000456a |
Previous | 6 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Ri 'seMWSiisii
jjiRff 8fiL'fli l-_l-':-'L-
!LLl- — 111 1- - _JWIAZKOwlEĆCRUDJEm(Pea _"~ : "ZZZJ—!??1
jl TADEUSZ ZAJĄCZKOWSKI! ' '?
A
M & %SUi v
1
i
14f 1
'SI
1
Mli ri
PODCHORĄŻOWIE Z SZACHRIZJABS
Jadalnie szkolne i jadłospisy
normalnych podchorążówek) znali-śmy
tylko jł opowi"ad?ń-naszychin-struklofó- W
My?ćhoji-iliśmyd- o od
ległej o jakieś Hterysta metrów
kuchni £ menażkami: do jednego
dekla brało sicTzTdkąjaglankca
do drugiego herbatek Potem 'wra-caliśmy
do namiotów drużynami
przeważnie biegiem skacząc Tpo
drodze przez dwa szerokie rowy)
Trudno mi już_ dziś jpowiedzieć
czy te biegi zjprzeszkodaml i wcho-dziły
w zakres' opracowanego i przez
dowództwo szkoły programu wy-szkoleniowego
czy stanowiły tyl-ko
przejawy pomysłowości na-szych
instruktorów w' każdym ra-zie
był to codzienny niemal rytuał
pobierania jedzenia który spra-wiał
niemało radości i śmiechu
czuwającym nad naszym rozwojem
duchowym podoficerom Ponieważ
zaś każdy'z nasdrżałz obawy aby
nic uromć anrkroplidrogbcen-ne-j
zawartości menażek wiec bie-gliśmy
i skakali dokazując istnych
cudów zręczności Jestem przeko-nany
ie w ówymczajic mogliby-śmy
zając nie "byle (wybitnej miej-sca
w jakichś wyścigach kelnerów
z pełnym! 'naczyń tacami Zarówno
zupa jak i herbata miały- - tę za-lct- c
żć były gorące największą
zaś ich wadą bjłó 'że dopiero 'po
Ich spożyciu budził się straszliwy
nieopanowany' apetyt
Ponieważ program zajęć wo
Wszystkich podchorążówkach' w
Polsce przewidywał! dzień dla ćwi-czeń
a noc do spania "więc 1 u nas
trąbiono wieczorem capstrzyk po
izym można byłOiwłari podJkoc
Sypialnie Szkoły- - mieściły 'się wlvą
miotach oczywiścfe Przekopany
przez środek namiotu półmetrowej
długości row sfanowiłjprzejścic
f dzielił jednocześnie wńcjrzefńą
tlwle prycze na których spjałb jpó
tócściii ludzi wzglniejwygÓdnlcj
w nocy można 'się było obrócić fz
boku na bok nie' budząc' przytyty
sąsiada Zanim shiżbowjr zgasił
kopcący kaganek jWszysćy rozglą-dali
"się bacznie po T"płachtachłna
miotu i zazwyczaj" rozlegał) się
czyjś krcyfcT łilangal Rozpoczynało
się 'polowanie' na bestię Czasami
zamiast falangi '"nawinął się skBr-plo- n
lub karakur '~ warna wdo-wa
nieduży ale grożnlejadowlty
pająk
(
'Polem następowała spojtój 1 mo-mentalnie
zasypialiśmy kamiennym
snem śmiertelnie zmordowanych
ludzi z którego nie potrafiły nas
obudzić lani 'przejmujące wycia
i skomlenia szakali ani tonawćt
kidy czasem jeden ztychbczczcl
nych włóczęgów wyciągał1 które
muś ze śpiących iSpód zagłóvyka
porcje chleba' przeznaczoną naju- -
irzejszo śniadanie A przecież!
strata porcji chleba to była klęska
straszliwa i' klęło' się nazajutrz
BlOOsgł©©©©®©
w
TRADING GO
(Canada) LTD
przesyła
całej Polonii
serdeczne życzenia
WESOŁYCH
ŚWIĄT
i wszelkiej pomyślności
W NOWYM
JOGO ItOKU!
