łaa-ftD- =
j~
2 UPfwniam Vdmi' iL
mcm dziesiątków mi- -
L ludzi mieszkających w
j-ua- ta siany ijt-uuu- -
nnmnenr PołUiI- - h3 Dc ' i'"'""-- —
a"--
w " „ Wietnamowi
Taesji i odbudowie kra- -
k£rłonc miny uim-i- c
„lnie otloMły intencje
afenia ich ustroju w ca- -
s południom ej i
Gdyby Stany nie
_ Wnitnamip V P =_! latach na pewno
uta jnacznie większa woj
j j ta która mamy obecnie
!:n(inado małego skrawsa
licso kontynentu
j _ się Rob —
r-- 7 7 nami nnhld- -
lrSny a "" ' '
nhpinczycy i in-Pf- e
oparli sie komu-f§- Ł
dziś me tylko Poludn-- o
ale Laos i pra- -
WrW nrtir
rez egzotyczne morza
LwAineókameniepcha- -
poiuumu-godnie- j
zsodził
ilŁlijczc
atakom
Slfietnani
ł3MobmeTih_a„m„o„onuza Wuyioiytnuny fTTlHr--h rOfllUWllCfau "'""
Sjjam byłby pod stałym
:Kn i także w niedługim
i ctraciłbi niepodległość
[astfpstne zajęcia tych kra- -
Indonezja I ilipiny i lai
™lazłbv sie w krytycz- -
trtuacji a Australia Nowa
jia Południowa Korea
indin i Pakistan mu- -
NAMLtjł ViU- - -c- o mmiżne za2ro- - " -- - L
Iresja nie rewolucja
{os? komunistyczne strasza
ki to co pan mów i W Po-- i
ow v Wietnamie jest nacjo- -
fctycna rewolucja — jest
ra domowa — stwierdziła
Purbett
utrirlł
fDojle poczerw ieniał — Prze- -
am bardzo ale to niepraw- -
Dowiedział twardo — Tam
i wyraźna agresja z Północ- -
Wietnamu Jest na to wie--
piezbitych dowodów
0 naprawdę aż wiele? —
ula si? ironicznie Mrs Pur--
jfpierwsze pólnocno-wietnam- -
i oddziały weszły do Połud- -
lego Wietnamu w J964 -- r
jmierz Błahij
Rudrk-ip- i
zanim zjawiły się tam jakiekol
wiek amerykańskie oddziały bo-jowe
Wiem bo byłem w Sajgo-ni- e
od września tego roku A
dywersja komunistyczna kiero-wana
i podsycana z Hanoi roz
poczęła się juz w 1957 r gdy
komuniści zobaczyli ze Połud
niowy Wietnam jest na znacz
nie wyższym poziomie eknnr
mieznym niż Północny i ipit nn
najlepszej drodze- - do otworzenia
mocnego i dobrze prosperują
cego państwa Dziś Północno-- 1
Wietnamczycy sa nie tvlko w
regularn} eh oddziałach ich ar
mii ale tworzą znaczny procent
Wietkongu Gdyby dziś Ho Czi
Minh wycofał wszystkich swoich
żołnierzy wojna w Południo-wym
Wietnamie skończ} łaby tię
natychmiast Czyż nie jest ti
dowodem ze okreslene "wojna
domowa' jest komunistycznym
trickiem propapandoAjm a wła
ściwie jest tam typowa wojna
agresywna
— Wojna skończyłaby się ró-wnież
gdyby Amerykanie wy-cofali
się z Wietnamu — zau
ważyła Mrs Wells
:m
SM
ć&g
Catharine z miała z rozprze-daniem
' -- " -- ' wierzbawych
ł?n7nmipm rwipk-ni- e Marcelinie Tc- -
Marcelina pójdzie sobie odpocząć i zje
ad Raz przynajmniej ktoś dla Marceliny
ituje prawda?
Tak— odparła bez cienia ulgi ze to
:ec Wstała Przytrzymałem ją za ramie
Ihcę Marcelinie coś powiedzieć imc
miar- - Rii-- n nninri7ipr Marcelina
p te listy zebv zobaczyć czy one to kogo myślała i żeby jemu po
ić prawda' A gdy się przeKonaia -
w są takie listy wiec schowała ie do
a juz nie można było podrzucić
'c łc uyiu juz za pozno
Se odwróciła sie Powiedziała w otwarte
osciez drzwi
- Tak rtedy juz było późno Czy mogę
póisc'
odeszła spokojnie za milicjantem
+
stacji juz bło ciemno Tylko z pokoju
'Hiindlerowei dochodził ni i aro w
)T blll5nror fnlol 7nnnliłpm lamnkC
godzinę siedziałem nad paczką lis- -
Doroh
m
pie_ miałem siły czytać po raz wióry ar- -
u poKrytych gęstTn pismem w-jpc-i-
:35Ch limnralniainfi-m- i hnnlłnmi JUŻ
K wstępnej lekturze odniosłem wTaże- -
:-
- ze zmarła Rudzka nie mając odwagi
-'-aego?! dlaczego?!) powiedzieć słów o
ści' "dobroci serca" "zrozumieniu
Jfiego człowieka" Andrzejowi swój mo- -
uerowała do okrutnego braciszKa
-- u sie ze Daniel Rudzki vel KODeau
Uamał nm? iorinvm vi--nadki-em
że
f--2 listv od 5in:trv Mncinł ip rzucić sio--
enartńł rvAV Jn rxraA ćmiprcia
F odmówiła mu dalszych bezzwiotnych
r:K innego wjlłumaczenia taKiu pu- -
iisiow — iue znajaowaieni
chni sryszałem jak dźwięczą Ra wóciłem na Skrzyp fotela na
jPcn aochodzacy zza drzwi aziaiai
IPaiarn
I5"aed!em na ciomnu Vmii i chodziłem
Łr 2 porrotem bnibileii mogąc skup— -i- -ć— myśli
' -"- -via i LVKHI11H SWlKlad iiuw"'
nie U-nnHorl7ifa-
Tiv'h cłnw PflCh- -
Pr0S7Viom Ar nnn ThiitwiałYin
TfPm rnu --i _ : l-Ał-
--m - 6CJim cucnem zienut jviuii
tt--rXifiV eir a : s_tK__o_rupy znaiłeza!s_1- - uiUu4'"n'rio
'r~3eh i hallu Mficnałpm drzwi we--
ustąpiły Ża szybą połyskiwały
7tJ"e śpimy? — rozległo się tuż kolo
MCIP U-pran-lir
--!Mln TTamipniPPki
iem ODannwłpm drżenie rak
t&g
— Niewątpliwie — zgodził
się Bob — tylko że w pierw-szym
wypadku i Południowy i
Północny Wietnam został} by
państwami niezależnymi a w
drugim 7 milionów wolnych lu-dzi
stałoby się niewolnikami
Północnego Wietnamu a setl i
tysięcy skończyłoby życie w wię
zieniach lub pod kulami pluto-nów
egzekucyjnych Mieliśmy
tego dowody ostatnio w Hue
gdzie po zaieicu teso miasta
komuniści rozstrzelali blisko 300
osób ciągu 3 tygodni
— Wiec jaki widzisz sposób
zakończenia tej wojny — spytał
John Wells
— Musimy utrzymać presję
na Północny Wietnam Drogi
lądowe i wodne koleje pociągu
ciężarówki łodzie i barki musza
być niszczone Repercaja uszko-dzeń
wiąże pon-- d poł miliona
ludzi ktorz) zwolnieni z tej
praes w razie zatrzy mania bom
dowań staliby się żołnierzami
frontów j mi Niezależnie od te-go
co rożni biurkowi strated
mówią sytucja Północnego Wiet- -
mmi
%T
t
Wiosna rynku Manis
puszystymi kotkami
fajerki
górę
33
— Ja pana kiedyś w cimności postrzelę
panie doktorze
Zaśmiał się po swojemu
— Chyba nie zdąży pan Za cztery dni
wyjeżdżam
— Obawiam się że nie będzie pan mógł
tego uczynić
— Pan mi przeszkodzi?
