000447a |
Previous | 20 of 34 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
mmm f
li
Pfpf pii
sJ'i'5m'J'RMtył &
fófflaft!i
re? '
fiWlfe
&i'iMt -- łi::rsM':
'?łVfc' łl 91 A i i wumS Pi '' mg '
Hfrl '
kpte
PA?''
I inKB
KSSSl
&
IpIS
(A_iJSKł PIP
ii
SlMSPHpWUStWt"! MFFlW!
WWtflWR
MaiiaM-si- i id mwm wimiiWiip]1 Istlil
MMWIMaś
MMMM'! mmmm
s-- -- v
HfT-M-AS-ŁiL- WHlMIRffH # mi w
i
Wmm
vim mim'imxmmimm)a
imMmmmim
I 1 Życzenia z Toronto
Wwi
i 6
ar I$w
a
Sfip
m%
Mit
W¥
W¥
vm
W
tc'?!'!!:'1
SjK
9'
%
W
1 f
~~~~~-~-~-- r-
JMi
%
MH
W
9
w
W
Ti
M
w
$
mmłMmm
wmłmimm
Najserdeczniejsze życzenia
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
składa swym Klientom Czytelnikom
"Związkowca" i całe! Polonii w Kanadzie
J S WILLIAMS QC
S Grocholski)
ADWOKAT— NOTARIUSZ
V?nT 11 Frre4 Trnnfn Teł PM iRciP4
II WESOŁYCJi SWMT BOŻEGO NARODZENIA
? i SZCZE5L7WEGO NOWEGO ROKU
WJ'
B~ w
9
ŻYCZY SWYM KLIENTOM CAŁEJ POLONU
QUIBELL BROS
STATION STACJA BENZYNOWA
Queen and Niagaia
821
V'
$
??
mJt
ST
IV'
R
%f
I
SHELL —
4-49-
90
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO
i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZY
SWYM ODBIORCOM I CAŁEJ POLONII
JOHN LOSS
EOLSKI SKŁAD SPOŻYWCZY
"" Quoen West — Toronto — 6-47- 94
I'"- -
1"
wszystkim
NARODZENIA
Najserdeczniejsze życzenia wesołych świąt
i szczęśliwego Nowego
odbiorcom
SAM GROCERY
§V-8- 6 CLAREMONT STREET
t-- --
TORONTO ONT
WESOŁYCH 5WMT BOŻEGO NARODZENIA
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZY SWYM
ODBIORCOM CAŁEJ POLONII
HARDWARE
POLSKI SKŁAD TOWARÓW ŻELAZNYCH FARB
(Haidware-Stor- ę and Plumbing)
Właściciel JÓZEF STEFANIAK
w '
W Sts
St
Qu'een
U
Roku
śle swym
1 l
J & J
I
rsi
745 St W —
W SERDECZNYCH ŻYCZEŃ
ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH
SKŁADA SWOIM KLIENTOM I POLONII
BANEL — ELECTRIC
POLSKI SKŁAD
PRZYBORÓW ELEKTRYCZNYCH
S%? 701 rQ: ucen Street W
Kf
(J
Wesołych Narodzenia
szczęśliwego Roku bjczy swjw
Odbiorcovi catej
DDMESTIC MARKET
ABTYKUŁÓW SPOŻYWCZYCH
Właściciel J MATIASEK
710 Queen St W
Hi
6-48- 63
Toronto 3-45- 17
świąt Bożego
Nonego
Polonii
SKLEP
Toronto 8-19-
21
MOC SERDECZNYCH ŻYCZES
ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH
SKŁADA SWOIM KLIENTOM I POLONII
REGINA SriOE STORĘ
1 POLSKI SKŁAD OBUWIA
Właściciele: W MALKIEWICZOWIE '
660 Quoen St W —
1--
jCs
R
f-rrr- i r s r s rsst W4? v "
łslrf
Stf
' NAJLEPSZE ŻYCZENIA
if 5
' ŚWIĄTECZNE
i NOWOROCZNE
SKŁADA
SWEJ KLIENTELI
TeL EM
TeL EM
-
Tel EM
MOC
— Tel EM
i
Tel EM
Toronto — TeL EM 3-67-
81
TENNESSEE OPEN GRILL
OTWARTY OD 6 RANO DC 130 W NOCY
1554 Cjueen St W — Toronto Ont
SSl3i@ISi3i3S33SiSi£RSiSiS
W
1
STR 10r
Zf (Dokońcrenie ze str 9)
%£ jaśniejszej poświacie księżyca
}$ — i Kurek znów stanął przy
W? nas Ten człowiek przemykał
m jak kot W ręku trzymał teraz
f jednorurkę której lufę okrywał
śs przed blaskami miesiąca s — To juz gołoborze — rzekł
--A półgłosem — On tu będzie stać
fi jlaekńi"ś —czadsodTało pdozicwhnwyilijakiś „le--
5f Chodzi zawdy sam a mógłby
Ę? dużo łań pociągnąć za sobą Sil- -
m ny byk! A on nie! Straszy insze
% byki a z żadną nie chce chodzić!
