000260b |
Previous | 5 of 6 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
M Marta Lizzak bala się O siebie i o swój spo--
mf który już miała zdobyć a który się na nowo
Malał Wzamian za pomoc w ukrywaniu i w
: m zdzie za Ocean do Kanady opłacała się orga- -
aPizacii hitlerowskiej wykonując jej rozkazy A
owiły nie o Wilhelmie Wiedmanie lecz o
'arku Zabawie
Mprzemoeła drżenie rak i oDanowała sie Nie
iszczę nie było straconego W każdei chwili
ogła opuścić pokój odnajmowany od starych
iepbdejrzewających niczego niemieckich emi- -
DIOW luogia wyjsu iaj jas ssiaia me pozosta-jąc
niczego coby jej było szkoda ani też żad--
'ćn śladów które mogłyby wskazać kim była
Nakręciła numer telefonu W słuchawce
[ezwał się gios m-num-a
luęrowniKa grupy ni--
sfowskiei do której była łączniczka
_ — Przy--
" --
-- X 7s
pchał — zawiadomiła go — zatrzymał się w
poiotelu Imperial pod nazwiskiem John Walter
'"ir- - powtórzyła otrzymaną przed chwilą wiado-mość
i i-- Jakie rozkazy? — spytał Arnold
_ Chwilowo macie go tylko obserwować
iftjówniez wszystkich tych którzy by się nim
ateresowali W wypadku jednak gdyby mu gro- -
ir&owpadnięcie w cudze łapy natychmiast mu--
lcik interweniować
--S— Trudna sprawa Ludzi jest zbyt mało
inifjNiepotrzebowal jej o tym przypominać Do-brze!
wiedziała na jakie trudności napotyka re-Jfurac- ]a wśród niemieckiej emigracji jak naj-iągorza- lsi
niegdyś zwolennicy Fuhrera nie
i IafrlóCblcolwl ąuupeuariutieą jiujackL nnaitweutu gtyrojzuicliiudaonziejseigenuiepmul-a"
atpolicję Tych kilku którzy zgodzili się praco- -
racio oyn zwyiui uanuyci mający nauzieję zro
WCj£Jvłasny interes kosztem partii Ludzi na- -
r fółtfdę oddanych sprawie takich jak Arnold
- ŁT — J'! cuulio uz uyiu buiuwauzac jaiiauy aiue urzt:- -
Wifiylimigracyjne były coraz trudniejsze do obej-fci- a
— Zresztą któż długo jeszcze wytrzy-"~jja- l
— myślała Przecież ona sami marzyła juz
""ylko o spokoju na stare lata
Mb — m masz mcz' — spytała rzeczowo
JMPJp — Trzech na zmianę musi pilnować Kattel- - [urera pozostaje mi więc tylko czterech
w l§fskrzyYviła s?- - Dziewięciu — włącznie z nią
Arnoldem Partia! Fuhrer! Miliony maszerujące
arauiiym piusiuin iuuiuew wznuszące ręce i
uVł£4ic licu jiiiij ł j Livijaotu icilcllll
pąy partia naprawdę potrzeoowała ludzi —
?md ich dziewięciu a i ona na wylocie z
lej
n: Trudno — stwierdziła chłodno — Nic tna to nie pomogę Musisz sobie jakoś dać
puę uzwon
ft
uo mnie co awie gouziny gayDy
ttcisDeciameeo me zaszło a natychmiast edvbvs
r7SBffl ? - _ j !_ _?_ "BfJinlfua7Vł fn rnwnnvMji™r7ywnp&on vicvi wvjnvnunno7yP ui nu_tnu_
od mii
41
tf$ juiuviłi biuujiawtit: i ćiuiaia mh cif i ijihiuh 3$u do Wilhelma Musiała go zawiadomić że
da dzień może przyjechać
Sf Rozmowa Hanki z Georgem miała miejsce
AfiłliDTi rin ipt nnmrnpio rln rłnmn flonran nr7d "' :vtawszv w Pazpnip n śmiprr-- i Marka 7ahawv
u yjeciał z biura jak z procy ("idę do klienta"
it Meił nrzez ramie Drzvstoinei- - sekretarce która
pp4le jeszcze miała nadzieję że go zdobędzie)
m Aleksander Dumas
1(0
1P
I
Mały stateczek żaglowy płynął wolno wzdłuż
rzeza
m"'I Monte Christo krzyknął na sternika Żaglo- -
doWifc zawrócił natychmiast i przybił do brzegu
tzekając na rozkazy
hogoaa cudowna jaKDy zapraszaia uo pi-z- ki
Słońce skłaniało się ku zachodowi mo
rze było bardzo spokojne
jpj Hrabia wskoczył do łodzi i kazał się wieźć
dój zamku If Przypomniał sobie że wtedy pod- -
jnyięn ao lego samego miejsca iymu it wiciy
bagnety wskazywały mu drogę i kazały wysiadać
IM Dziś przybył tutaj z własnej woli i wysiadł
zuodzi jako człowiek wolny
ffisf W zamku If od czasu rewolucji lipcowej nie
byTo już więźniów stanu
! Mieszkał w nim tylko jeden dozorca które
mu powierzono naozor naa caiosuia gmaum u
cierpliwością i utęsknieniem wyglądał on cie-kawych
którzy od czasu do czasu przybywali
aźeoy obejrzeć mury złowrogie budzące ongi
irwogę taK straszliwa !H Monte Christo po obejrzeniu górnych cel
zaczął wvnvtvwaó r1n7nrre czv nie mieszka tutaj
MiSryś z dawnieiszych strażników' Okazało się
jeflnak że wszyscy co do jednego opuścili wy- -
sepkę Dozorca' obecny objął swe obowiązki do--
ptóro w roku 1830 dl Monte Christo wprowadzony został wreszcie
dg celi którą kiedyś zajmował Zobaczył znów
bllćc światło dnia Drzez wąskie zakratowane
ioklenkn wnarlaiapp "lń7kn na którym spędził
fóte bezsennych nocy a za łóżkiem otwór zało
my kamieniami a wybity-prze- u laty renami 3o i opata Farii
— Odpoczniemy nieco Dla rozrywki zas
'--I _ r ' j-- 1 Tnoze by mi pan zechciał opowieaziec jhml 'u- : -
Siflrie Złączona Z tvmi murami lUD nawei z ij
w której właśnie przebywamy Więzień a
ffjją przecież swoich bohaterów i swoje wy Dez to historii onnwiadaia na przykład o uwiC'
zijniu Mirabeau Może tutaj znalazłoby się coś
pjwobnego? m ~ Dużo różnych bajek i opowieści doty-czących
wiezienia zamku If słyszałem od wielo- -
aJjjj niego dozorcy więzienia tego Antoniego
g Monte Christo usłyszawszy to imię wmie-si
ął sie całv Antoni bowiem był kiedyś jego
zorcą Mimo woli ujrzał tę postać z długim
IB rostem w ciemnej włóczkowej kamizelce z
fij chodni? rzucającą posępne blaski
Ł — Antoni opowiadał mi niaione teu ivi- -
] właśnie przebywamy — rzekł dozorca — uzy
J] czy pan sobie abym ją powtórzył?
