000866 |
Previous | 10 of 16 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
a TvrTnin t
3
to
i
Si
to
1
to
UIVII iVnI'U CU A" UII7L'I fi l'Jł 85j
i ruuisLiŁuu
Windsor r§
£5 VVWWyW4WV Tnn3mnMATUflM„7b'VIA
składa
Bernard Newman MPP I
WINDSOR - WALKERVILLE Sj
do parlamentu Ontario M
polskiego pochodzenia (}
{l 'S''''''''''''''''''''' VVVVVVW K? BiOMI
Serdeczne Życzenia Wesołych świąt
Narodzenia i Szczęśliwego Nowego
wszystkim Członkom Organizacjom
Polonijnym i całej Polonii
zasyła
Stowarzyszenie Polskiego
Domy Ludowego
1275 Langlois Ave Windsor 14 Ont
JJAAJJJJJJJ Wi rVVVVVVVVVVVVVVVVVV'VVVVV'i
s
tf I "li
SI EXCELSIOR LIFE
610 Canada
Windsor 12 Ont
Z'OKAZJ7 ŚWIĄT
hi
to
Poseł
Roku
suoim
to
j ŚWIĄT
BOŻEGO
M
SANDRYS
t0
SPECIALTY
SHOP
'& A
Ottawa St
&
I
I
Bożego
I
St
nuxsu I
'i
i
g
8
£5
u
IE
JJJJJJJJ
tf
Seideczne Życzenia
Wesołych U
dużo szczęsna
Nowym
zasyła
VALER1E I
KASURAK 1
INSURANCE
INSURANCE CO
e
Trust Bldg
256-655- 1 1
~:'+'4~~'''f-- ' ż£
u
U1
Wam '--
ŚwWi &
Windsor 14 Ont
5621 &
m
ti:
01 Windsor 14 &
8045 &
!!S
'— :
BOŻEGO NARODZENIA
NOWEGO ROKU
składa
STANLZY CHADALA
PACZKI DO POLSKI
Sun
An Authorized in Parcels
1342 Langlois Ave Windsor Ont
N8X 4L7 Tel 252-455- 3
PRZYJEMNYCH
WARODZEWA § POMYŚLNEGO
NOWEGO ROKU
życzy
I
Właśc SZEWCZYK
1346
Tel 256
$ Najserdeczniejsze Życzenia Śiuiąteczne &
1
i Noworoczne składa
Sandwich East Fruit
Władysław i Bas właściciele
owoce jarzyny
Market
280 Chatham E -
Tel 253 -
%
5S%w ś
cSfSSKłi
iuwłuu
M M
Świąt
i
w Roku I
— Tel
1
-
' Ont
i ''
Dealer PEKAO
—
—
I
—
Józefa
Zawsze świeże i
City
vvvv#vvvvjvvvvv#vvwvwwv
5Ji 5r
PRZYJEMNYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT §j
BOŻEGO 7MRODZENM K OR4Z SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO R„OKU Sj
ŻYCZY ffc
Windsor Vault Company Limited
Mfgs of Concrete Burial Yaults te
230 Eugenie - Windsor 12 - 966-148- 3
yw?T}r--: -- V rpf vw WTT "P" "- - aV--v-- VPVB -- B1
STR 10 lyIĄZKOWIEC GRUDZIEŃ (Dcember) piąłek 22 ~ 1972 NR 103
(Ciąg dalszy ze str 9)
No i w niecałą godzinę do-szliśmy
do miasta i na Zaga-ci- e
gdzie wiezienie Nie po-trzebuję
wam mówić jakiego
miałem pietra Na naszej
świętej Rusi póki cię nie po-sadzą
wolny jesteś ale jak
raz złapią — choć ty i nie-winny
jak Baranek Boży —
bieda juz nie wypuszczą A
najgorzej mi po głowie cho-dzi
co tez powiedzą koledzy
i wuj Makarycz Nic tylko że
pieniążki przepiłem
A w wiezieniu tak było
akuratnie jak przepowiedział
Pietrow Rozebrali mniej naj-pierw
do naga — portki ru-bac- he
i tołub przeszukali z
dziesięć razy ale nic nie zna-leźli
bo i nie mogli znaleźć
Tylko się do papierosów przy-czepili
— Takie same papierosy
jak u innych bandziorów Za-graniczne
musi amerykań-skie
Przez te papierosy brat-ku
juz ty leżysz nie wywi-niesz
sie
No i potem jak oddali
odzienie i ubrałem się straż-nik
zaprowadził mnie do celi
drzwi otworzył i od razu
smród na mnie buchnął bo
w tej celi ze dwudziestu chło-pa
siedziało i parasza stała
przy drzwiach Patrzę a tu
rzeczywiście bieluśka chuste-czka
leży na ziemi a ja zaraz
na nia brudnymi buciorami
szast-pras- t!
Słyszę — więźnie do siebie
mówią:
— Zuch swój chłop!