Cri Znów rozległ się grzmiący
r£ ryk tym razem dłuższy i jakiś
£ ponury Kłusownik wsłuchiwał
Sf się uważnie
M — To nie ich on wyzywał —
'fcf rzekł półgłosem
W — A kogo? — spytałem ci- -
m cho
G51 — Mnie! — burknął Kurek
fjU — On wie że idę na niego i dla
$
6? I
9I
I?
tego że stoi i czeka On
wie że ja mu nie daruję życia
choć wtedy mi przepuścił Mo-gę
iść śmiało do niego i trzas-kać
gałęziami Inszy byk dawno
by uciekł ale ten nie ucieknie
Aż szkoda jego Takiego „lele-nia- "
w naszych lasach nie było
nigdy i po nim już nigdy nie
będzie '
— A pan innego podej-dzie?
— prosiłem
— Nie! — rzekł twardo kłu-sownik
— On czeka na mnie
Wie na pewno że przyjdę ale
to już teraz nasze ostatnie spot-kanie
Albo on mój albo ja je-go
Chodźmy!
— Dobrze dziś pan nabił
strzelbę? spytałem
— Oho! — brzmiała odpo-wiedź
nieco chełpliwa — Broń
stara ale co plunę z niej to
trup! Dostałem wczoraj od jed-nego
żelaznych kulek prochu
nasułem też dość Zobaczycie że
po strzale ani jednego kroku
z miejsca-ni- e ruszy — tak dos-tanie
Ruszyliśmy dalej w milczeniu
ciągle idąc pod górę tą samą
dróżką leśną Teraz las zaczął
się przerzedzać i przez stare
pnie sosnowe przeświecała ja-kaś
jasność Kurek zatrzymał
nas
— Poczekajcie tu na mnie! —
a po strzale przyjdziecie Tu za
lasem jest goły pagórek Tam
on stoi i ryczy
I w tej samej chwili znów się
rozległ grzmiący zew' jelenia
Kurek znikł za drzewami
Staliśmy "nieruchomo zasłucha
ni w głos władcy puszczy a głos
ten przewalał się setnym e-ch- em
i wypełniał cały bór cze-kaliśmy
na strzał Dwóch wiel-kich
rywali miało sie spotkać:
stary byk groźny siłą a czujny
bjf — i myśliwy najlepszy jaki
w był w tych stronach a chytry
3& jak sam zwierz
m Powiał wiatr ze szczytu od
strony gdzie stał jeleń Kłu-sownik
posuwał się pod wiatr
Nic nie zamącalo ciszy nie
trzasnęła gałązka pod stopą Po-tentat
leśny stał odsłonięty na
szczycie wzgórza i wyzywał do
honorowej walki — człowiek
skradał się jak zbójca kryjąc
się w cieniu drzew Niesmak
budziła ta myśl To nie było
godne człowieka Przeszła mi-nuta
zatrzymaliśmy dech w
piersiach — już za chwilę coś
będzie
Wśród drzew błysnął ogień i
zgasi nagle Huk strzału rozległ
się jak gram ale dlaczego ten
huk był jakiś inny niz zwykle?
