000141b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
n
fsssi
c-sn- i:
jEKBtMiE łHfgJWIgK PMilg&Łij
=}aw Maria Saliński
Copyright by Polish Alliance Pross
=X5iSff
L£j_ jrrn — — --łaagsa::S53asas:€3igag
i- -
t
Sr ne5zelestnie spouroite1m Cień ciotki io=l na ścianie zawikłam--
Muuimn uuc-iijm-} jaK oniaz czaronic oicaBa- - !„„:: unoaoKsu oknem
et
: IM
fU i
fłl 1 1 T L I iJ T I I fili Ł --i I Mn — 1
w e n i z ui nip nr ui i n i mn inmtn w„i --v _ 1 „
r-- ru"1- łj ' -- „!] - =rv„- ---- - iii"i" '"""" JiidiM a
?t
ITI7n
twunai -- iii i-wu-uia
"i ULI HIV USVnifl13PP On ohio rt-ii- r- „J ": v ="'""" Ł"" F"u
An hr a leCZ dO SWlttl przesie- - D0dl02a phinhntała rm o„n„i „n t J" -- u i%ł ŁUUOL1I UUfltW
v lKie n„trzac suchymi oczami tających bzów płynął z okna jak duszne n' siony iii ii £ awiyiuMzy- -
r 7 i n nnekwitaiacych bzów
r :
_ w Vin l-in- l-i "iMiinno" infle' t L --?n lIJt niu'ii "wjwua ŁO
L 3iiiiiJi iah rozciieruULy zaioD- -
eki - v
recos w 't-zor-a
stal się nagle do--
~iV)' " zapuanie Jana ner--jii- e
Bu Nu''" odpowiedział bły--
11 m lnhii7frViiYii nip "l--n - (]avi i" w—- - - P illnHn n CnAl!
~
h Tl (i7 l'11-"- uui£iu jusu puill
k uieciziaia ze 10 iyiKo
L nued i henna nieorganiczna a
i ]- - O uu iniinŁłniulnernatil }pn"f in'"nilvrni jivnjł
Kze?c'e-u- a gdy dolewała do kub-SiT- i
i d najmocniejszej herba-t- l
Tak - mwslała — nauka to nai- -
k
_!_
"'- -
?a i u na świecie ale pizeciez
: mi je-z-ce
ze bezemnie zje nie
s nocv edv wypłakała na jego na-iepł- ej
P"'iii wszystkie niewygaso-Tatk- i
i Mle ostatnich dni i nocy
im god'nv zawodów i niecierpli--AUCajni- e połoyl mocna dlon
- ttlosaLh pogłaskał jak miłego
:'t:o psa i powiedział spokojnym
-- Łpjw[łi-v- inm liłosem — "Bądź odm- - i--
-- "i - —
[ crplWJ nwuniii' Odwalę te cho-s-ei?amin- v
apiszę sio nu Politeeli- -
urenie tobą Nio wolno płj- - niedzieli sama tym
mIus' leia usmiecnnii się jasna i
mnie Uśmiechała sie nasv- -
bi7egi ufnością i szczęściem
A
po
bo
la
b za po
£ po
'i tej Omal nie do do
cioci bo ciocie Felę oba pol- e końcu były królse ni liczki
!vnoaniu
W piątki przy końcu kadego miesią-- i
u kładła snecialna kabale
[ta swego domu Kabale piawdziwą
:2 pieniądze upiększeń Tego i vłuiu ii--ni uui
ściągnął kilku i
ji gu pu in„ niu„ui„i:u„ siuiiiii pivyirwi a i ii„ jji „y i„i _
th kaity po nieheblo-- j
stoliku gwoździ Ewa miała
m-- i ?iedziec cicho w kacie i nie odzy- -
:- - Ciotka miuczala do siebie
iVl iiumiiinu kwku C—t— IIU11U1III II"- - " --" 1 !" ŁllU
do 7 — "O — tu 1 zamyślała myślała ziobil lecz
gA 4 t m + ~ -- - _
Marek Hłasko
'
i
fc -- fc_
prawa Ccpjrlght 1'llH Pjrł
duszek chciał cos jeszcze powie-dz
1 tamtej stiony Irasneła od-łuchaw- ka
Wyszedł szedł
: 1 ciemne ktoie me
- ne obudzić do wiosny: od
-- 'odni obmywał deszcz i nad
wtił tvlko jedyny neon:
- mta — Sztandar Sie- -
itbie w przy oknie od
1 to chłodem patrzył na migające
Jjuało mu sie ze popizez szum mjtj dochodzi do
Podoba wam czy nie' Po--- m
ip czy nie'' Podoba sie "
I e nagle
~Didted nie dajesz kolacji El- -
:jł s podnosi sie ciężko i idzie
P" 'edł zj
"JAioci'Ł -- ie z Romanem piawda?
"- - ' j jego ramieniu i
~ '' ie — rzeki głaszcząc jej chłód- -
' ' !'-- v — Wszystko minie
'M'' ' mscloec łei wgłiuerpziyeć cow to
' {- - ' mc do światła
_
'' -- 'f patizyl w ciemność za
' neonu znów
- w'die] W0]j przec2jtał je
'' 1 końca uzupełniając w
r-- litery Potem odepchnął
obrywając ko- -
" ' 'iranke
u)
J"- -' ' rzed wysokim białym
i'dres zapisany na karl--- '
' Wedł do bramy 1 zaczął
' "'nu schodami ku górze
- !j! tyłu:
w atolu'
' tizymając reke na po-- '
" ' ' -- tał żołnierz z atitoma-- "
m przez ramie
— spytał Franciszka
- 'lego
— rzekł żołnierz jego
' hmurzła sie nagle — 'ki' Wróćcie obywate-- ' 1 wyciągnął rękę- - —
długo przepustkę l ślinił przy tym
7? z namaszczeniem „' n'iS7kowi dowód wraz
-- Pi-!
o — pod' zj nd
"
raŁEŁgsyagggn
11
V
kadzidlane dmy Serce zamierało w
pizeczuciu co uyczytiije ciotka z tvch
kabalistycznych iigur na stole9 może
— o tvch nocach i o tjm dlaczego Ewa
ma dziś wargi nabrzmiałe krwią i za- nadto ciemne powiekr Ta kabała jest
przecież prawdziwa bez lipy A może''
zamierało a wanackie mvsli
tłukły głowie jeżeli ciotka zaYaz
wstanie i powie ze wie o wszstkim —
wskoczyc natychmiast oknem ostrzedz
Beilka zęby uciekał i w pole w pole
napizelaj przed siebie — zabije'
Uciekać przed siebie nie oglądając sie
w ksiezjcowy miraż Świętokrzyskich i
tam na dnie Jodłowej zostać juz z Ben-kiem
na zawsze On bodzie
Ciotka wstała od stolika zgainęla
karty dmuchnęła na świece Została tyl-ko
jedna i w jej chybotamu cień ciotki
wjogiomnial jak straszydło na ścianie
Podniosła icke kaizaca:
— Będzie radosc w domu Eweni!
Seice zachlystnęlo sie — —
pomyślała przeszyia natychmiast ogłu-szająca
ladoscia — to on oeni sie ze
mn a "
A oKlusaiaca radość z matkowe- -
go kabaluslwa alwieidila ciocia Fela
sic kilka dni o
nie uiedac
Jasr=?a"
W południe tego dnia posłyszały )u
zdaleka nokm kiwania 7hli7ninrppn sir
nocy i szczęścia domu Beitka Wnadł pokoiu lak
kpiła pi7ebudzenia Teli bomba cmoknął w
maia na okręcił kilka razy Ewe iak fiyge
Pola
bez
na
podrzucił Spinozo pod i triumfu
aikusik papieru świa-dectwo
ze wsstkie — na
sto dwa !