Podniosłem głowę popa-trzyłem
i serce we mnie za-marło
No mówię wam mor-dy
jedna w drugą z takimi
strach w ciasnej ulicy się
spotkać Ale najgorszy ten
co stał przede mna — krosto-waty
zólty na gębie oczki
świdrowate złe a łapa jak
bochen Jak ten przymaluje
to już bracie nakryjesz się
nogami
— A za co sie ty tu dosta-łeś
he? — pyta i czuje ręka
po świerzbi
— Za rozbój — mówię
choć mnie ciarki po grzbiecie
przechodzą ale nie pokazuje
strachu po sobie — Trzech
— powiadam — facetów rąb-nąłem
tylko trociny z nich
poleciały towarzyszu staro-sto
Słyszę szmer uznania roz-lega
sie po celi Starosta też
łaskawiej na mnie spojrzał
— Dobra — powiada — zo-stałeś
przyjęty
A ja papierosy z Tcieszeni
wyjmuję
— Na wasze ręce starosto
dla koleżków Nic więcej nie
mam bo mi w kancelarii
wszystko odebrali
Starosta sie uśmiechnął
wziął a ja poszukałem sobie
miejsca gdzieby przycupnąć
Dwóch sie takich usunęło
usiadłem boczkiem na narze
A tu drzwi się otwierają
patrzę wprowadzają Piętro-wa
Baranica jak z igły buty
wyczyszczone świecą sie —
jak on je wyglansował diabeł
wie! Ale nie zdążył jeszcze
dobrze wejść a starosta pod
Cezary Bacciarelli
(Fragment ze icspomnień
pt "Uroki mojego dzieciń-stwa
i lat chłopięcych")
Koniec grudnia 1908 roku
Polowanie odbywa się u Gu-stawa
T w Rudzie pod Wie-luniem
z okazji chrzcin pier-worodnej
córki Autor ma
lat dwanaście
Przed wieczorem towarzys-two
powiększyło się o kilku
dalej mieszkających przyja-ciół
Gutka zaproszonych na
polowanie które miało się
odbyć nazajutrz Na dworze
zaczynał prószyć śnieg tak
że zapowiadała się "ponowa"
Kolacja jak to zwykle by-wa
z okazji pierworodnego
albo pierworodnej była wy-stawna
"Pękła'' nie jedna
gj
g
o: Grupa
w?
"W
CHOINKA
skoczył do niego i prast go
w gębę Inny od takiego ude-rzenia
byłby się przewrócił
a Pietrow nic nawet się nie
zachwiał Tylko na tego sta-rostę
spojrzał z uśmiechem I
mówi:
— Czy ty wiesz kogoś u-derz- yl? Pietrow jestem
A starosta jak to usłyszał
padł na kolana łapie Piętro-wa
za rękę całuje i płaczli-wym
głosem woła:
— Wybacz ty mi golub-czy- k nie wiedziałem! Choć
zabij — powiada — nie gnie-waj
się tylko Jak ja na cie-bie
grzeszny mogłem wyciąg-nąć
reke!
— No już dobrze — mówi
Pietrow — nie mam do ciebie
pretensji Tylko na drugi raz
nie bądź taki prędki Twoje
szczęście że trafiłeś na mnie
a nie na koleżkę Prochorowa
— i pokazuje na mnie — bo
ten by ci oddał żebyś się nie
pozbierał
Od tego czasu mówię wam
bandziory mieli mnie w wiel-kim
szacunku przez cały czas
jak siedziałem z nimi a
trwało to trzy dni i dopiero
na czwarty zaprowadzono
mnie do śledczego
Pokój był duży cały poma-lowany
na zielono że czło-wiekowi
mogło sie zdawać ze
jest w lesie a śledczy siedział
przy biurku i palił papierosa
Chłop był gruby dziobaty na
gębie włosy spadały mu na
oczy pewnie marynarz a ta-cy
najgorsi
— Siadaj tu — mówi —
kochany na krzesełku Mozę
papierosika?
A mnie niczego się tak nie
chciało jak palić
— Poproszę — powiadam
— towarzyszu sędzio
No to dał mi papierosa i
widzę — uśmiecha sie I
i — A może napijemy się
co?
Widzę otwiera biurko a
tam koniaczek kieliszki dwa
stoją i chleb z kawiorem i
łososiem
— No — mówi — nie krę-puj
sie pij!
Nalał tracił się kielisz-kiem
Koniak był dobry kau-kaski
— Jeszcze na jedną nogę:
Wypiliśmy
— A teraz — powiada —
porozmawiamy ' Ty mf ko-chany
opowiedz 'jaic' to' było
z tym bankiem w Pieriejasla-wi- u
Gdzie schowaliście pie-niądze?
Patrzę ja na niego jak wół
na malowane wrota oczy wy-trzeszczam
nie wiem czego
ode mnie chce
— O jaki bank wam cho-dzi
towarzyszu sędzio? A toz
ja nawet nie bytem w Pie-riejaslaw-iu-
Nogamoja tam
nie stąpnęła
Widze'"sledczy nachmurzył
sie ale wciąż jeszcze odzywa
się miodowym głosem:
— Przyrzekliśmy sobie ze
porozmawiamy po przyjaciel-sku
Po co ja mam cie ko-chany
przekonyWać ze trze-ba
mówić prawdę i nie za-pierać
sie Gdzie forsa? a — Ale ja naprawdęTnie
PONOWA
butelka szampana za pomyśl-ność
nowej latorośli rodu
Po przejściu do salonu i
gabinetu na filiżankę kawy
wśród szczególnie zapalonych
myśliwych wszczęła się roz-mowa
na temat jutrzejszego
polowania Bo polowanie w
Rudzie należało do jednych
z lepszych Ponieważ nie zde-cydowałem
się jeszcze kogo
prosić o pozwolenie towarzy-szenia
sobie w polowaniu za-cząłem
uważnie się przysłu-chiwać
ich rozmowie Chcia-łem
zorientować się który z
nich jest najlepszy bo towa-lzyszy- ć
byle patałachowi nie
należy do przyjemności Po
dłuższych wahaniach gdyż
wszyscy wydawali mi się do
20
liMkll
wiem jak Chrystus na niebie!
