000040b |
Previous | 7 of 10 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
łi
a
zfi3£&5X asSeŁTS POBBiaaaaanaanaisnBfeBii
biedzoną
Dziękuję pani urwał zdanie
Stone moje nazwisko! przedstawiła
staruszka moja wnuczka Stone!
poznać panie! skłonił młodzie
jestem Patryk OJEfara panna
Maria Stone! przedstawił siebie znajomą
Maria Stone? babka spytała zdziwio-na
skąd pochodzi?
Bradford Yorkshire Anglii!
Staruszka oniemiała Przez moment przy-patrywała
bacznie chorej
Czyżby było możliwe? szepnęła
rodzice mieszkają Bradford?
odezwała cichym głosem
wyręczając młodzieńca kościoła
Zaraz! babka ożywiła twój
dziadek który wyemigrował
Ameryki?
przytaknęła chora Często
wspominał Mówił musiał
wojnie domowej
otrzymał niego jednego listu!
zginął! zaprzeczyła babka
Umarł dopiero trzydzieści temu!
pani znała?
mąż!
Zdziwienie ogarnęło wszystkich Przez mo-ment
spoglądali milczeniu siebie
takim odezwała
moją kuzynką!
zawołała radością babka
cieszę ogromnie przypadkowo
spotkałam
Dokąd zabrać moją służące!
odezwał szorstki
Babka odwróciła głowę Zobaczyła dobrze
ubraną kobietę
pani więcej służącej! odparła
staruszka
wykrzyknęła oburzeniem boga-ta
kobieta należy mnie! wskazała
chorą Zapłaciłam podróż!
Zwrócimy należytość! oświadczy-ła
ostrym głosem babka Dziewczyna
bliską krewną Pozostanie
Zobaczymy!
pani przez powiedzieć?
krzyknęła dobrze zdenerwowana babka
Pierwszym krajem który obalił niewolnictwo
naszych czasach Górna Kanada
sprzedaje kupuje ludzi!
sprzedaż Toronto!
przypieczętowała
takim chlebodawczyni Marii
rozpoczęła zdanie urwała
Niech pani przyjdzie sklepu Stona
najbliższej okazji załatwimy sprawę
Obecnie musimy wracać domu Biedna
wycieńczona Odrjnnzwipk
fflj niedzowny
pomogła babce zająć miejsce kolas--
nsaHrruriJa PTiimmiła
5SS uy
I im
Wi
z!??-
- RS?
łtósv
'5'$
h
1-- 'f p
twarz
— —
— —
sie — A tu Sara
— Miło — się
_niec __ a tu jest
— i
— — _ a ona
__ Z w
się
— to — do
siebie — Czy jej w _ Tak! — się cho-ra
— Koło jest
nasz dom!
— — się — Czy
nie miał brata do
— Miał! — — o
nim że brat jego zgi-nać
w bo od tego czasu nie
od ani
— Nie — —
lat
— Czy go
— To był mój
w na
— W razie — się Sara —
Maria jest
— A tak! — z —
Mario się że
cię
— pani chce
— się z tyłu głos
v
— Nie ma —
— Co? — z
— Ona do —
na — jej
— pani —
— jest na-szą
u nas!
—
— Co chce to —
—w
była Tu nie
się ani nie
— Nie ma ludzi na w
— Sara
— W razie —
lecz je
— do
przy a tam
do Ma-ria
iest zbvt test Hln
niej
im Sara w
tfSJf rp nra sama io lninn ' w- —- --- — ~ - ""irjŁiio ua ICJC
m-- i m
M'
i podcięła konia Kolaska ruszyła do domu
v VV
—
Zygmunt
— nifi nnan
% że są u aż
—
na Ewelinę
in ! In nf MAMMlt m TA 11 ivuuw w w iui5vijiiuui
wy- - na uśmiech
rJtAif 1 w r - - l Kwintu a co kretyńskim pomysłem Próby nau- - m czegokolwiek w schodziły
raie](na nieudanych eksperymentach nieudanych Ul pojęciu Ewelinv która zdawała sie rządzić
a„łi:7::i:"w"ł"aevno_i rlln '—
uucueiniKow '
Halinę 'zastanawiało tylko Ewelina
£jczerpie dochody a 'zagadnęła kiedyś w
"Jcwestii jakieś mętne wyjaśnienia
należnościach 'hipotecznych które ma tu i ów-[fjrflz- ie
operacjach giełdowych a nawet o jakichś
iwftjuusyaiach z tytułu jej zasług w dziedzinie sztu- -
"tóniczej słowem Halina niczego się
respekt
IftAro nin mnmnn Tn!ł Tl !1
i - 'ł laiuiat auiuau "
fYSzystko
}a4 Diatei wizycie u Eweliny znalazł sie ja- -
3fc$klś ZaŻVWnv nan Pnrn7mnuinł iwnnlił _„ J £-- UŁWUIHllłMł J £- - t tJ
h%i poszedł
— — spytała
— to hnrri7n hnoratv nryprrwslnwiGn
N?! dobroduszny Bardzo się spo- -
Udias — szepnęła poufnie oceniając swym
ffiezawodnym spojrzeniem kształty Haliny —
ijfFowiedział że jesteś jak
Wf
Ło- -
ale
co? — sie — Już nie mógł
$tTvlyŚ1 porównania na
warszawy we wiure ray w omuj
tkarkich Halinę
„tkaczem" swoia :
szósta z r7erln łiprhntkft sie aż
ech umo-lnrłn-infup-li
"" i„"„1_"!' VuagnoJn porcńzwęsntxiopwa7łlnasngbunsii-Ae- ii
ffr™°w3 marmeladą którą chwalili wszyscy
spodnie a dowiedziawszy się jeden z gruba- -
cnoazi imieniny z
Duteikę szampana
JUŻ Sam hntplki WDra- - fcdpł Halinę w nastrój Zdążyła polubić
częstych i faifach w to- -
2r7Vchi Tr m ppfnn to mesmiaia z począiim
3'7UUU oDecności nieznanych jej osób
uwuPK°wała pa-Iff- ™
doskonały humor Nawet Ewelina która
ifton zazwyczaj Halinie poczucia nu- - Plw Usmiała si? również z jej niektórych po- -
Panowie zostali wieczór Ewe- -
5!tfto przyszJa szczęśliwa myśl w brydża
Ii aiinl' z nJ3 przepisową „czwórkę" a
Sfts i & tóra poiecia brydżu
+'jc — — - — awuie
i3)Ewi£-- a ?ie długo lecz mimo to
tMncunle dODisałn wmaMa Wvarnl! dwa
notych - '
Franciszek Kmielowicz
W
V
J Środa 29 -
wiazay naa
Rozdział
(January)
hali browaru Johna nrzv zbiemi
ulic Newgate i stały potężne kadzie pękate
beczki pyzate antałki gotowanych zier
niaków rozrobionych drożdży fermentujących
produktów cały
W tylnej części hali panował gwar Na an-tałkach
beczkach postumentach rozsiadła
się męska zbiorowość Świece rzucały mdły
Królował półmrok Wśród gwaru
przebijały się odgłosy rozmów dobiegały echa
ostrej dyskusji
To zwołał swych zwolenników
poufne narady Odoywało się coś w rodzaju
reformatorów Przy prowizorycznym stole
utworzonym z dwóch antałków i długiej deski
przywódcy Mackenzie Launt Matthews
Van Egmont dr Rolph Gibson Montgomery
Gościem wiecu jest Papineau z Montrealu
Wyraźnie słychać Mackenzie:
— Wybaczcie panowie ze zwołałem was na
naradę tu do browaru Wolałbym abyśmy się
zgromadzili pięknej sali hotelu "Frank" czy
parlamentu tak jak to czynią nasi
przeciwnicy Niestety stać nas jeszcze na to
jesteśmy za słabi Musimy ukrywać bro-warach
czy gospodach poza miastem i w nocy
odbywać narady (Nadejdzie jednak czas gdy
wyjdziemy z podziemia i ujawnimy swe
całej kolonii
A po krótkiej wywodził:
— Dzisiaj musimy się co
robić w najbliższej przyszłości Wybory
kolonii przegraliśmy z kretesem Ani
jeden kandydat nie zdobył mandatu
iż jeszcze lat mieliśmy w legislatu-rz- e
przewagę Ludzie „Paktu Rodzinnego" jak
Pismo Św: „popsowali się i obrzydliwe
czynią nieprawości" Przekupstwem
chytrością i zakłamaniem zdobyli parlament
Widzieliście sami jak po fundowali
rum whisky i piwo gawiedzi by głosowała na
ich kandydatów Pieniądze na mieli zrobi-li
kolektę między sobą na tak zwany „fundusz
wyborczy" i dostali sporą subwencję z
Górnej Kanady Rozpuścili swoich agentów po
całej kolonii którzy pokazywali pa-tenty
nabycia ziemi Toronto nowo-przybyłych
"Pakt Rodzinny" tymczasem nie od-stąpił
ani piędzi ziemi imigrantom Zwerbował
oranżowców by dopuszczali do urn wybor-czych
naszych Przy terrorze mu-sieliśmy
przegrać wybory
Mówca urwał i moment panowała
przygniatająca cisza
— Zresztą Mackenzie przerwał' milcze
wW
i Jurkowski 40 §
I Pani Mimesćrarwiii !