—la? Są wyższe moce doktorze
— Rozumiem — zachichotał w kacie wi-działem
tylko kontur postaci — Trzygław
— Albo Wikingowie Jak pan woli Pan
ich przecież bardzo lubi Miał mi pan po-wiedzieć
gdzie pan znalazł sztylet?
— Na cmentarzu szkieletowym W glinie
Potem wbiłem sztylet w czaszkę żeby bło
śmieszniej
— Na cmentarzu? Hm To się zga-dzało
_ Tak7 — zaszeptał Kamieniecki
— Tak doktorze
— Słowem pan poruczniku wie juz kto
zabił? Tak0 — głos Kamienieckiego za-brzmiał
jeszcze ciszej _ Owszem Wiem _ Fralohma i Rudzką' — naglił Kamie-niecki
— kto napadł na profesora Wirtę?
Tak _ Gratuluję Obawiam się jednak że
jet pan w błędzie Morderstwo na Fraloh-mi- e
nie ma żadnych motywów
_ Owszem ma Oczywiście jeśli założy
się że zamiast Fralohma miał zginąć kto
in— Kto inny? Co pan chce przez to po-wiedzi- ec?
udaei doktorze Móv
my poważnie Kim jest Anna Kamieniec-ka
do której jedzie pan do Szwecji? -W-cisnąłem
sie za długi stół wypełniający
werandę Chciałem koniecznie zobaczyć
twan Długo milczał i raptem hurko-fe- m
odstawił krzesło Wyszedł na środek i
odwrócony do mnie plecami powiedział
N-Span-ska
sprawa! Niech się pan zaj-nu- ie
nieboszczykami
_ _
__ Obecnie interesują mnie juz tylko ży-wiChpcainaiłeemdokjetsozrczzee
coś powiedzieć ale t:
podrzucił swoja torbę i Podkutj™
Sitami burząc ciszę uśpionego domku po-szedł
na górę
?OSTATOU NOC ZŁOTYCH OGNI
Nad Salinem rośnie pęcznieje i wzbija
cie purpurowa łuna Rozpalone na szczyth
wzgórz ognie będą płonęły przez
sir - iS' 4Hiw —_7Z—T iyy
namu pogarsza się i wcześniej
czy później zgodzą sie na per-traktacje
— O ile Chiny nie przystąpią
do wojny — zauważyła sceptycz
nie Mrs Purbett
— Nie myślę aby chińscy ko-muniści
zaangażowali się w woj-nę
z Ameryką My nie mamy
zamiaru okupować Północnego
Wietnamu — co mogłoby po-dniecić
Chińczyków do akcji
poza tym mają oni obecnie swo-je
własne i trudne problemy
wewnętrzne więc choć Mao
i grupa wokół niego robi cza-sem
wrażenie naw pół obłąka-nych
sądzę że na taki hazard
nie pójdę
— To pan tak myśli ja i
wielu innych sądzimy że Chiny
przystąpią do wojny — powie-działa
z uporem Mrs Purbett
— To tylko dowodzi — wtrą
cił się John Wells — iz obser
watorzy Chin i kobiety - obser- -
watorki stanowią najbardziej
kłopotliwe grupy Wiedzą co
obserwują dlaczego to robią
i nic z tego nie rozumieją — za-kończył
przy głośnym śmiechu
wszystkich obecnych
Prof dr Tadeusz Jost
M4m
P'
5- -
js
ftft
na St Lawrence lewej nie trudności
gałązek z -
są
od
bo
no
ac
J
w
by
I
z
z
a
Kronika Towarzystwa "Zgoda"
— i -- t w- - _1 I d ziiiziiL xaiziiuu x(łi- - ZjauiuLruiiuiciitiii silili jiu
skiego Towarzystwa "Zgoda" I zebraniu walnym Towarzy--
w Yancomer
iwiazKowcu z dnia b mar-ca
utrzymujące ze treść
napisanej pfzeze mnie "Kro-niki"'
Towarzystwa "Zgoda"
w Vancouer jest nie zgodna
z historia Towarzystwa "Zgo-da"
— oświadczam:
' Kronika" ta obejmuje wy-darzenia
opisane w protoko-łach
Towarzystwa oraz do-kumentach
wypożyczonych mi
przez śp Józefa Grębskiego
i obejmuje okres od 1926 r
do 1966 r Można mieć za
strzeżenia co do dokładności
notatek protokołów ych cze-mu
sam dałem wyraz na
ostatniej stronicy "Kroniki"
natomiast nie można mieć
żadnych zastrzeżeń do orygi
nalnyrh dokumentów wysta
wioiiych przez różne polskie i
kanadyjskie instytucje woj-skowe
i cywilne
Nie można również niiec za-strzeżeń
do kronikarskich no-tatek
p Karola Rekhńskiego
który w okresie swego sekre-tarzowania
w Zarządzie Towa-rzystwa
"Zgoda" notował "na
gorąco" przejawy dziełalności
lowarzystwa Nie można mieć
także zastrzeżeń do informa
cji dawanych bardzo ostroż-nie
i po namyśle przez śp Jó-zefa
Grębskiego który przez
37 lat pełnej poświęcenia
w zarządach Towarzystwa
na lóznych kierowniczych
stanowiskach oddał sprawom
polonijnym niedoceniane dzi-siaj
usługi- - Jego wytrwałości
i taktowi — Towa-rzystwo
"Zgoda" zawdzięcza
swoje dzisiaj istnienie
Zarzucanie mnie dzisiaj
nieścisłości w przytaczaniu
faktów t działalności Towa
rzystwa "Zgoda" jest właści-wie
zarzutem pod adresem
tych co te wydarzenia noto-wali
niedokłdiiic lub nieumic-letni- e
postępowanie ta-kie
jest dżentelmeńskie? Są
dzę ze o właściwą nazwę
postępowania
DniPi zarzut że działałem
na własną rękę nie będąc
"upoważniony" do oddania do
druku owej broszury bez u-przed- niej
aprobaty i korekty
Polskiego Twa "Zgoda" W
świetle faktów przedstawia
się następująco" Tego rodzaju
wymagania odnosić się mogą
jedvnie do prac zamówio-nych
które maja być wyko-nane
według z góry ustalo-nych
warunków Nikt mnie
nie ani proponował na-pisanie
"Kroniki"
(
cała dzisiejszą noc jutrzejszy dzień i ju-trzejszą
noc aż zgasną w poniedziałek o
świcie kiedy zacznie się zwykły saliński
dzień wypełniony jazgotem chłopskich fu-rek
na kocich łbach stukotem rybackich
bojerów na rzece i bełkotem pijanych gos-podarzy
pod lokalem "Zbiorowego Ży wia-nia
Nr 1"
Tymczasem salinianie dostali lekkiego
pomieszania zmysłów na tle historycznym
Siedząc w oknie posterunku zastanawiałem
się z jaką łatwością im to przyszło skoro
od lat dziesięciu nie można rozebrać jedy-nej
ruiny domu sterczącej naprzeciwko
pomnika bohaterów walk o wolność Nawet
upał o stopień nie mniejszy w nadchodzą-cej
nocy nie potrafił złamać uporu miesz-kańców
Rozpinają transparenty ustawiają
ścięte bóg wie po co chojaki tworząc bra-my
triumfalne szorują ulice (gdyby tak co
dzień') wreszcie co szokuje przybyszów 7
letniskowych miejscowości morzem
zajeżdżają ciężarówkami z napisem: "Zimna
woda"
Przez całe popołudnie miasteczko biega
tam i z powrotem onduluje głowy prasuje
spodnie szyje kostiumy gra na trąbach
uczy się przemówień zakłada firanki a
nade wszystko drży zniepokoju Ma ponoć
przyjechać sam przewodniczący wojewódz-kiej
rady Tymczasem sprawczyni tego roz-gardiaszu
pani dr Łucja Romenthalerowa
siedzi W fotelu i płacze Tak płacze ociera
łzy oczy okulary łka wstaje siada z hu-kiem
ayreszcie nie wytrzymuje napiętego
milczenia mjr żyły i krzyczy:
— Musicie ją zwolnić! Musicie i to na-tychmiast
" Nie — odpowiada mjr Żyła ze spoko-jem
Szymona Słupnika
Pan wie co to znaczy? Sabotaż pań-stwowej
imprezy
Mjr Żyła nawet nie odpowiada Rozpina
jeszcze jeden guzik w marynarce
Najpierw ten Wirta Potem Marce-lina
To skandal
Wyłażę z okna
Co "najpierw ten Wirta"?
