000293b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
ti tol#s
mf&Sl
m
f
WJL — —
jerzy Giżycki jawi
Opowieść kraju na południc od tego piekła na ziemi Sahary
światła bły tam zgaszone zapewne
u riac pasażerom lepszy widok na Ko-- n
krv odległe o jakąś milę Oczy Kena
uaiah ciC stopniowo z kontrastem po
°:lanettiatłem sali jadalnej Stolica
nunei właniała się stopniowo coraz
~vrazniei'z mroków Po chwili noc nie
dawała się juz tak ciemna Nie było
3 p7cz€ księżyca ale nieoo usiane Dyio
i J „mH Nipktńrp 7 nirh hvłv
YM
-_- -- - miionanu ---- --' g" znane ale na południowej części me-j- a
bJł jakieś nowe dotąd nigdy nie wi-dziane
'
Z młodzieńczym wzruszeniem patrzył
Ken na Krzyż Południa symbol świata
jego dziecinnych
snów pełnego przygód korsarzy wyse-pek
z zakopanymi skarbami po których
szt kulał na swej drewnianej nodze John
Siher")
I oto patrzył wreszcie na ów Krzyż
s
południa — koślawy i mniejszy mz soDie
go wjobrazał
"Pierwsze rozczarowanie afrykańskie!"
powiedział głośno nie zdając sobie z
tego sprawy
"życie jest pełne rozczarowań panie
Williams I nie tylko w Afryce" Powie- -
EOTmne to hvło niedaleko Doza nim rało- -
sdjm melodyjnym głosem kobiecym "Z
jakejś racji sensu kioicj me możemy
uchwycić — tak widocznie powinno mw--
B -- ea Ken OawrocH bię lajJiuwme kj Kima
KSikrnkńw nd nieco ooarta o burtę stała fJS"i'"o"s--tr:a M: atylda " Była tam '_ _
F#lzauwazona gdy Ken wszedł
1? JŁ& _lt_J Tai lttnlir VioVił 1 lrrtłMf t! mtt rl--i
xT
irJDinOKianUrawip 7uiamijarłaliasunintnai iwnniuract młiacwoij
"Niech mi pani niech mi wy- -
F'#ibaczy" poprawił się z zażenowanym
'"uśmiechem Starzeję się widocznie Po- -
LWsamyra są typowym dowodem starości"
fturalnie Niespodziana obecność pięknej
i ujia uian jłiy jijr omtjjtiii
nie był bynajmniej w nastroju do żar--
dodał chwili
Siostra moje nazwisko?"
Łgf to podszedł Teraz mógł
i-- f
m
I"- -
¥m'
: S
--y
"Ale ale" —
widzieć delikatną twarz dziwnie białą
bez siadu hm Siostra Matylda uśmiechnęła się "Nie
tĄ
Jedna z postaci znanej powieści Stoven- -
"Troasure Island"
—
IfOLSKA OCZYMA KOBIETY
Warszawa kupuje
% W gronie ro--
Lfdzinnym szybko
?faija czas Od- -
Ł&iotki zapom- -
Jsftiiane już
iKM opowieazie- -
fijjsray sobie zda-l4rzen- ia
ostatnich
Pdwudzie3tu lat
lMnaPrzyglądaliś- -
zapewne
ciemny
Siostra
gt&a&UlUllljr pffi
"skąd
Mówiąc bliżej
szminki
kuzyn- -
mm i"W&'}
tf sohifi za rałv mnim g tieobecności Zaczęłam teraz po- -
6 feuwwdc nową warszawę
Mimo tylu przejść
__
walk oku- - ŁJt i ! jv i zniszczenia warszawa zy-jlj- e
i stara się prowadzić życie
Bt-fócuŁuidi-iit
VeZ£ł"U
zna
yMcale
me
Jej
jej
Jona
dv ste r-z-as
PdLji
Al6 7Vrip ctnlimj
łatwe
Hą Pensja przeciętnego pracowni- - Jalawnięiekszwośyćstalrucdznaośncai ubtorrzyykmaansiieę Jaie z trudnościami Komunika-Cj- a
mieście iest nie dostate- -
£-?J?n- a tramwaje i autobusy ob- - unosić
iud z pracy Zdobycie tak
rfSOttkl nale7V rln oHwanwh
ptierpliwych którzy stać będą isl i osc aug° na i
14Ta rcką na wszvstkie prze--
sąC ' woz" w nadziei ze się
przejazd taksówka
c
z
w
i
inni
w
w
fiŁćni :r "ic tu u"- -
? ': ijiko aia tych co sobie
fcftia °lć n moc"n nrn
Restauracjo i ctnłńwiri ?v t kW "barv mW™" „:' rcJircle Ot) ZVP7Pnia TMomł ™ ł„M
V obsługa szwankuje
są brudne a i ledzenie - _yn?Sinśmł-"- _™_zne' Kelner "zaD—o—m— —ina"—
po
nin
Jdte
""""
fvi"'-ś-ć
só1 lub po
"L'S!?4ipett!' zSiieloęśzćcaorePadyp0tnaiłzoaammióadwtliaencnnziiaenginoi nnna
l%f} ™iez ' u nas kelnerka
MSI P'alna niewiele a zawwn
Hifnhnn ? czysta szybka- - Ale w
feŁ "- - JM OCnrnna nranmimiri i
ŁSfflpPiero przestępstwo nozhawi ?n
im-iłrW- - Ma to ia 7mi„A
ieS' '" b0'
aODycie ziwnosci tn znowu S£łfSfifT"VUSPC ratwv aL-- Nł—ie użebv--L__n-ie biv'- -
na
s%C0 w ""?'ulrtV lu
:TŁ ¥
ST
)
io:t
danej chwUi dowieziono
-- i""Jive — kupuje'
Wienrznwp rK„ wa
t jrt!Sl"tCuSQ_ i m&-&&id- £
I flifntJ0!?1d0ziajłoraseie" wtedY kntóarpyismyi:
MI OD NEKU
podzwrotnikowego
- i
ma w tym nic tajemniczego panie Wil-liams
W dniu kiedy jako pasażerowie
weszliśmy na okręt — miałam przyja-cielską
rozmówkę z panem Masson któ-rego
znam od paru lat Powiedział mi
wówczas że podróżuje tym razem z przy
jacielem panem Williamsem jednym z
oficerów łącznikowych po'dczas ostatniej
wojny między armią amerykańską i
francuskim podziemiem w którym pan
Masson był bardzo czynny i zasłużony
Przypuszczam że wówczas to nauczył się
Pan tak dobrze mówić po francusku
Chociaż by być wyznaczonym do tego
rodzaju funkcji — musiał Pan znać nasz
język juz przed tym"
"Ma Siostra rację Nauczyłem się
francuskiego na skutek zakładu"
"Zakładu?"
"Tak W szkole średniej miałem pie-kielne
trudności O przepraszam! Ale
wie Siostra w armii "W swym zmie-szaniu
Ken był tak rozbrajająco mło-dzieńczy
ze zakonnica uśmiechnęła się
pobłażliwie
"Niech Pan nie przeprasza panie Wil-liams
Proszę mi wierzyć ze my w
zakonach jesteśmy oswojeni z piekłem
Że tak powiem zawodowo Chcę przez
to powiedzieć że słyszymy sporo o pie-kle
Czasem nawet myślę ze za dużo O
nie powinna byłam tego powiedzieć!"