w5-JtJ!s0xS=s-
O om&tat&imij&t&ttwmUjarK
' M
służbowego kompanii najbardziej
zjadliwymi słowami za to 'że nie
pilnuje snu kolegów i pozwala
szakalom grasować po obozie
O piątej z1 rańa~trąbiono 'pobud-kę
i' rozpoczynał się normalny
dzień zajęć Ale w naszej szkole
broni' nie" było O te kilkanaście
karabinów" jakie mieliśmy 'na
kompanię toczyły się stale zacięte
walki podstępne intrygi i" prze-biegłe
knowania Broń maszynową
zastępowały znakomicie drewniane
kołatki O nie zresztą też walczono
zawzięcie Eo była to przyjemność
zaister7nie byle" Jaka siedzieć w
krzakach w "zasadzce podpuścić
nacierającą tyralierę na 'kilkana-ście
kroków — { zaterkować im ta-ką
kołatką przed "nosem Cóż mieli
w tcdy"fobićT biedacy? 'Jeżeli się
znali 'ńa sztuce wojennej i mieli
poczućfe honoru musieli przecie
uznać bez żadnego' gadania i wy-krętów
że są bezpowrotnie za-bici
Na nieszczęście jednak sztuka
wojowania składała' się — jak wia-domo
— z dwóch elementów: siły
ognia IruchuO ilewlęcz ogniem
nie mieliśmy zbytnich kłopotów
ruch był naszym przekleństwem
Każdy z1 jas"miał tę nieszczęsną
parę własnych "niezaprzeczalnych
nÓg'i""otr marszów 'wymigać się
nikt ne Lmógł i 'nie' potrafił W
tych marszach wyżywali' się nasi
sierżanci i ganiali' naś i w dzień
I w nocy" ażjzjadliwy kurz z wy-schłej
jia pieprz-uzbeckie- j glinki
szedł wysokim słupem pod niebo
Na' {ego rodzaju szkoleniu i ćwi-czeniach1
upływały namjdługiedni
upalnego uzbeckiego 'lata i 'mniej
więcejVo druga] noc Postronniob-serwatorz- y
nic 'wróżyli nam' zbyt
świetnej wojskowej przyszłości 'w
JcsżćzV-bardzi- ej ponurym śwjcflet
wfdzlolijją nasi wychowawcy'
"Ale Szkoła nie przejmowała ślę
tymjźbyinió Szkoła wiedziała sw-oje:'
Szkoła wiedziała 'ze wszystko
co się 'działo (ego lata i co się
dziać] mla"ło później-to- " sąjui tyl-ko
jakieś 'flnczjć jakleśr dodalkt
jakieś' w !mńlejszym'lub i większym
stopniu 'doskonalenie5 szczegółów
technicznych Ale 101 typ podcho-rążcfo- i
z Szachrlzjabs- - to costu
nowi istotę żołnierza jego chara-kter'!'
Jcgw mó?ale'— ''to zostało
sformowane"! ubite na mur kiedy
indziej znacznie wcześniej: nvż
Cierwszych tygodniach! Szkoły
'Jeżeli bowiem całośćwarunków]
naszego bytmvańia w "owych cza
sacK' mogłaby się" wydać komuś
postronnemujtrudnąii ciężką} to
pierwsze tygodnie naszej' Szkoły
były nawćt dla nas zupełnym
koszmarem
Bowiem na klimat Uzbekistanu
składają się trzy okresy: długo
trwała susza która zaczyna się
wielkimi upałami w maju 1 trwa
mniej więcej do stycznia oszała-miająca
wiosna wybuchającajia-gl- e
bujną orgią zieleni i kwiatów
w kwietniu I maju — i potop lo-dowato-zim-nych
deszczów w'lutym
i marcu" 'v
A właśniei nasza
" Szkoła rozpo-czynała
się pod koniec lutego
Kontyngent wody spadający w
innych krajach drobnymi dawka-mi
przez Cały rok tutaj wylewał
się na gliniastą ziemię w ciągu
dwóch miesięcy Siąpi wtedy i ro-si
zśy ciurka pada leje tryska
sika bluzga kropi zacina i wyle-wa
moczy chlapie chlusta jak z
konewki jak z wiadra jak z cebra
bez przerwy l bez wytchnienia
kilka tygodni Niebo opatulone w
szare chmury niczym w brudny
uzbecki chałat ociekało deszczem
Lało bez przerwy w dzień 1 w no-cy
Nad ranem kałuże i błotna to
piel pokrywały sio cienką war
stwą łamliwego lodu
Kiedy po całodziennych ćwicze
niach na tym deszczu WTacaliśmy
o zmroku przemoczeni do ostat-niej
nitki w przejściu pośrodku
? _ _ _
namiotu 'błoto sięgało 'powyżei
kostek a na posłaniu na nasią-kły- o'
wodą jak1 gąbka kocach sta
ły niewielkie- - bajorka
W tych pierwszych' tygodniach
odpadła' conajmniej jednaczwarta
część stanu' stawali do raportuYz
prośbą o odesłanie z powrotem 'd'o oddziałów
Ci zaś co pozostali z zaciętą" de-terminacją
wybiegali w ciemność
przedświtu na zbiórki chodzili
myć się w lodowatej wodzie aryku
pełzali tyralierami nużanł po
uszy w lepkim błocie mokli przez
cały dzień na zimnym deszczu a
wieczorem włazili pod nasiąkłe
wodą koce które ogrzać można
było tylko w jeden sposób: cie
płem własnego ciała
Być może gdyby ktoś zaczął się
zastanawiać nad sensem wszyst-kiego
— nie mógłby wytrzymać
Ale nikt z nas się nic zastanawiał
Na zastanowienie się nie było ani
czasu "anf chęci Nie myślało się
wtedyrnie czuło po prostu 'czło-wiek
się zacinał w jakiejś niepo-jętnej
pasji' przeciw" wszystkiemu
1 wszystkim i "wiedziało się to tyl-ko
jedno: a właśnie że wytrzy
mam!