Może tylko tak wydaje się w
górach Nie zastanawialiśmy się
nad tym i skoczyliśmy naprzód
Za chwilę minęliśmy las o rzad-kim
poszyciu mieliśmy teraz
przed sobą rozległy niezarosły
pagórek jasno oświetlony pro- - mioiltimi l'einiinn T4_ l
S? nia stała już wysoko na niebie
$$ I wtedy ujrzeliśmy Jogo Pirf Cł„i : 1 __
ryczy
może
oiai mei ucauinu na samym
szczycie wzgórka zwrócony
wprost ku nam z dumnie wznie-sioną
głową Zupełnie jasny
może nie biały ale jakoś wid-mowo
jasny w seledynowych
blaskach miesiąca Widać by-ło
wyraźnie cały wieniec wyso-ki
i rozłożj-st- y widać było gęs-tą
grzywę na karku potężnego
zwierza Księżyc zlewał na nie-go
cale potoki światła a on w
tych blaskach stał jak posąg
wykuty A przecież przed chwi-lą
strzelono do niego? Co się
stało? Zatrzymaliśmy się jak
wryci nie mogąc słowa prze- mówić Dreszcz przenikał nas
wskroś
I nagle gdzieś blisko jek i
głuchy charkot Jeleń wzniósł
jeszcze wyżej głowę patrząc na
ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE NARODZENIE CXma-- ) r?7 r
I jeien
nas po czym wyciągnął szyję
i ryk potężny znów rozdarł po-wietrze
Ale teraz w glosie tym
brzmiało co innego — odczuliś-my
to w tej chwili To była
straszna zwycięska fanfara
Jakby setki trąb i bębnów roz-legło
się: jemu władcy puszcz
na chwałę a wrogowi — na
śmierć
Jeszcze chwilę zwierz postał
nieruchomo na wzgórzu po
czym zwolna odwrócił się i spo-kojnym
krokiem zstępował do
boru Kształty jego w poświa-cie
księżyca stały się jeszcze
bardziej widmowe rozpływały
się stopniowo Jeleń zniknął
— jak duch
Czuliśmy że tu przed chwilą
stało się coś przerażającego i
zaczęliśmy się bacznie rozglą
dać dokoła
Za wielkim głazem jak łach-man
zmięty leżał człowiek —
martwy Czoło i włosy zalane
krwią dokoła wielka ciemna
kałuża krwi A w lej masce
księryca świeciły oczy zastygłe
w okropnym skurczu w blasku
twarzy wykrzywionej w jakimś
w niezwykłym przerażeniu Os-tatni
przebłysk świadomości
utrwalił to uczucie
Obok trupa leżała rozstrzas-kan- a
strzelba
Zrozumieliśmy: zbyt mocny
ładunek rozerwał starą broń
Odłam uderzył strzelca w czasz
kę 1 zmiażdżył ją
I zrozumieliśmy jeszcze wię-cej
Kurek który się chełpił
że się i diabła nie lęka który
zabił w swym życiu dziesiątki
jeleni — tego przeciwnika bał
się Pił wódkę szklankę za
szklanką by zagłuszyć tym lęk
i nie mógł go zagłuszyć Głosy
puszczyków zwiastowały mu
zgubę i on to przeczuł Ambi-cja
nie pozwoliła mu się cofnąć
ale nie miał już odwagi stanąć
na wprost swego wroga Cza-jąc
się podkradł się blisko i
dał zdradziecki strzał Nastąpił
wybuch stąd niezwykły' odgłos
strzału Jakby piorun uderzył
w czaszkę ale jeszcze krótka
chwila świadomości i strach
A jeleń nietknięty- - patrzał
na to ze swego wzgórza I stał
po tym czekając żebyśmy go
widzieli i usłyszeli zew jego
zwycięstwa
W uszach dzwoniły mi ciągle
słowa Kurka: „Po strzale nie
pójdzie już ani kroku tak do-stanie!"
I po strzale nie zrobił
już ani kroku — człowiek
Spojrzałem na kolegów
drżeli tez jak w febrze: uciekać
jak najdalej od tego miejsca!
