000205b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
UŁ AVYI#łŁIV¥ICS JVUimJ C3D3IS Ol — 1139 ~ """ 3'i
7 -- -
Ł
Einstein — błogosławionej pamięci
fUozof który niczego nie był pe-- S
j ludzkość do tego samego nama- -
pi „ota 1nnrlvńska n naełńwkn
Times — s"'1-1- " " r - --
_ _° -
„ Ale jedyny ważny czas icj
IWie 'to czas przeszły
B3ii ' noncinnarki miałvbv oisać
frdo Time5'óv? Bo w Anglii wszyscy
l: nnwet małe dzieci
Woma-'- _ '— rtrninv hńe Rzymian Bv Jo- - mfflSZ 6 '--'' ~-- o f —
łpkieeo zaklęcia używają Anglicy
W
m to pochlebia że byli kiedyś
ripku pytal U'K' a : J
:iłA„ łpra7 twierdza ze eo wca- - SjsnnieMw--J "
a nie było
Sfi]' ton
— stary poeta i filozof nieutu'
i nr nfrnpip 11
W -- u u Anrtlilr "7 — ""="" - r"l"aw"noi irloe°ir' puKKa samu ''j7J
j-a-cej
v lnaiacu taiu jcłuaii yuu
lidacbimem na sioniu i ianudsi mud--
j ł„ffrvcńw wvnluwał nestki na nil l_VŁlT'i rf A Lyy kolorowych przechodniów
rnHhi' — patrz "Historia Świata"
H jjehru? _ patrz w ostatniej gazecie p pub __ po prostu szynk
Saloon —ta częsc szyuiiu guziu me-ajo- mi
ze sobą gadają
3§ pnvate room — pokój aia wyDreanycn
lEP0: „„„„ Stalin' — ucuił (ułwwuoi
Vivi? Jurek? — patrz "przyszłość"
To chyba wszystko na dzisiaj dalszy
'ciąg nastąpi
XIII
DZWONY KOŚCIELNE BIJĄ
Święto święto! śliczne wiosenne świę--
tir-iinn- A Al% nKir nio Tnnnłi ttro_
rf) WlElKauui
_
n 'łuj mi cFui u
li z mazurKOW lreny rvuwai5iuej i me
leazwony l wmu mi™-"- ' "u"uu'u"''
ie dużo bym wiedział w Londynie o
lelkiei Nocy Mozę dlatego ze przełom
iiedzv zima a wiosną nie jest tak upra
wiony na Zachodzie i Południu Europy
licto Zmartwychwstania ani w Paryżu
ni w Londynie nie wzrusza ludzi i nie
aduje tak bardzo jak w Warszawie
Mnocnej Dąaz co Dąaz sioncy
A może i to ma swój sens że Zmart--
'chwstanie mniej przemawia do wyo
braźni narodów szczęśliwych? Takich
JtJre nigdy w swojej historii nie zaznały
Jitycznei śmierci
Jurku! poczekaj Vivi nie ucieknie Wi- -
Izę ją przez okno jak rysuje patykiem
isciezce To bardzo ładnie ze iej chcesz
miesrpo kawałku mazurka i serowca
ikona nanewno 'będzie wolała kolorowa v „ — — Ł - — — J-- — - — - --j — V- -
iisanke 0 patrz! Ta fiołkowa w różową
rielkę jest bardzo ładna Uważaj! Kładę
fją do koszyczka na serowcu żeby się
:i6 stłukła Nie baranka nie łan! To iest
branek z Polski od babci z naszej
statniej Wielkiejnocy w Krakowie No
nil' Dowidzenia
A IłłTtTTTTyyyyTyTTyyT 'r
P
sraj
w
Ra
tu
_Fr_an_c_is_ze_k__K_m_ie_io_w_ic_z
42_
— Proszę bardzo!
dyspozycji!
rzekł Jestem
— Nazywam się Jan Sayer! przed--
[tawlł się młodzieniec — Należę do hun- -
rów i w loży mam stopień "Bobra"!
opuszczam że pan iest albo "Mistrzem
eterem" albo "Patriotą' t Pańska twarz jest mi -- znajoma! —
Ważył Szulc' — Pan zdaje się przy-Acłd- zi
na ćwiczenia do hotelu "Amster- -
w Watertown? t Tak!
—
—
I -- No to dobrze! — odparł Polak —
J~Pt„oi£urrjnf 1n~u_mjerami! y--oI Az± e_lnce nu pan
komunikować? - Jak długo pan zna pannę Stone?
f-- spytał Sayer H - Pannę Stone? — Szulc zdziwił się
' w znam osoby o takim nazwisku!
~ Co? Nie zna nan Sarv Stone? Ii - Nie! - Przed chwila uciekła od --nana!
Ki - To Nancy Love! H - Ach tak! — Sayer skinął szyderczo
?"') — zmieniła nazwisko! W Buffalo wała się jako Maria Scott a tu znów
0 Nancy Love! Snrvlna kohinta! - Jak sin pan o niei wvraza panic
eJ — zawołał Szulc zaburzeniem II3! To miła sympatyczna kulturalna
i szpieg gubernatora Górnej Kąt-y-
f — dodał z śzydefćzym'uśmiech'em
- Nic' — SzulcVdtrz4shął'energi-- "e głOWa — TnniRrnńTliwol Ts Ayiow
Iffta nie wygląda na szpiega!
--
'a tak sądziłem zanim nie złapa- -
j_
— -- icui: — oapan współczująco
~~ Jak tri cia c7łnJ9
i dokładnie opowiedział zajście w rruae poa "Srebrną Podkową" pod
pMton a no tvm w "Orlpi" Tawpr-- ew Buffalo
kZUle jamitfisi -- :_
r~ Niech pan jej'nie wierzy! — rzekł
h MKd najgorsza kohipfa nnił :łnń- - Ka7rl„ 'i _ __ -- —uj aefcoi o naszvcn lozacn
aze do Toronto!
MOZe nie iest tak harfan --rta rfoiW
irrt!o' n3i?ek Spaarny k—kTreTśrlait!nw—ał SzTualcntstwaniąoł
f03POdzie TWH "SroWtw TXrrUrmió"i
%? Przecież wydać milicji--- a wtedy
ni
iiiiiniinrnnnniMtm
Idźze powoli byku! nie skacz po dwa
schody No pa! pa! synek pa! Bawcie się
grzecznie Słyszałeś co ksiądz dzisiaj mó-wił
w kościele? Wielkanoc" to nie tylko
obżarstwo To także spowiedź i dobre
postanowienia Więc nie bij się z Vivi
chociaż przez jeden dzień!
Jurek! Zamknij drzwi! Bez trzaskania
No widzisz Irenko jak cicho zamknął?