Pewnego marcowego wieczoru
w kompletnej ciemności wczesnej
nocy (ciemność tam też była nie
byle jaka: absolutna doskonała
bczw7ględna — jakby się zanurzy-ło
"głową w" kadź najczarniejszego
chińskiego tuszu) kompanie gło-dne
zziębnięte i zlewane' poto-pem
deszczu wyszły jak zwykle
na plac zbiórki na modlitwę Na-gle
przez szeregi wionął' cichutki
poszept: "jest komendant Szkoły
będzie mówić" Uczucie złośliwej
satysfakcji poruszyło się w sercu
Mógłbym przysiąc że wszyscy'my-śiclilm- y
wtedy to samo zHąJsiimą
wzgardą złbślluwlahalnic wylrzy-'mal- C
'Będziepewno sku "'pie-przyć
jakieś tłumaczenia jakieś
racje (Ale i lak— 'wszystko gL
A niech -- sobie gada Ja wytrzymam
ł'ta]Lr- -
I -- kiedy przebrzmiały ostatnie
tony ''ojczyznę wolną racznam
wrócić Panie'' i padła" komenda
y po modlitwie" — z czarno-wil-gotńcj- pustkl
przednami rozległ
slęspokojny beznamiętny głos:
I "JaTwiem że wanf jesfźle ba?
dzo źle 'Alet„ pamiętajcie żetto
jeszcze nic że będzie gorzej znacz-nie'
gorzej Pamiętajcie że przyj-dzie
taki czas czas boju? kiedy jze
zmęczenia z"" trudu i z' męki oczy
wam będą wyłazić' ktedy warn się
żyć już' odechce' a będziecie '"mu
sieli jeszcze I jeszcze iść naprzód
i jeszcze dać ze siebie nowy wy-siłek
wysiłek jui niemożliwy już
ponad wszelką waszą możliwość
i siłę I wy to zrobicie bo tego
wymagać będzie wasza służba
wasz obowiązek: wydobędziecie z
siebie ten wysiłek już ponad wa-sze
siły I właśnie po to tu" je-steście
ażeby nauczyć się wydo-bywać
siłę "z siebie "wtedy kiedy
zdaje się ie już został przekro-czony
wszelki kres możliwości
Musicie nauczyć się odnajdywać w
sobie tę siłę musicie pamiętać że
chociaż teraz jest wam bardzo źle
ale przyjdzie taki czas kiedy bę-dzie
jeszcze znacznie gorzej Pa-miętajcie
— będzie wam jeszcze
gorzej"
Nigdy nie szła Szkoła — ani
przedtem ani potem w' najświet-niejszych
swoich defiladach —
takim twardym mocnym zaciętym
krokiem jak wtedy z tej modli-twy
Nigdy tei nie mówiliśmy mię-dzy
sobą o tym przemówieniu ko-mendanta
Ale nigdy nie zapomnę
go do końca życia Myślę że nie
tylko ja
Nie wiem czy był to przemyśla-ny
chwyt pedagogiczny czy po
prostu instynktowny krzyk czło-wieka
który sam juk stał u kresu
sił Wiem tylko że tego wieczoru
skrystalizował się psychiczny typ
i NIEZAWODNE i
mntu: samochody
I od $99 -- 50 wzwyz I
5 OFERUJEMY WOZY O PEŁNEJ WARTOŚCI 6 PRZEDSTAWICIELSTWO BB
DKW - Auto Union Fiat
821 YONGE STREET (róg Davenporl)
OTWARTE WIECZORAMI
Zwracać się do Pierre — mówi 'po polsku PP a H
uf
1023-- 2 W
podchorążego zzachrizjabs Upar-ty
zaciętyzdeterminowańy- - Jjesz-cze- :
uśmiechający się itym jakimśi
na wpół drwiącym ńa' wpół' smu-tnym
uśmiechem który na całe
zło i głupotę iłajdaĆtwoUego świa-ta
ma jedną podpowiedzi — no to
co?L„ ja i tak przetrzymam
Działo się'tovna wiosńęiiw lecie
