000030b |
Previous | 11 of 12 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
w riiĄj%yv4&i1A?$C! - -- TW'
NR- - L
TSESICZENIE POPRZEDNICH OBCINKÓW
K?£ł łłku reżymowym "M S Ponlałowjkl" przybyłym
&'ŹpĄn9lH młodszym kucharzem est Zygmunt Błoński kro-B- r
ledyrrfe myJII aby spotkać sit ze swym bratem bliźnił'
Jankiem Zmyliwszy czujnoM polltruka Zygmunt
t - ji twi I mftujt si tłumem od ełdia "na "- - ---
ĆTloezi i- - - - -- -
ifZBŁ" flO LOnQTIlv rLJ!t : msiMwiivUv Im-r--tna~U ---timnlfi al B (lmw iMfrafla na Heine "girl friends" brata które blorj go ta
r!tlinka Truda zabiera go do kasyna gry które nachodzi po-"SmIIc- II-Truda
Zygmuntem uciekała Zygmunt trafia wresz- -
¥ tlłlna Jlady swego brata - bliźniaka Rozchorowawszy się
"ij&ostal przypadkowo przewieziony do rodziców Elżbiety na- -
prM(iont Janka Tymczasem Zygmuntem zainteresował się
Pjj"jier Tonasz as bezpieki reżymowej ambasady w Lon-4&jj- ie
janka tonącego w morzu zabrał na swó pokład
(Tstafek rbaeki "Swanella" Zygmunt postanowił uda się na
lifBolleie
f!S : tł$-- 3 Dr-ivc- 7)n mit na mvs 7P ifrivna ncnhs 1-f- A
fctiv mnoła mu nomoc iest Truda Ale nip 7nnł
4 '' "C 1
pjfanl jej adresu ani numeru telefonu ipf A potem przyszła refleksja czy warto wo- -
Igóle starać się o pracę Czy nie lepiej najpierw fzgłosić się do policji? Nie odsuwać tego co jest
nieuniknione? Nie czekać az się zgłoszą po nie- -
IrfgO? #:Sf Szedł zamyślony ulicami nie wiedząc do-k- ął
idzie i nie wiedząc poco Jeszcze parę tygo-'ffd- ńi
temu marzył o tym żeby się znaleźć w An-ilgl- p
A teraz ta wyspa wydała mu się niezwykle
laclasna i mała za mała zęby się na niej ukryć
sprzed przeciwnościami losu Uciekł by chętnie
choćby na koniec świata byłe jak najdalej od
Dr pogmatwanych i mętnych spraw swojego brata
itifcyle nareszcie zejsc z toru jego życia
-- f£ Zaszedł pod bramę jakiegoś parku Wszedł
Edn £rnrIU-- a nciariJ na }avrP nad stawpm 7an9tr-7- i J
U MU mv- - — UH ŁtwMWŁl
a!się1na chłopców puszczających na wodę wycięte
kory łódki mf Nagle usłyszał nad sobą wypowiedziane po
"a polsku:
l[WA — Dzien dobry
'cf Uniósł głowę Stał przed nim młody czło- -
btjwiek średniego wzrostu brunet z czarną opaską
iii 'naprawy m oku
1 — Pan mnie poznaje? — zapytał 'dłll — Nie — powiedział Zygmunt
I Sił — w zesz}ym tygodniu pan był w szpitalu
Oiwymienił nazwę miejscowości — Przyjechał
i
„J
_ z
I
pan do brata Janka Błońskiego który obok mnie
'Jazał Wszedł pan z siostrą na salę i to ja panu
Dowiedziałem ze Janek poszedł na Dlaże kaDać
Plsię) Przypomina pan sobie?
ipp— Tak — powiedział Zygmunt — Teraz
teraśobie przypominam
' p$l Brunet usiadł na ławce obok Zygmunta
P§— Trudno pana odróżnić od brata bardzo
mitrudno Choć ja mam oko doskonałe A wie
irjpTi po czym odrazu poznaję ze to nie Janek
-t- ylko jego brat?
lIP- I- Po czym? ~~ spytał Zygmunt
2Um— Po ubraniu Pan wtedy wszedł na salę
2 Kpltalną w tym samym ciemnym ubraniu które
%ąfi teraz ma na sobie
11 wl A Janek wyszedł ze szpitala w jasnym ubra- -
{niu a co się z Jankiem dzieje? Czy jest w Lon-IdM- e?
TffiM— Niema — mruknął Zygmunt
sul — DO Jd uulJJciu wczoraj wrocnem ze szp-itali
do Londynu
hJlWir]7iłpm ip 7 mainrom Tnmicjom P™ -- — " ~ —"J """-- "-- J pan zna majora Tomasza?
mme&t&s82&&&&?&
h%fi4
"!PIIIIIIIIIIIIIIIII!!III!IW alSl
=i Aleksander Dumas
ł
Danłes łeglarz z Marsylii
Mf£lg '
ENdw1edzie
HRABIA
STESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW
ł-iffildmu-nd
oskarżony nie- -
ime przez swycn rywau o uaziai w spisku uundpai-f- c
zostało wtrącony do więifenia na wyspie If Tu za
ir U ny)afnlł się z opałem Farią który w chwili zgonu prze-'iiu- nł
mu tAlnmnlcs ukrvtveh skarbów Dantes ucieka z
I odnalazszy skarby wraca do Francji by sie
i o losie swych bliskich I wrogów Występuje
j?P£Xłtkowo lako lord Wilmore a potem przybrawszy tytut
Dlniiwisko hrabiego Monte Christo wikła całą sleC spisków
1 padzek by zemścić się na tych którzy przyczynili się
JĄfyego uwięzienia Nabywszy pałac w Parytu koleino
Widnłlduie w sferach arystokratycznych ludzi którym po--j
przysiągł zemstę
'r'M— Ma pan tutaj dziesięć tysięcy franków
'Wtftazem z tamtymi co masz już w kieszeni wy-follll- ie
to dwadzieścia pięć tysięcy franków Za
ffŁPjl§ tysięcy kupi pan sobie wcale ładny domek
uwMaą: z dwiema morgami ziemi zaś za pozostałe
0 Sdijętdziescia tysięcy nabędzie pan rentę państwo-i!0c- o
dawać będzie tysiąc franków rocznie
WMi— Domek dwie morgi ogrodu
}Jpi— I tysiąc franków rocznie
Wtpi— Boże mój! Boże!
Ale bierz pan!
jÓfV'tl Monte Chnsto po prostu siłą wcisnął do
jyaeszeni urzędnika asygnaty ~yM~ I cóż mam za to wszystko zrobić?
riwh — Nic tnidneffo f— Chciałbym wiedzieć jednak?
H! — Powtórz pan te znaki
kMonte Christo wydobył z kieszeni papier na
J& ŁKtorym nakreślone były trzy znaki i numery
Jaiiitalajace porządek w jakim miały być nadane
)f lli!sta'rowina 'zimnym oblany potem wykonał
„polecenie nie zważając na znaki przeczenia które
-- JjjKprzesyłał korespondent z lewej strony Musiał
onapewne przypuszczać że hodowca brzoskwiń
iósplał
SITymczasem jednak korespondent odbiorczy
ijowtórzył jak najdokładniej znaki Monte Chri- -
pą!j'te bez żadnej już zmiany musiały dojść do
Ministerstwa Spraw Wewnętrznych H9f— Jesteś pan bogaty — rzekł Monte Christo
W$jr-Tak-a- le za iaka-- cen?!
