000123b |
Previous | 17 of 32 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
fi I
M —- _ _ - " H B -- -- ™ — — r-- __— wj i -J- — Ł1 ' JL -- rt - - 1- - Inl"l1 -- t fe WW WibUMe TWW j LU Jł-- '_JIlf Jlf #f IW'!"!! W !rsr-W'litWHŁ- T łłMT TlT ŁlHlu ' j — M Md Vczenia z ml I2&B31 'W"WA—CIIIU 'Ai!!lWllJllhtJ'Sl --£S£S££a£S£a£ V tV'':%rfffiE&?lil
a SEKCJA TRZECIA — Numer świąteczny a- -
6®3!33!3?3G!3!3®S3!3!Si3S5
rT i Aleksander Orłowski I
4
II
'jiilI 'rr 3 fi TTT-r- f
WIELEBNEMU DUCHOWIEŃSTWU
ORGANIZACJOM POLSKIM
l CAŁEJ POLONU KANADYJSKIEJ
ŻYCZENIA "WESOŁEGO ALLELUJA"
składa
Zarząd Główny
ongresu Polonii Kanadyjskiej
najserdeczniejsze
Życzenia
Wielkanocne
całej Polonu
składa
MECENAS
Kazimierz
BIELSKI
Prezes Kongresu
[-'P-olonii
Kanadyjskiej
347 Boy Sf Toronto l Ont
Tel 362-125- 1
lSS2S£3S?555S5555SSSSvSS53v53S?3!S3
Wiele Łask Bożych w Dniu święta Zmartwych
wstania Pańskiego Przewielebnym Księżom
Siostrom i całej Polonii składa
Instytut Miłosierdzia Bożego
Za zarząd Krystyna Orłowska prezes
xJJ5vOw5JossSS3S35
kSakczne źyczenia~~
YJesofyci Świąt'
Wielkanocnych
melb Duchowień
stwu Organizacjom
i całej Polonii
składa
HPH5
mmmMiEBEam a WB&Me&MifC?miiiaRi$8M m
CZESŁAW ŚMIECH b Conm
(CHESTER SMITH)
Dyrektor Ontario Credit Union League
Honorowy Prezes Sekcji Młodzieżowej _j-Ka-sy
Oszczędnościowo-Pożyczkowe- j - I
przy parafiach św Stanisława j
i św Kazimierza w Toronto K-
--
'
Biuro: " "
7 RIVERVIEW GDNS - TORONTO 9 !
(Jane & Bloor) TEL 766-81?- 7„ j
&S&£S£cs5£Xe !
Serdeczne Życzenia Wesołych j Świąt Wielkanocnych składa
Dr Si BROGOWSKI 0 D
DOKTOR-OPTOMETRYST- A
!
Badanie oczu — Wypełnianie recept i
Dopasowywanie okularów
412 RoncesYalles I
(obok Howard Park Ave) i
Tel 531-425- 1 — domowy: 259-802- 9
RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH"
składa mi
69 Bathurst St Toronto 2B Ont :
Tel 863-1364-- 65
rSSSSSSSSSSSSS
'HftSs&fmM- -'
jSSSSSSSSSSSSSiSSiSSSSS
Serdeczne Życzenia
Wesołych Świąt
Wielkanocnych
wszystkim przyjaciołom
klientom całej
Polonii Kanadyjskiej
składa
u
ti
I VI
_
i
Syrena ?arieiy Storę & Coins
h Z—n—aUimi monety i upomi-nKi z cattego s'l"ui"ta l
2049 Dundas St W - Toronto 3 Ont &
Mogiło
A obróciwszy się Jozjasz
upzał tam groby
które bijły na górze
i posłał i wziął kości
z grobów i spalił je na
ołtarzu
4 Król 2316
Marcin zasłabł nagle Od
i niespodziewanej
śmierci zachowaj nas Panie!
Wiele razy modlił się w sta-rym
kraju słowami suplikac-j-i
i Bóg zachowywał go bez-rieczn- ie
od nieszczęścia Te-raz
jednak czuł że miara dni
jego wypełniła się Z rezyg-nacją
godził się na pożegna-nie
świata choć tyle jeszcze
dobrych niespodzianek cze-kało
go na nowym miejscu
Przybył do Kanady dopiero
przed rokiem na prerii ot-rzymał
tyle roli ile tylko za-pragnął
założył wielką ho-dowlę
budował dom Nieste-ty
synowie usypią mu grób
na wzgórku na jego włas-nej
ziemi gdzie kości jego
niby na kościelnym ołtarzu
wołać będą o miłosierdzie
Boga Marcin leżał na sien-niku
twardo wypchanym sło
mą i czarnym myślom opę-dzić
się nie umiał Bolały go
plecy od sztywnego leżenia
nie miał przecie sił przewró-cić
się na bok Ręce rozkrzy-żowa- ł
szeroko na kocu za-mglonymi
oczyma błądził po
suficie dusił go nerwowy
krótki oddech Mimo gorą-czki
myśl pracowała mu trze
źwo Nie mógł się nadziwić
jak szybko złamała go choro-ba
Jeszcze wczoraj usługi-wał
gościom rąbał drzewo i
doił krowy Lecz rano stracił
wyraźnie apetyt a teraz pod
wieczór leży zupełnie wyczer
pany Martwił się poważnie
kto zawiadomi synów o jego
słabości kto poda jeść przy-jezdnym?