— Pan nie wie? — pani Łucja jest szczę-śliwa
że znajduje słuchacza więc doska-kuj- e
do mnie patrzy mi głęboko w
Odmówił udziału w naszej imprezie
Tak tak niech pan nie udaje zdziwionego
To tez wasza sprawka Zabroniliście mu
Tak
— Niech się pani uspokoi Nikt mc ni-komu
nie zabraniał _ Akurat1 Dotąd wszystko było w po-rządku
a tu nagle przychodzi do
doktor Kamienicki i mówi że profesor nie
wystąpi jako główny kapłan że powiedział
że to' pośmiewisko z nauki i że on Kamie-niecki
będzie tym kapłanem-mściciele- m
— Kim?
— Mścicielem od Trzygława Kamienie-cki
kapłanem! Taki konus Koniec świat-a-
— Rzeczywiście — mówię siląc się na
spokój
— Więc zwolni Marcelinę? Ona ma
być słowiańską dziewicą i nieść ofiarę- -
ikowane w istwa w dniu 15 grudnia rJbó
1968
w
pra-- c
odwadze
Czy
tego
prosił
nad
pan
r i w związku z tym zebra-ni
uchwalili wniosek jedno-głośnie
— zezwalając mi na
korzystanie z księgi protoko-łów
z wszelkich zebrań To-warzystwa
Nie stawiano mi
zadnycli warunków Ja sam
oświadczyłem ze po napisa-niu
— zapoznam członków To-warzystwa
z treścią "Kroni-ki"
"
Wskutek ostrej astmy w
rnkn 1963 wviechałem do
Osonoos oddalonego od Van--
couer o 270 mil Brakowało
mi dokładnych danych za la
ta- - 1984 t prezesem w 10--
ku był p Koman ZyrowsKii
1965 "i 1966 (prezesem wtedy bł prezes obecny p Feliks
Mazurek) Dopóki nie zacho-low-ał
poważnie sekretarz
Twa p Karol Kekhnski w ro-ku
1966 przesyłał mi — zgo-dnie
ze wspomniana uchwała
— informacje o bieżącej dzia-łalności
Towarzystwa co już
widziane było bardzo niechęt-nie
Po odejściu na urlop
zdrowotny p K Reklinskiepo
od połowy roku do koń-ca
1967 r — otrzymywanie
informacji o działalności to-warzystwo
— ustało prawie
zupełnie
Zarząd Towarzystwa "Zco- -
da" nie zwrócił się do mnie
ani razu z żądaniem oficjal-nym
przeczytania ickopisu
"Kioniki" zarządowi przed
oddaniem jej do druku
Na moje listy z prośbą o
wyjaśnienia pewnych niejas-ności
odpowiedziano późno
Na jeden wysłany 6 kwietnia
1966 r otrzymałem odpo-wiedź
po uprzednim ponagle-niu
30 stycznia 1967 8
kwietnia 1967 r Dalsza ko-respondencja
z Zarządem To
warzystwa nie wnosiła nic no-wego
prócz "trudności" w
ustalenie daty zebrania ogól-nego
dla wysłuchania tekstu
"Krnniki" nrminu-a- z ustalo--
jest nie trudno I na data mojego wyjazdu do
_
—
—
Nie!
—
i oczy
—
i
dziś mnie
—
—
tym
1966
—
a
i SZKOCJI IU CZfl !( I u„iu jui
bardzo bliska zaproponowa
łom Zarządowi "Zeody" na
stępujące załatwienie sprawy
— zapoznanie człon kow to-warzystwa
z treścią "Kroni-ki"
W tvm celu w dniu G ma-ja
1967 przesłałem jeden eg-zemplarz
maszynopisu p Kr-lolo- wi
Rckhnskiemu do Van-couv- er
zawiadamiając rów-nocześnie
o tym prezesa F
Mazurka że w okresie do
dnia 7 czerwca 1968 ma moż-ność
zwołać zebranie odczy- -
— Nie zwolnię
— Zbrodniarz! — woła Romcnthalcrow?
i trzaska za sobą drzwiami
— Wariatka — odpowiada ponuio mjr
yła — Masz coś do picia?
— Zimna woda będzie dopiero jutro
Możesz dostać dużą kawę I co jest z tą
Warszawą
— Sobota Stęsknieni mężowie okupują
linie Zawsze tak jest w lecie Raz pamię-tam
czekałem na połączenie do rana
— Trzeba było z komendy dalekopisem
Wchodzi Ligęza i melduje że doprowa-dził
Marcelinę Chwościk
mówi głosem Ży-ła
— Dawaj — ponurym
a ja znowu włażę w okno Leciutki wia-terek
kołysze gałęzie drzew i jest mi trochę
chłodniej Na ulicy wciąż wędrują grupki
turystów z gospody niosą się jęki harmonii
i śpiew podpitych rybaków W plamie żół-tego
światła widzę jak z domku stacji ar-cheologicznej
wychodzi profesor Wirta a
za nim niemal uwieszony przy jego ramie-niu
dr Kamieniecki Wirta gestykuluje
fjwałtownie jest bardzo niespokojny opę-dza
sie od historyka który zabiega mu dro-gę
Znikają za narożnikiem domu w któ-rym
mieści sie apteka i dopiero wtedy
spostrzegam że w domku archeologów w
pokoju Derkacza świeci się światło Ale
oto i on sam Opiera ręce o framugę —
tym swoim zwyczajem — wygląda ni ulicę
w stronę w której zniknęli Wirta z Kamie-nieckim
Nagle Andrzej odskakuje od okna
— gaśnie światło w pokoju — wraca Jes-tem
tak pochłonięty obserwacją iż nie sły
szę o czym rozmawia Zyta z Marceliną
Andrzej wciąż tkwi w oknie widzę białą
plamę jego koszuli Potem znika i znów go
widzę Wychodzi z domku w ręku torba
duża płócienna torba z którą wędruje na
wykop Derkacz chwilę patrzy w stronę
gdzie zniknął Wirta i zawraca w przeciw-nym
kierunku Biegną do sekretariatu tyl-ko
kątem oka łowiąc płaczącą Marcelinę
— Ligęza!
Plutonowy wstaje ociera twarz
— Taaajess obywatelu poruczniku
— Ligęza pójdziecie za Derkaczem Ale
tak żeby mi Poszedł na lewo
— Rozumiem inteligentnie — przerywa
mi Ligęza i odchodzi jak mokry kot
Potem odprowadzam Marcelinę i ukła-dam
się w półleżącej pozycji w fotelu który
pachnie molami i nanauną
— I co?
— Nic — mówi z niechęcią Żyła — Po-wiedziała
że pierwszy raz sztyletu nie bra-ła
Że brała tylko tamte drobiazgi
— I co jest z tą cholerną Warszawą?!