Naprawdę on się juz bardzo poprawił
Fakt Z tymi bójkami Paweł to jest
tak ze Vivi prawie zawsze sama "zaczyna
Myślisz ze ja mu powiedziałam zęby jej
zaniósł święconego? Wcale nie! Jego
własny pomysł Spójrz no przez okno jak
twój syn dumnie kroczy po trawniku
Napuszył się jak paw bo niesie dary
damie swego serca (śmieją się) On zaw-sze
taki pyszny jak cos polskiego ugo-tuję
albo upiekę i może tym Vivi impo-nować
Jak jej nie smakowały uszka do
barszczu to ją zbił a po tym płakał w
kącie
Zbił? Przecież on podobno nigdy nie
zaczyna Irenko
Ach! to było dawno Patrz! Uklękli
oboje na trawie nad koszyczkiem i ga-pią
się w tę pisankę jakby to był jakiś
cud nie z tego świata! Wiesz że to ładny
obrazek Nie uważasz ze Jurek jest?
no bardzo miły
Po papie Ja także nigdy sam nie za-czynam
A przystojny będzie po mamie
Czy naprawdę jeszcze choć troszeczkę
ci się podobam? Bo już taka stara jes-tem
I paskudna
Oczywiście że jesteś stara i paskudna
Na szczęście mam zły gust
O Paweł Paweł! Jacy my właściwie
jesteśmy szczęśliwi! Jak taki dzień przyj-dzie
jak dzisiaj to się nawet wydaje że
twoja mama i mój tatuś i moja siostra
Janinka że wszyscy jesteśmy razem cho-ciaż
oni tak daleko!
Oni pewne to samo myślą o nas Dajno
to święcone jajko! Podzielimy się jeszcze
raz — z nimi (wzruszony) No widzisz
A teraz uściskajmy się Musimy dla sie-bie
być więcej niż mężem i żoną musimy
być kawałkiem Polski
(Słychać dzwony kościelne)
Zeszła Wielkanoc nie była wesoła Pa-wełku
Myśmy już wtenczas z Jurkiem
czekali w Krakowie na przewodnika Ma
9 w w r T TyyyryyyTyyTTyyi1
Coprlglit reserved
by Pollsh Alllance Press Ltd
li I
podzieliłby pan los pułkownika Lounta
i Matthewsa!
Sayer zmieszał się
— To prawda! — rzekł — Uratowała
mi życie! Niemniej jednak jest niebez-piecznym
szpiegiem! Jako hunter uwa-żam
za swój obowiązek by ją zdemasko-wać
i uniemożliwić poruszanie się na
tym terenie!
— Zdaje mi się że nie tylko lojalność
do naszego ruthu podyktowała panu ten
krok! — oświadczył Szulc — Czy pana
nie "spotkał jakiś zawód z jej strony?
— Właściwie ona czy ja wiem —
jąkał się Sayer
— A więc kocha pan Sarę! — rzekł
Szulc — Czy pan śledził nas tu?
Szkot rozłożył bezradnie ręce
— Rozumiem! — odparł Polak — Wi-dział
pan jak całowaliśmy się Zazdrość
wezbrała Ona to podyktowała denun
cjację!
— Nic podobnego' — wykrzyknął
Sayer — Nie zazdrość lecz lojalność
wobec loży!
Szulc roześmiał się wyrozumiale
— Panie Sayer! — rzekł — Obydwaj
jesteśmy mężczyznami więc możemy so-bie
spokojnie powiedzieć że każdy '7
nas zazdrosny jest o kobietę w której
się kocha! _ No tak! To prawda! — przyznał
Szkot — Niemniej jednak tu mamy do
czynienia z szpiegiem gubernatora! Trze-ba':g- ó
unieszkodliwić! - -
Tchnąć nożem w plecy i wrzucić
dó':xzeki! '— dodał Szulc — Inaczej"do
pana podeszła panna Stone Zamiast wy-dać
milicji i unieszkodliwić raz na zaw-sze
ukryła pana w szafie!
Sayer zmieszał się
— Jeżeli nie
to Sard wyciągnie wszystkie nasze ta-jemnice
i przekaże gubernatorowi! —
rzekł
— Albo przejdzie na naszą stronę i
sypnie wszystkich agentów! — Szulc uzu-pełnił
opinię Szkota
— Nie sądzę — potrząsnął głową
S3yer — To- - córka zaciekłego lojalisty
który mimo swej chciwości i skąpstwa
dał wcale pokaźną sumę na przekupstwa
wyborcze Pożartym jak sięt okazuje to
wytresowany' szpieg którego nawet
miłosc nie poniesie Kiedysbyła mną
— Dziś iest:tą samakobietą tylko pan
patrzy się na nią przez mgłę zazdrości
rAsŁCastiia ' jSŁLiSJsrMisŁJ!
Miiiiiwaiiiibmiiminihi1i i - I6TP? f Y fCS&M?
I lilliliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiHiiiłTniiiiiiiiiiiitiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii i
Powszednie
W%&%%&fflSB®S8m%ls£B%SB$
będziemHirzeciwdziałać
Maria Kuncewiczowa
13
ma bardzo dzielnie się zachowywała ale
cóż? naturalnie było jej markotno ze
niedługo zostanie całkiem sama Na Re-zurekcji
byliśmy w Kościele Mariackim
Pięknie było — Wielki ołtarz dziwnie
wyglądał bez tych figur Wita Stwosza!
— I ten kościół taki odwieczny niepo-ruszon- y
chociaż Warszawa w gruzy się
rozwaliła to wiesz — bardzo każdego
przejmowało Ludzie bardzo płakali
Chyba się nie dziwisz? Wielkanoc
Zmartwychwstanie Blisko dwa lata po
wojnie A tu jakoś ta nasza Polska cią-gle
w grobie leży Mnie też było smutno!
Jakoś nie chciało mi się w głowie po-mieścić
że alianci 7wycżyli a tymcza
sem ja muszę się do rodzonego męża
przekradać z jednej okolicy wolnego
świata do drugiej!
Wiem wiem!
Nie mówmy dzisiaj o smutnych ic- -
czach Jak ci się podobał polski kościół
w Londynie?
Bogiem a prawdą Paweł nie umiała-bym
ci powiedzieć jak wygląda taka
byłam wzruszona Ale jeszcze więcej zdu
miona
Czym kochanie?
No bo kto kiedy myślał w Warszawie
przed wojną o Anglii? Paryż — owszem
Jak nasza szefowa w magazynie wracała
na wiosnę z modelami sukien z Paryża
— taka zabójcza — to myśmy sobie nie
raz z Wiską mówiły: faktycznie ze w
tym Paryżu to można z owsa zrobić ryz
Ale Anglia? Nie wiem jak ty? Ja myśla-łam
o Anglii jedyny raz kiedy książę
Windsoru się żenił z tą Amerykanką z
tą panią Simpson Ale i wtedy mi się
wydawało że ten romans i Londyn są
na księżycu
Teraz sama wylądowałaś na księżycu
Nawet nie to jest najdziwniejsze! Naj
dziwniejsze jest że można z Warszawy
czy Krakowa czy Kazimierza przylecieć
na księżyc i zyć! I nawet chodzić ii£
polską Mszę
Czy ci już mówiłem że po tym jal
byłem w szpitalu z powodu szokuprze-niesion- o
mnie z Bombowców do Komen-dy
Transportu? Byłem wtenczas kilka
razy w Egipcie Wiesz co mnie tarń 'naj-wiec- ei
zdziwiło? że kwiatv sa te 'same
Wnrnst nin wierzyłem własnym' ÓĆŻom1
Tu jakieś dziwne oaple zwisają g)'owa- -'
W ¥ V~i WVUV+9 9'V9VVVV
i polityki Zostawmy przez jakiś 'czas
w spokoju pannę Stone i obserwujmy
co będzie robić!
Sayer pokręcił głową lecz w końcu
przyznał rację Szulc wolnym krokiem
skierował się do miasta
Rozdział XXXIII
Sara podcinała konia całą drogą Nie
szczędziła bata Szalała Chciała jak naj-dalej
uciec nie od Szulca ale od swych
własnych uczuć
Nie mogła
W domu rzuciła się na łóżko i zaczęła
spazmatycznie płakać
A więc ma szpiegować i przyczynić
się do zguby człowieka który posiada
tak dużo zalet! Ma grać komedię! Ma
udawać miłość! Ma
Nie! To straszne!
