000228b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
YZ
f +K UPiolr Guzy
f~im
k
U
2 £ktoiccos dnia zaprosił ją do teatru l czc Przysiądż Geniu bliżej będę ci
e- - tyiećznrern wracali zadrzewioną alejka
ma:riytulił3 twarz do jcro ramienia Od
Swńa o nim myślała i wiele wysiłku
fnijkbsztowało zanim zdobyła sic na ode- -
WWie sie do niego Wiosna wisiała w
tawietrzu pacnniaiy tmcwaia- -
łfitóip wielkie szczęście pizvszlo w
yjjłjipodzinic jak w bajce jak w ki- - r"
fjTo trwało kilka miesięcy Potem
i"sie Mana i Basia nicciy nic mocja
(tilmiec co go w dziewczynie po- -
ńieło Nie robiła mu zazdrości
ifcszla Pogodziła się ze swym losem
tfi£ blisko niego to jej wystarczało
l&jAwala jednak ze mu się nigdy od-5- i
chciała jak najbardziej przedłużyć
"drzącc oczekiwanie zjla pizcczucicm
loże to biła zwykła bojażn? Nicdy
Ojtem mogła się sobie nadziwić dla-tego
tak się stało czego bala? Kil- -
łjnuesięcy później boltccHi przcnioM
(cjdo Instytutu dowiedziała ze
ten siu
Teraz patizala na niego swymi ci u- -
'niey yjnł oczami i myślała: jest szczęśli
blon7yczy żałuje7 Jeszcze cala wcwnątiz
śreiygotała gdy go zobaczyła stojącego
ir}?Tty bufecie zatrzepotało się w niej ja- -
Jfj-jei- j niejasne przeczucie czegoś iadonc-- i
l-iCp}-
eg0_ floze u go spoty ka
' lyłfsam dlaczego? Miała mu dziesiątki
raman cio zadania cnciaia mu opowie-C$Ł- ł
n sobie: na razie Muiek osaczał
L'dni
matn
Wróci
:ł
n
ozy
icd- -
tak
zja- -
tej
scen
nic
nie
się
się
czy
znów
ŁTł_ i- -n : i 4„l „
1 1 i i a
liDCiMJiiiwyJii ju£ w ij ni suiuiuiii iw
slow:
'wi&a Kllkl-
- kolego wszędzie siedzą kii-"M9- ~
mówił trąc o siebie kciuk i wska- -
ifci
rodak
i
u
cm
7Z
y palce prawej lęki — w y daw-cach
— kliki w pismach — kliki
jadzie kliki Mam rację czy nic?
iłluiek spoiizal podejrzliwie
jjj-- Czy wy czasem nic uważacie mmc
pijanego'
ii- - Rron Hoze — zaizckl sic Soltccki
f' T- - !„! ™ Mir 1iKin liwl-- 1 HA
ntun lmllniulnu imvilmiiui tnimuniunilotl 4Vvn t"t'ł łjł'Hj"tli1"' ' A- - I łffll _ !!_ sze musi io jcunu t1unice_
irWeiykalizm Powiecie co ma współ
Elf
z hm klerykalizm? Zaraz wam to
łumaczę Otóż religia
Basią
Macie
zmowie1
Przcpiaszam muszę zatańczyć
?££-- Hm? Hm? Ano to idźcie sc tan- -
m
A --a _ - a A _A ł — m i - i ' ' -- ="
AWO _ _ _ ~
n
(Stanisław Maria Suliński
WŁ
rT
NASTĘPNY ODCHODZI
225
to
to
to
to
ci
na
JUTRO 0 SIÓDMEJ
aangjgaMTy-- '
Copyiilit Press
I Bozc la- - Na że
-- jiiemal obok siebie Do 4„l i
blizci niz z do Wanzawy"
a wvicchać ze Sztokholmu w nolud- -
if kilka w Nassjo a
i UlllfllUilUll JU' b'J
iłe i'onnesznm z
n z pizyjociol Ingvara mieszkał na-listal- e
w N?s io a codzicn dojeżdżał
lfewej fabnki w Sztokholmie) ' _ Ulirnl ni7 7 1iirln rln Wll C7tU V
'rOCliM :„ i- -i i yin i Knnir7al JW i I K'i W Hut" 'I ''J"- -' JoUbłaiirn Tn — Arii nic
°Jnj'Usmicchnęla — pnmyślalaiu so-°awcct- e'0
blMiiy przv lata tak
Ch?c- - Wl7C' iz z K'cc do Wa'szawy
u'l
_
olSiTnąl nciwowMn po papie-)sa- l
Ziozumiala ze o Kielcach
raz nowie nie inlcży Nie należy mń-o- !
_ićjnic Przełknęła łzy ktcic przecież tpltistępowały z gai dla i z?pytia obo- -
ba-fc- - No a J?kże tam wintł-agniefs- w'
dawałeś radę ze Szwc-l- u
msmi" Z nimi jest dość rzyć się
W~-- T?k nie są zbyt piz-jcm-ni
ale
""jiie
ri
UŁIPID
a
i za o to szczęśliwy ze wra
fin? Dhi7 mi sio kazdv dzicn tu Hm
A 34j0
ur--
zdawał tajemnicie i
f?~ —
o klerykalizmie
13
— Nic Wojciech ja juz to
w'sż3"tko sto razy słyszałam
—Ale cos Doszedłem do
nowych sformułowań
— Poi mułu j to komu Mnie
chce pić
— No masz
— Zamów lemoniadę A ty nie pij
więcej bo znów mi tu na sali zaśniesz
Soltccki tańczył z Głowę miał
mocną spoglądał dokoła uśmiechając
się
— Pomyśl po ilu się znowu
spotykamy — Basia —
łam 'cię razy na ulicy już juz
chciałam podejść ale w dawałam
pokój
— Ti zęba było podejść
— Nic pogniewałbyś się?
— Dlaczego miałbym się gniewać?
— Nic wiem Tak tylko sobie my-ślałam
— Wyszłaś za
— odpowiedniego paitnera
— młodych
— Nic spotkałam nikogo kto by mi
odpowiadał Bywało ze myślałam ze
juz mam Po miesiącu okazywało że
nic to
— Gdzie pracujesz?
— Tam gdzie dawniej A co z tobą
Stefan?
— żyje się
— A
— W domu
— Nie wykręcaj się od odpowiedzi
Nic o to mi Jesteś szczęśliwy?
— Jakby to powiedzieć Widzisz
z czasem te inaczej się
— Nic jesteś więc szczęśliwy Nic
żałowałeś nigdy?
— Czego?
— się z tobą rozmawia
— Nic mówmy o tym Basiu
— A co będziemy lobić?
— Tańczmy
— Tak się przyjemnie z tobą tańczy
lubiłam z' tobą tanczć„ pamię-tasz''
— przytuliła się mocniej do nie-go
miuczała melodię tanga
— w y trzasnęłaś tego poetę?
— Co wspaniały prawda?
— Pizcdeklamowal mi kilkanaście
by 1'olish Alliance
SKWS3C htmysrm-mmyg- R
CMoj pomyślała dwa góize nudno Chyba
Nassjo chcesz tr?ilł tu Jawoiski tł'jri
Kielc
pedric godzin
l'UVtlUlllll siodmi Malino
nnTimibl
Tunniii7
sic
dwa blisko
ruchem
odiazu
liassio?
Jak sobie
trudno
Jestem
Mamusi wołała
się
Basią
mówiła Widzia
"kilka
się
Marla?
chodzi
spiawy pa-trzy
Zazc
oczywiście t?nczy?