— Zdążysz — droczy się Żyła Zdjął ma-rynarkę
Pod spodem nosi gimnastyczną
koszulkę w rzadką siatkę przez którą prze-ciskają
się gęste włosy na piersiach Ciało
ma mocne i błyszczące od potu
— Nic nie rozumiem z tej twojej kombi-nacji
Całe szczęście że w poniedziałek sia-da
na tym prokuratura Aha zapomniałem
ci jeszcze powiedzieć że ten bank będziesz
robił z prokuraturą Stary mi mówił—
łnó nn nim "Kronikę" i w w-- v
padku zgłoszenia ewentual-nych
uzasadnionych popra-wek
przesłać je do mnie do
dnia 7 czerwca 1968 W liście
tym przesłałem mój adres w
Toronto Z propozycji mojej
Zarząd Towarzystwa "Zgoda"
nic skorzystał
Wobec takiego ustosunko-wania
się Zarządu Towarzy-stwa
"Zgoda" postanowiłem
' Kronikę' wydać na moj
koszt co tez uczyniłem po u- -
przednim zaopiniowaniu przez
powołana do tego instytucję
— Instytut Badawczy w To-ronto
Po wydiukowaniu "Kroni-ki"
zawiadomiłem zarząd To
warzystwa "Zgoda" ze jest
gotowa do dostarczenia człon-kom
W odpowiedzi otrzyma-łem
zawiadomienie z datą 2
giudnia ze ' Zarząd Polskiego
Towarzystwa "Zgoda" na po-siedzeniu
swoim powziął li-chw
ałę treści następującej
"Zarząd Polskiego Towarzy-stwa
'ZGODA" jest pieciw-n- y
w rozpowszechnianiu i
sprzedaży napisanej pi zez
WPana "Kroniki" Towarzy-stwa
1 Kronika zawiera cały
szeicg nieścisłosu i obraa
Zaizad i poszczególnych człon-ków
2 Nie dotrzymał WPan u- -
Niemal wszystkie sposoby lo
wierna ryb wymyślone pi oz
człowieka zastosowały ryby na
dłuyo przed jec-- i pojawieniem
się na naszym Rlolno Na przy-kład
pułapki Od wieków sto
suj) je powodzeniem lyby
t zw dobijała zyjace w ciepłych
wodach kolo Florydy Ieżi one
sobie zaKrzebanc jak się to mo
wi "po uszy" w piasku trzyma
jqc otwaily szcioko pysk nie
poślednich dopiawdy rozmia
rów Taki sani zwycaj mają
nne ryby — tobiasze mniejsi
nieco pod względem wielkości
krewniacy dobijaka lubiqcy na
lychmiast szukać schronienia
Rdzie tylko sie (la w razie Ja
kiegoś niebezpieczeństwa Nur
kują one i chowają się w otwar-tych
pyskach dobijaków które
je ze smakiem i wielkim apety
tem konsumują
Są też takie ryby które ło-wią
swą zdobycz "na robaka"
Tą przynętą jest u nich wyro-stek
ciała do złudzenia przypo-minający
robaka i kształtem i
kolorem Czekając na ofiarę ry-ba
ta leży zagrzebana w piasku
iVSiililii63SW:tSraiiM
1 ARMY
f
L
Fjtt- -
-- Mf'
mowy z
stwem
nrzeczYtania
--TiWSWMPw roisram HS10 wu a&3j ''Zcoda''rdanla'doWSfi?tói
tf&łWH
oddaniem do druku"
wnhnr to?n_ że "Dostano- -
wicnie" to nie zawierało zad-nycli
konkretnych zarzutów a
tvlko ogólniki przeszeuiem
nad nim do porządku dzien-nego
zawiadamiając o tym
ze nie mam zamiaru stosować
się do niego
Otrzymałem wtedy drugi
list z datą 1 grudnia 1967 r
treści następującej — "Na
zebraniu miesięcznym Pol-skiego
Towarzystwa "Zgoda"
w Vancouver w dniu 3 gru-dnia
1967 r po pobieżnym
zapoznaniu członków z treścią
kroniki napisanej przez Wpa-n- a
na wniosek Zarządu zo-stała
powzięta uchwała zgo-dnie
z artykułem IX punkt
"c" Statutu Polskiego Towa-rzystwa
"Zgoda" skreślenia
wp-in- n 7 listy członków Pol
skiego Towarzystwa "Zgoda"
Uchwała zapadła większością
głosów"
Oba te wyroki powzięto za-ocznie
nie zawiadamiając
mnie uprzednio zupełnie o
postawieniu mnie "w stan
oskarżenia" i o charakterze
zarzuconego mi "przestęp-stwa"
co jest prawem prze-strzeganym
tak w Kanadzie
jak i we wszystkich krajach
prawdziwy u-str- oj
demokratyczny
Ossoyoos 14 marca 1968
B Liszkowski
Ryba-rybołów- ca
rekopisuprzed- -
posiadających
a tylko robakowaty koniec jej
wędki" chybocze się to w je
dną to w drugą stronę Gdy
znęcone smakowitym kąskiem
inne lyby znajdą się w obrębie
stiefy zagrożenia paszcza łow-cy
zamyka się momentalnie
ra7 z łupem
Inne Ratunki ryb posiadają
na wierzchołku grzebictu na-rą- d
świetlny' przypominający
małą rybkę Co się na nią poła-komi
— ginie Jeszcze inne ry-by
r boi ów cv wabią ofiary świe
cącymi narzjdlami rozmiesz
czonymi po bokach ciała Nie-które
z nich mają otwór gębowy
lak wielki że bez trudu mogą
połknąć zdobycz wielokrotnie
większą od nich samych
Okulista
" OKULISTKA
DR BUKOWSKA BEJNAR
oD
274 Ronccsvallc5 Avo'
(przy Gcoffrcy)
Tcl 532-549- 3
Godziny przyjęć: codziennie od
10 rano do U wlecz W Bouoty
od U rnno do 12 w południc
82-- W
WIELKIE ZNIŻKI DO POLSKI NA ROK 1968 I I
BATORYM 2 MIEŚ w KRAJU $469o
Odaid 25 — Powrót J37 — Każdy mole ucrejłnleiyć
JETEM z TORONTO OD $396
Crupowe odloty: 7 kwietnia 11 moa B cierwca 6 12 I 20
lipca 3 I 24 sierpnia 14 wrzcfnla I Inno
NAJWIĘKSZE POLSKIE BIURO PODR61Y J KAMIEŃSKIEGO
FOUR SEASONS TRAVEL
101 Bloor Sł W Tnrnntn 1 Tal UA C-CC-CC
Itt ll„1M
Sprowadzanie rodzin I narzecionych powroty do Poltkl Itd
& NAVY DEPARTMENT STORES
Vncouvr — Cdmonton — Regina — New Weitmlntttr — Moota Jiw
Dobre towary po uczciwej cenie Nikt nas nie prześcignie w
Jakości i taniości Płacąc gotówką płacicie najtaniej Obsłu-gujemy
rzetelnie choć nie udzielamy kredytu i nie mamy
dostawy bo to nieraz kosztuje więcej niż towar
Zapewniamy zadowolenie ze wszystkiego co kupi sie u mi
Po co płacie więcej gdzie indziej '
W ARMY & NAWY wszystko najtaniel- -
paczki i mm miiwm mm
Tosylki pieniężne na Ukrainę Litwę itd
Wycieczki do Polski i innych krajów świata
BATOBYM lub LOTWICZO
Sprowadzanie krewnych znajomych i przyjaciół
wszelkie sprawy załatwia szybko l sprawnie
Biuro Podróży Przedstawicielstwo Orbisu
LEONA GARCZYŃSKIEGO
620 Quecn St W Toronto Ont Tel EM 6-406- 72
Polska jest bliżej na pokładach
samolotów
POŁSKKHUKH wm&fw
przekonajcie się o tym osobiście uwzględniając "LOT"
w swoich planach podróży Posiadamy najdogodniejsze
połączenia z wszystkich większych miast w Europie
Nasze nowoczesne czteromotorowe samoloty zapewniają
maksymalny komfort podróży
Rezerwacji miejsc możecie dokonać u Waszego
Agenta Podróży lub bezpośrednio u nas Na życzenie
wysyłamy specjalnie wydany American Guide to Poland
rozkład lotów oraz broszury o Polsce Nasz adres:
iKwffilKśSS 500 Fifth Ave
New York NY 10036
Te!: (212) 564-811- 6
3140
r# --ai
""" 13
Jf tri
KUK
S3#!T
KiJilS&ie
pSga
&!