Teraz zakonnica była skonfundowana
Nastąpiła niezręczna pauza Aby ją
przerwać Ken ciągnął pośpiesznie: "Jak
wspomniałem — miałem szkole wiel-kie
trudności z nauką języka francuskie-go
Powiem nawet że był to jedyny
przedmiot który mi jakoś się nie dawał
No i oczywiście moi koledzy podkpiwali
sobie nieraz z tych moich kłopotów Wre-szcie
pewnego dnia mając dość tych
kpinek założyłem się z moim głównym
dręczycielem o parę rękawic do boksu
że w przeciągu trzech miesięcy znajdę
się na pierwszym miejscu w klasie na
lekcjach francuskiego"
"I wygrał Pan ten zakład?"
"Tak' wygrałem No a potem zaintere-sowała
mnie literatura francuska i to
nie pozwoliło mi zapomnieć języka"
"Raz więc przynajmniej zakładanie
się dało dobry wynik" powiedziała Sio-stra
Matylda "Teraz moja kolej na za-pytanie
Pana skąd Pan znał moje imię?"
"Masson mi powiedział W salonie
okrętowym kiedy"
Ken poczuł że jego twarz zalała się
a a
sprzedaje
Nadsyła B Głogowska z Polski
ię
z
:ip
w
(IV)
dowcipnisie dopisywali: "bo g
gorsze"
Ale najbardziej przykra rzecz
to ogonki Wszędzie trzeba stać
w kolejce nieraz całymi godzi-nami
Ludzie zmęczeni źli kłó-cą
się wymyślają sobie Lecz i
tam jak wszędzie błyśnie nieraz
warszawski humor
Nie wypada naprzykład zapy-tać
kobiety stojącej w ogonku:
— Czy pani jest ostatnia?
Bo odpowie:
— No już taka ostatnia nie
jestem są gorsze
Albo jeśli spytasz na widok
kolejki przed sklepem:
— Proszę pana co tu można
dostać?
— Zależy gdzie Przede mną
— kopniaka za mną żylaki
Mimo to stopa życiowa ciągle
wzrasta Coraz więcej towarów
przybywa o których jeszcze do
niedawna marzyć nie było moż-na
Dowcinni powiadają że spu
tnik okrążając ziemię musi nad
lAJieszone ludźmi (nazywa się to Polska się znacznie wy-gKinogron-a'')
śpieszącymi do żej żeby nie zawadzić o wysoka
Jezdni
Cfgepszych
serwetki
tak
°aV°
stoDe życiowa
Dużo jest sklepów w Warsza-wie
klńrvch nrzed wojną nie
znano I ' tak naprzykład jest
"garmażeria" gdzie można do-stać
gotowe potrawy na wynos
"pasmanteria" — skład przybo-rów
do szycia a "Komis" to spe-cjalny
rodzaj sklepu państwowa
instytucja który bierze na sprze-daż
towary z paczek zagranicz-nych
We wszystkich tych sklepach
uderza skromne często brudne
i nieporządne urządzenie i mała
ilość towarów Kupić cokolwiek
narzekają kobiety wymaga o-grom- ną
ilość czasu i żelaznych
nerwów Bo jeśli nawet cos jest
to zwykle albo bardzo małe albo
bardzo duże rozmiary napewno
nie ten kolor co chcesz albo do-piero
co rozprzedane i niewiado-mo
kiedv nadejdzie następny
transport! Wogóle kobiety maią
system kupowania towarów takie
są w danej chwili (powiedzmy
rzeczy letnich zimą i odwrotnie)
a nie kiedy je potrzebuią bo
wtedy już ich napewno nie bę- -
Osobnym swego rodzaju skle-pem
jest P-K-O
przez którą kre-wni
z zagranicy przesyłała pa-ni- fi
TH7ipmv rfn takiego sklenu
-- 5iostrze zostało tam bowiem kil:
kanaście dolarów z 5U-doiaro- wej
nnezki do wyboru która iej wy- -
słałam przen" wyjazdem
"ZWIĄZKOWIEC" SIERPIEŃ (Aogusi) środa 20 — 1958 STR f
purpurą zmieszania "Dobrze przynaj-mniej
ze tak tu ciemno!" pomyślał Ale
też odwalam wariata!" Był zły na siebie
"Ma Pan na myśli — kiedy zachowa-łam
się tak niemądrze Musiał to jeszcze
być wpływ wesołego Parvza w którym
spędziłam mój urlop Mój drogi Paryż "
Opanowując się powiedziała lekkim to-nem
konwersacyjnym który nie brzmiał
jednak bardzo naturalnie: "Przyzna Pan
jednak że były pewne podstawy do mej
nieprzystojnej wesołości Ci dwaj pod-pici
chłopcy byli tak zabawnie głupiut-cy"
Ken myślał: "Nazwałem ją biedna
dziewczyną bo w chwili rozczarowania
i obrzydzenia zrezygnowała ona na cale
życie ze wszystkiego co ma w życiu jakąś
wartość A ona nazywa "biednymi chłop-cami"
dwóch zalanych batiarów korzy-stających
z życia na całego w ich swoi-sty
zwierzęcy sposób"
Gniew jego znalazł sobie teraz nowy
cel "Nie określałbym ich jako "biednych
chłopców" powiedzał ostro "Z pewno-ścią
wvciagają oni z życia więcej zado-wolenia
niz Pani i ja A czy ważnym jest
jakiego rodzaju jest to zadowolenie-'- "
Siostra Matylda pochyliła się nieco ku
przodowi by przyjrzeć się bliżej twarzy
Amerykanina "Mówi Pan o nich z gnie-wem
i pogardą To nie dobrze Powin-niśmy
być tolerancyjni i starać się ro-zumieć
ludzi Właściciele to tylko nie-wielu
z nich zasługuje na nasz gniew
Chociaż jest wielu potrzebujących naszej
wyrozumiałości"
Gniew Kena rósł I współczucie dla
tej pięknej istoty "Tolerancja! Zrozu-mienie!
— Do diabła! z nimi! myślał
Czego wielu ludzi właściwie potrzebuje
to dobrego uderzenia pięścią w pysk"
"Tak tak!" powiedział z tłumioną pa- sją" Wszyscy ludzie to anioły Dobrzy
altruistyczni uczciwi! Dziwi mnie ze
właśnie Siostra to mówi!"
Zakonnicę ogarnęło nagłe wrażenie
jak gdyby zabrakło jej oddechu Pod-świadomie
ręka jej podążyła do szyi jak
gdyby w pragnieniu rozluźnienia nakro-chmalonego
kołnierza tak niepratyczne-g- o
w tropikalnym klimacie
"Co co Pan ma na myśli?" zapytała
niepewnym głosem Potem wiedząc ze
może być tylko jedna interpretacja bru
talnej uwagi Kena jęknęła: "Pan Masson
powiedział Panu! Jak mógł on to zro-bić?"