Na wargach czuła jeszcze pocałunek
gorętszy od Sayerowego i subtelniejśzy
od Baldwinowego Był to pocałunek o
najpełniejszym wyrazie mogący do bia-łości
rozpalić kobietę o najbardziej lo-dowatym
sercu
Ten pocałunek obudził w niej ko-bietę
Wyzwolił wszystkie marzenia
tęsknoty i żądze Wzniecił płomień któ-ry
ogarnął całe ciało
Co robić?
Uciec! jak najdalej uciec od niebez-piecznego
Polaka!
Tak doradzał rozsądek
Uciec? Czy można uciec? Czy uciecz- -
ka jest najlepszym rozwiązaniem7
Mijały minuty kwadranse godziny
Leżąc na łóżku Sara walczyła sama z
sobą Tłamsiła rozsądek i uczucie które
naprzemian dochodziły do głosu i sta-rały
się opanować niepodzielnie duszę
Dusiła je gniotła miażdżyła Zwalczała
rozsądkiem uczucie a rozsądek uczu-ciem
Próbowała kompromisu Niestety
nie mogła znaleźć rozwiązania Wiła się
w złości i płakała Mijały minuty kwa-dranse
godziny Sara płakała płakała
płakała
Kiedy wstała było już późno wieczo
rem Nie pamiętała bjuwr1 przeszłości
tak serdecznie wypłakała się jak dziś
Doy pokoju weszła Ross
— bzulc chce z tobą mowie ! — rze
kła
— Dziś nie! — oświadczyła Sara —
Głowamnie boli! Położę się spać! t
— Jak chcesz! Na twoim mieiscu-Jc-u
łabym jednak żelazo jak długo jest ono
gorące!
Sara uśmiechnęła się boleśnie Co
"ciotka" może wiedzieć o zdarzeniu nad
rzeką? Czy warto o nim mówić?
- Kiedy Ross wyszła z pokoju Sara poło-żyła
się do łóżka sądząc że' noc przynie
sie odpoczynek skołatanym nerwom
omyiua się
Burza w sercu nie' ustawała spędzając
sen z oczu Zamęt myśli i gonitwa wspo
mnień rozdzierały mózg Rozsądek co
raz więcej wołał:
r7ł " ' " '~ '3 ' --$Łuzv:l
mi w dół z jakichś baobabów nad Nilem
a tu w trawie rumianki nagietki bratki
Tu różowe ptaki udają pierzaste kwiaty
a zaraz obok prawdziwe kwiaty pachną
jak u twojej siostry Janinki w ogródki
Kazimierskim
Co~ty mówisz Paweł? W Egipcie wszy
stkie kwiaty są takie same jak u nas?
Nie wiem czy wszystkie Ale dużo
takich samych W każdym razie dosyć
zeby człowiek mógł sobie na chwilę wy
obrazić że jest nad Wisłą a nie nad Ni-lem
Wiesz Paweł to zupełnie jak z tą
naszą Polską na Devonia Road! Bo dla
mnie ta kolejka podziemna tutaj te ru-chome
schody te czerwone autobusy w
dwa piętra to wszystko takie dziwne
takie nieprawdopodobne jak Nil! I po
tym nagle wychodzi się na jakąś boczną
uliczkę i ludzie stoją przed kościołem
I gadają po polsku jak przed Farą na
Kazimierskim Rynku! I gęby mają takie
same I nawet niektórzy to ciągle noszą
takie same kloszowe portki i wcięte ma-rynarki
A bo i krawców mają tu swoich Iren-ko
przedwojennych kazimierskich czy
wileńskich albo krakowskich
Jak weszłam do kościoła to od razu
w kruchcie juz wiedziałam ze jestem w
Polsce Polski tłum jest inny niz an-gielski
Polacy dają ci sera i sójkę w bok
Ale główna różnica to że jak się do-stanę
w ścisk łniędzy Anglików na- -
przykład u wejścia do wagonu kolejki
podziemnej na Oxford Street to zupełnie
jakbym wpadła w borowinę w Ciecho-cinku
Coś takiego prężnego ale zasta
łego Z początku się rozstępuje ale po
tym wchłania Nie można się poruszyć
trzeba czekać A w polski tłum jaK się
wpadnie to jak w prąd rzeki! Popycha-ją
kuksają rwą naprzód
Mozę dlatego że my jesteśmy naród
nadrzędny
(śmieją się) Od razu w kruchcie po
czułam te kuksańce i ten zapach Nie
nie śmiej się! Właśnie Bctty mi mówiła
ze oni wszyscy zauważyli jacy Polacy sr
czyści Nawet jak który nie ma łazienki
poty się chlapie w miednicy aż pod nim
sufit u sąsiadów zacieknie Ja myślę r
czystym zapachu Kadzidło! W kaplicy
Irlandzkich siostrzyczek Msza Święta tak
pięknie nie pachnie
W kościołach protestanckich nie uży-wają
kadzidła więc i katolicy w Anglii
ostrożnie się z nim obchodzą
Cud żeśmy wogóle miejsca w ławkach
dostali! Jakieś chłopaczki się posunęły
bo byłeś w mundurze
Chłopaczki więcej patrzyły na twój
nowv kapelusz
Nie widziałam Zamknęłam oczy tak
mnie za gardło ścisnęła ta Ewangelia po
polsku
Uciec uciec uciec
Musiała być późna noc kiedy zasnęła
Na drugi dzień zaraz po śniadaniu za-częła
pakować manatki Ross nie podej-rzewając
ją o szybki wyjazd wyszła na
miasto za sprawunkami
Kiedy Sara miała bagaże gotowe zawa-hała
się
Czy nie warto pożegnać się z Pola-kiem?
Niewłaściwie zachowała się po-przedniego
dnia więc na kilka zdań tłu-maczących
postępowanie i słowa poże-gnania
zasłużył sobie Szulc
Nie!
Lepiej odjechać bez pożegnania Le-piej
nie widzieć tych męskich pełnych
czaru oczu tych Ust pełnych żaru Le-piej
uciekać jak najszybciej do Toroh
to gdzie łatwo będzie można zapomnieć
o przygodzie
Oczywiście spotka się z wymówkami
Regana o dezercji Oświadczy mu że
została rozpoznana więc szybko musiała
uciekać z gorącego terenu Nic miała
czasu by o swej decyzji powiadomić
Blylha Sekretarz gubernatora napcw-n- o
zrozumie Jeżeli nie to Zresztą cóż
tu znaczy jego opinia?
A co się stanie z Szulcem?
Z pewnością zbierze kilkaset awantur-ników
przeprawi się z nimi na drugą
stronę rzeki gdzie zostanie pobity i
wzięty do niewoli przez milicję A po
tym?
Szubienica!
Sara zerwała się z krzesła Przypomnia-ła
sobie scenę wieszania pułkownika
Lounta i Matthewsa To było straszne
Szulc nie powinien podzielić ich losu
Co robić?
Ostrzec go przed nieszczęściem Niech
wystąpi z loży 'hunterów i skoncentruje
się na ulepszaniu metod wydobywania
soli' Wymyśli nowe procesy które przy
niosą mu pieniądze 1 sławę Taki czło-wiek"
powinien żyć dla ludzkości a nic
'ginąć -- ' '
Ostrzec Polakavto znaczy zdradzić" swą
misje Zdrada to cżyniradzo nieetyczny
Bywa surowo karana
Zresztą dlaczego ma ostrzegać Szul-ca?