Ach 7naS7 Sie mnie dziecko WłaŚ-- Uolmo w ioi rolranli tfrYmna nlito
nie dlatego chłopów bo ci mają instynk- - banknotów otworzyła usta ze M towne wyczucie prostoty którą my zatracamy _ n0) no powinszować pokiwała
M w naszej cywilizacji spoglądając i przerzuciła na
"S?:'? 1X7 1AnMi Unllnn rA~n --SirV win nKltńn 111TTir AłffWIMWnilO TflinW
£ namid mc wiciuldia JU£ nit -- li Jest ładne co brzydkie co iest dowodem u ajjlaenupwrzeciwunuieonnicapotkaułaji4jr ich Wjuyrdna-i -
czema się tej mierze
w
Zasadami nio—rlric"fo"rin"oi innvrh
eiyKi
skąd
gdy ją stej usłyszała
fg
wł1 nie
iWelinv
Na
cygaro
Kto to był? Halina
z
mity
€w
P°Me roześmiała
lepsze2°
ILSeO
Na
DanÓW r_r uza
PSf tQi° oma wydooyia far™u
ijSJ huk
ożywienia
bankietach
konara tez
smiaia
Erifn zasoDnycn
brak
edvż
zagrania
razem
nie zaba- -
Huiwiiuat ujuiu4iiivi
ciągnęła sie
tVSia- -
STYCZEŃ
Doela
Bay
Odór
przesycał budynek
kadzi
blask tego
Mackenzie
wie-cu
głos
budynku
nie
się po
oblicze
przerwie
zastanowić
do par- lamentu
nasz mimo
kilka temu
mówi
tawernach
to bo
fałszywe
koło przez
nie
ludzi
przez
zdziwienia
głową
wali się być zadowoleni z
— To dobry interes ten brydż! — powie-działa
— Dobry ale nie dla —
się Dagnon zatrzaskując w torebce bank-noty
— W wypadku panu Boraksowi robry
nie wyszły 'na dobre
— Powinna się pani nauczyć grać — zachę-cił
jeden z panów jak później się
właściciel kopalni
głową przecząco
— To dla mnie za gruba gra — oświadczyła
— Nie z czego oddać Musiałabym się
Ugowiedziała co tylko jej dla zastrzelić w przeciągu czterech go--
nn t% ltul nc liau
0
mu
Venus
Przyjechał
"" uu
nriknrkrtwinwnnoi
wprawiając
"ZWIĄZKOWIEC"
usiedli
podstępem
Banku
wzrok
przegranej
wszystkich uśmiech-nęła
dowiedziała
Pokręciła
miałabym
zwiększyło dwudziestu
zbudowana
ilagfampart
dzin — pani jak poszło? — zwróciła się do
Zuzy siedzącej skupieniu
— Mało tylko trzysta — odparła ta
wzruszeniem ramion
— Wygrała pani trzysta?
— Tak cóż miałam przegrać? Jeszcze
czego
— Czemu się pani dziwi? — wtrącił tubalnie
pan Boraks — Bywały wieczory że przegrywa-liśmy
więcej Pamięta pan panie Twardzmski?
— poklepał po ramieniu towarzysza — Ja sam
panie musiałem wywalić pięć blatów he he
— roześmiał się donośnie — No ale tym po
lega cała przyjemność Radzę niech się pani
fólŚdieżdza do swoich fahrvk Nazywam nauczy — namawiał ujmując jej rękę w
7iawiło
h fo4 ''
I-t-
M'
że
na
£-1- -
w
na
miała o
na
na
w
w
mamy
takim
nawet
A
w
ze
A
na
grubą dłoń
1933
tym
— E kiedy nikt sobie nie zechce zadać fa-tygi
Nieraz prosiłam i nikt nie chce
— Ja panią nauczę Wyłożę pani zasady do-kładnie
— odezwał się Gabriel
Halina namyślała się chwilę
— Może jutro? Ma pani Czas?
— No dobrze — zgodziła się w końcu
— Znajdę więc kiedy?
— Przyjdź do nas Halinko wieczorem tak
jak teraz o ósmej
Umowa stanęła
Panowie porozmawiali jeszcze chwilę po-żegnali
się i żegnając Ewelinę szeptali jej na od-chodnym:
— Będzie pani pamiętać o Kubińskim?
— A nie zapomni pani o mojej sprawie?''
— A więc jutro w BGM
— Tak jutro! — skinęła głową Dagnon
— Ach doskonale że sobie poszli!- - — ode-tchnęła
Dagnon gdy nieszczęśliwi gracze zna-leźli
się za drzwiami
W poczuciu zupełnej' swobody- - rzuciła się
brawurowo na tapczan aż zgrabne jej nogi śmi-gnęły
'
w górę " '
Copyright reserved by Pollsh AUiance Press Ltd
s
oronto
8
nie — gdybyśmy nawet wygrali i tak na wiele
by się to nie przydało Pamiętacie jak w 1828 r
odnieśliśmy po raz pierwszy zwycięstwo? Two-rzyliśmy
wtedy większość w parlamencie I cóż
z tego? "Pakt Rodzinny" dzierżył w swym ręku
izbę wyższą i rząd Każda nasza uchwala która
ograniczała przywileje kliki była odrzucana
przez izbę wyższą W następnej kadencji znów
uzyskaliśmy przewagę w izbie niższej I znów
ta sama historia Do kosza wędrowały nasze
uchwały ograniczające przywileje "Paktu Ro-dzinnego"
Sytuacja stała się beznadziejna "Sta-liśmy
się pohańbieniem u sąsiadów naszych jak
mówi Pismo Św pośmiechowiskiem i igrzyskiem
u tych którzy są wokoło nas Zginiemy od rad
zdradliwie wynalezionych'' Niech więc każdy
zastanowi się co mamy robić!