Odwróciła się szybko i powstrzymując
z trudnością łkanie odeszła niepewnym
krokiem i zniknęła w drzwiach
Pierwszym odruchem Kena było po
biec za nią rozmyślił się jednak natych
miast
"Co za drań ze mnie! Co za drań!"
myślał Ogarnęło go uczucie wstydu
obrzydzenia do siebie samego i bezgrani-cznej
samotności Goniąca za bogactwem
dziwka pokazuje ci drzwi bo twój ra-chunek
bankowy nie jest dość gruby
t i i ł
W środku stoi oszklony kiosk
ze stosem pudeł pudełek pak
i wieszaków Trochę rzeczy po-rozkładanych
za szybami Nie
wiadomo co jest w tych pudłach
bo dostępu do nich nie ma tylko
przez okienka Przy tych okien-kach
iedna przez drugą wy-krzykują
kobiety żądany towar
czy to dojrzany przez szyby czy
wybrany z katalogu
Przyglądam się jak Krysia
mierzy jakiś tandetny pomarań-czowy
sweter
Z okienka wychyliła się sprze-dawczyni
i krzyknęła w moją
stronę
— Zamykam! Niczego juz pani
nie dostanie
— Za darmo bym nie wzięła —
odkrzyknęłam bo mnie ogarnęła
złość
Za pięćdziesiąt dolarów które
są przecież dla nas dość dużą
sumą rodzina w Polsce otrzymu-je
takie tandetne bez gustu bez
wyboru rzeczy a sprzedawczy-nie
obsługują jak z łaski Siostra
twierdzi że czasem można tam
dostać ładne rzeczy ale ja wido-cznie
na taki czas nie natrafiłam
bo dla mnie towar w PKO wy-dawał
się lichy ograniczony i
nie elegancki
Kto chce dostać rzeczy lepsze
idzie nip do sklepów a na tak
zwane "ciuchy" Jest to targowi-sko
przy Placu Szembeka w ro
dzaju dawnego Kerceląka gdzie
można dostać amerykańskie to-wary
nowe lub używane One
właśnie są określone słowem
"ciuchy" co nie znaczy wcale
łachy raczej przeciwnie — coś
dobrego ładnego i z AmeryKi
Tam też spotkać można jeszcze
prawdziwe przekupki warszaw-skie:
solidne w budowie wy-szczekane
doskonałe znawczy-nie
ludzi
Rozłożone rozwieszone na
straganie ciuchy ściągają klien-tkę
Przekupka spod połamanego
parasola którym zasłania się od
słońca ocenia' ją natychmiast
— Chciałabym jakąś sukien-kę
— A iaką paniusia ma na
uwadze Taką lepszą czy śre-dnią
bo gorszych to u mnie nie
ma
— No taką do pracy
— że jaką? Do pracy? — uda-i- e
oburzenie matrona — a po co
że szanownej Daniusi suknia do
roboty Robi sie w koszuli a po
tvm się sukienkę nakłada i wy
chodzi z narzeczonym w Aleje
— No może ta
— Pewnie że ta Mierzyć pa
niusia nie potrzebuje przecież
widzę 7e w sam raz ramusia
masz tigurę na miejscu
pani tylko 650 złotych
więc litujesz się nad swą cenną osobą
Więc jesteś zdenerwowany Więc oczy-wiście
będąc cholerną szują musisz zro-bić
komuś przykrość 1 to komu? Tej
biednej dziewczynie Bo ona była juz
zmaltretowana uprzednio przez innego
drania Bo jest czysta dobra i piękna
Ładny ze mnie numer'"
Długo stał nieruchomy z rękami za-ciśniętymi
kurczowo na burcie Rytmi-czny
szum fal czarodziejski widok setek
światełek w dalekim nisko rozbudowa-nym
mieście podzwrotnikowym migocą-cych
na tle ciemnego łańcucha górskie-go
tuz poza Konakry jak roje robaczków
świętojańskich cały ten pokój i cisza
przenikające noc afrykańską — stopnio-wo
go uspokajały
Zniknął gniew pozostało tylko uczu-cie
samotności W przeddzień wyjścia na
obcy nieznany lad by rozpocząć nowe
życie wśród obcych ludzi — Ken czul
się opuszczonym nikomu niepotrzebnym
Myśli jego poszły do jedynej znanej bli-żej
istoty na przestrzeni tysiąca mil Zde-cydował
się poszukać Fernanda
Ale jowialny colonial zniknął Nie było
go ani w salonie ani w barze ani w ich
kajucie "Pewnie popija i bajdurzy w
kajucie któregoś ze znajomych" myślał
Ken wspinając się po schodach na górny
pokład
Wynurzywszy się z jasno oświetlonej
klatki schodowej zatrzymał się na chwilę
prawdziwy amerykańskich ciuch
by dac swym oczom moznosc oswojenia
się z ciemnością Z odległości kilkunastu
kroków doleciał go jakiś dziwny przy-głuszony
tęskny śpiew Wytężając wzrok
Ken dojrzał trzy męskie postacie stojące
wzdłuż burty plecami do niego Ich
białe stroje kolonialne odcinały się wy-raźnie
na ciemnym tle Wtem z pewnym
wstrząsem zdał on sobie sprawę ze te
postacie kończyły się na kołnierzach ko-szul
Głów nie było
"Co u diabła?" pomyślał Ken "Zwa-riowałem
czy co?"
Jego dłonie pokryły się nagle lepkim
potem Niepewnym krokiem posunął się
naprzód Trzy czy cztery kroki — wy-buchnął
niepohamowanym śmiechem
Śpiewacy byli to drobni urzędnicy ko-lonialni
murzyni z francuskiej Martyni-ki
których czarne twarze zlewały się z
ciemnym tłem Śpiewali w ich krajowym
"żargonie" wykoślawionej francuszczy-źni- e
z domieszką tubylczych słów
Śpiew ustał Rozległy się jakieś pod-niecone
szepty Zmieszany swym nie-taktem
Ken odszedł szybko
"Co u diaska dzieje się mną dzisiaj"?
myślał "Robię jedno kretyńskie głup-stwo
po drugim"
Rzuciwszy się w pokładowy leżak
Ai
— Och to za drogo
— Co za drogo Za taką su
kienkę? To nie nasz stary do
niczego łach proszę paniusi to
— A pierze sie?
— W Ameryce wszystko sic
pierze Bierz pani za 600 niech
ja stracę Chcę na wczasy jechać
po co mi to mole mają gryźć
przez ten czas No bierzesz pa- ni? Nie? Łachudra!
Stoję za straganem nakręcam
film z całej tej transakcji i nie
mogę powstrzymać się od śmie-chu
Gdzie się jeszcze usłyszy
taką rozmówkę jak nie w na-szej
kochanej Warszawie!
Cała bieda że przekupki nic
znają nieraz prawdziwej warto-ści
towarów i albo je sprzedają
za tanio albo przeceniają Fran-cuskie
perfumy kupiłam za 13
centów za dziecinną zaś tryko-tową
bluzeczkę któraby u nas
kosztowała 79 centów zażądano
2 i pół dolara
Opuszczamy targowisko ustę-pując
z drogi "chodzącym restau-racjom"
Właścicielki tej prywa- tnej inicjatywy niosą w koszy
gorącego serdelka
nawpół siedząc pozostał tak przez długi
czas nieruchomo Patrzył światła Ko-nakry
srebrzystą wielkich fal
rozbijających się o wybrzeże a kłęby
niejasnych myśli przemykały się mu
przez głowę
Bierz
kach różne specjały Tu można
na stojąco zjeść miseczkę bigosu
lub na wideł
na
na linie
cu i co najważniejsze jest się
obsłużonym natychmiast
Nie mamy jednak ochoty na
skorzystanie z tch udogodnień i
idziemy ulicą w stronę Wisły
polując po drodze na --taksówkę
A
Ludność na ulicach ubrana
jest skromnie a nawet biednie
Latem kobiety nie noszą kape-luszy
czy rękawiczek na nogach
zwykłe sandały nigdy pończoch
bo te się oszczędza na chłodne
pory roku Sukienki bardzo pro-ste
najczęściej spódniczki i blu-zki
Kobieta lepiej ubrana ściąga
oczy wszystkich i najprawdopo-dobniej
jest to gość z zagranicy
Przestałam nosić kapelusz i rę-kawiczki
ale i tak wszędzie mnie
rozpoznawano Nieraz byłam na-gabywana
przez kobiety
— Pani musi być Amerykan-ką?