Mg— Posłuchaj mnie przyjacielu — rzekł hra-tia- g-nie
chciałbym abyś doświadczał teraz wy- -
-- rzutow sumienia Wierz mi przysięgam ci na
zbawienie duszy że mówię prawdę Czynem
swm nikomu dobremu nie wyrządziłeś krzywdy
pomosłeś tvlko do snełnienia wyroków boskich
JhSWRinrlnir cUron t„ noloH} CIO linVnn t1 7nÓW
SCnwytał za kieszeń jakby chciał stwierdzić że
ipjęmądze istotnie się tam znajdują To bladł to
zn&nc się czerwienił Wreszcie wpadł zataczając
sietiŁ) swego Dokoiu aby napić się wody
Mf#tWtedy Monte Christo zostawił jeszcze dzie--
fsięć£tysięcv na stole i wyszedł nie zauważony
ŁSP&W piec minut po dojściu telegraficznej wia- -
i
1 m
"ZWIĄZKOWIEC LUTY (February) 2 — 1957 S7R II i Si
——' — 1 — i jlfU
Napoleon Sadek
(powieść z życia obecnej emigracji)
3E
— Nie — powiedział Zygmunt
— To ten co mnie i pańskiego brata na
prowincję wysyłał Bardzo się dziwił ze Janek
sie dotychczas u niego nie pokazał A brat panu
nie mówił dokąd jedzie?
— Nie mówił
Brunet poczęstował Zygmunta papierosem
— A pan tu zostaje czy wraca?
Zygmunt nie zrozumiał pytania
— Czy dokąd WTacam?
Brunet mocno zaciągnął się dymem:
— No niby do Polski
— Nie — powiedział Zygmunt — nie wra-cam
A pan wraca?
— No chyba Przecież tylko dlatego jeżdżę
na te robotę po prowincji Inaczej by mnie am-nestii
nie dali
Pański brat Jani_k powiadał mi w drodze
ze tez dlatego jeździ?
Zygmunt słuchał coraz bardziej zdumiony:
— Powiedział panu ze wraca do Kraju?
— Tak wspominał ze niby dlatego zgodził
się na tę robotę
— A co to za robota?
Brunet niezasłoniętym okiem łypnął podej-rzliwie
na Zygmunta:
— To pan nie wie?
— Nie wiem
— Brat panu nie mówił?
— Nie mówił
— No to ja panu też nie powiem Może brat
sobie nie życzy zebys pan wiedział
Brunet podniósł się podał Zygmuntowi rękę
— No to bądź pan zdrów Jak pan zobacy
brata to powiedz mu pan ze major Tomasz bar-dzo
o niego niespokojny
To spotkanie i ta rozmowa jeszcze bardziej
pogłębiły zamęt panujący w głowie Zygmunta
Jeszcze z pol godziny przesiedział samotnie na
ławce nie wiedząc co ze sobą począć wreszcie
z nagłą decyzją wyjął z kieszeni portfel a z
portfelu wyciągnął wizytówkę którą mu przed
paru dniami wręczył detektyw Dean
Podniósł się Zdecydował ze co ma się stać
niech się stanie Byle prędzej! Odwlekanie nic
mu nie przyniesie Ukryć się przed policją nie
jest w stanie Więc na co czekać? Czy nie lepiej
zgłosić się samemu niz czekać aż zgłoszą się po
niego?
W pół godziny potem wszedł do gmachu
którego adres był uwidoczniony na wizytówce
detektywa Deana
Dyżurny detektyw spojrzał na okazaną mu
wizytówkę połączył się telefonicznie z gabine-tem
w którym urzędował Dean i po chwili
651
MONTE CHRISTO 1
lllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll
domosci do ministerstwa Debray kazał założyć
konie i pojechał do Danglarsow
— Czy mąz pani ma rentę hiszpańską? —
zapytał baronową
— Tak jest i to na sześć milionów
— Niech ją sprzeda natychmiast i to za każ-dą
zaofiarowaną mu cenę
— A to dlaczego?
— Ponieważ Don Karlos uciekł z Bourges
i jest juz w Hiszpanii
Baronowa nie pozwoliła sobie drugi raz
tego powtarzać Pobiegła do# męża który z kolei
polecił bez zwłoki swemu a'jentowi giełdowemu
sprzedać za każdą cenę pożyczkę hiszpańską
Skoro tylko dowiedzieli się o tym inni że
Danglars sprzedaje hiszpańskie papiery zaczęli
również się ich wyzbywać i kurs pożyczki hisz-pańskiej
obniżył się natychmiast Danglars stra-cił
stosunkowo najmniej wszystkiego pięć tysię-cy
franków
W tym samym dniu wieczorem Monitor ogło
sił wiadomość iz Don Karlos uciekł z Bourges
i wkroczył na ziemie hiszpańskie W dziale nieu-rzędowy- m
podano ze Barcelona już powstała i
stanęła" po stronie Don Karlosa Przez cały wie-czór
Paryż mówił o tym wydarzeniu o przeni-kliwości
Danglarsa i o jego szczęśliwej sprzedaży
prawie bezwartościowych papierów
Nazajutrz ranny Monitor pomieścił jednak
następujące sprostowanie:
Wiadomość o ucieczcie Don Karlosa i pow-staniu
Barcelony okazała się najzupełniej bez-zasadna
Don Karlos bowiem ani na jedną chwilę
nie opuścił Bourges Przycz7ią fałszywej wiado-mości
była mgła podczas której znaki telegra-ficzne
zostały błędnie przesłane
Obligi hiszpańskie natychmiast skoczyły w
górę a nawet przekroczyły znacznie kurs daw-niejszy
W rezultacie Danglars stracił na tej
operacji około miliona franków
— Wcale nieźle — rzekł Monte Christo do
Morrela który przyniósł mu wiadomość o tym
wszystkim — za trzydzieści pięć tysięcy fran-ków
a więc za sumę o wiele mniejszą od straty
Danglarsa odkryłem rzecz doniosłego znaczenia
Odkryłem mianowicie jak można uchronić ogro-dnika
od myszy które zjadały mu brzoskwinie
Rozdział VI
WIDZIADŁA
Rezydencja w Auteuil nie zdradzała zewnę-trznie
przepychu jakiego spodziewać się można
było po siedzibie bogaci2 tej miary co Monte
Christo Gdy się jednak weszło do wnętrza oczy
zdumionego widza zupełnie niespodziewany oglą-dały
widok Jak niegdyś książę d'Antin dla otwo-rzenia
widoku Ludwikowi XIV w czasie jednej
Nli#Pll
li
£3
oznajmił Zygmuntowi ze niestety detektyw Dean
jest w tej chwili nieobecny Wyjechał służbowo
na kilka dni
— Niech pan jeszcze raz spróbuje sie do-wiedzieć
w końcu hgodnia — poradził Zygmun-towi
dyżurny detektyw
Zygmunt wyszedł na ulicę z uczuciem o-grom- nej
ulgi To odroczenie niebezpieczeństwa
wydało mu się w tej chwili bardzo dużym suk-cesem
Był niezwykle zadowolony ze się zgłosił
Nie będą mu mogli zarzucie ze się ukrywa
Odprężenie prz pomniało Zygmuntowi że
jest głodny Wyszedł z domu bez śniadania licząc
ze zje w kawiarni pana Hladki W tej chwili nic
innego mu nie pozostawało jak wrócić do domu
gdzie w komodzie i w szafie nagromadziło się
trochę prowiantów zakupionych w sobotę przez
Zygmunta oraz przeniesionych przez Trudę i
mamę Prohadkovą
Przyszło mu na msl że właściwie mógłby
się zwrocie o pomoc do mamy Prohadkovej Sta-ra
jest dawno w Londuue i może mu pomóc w
w szukaniu pracy W najgorszym wypadku po-życzy
od niej parę funtów Zwróci z pierwszych
zarobionych pieniędzy
Gdy skręcał w ulicę Shortfield Gardens już
znacznie spokojniej spoglądał na swoją sytuację
Juz mu się nie wydawała beznadziejna
Gdy podchodził do domu numer 44 z sieni
wyszedł ojciec Elżbiety pan Łaski Zatrzymał
się niepewnie przed domem jak gdyby nie mo-gąc
się zdecydować czy odejsc czy tez zaczekać
Ucieszył się widząc ze Zygmunt nadchodzi
— Dzien dobry panie Janku Szukam pana
po całym Londynie
— Dzien dobry — odpowiedział Zygmunt
— Dzwoniłem do kawiarni Hladki ale mi
powiedziano ze pan juz tam nie pracuje Czy
to prawda?
