000466b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
- 3Ł'V y ' "rur '£-- ar — Ua-tt- -J nffr--"-'-?'
S "A SJ
Tin j ~ ""' „- - "- "- V-- T #75wV '
fcT "ił
Ml i rv+ — h&E&d&gSSS&zm: - - —
---
y i'l 'fZWIĄIKOWlgCgRUPZTEMPkerBfef) - )~ wTVl-V"i- 4 cii(' rrymimimtiMmmmm- rtd&&i£L !?M - _ -- r JSi7#A!wsew'i:r' ---_ v -j- u--i e~K$Lii itoi- - Ui a jaaw? Jłgaaaąg tf? i [Bbffcdffl!£!Śd
sb
orwiw-pi- iw njsiBńttfsii@jsi
Ąłjs dobiega! końca Nor- -
Ekieżdżał z Rzymu gazie
R--i - : „ łn-łi-i VV7Vf! Z ciężej i"" "J~
trafiających się zarób- -
ftj ~ ~ r - facdza zaglqdaia w oczy
i
H jb
---- ---
i
b 0 15C UWIJ iuku L 'Polaków Przed wyjaz--
f !:rlTi'ł ło mini
IŁ-- riAim bvł z Maria Ka--
Bjjo to pożegnanie
j UiM_~l-Inliun-i"i"-- J - — j- -
Lt i'nrvzii sajn nic wic
ia jak długo Jlieszkał y
1-U-
1 po KOI KU f jaucM uij- -
f obiady Faryz w lej zi- -
i porze był Orawy j sza-otejs- za
emigracja polska
i mu się razem i szpetna
ieńska Jeśli widział wie- -
wś czste piękno w na
i w pokoikach Słowackie- -
Chopina 0 swym poznaniu
inracKim pisał: "Poszed-)- a
na idicę Pontieu przy
lcach Folacii ao uomu
na najwyższym piętrze
i był najskromniej ume- -
ay a okna jego uawaiyna
"Zen Jdhl OiC
sze widuje tym jednym
upiększoną iz czerv'one
V SlOIlCa W IHUld UUV 1U- -
"róyjiii Zaszedłem był wie- -
a Juliusz stai przy ko-faik- e
na cybuchu długim
jak to używa się w Polsce
i 0 Francji o rewolucji
kicli wypadkach mowi--
f'Pod koniec rozmowy ino- -
"Piersi piersi naawyrę--
main Przyjdź jeszcze w
m w zaprzyszłym tygo- -
Mein czuje ze niezadłu- -
odejść z tego świata przyj- -
rjbi" V następnym tygod--
ipiteyłem znowu zajsc do
kieijo ale spotkałem ko- -
nóry odeń powracał i ten
ział nu: "Jutro leme1
"do Juliusza bo dziś właś- -
itego wyszedłem od nie--
nieswój jest" Ten inny
jvr następnym tygodniu
Sdł ale już to o rannej go- -
było I było lak ze
zy pierwszy widziałem
isinuic Juliusza bo nocy
Rcdnicj opatrzony saki-a-Kn-i
zasnął śmiercią Ma- -
ifuucjszych twarzy umar- -
(jidzi się jaką była twarz
Kkicgo rysująca się biała- -
Iprofilem na spłowiałym
nic"
mK=so
knhiptv
wjouiwa- -
Jarbara Gofclon
W°=y=0==O=0==OZ=oc=()=ot=
iWcdhig mnie lo była tylko "me
jarcego eleganckiego pana — Anna
faia się po pokoju jak by znaj-- 3
się tu sprzęty i przedmioty pyta-Jpycza- je
i charakter ich właścicia- - py użytkownika — a trop znajdzie- -
l&Warszawie
EJiyślała z ulga że w nokoiu izro- -
S? jakoś' swobodniei ripnlpi ml
stąd ciało zabitego!
(rabrauo sądzę — zgodził się
innie kolej: zgłodniałem
! iuę cos zjeść do "Bachusa"
r&) okazji dowiem się czegoś
llif'U':il lilii- - it~~~:~
Pszukać domu z którego wyszedł H nieznajomy aby udać się do
vj w swoją ostatnią podróż Czy
' tli kolei ka la snnin hvń iitno
K1' lej CłlWili iocliaJn Armn i ini™ JU " — ~-- ii 4U A HlJtj 9 "l tei same i ławro? r?v (
tWfiCał Sama ojcehśoldi emtak ntwon ktiotraniiiaąlnwodu- -
s- - -- wiqu niezauważony przez mc--
JWóAa Ktorv llin ma rtwmiiii y -- m lrzez okno? A'nna miałł"a zresz-- T 'fg° Pewną wątpliwość Gdy o-g- a bowiem różową willę by udać
SMację jnimo woli spojrzała na
naprzeciwko W oknie na pierw- - 'Piętrze kffl4 1nl urrn4t-- nrok Na „ w„idokjunotAmwlilejrrająVcymxih—„
™~i różowej willi cofnął się po&pic-Runęł- a się gruba' szczelna za-- 3 "atychmiasl zgaił odbity na ira-Jrfsi- iy W mukcwoaddprraotwśawdziaatłławłKaśtnoiśe intron-iy- ? wpHein ów cień w oknie
s1&nyrurlce' J"ak 8lyby uniknąć
ywknięcia się z Anną Anna jed- -
zrezygnowała: przystanęła i po-f- f
Przyjaźnie ręką --
apVyobraź niis :_i_
"mecenasa — szczebiotała -- we-"Ula
CO bynaimniei iln nioi nin
0- - — Mllriili „:„ „'" rr"_
i drogi
wii31! Ia Peloliiie że czasu
)CUZiła na rozmowie 7 'Chmura
C2 nim f!nK~n i:~t„„
Ł@iba na dwiiirminn n'- - _ wnu Kainili i z iwwrotcm Nic
? Jffżaden5 SDasóli nrzvTmn- -
HJIP --n _ J--"= Ł - _- Kg!CyfzegcdzyysvzłnyścdoiemeKcaemnailsa-a mPiao 37 wasypinne:
M10 no Podejrzewam ciero-flir- t
i
Już jednego z pierwszych wie-czorów'
Norwida w Paryżu poe- ta Bohdan Zaleski opowiadał
Norwidowi -- o Chopinie: "Ledwie
duszę w zębach trzyma A prze- cie geniusz i polskość świecą
z niego coraz mocniej!" — Póź-niej
nadszedł dzień że i Norwid
znalazł się w pokoiku Chopina
przy ulicy Chaillot i mierzył o- -
wielki czarny
który zdawał się
trumnę
krople
czerwone
dawno ale obraz
wierszu
i
Bytem ciebie w ic dni
Nicdocicczonego wątku
Pełne — jak mit
Blade jak świt ~ '
życia koniec szepcze do
Nic stargam cię ja — nic! Ja uwjjtićinic! }
Byłem ciebie te dni '
Którego ręka dla swojej
Alabastrowej i teziccia i szyku
dotknięć slrusiowc pióro --
Mieszała mi się to oczach z klawiaturą
Z słoniowej
A to tym coś pwstola
Peryklejskicj
Jakby starożytna która cnota
W dom modizewiowy wiejski
rzikla do siebie: -
Odrodziłam się w niebie ' ' --
' ?is~'
I stały mi się arją wrota 'Jif ""
Wstęgą — ścieżka rft
w Polska od zenitu' - - v
lVszcc7dosko)!a?ości dziejów " ' "
't "Wzięta tęczą — -- :
Polska — przemienionych
Taż zgoła —
nu I tańcach bytu!