Patrzę śledczy zmienił sie
na twarzy oczy mu się zrobi-ły
złe
— A toś ty taki bratku!
I wyciąga rewolwer A
mnie dusza poszła w piety
Myślę sobie: ostatnia godzina
nadeszła
— Będziesz ty zaraz śpie-wał
— powiada śledczy —
więcej powiesz niż trzeba
Ostatni raz cie pytam gdzie
schowałeś pieniądze?
— Nie wiem
A sędzia buch mnie rewol-werem
w ramie Matko Bos-ka!
świeczki mi w oczach
stanęły nic tylko złamał mi
kość Jak nie ryknę:
— Ludzie ratunku!
A w tym drzwi sie otwie-rają
Patrzę wchodzi Pietrow
Rozgniewany jeszcze go ta-kiego
nigdy nie widziałem
Oczy ciskają błyskawice czo-ło
zmarszczone jak u wście-kłego
psa
— Czego go bijesz — po-wiada
— to człowiek niewin-ny
Na jego nieszczęście spot-kał
nas wychodząc z lasu
Wypiłem z nim ot i wszystko
Jechał z choinkami do mia-sta
na sprzedaż
Widzę śledczy uspokoił się
schował rewolwer
Pietrow mó-wi
— Słuchaj —
— możesz stwierdzić ze
on nie należy do twojej ban-dy?
— A ty tylko spójrz na
niego — powiada Pietrow i
uśmiech mu powrócił na
twarz — Czy mnie taki łama-g- a
przydał by sie na cos? Moi
molojcy rnusia mieć trzy ar-szyny
wzrostu i dwa w ba-rach
Nieprzyjemnie mi się zro-biło
jak to usłyszałem Co
on mnie uważa za takiego
ułomka? Niechby zobaczył
jak sosny rąbie!
A śledczy podrapał się w
glowe
— Słowo Pietrow?
— Słowo
śledczy nacisnął dzwonek
i zaraz zjawił sie strażnik
— Wypuśćcie tego durnia
— powiada — żebym go na
oczy nie widział
— Dopraszam sie laski
Odebrali mi tu pięćdziesiąt
rubli i sanki
— Oddać mu — i odwró-cił'
sie do mnie plecami
cBył ' jdsny i "mroźny pora
w
ć
—
i
Ci Boże codzienną jasność
i mroki nocy
poranki Ci
i słońca
Ci tonie
i
i
wiatr
a słońce
że z
i ufnością
rozbudziła
i — sioym
brzy wybór padł na
szwagra Gutka — pana Igna-cego
W pewnej chwili jak
urwała podszed-łem
do niego i trochę nie-śmiało
gdyż me znaliśmy się
jeszcze zbyt dobrze zapyta-łem
go czy nie byłby do-bry
i nie pozwoliłby mi
warzyszyć sobie na jutrzej-szym
polowaniu — Ależ na-turalnie!
— — Może
przyniesiesz trochę szczę-ścia!
Od dłuższego czasu
mam takiego że aż
mnie licho bierze Nic
mnie nie idzie! — Ucieszo-ny
mu i
wkrótce zresztą jak i
wszyscy poszedłem spać
oraz
_
nek kiedy wyszedłem na
świat boży Patrzę ludzie
chodzą po ulicach odświętnie
ubrani sklepy pozamykane
Policzyłem myśl zgadzało
się był to już drugi dzień Bo-żego
Narodzenia Pojechałem
z pustymi sankami do restaur-acji
bo choinek nie było
ktoś się nimi zaopiekował
kupiłem kilka butelek czyś-ciochy
i do lasu
Chłopaki kiedy mnie zo-baczyli
krzyknęli ze zdumie-nia
Podobny byłem
do ducha niż czło-wieka
Możecie mi wierzyć
albo nie ale takie trzy dni
mamra swoje robią Dopiero
kiedy opowiedziałem co sie
ze mna działo nie chcieli wie-rz)
Wuj Makarycz poskubal si-wą
bródkę i powiada-- —
To ci się i tak upiekło
ELŻBIETA MORDASEWICZ Ottawa
Wiara nadzieja miłość
Dzięki za
giuiaździstych
za dzięki mgliste
zachody krasne
Dzięki Boże za jeziorne
za izek siebrzystych wstęgi
za oceany górskie ustionia
za deszcze za śniegi
Za to że ożyiuczy wieje
grzeje kości
człowiek budzi się NADZIEJĄ
spokojem
Odkąd Dziecina narodzona
pod betlejemską strzechą
spojizeniem WIARĘ
MIŁOŚĆ uśmiechem
mój
B
roz-mowa
się
tak
to
zawołał
mi
pecha
na
tak
więcej
żywego
i synku'
Mjślę ze I o prawda
i Minęło może ze trzy ty-- I
godnie Siedzimy wieczorem
i przy ognisku i opowiadamy
sobie bajki az tu z lasu wy-chodzi
jakiś człowiek Patrzę
Pietrow! Na baranicy śnieg
widać przeciskał sie pomię-dzy
krzewami ale buty świe-ca
sie jakby dopiero co wy-czyszczone
— Prochorow — powiada
— jak sie masz?