Skłonił się uśmiechnął się do
'I my
To świetnie Chodźmy więc na
dancing Mamusienko chodźmy
Zawsze ten agiesywny ton
właśnie nauczyła się u swoich zakonnic!
Nieznośny agresywny ton'i
Bci tek spojizal pytająco na Kwę
Dobrze powiedziała wstała
od stolika
Tiochę zakręciło się jej w głowic
i
A --- ---
--
i
„_ —
— — i
'J
f-- 1
-- :
i
—
— — i
o
lozlewało sali
na
zaly
uv
w
sztucznychwidziała fantastyczny miraż na
noenceo a jednak teraz
n£łrdzi'i czeka na mnie patrzyła jak jak odurzona
-- 1'tra Elzbictka — Prawda iakio to wspaniale?
Nie pamiętam czy la kie- - jest Sztokholm w Prawda?
ia atiśtli v Kielcach? I poznela 20 to głos tak był
ul-K5f-er
Nie Ni" opowiadałeś inny dorosły Oburzała się
fnin 1 miała przyjechać Stali obok siebie patrząc na
wtedv w końcu nicSztokholm — i on Chłodno uwaz- -
ItnM firKr-hał- a uważnie się
óouic iic- - uuhiujo
ta C ~i j„ --rr- Mtv ne teraz mieszKa w v :niiiiiiit uu uivu
ma Jadc więc jakby trzyla aa siebie przecież tak
domu
iiŁcntni
m
Przypominam
pD'tin-Mał- a
Ohpirzła --ciemnowło- 'rijrt! jogo nico jasnowłosego szerokico
'?wirowala spojrzeniem
drzwiach "srill-room- " zdale-'j?- k lezary
Jakieś radosne
JB tu?
mówił
noweco
innemu
latach
końcu
Małoż ludzi?
Ciężko
Skąd
zimno
Panic
lekko
Tego
nocny
maja
mcawii u &i-j- -
ł nrzpd sirhio w we niższa niero
stoli- -' obok
imi nim Tina Tak samo
i teraz na w dole
tr Tina
nudź
maz?
Brak
30
uliUdii
nalml rowieVi na
ogrd na begonie na księżyc
Jeżeli na dancing
'Czekamy na i a jak powiedziała o2cr- -
swoich wierszy potem wylał na mnie
corzkie żale ze nie chcą nigdzie
a teraz zaczął gadać o kleryka
lizmie Ale juz nic u y trzymałem
Poczekaj jeszcze pol godziny bę-dzie
ci klarował swoje teorie budowy
ko-mo- -u Czegoś podobnego jeszcze nie
słyszałeś Geni to taka miła
dziewczyna
Kiedy wrócili stolika "poeta"
z słowa na kolanach żony
Chrapał Murków a uśmiechnęła się bez-radnie:
— Powiedzcie co mam z nim zro-bić?
— Nic można obudzić? — spytał
— Jeśli go teraz obudzę to będzie
płakał najmniej godzinę musi się
pizopać
Gdzież tam! Zawsze to samo Pi
ie lozmawia w następnej sekundzie juz
-- pi Nic nic poradzę muszę z nim tak
nosiedzieć Basiu nic przeszkadzaj so
bawcie się
Zamykano lokal Oikicstra składała
instrumenty Przy wyjściu stal kiciow-ni- k
mechanicznie powtarzał: — Dobra-noc!
Muikowa budziła męża Uderzała go
lekko policzkach potiząsala za ra-mię:
— Wojciech a obudź się słyszysz!
Zapiowadzili go do taksówki Mmck
powłóczył nogami patrzał wokoło błęd-nymi
oczami Uchwyci! Soltcckicgo za
klapę maiynaiki
— jak kolego dobrze było?
— Teraz Basiula ciebie trzeba od-transpoitow-ać
do domu — powiedział
Soltccki gdy tamci odjechali Przed lo-kalem
nic było juz żadnych taksówek
W drzwiach sta! kiciow nik
— Kilka ki oków stąd jest postój —
poinformował
— Będziemy musieli zaczekać za-uważyła
Basia
Wkiótcc nadjechała taksówka Wsied-li
Basia powiedziała gdzie jechać
Soltccki milczał rana pozostało
jeszcze kilka godzin Tańcząc zapomniał
o swoich kłopotach "Basia wydaje się
być baido zadowolona z tcyo
Ona chyba do mnie jeszcze coś czu-je
z tamtych czasów" na nią
bokiem Kiedy mijali światła jej pi
odcinał się wyraźną linią Miała
przymknięte oczy
Dla to prawdopodobnie wielkie
wydanenie Dziwna izecz kobiety
Odejdzie mówiąc a cały coś
w seicu nosi — Zajechali na miejsce
— Basiula wysiadamy
Zapłacił taksę trzasnął za sobą
drzwiczkami
— Cóz pożegnamy się
Basia nic słuchała Weszła do domu
i zaczęła wspinać się po schodach Po-szedł
za nią
rV _-_-_-- --~~~—
ci
taiasu Dobizc zresztą ziobil unikając
nocnego chłodu o tej porze jest
baidzo łatwo o pizcziębienie ty Kwo
id na góię Idziemy na dancing
wszyscy? A to świetnie 1 pan Wowrsk
także'' Znakomicie znakomicie Pan
Wowisk będzie miał możność widzieć
najlepszy dancing i moc pięknych
bo trzeba panu wiedzieć panic
Wowisk ze nasz Sztokholm słynie z pię-knych
kobiet jak to zresztą napewno
pan Wowrsk juz zdążył zauważyć
Dieptał nich zabiegając to z
tej to z innej silony Śmieszny bł z
tym swoim "Wowisk" "Tyle czasu
był w Polsce mógłby przynajmniej za-pamiętać
sobie wymowę polskich naz-wisk
— pizcmknęlo przez myśl Kwip
Gdy wyszli na korytarz dyskretnie
pi zy trzymał Kvę za rękę dając orzami
znak aby odseparować się od Bertka i
Pizystancla
—Słuchaj Ewo — zaczai
zeptcm — widziałem się z Jork-sone- m
Skupiła się żeby dobrze rozumieć o
co chodzi Wracała z niercalnfgo św li
ta pełnego wewnętrznych cyklonów v
rdy spojizala stojąc pizcz szynę mzświat ulicy Jarlsgatan Wszystho slawa- -
0D0K KUKa cenymcuow zaieowie za j0 sje pospolicie normalne i znajome
cienkim szkłem się bozbrzezjntvari korytarz prowadzący do dan-n- e m?lłste i siiasznc morze a jego cinCo-w- i "parody" stroinc kobiclw
wirlogłosyr
reiicMoro%
gatan _i rinęiy zaiopion J? nicstctVf nic mocf a Jorkson na]„r3
ma
nicz emMm oiku jutrQ pstatccznSc „„ejć rtwtyench ksIC7ycow Tyle pamitt2m którjm
i
ze Warszawie urzeczona
Polaki Ty znałaś] Cud-rvmoiJitn"t- Vr
In
was
nic niezmiernie
tak parze rozu uj-u- n pliec „i„u:
svnka
sie od smukła
spojrzenia
ku tym
Sztokholm
lekko
kielecki
mamy iść ten
i chcieliście aby
Żal mi
spał złożona
ja
Scłtecki
Co
bic
No
Do
spotka-nia
Zciknął
o-f- il
nic
nie
obok
liny
tajemni-czym
się
Np
wtedy zatrzymaliśmy się i musisz to sa-ma
pokazać
Jorkson — to budowa willi w Ebcrlc
lngvar juz w zimie nabył plc
pięknie położony na zboczu górskim
wśród sosen z olśniewającym widokirm
ra morze Byli w kwietniu uzgodni-li
w biurze budowlanym plany Przy
koń"u jesieni willa mi?ła być
jak? Czy pojedzc KbTlp''
Ależ naturalnie bardzo
kilometrów pięknej przejażdżki
za przecież to przy-jemność
chętnie —
'Tylko błagam cię Ewo! składał pul-chni- o
dłonie Nic nip wspominaj
ze tam jedziesz dziś właśnie Am
iwrstedał o budowie will w
a wiesz j?ka ona sprytna Mozę
rię czegoś domyśleć
rTimowoli uśmiechnęła się na widok
- j1
Rozdział VI
Wi-lons- cy śniadanie
Popatrz jaka cudna jesień — po-wiedziała
Krystyna
Przez otwarte okno napływało cieple
powietrze niebo było gładkie i koloru
stali Słońce przycrzcwalo jak w lipcu
Oboje byli podnieceni To nic zwy-czajny
dzicn- - wieczorem przyjeżdża To-sia
Miesiąc pędzila nad morzem Przez
ostatnie dwa padał deszcz do-pici
o w kilku ostatnich dni po-prawiła
ię znowu pogoda Krystyna by-ła
zmartwiona
Powiedz co ona z tych wakacji
miała Gdyby teraz wyjechała to tak
Wisłon-k- i lozesnual się
Moja droga kiedy ty wieszcie
przestanic-- z się martwic? Jak była po-goda
mówiłaś: "Biedna Tosia iak ona
może w tym skwarze wytrzymać!"