' Cóż wie o romantycznym Polaku? Kim
jest? Może to niebieski ptaszek który
wykorzystuje kobiety? Zaledwie oboje
znaleźli się na osobności zaraz ją poca-łował
Niech więc zginie w awanturze
Niejedna kobieta będzie szczęśliwsza
Ale ten pocałunek
Wspomnienie przyśpieszyło tętno Nie-pokojący
płomień przeszedł całe ciało
Przypryw uczucia zalał zdrowy rozsą-dek
'
Nie Szulc nie może być niebieskim
ptakiem To uczciwy 'człowiek idealista
nie orientujący się w sytuacji'
Trzeba go ostrzec
Nie! Lepiej nie! Nie trzeba się przej
ADWOKACI
Ml L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Quecn St W — Toronto
i'el Biura: LR 3-1- 21 1
Micszk: Oakvillr VI 5-12-
15
88--S
GEORGE BEN BA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dundaś St W - Toronto
Tal LE 4-84- 31 I LE 4-84- 32
JAN JAREMKO
ADWOKAT
Q a DA A I A
475 Tempie Bldg ii Richmond St W
Toronto Ont (róR Day)
Tol biurowy: EM 3-19- 74
Domowy: WA 1-7- 15B P
LOUIS J ZUKER
Adwokat — Notariusz
514 Dundas W - Toronto Ont
(róg Spadina)
Biur EM 8-174-
67 Rez RE 3296
P
A G Finkelstein BA
ADWOKAT — NOTARIUSZ
296 Spadina Ave (róg Dundas
Tel EM 6-11-
08
MÓWIMY PO POLSKU
P
Stephen Zahumeny EA
ADWOKAT I NOTARIUSZ
100!) Lumsdcn Building
6 Adolaide St E Toronto Ont
Tel biurowy: -- EM 4-62-
17 domowy: PL 7-06-
12 P
J S WILLIAMS Q C
(J Grocholski)
Royal Bank Building
8 KING STREET EAST
PokOj 508
Telefon EM 4-85-
94 T
William McGulia BA
ADWOKAT
BARRISTER SOSICITOR
W polskloj rirtclnlcy mówiący
rlo polsku
352 Bathurst St Toronto Ont
Tel EM 6-96- 51 89P
Andrew E McKague
Adwokat — Obrońca tj jj
Załatwia sprawy wieczorami
i na zamówienie
Room 201 Northern Ontario
Building
Office: EM 4-13-
94
P
BOLESŁAW I B
STANISZEWSKI BA
ADWOKAT NOTARIUSZ
OBROŃCA
Wspólnik firmy prawniczej
Bagwell Stevcns i Staniszewski
372 Bay Sł Pokój 506 Toronto
Telefon: EM 3-0427-
-8-9 wieczorami od 7—9 w gabinecie
220 Roncesvalles Ave LE 2-08-
46
V
j B H m MB tmammmmm w mmimm
' BA LLB
i
BLDG
100 Adolaide St W Room 107
Tel EM 6-41-
82 ' P
W A I -- 3924
11 Gorevalo Avo
mmi
polski adwokat
CONCOUllSE
s£mJU-"- -
M'r?
119
S e ł
INŻYNIEROWIE
Dr Inż Z Rrzygodaf
Plany i obliczenia konstrukcji
budowlanych Parcelacje r
7 Sułtan Rd Toronto Onłt
WA 1-62-
12 T&
fżfl
uMMUnuiBmjmr
-- l tu2
Dr Stefan KUCZtiEHDA
CHOROBY 0GóLNE3ff
DZIECIĘCE I SKÓRNETH
312 Baliiurst St — Toronto
Tel EM '8-320-
4?
POWRÓCŁ
DR F1 KOSOWSKI
Choroby kobiece I poloinlctwo
(Leczenie nleplodnoicl)
Przyjmuje za uprzednim tclcf
porozumieniem
LE 5-74-
34 lub LE 6-14- 70
611 Bloor Street W
(rog Palmcrstun) BS
DENTYŚCI
DR W W SYDORUK
DENTYSTA
Przymua uprzednim teleronlei-ny- m porozumieniu
80 Roncesvalles Avo Toiontol
Tel LE 5-36- 88
DR B KEBAL0
LEKARZ CHIRURG DENTYSTA
Koul po polsku
Europejska praktyka
577 Ouocn St W - EM 8-41- 40
róg I wcjśclo Portlnnd St -- nnd Bankiem of Montreal 63-- P
DR T L GRAN0WSKI
DENTYSTA CHIRURG "(
Mówi po polsku
514 Dundas St W — Toronto1
Tel EM 8-90-
38 87P
Dr U N0V0SIGKIS
' LEKARZ DENTYSTA
Dyplom w Niemczech l Kanadzie'
Przyjmuje w dzień 1 wieczorami tyl- -
ko za telefonicznym porozumieniem
459 Bloor S W rt
Starlcman Chemlsts & Medical
Building '
Tel WA 3-20-
03 - Mówi polsku (S)
Dr '
' 'LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
(drugi dom od noncCsvallcs)
Przyjmuje za uprzednim4clcfo- -
nicznym porozumieniem
Telefon LE 1-4-
250
M
po
od
po
OKULISTA
S OD
Badanie oczu dorotlych I dzieci
Sporządzanie recept' '
Dopasowywania okularów
420 Roncesvall&t Av -
(blisko Howari Park)
Tal gabinet tE M251
Miosik CL 9-8-
02 V
H
Br U
w
'
Wikłorls Bukowłka O
prowadzą nowoczesny gnb!:iot
okulistyczny f-r-w '
274 Ronces'valloł Averu
obok Gcoffroy St
Tel LE 2-54- 93
Godziny przyjęć: codlennlo od 11
rano do 9 wieczór W soboty od
10 rano do 6 wieczór 371
St
Oczy badjmy okulary do wszystkich defek
tów nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku
Ł imim - okulista
LEKARZE"?
Władysława
SADAUSKAS
0KULISC!
BR0G0WSKI
OKULISTKI
Bukowska-Poine- r
Badania oczu — Dopasowywanie okularów
wypełnianie rocepł
godziny przyjęć 930—0 M'S- - hv
599 Bloor Toronto Teł LE )5? 1 52 1
(Blisko' Pajmerston obok Bloor Medical Center)
y Wloeiornrrifprzyimuje po' uprzednim umówierilusie
' ' ' " "-s-pm----
' r fi b-6-
48
'- - £fAAs V -- 1 F„
" DR TEODOR TKACZ (Ticketł)f#g
Oficjalny Lekarz--Związku Polaków w Kariądzip
Grupa L jj'
1 Luck Chiropraciic Glinie
BRACIA ŁUKOWSCY
DOKTORZY CHIROPRAKTYKI
Specjaliści w leczeniu artretyzmu reumatyzmu
polio lumbago syjatyki dolegliwości muskułów
i stawów oraz zasilania i normowania całego
"organizmu — X-Ra- y prześwietlenia
listr
470 College
dostosowujemy
wzrota
SUty
Tal"EM 8-37-
54
&1648BL00R ST W) TORONTOtONT — TELARO 9-22- 59
1-- P
O
O
na
i
'%m
II
4i-- Ł
w
WvJ
m pi HtJMAf
%m
MW m
11
AiS
Pi
m
m
11
'{ r i
"4
imii
WM
m
SliWiM4
Ilmi
!lrl
im
MJ
Pi
mhlteii m4lk
mi
'ASI
VMs mi
Ji m
m
fc#
m
m
i --a
mm
w
mm
li: Ii
iimm
im
IM mI
Ił
li
ii
mm'
ł7 m
'!
