000429a |
Previous | 14 of 50 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
mi
WFa"Bt uMTJ3
"? _ ¥
nx 12 "rjzycirC" — EOtE HARSPZZN1S {X-rł- 'l 1919 r ££5~~~-?--
i
2O
nI
i
ii
fi
to
!
ifi
M m M _ Życzenia z Toronto
WWw m!eH
Najterdeeiniejtie tyczenia świąteczne i noworoczne
— uczęicia zdrowia i powodzenia wszystkim para-fiom
organizacjom znajomym przyjaciołom oraz
całej Polonii
składa
Jan J Wójcik
PRZEDSTAWICIEL — Ttl: CL V-87- 94 0'Keefe Brewing Company Lłd
297 Victorla Street — Tel EM 6-72-
31
NAJSERDECZNIEJSZE BYCZENIA
7 okazji Świat
BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU
składa
GEORGE'S BAKERY
EDMUND PlKTZ — JULIAN KINARZ
140 Celt Ave — Toronto — HO 3-75-
04
Moc serdecznych życzeń
świątecznych i noworocznych
zasyłają wre} Klientek i całej Polonii
BANEL — ELECTRIC
POLSKI SKŁAD
PRZYBORÓW ELEKTRYCZNYCH
Oueen Street W — Toronto — 2jj
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I NOWEGO ROKU
życzy sicym Klientom i Polonii
KORWIN SHOE STORĘ
Właściciele:
F KLACZĄ — Z KUCZYŃSKI
1414 Dundat St W
Przyjemnych Świat
BOŻEGO NARODZENIA
i dużo szczęścia
w NOWYM ROKU
przesyła
swoim Klientom i Polonii
Stanisław Babij
Instalacje elektryczne
układanie elektrycznych
§ rtejników wody oraz
"oil burner"
SZYBKO! — TANIO!
SPRAWNIE!
$7 Crawford St Toronto
4-26-
75
HKHjflHH
Toronto 39324
i rr i t wmt %
Duio ladotci z o!o:ji ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i IWfO DV?Q SZC7E-SCI-A W H'Y--
M ROKI7 życzy
MADISON FURS
Otwarte ilo !) wiecz Soboty tlo 7 Miecz
41 Dlcor W — WA 2-94-
64
Z okazji świat Hożcio Xa rodzenia
i Nowcyo Roku
najlepsze iyczema składa sirym Klientom i cale} Polonii
ARTONA
STUDIO FOTOGRAFII ARTYSTYCZNEJ
Właściciel K' Mytkow-sk- i
Zdjęcia weselne nazą specjalnością
2208 Bloor St W Toronto RO 9-90-
92 (kolo Runnymede)
A jleW
Życzenia Wesołych Świąt
i Szezęśliwcpo Nowego Roku
zasyłają swej Khenteli i całej Polonii
ALBERTA FUEL LTD
Dostarczamy ohwę do domów — czyścimy piece
każda robota wykonana z gwarancja
solidna robota
420 thurst Sł
i
WA 2-61-
62
to
to
to fi
fi
to
to
to
%
to fi $
£$
to
S
(& fi
fi
ap
ii
to
fi
&
to
tm
701 Tel EM 3-45-
17
Teł EM
i
i!
Tel LE
to
NO
Tel
Tel
to
I
Vm to
to
to
$
to
to
to
%
to fi
fi
to fi
fi
to
to fi
fi
fi
fi
fi
Pi
tt
INNA DROGA DO BETLEJEM
Grudzień 1S56 f
Opowiadanie opracowane na podstawie widowiska telewizyjnego
W małej miejscowości wegier-- l pójdę za nią! Zobaczymy do ja- - ojcowizny
skiej na pograniczu Austrii w I kich drzwi wejdzie' rbcY'
domku chłopa Miklosza cala ro
dzina słucha w napięciu komuni-katu
radiowego
— Ratujcie! — wzywa rozpacz-liwym
głosem speaker — Ratuj-cie'
nas wolne narody świata!
Apelujemy do Organizacji Naro-dów
Zjednoczonych! Apelujemy
do Stanów Zjednoczonych Wiel-kiej
Brytanii Francji! Przychodź
c-i-e nam z natychmiastową pomo-cą!
Walczymy o ideały na któ-rych
zbudowane sa wasze naro-dy!
Na ulicach Budapesztu ginie
ludność masakrowana przez czoł-gi
i odrzutowce sowieckie! Zrzuć-cie
swe oddziały spadochronowe!
Ratujcie tych co walczą o wol-ność
i demokrację! Ratujcie nas!
Ratujcie Budapeszt!
Miklosz spojrzał na swoja żo-nę
— Sandor? — spytał szep-tem
Odpowiedziała mu skinie-niem
głowy
— Mamo mamo! — zawołała
z kąta C7tero-letni- a Marika —
To nasz Sandor mówi!
— Nie dziecko! — krzyknął
groźnie ojciec — Nie Sandor!
To ktoś inny!
— Tatusiu ja poznaję go po
glosie! — upiera się dziecko —
Przecież on zawsze bral mnie na
kolana bawił opowiadał Ja je-go
głos znam!
— Nie Marika — potrząsa
clowa matka — To nie Sandor
Dziewczynka krzywi się i sia
da w kącie Widząc to matka
podchodzi i chcąc ją udobruchać
mówi: — Chcesz posłuchać o
Bożem Narodzeniu?
— Chcę mamo chcę! — od-powiada
szybko Marika
— Dobrze w takim razie opo-wiem
ci o trzech królach!