Mackenzie umilkł Jeden z przywódców pod-niósł
rękę
— Pan Gibson ma głos! — oznajmił Macken-zie
— Proszę panów! — Gibson rozpoczął swą
mowę — Kiedy Sir Francis Bond Head przybył
do Toronto jako gubernator Górnej Kanady
postawiliśmy mu bramę z napisem "Witamy Sir
Francis Bond Heada zapalonego reformatora"
Sądziliśmy bowiem ze Korona przysłała nam
człowieka który zna dobrze bolączki przedsta-wione
przez pana Mackenziego podczas jego wi-zyty
w Londynie oraz zawarte w "Siódmym Ra-porcie
Krzywd" Niestety pomyliliśmy się
Wprawdzie nowy gubernator zamianował trzech
reformatorów a to pana Rolpha pana Baldwina
i pana Dunna członkami rządu kolonii ale nigdy
nie zapytał się ich o opinię przy wydawaniu de-kretów
tak że w końcu musieli zrezygnować z
swych stanowisk W międzyczasie "Pakt Rodzin-ny"
zawojował go zupełnie Na jego życzenie gu- bernator rozwiązał parlament niby to w celu
urządzenia naprawdę demokratycznych wybo-rów
a tymczasem lozchodziło się o wypchnięcie
nas z niższej izby Jak widzicie nie możemy
liczyć na Londyn Stamtąd pomoc nie przyjdzie
Jedyna nasza droga to walka o zupełną niepodle-głość
Musimy wstąpić w ślady Stanów Zjedno-czonych
Wolność łub śmierć!
— Wolność lub śmierć! — podchwyciło z
zapałem kilka głosów
— Pozwólcie mi powiedzieć parę słów! —
odezwał się głos z sali
Mackenzie wychylił głowę Przyjrzał się pro-szącemu
Poznał go" Skrzywił się Niechętnym
głosem oświadczył:
— Pan Baldwin z "Spadina House" ma głos!
— Proszę panów — odezwał się nowy mów-ca
— musimy trochę spokojniej podejść' do spra-wy
Pismo św mówi: "Książę cierpliwością bywa
zmiękczony a' j$zyk łagodny kości łamie! "Chce
— Teraz jesteśmy w ściślejszym kółku —
stwierdziła Zuza — szkoda tylko że nie nia
Wandeczki — dodała myśląc o Kowalikównie
— Nie dała się namówić — odrzekła Dag-non
— coś jej tam wypadło
Gabriel z Haliną stali w oddaleniu fi prze-bierali
w płytach patefonowych szukając mod-nej
piosenki
W pewnej chwili skuszony jej wdzięcznym
nachyleniem szyi przygarnął ją lekko ku sobie
i ucałował w złocisty puszek na karku Odsunęła
się nieco ale nie wyraziła żadnego protestu Ro-zmawiali
półgłosem
— Dziwna rzecz — mówił — im dłużej z
panią obcuję wydaję mi się że pani wcale nie
jest mężatka
— Skąd panu to przyszło do głowy?
— Nie wiem ale często robi pani wrażenie
skromnej panny na wydaniu a nawet proszę
mi nie brać za złe tej obelgi robi pani wraże-nie
dziewicy!
— Dlaczego pan to nazywa obelgą?
— Uważam że w pewnym wieku dziewic-two
należy do nieprzyzwoitości
Roześmiała się
— Od iluż to lat zdaniem pana zaczyna śio
ta nieprzyzwoitość?
— No od jakichś zastanowił się czy-niąc
nieokreślony gest dłonią — od jakichś po
wiedzmy szesnastu piętnastu a pani wy--
na więcej
— Słiisznie mam dwadzieścia jeden — po
wiedziała dodając sobie dwa lata — ale juz
nie mam powodów do wstydu przeżyłam z mo-im
mężem całe cztery ale dziwią mnie trochę
pańskie poglądy
Tu Gabriel rozpoczął dłuższe wywody które
znał dobrze na pamięć przez częste ich powta-rzanie
niczym informator „Globusu" rozkładu
jazdy Prawił jej o tym że obnoszenie się w dzi-siejszych
czasach dziewictwem jest albo wstręt-nym
merkantylizmem albo też pozostałością
ciemnego średniowiecza poprostu barbarzyn- -
stwem i
niewiniątko
że tylko w Polsce przyKłaaa się ao te
— _ _!__£ -- —- U !_:: 4~isti TiotirAf tir łllrifVl
QonVrliwfnVśHa jia— k- eCJdv„bv rzeczywiście uważał ją za -- - % „ - -
— Ależ dobrze w zupełności zgadzam sie
z panem — przerwała — ale po co się pan ty-l- e
trudzi? Trzeba było to wszystko opowiedzieć
jakiejś panience możeby skorzystała z pańskich
trafnych uwag
Umilkł wydawał się z tego
że nie pozwoliła mu rozwinąć szerszej argumen-tacji
Dostrzegła w jego oczach jakby podej-rzliwość
— Gabryś! — krzyknęła Zuza z tapczanu
— Tylko nie do żadnego lokalu — wtrąciła
Dagnon — Nie wypuszczę z domu tak miłycn
gości
Halina spojrzała na zegarek
— O już dwunasta — zdziwiła się — Mu-szę
iść -
— Dokąd się 'śpieszysz? Niemądra! — skar-ciła
ją Ewelina — A w ogóle zostaw ten durny
patefon i chodźcie do nas tapczan
To mówiąc Podniosła się zgasną górny
cie drżyć do właściwego rozwiązania problemu
niewłaściwą drogą Jesteśmy za słabi by stawić
zbrojny opór Korona przyśle swe wojska i zgnie-cie
nas zupełnie Czy chcecie widzieć spalone
miasto które nasi rodzice i my postawiliśmy w
buszu ciężka pracą? Czy chcecie umierać na szu-bienicach?
Opamiętajcie się! Szukajmy innych
dróg! To nie jest jedyne rozwiązanie jakie pro-ponujecie!
Wszystkim nam zależy na tym aby
w Górnej Kanadzie był rząd przede wszystkim
przed ludnością tej kolonii
Otrzymamy go od Korony
— Nigdy się Korona nie zgodzi na to! —
przerwał mu głos z hali
— To mrzonki! — przygwoździł opinię inny
głos
— Gdyby Korona zgodziła się inne kolonie
zażądają również odpowiedzialnych przed nimi
rządów!
— Właśnie o to idzie! — zakończył Baldwin
nieproszoną dyskusję — Górna Kanada może
rozpocząć nową erę w historii Możemy nale-żeć
do Korony i mieć własny rząd Nie koniecznie
trzeba walczyć o niepodległość Jeżeli skupimy
wszystkie siły i spokojnie ale uparcie będziemy
się domagać odpowiedzialnego przed nami rządu
to go otrzymamy Czy Joseph Howe w Halifax
osiągnął zwycięstwo walką orężną? Nie! Słowem
cierpliwością i uporem przełamał "Pakt Rodzin-ny"
w Nowej Szkocji U nas w Górnej Kanadzie
sprawy przedstawiają się gorzej Pan Mackenzie
chce walczyć z wszystkimi zarówno z guberna-torem
kliką jak i z katolikami oraz oranżowca-m- i
Jedni i drudzy chcieli pójść z nami ale zo-stali
odepchnięci Tu jest nasz błąd Nie możemy
walczyć z wszystkimi Poza tym musimy przy-znać
prawo życia innym Powinniśmy skupić za-równo
Irlandczyków jak Szkotów Anglików i
Amerykanów Nie patrzmy na pochodzenie i re-ligię
Mając siłę uzyskamy prawa bez rozlewu
krwi
— Nic nie wskóramy w ten sposób! — wyr-wał
się głos z hali
— Panie Baldwin! — wtrącił się Mackenzie
— Pan chce bez walki pod berłem Króla otrzy-mać
rząd przed ludnością Gór-nej
Kanady! Jestem przeciwnego zdania Przed
nami są tylko dwie drogi — albo pogodzenie się
z stanem obecnym albo walka o pełną niepodle-głość
Nie ma trzeciej drogi Szkoda zabierać
czas nad rozwiązaniem problemu
które z góry nie ma szans powodzenia Zresztą
o tym jakie mamy zająć stanowisko nie decy-duję
sam tylko wszyscy zebrani Niech więc
zgromadzeni wypowiedzą się przez podniesienie
ręki za kim chą pójść — za panem Baldwmem
czy za mną! Kto jest za panem Baldwinem pro-szę
podnieść rękę!