Siedzieli w kuchni na ścianie tykał
iegar Wiłlonski wstał stołu
— Czy ten zegar się aby nic spieszy
Codziennie rano zadawała to py-tanie
Zona przeszła sypialni skąd
widać było wiozę kościoła
— dobrze idzie — powiedziała
wiociwszy kuchni
— Tak przvpuszczalcm — mruknął
W chwilę później pod zatrą-bił
samochód Kiystyna wychyliła się:
— Juz schodzi!
Wislonski pi zy witał się z Maciejew
skim pokiwał ięką Kiyslynic i usiadł
wygodnie wcwnątiz Maciejewski pocił
się wycierał czoło chusteczką
— Co za potworna pogoda! Nie moż-na
wytrzymać A niech pan sobie wyo-brazi
co to będie w południc! Kazałem
sobie postawić na biuiku elcktiyczny
wentylator Panu ladze to inaczej
się pan udusi W taki upal powinno się
urzędy zamykać
Wisłonski mimo tuszy lepiej znosił
upały niz chudy Maciejewski Spoglądał
przez szybę na ulicę
Miasto ludzie zachwycali
Mawiał zwykle: "Tyle zniszccń jedna
wielka kupa giuzu a disiaj pi osę po-patizeć- !"
— Tu stał pized dwoma mic"
siącami wypalony dom tu w ogóle nic
nie było Ponad cw ulanymi opaiko-waniam- i
wznosiły się żelazne lainioni
dźwigów buldozciy spychały giuz od-jeżdżały
cięzaiówki naładowane ziemią
Jezdnia biegły truchcikiem koniki cią-gnąc
długie fiu na ogumionych ko-łach
Samochód się na skrzy-żowaniu
Preluikotnł tramwaj
mszyli Na chodniku przygotowywano
stoisko z książkami Dziewczyno wycią-gała
z koza książki i układała na pól
kach Obok staia Kobiela spicdawala
kwiaty a tu Mingan z warzywami Chod-niki
były zatłoczone ludziom spicsylo
się gdicniegdic pojawiała się
studencka Wislonski pomyślał o
Tosi
krecie To był pomysł łngyaia — zapi-sanie
willi na nazwisko jako zalą-żek
posagu Piękny pomysł pieciw
któicinu jako matka oponować nie mo-gła
a laccj powinna się cieszyć Nudil
tylko nieustanny lęk Ingvara e ma-ła
dowie się przed czasem Byl takpize-czulon- y
na punkcie tego sekietu o jed-nego
dnia pizy stole poczeiwieniał jak
piwonia gdy 'lina pieczytała na glos
w "Stokholms Tidningen" ze wycieczka
dicnnikaizy z Polski podczas pobytu
w Sztokholmie! zwiedziła budowę dom
ków icbotnicveh w Kbcrle
Więc uzgodnili — julio piol
ludniem Ingyar przyśle swój sainochód
z fabryki i Kwa poiclzio Jorksona
Na lunch na pierwsą powinna wiócic
ł'ry weiściu do sali dancingowej
przyłączyli się do Bcitka i Tiny Przysta-nęli
pod kolumną 1 właśnie w tej chwili
przygasły światła lampionów wielka lu-sfiza-na
sala zapadła się odiazu w czai o-dzici- ski
półmiok 1 z wielkiej musHi v
głębi sali zabrzmiały pierwsze akoidy
walca
Pifinsze akordy a już poznała
Pełną fala popłynął straussowski
walc uroczysty jak hymn Wir muzyk
zatoczył półkole lolał się wyogiom
nisł swym triumfalnym ZilcAem za
'garnął wszystko Wysoką i dźwięczną nu
dnie w otchłani zy ćmionej mgłą peł- - zw%y]j S7lokholma--y mężczyźni język aCpjcw"ały klarnety melodyjno V"i
dwa apokaliptyczne węże jak mon-'c- o kraju j miaMa S7CecczJcy dookoła )usjc nodclmvnlv ilm stiualnc podmorskie gady połyskujące Zaczynała imślcć po szwedzku Ichórrm z?h':stn'ly się skrzypce i wit
kolOlOWą łUSką i rulslliacc Wyblyskiinl _ tiri ' „„- - at%i lnr!nni„ i„ilrm7If Vai --l?mVi " — nttrriinnv -- _n- -i __ _!„:_ f „ - uwjj ju v v ~ „ j jwuiw !„ o-i-- ń 1 nuKMro „zcd p()ill(iniPm Ma v Ebrric— triumfalny — ten sam!