Szwagier leżał przy nim na
pryczy całkiem bez 'pamięci
Wołał kogoś przez sen
trząsł się jak 'w 'febrze ale
nikt pomóc nie był mu w
stanie Z drugiej izby do-chodziły
Marcina ciągłe po-jękiwania
dzieci bredziły w
malignie a siostra z choro-bliwą
monotonią powtarzała
lóżanieą Orrz nich wszyst-kich
czuł Hię dotąd najlepiej
Pomagał im całym sercem
chociaż głucha gorycz i za-wód
nurtowały jego duszę w
tej chwili uświadomił sobie
jakie nieszczęście ściągnął na
własny dom sprowadzając
rodzinę na prerię Przecież
na Wołyniu nie wiodło im się
najgorzej ale każdy pragnie
poprawy losu spodziewa się
cudów za nimi przepływa
nawet ocean
Kwietniowy dzień dogasał
spokojnie za oknem Wiosen
ny wiatr zawodził jękliwie w
osikowym buszu gdzieś od
południa dolatywały piski
ptaków budujących gniazda
£
$
V
#
&
al
Cii
l'jI
4K
IV""'
ji ®
ip i'j9
widać przybyły szczęśliAvie
na wylęg Cóż — myślał —
podobni jesteśmy do ptaków
goni nas tęsknota za ziemią
za białym chlebem za sytym
jutrem tęsknota też zdusi
wreszcie nasze serce Mnie
też została jedynie tęsknota
Ręką odgarnął muchy brzę-czące
mu nad czołem i pró-bował
sięgnąć po kubek z
wodą stojący na stole Aleć
dźwignąć się nie potrafił
miał wrażenie iż złamały mu
się krzyże Dał spokój
Wspomnienia płatały mu
na prerii w
dalekiej izolacji od ludzkich
osad i naprawdę ucieszył się
gdy siostra doniosła mu lis-townie
że wylądowali w 'Ka
nadzie Skorzystała z jego
zaproszenia i pieniędzy szy-bko
załatwiła potrzebne pa-piery
z całą rodziną wsiadła
na niemiecki statek W Euro
pie wojna wisiała w powiet-rzu
Marcin coś słyszał że
Austria ogłosiła mobilizację
w Galicji organizowano ja
kieś Legiony Pragnął jak
najszybciej o tym wszystkim
posłuchać od przyjezdnych
Wymienił na ich przybycie
cztery buszle przenicy na mą
kę zastrzelił dwie kozy i na
piekł mięsiwa Niecierpliwił
się nawet bo nie przyjeżdża-li
dłuższy czas Coś zapewne
stanęło im w drodze albo za
brakło im dolarów na po
ciąg Marcin kilka razy na
dzień wyglądał na indiańską
drogę czy nie toczy się nią
wóz z oczekiwanymi gośćmi?
Ale ciągle ich nie było i nie
było Wysprzątał izby na-piekł
chleba i suszył pod
piecem wyciągnięte z pod
śniegu osikowe bale
Zbudzili Marcina dopiero
przedwczoraj rano Wysko-czył
na korytarz nieobleczo-n-y
odsunął skobel Szwa
gier siedział ciężko na progu
domu patrzał
pod- - o lekarzu
wozie rogate łby i węszyły
za jadłem Pod mokrynu
rosy płaszczami leżała w pół
koszkach siostra i czworo jej
dzieci nie wiedzieli nic o
Bożym świecie buchała od
nich gorączka Co się stało
Jaśko zawołał ze strachem
do szwagra? Zapytany obtarł
rękawem pot z czoła prze-stał
mrugać załzawionymi o-czy- m
i szepnął cicho: tyfus
Jezus! Maryja! Wieść niby
piorun ugodziła go w serce
Słyszał jeszcze nad Bugiem
koło Sokala o epidemii
wybuchającej we woj-sku
zawsze można było
tam spotkać felczera i kupić
jakieś Tutaj na
pustkowiu środkowego Sas-katchewa- nu
nie istniała dla
chorego żadna szansa ratun-ku
Marcin pomógł szwagro
wi znieść chorych do kuchni
f ) V llłłl' 1W
Up-y-
K
Pielgrzy ma
rozesłał na podłodze siano i
porozkładał poduszki Kładli
pod koce dzieci pozbawione
pamięci dla siostry zrobił
wygodne miejsce pod pie-cem
Nie poznawała nikogo
nie wiedziała co się z nią i
jej rodziną dzieje
Marcin odprzągł woły od
wozu i zaprowadził je do
okólnika suchą słomę żarły
łapczywie i długo piły przy
korycie Udoił mleka i roz-paliwszy
na kominie ogień
przygotowywał dla gości ko
lację Boże jaką bolesną nie
spodziankę oni mu sprawili
Obaj ze szwagrem wlewali
mleko do gardła cho-rym
potem sami usiedli przy
stole i jedli chleb z zimnym
mięsem Szwagier pociągał