ni
na
urn
i
s--s t 38M€Mł
if3fS£¥A4'
lioTcHORĆHST ST CATHARINES TELMUIÓt' I Sili J
imowac oncyrn cztowieKicm! I' t ! A r trzMb' -- i 3 „łi ma&m s
o
Ł
A
tiW WWdr
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, May 31, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-05-31 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000209 |
Description
| Title | 000205b |
| OCR text | UŁ AVYI#łŁIV¥ICS JVUimJ C3D3IS Ol — 1139 ~ """ 3'i 7 -- - Ł Einstein — błogosławionej pamięci fUozof który niczego nie był pe-- S j ludzkość do tego samego nama- - pi „ota 1nnrlvńska n naełńwkn Times — s"'1-1- " " r - -- _ _° - „ Ale jedyny ważny czas icj IWie 'to czas przeszły B3ii ' noncinnarki miałvbv oisać frdo Time5'óv? Bo w Anglii wszyscy l: nnwet małe dzieci Woma-'- _ '— rtrninv hńe Rzymian Bv Jo- - mfflSZ 6 '--'' ~-- o f — łpkieeo zaklęcia używają Anglicy W m to pochlebia że byli kiedyś ripku pytal U'K' a : J :iłA„ łpra7 twierdza ze eo wca- - SjsnnieMw--J " a nie było Sfi]' ton — stary poeta i filozof nieutu' i nr nfrnpip 11 W -- u u Anrtlilr "7 — ""="" - r"l"aw"noi irloe°ir' puKKa samu ''j7J j-a-cej v lnaiacu taiu jcłuaii yuu lidacbimem na sioniu i ianudsi mud-- j ł„ffrvcńw wvnluwał nestki na nil l_VŁlT'i rf A Lyy kolorowych przechodniów rnHhi' — patrz "Historia Świata" H jjehru? _ patrz w ostatniej gazecie p pub __ po prostu szynk Saloon —ta częsc szyuiiu guziu me-ajo- mi ze sobą gadają 3§ pnvate room — pokój aia wyDreanycn lEP0: „„„„ Stalin' — ucuił (ułwwuoi Vivi? Jurek? — patrz "przyszłość" To chyba wszystko na dzisiaj dalszy 'ciąg nastąpi XIII DZWONY KOŚCIELNE BIJĄ Święto święto! śliczne wiosenne świę-- tir-iinn- A Al% nKir nio Tnnnłi ttro_ rf) WlElKauui _ n 'łuj mi cFui u li z mazurKOW lreny rvuwai5iuej i me leazwony l wmu mi™-"- ' "u"uu'u"'' ie dużo bym wiedział w Londynie o lelkiei Nocy Mozę dlatego ze przełom iiedzv zima a wiosną nie jest tak upra wiony na Zachodzie i Południu Europy licto Zmartwychwstania ani w Paryżu ni w Londynie nie wzrusza ludzi i nie aduje tak bardzo jak w Warszawie Mnocnej Dąaz co Dąaz sioncy A może i to ma swój sens że Zmart-- 'chwstanie mniej przemawia do wyo braźni narodów szczęśliwych? Takich JtJre nigdy w swojej historii nie zaznały Jitycznei śmierci Jurku! poczekaj Vivi nie ucieknie Wi- - Izę ją przez okno jak rysuje patykiem isciezce To bardzo ładnie ze iej chcesz miesrpo kawałku mazurka i serowca ikona nanewno 'będzie wolała kolorowa v „ — — Ł - — — J-- — - — - --j — V- - iisanke 0 patrz! Ta fiołkowa w różową rielkę jest bardzo ładna Uważaj! Kładę fją do koszyczka na serowcu żeby się :i6 stłukła Nie baranka nie łan! To iest branek z Polski od babci z naszej statniej Wielkiejnocy w Krakowie No nil' Dowidzenia A IłłTtTTTTyyyyTyTTyyT 'r P sraj w Ra tu _Fr_an_c_is_ze_k__K_m_ie_io_w_ic_z 42_ — Proszę bardzo! dyspozycji! rzekł Jestem — Nazywam się Jan Sayer! przed-- [tawlł się młodzieniec — Należę do hun- - rów i w loży mam stopień "Bobra"! opuszczam że pan iest albo "Mistrzem eterem" albo "Patriotą' t Pańska twarz jest mi -- znajoma! — Ważył Szulc' — Pan zdaje się przy-Acłd- zi na ćwiczenia do hotelu "Amster- - w Watertown? t Tak! — — I -- No to dobrze! — odparł Polak — J~Pt„oi£urrjnf 1n~u_mjerami! y--oI Az± e_lnce nu pan komunikować? - Jak długo pan zna pannę Stone? f-- spytał Sayer H - Pannę Stone? — Szulc zdziwił się ' w znam osoby o takim nazwisku! ~ Co? Nie zna nan Sarv Stone? Ii - Nie! - Przed chwila uciekła od --nana! Ki - To Nancy Love! H - Ach tak! — Sayer skinął szyderczo ?"') — zmieniła nazwisko! W Buffalo wała się jako Maria Scott a tu znów 0 Nancy Love! Snrvlna kohinta! - Jak sin pan o niei wvraza panic eJ — zawołał Szulc zaburzeniem II3! To miła sympatyczna kulturalna i szpieg gubernatora Górnej Kąt-y- f — dodał z śzydefćzym'uśmiech'em - Nic' — SzulcVdtrz4shął'energi-- "e głOWa — TnniRrnńTliwol Ts Ayiow Iffta nie wygląda na szpiega! -- 'a tak sądziłem zanim nie złapa- - j_ — -- icui: — oapan współczująco ~~ Jak tri cia c7łnJ9 i dokładnie opowiedział zajście w rruae poa "Srebrną Podkową" pod pMton a no tvm w "Orlpi" Tawpr-- ew Buffalo kZUle jamitfisi -- :_ r~ Niech pan jej'nie wierzy! — rzekł h MKd najgorsza kohipfa nnił :łnń- - Ka7rl„ 'i _ __ -- —uj aefcoi o naszvcn lozacn aze do Toronto! MOZe nie iest tak harfan --rta rfoiW irrt!o' n3i?ek Spaarny k—kTreTśrlait!nw—ał SzTualcntstwaniąoł f03POdzie TWH "SroWtw TXrrUrmió"i %? Przecież wydać milicji--- a wtedy ni iiiiiniinrnnnniMtm Idźze powoli byku! nie skacz po dwa schody No pa! pa! synek pa! Bawcie się grzecznie Słyszałeś co ksiądz dzisiaj mó-wił w kościele? Wielkanoc" to nie tylko obżarstwo To także spowiedź i dobre postanowienia Więc nie bij się z Vivi chociaż przez jeden dzień! Jurek! Zamknij drzwi! Bez trzaskania No widzisz Irenko jak cicho zamknął? Naprawdę on się juz bardzo poprawił Fakt Z tymi bójkami Paweł to jest tak ze Vivi prawie zawsze sama "zaczyna Myślisz ze ja mu powiedziałam zęby jej zaniósł święconego? Wcale nie! Jego własny pomysł Spójrz no przez okno jak twój syn dumnie kroczy po trawniku Napuszył się jak paw bo niesie dary damie swego serca (śmieją się) On zaw-sze taki pyszny jak cos polskiego ugo-tuję albo upiekę i może tym Vivi impo-nować Jak jej nie smakowały uszka do barszczu to ją zbił a po tym płakał w kącie Zbił? Przecież on podobno nigdy nie zaczyna Irenko Ach! to było dawno Patrz! Uklękli oboje na trawie nad koszyczkiem