A sokole oczy Śmieja sie
Gapie sie na niego i ze
zdziwienia i zaskoczenia gęby
' nie mogę otworzyć
— Mówiłem ci przecież że
' cie odwiedzę — powiada —
pamiętasz? Jak tam ramie
jeszcze beli?
Spojrzał na mnie i roześ-miał
sie
— No bywajcie chłopcy
czas mi w drogę
I jak jasny promień znikł
w lesie
Po kilkunastu minutach na
polanie zaroiło sie od milicji
— Nie widzieliście czasem
— powiadają — wysokiego
molojca w baranicy i w bu-tach
z cholewami?
A ja już gębę otworzyłem
dobrze ze mi Makarycz na-depnął
na nogę
— Nie — mówimy — nie
widzieliśmy Nie przechodził
tu żaden
Seweryn A Hartman
Następnego dnia o godzi-nie
wpół do siódmej rano
zerwałem się z łóżka obudzo-ny
pobudką wygraną na
trąbce przez jednego z gajo-wych
pod oknami pałacu
śniadanie było wyznaczo-ne
na siódmą gdyż o ósmej
każdy miał już stać na stano-wisku
w lesie Do opolowa-ni- a
było szmat terenu Sama
Ruda liczyła sześćdziesiąt
włók w czym dwadzieścia —
lasu A oprócz tego było
jeszcze ze trzydzieści włók
chłopskich
pól Nikt też nie marudził ze
wstawaniem i o oznaczonej
godzinie nie brakowało niko- -
(Ciąg dalszy na str 11)
trvo
i
tŚŁ
NAJSERDECZNIEJSZE ŹYCZENIa"wESOŁYCH ŚWIĄT g
BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU S
PRZESYŁAJĄ
ZPwK Koło
podziękowałem
dzierżawionych
Polek Grcno Młodzieży f
Zespół Tańców Ludowych "Krakowiak"
i I
Życzenia z Windsor
$ Wiązankę najlepszych Życzeń Sp wi dRuażdoosPnoymmyśDlnnoiśuci BowżegNoowNyamrodRzeonkiua g
i Ifictoria Steel Products Ltd
V BAS — D HANES §
gf '
'jf RR No 1 Oldcastle Ont S§
JSS C4 Mile East of Walker Rd) §§
St Wesołych świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ?
śg txJczy W
'i MODERN BAKERY LIMITED §
53
V
PIERWSZEJ JAKOŚCI PIECZYWA
Główny sklep — 560 Wyandotte E
Filie Nr 2 — Yorkftwn Square
Nr 3 — 1398 Ottawa
Nr 4 — 321 5 Sandwich W
Nr 5 (Discount) 500 Wyandotte E
to
to
Tel 254
i Wesołych Świąt
2547501
Narodzenia
Pomyślnego Nowego Rolni
ŻYCZY
UPTOWN RADIO & TV
APARATY RADIOWE TELEWIZYJNE
to
to
H 755 Wyandotte St
ŚS Tel 2541322
Windsor
Bożego
NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE JK
NOWOROCZNE f£
aujej rniKiUKii rutunu
§ M & G Salami & Sausage Co
COUNTRY STYLE
Smoked Sausage
Prompt Delivery al
§§ 975 Tecumseh Rd
£? Windsor
rio
Ont
Meats
256-226- 1
ATKINSON
INSURANCE
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH
S§ ŚWIĄT SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
przesyła swym Klientom całej
BARRY E
& GENERAL
to
OLD
Tecumseh
Windsor 201 Ont
Office: 253-531- 4 945-519- 5 VVVVVVWV'ytf Serdeczne Zliczenia
Narodzenia Szczęśliwego Nowego składa
Pitt
t_i
- -7 - 8
4
—
i
I i
ii I
aie i kx
&
W
IZ
I 1
'n i Polonii
1226 Rd E S
tf fi
Tel Res S
ftp i Roku
Wesołych Bożeno I
9
252
I Monarch Mattress
§8 MANUFACTURING COMPANY
°A Spring-Fille- d Mattresses Springi
W Hollywood Beds
fes 1519 Wyandotte Sf Windsor 14
Tel
SERDECZNE ŻYCZENIA
ŚWIĄTECZNE I NOWOROCZNE
przesyła ADELMAN'S
UNDERSELLING DEPARTMENT STORĘ
l
ff
60-7- 0 St E
to Tel VVVWVWWVVfVVP
PRZYJEMNYCH i WESOŁYCH ŚWIĄT
W SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO
SERIICE ELECTRIC
Electrical Contractor
Residential Commercial — Industrial
GARLICKI właściciel
McKay Windsor
A
MS I ei vvVVvvvv%vvVf''v'v''v'V
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
WESOŁYCH
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO
FUNERAL DIRECTORS
PRZYJACIELSKA OBSŁUGA POTRZEBIE
Ouellettc Windsor
Phone 253-522- 7
&
g Popierajcie
9296
E 1
Rc
&
- Tel
Unr
p
S
świat
-8329 $ E -
— 14 Ont &
254-2581 #
S?