hczpciziy
cnimencznym ab tc plany
rdccvdnva0
razy niż
Sztokholmu
w
nie
ny nocy
N--c Tiny
bla Wicie
pamiętasz — '
ofKiPl" ale Tina
" przyjrzała
tak icj
_ 1 i_:i_ t rsz-awip- ! i j™ c=- -
sma bo
i Wiarnie —
Micdr- - sa
a'lnci"arz samym
do
mruzsc ich
—
ciebie czekamy ty —
I
go dru-Ikow- ać
—
do
po
—
niej
nic cas
gdyż
1
Ko-biet
—
—
j
mu
w Kberle
lam
golowa
Więc do
chętnie Kilka-naście
miasto — prawdziwa
Bardzo oczywiście
—
— iej
bo
seryjnej
Ebcrle
kończyli
—
tygodnie
ciągu
—
—
od
n
samo
do
Nie
do
oknem
samo
zadziwiało
di
gony
zatizymal
Znowu
jo
czapecz-ka
Tiny
ją
po
do
i
pi
i
—
Ten sam z kielckiej dusznej czarno
księskiej nopy zaklęty w ebonitowej
płycie p3tefonu walc szczęścia i nadziei
i miłości Jedyny w życiu walc — z nim'
Jak odurzona nie rozeznając nic juz
zamącona i wstrząśnięta do dna zrobiła
krok ku ni( mu Zanożno Nie widział
jej nie dostrzepł Widziała białą smukłą
rękc 'jjny opartą n jego ramię Jakaś
para wirując przesłoniła ich na chwile
3 jriy przepłynęła — Bertck i Tina od-pływali
już dalej i dalei porwani w ryt-miczny
kołyszapy picA akordów Od
pływali dalej i dalej a walc rósł ogrom-niał
cor?z inre zespoły instrumentów
Alączały cię v heroiczne szerokie chora-ły
dźwięków i coraz wyżej i wzej ku
niebu rosły śpiewrc arpcdzja strun oraz
trąb
Oparła się plecami o kolumnę Gdziś
dalero u samego źródła muzyki mignę-ła
w fMujyym tłumie jasna fłowa Pert-fc- a
i czprn włosów Tmv Tamując oddech
wbiiaisp nnznokcie w dłoń czek?!a az
i hłrti tin-"r- t rnftł i-ir-t-
ił"5 1 r-- n nn7? ___ _ ł _j e sie I nsn Jaworski Znikł wre ica 00 sienie — iy cnouin ~v -- ~ - -- -- — — -- j -- iLd mc u'-i- c uji wr aKnii aeJP'n jak kamfora a widzi pan ze Oiwóciła sie i ruyła ku wyjspn pnł0jay in?anc ahi nawei nc przygasły 1 w kolorowych smueach re-- ySMwze udaje sic wwmknp po an- - Nanrzccrwko dreptał ku nim mdzy s!o upomnę o Eberłe jlektorow sionka brzmuła iak pa?e
jefonj " likami Insygr T? viłla miała b-- r prpzentcn ? r'r-- iywv c-anirz-iv
odł-- - Ogromny
--- =-ria $n sn] ka Mamu-ńk- o ineszł sc ria --sniok Berti--3 -f- or- spodzianką dla Titi a budowa przepro- - grzmiący 2kord iak fala przypływu wy- -
Wniy do sajj dancingowej dobne'' ł"ili się z Tiną że ot ak nagle znikł z wadzena oczywiście w najgłębszym se-- 1 rzucił ich nagle z tłumu ł
OKULIŚCI
OKULISTKI
Br Bukowska Bejrur O D
Wiktoria Bukowska OD
prowadza nnocrcsn gablnrt nlulitr7nv pri
274 Ronce5valles Averu
obok Clpoffroy SI
Tel LE 2-54-
93 foclJin pri)Jvf ciHlrlpnnlp od 10
rano do 8 wieczór W -- 01101% od
10 rano do ł po pol 1 S
OKULISTKA
J T Szydłowska
OD FBO A
Dyplomowana w Anglii I Kanadzie
lladanlo 00711 1 tlotilrranW' fjklol — rodloiinlo od 10 rano do 7 wlecz
w oloH do 5 wli'i'łor lnnrh
Kodzlnath 7a iiprrcdnlm porom
mlrnlom
1063 Bloor Si Wisi - LE 2 8793
(IOi llaiiioiki 171'
OKULISTA
S BROGOWSKI OD
Radanlf oczu ooro&łych t dzkcl
Spouiidanio irirpt
liopTnw wanle okularów
420 Ronccwallcs Ave
MilKko Howard Park)
Tcl qabineł LE 1 4251
Micsik CL 9-80-
29 P
DLA ZABEZPIECZENIA
WASZYCH OCZU ZEISS
Puiiklnl
sklii do okularów
iiiż do nabycia w Kanadzie
Pytajcie o nie 11 Waszego
spccjilisly do oczu „
Popierajcie firmy które sio
ogłaszają sio w "Związkowcu"
Lunsky
WA 1-3- 924
W
Paillcment St
(pizy Cailton St
CC--_ m :
it ?V
5b
i--
STR 7
WYKWALIFIKOWANY
KRAWIFC Z EUROPY
A B BERF5NEVICIUS
1299 Dundm Sł W Toronto
tblUko Poprconrt nd )
Duży wybór modnych angiel-skich
i damskich
materiałów na ubrania i palta
Robota gwarantowana naj-lepsz- a
w Toronto
wszystkimi językami
europejskimi
OENTYSCI
DR W W SYDORUK
DENTYSTA
rmjinulp PO uprirdnlm tflefonlcf
min pinouinlonlii
80 Ronicsvallcs Avc
Tcl LE S-36-
88
1 r
DR T L GRANOWSKI
DENTYSTA CHIRURG
lowl po polsku
514 Dundas SI W — Toronto
Tel CM 8-90-
38
1 P
V JINDRA BDSC
LTKARZ DENTYSTA
7nwiulHtnH parjinlow dr Więcków
sklKo ci lrz jtiln prakljkl na
310 Hloor St W Tcl WA 3 0044
Wl}t z 1 npirrdnlni poroziimliMilcm liii ronieii) 111 4IH'
Dr Władysława
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
kItiicI ilmn ud Kuni rsHllfM
1'izyjiiHiJc tn iiprocltihii lelcfo
nlcnym pnidiiniliMiiein
LC 1-4-
250
129 Gicnadicr RH
S
Okulista
410 Collcgt St
Oczy badamy okulaiy doslosowiijcmy do wszystkich defek-Io- w wioku na nenooe na boi ełowy Mówimy 00 polsku
Luck Chiropracłic Clinic
DRACIA ŁUKOWSCY
CMIROPRAKTYKI
SpftjiliCci w leczeniu ailiclyinti tcuinalyimi
polio lumliiiKo syjiljkl dolculiwuśti muskiilów
1 slauiiw di 1 zisilniii i iidhmow iiiia c'ili'R()
(iiniiilinii — lliy pieswicllciili
1J148 BLOOR St W TORONTO ONT — TEL RO 9-22-
59
140 CHURCM ST ST CATHARINUS
RA PHARMACY LTD
470
) Totonlo
TCL MU 4-31-
61
1 f
WA 1-2-
425
WA 10132
Pi zwlti torą I ani'Jj jska apUka if wysyłka Irkarslw
(In krajów Kuiopy wsclmiliiicj Od l~-- (i ilni iiiaiilowaiia ilu
stawa — nniu'7! u ny — nijlipsi olislii:! pi ze pzcjalislńw
IVnad 13000 pac ok wyOinjcl) do Polski I Dnupy wschodniej
l'iosim n!' otlumlić — pijilainy Knę i pmailę
45P43
APTEKA GARSIAN'A
Wlfiiclclcl Tadousr Giidiin
Najstarsza polska apleka w 'lonmlo
Wykonujemy leccply e wszystkich krajów
Zamówienia wysyłamy rnlychmJasl
Piezcie telefonujcie Juh ZRłjszajrle się osobUcie
Popletajcio polskij aptekę
VYSYIAMY WS7riKIC LEKARSTWA 1)0 TOLSKI
I U4NYCH KRAJ0V EUROPY ORAZ DO USSR
297 RoncosYalles Avo# TgL LE 6-30-
03
TOPONTO OKT
Zaproszenia ślubne
zawiadomienia zaproszenia na "sliower"
DRUKUJEMY WC V5YSTKICH JfYKACH
& DUR] I AM LTD
PnrdsUttici'! CARL DUUA
10 Adslaide SI V#tł — Totonto Ont