— Prawda — powiedział Zygmunt
— Zmienił pan posadę na lepsza? ]
— Nie Narazie jestem bez posady
Laski zakasłał nerwowo :
— Chciałbym z panem pomówić
rę
— Proszę bardzo Może pan pozwoli na gó
Gdy się znaleźli w pokoju Zygmunt wska
zał Łaskiemu fotel sam usiadł na łóżku Przez
chwilę trwało milczenie Łaski nerwowo wycie
rał nos
— Widzi pan panie Janku — zaczął --wre
szcie — nie może się pan dziwić że ja jako
ojciec niepokoję śię o los córki i że £ię tym
losem interesuję
Przerwał na chwilę Może się spodziewał że
I
WwwsSE8?!5SS8Sia5®3?JSSS38&S3SaS38łasS35
wysiadł bankier był blady
tuccio w trzydniowym zaledwie okresie
wysadził całe podwórze przedpałacowe wspania-łymi
topolami i jaworami Ich gałęzie ocieniały
główną fasadę domu przed którym zamiast daw-nego
bruku chwastem zarośniętego rozpościerał
się teraz trawnik szmaragdowy skrapiany kry-ształowymi
kroplami źródlanej wody z wodo-trysku
Tym sposobem wygląd domu poza mu-rem
zewnętrznym zmienił się bardzo Intendent
rad był z lego niezmiernie chociaż wobec zakazu
hrabiego nie mógł dokonać podobnych przeo-brażeń
w ogrodzie to urządzenie domu zmie-nił
niemal całkowicie Nie mógł wprawdzie po-przestawiać
ścian lecz zmniejszył lub powiększył
wymiary pokoi przebiciem nowych drzwi i okien
ustawieniem kominków posagów i kwiatów
Tak w przeciągu kilku dni zaledwie
do niedawna i ponury przeobraził się w
rozkoszny i wesoły pałacyk Wszędzie widać było
służbę poruszającą się z taką swobodą jakby
od lat tutaj przebywała Wewnątrz pałacu bu-dziła
zainteresowanie przede wszystkim olbrzy-mia
biblioteka umieszczona w pierwszym pokoju
na parterze Biblioteka ta posiadała juz dwa ty-siące
tomów oprawnych w czerwoną skórę ze
złoceniami Dalsze tomy wciaz napływały
Po drugiej stronie przedsionka znajdowała
się oranżeria pełna najrzadszych roślin pod-zwrotnikowych
W jej głębi ustawiono bufet z
chłodzącymi napojami Po lewej stronie znaj-dował
się mały salon błękitny a za nim olbrzy-mia
dębenTuyiozona jadalnia Na górze mieściły
się dwa salony i sypialnie
Bertuccio jeden tylko pokój zostawił w sta-nie
nienaruszonym Pokój ten znajdował się na
pierwszym piętrze w lewym skrzydle i posiadał
tajemne wyjście ogrodu
Punktualnie o godzinie piątej po południu
w dniu umówionym przybył hrabia do swej let-niej
siedziby Bertuccio oczekiwał go z niepoko-jem
i niecierpliwością
Monte Christo wysiadł z powozu przed bra-mą
i pieszo przebiegł pałacowy dziedziniec na-stępnie
zwiedził cały dom a wreszcie ogród
Dopiero gdy obejrzał wszystko wyrzekł jedno
słowo: "niezłe" Pan Bertuccio był bardzo uszczę-śliwiony
O godzinie szóstej rozległ się tętent konia
przed bramą wjazdową Był to kapitan spahisów
który przybywał na swym ulubionym rumaku
Medeahu Monte Christo powitał go z uśmiechem
radości na twarzy
by pana powitać oraz przekazać mu pozdro
wienia od Emanuela Pędziłem jak hura-gan
Nikt nie mógł za nadążyć Ani Chateau-Renau- d
ani Debray którzy posiadają wyborne
konie Baronostwo zostali jeszcze bar-dziej
w
Niebawem ukazał się powóz zaprzężony w
spienione konie a prócz tego dwóch jeźdiców
stanęło przed złoconą kratą która otworzyła się
natychmiast Powóz objechał klomb i stanął
przed portalem Debray zeskoczył z konia i zo-stawiając
go na łasce ruszył drzwicz-kom
by rękę baronowej Monte Christo
zauważył błysk białego bileciku który z dłoni
pochwycił zręcznie sekretarz mini- -
Zygmunt okaże zdziwienie Ale Zygmunt nie jmmiWMim agemBk fog
okazał
— Przyznam się panu ze przyszedłem tu
dlatego ze ja i moja zona jesteśmy bardzo zanie-pokojeni
pańskim postępowaniem
Znowu przerwał czekając czy Zygmunt nie
zapyta o jakie postępowanie chodzi Ale Zygmunt
me zaptal
— Przed paru tygodniami — kontynuował
pan Łaski — oświadczył pan nam ze jesteście
z Elżbietą zaręczeni i że macie zamiar już wkrót-ce
się pobrać Od tego czasu cos się między wami
zepsuło Nie wiem co bo Elżbieta jest niezwykle
ambitna i nie chce na ten temat mówić Tyle
tylko wiem ze dziewczyna z dnia na dzień mi-zerniej
wjgląda Więc ja i moja zona uważaliśmy
za właściwe zwrócić się do pana
Łaski znowu wyjął chusteczkę i znowu dość
długo nerwowo wycierał nos
— Ponieważ Elżbieta nic nam nie mówi
może od pana czegoś się dowiemy? Co
między wami zaszło? Jakie pan ma obecnie wo-bec
Elżbiety zamiary? Czy w dalszym ciągu ma-cie
zamiar się pobrać czy się rozchodzicie?
Chba jako rodzicom nie może pan nam wziąć
za złe ze się do pana i' takim pytaniem zwraca-my
— Nie — powiedział Zygmunt — nie biorę
za złe Ale bez porozumienia z Elżbietą nie mogę
panu na te pytania odpowiedzieć Chciałbym się
dziś z pańska córką skomunikować i dopiero
potem wyjaśnię panu wszystko Gdzie Elżbietę
można znaleźć?