Matka barwnie podaje historię
o przybyciu i pokłonie trzech
mędrców Dziewczynka słucha z
otwartymi ustami a kiedy opo-wieść
skończyła się rzuca pyta-nie:
— Mamusiu czy co roku
do Betelejem ida trzej królowie?
— Co roku! — przytakuje mat-ka
— O jak bym ja chciała pójść
razem z nimi! — wola dziecko
Chwilę myśli Marika wresz-cie
ubiera się ciepło i wychodzi
7 domu Nikt nie zwraca na nią
uwagi ujciec z matką sieuzą
przy stole i z zaciśniętymi usta-mi
słuchają io7paczliwego woła-nia
speakera budapeszteńskiego:
— Ratujcie ratujcie! Bolszewi-cy
wyrzynają ostatnie oddziały
powstańców którzy wola śmierć
niż niewolę! Narody wolne!
Marika przejęta opowiadaniem
matki błądzi po wsi wieszcie
wychodzi z niej i zapuszcza się
daleko w las Nawet nie zorien-towała
się że zaszła tam gdzie
ojciec zawsze zabraniał chodzić
Tuż miała zawracać gdy zauwa-żyła
w krzakach ukryte wejście
do pieczary Wiedziona ciekawoś-cią
podążyła w to miejsce Nie
zdążyła wejść do środka Z ja-skini
wysunęły sic tizy brodate
postacie
— Dziecko szpieguje nas! —
krzyknął jeden
— Mozę ktoś idzie jego śla-dem!
— dorzucił inny
— Miejmy się na baczności!
— zawołał trzeci Milicja i bol-szewicy
wykryją nas! Trzeba zio-nie
porządek z dziewczynką
Tymczasem Marika stoi i pa-trzy
na trzech brodaczy jak u- -
V
— Kasper Melchior Baltazar!
Tak jak mi mamusia powiedzia-ła
Wy jesteście trzema mędrca-mi
czekacie az ukaże się gwiaz-da
za którą podążycie da Be-tlejem
To mówiła ci matka? —
zawołał jeden z brodaczy W
takim razie jest ona szpiclem
bolszewickim Przyznaj się dziec-ko
że nasłała cię abyś wykryła
nasza jaskinię!
Manka nie baidzo lozumie to
do niej mówią Zresztą nie zwra-ca
na to uwagi Pochłonięta opo-wiadaniem
snuje tylko swe ma-rzenia
— Weźcie mnie soba do Be-tlejem
o wielcy mędrców ie! —
prosi — Ja też chciałabm sie
pokłonić Dzieciątku!
— Nożem trzeba jej przeje-chać
pod gardłem! — mówi je-den
brodaczy — Dziecko nas
łatwo sypnie Nie może
stad cało
nóż lecz chwvcił
ike niech ftzie do domu a ja czekał się Obcy wypędzają go z
Tak tez zrobili Przyrzekli
dziecku że zabiorą je do Eetle-je- m
ale wpierw musi pójść do
domu i pożegnać się z rodzica
mi Marika pobiegła szybko doj dł za wsi w lesie odbyła się krótka na- -
Gdy weszła do domu zastała pła-- J rada Pozostali dwaj przemytni-czac- a
matkę Obok siołu stał oj-jc- v dali sie przekonać i postano-cie- c
i dwaj krewni a tymczasem jj przejlć w nocy granice
z aparatu radiowego zupełnie in- - _ Iha731i_ _ nst re
nv glos krzyczał tnumfalnie:
— Bunt w Budapeszcie zgnie
ciony! Wojska radzieckie znisz-czyły
ostatnie gniazda oporu i
opanowały radiostację z której
wzywano do oporu Nawołujący
do buntu speaker Sandor jest w
naszych rękach Nie minie go
szubienica! śmierć wrogom wę-gierskiej
republiki ludowej!
Śmierć pachołkom kapitalistycz-nym!
Śmierć zdrajcom! Niech ży
je węgiersKa repumiKa luaowa i
jej wielki sojusznik Rosja So-wiecka!
— Sandora powieszą! Sandora
powieszą! — rozpacala Miklo- -
S70wa
Nie wierz radiu! — odparł
jeden z mężczyzn — Wiesz prze
cięż jak komuniści kłamią San-dor
napewno im umknął Oni
lak z zemsty tylko podają ze go
złapali
— Gorzej że wy nie możecie
tu zostać! — dodał drugi — Na-pewno
bolszewicy przyjdą po
was aresztują i oświadczą że
całą rodzinę wystrzelają o ile
się Sandor nie ujawni Jako do-bry
syn napewno zgłosi się do
milicji by was ratować Oczywiś-cie
sam zginie i wam nie pomo-że
Bolszewicy mścić się będą na
was wszystkich
— Co mamy robić? — spytał
Miklosz
— Uciekać do Austrii! To je-dyny
ratunek!
— Uciekać w świat? — spytał
z przestrachem Miklosz — Zo-stawić
dom ziemię i tułać się
po świecie?
— Nie ma innej rady! — pó-ki
ccii smutno głową jeden z męż-czyzn
— Musicie iść w świat
— Tatusiu — woła Marika
klóra w części tylko zrozumiała
o co chodzi — Chodźmy do Be-lleje-m!
Spotkałam w lesie trzech
mędrców Czekają aż ukaże sie
gwiazda a wledy pójdą pokłonie
się Dzieciątku! Chodźmy z
nimi!
