000498 |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
fi
h
Uf
fr
r
Kil
t
i
f
ViBUl ~r
M- - "'tr #-- " ? Miift'"}
Njl2i „ZWlĄZWmEC" łlgr?WW (Aitwł) wfofk-- 1 - 1973 ST 7
f
ery Pertek
WIADOMOŚCI MONTREALSKIE
NOPELLES DE MONTREAL MONTREAL NEWS
BIURA REDAKCJI I ADMINISTRACJI: 4617 Park Ave Tel 288-195- 3
4
Redaktor: ADAM JURYK
W Mazurkiewicz przedstawiciel: 4926 Dunn Av„ Córę Sr Paul Montreal 205 PQ
Tel 766-648- 9 — Przyjmuje prenumeraty i ogłoszenia
Bratnia Pomoc
wycofała się z Kongresu
Druga z kolei najstarsza
organizacja polonijna w
Montrealu — Polskie Towa-rzystwo
Patriotyczne Brat-niej
Pomocy uchwaliła na ze-braniu
w dniu 28 maja br
wycofać się z Kongresu Po-lonii
Kanadyjskiej "do czasu
powrotu systemu demokra-tycznego"
w tej naczelnej in-stytucji
W tej sprawie zarząd Pol
Tow Patriotycznego Bratniej
Pomocy wystosował do Rady
KPK Quebec w Montrealu
list który jest wykonaniem
uchwały członków Towarzy-stwa
Poniżej podajemy tekst
tego pisma:
Rada KPK Quebec
2721 Jolicoeur St
Montreal 205
Montreal 18 lipca 1972 r
Szanowna Rado
Polskie Towarzystwo Pat-riotyczne
Bratniej Pomocy
oświadcza że nie będzie po-pier- ać
systemu jaki był sto-sowany
na Walnym Zebraniu
KPK Quebec w dn 18 kwiet-nia
1972 r
1 Odrzucono porządek ob-rad
przedstawiony przez Za-rząd
Kongresu a podano in-ny
na stół nie troszcząc się
czy obecni są zapoznani z no-wym
porządkiem obrad
2 nie udzielono odpowie-dzi
na pytanie jednego z de-legatów
dlaczego jest upra-wnionych
do głosowania 46
a jest płatnych tylko 19
3 Nie pozwo:ono dokoń-czyć
sprawozdania ustępują
cemu Zarządowi słowem nie
pozwalam dalej mówić
Na zebraniu miesięcznym
PTPBP w 'dniu 28 maja
1972 r powzięto jednogłoś-nie
decyzję wycofania się z
Kongresu do czasu powrotu
systemu demokratycznego
Znakiem powrotu będzie:
1 Przeproszenie listowne
byłego prezesa prof Adam-kiewicza
2 Wyjaśnienie czy prezesi
poszczególnych grup są u-prawn- ieni
do głosowania
Kopię otrzymują: prof
Adamkiewicz Zarząd Głów-ny
KPK w Toronto i prasa
Z głębokim szacunkiem
pozostajemy
W Czerwiński Prezes
J Broda wz sekr pi ot
-- s
Już druga z rzędu organi-zacja
polonijna w Montrealu
motywuje swoje wystąpienie
z Kongresu Polonii Kanadyj-skiej
naruszeniem systemu
demokratycznego w Kongre-sie
Towarzystwo Białego Orła
wystąpiło otwarcie przeciw
blokowi stworzonemu przez
wielogrupową organizację w
łonie Rady Kongresu (a tak-że
osobno w Instytucie Dob-roczynności)
przez co jego
zdaniem została naruszona
lównowaga reprezentacji to- -
TADEUSZ KON BR AT BA LIM
ADWOKAT
tfawn Winuw Kaparnlka 11
Tal Biur: 842-550- 4 Miaszk 6844532
M St Jmiim Sł Wtt poki MO — Monfraal
——oo™
Po tej pierwszej bez przeszkody wygło-szonej
przemowie obrońcy wstał prokura-tor
Ja stwierdzam wysoki sądzie że po-rozumiewam
się oskarżonym doskonale
i że oskarżony świetnie rozumie wszystko
a jedynie w celu zmniejszenia
za spełnioną zbrodnię udaje że
nie rozumie tłumacza trwa-łoby
parę dni opóźniłoby jedynie wymiar
Co do mnie nie widzę
potrzeby sprowadzania tłumacza
Sąd uchylił wniosek obrońcy i przystą-pił
natychmiast do dalszych
świadków Wezwano Friedę Luehr Zezna-ła
że Jakubowski prosił ją by przyjęła
do domu małego Ewalda że zgodziła się
na to że zgodził się stary Eggert Dalej
że nie uważa aby Józek był zdolny do po-dobnej
zbrodni że bardzo kochał to
dziecko Przesłuchany Eggert mówił Józ-ku
jak najdodatniej Także nie wierzył
aby ten dobry chłop mógł zabić niewinne
maleństwo Stary Burmeister zeznał to sa-mo
Jak Jakubowski traktował zwierzę-ta?
zapytał adwokat Koch Eggerta
Sehr nett odparł stary
A jak się odnosił do dzieci?
O nett ganz nett Die Kinder hat
er gern' gehabt
Po Eggercie wezwano Lenę Weszła bla-da
od razu bez pytania poczęła szczekać:
To na pewno on zabił! Ja go widzia-łam
wieczorem był bardzo zmieszany
Czekać! Cicho! sgromił ją sędzia
Odpowiadać na pytania: imię nazwi-sko
rok urodzenia
Lena Scharenberg z domu Kreutz-fel- d
Lat dwadzieścia sześć
Świadek będzie
Po przysiędze Lena mówiła:
Było może parę minut po szóstej
kiedy Jakubowski wszedł dó naszej izby
zapytał gdzie jest Ewald Obruszyłam
się nań bo przecie wiedział że mój ojciec
tego bachora nie znosił i że nigdy dziecko
do nas nie przychodziło Zaraz mnie to
uderzyło że coś w tym jest: W nocy przy-szedł
Jakubowski po raz drugi skrzycze-liśmy
go razem ojcem kiedy już wia-domo
było że chłopak zaginął zaraz so-bie
pomyślałam że Jakubowski w tym rę-ce
maczał dla niepoznaki
udawał je
warzystw w
Kongresie "!
Bratnia Pomoc podnosi w
punktach naruszenie prze-pisów
statutowych albo
wprost nieliczenie się ty-mi
przepisami które obo-wiązują
Kongres jego orga-nizacje
członkowskie od
chwili uzyskania wprowa-dzenia
w życie czarteru pro-wincjonalnego
Wszystkie za-rzuty
o uchybieniach statu-towych
zawarte w trzech
punktach listu mogą być za-skarżal- ne
sądownie jeżeli or-ganizacja
członkowska miała-by
zamiar wyciągnąć tych
faktów prawne konsekwen-cje
W każdym razie owe 3
punkty są oskarżeniem wnie-sionym
do Rady KPK Que-be-c
i formalnym
walnego zebrania odbytego
dnia 18 kwietnia 1972 r
Trzeba tu jednak zazna-czyć
że cała procedura wal-nego
zebrania przewidziana
przez statut oparty o posta-nowienia
prawa publicznego
była stosowana w sposób nie-formalny
w czym gros winy
)onosi były zarząd Okręgu
"nowego" Kongresu który
odstąpił od określonych z&- -
-- ad prawnych na rzecz "tra-dycji"
a także grono działa-czy
szeregu
organizacji członkowskich
którzy mieli jeden cel ha
oku zwalczenie i komplet-ne
pozbycie się
im prezesa Kongresu prof
W Adamkiewicza I ci też
posłużyli się "tradycyjHymi"
o nie najlepszej czystości
środkami dla osiągnięcia
swego celu Obie strony jaw-nie
pełną świadomością
złamały przepisy statutu
czarterowego delegalizując
I i ' : e a : :
Jerzy Kossowski 38 J tŚMIERĆ W SŁOŃCU
B B B C q l
—
z
odpowie-dzialności
Sprowadzenie
i
sprawiedliwości
przesłuchania
i
i
o
—
—
— —
——
i—
— —
—
—
— zaprzysiężony
—
i
z a
icnaumyślnie
dzięckazuka
zgrupowanych
j
3
z
i
i
z
zakwestio-nowaniem
prawomocności
i przedstawicieli
—
niewygodne-go
i z
s o
Koch nie mógł zapanować nad sobą i zer-wał
się z krzesła
— Proszę nie mówić co świadek myś-lał
tylko co widział i słyszał!