a 4--
Z powyżej u- - czepnego A pismo
rywków długiego' wiersza ude
rza w nas to głębokie zaświato-we
niemal odcruoie pamiętnego
wieczoru u Chopina i lak mis-trzowski
opis jego gry że choć
tylu poetów pisało o muzyce
Chopina żadch nic dorównał
Norwidowi
Nadszedł rok Norwid
miał ukończone poematy "ZWO-LON- "
"WANDA" i
Wydawcy jednak nie było Osąd
przyjaciół był krytyczny Zdawa-ło
się że praca wiciu lat poszła
na marne Norwid kołatał do
możnych do dawnych przyjaciół
o pomoc w twydaniu poematów
Wszędzie go odmowa
Wreszcie tylko poemat "ZWO- -
LON" został wydany po długich
zabiegach i jakby z łaski na od- -
4IIM KUUJM
kiem fortepian
przypominać
Chopin grał na czole
jego były potii na po- liczkach wypieki Gro-no
słuchaczy siedziało z pochy-lonymi
głowami
Ten pamiętny wieczór minął
jego zastał w
pięknym Norwida pl:
uin-pidi- i vnupina
u przedostatnie
Gdy początku:
u v Fryderyku!:
białości
I chwiejnych jak
kości
gial taka była
doskonałości
Wchodząc
ł była tym
zachwytu
kołodziejów!
'Aolo-pszczoł- a
Poznał-ci-żcby- m
tych podanych krakowskie
1850
"KRAKUS"
spotykała
"Czas" pisało o nim że "dzieło
wywiera wpływ usypiający"
Norwid jednak pisał dalej Cuł
że to co pisze jest prawdziwe I
piękne Rozumiał że cala treść
jego życia zamykała' się" w sztu-ce
W jednym z jego wierszy s
takie słowa:
O sztuhi! człowiek
fo ciebie powraca
Juk do cierpliwej matki
dziecię smutne!
Ale temu mocnemu prze
świadczeniu o wartości pisanych
przez biebic utworów towarzy
szyła zupełna samotność Nikt
go nie rozumiał nikt nie doce
niał jego geiualnęj twórczości
Nad emigracją świeciły potężne
gwiazdy Mickiewicza Słowackie- -
8 ii
z panem Faustyncm Rożkiem Nie mo-żesz
się jakoś z nim rozstać Parasolka
to stary kobiecy pretekst z gatunku u-puszczo- nych rękawiczek
— Phi! — 'prychnęla pogardliwie Ka-mila
— Taki kościany dziadek Ale
teraz już naprawdę muszę szybko biec
do domu
To spotkanie z Kamilą też stanowiło
fakt i Anna zastanawiała się czy ma go
zaliczyć na poczet nic nie znaczącego ko
biecego roztargnienia czy tez brać pod
uwagę w rozważaniach na lemat willi
pod numerem piętnastym przy ulicy o
wdzięcznej nazwie pachnącej ciepłą je-sienią
W miarę jak zbliżała się do Warsza-wy
myśli Anny zmieniały jednak swój
kierunek i rzec można — barwę Kieru-nek
ich wyznacza! pewien lokal w któ-rym
miała nadzieję znaleźć się nieba
wem barwę — kolor oczu Marcina Ki-ra
Marcin Kir mjal bowiem bardzo pię-kne
ciemnobłękitiic oczy w czarnej o- -
praAie gęstych rzęs
Do domu wpadła na chwilę żeby się
przebrać W przelocie uściskała ojca i
nie zważając na jego dobrotliwe zrzę-dzenie
w rodzaju "Jak można tak żyć?
JTydo domu jak po ogień Znów nie
zjesz kolacji Stary ojciec to dla ciebie
już nic" — wybiegła ustrojona wr suk-nię-wor- ek
jadowicie zielonego koloru
wołając na odchodnym:
— Pa tatuńciu! Poczekaj na mniu!
Muszę z tobą porozmawiać poważnie
jak wrócę 1 przypomnij sobie wszystko
co wiesz o mecenasie Rożku Mecenas
Ro-że- k Faustyn Rożek- -
— Faustyn Rożek? Faustyn Rożek
— dobiegłogo jeszcze zza drzwi mrucze
nie pana Hieronima Swigorua nic po-zbawione
pewniej dozy zdziwienia
Po co jej ten Rożek jwtrzebny? Pan
Hieronim powrócił do przerwanego pa-sjansa
najlepiej mu się bowiem myślało
przy tej czynności w duchu zaś biadał za-pewnie!
jak zawsze nad upadkiem pol
skiej prokuratury w której postrzelo
nymi młodymi kobietom powierza się od-powiedzialne
zadania
Tymczasem młoda kobieta znajdowa
ła się już daleko od ulicy Kubusia tti-chat- ka
przy której V jtdnym z nielicz-nych
bloków opasanych szerokimi traw
nikami zajmowała dwupokojowe miesz-kanie
z kuchnią i łazienką Wsiadła do
&ti
sama
'TilrvA--WSŁT'fcJ3-- 7 "j6! i"MjiojuL-gw- - vjwiaza ior-- wiua miała zaświecie dopiero
potomności po stu latach Prze-czuwał
to poeta z siłą jasnowi-dza
gdy pisał:
Syn minie pismo
lecz ty wspomnisz wnuku
do
Bo'
pracy
ja widzę
zabawkę
anioła
Poeta pisał gorączkowo two-rzył
spiesznie pochłonięty
swymi tak tak
od epoki myślami
w przyszłość Z
żył? Zal i wstyd i oburzenie
ogarnia nas
dę z listów jego że poeta ge-nialny
rzeźbiarz i malarz zara-bia
ugniataniem sztucznych
szczęk z kauczuku dla
który mu płaci po 5 franków od
sztuki "Czym się żywię? — pi-s- ał do Bohdana Zaleskiego —
Oto tym że mogę
to robię"
Po powstał
mlirioopuszczęnja
"PROMETHIDtoN"
zachioycało'
zmartwychwstało!