Zarówno matka jak j mężczyź-ni
zebrani w pokoju ze zdumie-niem
spojrzeli na dziewczynkę
— Byłaś w lesie? — spytała
matka
— Tak! — odpowiada Marika
— Spotkałam trzech mędrców
Maja długie brody i wąsy To Ka-ipe- r
Melchior Baltazar!
— Dziecko spotkało Janosza
Ferenca i Miklosza znanych
przemytników i wzięło ich za
trzech mędrców ponieważ mają
brody i wąsy! — wyjaśnił ojciec
— To prawda! — odparł glos
od drzwi
Wszyscy w pokoju poderwali
się na widok wchodzącego
— To Melchior! — zawołała
Marika i podbiegła do niego —
Weź tatusia mamusie i mnie z
sobą do Betlejem
— Co tu lobisz Ferenc? —
pytał go Miklosz
— Nie byłem pewny czy to
ui7P rfoiprkn u-ip- p s7pHIptti 7n
MoeePl7"stanela
Mogę uu- - sie
Stój'
to! — zawołała Mikloszowa ze
w
Ale ty musisz też uchodzić
z towarzyszami! — zauważył je-den
mężczyzn — Jak bolszewi-cy
tu aresztować
to wy pierwsi powędrujecie do
więzienia wam wmówią
te szmuglowaliście amerykańska
dla
Myśmy żadnej broni nie
— Ferenc
To co przenosiliśmy to
nylony papierosy buty
— to ale bolszewi-cy
nie! Przed nimi nie wtlunia- -
czycie się: Lo was nie
chce nawet
Czv kiedvs do niej
Zlecił opiekę nad dobytkiem
krewnym i ciężkim krokiem
dźwigając tobół odzieży bielizny
i najniezt)ęanie]S7vcn przeamio- -
przemytnikiem
renc rodzinę Mikloszow — Dziś
rano przybyły tu patrole sowiec-kie
i obsadziły granicę Jak dłu-go
tylko nasi strażnicy
nie było z nimi kłopotu Z bolsze-wikami
jest gorzej! Pilnują
Musimy zachować się jak
najciszej i jak najostrożniej by
nie wpaść w ich ręce
— Idziemy do Betlejem! —
zawołała Marika —
nas trzej mędrcy1 A gdzie jest
gwiazda?
— Cicho dziecko! — upomnia-ła
matka Przestań mówić bo
inaczej nas mędrcy nie zabiorą
soba! A o gwiazdę nie martw
Ukaże się w drodze do Be-'leje-m!
Pod osłoną sześcioro lu-dzi
zaczęło się skradać w stronę
granicy która stanowił niewielki
lasek Wstrzymując oddech i
zważając by nie stanąć na su-chej
gałęzi której trzask mógłby
zwrócić uwagę wartowników
sześć sunęło otwartym po-lem
Dochodzili już do lasku gdy
w Urn ktoś krzyknął po rosyj-sku
"Stój!"
Mimowoli rzucili się wprzód
Nim padł strzał już w lasku
— Wszyscy w porządku? —
szeptem przemytnik Fe-ien- c
— Wszyscy! — odparł Miklosz
Tymczasem strzał zaczajone-go
wartownika zaalarmował so-wiecką
placówkę W chwilę póź-niej
kilku żołnierzy z latarkami
elektrycznymi biegło w stronę
granicy
— Uważajcie — za laskiem
jest pusta przestrzeń a po tym
kępa drzew To już jest teryto-rium
austriackie Z boku doj-rzycie
światła domu To strażni-ca
austriacka Ja specjalnie pa-nieg- nę
w bok by odciągnąć od
miejsca patiol sowiecki u-możl- iwić
wam przeskok do kępy
drzew Tam odpocznijcie i za-czekajcie
na mnie Gdyby mi się
coś wydarzyło wystrzelę 'czerwo-ną
rakietę która mam przv so
bie
— Przecież to pewna
szepnęła Mikloszowa — Nie
odchodź! Uciekajmy razem!
— Nie bój się! '— rzekł Fe-renc
— Znam tu każdy kamień
każde drzewko a bolszewicy nie
bo świeżo przyszli Wyprowadzę
ich w połę a potem pobiegnę do
was Innego wyjścia nie ma Na
otwartej przestrzeni wybiją nas
bolszewicy z karabinów maszyno-wych
dobiegniemy do' kę-py
Skinął ręką pobiegł lasem
wzdłuż granicy specjalnie łamiąc
gałęzie by zwrócić na siebie u- -
wagę Patrol który dobiegał do
miejsca gdzie byli ukryci ucie
kinierzy zmienił kierunek Po- -
biegł za trzaskiem ga- łęzi
nim do wioski'— wyjaśnia pizc-- 1
]'ir!tka ucieklnieiów puściła się
mytnik — Przystanąłem nod o-IPu- em I"7 aKe "ronę kępy
$3 izeczona Przez chwilę nie może' WÓWC2as posłvszaleni drzew pobiegła szczęśliwie to powiedzieć słowa końcu wola: j wasza rozmowe" J z trudem chwytała
Ł--
—
I
rtrłHiiiłi 1 J
to
i
—
—
z
z
Wyciągnął
wam pomóc! przeprowa- - "asuiciiujac co dzieje
dzić was przez granice! na granicy
Oby ci wynagrodził za — — wołał patrol
Izami oczach
—
z
zaczną ludzi
Tam
bron powstańców
—
szmuglowali! odjiarł
— tylko
My wiemy
spotka
mówić!
byli sami
moc-no
Poprowadzą
—
się!
nocy
cieni
byli
spyta!
tego i
śmierć!