Na to skoczył von Buschka:
— Zabraniam panu odzywać się bez po-zwolenia!
Szeczególnie wtedy gdy ja ba-dam
świadka! Ja tu jestem od zwracania
uwag nie pan!
Sterroryzowany obrońca usiadł nie czu-jąc
się na siłach do walki z potentatem
Lena rozejrzała się tryumfalnie
Józek siedział z pochyloną głową z oczy-ma
wbitymi w ziemię Teraz zaczął się
orientować Zaczął rozumieć spisek uczu-wa- ć
sieci jakie już dawno go oplatały Ni-gdy
Leny nie lubił ale nie przypuszczał
żeby była aż taka zła Chciał wstać by
sprostować to wszystko co powiedziała
ale nie wiedział jak to zrobić" Postanowił
pomówić z adwokatem podczas przerwy
obiadowej
Po Lenie wprowadzono na salę idiotę
Hannesa Półgłówek szarpał się i wyrywał
dopóki ira ławie świadków nie zobaczył
matki To go uspokoiło
— Jak się nazywasz? — spytał sędzia
—= EP-e-- ryh oszę go—spsyttęakćnąłjakidisoięta nazywa —
zwrócił się prezes do Nogensowej
— Powiedź jak się nazywasz? — słu-żyła
Elza za tłumacza
— E-y-- ch — dobywało się ż gardła upo-śledzonego
chłopca — An-n- y
— On mówi że Hannes
— Zapytajcie go kto zabrał z domu
Ewalda Może pamięta?
Nogeńsówa wzruszyła ramionami ale
spytała:
— Kto zabrał Ewalda?
Chłopaki najwidoczniej nie zrozumiał
ale potoczył wyłupiastymi oczyma po sie-dzących
na podniesieniu sędziach i zatrzy-mał
wzrok ria prokuratorze
— Djaeh — wytchnął z siebie
A prokurator Mueller zmieszał się tak
widocznieże niu aż monokl wypadli zwisł
na sznurku
— Odwróćcie go twarzą do sali — ka-zał
prezes ( Nogensowa odwróciła chłopca i Hannes
'nagle spostrzegł Józka siedzącego na ła-wie'
Poznał go od razu Był to jedyny
człowiek który go' nie bił nie positurchi--
automatycznie pierwsze wal-ne
zebranie Kongresu na no-wyc- h
podstawach prawnych
Należy przypomnieć że de--
legaci Bratniej Pomocy rów
nież brali czynny udział w
tym zebraniu Kongresu jed
nakże po 6 tygodniach Brat
nia Pomoc- - podjęła uchwałę
kwestionującą uchybienia
formalno-prawn- e tego zebra
nia a po trzech miesiącach
czyniąc użytek ' ze swej u-chw- ały
jak na razie tylko na
forum wewnętrzno-orgamza- -
cyjnym Kongresu oraz opub-likowaniem
w prasie polonij-nej
Jeśli chodzi o końcowy
warunek podany w liście od-nośnie
przeproszenia prof
W Adamkiewicza wydaje
się że ta część listu jest ma-ło
istotna w zestawieniu z za
sadniczymi zarzutami natury
prawnej które zdaniem za-rządu
i członków Bratniej
Pomocy naruszyły system de-mokratyczny
w ledwie nowo-narodzonym
"czarterowym"
Kongresie ąuebeckim
Nad całą sprawą ciąży jed
nak sprawa odejścia Towa-rzystwa
Białego Orła z Kon-gresu
Sprawa zasadnicza
której niezałatwienie we wła-ściwym
czasie to jest w try-bie
nadzwyczajnym przez
zwołanie nadzwyczajnego ze-brania
Kongresu w Montrea-lu
— będzie się mścić na tej
instytucji grożąc nieprzewi-dzianymi
konsekwencjami
Sprawa odejścia Tow Białe-go
Orła z Kongresu i nie za-łatwienia
jej dotąd po upły-wie
przeszło ośmiu miesięcy
jest na dobrą1 sprawę poważ-nym
skandalem w życiu tu-tejszej
Polonii wywołującym
podejrzenie że cały orga-nizm
polonijny zdąża do roz-kładu
popychany przez kliki
i koterie
MS Tobruk" wychodzi morze
z serii 32-tysięczni-Jeden
ków Stocznia Szczecińska
buduje dla Polskiej żeglugi
Morskiej otrzymał imię „To-bruk"
Statek będzie wę-giel
do portów dalekowschod-nich
Nadanie statkowi tej nazwy
jest uhonorowaniem zbrojnego
Konieczność ograniczenia
Zarząd miasta Montreal
sporządził raport treścią
którego jest przedstawienie
coraz to pogarszającej się
sytuacji w związku z rosną-ca
ilością samochodów a co
za tym idzie katastrofalnym
zatruwaniem nie spali-nami
powietrza
Jak obliczono codziennie
wydzielają one około
Znów ucieczka więźniów
Z więzienia w Cowansville
7biegło ostatnio 2 wyjątkowo
niebezpiecznych osobników :
Gilles Lebrun 39 odsiadu-jący
karę 25 lat za udział w
napadzie rabunkowym na
pocztę w 1964 roku w czasie
którego łupem bandytów
$1400000 oraz Donald
Chevrier 27 mający wyrok
świata samolotem
białej mamy
Niezwykle sceny pełne ra-dości
wzruszeń i łez przeży-ły
oczekujące przybrane
ojcowie i rodziny ocze-kujące
a później witające
swoje oczekiwane pociechy
przybyłe z Bengalii Siedmio-ro
niemowląt przebyła samo-lotem
pół kuli ziemskiej aby
znaleźć się u nowej białej
i nieznanej mamy w Mont-realu
Małe bobasy z czarny-mi
jak paciorki oczkami
"markowane" małym szkar-łatnym
punkcikiem kasto-wym
znalazły się w ramio-nach
wzruszonych i płaczą-cych
ze szczęścia przybranych
matek Wśród nich były ko-biety
bezdzietne ale też i
matki dużej gromadki włas-nych
dzieci różnych ras z
różnych krajów dotkniętych
tragicznymi wydarzeniami
Młoda Tepublika Bengalii
przeżyła wstrząsające wypad-ki
zanim oderwała się od
wrogich ciemiężców To po- -
wał Pamiętał że dawał mu fenigi a nie-rzadko
i jakieś słodycze Radość wykrzy-wiła
w uśmiechu twarz idoty a z gardła
dobył 'się rechot
— Djaeh Zu-gu-ch-ch-- en — i wyciąg-nął
rękę do swego jedynego przyjaciela
Józek wstał i uśmiechnął się Podszedł
krok by pogłaskać biedne nierozumne
stworzenie ale go wstrzymał żandarm
W tej chwili zerwał się prokurator
— Stwierdzam że chłopak poznał czło-wieka
który zabrał małego Ewalda z do-mu
' '
A Hannes nie rozumiejący dlaczego nie
pozwolono mu sięv przywitać z dobrym
człowiekiem który na ' niego nigdy ręki
nie podniósł zaczął pojękiwać i dobywać
z gardła" jakichś tonów niby gruchanie
gołębia
Na drugi dzień odczytano Józkowi wy-rok
śmierci Chłop słuchał słuchał i wresz-cie
wzruszył ramionami Nawet się nie
zląkł Spojrzał na adwokata i 'przekrzywił
głowę w bok jakby chciał powiedzieć: co
też oni plotą! Obrońca podszedł doń bli-sko
i szepnął:
— Wnosimy zażalenie nieważności
Józek chciał się upewnić czy dobrze
zrozumiał
— To oni mnie na śmierć?