niepowszednimi
wy- biegającymi
dowiadujemy
"Proniethidionic"
Czcintt Cieniu odjeżdżasz złamawszy pancerz
Przy pochodniach skrami grają tych
Miecz wawrzynem zielony i płakaniem polan
Rioie się i twój podrywa
plastyczność tej wi-zji
poetyckiej nie ma równej so- bie w całej poezji polskiej
Norwid to nieśmiertel-ne
piękno że mu
sił artystą a grzebano go
Pisał do Cieszkowskie-go:
"Ojczyzna nie rozumie mnie
odpycha mnie"
Szukał pracy po fabrykach pa-ryskich
wszędzie mu odmawia-no
Zdrowie goniło
głuchota dokuczała coraz bar
dziej Wreszcie dostał pracę w
tartaku w Fontainebleau ra-na
do piłował deski i belki
Jedyne na świecie które
go rozumiało i współczuło
było serce panny Marii Tranbie-kie- j
Nieprzerwana korespon-dencja
trwała od czasów
włoskich Poeta odkrywał wą
duszę w tych listach panna
Trembicka odpowiadała
wspólodczuwania Teraz w
okresie piłowania drzewa
bywania wśród drwali uwozni- -
na Nowym Świecie i po upły-wie
kwadransa jej obcasiki ostre rzeczy-wiście
szpilki stukały niecierpliwie
po kamiennych prowadzących
do klubu "Spalifu" Telefon w mieszka-niu
Marcina Kira nic miała
lwice nadzieję że zastanie go tu ko-lacji
posilającego się po seansie
Szatniarz odbierając od niej płaszcz
skinął poufale głową
— redaktor Kir jest jest a jak-że
W drugiej sali
W odymionym fikalu panował tłok-Skończył-y
się właśnie spektakle w lea-trac- h
i brać teatralna wieczór
zebrała się by coś zjeść popić według
gustu i możliwości poplotkować Między
stolikami krzyżowały się -- spojrzenia o- -
krzyki śmiechy Ktoś z temperamentem
wygrywał na fortepianie młody podo-chocon- y
aktor tańczył solo na środku
sali Nie brakowało w tym towarzystwie
znanego architekta szepczącego cos czu-le
do blondynki wpatrzonej w niego
w bóstwo ani pewnego satyryka tęgiej
postury z rozczochraną lwią grzywą o-toczon- ego
rojeni adiutantów mających
tiadzieję że mistrz jeśli nic da coś
zarobić lo przynajmniej postawi wódkę
ani przcdsiębioi czego inipresaria Móie- -
go ilwia dziewczyny jaskrawo umalowa-ne
usiłowały przekonać że w montowa-nej
'przez ifiego estradowej składance
staną się ozdobą programu Nie brakło
Hcż rozmaitych snobów obojga pici lgną
cych do aitystjcznego środowiska by
nazajutrz mimochodem móc 'wspomnieć
rnajomym cy przyjaciołom: "Ach wczo-laj- ?
Wczoraj wieczorem byliśmy całym
towarzystwem w Spalific Ludwik i Ta-dek
opowiadali kawały ic boki zrywać"
Co wcale iuc znaczy że Sempoliński wie
o ich istnieniu Może rezydował trzy sto-ły
dalej ONzy zaś może wcale
Marcin Kir z kolegą recenzentem
teatralnym siedział przy małym "bocz-nym
slolfczku i zajadał z apetytem kot-let
schabowy Na widok Anny
się i Anna suucruzna jeszcze raz z
przyjemnością że wybranek jej
jest mężczyzną nadzwyczaj urodziwym
Kolega ulotni) się dyskretnie pozosta
wiając zakouianych sam na sam
— to się stało Anitko? Znów
jakiś" klops? O mało telefonu nie urwa-łem
cały dzień dzwoniłem do ciebie
do biura wciąż zajęte to u as a
się dodzwoniłem dowiaduję
się że "pani prokurator udała się w te-ren"
— Właśnie Tołuba znowu mnie wro-bił
w tasiemcowe dochodzenie — od-powiedziała
lakonicznie Anna studiując
z zapaleni spis potraw
Zamówiła hrizol okazało się że już
nic ma a gdy kolejno znikały z karty
skreślane ołówkiem kelnerki wszystkie
dania zamówiła "byle byłe prędko"
Pcczym poświęciła całą uwagę Jlarcino- -
VOo Tymczasem
odtrącenia „a naw szyderstw
Norwid tworzył nowy poemat
— wspania-łą
pochwalę piękna I pracy
-
Bonie jest Światło bu pod korcem' stało
Ani sól ziemi przypraw kuchennych
piękno jw to jcsU by
Do Praca — by się
Jio tak przyszłą w Polsce śzliilię
Jako ehorągicio na prac ludzkich tuiczy
Nic ani jak naukę lecz jak najwyższe z rzemiosł apostola
I najniższą modlitwę
cały
dalekimi
cze-go
gdy
on
dentysty
niestety co
Malarska
tworząc
żywcem
moralnie
resztkami
z
i
odpowiadał
filmo-wym
niebyło
twór-czej
inny poemat — "PSALMÓW
PSALM" Wysłał go do Augusta
Cieszkowskiego napisał o
redaktora "Gońca" warszaw-skiego
I uderzyły
głosy kpiące wrogie potępiają-ce
O utworach jego pisano w
prasie krajowej: "Pronicthidio-n- y
Zwolony Norwidiony i
androny"
Przepiękny wiersz napisany
na śmierć generała Bema wy-słany
redakcji spoczywał w
szufladzie redaktora w ciągu ni
mniej więcej tslko f0
potomność odnalazła go i
potrafiła ocenie całą wspania-łość
poważnych stroi:
ręce na
co około kolan?
gromnic dziś
sokół koń stopę Jak tancerz
A
czuł już brak
Od
nocy
serce
lo
nią
pełnią
lyin
prze
autobusu
jak
schodach
na
Pan
jak co
jak
już
zerwał
serca
Cóż
jak as
kiedy już
co
el„
jak
jak
Był
nim
do
znowu weń
inne
do
ni lat za:
nim
ców zdawało mu się że nad sza-rzyzną
życia zaczyna mu świe-cić
jakieś małe światełko na-dziei
Zastanawiał się czy przy-jaźń
dla Marii Trembickiej nie
przeobraża się w nim' w uczucie
gorętsze "Nie wiedział cy to
była miłość ale pragnął w swym
gorzkim j samotnym życiu mieć
jąjrzy sobie Wydawała mu się
jedynym ocaleniem Wreszcie
zdobył się na odwagę i oświad
czy! się listownie Całymi tygod
niami gorączkowo czekał na od-powiedź
Odpowiedzi nic było
Zrozumiał że panna Trembicka
chce byc dla niego tylko przy
jaciółką a nie towarzyszką 'ży
cia Rozgoryczenie ieuo doszło
do szczytu Uważał siebie za cło-więk- a
'umarłego wyłączonego z
żywych Plsal do przyjaciół: —
"Spalcie moje listy Spalcie nie
rękopisy wszystko co nosi imię
moje nosi Niech świat zapomni
o mnie!"
(Ciąg dalszy nastąpi)
m --- Ogromnie żałowałam Co lo było
dziś na' pokazie? Chaplin?