—
zanim
i
łamanych
ra]j0
Bog Stoi!
uui&iewn--M goniąc po lesie za
kluczącym Ferencem Od czasu
do czasu odzywały się krótkie
serie pistoletów automatycznych
ouszczone na postrach Bez skut-ku
Ferenc biegał i kluczył
W pewnym momencie odezwa-ła
się dłuższa seria z broni ma-ssztryzneolwiłaej
w agózraęraczzeinwoonnaiejrakfwe-y'-- a Stojący w kępie drzew męż-czyźni
pochylili głowy a Miklo-szowa
zaczęła płakać
— Gwiazda betlejemska' — rzekła szeptem Marika —
Chodźmy do Betlejem!
— Chodźmy — rzekł jeden z
przemytników — Nie ma niż
— To prawda — oparł prze-'n- a kogo czekach
mytnik no chwili namvlu — Zrobili kilka kroków w kierun- - Trzeba uciekać do Austrii i tam -- ku mocno oświeilone?o budri- -
wyjscj przeczekać az sie tu uspokoi -- ku austriackiej straży granicz- -
Inaczej mogą znaleźć kryjówkę nej bin wolno snokoinie pewni
i ns 7TTnknnń w ivip7ipiiiii 'n iphip eńv7 h1i iniii nrnn:n
go za rękę drugi z brodaczy zabierajcie manatki 'i ruszajmr — Zaraz! — zawołała" Marika
— Czexaj! — zawołał — Zda- - U ]asui — Czekajmy! Jest Kasper i Bsl-j- e mi sie ze to jest dziecko Mi- - _ idziemv do Betlejem! — tazar a nie ma Melchiora! Nie
klosza To porządny człowiek ' --wołała radośnie Marika' — Do możemy tak iść' Co powie Dzie-Jeg- o radio sbyundanpasdztaejneskkiommuNniikkattyz tewj Bectilęeżjekmo' bDłoo BMeitklelojeszmo'wi opuz- - Jceiadtnkeogo jamkędzcoab?aczy że nie ma
rdozdi—ezciknoyCznyMasikjenlositseezśaz?drpa—edwzinpyytażeinntyo 'cioznadćzsiiaęddomuroZVdazmiłkkntóąarłlyemdjrezgwnoiie otsjypclóikej-oc- npłaam—czienCmiheodmpźóajdtMkzaiaerik—Sai'ep—Macezrleczhekiołar zz Kero-brodacz- _ rżał na dach okna i zabudowa- - da nie pozwolili mu dlateso in-- —Nie! Ale puśćmy dziewczyn-ni- a gospodarskie Ou czego dc- - na drogą poszedł da Eetleism
to
to
to
to tJoa tsora
to
to
to
Zr to
to
es $a
to
t£m 9to
to
I
r ot
to
'li
'(V
Wł
p
'to
to
to
to
$
to
to
to $
to 4
to
to
to
PS
to
1
to
to
a
es 3
to
t a to
to
to
fi
fi
to
tfoi
fi
to
to
to
to fi
fi
to
to fi
fi
fi
to fi
fi
fi
afi
życzenia i Toronto
t&ttttt+fzp™
NAJSERDECZNIEJSZE
ŻYCZENIA
WESOŁYCH ŚWIAT
BOŻEGO NARODZENIA
i SZCZĘŚLIWEGO
NOWEGO ROKU
wszystkim swym Klientom
Znajomym i Przyjaciołom
zasyła tą drogą
V BURBLIS
Przedstawiciel
MOLSON'S BREWERY (ONTARIO) LTD
Tel Bus: UN 1-1-
331 — Res: RO 6-71-
03
Moc serdecznych życzeń
świątecznych i noworocznych
składa swym Sympatykom
PARKDALE FISH
Posiadamy na składzie świeże ryby jak:
szczupaki karpie śledzie marynowane i solone
konserwy rybne
2204 Dundas St W Toronto
NA JSER DECZNIEJSZE ŻYCZENIA
z okazji Świąt
BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU
shlada
Slempowski Cigar Slore & Billard
1290 Oueen St W Toronto Tel LE 1-94-
76
Życzenia Wesołych Świąt
i Swzęśliwcgo Nowego Roku
znvjlajq sircj Klienteli i całej Polonii
DUNDAS CLOVER FARM MARKET
1161 Dundas St W
Cl — a-- t— -—-—- ————
Bhbbp
Dużo ladoici z okazji NARODZENIA
i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy
International Radio & TV Service
Właściciel W BINIEWICZ
Oueen St W 8-31-
63
Duża tadoki z okazji NARODZENIA
i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy
DENISON HARDWARE
Właściciel Henry Kowaliihyn
Największy słowiański skład z ł arbami
naizędziami przyi zadami i zabawkami
Oueen St W Toronto
Toronto
ŚWIĄT BOŻEGO
Toronto
ŚWIĄT BOŻEGO
— ► —
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
z okazji Świat
BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU
s
PARNES CLOTHING CO
Oueen St W Toronto 6-20-
25
Ubrania z najlepszych materiałów
Duio szc:rśc7a i radości z olazj? imąt hożego
Nawdzenia t Nairego Rokn składa
8 Lansdowne Av
REGINA CLEANERS
K BARY1SKI właściciel
mim
m 1 ItyK jłf wfft
Oni
Ont
716 Tel EM
472 Tel EM 6-14-
47
hula
706 Tel EM
Tel LE 2-56-
63
SERDECZNE ŻYCZENIA
ESOL-iC- H ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU khda W5ZjStkim SWOim odbiorcom i Polonii
LAMBERT OIL CO
POSIADAJĄCA "BA" JEDNA NAJLEPSZYCH
out r GAWLN KANADZIE
LE S-45- 76 LE 2272
&
Wfi
rei
tr
w
ćś
fi
£i i
M
-- er M
fi
A--
fi
fi
KI