ITrriflili Intfn n inll-- i IimI
~-- vii -- e raprzewciezala swoja kurza na- - Beitek kolesów patefon
„i miku jaciuiei cioiuKa wino gio- -
nizesuwala
bez
sło- -
msle
Które
kto- -
domu kto- -
nią
-- 'ko nie- -
-- i_'ane
_1
'-i-ku
Serce
się
sufit
jąco rnzpostail
ump7nni
goue z gdy Piłsudski zajął Kiel-ce
a ktoie pielęgnowała w snizaice na
wesele Ewy Orzekła ze moment jest
dość ważny aby połowę tego wina wy- -
nip fl7li "O 1'iL- - Jn'ynMn'iVoUrll7lUinllUn Vfn t
it:ai czasu zdejmowała kopeć pizekonaniem tak po- -
dliico 1 taiemniczo — dziś naiwaznioi- -
-- --
W ze-Ik- le autorskie 7astr7eżono by "Kiillura"
znów'
miasto
jeden
Młodych:
J' niego ostry
sie
zapla- -
litery
d
"zaikiem
do-- I
nagle z
a
"
"Wiem
egaminy
czasów
całym
A
18
(i) i
Franciszek wchodził juz ku górze żoł-nierz
dodał tonem nagany — Na diugi
raz obywatelu nie wcbodcie bez pie-pustk- i
Pizystanal na trzecim piętrze i za-dzwonił
otworzono mu chwilę trwały
septy: wreszcie stanal przed człowie-kiem'
do kloiego pizyszed"l
—Poznajesz mnie Brzoza? — zapy-tał
Franciszek
Stojący przed nim mężczyzna szczu-pły
1 cumny o schorowanej twarzy 1 za-padnięty
eh" czai ny eh 1 wygasłych oczach
na niego uważnie
— Chudy — rzekł wreszcie i wycią-gnął
icke — Chudy prawda?
— Tak — izekł Fianciszek — To ja
Usiedli w iotelach Patrzyli na sie-bie
szukając zmian we własnch twa-me- n
1 gestach chwilę panowała kłopo
tliwa cisza wreszcie Fiancuzek chcąc
pokryć zmieszanie począł mowie pospie-sznie'
— Musisz mi wybaczyć ze fatyguje
cjeUie — wiem ze ludzie tacy jak ty
me maja czasu nawet dla bliskich ale
moja sprawa
Zawahał sie nagle _ jfów _ rzeki Brzoza — Przecież
bucham
— C7y pamiętasz mnie jeszcze z Jasu?
— 1 ciebie 1 innych
— Czy możesz mi pomóc?
— To chyba jasne — rzeki Brzoza
— Mów _ ja _ powiedział Franciszek stara-jąc
sie prosto w oczy tamtego
— podniosłem icke na partię Sam nie
rozumiem jak to sie stało — Zaczer-wiem- ł
sie okropnie — Wiesz byłem
trochę pod gazem i zacząłem wrzeszczeć
Mówiłem
Umilkł znowu ogarnięty nagłym po-czuciem
beznadzieinosci tej
"Co mówiłem — pomyślał rozpaczliwie
— Co mówiłem? Mówiłem przecież praw-dę
to co czute " — Mówiłem — rzekł
— że nie wierze aby aby
— Aby co?
— Aby można było — powiedział
Franciszek — zbudować cokolwiek do-brego
popełniając zbrodnie 1 kłamstwa
i niszcząc aodnosc ludzka 1 wierność ko-munistów
zamieniając w niewolnictwo
— I czego chce-- z ode mnie w zwiazk-- i
tm
_ Ab łl ' leiic--n l ludzi iłui
"ZWIĄZKOWIEC" KWIECIfcN (Aprll) Środa 29 — 1959
isza na wiecie: egzaminy A teraz on
tylko dla mnie a ja dla niego "
I I bła taka chwila daleko po półno-cy
księżycowa jaśminowa nasycona
odurzającym pięknym winem Inni tań-czyli
1 śpiewali a noc lała się w okna
iak nieziemska aksamitna muzyka Przez
muzykę gwar lspiew Benek zawołał na
głos obeimujac w walcu Ewe 1 błysnął
szatańskimi oczami pełnymi łez: — '"A
co najmilsza ciociu Felicjo a gdybym
chciał ozenic sie z panna Ewunią? To
co°" — "A nic — odkrzyknęła ciocia
Fela zza stołu — powiem tlko szczere
Boże młodej parze!"
Tańczyli dalej a aksamitna noc lała
'się w okna księżycowa 1 jaśminowa 1
ŁrfiiiO m 4
patrzył
patrzyć
rozmowy
była jak szaleństwo 1 szczęście Jak sza-leństwo
1 szczęście ten jeden jedym
naiszczęshwszy walc z nim! Jedyny
walc
Potem dni 1 noce — (ostatnie w jej
zycifl ale o tym leszcze nie wiedziała
wtedy ze ostatnie) — przepłynęły jak
burzliwa spieniona powódź az któregoś
dnia powiedział mimochodem przy obie-dzie:
— "o to w poniedziałek jadę juz
nareszcie do Warszawy"
Wiedziała o tm z nocy ale mimo 1o
serce zapadło sie jak kamień w studnie
Wiedziała ze koniecznie musi być -- w
Warszawie przed koncern roku na Poli-technice
bo cos tam trzeba uzupełnić"
jakieś dodatkowe egzamma czy kursy
Po tym musiał pozostać w Warszawie na
miesiąc i pizygotowac sie do egzaminów
konkursowych bo to świadectwo z kie
lockiej technicznej to jeszcze nie wszy-stko
no ale napewno juz pized począt-kiem
noweso loku akademickiego piz-jedzi- e
do Kielc tu wezmą ślub i wioca
do Va1s7awy jako maz i zona W War-szawie
w ciacu lata Beitek znajdzie za-wczasu
mieszkanie wszystko zorganizuje
poszuka posady bo przecież trzeba z cze-goś
yc Staizy w Miechowie jak sie do
wieda ze zapisał sie na Politechnikę
nawet mu tych nuiinch tiydicslu zlo
tycli na miesiąc nie dadzą Nie trzeba'
Niech ich cholera weźmie' Zresztą Ewa
nauczy sie pisania na maszynie razem
będą zaiabiac na życie Czy im tak wiele
potrzeba? Ot byle na jajecznice stai-cz- y
ło
A "ten żałobny poniedziałek jednak
nadszedł! Nadszedł jak zawse zza gór
płomienista zorza ptasimi chorami osta-tnim
ustami w usta "dowidzenia" Jed-nak
już me dodała "do nocy" a tylko
przez obewladniające ścinające z nóg
łzy — "do powiotu " Jeszcze — ostat-nia
heibala z ciocia Fela
Wolała nie pomagać mu w spakowa
niu walizki Koło tego zakizątnęla się
ciocia Fela a ona sama piesiedziala
ten kwadrans w sklepiku u Suchodol-skiej
rajcując o sukienkach na lato Nie
chciał aby odpiowadziła go na dworzec
bo wyjeżdżał z paczką kolegów 1 oba
!__
mają władzę i znają władzę powiedział
mi: gdzie jest granica między wiernością
a niewolnictwem' Micdy zbiodnią a ko-niecznością?
Zawsze roum ustalał te gia-nic- ę roum 1 sumienie Teraz — mówi-łem
wtedy — cłowiek stal się tylko
smętną igraską polityki o roumie sta-- 1
a się zapomnieć we własnym interesie
a sumienie' Ten zasrany balast? Lepiej
myslec ze tego nigdy nie było
— Komu to mówiłeś'
Komu? 1 — — pow tory Francisek
— Komu? Cy to nie wsystko jedno?