— Tak
— Przecie ja nie winien Oni wiedzą
— Pan obrońca ze skazanym od-być
konferencję w więzieniu — wycedził
prezes — Teraz odprowadzić! — skinął
na żandarma
Józka odprowadzono wprost na dworzec
kolejowy i zawieziono do Neu-Streli- tz Te-raz
jechał w okratowanym przedziale
przeznaczonym specjalnie dla przewozu
aresztantów W więzieniu zamknięto go
już w innej celi niż przedtem Nad oknem
z zewnątrz zwisał ukośny okap tak że
cela tonęła w mroku Józek przysiadł na
chwilę na pryczy ale wnet zerwał się i
począł chodzić drobnymi krokami tam i z
powrotem Myślał chaotycznie o tym
wszystkim co go spotkało ale bez lęku
Nie czuł grozy wiszącej nad nim śmierci
tylko gniew go brał na całą sprawę Bo
jakże! Żeby tak głupio wszystko się złoży-ło!
i te świnie dranie zbóje- - tak go ocze-rniły!
No ale 'on im da jak wyjdzie na
wolność! Bo przecież będzie rekurował
świadków postawi i sprawę wygra Wy-gra
jak na niebie! To wszystko ra-zem
nie ma sensu Przychodzą do sądu ta-kie
pijaki złodzieje- - i im wierzą a jemu
porządnemu chłopu nie! Swoją drogą ci
sędziowie: niby taki wykształcony jeden z
drugim a nie znają się na ludziach Prze-cie
spojrzeć na takiego Augusta to zaraz
się widzi -- że to drań! Albo Kreutzfeld?
Drugi taki! A Nogensowa pożal sic Bo- -
że] Ale dlaczego wiary nie dają Eggerto- -
MaWHttnaaSftPli
w
woził
przez
3000
pa-dło
mat-ki
może
Bóg
czynu żołnierza polskiego Na-wiasem
mówiąc zwodowanie ka-dłuba
masowca odbyło się nie-mal
w przeddzień 30 rocznicy
zakończenia 242-dniowe- go oblę-żenia
tobruckiej twierdzy za-kończonego
zwycięskim przeła-maniem
nieprzyjacielskich po-zycji
A nie potrzeba już przy- -
ton trującego ołowiu Od
1968 roku ilość samochodów
wzrosła w Montrealu o 100-00- 0
i jest ich obecnie w nim
przeszło 870000 Liczba ta
stale wzrasta
W konkluzji raport stwier-dza
iż konieczne jest ograni-czenie
ruchu samochodowe-go
przede wszystkim na ob-szarze
śródmieścia
15 lat za napad rabunkowy
z bronią w ręku i inne prze-stępstwa
Obaj więźniowie zbiegli
przedostawszy się przez ogro
dzenie więzienne i następnie
odjechali oczekującym ich kiedy ss „Tobruk"
pobliżu autem czył zaciekłe boje z niemieckimi
kierunku
Pół
do
rusza" serca i sumienia w da-lekich
spokojnych krajach
Grupa Montrealczykówznana
jako towarzystwo "Families
for Children" podjęła akcję
przysposobienia kilkorga sie-l- ot
i innych pozbawionych
możliwości życia przy swej
(rodzinie czy matce kończąc
swój plan pomyślnie for-malnymi
aktami adoptacji
na rzecz przybranych rodzi-ców
Dzieci przyleciały szyb-ko
z Dacca do Montrealu i
druga grupka do Toronto
NA ODBUDOWĘ
ZAMKU KÓLEWSKIEGO
NP Jan GRADEK przemy-słowiec
i importer z St Eu-stachę
Que złożył hojny dar
na odbudowe Zamku Królew-skiego
w Warszawie w su-mie
$500 Jest to chyba do-tąd
największa indywidualna
donacja złożona w Kanadzie
na ten cel
wi Friedzie czy Burmeistrowi? Przecie
to dobrzy porządni ludzie — Sam tego
nie rozbiorę — pomyślał z rosyjska —
Trzeba o tym mówić z adwokatem — Za-snął
głowiąc się nad tym kto mógł zabić
dziecko? Rozważał fakt po fakcie dzień
po dniu przesuwał w pamięci postać po
postaci i doszedł do wniosku że chyba
nikt inny tylko August Nogens! Ten je-den
był zdolny do takiej zbrodni Tak I
on jeden powiedział mu: zdechniesz prze-ze
mnie jak pies!
Przez pięć następnych dni Józek nie
wychodził ze swej celi i nie widział niko-go
prócz dozorców Zgodnie ze zwyczajem
meklemburskim każdy skazany na "śmierć
człowiek spędzał --natychmiast po wyroku
pięć dni w ciemnicy aby miał możność w
odosobnieniu zupełnym skupić się zasta-nowić
się nad spełnioną zbrodnią i spra-wiedliwym
wyrokiem Po pięciu dniach
przeprowadzono Jakubowskiego do dawnej
celi Był tam jednak tylko pr-ze-z dwa dni
a później przewieziono go do Alt-Streli- tz
Przewieziono go w kajdanach pod strażą
dwóch uzbrojonych żandarmów Józek dał
się spokojnie okuć i cicho w milczeniu
dał się przeprowadzić na dworzec I w
wagonie nie przerwał milczenia i w mil-czeniu
także wszedł do nowej celi Tam
zdjęto mu kajdanki odebrano cywilne
ubranie i odziano w aresztancki mundur
Kiedy został sam podszedł do zakratowa-nego
okna wychodzącego na więzienny po-dwórzec
wspiął się nieco i spojrzał: pod
przeciwległym murem przechadzał się
strażnik i spoglądał co chwila po okolo-nych
oknach Józek poszedł w ślad za je-go
wzrokiem i prawie w każdym oknie do-strzegł
jakąś twarz tuż przy dwu charak-terystycznie
na kratach zaciśniętych pięś-ciach
Szyldwach skinął ręką i twarze
zniknęły Józek opuścił się na podłogę i
usiadł na przymocowanym do ściany zyd-lu
Myśli jego krążyły około rzeczy co-dziennych:
jakie będzie jedzenie czy wię-zienie
jest ogrzewane czy będzie chodził
z innymi na roboty czy tylko na spacery
i jacy tu są dozorcy Bardzo rzadko wra-cał
myślą do procesu i całej sVej sprawy
Troskę o nią zostawił zupełnie adwokato-wi
Był tak' pewny że wyrok jest-pomył- ką
łatwą do sprostowania że nie było w nim
ani śladu trwogi Przez ostatnie dwa dni
pobytu w Neu-Streli- tz mówił parę razy z
jednym z dozorców który mu okazywał
wiele współczucia Powiedział mit wtedy:
Nie bójcie się panie wechter nic mi nie
będzie Jak panowie sędziowie teraz na
spokojnie rozważą wszystko to i sprawę
będą musieli na nowo zrobić
jDozorca się uśmiechnął i mruknął:
— Daj wam- - Boże Proście -- adwokata
niech wniesie o rewizje
pominąć jaką rolę w obronie
Tobruku odegrała przewieziona
tam latem 1941 roku Samodziel-na
Brygada Strzelców Karpac-kich
Ms „Tobruk" jest już dru-gim
statkiem polskim o takiejże
nazwie już bowiem na początku
1942 roku marynarze polscy
przejęli świeżo zbudowany w
Wielkiej Brytanii frachtowiec
seryjnej produkcji który właś-nie
pod nazwą „Tobruk" miał
wkrótce zasłynąć na trasie kon-wojowej
do Murmańska a po-tem
przejść niecodzienne koleje
losu w porcie zacitkle bombar-dowanym
przez niemieckie lot-nictwo
Statek trafiony bomba-mi
jeszcze przed wyładowaniem
sprzętu wojennego osiadł na
dnie lecz dzięki bohaterskiej
postawie polskich marynaiw
jak też radzieckich nurków por-towców
i stoczniowców — oca-lał
Rozładowano go wydobyto
na powierzchnię i wprowadzono
do doku gdzie go wyremonto-wano
Jeszcze przez długie lata
ss „Tobruk" potem służł pod
biało-czer- w oną banderą
Powróćmy jednak jeszcze do
owych dni wiosny i lata 1942
w rokU) to to- -
w nieznanym
podanie