Kiedyśmy przyszli znów do
karczmy — nie pamiętam Na
starych sosnach powitały nas
puszczyki swym szatańskim
chichotem Krew w nas zastyg-ła
Przed karczmą stał zaprzężo-ny
wóz i kręciło się paru Ży-dów
Stali w pogotowiu widocz-nie
słyszeli strzał Karczmarz
popatrzył chwilę na nas nic nie
spytał ale zrozumiał Nasze
twarze musiały wszystko wydać
Wzięliśmy milcząc strzelby i
siatki ze zdobyczą wypuścili
psy i wyszli Zauważyłem że je-den
z Żydów wprowadzał właś-nie
wyprzęzonego konia do staj-ni
Szliśmy dłuższy czas nie mo-gąc
słowa przemówić
— Straszne! — wyrzucdeni
wieszcie ze siebie
— Czy widzieliście krzyż
nad jeleniem — spytał jeden z
kolegów
— A ty?
— Ja widziałem Wyraźnie
Jakby z promieni utkany
Jednak my dwaj nie zauwa-żyliśmy
tego i myślę że to nad-mierne
przeczulenie wywołało u
qhlopca tę halucynację
Wróciliśmy do domu nie za-uważeni
Było już późno do-mownicy
spali Z nas żaden tej
nocy oka nie zmrużył Nad ra-nem
uspokoiły się nieco nerwy
Postanowiliśmy' nikomu ani
słowa nie wspomnieć o naszej
bytności w lesie Co do karcz-marza
to byliśmy pewni że
będzie milczał
Jedynie tylko myśl że tam
w głębi lasu leżą zwłoki ludzkie
które może teraz ogryzają lisy
i psy bezdomne nie dawała
nam spokoju
Gajowy Jedrasik nazajutrz z
rana znalazł trupa kłusownika
złożył doniesienie do władz Wi-docznie
powiedziano mu w ga-jówce
że w nocy był strzał w
lesie i wskazano kierunek śledź
tvo wykazało zgodnie z naszym
przypuszczeniem ?e przy strza-le
wyrwana część cześć zamka
ugodziła Kurka w głowę kładąc
go na miejscu Nadleśnictwo o- -
-
Dr W DMOWSKI
dclehnęlo swobodniej w trosce
o swoją zwierzynę i sprawa —
ucichła
Po trzech latach spotkałem
się z leśniczym tego obwodu Po
kolacji zebrało sie Kilku myśli-wych
i gawędziliśmy Leśniczy
opowiadał o ulepszeniach ja-kie
poczynił w hodowli jeleni i
jak przy tym wzrosła waga
zwierza oraz wielkość wieńców
— Jaka jest barwa sierści
pańskich jeleni? — spytałem
— Nie mamy jednolitej rasy
— odparł leśniczy — mamy za-równo
okazy zbliżone do rasy
górskiej jak i do n!zinnej prze-ważnie
są brązowe niektóre są
ciemniejsze czerniawe — a mie-liśmy
parę lat temu jeden wy-jątkowy
okaz — zupełnie jasny
— Biały? — rzuciłem pyta-nie
i dreszcz mię nagle przejął
przy wspomnieniu ze kiedyś
przed laty zadałem to samo py
tanie komu innemu
Nie! Nie biały — ale bardzo
jasny takgo koloru jasno-ka-woweg- o
Objaw oczywiście albi-nizm- u
Widziałem go kilkakrot-nie
lecz zawsze w porze ochron-nej
Silny szesnastak
— Dziwny jeleń — mówił da-lej
powtarzając zupełnie słowa
kłusownika — chodził zawsze
sam chociaż wyróżniał się na
rykowisku Był przeznaczony
trzy lata temu na odstrzał dla
gpnerała z Kielc w czasie ryko-wiska
o ile by go potrafił upo-lować
— dodał z dziwnym u-śmiec- hem
— ale byk nagle znikł
w tym czasie i więcej go nie wi-dziano
Dowiadywałem się w są-siednich
łowiskach — nikt nic
o nim nie wiedział
— Czy w tym czasie gdy
to stał się ten wypadek z kłu-sownikiem?