TM biuio: EM 4 2728 Uo domu RO 7-64-
61 po Gej wiecz
Kozmwiamy po pokku
11 p
MIUMt
J&
PHRiS
męskich
Mówimy
Toronto
Trlrloti
DOKTORZY
zajiiiujica
DYE
Sfahoncrs
KtNNEDYTmtfBmw
- NSAPJSIITAAWRSZESPJIBOIUWRUOJZAPN0DJAR6YRODjł-łwZl-IiN:
- WYHABIANIK PASZPOinOW 1 WIZ
-- - WLKTY- - LOTNTcZK lównicż o zniżonej
- lIa!rIyIJfiTpVdlaOKroIdUzHinOWi KcmicNr'aAntów"BA-rOHECO-
-i
inne statki
Bilety smolotowp i ołętowę rm dogodne
spmy tui priy 1Q% WPŁACIE
KnfoPtONjuYAr:O:nRBt}IuSmaczenta
SI'
- DWOYKSUYMJEMNTYÓWPACZKI I PIENIĄDZE DO
POUSKI i innych krajów
— ZHLASZAJCIr: SIE Z PEŁNYM ZAUFA-NIEM
zostaniecie obsłużeni w języku
polskim:
Soi'dmc — Fachoiro — Szybko — najtaniej
KMNEDYrHneBwmt 296 Oun W
Toronto Ont
CanrJ#
6M 2-3- 22
m
H
1
Mi
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, July 04, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-07-04 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000321 |
Description
| Title | 000228b |
| OCR text | YZ f +K UPiolr Guzy f~im k U 2 £ktoiccos dnia zaprosił ją do teatru l czc Przysiądż Geniu bliżej będę ci e- - tyiećznrern wracali zadrzewioną alejka ma:riytulił3 twarz do jcro ramienia Od Swńa o nim myślała i wiele wysiłku fnijkbsztowało zanim zdobyła sic na ode- - WWie sie do niego Wiosna wisiała w tawietrzu pacnniaiy tmcwaia- - łfitóip wielkie szczęście pizvszlo w yjjłjipodzinic jak w bajce jak w ki- - r" fjTo trwało kilka miesięcy Potem i"sie Mana i Basia nicciy nic mocja (tilmiec co go w dziewczynie po- - ńieło Nie robiła mu zazdrości ifcszla Pogodziła się ze swym losem tfi£ blisko niego to jej wystarczało l&jAwala jednak ze mu się nigdy od-5- i chciała jak najbardziej przedłużyć "drzącc oczekiwanie zjla pizcczucicm loże to biła zwykła bojażn? Nicdy Ojtem mogła się sobie nadziwić dla-tego tak się stało czego bala? Kil- - łjnuesięcy później boltccHi przcnioM (cjdo Instytutu dowiedziała ze ten siu Teraz patizala na niego swymi ci u- - 'niey yjnł oczami i myślała: jest szczęśli blon7yczy żałuje7 Jeszcze cala wcwnątiz śreiygotała gdy go zobaczyła stojącego ir}?Tty bufecie zatrzepotało się w niej ja- - Jfj-jei- j niejasne przeczucie czegoś iadonc-- i l-iCp}- eg0_ floze u go spoty ka ' lyłfsam dlaczego? Miała mu dziesiątki raman cio zadania cnciaia mu opowie-C$Ł- ł n sobie: na razie Muiek osaczał L'dni matn Wróci :ł n ozy icd- - tak zja- - tej scen nic nie się się czy znów ŁTł_ i- -n : i 4„l „ 1 1 i i a liDCiMJiiiwyJii ju£ w ij ni suiuiuiii iw slow: 'wi&a Kllkl- - kolego wszędzie siedzą kii-"M9- ~ mówił trąc o siebie kciuk i wska- - ifci rodak i u cm 7Z y palce prawej lęki — w y daw-cach — kliki w pismach — kliki jadzie kliki Mam rację czy nic? iłluiek spoiizal podejrzliwie jjj-- Czy wy czasem nic uważacie mmc pijanego' ii- - Rron Hoze — zaizckl sic Soltccki f' T- - !„! ™ Mir 1iKin liwl-- 1 HA ntun lmllniulnu imvilmiiui tnimuniunilotl 4Vvn t"t'ł łjł'Hj"tli1"' ' A- - I łffll _ !!_ sze musi io jcunu t1unice_ irWeiykalizm Powiecie co ma współ Elf z hm klerykalizm? Zaraz wam to łumaczę Otóż religia Basią Macie zmowie1 Przcpiaszam muszę zatańczyć ?££-- Hm? Hm? Ano to idźcie sc tan- - m A --a _ - a A _A ł — m i - i ' ' -- =" AWO _ _ _ ~ n (Stanisław Maria Suliński WŁ rT NASTĘPNY ODCHODZI 225 to to to to ci na JUTRO 0 SIÓDMEJ aangjgaMTy-- ' Copyiilit Press I Bozc la- - Na że -- jiiemal obok siebie Do 4„l i blizci niz z do Wanzawy" a wvicchać ze Sztokholmu w nolud- - if kilka w Nassjo a i UlllfllUilUll JU' b'J iłe i'onnesznm z n z pizyjociol Ingvara mieszkał na-listal- e w N?s io a codzicn dojeżdżał lfewej fabnki w Sztokholmie) ' _ Ulirnl ni7 7 1iirln rln Wll C7tU V 'rOCliM :„ i- -i i yin i Knnir7al JW i I K'i W Hut" 'I ''J"- -' JoUbłaiirn Tn — Arii nic °Jnj'Usmicchnęla — pnmyślalaiu so-°awcct- e'0 blMiiy przv lata tak Ch?c- - Wl7C' iz z K'cc do Wa'szawy u'l _ olSiTnąl nciwowMn po papie-)sa- l Ziozumiala ze o Kielcach raz nowie nie inlcży Nie należy mń-o- ! _ićjnic Przełknęła łzy ktcic przecież tpltistępowały z gai dla i z?pytia obo- - ba-fc- - No a J?kże tam wintł-agniefs- w' dawałeś radę ze Szwc-l- u msmi" Z nimi jest dość rzyć się W~-- T?k nie są zbyt piz-jcm-ni ale ""jiie ri UŁIPID a i za o to szczęśliwy ze wra fin? Dhi7 mi sio kazdv dzicn tu Hm A 34j0 ur-- zdawał tajemnicie i f?~ — o klerykalizmie 13 — Nic Wojciech ja juz to w'sż3"tko sto razy słyszałam —Ale cos Doszedłem do nowych sformułowań — Poi mułu j to komu Mnie chce pić — No masz — Zamów lemoniadę A ty nie pij więcej bo znów mi tu na sali zaśniesz Soltccki tańczył z Głowę miał mocną spoglądał dokoła uśmiechając się — Pomyśl po ilu się znowu spotykamy — Basia — łam 'cię razy na ulicy już juz chciałam podejść ale w dawałam pokój — Ti zęba było podejść — Nic pogniewałbyś się? — Dlaczego miałbym się gniewać? — Nic wiem Tak tylko sobie my-ślałam — Wyszłaś za — odpowiedniego paitnera — młodych — Nic spotkałam nikogo kto by mi odpowiadał Bywało ze myślałam ze juz mam Po miesiącu okazywało że nic to — Gdzie pracujesz? — Tam gdzie dawniej A co z tobą Stefan? — żyje się — A — W domu — Nie wykręcaj się od odpowiedzi Nic o to mi Jesteś szczęśliwy? — Jakby to powiedzieć Widzisz z czasem te inaczej się — Nic jesteś więc szczęśliwy Nic żałowałeś nigdy? — Czego? — się z tobą rozmawia — Nic mówmy o tym Basiu — A co będziemy lobić? — Tańczmy — Tak się przyjemnie z tobą tańczy lubiłam z' tobą tanczć„ pamię-tasz'' — przytuliła się mocniej do nie-go miuczała melodię tanga — w y trzasnęłaś tego poetę? — Co