samolotami idąc w konwoju
PQ-1- 3 do Murmańska a potem
— po zatopieniu w porcie —
mimo powtarzających się bez
przerwy nalotów Luftwaffe na
Murmańsk powrócił do służby
W konwoju PQ-1- 3 szło 19 stat-ków
pod osłoną eskorty z kra
żownikiem „Trinidad" na czele
Statki wiozły sprzęt wojenny i
zaopatrzenie „Tobruk" dla któ-rego
to był pierwszy dziewiczy
rejs wiózł m in 30 ciężkich i
40 lekkich czołgów 12 samolo-tów
typu „Hurricane" 60 moto-rów
lotniczych urządzenia ra-darowe
bomby miny części
czołgów samochody ciężarowe
itd
dniach od 27 do 29 mar-ca
W konwój mijał Nord-ka- p
Atakowały go wtedy za-równo
niemieckie okręty na-wodne
— niszczyciele jak pod-wodne
i wreszcie samoloty
bombowo-lorpedow- e W rezul-tacie
na dno poszły cztery stat-ki
konwoju Pojedynek artyle-ryjsko-torpedo- wy
okrętów es-korty
z zespołem niemieckich
niszczycieli zakończył się co
prawda zatopieniem jednego z
okrętów nieprzyjacielskich lecz
i krążownik „Trinidad" otrzy-mał
trafienie torpedą na szczę
ście zdołał jednak dotrzeć nn
holu do Murmańska
Od pocztku tych walk ss
„Tobruk" płynął samotnie gdyż
wskutek wyjątkowo silnej bu-rzy
śnieżnej która 25 marca o-siągn- ęła
swój punkt kulmina-cyjny
kilka statków utraciło
łączność z zasadniczą częścią
konwoju i z eskortą Cztery dni
później „Tobruk" napotkał je-den
z okrętów eskorty który
również zgubił konwój nieba- -
TEXTILE EXP0RT
Sky krępolina zamsz i inne
atrakcyjne materiały
Ceny eksportowe — Dosko-nała
jakość — Wielki wybór
Wysyłamy paczki do Polski
gwarantowany przelicznik
200 zł za 1 dolara
TEXTILE EXPORT
112 Sł Paul Śt West
Room 405 4 piętro
Montreal Que Tel 844-692- 0
43-S-1- 05
MIESIĘCZNIK
KULTURA
Numer 5 — maj 1972 r
zawiera min następujące po-zycje:
Józef Czapski: Na marginesie
wystawy Cieślewicza
Czesław Miłosz: Zapisane
wczesnym rankiem
Gustaw Herling -- Grudziński:
Dziennik pisany nocą
Alicja Iwańska: Pod barykadą
Juliusz Mieroszewski: "Kula-we
kaczki" i "święte krowy"
E Żagiell: Litwini
Adam Kruczek: W sowieckiej
brasie
Bogdan Mieczkowski: Rocznik
Statystyczny 1971
Józef Gidyński: Turyści za-graniczni
w PRL a prze-stępstwa
skarbowe
Gen Wacław Sfachiewiez:
Marszałek śmigły
W Arkuszu Poetyckim
wiersze Tadeusza Chabrów-skieg- o
Książki 'omawiają: M Broń-ski
Maria Czapska Kaii-mitr- a
Sowiński Bogdan Mie-czkowski
i AS
Ponadto w numerze Wyda-rzenia"
miesiąca komunikaty
Listy do Redakcji
Numer objetoiei IW stron
Cena pójedynćzeao
egzemplarza -- $150
Dó nabycia w księgarni
"Związkowca"
_ Na składzie również niektó-re
numery poprzednie jak i
'pojedyncze numery "Zeszy-tów
--Historycznych"
wem jednak obie jednostki mu
siały sie rozłączyć trawler
"Blackbird" dostrzegł nieprzy-jacielską
łódź podwodną i za
czął tropić U-Boo- ta a osamot-niony
Tobruk" kontynuował
rejs do Murmańska Następnego
dnia no południu polski statek
zaatakowało siedem niemieckich
bombowców typu „Junkers"
Doszło do nierównej walki któ
ra zakończyła sic wszakże w spo
sób zgoła nieoczekiwany W cza
sie jednego z nalotów bomba
snadła na statek który jednak
doznał tylko niegroźnych us7ko-dze- ń
Inne bomby nie były cel
ne choć niektóre detonowały
tuż przy jego burtach Nato
miast artylerzyści „Tobruka"
popisali sie większą celnością
zdołali bowiem strącić conaj- -
mniei dwa bombowce a praw
dopodobnie trafili również i
trzeci
31 marca statek polski przy
cumował przy jednym z nabrze
ży murmańskiego portu Wszyst
kim w dawało się że najgorsze
mają już poza sobą Tymczasem
następnego dnia wieczorem nie
przyjacielskie lotnictwo prze- -
nrnwadziło nadzwyczaj silny na
lot na port i trafiło kilka stat
ków Niestety jednym z nich
był polski frachtowiec który
przechylił się na prawą burtę i
aż po pokład osiadł w wodne
Było to jednak szczęściem w
nieszczęściu woda bowiem uga-siła
pożar na statku tak że nic
doszło do detonacji materiałów
wybuchowych Załoga uratowau
się w komplecie
Pomimo wciąż ponawianych
nalotów rosyjscy nurkowie i
portowcy przez trzy tygodnie
wydobywali z zatopionego stat-ku
jego ładunek Potem po kil-ku
nieudanych próbach załoga
polska z pomocą rosyjskich fa-chowców
założyła plastry na po-dziurawione
burty co pozwoliło
następnie na wypompowanie
wody z kadłuba i podniesienie
go z dna Niestety na naprawę
w murmańskich warsztatach
portowych czekała długa kolej-ka
różnego rodzaju okrętów i
statków tak że „Tobruk" do-piero
po trzech miesiącach
mógł wejść do doku Oczekiwa-nie
na tę chwilę dłużyło się za-łodze
niepomiernie zwłaszczi
że samoloty niemieckie nie za-przestały
nalotów na Murmańsk
i „Tobruk" mógł w każdej chwi-li
dostać nowe trafienie
Tym razem jednak szczęście
dopisało polskim marynarzom
Uwydatniło się to szczególnie w
dniu kędy „Tobruk" doczekał
się wreszcie swojej kolejki w
doku do którego po ściągnięciu
z mielizny doprowadziły go ho
lowniki W tym momencie na-stąpił
nieprzyjacielski nalot a
trafienie polskiego statku grozi
ło nie tylko zatopieniem go
lecz i zablokowaniem doku
Również i następnego dnia
Niemcy ponowili naloty lecz
nie udało im się zbombardować
statku na którym pozostał tylko
jego kapitan — Bronisław Hur-k- o
wraz z dwoma Rosjanami przy
pompach całej załodze kapitan
rozkazał zejść na ląd Wreszcie
naloty zakończyły się statek
wprowadzono do doku i do koń-ca
sierpnia remontowano zresz-tą
głównie nocą W ciągu dnia
praca z powodu nalotów była
prawie w ogóle niemożliwa
Dlatego też od burt statku prze-ciągnięto
brezentowe płachty
aż do ścian doku i priy takim
zaciemnieniu stoczniowcy mogli
w nocy pracować we względnym
spokoju Ostatecznie udato się
doprowadzić statek do takiego
stanu który umożliwiał mu od-bycie
powrotnego rejsu do Wiel-kiej
Brytanii
Nastąpiło to we wrześniu
1942 roku a 1 października ss
„Tobruk" dawno już spisany ha
straty zawinął do brytyjskiego
portu Tam przeszedł gruntow-ny
remont — już nie pod gra-dem
bomb a po wyremontowa-niu'
ruszył w nowy rejs do
Murmańska
Kapitan Bronisław Hurko o-r- az
szczególnie zasłużeni ofice-rowie
i marynarze ss „Tobruk"
otrzymali Krzyże Walecznych
za bohaterską postawę w walcp
z nieprzyjacielskim lotnictwem
w pierwszym rejsie do Murmań
ska oraz za odwagę wykazaną
podczas pobytu statku w tym porcie ' i
Wiele jeszcze niebezpiecznych
chwil przeszedł statek w następ-nych
latach wojny ale pomyśl-nie
przetrwał aż dó jej końca
a potem waz z innymi jednost-kami