Łaski przyglądał Zygmuntowi ze zdzi-wieniem
To wszystko wydało mu się bardzo dzi-wne:
treść odpowiedzi Zygmunta i jej bardzo
oficjalna forma
— Powinien pan wiedzieć gdzie Elżbietę
znaleźć O lej porze jest przy pracy w gabinecie
doktora Szurka
Niech pan tam do niej zadzwoni
— Jaki lam numer telefonu? — spytał
Zygmunt
— lakto? Pan lam nigdy nie dzwonił?
— Juz dawno nie dzwoniłem więc zdąyłem
zapomnieć Łaski podał mu numer
W gabinecie doktora Surka telefon ode-brała
Elżbieta Zygmunt od razu poznał jej
glos
— mówi Błoński powiedział
— Janek?
— Tak Chciałbym się z tobą dzisiaj konie
cznie zobaczyć Chwilę milczała
— Przyjdź mnie do gabinetu
— O której?
— Po skończonej pracy
— O której kończysz pracę?
— No przecież wiesz ze o szóstej!
— A jaki to adres?
W jej głosie zabrzmiało zdziwienie
— O jaki ty adres pytasz?
— No tego gabinetu
— Doktora Szurka?
I już Wl
— Tak
— Co sie z tobą dzieje? Przecież byłeś tu
lelokrotnie! Pandar Street 37
nocy rozkazał wyciąć las cały tak tutaj pan Ber-- stra Za zoną bardzo
czasu
Za
dom
do
Julu
mną
tyle
ku
więc
tez
się
Tu
po
Pani Danglars natomiast zachowywała się naj-zupełniej
swobodnie Rozejrzała się po całym
dziedzińcu i z nadzwyczajnym spokojem zwróciła
się do Morrela:
— Jeżeli pan jest dla mnie przyjaźnie uspo-sobiony
to proszę mi powiedzieć czy koń pań-ski
jest na sprzedaż
Morrel uśmiechnął się i jednocześnie spoj-rzał
błagalnie na Monte Christa
— Pani — rzekł hrabia — muszę stwierdzić
że pan Morrel nie może nikomu konia swego
odstąpić ponieważ od posiadania Medcaha zależy
jego honor
— A to jakim sposobem?
— Założył się iz ujeździ go w przeciągu
sześciu miesięcy Gdyby się go pozbył przed tym
terminem nie tylko przegrałby zakład ale po-wiedziano
by jeszcze iz uchylił się od zobowią-zania
Pojmuje pani chyba ze kapitan spahisów
nie może się narażać na podobne zarzuty cho-ciażby
nawet chodziło o dogodzenie kaprysowi
pięknej kobiety
— Pozwól sobie powiedzieć moja droga —
wtrącił się Danglars — że o ile wiem masz
chyba a? nadto dosyć koni w stajni
Pani Danglars zwykle nie pozostawała dłuż-na
w odpowiedzi baronowi tym razem jednak
ku ogólnemu zdziwieniu poprzestała na pogardli-wym
wzruszeniu ramionami
By jak najszybciej zatrzeć to małe niepo
rozumienie małżeńskie Monte Christo zwrócił
uwagę baronowej na dwa wazony chińskie wy-jątkowej
wielkości ustawione przy wejściu do
pałacu na których rysowały się w kształcie wę-żów
rośliny morskie
Baronowa była zdumiona
— Coz za olbrzymy! Mam wrażenie iż moż-na
by w nich zasadzić największe kasztany z
Tuilenes Wprost nie do wiary by ludzie byli
zdolni do wytwarzania rzeczy tak monumental-nych
— Któż by od nas tego żądał — odpowie-dział
Monte Christo — od nas którzy jesteśmy
zdolni jedynie do wyrabiania małych statuetek
i filigranowych wazoników Jest lo dzieło sztuki?
— Nie wiem Słyszałem tylko że jeden z
cesarzów chińskich rozkazał dla wytworzenia
wazonów tych wybudować specjalny piec w któ-rym
wypalono dwanaście wazonów jednakiego
kształtu i wielkości Dwa z nich popękały w żarze
ognia dziesięć pozostałych zanurzono na trzysta
stop v głębi morza I morze zrozumiało czego
— Przybyłem tu pierwszy — zawołał Morrel ' się odeń domagano Spowiło więc wazony siecią
—
i
Danglars
służby
podać
baronowej
—
swycn rosnn przyozcioDiło Koralami i powy
sadzało muszlami Wszystko to przez kilka wie
ków spoczywało w głębinach ponieważ władca
który próby tej dokonał zginął w czasie zamie-szek
i nie zdołał doprowadzić dzieła swego do
końca Pozostało jedynie ustne podanie że wa-zony
te spoczywają na dnie morza Po dwustu
latach postanowiono wydobyć je z odmętów
Spuszczono nurków dla odszukania tych arcy-dzieł
lecz z liczby dziesięciu ledwo trzy odna-leziono
reszta uległa zniszczeniu Lubię te wa-zony
bo mam wrażenie jakbym widział jeszcze
w ich wnętrzu te niekształtne potwory straszli
we i tajemnicze które tylko nurkowie oglądać
mogą
BIERZESZ
ślub?
Skorzystaj z naszej wypoży-czalni
strojów ślubnych
256 Collego — WA 2-09-
91
556 Yongo — WA 2-32- 70
Wpoirtnlnla dla
panów obdu
sklcparh dla
pan llho przy i i
onfic St
wi"iijiji'rwHwi!jl8A j-irs-
T-"m' i-z- r
Wielka
wyprzedaż mm
ŁJU5UIJ "j bór najnow-lis- lj
szjch modeli
futer po ce-nach
bezkonk-urencyjnych
Łatwe i dłu-goterminowa
spłaty
lm
®HI
3S
Im
IlD
Długoletnia gwarancli
Firma nasza eluiy polakom od 34 lat
Dwa łklepy do Wąsie) dypotyc)l
PRINGESS
Fashion Furs
506 Queen Sł W EM 3-38-
84
750 Yoncio Sł WA 1-8-
971
S
SWÓJ do SWEGO
OLEJ
do ogrzewania Waszych
domów
NAJKORZYSTNIEJ!