wspaniały prawda? — Pizcdeklamowal mi kilkanaście by 1'olish Alliance SKWS3C htmysrm-mmyg- R CMoj pomyślała dwa góize nudno Chyba Nassjo chcesz tr?ilł tu Jawoiski tł'jri Kielc pedric godzin l'UVtlUlllll siodmi Malino nnTimibl Tunniii7 sic dwa blisko ruchem odiazu liassio? Jak sobie trudno Jestem Mamusi wołała się Basią mówiła Widzia "kilka się Marla? chodzi spiawy pa-trzy Zazc oczywiście t?nczy? Skłonił się uśmiechnął się do 'I my To świetnie Chodźmy więc na dancing Mamusienko chodźmy Zawsze ten agiesywny ton właśnie nauczyła się u swoich zakonnic! Nieznośny agresywny ton'i Bci tek spojizal pytająco na Kwę Dobrze powiedziała wstała od stolika Tiochę zakręciło się jej w głowic i A --- --- -- i „_ — — — i 'J f-- 1 -- : i — — — i o lozlewało sali na zaly uv w sztucznychwidziała fantastyczny miraż na noenceo a jednak teraz n£łrdzi'i czeka na mnie patrzyła jak jak odurzona -- 1'tra Elzbictka — Prawda iakio to wspaniale? Nie pamiętam czy la kie- - jest Sztokholm w Prawda? ia atiśtli v Kielcach? I poznela 20 to głos tak był ul-K5f-er Nie Ni" opowiadałeś inny dorosły Oburzała się fnin 1 miała przyjechać Stali obok siebie patrząc na wtedv w końcu nicSztokholm — i on Chłodno uwaz- - ItnM firKr-hał- a uważnie się óouic iic- - uuhiujo ta C ~i j„ --rr- Mtv ne teraz mieszKa w v :niiiiiiit uu uivu ma Jadc więc jakby trzyla aa siebie przecież tak domu iiŁcntni m Przypominam pD'tin-Mał- a Ohpirzła --ciemnowło- 'rijrt! jogo nico jasnowłosego szerokico '?wirowala spojrzeniem drzwiach "srill-room- " zdale-'j?- k lezary Jakieś radosne JB tu? mówił noweco innemu latach końcu Małoż ludzi? Ciężko Skąd zimno Panic lekko Tego nocny maja mcawii u &i-j- - ł nrzpd sirhio w we niższa niero stoli- -' obok imi nim Tina Tak samo i teraz na w dole tr Tina nudź maz? Brak 30 uliUdii nalml rowieVi na ogrd na begonie na księżyc Jeżeli na dancing 'Czekamy na i a jak powiedziała o2cr- - swoich wierszy potem wylał na mnie corzkie żale ze nie chcą nigdzie a teraz zaczął gadać o kleryka lizmie Ale juz nic u y trzymałem Poczekaj jeszcze pol godziny bę-dzie ci klarował swoje teorie budowy ko-mo- -u Czegoś podobnego jeszcze nie słyszałeś Geni to taka miła dziewczyna Kiedy wrócili stolika "poeta" z słowa na kolanach żony Chrapał Murków a uśmiechnęła się bez-radnie: — Powiedzcie co mam z nim zro-bić? — Nic można obudzić? — spytał — Jeśli go teraz obudzę to będzie płakał najmniej godzinę musi się pizopać Gdzież tam! Zawsze to samo Pi ie lozmawia w następnej sekundzie juz -- pi Nic nic poradzę muszę z nim tak nosiedzieć Basiu nic przeszkadzaj so bawcie się Zamykano lokal Oikicstra składała instrumenty Przy wyjściu stal kiciow-ni- k mechanicznie powtarzał: — Dobra-noc! Muikowa budziła męża Uderzała go lekko policzkach potiząsala za ra-mię: — Wojciech a obudź się słyszysz! Zapiowadzili go do taksówki Mmck powłóczył nogami patrzał wokoło błęd-nymi oczami Uchwyci! Soltcckicgo za klapę maiynaiki — jak kolego dobrze było? — Teraz Basiula ciebie trzeba od-transpoitow-ać do domu — powiedział Soltccki gdy tamci odjechali Przed lo-kalem nic było juz żadnych taksówek W drzwiach sta! kiciow nik — Kilka ki oków stąd jest postój — poinformował — Będziemy musieli zaczekać za-uważyła Basia Wkiótcc nadjechała taksówka Wsied-li Basia powiedziała gdzie jechać Soltccki milczał rana pozostało jeszcze kilka godzin Tańcząc zapomniał o swoich kłopotach "Basia wydaje się być baido zadowolona z tcyo Ona chyba do mnie jeszcze coś czu-je z tamtych czasów" na nią bokiem Kiedy mijali światła jej pi odcinał się wyraźną linią Miała przymknięte oczy Dla to prawdopodobnie wielkie wydanenie Dziwna izecz kobiety Odejdzie mówiąc a cały coś w seicu nosi — Zajechali na miejsce — Basiula wysiadamy Zapłacił taksę trzasnął za sobą drzwiczkami — Cóz pożegnamy się Basia nic słuchała Weszła do domu i zaczęła wspinać się po schodach Po-szedł za nią rV _-_-_-- --~~~— ci taiasu Dobizc zresztą ziobil unikając nocnego chłodu o tej porze jest baidzo łatwo o pizcziębienie ty Kwo id na góię Idziemy na dancing wszyscy? A to świetnie 1 pan Wowrsk także'' Znakomicie znakomicie Pan Wowisk będzie miał możność widzieć najlepszy dancing i moc pięknych bo trzeba panu wiedzieć panic Wowisk ze nasz Sztokholm słynie z pię-knych kobiet jak to zresztą napewno pan Wowrsk juz zdążył zauważyć Dieptał nich zabiegając to z tej to z innej silony Śmieszny bł z tym swoim "Wowisk" "Tyle czasu był w Polsce mógłby przynajmniej za-pamiętać sobie wymowę polskich naz-wisk — pizcmknęlo przez myśl Kwip Gdy wyszli na korytarz dyskretnie pi zy trzymał Kvę za rękę dając orzami znak aby odseparować się od Bertka i Pizystancla —Słuchaj Ewo — zaczai zeptcm — widziałem się z Jork-sone- m Skupiła się żeby dobrze rozumieć o co chodzi Wracała z niercalnfgo św li ta pełnego wewnętrznych cyklonów v rdy spojizala stojąc pizcz szynę mzświat ulicy Jarlsgatan Wszystho slawa- - 0D0K KUKa cenymcuow zaieowie za j0 sje pospolicie normalne i znajome cienkim szkłem się bozbrzezjntvari korytarz prowadzący do dan-n- e m?lłste i siiasznc morze a jego cinCo-w- i "parody" stroinc kobiclw wirlogłosyr reiicMoro% gatan _i rinęiy zaiopion J? nicstctVf nic mocf a Jorkson na]„r3 ma nicz emMm oiku jutrQ pstatccznSc „„ejć rtwtyench ksIC7ycow Tyle pamitt2m którjm i ze Warszawie urzeczona Polaki Ty znałaś] Cud-rvmoiJitn"t- Vr In was nic niezmiernie tak parze rozu uj-u- n pliec „i„u: svnka sie od smukła spojrzenia ku tym Sztokholm lekko kielecki mamy iść ten i chcieliście aby Żal mi spał złożona ja Scłtecki Co bic No Do spotka-nia Zciknął o-f- il nic nie obok liny tajemni-czym się Np wtedy zatrzymaliśmy się i musisz to sa-ma pokazać Jorkson — to budowa willi w Ebcrlc lngvar juz w zimie nabył plc pięknie położony na zboczu górskim wśród sosen z olśniewającym widokirm ra morze Byli w kwietniu uzgodni-li w biurze budowlanym plany Przy koń"u jesieni willa mi?