— Nie — odpowiadam krótko
— Ale musi być pani z zagra-nicy
Mam na sobie zwykłą letnią
sukienkę w kwiatki z drobnymi
falbankami kupioną kilka lat
temu za niecałe dziesięć dola-rów
Nic nadzwyczajnego Py-tam
więc zdziwiona
— Poczem pani poznaje 7C
jestem z zagranicy przecież mam
zwykłą kretonową sukienkę
— Ale materiał proszę pani
a jaki krój! U nas takich nie ma
Nie możemy złapać taksówki
bierzemy więc tramwaj Kon-duktor
nie ma reszty proponuje
kupno abonamentu na dziesięć
przejazdów Musimy wziąć bo
cóż robić? Nie mam siły dłużej
iść W ostatnich dwudziestu la-tach
nie nachodziłam się tyle
co w jednym tygodniu w War-szawie
Barbara Głogowska
Popieraj firmy ogłaszaj ace sie w "Związkowcu'
Paczki PiftAO do Polski
DO WYBORU 2YWN0SC MATERIAŁY PREZENTY
LUB WYMIENIALNE NA PIENIĄDZE
(prawie 100 złotych za dolara)'
Janique Trading - J Kamieński
TORONTO Ont: 835 Oueen Sł W — Tel EM 4-40-
25
EDMONTON Alła: 10649 97th Street — Telef 2-38- 39
RÓWNIEŻ WSZELKIE LEKARSTWA ITP
Najszybciej i najtaniej! Wolne od cła!
ŚWIEŻE POMARAŃCZE I CYTRYNY
gp w tgą
Najdogodnici
Podróżować
0© POLSKI
nowoczesnymi
Motorowcami
Szwedzkiej Linii
Nowy GRIPSHOLM
Luksusowy KUNGSHOLM
Popularny STOCKNOUfl
odchodzi) regularnie z New Yor-ku
często z Halifaxu do Brcmer-liave- n
Kopenhagi i Gothenbur-g- a
połączonych z Polskę dosko-nalę
komunikacją
Statkami Szwedzkiej Linii po
diozuje Me komfoituwo i )
Rodnio pod dobij opieka w
pr? jinej itniotfcizc — Biuki
Linii dopomagają w uzskamu
trin7}to(j wi administracja
statku załatwia przeładowanie
bagażu do pociągu oraz 7akti
puje bilety kolejowe do miej
sra pt zaznaczenia
ZWRACAJCIE SIE DO LOKALNYCH
BIUR PODRÓŻY LUD
SWEDISH AMERICAN
LIMĘ
1255 Phillips Sq Montreal 2 PQ
470 Maln Street Wlnnlpcg Mm
803 lit Street E Calgary Alta
ujimaaa
&w& i:':i-i- 3
GB
Rezerwujcie bilety
na Szwedzką Linię
Four Seasons Travel
109 Bloor St W — Toronto
Tol WA 3-94-
84 i WA 3-97- 15
Polski skład towarów Żelaznych
farb naczyń kuchennych orai przy-borów
wodociągowych i ogrzewania
J & J HARDWARE
J Stefaniak właść
745 Qucen St W EM 6-48- 63
Solidna obsługa — Niskie ceny
Dczplatnc porady w sprawach kana-lizacji
1 ogrzewania S
Pismo trzeba nie tylko
czytać ale i
prenumerować!
ADWOKACI
CEGRGE BEN BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dundas St W - Toronło
Tol LE 4 8431 I LE 4-84-
32 s
MU?
JAN L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Quecn St W — Toronło
Tul Biura: LE 3-12-
11
Micszk: Oakvlllo VI 5-12-
15 DOS
E H Łuck BA LLB
(ŁUKOWSKI)
ADWOKAT NOTARIUSZ OBROŃCA
Wspólnik firmy prawnltoj DUnoy
Pasternak 1 Łuck
57 BLOOR St W rńR Hny pokój „„
TCL WA 49755
rr7yjmujc tikzc wieczorami oil 7-c- J
do fl tej ord u suboty 7a telefonie?
nm poroiimlcnlnm 55 S
NOTARIUSZ
NAPOJE
DO TYCH KTÓRE TAK WAM SMA-KOWAŁY
W RODZINNYM
BEZPŁATNA
na bankiety i inne okazje
W TORONTO
TELEFONUJCIE
LEKARZE
Dr r1
LEKARZ
500 Collogo St (róg Palmoraton)
Tel WA 1-3-
580
Godziny przejęć:
od 130 —4 po poł i 6—8 wlecz
XRAY fO-- W
Dr IV J ZKlCilES!?]
BA M 1) L M CC
LEKARZ I CHIRURG
Ooil?lm r?Jef- -
od II- - 12 pr7cI pol 2- -4 10 po pol
1 od 7 9 wlcciorcm
606 Dathurst St — Toronto
Tel LE 3-34-
23
34W
POWRóOt
DR ftl KOSOWSKI
Choroby kobieco I polointctwo
(Leczenie nieplodnoicl)
Przyjmuje 7a uprzednim telcf
porozumieniem
LE 5-74-
34 lub LE 6-14-
70
611 nioor Słrł W
(i OK PnInicrHton) DS
DENTYŚCI
Dr [] LUCYK
DENTYSTA
2092 Dundas St W Toronto
Tel RO 9-46-
82
W
Dr S D BRIGEL
LEKARZ CHIRURG
DENTYSTA
Plijslclnns" & Surgcons' Bulldlng
Knnrclirln No 215
86 Bloor St W — Toronto
Tol WAInut 20056
21-- W
386
Dr E WACIIIIA
DENTYSTA
Godziny: 10—12 i 2—8
Bathurst St — EM 4-65-
15
W
Dr Tadeusz Więckowski
LEKARZ DENTYSTA
Tol WA 2-08-
44
310 Bloor St W — Toronto
Powróci z urlopu 1 września
w
Dr SI SGHWABE
DENTYSTA
71 Howard Ave v (róf! Konccsvnllo) '
Godz przyjęć za 7am telefon
LE 1-2-
005
-- 49-S
Dr fl fJOUOSICKIS
LEKARZ DENTYSTA
Dyplom w Niemczech I KnnndMe
Przyjmuje w dzień I wieczorami tyl-ko
za telefonicznym porozumieniem
45? Oloor St W
Starkmim Cliemlsls Sc Modlcal
Uullding
Tel WA 3-70- 03 Mól po polsku (Si
IIWIMII—WWW—WWWWWWI
Dr Władysława
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
(drugi dum od nnnrevallpo)
i'iyjiiitip j uprr(Jnmi lelefo
nic7nvm porouinicnleni
Tolufon LE 1-4-
250
S
OKULIŚCI
OKULISTKI
Br Bukowsks-Bcjna- r R O
Wiktoria Bukowska O D
prowndn nowoczesny gabinet
okulistyczny przy
274 Roncosvallos Avenu
obok (Jcoffrcv St
Tol LE 2-54-
93
Godziny przyjęć: codziennie od 10
rano do 9 wieczór W soboty od
10 rano do 0 wieczór 37S
Sprowadzajcie Krewnych do Kanady
Moiocio tcrai sprowadzić takie BKACI 1 SIOSTRY Z POLSKI
Zwróćcie się do nas po informacje osobiście lub listownie
DOMINION TRAVEL OFFICE LTD
55 Wellington West — Toronto Ont — Tol EM 6-64-
51
(dawniej C8 Wellington Weit)
Kierownik: S HEIFETźi PUBLICZNY
PACZKI PEKAO DO POLSKI — WYSYŁKA PIENIĘDZY DO
WYBORU ODBIORCY — PASZPORTY I WIZY DO POLSKI I USA
DOKUMENTÓW — Wszystkie iptykl
Akt darowizny pełnomocnictwa i inne notarialne dokumenty
NAJBARDZIEJ 7BU70NE
KRAJU
ZELGER
TŁUMACZENIA
Cola - Ginger Ale - Orantjc - Cream Soda
DOSTAWA Minut
i
1-2-
151
w dnie powszednie
do godz 7 wiecz
Nie dostarczamy towaru do prywatnych domów
20-- W
tl -
Hi
HpAc
''I I
!
tli 'TWv
fi'!