$il — Opowiedz pan proszę bardzo
1 — Więzienie to — zaczął dozorca — zajmo- -
1 sł przed latypewien przestępca bardzo niebez- -
jeczny głównie dlatego ze rozporząazai unij
ni nad wyraz ruchu ivym pemym najriuau- -
Jacek Brzezina Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone
Copyright reserved by Polish Allianće Press Ltd Toronto Ont Canada
i dosiadłszy "białego rumaka" czyli w tym wy- -
padku swojego nowego Buicka pognał na nim
ao mmu Pieszyc się z czyjegoś zgonu nie Dyio
ładnie — ale sie cieszył Od samego przecież
_1- - " - początku życzył Zabawie 'nagłej śmirerci O-ba- -
wiał się tylko czy Hanka zanadto nie będzie
przejęta wypadkiem i zdziwił się gdy zastał ją
wesołą i niespodziewanie miłą w stosunku do
niego
— Zabawa? — wzruszyła ramionami —
Oczywiście szkoda człowieka ale nie ma powodu
do rozpaczy
— Myślałem — bąknął zdezorientowany
nie wiedząc co robić z chusteczką przygotowaną
na przyjęcie łez Hanki
— Otóż to Za dużo myślałeś! Zazdrosny by-łeś
i wyobrażałeś sobie Bóg wie co
Zjedli razem podane przez zadowoloną Ma-mę
truskawki z lodami i George był szczęśliwy
Hanka darowała mu jego zachowanie się w czasie
podróży z Montrealu Zabawa mezył i wydawało
się że wszystko będzie znowu "OK!"
wraz z ruuziuami nauiw wMutnai jej icia- -
cjj 0 odbytej wycieczce ("Trudno mi jeszcze ze- -
brać i uporządkować myśli — mówiła — będę
więc karmiła was na raty Dzisiaj trochę jutro
trochę aż się wam i mnie samej znudzi") po
czym z prawdziwą przykrością stwierdził ze mu-si
uciekać obiecał bowiem że będzie na zebraniu
w Związku — Business you know!
Hanka odprowadziła go do samochodu —
Skoro już jedziesz na zebranie mam do ciebie
jedną prośbę — chusteczką wytarła plamę na
marynarce Georga Nie mogła go nauczyć by
jedząc z nią więcej zwracał uwagę na łyżkę niż
na nią
— Anything Darling — zgodził się ochoczo
— Futro z minków? Czerwonego "Jaguara"?
— You are silly — zaśmiała się — Kole-żanka
prosiła mnie bym się dowiedziała o jedne-go
Polaka Znasz go może? Jan Komar się nazy-wa
George nie znał takiego ale obiecał solennie
rlnwiprfaipp kipr
— Jeszcze dzisiaj? '
— Jeszcze dzisiaj choćbym wzamian wysłu- -
chać musiał politycznych i organizacyjnych opinii
wszystkich prezesów i sekretarzy Polonii
Hanka została w domu sama Ojciec zgodnie
ze zwyczajem poszedł z przyjaciółmi na piwo
matka nie wytrzymała i wyskoczyła "na minut
kę" do kumy by się pochwalić pięknym szalem
przywiezionym jej przez Hankę z Włoch i opo-wiedzieć
jak to córka"widziała"w Rzymie Papieża
Puściła telewizję i leżąc na dywanie przy- -
112
szych podstępów W tym samym czasie w lochach
znajdował się jeszcze inny więzień nfemniej nie-bezpieczny
— wariat Miał to być zresztą czło-wiek
bardzo dobry mimo swego szaleństwa Był
księdzem
— Więc to był wariat — odezwał się Monte
Christo — Jak się to wariactwo objawiało?
v _ Ofiarowywał każdemu miliony za wolność
— Czy więźniom z różnych cel wolno się by-ło
widywać ze sobą? — zapytał z udaną naiwnoś-cią
MonteChristo
— Broń Boże! Przeciwnie było to wzbro-nione
jak najsurowiej Ci dwaj więźniowie jed-nak
drwili sobie z rozkazów i wykopali podziem-ne
przejście między swymi celami- - Pomysł po-wziął
rzecz prosta młody więzień Był on silny
nadzwyczaj sprytny rzutki i przedsiębiorczy
Biedny ksiądz słaby i niezaradny niezdolny był
do konsekwentnego przeprowadzania jakiegoś
planu
— O ślepcy — szepnął Monte Christo
— Otóż tunel łączący te dwie cele — ciąg--
nał dalei dozorca — przebił jak mówiłem młod- -
SZv z nrzesteoców Jakimi narzędziami- - nikt od- -
gadnać nie zdołał Gdy się to stało więźniowie
Ci byli oczywiście w porozumieniu Jak długo to
trwało także nie wiadomo łrzyszeai jeanaK
dzień w którym wszystko wydało się na skutek
śmierci opata' Niech pan zgadnie! co zrobił wte- -
dy młodszy z więźniów? — zapytał dozorca
Nie zgadnę chyba — odpowiedział Monte
Christo
— Ciało zmarłego przeniósł do swej celi i
ułożył twarzą do ściany Sam zaś wrócił do celi
opata otwór założył starannie kamieniami a
następnie zaiał miejsce w wofku który tutaj
z„ast'e'ou"jie trumnę Co pan powie na czyn taK yoe __ __ _ „_ „j„„„„jj 'W™ r-r- ~ "- - „':łwł: „ałtlłtnvph dni MII Hit WaZVŁIVlt CUCH fel~lłU - T w - - -- - i --- - —
Odźwierny mówił dalej:
— Więzień zrobił tak w nadziei że z celi
więziennej przeniosą go do kaplicy i tam zosta-wią
na noc A wtedy wydostanie się stamtąd rzu-ci
do morza i tym sposobem ucieknie Na nie-szczęście
w twierdzy 'inne były zwyczaje które
„~c-tvi-n io 7amiarv nhróciłv w niwecz Umar--
łych tutaj nie grzebano i nie odprawiano przy
ich ciałach zadnycn moaiow ro prosiu wyiiujnu
sie trupy z celi i po przywiązaniu trzydziesto- -
sześciofuntowej kuli do ńóg rzucano ze skał do
morza Tak się i w tym wypadku "stało- - Śmiałek
frunął do wody z najwyższego miejsca murów
Nazajutrz ciało ooata znaleziono w celi młodszego
więźnia i tvm sposobem cała tajemnicę ujawnio- -
no Grabarze przyznali się' wtedy że-- w chwili
gdy worek rzucono w powietrze usłyszeli prze- -
rażajacy krzyk stłumiony przez szum morza
HRABIA MONTE CHRIST0
M M& n B
14
glądała się jakimś kowbojskim wyczynom chru
piąć przyniesione przez Georga czekoladki i cze- -
sając na leieion uu warna wyouraznia jei pra- -
cowała na pełnych obrotach Wraz z Zabawą- tropiła juz hitlerowsKich saootazystow przez
dziurkę od klucza podsłuchiwała plany mające
na celu wykradzenie bomby atomowej nakryta
na tym uciekała ciemnymi korytarzami by wre-szcie
schować się w piwnicy do której dobijają
się okrutni gestapowcy serce podskoczyło jej
do gardła Istotnie ktoś się dobijał ale nie do
żadnej imaginacyjnej piwnicy ale do drzwi jej
domu
— Pewno do tatusia — pomyślała otwiera-jąc
Została brutalnie wepchnięta do środka i
do halu wkroczyło dwóch mężczyzn Jeden z nich
machnął jej przed oczyma jakąś legitymacją i
warknął: — Policja!
Nogi się" pod nią ugięły
Przybysze tymczasem oglądali ią fachowo
od stóp do głowy Jeden z nich podobny był do
goryla Miał rozpłaszczona pozbawioną jakiego-kolwiek
wyrazu twarz na której błyszczały małe
czarne oczka ręce sięgały mu niemal kolan a
klata piersiowa groziła rozerwaniem napiętej na
niej koszuli Drugi natomiast przypominał szczu-ra
Był chudy długi i obślizgly Miał spiczasty
nos blisko osadzone oczy i cofnięty podbródek
Goryl ujął Hankę pod łokieć i pchnął ją do
salonu po czym stanął kolo kominka szczur zaś
rozsiadł się w fotelu i spytał piskliwym głosem:
— You are Miss Wysocki?