%
I ROKU
ŻYCZY
—
JAN
2758 Ave — 21 Ont
je
I
r7£Dn7'XH3 I Vk
I
I
ogłaszających
ŚWIĄT
I ROKU
składa '
JAHSSSE-BROTHE- RS
W
1139 Ave 14 Ont
się w "Związkowcu"
I
W
2
%$
cuiej
u:
Box
u:
Windsor
ijici
JSr- - $-- c# y +
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 22, 1972 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1972-12-22 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000964 |
Description
| Title | 000866 |
| OCR text | a TvrTnin t 3 to i Si to 1 to UIVII iVnI'U CU A" UII7L'I fi l'Jł 85j i ruuisLiŁuu Windsor r§ £5 VVWWyW4WV Tnn3mnMATUflM„7b'VIA składa Bernard Newman MPP I WINDSOR - WALKERVILLE Sj do parlamentu Ontario M polskiego pochodzenia (} {l 'S''''''''''''''''''''' VVVVVVW K? BiOMI Serdeczne Życzenia Wesołych świąt Narodzenia i Szczęśliwego Nowego wszystkim Członkom Organizacjom Polonijnym i całej Polonii zasyła Stowarzyszenie Polskiego Domy Ludowego 1275 Langlois Ave Windsor 14 Ont JJAAJJJJJJJ Wi rVVVVVVVVVVVVVVVVVV'VVVVV'i s tf I "li SI EXCELSIOR LIFE 610 Canada Windsor 12 Ont Z'OKAZJ7 ŚWIĄT hi to Poseł Roku suoim to j ŚWIĄT BOŻEGO M SANDRYS t0 SPECIALTY SHOP '& A Ottawa St & I I Bożego I St nuxsu I 'i i g 8 £5 u IE JJJJJJJJ tf Seideczne Życzenia Wesołych U dużo szczęsna Nowym zasyła VALER1E I KASURAK 1 INSURANCE INSURANCE CO e Trust Bldg 256-655- 1 1 ~:'+'4~~'''f-- ' ż£ u U1 Wam '-- ŚwWi & Windsor 14 Ont 5621 & m ti: 01 Windsor 14 & 8045 & !!S '— : BOŻEGO NARODZENIA NOWEGO ROKU składa STANLZY CHADALA PACZKI DO POLSKI Sun An Authorized in Parcels 1342 Langlois Ave Windsor Ont N8X 4L7 Tel 252-455- 3 PRZYJEMNYCH WARODZEWA § POMYŚLNEGO NOWEGO ROKU życzy I Właśc SZEWCZYK 1346 Tel 256 $ Najserdeczniejsze Życzenia Śiuiąteczne & 1 i Noworoczne składa Sandwich East Fruit Władysław i Bas właściciele owoce jarzyny Market 280 Chatham E - Tel 253 - % 5S%w ś cSfSSKłi iuwłuu M M Świąt i w Roku I — Tel 1 - ' Ont i '' Dealer PEKAO — — I — Józefa Zawsze świeże i City vvvv#vvvvjvvvvv#vvwvwwv 5Ji 5r PRZYJEMNYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT §j BOŻEGO 7MRODZENM K OR4Z SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO R„OKU Sj ŻYCZY ffc Windsor Vault Company Limited Mfgs of Concrete Burial Yaults te 230 Eugenie - Windsor 12 - 966-148- 3 yw?T}r--: -- V rpf vw WTT "P" "- - aV--v-- VPVB -- B1 STR 10 lyIĄZKOWIEC GRUDZIEŃ (Dcember) piąłek 22 ~ 1972 NR 103 (Ciąg dalszy ze str 9) No i w niecałą godzinę do-szliśmy do miasta i na Zaga-ci- e gdzie wiezienie Nie po-trzebuję wam mówić jakiego miałem pietra Na naszej świętej Rusi póki cię nie po-sadzą wolny jesteś ale jak raz złapią — choć ty i nie-winny jak Baranek Boży — bieda juz nie wypuszczą A najgorzej mi po głowie cho-dzi co tez powiedzą koledzy i wuj Makarycz Nic tylko że pieniążki przepiłem A w wiezieniu tak było akuratnie jak przepowiedział Pietrow Rozebrali mniej naj-pierw do naga — portki ru-bac- he i tołub przeszukali z dziesięć razy ale nic nie zna-leźli bo i nie mogli znaleźć Tylko się do papierosów przy-czepili — Takie same papierosy jak u innych bandziorów Za-graniczne musi amerykań-skie Przez te papierosy brat-ku juz ty leżysz nie wywi-niesz sie No i potem jak oddali odzienie i ubrałem się straż-nik zaprowadził mnie do celi drzwi otworzył i od razu smród na mnie buchnął bo w tej celi ze dwudziestu chło-pa siedziało i parasza stała przy drzwiach Patrzę a tu rzeczywiście bieluśka chuste-czka leży na ziemi a ja zaraz na nia brudnymi buciorami szast-pras- t! Słyszę — więźnie do siebie mówią: — Zuch swój chłop! Podniosłem głowę popa-trzyłem i serce we mnie za-marło No mówię wam mor-dy jedna w drugą z takimi strach w ciasnej ulicy się spotkać Ale najgorszy ten co stał przede mna — krosto-waty zólty na gębie oczki świdrowate złe a łapa jak bochen Jak ten przymaluje to już bracie nakryjesz się nogami — A za co sie ty tu