polskiej floty handlowej
przybył dó JGdyni i rozpoczął
służbę' pokojową Trwała ona 22
jata gdyż dopiero w 1967 rokił
dobrze wysłużony statek skreś-lono
i ewidencji floty Jego
piękne tradycje przejmie godny
następca i spadkobierca nazwy
— 32-tysiccż-ńit nis- - „Tobruk"
J
Łwftąy
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, August 01, 1972 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1972-08-01 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000926 |
Description
| Title | 000498 |
| OCR text | fi h Uf fr r Kil t i f ViBUl ~r M- - "'tr #-- " ? Miift'"} Njl2i „ZWlĄZWmEC" łlgr?WW (Aitwł) wfofk-- 1 - 1973 ST 7 f ery Pertek WIADOMOŚCI MONTREALSKIE NOPELLES DE MONTREAL MONTREAL NEWS BIURA REDAKCJI I ADMINISTRACJI: 4617 Park Ave Tel 288-195- 3 4 Redaktor: ADAM JURYK W Mazurkiewicz przedstawiciel: 4926 Dunn Av„ Córę Sr Paul Montreal 205 PQ Tel 766-648- 9 — Przyjmuje prenumeraty i ogłoszenia Bratnia Pomoc wycofała się z Kongresu Druga z kolei najstarsza organizacja polonijna w Montrealu — Polskie Towa-rzystwo Patriotyczne Brat-niej Pomocy uchwaliła na ze-braniu w dniu 28 maja br wycofać się z Kongresu Po-lonii Kanadyjskiej "do czasu powrotu systemu demokra-tycznego" w tej naczelnej in-stytucji W tej sprawie zarząd Pol Tow Patriotycznego Bratniej Pomocy wystosował do Rady KPK Quebec w Montrealu list który jest wykonaniem uchwały członków Towarzy-stwa Poniżej podajemy tekst tego pisma: Rada KPK Quebec 2721 Jolicoeur St Montreal 205 Montreal 18 lipca 1972 r Szanowna Rado Polskie Towarzystwo Pat-riotyczne Bratniej Pomocy oświadcza że nie będzie po-pier- ać systemu jaki był sto-sowany na Walnym Zebraniu KPK Quebec w dn 18 kwiet-nia 1972 r 1 Odrzucono porządek ob-rad przedstawiony przez Za-rząd Kongresu a podano in-ny na stół nie troszcząc się czy obecni są zapoznani z no-wym porządkiem obrad 2 nie udzielono odpowie-dzi na pytanie jednego z de-legatów dlaczego jest upra-wnionych do głosowania 46 a jest płatnych tylko 19 3 Nie pozwo:ono dokoń-czyć sprawozdania ustępują cemu Zarządowi słowem nie pozwalam dalej mówić Na zebraniu miesięcznym PTPBP w 'dniu 28 maja 1972 r powzięto jednogłoś-nie decyzję wycofania się z Kongresu do czasu powrotu systemu demokratycznego Znakiem powrotu będzie: 1 Przeproszenie listowne byłego prezesa prof Adam-kiewicza 2 Wyjaśnienie czy prezesi poszczególnych grup są u-prawn- ieni do głosowania Kopię otrzymują: prof Adamkiewicz Zarząd Głów-ny KPK w Toronto i prasa Z głębokim szacunkiem pozostajemy W Czerwiński Prezes J Broda wz sekr pi ot -- s Już druga z rzędu organi-zacja polonijna w Montrealu motywuje swoje wystąpienie z Kongresu Polonii Kanadyj-skiej naruszeniem systemu demokratycznego w Kongre-sie Towarzystwo Białego Orła wystąpiło otwarcie przeciw blokowi stworzonemu przez wielogrupową organizację w łonie Rady Kongresu (a tak-że osobno w Instytucie Dob-roczynności) przez co jego zdaniem została naruszona lównowaga reprezentacji to- - TADEUSZ KON BR AT BA LIM ADWOKAT tfawn Winuw Kaparnlka 11 Tal Biur: 842-550- 4 Miaszk 6844532 M St Jmiim Sł Wtt poki MO — Monfraal ——oo™ Po tej pierwszej bez przeszkody wygło-szonej przemowie obrońcy wstał prokura-tor Ja stwierdzam wysoki sądzie że po-rozumiewam się oskarżonym doskonale i że oskarżony świetnie rozumie wszystko a jedynie w celu zmniejszenia za spełnioną zbrodnię udaje że nie rozumie tłumacza trwa-łoby parę dni opóźniłoby jedynie wymiar Co do mnie nie widzę potrzeby sprowadzania tłumacza Sąd uchylił wniosek obrońcy i przystą-pił natychmiast do dalszych świadków Wezwano Friedę Luehr Zezna-ła że Jakubowski prosił ją by przyjęła do domu małego Ewalda że zgodziła się na to że zgodził się stary Eggert Dalej że nie uważa aby Józek był zdolny do po-dobnej zbrodni że bardzo kochał to dziecko Przesłuchany Eggert mówił Józ-ku jak najdodatniej Także nie wierzył aby ten dobry chłop mógł zabić niewinne maleństwo Stary Burmeister zeznał to sa-mo Jak Jakubowski traktował zwierzę-ta? zapytał adwokat Koch Eggerta Sehr nett odparł stary A jak się odnosił do dzieci? O nett ganz nett Die Kinder hat er gern' gehabt Po Eggercie wezwano Lenę Weszła bla-da od razu bez pytania poczęła szczekać: To na pewno on zabił! Ja go widzia-łam wieczorem był bardzo zmieszany Czekać! Cicho! sgromił ją sędzia Odpowiadać na pytania: imię nazwi-sko rok urodzenia Lena Scharenberg z domu Kreutz-fel- d Lat dwadzieścia sześć Świadek będzie Po przysiędze Lena mówiła: Było może parę minut po szóstej kiedy Jakubowski wszedł dó naszej izby zapytał gdzie jest Ewald Obruszyłam się nań bo przecie wiedział że mój ojciec tego bachora nie znosił i że nigdy dziecko do nas nie przychodziło Zaraz mnie to uderzyło że coś w tym jest: W nocy przy-szedł Jakubowski po raz drugi skrzycze-liśmy go razem ojcem kiedy już wia-domo było że chłopak zaginął zaraz so-bie pomyślałam że Jakubowski w tym rę-ce maczał dla niepoznaki udawał je warzystw w Kongresie "! Bratnia Pomoc podnosi w punktach naruszenie prze-pisów statutowych albo wprost nieliczenie się ty-mi przepisami które obo-wiązują Kongres jego orga-nizacje członkowskie od chwili uzyskania wprowa-dzenia w życie czarteru pro-wincjonalnego Wszystkie za-rzuty o uchybieniach statu-towych zawarte w trzech punktach listu mogą być za-skarżal- ne sądownie jeżeli or-ganizacja członkowska miała-by zamiar wyciągnąć tych faktów prawne konsekwen-cje W każdym razie owe 3 punkty są oskarżeniem wnie-sionym do Rady KPK Que-be-c i formalnym walnego zebrania odbytego dnia 18 kwietnia 1972 r Trzeba tu jednak zazna-czyć że cała procedura wal-nego zebrania przewidziana przez statut oparty o posta-nowienia prawa publicznego była stosowana w sposób nie-formalny w czym gros winy )onosi były zarząd Okręgu "nowego" Kongresu który odstąpił od określonych z&- - -- ad prawnych na rzecz "tra-dycji" a także grono działa-czy szeregu organizacji członkowskich którzy mieli jeden cel ha oku zwalczenie i komplet-ne pozbycie się im prezesa Kongresu prof W Adamkiewicza I ci też posłużyli się "tradycyjHymi" o nie najlepszej czystości środkami dla osiągnięcia swego celu Obie strony jaw-nie pełną świadomością złamały przepisy statutu czarterowego delegalizując I i ' : e a : : Jerzy Kossowski 38 J tŚMIERĆ W SŁOŃCU B B B C q l — z odpowie-dzialności Sprowadzenie i sprawiedliwości