śs&s £
I
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, May 08, 1968 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1968-05-08 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000608 |
Description
| Title | 000156b |
| OCR text | crji -- rfrł' I kończenie ze sir 4 1'rLMłw tej całe] woj-_ - [ j3 Wietnamu uu 0~ jje mich zaaneyu p- - yjwazjła kwaśno ui i IPB0-"- ' _:' __ aie iiiuiiu Łaa-ftD- = j~ 2 UPfwniam Vdmi' iL mcm dziesiątków mi- - L ludzi mieszkających w j-ua- ta siany ijt-uuu- - nnmnenr PołUiI- - h3 Dc ' i'"'""-- — a"-- w " „ Wietnamowi Taesji i odbudowie kra- - k£rłonc miny uim-i- c „lnie otloMły intencje afenia ich ustroju w ca- - s południom ej i Gdyby Stany nie _ Wnitnamip V P =_! latach na pewno uta jnacznie większa woj j j ta która mamy obecnie !:n(inado małego skrawsa licso kontynentu j _ się Rob — r-- 7 7 nami nnhld- - lrSny a "" ' ' nhpinczycy i in-Pf- e oparli sie komu-f§- Ł dziś me tylko Poludn-- o ale Laos i pra- - WrW nrtir rez egzotyczne morza LwAineókameniepcha- - poiuumu-godnie- j zsodził ilŁlijczc atakom Slfietnani ł3MobmeTih_a„m„o„onuza Wuyioiytnuny fTTlHr--h rOfllUWllCfau "'"" Sjjam byłby pod stałym :Kn i także w niedługim i ctraciłbi niepodległość [astfpstne zajęcia tych kra- - Indonezja I ilipiny i lai ™lazłbv sie w krytycz- - trtuacji a Australia Nowa jia Południowa Korea indin i Pakistan mu- - NAMLtjł ViU- - -c- o mmiżne za2ro- - " -- - L Iresja nie rewolucja {os? komunistyczne strasza ki to co pan mów i W Po-- i ow v Wietnamie jest nacjo- - fctycna rewolucja — jest ra domowa — stwierdziła Purbett utrirlł fDojle poczerw ieniał — Prze- - am bardzo ale to niepraw- - Dowiedział twardo — Tam i wyraźna agresja z Północ- - Wietnamu Jest na to wie-- piezbitych dowodów 0 naprawdę aż wiele? — ula si? ironicznie Mrs Pur-- jfpierwsze pólnocno-wietnam- - i oddziały weszły do Połud- - lego Wietnamu w J964 -- r jmierz Błahij Rudrk-ip- i zanim zjawiły się tam jakiekol wiek amerykańskie oddziały bo-jowe Wiem bo byłem w Sajgo-ni- e od września tego roku A dywersja komunistyczna kiero-wana i podsycana z Hanoi roz poczęła się juz w 1957 r gdy komuniści zobaczyli ze Połud niowy Wietnam jest na znacz nie wyższym poziomie eknnr mieznym niż Północny i ipit nn najlepszej drodze- - do otworzenia mocnego i dobrze prosperują cego państwa Dziś Północno-- 1 Wietnamczycy sa nie tvlko w regularn} eh oddziałach ich ar mii ale tworzą znaczny procent Wietkongu Gdyby dziś Ho Czi Minh wycofał wszystkich swoich żołnierzy wojna w Południo-wym Wietnamie skończ} łaby tię natychmiast Czyż nie jest ti dowodem ze okreslene "wojna domowa' jest komunistycznym trickiem propapandoAjm a wła ściwie jest tam typowa wojna agresywna — Wojna skończyłaby się ró-wnież gdyby Amerykanie wy-cofali się z Wietnamu — zau ważyła Mrs Wells :m SM ć&g Catharine z miała z rozprze-daniem ' -- " -- ' wierzbawych ł?n7nmipm rwipk-ni- e Marcelinie Tc- - Marcelina pójdzie sobie odpocząć i zje ad Raz przynajmniej ktoś dla Marceliny ituje prawda? Tak— odparła bez cienia ulgi ze to :ec Wstała Przytrzymałem ją za ramie Ihcę Marcelinie coś powiedzieć imc miar- - Rii-- n nninri7ipr Marcelina p te listy zebv zobaczyć czy one to kogo myślała i żeby jemu po ić prawda' A gdy się przeKonaia - w są takie listy wiec schowała ie do a juz nie można było podrzucić 'c łc uyiu juz za pozno Se odwróciła sie Powiedziała w otwarte osciez drzwi - Tak rtedy juz było późno Czy mogę póisc' odeszła spokojnie za milicjantem + stacji juz bło ciemno Tylko z pokoju 'Hiindlerowei dochodził ni i aro w )T blll5nror fnlol 7nnnliłpm lamnkC godzinę siedziałem nad paczką lis- - Doroh m pie_ miałem siły czytać po raz wióry ar- - u poKrytych gęstTn pismem w-jpc-i- :35Ch limnralniainfi-m- i hnnlłnmi JUŻ K wstępnej lekturze odniosłem wTaże- - :- - ze zmarła Rudzka nie mając odwagi -'-aego?! dlaczego?!) powiedzieć słów o ści' "dobroci serca" "zrozumieniu Jfiego człowieka" Andrzejowi swój mo- - uerowała do okrutnego braciszKa -- u sie ze Daniel Rudzki vel KODeau Uamał nm? iorinvm vi--nadki-em że f--2 listv od 5in:trv Mncinł ip rzucić sio-- enartńł rvAV Jn rxraA ćmiprcia F odmówiła mu dalszych bezzwiotnych r:K innego wjlłumaczenia taKiu pu- - iisiow — iue znajaowaieni chni sryszałem jak dźwięczą Ra wóciłem na Skrzyp fotela na jPcn aochodzacy zza drzwi aziaiai IPaiarn I5"aed!em na ciomnu Vmii i chodziłem Łr 2 porrotem bnibileii mogąc skup— -i- -ć— myśli ' -"- -via i LVKHI11H SWlKlad iiuw"' nie U-nnHorl7ifa- Tiv'h cłnw PflCh- - Pr0S7Viom Ar nnn ThiitwiałYin TfPm rnu --i _ : l-Ał- --m - 6CJim cucnem zienut jviuii tt--rXifiV eir a : s_tK__o_rupy znaiłeza!s_1- - uiUu4'"n'rio 'r~3eh i hallu Mficnałpm drzwi we-- ustąpiły Ża szybą połyskiwały 7tJ"e śpimy? — rozległo się tuż kolo MCIP U-pran-lir --!Mln TTamipniPPki iem ODannwłpm drżenie rak t&g — Niewątpliwie — zgodził się Bob — tylko że w pierw-szym wypadku i Południowy i Północny Wietnam został} by państwami niezależnymi a w drugim 7 milionów wolnych lu-dzi stałoby się niewolnikami Północnego Wietnamu a setl i tysięcy skończyłoby życie w wię zieniach lub pod kulami pluto-nów egzekucyjnych Mieliśmy tego dowody ostatnio w Hue gdzie po zaieicu teso miasta komuniści rozstrzelali blisko 300 osób ciągu 3 tygodni — Wiec jaki widzisz sposób zakończenia tej wojny — spytał John Wells — Musimy utrzymać presję na Północny Wietnam Drogi lądowe i wodne koleje pociągu ciężarówki łodzie i barki musza być niszczone Repercaja uszko-dzeń wiąże pon-- d poł miliona ludzi ktorz) zwolnieni z tej praes w razie zatrzy mania bom dowań staliby się żołnierzami frontów j mi Niezależnie od te-go co rożni biurkowi strated mówią sytucja Północnego Wiet- - mmi %T t Wiosna rynku Manis puszystymi kotkami fajerki górę 33 — Ja pana kiedyś w cimności postrzelę panie