— Nie tym razem kryminał: "Upiór
w Operze!' z Łonem Cnaiieyem
— No tonie żałuję Mani tego ilość
na codzień
— Nie żałujesz? Napramltf nie żalu-jes- z
że pie opędziliśmy razem dzisiej-szego
popołudnia? — ocy" Marcina J wy-ia- z
jaki unijal im nadawać stanowiły
bez wątpienia skutecną broń w walce
o serce kobiety Patrzyły na Annę z wy- -
1IUL-I- U UWIUlUICIllUlll
Anna mruknęła coś niewyraźnie co
oznaczać mogło skruchę i propozycję
Kiwarcia zgody! Poczuła na "swej ręce
dotyk" dłoni Marcina Lubiła lo jego du-że
mocne męskie lilonie które potra-fiły
niespodziewanie fekko i sprawnie
poruszać się po klawiaturze maszyny do
pisania przyrządzać wspaniałą kawę i
przesuwać się najdelikatniej po jasnej
czuprynie Aliny Sorce zabiło w niej o-strzega- wczo
zapowiadając owo przyjem-ne
onieśmielenie jakie zawsze odczuwa-ła
przy Marcinie Tym razem postanowi-ła
nie poddać się Gdy- - Marcin -- uspokojony
odzyskaniem swojejulucJiowcj prze-wagi
sięgną! ponownie po widelec wbi-jając
nań smakowity kąsek schabowego
kotleta powiedziała poumie niedbale
z oczyma utkwionymi w sąsiedni stolik
przy którym bawiło się wesoło grono
aktorów:
— Jakoś ostatnio nie mamy szczęś-cia
do spotkań Ja dziś byłam zajęta
ty wczoraj Nie składa się
Marcin z zajęciem osadzał iia widel-cu
frytki Odpowiedział po' chwili: —Jesteś wsljętną małą zazdrośnicą
Pewno myślisz że miałem raiuJky A ja
przykładnie siedziałem cały dzień w do-mu
i pisałem J)o drugiej w nocy Mu-siałem
skończyć dla "Tygodnika" repor-lił- i
no wiesz o facecie co po pięciu
lalach zabił kochanka swojej lozwicdzio-nc- j
żony Pamiętasz ten twój Chmura
dal mi materiały
— Tylko nie "mój" Ulagani
— No już dobrze dobrze ' Duża
ehmuia mały deszcz Poczciwy chłopak
szkoda tylko że bez polotu '
— Tak widocznie bywa: jedni mają
polot inni za to poczciwi — powiedziała
Anna złośliwie
— To znaczy że ja jesieni niepocz-Ciwy- ?
— Więc uważasz że masz polot?
— Przestańmy: sobie dokuczać Anit-ko
Powiedz lepiej co robiłaś dziś jeśli
to nie tajemnica sJużbowa
— Jeździłam do Brzozowej — odpo-wiedział- a Anna walcząc zaciekle z łyko-watą
szynką podaną jej przez kelnerkę
Kątem oka dostrzegła żę ręka Mar-cina
zabawiająca się zwijaniem w rulo-nik
papierowej serwetki drgnęła nie-znacznie
Podniosła na niego wzrok
Twarz Kira jakby spopielała
— Co ci jest? — zapytała z niepo-kojem
Poland Travel-Guid- e v
WYBIERASZ SIĘ Z WIZYTĄ DO' POLSKJIf --?♦
Jeśli chcesz dokładnie wii-dic- ć en zwiedzić Jak jechać jaka
jewt historia nuaf i zabytków które chcesztzobaczyć — prze-czytaj
Poland Travcl (Juitlc Osiem kJiażebogato1 ilustrowa-nych
z załączonjmi mapk:anii i spbcm w szystkićh jmiejścowp- -
Cena $800 !'':
DO NABYCIA W "ZWIĄZKOWCU"
147S Queen Street W — Toronto3 Ont
PŁASKORZEŹBY:
Tadeusza K0ŚC8US2K
Józefa PIISUDSKIECO
Artystyczne płaskorzeźby głów słynnych Polaków Tadeusza
Kościuszki i Józefa Piłsudskiego w białym metalu na ciemnej tar--'
czy drewnianej wykonane prrer znanego Polonii p Michała StróiaJ
Wielkość 10'2 na 8 cali
Hędą piękną dekoracją w każdym' domu a dlii tu wycho-wanych
pokazow-- a lekcją łihtoriil '''
Cena za płaskorzeźbę
W25
„
Zamówienia wraz z należnością plus 10% na przesyłkę pbcfr
Iowa przesyłać:
POLISH ALLIANCE PRESS LTD(
1175 St W — Toronto-3Ón- r
PRACA ZBIOROWA
PORTRETY PISARZY ANGIELSKICH
Seria I
pod red M "DanilcwiczoWcj
Wyd B Swiderski— cena $7l00
DO NABYCIA W "ZWIĄZKOWCU"
1475 Quecn St W Toronto i3 Ont
DO NAHYCIA W "ZWIĄZKOWCU'
MAŁY SŁOWNIK
ANGIELSKO-POLSK- I
POLSKO-ANGIELSK- I
GRZEPIENIOWSKIEGO Tdeuz
CENA $350 Z PRZESYŁKĄ '4380
1475 Ouoon Sr W
DO NABYCIAW "ZWIĄZKOWCU"
i 'Łobodowski Józof(
TRYLOGIA
KOMYSZK
W STANICY
DJtOGA POWROTNA
M75 Ouoon SI W
YICTOR
PRASA POLSKA w KANADZIE
Zorys łiisłoiii w' języku
Wydawnictwo: Kongro
instytut
Cena: ISOoprjłyionąj! $300 brosxurowan '!
DO NABYCIA W "ZWIĄZKOWCU"
1475 Quccn St W 3 pn{ ]
OKULIŚCI
OKULISTKA
OR BUKOWSKA BEJNAR OD
274 Roncesvallet Av
(przy Gcoffrey)
Tel LE 2-54-
93 Goddnj iittyhf: tndlcnnle od
rano dv u loc W boboty ud
do wleci
KJ--W
ADWOKACI! NOTARIUSZE
BIELSKI & BIELSKI
Adwokaci Nolduii OhroAcy Zllwltmyvylln wtIiłlkldrtnrirawy
BIELSKI BA BCL
W BIELSKI COMM
Sulle 307 Ntłionłl Bulldlnt W BAr ST — TORONTO
TELi EM M2S1
TEL: CH 47214
JOO-- W
GE0RGE BEK BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Miwl jio poUku
1134 Oundas St W Toronto
Tol LE LE 44432
ft:
'TorontOiSj-Ont- r
'
cena$750"- -
Torońlo Ont
TUREK
bibliografii angielskim
Polonii Kanadyjskiej
Polski w Kanadzie
Toronto
Związek Polakóww Kanndzle to
organizacja' służąca ponad 50 lał
Polonii Wiele1 (korzystasz
będziesz jej członkiem- - ?
r- --
DENTYŚCI
'
---- '
' ' " - " '
Dr Wachns
DENTYSTA
Godzlay: irj--1- 2 X--fl
386 Balhurst St
_
f?i
'
'
'
'
' -
t '
'
k
'
'
3:
s ' '
!!
t:i
dzieci
Oocen
' '
— r
(
8 10
C M
V B
44431
V
s
"'
i'
E
j
"l'"Ł'i
gdy
EM 4-65-13
z-- w
Dr S D Brlgel
CHIRURG — LEKARZ
DESNpTYiSiTiiA' cho_rffoSTyM'mTATuOilnLOO rhyvlclHn'j U hurgeons'-liulldln- g lUnrrlsflłiNoZTĄ ?