nosem Przepraszam cię mó
wił naszliśmy twój dom w
ostatecznej potrzebie Bo
gdzież mieliśmy się podzieć
Patrzał o-czy- ma
na podłogę gdzie le
żeli jego najbliżsi i sam
trząsł się w gorączkowych
dreszczach Nieskładnie opo
wiadał Marcinowi przebieg
podróży Sąsiedzi płakali na
Atlantyku męczył ich sztorm
w Montrealu wsiedli na po-ciąg
a w Winnipegu kupił
wóz i woły Jechali długo je
chali po wiosennych błotach
brudni i bez jadła zaczęli
chorować zachorowali wszy-scy
Jaśko przypominał niebo-szczyka
pod oczyma wisiały
mu fałdy pomarszczonej skó
ry ręce mu się niespokojnie
trzęsły głęboko się zaciągał
machorkowym papierosem
Siedzieli bez słowa ogniki
papierosów żarzyły im się
przy ustach z podłogi do-chodziło
stałe pojękiwanie
Spełniła się tęsknota oczeki-wania
w sytuacji bez ratun-ku
patrzeli sobie w oczy
jak skazańcy przed wyro-kiem
Powiem ci szczerze
i nagiego ©4 jrcin po chłopsku wyjas-szerzony- mi
oczyma Ma njal jtan-rzecz- y ha
od
ty-fusu
ale
lekarstwo
ciepłe
prawdę szkoda marzyć Tulej
sze kobiety znają jakieś zio-ła
na gorączkę może jutro
Piętro coś przyniesie nawet
wódki nie mam na pierwszą
potrzebę Indianie muszą sa
mi sobie w buszu radzić my
też
Marcin pamiętał doskona-le
przebieg tego straszliwe-go
powitania rozmawiał ze
szwagrem zupełnie zdrowy
tyfus zapalił mu ogniem
brzuch dopiero dzisiaj rano
Musiał popuścić pasek bo
czerwone krosty swędziły go
na biodrach Leży teraz i
czeka śmierci któż bowiem
mógłby tutaj przyjść Za ok-nem
wieczór zalewał czernią
obejście i pola na wzgórku
odzywały się przeciągle co-yot- y:
wuh-wuh-who- oo czyż-by
przeczuwały zbliżający się
pogrzeb?
Pamiętał strach szwagra
KATEDRALNA
POLSKO-NARODOWEG- O KATOLICKIEGO
FranciszekyRemian mm$Ę iTkW
zaczerwienionymi
wice-przewodniczący
wiceprzewodniczący
fĄ J StU
A "Ą
Grupa Pierwsza Związku
Polaków w Kanadzie
Członkom Związku Polaków Grupom związkowym
organizacjom całej Polonii w Toronto i tym szczególnie
Przyjaciołom którzy biorą udział w życiu społecznym
skupiającym się w Domu Związkowym
NAJSERDECZNIEJSZE
ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
%&m&®
kiedy wyjaśnił mu gdzie się
znalazł
J aśko do Arktyki stąd
blisko trzy tysiące mil
ale okolica wszędzie jednako
wo pusta Ludzi nie spotkasz
żadnych czasem odezwie się
tylko" indiański bęben który
brzmi głucho i monotonnie
jak smętek niekończącej się
prerii Busze i jeziora busze
i jeziora bez domów i dróg
aż do wiecznych lodów Zie-mia
przecie rodzi dobrze
lecz tyle krzaków do wykar-czowani- a
i kamieni zbierasz
codziennie a one wychodzą
spod ziemi Ot w poszukiwa
niu chleba gdzieśmy się zna
leźli? Poranne mgły zakry-wały
słońce i na dworze było
ciągle ciemno Zdrzemnie się
jeszcze chwilę Szwagrowi
głowa opadała na piersi prze
budził go i zaprowadził na
pryczę do drugiej izby dał
mu miejsce obok siebie Po-mógł
mu się rozebrać i na-krył
go kocem Sam ukląkł
przed obrazem św Antonie-go
którego w ramach przy-wiózł
ze starego kraju i go-rąco
się modlił Ale słowa
mu się plątały nagłe niesz-częście
napełniło go dziecin-ną
bezradnością Boże ws-pomóż
Boże zmiłuj się Mo-dlił
się słowami kościelnej
pieśni: Ciebie on z łowczych
obieży wyzuje O Chryste
broń duszy naszej przed dia-błem
bo wyciąga po nas swe
pazury I w zaraźliwym po
wietrzu ratuje Tyś leczył
chorych pomiłuj nas! W cie-niu
swych skrzydeł zachowa
cię wiecznie Daj łaskawą go-dzinę
śmierci Pod Jego pió-r- y
uleżysz Amen
Zasnął niby kamień na dnie
wyschniętego potoku
Wrócił do Komarowa Śnił
o rodzinnej wiosce gdzie spę
dził ubogie dzieciństwo oże-nił
się i owdowiał aleć
przed cesarskimi
sordatdnii-teraz-- są -- wolrri-w
Kanadzie? Co gdzie jestem?