Sobie tak mówię to jest wane
— Co było dalej'
— Dalej juz sie nie liczy Usunięto
mnie z nartn Ale nie o to przecie chodzi
— Więc?
— Chcę ebs tv mi powiediał
— Co?
— Ze nie mam racji
Milczeli chwile Tamten patrzył na
Franciszka swymi wygasłymi ocyina po-chyliwszy
głowę
— Słuchaj — rzekł wreszcie —Pier-wsze
lata po wojnie pracowałem w bez-pieczeństwie
Miałem chłopaka: byłprez
cała okupację w lasach potem chodił do
bandy postrzelali r'o całego straci) ]ed-'n- o
płuco wreszcie jako schorowany
'człowiek — wladował u mnie U mnie
Igd7ie musiał pracować za trzech zdro-'w- y
eh I tak pracował przesłuchania
'śledztwa spiedzy sabotayści dywer-isan- ci
Kiedyś przesłuchiwał jakiegoś dy- -
wersanta: przesłuchanie trwało juz któ-la- s
tam noc z rzędu ten łobuz zachowy-wał
sie prowokacyjnie wobec mojego
chłopaka 1 wieszcie ten — schorowany
niepizytomny ze zmęczenia z nerwami
napiętymi do ostateczności — nie wy-trzymał
1 dał temu dswersantowi w pysk
'Umilkł
— I co' —zapytał Franciszek
Brzoza usmtechnął sie dziwnie
— I nic — rzekł — I musiałem mu
dac osiem lat Jemu — ja sam sie o to
postarałem A wiesz ile dostał ten dy-wersan- t?
Piec Bo to był chłopek z ćwiar-tka
mózgu który nie bardzo wiedział
gdzie żyje co robi i na czyją działa szko-dę
A moj chłopak był świadomym bojo-wym
partyjniakiem 1 musiał wiedzieć
co robi
Wstał nagle 1 począł chodzić po po-koju:
kark mu spurpurowiał a górna
warga pomoczyła
— Do cholery — rzekł — Do chole-ry
z ta przeklętą gadanina Najważniej-sze
są konsekwencje konsekwencje do
końca Jeśli sie raz zaczęło rewolucje to
trzeba sobie uświadomić ze nie można
jej ani zatrzymać ani złagodzić ani od-kręcić
ani onoznic Pitwolucję można
tylko przegrać lub wygrać i to wszystko
Ćo cie przeraża? Uozmiary? Metodv?
— Konsekwencje — powiedział Frań-cr-ze- k
— To o czm mówiłem prf--d
r Ja 0 rewoluf 3 jest ślepa rVu
tj'iu iłj
wiał :ie jtiNkhs kpiu--k — "A nuz rozbe-czysz
iie czy cos 1 będzie niepotrzebny
szum 1 teco Zieszta Ewuniu kochana
jedyna moja to tylko na miesiąc A jak-że
szczęśliwi będziemy po tym razem
nazawszo ty 1 ja! "
Ach cudowne okrutne nieludzkie
kłamstwo! Kłamstwo jak chlorofoim po
którym zapada sie w kamienny sen na
szesnaście lat na szec ly'siecy dni 1 no
cy czasu beznadziejnego
Zostawi! ciotkę Felicje pochlipująca
w kuchni Ewa odprowadziła co do Kut-ki
przez te dziesięć kroków pomagając
niesc walizkę Była bardzo lekka gdyv
w ział tylko bieliznę i najpotrzebniejsze
drobiazgi a resztę 1
-- wvstkie kiazki zo-stawił
bo przecież najdalej za dwa mie-siące
Przy fincie chciała przytulić sie do
niego Bardzo chciała Zwyczajnie bar-dzo
spokoina bardzo bezradna baidzo
samotna — przytulić sie zeby raz jesz-cze
ten juz zupełnie mały raz wyczuć
piersiami szorstkość jego kuitki 1 west-chnąć
głębiej lekkim tytoniowym zapa-chem
Bardo chciała ale oczami AA
znak ze ciocia Fela może wyjizec jesce
z okna
Ustąpiła Przecież to me dłużej iak
dwa miesiące Wyciągnęła baidzo słaba
icke taka niepotrzebna teraz 1 pusta
icke Schylił sic elegancko i miusiiał
gizbiet dłoni suchymi ustami (To mogła
widiec nawet ciocia Fela) Miała juz
przygotowane zawczasu ostatnie słowa 1
powiedziała je cicho 1 poprotu: — "By-wa
1 zdiow kochany " — Odpowiedział
odrobinę głośniej — "Bywaj zdiowa
Ewuniu A pisz " — 1 pivtstąpił pio
fiuty naawsze Juz nie zdążyła voba
czyc jego oczu ani westchnąć
Poszedł wzdłuż opłotków uliczki nie
odwracaiac się juz — lekki zgrabny
lasnowlosy Kurz piychal pod jego obca-sami
jak mew ak 10 oblocki Zdaie sie
pogwizdywał przez eby ale nie moi1'
roponac napewno bo malał 1 malał w o(a(li a w usaih jej tlwninla cm a
głośniej kiew kloia napłynęła tam od
serca Malał 1 malał — "Odwróci sie jesce9 — pomyślała Nie nie odwiocił
się a tylko niepostrzeżenie 1 okropnie
zapadł się ocli au a lóg pizecnicy Na-zaws-ze
(Ale o tym e naawsze zio-umiał- a
o wiele o wiele póniej )
Nie wiedząc jeszcze o tym ze to pi
nazawS7C odwróciła sie wolno od wido-ku
pustej 1 mai twej ulicki bo nawet
km z podbity jego obcasami lozwiał się
i opadł Wolno naiwolniei ki ok po kio-k- u
poszła w pi7eciwną stionę na diozkę
wiodącą ku lawecce łopianami —
"Obiecał pisać — m siała powoli senna
1 odiuona — No co1 To ju pojutie
moe Inc list od niego Dis będie w
Warszawie jutio napise pojulie otrzy-mam
Jutro napisze pojutre kolo po-łudnia
kiedy listonosz To tak pre
cie niedaleko ta Waiszawa "
--Swft
Brzoza chwycił Franciszka 7a ramię
i pociągnął do okna rozpościerało się
pod nim mokre pełne rusztowali miasto
— W to miejsce — iekł Bi oa —
a ileś tam lat pryjdzie cłowiek ktoiy
się dis lescze nie naiodił Pryjdie 1
będzie chciał yc mieć jedeme mie-szkanie
dzieci rodzinę będie chciał
ylc bepiecnie 1 będzie wymagał od cza-su
wszystkiego co się tylko clowiekowi
naley I zapewniam cię e nic go nic
będą obchodic moie cy twoje cierpię
nia 1 wątpliwości Będzje na miaię swo-jego
lozurru oceniał to co zastał 1 czas
w klóiym yie I to wsystko
Umilkł patiyl w doł na moknące
rusztowania miasta a jego ółta chora
twarz stała się jesce ciemmeisa
— Nie wiedziałem — rzekł Franci-szek
— e masz syna
Bizoza uniósł głowę
— Mam' — powiedział 70 dziwie-niem
— Miałem On jest tak chory ze
tego wszystkiego nie pietryma" —
Podszedł do radia 1 przeklęci) gałkę —
Przepraszam cię Francisku — rekł —
ale byłem wcorai na wiecu mówiłem
tam do ludi a teraz będą to nadawć
prez ladio 1 chce posłuchać
Franciszek milczał Po co tu przy-szedł''
Komu mówił to wszystko' I czego
oczekiwał w odpowiedi? Usłysal tylko
to co sam pow tai za! bez przerwy nie
raz 1 nie tssiąc ray Uslysal tylko to
co sam sobie 1 innym powtarał aby zna- - lec sile do dialama I gdie jest ta siła?