6 Bloor St W' — Toronto
Tlof'onWA2056 '
DR„W SADAUSKAS
i LEKARZ OfiHrYSTA
TtłJiHiij t uprzednim "telefoalt
nj'm iioroumłrtilrtn 5' "
Tolilon LE'M2S0
129 Grtndit Rd
druifl domini' RoicrKilli
JAH ALEXANDROWICZ ŁbM:
HOTAklUSTI DLA fMOWUejl OMTAim
łłłłPłwwwrłłin
Kontrakty rtlnomoenletwa Timnr ori Akt Cirnńoni"rrfnt okrłllono wJ"Onlłflo'MoUrl#i'Atl"
Pomoc łTnłi c wsz-lU- tli %mirh nTJAJZiZi' i&V' Tl f I lttj(l:owch Polurc I Zinl(i"' ' ' ' M
Wlerłtclno nimłczcnld pok"imiiiAw 1'onn w lwlerJI ijj UJA
Biuro 61 8A Quccn St W TorontoOnr Ćonoda
EM KJ441 - _ un '?r'A'Ł-'-- r
- r cc-- it--
£i-y- r
mi
:
'
t
"b" t- -j iif
r "'''j
F3
MT I
1
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 31, 1963 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1963-12-31 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000573 |
Description
| Title | 000466b |
| OCR text | - 3Ł'V y ' "rur '£-- ar — Ua-tt- -J nffr--"-'-?' S "A SJ Tin j ~ ""' „- - "- "- V-- T #75wV ' fcT "ił Ml i rv+ — h&E&d&gSSS&zm: - - — --- y i'l 'fZWIĄIKOWlgCgRUPZTEMPkerBfef) - )~ wTVl-V"i- 4 cii(' rrymimimtiMmmmm- rtd&&i£L !?M - _ -- r JSi7#A!wsew'i:r' ---_ v -j- u--i e~K$Lii itoi- - Ui a jaaw? Jłgaaaąg tf? i [Bbffcdffl!£!Śd sb orwiw-pi- iw njsiBńttfsii@jsi Ąłjs dobiega! końca Nor- - Ekieżdżał z Rzymu gazie R--i - : „ łn-łi-i VV7Vf! Z ciężej i"" "J~ trafiających się zarób- - ftj ~ ~ r - facdza zaglqdaia w oczy i H jb ---- --- i b 0 15C UWIJ iuku L 'Polaków Przed wyjaz-- f !:rlTi'ł ło mini IŁ-- riAim bvł z Maria Ka-- Bjjo to pożegnanie j UiM_~l-Inliun-i"i"-- J - — j- - Lt i'nrvzii sajn nic wic ia jak długo Jlieszkał y 1-U- 1 po KOI KU f jaucM uij- - f obiady Faryz w lej zi- - i porze był Orawy j sza-otejs- za emigracja polska i mu się razem i szpetna ieńska Jeśli widział wie- - wś czste piękno w na i w pokoikach Słowackie- - Chopina 0 swym poznaniu inracKim pisał: "Poszed-)- a na idicę Pontieu przy lcach Folacii ao uomu na najwyższym piętrze i był najskromniej ume- - ay a okna jego uawaiyna "Zen Jdhl OiC sze widuje tym jednym upiększoną iz czerv'one V SlOIlCa W IHUld UUV 1U- - "róyjiii Zaszedłem był wie- - a Juliusz stai przy ko-faik- e na cybuchu długim jak to używa się w Polsce i 0 Francji o rewolucji kicli wypadkach mowi-- f'Pod koniec rozmowy ino- - "Piersi piersi naawyrę-- main Przyjdź jeszcze w m w zaprzyszłym tygo- - Mein czuje ze niezadłu- - odejść z tego świata przyj- - rjbi" V następnym tygod-- ipiteyłem znowu zajsc do kieijo ale spotkałem ko- - nóry odeń powracał i ten ział nu: "Jutro leme1 "do Juliusza bo dziś właś- - itego wyszedłem od nie-- nieswój jest" Ten inny jvr następnym tygodniu Sdł ale już to o rannej go- - było I było lak ze zy pierwszy widziałem isinuic Juliusza bo nocy Rcdnicj opatrzony saki-a-Kn-i zasnął śmiercią Ma- - ifuucjszych twarzy umar- - (jidzi się jaką była twarz Kkicgo rysująca się biała- - Iprofilem na spłowiałym nic" mK=so knhiptv wjouiwa- - Jarbara Gofclon W°=y=0==O=0==OZ=oc=()=ot= iWcdhig mnie lo była tylko "me jarcego eleganckiego pana — Anna faia się po pokoju jak by znaj-- 3 się tu sprzęty i przedmioty pyta-Jpycza- je i charakter ich właścicia- - py użytkownika — a trop znajdzie- - l&Warszawie EJiyślała z ulga że w nokoiu izro- - S? jakoś' swobodniei ripnlpi ml stąd ciało zabitego! (rabrauo sądzę — zgodził się innie kolej: zgłodniałem ! iuę cos zjeść do "Bachusa" r&) okazji dowiem się czegoś llif'U':il lilii- - it~~~:~ Pszukać domu z którego wyszedł H nieznajomy aby udać się do vj w swoją ostatnią podróż Czy ' tli kolei ka la snnin hvń iitno K1' lej CłlWili iocliaJn Armn i ini™ JU " — ~-- ii 4U A HlJtj 9 "l tei same i ławro? r?v ( tWfiCał Sama ojcehśoldi emtak ntwon ktiotraniiiaąlnwodu- - s- - -- wiqu niezauważony przez mc-- JWóAa Ktorv llin ma rtwmiiii y -- m lrzez okno? A'nna miałł"a zresz-- T 'fg° Pewną wątpliwość Gdy o-g- a bowiem różową willę by udać SMację jnimo woli spojrzała na naprzeciwko W oknie na pierw- - 'Piętrze kffl4 1nl urrn4t-- nrok Na „ w„idokjunotAmwlilejrrająVcymxih—„ ™~i różowej willi cofnął się po&pic-Runęł- a się gruba' szczelna za-- 3 "atychmiasl zgaił odbity na ira-Jrfsi- iy W mukcwoaddprraotwśawdziaatłławłKaśtnoiśe intron-iy- ? wpHein ów cień w oknie s1&nyrurlce' J"ak 8lyby uniknąć ywknięcia się z Anną Anna jed- - zrezygnowała: przystanęła i po-f- f Przyjaźnie ręką -- apVyobraź niis :_i_ "mecenasa — szczebiotała -- we-"Ula CO bynaimniei iln nioi nin 0- - — Mllriili „:„ „'" rr"_ i drogi wii31! Ia Peloliiie że czasu )CUZiła na rozmowie 7 'Chmura C2 nim f!nK~n i:~t„„ Ł@iba na dwiiirminn n'- - _ wnu Kainili i z iwwrotcm Nic ? Jffżaden5 SDasóli nrzvTmn- - HJIP --n _ J--"= Ł - _- Kg!CyfzegcdzyysvzłnyścdoiemeKcaemnailsa-a mPiao 37 wasypinne: M10 no Podejrzewam ciero-flir- t i Już jednego z pierwszych wie-czorów' Norwida w Paryżu poe- ta Bohdan Zaleski opowiadał Norwidowi -- o Chopinie: "Ledwie duszę w zębach trzyma A prze- cie geniusz i polskość świecą z niego coraz mocniej!" — Póź-niej nadszedł dzień że i Norwid znalazł się w pokoiku Chopina przy ulicy Chaillot i mierzył o- - wielki czarny który zdawał się trumnę krople czerwone dawno ale obraz wierszu i Bytem ciebie w ic dni Nicdocicczonego wątku Pełne — jak mit Blade jak świt ~ ' życia koniec szepcze do Nic stargam cię ja — nic! Ja uwjjtićinic! } Byłem ciebie