doktorze Zaśmiał się po swojemu — Chyba nie zdąży pan Za cztery dni wyjeżdżam — Obawiam się że nie będzie pan mógł tego uczynić — Pan mi przeszkodzi? —la? Są wyższe moce doktorze — Rozumiem — zachichotał w kacie wi-działem tylko kontur postaci — Trzygław — Albo Wikingowie Jak pan woli Pan ich przecież bardzo lubi Miał mi pan po-wiedzieć gdzie pan znalazł sztylet? — Na cmentarzu szkieletowym W glinie Potem wbiłem sztylet w czaszkę żeby bło śmieszniej — Na cmentarzu? Hm To się zga-dzało _ Tak7 — zaszeptał Kamieniecki — Tak doktorze — Słowem pan poruczniku wie juz kto zabił? Tak0 — głos Kamienieckiego za-brzmiał jeszcze ciszej _ Owszem Wiem _ Fralohma i Rudzką' — naglił Kamie-niecki — kto napadł na profesora Wirtę? Tak _ Gratuluję Obawiam się jednak że jet pan w błędzie Morderstwo na Fraloh-mi- e nie ma żadnych motywów _ Owszem ma Oczywiście jeśli założy się że zamiast Fralohma miał zginąć kto in— Kto inny? Co pan chce przez to po-wiedzi- ec? udaei doktorze Móv my poważnie Kim jest Anna Kamieniec-ka do której jedzie pan do Szwecji? -W-cisnąłem sie za długi stół wypełniający werandę Chciałem koniecznie zobaczyć twan Długo milczał i raptem hurko-fe- m odstawił krzesło Wyszedł na środek i odwrócony do mnie plecami powiedział N-Span-ska sprawa! Niech się pan zaj-nu- ie nieboszczykami _ _ __ Obecnie interesują mnie juz tylko ży-wiChpcainaiłeemdokjetsozrczzee coś powiedzieć ale t: podrzucił swoja torbę i Podkutj™ Sitami burząc ciszę uśpionego domku po-szedł na górę ?OSTATOU NOC ZŁOTYCH OGNI Nad Salinem rośnie pęcznieje i wzbija cie purpurowa łuna Rozpalone na szczyth wzgórz ognie będą płonęły przez sir - iS' 4Hiw —_7Z—T iyy namu pogarsza się i wcześniej czy później zgodzą sie na per-traktacje — O ile Chiny nie przystąpią do wojny — zauważyła sceptycz nie Mrs Purbett — Nie myślę aby chińscy ko-muniści zaangażowali się w woj-nę z Ameryką My nie mamy zamiaru okupować Północnego Wietnamu — co mogłoby po-dniecić Chińczyków do akcji poza tym mają oni obecnie swo-je własne i trudne problemy wewnętrzne więc choć Mao i grupa wokół niego robi cza-sem wrażenie naw pół obłąka-nych sądzę że na taki hazard nie pójdę — To pan tak myśli ja i wielu innych sądzimy że Chiny przystąpią do wojny — powie-działa z uporem Mrs Purbett — To tylko dowodzi — wtrą cił się John Wells — iz obser watorzy Chin i kobiety - obser- - watorki stanowią najbardziej kłopotliwe grupy Wiedzą co obserwują dlaczego to robią i nic z tego nie rozumieją — za-kończył przy głośnym śmiechu wszystkich obecnych Prof dr Tadeusz Jost M4m P' 5- - js ftft na St Lawrence lewej nie trudności gałązek z - są od bo no ac J w by I z z a Kronika Towarzystwa "Zgoda" — i -- t w- - _1 I d ziiiziiL xaiziiuu x(łi- - ZjauiuLruiiuiciitiii silili jiu skiego Towarzystwa "Zgoda" I zebraniu walnym Towarzy-- w Yancomer iwiazKowcu z dnia b mar-ca utrzymujące ze treść napisanej pfzeze mnie "Kro-niki"' Towarzystwa "Zgoda" w Vancouer jest nie zgodna z historia Towarzystwa "Zgo-da" — oświadczam: ' Kronika" ta obejmuje wy-darzenia opisane w protoko-łach Towarzystwa oraz do-kumentach wypożyczonych mi przez śp Józefa Grębskiego i obejmuje okres od 1926 r do 1966 r Można mieć za strzeżenia co do dokładności notatek protokołów ych cze-mu sam dałem wyraz na ostatniej stronicy "Kroniki" natomiast nie można mieć żadnych zastrzeżeń do orygi nalnyrh dokumentów wysta wioiiych przez różne polskie i kanadyjskie instytucje woj-skowe i cywilne Nie można również niiec za-strzeżeń do kronikarskich no-tatek p Karola Rekhńskiego który w okresie swego sekre-tarzowania w Zarządzie Towa-rzystwa "Zgoda" notował "na gorąco" przejawy dziełalności lowarzystwa Nie można mieć także zastrzeżeń do informa cji dawanych bardzo ostroż-nie i po namyśle przez śp Jó-zefa Grębskiego który przez 37 lat pełnej poświęcenia w zarządach Towarzystwa na lóznych kierowniczych stanowiskach oddał sprawom polonijnym niedoceniane dzi-siaj usługi- - Jego wytrwałości i taktowi — Towa-rzystwo "Zgoda" zawdzięcza swoje dzisiaj istnienie Zarzucanie mnie dzisiaj nieścisłości w przytaczaniu faktów t działalności Towa rzystwa "Zgoda" jest właści-wie zarzutem pod adresem tych co te wydarzenia noto-wali niedokłdiiic lub nieumic-letni- e postępowanie ta-kie jest dżentelmeńskie? Są dzę ze o właściwą nazwę postępowania DniPi zarzut że działałem na własną rękę nie będąc "upoważniony" do oddania do druku owej broszury bez u-przed- niej aprobaty i korekty Polskiego Twa "Zgoda" W świetle faktów przedstawia się następująco" Tego rodzaju wymagania odnosić się mogą jedvnie do prac zamówio-nych które maja być wyko-nane według z góry ustalo-nych warunków Nikt mnie nie ani proponował na-pisanie "Kroniki" ( cała dzisiejszą noc jutrzejszy dzień i ju-trzejszą noc aż zgasną w poniedziałek o świcie kiedy zacznie się zwykły saliński dzień wypełniony jazgotem chłopskich fu-rek na kocich łbach stukotem rybackich bojerów na rzece i bełkotem pijanych gos-podarzy pod lokalem "Zbiorowego Ży wia-nia Nr 1" Tymczasem salinianie dostali lekkiego pomieszania zmysłów na tle historycznym Siedząc w oknie posterunku zastanawiałem się z jaką łatwością im to przyszło skoro od lat dziesięciu nie można rozebrać jedy-nej ruiny domu sterczącej naprzeciwko pomnika bohaterów walk o wolność Nawet upał o stopień nie mniejszy w nadchodzą-cej nocy nie potrafił złamać uporu miesz-kańców Rozpinają transparenty ustawiają ścięte bóg wie po co chojaki tworząc bra-my triumfalne szorują ulice (gdyby tak co dzień') wreszcie co szokuje przybyszów 7 letniskowych miejscowości morzem zajeżdżają ciężarówkami z napisem: "Zimna woda" Przez całe popołudnie miasteczko biega tam i z powrotem onduluje głowy prasuje spodnie szyje kostiumy gra na trąbach uczy się przemówień zakłada firanki a nade wszystko drży