Hanka z trudem panowała nad sobą Czuła
że trzęsie się jak galareta Z obłoków nadzwy-czajnej
romantycznej przygody spadła nagle na
padół brutalnej rzeczywistości Ledwie dosły-szalnym
głosem szepnęła: — Tak
— Wczoraj przypłynęłaś z Europy do Mont-realu?
— Przypłynęłam — odparła siląc się na
spokój Musiała panować nad sobą nie mogła
dać' do poznania że się boi lub co gorsze że coś
wie — Czego chcecie odemnie? Macie "war--
rant ? — przypomniała sobie fachowe porady
beorga ze policji nie powinno się wpuszczać ao
domu jeżeli nie ma podpisanego przez sędziego
zezwolenia na przeprowadzenie rewizji
Goryl parsknął śmiechem ale zaraz ucichł
skarcony ostrym spojrzeniem szczura — My jes- -
teśmy od tego żeby pytać a ty zęby odpowiadać
pytania nie Na poznałaś stowała i w samej chwili
szybko sobie następujące le-Han- ce "serce podskoczyło wej z z lewej Szczur bił na odlew
Nie już wątpliwości była ryl jej tyłu rękę
Monte Christo z zapartym słuchał
tego opowiadania Pot zimny spływał mu
czole
— Czy żadna wieść nie doszła potem o więź-niu?
— zapytał po chwili
— A jakaż wieść dojść by Przecież
padając takie musiał się zabić
na miejscu
— Jak się nazywał nieszczęśliwy?
— Nie było to nikomu wiadome Nawet w
więziennych nie było już nazwis-ka
w nich tylko jakonumer 34
Po dłuższej chwili milczenia Monte Christo
jeszcze:
— Pragnąłbym zobaczyć także celę opata
— W takim razie musiałbym pana
tutaj na chwilę po klucz celi nr 27
— Nie krępuj się przyjacielu — odpowie-dział
Monte Christo — chętnie tutaj
— Wobec tego panu pochodnię
— Możesz ją zabrać ze sobą W ciemności
widzę
— tak jak numer 34
Gdy dozorca Monte Christo zaczął
odnajdywać różne szczegóły
— Oto kamień na którym siadywałem —
szeptał do siebie — tutaj ślady które wytło-czyłem
w murze Tutaj pod oknem liczby
przy pomocy których chciałem obliczyć lata me-go
ojca
Na przeciwległej ścianie uwagę jego zwró-ciły
słowa na murze: „Boże mój! zachowaj mi
pamięć!"
— Tak — powiedział do siebie hrabia —
bvla jedyna modlitwa w ostatnich dniach
bytu tutaj Nie marzyłem już o wyjściu z wic- -
zienia by nie mnie
pamięć me upustu mmu mu
oszalał
w tej chwili światło pochodni zamigotało
na murze i do celi wszedł urwiąc:
— Mam klucze za mną
I ciemnym korytarzem poprowadził Monte
Christa do celi opata
Pierwszym przedmiotem który zwrócił uva-g- ę
zwiedzającego był 'zegar słoneczny wykreślo-ny
na murze przy jego pomocy sta- -
rzec onnczai czas wiaac dyio jeszcze szcząmi
łóżka na którym skonał więzień
j_Tntni w łoi ppli włainip ńw nnat
o którym anu mówiłem tym wćhoi
dził do nieeo w
więzień
_
nr
_
34
I dozorca poKazał hrabiemu otwór tej
strony nie jeszcze
— Biedni ludzie — rzekł — przecierpieć
musieli przez tyle lat ile się napracowali zanim
zdołali wybić przejście
Dantes dobył luidorów i wsunął je w
rękę człowiekowi który po raz drugi juz nie
wiedząc z kim rozmawia użalił się nad jego '"" przyjął datek w przekonaniu z- e
dostał kilka sztuk monety przy
świetle poznał złoto
— Czy pan me pomylił się czasem? —
zapytał '
— Nie pomyliłem się — odparł hrabia —
Jeżeli chcesz mi sięodwdzięczyc powiedz czy
w celi nie znalazłby się jakiś przedmiot przez
więźniów zostawiony
na tropie Marka "Jeżeli zgłoszę policję
na drugi dzień mouhitlerowcy będą o wszystkim
wiedzieć i mogę manatki" przypo-mniała
sobie jego słowa oraz swoje przyrzecze-nie
że pary z ust nie puści — Muszę porozumieć
się ze swoim adwokatem — odpowiedziała hardo
George zawsze ją ostrzegał że z policją 'lepiej
jest w obecności prawnika
Goryl niespodziewanie chwycił ją za rękę
i boleśnie do tyłu Krzyknęła i Izy sta-nęły
jej w oczach — Ty brutalu ty ty
— Najpierw z nami porozmawiasz! —
Szczur sięgnął do telewizji i przekręcił ją cały
na a odwrotnie statku słabo tej otrzymała
niejakiego Marka Zabawę? trzy po policzki-- Z ponownie do gar-- prawej a go-dła
ulęgało że policja jeszcze boieśniej wykręcał do
oddechem
po
mogła?
on z wysokości
ten
księgach jego
Figurował
poprosił
zostawić
Sam-skocz- ę
zostanę
zostawię
doskonale
Zupełnie
wyszedł'
są
to po- -
pragnąłem jedynie odbiegła
uy iwum ujm
odźwierny
proszę
czcigodny
biedny
cinrlział
otworem
z
zamurowany
ile
to
kilka
Odźwierny
srebrnej Dopiero
pochodni
to
się na
pakować
rozmawiać
wykręcił
na
glos Z mahoniowej skrzynki podniósł się' ryk
zagrzmiały strzały zahuczały kopyta końskie -
Teraz możesz sorne Krzyczeć do i tale cie niKt nie
usłyszy — stwierdził z zadowoleniem rjrzycla-- v vw-- t dając się Hance
' ubawionym wzrokiem
To jest bezprawie bandytyzm — isto
tnie napróżno usiłowała przekrzyczeć telewizję
otrzymała jednka silne uderzenie w twarz i
słowa uwięzły jej w gardle Rozpłakała się ze
złości i bólu To nie była już żadna fantastyczna
przygoda — Za bicie i wymuszanie zeznań obaj
pójdziecie do więzienia
Szczur skrzywił się ironicznie — Masz
świadków? Nam prędzej w sądzie uwierzą niż
tobie A poza tym nikt z ciebie nic nie wymusza
Po prostu przyszliśmy by zadać ci grzecznie
kilka pytań Jeżeli na nie odpowiesz nic ci się
nie stanie — tłumaczył mrużąc oczy i ciągnąc
się za szpiczasty nos — Czy przyznanie się że
zpałaś Marka Zabawę wymaga aż porady adwo- -
kackiej???
Miał rację pomyślała Hanka Przerażenie
przytępiło w niej logikę Dała im poznać że coś
wie i na czymś jej zależy i teraz będą się starali
wszystko z niej wyciągnąć — Poznałam go i co
z tego? — odparła łykając łzy — Czy obawa że
rodzice mogą się dowiedzieć że miałam na statku
romans nie' jest wystarczającym powodom do
milczenia?
Poczuła na karku gorący oddech goryla
który najbezczelniej zaglądał jej przez plecy za
dekolt gdy jednak się chciała usunąć znowu
boleśnie wykręcił jej rękę — Spokojnie Darling
— ostrzegł I
— Czy --na statku dostałaś od Marka Zabawy i
pewną książkę na przechowanie? — indagował
dalej szczur
Spodziewała się tego pytanfa 1 spokojnie za-przeczyła
— Wręcz odwrotnie To ja dawałam
mu książki do czytania
Szczur przez chwilę przyglądał się Hance ba- -
dawczo oceniając widocznie wartość tej odpowie
dzi poczym wstał podszedł do niej i przysuwa-jąc
swoją twarz do jej twarzy spytał cicho:
— Gdzie jest Zabawa?