te dni ' Którego ręka dla swojej Alabastrowej i teziccia i szyku dotknięć slrusiowc pióro -- Mieszała mi się to oczach z klawiaturą Z słoniowej A to tym coś pwstola Peryklejskicj Jakby starożytna która cnota W dom modizewiowy wiejski rzikla do siebie: - Odrodziłam się w niebie ' ' -- ' ?is~' I stały mi się arją wrota 'Jif "" Wstęgą — ścieżka rft w Polska od zenitu' - - v lVszcc7dosko)!a?ości dziejów " ' " 't "Wzięta tęczą — -- : Polska — przemienionych Taż zgoła — nu I tańcach bytu! a 4-- Z powyżej u- - czepnego A pismo rywków długiego' wiersza ude rza w nas to głębokie zaświato-we niemal odcruoie pamiętnego wieczoru u Chopina i lak mis-trzowski opis jego gry że choć tylu poetów pisało o muzyce Chopina żadch nic dorównał Norwidowi Nadszedł rok Norwid miał ukończone poematy "ZWO-LON- " "WANDA" i Wydawcy jednak nie było Osąd przyjaciół był krytyczny Zdawa-ło się że praca wiciu lat poszła na marne Norwid kołatał do możnych do dawnych przyjaciół o pomoc w twydaniu poematów Wszędzie go odmowa Wreszcie tylko poemat "ZWO- - LON" został wydany po długich zabiegach i jakby z łaski na od- - 4IIM KUUJM kiem fortepian przypominać Chopin grał na czole jego były potii na po- liczkach wypieki Gro-no słuchaczy siedziało z pochy-lonymi głowami Ten pamiętny wieczór minął jego zastał w pięknym Norwida pl: uin-pidi- i vnupina u przedostatnie Gdy początku: u v Fryderyku!: białości I chwiejnych jak kości gial taka była doskonałości Wchodząc ł była tym zachwytu kołodziejów! 'Aolo-pszczoł- a Poznał-ci-żcby- m tych podanych krakowskie 1850 "KRAKUS" spotykała "Czas" pisało o nim że "dzieło wywiera wpływ usypiający" Norwid jednak pisał dalej Cuł że to co pisze jest prawdziwe I piękne Rozumiał że cala treść jego życia zamykała' się" w sztu-ce W jednym z jego wierszy s takie słowa: O sztuhi! człowiek fo ciebie powraca Juk do cierpliwej matki dziecię smutne! Ale temu mocnemu prze świadczeniu o wartości pisanych przez biebic utworów towarzy szyła zupełna samotność Nikt go nie rozumiał nikt nie doce niał jego geiualnęj twórczości Nad emigracją świeciły potężne gwiazdy Mickiewicza Słowackie- - 8 ii z panem Faustyncm Rożkiem Nie mo-żesz się jakoś z nim rozstać Parasolka to stary kobiecy pretekst z gatunku u-puszczo- nych rękawiczek — Phi! — 'prychnęla pogardliwie Ka-mila — Taki kościany dziadek Ale teraz już naprawdę muszę szybko biec do domu To spotkanie z Kamilą też stanowiło fakt i Anna zastanawiała się czy ma go zaliczyć na poczet nic nie znaczącego ko biecego roztargnienia czy tez brać pod uwagę w rozważaniach na lemat willi pod numerem piętnastym przy ulicy o wdzięcznej nazwie pachnącej ciepłą je-sienią W miarę jak zbliżała się do Warsza-wy myśli Anny zmieniały jednak swój kierunek i rzec można — barwę Kieru-nek ich wyznacza! pewien lokal w któ-rym miała nadzieję znaleźć się nieba wem barwę — kolor oczu Marcina Ki-ra Marcin Kir mjal bowiem bardzo pię-kne ciemnobłękitiic oczy w czarnej o- - praAie gęstych rzęs Do domu wpadła na chwilę żeby się przebrać W przelocie uściskała ojca i nie zważając na jego dobrotliwe zrzę-dzenie w rodzaju "Jak można tak żyć? JTydo domu jak po ogień Znów nie zjesz kolacji Stary ojciec to dla ciebie już nic" — wybiegła ustrojona wr suk-nię-wor- ek jadowicie zielonego koloru wołając na odchodnym: — Pa tatuńciu! Poczekaj na mniu! Muszę z tobą porozmawiać poważnie jak wrócę 1 przypomnij sobie wszystko co wiesz o mecenasie Rożku Mecenas Ro-że- k Faustyn Rożek- - — Faustyn Rożek? Faustyn Rożek — dobiegłogo jeszcze zza drzwi mrucze nie pana Hieronima Swigorua nic po-zbawione pewniej dozy zdziwienia Po co jej ten Rożek jwtrzebny? Pan Hieronim powrócił do przerwanego pa-sjansa najlepiej mu się bowiem myślało przy tej czynności w duchu zaś biadał za-pewnie! jak zawsze nad upadkiem pol skiej prokuratury w której postrzelo nymi młodymi kobietom powierza się od-powiedzialne zadania Tymczasem młoda kobieta znajdowa ła się już daleko od ulicy Kubusia tti-chat- ka przy której V jtdnym z nielicz-nych bloków opasanych szerokimi traw nikami zajmowała dwupokojowe miesz-kanie z kuchnią i łazienką Wsiadła do &ti sama 'TilrvA--WSŁT'fcJ3-- 7 "j6! i"MjiojuL-gw- - vjwiaza ior-- wiua miała zaświecie dopiero potomności po stu latach Prze-czuwał to poeta z siłą jasnowi-dza gdy pisał: Syn minie pismo lecz ty wspomnisz wnuku do Bo' pracy ja widzę zabawkę anioła Poeta pisał gorączkowo two-rzył spiesznie pochłonięty swymi tak tak od epoki myślami w przyszłość Z żył? Zal i wstyd i oburzenie ogarnia nas dę z listów jego że poeta ge-nialny rzeźbiarz i malarz zara-bia ugniataniem sztucznych szczęk z kauczuku dla który mu płaci po 5 franków od sztuki "Czym się żywię? — pi-s- ał do Bohdana Zaleskiego — Oto tym że mogę to robię" Po powstał mlirioopuszczęnja "PROMETHIDtoN" zachioycało' zmartwychwstało! niepowszednimi wy- biegającymi dowiadujemy "Proniethidionic" Czcintt Cieniu odjeżdżasz złamawszy pancerz Przy pochodniach skrami grają tych Miecz wawrzynem zielony i płakaniem polan Rioie się i twój podrywa plastyczność tej wi-zji poetyckiej nie ma równej so- bie w całej poezji polskiej Norwid to nieśmiertel-ne piękno że mu sił artystą a grzebano go Pisał do Cieszkowskie-go: "Ojczyzna nie rozumie mnie odpycha mnie" Szukał pracy po fabrykach pa-ryskich wszędzie mu