i ga-pią się w tę pisankę jakby to był jakiś cud nie z tego świata! Wiesz że to ładny obrazek Nie uważasz ze Jurek jest? no bardzo miły Po papie Ja także nigdy sam nie za-czynam A przystojny będzie po mamie Czy naprawdę jeszcze choć troszeczkę ci się podobam? Bo już taka stara jes-tem I paskudna Oczywiście że jesteś stara i paskudna Na szczęście mam zły gust O Paweł Paweł! Jacy my właściwie jesteśmy szczęśliwi! Jak taki dzień przyj-dzie jak dzisiaj to się nawet wydaje że twoja mama i mój tatuś i moja siostra Janinka że wszyscy jesteśmy razem cho-ciaż oni tak daleko! Oni pewne to samo myślą o nas Dajno to święcone jajko! Podzielimy się jeszcze raz — z nimi (wzruszony) No widzisz A teraz uściskajmy się Musimy dla sie-bie być więcej niż mężem i żoną musimy być kawałkiem Polski (Słychać dzwony kościelne) Zeszła Wielkanoc nie była wesoła Pa-wełku Myśmy już wtenczas z Jurkiem czekali w Krakowie na przewodnika Ma 9 w w r T TyyyryyyTyyTTyyi1 Coprlglit reserved by Pollsh Alllance Press Ltd li I podzieliłby pan los pułkownika Lounta i Matthewsa! Sayer zmieszał się — To prawda! — rzekł — Uratowała mi życie! Niemniej jednak jest niebez-piecznym szpiegiem! Jako hunter uwa-żam za swój obowiązek by ją zdemasko-wać i uniemożliwić poruszanie się na tym terenie! — Zdaje mi się że nie tylko lojalność do naszego ruthu podyktowała panu ten krok! — oświadczył Szulc — Czy pana nie "spotkał jakiś zawód z jej strony? — Właściwie ona czy ja wiem — jąkał się Sayer — A więc kocha pan Sarę! — rzekł Szulc — Czy pan śledził nas tu? Szkot rozłożył bezradnie ręce — Rozumiem! — odparł Polak — Wi-dział pan jak całowaliśmy się Zazdrość wezbrała Ona to podyktowała denun cjację! — Nic podobnego' — wykrzyknął Sayer — Nie zazdrość lecz lojalność wobec loży! Szulc roześmiał się wyrozumiale — Panie Sayer! — rzekł — Obydwaj jesteśmy mężczyznami więc możemy so-bie spokojnie powiedzieć że każdy '7 nas zazdrosny jest o kobietę w której się kocha! _ No tak! To prawda! — przyznał Szkot — Niemniej jednak tu mamy do czynienia z szpiegiem gubernatora! Trze-ba':g- ó unieszkodliwić! - - Tchnąć nożem w plecy i wrzucić dó':xzeki! '— dodał Szulc — Inaczej"do pana podeszła panna Stone Zamiast wy-dać milicji i unieszkodliwić raz na zaw-sze ukryła pana w szafie! Sayer zmieszał się — Jeżeli nie to Sard wyciągnie wszystkie nasze ta-jemnice i przekaże gubernatorowi! — rzekł — Albo przejdzie na naszą stronę i sypnie wszystkich agentów! — Szulc uzu-pełnił opinię Szkota — Nie sądzę — potrząsnął głową S3yer — To- - córka zaciekłego lojalisty który mimo swej chciwości i skąpstwa dał wcale pokaźną sumę na przekupstwa wyborcze Pożartym jak sięt okazuje to wytresowany' szpieg którego nawet miłosc nie poniesie Kiedysbyła mną — Dziś iest:tą samakobietą tylko pan patrzy się na nią przez mgłę zazdrości rAsŁCastiia ' jSŁLiSJsrMisŁJ! Miiiiiwaiiiibmiiminihi1i i - I6TP? f Y fCS&M? I lilliliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiHiiiłTniiiiiiiiiiiitiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii i Powszednie W%&%%&fflSB®S8m%ls£B%SB$ będziemHirzeciwdziałać Maria Kuncewiczowa 13 ma bardzo dzielnie się zachowywała ale cóż? naturalnie było jej markotno ze niedługo zostanie całkiem sama Na Re-zurekcji byliśmy w Kościele Mariackim Pięknie było — Wielki ołtarz dziwnie wyglądał bez tych figur Wita Stwosza! — I ten kościół taki odwieczny niepo-ruszon- y chociaż Warszawa w gruzy się rozwaliła to wiesz — bardzo każdego przejmowało Ludzie bardzo płakali Chyba się nie dziwisz? Wielkanoc Zmartwychwstanie Blisko dwa lata po wojnie A tu jakoś ta nasza Polska cią-gle w grobie leży Mnie też było smutno! Jakoś nie chciało mi się w głowie po-mieścić że alianci 7wycżyli a tymcza sem ja muszę się do rodzonego męża przekradać z jednej okolicy wolnego świata do drugiej! Wiem wiem! Nie mówmy dzisiaj o smutnych ic- - czach Jak ci się podobał polski kościół w Londynie? Bogiem a prawdą Paweł nie umiała-bym ci powiedzieć jak wygląda taka byłam wzruszona Ale jeszcze więcej zdu miona Czym kochanie? No bo kto kiedy myślał w Warszawie przed wojną o Anglii? Paryż — owszem Jak nasza szefowa w magazynie wracała na wiosnę z modelami sukien z Paryża — taka zabójcza — to myśmy sobie nie raz z Wiską mówiły: faktycznie ze w tym Paryżu to można z owsa zrobić ryz Ale Anglia? Nie wiem jak ty? Ja myśla-łam o Anglii jedyny raz kiedy książę Windsoru się żenił z tą Amerykanką z tą panią Simpson Ale i wtedy mi się wydawało że ten romans i Londyn są na księżycu Teraz sama wylądowałaś na księżycu Nawet nie to jest najdziwniejsze! Naj dziwniejsze jest że można z Warszawy czy Krakowa czy Kazimierza przylecieć na księżyc i zyć! I nawet chodzić ii£ polską Mszę Czy ci już mówiłem że po tym jal byłem w szpitalu z powodu szokuprze-niesion- o mnie z Bombowców do Komen-dy Transportu? Byłem wtenczas kilka razy w Egipcie Wiesz co mnie tarń 'naj-wiec- ei zdziwiło? że kwiatv sa te 'same Wnrnst nin wierzyłem własnym' ÓĆŻom1 Tu jakieś dziwne oaple zwisają g)'owa- -' W ¥ V~i WVUV+9 9'V9VVVV i polityki Zostawmy przez jakiś 'czas w spokoju pannę Stone i obserwujmy co będzie robić! Sayer pokręcił głową lecz w końcu przyznał rację Szulc wolnym krokiem skierował się do miasta Rozdział XXXIII Sara podcinała konia całą drogą Nie szczędziła bata Szalała Chciała jak naj-dalej uciec nie od Szulca ale od swych własnych uczuć Nie mogła W domu rzuciła się na łóżko