zniepokoju Ma ponoć przyjechać sam przewodniczący wojewódz-kiej rady Tymczasem sprawczyni tego roz-gardiaszu pani dr Łucja Romenthalerowa siedzi W fotelu i płacze Tak płacze ociera łzy oczy okulary łka wstaje siada z hu-kiem ayreszcie nie wytrzymuje napiętego milczenia mjr żyły i krzyczy: — Musicie ją zwolnić! Musicie i to na-tychmiast " Nie — odpowiada mjr Żyła ze spoko-jem Szymona Słupnika Pan wie co to znaczy? Sabotaż pań-stwowej imprezy Mjr Żyła nawet nie odpowiada Rozpina jeszcze jeden guzik w marynarce Najpierw ten Wirta Potem Marce-lina To skandal Wyłażę z okna Co "najpierw ten Wirta"? — Pan nie wie? — pani Łucja jest szczę-śliwa że znajduje słuchacza więc doska-kuj- e do mnie patrzy mi głęboko w Odmówił udziału w naszej imprezie Tak tak niech pan nie udaje zdziwionego To tez wasza sprawka Zabroniliście mu Tak — Niech się pani uspokoi Nikt mc ni-komu nie zabraniał _ Akurat1 Dotąd wszystko było w po-rządku a tu nagle przychodzi do doktor Kamienicki i mówi że profesor nie wystąpi jako główny kapłan że powiedział że to' pośmiewisko z nauki i że on Kamie-niecki będzie tym kapłanem-mściciele- m — Kim? — Mścicielem od Trzygława Kamienie-cki kapłanem! Taki konus Koniec świat-a- — Rzeczywiście — mówię siląc się na spokój — Więc zwolni Marcelinę? Ona ma być słowiańską dziewicą i nieść ofiarę- - ikowane w istwa w dniu 15 grudnia rJbó 1968 w pra-- c odwadze Czy tego prosił nad pan r i w związku z tym zebra-ni uchwalili wniosek jedno-głośnie — zezwalając mi na korzystanie z księgi protoko-łów z wszelkich zebrań To-warzystwa Nie stawiano mi zadnycli warunków Ja sam oświadczyłem ze po napisa-niu — zapoznam członków To-warzystwa z treścią "Kroni-ki" " Wskutek ostrej astmy w rnkn 1963 wviechałem do Osonoos oddalonego od Van-- couer o 270 mil Brakowało mi dokładnych danych za la ta- - 1984 t prezesem w 10-- ku był p Koman ZyrowsKii 1965 "i 1966 (prezesem wtedy bł prezes obecny p Feliks Mazurek) Dopóki nie zacho-low-ał poważnie sekretarz Twa p Karol Kekhnski w ro-ku 1966 przesyłał mi — zgo-dnie ze wspomniana uchwała — informacje o bieżącej dzia-łalności Towarzystwa co już widziane było bardzo niechęt-nie Po odejściu na urlop zdrowotny p K Reklinskiepo od połowy roku do koń-ca 1967 r — otrzymywanie informacji o działalności to-warzystwo — ustało prawie zupełnie Zarząd Towarzystwa "Zco- - da" nie zwrócił się do mnie ani razu z żądaniem oficjal-nym przeczytania ickopisu "Kioniki" zarządowi przed oddaniem jej do druku Na moje listy z prośbą o wyjaśnienia pewnych niejas-ności odpowiedziano późno Na jeden wysłany 6 kwietnia 1966 r otrzymałem odpo-wiedź po uprzednim ponagle-niu 30 stycznia 1967 8 kwietnia 1967 r Dalsza ko-respondencja z Zarządem To warzystwa nie wnosiła nic no-wego prócz "trudności" w ustalenie daty zebrania ogól-nego dla wysłuchania tekstu "Krnniki" nrminu-a- z ustalo-- jest nie trudno I na data mojego wyjazdu do _ — — Nie! — i oczy — i dziś mnie — — tym 1966 — a i SZKOCJI IU CZfl !( I u„iu jui bardzo bliska zaproponowa łom Zarządowi "Zeody" na stępujące załatwienie sprawy — zapoznanie człon kow to-warzystwa z treścią "Kroni-ki" W tvm celu w dniu G ma-ja 1967 przesłałem jeden eg-zemplarz maszynopisu p Kr-lolo- wi Rckhnskiemu do Van-couv- er zawiadamiając rów-nocześnie o tym prezesa F Mazurka że w okresie do dnia 7 czerwca 1968 ma moż-ność zwołać zebranie odczy- - — Nie zwolnię — Zbrodniarz! — woła Romcnthalcrow? i trzaska za sobą drzwiami — Wariatka — odpowiada ponuio mjr yła — Masz coś do picia? — Zimna woda będzie dopiero jutro Możesz dostać dużą kawę I co jest z tą Warszawą — Sobota Stęsknieni mężowie okupują linie Zawsze tak jest w lecie Raz pamię-tam czekałem na połączenie do rana — Trzeba było z komendy dalekopisem Wchodzi Ligęza i melduje że doprowa-dził Marcelinę Chwościk mówi głosem Ży-ła — Dawaj — ponurym a ja znowu włażę w okno Leciutki wia-terek kołysze gałęzie drzew i jest mi trochę chłodniej Na ulicy wciąż wędrują grupki turystów z gospody niosą się jęki harmonii i śpiew podpitych rybaków W plamie żół-tego światła widzę jak z domku stacji ar-cheologicznej wychodzi profesor Wirta a za nim niemal uwieszony przy jego ramie-niu dr Kamieniecki Wirta gestykuluje fjwałtownie jest bardzo niespokojny opę-dza sie od historyka który zabiega mu dro-gę Znikają za narożnikiem domu w któ-rym mieści sie apteka i dopiero wtedy spostrzegam że w domku archeologów w pokoju Derkacza świeci się światło Ale oto i on sam Opiera ręce o framugę — tym swoim zwyczajem — wygląda ni ulicę w stronę w której zniknęli Wirta z Kamie-nieckim Nagle Andrzej odskakuje od okna — gaśnie światło w pokoju — wraca Jes-tem tak pochłonięty obserwacją iż nie sły szę o czym rozmawia Zyta z Marceliną Andrzej wciąż tkwi w oknie widzę białą plamę jego koszuli Potem znika i znów go widzę Wychodzi z domku w ręku torba duża płócienna torba z którą wędruje na wykop Derkacz chwilę patrzy w stronę gdzie zniknął Wirta i zawraca w przeciw-nym kierunku Biegną do sekretariatu tyl-ko kątem oka łowiąc płaczącą Marcelinę — Ligęza! Plutonowy wstaje ociera twarz — Taaajess obywatelu poruczniku — Ligęza pójdziecie za Derkaczem Ale tak żeby mi Poszedł na lewo — Rozumiem inteligentnie — przerywa mi Ligęza i odchodzi jak mokry kot Potem odprowadzam Marcelinę i ukła-dam się w półleżącej pozycji w fotelu który pachnie molami i nanauną — I co? — Nic — mówi z niechęcią Żyła — Po-wiedziała że pierwszy raz sztyletu nie bra-ła Że brała tylko tamte drobiazgi — I co jest z tą cholerną Warszawą?! — Zdążysz — droczy się Żyła Zdjął ma-rynarkę Pod spodem nosi gimnastyczną koszulkę w rzadką siatkę przez którą prze-ciskają się gęste włosy na piersiach Ciało ma mocne i błyszczące od potu — Nic nie rozumiem z tej twojej kombi-nacji Całe szczęście że w poniedziałek sia-da