odmawia-no Zdrowie goniło głuchota dokuczała coraz bar dziej Wreszcie dostał pracę w tartaku w Fontainebleau ra-na do piłował deski i belki Jedyne na świecie które go rozumiało i współczuło było serce panny Marii Tranbie-kie- j Nieprzerwana korespon-dencja trwała od czasów włoskich Poeta odkrywał wą duszę w tych listach panna Trembicka odpowiadała wspólodczuwania Teraz w okresie piłowania drzewa bywania wśród drwali uwozni- - na Nowym Świecie i po upły-wie kwadransa jej obcasiki ostre rzeczy-wiście szpilki stukały niecierpliwie po kamiennych prowadzących do klubu "Spalifu" Telefon w mieszka-niu Marcina Kira nic miała lwice nadzieję że zastanie go tu ko-lacji posilającego się po seansie Szatniarz odbierając od niej płaszcz skinął poufale głową — redaktor Kir jest jest a jak-że W drugiej sali W odymionym fikalu panował tłok-Skończył-y się właśnie spektakle w lea-trac- h i brać teatralna wieczór zebrała się by coś zjeść popić według gustu i możliwości poplotkować Między stolikami krzyżowały się -- spojrzenia o- - krzyki śmiechy Ktoś z temperamentem wygrywał na fortepianie młody podo-chocon- y aktor tańczył solo na środku sali Nie brakowało w tym towarzystwie znanego architekta szepczącego cos czu-le do blondynki wpatrzonej w niego w bóstwo ani pewnego satyryka tęgiej postury z rozczochraną lwią grzywą o-toczon- ego rojeni adiutantów mających tiadzieję że mistrz jeśli nic da coś zarobić lo przynajmniej postawi wódkę ani przcdsiębioi czego inipresaria Móie- - go ilwia dziewczyny jaskrawo umalowa-ne usiłowały przekonać że w montowa-nej 'przez ifiego estradowej składance staną się ozdobą programu Nie brakło Hcż rozmaitych snobów obojga pici lgną cych do aitystjcznego środowiska by nazajutrz mimochodem móc 'wspomnieć rnajomym cy przyjaciołom: "Ach wczo-laj- ? Wczoraj wieczorem byliśmy całym towarzystwem w Spalific Ludwik i Ta-dek opowiadali kawały ic boki zrywać" Co wcale iuc znaczy że Sempoliński wie o ich istnieniu Może rezydował trzy sto-ły dalej ONzy zaś może wcale Marcin Kir z kolegą recenzentem teatralnym siedział przy małym "bocz-nym slolfczku i zajadał z apetytem kot-let schabowy Na widok Anny się i Anna suucruzna jeszcze raz z przyjemnością że wybranek jej jest mężczyzną nadzwyczaj urodziwym Kolega ulotni) się dyskretnie pozosta wiając zakouianych sam na sam — to się stało Anitko? Znów jakiś" klops? O mało telefonu nie urwa-łem cały dzień dzwoniłem do ciebie do biura wciąż zajęte to u as a się dodzwoniłem dowiaduję się że "pani prokurator udała się w te-ren" — Właśnie Tołuba znowu mnie wro-bił w tasiemcowe dochodzenie — od-powiedziała lakonicznie Anna studiując z zapaleni spis potraw Zamówiła hrizol okazało się że już nic ma a gdy kolejno znikały z karty skreślane ołówkiem kelnerki wszystkie dania zamówiła "byle byłe prędko" Pcczym poświęciła całą uwagę Jlarcino- - VOo Tymczasem odtrącenia „a naw szyderstw Norwid tworzył nowy poemat — wspania-łą pochwalę piękna I pracy - Bonie jest Światło bu pod korcem' stało Ani sól ziemi przypraw kuchennych piękno jw to jcsU by Do Praca — by się Jio tak przyszłą w Polsce śzliilię Jako ehorągicio na prac ludzkich tuiczy Nic ani jak naukę lecz jak najwyższe z rzemiosł apostola I najniższą modlitwę cały dalekimi cze-go gdy on dentysty niestety co Malarska tworząc żywcem moralnie resztkami z i odpowiadał filmo-wym niebyło twór-czej inny poemat — "PSALMÓW PSALM" Wysłał go do Augusta Cieszkowskiego napisał o redaktora "Gońca" warszaw-skiego I uderzyły głosy kpiące wrogie potępiają-ce O utworach jego pisano w prasie krajowej: "Pronicthidio-n- y Zwolony Norwidiony i androny" Przepiękny wiersz napisany na śmierć generała Bema wy-słany redakcji spoczywał w szufladzie redaktora w ciągu ni mniej więcej tslko f0 potomność odnalazła go i potrafiła ocenie całą wspania-łość poważnych stroi: ręce na co około kolan? gromnic dziś sokół koń stopę Jak tancerz A czuł już brak Od nocy serce lo nią pełnią lyin prze autobusu jak schodach na Pan jak co jak już zerwał serca Cóż jak as kiedy już co el„ jak jak Był nim do znowu weń inne do ni lat za: nim ców zdawało mu się że nad sza-rzyzną życia zaczyna mu świe-cić jakieś małe światełko na-dziei Zastanawiał się czy przy-jaźń dla Marii Trembickiej nie przeobraża się w nim' w uczucie gorętsze "Nie wiedział cy to była miłość ale pragnął w swym gorzkim j samotnym życiu mieć jąjrzy sobie Wydawała mu się jedynym ocaleniem Wreszcie zdobył się na odwagę i oświad czy! się listownie Całymi tygod niami gorączkowo czekał na od-powiedź Odpowiedzi nic było Zrozumiał że panna Trembicka chce byc dla niego tylko przy jaciółką a nie towarzyszką 'ży cia Rozgoryczenie ieuo doszło do szczytu Uważał siebie za cło-więk- a 'umarłego wyłączonego z żywych Plsal do przyjaciół: — "Spalcie moje listy Spalcie nie rękopisy wszystko co nosi imię moje nosi Niech świat zapomni o mnie!" (Ciąg dalszy nastąpi) m --- Ogromnie żałowałam Co lo było dziś na' pokazie? Chaplin? — Nie tym razem kryminał: "Upiór w Operze!' z Łonem Cnaiieyem — No tonie żałuję Mani tego ilość na codzień — Nie żałujesz? Napramltf nie żalu-jes- z że pie opędziliśmy razem dzisiej-szego popołudnia? — ocy" Marcina J wy-ia- z jaki unijal im nadawać stanowiły bez wątpienia skutecną broń w walce o serce kobiety Patrzyły na Annę z wy- - 