Piorun z 'jasnego nieba nie zrobiłby na niej
większego wrażenia Dotychczas była pewna że
policja wypytuje ją w związku ze „śmiercią"
Marka — aż tu nagle przekonywała siei że oni
też wiedzą że Marek żyje
— Przecież wynadł z oociaeu — zam-ot-e
Hip w v m W w m i V ' " WW ' m Ą
— Nieiedno tu bvło — onowiadał dozorca
— w kominie na przykład znaleziono drabinkę
sznurową a' potem najrozmaitsze narzędzia
— Czy masz jeszcze coś z tego wszystkiego?
— zapytał MonleChristo niecierpliwym głosem
' — Niestety prawie nic już nie zostało Sprze-dałem
te przedmioty zwiedzającym zamek I
sprzedałem dobrze bo były to rzeczy wyjątkowo
ciekawe Mam tylko kilka kawałków płótna za-pisanych
jakimś lichym atramentem
— Czyżbyś miał dzieło Farii?
— Nie wiem ja tam czy to jest jakie dzieło
Nikogo nie interesowały te pożółkłe strzępy
— A więc idź i przynieś mi je — rzekł hra-bia
— Jeżeli zaś będzie to dzieło opala w wię-zieniu
napisane to możesz być o swój los spo-kojny
— Biegnę panie i wrócę jak najprędzej
Po wyjściu dozorcy Monte Christo z kornie
pochyloną głową ukląkł przy szczątkach łóżka
— Ojcze mój któryś mi dał wolność wiedzę
i bogactwo jeżeli po tamtej stronic pozostaję
coś z nas zaklinam cię duszo czysta w imię mi~
łości ojcowskiej którą miałeś dla mnie daj znak
przemów do mnie jakimś nieziemskim sposobem
i zniszcz we mnie ducha zwątpienia uspokój ser-ce
me zbudź wiarę że czyny me były zgodne z
"wolą I BEodgma unbdo zinamacazrełj wzgbineęzruwchmu ęc' e i zgryzocie
— Proszę pana! — dał się słyszeć za nim
gios
Monte Christo zadrżał i odwrócił głowę Tó
odźwierny podawał mu zwoje płótna na którym
opat własną -- krwią przekazał potomności wszyst- -
kie skarby swego potężm-g- o ducha
Hrabia rozwinął jeden zwój i przeczytał
słowa:
„wyrwiesz smoKowi ęoy i iwy posKramiac
będziesz — powiedział Pan"
— A więc odpowiedziałeś mi! —" zawołał
uradowany — Dzięki ci za -- to ojcze dzięki
Następnie wyjął z bocznej bieszeni surduta
książeczkę czekową wypisał na wyrwanym czeku
sumę stu tysięcy franków i rzekł dając kartkę
odźwiernemu:
— Oto twa nagroda Jedną mam tylko do
ciebie prośbę byś obejrzał ten papierek dopiero
wtedy gdy się oddalę
Monte (Jhnsto scnowai starannie zwoje wy-biegł
z lochów dotarł do wybrzeża a siadając
do łodzi zawołał:
— Do Marsylii prędko!
Po chwili gdy łódź znalazła się już na peł
nym morzu rzekł do siebie:
— Biada tym z których rozkazu byłem tutaj
więziony i biada' tym którzy zapomnieli o
więzionym!
Gdy łodz przepływała w pobliżu osady ka
talońskiej hrabia odwrócił sie i słodkie imię ko--
biece wybiegło mu na usta Zwycięstwo było zu- -
pełne Nie tylko bowiem pokonał zwątpienie
lecz przezwyciężył wreszcie aawną muosc imię
które teraz wypowiedział było: Hayde
Wyskoczywszy na brzeg Monte Christo udał
się niezwłocznie na cmentarz gdzie miał znaleźć
Morrela
I on także kiedyś przed dziesięcioma laty
szukał grobu na cmentarzu tym i szukał na
próżno- - Posiadając miliony nie mógł znaleźć gro-bu
ojca który umarł z głodu
IRON FIREMAN MFG-C- O -
poleca'1 najnowsze ogrzewanie --
3 Fumace- - ale condllion na gaz' lub
ollwe lankl na wodę -"- 4--' '
Przjstepne ceny — 10 lat gwarancji
S letnie spłaty Po Informację dzwonić
I BIE NIAS
Biuro LE 1-99- 31 po 5 wlecz LE MOS?
39-P-8- 1
Polski skład towarów żelaznych farb 1
naczyń kuchennych oraz przyborów
wodociągowych I ogrzewania
J & J HARDWARE'
J Stefaniak właściciel
745 Oueen St W - EM 64853
Solidna obslugA — Niskie ceny —
Bezpłatne porady w sprawach kana-lizacji
1 ogrzewania ' S
Jedyny Polski Salon Piękności
AGNES BEAUTY SALON"
Spccallzaca w trwale] ondulael mi
farbowaniu I układaniu włosów
195 HARBORD STREET
(blisko Datliurst) 1 Tel LE 4-30-
70
' Otwarto wieczorami P
Jedyny Polski Salon
Piękności 1
Marya's Beauty Parlor
Specjalizacja w trwałej
Ondulacji "Permanent
Waves"
216 Bathursł Sł EM 14432
P
Anne's Hairdresstng Saloh L 728 Quecn Sł W
POLSKA FRYZJERKA
t wieloletnią praktyką specjalizuje
sio w stnyłenlu farbowaniu I ukła-daniu
włosów Najładniejsze trwałe m
ondulacjo Ceny umiarkowane
Proszę tel: EM 8-91-
01
13 P
SŁOWIAŃSkl SKŁAD FARB' i FARBY — TAPETY — OLEJE
pierwszej Jakości po przystępnych
" -- cenach - r
Mtlropolllan' Palnt & Wallpaptr Ce
Właściciel Oehrym
823 Dundas Sf W EM 4-65-
97
15-6- 5 P
STAH'S CLEANERS
Chomiczna Prajnia
Zabieramy' do czyszczenia
ł prania oraz dostarczamy
' w DZIEŃ I WIECZÓR l
g 994 Queeri Sł W LE 6-02-
82
b J5-B5- P
POLSKI SKLEP OBUWIA
Stanley Shoe Stora A
Obuwie najlepazych HrmukanadyJ
sklch l angielskich Wszelkie kolory
I rozmiary '
1438 Dundas Sł W -- Toronło
Tel LE 5-95- 30 Właściciel ST MAZURKIEWICZ
P
BIURO TŁUMACZEŃ '
J Dclor
J K MICHALSKI
Wjzy — Paszporty —
Emigracja jłtdu )(
57 QUEEN'ST'W EM 8-94-
30
(koło Bay) pok 308 Toronto
9-- P HI
0 HRYN(
DACHÓW
naprawa i budowa - - i
insulacja (insulation) roboty'
asfaltowe — rynny"1
282 Symingłon Ave'LE l-AT- TJ
Toronło1
v 1051-- P 1M
V Długoletnia gwarancja
wyprzedaż
Wielka 'mgL
FUTER wu
Bogaty wy-bór
najnow'
szych modeli
futer po- - ce-nach
i bezkonku-rencyjnych
Łałwe i dłu
tpłały
Owa sklepy do Waszej dyspozycji
firma nasza śluzy Polakom od 34 lat
PRIKCESS i
Fashion Furs
506' Queen Sł W EM 3-88- 84
750YongeSł WA 1-8-
971 p
Zawiadamiamy naszych i
KLIENTÓW sm
fis
źa obecnie prócz WĘGLA mamy ra m
sprzedaż i dostarczamy do domów l:
olej do opalu
"WHITE ROSĘ"
Dzwoń do
POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU
składu
polskiego ffifl
Telefon
RE -- 2200 (dwa vdwa zero zero)
' r 406 MmPY '— ł w va
Gilberł " ilłiilmlWaHkwrN '--
li
Ayenue' i iarrv8KBHPTr i i!