Kilka rąk niepewnie zamajaczyło w powie-trzu
Niektóre z nich nawet wstydliwie opadły
— Kto jest za mną! — wykrzyknął Macken-zie
Las rąk wraz z entuzjastycznymi okrzykami
wystrzelił nad głowami zebranych Mackenzie
uśmiechnął się z zadowoleniem i spojrzał trium-fująco
na przeciwnika
— Miaźdfjgca przewaga jest po mojej stronie!
— oświadcz? 1 z naciskiem — Czy pan się jej
panie Baldwin? - zwrócił się
do oponenla
tło lampy stojącej obok tapczanu co wytworzy-ło
intymny nastrój
— O siadaj tutaj Wandeczio a ty Gabry-siu
odkorkuj butelkę stoi z lewej strony
Gabriel wykonał zlecenie z wprawą Napeł-niał
kieliszki i wręczał je paniom Każdy ułożył
się jak mu było najwygodniej Poduszek było
podostatkiem
— Opowiem wam świetny kawał — zaczęła
Dagnon spoglądając na Halinę z ukosa — Po-dobno
zupełnie świeży
Przez czoło Haliny przeoiegra chmurka nie-chęci
zdążyła już bowiem poznać Ewelinę od
strony zamiłowania do wyuzdanych anegdot
Dagnon celowała w opowiadaniu takich dyktery-jek
które mogłyby nawet w portowym szynku
wywołać konsternację
Niedawno gdy były same uraczyła Halinę
cząstką swego repertuaru z czego ta polowy nie
zrozumiała Słuchając ich zaczerwieniła się na-wet
co rozśmieszyło Ewelinę
— Cóż to z klasztoru dopiero co wyszłaś?
— dziwiła się głaszcząc ją po włosach — Swoją
drogą tu u was straszna panuje ciemnota — po-kiwała
głową z pobłażaniem
Halina przyznała jej w duchu rację
— Ale czekaj już ja cię wyedukuję — za-powiedziała
Ewelina z- - dziwnym uśmiechem w
oczach — Urządzę kiedy specjalnie dla ciebie
zabawę
Jaka to miała być zabawa tego nie powie-działa
wyraźnie pozostawiając Halinę w tym
mniemaniu że zejdzie się pewnie kilka osób po-piją
sobie potańczą i najwyżej ten i ów pan wy-całuje
tę lub ową damę za portierą Niebawem
miała się przekonać jak się grubo myliła
— Otóż posłuchajcie dobrego kawału —
Pewien stary baron
Słuchając pieprznej anegdoty o baionie nie
pozbawionej' zresztą szczerego humoru Halina
uczuła niesmak Nie podobało jej się to że Dag-non
wprowadza swawolny nastrój w obecności
Gabriela którego Halina trzymała dotychczas w
dystansie Na jego częste propozycje wypicia
bruderszaftu nie zgadzała się i tylko jedno mia
ła na sumieniu że pozwoliła mu się pocałować
SajacT taMi: -T- zekońy ii aką Jyjednak z tego powodu nie były trudne
niezadowolonym
odpowiedzialny
odpowiedzialny
dyskutowaniem
podporządkuje
przezwyciężenia
Następną anegdotKę opowiedziała pani Zu-za
Była to bardzo pocieszna opowiastka o pery-petiach
młodego małżeństwa Opowiedziała ją
bardzo umiejętnie wytrzymując dobrze pointę
Wszyscy wybuchnęli zgodnym śmiechem nie wy-łączając
Haliny
— A teraz niech pani coś opowie — zachę-cał
ją Gabriel
— Ja nie znam żadnych nowych kawałów
Mój repertuar bardzo się zestarzał' — wzbraniała
się Halina zaczem wyręczył ją Gabriel opowia
dając historię o pewnym naiwnym młodziencu
Wymyśl coś zabawnego na dzisiejszy wieczór! którego ojciec nie informował należycie przed
na
ślubem o konsekwencjach tego ważnego kroku
co pociągnęło za sobą fatalne następstwa
Posypały się anegdoty Jedna ciągnęła za so-bą
druga wnrawiajac zebranych w coraz lepszy
humor Ewelina rzekła:
— Zostańcie u mnie na noc Nie warto już
wracać po nocy szukać taksówek
r Zuza wstrzymała' się z odpowiedzią czeka-jąc
co powie Halina
— E nie nie Lineczko Pocóż mamy ci
świecznik pozostawiając jedynie morelowe świa- - robić kłopoty?
ADWOKACI
GEORGE DEN BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dundas Sf W Toronło
Tel LE 4-84-
31 i LE 4-84- 32
JAN L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Ouecn St W — Toronto
Tel Biura: LF 3-1-
21 1
Mieszk: 0kvill VI 5-12-
15
56 S
EMIL K PUKACZ AIA
PUBLIC ACCOUNTANT
24 Eden Pace (Qucen & Bathurst)
Tel EM 8 3140
Przyjmuje codziennie od 6— 9 wleci
W soboty od 10 rano do i po pot
B8S
wykaz _Ja 'fej'?" — Pisać:
™waiHnaBBxanranais
WYCIĄG CZOSNKOWY
est dobry dla Was
Spyłacle swego doktora lub drogerzyite
Przez stulecia miliony osób spożywały
czosnek Jako środek zdrowotny przypi-sując
mu niezawodne właściwości uzdra-lnjqc- e
1 wzmacniające Czosnek Jest
naturalnym środkiem antyseptycznym
który usuwa zanieczyszczenia krwi
Wiele osób chwali działanie czosnku
AprdzaymasrtrGetajrzlimc lePc1arrlecusmzaatywzimeriaeją Pcigzuyłsktyi
wyciąg z całej główki czosnkowej 1 w tej skondensowanej formie otrzymujecie
polna wartość I wszystkie korzyści tego
cudownego środka roślinnego Jeśli czu- jceiceienasięreuomsłaabtyieznmi wkuypcczieerpapnaiczk1 ęcieprigpui-- tłeekkarAzadamjesszcGzearlidcziśPoPairglcuiłkiodAdBawmcsgoGara-Ipl--e nia P1 elanrflleuscnuzystrzSegqąonWe absezodzapparzcehzuiębnięie
mają smaku I są w łatwo spozywalnycb
lkeakpsjuełskzacczhe dKziuśpciae pprzaeckzoknęactiyechsikęapJsailk
dpęomzoagdąowoonleenWi ażmeśc—ie bJoędzzaieżycliie na praw
3j 4 fl 8
wćJtSoŁWMBBBBBiW&ftyzjI
BÓLOWI W KRZYŻACH
można zapobiec
Ból w krzyżach często Jest powen
dowany ospałą pracą nerok Gdy
nerki przestają działać normalnie
nndmtar kwasów 1 wydalin pozo- staje w organizmie Wtedy właśnie
może przyjść ból w krzyżach uczu- cwieanizemęscpzoecnziaynkuoclcTroałoJśećst lupboraprzaebr-y
zażjć pigułki Dodd'a (Doddls Kldncy
Pllls) Pigułki te przywracają nor- malne funkcjonowanie nerek W6w cas poczujecie się leploj — będzie
cle lepiej spali — lepiej pracowali
Zaopatrzcie się w pigułki Dodd'a
(Dodd's Kidney PIMs) Już teraz
Coraz wiece) Kanadyjczyków ku-puje
BUCKLEY'a na kaszel prze-ziębien- ie
lub ból!
Skończcie vi z tym' żałosnym prze- -'
ziębieniem zażywając —
" kapsułki'-- ' V"
BUCKLEY-- a
(Clnnamałcd)
Cztery składniki w tych kapsułkqch
o stwierdzonej skuteczności przy
zwalczaniu zaziębienia pozwolą Wam
poczuć się od razu lepiej!