Obudził się w południe w
mieszkaniu zaduch
oddechów przyprawiał
o zawrót głowy Ubrał się
szybko ważył ziemniaki na
kominie i ze spiżarni wyniósł
zsiadło mleko Siostra nicze-go
nie chciała przyjąć do
ust lecz zimne mleko piła
chętnie jej
głowę i wargi pozwalał ma-czać
głęboko w garnuszku
Błędnymi oczyma rzucała
wokół i bez sił opadała na
poduszkę Dzieci też chciwie
piły Ostatni
chłopak niczego już nie po-trzebował
Sine plamy poja-wiły
mu się koło ust i zimne
ręce tulił kurczowo do pier-si
Owinął umarłego prześ-cieradłem
i wyniósł na siano
do stodoły Jutro pragnął go
po cichu
(Dokończenie na str 18)
Serdeczne Życzenia świąt Wielkanocnych i Wesołego Alleluja zasyła
PARAFIA pod wezw ŚW JANA
KOŚCIOŁA
186 Cowan Ave Toronto Ont Tel 532-824- 9
Ks Biskup Józef Nicmiński prób Ks Franciszek Zalewski wikary
KOMITET PARAFIALNY: Henryk Cybruch przewodniczący Charles Dubjański I
Władysław Michalak II Katarzyna
nrot Eugeniusz Chruściel sekr fin Czesław Dec sekr kopert Feliks Kawecki skarb
Belczowski Czesław Przybyszewski Stanisława Kłosowska
Edward SzosUk Ryszard Gwódź Michał Koprowski Karol Sawu a
Rada Gospodarcza: Stanisław Piórczynski Wincenty Ziemnicki Aleksander Wiz Jan
Mączka Franciszek Kozak Stanisław Jakuszyk
V
siostrzanym
pohkim
zasyłamy
ŻYCZENIA
WESOŁYCH
bezpiecznie
uch-ron'usynó- w
gorączko-wych
Podtrzymywał
piętnastoletni
pogrzebać
J3
K
%C
X
l4
Ą
' ń
1 444
4
?!
Ia$
S
5
1
SI
8
i
§
a
ItoJ§®s
Zarząd Kongresu Polonii
Kanadyjskiej Okręg Toronto I
SKŁADA NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
WESOŁEGO ALLELUJA
WIELEBNEMU DUCHOWIEŃSTWU
ORAZ CAŁEJ POLONII W METROPOLII
TORONTO
£&£&&S£:£:£:££:0£:£śX!£££!£&£:£SS£&£&££&££&&§£&&
Najscideczniejszc iyczenia "Wesołego Alleluja"
składa icszystkim swoim członkom sympatykom
bratnim Organizacjom Wctcranskim oraz wszy-stkim
Polakom m całym świecie —
śk M atk w Wał gwraz z
Zarząd PI 346
Polsko-Kanadyjskie-go
Legionu
W
Korpusem Horn Kan
ZARZĄD KOŁA Nr 20
STOWARZYSZENIA
POLSKICH KOMBATANTÓW
w KANADZIE
przesyto ?iajscj (lecznic jszc tyczenia
WESOŁEGO ALLELUJA --'- %
nSMACZNEGOWAJfrA y-- Pł
swoim Członkom Sympatykom i' całej Polonii
206 Bcvcrlcy St
CvC£5C£VQCVCNCXOC5CrfXr££££
Najlepsze życzenia
z okazji zbliżających się
świąt Wielkanocnych
składa
SARMYNAVYandAIRFORCE
YETERANS in CANADA
POLISH 2nd CORPS
UNIT 350
2032 Dundas St W -
Toronto Ont
"Shoulder to Shoulder"
VETERANS
Toronto Cnt
WESOLYCJf ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
widb Duchowieństwu wszystkim Organizacjom
polonijnym naszym Klientom i całej Polonii
zasyła
ZABLOCKTS
SOCIAL CATERERS
Właściciel KAZIMIERZ ZABŁOCKI
% Przyjmujemy zamówienia na wesela bankiety
Va przyjięcia!_ p_ijC_C!USjIMUUUIlin I: VfTifOtffcjerJtuw1vłi in'na rr"o'iJo"
Najlepszej jakości potrawy pierwszorzędna
obsługa kuchnia europejska
802 Danforth Ave - Toronto 6 Ont
Tel 466-077- 7
v5S8y
Najlepsze
życzenia
Wielkanocne
' całej Polonii
'składa
BOGDAN SAWEL właściciel
nowo otwartej szkoły jazdy samochodowej
&-r$- ~ r# " w "'"!' ńj-iw- Ki
Willi i
cłmufci mIIi!