1942) roku w5 dalekiej' uzbeckiej
mieścinie! 'Rqzwiało 'potem "tych
podchorążych z Szachrizjabs śze:
foko po-wi- ecie Wiem o 'dwóch z
nich osiedlonych w" Nowej Zelan-dii
paru mieszka w Australii ja-kiś
jeden w Tasmanii -- któryś -- za
i&®SS&&iSi&®l
U
wędrował1 na Wyspy Wielkanocne
sporo jeszcze żyje_w-Stanac- h Zje
dnoczorijch w Kanadzje bieduje
wArgentyńieYVenezueli za'dbmo:
wiło t się 'w Wielkiej Brytanii Nie-którzy
z nich po wojnie powrócili
po prostu do Polski Ale najwię-cej
iostało we Włoszech: leżą tam
na wojskowych cmentarzach' 'pod
Monte Cassino 'w Loreto w Bo-lonii
A przejdzie jeszcze kilkanaście
lat i ta żywa dzisiaj reszta też do-szlus- uje
do szeregów na cmentar-ną
zbiórkę i" pamięć o podchorą
żych z Szachrizjabs rozkruszy się i5£&£5=S &%lS?HSH6HGiiC?G'taGi'&'e
Prógram
ZABAWY
OBIERANIE POMARAŃCZY Goście siadają parami
pny stole iPary obejmują się jedną ręką tak aby
jedna 'psobalmiała --wolną tylko prawą rękę a druga
tylko lewą aida para otrzymuje jedną pomarańczę
do obrania1- - Oczywiście jedna osoba musi pomarańczę
trzymać ja druga obierać Usiłowania te mogą się
okazać rzeczywiście trudne ale i zabawne Niezłym
pomysłem byjoby dać każdemu graczowi fartuszek
"GORĄCE STOPY" Wszyscy goście otrzymują balony
które przywiązują do swoich kostek Balony powinny
być uwiązane na dość długich sznurkach Każdy usi-łuje
zniszczyć przez nadepnięcie balony innych gra
____________________B VI ""s j?i i_____BBCiWf'JrTl___KO'§SAŁ'? ł"iŁxł "$ łfc i1 Ck
ZABAWA W REKLAMY Osoba która urządza przy-jęcie
przygotowuje wcześniej grę wycinając z pism
znane reklamy usuwając z nich napisy i naklejając
same ilustracje na kartonie Goście podzieleni na dwa
zespoły otrzymują ołówki i kartki papieru Zadaniem
graczy jest odgadnięcie firm które się reklamują
Zespół który będzie miał dokładniejsze odpowiedzi
wygryra
jak grudka? uzbeckiejuieini i rozsy-pie
się w proch irozwięjei niby
gryzące "idymynadjpobojowiskiem
"A jednak w historii polskiej
żołnierki ta dywizyjna jzkoła
podchorążych rezerwy z Szachriz-jabs
o'esfnapewno" zjawiskiem je-dynym
niepowtarzalnym tylko że
z góry już skazanym na zapomnie-nie
i niepamięć jak tyle tyle róż-nych
jedynych i niepowtarzalnych
wydarzeń w dziejach wciąż odra-dzających
się z niczego polskich
sił zbrojnych
Koniec
_ - _ - _ r2i2&222
przyjęć
NA ŚWIĘTA
Kieszonkowy
1 „ i 1
'-
- „J:
"'' — "-- VHbbrrMB£XI"i '- - v i s 4£MU J-- i
ł i huFy v ?v S-IIIIm-- --
KALENDARZYK INFORMATORA
POLAKA W KANADZIE 1960
Wraz z kolorową' mapką Polski
do nabreła u wydawcy
'60 z przesjłkąv-- _
ROMAN BABCZYŃSKIt
64 fndia"n Rd 'TÓreńto5 3'Onł
Tąkżei ROCZNIK' POLONII ~"
Nakład ograniczony
" - 101-- 2
Popierajcie tych
którzy ogłaszają-si- e
'w "Związkowcu"
WkM1SMVMT%tnMVik
ti r -
4J liii
--&'-
- 'Tt
i ii?--C ' -- ł V'y'i
WtMJS%
~ A -- 5r jry ---
&' 7 K
'w teis&t&ri a„!