ła być jak? Czy pojedzc KbTlp'' Ależ naturalnie bardzo kilometrów pięknej przejażdżki za przecież to przy-jemność chętnie — 'Tylko błagam cię Ewo! składał pul-chni- o dłonie Nic nip wspominaj ze tam jedziesz dziś właśnie Am iwrstedał o budowie will w a wiesz j?ka ona sprytna Mozę rię czegoś domyśleć rTimowoli uśmiechnęła się na widok - j1 Rozdział VI Wi-lons- cy śniadanie Popatrz jaka cudna jesień — po-wiedziała Krystyna Przez otwarte okno napływało cieple powietrze niebo było gładkie i koloru stali Słońce przycrzcwalo jak w lipcu Oboje byli podnieceni To nic zwy-czajny dzicn- - wieczorem przyjeżdża To-sia Miesiąc pędzila nad morzem Przez ostatnie dwa padał deszcz do-pici o w kilku ostatnich dni po-prawiła ię znowu pogoda Krystyna by-ła zmartwiona Powiedz co ona z tych wakacji miała Gdyby teraz wyjechała to tak Wisłon-k- i lozesnual się Moja droga kiedy ty wieszcie przestanic-- z się martwic? Jak była po-goda mówiłaś: "Biedna Tosia iak ona może w tym skwarze wytrzymać!" Siedzieli w kuchni na ścianie tykał iegar Wiłlonski wstał stołu — Czy ten zegar się aby nic spieszy Codziennie rano zadawała to py-tanie Zona przeszła sypialni skąd widać było wiozę kościoła — dobrze idzie — powiedziała wiociwszy kuchni — Tak przvpuszczalcm — mruknął W chwilę później pod zatrą-bił samochód Kiystyna wychyliła się: — Juz schodzi! Wislonski pi zy witał się z Maciejew skim pokiwał ięką Kiyslynic i usiadł wygodnie wcwnątiz Maciejewski pocił się wycierał czoło chusteczką — Co za potworna pogoda! Nie moż-na wytrzymać A niech pan sobie wyo-brazi co to będie w południc! Kazałem sobie postawić na biuiku elcktiyczny wentylator Panu ladze to inaczej się pan udusi W taki upal powinno się urzędy zamykać Wisłonski mimo tuszy lepiej znosił upały niz chudy Maciejewski Spoglądał przez szybę na ulicę Miasto ludzie zachwycali Mawiał zwykle: "Tyle zniszccń jedna wielka kupa giuzu a disiaj pi osę po-patizeć- !" — Tu stał pized dwoma mic" siącami wypalony dom tu w ogóle nic nie było Ponad cw ulanymi opaiko-waniam- i wznosiły się żelazne lainioni dźwigów buldozciy spychały giuz od-jeżdżały cięzaiówki naładowane ziemią Jezdnia biegły truchcikiem koniki cią-gnąc długie fiu na ogumionych ko-łach Samochód się na skrzy-żowaniu Preluikotnł tramwaj mszyli Na chodniku przygotowywano stoisko z książkami Dziewczyno wycią-gała z koza książki i układała na pól kach Obok staia Kobiela spicdawala kwiaty a tu Mingan z warzywami Chod-niki były zatłoczone ludziom spicsylo się gdicniegdic pojawiała się studencka Wislonski pomyślał o Tosi krecie To był pomysł łngyaia — zapi-sanie willi na nazwisko jako zalą-żek posagu Piękny pomysł pieciw któicinu jako matka oponować nie mo-gła a laccj powinna się cieszyć Nudil tylko nieustanny lęk Ingvara e ma-ła dowie się przed czasem Byl takpize-czulon- y na punkcie tego sekietu o jed-nego dnia pizy stole poczeiwieniał jak piwonia gdy 'lina pieczytała na glos w "Stokholms Tidningen" ze wycieczka dicnnikaizy z Polski podczas pobytu w Sztokholmie! zwiedziła budowę dom ków icbotnicveh w Kbcrle Więc uzgodnili — julio piol ludniem Ingyar przyśle swój sainochód z fabryki i Kwa poiclzio Jorksona Na lunch na pierwsą powinna wiócic ł'ry weiściu do sali dancingowej przyłączyli się do Bcitka i Tiny Przysta-nęli pod kolumną 1 właśnie w tej chwili przygasły światła lampionów wielka lu-sfiza-na sala zapadła się odiazu w czai o-dzici- ski półmiok 1 z wielkiej musHi v głębi sali zabrzmiały pierwsze akoidy walca Pifinsze akordy a już poznała Pełną fala popłynął straussowski walc uroczysty jak hymn Wir muzyk zatoczył półkole lolał się wyogiom nisł swym triumfalnym ZilcAem za 'garnął wszystko Wysoką i dźwięczną nu dnie w otchłani zy ćmionej mgłą peł- - zw%y]j S7lokholma--y mężczyźni język aCpjcw"ały klarnety melodyjno V"i dwa apokaliptyczne węże jak mon-'c- o kraju j miaMa S7CecczJcy dookoła )usjc nodclmvnlv ilm stiualnc podmorskie gady połyskujące Zaczynała imślcć po szwedzku Ichórrm z?h':stn'ly się skrzypce i wit kolOlOWą łUSką i rulslliacc Wyblyskiinl _ tiri ' „„- - at%i lnr!nni„ i„ilrm7If Vai --l?mVi " — nttrriinnv -- _n- -i __ _!„:_ f „ - uwjj ju v v ~ „ j jwuiw !„ o-i-- ń 1 nuKMro „zcd p()ill(iniPm Ma v Ebrric— triumfalny — ten sam! hczpciziy cnimencznym ab tc plany rdccvdnva0 razy niż Sztokholmu w nie ny nocy N--c Tiny bla Wicie pamiętasz — ' ofKiPl" ale Tina " przyjrzała tak icj _ 1 i_:i_ t rsz-awip- ! i j™ c=- - sma bo i Wiarnie — Micdr- - sa a'lnci"arz samym do mruzsc ich — ciebie czekamy ty — I go dru-Ikow- ać — do po — niej nic cas gdyż 1 Ko-biet — — j mu w Kberle lam golowa Więc do chętnie Kilka-naście miasto — prawdziwa Bardzo oczywiście — — iej bo seryjnej Ebcrle kończyli — tygodnie ciągu — — od n samo do Nie do oknem samo zadziwiało di gony zatizymal Znowu jo czapecz-ka Tiny ją po do i pi i — Ten sam z kielckiej dusznej czarno księskiej nopy zaklęty w ebonitowej płycie p3tefonu walc szczęścia i nadziei i miłości Jedyny w życiu walc — z nim' Jak odurzona nie rozeznając nic juz zamącona