Ki t
i "'
ąj
! JJ WMMWfa mmm
" iSi MMdJ£fti1SHff fim®
ińiłł4Hi
filt'SePlSMliUiłlłiiBl'ff
ĄtMf
imm®wB immmi !'
m
w
m ii
iM
Ii mmm
a5Ha s
"K'1
m
my
&SS H mk mm
mmwmumummm I
ŁiU"lUI IłtJlfMitmIilWił '
' IlwmIlllim1ll
tanu r-RBłk-ł -- j
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 20, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-08-20 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000232 |
Description
| Title | 000293b |
| OCR text | ti tol#s mf&Sl m f WJL — — jerzy Giżycki jawi Opowieść kraju na południc od tego piekła na ziemi Sahary światła bły tam zgaszone zapewne u riac pasażerom lepszy widok na Ko-- n krv odległe o jakąś milę Oczy Kena uaiah ciC stopniowo z kontrastem po °:lanettiatłem sali jadalnej Stolica nunei właniała się stopniowo coraz ~vrazniei'z mroków Po chwili noc nie dawała się juz tak ciemna Nie było 3 p7cz€ księżyca ale nieoo usiane Dyio i J „mH Nipktńrp 7 nirh hvłv YM -_- -- - miionanu ---- --' g" znane ale na południowej części me-j- a bJł jakieś nowe dotąd nigdy nie wi-dziane ' Z młodzieńczym wzruszeniem patrzył Ken na Krzyż Południa symbol świata jego dziecinnych snów pełnego przygód korsarzy wyse-pek z zakopanymi skarbami po których szt kulał na swej drewnianej nodze John Siher") I oto patrzył wreszcie na ów Krzyż s południa — koślawy i mniejszy mz soDie go wjobrazał "Pierwsze rozczarowanie afrykańskie!" powiedział głośno nie zdając sobie z tego sprawy "życie jest pełne rozczarowań panie Williams I nie tylko w Afryce" Powie- - EOTmne to hvło niedaleko Doza nim rało- - sdjm melodyjnym głosem kobiecym "Z jakejś racji sensu kioicj me możemy uchwycić — tak widocznie powinno mw-- B -- ea Ken OawrocH bię lajJiuwme kj Kima KSikrnkńw nd nieco ooarta o burtę stała fJS"i'"o"s--tr:a M: atylda " Była tam '_ _ F#lzauwazona gdy Ken wszedł 1? JŁ& _lt_J Tai lttnlir VioVił 1 lrrtłMf t! mtt rl--i xT irJDinOKianUrawip 7uiamijarłaliasunintnai iwnniuract młiacwoij "Niech mi pani niech mi wy- - F'#ibaczy" poprawił się z zażenowanym '"uśmiechem Starzeję się widocznie Po- - LWsamyra są typowym dowodem starości" fturalnie Niespodziana obecność pięknej i ujia uian jłiy jijr omtjjtiii nie był bynajmniej w nastroju do żar-- dodał chwili Siostra moje nazwisko?" Łgf to podszedł Teraz mógł i-- f m I"- - ¥m' : S --y "Ale ale" — widzieć delikatną twarz dziwnie białą bez siadu hm Siostra Matylda uśmiechnęła się "Nie tĄ Jedna z postaci znanej powieści Stoven- - "Troasure Island" — IfOLSKA OCZYMA KOBIETY Warszawa kupuje % W gronie ro-- Lfdzinnym szybko ?faija czas Od- - Ł&iotki zapom- - Jsftiiane już iKM opowieazie- - fijjsray sobie zda-l4rzen- ia ostatnich Pdwudzie3tu lat lMnaPrzyglądaliś- - zapewne ciemny Siostra gt&a&UlUllljr pffi "skąd Mówiąc bliżej szminki kuzyn- - mm i"W&'} tf sohifi za rałv mnim g tieobecności Zaczęłam teraz po- - 6 feuwwdc nową warszawę Mimo tylu przejść __ walk oku- - ŁJt i ! jv i zniszczenia warszawa zy-jlj- e i stara się prowadzić życie Bt-fócuŁuidi-iit VeZ£ł"U zna yMcale me Jej jej Jona dv ste r-z-as PdLji Al6 7Vrip ctnlimj łatwe Hą Pensja przeciętnego pracowni- - Jalawnięiekszwośyćstalrucdznaośncai ubtorrzyykmaansiieę Jaie z trudnościami Komunika-Cj- a mieście iest nie dostate- - £-?J?n- a tramwaje i autobusy ob- - unosić iud z pracy Zdobycie tak rfSOttkl nale7V rln oHwanwh ptierpliwych którzy stać będą isl i osc aug° na i 14Ta rcką na wszvstkie prze-- sąC ' woz" w nadziei ze się przejazd taksówka c z w i inni w w fiŁćni :r "ic tu u"- - ? ': ijiko aia tych co sobie fcftia °lć n moc"n nrn Restauracjo i ctnłńwiri ?v t kW "barv mW™" „:' rcJircle Ot) ZVP7Pnia TMomł ™ ł„M V obsługa szwankuje są brudne a i ledzenie - _yn?Sinśmł-"- _™_zne' Kelner "zaD—o—m— —ina"— po nin Jdte """" fvi"'-ś-ć só1 lub po "L'S!?4ipett!' zSiieloęśzćcaorePadyp0tnaiłzoaammióadwtliaencnnziiaenginoi nnna l%f} ™iez ' u nas kelnerka MSI P'alna niewiele a zawwn Hifnhnn ? czysta szybka- - Ale w feŁ "- - JM OCnrnna nranmimiri i ŁSfflpPiero przestępstwo nozhawi ?n im-iłrW- - Ma to ia 7mi„A ieS' '" b0' aODycie ziwnosci tn znowu S£łfSfifT"VUSPC ratwv aL-- Nł—ie użebv--L__n-ie biv'- - na s%C0 w ""?'ulrtV lu :TŁ ¥ ST ) io:t danej chwUi dowieziono -- i""Jive — kupuje' Wienrznwp rK„ wa t jrt!Sl"tCuSQ_ i m&-&&id- £ I flifntJ0!?1d0ziajłoraseie" wtedY kntóarpyismyi: MI OD NEKU podzwrotnikowego - i ma w tym nic tajemniczego panie Wil-liams W dniu kiedy jako pasażerowie weszliśmy na okręt — miałam przyja-cielską rozmówkę z panem Masson któ-rego znam od paru lat Powiedział mi wówczas że podróżuje tym razem z przy jacielem panem Williamsem jednym z oficerów łącznikowych po'dczas ostatniej wojny między armią amerykańską i francuskim podziemiem w którym pan Masson był bardzo czynny i zasłużony Przypuszczam że wówczas to nauczył się Pan tak dobrze mówić po francusku Chociaż by być wyznaczonym do tego rodzaju funkcji — musiał Pan znać nasz język juz przed tym" "Ma Siostra rację Nauczyłem się francuskiego na skutek zakładu" "Zakładu?" "Tak W szkole średniej miałem pie-kielne trudności O przepraszam! Ale wie Siostra w armii "W swym zmie-szaniu Ken był tak rozbrajająco mło-dzieńczy ze zakonnica uśmiechnęła się pobłażliwie "Niech Pan nie przeprasza panie Wil-liams Proszę mi wierzyć ze my w zakonach jesteśmy oswojeni z piekłem Że tak powiem zawodowo Chcę przez to powiedzieć że słyszymy sporo o pie-kle Czasem nawet myślę ze za dużo O nie powinna byłam tego powiedzieć!" Teraz zakonnica była skonfundowana Nastąpiła niezręczna pauza Aby ją przerwać Ken ciągnął pośpiesznie: "Jak wspomniałem — miałem szkole wiel-kie trudności z nauką języka francuskie-go Powiem nawet że był to jedyny