TfMSSgS
" T7£4£rSijL O
ZAWODY "MONETA' W BUTELCE" Do łejzabawy
potrzebne są dwie monety dwicbutelkl z mleka i'dwa
zespoły ludzi Zadaniem pierwszej osobyz lćaidego
zespołu jest umieszczenie monety pomiędzy kolanami
podejście do butelki i wpuszczenie jnońety-d- o
butelki bez pomocy rąk Jeżeli jej się lo uda
następne' osoby z zespołu robią to samo po -- 'kolei
dopóki wszyscy nie wypełnią zadania ZespółAtóry
pierwszy ukończy grę jest oczywiście zwycięzcą- -
tąyTS --- teljr -- - -- —-i-~ - -
czy Osoba której balon został zniszczony musi wy-cofać
się z gry Ten kto najdłużej utrzyma swój
balon nieuszkodzony wygrywa
_fStV MW m Ł JLJS7mm
i - Vv- - ______w W
t _
"Cy - łfciiiiiiifc v sc t jv4 -- ijt ft ?" " ~~miiiiiiiiiHkn~mi
z a r- - m m „ _w~ou--— um4vw a -- f --r r rT rv- - miii
1 a -- KKZm S''-- - - --
_____ m& iT RRFWFRY
łWJ&f&F &r4 li mi i tu J&is&
'fllSSi'-- '
lliiłSSTHt
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 30, 1959 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1959-12-30 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000370 |
Description
| Title | 000456a |
| OCR text | Ri 'seMWSiisii jjiRff 8fiL'fli l-_l-':-'L- !LLl- — 111 1- - _JWIAZKOwlEĆCRUDJEm(Pea _"~ : "ZZZJ—!??1 jl TADEUSZ ZAJĄCZKOWSKI! ' '? A M & %SUi v 1 i 14f 1 'SI 1 Mli ri PODCHORĄŻOWIE Z SZACHRIZJABS Jadalnie szkolne i jadłospisy normalnych podchorążówek) znali-śmy tylko jł opowi"ad?ń-naszychin-struklofó- W My?ćhoji-iliśmyd- o od ległej o jakieś Hterysta metrów kuchni £ menażkami: do jednego dekla brało sicTzTdkąjaglankca do drugiego herbatek Potem 'wra-caliśmy do namiotów drużynami przeważnie biegiem skacząc Tpo drodze przez dwa szerokie rowy) Trudno mi już_ dziś jpowiedzieć czy te biegi zjprzeszkodaml i wcho-dziły w zakres' opracowanego i przez dowództwo szkoły programu wy-szkoleniowego czy stanowiły tyl-ko przejawy pomysłowości na-szych instruktorów w' każdym ra-zie był to codzienny niemal rytuał pobierania jedzenia który spra-wiał niemało radości i śmiechu czuwającym nad naszym rozwojem duchowym podoficerom Ponieważ zaś każdy'z nasdrżałz obawy aby nic uromć anrkroplidrogbcen-ne-j zawartości menażek wiec bie-gliśmy i skakali dokazując istnych cudów zręczności Jestem przeko-nany ie w ówymczajic mogliby-śmy zając nie "byle (wybitnej miej-sca w jakichś wyścigach kelnerów z pełnym! 'naczyń tacami Zarówno zupa jak i herbata miały- - tę za-lct- c żć były gorące największą zaś ich wadą bjłó 'że dopiero 'po Ich spożyciu budził się straszliwy nieopanowany' apetyt Ponieważ program zajęć wo Wszystkich podchorążówkach' w Polsce przewidywał! dzień dla ćwi-czeń a noc do spania "więc 1 u nas trąbiono wieczorem capstrzyk po izym można byłOiwłari podJkoc Sypialnie Szkoły- - mieściły 'się wlvą miotach oczywiścfe Przekopany przez środek namiotu półmetrowej długości row sfanowiłjprzejścic f dzielił jednocześnie wńcjrzefńą tlwle prycze na których spjałb jpó tócściii ludzi wzglniejwygÓdnlcj w nocy można 'się było obrócić fz boku na bok nie' budząc' przytyty sąsiada Zanim shiżbowjr zgasił kopcący kaganek jWszysćy rozglą-dali "się bacznie po T"płachtachłna miotu i zazwyczaj" rozlegał) się czyjś krcyfcT łilangal Rozpoczynało się 'polowanie' na bestię Czasami zamiast falangi '"nawinął się skBr-plo- n lub karakur '~ warna wdo-wa nieduży ale grożnlejadowlty pająk ( 'Polem następowała spojtój 1 mo-mentalnie zasypialiśmy kamiennym snem śmiertelnie zmordowanych ludzi z którego nie potrafiły nas obudzić lani 'przejmujące wycia i skomlenia szakali ani tonawćt kidy czasem jeden ztychbczczcl nych włóczęgów wyciągał1 które muś ze śpiących iSpód zagłóvyka porcje chleba' przeznaczoną naju- - irzejszo śniadanie A przecież! strata porcji