-- 'f
%A
A
H
fi
in
in
fi
4
9
i
fi
3
i}
8
(3
faSi I
0
1
j
— — — ~n
— - Pi --♦_ — 4
2
W
i1
'i
A
i
tri
—
tjjgej I
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 19, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-12-19 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000368 |
Description
| Title | 000429a |
| OCR text | mi WFa"Bt uMTJ3 "? _ ¥ nx 12 "rjzycirC" — EOtE HARSPZZN1S {X-rł- 'l 1919 r ££5~~~-?-- i 2O nI i ii fi to ! ifi M m M _ Życzenia z Toronto WWw m!eH Najterdeeiniejtie tyczenia świąteczne i noworoczne — uczęicia zdrowia i powodzenia wszystkim para-fiom organizacjom znajomym przyjaciołom oraz całej Polonii składa Jan J Wójcik PRZEDSTAWICIEL — Ttl: CL V-87- 94 0'Keefe Brewing Company Lłd 297 Victorla Street — Tel EM 6-72- 31 NAJSERDECZNIEJSZE BYCZENIA 7 okazji Świat BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU składa GEORGE'S BAKERY EDMUND PlKTZ — JULIAN KINARZ 140 Celt Ave — Toronto — HO 3-75- 04 Moc serdecznych życzeń świątecznych i noworocznych zasyłają wre} Klientek i całej Polonii BANEL — ELECTRIC POLSKI SKŁAD PRZYBORÓW ELEKTRYCZNYCH Oueen Street W — Toronto — 2jj PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU życzy sicym Klientom i Polonii KORWIN SHOE STORĘ Właściciele: F KLACZĄ — Z KUCZYŃSKI 1414 Dundat St W Przyjemnych Świat BOŻEGO NARODZENIA i dużo szczęścia w NOWYM ROKU przesyła swoim Klientom i Polonii Stanisław Babij Instalacje elektryczne układanie elektrycznych § rtejników wody oraz "oil burner" SZYBKO! — TANIO! SPRAWNIE! $7 Crawford St Toronto 4-26- 75 HKHjflHH Toronto 39324 i rr i t wmt % Duio ladotci z o!o:ji ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i IWfO DV?Q SZC7E-SCI-A W H'Y-- M ROKI7 życzy MADISON FURS Otwarte ilo !) wiecz Soboty tlo 7 Miecz 41 Dlcor W — WA 2-94- 64 Z okazji świat Hożcio Xa rodzenia i Nowcyo Roku najlepsze iyczema składa sirym Klientom i cale} Polonii ARTONA STUDIO FOTOGRAFII ARTYSTYCZNEJ Właściciel K' Mytkow-sk- i Zdjęcia weselne nazą specjalnością 2208 Bloor St W Toronto RO 9-90- 92 (kolo Runnymede) A jleW Życzenia Wesołych Świąt i Szezęśliwcpo Nowego Roku zasyłają swej Khenteli i całej Polonii ALBERTA FUEL LTD Dostarczamy ohwę do domów — czyścimy piece każda robota wykonana z gwarancja solidna robota 420 thurst Sł i WA 2-61- 62 to to to fi fi to to to % to fi $ £$ to S (& fi fi ap ii to fi & to tm 701 Tel EM 3-45- 17 Teł EM i i! Tel LE to NO Tel Tel to I Vm to to to $ to to to % to fi fi to fi fi to to fi fi fi fi fi Pi tt INNA DROGA DO BETLEJEM Grudzień 1S56 f Opowiadanie opracowane na podstawie widowiska telewizyjnego W małej miejscowości wegier-- l pójdę za nią! Zobaczymy do ja- - ojcowizny skiej na pograniczu Austrii w I kich drzwi wejdzie' rbcY' domku chłopa Miklosza cala ro dzina słucha w napięciu komuni-katu radiowego — Ratujcie! — wzywa rozpacz-liwym głosem speaker — Ratuj-cie' nas wolne narody świata! Apelujemy do Organizacji Naro-dów Zjednoczonych! Apelujemy do Stanów Zjednoczonych Wiel-kiej Brytanii Francji! Przychodź c-i-e nam z natychmiastową pomo-cą! Walczymy o ideały na któ-rych zbudowane sa wasze naro-dy! Na ulicach Budapesztu ginie ludność masakrowana przez czoł-gi i odrzutowce sowieckie! Zrzuć-cie swe oddziały spadochronowe! Ratujcie tych co walczą o wol-ność i demokrację! Ratujcie nas! Ratujcie Budapeszt! Miklosz spojrzał na swoja żo-nę — Sandor? — spytał szep-tem Odpowiedziała mu skinie-niem głowy — Mamo mamo! — zawołała z kąta C7tero-letni- a Marika — To nasz Sandor mówi! — Nie dziecko! — krzyknął groźnie ojciec — Nie Sandor! To ktoś inny! — Tatusiu ja poznaję go po glosie! — upiera się dziecko — Przecież on zawsze bral mnie na kolana bawił opowiadał Ja je-go głos znam! — Nie Marika — potrząsa clowa matka — To nie Sandor Dziewczynka krzywi się i sia da w kącie Widząc to matka podchodzi i chcąc ją udobruchać mówi: — Chcesz posłuchać o Bożem Narodzeniu? — Chcę mamo chcę! — od-powiada szybko Marika — Dobrze w takim razie opo-wiem ci o trzech królach! Matka barwnie podaje