na tym prokuratura Aha zapomniałem ci jeszcze powiedzieć że ten bank będziesz robił z prokuraturą Stary mi mówił— łnó nn nim "Kronikę" i w w-- v padku zgłoszenia ewentual-nych uzasadnionych popra-wek przesłać je do mnie do dnia 7 czerwca 1968 W liście tym przesłałem mój adres w Toronto Z propozycji mojej Zarząd Towarzystwa "Zgoda" nic skorzystał Wobec takiego ustosunko-wania się Zarządu Towarzy-stwa "Zgoda" postanowiłem ' Kronikę' wydać na moj koszt co tez uczyniłem po u- - przednim zaopiniowaniu przez powołana do tego instytucję — Instytut Badawczy w To-ronto Po wydiukowaniu "Kroni-ki" zawiadomiłem zarząd To warzystwa "Zgoda" ze jest gotowa do dostarczenia człon-kom W odpowiedzi otrzyma-łem zawiadomienie z datą 2 giudnia ze ' Zarząd Polskiego Towarzystwa "Zgoda" na po-siedzeniu swoim powziął li-chw ałę treści następującej "Zarząd Polskiego Towarzy-stwa 'ZGODA" jest pieciw-n- y w rozpowszechnianiu i sprzedaży napisanej pi zez WPana "Kroniki" Towarzy-stwa 1 Kronika zawiera cały szeicg nieścisłosu i obraa Zaizad i poszczególnych człon-ków 2 Nie dotrzymał WPan u- - Niemal wszystkie sposoby lo wierna ryb wymyślone pi oz człowieka zastosowały ryby na dłuyo przed jec-- i pojawieniem się na naszym Rlolno Na przy-kład pułapki Od wieków sto suj) je powodzeniem lyby t zw dobijała zyjace w ciepłych wodach kolo Florydy Ieżi one sobie zaKrzebanc jak się to mo wi "po uszy" w piasku trzyma jqc otwaily szcioko pysk nie poślednich dopiawdy rozmia rów Taki sani zwycaj mają nne ryby — tobiasze mniejsi nieco pod względem wielkości krewniacy dobijaka lubiqcy na lychmiast szukać schronienia Rdzie tylko sie (la w razie Ja kiegoś niebezpieczeństwa Nur kują one i chowają się w otwar-tych pyskach dobijaków które je ze smakiem i wielkim apety tem konsumują Są też takie ryby które ło-wią swą zdobycz "na robaka" Tą przynętą jest u nich wyro-stek ciała do złudzenia przypo-minający robaka i kształtem i kolorem Czekając na ofiarę ry-ba ta leży zagrzebana w piasku iVSiililii63SW:tSraiiM 1 ARMY f L Fjtt- - -- Mf' mowy z stwem nrzeczYtania --TiWSWMPw roisram HS10 wu a&3j ''Zcoda''rdanla'doWSfi?tói tf&łWH oddaniem do druku" wnhnr to?n_ że "Dostano- - wicnie" to nie zawierało zad-nycli konkretnych zarzutów a tvlko ogólniki przeszeuiem nad nim do porządku dzien-nego zawiadamiając o tym ze nie mam zamiaru stosować się do niego Otrzymałem wtedy drugi list z datą 1 grudnia 1967 r treści następującej — "Na zebraniu miesięcznym Pol-skiego Towarzystwa "Zgoda" w Vancouver w dniu 3 gru-dnia 1967 r po pobieżnym zapoznaniu członków z treścią kroniki napisanej przez Wpa-n- a na wniosek Zarządu zo-stała powzięta uchwała zgo-dnie z artykułem IX punkt "c" Statutu Polskiego Towa-rzystwa "Zgoda" skreślenia wp-in- n 7 listy członków Pol skiego Towarzystwa "Zgoda" Uchwała zapadła większością głosów" Oba te wyroki powzięto za-ocznie nie zawiadamiając mnie uprzednio zupełnie o postawieniu mnie "w stan oskarżenia" i o charakterze zarzuconego mi "przestęp-stwa" co jest prawem prze-strzeganym tak w Kanadzie jak i we wszystkich krajach prawdziwy u-str- oj demokratyczny Ossoyoos 14 marca 1968 B Liszkowski Ryba-rybołów- ca rekopisuprzed- - posiadających a tylko robakowaty koniec jej wędki" chybocze się to w je dną to w drugą stronę Gdy znęcone smakowitym kąskiem inne lyby znajdą się w obrębie stiefy zagrożenia paszcza łow-cy zamyka się momentalnie ra7 z łupem Inne Ratunki ryb posiadają na wierzchołku grzebictu na-rą- d świetlny' przypominający małą rybkę Co się na nią poła-komi — ginie Jeszcze inne ry-by r boi ów cv wabią ofiary świe cącymi narzjdlami rozmiesz czonymi po bokach ciała Nie-które z nich mają otwór gębowy lak wielki że bez trudu mogą połknąć zdobycz wielokrotnie większą od nich samych Okulista " OKULISTKA DR BUKOWSKA BEJNAR oD 274 Ronccsvallc5 Avo' (przy Gcoffrcy) Tcl 532-549- 3 Godziny przyjęć: codziennie od 10 rano do U wlecz W Bouoty od U rnno do 12 w południc 82-- W WIELKIE ZNIŻKI DO POLSKI NA ROK 1968 I I BATORYM 2 MIEŚ w KRAJU $469o Odaid 25 — Powrót J37 — Każdy mole ucrejłnleiyć JETEM z TORONTO OD $396 Crupowe odloty: 7 kwietnia 11 moa B cierwca 6 12 I 20 lipca 3 I 24 sierpnia 14 wrzcfnla I Inno NAJWIĘKSZE POLSKIE BIURO PODR61Y J KAMIEŃSKIEGO FOUR SEASONS TRAVEL 101 Bloor Sł W Tnrnntn 1 Tal UA C-CC-CC Itt ll„1M Sprowadzanie rodzin I narzecionych powroty do Poltkl Itd & NAVY DEPARTMENT STORES Vncouvr — Cdmonton — Regina — New Weitmlntttr — Moota Jiw Dobre towary po uczciwej cenie Nikt nas nie prześcignie w Jakości i taniości Płacąc gotówką płacicie najtaniej Obsłu-gujemy rzetelnie choć nie udzielamy kredytu i nie mamy dostawy bo to nieraz kosztuje więcej niż towar Zapewniamy zadowolenie ze wszystkiego co kupi sie u mi Po co płacie więcej gdzie indziej ' W ARMY & NAWY wszystko najtaniel- - paczki i mm miiwm mm Tosylki pieniężne na Ukrainę Litwę itd Wycieczki do Polski i innych krajów świata BATOBYM lub LOTWICZO Sprowadzanie krewnych znajomych i przyjaciół wszelkie sprawy załatwia szybko l sprawnie Biuro Podróży Przedstawicielstwo Orbisu LEONA GARCZYŃSKIEGO 620 Quecn St W Toronto Ont Tel EM 6-406- 72 Polska jest bliżej na pokładach samolotów POŁSKKHUKH wm&fw przekonajcie się o tym osobiście uwzględniając "LOT" w swoich planach podróży Posiadamy najdogodniejsze połączenia z wszystkich większych miast w Europie Nasze nowoczesne czteromotorowe samoloty zapewniają maksymalny komfort podróży Rezerwacji miejsc możecie dokonać u Waszego Agenta Podróży lub bezpośrednio u nas Na życzenie wysyłamy specjalnie wydany American Guide to Poland rozkład lotów oraz broszury o Polsce Nasz adres: iKwffilKśSS 500 Fifth Ave New York NY 10036 Te!: (212) 564-811- 6 3140 r# --ai """ 13 Jf tri KUK S3#!T KiJilS&ie pSga &! śs&s £ I |
Tags
Comments
Post a Comment for 000156b