i zaczęła spazmatycznie płakać A więc ma szpiegować i przyczynić się do zguby człowieka który posiada tak dużo zalet! Ma grać komedię! Ma udawać miłość! Ma Nie! To straszne! Na wargach czuła jeszcze pocałunek gorętszy od Sayerowego i subtelniejśzy od Baldwinowego Był to pocałunek o najpełniejszym wyrazie mogący do bia-łości rozpalić kobietę o najbardziej lo-dowatym sercu Ten pocałunek obudził w niej ko-bietę Wyzwolił wszystkie marzenia tęsknoty i żądze Wzniecił płomień któ-ry ogarnął całe ciało Co robić? Uciec! jak najdalej uciec od niebez-piecznego Polaka! Tak doradzał rozsądek Uciec? Czy można uciec? Czy uciecz- - ka jest najlepszym rozwiązaniem7 Mijały minuty kwadranse godziny Leżąc na łóżku Sara walczyła sama z sobą Tłamsiła rozsądek i uczucie które naprzemian dochodziły do głosu i sta-rały się opanować niepodzielnie duszę Dusiła je gniotła miażdżyła Zwalczała rozsądkiem uczucie a rozsądek uczu-ciem Próbowała kompromisu Niestety nie mogła znaleźć rozwiązania Wiła się w złości i płakała Mijały minuty kwa-dranse godziny Sara płakała płakała płakała Kiedy wstała było już późno wieczo rem Nie pamiętała bjuwr1 przeszłości tak serdecznie wypłakała się jak dziś Doy pokoju weszła Ross — bzulc chce z tobą mowie ! — rze kła — Dziś nie! — oświadczyła Sara — Głowamnie boli! Położę się spać! t — Jak chcesz! Na twoim mieiscu-Jc-u łabym jednak żelazo jak długo jest ono gorące! Sara uśmiechnęła się boleśnie Co "ciotka" może wiedzieć o zdarzeniu nad rzeką? Czy warto o nim mówić? - Kiedy Ross wyszła z pokoju Sara poło-żyła się do łóżka sądząc że' noc przynie sie odpoczynek skołatanym nerwom omyiua się Burza w sercu nie' ustawała spędzając sen z oczu Zamęt myśli i gonitwa wspo mnień rozdzierały mózg Rozsądek co raz więcej wołał: r7ł " ' " '~ '3 ' --$Łuzv:l mi w dół z jakichś baobabów nad Nilem a tu w trawie rumianki nagietki bratki Tu różowe ptaki udają pierzaste kwiaty a zaraz obok prawdziwe kwiaty pachną jak u twojej siostry Janinki w ogródki Kazimierskim Co~ty mówisz Paweł? W Egipcie wszy stkie kwiaty są takie same jak u nas? Nie wiem czy wszystkie Ale dużo takich samych W każdym razie dosyć zeby człowiek mógł sobie na chwilę wy obrazić że jest nad Wisłą a nie nad Ni-lem Wiesz Paweł to zupełnie jak z tą naszą Polską na Devonia Road! Bo dla mnie ta kolejka podziemna tutaj te ru-chome schody te czerwone autobusy w dwa piętra to wszystko takie dziwne takie nieprawdopodobne jak Nil! I po tym nagle wychodzi się na jakąś boczną uliczkę i ludzie stoją przed kościołem I gadają po polsku jak przed Farą na Kazimierskim Rynku! I gęby mają takie same I nawet niektórzy to ciągle noszą takie same kloszowe portki i wcięte ma-rynarki A bo i krawców mają tu swoich Iren-ko przedwojennych kazimierskich czy wileńskich albo krakowskich Jak weszłam do kościoła to od razu w kruchcie juz wiedziałam ze jestem w Polsce Polski tłum jest inny niz an-gielski Polacy dają ci sera i sójkę w bok Ale główna różnica to że jak się do-stanę w ścisk łniędzy Anglików na- - przykład u wejścia do wagonu kolejki podziemnej na Oxford Street to zupełnie jakbym wpadła w borowinę w Ciecho-cinku Coś takiego prężnego ale zasta łego Z początku się rozstępuje ale po tym wchłania Nie można się poruszyć trzeba czekać A w polski tłum jaK się wpadnie to jak w prąd rzeki! Popycha-ją kuksają rwą naprzód Mozę dlatego że my jesteśmy naród nadrzędny (śmieją się) Od razu w kruchcie po czułam te kuksańce i ten zapach Nie nie śmiej się! Właśnie Bctty mi mówiła ze oni wszyscy zauważyli jacy Polacy sr czyści Nawet jak który nie ma łazienki poty się chlapie w miednicy aż pod nim sufit u sąsiadów zacieknie Ja myślę r czystym zapachu Kadzidło! W kaplicy Irlandzkich siostrzyczek Msza Święta tak pięknie nie pachnie W kościołach protestanckich nie uży-wają kadzidła więc i katolicy w Anglii ostrożnie się z nim obchodzą Cud żeśmy wogóle miejsca w ławkach dostali! Jakieś chłopaczki się posunęły bo byłeś w mundurze Chłopaczki więcej patrzyły na twój nowv kapelusz Nie widziałam Zamknęłam oczy tak mnie za gardło ścisnęła ta Ewangelia po polsku Uciec uciec uciec Musiała być późna noc kiedy zasnęła Na drugi dzień zaraz po śniadaniu za-częła pakować manatki Ross nie podej-rzewając ją o szybki wyjazd wyszła na miasto za sprawunkami Kiedy Sara miała bagaże gotowe zawa-hała się Czy nie warto pożegnać się z Pola-kiem? Niewłaściwie zachowała się po-przedniego dnia więc na kilka zdań tłu-maczących postępowanie i słowa poże-gnania zasłużył sobie Szulc Nie! Lepiej odjechać bez pożegnania Le-piej nie widzieć tych męskich pełnych czaru oczu tych Ust pełnych żaru Le-piej uciekać jak najszybciej do Toroh to gdzie łatwo będzie można zapomnieć o przygodzie Oczywiście spotka się z wymówkami Regana o dezercji Oświadczy mu że została rozpoznana więc szybko musiała uciekać z gorącego terenu Nic miała czasu by o swej decyzji powiadomić Blylha Sekretarz gubernatora napcw-n- o zrozumie Jeżeli nie to Zresztą cóż tu znaczy jego opinia? A co się stanie z Szulcem? Z pewnością zbierze kilkaset awantur-ników przeprawi się z nimi na drugą stronę rzeki gdzie zostanie pobity i wzięty do niewoli przez milicję A po tym? Szubienica! Sara zerwała się z krzesła Przypomnia-ła sobie scenę wieszania pułkownika Lounta i Matthewsa To było straszne Szulc nie powinien podzielić ich losu Co robić? Ostrzec go przed nieszczęściem Niech wystąpi z loży 'hunterów i