Wyleczcie ten
KASZEL
(zażywając
MIKSTURĘ
BUCKLEY-- a
Mikstura ta łagodzi w
gardle chroni struny głosowe
ulgę już po
łyku Ogarnia Wasze gardło od razu
ulga jak również pierś i drogi
mm
MW
JS"1'
swędzenie
przynosząc pierwszym
oddechowe
Opanujcie BÓL
wcierając
BUCKLEYs'
WHITE RUB
Głęboko przenikliwy środek przy-nosi
zadziwiająco szybkie rezultaty
w postaci ustania ostrych bólów
reumatycznych lub artretycznych
Wzbudza obieg krwi przełamuje
miejscowe zatory '
Żaden środek nie może 'dorównać
BUCKLEY-ow- i
QUEEH'S TEXTiIES
10% znUkl tu okazaniem
„niniejszego
ogłoszenia
Wielki wybfir materiałów wełnianych
do Kra6w europsk!eh orti wnel- -
kltgo rodzaju materiałów póielilo
wyeh Iłp
787 QUEEn!st W %WM68
88--S
im
wmi
ffMJ
Um
HfeJSFfl
£lifflfc M lis: l£jetłmriWptsfctj#{iłimnCntvjSłry:4i?Tir"fa'!'ii !I'i3it a
iMIbMjBM
JH
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, January 29, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-01-29 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000175 |
Description
| Title | 000040b |
| OCR text | łi a zfi3£&5X asSeŁTS POBBiaaaaanaanaisnBfeBii biedzoną Dziękuję pani urwał zdanie Stone moje nazwisko! przedstawiła staruszka moja wnuczka Stone! poznać panie! skłonił młodzie jestem Patryk OJEfara panna Maria Stone! przedstawił siebie znajomą Maria Stone? babka spytała zdziwio-na skąd pochodzi? Bradford Yorkshire Anglii! Staruszka oniemiała Przez moment przy-patrywała bacznie chorej Czyżby było możliwe? szepnęła rodzice mieszkają Bradford? odezwała cichym głosem wyręczając młodzieńca kościoła Zaraz! babka ożywiła twój dziadek który wyemigrował Ameryki? przytaknęła chora Często wspominał Mówił musiał wojnie domowej otrzymał niego jednego listu! zginął! zaprzeczyła babka Umarł dopiero trzydzieści temu! pani znała? mąż! Zdziwienie ogarnęło wszystkich Przez mo-ment spoglądali milczeniu siebie takim odezwała moją kuzynką! zawołała radością babka cieszę ogromnie przypadkowo spotkałam Dokąd zabrać moją służące! odezwał szorstki Babka odwróciła głowę Zobaczyła dobrze ubraną kobietę pani więcej służącej! odparła staruszka wykrzyknęła oburzeniem boga-ta kobieta należy mnie! wskazała chorą Zapłaciłam podróż! Zwrócimy należytość! oświadczy-ła ostrym głosem babka Dziewczyna bliską krewną Pozostanie Zobaczymy! pani przez powiedzieć? krzyknęła dobrze zdenerwowana babka Pierwszym krajem który obalił niewolnictwo naszych czasach Górna Kanada sprzedaje kupuje ludzi! sprzedaż Toronto! przypieczętowała takim chlebodawczyni Marii rozpoczęła zdanie urwała Niech pani przyjdzie sklepu Stona najbliższej okazji załatwimy sprawę Obecnie musimy wracać domu Biedna wycieńczona Odrjnnzwipk fflj niedzowny pomogła babce zająć miejsce kolas-- nsaHrruriJa PTiimmiła 5SS uy I im Wi z!??- - RS? łtósv '5'$ h 1-- 'f p twarz — — — — sie — A tu Sara — Miło — się _niec __ a tu jest — i — — _ a ona __ Z w się — to — do siebie — Czy jej w _ Tak! — się cho-ra — Koło jest nasz dom! — — się — Czy nie miał brata do — Miał! — — o nim że brat jego zgi-nać w bo od tego czasu nie od ani — Nie — — lat — Czy go — To był mój w na — W razie — się Sara — Maria jest — A tak! — z — Mario się że cię — pani chce — się z tyłu głos v — Nie ma — — Co? — z — Ona do — na — jej — pani — — jest na-szą u nas! — — Co chce to — —w była Tu nie się ani nie — Nie ma ludzi na w — Sara — W razie — lecz je — do przy a tam do Ma-ria iest zbvt test Hln niej im Sara w tfSJf rp nra sama io lninn ' w- —- --- — ~ - ""irjŁiio ua ICJC m-- i m M' i podcięła konia Kolaska ruszyła do domu v VV — Zygmunt — nifi nnan % że są u aż — na Ewelinę in ! In nf MAMMlt m TA 11 ivuuw w w iui5vijiiuui wy- - na uśmiech rJtAif 1 w r - - l Kwintu a co kretyńskim pomysłem Próby nau- - m czegokolwiek w schodziły raie](na nieudanych eksperymentach nieudanych Ul pojęciu Ewelinv która zdawała sie rządzić a„łi:7::i:"w"ł"aevno_i rlln '— uucueiniKow ' Halinę 'zastanawiało tylko Ewelina £jczerpie dochody a 'zagadnęła kiedyś w "Jcwestii jakieś mętne wyjaśnienia należnościach 'hipotecznych które ma tu i ów-[fjrflz- ie operacjach giełdowych a nawet o jakichś iwftjuusyaiach z tytułu jej zasług w dziedzinie sztu- - "tóniczej słowem Halina niczego się respekt IftAro nin mnmnn Tn!ł Tl !1 i - 'ł laiuiat auiuau " fYSzystko }a4 Diatei wizycie u Eweliny znalazł sie ja- - 3fc$klś ZaŻVWnv nan Pnrn7mnuinł iwnnlił _„ J £-- UŁWUIHllłMł J £- - t tJ h%i poszedł — — spytała — to hnrri7n hnoratv nryprrwslnwiGn N?! dobroduszny Bardzo się spo- - Udias — szepnęła poufnie oceniając swym ffiezawodnym spojrzeniem kształty Haliny — ijfFowiedział że jesteś jak Wf Ło- - ale co? — sie — Już nie mógł $tTvlyŚ1 porównania na warszawy we wiure ray w omuj tkarkich Halinę „tkaczem" swoia : szósta z r7erln łiprhntkft sie aż ech umo-lnrłn-infup-li "" i„"„1_"!' VuagnoJn porcńzwęsntxiopwa7łlnasngbunsii-Ae- ii ffr™°w3 marmeladą którą chwalili wszyscy spodnie a dowiedziawszy się jeden z gruba- - cnoazi imieniny z Duteikę szampana JUŻ Sam hntplki WDra- - fcdpł Halinę w nastrój Zdążyła polubić częstych i faifach w to- - 2r7Vchi Tr m ppfnn to mesmiaia z począiim 3'7UUU oDecności nieznanych jej osób uwuPK°wała pa-Iff- ™ doskonały humor Nawet Ewelina która ifton zazwyczaj Halinie poczucia nu- - Plw Usmiała si? również z jej niektórych po- - Panowie zostali wieczór Ewe- - 5!tfto przyszJa szczęśliwa myśl w brydża Ii aiinl' z nJ3 przepisową „czwórkę" a Sfts i & tóra poiecia brydżu +'jc — — - — awuie i3)Ewi£-- a ?ie długo lecz mimo to tMncunle dODisałn wmaMa Wvarnl! dwa notych - ' Franciszek Kmielowicz W V J Środa 29 - wiazay naa Rozdział (January) hali browaru Johna nrzv zbiemi ulic Newgate i stały potężne kadzie pękate beczki pyzate antałki gotowanych zier niaków rozrobionych drożdży fermentujących produktów cały W tylnej części hali panował gwar Na an-tałkach beczkach postumentach rozsiadła się męska zbiorowość Świece rzucały mdły Królował półmrok Wśród gwaru przebijały się odgłosy rozmów dobiegały echa ostrej dyskusji To zwołał swych zwolenników poufne narady Odoywało się coś w rodzaju reformatorów Przy prowizorycznym stole utworzonym z dwóch antałków i długiej deski przywódcy Mackenzie Launt Matthews