historię o przybyciu i pokłonie trzech mędrców Dziewczynka słucha z otwartymi ustami a kiedy opo-wieść skończyła się rzuca pyta-nie: — Mamusiu czy co roku do Betelejem ida trzej królowie? — Co roku! — przytakuje mat-ka — O jak bym ja chciała pójść razem z nimi! — wola dziecko Chwilę myśli Marika wresz-cie ubiera się ciepło i wychodzi 7 domu Nikt nie zwraca na nią uwagi ujciec z matką sieuzą przy stole i z zaciśniętymi usta-mi słuchają io7paczliwego woła-nia speakera budapeszteńskiego: — Ratujcie ratujcie! Bolszewi-cy wyrzynają ostatnie oddziały powstańców którzy wola śmierć niż niewolę! Narody wolne! Marika przejęta opowiadaniem matki błądzi po wsi wieszcie wychodzi z niej i zapuszcza się daleko w las Nawet nie zorien-towała się że zaszła tam gdzie ojciec zawsze zabraniał chodzić Tuż miała zawracać gdy zauwa-żyła w krzakach ukryte wejście do pieczary Wiedziona ciekawoś-cią podążyła w to miejsce Nie zdążyła wejść do środka Z ja-skini wysunęły sic tizy brodate postacie — Dziecko szpieguje nas! — krzyknął jeden — Mozę ktoś idzie jego śla-dem! — dorzucił inny — Miejmy się na baczności! — zawołał trzeci Milicja i bol-szewicy wykryją nas! Trzeba zio-nie porządek z dziewczynką Tymczasem Marika stoi i pa-trzy na trzech brodaczy jak u- - V — Kasper Melchior Baltazar! Tak jak mi mamusia powiedzia-ła Wy jesteście trzema mędrca-mi czekacie az ukaże się gwiaz-da za którą podążycie da Be-tlejem To mówiła ci matka? — zawołał jeden z brodaczy W takim razie jest ona szpiclem bolszewickim Przyznaj się dziec-ko że nasłała cię abyś wykryła nasza jaskinię! Manka nie baidzo lozumie to do niej mówią Zresztą nie zwra-ca na to uwagi Pochłonięta opo-wiadaniem snuje tylko swe ma-rzenia — Weźcie mnie soba do Be-tlejem o wielcy mędrców ie! — prosi — Ja też chciałabm sie pokłonić Dzieciątku! — Nożem trzeba jej przeje-chać pod gardłem! — mówi je-den brodaczy — Dziecko nas łatwo sypnie Nie może stad cało nóż lecz chwvcił ike niech ftzie do domu a ja czekał się Obcy wypędzają go z Tak tez zrobili Przyrzekli dziecku że zabiorą je do Eetle-je- m ale wpierw musi pójść do domu i pożegnać się z rodzica mi Marika pobiegła szybko doj dł za wsi w lesie odbyła się krótka na- - Gdy weszła do domu zastała pła-- J rada Pozostali dwaj przemytni-czac- a matkę Obok siołu stał oj-jc- v dali sie przekonać i postano-cie- c i dwaj krewni a tymczasem jj przejlć w nocy granice z aparatu radiowego zupełnie in- - _ Iha731i_ _ nst re nv glos krzyczał tnumfalnie: — Bunt w Budapeszcie zgnie ciony! Wojska radzieckie znisz-czyły ostatnie gniazda oporu i opanowały radiostację z której wzywano do oporu Nawołujący do buntu speaker Sandor jest w naszych rękach Nie minie go szubienica! śmierć wrogom wę-gierskiej republiki ludowej! Śmierć pachołkom kapitalistycz-nym! Śmierć zdrajcom! Niech ży je węgiersKa repumiKa luaowa i jej wielki sojusznik Rosja So-wiecka! — Sandora powieszą! Sandora powieszą! — rozpacala Miklo- - S70wa Nie wierz radiu! — odparł jeden z mężczyzn — Wiesz prze cięż jak komuniści kłamią San-dor napewno im umknął Oni lak z zemsty tylko podają ze go złapali — Gorzej że wy nie możecie tu zostać! — dodał drugi — Na-pewno bolszewicy przyjdą po was aresztują i oświadczą że całą rodzinę wystrzelają o ile się Sandor nie ujawni Jako do-bry syn napewno zgłosi się do milicji by was ratować Oczywiś-cie sam zginie i wam nie pomo-że Bolszewicy mścić się będą na was wszystkich — Co mamy robić? — spytał Miklosz — Uciekać do Austrii! To je-dyny ratunek! — Uciekać w świat? — spytał z przestrachem Miklosz — Zo-stawić dom ziemię i tułać się po świecie? — Nie ma innej rady! — pó-ki ccii smutno głową jeden z męż-czyzn — Musicie iść w świat — Tatusiu — woła Marika klóra w części tylko zrozumiała o co chodzi — Chodźmy do Be-lleje-m! Spotkałam w lesie trzech mędrców Czekają aż ukaże sie gwiazda a wledy pójdą pokłonie się Dzieciątku! Chodźmy z nimi! Zarówno matka jak j mężczyź-ni zebrani w pokoju ze zdumie-niem spojrzeli na dziewczynkę — Byłaś w lesie? — spytała