SOWIŃSKI LIQUID FUEL
255 Ossington Ave LE 5-51- 20
Obsługa przez całą dobę
Polski Salon
Piękności " "
Flarya'5 Beauty Parlor
Specjalizacja w trwałej
Ondulacji "Pcrmanent
Wavcs"
216 Bafhursł St EM 8-44-
32
S
INSTALACJE
elektryczne
s
wykonuje
STANISŁAW BABU
57 Grawford Sł
Tei EM 4-26- 75
William Shoe Storę
Wlaic: B Czarnota
Polccn obuwie Importowane
1 kanadyjiklo
Wysyłamy rów nici obuwie do Polikl
750 Quenn Sł W EM 34898
Wiclc polskich sklepów i przed-siębiorstw
nie prowadzi' księgo-wości
aż władze podatkowe te-go
nie zażądają Powoduje to
wtedy wiele nieprzyjemności
i kosztów
Jest znacznie wygodniej (1 ta-niej
prowadzić księgowość re-gularnie
KSIĘGI HANDLOWE
zakłada prowadzi i
bilansuje
T L U B A C Z
118 Roncesvalfos Avo Apł 22
Toronto — Tel LE 2-65- 70
Zawiadamiamy naszych
KLIENTÓW
że obecnie prócz WĘGLA ma-my
na sprzedaż i dostarczamy
do domów „
olej do opału
— dzwoń do —-
POLSKIEJ SKŁADNCy OPAŁU
Telefon WTZWKWT
pOlKJCgO
RE-220- 0 (dwa dwa zero zero)
406
Gilbert
Ave
fi
Jedyny
v '#- - i &
DZIECI POLSKIE MUSZĄ UMIEĆ
PO POLSKUI
fiiil m1
61
mIjEBl
mi li
IB
mi
wsm m
iii
mm
uśłU
mm li W&'M£:
JCŁ--J Kti
PIilii
lii
mmmit m% m
fUTw
1
CJKI
Will
mm limfi
mt
iw
Pat?! Mmim
im m1
i-- VW łM I
mm
sra
01
m
11
tei
II
mi1
ii
m I
u
ra
m
M
p!3
m
Łh Y
Wij
18
I
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, February 02, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-02-02 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000080 |
Description
| Title | 000030b |
| OCR text | w riiĄj%yv4&i1A?$C! - -- TW' NR- - L TSESICZENIE POPRZEDNICH OBCINKÓW K?£ł łłku reżymowym "M S Ponlałowjkl" przybyłym &'ŹpĄn9lH młodszym kucharzem est Zygmunt Błoński kro-B- r ledyrrfe myJII aby spotkać sit ze swym bratem bliźnił' Jankiem Zmyliwszy czujnoM polltruka Zygmunt t - ji twi I mftujt si tłumem od ełdia "na "- - --- ĆTloezi i- - - - -- - ifZBŁ" flO LOnQTIlv rLJ!t : msiMwiivUv Im-r--tna~U ---timnlfi al B (lmw iMfrafla na Heine "girl friends" brata które blorj go ta r!tlinka Truda zabiera go do kasyna gry które nachodzi po-"SmIIc- II-Truda Zygmuntem uciekała Zygmunt trafia wresz- - ¥ tlłlna Jlady swego brata - bliźniaka Rozchorowawszy się "ij&ostal przypadkowo przewieziony do rodziców Elżbiety na- - prM(iont Janka Tymczasem Zygmuntem zainteresował się Pjj"jier Tonasz as bezpieki reżymowej ambasady w Lon-4&jj- ie janka tonącego w morzu zabrał na swó pokład (Tstafek rbaeki "Swanella" Zygmunt postanowił uda się na lifBolleie f!S : tł$-- 3 Dr-ivc- 7)n mit na mvs 7P ifrivna ncnhs 1-f- A fctiv mnoła mu nomoc iest Truda Ale nip 7nnł 4 '' "C 1 pjfanl jej adresu ani numeru telefonu ipf A potem przyszła refleksja czy warto wo- - Igóle starać się o pracę Czy nie lepiej najpierw fzgłosić się do policji? Nie odsuwać tego co jest nieuniknione? Nie czekać az się zgłoszą po nie- - IrfgO? #:Sf Szedł zamyślony ulicami nie wiedząc do-k- ął idzie i nie wiedząc poco Jeszcze parę tygo-'ffd- ńi temu marzył o tym żeby się znaleźć w An-ilgl- p A teraz ta wyspa wydała mu się niezwykle laclasna i mała za mała zęby się na niej ukryć sprzed przeciwnościami losu Uciekł by chętnie choćby na koniec świata byłe jak najdalej od Dr pogmatwanych i mętnych spraw swojego brata itifcyle nareszcie zejsc z toru jego życia -- f£ Zaszedł pod bramę jakiegoś parku Wszedł Edn £rnrIU-- a nciariJ na }avrP nad stawpm 7an9tr-7- i J U MU mv- - — UH ŁtwMWŁl a!się1na chłopców puszczających na wodę wycięte kory łódki mf Nagle usłyszał nad sobą wypowiedziane po "a polsku: l[WA — Dzien dobry 'cf Uniósł głowę Stał przed nim młody czło- - btjwiek średniego wzrostu brunet z czarną opaską iii 'naprawy m oku 1 — Pan mnie poznaje? — zapytał 'dłll — Nie — powiedział Zygmunt I Sił — w zesz}ym tygodniu pan był w szpitalu Oiwymienił nazwę miejscowości — Przyjechał i „J _ z I pan do brata Janka Błońskiego który obok mnie 'Jazał Wszedł pan z siostrą na salę i to ja panu Dowiedziałem ze Janek poszedł na Dlaże kaDać Plsię) Przypomina pan sobie? ipp— Tak — powiedział Zygmunt — Teraz teraśobie przypominam ' p$l Brunet usiadł na ławce obok Zygmunta P§— Trudno pana odróżnić od brata bardzo mitrudno Choć ja mam oko doskonałe A wie irjpTi po czym odrazu poznaję ze to nie Janek -t- ylko jego brat? lIP- I- Po czym? ~~ spytał Zygmunt 2Um— Po ubraniu Pan wtedy wszedł na salę 2 Kpltalną w tym samym ciemnym ubraniu które %ąfi teraz ma na sobie 11 wl A Janek wyszedł ze szpitala w jasnym ubra- - {niu a co się z Jankiem dzieje? Czy jest w Lon-IdM- e? TffiM— Niema — mruknął Zygmunt sul — DO Jd uulJJciu wczoraj wrocnem ze szp-itali do Londynu hJlWir]7iłpm ip 7 mainrom Tnmicjom P™ -- — " ~ —"J """-- "-- J pan zna majora Tomasza? mme&t&s82&&&&?& h%fi4 "!PIIIIIIIIIIIIIIIII!!III!IW alSl =i Aleksander Dumas ł Danłes łeglarz z Marsylii Mf£lg ' ENdw1edzie HRABIA STESZCZENIE POPRZEDNICH ODCINKÓW ł-iffildmu-nd oskarżony nie- - ime przez swycn rywau o uaziai w spisku uundpai-f- c zostało wtrącony do więifenia na wyspie If Tu za ir U ny)afnlł się z opałem Farią który w chwili zgonu prze-'iiu- nł mu tAlnmnlcs ukrvtveh skarbów Dantes ucieka z I odnalazszy skarby wraca do Francji by sie i o losie swych bliskich I wrogów Występuje j?P£Xłtkowo lako lord Wilmore a potem przybrawszy tytut Dlniiwisko hrabiego Monte Christo wikła całą sleC spisków 1 padzek by zemścić się na tych którzy przyczynili się JĄfyego uwięzienia Nabywszy pałac w Parytu koleino Widnłlduie w sferach arystokratycznych ludzi którym po--j przysiągł zemstę 'r'M— Ma pan tutaj dziesięć tysięcy franków 'Wtftazem z tamtymi co masz już w kieszeni wy-follll- ie to dwadzieścia pięć tysięcy franków Za ffŁPjl§ tysięcy kupi pan sobie wcale ładny domek uwMaą: z dwiema morgami ziemi zaś za pozostałe 0 Sdijętdziescia tysięcy nabędzie pan rentę państwo-i!0c- o dawać będzie tysiąc franków rocznie WMi— Domek dwie morgi ogrodu }Jpi— I tysiąc franków rocznie Wtpi— Boże mój! Boże! Ale bierz pan! jÓfV'tl Monte Chnsto po prostu