B lllflllll I (Ti I 1 mbAAh iT fT- -
' JHniriBHHH1 1
vW
J: M%MMM%mMmmmgmmmmm
m
I
i
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 10, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-08-10 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000127 |
Description
| Title | 000260b |
| OCR text | M Marta Lizzak bala się O siebie i o swój spo-- mf który już miała zdobyć a który się na nowo Malał Wzamian za pomoc w ukrywaniu i w : m zdzie za Ocean do Kanady opłacała się orga- - aPizacii hitlerowskiej wykonując jej rozkazy A owiły nie o Wilhelmie Wiedmanie lecz o 'arku Zabawie Mprzemoeła drżenie rak i oDanowała sie Nie iszczę nie było straconego W każdei chwili ogła opuścić pokój odnajmowany od starych iepbdejrzewających niczego niemieckich emi- - DIOW luogia wyjsu iaj jas ssiaia me pozosta-jąc niczego coby jej było szkoda ani też żad-- 'ćn śladów które mogłyby wskazać kim była Nakręciła numer telefonu W słuchawce [ezwał się gios m-num-a luęrowniKa grupy ni-- sfowskiei do której była łączniczka _ — Przy-- " -- -- X 7s pchał — zawiadomiła go — zatrzymał się w poiotelu Imperial pod nazwiskiem John Walter '"ir- - powtórzyła otrzymaną przed chwilą wiado-mość i i-- Jakie rozkazy? — spytał Arnold _ Chwilowo macie go tylko obserwować iftjówniez wszystkich tych którzy by się nim ateresowali W wypadku jednak gdyby mu gro- - ir&owpadnięcie w cudze łapy natychmiast mu-- lcik interweniować --S— Trudna sprawa Ludzi jest zbyt mało inifjNiepotrzebowal jej o tym przypominać Do-brze! wiedziała na jakie trudności napotyka re-Jfurac- ]a wśród niemieckiej emigracji jak naj-iągorza- lsi niegdyś zwolennicy Fuhrera nie i IafrlóCblcolwl ąuupeuariutieą jiujackL nnaitweutu gtyrojzuicliiudaonziejseigenuiepmul-a" atpolicję Tych kilku którzy zgodzili się praco- - racio oyn zwyiui uanuyci mający nauzieję zro WCj£Jvłasny interes kosztem partii Ludzi na- - r fółtfdę oddanych sprawie takich jak Arnold - ŁT — J'! cuulio uz uyiu buiuwauzac jaiiauy aiue urzt:- - Wifiylimigracyjne były coraz trudniejsze do obej-fci- a — Zresztą któż długo jeszcze wytrzy-"~jja- l — myślała Przecież ona sami marzyła juz ""ylko o spokoju na stare lata Mb — m masz mcz' — spytała rzeczowo JMPJp — Trzech na zmianę musi pilnować Kattel- - [urera pozostaje mi więc tylko czterech w l§fskrzyYviła s?- - Dziewięciu — włącznie z nią Arnoldem Partia! Fuhrer! Miliony maszerujące arauiiym piusiuin iuuiuew wznuszące ręce i uVł£4ic licu jiiiij ł j Livijaotu icilcllll pąy partia naprawdę potrzeoowała ludzi — ?md ich dziewięciu a i ona na wylocie z lej n: Trudno — stwierdziła chłodno — Nic tna to nie pomogę Musisz sobie jakoś dać puę uzwon ft uo mnie co awie gouziny gayDy ttcisDeciameeo me zaszło a natychmiast edvbvs r7SBffl ? - _ j !_ _?_ "BfJinlfua7Vł fn rnwnnvMji™r7ywnp&on vicvi wvjnvnunno7yP ui nu_tnu_ od mii 41 tf$ juiuviłi biuujiawtit: i ćiuiaia mh cif i ijihiuh 3$u do Wilhelma Musiała go zawiadomić że da dzień może przyjechać Sf Rozmowa Hanki z Georgem miała miejsce AfiłliDTi rin ipt nnmrnpio rln rłnmn flonran nr7d "' :vtawszv w Pazpnip n śmiprr-- i Marka 7ahawv u yjeciał z biura jak z procy ("idę do klienta" it Meił nrzez ramie Drzvstoinei- - sekretarce która pp4le jeszcze miała nadzieję że go zdobędzie) m Aleksander Dumas 1(0 1P I Mały stateczek żaglowy płynął wolno wzdłuż rzeza m"'I Monte Christo krzyknął na sternika Żaglo- - doWifc zawrócił natychmiast i przybił do brzegu tzekając na rozkazy hogoaa cudowna jaKDy zapraszaia uo pi-z- ki Słońce skłaniało się ku zachodowi mo rze było bardzo spokojne jpj Hrabia wskoczył do łodzi i kazał się wieźć dój zamku If Przypomniał sobie że wtedy pod- - jnyięn ao lego samego miejsca iymu it wiciy bagnety wskazywały mu drogę i kazały wysiadać IM Dziś przybył tutaj z własnej woli i wysiadł zuodzi jako człowiek wolny ffisf W zamku If od czasu rewolucji lipcowej nie byTo już więźniów stanu ! Mieszkał w nim tylko jeden dozorca które mu powierzono naozor naa caiosuia gmaum u cierpliwością i utęsknieniem wyglądał on cie-kawych którzy od czasu do czasu przybywali aźeoy obejrzeć mury złowrogie budzące ongi irwogę taK straszliwa !H Monte Christo po obejrzeniu górnych cel zaczął wvnvtvwaó r1n7nrre czv nie mieszka tutaj MiSryś z dawnieiszych strażników' Okazało się jeflnak że wszyscy co do jednego opuścili wy- - sepkę Dozorca' obecny objął swe obowiązki do-- ptóro w roku 1830 dl Monte Christo wprowadzony został wreszcie dg celi którą kiedyś zajmował Zobaczył znów bllćc światło dnia Drzez wąskie zakratowane ioklenkn wnarlaiapp "lń7kn na którym spędził fóte bezsennych nocy a za łóżkiem otwór zało my kamieniami a wybity-prze- u laty renami 3o i opata Farii — Odpoczniemy nieco Dla rozrywki zas '--I _ r ' j-- 1 Tnoze by mi pan zechciał opowieaziec jhml 'u- : - Siflrie Złączona Z tvmi murami lUD nawei z ij w której właśnie przebywamy Więzień a ffjją przecież swoich bohaterów i swoje wy Dez to historii onnwiadaia na przykład o uwiC' zijniu Mirabeau Może tutaj znalazłoby się coś pjwobnego? m ~ Dużo różnych bajek i opowieści doty-czących wiezienia zamku If słyszałem od wielo- - aJjjj niego dozorcy więzienia tego Antoniego g Monte Christo usłyszawszy to imię wmie-si ął sie całv Antoni bowiem był kiedyś jego zorcą Mimo woli ujrzał tę postać z długim IB rostem w ciemnej włóczkowej kamizelce z fij chodni? rzucającą posępne blaski Ł — Antoni opowiadał mi niaione teu ivi- - ] właśnie przebywamy — rzekł dozorca — uzy J] czy pan sobie abym ją powtórzył? $il — Opowiedz pan proszę bardzo 1 — Więzienie to — zaczął dozorca — zajmo- - 1 sł przed latypewien przestępca bardzo niebez- - jeczny głównie dlatego ze rozporząazai unij ni nad wyraz ruchu ivym pemym najriuau- - Jacek Brzezina Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone Copyright reserved by Polish Allianće Press Ltd Toronto Ont Canada i dosiadłszy "białego rumaka" czyli w tym wy- - padku swojego