matka — Tak! — odpowiada Marika — Spotkałam trzech mędrców Maja długie brody i wąsy To Ka-ipe- r Melchior Baltazar! — Dziecko spotkało Janosza Ferenca i Miklosza znanych przemytników i wzięło ich za trzech mędrców ponieważ mają brody i wąsy! — wyjaśnił ojciec — To prawda! — odparł glos od drzwi Wszyscy w pokoju poderwali się na widok wchodzącego — To Melchior! — zawołała Marika i podbiegła do niego — Weź tatusia mamusie i mnie z sobą do Betlejem — Co tu lobisz Ferenc? — pytał go Miklosz — Nie byłem pewny czy to ui7P rfoiprkn u-ip- p s7pHIptti 7n MoeePl7"stanela Mogę uu- - sie Stój' to! — zawołała Mikloszowa ze w Ale ty musisz też uchodzić z towarzyszami! — zauważył je-den mężczyzn — Jak bolszewi-cy tu aresztować to wy pierwsi powędrujecie do więzienia wam wmówią te szmuglowaliście amerykańska dla Myśmy żadnej broni nie — Ferenc To co przenosiliśmy to nylony papierosy buty — to ale bolszewi-cy nie! Przed nimi nie wtlunia- - czycie się: Lo was nie chce nawet Czv kiedvs do niej Zlecił opiekę nad dobytkiem krewnym i ciężkim krokiem dźwigając tobół odzieży bielizny i najniezt)ęanie]S7vcn przeamio- - przemytnikiem renc rodzinę Mikloszow — Dziś rano przybyły tu patrole sowiec-kie i obsadziły granicę Jak dłu-go tylko nasi strażnicy nie było z nimi kłopotu Z bolsze-wikami jest gorzej! Pilnują Musimy zachować się jak najciszej i jak najostrożniej by nie wpaść w ich ręce — Idziemy do Betlejem! — zawołała Marika — nas trzej mędrcy1 A gdzie jest gwiazda? — Cicho dziecko! — upomnia-ła matka Przestań mówić bo inaczej nas mędrcy nie zabiorą soba! A o gwiazdę nie martw Ukaże się w drodze do Be-'leje-m! Pod osłoną sześcioro lu-dzi zaczęło się skradać w stronę granicy która stanowił niewielki lasek Wstrzymując oddech i zważając by nie stanąć na su-chej gałęzi której trzask mógłby zwrócić uwagę wartowników sześć sunęło otwartym po-lem Dochodzili już do lasku gdy w Urn ktoś krzyknął po rosyj-sku "Stój!" Mimowoli rzucili się wprzód Nim padł strzał już w lasku — Wszyscy w porządku? — szeptem przemytnik Fe-ien- c — Wszyscy! — odparł Miklosz Tymczasem strzał zaczajone-go wartownika zaalarmował so-wiecką placówkę W chwilę póź-niej kilku żołnierzy z latarkami elektrycznymi biegło w stronę granicy — Uważajcie — za laskiem jest pusta przestrzeń a po tym kępa drzew To już jest teryto-rium austriackie Z boku doj-rzycie światła domu To strażni-ca austriacka Ja specjalnie pa-nieg- nę w bok by odciągnąć od miejsca patiol sowiecki u-możl- iwić wam przeskok do kępy drzew Tam odpocznijcie i za-czekajcie na mnie Gdyby mi się coś wydarzyło wystrzelę 'czerwo-ną rakietę która mam przv so bie — Przecież to pewna szepnęła Mikloszowa — Nie odchodź! Uciekajmy razem! — Nie bój się! '— rzekł Fe-renc — Znam tu każdy kamień każde drzewko a bolszewicy nie bo świeżo przyszli Wyprowadzę ich w połę a potem pobiegnę do was Innego wyjścia nie ma Na otwartej przestrzeni wybiją nas bolszewicy z karabinów maszyno-wych dobiegniemy do' kę-py Skinął ręką pobiegł lasem wzdłuż granicy specjalnie łamiąc gałęzie by zwrócić na siebie u- - wagę Patrol który dobiegał do miejsca gdzie byli ukryci ucie kinierzy zmienił kierunek Po- - biegł za trzaskiem ga- łęzi nim do wioski'— wyjaśnia pizc-- 1 ]'ir!tka ucieklnieiów puściła się mytnik — Przystanąłem nod o-IPu- em I"7 aKe "ronę kępy $3 izeczona Przez chwilę nie może' WÓWC2as posłvszaleni drzew pobiegła szczęśliwie to powiedzieć słowa końcu wola: j wasza rozmowe" J z trudem chwytała Ł-- — I rtrłHiiiłi 1 J to i — — z z Wyciągnął wam pomóc! przeprowa- - "asuiciiujac co dzieje dzić was przez granice! na granicy Oby ci wynagrodził za — — wołał patrol Izami oczach — z zaczną ludzi Tam bron powstańców — szmuglowali! odjiarł — tylko My wiemy spotka mówić! byli sami moc-no Poprowadzą — się! nocy cieni byli spyta! tego i śmierć! — zanim i łamanych ra]j0 Bog Stoi! uui&iewn--M goniąc po lesie za kluczącym Ferencem Od czasu do czasu odzywały się krótkie serie pistoletów automatycznych ouszczone na postrach Bez