chleba to była klęska straszliwa i' klęło' się nazajutrz BlOOsgł©©©©®© w TRADING GO (Canada) LTD przesyła całej Polonii serdeczne życzenia WESOŁYCH ŚWIĄT i wszelkiej pomyślności W NOWYM JOGO ItOKU! w5-JtJ!s0xS=s- O om&tat&imij&t&ttwmUjarK ' M służbowego kompanii najbardziej zjadliwymi słowami za to 'że nie pilnuje snu kolegów i pozwala szakalom grasować po obozie O piątej z1 rańa~trąbiono 'pobud-kę i' rozpoczynał się normalny dzień zajęć Ale w naszej szkole broni' nie" było O te kilkanaście karabinów" jakie mieliśmy 'na kompanię toczyły się stale zacięte walki podstępne intrygi i" prze-biegłe knowania Broń maszynową zastępowały znakomicie drewniane kołatki O nie zresztą też walczono zawzięcie Eo była to przyjemność zaister7nie byle" Jaka siedzieć w krzakach w "zasadzce podpuścić nacierającą tyralierę na 'kilkana-ście kroków — { zaterkować im ta-ką kołatką przed "nosem Cóż mieli w tcdy"fobićT biedacy? 'Jeżeli się znali 'ńa sztuce wojennej i mieli poczućfe honoru musieli przecie uznać bez żadnego' gadania i wy-krętów że są bezpowrotnie za-bici Na nieszczęście jednak sztuka wojowania składała' się — jak wia-domo — z dwóch elementów: siły ognia IruchuO ilewlęcz ogniem nie mieliśmy zbytnich kłopotów ruch był naszym przekleństwem Każdy z1 jas"miał tę nieszczęsną parę własnych "niezaprzeczalnych nÓg'i""otr marszów 'wymigać się nikt ne Lmógł i 'nie' potrafił W tych marszach wyżywali' się nasi sierżanci i ganiali' naś i w dzień I w nocy" ażjzjadliwy kurz z wy-schłej jia pieprz-uzbeckie- j glinki szedł wysokim słupem pod niebo Na' {ego rodzaju szkoleniu i ćwi-czeniach1 upływały namjdługiedni upalnego uzbeckiego 'lata i 'mniej więcejVo druga] noc Postronniob-serwatorz- y nic 'wróżyli nam' zbyt świetnej wojskowej przyszłości 'w JcsżćzV-bardzi- ej ponurym śwjcflet wfdzlolijją nasi wychowawcy' "Ale Szkoła nie przejmowała ślę tymjźbyinió Szkoła wiedziała sw-oje:' Szkoła wiedziała 'ze wszystko co się 'działo (ego lata i co się dziać] mla"ło później-to- " sąjui tyl-ko jakieś 'flnczjć jakleśr dodalkt jakieś' w !mńlejszym'lub i większym stopniu 'doskonalenie5 szczegółów technicznych Ale 101 typ podcho-rążcfo- i z Szachrlzjabs- - to costu nowi istotę żołnierza jego chara-kter'!' Jcgw mó?ale'— ''to zostało sformowane"! ubite na mur kiedy indziej znacznie wcześniej: nvż Cierwszych tygodniach! Szkoły 'Jeżeli bowiem całośćwarunków] naszego bytmvańia w "owych cza sacK' mogłaby się" wydać komuś postronnemujtrudnąii ciężką} to pierwsze tygodnie naszej' Szkoły były nawćt dla nas zupełnym koszmarem Bowiem na klimat Uzbekistanu składają się trzy okresy: długo trwała susza która zaczyna się wielkimi upałami w maju 1 trwa mniej więcej do stycznia oszała-miająca wiosna wybuchającajia-gl- e bujną orgią zieleni i kwiatów w kwietniu I maju — i potop lo-dowato-zim-nych deszczów w'lutym i marcu" 'v A właśniei nasza " Szkoła rozpo-czynała się pod koniec lutego Kontyngent wody spadający w innych krajach drobnymi dawka-mi przez Cały rok tutaj wylewał się na gliniastą ziemię w ciągu dwóch miesięcy Siąpi wtedy i ro-si zśy ciurka pada leje tryska sika bluzga kropi zacina i wyle-wa moczy chlapie chlusta jak z konewki jak z wiadra jak z cebra bez przerwy l bez wytchnienia kilka tygodni Niebo opatulone w szare chmury niczym w brudny uzbecki chałat ociekało deszczem Lało bez przerwy w dzień 1 w no-cy Nad ranem kałuże i błotna to piel pokrywały sio cienką war stwą łamliwego lodu Kiedy po całodziennych ćwicze niach na tym deszczu WTacaliśmy o zmroku przemoczeni do ostat-niej nitki w przejściu pośrodku ? _ _ _ namiotu 'błoto sięgało 'powyżei kostek a na posłaniu na nasią-kły- o' wodą jak1 gąbka kocach sta ły niewielkie- - bajorka W tych