W odeisciu Mikołaja w bankructwie
Niedźwiedzia cy w zmęczonym głosie
tego człowieka który skazał swego sy-na?
Gd7ie jest cel i nadzieja' Cy istot-nie
iest ona w tym człowieku który sic jesce me narodził 1 który stanie woIjpc
swego życia jak sleniec nieświadom ofiar
i wyreczen i klęsk które dla niego po
mesli inni — ci klon eh zadrecono 1 (7dnniniinV Tncli Inn uAtiw nlfini- - Łlnrufw 1 IIUJIIHU JjUlł 1V1I [UUMIJlilll 11' Jł' 1 który chodzie będzie z uśmiechem po
plugawej skorupie świata ma bvc na-dzieja
i tym wszystkim czemu trzeba po
świecie siły i 7ycie to jakaż rację rnaia
iews7vsikie słowa i ofiary?
"'bhia iię śiiięto ptpnrszcgo maju' —
powiedział z radia głos Brzozy — "To"ir~
s:e Tnórcy markńzmu-lemntznt- n ur-- n vu
żr klata robotnicza me tnoia loyznTihr
ma siebie me wyzyaUijac wszystkich nn
skanych t v:yzyskiu:anyth nie zrozrr rur
na zaxiaze tcszelhieoo ucnfcu t ityryhi r- -'
tcieka przez człowieka Klasa robotin'~n --
to kłam pod której przewodem lurl-- l o
iryzu ala się od inzyiithich form kr-y- n 'i 1
społecznej od trszystkieio co hainuje rn
zirr'j społeczeństwa Klasa robotuicn
klasa pod której przewodem ludzkość ''o
konuje historycznego skoku z krauiy ' o
nierznoict do krainy v olnośn uiji--
iinĄi-iii- r p'-yro'-
hj vyvn n njirr i u
lir i r i prą 1 -- n ni pole' " in h
ADWOKACI i NOTARIUSZE'
E H ŁUCK BA LLB
(ŁUKOWSKI)
I R ri SMELA BA LLB
POLSCY ADWOKACI
Wpólnlc firm adwokackie]
Blaney Pasternak Łuck & Smela
J7 BLOOR ST W ros Hav WA 4 5755
tir inui tu m nul ja Ulifonli?
GEORGE BEK BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mott" po polikll
1147 Cundas St W Toronto
I Tul LE 48431 I LC 4-8-
432 i i s
JAN L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Oueen St W — Toronto [
L''ura LE J-12-11
zk AT 9-81-
65
1 S
G IłEIFETZ BA
ADWOKAT
S HEIFETZ
NOTARIUSZ
55 Wellington St W Toronto Out [
EM t 6-15- 1 wieczorem WA 3 4475
1 S
Miss RUTH CAKTON
BA CPA I
ADWOKAT — OBROŃCA I
NOTARIUSZ I
1337 Dondas St W Toronto I
LE 7-11-
33 i
1 1 W I
CM BIELSKI imbci
ADWOKAT I NOTARIUSZ lrnli inillinnli' "u
lUllMlIll 1 Mit)'
21 Dundas Squaro
(H urii'1' Si l
Toronto — EM 2-12-
51
Wieczni mu zi iipicilium
telefoiiieznjm poioumieiiieini W
riiw
Tcl
Mie
Suito
OKULIŚCI
OKULISTKI
Br Bukowska Bejnar O D
Wiktoria Bukowska O D
prouiiila nottoirsny iutjlntt
okiillsłM ny pry
27A Roncesvalles Avcnu
(ll)llk Cl'(iffll'V SI
Tcl LE 2-54-
93
j Ooillny prjji tf nKlieniile od 10
mmi do II wlioór w MjDiny m
10 rano dn I po pol I S
TAK
W
na i inne K
V
STR 7
Polski skład towaro ttlamych
farb naczyń kuchennych oraz przy-bori- w
wodociągowych I ogrzewania
J & J HARDWARE
J Stefaniak właść
745 Oueen St W EM
Solidna obsluss — Niskie ceny
Beiplatrte porad w sprawach kana
llrncjl 1 ocrzeuanla S
Dr
LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
(drucl dom ml lUinrcsalles)
Przyj nuje a uprzednim tdufo
r 7nm Tilcfon LE 1-4-
250
8
Dr H
DENTYSTA
2092 Dundas St W Toronto
Tel RO 9-46-
82
2 W
Dr S D
LEKARZ DENTYSTA
CHIRURG —
Specjalista chorftb amy ustn
l'li niiiis Surreidis- - lUliUIluK
Kiiii flirll No 270
86 Bloor St W — Toronto
Telefon WA 0056
2 W
Dr E
DENTYSTA
Codmy 10 12 i '2—f)
3C6 Balhunl St — CM 6515
2 W
Dr
LEKARZ DENTYSTA
WA 2 084ł
310 Bloor St W — Toronto
prjiiiiij po npii ilnlin pnioiiniU'-ul- u
li Ii foiiirjmm 2 W
DLA
OCZU
szkła do
ju ('' naliycia w Kanaihio
Pytajcie o nic Wasego
od octu
Jan — Notary Public
POLSKIE BIURO
1 Pomoc w spr-ittn- li spadków j di i rnajnlkowjch w
V r l ł ! !! I I i liriv Tn V
I WlllC mniin-j- u iiituim ua 1 OIM' — ISOIlliaiay 'lluliinnaiil'i'nnnlnillj
Toronto ' Ont 618A Oucon SI Vesl Tel EM 8-54-
41
12-- W
LITOfflCTiTffTTOTmttrfflNW"'!'""''""'1
Is _
2
4
u
Kr Wolllnolon ViGit — Toronto — EM 6-64-
51 U
Jc urircTT tJriTAOY Pliniir IIŁ-ili-i-iłVr-
-ii Vł---- m
Załatwiamy p'awnir' i 'olidnic Sprowadanlc l'icwndi ? Polski g
na stałe lub wiAlp --- Wij Ho I'oi-k- i w ni nul — wyjao oo
USA na stale umie — Sprawy inajaUowc w kiiju akty
daiovin malcństwa priv astepce i i -- prawy H
f::iraiil(iwiin i)icslke Dienudy i paci k do Polski i Ukrainy B
Tlumacieni1 notarialne wsiclkicb dokumentów
Hrynlaln-- i lnfoi listownie osobiście i tdffonicnic ' Dow W
' - i i i !! miirrnin-TtM-rmii- r -- " tmu-- n iiti rwiri
rT-~m——r--rw-
—~~-i Ur%Jł'itHTff' I' J9'Ft(tXia9lJrrXJiimFtfXII~'i™"~i' -- r—
MiWL NAJIlARiyMJ 'MLlfONK
DO TYC11 KTólti WAM SMA-KOWAŁY
1UIAJU HOD7INNYM
P0
6-48- 63
Tel
lub
Cola - Ale - -
BEZPŁATNA DOSTAWA
bankiety okaje
TORONTO
TELEFONUJCIE
%JJa
-- rasć88
DENTYŚCI
Władysława
SADAUSKAS
poroztiniicniea
LUCYK
BRIGEL
STOMATOLOG
WACHNA
Tadeusz Więckowski
ZABEZPIECZENIA
WASZYCH ZE
Punklal
okularów
specjalisty
Alexandrcwicz
INFORMACYJNE
iodinii)c!i
DOMINION TRAYEL OFFICE
iHlnniiKicriidwa
Gingcr Orange Cream Soda
1-2-
151
w dnie powszednie
do goru 7 Wlecz
dostaearny towaru do prywatnjch dom6w
i Paczki PEKAO do Polski
VĄ LUB WYMIENIALNE PIENIĄDZE
3-
- (pravio 1 00 złotych za dolara)
Janique Trading - J Kamieński
Wk TORONTO Ont: 835 Ouecn SI W — Tel EM 4-40-
25
W% EDMOfJTON Alta: 10649 97lh Street — 2-38-
39
U% HOV W W 7LLKJL LLKAPTW ITP
m Najszybciej i najtaniej! Volne od cla!