przesłuchania i i o — — — — —— i— — — — — — zaprzysiężony — i z a icnaumyślnie dzięckazuka zgrupowanych j 3 z i i z zakwestio-nowaniem prawomocności i przedstawicieli — niewygodne-go i z s o Koch nie mógł zapanować nad sobą i zer-wał się z krzesła — Proszę nie mówić co świadek myś-lał tylko co widział i słyszał! Na to skoczył von Buschka: — Zabraniam panu odzywać się bez po-zwolenia! Szeczególnie wtedy gdy ja ba-dam świadka! Ja tu jestem od zwracania uwag nie pan! Sterroryzowany obrońca usiadł nie czu-jąc się na siłach do walki z potentatem Lena rozejrzała się tryumfalnie Józek siedział z pochyloną głową z oczy-ma wbitymi w ziemię Teraz zaczął się orientować Zaczął rozumieć spisek uczu-wa- ć sieci jakie już dawno go oplatały Ni-gdy Leny nie lubił ale nie przypuszczał żeby była aż taka zła Chciał wstać by sprostować to wszystko co powiedziała ale nie wiedział jak to zrobić" Postanowił pomówić z adwokatem podczas przerwy obiadowej Po Lenie wprowadzono na salę idiotę Hannesa Półgłówek szarpał się i wyrywał dopóki ira ławie świadków nie zobaczył matki To go uspokoiło — Jak się nazywasz? — spytał sędzia —= EP-e-- ryh oszę go—spsyttęakćnąłjakidisoięta nazywa — zwrócił się prezes do Nogensowej — Powiedź jak się nazywasz? — słu-żyła Elza za tłumacza — E-y-- ch — dobywało się ż gardła upo-śledzonego chłopca — An-n- y — On mówi że Hannes — Zapytajcie go kto zabrał z domu Ewalda Może pamięta? Nogeńsówa wzruszyła ramionami ale spytała: — Kto zabrał Ewalda? Chłopaki najwidoczniej nie zrozumiał ale potoczył wyłupiastymi oczyma po sie-dzących na podniesieniu sędziach i zatrzy-mał wzrok ria prokuratorze — Djaeh — wytchnął z siebie A prokurator Mueller zmieszał się tak widocznieże niu aż monokl wypadli zwisł na sznurku — Odwróćcie go twarzą do sali — ka-zał prezes ( Nogensowa odwróciła chłopca i Hannes 'nagle spostrzegł Józka siedzącego na ła-wie' Poznał go od razu Był to jedyny człowiek który go' nie bił nie positurchi-- automatycznie pierwsze wal-ne zebranie Kongresu na no-wyc- h podstawach prawnych Należy przypomnieć że de-- legaci Bratniej Pomocy rów nież brali czynny udział w tym zebraniu Kongresu jed nakże po 6 tygodniach Brat nia Pomoc- - podjęła uchwałę kwestionującą uchybienia formalno-prawn- e tego zebra nia a po trzech miesiącach czyniąc użytek ' ze swej u-chw- ały jak na razie tylko na forum wewnętrzno-orgamza- - cyjnym Kongresu oraz opub-likowaniem w prasie polonij-nej Jeśli chodzi o końcowy warunek podany w liście od-nośnie przeproszenia prof W Adamkiewicza wydaje się że ta część listu jest ma-ło istotna w zestawieniu z za sadniczymi zarzutami natury prawnej które zdaniem za-rządu i członków Bratniej Pomocy naruszyły system de-mokratyczny w ledwie nowo-narodzonym "czarterowym" Kongresie ąuebeckim Nad całą sprawą ciąży jed nak sprawa odejścia Towa-rzystwa Białego Orła z Kon-gresu Sprawa zasadnicza której niezałatwienie we wła-ściwym czasie to jest w try-bie nadzwyczajnym przez zwołanie nadzwyczajnego ze-brania Kongresu w Montrea-lu — będzie się mścić na tej instytucji grożąc nieprzewi-dzianymi konsekwencjami Sprawa odejścia Tow Białe-go Orła z Kongresu i nie za-łatwienia jej dotąd po upły-wie przeszło ośmiu miesięcy jest na dobrą1 sprawę poważ-nym skandalem w życiu tu-tejszej Polonii wywołującym podejrzenie że cały orga-nizm polonijny zdąża do roz-kładu popychany przez kliki i koterie MS Tobruk" wychodzi morze z serii 32-tysięczni-Jeden ków Stocznia Szczecińska buduje dla Polskiej żeglugi Morskiej otrzymał imię „To-bruk" Statek będzie wę-giel do portów dalekowschod-nich Nadanie statkowi tej nazwy jest uhonorowaniem zbrojnego Konieczność ograniczenia Zarząd miasta Montreal sporządził raport treścią którego jest przedstawienie coraz to pogarszającej się sytuacji w związku z rosną-ca ilością samochodów a co za tym idzie katastrofalnym zatruwaniem nie spali-nami powietrza Jak obliczono codziennie wydzielają one około Znów ucieczka więźniów Z więzienia w Cowansville 7biegło ostatnio 2 wyjątkowo niebezpiecznych osobników : Gilles Lebrun 39 odsiadu-jący karę 25 lat za udział w napadzie rabunkowym na pocztę w 1964 roku w czasie którego łupem bandytów $1400000 oraz Donald Chevrier 27 mający wyrok świata samolotem białej mamy Niezwykle sceny pełne ra-dości wzruszeń i łez przeży-ły oczekujące przybrane ojcowie i rodziny ocze-kujące a później witające swoje oczekiwane pociechy przybyłe z Bengalii Siedmio-ro niemowląt przebyła samo-lotem pół kuli ziemskiej aby znaleźć się u nowej białej i nieznanej mamy w Mont-realu Małe bobasy z czarny-mi jak paciorki oczkami "markowane" małym szkar-łatnym punkcikiem kasto-wym znalazły się w ramio-nach wzruszonych i płaczą-cych ze szczęścia przybranych matek Wśród nich były ko-biety bezdzietne ale też i matki dużej gromadki włas-nych dzieci różnych ras z różnych krajów dotkniętych tragicznymi wydarzeniami Młoda Tepublika Bengalii przeżyła wstrząsające wypad-ki zanim oderwała się od wrogich ciemiężców To po- - wał Pamiętał że dawał mu fenigi a nie-rzadko i jakieś słodycze Radość wykrzy-wiła w uśmiechu twarz idoty a z gardła dobył 'się rechot — Djaeh Zu-gu-ch-ch-- en — i wyciąg-nął rękę do swego jedynego przyjaciela Józek wstał i uśmiechnął się Podszedł krok by pogłaskać biedne nierozumne stworzenie ale go wstrzymał żandarm W tej chwili zerwał się prokurator — Stwierdzam że chłopak poznał czło-wieka który zabrał małego Ewalda z do-mu ' ' A Hannes nie rozumiejący dlaczego nie pozwolono mu sięv przywitać z dobrym człowiekiem który na ' niego nigdy ręki nie podniósł zaczął pojękiwać i dobywać z gardła" jakichś tonów niby gruchanie gołębia Na drugi dzień odczytano Józkowi wy-rok śmierci Chłop słuchał słuchał i wresz-cie wzruszył ramionami Nawet się nie zląkł Spojrzał na adwokata i 'przekrzywił głowę w bok jakby chciał powiedzieć: co też oni plotą! Obrońca podszedł doń bli-sko i szepnął: — Wnosimy zażalenie nieważności Józek chciał się upewnić czy dobrze zrozumiał — To oni mnie na śmierć? — Tak — Przecie ja nie winien Oni wiedzą — Pan obrońca ze skazanym od-być konferencję w więzieniu — wycedził prezes — Teraz odprowadzić! — skinął na żandarma Józka odprowadzono wprost na dworzec kolejowy i zawieziono do Neu-Streli- tz Te-raz jechał w okratowanym przedziale przeznaczonym specjalnie dla przewozu