Van Egmont dr Rolph Gibson Montgomery Gościem wiecu jest Papineau z Montrealu Wyraźnie słychać Mackenzie: — Wybaczcie panowie ze zwołałem was na naradę tu do browaru Wolałbym abyśmy się zgromadzili pięknej sali hotelu "Frank" czy parlamentu tak jak to czynią nasi przeciwnicy Niestety stać nas jeszcze na to jesteśmy za słabi Musimy ukrywać bro-warach czy gospodach poza miastem i w nocy odbywać narady (Nadejdzie jednak czas gdy wyjdziemy z podziemia i ujawnimy swe całej kolonii A po krótkiej wywodził: — Dzisiaj musimy się co robić w najbliższej przyszłości Wybory kolonii przegraliśmy z kretesem Ani jeden kandydat nie zdobył mandatu iż jeszcze lat mieliśmy w legislatu-rz- e przewagę Ludzie „Paktu Rodzinnego" jak Pismo Św: „popsowali się i obrzydliwe czynią nieprawości" Przekupstwem chytrością i zakłamaniem zdobyli parlament Widzieliście sami jak po fundowali rum whisky i piwo gawiedzi by głosowała na ich kandydatów Pieniądze na mieli zrobi-li kolektę między sobą na tak zwany „fundusz wyborczy" i dostali sporą subwencję z Górnej Kanady Rozpuścili swoich agentów po całej kolonii którzy pokazywali pa-tenty nabycia ziemi Toronto nowo-przybyłych "Pakt Rodzinny" tymczasem nie od-stąpił ani piędzi ziemi imigrantom Zwerbował oranżowców by dopuszczali do urn wybor-czych naszych Przy terrorze mu-sieliśmy przegrać wybory Mówca urwał i moment panowała przygniatająca cisza — Zresztą Mackenzie przerwał' milcze wW i Jurkowski 40 § I Pani Mimesćrarwiii ! Ach 7naS7 Sie mnie dziecko WłaŚ-- Uolmo w ioi rolranli tfrYmna nlito nie dlatego chłopów bo ci mają instynk- - banknotów otworzyła usta ze M towne wyczucie prostoty którą my zatracamy _ n0) no powinszować pokiwała M w naszej cywilizacji spoglądając i przerzuciła na "S?:'? 1X7 1AnMi Unllnn rA~n --SirV win nKltńn 111TTir AłffWIMWnilO TflinW £ namid mc wiciuldia JU£ nit -- li Jest ładne co brzydkie co iest dowodem u ajjlaenupwrzeciwunuieonnicapotkaułaji4jr ich Wjuyrdna-i - czema się tej mierze w Zasadami nio—rlric"fo"rin"oi innvrh eiyKi skąd gdy ją stej usłyszała fg wł1 nie iWelinv Na cygaro Kto to był? Halina z mity €w P°Me roześmiała lepsze2° ILSeO Na DanÓW r_r uza PSf tQi° oma wydooyia far™u ijSJ huk ożywienia bankietach konara tez smiaia Erifn zasoDnycn brak edvż zagrania razem nie zaba- - Huiwiiuat ujuiu4iiivi ciągnęła sie tVSia- - STYCZEŃ Doela Bay Odór przesycał budynek kadzi blask tego Mackenzie wie-cu głos budynku nie się po oblicze przerwie zastanowić do par- lamentu nasz mimo kilka temu mówi tawernach to bo fałszywe koło przez nie ludzi przez zdziwienia głową wali się być zadowoleni z — To dobry interes ten brydż! — powie-działa — Dobry ale nie dla — się Dagnon zatrzaskując w torebce bank-noty — W wypadku panu Boraksowi robry nie wyszły 'na dobre — Powinna się pani nauczyć grać — zachę-cił jeden z panów jak później się właściciel kopalni głową przecząco — To dla mnie za gruba gra — oświadczyła — Nie z czego oddać Musiałabym się Ugowiedziała co tylko jej dla zastrzelić w przeciągu czterech go-- nn t% ltul nc liau 0 mu Venus Przyjechał "" uu nriknrkrtwinwnnoi wprawiając "ZWIĄZKOWIEC" usiedli podstępem Banku wzrok przegranej wszystkich uśmiech-nęła dowiedziała Pokręciła miałabym zwiększyło dwudziestu zbudowana ilagfampart dzin — pani jak poszło? — zwróciła się do Zuzy siedzącej skupieniu — Mało tylko trzysta — odparła ta wzruszeniem ramion — Wygrała pani trzysta? — Tak cóż miałam przegrać? Jeszcze czego — Czemu się pani dziwi? — wtrącił tubalnie pan Boraks — Bywały wieczory że przegrywa-liśmy więcej Pamięta pan panie Twardzmski? — poklepał po ramieniu towarzysza — Ja sam panie musiałem wywalić pięć blatów he he — roześmiał się donośnie — No ale tym po lega cała przyjemność Radzę niech się pani fólŚdieżdza do swoich fahrvk Nazywam nauczy — namawiał ujmując jej rękę w 7iawiło h fo4 '' I-t- M' że na £-1- - w na miała o na na w w mamy takim nawet A w ze A na grubą dłoń 1933 tym — E kiedy nikt sobie nie zechce zadać fa-tygi Nieraz prosiłam i nikt nie chce — Ja panią nauczę Wyłożę pani zasady do-kładnie — odezwał się Gabriel Halina namyślała się chwilę — Może jutro? Ma pani Czas? — No dobrze — zgodziła się w końcu — Znajdę więc kiedy? — Przyjdź do nas Halinko wieczorem tak jak teraz o ósmej Umowa stanęła Panowie porozmawiali jeszcze chwilę po-żegnali się i żegnając Ewelinę szeptali jej na od-chodnym: — Będzie pani pamiętać o Kubińskim? — A nie zapomni pani o mojej sprawie?'' — A więc jutro w BGM — Tak jutro! — skinęła głową Dagnon — Ach doskonale że sobie poszli!- - — ode-tchnęła Dagnon gdy nieszczęśliwi gracze zna-leźli się za drzwiami W poczuciu zupełnej' swobody- - rzuciła się brawurowo na tapczan aż zgrabne jej nogi śmi-gnęły ' w górę " ' Copyright reserved by Pollsh AUiance Press Ltd s oronto 8 nie — gdybyśmy nawet wygrali i tak na wiele by się to nie przydało Pamiętacie jak w 1828 r odnieśliśmy po raz pierwszy zwycięstwo? Two-rzyliśmy wtedy większość w parlamencie I cóż z tego? "Pakt Rodzinny" dzierżył w swym ręku izbę wyższą i rząd Każda nasza uchwala która ograniczała przywileje kliki była odrzucana przez izbę wyższą W następnej kadencji znów uzyskaliśmy przewagę w izbie niższej I znów ta sama historia Do kosza wędrowały nasze uchwały ograniczające przywileje "Paktu Ro-dzinnego" Sytuacja stała się beznadziejna "Sta-liśmy się pohańbieniem u sąsiadów naszych jak mówi Pismo Św pośmiechowiskiem i igrzyskiem u tych którzy są wokoło nas Zginiemy od rad zdradliwie wynalezionych'' Niech więc każdy zastanowi się co mamy robić! Mackenzie umilkł Jeden z przywódców pod-niósł rękę — Pan Gibson ma głos! — oznajmił Macken-zie — Proszę panów! — Gibson rozpoczął swą mowę — Kiedy Sir Francis Bond Head przybył do Toronto jako gubernator Górnej Kanady postawiliśmy mu bramę z napisem "Witamy Sir Francis Bond Heada zapalonego reformatora" Sądziliśmy bowiem ze Korona przysłała nam człowieka który zna dobrze bolączki przedsta-wione przez pana Mackenziego podczas jego wi-zyty w Londynie oraz zawarte w "Siódmym Ra-porcie Krzywd" Niestety pomyliliśmy się Wprawdzie nowy gubernator zamianował trzech reformatorów a to pana Rolpha pana Baldwina i pana Dunna członkami