Kj+5
'_ i r 1 1 1 r rjnAnuir ł_ t y u v w v
fi-Łf- r
Tol
inacia
imrrramnTfif
Nie
NA
Tel
jVIŁŁC rUI(IMIMHŁl I V--l I r I li I
2'W
łV„ „ „LW-- Wi —- -1- - m n-- --- -ir'
'4
li1'
:M
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, April 29, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-04-29 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000302 |
Description
| Title | 000141b |
| OCR text | n fsssi c-sn- i: jEKBtMiE łHfgJWIgK PMilg&Łij =}aw Maria Saliński Copyright by Polish Alliance Pross =X5iSff L£j_ jrrn — — --łaagsa::S53asas:€3igag i- - t Sr ne5zelestnie spouroite1m Cień ciotki io=l na ścianie zawikłam-- Muuimn uuc-iijm-} jaK oniaz czaronic oicaBa- - !„„:: unoaoKsu oknem et : IM fU i fłl 1 1 T L I iJ T I I fili Ł --i I Mn — 1 w e n i z ui nip nr ui i n i mn inmtn w„i --v _ 1 „ r-- ru"1- łj ' -- „!] - =rv„- ---- - iii"i" '"""" JiidiM a ?t ITI7n twunai -- iii i-wu-uia "i ULI HIV USVnifl13PP On ohio rt-ii- r- „J ": v ="'""" Ł"" F"u An hr a leCZ dO SWlttl przesie- - D0dl02a phinhntała rm o„n„i „n t J" -- u i%ł ŁUUOL1I UUfltW v lKie n„trzac suchymi oczami tających bzów płynął z okna jak duszne n' siony iii ii £ awiyiuMzy- - r 7 i n nnekwitaiacych bzów r : _ w Vin l-in- l-i "iMiinno" infle' t L --?n lIJt niu'ii "wjwua ŁO L 3iiiiiJi iah rozciieruULy zaioD- - eki - v recos w 't-zor-a stal się nagle do-- ~iV)' " zapuanie Jana ner--jii- e Bu Nu''" odpowiedział bły-- 11 m lnhii7frViiYii nip "l--n - (]avi i" w—- - - P illnHn n CnAl! ~ h Tl (i7 l'11-"- uui£iu jusu puill k uieciziaia ze 10 iyiKo L nued i henna nieorganiczna a i ]- - O uu iniinŁłniulnernatil }pn"f in'"nilvrni jivnjł Kze?c'e-u- a gdy dolewała do kub-SiT- i i d najmocniejszej herba-t- l Tak - mwslała — nauka to nai- - k _!_ "'- - ?a i u na świecie ale pizeciez : mi je-z-ce ze bezemnie zje nie s nocv edv wypłakała na jego na-iepł- ej P"'iii wszystkie niewygaso-Tatk- i i Mle ostatnich dni i nocy im god'nv zawodów i niecierpli--AUCajni- e połoyl mocna dlon - ttlosaLh pogłaskał jak miłego :'t:o psa i powiedział spokojnym -- Łpjw[łi-v- inm liłosem — "Bądź odm- - i-- -- "i - — [ crplWJ nwuniii' Odwalę te cho-s-ei?amin- v apiszę sio nu Politeeli- - urenie tobą Nio wolno płj- - niedzieli sama tym mIus' leia usmiecnnii się jasna i mnie Uśmiechała sie nasv- - bi7egi ufnością i szczęściem A po bo la b za po £ po 'i tej Omal nie do do cioci bo ciocie Felę oba pol- e końcu były królse ni liczki !vnoaniu W piątki przy końcu kadego miesią-- i u kładła snecialna kabale [ta swego domu Kabale piawdziwą :2 pieniądze upiększeń Tego i vłuiu ii--ni uui ściągnął kilku i ji gu pu in„ niu„ui„i:u„ siuiiiii pivyirwi a i ii„ jji „y i„i _ th kaity po nieheblo-- j stoliku gwoździ Ewa miała m-- i ?iedziec cicho w kacie i nie odzy- - :- - Ciotka miuczala do siebie iVl iiumiiinu kwku C—t— IIU11U1III II"- - " --" 1 !" ŁllU do 7 — "O — tu 1 zamyślała myślała ziobil lecz gA 4 t m + ~ -- - _ Marek Hłasko ' i fc -- fc_ prawa Ccpjrlght 1'llH Pjrł duszek chciał cos jeszcze powie-dz 1 tamtej stiony Irasneła od-łuchaw- ka Wyszedł szedł : 1 ciemne ktoie me - ne obudzić do wiosny: od -- 'odni obmywał deszcz i nad wtił tvlko jedyny neon: - mta — Sztandar Sie- - itbie w przy oknie od 1 to chłodem patrzył na migające Jjuało mu sie ze popizez szum mjtj dochodzi do Podoba wam czy nie' Po--- m ip czy nie'' Podoba sie " I e nagle ~Didted nie dajesz kolacji El- - :jł s podnosi sie ciężko i idzie P" 'edł zj "JAioci'Ł -- ie z Romanem piawda? "- - ' j jego ramieniu i ~ '' ie — rzeki głaszcząc jej chłód- - ' ' !'-- v — Wszystko minie 'M'' ' mscloec łei wgłiuerpziyeć cow to ' {- - ' mc do światła _ '' -- 'f patizyl w ciemność za ' neonu znów - w'die] W0]j przec2jtał je '' 1 końca uzupełniając w r-- litery Potem odepchnął obrywając ko- - " ' 'iranke u) J"- -' ' rzed wysokim białym i'dres zapisany na karl--- ' ' Wedł do bramy 1 zaczął ' "'nu schodami ku górze - !j! tyłu: w atolu' ' tizymając reke na po-- ' " ' ' -- tał żołnierz z atitoma-- " m przez ramie — spytał Franciszka - 'lego — rzekł żołnierz jego ' hmurzła sie nagle — 'ki' Wróćcie obywate-- ' 1 wyciągnął rękę- - — długo przepustkę l ślinił przy tym 7? z namaszczeniem „' n'iS7kowi dowód wraz -- Pi-! o — pod' zj nd " raŁEŁgsyagggn 11 V kadzidlane dmy Serce zamierało w pizeczuciu co uyczytiije ciotka z tvch kabalistycznych iigur na stole9 może — o tvch nocach i o tjm dlaczego Ewa ma dziś wargi nabrzmiałe krwią i za- nadto ciemne powiekr Ta kabała jest przecież prawdziwa bez lipy A może'' zamierało a wanackie mvsli tłukły głowie jeżeli ciotka zaYaz wstanie i powie ze wie o wszstkim — wskoczyc natychmiast oknem ostrzedz Beilka zęby uciekał i w pole w pole napizelaj przed siebie — zabije' Uciekać przed siebie nie oglądając sie w ksiezjcowy miraż Świętokrzyskich i tam na dnie Jodłowej zostać juz z Ben-kiem na zawsze On bodzie Ciotka wstała od stolika zgainęla karty dmuchnęła na świece Została tyl-ko jedna i w jej chybotamu cień ciotki wjogiomnial jak straszydło na ścianie Podniosła icke kaizaca: — Będzie radosc w domu Eweni! Seice zachlystnęlo sie — — pomyślała przeszyia natychmiast ogłu-szająca ladoscia — to on oeni sie ze mn a " A oKlusaiaca radość z matkowe- - go kabaluslwa alwieidila ciocia Fela sic kilka dni o nie uiedac Jasr=?a" W południe tego dnia posłyszały )u zdaleka nokm kiwania 7hli7ninrppn sir nocy i szczęścia domu Beitka Wnadł pokoiu lak kpiła pi7ebudzenia Teli bomba cmoknął w maia na okręcił kilka razy Ewe iak fiyge Pola bez na podrzucił Spinozo pod i triumfu