pierwszych' tygodniach odpadła' conajmniej jednaczwarta część stanu' stawali do raportuYz prośbą o odesłanie z powrotem 'd'o oddziałów Ci zaś co pozostali z zaciętą" de-terminacją wybiegali w ciemność przedświtu na zbiórki chodzili myć się w lodowatej wodzie aryku pełzali tyralierami nużanł po uszy w lepkim błocie mokli przez cały dzień na zimnym deszczu a wieczorem włazili pod nasiąkłe wodą koce które ogrzać można było tylko w jeden sposób: cie płem własnego ciała Być może gdyby ktoś zaczął się zastanawiać nad sensem wszyst-kiego — nie mógłby wytrzymać Ale nikt z nas się nic zastanawiał Na zastanowienie się nie było ani czasu "anf chęci Nie myślało się wtedyrnie czuło po prostu 'czło-wiek się zacinał w jakiejś niepo-jętnej pasji' przeciw" wszystkiemu 1 wszystkim i "wiedziało się to tyl-ko jedno: a właśnie że wytrzy mam! Pewnego marcowego wieczoru w kompletnej ciemności wczesnej nocy (ciemność tam też była nie byle jaka: absolutna doskonała bczw7ględna — jakby się zanurzy-ło "głową w" kadź najczarniejszego chińskiego tuszu) kompanie gło-dne zziębnięte i zlewane' poto-pem deszczu wyszły jak zwykle na plac zbiórki na modlitwę Na-gle przez szeregi wionął' cichutki poszept: "jest komendant Szkoły będzie mówić" Uczucie złośliwej satysfakcji poruszyło się w sercu Mógłbym przysiąc że wszyscy'my-śiclilm- y wtedy to samo zHąJsiimą wzgardą złbślluwlahalnic wylrzy-'mal- C 'Będziepewno sku "'pie-przyć jakieś tłumaczenia jakieś racje (Ale i lak— 'wszystko gL A niech -- sobie gada Ja wytrzymam ł'ta]Lr- - I -- kiedy przebrzmiały ostatnie tony ''ojczyznę wolną racznam wrócić Panie'' i padła" komenda y po modlitwie" — z czarno-wil-gotńcj- pustkl przednami rozległ slęspokojny beznamiętny głos: I "JaTwiem że wanf jesfźle ba? dzo źle 'Alet„ pamiętajcie żetto jeszcze nic że będzie gorzej znacz-nie' gorzej Pamiętajcie że przyj-dzie taki czas czas boju? kiedy jze zmęczenia z"" trudu i z' męki oczy wam będą wyłazić' ktedy warn się żyć już' odechce' a będziecie '"mu sieli jeszcze I jeszcze iść naprzód i jeszcze dać ze siebie nowy wy-siłek wysiłek jui niemożliwy już ponad wszelką waszą możliwość i siłę I wy to zrobicie bo tego wymagać będzie wasza służba wasz obowiązek: wydobędziecie z siebie ten wysiłek już ponad wa-sze siły I właśnie po to tu" je-steście ażeby nauczyć się wydo-bywać siłę "z siebie "wtedy kiedy zdaje się ie już został przekro-czony wszelki kres możliwości Musicie nauczyć się odnajdywać w sobie tę siłę musicie pamiętać że chociaż teraz jest wam bardzo źle ale przyjdzie taki czas kiedy bę-dzie jeszcze znacznie gorzej Pa-miętajcie — będzie wam jeszcze gorzej" Nigdy nie szła Szkoła — ani przedtem ani potem w' najświet-niejszych swoich defiladach — takim twardym mocnym zaciętym krokiem jak wtedy z tej modli-twy Nigdy tei nie mówiliśmy mię-dzy sobą o tym przemówieniu ko-mendanta Ale nigdy nie zapomnę go do końca życia Myślę że nie tylko ja Nie wiem czy był to przemyśla-ny chwyt pedagogiczny czy po prostu instynktowny krzyk czło-wieka który sam juk stał u kresu sił Wiem tylko że tego wieczoru skrystalizował się psychiczny typ i NIEZAWODNE i mntu: samochody I od $99 -- 50 wzwyz I 5 OFERUJEMY WOZY O PEŁNEJ WARTOŚCI 6 PRZEDSTAWICIELSTWO BB DKW - Auto Union Fiat 821 YONGE STREET (róg Davenporl) OTWARTE WIECZORAMI Zwracać się do Pierre — mówi 'po polsku PP a H uf 1023-- 2 W podchorążego zzachrizjabs Upar-ty zaciętyzdeterminowańy- - Jjesz-cze- : uśmiechający się itym jakimśi na wpół drwiącym ńa' wpół' smu-tnym uśmiechem który na całe zło i głupotę iłajdaĆtwoUego świa-ta ma jedną podpowiedzi — no to co?L„ ja i tak przetrzymam Działo się'tovna wiosńęiiw lecie 1942) roku w5 dalekiej' uzbeckiej mieścinie! 