I Ii S BWSlii
CR "VI
Mfe
I
-r----
wmM
mm wm
wm
mm
MM miłfemt!t
tjM w
tj'im
mm
%mm
""Hi
tm mm
im
iJMn}'i
S m§ 5 mpiml s mmm
mi
tm
Polish-Canadi- an Driying Schpolj
51 Roncesvalles Ave - Tel 532-600- 9 S'J
litWit i'!
i
i
ijłtti
im O'"' jł-- r
: £
U Stf--? ł
K&1
uv
iii
kisi KVitiAr$
n-trfir-si
:
frtjfci: "fiw? -- u£:
W-lil- l
& ji
3
8
!l
s
w
L4
Ihill
-- 't
-- 3311
Ra
„
mv - t — vx
im i mm
III ii Im mm
TŚińbi
a era m&
i vi ra ftms
Ł zim
SJ" " 1 fcl
ST
mwi
HM
WM
ea' MłKSi
m
Ml
w
A
im ii
Mii
(i
Uli at
Ł
i
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 07, 1971 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1971-04-07 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000795 |
Description
| Title | 000123b |
| OCR text | fi I M —- _ _ - " H B -- -- ™ — — r-- __— wj i -J- — Ł1 ' JL -- rt - - 1- - Inl"l1 -- t fe WW WibUMe TWW j LU Jł-- '_JIlf Jlf #f IW'!"!! W !rsr-W'litWHŁ- T łłMT TlT ŁlHlu ' j — M Md Vczenia z ml I2&B31 'W"WA—CIIIU 'Ai!!lWllJllhtJ'Sl --£S£S££a£S£a£ V tV'':%rfffiE&?lil a SEKCJA TRZECIA — Numer świąteczny a- - 6®3!33!3?3G!3!3®S3!3!Si3S5 rT i Aleksander Orłowski I 4 II 'jiilI 'rr 3 fi TTT-r- f WIELEBNEMU DUCHOWIEŃSTWU ORGANIZACJOM POLSKIM l CAŁEJ POLONU KANADYJSKIEJ ŻYCZENIA "WESOŁEGO ALLELUJA" składa Zarząd Główny ongresu Polonii Kanadyjskiej najserdeczniejsze Życzenia Wielkanocne całej Polonu składa MECENAS Kazimierz BIELSKI Prezes Kongresu [-'P-olonii Kanadyjskiej 347 Boy Sf Toronto l Ont Tel 362-125- 1 lSS2S£3S?555S5555SSSSvSS53v53S?3!S3 Wiele Łask Bożych w Dniu święta Zmartwych wstania Pańskiego Przewielebnym Księżom Siostrom i całej Polonii składa Instytut Miłosierdzia Bożego Za zarząd Krystyna Orłowska prezes xJJ5vOw5JossSS3S35 kSakczne źyczenia~~ YJesofyci Świąt' Wielkanocnych melb Duchowień stwu Organizacjom i całej Polonii składa HPH5 mmmMiEBEam a WB&Me&MifC?miiiaRi$8M m CZESŁAW ŚMIECH b Conm (CHESTER SMITH) Dyrektor Ontario Credit Union League Honorowy Prezes Sekcji Młodzieżowej _j-Ka-sy Oszczędnościowo-Pożyczkowe- j - I przy parafiach św Stanisława j i św Kazimierza w Toronto K- -- ' Biuro: " " 7 RIVERVIEW GDNS - TORONTO 9 ! (Jane & Bloor) TEL 766-81?- 7„ j &S&£S£cs5£Xe ! Serdeczne Życzenia Wesołych j Świąt Wielkanocnych składa Dr Si BROGOWSKI 0 D DOKTOR-OPTOMETRYST- A ! Badanie oczu — Wypełnianie recept i Dopasowywanie okularów 412 RoncesYalles I (obok Howard Park Ave) i Tel 531-425- 1 — domowy: 259-802- 9 RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH" składa mi 69 Bathurst St Toronto 2B Ont : Tel 863-1364-- 65 rSSSSSSSSSSSSS 'HftSs&fmM- -' jSSSSSSSSSSSSSiSSiSSSSS Serdeczne Życzenia Wesołych Świąt Wielkanocnych wszystkim przyjaciołom klientom całej Polonii Kanadyjskiej składa u ti I VI _ i Syrena ?arieiy Storę & Coins h Z—n—aUimi monety i upomi-nKi z cattego s'l"ui"ta l 2049 Dundas St W - Toronto 3 Ont & Mogiło A obróciwszy się Jozjasz upzał tam groby które bijły na górze i posłał i wziął kości z grobów i spalił je na ołtarzu 4 Król 2316 Marcin zasłabł nagle Od i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie! Wiele razy modlił się w sta-rym kraju słowami suplikac-j-i i Bóg zachowywał go bez-rieczn- ie od nieszczęścia Te-raz jednak czuł że miara dni jego wypełniła się Z rezyg-nacją godził się na pożegna-nie świata choć tyle jeszcze dobrych niespodzianek cze-kało go na nowym miejscu Przybył do Kanady dopiero przed rokiem na prerii ot-rzymał tyle roli ile tylko za-pragnął założył wielką ho-dowlę budował dom Nieste-ty synowie usypią mu grób na wzgórku na jego włas-nej ziemi gdzie kości jego niby na kościelnym ołtarzu wołać będą o miłosierdzie Boga Marcin leżał na sien-niku twardo wypchanym sło mą i czarnym myślom opę-dzić się nie umiał Bolały go plecy od sztywnego leżenia nie miał