aresztantów W więzieniu zamknięto go już w innej celi niż przedtem Nad oknem z zewnątrz zwisał ukośny okap tak że cela tonęła w mroku Józek przysiadł na chwilę na pryczy ale wnet zerwał się i począł chodzić drobnymi krokami tam i z powrotem Myślał chaotycznie o tym wszystkim co go spotkało ale bez lęku Nie czuł grozy wiszącej nad nim śmierci tylko gniew go brał na całą sprawę Bo jakże! Żeby tak głupio wszystko się złoży-ło! i te świnie dranie zbóje- - tak go ocze-rniły! No ale 'on im da jak wyjdzie na wolność! Bo przecież będzie rekurował świadków postawi i sprawę wygra Wy-gra jak na niebie! To wszystko ra-zem nie ma sensu Przychodzą do sądu ta-kie pijaki złodzieje- - i im wierzą a jemu porządnemu chłopu nie! Swoją drogą ci sędziowie: niby taki wykształcony jeden z drugim a nie znają się na ludziach Prze-cie spojrzeć na takiego Augusta to zaraz się widzi -- że to drań! Albo Kreutzfeld? Drugi taki! A Nogensowa pożal sic Bo- - że] Ale dlaczego wiary nie dają Eggerto- - MaWHttnaaSftPli w woził przez 3000 pa-dło mat-ki może Bóg czynu żołnierza polskiego Na-wiasem mówiąc zwodowanie ka-dłuba masowca odbyło się nie-mal w przeddzień 30 rocznicy zakończenia 242-dniowe- go oblę-żenia tobruckiej twierdzy za-kończonego zwycięskim przeła-maniem nieprzyjacielskich po-zycji A nie potrzeba już przy- - ton trującego ołowiu Od 1968 roku ilość samochodów wzrosła w Montrealu o 100-00- 0 i jest ich obecnie w nim przeszło 870000 Liczba ta stale wzrasta W konkluzji raport stwier-dza iż konieczne jest ograni-czenie ruchu samochodowe-go przede wszystkim na ob-szarze śródmieścia 15 lat za napad rabunkowy z bronią w ręku i inne prze-stępstwa Obaj więźniowie zbiegli przedostawszy się przez ogro dzenie więzienne i następnie odjechali oczekującym ich kiedy ss „Tobruk" pobliżu autem czył zaciekłe boje z niemieckimi kierunku Pół do rusza" serca i sumienia w da-lekich spokojnych krajach Grupa Montrealczykówznana jako towarzystwo "Families for Children" podjęła akcję przysposobienia kilkorga sie-l- ot i innych pozbawionych możliwości życia przy swej (rodzinie czy matce kończąc swój plan pomyślnie for-malnymi aktami adoptacji na rzecz przybranych rodzi-ców Dzieci przyleciały szyb-ko z Dacca do Montrealu i druga grupka do Toronto NA ODBUDOWĘ ZAMKU KÓLEWSKIEGO NP Jan GRADEK przemy-słowiec i importer z St Eu-stachę Que złożył hojny dar na odbudowe Zamku Królew-skiego w Warszawie w su-mie $500 Jest to chyba do-tąd największa indywidualna donacja złożona w Kanadzie na ten cel wi Friedzie czy Burmeistrowi? Przecie to dobrzy porządni ludzie — Sam tego nie rozbiorę — pomyślał z rosyjska — Trzeba o tym mówić z adwokatem — Za-snął głowiąc się nad tym kto mógł zabić dziecko? Rozważał fakt po fakcie dzień po dniu przesuwał w pamięci postać po postaci i doszedł do wniosku że chyba nikt inny tylko August Nogens! Ten je-den był zdolny do takiej zbrodni Tak I on jeden powiedział mu: zdechniesz prze-ze mnie jak pies! Przez pięć następnych dni Józek nie wychodził ze swej celi i nie widział niko-go prócz dozorców Zgodnie ze zwyczajem meklemburskim każdy skazany na "śmierć człowiek spędzał --natychmiast po wyroku pięć dni w ciemnicy aby miał możność w odosobnieniu zupełnym skupić się zasta-nowić się nad spełnioną zbrodnią i spra-wiedliwym wyrokiem Po pięciu dniach przeprowadzono Jakubowskiego do dawnej celi Był tam jednak tylko pr-ze-z dwa dni a później przewieziono go do Alt-Streli- tz Przewieziono go w kajdanach pod strażą dwóch uzbrojonych żandarmów Józek dał się spokojnie okuć i cicho w milczeniu dał się przeprowadzić na dworzec I w wagonie nie przerwał milczenia i w mil-czeniu także wszedł do nowej celi Tam zdjęto mu kajdanki odebrano cywilne ubranie i odziano w aresztancki mundur Kiedy został sam podszedł do zakratowa-nego okna wychodzącego na więzienny po-dwórzec wspiął się nieco i spojrzał: pod przeciwległym murem przechadzał się strażnik i spoglądał co chwila po okolo-nych oknach Józek poszedł w ślad za je-go wzrokiem i prawie w każdym oknie do-strzegł jakąś twarz tuż przy dwu charak-terystycznie na kratach zaciśniętych pięś-ciach Szyldwach skinął ręką i twarze zniknęły Józek opuścił się na podłogę i usiadł na przymocowanym do ściany zyd-lu Myśli jego krążyły około rzeczy co-dziennych: jakie będzie jedzenie czy wię-zienie jest ogrzewane czy będzie chodził z innymi na roboty czy tylko na spacery i jacy tu są dozorcy Bardzo rzadko wra-cał myślą do procesu i całej sVej sprawy Troskę o nią zostawił zupełnie adwokato-wi Był tak' pewny że wyrok jest-pomył- ką łatwą do sprostowania że nie było w nim ani śladu trwogi Przez ostatnie dwa dni pobytu w Neu-Streli- tz mówił parę razy z jednym z dozorców który mu okazywał wiele współczucia Powiedział mit wtedy: Nie bójcie się panie wechter nic mi nie będzie Jak panowie sędziowie teraz na spokojnie rozważą wszystko to i sprawę będą musieli na nowo zrobić jDozorca się uśmiechnął i mruknął: — Daj wam- - Boże Proście -- adwokata niech wniesie o rewizje pominąć jaką rolę w obronie Tobruku odegrała przewieziona tam latem 1941 roku Samodziel-na Brygada Strzelców Karpac-kich Ms „Tobruk" jest już dru-gim statkiem polskim o takiejże nazwie już bowiem na początku 1942 roku marynarze polscy przejęli świeżo zbudowany w Wielkiej Brytanii frachtowiec seryjnej produkcji który właś-nie pod nazwą „Tobruk" miał wkrótce zasłynąć na trasie kon-wojowej do Murmańska a po-tem przejść niecodzienne koleje losu w porcie zacitkle bombar-dowanym przez niemieckie lot-nictwo Statek trafiony bomba-mi jeszcze przed wyładowaniem sprzętu wojennego osiadł na dnie lecz dzięki bohaterskiej postawie polskich marynaiw jak też radzieckich nurków por-towców i stoczniowców — oca-lał Rozładowano go wydobyto na powierzchnię i wprowadzono do doku gdzie go wyremonto-wano Jeszcze przez długie lata ss „Tobruk" potem służł pod biało-czer- w oną banderą Powróćmy jednak jeszcze do owych dni wiosny i lata 1942 w rokU) to to- - w nieznanym podanie samolotami idąc w konwoju PQ-1- 3 do Murmańska a potem — po zatopieniu w porcie — mimo powtarzających się bez przerwy nalotów Luftwaffe na Murmańsk powrócił do służby W konwoju PQ-1- 3 szło 19 stat-ków pod osłoną eskorty z kra żownikiem „Trinidad" na czele Statki wiozły sprzęt wojenny i zaopatrzenie „Tobruk" dla