siłą wcisnął do jyaeszeni urzędnika asygnaty ~yM~ I cóż mam za to wszystko zrobić? riwh — Nic tnidneffo f— Chciałbym wiedzieć jednak? H! — Powtórz pan te znaki kMonte Christo wydobył z kieszeni papier na J& ŁKtorym nakreślone były trzy znaki i numery Jaiiitalajace porządek w jakim miały być nadane )f lli!sta'rowina 'zimnym oblany potem wykonał „polecenie nie zważając na znaki przeczenia które -- JjjKprzesyłał korespondent z lewej strony Musiał onapewne przypuszczać że hodowca brzoskwiń iósplał SITymczasem jednak korespondent odbiorczy ijowtórzył jak najdokładniej znaki Monte Chri- - pą!j'te bez żadnej już zmiany musiały dojść do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych H9f— Jesteś pan bogaty — rzekł Monte Christo W$jr-Tak-a- le za iaka-- cen?! Mg— Posłuchaj mnie przyjacielu — rzekł hra-tia- g-nie chciałbym abyś doświadczał teraz wy- - -- rzutow sumienia Wierz mi przysięgam ci na zbawienie duszy że mówię prawdę Czynem swm nikomu dobremu nie wyrządziłeś krzywdy pomosłeś tvlko do snełnienia wyroków boskich JhSWRinrlnir cUron t„ noloH} CIO linVnn t1 7nÓW SCnwytał za kieszeń jakby chciał stwierdzić że ipjęmądze istotnie się tam znajdują To bladł to zn&nc się czerwienił Wreszcie wpadł zataczając sietiŁ) swego Dokoiu aby napić się wody Mf#tWtedy Monte Christo zostawił jeszcze dzie-- fsięć£tysięcv na stole i wyszedł nie zauważony ŁSP&W piec minut po dojściu telegraficznej wia- - i 1 m "ZWIĄZKOWIEC LUTY (February) 2 — 1957 S7R II i Si ——' — 1 — i jlfU Napoleon Sadek (powieść z życia obecnej emigracji) 3E — Nie — powiedział Zygmunt — To ten co mnie i pańskiego brata na prowincję wysyłał Bardzo się dziwił ze Janek sie dotychczas u niego nie pokazał A brat panu nie mówił dokąd jedzie? — Nie mówił Brunet poczęstował Zygmunta papierosem — A pan tu zostaje czy wraca? Zygmunt nie zrozumiał pytania — Czy dokąd WTacam? Brunet mocno zaciągnął się dymem: — No niby do Polski — Nie — powiedział Zygmunt — nie wra-cam A pan wraca? — No chyba Przecież tylko dlatego jeżdżę na te robotę po prowincji Inaczej by mnie am-nestii nie dali Pański brat Jani_k powiadał mi w drodze ze tez dlatego jeździ? Zygmunt słuchał coraz bardziej zdumiony: — Powiedział panu ze wraca do Kraju? — Tak wspominał ze niby dlatego zgodził się na tę robotę — A co to za robota? Brunet niezasłoniętym okiem łypnął podej-rzliwie na Zygmunta: — To pan nie wie? — Nie wiem — Brat panu nie mówił? — Nie mówił — No to ja panu też nie powiem Może brat sobie nie życzy zebys pan wiedział Brunet podniósł się podał Zygmuntowi rękę — No to bądź pan zdrów Jak pan zobacy brata to powiedz mu pan ze major Tomasz bar-dzo o niego niespokojny To spotkanie i ta rozmowa jeszcze bardziej pogłębiły zamęt panujący w głowie Zygmunta Jeszcze z pol godziny przesiedział samotnie na ławce nie wiedząc co ze sobą począć wreszcie z nagłą decyzją wyjął z kieszeni portfel a z portfelu wyciągnął wizytówkę którą mu przed paru dniami wręczył detektyw Dean Podniósł się Zdecydował ze co ma się stać niech się stanie Byle prędzej! Odwlekanie nic mu nie przyniesie Ukryć się przed policją nie jest w stanie Więc na co czekać? Czy nie lepiej zgłosić się samemu niz czekać aż zgłoszą się po niego? W pół godziny potem wszedł do gmachu którego adres był uwidoczniony na wizytówce detektywa Deana Dyżurny detektyw spojrzał na okazaną mu wizytówkę połączył się telefonicznie z gabine-tem w którym urzędował Dean i po chwili 651 MONTE CHRISTO 1 lllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll domosci do ministerstwa Debray kazał założyć konie i pojechał do Danglarsow — Czy mąz pani ma rentę hiszpańską? — zapytał baronową — Tak jest i to na sześć milionów — Niech ją sprzeda natychmiast i to za każ-dą zaofiarowaną mu cenę — A to dlaczego? — Ponieważ Don Karlos uciekł z Bourges i jest juz w Hiszpanii Baronowa nie pozwoliła sobie drugi raz tego powtarzać Pobiegła do# męża który z kolei polecił bez zwłoki swemu a'jentowi giełdowemu sprzedać za każdą cenę pożyczkę hiszpańską Skoro tylko dowiedzieli się o tym inni że Danglars sprzedaje hiszpańskie papiery zaczęli również się ich wyzbywać i kurs pożyczki hisz-pańskiej obniżył się natychmiast Danglars stra-cił stosunkowo najmniej wszystkiego pięć tysię-cy franków W tym samym dniu wieczorem Monitor ogło sił wiadomość iz Don Karlos uciekł z Bourges i wkroczył na ziemie hiszpańskie W dziale nieu-rzędowy- m podano ze Barcelona już powstała i stanęła" po stronie Don Karlosa Przez cały wie-czór Paryż mówił o tym wydarzeniu o przeni-kliwości Danglarsa i o jego szczęśliwej sprzedaży prawie bezwartościowych papierów Nazajutrz ranny Monitor pomieścił jednak następujące sprostowanie: Wiadomość o ucieczcie Don Karlosa i pow-staniu Barcelony okazała się najzupełniej bez-zasadna Don Karlos bowiem ani na jedną chwilę nie opuścił Bourges Przycz7ią fałszywej wiado-mości była mgła podczas której znaki telegra-ficzne zostały błędnie przesłane Obligi hiszpańskie natychmiast skoczyły w górę a nawet przekroczyły znacznie kurs daw-niejszy W rezultacie Danglars stracił na tej operacji około miliona franków — Wcale nieźle — rzekł Monte Christo do Morrela który przyniósł mu wiadomość o tym wszystkim — za trzydzieści pięć tysięcy fran-ków a więc za sumę o wiele mniejszą od straty Danglarsa odkryłem rzecz doniosłego znaczenia Odkryłem mianowicie jak można uchronić ogro-dnika od myszy które zjadały mu brzoskwinie Rozdział VI WIDZIADŁA Rezydencja w Auteuil nie zdradzała zewnę-trznie przepychu jakiego spodziewać się można było po siedzibie bogaci2 tej miary co Monte Christo Gdy się jednak weszło do wnętrza oczy zdumionego widza zupełnie niespodziewany oglą-dały widok Jak niegdyś książę d'Antin dla otwo-rzenia widoku Ludwikowi XIV w czasie jednej Nli#Pll li £3 oznajmił Zygmuntowi ze niestety detektyw Dean jest w tej chwili nieobecny Wyjechał służbowo na kilka dni — Niech pan jeszcze raz spróbuje sie do-wiedzieć w