nowego Buicka pognał na nim ao mmu Pieszyc się z czyjegoś zgonu nie Dyio ładnie — ale sie cieszył Od samego przecież _1- - " - początku życzył Zabawie 'nagłej śmirerci O-ba- - wiał się tylko czy Hanka zanadto nie będzie przejęta wypadkiem i zdziwił się gdy zastał ją wesołą i niespodziewanie miłą w stosunku do niego — Zabawa? — wzruszyła ramionami — Oczywiście szkoda człowieka ale nie ma powodu do rozpaczy — Myślałem — bąknął zdezorientowany nie wiedząc co robić z chusteczką przygotowaną na przyjęcie łez Hanki — Otóż to Za dużo myślałeś! Zazdrosny by-łeś i wyobrażałeś sobie Bóg wie co Zjedli razem podane przez zadowoloną Ma-mę truskawki z lodami i George był szczęśliwy Hanka darowała mu jego zachowanie się w czasie podróży z Montrealu Zabawa mezył i wydawało się że wszystko będzie znowu "OK!" wraz z ruuziuami nauiw wMutnai jej icia- - cjj 0 odbytej wycieczce ("Trudno mi jeszcze ze- - brać i uporządkować myśli — mówiła — będę więc karmiła was na raty Dzisiaj trochę jutro trochę aż się wam i mnie samej znudzi") po czym z prawdziwą przykrością stwierdził ze mu-si uciekać obiecał bowiem że będzie na zebraniu w Związku — Business you know! Hanka odprowadziła go do samochodu — Skoro już jedziesz na zebranie mam do ciebie jedną prośbę — chusteczką wytarła plamę na marynarce Georga Nie mogła go nauczyć by jedząc z nią więcej zwracał uwagę na łyżkę niż na nią — Anything Darling — zgodził się ochoczo — Futro z minków? Czerwonego "Jaguara"? — You are silly — zaśmiała się — Kole-żanka prosiła mnie bym się dowiedziała o jedne-go Polaka Znasz go może? Jan Komar się nazy-wa George nie znał takiego ale obiecał solennie rlnwiprfaipp kipr — Jeszcze dzisiaj? ' — Jeszcze dzisiaj choćbym wzamian wysłu- - chać musiał politycznych i organizacyjnych opinii wszystkich prezesów i sekretarzy Polonii Hanka została w domu sama Ojciec zgodnie ze zwyczajem poszedł z przyjaciółmi na piwo matka nie wytrzymała i wyskoczyła "na minut kę" do kumy by się pochwalić pięknym szalem przywiezionym jej przez Hankę z Włoch i opo-wiedzieć jak to córka"widziała"w Rzymie Papieża Puściła telewizję i leżąc na dywanie przy- - 112 szych podstępów W tym samym czasie w lochach znajdował się jeszcze inny więzień nfemniej nie-bezpieczny — wariat Miał to być zresztą czło-wiek bardzo dobry mimo swego szaleństwa Był księdzem — Więc to był wariat — odezwał się Monte Christo — Jak się to wariactwo objawiało? v _ Ofiarowywał każdemu miliony za wolność — Czy więźniom z różnych cel wolno się by-ło widywać ze sobą? — zapytał z udaną naiwnoś-cią MonteChristo — Broń Boże! Przeciwnie było to wzbro-nione jak najsurowiej Ci dwaj więźniowie jed-nak drwili sobie z rozkazów i wykopali podziem-ne przejście między swymi celami- - Pomysł po-wziął rzecz prosta młody więzień Był on silny nadzwyczaj sprytny rzutki i przedsiębiorczy Biedny ksiądz słaby i niezaradny niezdolny był do konsekwentnego przeprowadzania jakiegoś planu — O ślepcy — szepnął Monte Christo — Otóż tunel łączący te dwie cele — ciąg-- nał dalei dozorca — przebił jak mówiłem młod- - SZv z nrzesteoców Jakimi narzędziami- - nikt od- - gadnać nie zdołał Gdy się to stało więźniowie Ci byli oczywiście w porozumieniu Jak długo to trwało także nie wiadomo łrzyszeai jeanaK dzień w którym wszystko wydało się na skutek śmierci opata' Niech pan zgadnie! co zrobił wte- - dy młodszy z więźniów? — zapytał dozorca Nie zgadnę chyba — odpowiedział Monte Christo — Ciało zmarłego przeniósł do swej celi i ułożył twarzą do ściany Sam zaś wrócił do celi opata otwór założył starannie kamieniami a następnie zaiał miejsce w wofku który tutaj z„ast'e'ou"jie trumnę Co pan powie na czyn taK yoe __ __ _ „_ „j„„„„jj 'W™ r-r- ~ "- - „':łwł: „ałtlłtnvph dni MII Hit WaZVŁIVlt CUCH fel~lłU - T w - - -- - i --- - — Odźwierny mówił dalej: — Więzień zrobił tak w nadziei że z celi więziennej przeniosą go do kaplicy i tam zosta-wią na noc A wtedy wydostanie się stamtąd rzu-ci do morza i tym sposobem ucieknie Na nie-szczęście w twierdzy 'inne były zwyczaje które „~c-tvi-n io 7amiarv nhróciłv w niwecz Umar-- łych tutaj nie grzebano i nie odprawiano przy ich ciałach zadnycn moaiow ro prosiu wyiiujnu sie trupy z celi i po przywiązaniu trzydziesto- - sześciofuntowej kuli do ńóg rzucano ze skał do morza Tak się i w tym wypadku "stało- - Śmiałek frunął do wody z najwyższego miejsca murów Nazajutrz ciało ooata znaleziono w celi młodszego więźnia i tvm sposobem cała tajemnicę ujawnio- - no Grabarze przyznali się' wtedy że-- w chwili gdy worek rzucono w powietrze usłyszeli prze- - rażajacy krzyk stłumiony przez szum morza HRABIA MONTE CHRIST0 M M& n B 14 glądała się jakimś kowbojskim wyczynom chru piąć przyniesione przez Georga czekoladki i cze- - sając na leieion uu warna wyouraznia jei pra- - cowała na pełnych obrotach Wraz z Zabawą- tropiła juz hitlerowsKich saootazystow przez dziurkę od klucza podsłuchiwała plany mające na celu wykradzenie bomby atomowej nakryta na tym uciekała ciemnymi korytarzami by wre-szcie schować się w piwnicy do której dobijają się okrutni gestapowcy serce podskoczyło jej do gardła Istotnie ktoś się dobijał ale nie do żadnej imaginacyjnej piwnicy ale do drzwi jej domu — Pewno do tatusia — pomyślała otwiera-jąc Została brutalnie wepchnięta do środka i do halu wkroczyło dwóch mężczyzn Jeden z nich machnął jej przed oczyma jakąś legitymacją i warknął: — Policja! Nogi się" pod nią ugięły Przybysze tymczasem oglądali ią fachowo od stóp do głowy Jeden z nich podobny był do goryla Miał rozpłaszczona pozbawioną jakiego-kolwiek wyrazu twarz na której błyszczały małe czarne oczka ręce sięgały mu niemal kolan a klata piersiowa groziła rozerwaniem napiętej na niej koszuli Drugi natomiast przypominał szczu-ra Był chudy długi i obślizgly Miał spiczasty nos blisko osadzone oczy i cofnięty podbródek Goryl ujął Hankę pod łokieć i pchnął ją do salonu po czym stanął