przecie sił przewró-cić się na bok Ręce rozkrzy-żowa- ł szeroko na kocu za-mglonymi oczyma błądził po suficie dusił go nerwowy krótki oddech Mimo gorą-czki myśl pracowała mu trze źwo Nie mógł się nadziwić jak szybko złamała go choro-ba Jeszcze wczoraj usługi-wał gościom rąbał drzewo i doił krowy Lecz rano stracił wyraźnie apetyt a teraz pod wieczór leży zupełnie wyczer pany Martwił się poważnie kto zawiadomi synów o jego słabości kto poda jeść przy-jezdnym? Szwagier leżał przy nim na pryczy całkiem bez 'pamięci Wołał kogoś przez sen trząsł się jak 'w 'febrze ale nikt pomóc nie był mu w stanie Z drugiej izby do-chodziły Marcina ciągłe po-jękiwania dzieci bredziły w malignie a siostra z choro-bliwą monotonią powtarzała lóżanieą Orrz nich wszyst-kich czuł Hię dotąd najlepiej Pomagał im całym sercem chociaż głucha gorycz i za-wód nurtowały jego duszę w tej chwili uświadomił sobie jakie nieszczęście ściągnął na własny dom sprowadzając rodzinę na prerię Przecież na Wołyniu nie wiodło im się najgorzej ale każdy pragnie poprawy losu spodziewa się cudów za nimi przepływa nawet ocean Kwietniowy dzień dogasał spokojnie za oknem Wiosen ny wiatr zawodził jękliwie w osikowym buszu gdzieś od południa dolatywały piski ptaków budujących gniazda £ $ V # & al Cii l'jI 4K IV""' ji ® ip i'j9 widać przybyły szczęśliAvie na wylęg Cóż — myślał — podobni jesteśmy do ptaków goni nas tęsknota za ziemią za białym chlebem za sytym jutrem tęsknota też zdusi wreszcie nasze serce Mnie też została jedynie tęsknota Ręką odgarnął muchy brzę-czące mu nad czołem i pró-bował sięgnąć po kubek z wodą stojący na stole Aleć dźwignąć się nie potrafił miał wrażenie iż złamały mu się krzyże Dał spokój Wspomnienia płatały mu na prerii w dalekiej izolacji od ludzkich osad i naprawdę ucieszył się gdy siostra doniosła mu lis-townie że wylądowali w 'Ka nadzie Skorzystała z jego zaproszenia i pieniędzy szy-bko załatwiła potrzebne pa-piery z całą rodziną wsiadła na niemiecki statek W Euro pie wojna wisiała w powiet-rzu Marcin coś słyszał że Austria ogłosiła mobilizację w Galicji organizowano ja kieś Legiony Pragnął jak najszybciej o tym wszystkim posłuchać od przyjezdnych Wymienił na ich przybycie cztery buszle przenicy na mą kę zastrzelił dwie kozy i na piekł mięsiwa Niecierpliwił się nawet bo nie przyjeżdża-li dłuższy czas Coś zapewne stanęło im w drodze albo za brakło im dolarów na po ciąg Marcin kilka razy na dzień wyglądał na indiańską drogę czy nie toczy się nią wóz z oczekiwanymi gośćmi? Ale ciągle ich nie było i nie było Wysprzątał izby na-piekł chleba i suszył pod piecem wyciągnięte z pod śniegu osikowe bale Zbudzili Marcina dopiero przedwczoraj rano Wysko-czył na korytarz nieobleczo-n-y odsunął skobel Szwa gier siedział ciężko na progu domu patrzał pod- - o lekarzu wozie rogate łby i węszyły za jadłem Pod mokrynu rosy płaszczami leżała w pół koszkach siostra i czworo jej dzieci nie wiedzieli nic o Bożym świecie buchała od nich gorączka Co się stało Jaśko zawołał ze strachem do szwagra? Zapytany obtarł rękawem pot z czoła prze-stał mrugać załzawionymi o-czy- m i szepnął cicho: tyfus Jezus! Maryja! Wieść niby piorun ugodziła go w serce Słyszał jeszcze nad Bugiem koło Sokala o epidemii wybuchającej we woj-sku zawsze można było tam spotkać felczera i kupić jakieś Tutaj na pustkowiu środkowego Sas-katchewa- nu nie istniała dla chorego żadna szansa ratun-ku Marcin pomógł szwagro wi znieść chorych do kuchni f ) V llłłl' 1W Up-y- K Pielgrzy ma rozesłał na podłodze siano i porozkładał poduszki Kładli pod koce dzieci pozbawione pamięci dla siostry zrobił wygodne miejsce pod pie-cem Nie poznawała nikogo nie wiedziała co się z nią i jej rodziną dzieje Marcin odprzągł woły od wozu i zaprowadził