skut-ku Ferenc biegał i kluczył W pewnym momencie odezwa-ła się dłuższa seria z broni ma-ssztryzneolwiłaej w agózraęraczzeinwoonnaiejrakfwe-y'-- a Stojący w kępie drzew męż-czyźni pochylili głowy a Miklo-szowa zaczęła płakać — Gwiazda betlejemska' — rzekła szeptem Marika — Chodźmy do Betlejem! — Chodźmy — rzekł jeden z przemytników — Nie ma niż — To prawda — oparł prze-'n- a kogo czekach mytnik no chwili namvlu — Zrobili kilka kroków w kierun- - Trzeba uciekać do Austrii i tam -- ku mocno oświeilone?o budri- - wyjscj przeczekać az sie tu uspokoi -- ku austriackiej straży granicz- - Inaczej mogą znaleźć kryjówkę nej bin wolno snokoinie pewni i ns 7TTnknnń w ivip7ipiiiii 'n iphip eńv7 h1i iniii nrnn:n go za rękę drugi z brodaczy zabierajcie manatki 'i ruszajmr — Zaraz! — zawołała" Marika — Czexaj! — zawołał — Zda- - U ]asui — Czekajmy! Jest Kasper i Bsl-j- e mi sie ze to jest dziecko Mi- - _ idziemv do Betlejem! — tazar a nie ma Melchiora! Nie klosza To porządny człowiek ' --wołała radośnie Marika' — Do możemy tak iść' Co powie Dzie-Jeg- o radio sbyundanpasdztaejneskkiommuNniikkattyz tewj Bectilęeżjekmo' bDłoo BMeitklelojeszmo'wi opuz- - Jceiadtnkeogo jamkędzcoab?aczy że nie ma rdozdi—ezciknoyCznyMasikjenlositseezśaz?drpa—edwzinpyytażeinntyo 'cioznadćzsiiaęddomuroZVdazmiłkkntóąarłlyemdjrezgwnoiie otsjypclóikej-oc- npłaam—czienCmiheodmpźóajdtMkzaiaerik—Sai'ep—Macezrleczhekiołar zz Kero-brodacz- _ rżał na dach okna i zabudowa- - da nie pozwolili mu dlateso in-- —Nie! Ale puśćmy dziewczyn-ni- a gospodarskie Ou czego dc- - na drogą poszedł da Eetleism to to to to tJoa tsora to to to Zr to to es $a to t£m 9to to I r ot to 'li '(V Wł p 'to to to to $ to to to $ to 4 to to to PS to 1 to to a es 3 to t a to to to fi fi to tfoi fi to to to to fi fi to to fi fi fi to fi fi fi afi życzenia i Toronto t&ttttt+fzp™ NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIAT BOŻEGO NARODZENIA i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU wszystkim swym Klientom Znajomym i Przyjaciołom zasyła tą drogą V BURBLIS Przedstawiciel MOLSON'S BREWERY (ONTARIO) LTD Tel Bus: UN 1-1- 331 — Res: RO 6-71- 03 Moc serdecznych życzeń świątecznych i noworocznych składa swym Sympatykom PARKDALE FISH Posiadamy na składzie świeże ryby jak: szczupaki karpie śledzie marynowane i solone konserwy rybne 2204 Dundas St W Toronto NA JSER DECZNIEJSZE ŻYCZENIA z okazji Świąt BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU shlada Slempowski Cigar Slore & Billard 1290 Oueen St W Toronto Tel LE 1-94- 76 Życzenia Wesołych Świąt i Swzęśliwcgo Nowego Roku znvjlajq sircj Klienteli i całej Polonii DUNDAS CLOVER FARM MARKET 1161 Dundas St W Cl — a-- t— -—-—- ———— Bhbbp Dużo ladoici z okazji NARODZENIA i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy International Radio & TV Service Właściciel W BINIEWICZ Oueen St W 8-31- 63 Duża tadoki z okazji NARODZENIA i DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU życzy DENISON HARDWARE Właściciel Henry Kowaliihyn Największy słowiański skład z ł arbami naizędziami przyi zadami i zabawkami Oueen St W Toronto Toronto ŚWIĄT BOŻEGO Toronto ŚWIĄT BOŻEGO — ► — NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA z okazji Świat BOŻEGO NARODZENIA 1 NOWEGO ROKU s PARNES CLOTHING CO Oueen St W Toronto 6-20- 25 Ubrania z najlepszych materiałów Duio szc:rśc7a i radości z olazj? imąt hożego Nawdzenia t Nairego Rokn składa 8 Lansdowne Av REGINA CLEANERS K BARY1SKI właściciel mim m 1 ItyK jłf wfft Oni Ont 716 Tel EM 472 Tel EM 6-14- 47 hula 706 Tel EM Tel LE 2-56- 63 SERDECZNE ŻYCZENIA ESOL-iC- H ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU khda W5ZjStkim SWOim odbiorcom i Polonii LAMBERT OIL CO POSIADAJĄCA "BA" JEDNA NAJLEPSZYCH out r GAWLN KANADZIE LE S-45- 76 LE 2272 & Wfi rei tr w ćś fi £i i M -- er M fi A-- fi fi KI -- 'f %A A H fi in in fi 4 9 i fi 3 i} 8 (3 faSi I 0 1 j — — — ~n — - Pi --♦_ — 4 2 W i1 'i A i tri — tjjgej I |
Tags
Comments
Post a Comment for 000429a