rządu kolonii ale nigdy nie zapytał się ich o opinię przy wydawaniu de-kretów tak że w końcu musieli zrezygnować z swych stanowisk W międzyczasie "Pakt Rodzin-ny" zawojował go zupełnie Na jego życzenie gu- bernator rozwiązał parlament niby to w celu urządzenia naprawdę demokratycznych wybo-rów a tymczasem lozchodziło się o wypchnięcie nas z niższej izby Jak widzicie nie możemy liczyć na Londyn Stamtąd pomoc nie przyjdzie Jedyna nasza droga to walka o zupełną niepodle-głość Musimy wstąpić w ślady Stanów Zjedno-czonych Wolność łub śmierć! — Wolność lub śmierć! — podchwyciło z zapałem kilka głosów — Pozwólcie mi powiedzieć parę słów! — odezwał się głos z sali Mackenzie wychylił głowę Przyjrzał się pro-szącemu Poznał go" Skrzywił się Niechętnym głosem oświadczył: — Pan Baldwin z "Spadina House" ma głos! — Proszę panów — odezwał się nowy mów-ca — musimy trochę spokojniej podejść' do spra-wy Pismo św mówi: "Książę cierpliwością bywa zmiękczony a' j$zyk łagodny kości łamie! "Chce — Teraz jesteśmy w ściślejszym kółku — stwierdziła Zuza — szkoda tylko że nie nia Wandeczki — dodała myśląc o Kowalikównie — Nie dała się namówić — odrzekła Dag-non — coś jej tam wypadło Gabriel z Haliną stali w oddaleniu fi prze-bierali w płytach patefonowych szukając mod-nej piosenki W pewnej chwili skuszony jej wdzięcznym nachyleniem szyi przygarnął ją lekko ku sobie i ucałował w złocisty puszek na karku Odsunęła się nieco ale nie wyraziła żadnego protestu Ro-zmawiali półgłosem — Dziwna rzecz — mówił — im dłużej z panią obcuję wydaję mi się że pani wcale nie jest mężatka — Skąd panu to przyszło do głowy? — Nie wiem ale często robi pani wrażenie skromnej panny na wydaniu a nawet proszę mi nie brać za złe tej obelgi robi pani wraże-nie dziewicy! — Dlaczego pan to nazywa obelgą? — Uważam że w pewnym wieku dziewic-two należy do nieprzyzwoitości Roześmiała się — Od iluż to lat zdaniem pana zaczyna śio ta nieprzyzwoitość? — No od jakichś zastanowił się czy-niąc nieokreślony gest dłonią — od jakichś po wiedzmy szesnastu piętnastu a pani wy-- na więcej — Słiisznie mam dwadzieścia jeden — po wiedziała dodając sobie dwa lata — ale juz nie mam powodów do wstydu przeżyłam z mo-im mężem całe cztery ale dziwią mnie trochę pańskie poglądy Tu Gabriel rozpoczął dłuższe wywody które znał dobrze na pamięć przez częste ich powta-rzanie niczym informator „Globusu" rozkładu jazdy Prawił jej o tym że obnoszenie się w dzi-siejszych czasach dziewictwem jest albo wstręt-nym merkantylizmem albo też pozostałością ciemnego średniowiecza poprostu barbarzyn- - stwem i niewiniątko że tylko w Polsce przyKłaaa się ao te — _ _!__£ -- —- U !_:: 4~isti TiotirAf tir łllrifVl QonVrliwfnVśHa jia— k- eCJdv„bv rzeczywiście uważał ją za -- - % „ - - — Ależ dobrze w zupełności zgadzam sie z panem — przerwała — ale po co się pan ty-l- e trudzi? Trzeba było to wszystko opowiedzieć jakiejś panience możeby skorzystała z pańskich trafnych uwag Umilkł wydawał się z tego że nie pozwoliła mu rozwinąć szerszej argumen-tacji Dostrzegła w jego oczach jakby podej-rzliwość — Gabryś! — krzyknęła Zuza z tapczanu — Tylko nie do żadnego lokalu — wtrąciła Dagnon — Nie wypuszczę z domu tak miłycn gości Halina spojrzała na zegarek — O już dwunasta — zdziwiła się — Mu-szę iść - — Dokąd się 'śpieszysz? Niemądra! — skar-ciła ją Ewelina — A w ogóle zostaw ten durny patefon i chodźcie do nas tapczan To mówiąc Podniosła się zgasną górny cie drżyć do właściwego rozwiązania problemu niewłaściwą drogą Jesteśmy za słabi by stawić zbrojny opór Korona przyśle swe wojska i zgnie-cie nas zupełnie Czy chcecie widzieć spalone miasto które nasi rodzice i my postawiliśmy w buszu ciężka pracą? Czy chcecie umierać na szu-bienicach? Opamiętajcie się! Szukajmy innych dróg! To nie jest jedyne rozwiązanie jakie pro-ponujecie! Wszystkim nam zależy na tym aby w Górnej Kanadzie był rząd przede wszystkim przed ludnością tej kolonii Otrzymamy go od Korony — Nigdy się Korona nie zgodzi na to! — przerwał mu głos z hali — To mrzonki! — przygwoździł opinię inny głos — Gdyby Korona zgodziła się inne kolonie zażądają również odpowiedzialnych przed nimi rządów! — Właśnie o to idzie! — zakończył Baldwin nieproszoną dyskusję — Górna Kanada może rozpocząć nową erę w historii Możemy nale-żeć do Korony i mieć własny rząd Nie koniecznie trzeba walczyć o niepodległość Jeżeli skupimy wszystkie siły i spokojnie ale uparcie będziemy się domagać odpowiedzialnego przed nami rządu to go otrzymamy Czy Joseph Howe w Halifax osiągnął zwycięstwo walką orężną? Nie! Słowem cierpliwością i uporem przełamał "Pakt Rodzin-ny" w Nowej Szkocji U nas w Górnej Kanadzie sprawy przedstawiają się gorzej Pan Mackenzie chce walczyć z wszystkimi zarówno z guberna-torem kliką jak i z katolikami oraz oranżowca-m- i Jedni i drudzy chcieli pójść z nami ale zo-stali odepchnięci Tu jest nasz błąd Nie możemy walczyć z wszystkimi Poza tym musimy przy-znać prawo życia innym Powinniśmy skupić za-równo Irlandczyków jak Szkotów Anglików i Amerykanów Nie patrzmy na pochodzenie i re-ligię Mając siłę uzyskamy prawa bez rozlewu krwi — Nic nie wskóramy w ten sposób! — wyr-wał się głos z hali — Panie Baldwin! — wtrącił się Mackenzie — Pan chce bez walki pod berłem Króla otrzy-mać rząd przed ludnością Gór-nej Kanady! Jestem przeciwnego zdania Przed nami są tylko dwie drogi — albo pogodzenie się z stanem obecnym albo walka o pełną niepodle-głość Nie ma trzeciej drogi Szkoda zabierać czas nad rozwiązaniem problemu które z góry nie ma szans powodzenia Zresztą o tym jakie mamy zająć stanowisko nie decy-duję sam tylko wszyscy zebrani Niech więc zgromadzeni wypowiedzą się przez podniesienie ręki za kim chą pójść — za panem Baldwmem czy za mną! Kto jest za panem Baldwinem pro-szę podnieść rękę! Kilka rąk niepewnie zamajaczyło w powie-trzu Niektóre z nich nawet wstydliwie opadły — Kto jest za mną! — wykrzyknął Macken-zie Las rąk wraz z entuzjastycznymi okrzykami wystrzelił nad głowami zebranych Mackenzie uśmiechnął się z zadowoleniem i spojrzał trium-fująco na przeciwnika — Miaźdfjgca przewaga jest po mojej stronie! — oświadcz? 