końcu hgodnia — poradził Zygmun-towi dyżurny detektyw Zygmunt wyszedł na ulicę z uczuciem o-grom- nej ulgi To odroczenie niebezpieczeństwa wydało mu się w tej chwili bardzo dużym suk-cesem Był niezwykle zadowolony ze się zgłosił Nie będą mu mogli zarzucie ze się ukrywa Odprężenie prz pomniało Zygmuntowi że jest głodny Wyszedł z domu bez śniadania licząc ze zje w kawiarni pana Hladki W tej chwili nic innego mu nie pozostawało jak wrócić do domu gdzie w komodzie i w szafie nagromadziło się trochę prowiantów zakupionych w sobotę przez Zygmunta oraz przeniesionych przez Trudę i mamę Prohadkovą Przyszło mu na msl że właściwie mógłby się zwrocie o pomoc do mamy Prohadkovej Sta-ra jest dawno w Londuue i może mu pomóc w w szukaniu pracy W najgorszym wypadku po-życzy od niej parę funtów Zwróci z pierwszych zarobionych pieniędzy Gdy skręcał w ulicę Shortfield Gardens już znacznie spokojniej spoglądał na swoją sytuację Juz mu się nie wydawała beznadziejna Gdy podchodził do domu numer 44 z sieni wyszedł ojciec Elżbiety pan Łaski Zatrzymał się niepewnie przed domem jak gdyby nie mo-gąc się zdecydować czy odejsc czy tez zaczekać Ucieszył się widząc ze Zygmunt nadchodzi — Dzien dobry panie Janku Szukam pana po całym Londynie — Dzien dobry — odpowiedział Zygmunt — Dzwoniłem do kawiarni Hladki ale mi powiedziano ze pan juz tam nie pracuje Czy to prawda? — Prawda — powiedział Zygmunt — Zmienił pan posadę na lepsza? ] — Nie Narazie jestem bez posady Laski zakasłał nerwowo : — Chciałbym z panem pomówić rę — Proszę bardzo Może pan pozwoli na gó Gdy się znaleźli w pokoju Zygmunt wska zał Łaskiemu fotel sam usiadł na łóżku Przez chwilę trwało milczenie Łaski nerwowo wycie rał nos — Widzi pan panie Janku — zaczął --wre szcie — nie może się pan dziwić że ja jako ojciec niepokoję śię o los córki i że £ię tym losem interesuję Przerwał na chwilę Może się spodziewał że I WwwsSE8?!5SS8Sia5®3?JSSS38&S3SaS38łasS35 wysiadł bankier był blady tuccio w trzydniowym zaledwie okresie wysadził całe podwórze przedpałacowe wspania-łymi topolami i jaworami Ich gałęzie ocieniały główną fasadę domu przed którym zamiast daw-nego bruku chwastem zarośniętego rozpościerał się teraz trawnik szmaragdowy skrapiany kry-ształowymi kroplami źródlanej wody z wodo-trysku Tym sposobem wygląd domu poza mu-rem zewnętrznym zmienił się bardzo Intendent rad był z lego niezmiernie chociaż wobec zakazu hrabiego nie mógł dokonać podobnych przeo-brażeń w ogrodzie to urządzenie domu zmie-nił niemal całkowicie Nie mógł wprawdzie po-przestawiać ścian lecz zmniejszył lub powiększył wymiary pokoi przebiciem nowych drzwi i okien ustawieniem kominków posagów i kwiatów Tak w przeciągu kilku dni zaledwie do niedawna i ponury przeobraził się w rozkoszny i wesoły pałacyk Wszędzie widać było służbę poruszającą się z taką swobodą jakby od lat tutaj przebywała Wewnątrz pałacu bu-dziła zainteresowanie przede wszystkim olbrzy-mia biblioteka umieszczona w pierwszym pokoju na parterze Biblioteka ta posiadała juz dwa ty-siące tomów oprawnych w czerwoną skórę ze złoceniami Dalsze tomy wciaz napływały Po drugiej stronie przedsionka znajdowała się oranżeria pełna najrzadszych roślin pod-zwrotnikowych W jej głębi ustawiono bufet z chłodzącymi napojami Po lewej stronie znaj-dował się mały salon błękitny a za nim olbrzy-mia dębenTuyiozona jadalnia Na górze mieściły się dwa salony i sypialnie Bertuccio jeden tylko pokój zostawił w sta-nie nienaruszonym Pokój ten znajdował się na pierwszym piętrze w lewym skrzydle i posiadał tajemne wyjście ogrodu Punktualnie o godzinie piątej po południu w dniu umówionym przybył hrabia do swej let-niej siedziby Bertuccio oczekiwał go z niepoko-jem i niecierpliwością Monte Christo wysiadł z powozu przed bra-mą i pieszo przebiegł pałacowy dziedziniec na-stępnie zwiedził cały dom a wreszcie ogród Dopiero gdy obejrzał wszystko wyrzekł jedno słowo: "niezłe" Pan Bertuccio był bardzo uszczę-śliwiony O godzinie szóstej rozległ się tętent konia przed bramą wjazdową Był to kapitan spahisów który przybywał na swym ulubionym rumaku Medeahu Monte Christo powitał go z uśmiechem radości na twarzy by pana powitać oraz przekazać mu pozdro wienia od Emanuela Pędziłem jak hura-gan Nikt nie mógł za nadążyć Ani Chateau-Renau- d ani Debray którzy posiadają wyborne konie Baronostwo zostali jeszcze bar-dziej w Niebawem ukazał się powóz zaprzężony w spienione konie a prócz tego dwóch jeźdiców stanęło przed złoconą kratą która otworzyła się natychmiast Powóz objechał klomb i stanął przed portalem Debray zeskoczył z konia i zo-stawiając go na łasce ruszył drzwicz-kom by rękę baronowej Monte Christo zauważył błysk białego bileciku który z dłoni pochwycił zręcznie sekretarz mini- - Zygmunt okaże zdziwienie Ale Zygmunt nie jmmiWMim agemBk fog okazał — Przyznam się panu ze przyszedłem tu dlatego ze ja i moja zona jesteśmy bardzo zanie-pokojeni pańskim postępowaniem Znowu przerwał czekając czy Zygmunt nie zapyta o jakie postępowanie chodzi Ale Zygmunt me zaptal — Przed paru tygodniami — kontynuował pan Łaski — oświadczył pan nam ze jesteście z Elżbietą zaręczeni i że macie zamiar już wkrót-ce się pobrać Od tego czasu cos się między wami zepsuło Nie wiem co bo Elżbieta jest niezwykle ambitna i nie chce na ten temat mówić Tyle tylko wiem ze dziewczyna z dnia na dzień mi-zerniej wjgląda Więc ja i moja zona uważaliśmy za właściwe zwrócić się do pana Łaski znowu wyjął chusteczkę i znowu dość długo nerwowo wycierał nos — Ponieważ Elżbieta nic nam nie mówi może od pana czegoś się dowiemy? Co między wami zaszło? Jakie pan ma obecnie wo-bec Elżbiety zamiary? Czy w dalszym ciągu ma-cie zamiar się pobrać czy się rozchodzicie? Chba jako rodzicom nie może pan nam wziąć za złe ze się do pana i' takim pytaniem zwraca-my — Nie — powiedział Zygmunt — nie biorę za złe Ale bez porozumienia z Elżbietą nie mogę panu na te pytania odpowiedzieć Chciałbym