je do okólnika suchą słomę żarły łapczywie i długo piły przy korycie Udoił mleka i roz-paliwszy na kominie ogień przygotowywał dla gości ko lację Boże jaką bolesną nie spodziankę oni mu sprawili Obaj ze szwagrem wlewali mleko do gardła cho-rym potem sami usiedli przy stole i jedli chleb z zimnym mięsem Szwagier pociągał nosem Przepraszam cię mó wił naszliśmy twój dom w ostatecznej potrzebie Bo gdzież mieliśmy się podzieć Patrzał o-czy- ma na podłogę gdzie le żeli jego najbliżsi i sam trząsł się w gorączkowych dreszczach Nieskładnie opo wiadał Marcinowi przebieg podróży Sąsiedzi płakali na Atlantyku męczył ich sztorm w Montrealu wsiedli na po-ciąg a w Winnipegu kupił wóz i woły Jechali długo je chali po wiosennych błotach brudni i bez jadła zaczęli chorować zachorowali wszy-scy Jaśko przypominał niebo-szczyka pod oczyma wisiały mu fałdy pomarszczonej skó ry ręce mu się niespokojnie trzęsły głęboko się zaciągał machorkowym papierosem Siedzieli bez słowa ogniki papierosów żarzyły im się przy ustach z podłogi do-chodziło stałe pojękiwanie Spełniła się tęsknota oczeki-wania w sytuacji bez ratun-ku patrzeli sobie w oczy jak skazańcy przed wyro-kiem Powiem ci szczerze i nagiego ©4 jrcin po chłopsku wyjas-szerzony- mi oczyma Ma njal jtan-rzecz- y ha od ty-fusu ale lekarstwo ciepłe prawdę szkoda marzyć Tulej sze kobiety znają jakieś zio-ła na gorączkę może jutro Piętro coś przyniesie nawet wódki nie mam na pierwszą potrzebę Indianie muszą sa mi sobie w buszu radzić my też Marcin pamiętał doskona-le przebieg tego straszliwe-go powitania rozmawiał ze szwagrem zupełnie zdrowy tyfus zapalił mu ogniem brzuch dopiero dzisiaj rano Musiał popuścić pasek bo czerwone krosty swędziły go na biodrach Leży teraz i czeka śmierci któż bowiem mógłby tutaj przyjść Za ok-nem wieczór zalewał czernią obejście i pola na wzgórku odzywały się przeciągle co-yot- y: wuh-wuh-who- oo czyż-by przeczuwały zbliżający się pogrzeb? Pamiętał strach szwagra KATEDRALNA POLSKO-NARODOWEG- O KATOLICKIEGO FranciszekyRemian mm$Ę iTkW zaczerwienionymi wice-przewodniczący wiceprzewodniczący fĄ J StU A "Ą Grupa Pierwsza Związku Polaków w Kanadzie Członkom Związku Polaków Grupom związkowym organizacjom całej Polonii w Toronto i tym szczególnie Przyjaciołom którzy biorą udział w życiu społecznym skupiającym się w Domu Związkowym NAJSERDECZNIEJSZE ŚWIĄT WIELKANOCNYCH %&m&® kiedy wyjaśnił mu gdzie się znalazł J aśko do Arktyki stąd blisko trzy tysiące mil ale okolica wszędzie jednako wo pusta Ludzi nie spotkasz żadnych czasem odezwie się tylko" indiański bęben który brzmi głucho i monotonnie jak smętek niekończącej się prerii Busze i jeziora busze i jeziora bez domów i dróg aż do wiecznych lodów Zie-mia przecie rodzi dobrze lecz tyle krzaków do wykar-czowani- a i kamieni zbierasz codziennie a one wychodzą spod ziemi Ot w poszukiwa niu chleba gdzieśmy się zna leźli? Poranne mgły zakry-wały słońce i na dworze było ciągle ciemno Zdrzemnie się jeszcze chwilę Szwagrowi głowa opadała na piersi prze budził go i zaprowadził na pryczę do drugiej izby dał mu miejsce obok siebie Po-mógł mu się rozebrać i na-krył go kocem Sam ukląkł przed obrazem św Antonie-go którego w ramach przy-wiózł ze starego kraju i go-rąco się modlił Ale słowa mu się plątały nagłe niesz-częście napełniło go dziecin-ną bezradnością Boże ws-pomóż Boże zmiłuj się Mo-dlił się słowami kościelnej pieśni: Ciebie on z łowczych obieży wyzuje O Chryste broń duszy naszej przed dia-błem bo wyciąga po nas swe pazury I w zaraźliwym po wietrzu ratuje Tyś leczył chorych pomiłuj nas! W cie-niu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie Daj łaskawą go-dzinę śmierci Pod Jego pió-r- y uleżysz Amen Zasnął niby kamień na dnie