skoncentruje się na ulepszaniu metod wydobywania soli' Wymyśli nowe procesy które przy niosą mu pieniądze 1 sławę Taki czło-wiek" powinien żyć dla ludzkości a nic 'ginąć -- ' ' Ostrzec Polakavto znaczy zdradzić" swą misje Zdrada to cżyniradzo nieetyczny Bywa surowo karana Zresztą dlaczego ma ostrzegać Szul-ca? ' Cóż wie o romantycznym Polaku? Kim jest? Może to niebieski ptaszek który wykorzystuje kobiety? Zaledwie oboje znaleźli się na osobności zaraz ją poca-łował Niech więc zginie w awanturze Niejedna kobieta będzie szczęśliwsza Ale ten pocałunek Wspomnienie przyśpieszyło tętno Nie-pokojący płomień przeszedł całe ciało Przypryw uczucia zalał zdrowy rozsą-dek ' Nie Szulc nie może być niebieskim ptakiem To uczciwy 'człowiek idealista nie orientujący się w sytuacji' Trzeba go ostrzec Nie! Lepiej nie! Nie trzeba się przej ADWOKACI Ml L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Quecn St W — Toronto i'el Biura: LR 3-1- 21 1 Micszk: Oakvillr VI 5-12- 15 88--S GEORGE BEN BA ADWOKAT I NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dundaś St W - Toronto Tal LE 4-84- 31 I LE 4-84- 32 JAN JAREMKO ADWOKAT Q a DA A I A 475 Tempie Bldg ii Richmond St W Toronto Ont (róR Day) Tol biurowy: EM 3-19- 74 Domowy: WA 1-7- 15B P LOUIS J ZUKER Adwokat — Notariusz 514 Dundas W - Toronto Ont (róg Spadina) Biur EM 8-174- 67 Rez RE 3296 P A G Finkelstein BA ADWOKAT — NOTARIUSZ 296 Spadina Ave (róg Dundas Tel EM 6-11- 08 MÓWIMY PO POLSKU P Stephen Zahumeny EA ADWOKAT I NOTARIUSZ 100!) Lumsdcn Building 6 Adolaide St E Toronto Ont Tel biurowy: -- EM 4-62- 17 domowy: PL 7-06- 12 P J S WILLIAMS Q C (J Grocholski) Royal Bank Building 8 KING STREET EAST PokOj 508 Telefon EM 4-85- 94 T William McGulia BA ADWOKAT BARRISTER SOSICITOR W polskloj rirtclnlcy mówiący rlo polsku 352 Bathurst St Toronto Ont Tel EM 6-96- 51 89P Andrew E McKague Adwokat — Obrońca tj jj Załatwia sprawy wieczorami i na zamówienie Room 201 Northern Ontario Building Office: EM 4-13- 94 P BOLESŁAW I B STANISZEWSKI BA ADWOKAT NOTARIUSZ OBROŃCA Wspólnik firmy prawniczej Bagwell Stevcns i Staniszewski 372 Bay Sł Pokój 506 Toronto Telefon: EM 3-0427- -8-9 wieczorami od 7—9 w gabinecie 220 Roncesvalles Ave LE 2-08- 46 V j B H m MB tmammmmm w mmimm ' BA LLB i BLDG 100 Adolaide St W Room 107 Tel EM 6-41- 82 ' P W A I -- 3924 11 Gorevalo Avo mmi polski adwokat CONCOUllSE s£mJU-"- - M'r? 119 S e ł INŻYNIEROWIE Dr Inż Z Rrzygodaf Plany i obliczenia konstrukcji budowlanych Parcelacje r 7 Sułtan Rd Toronto Onłt WA 1-62- 12 T& fżfl uMMUnuiBmjmr -- l tu2 Dr Stefan KUCZtiEHDA CHOROBY 0GóLNE3ff DZIECIĘCE I SKÓRNETH 312 Baliiurst St — Toronto Tel EM '8-320- 4? POWRÓCŁ DR F1 KOSOWSKI Choroby kobiece I poloinlctwo (Leczenie nleplodnoicl) Przyjmuje za uprzednim tclcf porozumieniem LE 5-74- 34 lub LE 6-14- 70 611 Bloor Street W (rog Palmcrstun) BS DENTYŚCI DR W W SYDORUK DENTYSTA Przymua uprzednim teleronlei-ny- m porozumieniu 80 Roncesvalles Avo Toiontol Tel LE 5-36- 88 DR B KEBAL0 LEKARZ CHIRURG DENTYSTA Koul po polsku Europejska praktyka 577 Ouocn St W - EM 8-41- 40 róg I wcjśclo Portlnnd St -- nnd Bankiem of Montreal 63-- P DR T L GRAN0WSKI DENTYSTA CHIRURG "( Mówi po polsku 514 Dundas St W — Toronto1 Tel EM 8-90- 38 87P Dr U N0V0SIGKIS ' LEKARZ DENTYSTA Dyplom w Niemczech l Kanadzie' Przyjmuje w dzień 1 wieczorami tyl- - ko za telefonicznym porozumieniem 459 Bloor S W rt Starlcman Chemlsts & Medical Building ' Tel WA 3-20- 03 - Mówi polsku (S) Dr ' ' 'LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd (drugi dom od noncCsvallcs) Przyjmuje za uprzednim4clcfo- - nicznym porozumieniem Telefon LE 1-4- 250 M po od po OKULISTA S OD Badanie oczu dorotlych I dzieci Sporządzanie recept' ' Dopasowywania okularów 420 Roncesvall&t Av - (blisko Howari Park) Tal gabinet tE M251 Miosik CL 9-8- 02 V H Br U w ' Wikłorls Bukowłka O prowadzą nowoczesny gnb!:iot okulistyczny f-r-w ' 274 Ronces'valloł Averu obok Gcoffroy St Tel LE 2-54- 93 Godziny przyjęć: codlennlo od 11 rano do 9 wieczór W soboty od 10 rano do 6 wieczór 371 St Oczy badjmy okulary do wszystkich defek tów nerwowość na ból głowy Mówimy po polsku Ł imim - okulista LEKARZE"? Władysława SADAUSKAS 0KULISC! BR0G0WSKI OKULISTKI Bukowska-Poine- r Badania oczu — Dopasowywanie okularów wypełnianie rocepł godziny przyjęć 930—0 M'S- - hv 599 Bloor Toronto Teł LE )5? 1 52 1 (Blisko' Pajmerston obok Bloor Medical Center) y Wloeiornrrifprzyimuje po' uprzednim umówierilusie ' ' ' " "-s-pm---- ' r fi b-6- 48 '- - £fAAs V -- 1 F„ " DR TEODOR TKACZ (Ticketł)f#g Oficjalny Lekarz--Związku Polaków w Kariądzip Grupa L jj' 1 Luck Chiropraciic Glinie BRACIA ŁUKOWSCY DOKTORZY CHIROPRAKTYKI Specjaliści w leczeniu artretyzmu reumatyzmu polio lumbago syjatyki dolegliwości muskułów i stawów oraz zasilania i normowania całego "organizmu — X-Ra- y prześwietlenia listr 470 College dostosowujemy wzrota SUty Tal"EM 8-37- 54 &1648BL00R ST W) TORONTOtONT — TELARO 9-22- 59 1-- P O O na i '%m II 4i-- Ł w WvJ m pi HtJMAf %m MW m 11 AiS Pi m m 11 '{ r i "4 imii WM m SliWiM4 Ilmi !lrl im MJ Pi mhlteii m4lk mi 'ASI VMs mi Ji m m fc# m m i --a mm w mm li: Ii iimm im IM mI Ił li ii mm' ł7 m '! ni na urn i s--s t 38M€Mł if3fS£¥A4' lioTcHORĆHST ST CATHARINES TELMUIÓt' I Sili J imowac oncyrn cztowieKicm! I' t ! A r trzMb' -- i 3 „łi ma&m s o Ł A tiW WWdr |
Tags
Comments
Post a Comment for 000205b