któ-rego to był pierwszy dziewiczy rejs wiózł m in 30 ciężkich i 40 lekkich czołgów 12 samolo-tów typu „Hurricane" 60 moto-rów lotniczych urządzenia ra-darowe bomby miny części czołgów samochody ciężarowe itd dniach od 27 do 29 mar-ca W konwój mijał Nord-ka- p Atakowały go wtedy za-równo niemieckie okręty na-wodne — niszczyciele jak pod-wodne i wreszcie samoloty bombowo-lorpedow- e W rezul-tacie na dno poszły cztery stat-ki konwoju Pojedynek artyle-ryjsko-torpedo- wy okrętów es-korty z zespołem niemieckich niszczycieli zakończył się co prawda zatopieniem jednego z okrętów nieprzyjacielskich lecz i krążownik „Trinidad" otrzy-mał trafienie torpedą na szczę ście zdołał jednak dotrzeć nn holu do Murmańska Od pocztku tych walk ss „Tobruk" płynął samotnie gdyż wskutek wyjątkowo silnej bu-rzy śnieżnej która 25 marca o-siągn- ęła swój punkt kulmina-cyjny kilka statków utraciło łączność z zasadniczą częścią konwoju i z eskortą Cztery dni później „Tobruk" napotkał je-den z okrętów eskorty który również zgubił konwój nieba- - TEXTILE EXP0RT Sky krępolina zamsz i inne atrakcyjne materiały Ceny eksportowe — Dosko-nała jakość — Wielki wybór Wysyłamy paczki do Polski gwarantowany przelicznik 200 zł za 1 dolara TEXTILE EXPORT 112 Sł Paul Śt West Room 405 4 piętro Montreal Que Tel 844-692- 0 43-S-1- 05 MIESIĘCZNIK KULTURA Numer 5 — maj 1972 r zawiera min następujące po-zycje: Józef Czapski: Na marginesie wystawy Cieślewicza Czesław Miłosz: Zapisane wczesnym rankiem Gustaw Herling -- Grudziński: Dziennik pisany nocą Alicja Iwańska: Pod barykadą Juliusz Mieroszewski: "Kula-we kaczki" i "święte krowy" E Żagiell: Litwini Adam Kruczek: W sowieckiej brasie Bogdan Mieczkowski: Rocznik Statystyczny 1971 Józef Gidyński: Turyści za-graniczni w PRL a prze-stępstwa skarbowe Gen Wacław Sfachiewiez: Marszałek śmigły W Arkuszu Poetyckim wiersze Tadeusza Chabrów-skieg- o Książki 'omawiają: M Broń-ski Maria Czapska Kaii-mitr- a Sowiński Bogdan Mie-czkowski i AS Ponadto w numerze Wyda-rzenia" miesiąca komunikaty Listy do Redakcji Numer objetoiei IW stron Cena pójedynćzeao egzemplarza -- $150 Dó nabycia w księgarni "Związkowca" _ Na składzie również niektó-re numery poprzednie jak i 'pojedyncze numery "Zeszy-tów --Historycznych" wem jednak obie jednostki mu siały sie rozłączyć trawler "Blackbird" dostrzegł nieprzy-jacielską łódź podwodną i za czął tropić U-Boo- ta a osamot-niony Tobruk" kontynuował rejs do Murmańska Następnego dnia no południu polski statek zaatakowało siedem niemieckich bombowców typu „Junkers" Doszło do nierównej walki któ ra zakończyła sic wszakże w spo sób zgoła nieoczekiwany W cza sie jednego z nalotów bomba snadła na statek który jednak doznał tylko niegroźnych us7ko-dze- ń Inne bomby nie były cel ne choć niektóre detonowały tuż przy jego burtach Nato miast artylerzyści „Tobruka" popisali sie większą celnością zdołali bowiem strącić conaj- - mniei dwa bombowce a praw dopodobnie trafili również i trzeci 31 marca statek polski przy cumował przy jednym z nabrze ży murmańskiego portu Wszyst kim w dawało się że najgorsze mają już poza sobą Tymczasem następnego dnia wieczorem nie przyjacielskie lotnictwo prze- - nrnwadziło nadzwyczaj silny na lot na port i trafiło kilka stat ków Niestety jednym z nich był polski frachtowiec który przechylił się na prawą burtę i aż po pokład osiadł w wodne Było to jednak szczęściem w nieszczęściu woda bowiem uga-siła pożar na statku tak że nic doszło do detonacji materiałów wybuchowych Załoga uratowau się w komplecie Pomimo wciąż ponawianych nalotów rosyjscy nurkowie i portowcy przez trzy tygodnie wydobywali z zatopionego stat-ku jego ładunek Potem po kil-ku nieudanych próbach załoga polska z pomocą rosyjskich fa-chowców założyła plastry na po-dziurawione burty co pozwoliło następnie na wypompowanie wody z kadłuba i podniesienie go z dna Niestety na naprawę w murmańskich warsztatach portowych czekała długa kolej-ka różnego rodzaju okrętów i statków tak że „Tobruk" do-piero po trzech miesiącach mógł wejść do doku Oczekiwa-nie na tę chwilę dłużyło się za-łodze niepomiernie zwłaszczi że samoloty niemieckie nie za-przestały nalotów na Murmańsk i „Tobruk" mógł w każdej chwi-li dostać nowe trafienie Tym razem jednak szczęście dopisało polskim marynarzom Uwydatniło się to szczególnie w dniu kędy „Tobruk" doczekał się wreszcie swojej kolejki w doku do którego po ściągnięciu z mielizny doprowadziły go ho lowniki W tym momencie na-stąpił nieprzyjacielski nalot a trafienie polskiego statku grozi ło nie tylko zatopieniem go lecz i zablokowaniem doku Również i następnego dnia Niemcy ponowili naloty lecz nie udało im się zbombardować statku na którym pozostał tylko jego kapitan — Bronisław Hur-k- o wraz z dwoma Rosjanami przy pompach całej załodze kapitan rozkazał zejść na ląd Wreszcie naloty zakończyły się statek wprowadzono do doku i do koń-ca sierpnia remontowano zresz-tą głównie nocą W ciągu dnia praca z powodu nalotów była prawie w ogóle niemożliwa Dlatego też od burt statku prze-ciągnięto brezentowe płachty aż do ścian doku i priy takim zaciemnieniu stoczniowcy mogli w nocy pracować we względnym spokoju Ostatecznie udato się doprowadzić statek do takiego stanu który umożliwiał mu od-bycie powrotnego rejsu do Wiel-kiej Brytanii Nastąpiło to we wrześniu 1942 roku a 1 października ss „Tobruk" dawno już spisany ha straty zawinął do brytyjskiego portu Tam przeszedł gruntow-ny remont — już nie pod gra-dem bomb a po wyremontowa-niu' ruszył w nowy rejs do Murmańska Kapitan Bronisław Hurko o-r- az szczególnie zasłużeni ofice-rowie i marynarze ss „Tobruk" otrzymali Krzyże Walecznych za bohaterską postawę w walcp z nieprzyjacielskim lotnictwem w pierwszym rejsie do Murmań ska oraz za odwagę wykazaną podczas pobytu statku w tym porcie ' i Wiele jeszcze niebezpiecznych chwil przeszedł statek w następ-nych latach wojny ale pomyśl-nie przetrwał aż dó jej końca a potem waz z innymi jednost-kami polskiej floty handlowej przybył dó JGdyni i rozpoczął służbę' pokojową Trwała ona 22 jata gdyż dopiero w 1967 rokił dobrze wysłużony statek skreś-lono i ewidencji floty Jego piękne tradycje przejmie godny następca i spadkobierca nazwy — 32-tysiccż-ńit nis- - „Tobruk" J Łwftąy |
Tags
Comments
Post a Comment for 000498