kolo kominka szczur zaś rozsiadł się w fotelu i spytał piskliwym głosem: — You are Miss Wysocki? Hanka z trudem panowała nad sobą Czuła że trzęsie się jak galareta Z obłoków nadzwy-czajnej romantycznej przygody spadła nagle na padół brutalnej rzeczywistości Ledwie dosły-szalnym głosem szepnęła: — Tak — Wczoraj przypłynęłaś z Europy do Mont-realu? — Przypłynęłam — odparła siląc się na spokój Musiała panować nad sobą nie mogła dać' do poznania że się boi lub co gorsze że coś wie — Czego chcecie odemnie? Macie "war-- rant ? — przypomniała sobie fachowe porady beorga ze policji nie powinno się wpuszczać ao domu jeżeli nie ma podpisanego przez sędziego zezwolenia na przeprowadzenie rewizji Goryl parsknął śmiechem ale zaraz ucichł skarcony ostrym spojrzeniem szczura — My jes- - teśmy od tego żeby pytać a ty zęby odpowiadać pytania nie Na poznałaś stowała i w samej chwili szybko sobie następujące le-Han- ce "serce podskoczyło wej z z lewej Szczur bił na odlew Nie już wątpliwości była ryl jej tyłu rękę Monte Christo z zapartym słuchał tego opowiadania Pot zimny spływał mu czole — Czy żadna wieść nie doszła potem o więź-niu? — zapytał po chwili — A jakaż wieść dojść by Przecież padając takie musiał się zabić na miejscu — Jak się nazywał nieszczęśliwy? — Nie było to nikomu wiadome Nawet w więziennych nie było już nazwis-ka w nich tylko jakonumer 34 Po dłuższej chwili milczenia Monte Christo jeszcze: — Pragnąłbym zobaczyć także celę opata — W takim razie musiałbym pana tutaj na chwilę po klucz celi nr 27 — Nie krępuj się przyjacielu — odpowie-dział Monte Christo — chętnie tutaj — Wobec tego panu pochodnię — Możesz ją zabrać ze sobą W ciemności widzę — tak jak numer 34 Gdy dozorca Monte Christo zaczął odnajdywać różne szczegóły — Oto kamień na którym siadywałem — szeptał do siebie — tutaj ślady które wytło-czyłem w murze Tutaj pod oknem liczby przy pomocy których chciałem obliczyć lata me-go ojca Na przeciwległej ścianie uwagę jego zwró-ciły słowa na murze: „Boże mój! zachowaj mi pamięć!" — Tak — powiedział do siebie hrabia — bvla jedyna modlitwa w ostatnich dniach bytu tutaj Nie marzyłem już o wyjściu z wic- - zienia by nie mnie pamięć me upustu mmu mu oszalał w tej chwili światło pochodni zamigotało na murze i do celi wszedł urwiąc: — Mam klucze za mną I ciemnym korytarzem poprowadził Monte Christa do celi opata Pierwszym przedmiotem który zwrócił uva-g- ę zwiedzającego był 'zegar słoneczny wykreślo-ny na murze przy jego pomocy sta- - rzec onnczai czas wiaac dyio jeszcze szcząmi łóżka na którym skonał więzień j_Tntni w łoi ppli włainip ńw nnat o którym anu mówiłem tym wćhoi dził do nieeo w więzień _ nr _ 34 I dozorca poKazał hrabiemu otwór tej strony nie jeszcze — Biedni ludzie — rzekł — przecierpieć musieli przez tyle lat ile się napracowali zanim zdołali wybić przejście Dantes dobył luidorów i wsunął je w rękę człowiekowi który po raz drugi juz nie wiedząc z kim rozmawia użalił się nad jego '"" przyjął datek w przekonaniu z- e dostał kilka sztuk monety przy świetle poznał złoto — Czy pan me pomylił się czasem? — zapytał ' — Nie pomyliłem się — odparł hrabia — Jeżeli chcesz mi sięodwdzięczyc powiedz czy w celi nie znalazłby się jakiś przedmiot przez więźniów zostawiony na tropie Marka "Jeżeli zgłoszę policję na drugi dzień mouhitlerowcy będą o wszystkim wiedzieć i mogę manatki" przypo-mniała sobie jego słowa oraz swoje przyrzecze-nie że pary z ust nie puści — Muszę porozumieć się ze swoim adwokatem — odpowiedziała hardo George zawsze ją ostrzegał że z policją 'lepiej jest w obecności prawnika Goryl niespodziewanie chwycił ją za rękę i boleśnie do tyłu Krzyknęła i Izy sta-nęły jej w oczach — Ty brutalu ty ty — Najpierw z nami porozmawiasz! — Szczur sięgnął do telewizji i przekręcił ją cały na a odwrotnie statku słabo tej otrzymała niejakiego Marka Zabawę? trzy po policzki-- Z ponownie do gar-- prawej a go-dła ulęgało że policja jeszcze boieśniej wykręcał do oddechem po mogła? on z wysokości ten księgach jego Figurował poprosił zostawić Sam-skocz- ę zostanę zostawię doskonale Zupełnie wyszedł' są to po- - pragnąłem jedynie odbiegła uy iwum ujm odźwierny proszę czcigodny biedny cinrlział otworem z zamurowany ile to kilka Odźwierny srebrnej Dopiero pochodni to się na pakować rozmawiać wykręcił na glos Z mahoniowej skrzynki podniósł się' ryk zagrzmiały strzały zahuczały kopyta końskie - Teraz możesz sorne Krzyczeć do i tale cie niKt nie usłyszy — stwierdził z zadowoleniem rjrzycla-- v vw-- t dając się Hance ' ubawionym wzrokiem To jest bezprawie bandytyzm — isto tnie napróżno usiłowała przekrzyczeć telewizję otrzymała jednka silne uderzenie w twarz i słowa uwięzły jej w gardle Rozpłakała się ze złości i bólu To nie była już żadna fantastyczna przygoda — Za bicie i wymuszanie zeznań obaj pójdziecie do więzienia Szczur skrzywił się ironicznie — Masz świadków? Nam prędzej w sądzie uwierzą niż tobie A poza tym nikt z ciebie nic nie wymusza Po prostu przyszliśmy by zadać ci grzecznie kilka pytań Jeżeli na nie odpowiesz nic ci się nie stanie — tłumaczył mrużąc oczy i ciągnąc się za szpiczasty nos — Czy przyznanie się że zpałaś Marka Zabawę wymaga aż porady adwo- - kackiej??? Miał rację pomyślała Hanka Przerażenie przytępiło w niej logikę Dała im poznać że coś wie i na czymś jej zależy i teraz będą się starali wszystko z niej wyciągnąć — Poznałam go i co z tego? — odparła łykając łzy — Czy obawa że rodzice mogą się dowiedzieć że miałam na statku romans nie' jest wystarczającym powodom do milczenia? Poczuła na karku gorący oddech goryla który najbezczelniej zaglądał jej przez plecy za dekolt gdy jednak się chciała usunąć znowu boleśnie wykręcił jej rękę — Spokojnie Darling — ostrzegł I — Czy --na statku dostałaś od Marka Zabawy i pewną książkę na przechowanie? — indagował dalej szczur Spodziewała się tego pytanfa 1 spokojnie