aikusik papieru świa-dectwo ze wsstkie — na sto dwa ! ITrriflili Intfn n inll-- i IimI ~-- vii -- e raprzewciezala swoja kurza na- - Beitek kolesów patefon „i miku jaciuiei cioiuKa wino gio- - nizesuwala bez sło- - msle Które kto- - domu kto- - nią -- 'ko nie- - -- i_'ane _1 '-i-ku Serce się sufit jąco rnzpostail ump7nni goue z gdy Piłsudski zajął Kiel-ce a ktoie pielęgnowała w snizaice na wesele Ewy Orzekła ze moment jest dość ważny aby połowę tego wina wy- - nip fl7li "O 1'iL- - Jn'ynMn'iVoUrll7lUinllUn Vfn t it:ai czasu zdejmowała kopeć pizekonaniem tak po- - dliico 1 taiemniczo — dziś naiwaznioi- - -- -- W ze-Ik- le autorskie 7astr7eżono by "Kiillura" znów' miasto jeden Młodych: J' niego ostry sie zapla- - litery d "zaikiem do-- I nagle z a " "Wiem egaminy czasów całym A 18 (i) i Franciszek wchodził juz ku górze żoł-nierz dodał tonem nagany — Na diugi raz obywatelu nie wcbodcie bez pie-pustk- i Pizystanal na trzecim piętrze i za-dzwonił otworzono mu chwilę trwały septy: wreszcie stanal przed człowie-kiem' do kloiego pizyszed"l —Poznajesz mnie Brzoza? — zapy-tał Franciszek Stojący przed nim mężczyzna szczu-pły 1 cumny o schorowanej twarzy 1 za-padnięty eh" czai ny eh 1 wygasłych oczach na niego uważnie — Chudy — rzekł wreszcie i wycią-gnął icke — Chudy prawda? — Tak — izekł Fianciszek — To ja Usiedli w iotelach Patrzyli na sie-bie szukając zmian we własnch twa-me- n 1 gestach chwilę panowała kłopo tliwa cisza wreszcie Fiancuzek chcąc pokryć zmieszanie począł mowie pospie-sznie' — Musisz mi wybaczyć ze fatyguje cjeUie — wiem ze ludzie tacy jak ty me maja czasu nawet dla bliskich ale moja sprawa Zawahał sie nagle _ jfów _ rzeki Brzoza — Przecież bucham — C7y pamiętasz mnie jeszcze z Jasu? — 1 ciebie 1 innych — Czy możesz mi pomóc? — To chyba jasne — rzeki Brzoza — Mów _ ja _ powiedział Franciszek stara-jąc sie prosto w oczy tamtego — podniosłem icke na partię Sam nie rozumiem jak to sie stało — Zaczer-wiem- ł sie okropnie — Wiesz byłem trochę pod gazem i zacząłem wrzeszczeć Mówiłem Umilkł znowu ogarnięty nagłym po-czuciem beznadzieinosci tej "Co mówiłem — pomyślał rozpaczliwie — Co mówiłem? Mówiłem przecież praw-dę to co czute " — Mówiłem — rzekł — że nie wierze aby aby — Aby co? — Aby można było — powiedział Franciszek — zbudować cokolwiek do-brego popełniając zbrodnie 1 kłamstwa i niszcząc aodnosc ludzka 1 wierność ko-munistów zamieniając w niewolnictwo — I czego chce-- z ode mnie w zwiazk-- i tm _ Ab łl ' leiic--n l ludzi iłui "ZWIĄZKOWIEC" KWIECIfcN (Aprll) Środa 29 — 1959 isza na wiecie: egzaminy A teraz on tylko dla mnie a ja dla niego " I I bła taka chwila daleko po półno-cy księżycowa jaśminowa nasycona odurzającym pięknym winem Inni tań-czyli 1 śpiewali a noc lała się w okna iak nieziemska aksamitna muzyka Przez muzykę gwar lspiew Benek zawołał na głos obeimujac w walcu Ewe 1 błysnął szatańskimi oczami pełnymi łez: — '"A co najmilsza ciociu Felicjo a gdybym chciał ozenic sie z panna Ewunią? To co°" — "A nic — odkrzyknęła ciocia Fela zza stołu — powiem tlko szczere Boże młodej parze!" Tańczyli dalej a aksamitna noc lała 'się w okna księżycowa 1 jaśminowa 1 ŁrfiiiO m 4 patrzył patrzyć rozmowy była jak szaleństwo 1 szczęście Jak sza-leństwo 1 szczęście ten jeden jedym naiszczęshwszy walc z nim! Jedyny walc Potem dni 1 noce — (ostatnie w jej zycifl ale o tym leszcze nie wiedziała wtedy ze ostatnie) — przepłynęły jak burzliwa spieniona powódź az któregoś dnia powiedział mimochodem przy obie-dzie: — "o to w poniedziałek jadę juz nareszcie do Warszawy" Wiedziała o tm z nocy ale mimo 1o serce zapadło sie jak kamień w studnie Wiedziała ze koniecznie musi być -- w Warszawie przed koncern roku na Poli-technice bo cos tam trzeba uzupełnić" jakieś dodatkowe egzamma czy kursy Po tym musiał pozostać w Warszawie na miesiąc i pizygotowac sie do egzaminów konkursowych bo to świadectwo z kie lockiej technicznej to jeszcze nie wszy-stko no ale napewno juz pized począt-kiem noweso loku akademickiego piz-jedzi- e do Kielc tu wezmą ślub i wioca do Va1s7awy jako maz i zona W War-szawie w ciacu lata Beitek znajdzie za-wczasu mieszkanie wszystko zorganizuje poszuka posady bo przecież trzeba z cze-goś yc Staizy w Miechowie jak sie do wieda ze zapisał sie na Politechnikę nawet mu tych nuiinch tiydicslu zlo tycli na miesiąc nie dadzą Nie trzeba' Niech ich cholera weźmie' Zresztą Ewa nauczy sie pisania na maszynie razem będą zaiabiac na życie Czy im tak wiele potrzeba? Ot byle na jajecznice stai-cz- y ło A "ten żałobny poniedziałek jednak nadszedł! Nadszedł jak zawse zza gór płomienista zorza ptasimi chorami osta-tnim ustami w usta "dowidzenia" Jed-nak już me dodała "do nocy" a tylko przez obewladniające ścinające z nóg łzy — "do powiotu " Jeszcze — ostat-nia heibala z ciocia Fela Wolała nie pomagać mu w spakowa niu walizki Koło tego zakizątnęla się ciocia Fela a ona sama piesiedziala ten kwadrans w sklepiku u Suchodol-skiej rajcując o sukienkach na lato Nie chciał aby odpiowadziła go na dworzec bo wyjeżdżał z paczką kolegów 1 oba !