1 z naciskiem — Czy pan się jej panie Baldwin? - zwrócił się do oponenla tło lampy stojącej obok tapczanu co wytworzy-ło intymny nastrój — O siadaj tutaj Wandeczio a ty Gabry-siu odkorkuj butelkę stoi z lewej strony Gabriel wykonał zlecenie z wprawą Napeł-niał kieliszki i wręczał je paniom Każdy ułożył się jak mu było najwygodniej Poduszek było podostatkiem — Opowiem wam świetny kawał — zaczęła Dagnon spoglądając na Halinę z ukosa — Po-dobno zupełnie świeży Przez czoło Haliny przeoiegra chmurka nie-chęci zdążyła już bowiem poznać Ewelinę od strony zamiłowania do wyuzdanych anegdot Dagnon celowała w opowiadaniu takich dyktery-jek które mogłyby nawet w portowym szynku wywołać konsternację Niedawno gdy były same uraczyła Halinę cząstką swego repertuaru z czego ta polowy nie zrozumiała Słuchając ich zaczerwieniła się na-wet co rozśmieszyło Ewelinę — Cóż to z klasztoru dopiero co wyszłaś? — dziwiła się głaszcząc ją po włosach — Swoją drogą tu u was straszna panuje ciemnota — po-kiwała głową z pobłażaniem Halina przyznała jej w duchu rację — Ale czekaj już ja cię wyedukuję — za-powiedziała Ewelina z- - dziwnym uśmiechem w oczach — Urządzę kiedy specjalnie dla ciebie zabawę Jaka to miała być zabawa tego nie powie-działa wyraźnie pozostawiając Halinę w tym mniemaniu że zejdzie się pewnie kilka osób po-piją sobie potańczą i najwyżej ten i ów pan wy-całuje tę lub ową damę za portierą Niebawem miała się przekonać jak się grubo myliła — Otóż posłuchajcie dobrego kawału — Pewien stary baron Słuchając pieprznej anegdoty o baionie nie pozbawionej' zresztą szczerego humoru Halina uczuła niesmak Nie podobało jej się to że Dag-non wprowadza swawolny nastrój w obecności Gabriela którego Halina trzymała dotychczas w dystansie Na jego częste propozycje wypicia bruderszaftu nie zgadzała się i tylko jedno mia ła na sumieniu że pozwoliła mu się pocałować SajacT taMi: -T- zekońy ii aką Jyjednak z tego powodu nie były trudne niezadowolonym odpowiedzialny odpowiedzialny dyskutowaniem podporządkuje przezwyciężenia Następną anegdotKę opowiedziała pani Zu-za Była to bardzo pocieszna opowiastka o pery-petiach młodego małżeństwa Opowiedziała ją bardzo umiejętnie wytrzymując dobrze pointę Wszyscy wybuchnęli zgodnym śmiechem nie wy-łączając Haliny — A teraz niech pani coś opowie — zachę-cał ją Gabriel — Ja nie znam żadnych nowych kawałów Mój repertuar bardzo się zestarzał' — wzbraniała się Halina zaczem wyręczył ją Gabriel opowia dając historię o pewnym naiwnym młodziencu Wymyśl coś zabawnego na dzisiejszy wieczór! którego ojciec nie informował należycie przed na ślubem o konsekwencjach tego ważnego kroku co pociągnęło za sobą fatalne następstwa Posypały się anegdoty Jedna ciągnęła za so-bą druga wnrawiajac zebranych w coraz lepszy humor Ewelina rzekła: — Zostańcie u mnie na noc Nie warto już wracać po nocy szukać taksówek r Zuza wstrzymała' się z odpowiedzią czeka-jąc co powie Halina — E nie nie Lineczko Pocóż mamy ci świecznik pozostawiając jedynie morelowe świa- - robić kłopoty? ADWOKACI GEORGE DEN BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dundas Sf W Toronło Tel LE 4-84- 31 i LE 4-84- 32 JAN L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Ouecn St W — Toronto Tel Biura: LF 3-1- 21 1 Mieszk: 0kvill VI 5-12- 15 56 S EMIL K PUKACZ AIA PUBLIC ACCOUNTANT 24 Eden Pace (Qucen & Bathurst) Tel EM 8 3140 Przyjmuje codziennie od 6— 9 wleci W soboty od 10 rano do i po pot B8S wykaz _Ja 'fej'?" — Pisać: ™waiHnaBBxanranais WYCIĄG CZOSNKOWY est dobry dla Was Spyłacle swego doktora lub drogerzyite Przez stulecia miliony osób spożywały czosnek Jako środek zdrowotny przypi-sując mu niezawodne właściwości uzdra-lnjqc- e 1 wzmacniające Czosnek Jest naturalnym środkiem antyseptycznym który usuwa zanieczyszczenia krwi Wiele osób chwali działanie czosnku AprdzaymasrtrGetajrzlimc lePc1arrlecusmzaatywzimeriaeją Pcigzuyłsktyi wyciąg z całej główki czosnkowej 1 w tej skondensowanej formie otrzymujecie polna wartość I wszystkie korzyści tego cudownego środka roślinnego Jeśli czu- jceiceienasięreuomsłaabtyieznmi wkuypcczieerpapnaiczk1 ęcieprigpui-- tłeekkarAzadamjesszcGzearlidcziśPoPairglcuiłkiodAdBawmcsgoGara-Ipl--e nia P1 elanrflleuscnuzystrzSegqąonWe absezodzapparzcehzuiębnięie mają smaku I są w łatwo spozywalnycb lkeakpsjuełskzacczhe dKziuśpciae pprzaeckzoknęactiyechsikęapJsailk dpęomzoagdąowoonleenWi ażmeśc—ie bJoędzzaieżycliie na praw 3j 4 fl 8 wćJtSoŁWMBBBBBiW&ftyzjI BÓLOWI W KRZYŻACH można zapobiec Ból w krzyżach często Jest powen dowany ospałą pracą nerok Gdy nerki przestają działać normalnie nndmtar kwasów 1 wydalin pozo- staje w organizmie Wtedy właśnie może przyjść ból w krzyżach uczu- cwieanizemęscpzoecnziaynkuoclcTroałoJśećst lupboraprzaebr-y zażjć pigułki Dodd'a (Doddls Kldncy Pllls) Pigułki te przywracają nor- malne funkcjonowanie nerek W6w cas poczujecie się leploj — będzie cle lepiej spali — lepiej pracowali Zaopatrzcie się w pigułki Dodd'a (Dodd's Kidney PIMs) Już teraz Coraz wiece) Kanadyjczyków ku-puje BUCKLEY'a na kaszel prze-ziębien- ie lub ból! Skończcie vi z tym' żałosnym prze- -' ziębieniem zażywając — " kapsułki'-- ' V" BUCKLEY-- a (Clnnamałcd) Cztery składniki w tych kapsułkqch o stwierdzonej skuteczności przy zwalczaniu zaziębienia pozwolą Wam poczuć się od razu lepiej! Wyleczcie ten KASZEL (zażywając MIKSTURĘ BUCKLEY-- a Mikstura ta łagodzi w gardle chroni struny głosowe ulgę już po łyku Ogarnia Wasze gardło od razu ulga jak również pierś i drogi mm MW JS"1' swędzenie przynosząc pierwszym oddechowe Opanujcie BÓL wcierając BUCKLEYs' WHITE RUB Głęboko przenikliwy środek przy-nosi zadziwiająco szybkie rezultaty w postaci ustania ostrych bólów reumatycznych lub artretycznych Wzbudza obieg krwi przełamuje miejscowe zatory ' Żaden środek nie może 'dorównać BUCKLEY-ow- i QUEEH'S TEXTiIES 10% znUkl tu okazaniem „niniejszego ogłoszenia Wielki wybfir materiałów wełnianych do Kra6w europsk!eh orti wnel- - kltgo rodzaju materiałów póielilo wyeh Iłp 787 QUEEn!st W %WM68 88--S im wmi ffMJ Um HfeJSFfl £lifflfc M lis: l£jetłmriWptsfctj#{iłimnCntvjSłry:4i?Tir"fa'!'ii !I'i3it a iMIbMjBM JH |
Tags
Comments
Post a Comment for 000040b