przedmiot który mi jakoś się nie dawał No i oczywiście moi koledzy podkpiwali sobie nieraz z tych moich kłopotów Wre-szcie pewnego dnia mając dość tych kpinek założyłem się z moim głównym dręczycielem o parę rękawic do boksu że w przeciągu trzech miesięcy znajdę się na pierwszym miejscu w klasie na lekcjach francuskiego" "I wygrał Pan ten zakład?" "Tak' wygrałem No a potem zaintere-sowała mnie literatura francuska i to nie pozwoliło mi zapomnieć języka" "Raz więc przynajmniej zakładanie się dało dobry wynik" powiedziała Sio-stra Matylda "Teraz moja kolej na za-pytanie Pana skąd Pan znał moje imię?" "Masson mi powiedział W salonie okrętowym kiedy" Ken poczuł że jego twarz zalała się a a sprzedaje Nadsyła B Głogowska z Polski ię z :ip w (IV) dowcipnisie dopisywali: "bo g gorsze" Ale najbardziej przykra rzecz to ogonki Wszędzie trzeba stać w kolejce nieraz całymi godzi-nami Ludzie zmęczeni źli kłó-cą się wymyślają sobie Lecz i tam jak wszędzie błyśnie nieraz warszawski humor Nie wypada naprzykład zapy-tać kobiety stojącej w ogonku: — Czy pani jest ostatnia? Bo odpowie: — No już taka ostatnia nie jestem są gorsze Albo jeśli spytasz na widok kolejki przed sklepem: — Proszę pana co tu można dostać? — Zależy gdzie Przede mną — kopniaka za mną żylaki Mimo to stopa życiowa ciągle wzrasta Coraz więcej towarów przybywa o których jeszcze do niedawna marzyć nie było moż-na Dowcinni powiadają że spu tnik okrążając ziemię musi nad lAJieszone ludźmi (nazywa się to Polska się znacznie wy-gKinogron-a'') śpieszącymi do żej żeby nie zawadzić o wysoka Jezdni Cfgepszych serwetki tak °aV° stoDe życiowa Dużo jest sklepów w Warsza-wie klńrvch nrzed wojną nie znano I ' tak naprzykład jest "garmażeria" gdzie można do-stać gotowe potrawy na wynos "pasmanteria" — skład przybo-rów do szycia a "Komis" to spe-cjalny rodzaj sklepu państwowa instytucja który bierze na sprze-daż towary z paczek zagranicz-nych We wszystkich tych sklepach uderza skromne często brudne i nieporządne urządzenie i mała ilość towarów Kupić cokolwiek narzekają kobiety wymaga o-grom- ną ilość czasu i żelaznych nerwów Bo jeśli nawet cos jest to zwykle albo bardzo małe albo bardzo duże rozmiary napewno nie ten kolor co chcesz albo do-piero co rozprzedane i niewiado-mo kiedv nadejdzie następny transport! Wogóle kobiety maią system kupowania towarów takie są w danej chwili (powiedzmy rzeczy letnich zimą i odwrotnie) a nie kiedy je potrzebuią bo wtedy już ich napewno nie bę- - Osobnym swego rodzaju skle-pem jest P-K-O przez którą kre-wni z zagranicy przesyłała pa-ni- fi TH7ipmv rfn takiego sklenu -- 5iostrze zostało tam bowiem kil: kanaście dolarów z 5U-doiaro- wej nnezki do wyboru która iej wy- - słałam przen" wyjazdem "ZWIĄZKOWIEC" SIERPIEŃ (Aogusi) środa 20 — 1958 STR f purpurą zmieszania "Dobrze przynaj-mniej ze tak tu ciemno!" pomyślał Ale też odwalam wariata!" Był zły na siebie "Ma Pan na myśli — kiedy zachowa-łam się tak niemądrze Musiał to jeszcze być wpływ wesołego Parvza w którym spędziłam mój urlop Mój drogi Paryż " Opanowując się powiedziała lekkim to-nem konwersacyjnym który nie brzmiał jednak bardzo naturalnie: "Przyzna Pan jednak że były pewne podstawy do mej nieprzystojnej wesołości Ci dwaj pod-pici chłopcy byli tak zabawnie głupiut-cy" Ken myślał: "Nazwałem ją biedna dziewczyną bo w chwili rozczarowania i obrzydzenia zrezygnowała ona na cale życie ze wszystkiego co ma w życiu jakąś wartość A ona nazywa "biednymi chłop-cami" dwóch zalanych batiarów korzy-stających z życia na całego w ich swoi-sty zwierzęcy sposób" Gniew jego znalazł sobie teraz nowy cel "Nie określałbym ich jako "biednych chłopców" powiedzał ostro "Z pewno-ścią wvciagają oni z życia więcej zado-wolenia niz Pani i ja A czy ważnym jest jakiego rodzaju jest to zadowolenie-'- " Siostra Matylda pochyliła się nieco ku przodowi by przyjrzeć się bliżej twarzy Amerykanina "Mówi Pan o nich z gnie-wem i pogardą To nie dobrze Powin-niśmy być tolerancyjni i starać się ro-zumieć ludzi Właściciele to tylko nie-wielu z nich zasługuje na nasz gniew Chociaż jest wielu potrzebujących naszej wyrozumiałości" Gniew Kena rósł I współczucie dla tej pięknej istoty "Tolerancja! Zrozu-mienie! — Do diabła! z nimi! myślał Czego wielu ludzi właściwie potrzebuje to dobrego uderzenia pięścią w pysk" "Tak tak!" powiedział z tłumioną pa- sją" Wszyscy ludzie to anioły Dobrzy altruistyczni uczciwi! Dziwi mnie ze właśnie Siostra to mówi!" Zakonnicę ogarnęło nagłe wrażenie jak gdyby zabrakło jej oddechu Pod-świadomie ręka jej podążyła do szyi jak gdyby w pragnieniu rozluźnienia nakro-chmalonego kołnierza tak niepratyczne-g- o w tropikalnym klimacie "Co co Pan ma na myśli?" zapytała niepewnym głosem Potem wiedząc ze może być tylko jedna interpretacja bru talnej uwagi Kena jęknęła: "Pan Masson powiedział Panu! Jak mógł on to zro-bić?" Odwróciła się szybko i powstrzymując z trudnością łkanie odeszła niepewnym krokiem i zniknęła w drzwiach Pierwszym odruchem Kena było po biec za nią rozmyślił się jednak natych miast "Co za drań ze mnie! Co za drań!" myślał Ogarnęło go uczucie wstydu obrzydzenia do siebie samego i bezgrani-cznej samotności Goniąca za bogactwem dziwka pokazuje ci drzwi bo twój ra-chunek bankowy nie jest dość gruby t i i ł W środku stoi oszklony kiosk ze stosem pudeł pudełek pak i wieszaków Trochę rzeczy po-rozkładanych za szybami Nie wiadomo co jest w tych pudłach bo dostępu do nich nie ma tylko przez okienka Przy tych okien-kach iedna przez drugą wy-krzykują kobiety żądany towar czy to dojrzany przez szyby czy wybrany z katalogu Przyglądam się jak Krysia