__ mają władzę i znają władzę powiedział mi: gdzie jest granica między wiernością a niewolnictwem' Micdy zbiodnią a ko-niecznością? Zawsze roum ustalał te gia-nic- ę roum 1 sumienie Teraz — mówi-łem wtedy — cłowiek stal się tylko smętną igraską polityki o roumie sta-- 1 a się zapomnieć we własnym interesie a sumienie' Ten zasrany balast? Lepiej myslec ze tego nigdy nie było — Komu to mówiłeś' Komu? 1 — — pow tory Francisek — Komu? Cy to nie wsystko jedno? Sobie tak mówię to jest wane — Co było dalej' — Dalej juz sie nie liczy Usunięto mnie z nartn Ale nie o to przecie chodzi — Więc? — Chcę ebs tv mi powiediał — Co? — Ze nie mam racji Milczeli chwile Tamten patrzył na Franciszka swymi wygasłymi ocyina po-chyliwszy głowę — Słuchaj — rzekł wreszcie —Pier-wsze lata po wojnie pracowałem w bez-pieczeństwie Miałem chłopaka: byłprez cała okupację w lasach potem chodił do bandy postrzelali r'o całego straci) ]ed-'n- o płuco wreszcie jako schorowany 'człowiek — wladował u mnie U mnie Igd7ie musiał pracować za trzech zdro-'w- y eh I tak pracował przesłuchania 'śledztwa spiedzy sabotayści dywer-isan- ci Kiedyś przesłuchiwał jakiegoś dy- - wersanta: przesłuchanie trwało juz któ-la- s tam noc z rzędu ten łobuz zachowy-wał sie prowokacyjnie wobec mojego chłopaka 1 wieszcie ten — schorowany niepizytomny ze zmęczenia z nerwami napiętymi do ostateczności — nie wy-trzymał 1 dał temu dswersantowi w pysk 'Umilkł — I co' —zapytał Franciszek Brzoza usmtechnął sie dziwnie — I nic — rzekł — I musiałem mu dac osiem lat Jemu — ja sam sie o to postarałem A wiesz ile dostał ten dy-wersan- t? Piec Bo to był chłopek z ćwiar-tka mózgu który nie bardzo wiedział gdzie żyje co robi i na czyją działa szko-dę A moj chłopak był świadomym bojo-wym partyjniakiem 1 musiał wiedzieć co robi Wstał nagle 1 począł chodzić po po-koju: kark mu spurpurowiał a górna warga pomoczyła — Do cholery — rzekł — Do chole-ry z ta przeklętą gadanina Najważniej-sze są konsekwencje konsekwencje do końca Jeśli sie raz zaczęło rewolucje to trzeba sobie uświadomić ze nie można jej ani zatrzymać ani złagodzić ani od-kręcić ani onoznic Pitwolucję można tylko przegrać lub wygrać i to wszystko Ćo cie przeraża? Uozmiary? Metodv? — Konsekwencje — powiedział Frań-cr-ze- k — To o czm mówiłem prf--d r Ja 0 rewoluf 3 jest ślepa rVu tj'iu iłj wiał :ie jtiNkhs kpiu--k — "A nuz rozbe-czysz iie czy cos 1 będzie niepotrzebny szum 1 teco Zieszta Ewuniu kochana jedyna moja to tylko na miesiąc A jak-że szczęśliwi będziemy po tym razem nazawszo ty 1 ja! " Ach cudowne okrutne nieludzkie kłamstwo! Kłamstwo jak chlorofoim po którym zapada sie w kamienny sen na szesnaście lat na szec ly'siecy dni 1 no cy czasu beznadziejnego Zostawi! ciotkę Felicje pochlipująca w kuchni Ewa odprowadziła co do Kut-ki przez te dziesięć kroków pomagając niesc walizkę Była bardzo lekka gdyv w ział tylko bieliznę i najpotrzebniejsze drobiazgi a resztę 1 -- wvstkie kiazki zo-stawił bo przecież najdalej za dwa mie-siące Przy fincie chciała przytulić sie do niego Bardzo chciała Zwyczajnie bar-dzo spokoina bardzo bezradna baidzo samotna — przytulić sie zeby raz jesz-cze ten juz zupełnie mały raz wyczuć piersiami szorstkość jego kuitki 1 west-chnąć głębiej lekkim tytoniowym zapa-chem Bardo chciała ale oczami AA znak ze ciocia Fela może wyjizec jesce z okna Ustąpiła Przecież to me dłużej iak dwa miesiące Wyciągnęła baidzo słaba icke taka niepotrzebna teraz 1 pusta icke Schylił sic elegancko i miusiiał gizbiet dłoni suchymi ustami (To mogła widiec nawet ciocia Fela) Miała juz przygotowane zawczasu ostatnie słowa 1 powiedziała je cicho 1 poprotu: — "By-wa 1 zdiow kochany " — Odpowiedział odrobinę głośniej — "Bywaj zdiowa Ewuniu A pisz " — 1 pivtstąpił pio fiuty naawsze Juz nie zdążyła voba czyc jego oczu ani westchnąć Poszedł wzdłuż opłotków uliczki nie odwracaiac się juz — lekki zgrabny lasnowlosy Kurz piychal pod jego obca-sami jak mew ak 10 oblocki Zdaie sie pogwizdywał przez eby ale nie moi1' roponac napewno bo malał 1 malał w o(a(li a w usaih jej tlwninla cm a głośniej kiew kloia napłynęła tam od serca Malał 1 malał — "Odwróci sie jesce9 — pomyślała Nie nie odwiocił się a tylko niepostrzeżenie 1 okropnie zapadł się ocli au a lóg pizecnicy Na-zaws-ze (Ale o tym e naawsze zio-umiał- a o wiele o wiele póniej ) Nie wiedząc jeszcze o tym ze to pi nazawS7C odwróciła sie wolno od wido-ku pustej 1 mai twej ulicki bo nawet km z podbity jego obcasami lozwiał się i opadł Wolno naiwolniei ki ok po kio-k- u poszła w pi7eciwną stionę na diozkę wiodącą ku lawecce łopianami — "Obiecał pisać — m siała powoli senna 1 odiuona — No co1 To ju pojutie moe Inc list od niego Dis będie w Warszawie jutio napise pojulie otrzy-mam Jutro napisze pojutre kolo po-łudnia kiedy listonosz To tak pre cie niedaleko ta Waiszawa " --Swft Brzoza chwycił Franciszka 7a ramię i pociągnął do okna rozpościerało się pod nim mokre pełne rusztowali miasto — W to miejsce — iekł Bi oa — a ileś tam lat pryjdzie cłowiek ktoiy się dis lescze nie naiodił Pryjdie 1 będzie chciał yc mieć jedeme mie-szkanie dzieci rodzinę będie chciał ylc bepiecnie 1 będzie wymagał od cza-su wszystkiego co się tylko clowiekowi naley I zapewniam cię e nic go nic będą obchodic moie cy twoje cierpię nia 1 wątpliwości Będzje na miaię swo-jego lozurru oceniał to co zastał 1 czas w klóiym yie I to wsystko Umilkł patiyl w doł na moknące rusztowania miasta a jego ółta chora twarz stała się jesce ciemmeisa — Nie wiedziałem — rzekł Franci-szek — e masz syna Bizoza uniósł głowę — Mam' — powiedział 70 dziwie-niem — Miałem On jest tak chory ze tego wszystkiego nie pietryma" — Podszedł do radia 1 przeklęci) gałkę — Przepraszam cię Francisku — rekł — ale byłem wcorai na wiecu mówiłem tam do ludi a teraz będą to nadawć prez ladio 1 chce posłuchać Franciszek milczał Po co tu przy-szedł'' Komu mówił to wszystko' I czego oczekiwał w odpowiedi? Usłysal tylko