za-przeczyła — Wręcz odwrotnie To ja dawałam mu książki do czytania Szczur przez chwilę przyglądał się Hance ba- - dawczo oceniając widocznie wartość tej odpowie dzi poczym wstał podszedł do niej i przysuwa-jąc swoją twarz do jej twarzy spytał cicho: — Gdzie jest Zabawa? Piorun z 'jasnego nieba nie zrobiłby na niej większego wrażenia Dotychczas była pewna że policja wypytuje ją w związku ze „śmiercią" Marka — aż tu nagle przekonywała siei że oni też wiedzą że Marek żyje — Przecież wynadł z oociaeu — zam-ot-e Hip w v m W w m i V ' " WW ' m Ą — Nieiedno tu bvło — onowiadał dozorca — w kominie na przykład znaleziono drabinkę sznurową a' potem najrozmaitsze narzędzia — Czy masz jeszcze coś z tego wszystkiego? — zapytał MonleChristo niecierpliwym głosem ' — Niestety prawie nic już nie zostało Sprze-dałem te przedmioty zwiedzającym zamek I sprzedałem dobrze bo były to rzeczy wyjątkowo ciekawe Mam tylko kilka kawałków płótna za-pisanych jakimś lichym atramentem — Czyżbyś miał dzieło Farii? — Nie wiem ja tam czy to jest jakie dzieło Nikogo nie interesowały te pożółkłe strzępy — A więc idź i przynieś mi je — rzekł hra-bia — Jeżeli zaś będzie to dzieło opala w wię-zieniu napisane to możesz być o swój los spo-kojny — Biegnę panie i wrócę jak najprędzej Po wyjściu dozorcy Monte Christo z kornie pochyloną głową ukląkł przy szczątkach łóżka — Ojcze mój któryś mi dał wolność wiedzę i bogactwo jeżeli po tamtej stronic pozostaję coś z nas zaklinam cię duszo czysta w imię mi~ łości ojcowskiej którą miałeś dla mnie daj znak przemów do mnie jakimś nieziemskim sposobem i zniszcz we mnie ducha zwątpienia uspokój ser-ce me zbudź wiarę że czyny me były zgodne z "wolą I BEodgma unbdo zinamacazrełj wzgbineęzruwchmu ęc' e i zgryzocie — Proszę pana! — dał się słyszeć za nim gios Monte Christo zadrżał i odwrócił głowę Tó odźwierny podawał mu zwoje płótna na którym opat własną -- krwią przekazał potomności wszyst- - kie skarby swego potężm-g- o ducha Hrabia rozwinął jeden zwój i przeczytał słowa: „wyrwiesz smoKowi ęoy i iwy posKramiac będziesz — powiedział Pan" — A więc odpowiedziałeś mi! —" zawołał uradowany — Dzięki ci za -- to ojcze dzięki Następnie wyjął z bocznej bieszeni surduta książeczkę czekową wypisał na wyrwanym czeku sumę stu tysięcy franków i rzekł dając kartkę odźwiernemu: — Oto twa nagroda Jedną mam tylko do ciebie prośbę byś obejrzał ten papierek dopiero wtedy gdy się oddalę Monte (Jhnsto scnowai starannie zwoje wy-biegł z lochów dotarł do wybrzeża a siadając do łodzi zawołał: — Do Marsylii prędko! Po chwili gdy łódź znalazła się już na peł nym morzu rzekł do siebie: — Biada tym z których rozkazu byłem tutaj więziony i biada' tym którzy zapomnieli o więzionym! Gdy łodz przepływała w pobliżu osady ka talońskiej hrabia odwrócił sie i słodkie imię ko-- biece wybiegło mu na usta Zwycięstwo było zu- - pełne Nie tylko bowiem pokonał zwątpienie lecz przezwyciężył wreszcie aawną muosc imię które teraz wypowiedział było: Hayde Wyskoczywszy na brzeg Monte Christo udał się niezwłocznie na cmentarz gdzie miał znaleźć Morrela I on także kiedyś przed dziesięcioma laty szukał grobu na cmentarzu tym i szukał na próżno- - Posiadając miliony nie mógł znaleźć gro-bu ojca który umarł z głodu IRON FIREMAN MFG-C- O - poleca'1 najnowsze ogrzewanie -- 3 Fumace- - ale condllion na gaz' lub ollwe lankl na wodę -"- 4--' ' Przjstepne ceny — 10 lat gwarancji S letnie spłaty Po Informację dzwonić I BIE NIAS Biuro LE 1-99- 31 po 5 wlecz LE MOS? 39-P-8- 1 Polski skład towarów żelaznych farb 1 naczyń kuchennych oraz przyborów wodociągowych I ogrzewania J & J HARDWARE' J Stefaniak właściciel 745 Oueen St W - EM 64853 Solidna obslugA — Niskie ceny — Bezpłatne porady w sprawach kana-lizacji 1 ogrzewania ' S Jedyny Polski Salon Piękności AGNES BEAUTY SALON" Spccallzaca w trwale] ondulael mi farbowaniu I układaniu włosów 195 HARBORD STREET (blisko Datliurst) 1 Tel LE 4-30- 70 ' Otwarto wieczorami P Jedyny Polski Salon Piękności 1 Marya's Beauty Parlor Specjalizacja w trwałej Ondulacji "Permanent Waves" 216 Bathursł Sł EM 14432 P Anne's Hairdresstng Saloh L 728 Quecn Sł W POLSKA FRYZJERKA t wieloletnią praktyką specjalizuje sio w stnyłenlu farbowaniu I ukła-daniu włosów Najładniejsze trwałe m ondulacjo Ceny umiarkowane Proszę tel: EM 8-91- 01 13 P SŁOWIAŃSkl SKŁAD FARB' i FARBY — TAPETY — OLEJE pierwszej Jakości po przystępnych " -- cenach - r Mtlropolllan' Palnt & Wallpaptr Ce Właściciel Oehrym 823 Dundas Sf W EM 4-65- 97 15-6- 5 P STAH'S CLEANERS Chomiczna Prajnia Zabieramy' do czyszczenia ł prania oraz dostarczamy ' w DZIEŃ I WIECZÓR l g 994 Queeri Sł W LE 6-02- 82 b J5-B5- P POLSKI SKLEP OBUWIA Stanley Shoe Stora A Obuwie najlepazych HrmukanadyJ sklch l angielskich Wszelkie kolory I rozmiary ' 1438 Dundas Sł W -- Toronło Tel LE 5-95- 30 Właściciel ST MAZURKIEWICZ P BIURO TŁUMACZEŃ ' J Dclor J K MICHALSKI Wjzy — Paszporty — Emigracja jłtdu )( 57 QUEEN'ST'W EM 8-94- 30 (koło Bay) pok 308 Toronto 9-- P HI 0 HRYN( DACHÓW naprawa i budowa - - i insulacja (insulation) roboty' asfaltowe — rynny"1 282 Symingłon Ave'LE l-AT- TJ Toronło1 v 1051-- P 1M V Długoletnia gwarancja wyprzedaż Wielka 'mgL FUTER wu Bogaty wy-bór najnow' szych modeli futer po- - ce-nach i bezkonku-rencyjnych Łałwe i dłu tpłały Owa sklepy do Waszej dyspozycji firma nasza śluzy Polakom od 34 lat PRIKCESS i Fashion Furs 506' Queen Sł W EM 3-88- 84 750YongeSł WA 1-8- 971 p Zawiadamiamy naszych i KLIENTÓW sm fis źa obecnie prócz WĘGLA mamy ra m sprzedaż i dostarczamy do domów l: olej do opalu "WHITE ROSĘ" Dzwoń do POLSKIEJ SKŁADNICY OPAŁU składu polskiego ffifl Telefon RE -- 2200 (dwa vdwa zero zero) ' r 406 MmPY '— ł w va Gilberł " ilłiilmlWaHkwrN '-- li Ayenue' i iarrv8KBHPTr i i! B lllflllll I (Ti I 1 mbAAh iT fT- - ' JHniriBHHH1 1 vW J: M%MMM%mMmmmgmmmmm m I i |
Tags
Comments
Post a Comment for 000260b