mierzy jakiś tandetny pomarań-czowy sweter Z okienka wychyliła się sprze-dawczyni i krzyknęła w moją stronę — Zamykam! Niczego juz pani nie dostanie — Za darmo bym nie wzięła — odkrzyknęłam bo mnie ogarnęła złość Za pięćdziesiąt dolarów które są przecież dla nas dość dużą sumą rodzina w Polsce otrzymu-je takie tandetne bez gustu bez wyboru rzeczy a sprzedawczy-nie obsługują jak z łaski Siostra twierdzi że czasem można tam dostać ładne rzeczy ale ja wido-cznie na taki czas nie natrafiłam bo dla mnie towar w PKO wy-dawał się lichy ograniczony i nie elegancki Kto chce dostać rzeczy lepsze idzie nip do sklepów a na tak zwane "ciuchy" Jest to targowi-sko przy Placu Szembeka w ro dzaju dawnego Kerceląka gdzie można dostać amerykańskie to-wary nowe lub używane One właśnie są określone słowem "ciuchy" co nie znaczy wcale łachy raczej przeciwnie — coś dobrego ładnego i z AmeryKi Tam też spotkać można jeszcze prawdziwe przekupki warszaw-skie: solidne w budowie wy-szczekane doskonałe znawczy-nie ludzi Rozłożone rozwieszone na straganie ciuchy ściągają klien-tkę Przekupka spod połamanego parasola którym zasłania się od słońca ocenia' ją natychmiast — Chciałabym jakąś sukien-kę — A iaką paniusia ma na uwadze Taką lepszą czy śre-dnią bo gorszych to u mnie nie ma — No taką do pracy — że jaką? Do pracy? — uda-i- e oburzenie matrona — a po co że szanownej Daniusi suknia do roboty Robi sie w koszuli a po tvm się sukienkę nakłada i wy chodzi z narzeczonym w Aleje — No może ta — Pewnie że ta Mierzyć pa niusia nie potrzebuje przecież widzę 7e w sam raz ramusia masz tigurę na miejscu pani tylko 650 złotych więc litujesz się nad swą cenną osobą Więc jesteś zdenerwowany Więc oczy-wiście będąc cholerną szują musisz zro-bić komuś przykrość 1 to komu? Tej biednej dziewczynie Bo ona była juz zmaltretowana uprzednio przez innego drania Bo jest czysta dobra i piękna Ładny ze mnie numer'" Długo stał nieruchomy z rękami za-ciśniętymi kurczowo na burcie Rytmi-czny szum fal czarodziejski widok setek światełek w dalekim nisko rozbudowa-nym mieście podzwrotnikowym migocą-cych na tle ciemnego łańcucha górskie-go tuz poza Konakry jak roje robaczków świętojańskich cały ten pokój i cisza przenikające noc afrykańską — stopnio-wo go uspokajały Zniknął gniew pozostało tylko uczu-cie samotności W przeddzień wyjścia na obcy nieznany lad by rozpocząć nowe życie wśród obcych ludzi — Ken czul się opuszczonym nikomu niepotrzebnym Myśli jego poszły do jedynej znanej bli-żej istoty na przestrzeni tysiąca mil Zde-cydował się poszukać Fernanda Ale jowialny colonial zniknął Nie było go ani w salonie ani w barze ani w ich kajucie "Pewnie popija i bajdurzy w kajucie któregoś ze znajomych" myślał Ken wspinając się po schodach na górny pokład Wynurzywszy się z jasno oświetlonej klatki schodowej zatrzymał się na chwilę prawdziwy amerykańskich ciuch by dac swym oczom moznosc oswojenia się z ciemnością Z odległości kilkunastu kroków doleciał go jakiś dziwny przy-głuszony tęskny śpiew Wytężając wzrok Ken dojrzał trzy męskie postacie stojące wzdłuż burty plecami do niego Ich białe stroje kolonialne odcinały się wy-raźnie na ciemnym tle Wtem z pewnym wstrząsem zdał on sobie sprawę ze te postacie kończyły się na kołnierzach ko-szul Głów nie było "Co u diabła?" pomyślał Ken "Zwa-riowałem czy co?" Jego dłonie pokryły się nagle lepkim potem Niepewnym krokiem posunął się naprzód Trzy czy cztery kroki — wy-buchnął niepohamowanym śmiechem Śpiewacy byli to drobni urzędnicy ko-lonialni murzyni z francuskiej Martyni-ki których czarne twarze zlewały się z ciemnym tłem Śpiewali w ich krajowym "żargonie" wykoślawionej francuszczy-źni- e z domieszką tubylczych słów Śpiew ustał Rozległy się jakieś pod-niecone szepty Zmieszany swym nie-taktem Ken odszedł szybko "Co u diaska dzieje się mną dzisiaj"? myślał "Robię jedno kretyńskie głup-stwo po drugim" Rzuciwszy się w pokładowy leżak Ai — Och to za drogo — Co za drogo Za taką su kienkę? To nie nasz stary do niczego łach proszę paniusi to — A pierze sie? — W Ameryce wszystko sic pierze Bierz pani za 600 niech ja stracę Chcę na wczasy jechać po co mi to mole mają gryźć przez ten czas No bierzesz pa- ni? Nie? Łachudra! Stoję za straganem nakręcam film z całej tej transakcji i nie mogę powstrzymać się od śmie-chu Gdzie się jeszcze usłyszy taką rozmówkę jak nie w na-szej kochanej Warszawie! Cała bieda że przekupki nic znają nieraz prawdziwej warto-ści towarów i albo je sprzedają za tanio albo przeceniają Fran-cuskie perfumy kupiłam za 13 centów za dziecinną zaś tryko-tową bluzeczkę któraby u nas kosztowała 79 centów zażądano 2 i pół dolara Opuszczamy targowisko ustę-pując z drogi "chodzącym restau-racjom" Właścicielki tej prywa- tnej inicjatywy niosą w koszy gorącego serdelka nawpół siedząc pozostał tak przez długi czas nieruchomo Patrzył światła Ko-nakry srebrzystą wielkich fal rozbijających się o wybrzeże a kłęby niejasnych myśli przemykały się mu przez głowę Bierz kach różne specjały Tu można na stojąco zjeść miseczkę bigosu lub na wideł na na linie cu i co najważniejsze jest się obsłużonym natychmiast Nie mamy jednak ochoty na skorzystanie z tch udogodnień i idziemy ulicą w stronę Wisły polując po drodze na --taksówkę A Ludność na ulicach ubrana jest skromnie a nawet biednie Latem kobiety nie noszą kape-luszy czy rękawiczek na nogach zwykłe sandały nigdy pończoch bo te się oszczędza na chłodne pory roku Sukienki bardzo pro-ste najczęściej spódniczki i blu-zki Kobieta lepiej ubrana ściąga oczy wszystkich i najprawdopo-dobniej jest to gość z zagranicy Przestałam nosić kapelusz i rę-kawiczki