to co sam pow tai za! bez przerwy nie raz 1 nie tssiąc ray Uslysal tylko to co sam sobie 1 innym powtarał aby zna- - lec sile do dialama I gdie jest ta siła? W odeisciu Mikołaja w bankructwie Niedźwiedzia cy w zmęczonym głosie tego człowieka który skazał swego sy-na? Gd7ie jest cel i nadzieja' Cy istot-nie iest ona w tym człowieku który sic jesce me narodził 1 który stanie woIjpc swego życia jak sleniec nieświadom ofiar i wyreczen i klęsk które dla niego po mesli inni — ci klon eh zadrecono 1 (7dnniniinV Tncli Inn uAtiw nlfini- - Łlnrufw 1 IIUJIIHU JjUlł 1V1I [UUMIJlilll 11' Jł' 1 który chodzie będzie z uśmiechem po plugawej skorupie świata ma bvc na-dzieja i tym wszystkim czemu trzeba po świecie siły i 7ycie to jakaż rację rnaia iews7vsikie słowa i ofiary? "'bhia iię śiiięto ptpnrszcgo maju' — powiedział z radia głos Brzozy — "To"ir~ s:e Tnórcy markńzmu-lemntznt- n ur-- n vu żr klata robotnicza me tnoia loyznTihr ma siebie me wyzyaUijac wszystkich nn skanych t v:yzyskiu:anyth nie zrozrr rur na zaxiaze tcszelhieoo ucnfcu t ityryhi r- -' tcieka przez człowieka Klasa robotin'~n -- to kłam pod której przewodem lurl-- l o iryzu ala się od inzyiithich form kr-y- n 'i 1 społecznej od trszystkieio co hainuje rn zirr'j społeczeństwa Klasa robotuicn klasa pod której przewodem ludzkość ''o konuje historycznego skoku z krauiy ' o nierznoict do krainy v olnośn uiji-- iinĄi-iii- r p'-yro'- hj vyvn n njirr i u lir i r i prą 1 -- n ni pole' " in h ADWOKACI i NOTARIUSZE' E H ŁUCK BA LLB (ŁUKOWSKI) I R ri SMELA BA LLB POLSCY ADWOKACI Wpólnlc firm adwokackie] Blaney Pasternak Łuck & Smela J7 BLOOR ST W ros Hav WA 4 5755 tir inui tu m nul ja Ulifonli? GEORGE BEK BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mott" po polikll 1147 Cundas St W Toronto I Tul LE 48431 I LC 4-8- 432 i i s JAN L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Oueen St W — Toronto [ L''ura LE J-12-11 zk AT 9-81- 65 1 S G IłEIFETZ BA ADWOKAT S HEIFETZ NOTARIUSZ 55 Wellington St W Toronto Out [ EM t 6-15- 1 wieczorem WA 3 4475 1 S Miss RUTH CAKTON BA CPA I ADWOKAT — OBROŃCA I NOTARIUSZ I 1337 Dondas St W Toronto I LE 7-11- 33 i 1 1 W I CM BIELSKI imbci ADWOKAT I NOTARIUSZ lrnli inillinnli' "u lUllMlIll 1 Mit)' 21 Dundas Squaro (H urii'1' Si l Toronto — EM 2-12- 51 Wieczni mu zi iipicilium telefoiiieznjm poioumieiiieini W riiw Tcl Mie Suito OKULIŚCI OKULISTKI Br Bukowska Bejnar O D Wiktoria Bukowska O D prouiiila nottoirsny iutjlntt okiillsłM ny pry 27A Roncesvalles Avcnu (ll)llk Cl'(iffll'V SI Tcl LE 2-54- 93 j Ooillny prjji tf nKlieniile od 10 mmi do II wlioór w MjDiny m 10 rano dn I po pol I S TAK W na i inne K V STR 7 Polski skład towaro ttlamych farb naczyń kuchennych oraz przy-bori- w wodociągowych I ogrzewania J & J HARDWARE J Stefaniak właść 745 Oueen St W EM Solidna obsluss — Niskie ceny Beiplatrte porad w sprawach kana llrncjl 1 ocrzeuanla S Dr LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd (drucl dom ml lUinrcsalles) Przyj nuje a uprzednim tdufo r 7nm Tilcfon LE 1-4- 250 8 Dr H DENTYSTA 2092 Dundas St W Toronto Tel RO 9-46- 82 2 W Dr S D LEKARZ DENTYSTA CHIRURG — Specjalista chorftb amy ustn l'li niiiis Surreidis- - lUliUIluK Kiiii flirll No 270 86 Bloor St W — Toronto Telefon WA 0056 2 W Dr E DENTYSTA Codmy 10 12 i '2—f) 3C6 Balhunl St — CM 6515 2 W Dr LEKARZ DENTYSTA WA 2 084ł 310 Bloor St W — Toronto prjiiiiij po npii ilnlin pnioiiniU'-ul- u li Ii foiiirjmm 2 W DLA OCZU szkła do ju ('' naliycia w Kanaihio Pytajcie o nic Wasego od octu Jan — Notary Public POLSKIE BIURO 1 Pomoc w spr-ittn- li spadków j di i rnajnlkowjch w V r l ł ! !! I I i liriv Tn V I WlllC mniin-j- u iiituim ua 1 OIM' — ISOIlliaiay 'lluliinnaiil'i'nnnlnillj Toronto ' Ont 618A Oucon SI Vesl Tel EM 8-54- 41 12-- W LITOfflCTiTffTTOTmttrfflNW"'!'""''""'1 Is _ 2 4 u Kr Wolllnolon ViGit — Toronto — EM 6-64- 51 U Jc urircTT tJriTAOY Pliniir IIŁ-ili-i-iłVr- -ii Vł---- m Załatwiamy p'awnir' i 'olidnic Sprowadanlc l'icwndi ? Polski g na stałe lub wiAlp --- Wij Ho I'oi-k- i w ni nul — wyjao oo USA na stale umie — Sprawy inajaUowc w kiiju akty daiovin malcństwa priv astepce i i -- prawy H f::iraiil(iwiin i)icslke Dienudy i paci k do Polski i Ukrainy B Tlumacieni1 notarialne wsiclkicb dokumentów Hrynlaln-- i lnfoi listownie osobiście i tdffonicnic ' Dow W ' - i i i !! miirrnin-TtM-rmii- r -- " tmu-- n iiti rwiri rT-~m——r--rw- —~~-i Ur%Jł'itHTff' I' J9'Ft(tXia9lJrrXJiimFtfXII~'i™"~i' -- r— MiWL NAJIlARiyMJ 'MLlfONK DO TYC11 KTólti WAM SMA-KOWAŁY 1UIAJU HOD7INNYM P0 6-48- 63 Tel lub Cola - Ale - - BEZPŁATNA DOSTAWA bankiety okaje TORONTO TELEFONUJCIE %JJa -- rasć88 DENTYŚCI Władysława SADAUSKAS poroztiniicniea LUCYK BRIGEL STOMATOLOG WACHNA Tadeusz Więckowski ZABEZPIECZENIA WASZYCH ZE Punklal okularów specjalisty Alexandrcwicz INFORMACYJNE iodinii)c!i DOMINION TRAYEL OFFICE iHlnniiKicriidwa Gingcr Orange Cream Soda 1-2- 151 w dnie powszednie do goru 7 Wlecz dostaearny towaru do prywatnjch dom6w i Paczki PEKAO do Polski VĄ LUB WYMIENIALNE PIENIĄDZE 3- - (pravio 1 00 złotych za dolara) Janique Trading - J Kamieński Wk TORONTO Ont: 835 Ouecn SI W — Tel EM 4-40- 25 W% EDMOfJTON Alta: 10649 97lh Street — 2-38- 39 U% HOV W W 7LLKJL LLKAPTW ITP m Najszybciej i najtaniej! Volne od cla! Kj+5 '_ i r 1 1 1 r rjnAnuir ł_ t y u v w v fi-Łf- r Tol inacia imrrramnTfif Nie NA Tel jVIŁŁC rUI(IMIMHŁl I V--l I r I li I 2'W łV„ „ „LW-- Wi —- -1- - m n-- --- -ir' '4 li1' :M |
Tags
Comments
Post a Comment for 000141b