dosta-łeś he? — pyta i czuje ręka po świerzbi — Za rozbój — mówię choć mnie ciarki po grzbiecie przechodzą ale nie pokazuje strachu po sobie — Trzech — powiadam — facetów rąb-nąłem tylko trociny z nich poleciały towarzyszu staro-sto Słyszę szmer uznania roz-lega sie po celi Starosta też łaskawiej na mnie spojrzał — Dobra — powiada — zo-stałeś przyjęty A ja papierosy z Tcieszeni wyjmuję — Na wasze ręce starosto dla koleżków Nic więcej nie mam bo mi w kancelarii wszystko odebrali Starosta sie uśmiechnął wziął a ja poszukałem sobie miejsca gdzieby przycupnąć Dwóch sie takich usunęło usiadłem boczkiem na narze A tu drzwi się otwierają patrzę wprowadzają Piętro-wa Baranica jak z igły buty wyczyszczone świecą sie — jak on je wyglansował diabeł wie! Ale nie zdążył jeszcze dobrze wejść a starosta pod Cezary Bacciarelli (Fragment ze icspomnień pt "Uroki mojego dzieciń-stwa i lat chłopięcych") Koniec grudnia 1908 roku Polowanie odbywa się u Gu-stawa T w Rudzie pod Wie-luniem z okazji chrzcin pier-worodnej córki Autor ma lat dwanaście Przed wieczorem towarzys-two powiększyło się o kilku dalej mieszkających przyja-ciół Gutka zaproszonych na polowanie które miało się odbyć nazajutrz Na dworze zaczynał prószyć śnieg tak że zapowiadała się "ponowa" Kolacja jak to zwykle by-wa z okazji pierworodnego albo pierworodnej była wy-stawna "Pękła'' nie jedna gj g o: Grupa w? "W CHOINKA skoczył do niego i prast go w gębę Inny od takiego ude-rzenia byłby się przewrócił a Pietrow nic nawet się nie zachwiał Tylko na tego sta-rostę spojrzał z uśmiechem I mówi: — Czy ty wiesz kogoś u-derz- yl? Pietrow jestem A starosta jak to usłyszał padł na kolana łapie Piętro-wa za rękę całuje i płaczli-wym głosem woła: — Wybacz ty mi golub-czy- k nie wiedziałem! Choć zabij — powiada — nie gnie-waj się tylko Jak ja na cie-bie grzeszny mogłem wyciąg-nąć reke! — No już dobrze — mówi Pietrow — nie mam do ciebie pretensji Tylko na drugi raz nie bądź taki prędki Twoje szczęście że trafiłeś na mnie a nie na koleżkę Prochorowa — i pokazuje na mnie — bo ten by ci oddał żebyś się nie pozbierał Od tego czasu mówię wam bandziory mieli mnie w wiel-kim szacunku przez cały czas jak siedziałem z nimi a trwało to trzy dni i dopiero na czwarty zaprowadzono mnie do śledczego Pokój był duży cały poma-lowany na zielono że czło-wiekowi mogło sie zdawać ze jest w lesie a śledczy siedział przy biurku i palił papierosa Chłop był gruby dziobaty na gębie włosy spadały mu na oczy pewnie marynarz a ta-cy najgorsi — Siadaj tu — mówi — kochany na krzesełku Mozę papierosika? A mnie niczego się tak nie chciało jak palić — Poproszę — powiadam — towarzyszu sędzio No to dał mi papierosa i widzę — uśmiecha sie I i — A może napijemy się co? Widzę otwiera biurko a tam koniaczek kieliszki dwa stoją i chleb z kawiorem i łososiem — No — mówi — nie krę-puj sie pij! Nalał tracił się kielisz-kiem Koniak był dobry kau-kaski — Jeszcze na jedną nogę: Wypiliśmy — A teraz — powiada — porozmawiamy ' Ty mf ko-chany opowiedz 'jaic' to' było z tym bankiem w Pieriejasla-wi- u Gdzie schowaliście pie-niądze? Patrzę ja na niego jak wół na malowane wrota oczy wy-trzeszczam nie wiem czego ode mnie chce — O jaki bank wam cho-dzi towarzyszu sędzio? A toz ja nawet nie bytem w Pie-riejaslaw-iu- Nogamoja tam nie stąpnęła Widze'"sledczy nachmurzył sie ale wciąż jeszcze odzywa się miodowym głosem: — Przyrzekliśmy sobie ze porozmawiamy po przyjaciel-sku Po co ja mam cie ko-chany przekonyWać ze trze-ba mówić prawdę i nie za-pierać sie Gdzie forsa? a — Ale ja naprawdęTnie PONOWA butelka szampana za pomyśl-ność nowej latorośli rodu Po przejściu do salonu i gabinetu na filiżankę kawy wśród szczególnie zapalonych myśliwych wszczęła się roz-mowa na temat jutrzejszego polowania Bo polowanie w Rudzie należało do jednych