'Rqzwiało 'potem "tych podchorążych z Szachrizjabs śze: foko po-wi- ecie Wiem o 'dwóch z nich osiedlonych w" Nowej Zelan-dii paru mieszka w Australii ja-kiś jeden w Tasmanii -- któryś -- za i&®SS&&iSi&®l U wędrował1 na Wyspy Wielkanocne sporo jeszcze żyje_w-Stanac- h Zje dnoczorijch w Kanadzje bieduje wArgentyńieYVenezueli za'dbmo: wiło t się 'w Wielkiej Brytanii Nie-którzy z nich po wojnie powrócili po prostu do Polski Ale najwię-cej iostało we Włoszech: leżą tam na wojskowych cmentarzach' 'pod Monte Cassino 'w Loreto w Bo-lonii A przejdzie jeszcze kilkanaście lat i ta żywa dzisiaj reszta też do-szlus- uje do szeregów na cmentar-ną zbiórkę i" pamięć o podchorą żych z Szachrizjabs rozkruszy się i5£&£5=S &%lS?HSH6HGiiC?G'taGi'&'e Prógram ZABAWY OBIERANIE POMARAŃCZY Goście siadają parami pny stole iPary obejmują się jedną ręką tak aby jedna 'psobalmiała --wolną tylko prawą rękę a druga tylko lewą aida para otrzymuje jedną pomarańczę do obrania1- - Oczywiście jedna osoba musi pomarańczę trzymać ja druga obierać Usiłowania te mogą się okazać rzeczywiście trudne ale i zabawne Niezłym pomysłem byjoby dać każdemu graczowi fartuszek "GORĄCE STOPY" Wszyscy goście otrzymują balony które przywiązują do swoich kostek Balony powinny być uwiązane na dość długich sznurkach Każdy usi-łuje zniszczyć przez nadepnięcie balony innych gra ____________________B VI ""s j?i i_____BBCiWf'JrTl___KO'§SAŁ'? ł"iŁxł "$ łfc i1 Ck ZABAWA W REKLAMY Osoba która urządza przy-jęcie przygotowuje wcześniej grę wycinając z pism znane reklamy usuwając z nich napisy i naklejając same ilustracje na kartonie Goście podzieleni na dwa zespoły otrzymują ołówki i kartki papieru Zadaniem graczy jest odgadnięcie firm które się reklamują Zespół który będzie miał dokładniejsze odpowiedzi wygryra jak grudka? uzbeckiejuieini i rozsy-pie się w proch irozwięjei niby gryzące "idymynadjpobojowiskiem "A jednak w historii polskiej żołnierki ta dywizyjna jzkoła podchorążych rezerwy z Szachriz-jabs o'esfnapewno" zjawiskiem je-dynym niepowtarzalnym tylko że z góry już skazanym na zapomnie-nie i niepamięć jak tyle tyle róż-nych jedynych i niepowtarzalnych wydarzeń w dziejach wciąż odra-dzających się z niczego polskich sił zbrojnych Koniec _ - _ - _ r2i2&222 przyjęć NA ŚWIĘTA Kieszonkowy 1 „ i 1 '- - „J: "'' — "-- VHbbrrMB£XI"i '- - v i s 4£MU J-- i ł i huFy v ?v S-IIIIm-- -- KALENDARZYK INFORMATORA POLAKA W KANADZIE 1960 Wraz z kolorową' mapką Polski do nabreła u wydawcy '60 z przesjłkąv-- _ ROMAN BABCZYŃSKIt 64 fndia"n Rd 'TÓreńto5 3'Onł Tąkżei ROCZNIK' POLONII ~" Nakład ograniczony " - 101-- 2 Popierajcie tych którzy ogłaszają-si- e 'w "Związkowcu" WkM1SMVMT%tnMVik ti r - 4J liii --&'- - 'Tt i ii?--C ' -- ł V'y'i WtMJS% ~ A -- 5r jry --- &' 7 K 'w teis&t&ri a„! TfMSSgS " T7£4£rSijL O ZAWODY "MONETA' W BUTELCE" Do łejzabawy potrzebne są dwie monety dwicbutelkl z mleka i'dwa zespoły ludzi Zadaniem pierwszej osobyz lćaidego zespołu jest umieszczenie monety pomiędzy kolanami podejście do butelki i wpuszczenie jnońety-d- o butelki bez pomocy rąk Jeżeli jej się lo uda następne' osoby z zespołu robią to samo po -- 'kolei dopóki wszyscy nie wypełnią zadania ZespółAtóry pierwszy ukończy grę jest oczywiście zwycięzcą- - tąyTS --- teljr -- - -- —-i-~ - - czy Osoba której balon został zniszczony musi wy-cofać się z gry Ten kto najdłużej utrzyma swój balon nieuszkodzony wygrywa _fStV MW m Ł JLJS7mm i - Vv- - ______w W t _ "Cy - łfciiiiiiifc v sc t jv4 -- ijt ft ?" " ~~miiiiiiiiiHkn~mi z a r- - m m „ _w~ou--— um4vw a -- f --r r rT rv- - miii 1 a -- KKZm S''-- - - -- _____ m& iT RRFWFRY łWJ&f&F &r4 li mi i tu J&is& 'fllSSi'-- ' lliiłSSTHt |
Tags
Comments
Post a Comment for 000456a