się dziś z pańska córką skomunikować i dopiero potem wyjaśnię panu wszystko Gdzie Elżbietę można znaleźć? Łaski przyglądał Zygmuntowi ze zdzi-wieniem To wszystko wydało mu się bardzo dzi-wne: treść odpowiedzi Zygmunta i jej bardzo oficjalna forma — Powinien pan wiedzieć gdzie Elżbietę znaleźć O lej porze jest przy pracy w gabinecie doktora Szurka Niech pan tam do niej zadzwoni — Jaki lam numer telefonu? — spytał Zygmunt — lakto? Pan lam nigdy nie dzwonił? — Juz dawno nie dzwoniłem więc zdąyłem zapomnieć Łaski podał mu numer W gabinecie doktora Surka telefon ode-brała Elżbieta Zygmunt od razu poznał jej glos — mówi Błoński powiedział — Janek? — Tak Chciałbym się z tobą dzisiaj konie cznie zobaczyć Chwilę milczała — Przyjdź mnie do gabinetu — O której? — Po skończonej pracy — O której kończysz pracę? — No przecież wiesz ze o szóstej! — A jaki to adres? W jej głosie zabrzmiało zdziwienie — O jaki ty adres pytasz? — No tego gabinetu — Doktora Szurka? I już Wl — Tak — Co sie z tobą dzieje? Przecież byłeś tu lelokrotnie! Pandar Street 37 nocy rozkazał wyciąć las cały tak tutaj pan Ber-- stra Za zoną bardzo czasu Za dom do Julu mną tyle ku więc tez się Tu po Pani Danglars natomiast zachowywała się naj-zupełniej swobodnie Rozejrzała się po całym dziedzińcu i z nadzwyczajnym spokojem zwróciła się do Morrela: — Jeżeli pan jest dla mnie przyjaźnie uspo-sobiony to proszę mi powiedzieć czy koń pań-ski jest na sprzedaż Morrel uśmiechnął się i jednocześnie spoj-rzał błagalnie na Monte Christa — Pani — rzekł hrabia — muszę stwierdzić że pan Morrel nie może nikomu konia swego odstąpić ponieważ od posiadania Medcaha zależy jego honor — A to jakim sposobem? — Założył się iz ujeździ go w przeciągu sześciu miesięcy Gdyby się go pozbył przed tym terminem nie tylko przegrałby zakład ale po-wiedziano by jeszcze iz uchylił się od zobowią-zania Pojmuje pani chyba ze kapitan spahisów nie może się narażać na podobne zarzuty cho-ciażby nawet chodziło o dogodzenie kaprysowi pięknej kobiety — Pozwól sobie powiedzieć moja droga — wtrącił się Danglars — że o ile wiem masz chyba a? nadto dosyć koni w stajni Pani Danglars zwykle nie pozostawała dłuż-na w odpowiedzi baronowi tym razem jednak ku ogólnemu zdziwieniu poprzestała na pogardli-wym wzruszeniu ramionami By jak najszybciej zatrzeć to małe niepo rozumienie małżeńskie Monte Christo zwrócił uwagę baronowej na dwa wazony chińskie wy-jątkowej wielkości ustawione przy wejściu do pałacu na których rysowały się w kształcie wę-żów rośliny morskie Baronowa była zdumiona — Coz za olbrzymy! Mam wrażenie iż moż-na by w nich zasadzić największe kasztany z Tuilenes Wprost nie do wiary by ludzie byli zdolni do wytwarzania rzeczy tak monumental-nych — Któż by od nas tego żądał — odpowie-dział Monte Christo — od nas którzy jesteśmy zdolni jedynie do wyrabiania małych statuetek i filigranowych wazoników Jest lo dzieło sztuki? — Nie wiem Słyszałem tylko że jeden z cesarzów chińskich rozkazał dla wytworzenia wazonów tych wybudować specjalny piec w któ-rym wypalono dwanaście wazonów jednakiego kształtu i wielkości Dwa z nich popękały w żarze ognia dziesięć pozostałych zanurzono na trzysta stop v głębi morza I morze zrozumiało czego — Przybyłem tu pierwszy — zawołał Morrel ' się odeń domagano Spowiło więc wazony siecią — i Danglars służby podać baronowej — swycn rosnn przyozcioDiło Koralami i powy sadzało muszlami Wszystko to przez kilka wie ków spoczywało w głębinach ponieważ władca który próby tej dokonał zginął w czasie zamie-szek i nie zdołał doprowadzić dzieła swego do końca Pozostało jedynie ustne podanie że wa-zony te spoczywają na dnie morza Po dwustu latach postanowiono wydobyć je z odmętów Spuszczono nurków dla odszukania tych arcy-dzieł lecz z liczby dziesięciu ledwo trzy odna-leziono reszta uległa zniszczeniu Lubię te wa-zony bo mam wrażenie jakbym widział jeszcze w ich wnętrzu te niekształtne potwory straszli we i tajemnicze które tylko nurkowie oglądać mogą BIERZESZ ślub? Skorzystaj z naszej wypoży-czalni strojów ślubnych 256 Collego — WA 2-09- 91 556 Yongo — WA 2-32- 70 Wpoirtnlnla dla panów obdu sklcparh dla pan llho przy i i onfic St wi"iijiji'rwHwi!jl8A j-irs- T-"m' i-z- r Wielka wyprzedaż mm ŁJU5UIJ "j bór najnow-lis- lj szjch modeli futer po ce-nach bezkonk-urencyjnych Łatwe i dłu-goterminowa spłaty lm ®HI 3S Im IlD Długoletnia gwarancli Firma nasza eluiy polakom od 34 lat Dwa łklepy do Wąsie) dypotyc)l PRINGESS Fashion Furs 506 Queen Sł W EM 3-38- 84 750 Yoncio Sł WA 1-8- 971 S SWÓJ do SWEGO OLEJ do ogrzewania Waszych domów NAJKORZYSTNIEJ! SOWIŃSKI LIQUID FUEL 255 Ossington Ave LE 5-51- 20 Obsługa przez całą dobę Polski Salon Piękności " " Flarya'5 Beauty Parlor Specjalizacja w trwałej Ondulacji "Pcrmanent Wavcs" 216 Bafhursł St EM 8-44- 32 S INSTALACJE elektryczne s wykonuje STANISŁAW BABU 57 Grawford Sł Tei EM 4-26- 75 William Shoe Storę Wlaic: B Czarnota Polccn obuwie Importowane 1 kanadyjiklo Wysyłamy rów nici obuwie do Polikl 750 Quenn Sł W EM 34898 Wiclc polskich sklepów i przed-siębiorstw nie prowadzi' księgo-wości aż władze podatkowe te-go nie zażądają Powoduje to wtedy wiele nieprzyjemności i kosztów Jest znacznie wygodniej (1 ta-niej prowadzić księgowość re-gularnie KSIĘGI HANDLOWE zakłada prowadzi i bilansuje T L U B A C Z 118 Roncesvalfos Avo Apł 22 Toronto — Tel LE 2-65- 70 Zawiadamiamy naszych KLIENTÓW że obecnie prócz WĘGLA ma-my na sprzedaż i dostarczamy do domów „ olej do opału — dzwoń do —- POLSKIEJ SKŁADNCy OPAŁU Telefon WTZWKWT pOlKJCgO RE-220- 0 (dwa dwa zero zero) 406 Gilbert Ave fi Jedyny v '#- - i & DZIECI POLSKIE MUSZĄ UMIEĆ PO POLSKUI fiiil m1 61 mIjEBl mi li IB mi wsm m iii mm uśłU mm li W&'M£: JCŁ--J Kti PIilii lii mmmit m% m fUTw 1 CJKI Will mm limfi mt iw Pat?! Mmim im m1 i-- VW łM I mm sra 01 m 11 tei II mi1 ii m I u ra m M p!3 m Łh Y Wij 18 I |
Tags
Comments
Post a Comment for 000030b