ale i tak wszędzie mnie rozpoznawano Nieraz byłam na-gabywana przez kobiety — Pani musi być Amerykan-ką? — Nie — odpowiadam krótko — Ale musi być pani z zagra-nicy Mam na sobie zwykłą letnią sukienkę w kwiatki z drobnymi falbankami kupioną kilka lat temu za niecałe dziesięć dola-rów Nic nadzwyczajnego Py-tam więc zdziwiona — Poczem pani poznaje 7C jestem z zagranicy przecież mam zwykłą kretonową sukienkę — Ale materiał proszę pani a jaki krój! U nas takich nie ma Nie możemy złapać taksówki bierzemy więc tramwaj Kon-duktor nie ma reszty proponuje kupno abonamentu na dziesięć przejazdów Musimy wziąć bo cóż robić? Nie mam siły dłużej iść W ostatnich dwudziestu la-tach nie nachodziłam się tyle co w jednym tygodniu w War-szawie Barbara Głogowska Popieraj firmy ogłaszaj ace sie w "Związkowcu' Paczki PiftAO do Polski DO WYBORU 2YWN0SC MATERIAŁY PREZENTY LUB WYMIENIALNE NA PIENIĄDZE (prawie 100 złotych za dolara)' Janique Trading - J Kamieński TORONTO Ont: 835 Oueen Sł W — Tel EM 4-40- 25 EDMONTON Alła: 10649 97th Street — Telef 2-38- 39 RÓWNIEŻ WSZELKIE LEKARSTWA ITP Najszybciej i najtaniej! Wolne od cła! ŚWIEŻE POMARAŃCZE I CYTRYNY gp w tgą Najdogodnici Podróżować 0© POLSKI nowoczesnymi Motorowcami Szwedzkiej Linii Nowy GRIPSHOLM Luksusowy KUNGSHOLM Popularny STOCKNOUfl odchodzi) regularnie z New Yor-ku często z Halifaxu do Brcmer-liave- n Kopenhagi i Gothenbur-g- a połączonych z Polskę dosko-nalę komunikacją Statkami Szwedzkiej Linii po diozuje Me komfoituwo i ) Rodnio pod dobij opieka w pr? jinej itniotfcizc — Biuki Linii dopomagają w uzskamu trin7}to(j wi administracja statku załatwia przeładowanie bagażu do pociągu oraz 7akti puje bilety kolejowe do miej sra pt zaznaczenia ZWRACAJCIE SIE DO LOKALNYCH BIUR PODRÓŻY LUD SWEDISH AMERICAN LIMĘ 1255 Phillips Sq Montreal 2 PQ 470 Maln Street Wlnnlpcg Mm 803 lit Street E Calgary Alta ujimaaa &w& i:':i-i- 3 GB Rezerwujcie bilety na Szwedzką Linię Four Seasons Travel 109 Bloor St W — Toronto Tol WA 3-94- 84 i WA 3-97- 15 Polski skład towarów Żelaznych farb naczyń kuchennych orai przy-borów wodociągowych i ogrzewania J & J HARDWARE J Stefaniak właść 745 Qucen St W EM 6-48- 63 Solidna obsługa — Niskie ceny Dczplatnc porady w sprawach kana-lizacji 1 ogrzewania S Pismo trzeba nie tylko czytać ale i prenumerować! ADWOKACI CEGRGE BEN BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dundas St W - Toronło Tol LE 4 8431 I LE 4-84- 32 s MU? JAN L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Quecn St W — Toronło Tul Biura: LE 3-12- 11 Micszk: Oakvlllo VI 5-12- 15 DOS E H Łuck BA LLB (ŁUKOWSKI) ADWOKAT NOTARIUSZ OBROŃCA Wspólnik firmy prawnltoj DUnoy Pasternak 1 Łuck 57 BLOOR St W rńR Hny pokój „„ TCL WA 49755 rr7yjmujc tikzc wieczorami oil 7-c- J do fl tej ord u suboty 7a telefonie? nm poroiimlcnlnm 55 S NOTARIUSZ NAPOJE DO TYCH KTÓRE TAK WAM SMA-KOWAŁY W RODZINNYM BEZPŁATNA na bankiety i inne okazje W TORONTO TELEFONUJCIE LEKARZE Dr r1 LEKARZ 500 Collogo St (róg Palmoraton) Tel WA 1-3- 580 Godziny przejęć: od 130 —4 po poł i 6—8 wlecz XRAY fO-- W Dr IV J ZKlCilES!?] BA M 1) L M CC LEKARZ I CHIRURG Ooil?lm r?Jef- - od II- - 12 pr7cI pol 2- -4 10 po pol 1 od 7 9 wlcciorcm 606 Dathurst St — Toronto Tel LE 3-34- 23 34W POWRóOt DR ftl KOSOWSKI Choroby kobieco I polointctwo (Leczenie nieplodnoicl) Przyjmuje 7a uprzednim telcf porozumieniem LE 5-74- 34 lub LE 6-14- 70 611 nioor Słrł W (i OK PnInicrHton) DS DENTYŚCI Dr [] LUCYK DENTYSTA 2092 Dundas St W Toronto Tel RO 9-46- 82 W Dr S D BRIGEL LEKARZ CHIRURG DENTYSTA Plijslclnns" & Surgcons' Bulldlng Knnrclirln No 215 86 Bloor St W — Toronto Tol WAInut 20056 21-- W 386 Dr E WACIIIIA DENTYSTA Godziny: 10—12 i 2—8 Bathurst St — EM 4-65- 15 W Dr Tadeusz Więckowski LEKARZ DENTYSTA Tol WA 2-08- 44 310 Bloor St W — Toronto Powróci z urlopu 1 września w Dr SI SGHWABE DENTYSTA 71 Howard Ave v (róf! Konccsvnllo) ' Godz przyjęć za 7am telefon LE 1-2- 005 -- 49-S Dr fl fJOUOSICKIS LEKARZ DENTYSTA Dyplom w Niemczech I KnnndMe Przyjmuje w dzień I wieczorami tyl-ko za telefonicznym porozumieniem 45? Oloor St W Starkmim Cliemlsls Sc Modlcal Uullding Tel WA 3-70- 03 Mól po polsku (Si IIWIMII—WWW—WWWWWWI Dr Władysława SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd (drugi dum od nnnrevallpo) i'iyjiiitip j uprr(Jnmi lelefo nic7nvm porouinicnleni Tolufon LE 1-4- 250 S OKULIŚCI OKULISTKI Br Bukowsks-Bcjna- r R O Wiktoria Bukowska O D prowndn nowoczesny gabinet okulistyczny przy 274 Roncosvallos Avenu obok (Jcoffrcv St Tol LE 2-54- 93 Godziny przyjęć: codziennie od 10 rano do 9 wieczór W soboty od 10 rano do 0 wieczór 37S Sprowadzajcie Krewnych do Kanady Moiocio tcrai sprowadzić takie BKACI 1 SIOSTRY Z POLSKI Zwróćcie się do nas po informacje osobiście lub listownie DOMINION TRAVEL OFFICE LTD 55 Wellington West — Toronto Ont — Tol EM 6-64- 51 (dawniej C8 Wellington Weit) Kierownik: S HEIFETźi PUBLICZNY PACZKI PEKAO DO POLSKI — WYSYŁKA PIENIĘDZY DO WYBORU ODBIORCY — PASZPORTY I WIZY DO POLSKI I USA DOKUMENTÓW — Wszystkie iptykl Akt darowizny pełnomocnictwa i inne notarialne dokumenty NAJBARDZIEJ 7BU70NE KRAJU ZELGER TŁUMACZENIA Cola - Ginger Ale - Orantjc - Cream Soda DOSTAWA Minut i 1-2- 151 w dnie powszednie do godz 7 wiecz Nie dostarczamy towaru do prywatnych domów 20-- W tl - Hi HpAc ''I I ! tli 'TWv fi'! Ki t i "' ąj ! JJ WMMWfa mmm " iSi MMdJ£fti1SHff fim® ińiłł4Hi filt'SePlSMliUiłlłiiBl'ff ĄtMf imm®wB immmi !' m w m ii iM Ii mmm a5Ha s "K'1 m my &SS H mk mm mmwmumummm I ŁiU"lUI IłtJlfMitmIilWił ' ' IlwmIlllim1ll tanu r-RBłk-ł -- j |
Tags
Comments
Post a Comment for 000293b