i wstrząśnięta do dna zrobiła krok ku ni( mu Zanożno Nie widział jej nie dostrzepł Widziała białą smukłą rękc 'jjny opartą n jego ramię Jakaś para wirując przesłoniła ich na chwile 3 jriy przepłynęła — Bertck i Tina od-pływali już dalej i dalei porwani w ryt-miczny kołyszapy picA akordów Od pływali dalej i dalej a walc rósł ogrom-niał cor?z inre zespoły instrumentów Alączały cię v heroiczne szerokie chora-ły dźwięków i coraz wyżej i wzej ku niebu rosły śpiewrc arpcdzja strun oraz trąb Oparła się plecami o kolumnę Gdziś dalero u samego źródła muzyki mignę-ła w fMujyym tłumie jasna fłowa Pert-fc- a i czprn włosów Tmv Tamując oddech wbiiaisp nnznokcie w dłoń czek?!a az i hłrti tin-"r- t rnftł i-ir-t- ił"5 1 r-- n nn7? ___ _ ł _j e sie I nsn Jaworski Znikł wre ica 00 sienie — iy cnouin ~v -- ~ - -- -- — — -- j -- iLd mc u'-i- c uji wr aKnii aeJP'n jak kamfora a widzi pan ze Oiwóciła sie i ruyła ku wyjspn pnł0jay in?anc ahi nawei nc przygasły 1 w kolorowych smueach re-- ySMwze udaje sic wwmknp po an- - Nanrzccrwko dreptał ku nim mdzy s!o upomnę o Eberłe jlektorow sionka brzmuła iak pa?e jefonj " likami Insygr T? viłla miała b-- r prpzentcn ? r'r-- iywv c-anirz-iv odł-- - Ogromny --- =-ria $n sn] ka Mamu-ńk- o ineszł sc ria --sniok Berti--3 -f- or- spodzianką dla Titi a budowa przepro- - grzmiący 2kord iak fala przypływu wy- - Wniy do sajj dancingowej dobne'' ł"ili się z Tiną że ot ak nagle znikł z wadzena oczywiście w najgłębszym se-- 1 rzucił ich nagle z tłumu ł OKULIŚCI OKULISTKI Br Bukowska Bejrur O D Wiktoria Bukowska OD prowadza nnocrcsn gablnrt nlulitr7nv pri 274 Ronce5valles Averu obok Clpoffroy SI Tel LE 2-54- 93 foclJin pri)Jvf ciHlrlpnnlp od 10 rano do 8 wieczór W -- 01101% od 10 rano do ł po pol 1 S OKULISTKA J T Szydłowska OD FBO A Dyplomowana w Anglii I Kanadzie lladanlo 00711 1 tlotilrranW' fjklol — rodloiinlo od 10 rano do 7 wlecz w oloH do 5 wli'i'łor lnnrh Kodzlnath 7a iiprrcdnlm porom mlrnlom 1063 Bloor Si Wisi - LE 2 8793 (IOi llaiiioiki 171' OKULISTA S BROGOWSKI OD Radanlf oczu ooro&łych t dzkcl Spouiidanio irirpt liopTnw wanle okularów 420 Ronccwallcs Ave MilKko Howard Park) Tcl qabineł LE 1 4251 Micsik CL 9-80- 29 P DLA ZABEZPIECZENIA WASZYCH OCZU ZEISS Puiiklnl sklii do okularów iiiż do nabycia w Kanadzie Pytajcie o nie 11 Waszego spccjilisly do oczu „ Popierajcie firmy które sio ogłaszają sio w "Związkowcu" Lunsky WA 1-3- 924 W Paillcment St (pizy Cailton St CC--_ m : it ?V 5b i-- STR 7 WYKWALIFIKOWANY KRAWIFC Z EUROPY A B BERF5NEVICIUS 1299 Dundm Sł W Toronto tblUko Poprconrt nd ) Duży wybór modnych angiel-skich i damskich materiałów na ubrania i palta Robota gwarantowana naj-lepsz- a w Toronto wszystkimi językami europejskimi OENTYSCI DR W W SYDORUK DENTYSTA rmjinulp PO uprirdnlm tflefonlcf min pinouinlonlii 80 Ronicsvallcs Avc Tcl LE S-36- 88 1 r DR T L GRANOWSKI DENTYSTA CHIRURG lowl po polsku 514 Dundas SI W — Toronto Tel CM 8-90- 38 1 P V JINDRA BDSC LTKARZ DENTYSTA 7nwiulHtnH parjinlow dr Więcków sklKo ci lrz jtiln prakljkl na 310 Hloor St W Tcl WA 3 0044 Wl}t z 1 npirrdnlni poroziimliMilcm liii ronieii) 111 4IH' Dr Władysława SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA kItiicI ilmn ud Kuni rsHllfM 1'izyjiiHiJc tn iiprocltihii lelcfo nlcnym pnidiiniliMiiein LC 1-4- 250 129 Gicnadicr RH S Okulista 410 Collcgt St Oczy badamy okulaiy doslosowiijcmy do wszystkich defek-Io- w wioku na nenooe na boi ełowy Mówimy 00 polsku Luck Chiropracłic Clinic DRACIA ŁUKOWSCY CMIROPRAKTYKI SpftjiliCci w leczeniu ailiclyinti tcuinalyimi polio lumliiiKo syjiljkl dolculiwuśti muskiilów 1 slauiiw di 1 zisilniii i iidhmow iiiia c'ili'R() (iiniiilinii — lliy pieswicllciili 1J148 BLOOR St W TORONTO ONT — TEL RO 9-22- 59 140 CHURCM ST ST CATHARINUS RA PHARMACY LTD 470 ) Totonlo TCL MU 4-31- 61 1 f WA 1-2- 425 WA 10132 Pi zwlti torą I ani'Jj jska apUka if wysyłka Irkarslw (In krajów Kuiopy wsclmiliiicj Od l~-- (i ilni iiiaiilowaiia ilu stawa — nniu'7! u ny — nijlipsi olislii:! pi ze pzcjalislńw IVnad 13000 pac ok wyOinjcl) do Polski I Dnupy wschodniej l'iosim n!' otlumlić — pijilainy Knę i pmailę 45P43 APTEKA GARSIAN'A Wlfiiclclcl Tadousr Giidiin Najstarsza polska apleka w 'lonmlo Wykonujemy leccply e wszystkich krajów Zamówienia wysyłamy rnlychmJasl Piezcie telefonujcie Juh ZRłjszajrle się osobUcie Popletajcio polskij aptekę VYSYIAMY WS7riKIC LEKARSTWA 1)0 TOLSKI I U4NYCH KRAJ0V EUROPY ORAZ DO USSR 297 RoncosYalles Avo# TgL LE 6-30- 03 TOPONTO OKT Zaproszenia ślubne zawiadomienia zaproszenia na "sliower" DRUKUJEMY WC V5YSTKICH JfYKACH & DUR] I AM LTD PnrdsUttici'! CARL DUUA 10 Adslaide SI V#tł — Totonto Ont TM biuio: EM 4 2728 Uo domu RO 7-64- 61 po Gej wiecz Kozmwiamy po pokku 11 p MIUMt J& PHRiS męskich Mówimy Toronto Trlrloti DOKTORZY zajiiiujica DYE Sfahoncrs KtNNEDYTmtfBmw - NSAPJSIITAAWRSZESPJIBOIUWRUOJZAPN0DJAR6YRODjł-łwZl-IiN: - WYHABIANIK PASZPOinOW 1 WIZ -- - WLKTY- - LOTNTcZK lównicż o zniżonej - lIa!rIyIJfiTpVdlaOKroIdUzHinOWi KcmicNr'aAntów"BA-rOHECO- -i inne statki Bilety smolotowp i ołętowę rm dogodne spmy tui priy 1Q% WPŁACIE KnfoPtONjuYAr:O:nRBt}IuSmaczenta SI' - DWOYKSUYMJEMNTYÓWPACZKI I PIENIĄDZE DO POUSKI i innych krajów — ZHLASZAJCIr: SIE Z PEŁNYM ZAUFA-NIEM zostaniecie obsłużeni w języku polskim: Soi'dmc — Fachoiro — Szybko — najtaniej KMNEDYrHneBwmt 296 Oun W Toronto Ont CanrJ# 6M 2-3- 22 m H 1 Mi |
Tags
Comments
Post a Comment for 000228b