wyschniętego potoku Wrócił do Komarowa Śnił o rodzinnej wiosce gdzie spę dził ubogie dzieciństwo oże-nił się i owdowiał aleć przed cesarskimi sordatdnii-teraz-- są -- wolrri-w Kanadzie? Co gdzie jestem? Obudził się w południe w mieszkaniu zaduch oddechów przyprawiał o zawrót głowy Ubrał się szybko ważył ziemniaki na kominie i ze spiżarni wyniósł zsiadło mleko Siostra nicze-go nie chciała przyjąć do ust lecz zimne mleko piła chętnie jej głowę i wargi pozwalał ma-czać głęboko w garnuszku Błędnymi oczyma rzucała wokół i bez sił opadała na poduszkę Dzieci też chciwie piły Ostatni chłopak niczego już nie po-trzebował Sine plamy poja-wiły mu się koło ust i zimne ręce tulił kurczowo do pier-si Owinął umarłego prześ-cieradłem i wyniósł na siano do stodoły Jutro pragnął go po cichu (Dokończenie na str 18) Serdeczne Życzenia świąt Wielkanocnych i Wesołego Alleluja zasyła PARAFIA pod wezw ŚW JANA KOŚCIOŁA 186 Cowan Ave Toronto Ont Tel 532-824- 9 Ks Biskup Józef Nicmiński prób Ks Franciszek Zalewski wikary KOMITET PARAFIALNY: Henryk Cybruch przewodniczący Charles Dubjański I Władysław Michalak II Katarzyna nrot Eugeniusz Chruściel sekr fin Czesław Dec sekr kopert Feliks Kawecki skarb Belczowski Czesław Przybyszewski Stanisława Kłosowska Edward SzosUk Ryszard Gwódź Michał Koprowski Karol Sawu a Rada Gospodarcza: Stanisław Piórczynski Wincenty Ziemnicki Aleksander Wiz Jan Mączka Franciszek Kozak Stanisław Jakuszyk V siostrzanym pohkim zasyłamy ŻYCZENIA WESOŁYCH bezpiecznie uch-ron'usynó- w gorączko-wych Podtrzymywał piętnastoletni pogrzebać J3 K %C X l4 Ą ' ń 1 444 4 ?! Ia$ S 5 1 SI 8 i § a ItoJ§®s Zarząd Kongresu Polonii Kanadyjskiej Okręg Toronto I SKŁADA NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁEGO ALLELUJA WIELEBNEMU DUCHOWIEŃSTWU ORAZ CAŁEJ POLONII W METROPOLII TORONTO £&£&&S£:£:£:££:0£:£śX!£££!£&£:£SS£&£&££&££&&§£&& Najscideczniejszc iyczenia "Wesołego Alleluja" składa icszystkim swoim członkom sympatykom bratnim Organizacjom Wctcranskim oraz wszy-stkim Polakom m całym świecie — śk M atk w Wał gwraz z Zarząd PI 346 Polsko-Kanadyjskie-go Legionu W Korpusem Horn Kan ZARZĄD KOŁA Nr 20 STOWARZYSZENIA POLSKICH KOMBATANTÓW w KANADZIE przesyto ?iajscj (lecznic jszc tyczenia WESOŁEGO ALLELUJA --'- % nSMACZNEGOWAJfrA y-- Pł swoim Członkom Sympatykom i' całej Polonii 206 Bcvcrlcy St CvC£5C£VQCVCNCXOC5CrfXr££££ Najlepsze życzenia z okazji zbliżających się świąt Wielkanocnych składa SARMYNAVYandAIRFORCE YETERANS in CANADA POLISH 2nd CORPS UNIT 350 2032 Dundas St W - Toronto Ont "Shoulder to Shoulder" VETERANS Toronto Cnt WESOLYCJf ŚWIĄT WIELKANOCNYCH widb Duchowieństwu wszystkim Organizacjom polonijnym naszym Klientom i całej Polonii zasyła ZABLOCKTS SOCIAL CATERERS Właściciel KAZIMIERZ ZABŁOCKI % Przyjmujemy zamówienia na wesela bankiety Va przyjięcia!_ p_ijC_C!USjIMUUUIlin I: VfTifOtffcjerJtuw1vłi in'na rr"o'iJo" Najlepszej jakości potrawy pierwszorzędna obsługa kuchnia europejska 802 Danforth Ave - Toronto 6 Ont Tel 466-077- 7 v5S8y Najlepsze życzenia Wielkanocne ' całej Polonii 'składa BOGDAN SAWEL właściciel nowo otwartej szkoły jazdy samochodowej &-r$- ~ r# " w "'"!' ńj-iw- Ki Willi i cłmufci mIIi! I Ii S BWSlii CR "VI Mfe I -r---- wmM mm wm wm mm MM miłfemt!t tjM w tj'im mm %mm ""Hi tm mm im iJMn}'i S m§ 5 mpiml s mmm mi tm Polish-Canadi- an Driying Schpolj 51 Roncesvalles Ave - Tel 532-600- 9 S'J litWit i'! i i ijłtti im O'"' jł-- r : £ U Stf--? ł K&1 uv iii kisi KVitiAr$ n-trfir-si : frtjfci: "fiw? -- u£: W-lil- l & ji 3 8 !l s w L4 Ihill -- 't -- 3311 Ra „ mv - t — vx im i mm III ii Im mm TŚińbi a era m& i vi ra ftms Ł zim SJ" " 1 fcl ST mwi HM WM ea' MłKSi m Ml w A im ii Mii (i Uli at Ł i |
Tags
Comments
Post a Comment for 000123b