z lepszych Ponieważ nie zde-cydowałem się jeszcze kogo prosić o pozwolenie towarzy-szenia sobie w polowaniu za-cząłem uważnie się przysłu-chiwać ich rozmowie Chcia-łem zorientować się który z nich jest najlepszy bo towa-lzyszy- ć byle patałachowi nie należy do przyjemności Po dłuższych wahaniach gdyż wszyscy wydawali mi się do 20 liMkll wiem jak Chrystus na niebie! Patrzę śledczy zmienił sie na twarzy oczy mu się zrobi-ły złe — A toś ty taki bratku! I wyciąga rewolwer A mnie dusza poszła w piety Myślę sobie: ostatnia godzina nadeszła — Będziesz ty zaraz śpie-wał — powiada śledczy — więcej powiesz niż trzeba Ostatni raz cie pytam gdzie schowałeś pieniądze? — Nie wiem A sędzia buch mnie rewol-werem w ramie Matko Bos-ka! świeczki mi w oczach stanęły nic tylko złamał mi kość Jak nie ryknę: — Ludzie ratunku! A w tym drzwi sie otwie-rają Patrzę wchodzi Pietrow Rozgniewany jeszcze go ta-kiego nigdy nie widziałem Oczy ciskają błyskawice czo-ło zmarszczone jak u wście-kłego psa — Czego go bijesz — po-wiada — to człowiek niewin-ny Na jego nieszczęście spot-kał nas wychodząc z lasu Wypiłem z nim ot i wszystko Jechał z choinkami do mia-sta na sprzedaż Widzę śledczy uspokoił się schował rewolwer Pietrow mó-wi — Słuchaj — — możesz stwierdzić ze on nie należy do twojej ban-dy? — A ty tylko spójrz na niego — powiada Pietrow i uśmiech mu powrócił na twarz — Czy mnie taki łama-g- a przydał by sie na cos? Moi molojcy rnusia mieć trzy ar-szyny wzrostu i dwa w ba-rach Nieprzyjemnie mi się zro-biło jak to usłyszałem Co on mnie uważa za takiego ułomka? Niechby zobaczył jak sosny rąbie! A śledczy podrapał się w glowe — Słowo Pietrow? — Słowo śledczy nacisnął dzwonek i zaraz zjawił sie strażnik — Wypuśćcie tego durnia — powiada — żebym go na oczy nie widział — Dopraszam sie laski Odebrali mi tu pięćdziesiąt rubli i sanki — Oddać mu — i odwró-cił' sie do mnie plecami cBył ' jdsny i "mroźny pora w ć — i Ci Boże codzienną jasność i mroki nocy poranki Ci i słońca Ci tonie i i wiatr a słońce że z i ufnością rozbudziła i — sioym brzy wybór padł na szwagra Gutka — pana Igna-cego W pewnej chwili jak urwała podszed-łem do niego i trochę nie-śmiało gdyż me znaliśmy się jeszcze zbyt dobrze zapyta-łem go czy nie byłby do-bry i nie pozwoliłby mi warzyszyć sobie na jutrzej-szym polowaniu — Ależ na-turalnie! — — Może przyniesiesz trochę szczę-ścia! Od dłuższego czasu mam takiego że aż mnie licho bierze Nic mnie nie idzie! — Ucieszo-ny mu i wkrótce zresztą jak i wszyscy poszedłem spać oraz _ nek kiedy wyszedłem na świat boży Patrzę ludzie chodzą po ulicach odświętnie ubrani sklepy pozamykane Policzyłem myśl zgadzało się był to już drugi dzień Bo-żego Narodzenia Pojechałem z pustymi sankami do restaur-acji bo choinek nie było ktoś się nimi zaopiekował kupiłem kilka butelek czyś-ciochy i do lasu Chłopaki kiedy mnie zo-baczyli krzyknęli ze zdumie-nia Podobny byłem do ducha niż czło-wieka Możecie mi wierzyć albo nie ale takie trzy dni mamra swoje robią Dopiero kiedy opowiedziałem co sie ze mna działo nie chcieli wie-rz) Wuj Makarycz poskubal si-wą bródkę i powiada-- — To ci się i tak upiekło ELŻBIETA MORDASEWICZ Ottawa Wiara nadzieja miłość Dzięki za giuiaździstych za dzięki mgliste zachody krasne Dzięki Boże za jeziorne za izek siebrzystych wstęgi za oceany górskie ustionia za deszcze za śniegi Za to że ożyiuczy wieje grzeje kości człowiek budzi się NADZIEJĄ spokojem Odkąd Dziecina narodzona pod betlejemską strzechą spojizeniem WIARĘ MIŁOŚĆ uśmiechem mój B roz-mowa się tak to zawołał mi pecha na tak więcej żywego i synku' Mjślę ze I o prawda i Minęło może ze trzy ty-- I godnie Siedzimy wieczorem i przy ognisku i opowiadamy sobie bajki az tu z lasu wy-chodzi jakiś człowiek Patrzę Pietrow! Na baranicy śnieg widać przeciskał sie pomię-dzy krzewami