1IUL-I- U UWIUlUICIllUlll Anna mruknęła coś niewyraźnie co oznaczać mogło skruchę i propozycję Kiwarcia zgody! Poczuła na "swej ręce dotyk" dłoni Marcina Lubiła lo jego du-że mocne męskie lilonie które potra-fiły niespodziewanie fekko i sprawnie poruszać się po klawiaturze maszyny do pisania przyrządzać wspaniałą kawę i przesuwać się najdelikatniej po jasnej czuprynie Aliny Sorce zabiło w niej o-strzega- wczo zapowiadając owo przyjem-ne onieśmielenie jakie zawsze odczuwa-ła przy Marcinie Tym razem postanowi-ła nie poddać się Gdy- - Marcin -- uspokojony odzyskaniem swojejulucJiowcj prze-wagi sięgną! ponownie po widelec wbi-jając nań smakowity kąsek schabowego kotleta powiedziała poumie niedbale z oczyma utkwionymi w sąsiedni stolik przy którym bawiło się wesoło grono aktorów: — Jakoś ostatnio nie mamy szczęś-cia do spotkań Ja dziś byłam zajęta ty wczoraj Nie składa się Marcin z zajęciem osadzał iia widel-cu frytki Odpowiedział po' chwili: —Jesteś wsljętną małą zazdrośnicą Pewno myślisz że miałem raiuJky A ja przykładnie siedziałem cały dzień w do-mu i pisałem J)o drugiej w nocy Mu-siałem skończyć dla "Tygodnika" repor-lił- i no wiesz o facecie co po pięciu lalach zabił kochanka swojej lozwicdzio-nc- j żony Pamiętasz ten twój Chmura dal mi materiały — Tylko nie "mój" Ulagani — No już dobrze dobrze ' Duża ehmuia mały deszcz Poczciwy chłopak szkoda tylko że bez polotu ' — Tak widocznie bywa: jedni mają polot inni za to poczciwi — powiedziała Anna złośliwie — To znaczy że ja jesieni niepocz-Ciwy- ? — Więc uważasz że masz polot? — Przestańmy: sobie dokuczać Anit-ko Powiedz lepiej co robiłaś dziś jeśli to nie tajemnica sJużbowa — Jeździłam do Brzozowej — odpo-wiedział- a Anna walcząc zaciekle z łyko-watą szynką podaną jej przez kelnerkę Kątem oka dostrzegła żę ręka Mar-cina zabawiająca się zwijaniem w rulo-nik papierowej serwetki drgnęła nie-znacznie Podniosła na niego wzrok Twarz Kira jakby spopielała — Co ci jest? — zapytała z niepo-kojem Poland Travel-Guid- e v WYBIERASZ SIĘ Z WIZYTĄ DO' POLSKJIf --?♦ Jeśli chcesz dokładnie wii-dic- ć en zwiedzić Jak jechać jaka jewt historia nuaf i zabytków które chcesztzobaczyć — prze-czytaj Poland Travcl (Juitlc Osiem kJiażebogato1 ilustrowa-nych z załączonjmi mapk:anii i spbcm w szystkićh jmiejścowp- - Cena $800 !'': DO NABYCIA W "ZWIĄZKOWCU" 147S Queen Street W — Toronto3 Ont PŁASKORZEŹBY: Tadeusza K0ŚC8US2K Józefa PIISUDSKIECO Artystyczne płaskorzeźby głów słynnych Polaków Tadeusza Kościuszki i Józefa Piłsudskiego w białym metalu na ciemnej tar--' czy drewnianej wykonane prrer znanego Polonii p Michała StróiaJ Wielkość 10'2 na 8 cali Hędą piękną dekoracją w każdym' domu a dlii tu wycho-wanych pokazow-- a lekcją łihtoriil ''' Cena za płaskorzeźbę W25 „ Zamówienia wraz z należnością plus 10% na przesyłkę pbcfr Iowa przesyłać: POLISH ALLIANCE PRESS LTD( 1175 St W — Toronto-3Ón- r PRACA ZBIOROWA PORTRETY PISARZY ANGIELSKICH Seria I pod red M "DanilcwiczoWcj Wyd B Swiderski— cena $7l00 DO NABYCIA W "ZWIĄZKOWCU" 1475 Quecn St W Toronto i3 Ont DO NAHYCIA W "ZWIĄZKOWCU' MAŁY SŁOWNIK ANGIELSKO-POLSK- I POLSKO-ANGIELSK- I GRZEPIENIOWSKIEGO Tdeuz CENA $350 Z PRZESYŁKĄ '4380 1475 Ouoon Sr W DO NABYCIAW "ZWIĄZKOWCU" i 'Łobodowski Józof( TRYLOGIA KOMYSZK W STANICY DJtOGA POWROTNA M75 Ouoon SI W YICTOR PRASA POLSKA w KANADZIE Zorys łiisłoiii w' języku Wydawnictwo: Kongro instytut Cena: ISOoprjłyionąj! $300 brosxurowan '! DO NABYCIA W "ZWIĄZKOWCU" 1475 Quccn St W 3 pn{ ] OKULIŚCI OKULISTKA OR BUKOWSKA BEJNAR OD 274 Roncesvallet Av (przy Gcoffrey) Tel LE 2-54- 93 Goddnj iittyhf: tndlcnnle od rano dv u loc W boboty ud do wleci KJ--W ADWOKACI! NOTARIUSZE BIELSKI & BIELSKI Adwokaci Nolduii OhroAcy Zllwltmyvylln wtIiłlkldrtnrirawy BIELSKI BA BCL W BIELSKI COMM Sulle 307 Ntłionłl Bulldlnt W BAr ST — TORONTO TELi EM M2S1 TEL: CH 47214 JOO-- W GE0RGE BEK BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Miwl jio poUku 1134 Oundas St W Toronto Tol LE LE 44432 ft: 'TorontOiSj-Ont- r ' cena$750"- - Torońlo Ont TUREK bibliografii angielskim Polonii Kanadyjskiej Polski w Kanadzie Toronto Związek Polakóww Kanndzle to organizacja' służąca ponad 50 lał Polonii Wiele1 (korzystasz będziesz jej członkiem- - ? r- -- DENTYŚCI ' ---- ' ' ' " - " ' Dr Wachns DENTYSTA Godzlay: irj--1- 2 X--fl 386 Balhurst St _ f?i ' ' ' ' ' - t ' ' k ' ' 3: s ' ' !! t:i dzieci Oocen ' ' — r ( 8 10 C M V B 44431 V s "' i' E j "l'"Ł'i gdy EM 4-65-13 z-- w Dr S D Brlgel CHIRURG — LEKARZ DESNpTYiSiTiiA' cho_rffoSTyM'mTATuOilnLOO rhyvlclHn'j U hurgeons'-liulldln- g lUnrrlsflłiNoZTĄ ? 6 Bloor St W' — Toronto Tlof'onWA2056 ' DR„W SADAUSKAS i LEKARZ OfiHrYSTA TtłJiHiij t uprzednim "telefoalt nj'm iioroumłrtilrtn 5' " Tolilon LE'M2S0 129 Grtndit Rd druifl domini' RoicrKilli JAH ALEXANDROWICZ ŁbM: HOTAklUSTI DLA fMOWUejl OMTAim łłłłPłwwwrłłin Kontrakty rtlnomoenletwa Timnr ori Akt Cirnńoni"rrfnt okrłllono wJ"Onlłflo'MoUrl#i'Atl" Pomoc łTnłi c wsz-lU- tli %mirh nTJAJZiZi' i&V' Tl f I lttj(l:owch Polurc I Zinl(i"' ' ' ' M Wlerłtclno nimłczcnld pok"imiiiAw 1'onn w lwlerJI ijj UJA Biuro 61 8A Quccn St W TorontoOnr Ćonoda EM KJ441 - _ un '?r'A'Ł-'-- r - r cc-- it-- £i-y- r mi : ' t "b" t- -j iif r "'''j F3 MT I 1 |
Tags
Comments
Post a Comment for 000466b