ale buty świe-ca sie jakby dopiero co wy-czyszczone — Prochorow — powiada — jak sie masz? A sokole oczy Śmieja sie Gapie sie na niego i ze zdziwienia i zaskoczenia gęby ' nie mogę otworzyć — Mówiłem ci przecież że ' cie odwiedzę — powiada — pamiętasz? Jak tam ramie jeszcze beli? Spojrzał na mnie i roześ-miał sie — No bywajcie chłopcy czas mi w drogę I jak jasny promień znikł w lesie Po kilkunastu minutach na polanie zaroiło sie od milicji — Nie widzieliście czasem — powiadają — wysokiego molojca w baranicy i w bu-tach z cholewami? A ja już gębę otworzyłem dobrze ze mi Makarycz na-depnął na nogę — Nie — mówimy — nie widzieliśmy Nie przechodził tu żaden Seweryn A Hartman Następnego dnia o godzi-nie wpół do siódmej rano zerwałem się z łóżka obudzo-ny pobudką wygraną na trąbce przez jednego z gajo-wych pod oknami pałacu śniadanie było wyznaczo-ne na siódmą gdyż o ósmej każdy miał już stać na stano-wisku w lesie Do opolowa-ni- a było szmat terenu Sama Ruda liczyła sześćdziesiąt włók w czym dwadzieścia — lasu A oprócz tego było jeszcze ze trzydzieści włók chłopskich pól Nikt też nie marudził ze wstawaniem i o oznaczonej godzinie nie brakowało niko- - (Ciąg dalszy na str 11) trvo i tŚŁ NAJSERDECZNIEJSZE ŹYCZENIa"wESOŁYCH ŚWIĄT g BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU S PRZESYŁAJĄ ZPwK Koło podziękowałem dzierżawionych Polek Grcno Młodzieży f Zespół Tańców Ludowych "Krakowiak" i I Życzenia z Windsor $ Wiązankę najlepszych Życzeń Sp wi dRuażdoosPnoymmyśDlnnoiśuci BowżegNoowNyamrodRzeonkiua g i Ifictoria Steel Products Ltd V BAS — D HANES § gf ' 'jf RR No 1 Oldcastle Ont S§ JSS C4 Mile East of Walker Rd) §§ St Wesołych świąt i Szczęśliwego Nowego Roku ? śg txJczy W 'i MODERN BAKERY LIMITED § 53 V PIERWSZEJ JAKOŚCI PIECZYWA Główny sklep — 560 Wyandotte E Filie Nr 2 — Yorkftwn Square Nr 3 — 1398 Ottawa Nr 4 — 321 5 Sandwich W Nr 5 (Discount) 500 Wyandotte E to to Tel 254 i Wesołych Świąt 2547501 Narodzenia Pomyślnego Nowego Rolni ŻYCZY UPTOWN RADIO & TV APARATY RADIOWE TELEWIZYJNE to to H 755 Wyandotte St ŚS Tel 2541322 Windsor Bożego NAJLEPSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE JK NOWOROCZNE f£ aujej rniKiUKii rutunu § M & G Salami & Sausage Co COUNTRY STYLE Smoked Sausage Prompt Delivery al §§ 975 Tecumseh Rd £? Windsor rio Ont Meats 256-226- 1 ATKINSON INSURANCE NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH S§ ŚWIĄT SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU przesyła swym Klientom całej BARRY E & GENERAL to OLD Tecumseh Windsor 201 Ont Office: 253-531- 4 945-519- 5 VVVVVVWV'ytf Serdeczne Zliczenia Narodzenia Szczęśliwego Nowego składa Pitt t_i - -7 - 8 4 — i I i ii I aie i kx & W IZ I 1 'n i Polonii 1226 Rd E S tf fi Tel Res S ftp i Roku Wesołych Bożeno I 9 252 I Monarch Mattress §8 MANUFACTURING COMPANY °A Spring-Fille- d Mattresses Springi W Hollywood Beds fes 1519 Wyandotte Sf Windsor 14 Tel SERDECZNE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE I NOWOROCZNE przesyła ADELMAN'S UNDERSELLING DEPARTMENT STORĘ l ff 60-7- 0 St E to Tel VVVWVWWVVfVVP PRZYJEMNYCH i WESOŁYCH ŚWIĄT W SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO SERIICE ELECTRIC Electrical Contractor Residential Commercial — Industrial GARLICKI właściciel McKay Windsor A MS I ei vvVVvvvv%vvVf''v'v''v'V NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO FUNERAL DIRECTORS PRZYJACIELSKA OBSŁUGA POTRZEBIE Ouellettc Windsor Phone 253-522- 7 & g Popierajcie 9296 E 1 Rc & - Tel Unr p S świat -8329 $ E - — 14 Ont & 254-2581 # S? % I ROKU ŻYCZY — JAN 2758 Ave — 21 Ont je I r7£Dn7'XH3 I Vk I I ogłaszających ŚWIĄT I ROKU składa ' JAHSSSE-BROTHE- RS W 1139 Ave 14 Ont się w "Związkowcu" I W 2 %$ cuiej u: Box u: Windsor ijici JSr- - $-- c# y + |
Tags
Comments
Post a Comment for 000866