— spytałem ostroż-nie
— Więc pan słyszał o tym
zdarzeniu? Właśnie wtedy Te-go
samego wieczoru słyszał go
w górach jeden z moich ludzi
jak ryczał ale już nazajutrz
byk przepadł Nie zdaje mi się
coś że był on wtedy ranny ani
ze w ogolę mógł go kto upolo-wać
Może poszedł w jakie da-lekie
strony — nie wiem
— Ludzie mówią po wsiach
że ten kłusownik spotkał się w
lesie ze świętym jeleniem i dla-tego
zginął — rzekłem
— Dookoła takiego wypadku
zaraz urośnie legenda zwłasz-cza
że już taka była poprzednio
o istnieniu w tych stronach
świętego jelenia — odparł spo-kojnie
leśniczy — zniknięcie je-lenia
po tym zajściu też jest za-gadkowe
ja tylko twierdzę ze
był to jakiś dziwny 'zwierz in-ny
zupełnie niż wszystkie
— Czy jest tam jeszcze karcz-ma
przy drodze? zagadnąłem
— Nie Ta karczma była sta-le
przytułkiem i punktem zbor-nym
złodziei kłusowników
Mieliśmy ją od dłuższego cza-su
na oku Potem stwierdziliś-my
ze-Jos- ek zajmował się pa-serstwem
kradzionych przed-miotów
i dostarczał amunicji
kłusownikom Powędrował on
za kratki na czas dłuższy budy-nek
stary prawie walący się
przeznaczono na rozbiórkę
— A dlaczego pan przypusz-cza
ze ten jeleń żyje jeszcze?
— zapytałem
— Proszę pana — odparł le-śniczy
zwolna jakby z waha-niem
nie jestem pizesądny i
nie chcę wierzyć w legendy
ale coś było w tym zwierzu ta-kiego
ludzkiego Na Białej Ru-si
mówią ze dusza strzelca po
śmierci może wejść w grające-go
głuszca Gdyby tego jelenia
pan kiedy zobaczył mógłby
pan śmiało to samo o nim po-myśleć
Dlatego tez nie zdaje
mi się aby go kto mógł zabić
Teraz zresztą przepadł i praw-dopodobnie
nikt go więcej nie
ujrzy No moi panowie! —
przerwał tę rozmowę — stoliki
do kart czekają Jak wysoko
gramy dzisiaj?
w 5
Byłem w tych stronach po la-tach
trzydziestu Skronie przy-prószył
mi szron Po starej kar-czmie
nie zostało śladu Las na
górach został w wielu miejscach
mocno przetrzebiony i miejsce
ieao zajęły zieleniejące się -- młodniaki
W okolicy jednak po tylu la-tach
żyje jeszcze legenda o
świętym jeleniu Ludzie też pa-miętają
kłusownika Kurka i
łwierdza z całą pewnością —
jakże intuicyjnie — że" ten mu-siał
spotkać się ze świętym jele-niem
i że za blużnierczv uczy-nek
podniesienia nań reki spot-kała
go kara niebios i zasłużona
śnrerć nagła
Ta legenda przekazywana
jest z ojca na svna i zapewne
ieszcze cpłe dziesiątki lat żvć
będzie wśród okolicznego ludu
— w- -- vt ł V # r__ _- - łNt_T-fc¥- _ ł_ł_T-_r_n-_- T _T_Tfc_T_rk _t _r_Th _¥s_ł _t łsTł_ __ __ _ _ — _ __w__-- Ł — _ ~
"f
i
—
—
—
i
i
i
i
# mianii 1 Tnrnnłn
3%
%
w
Mi
Vs
u u
&ju&VLau ""wslv
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOzEGO NARODZENIA
DUŻO SZCZĘŚCIA NOWYM ROKU
życzy
YANA FABRIGS
ZIMNY właściciele
Quoen West Toronto EM 8-95- 27
1$ Przyjemnych świąt Bożego Narodzenia
dużo szczęścia Nowym Roku życzy I M NAG0WSKI
¥ SKLEP SPOŻYWCZY ¥W
BeUwoods Ave Toronto — Tel EM 6-20- 29
Ww~~
w
ti
ę
M
9
tt
- ' ™ — -- — — --— — -- -—
& a
J i S —
698 St — — Tel
m i w
83 —
— ~--
Sr
Wis
W
STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM SKŁADAMY z
PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO
NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
iLszystkim naszym Przyjaciołom tośród
THE FUTURĘ BAKERY
739 Queen St W — Toronto — TeL EM 8-42- 35 p
ty
WESOŁYCH ŚWIĄT BOzEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU SWYM
ODBIORCOM I POLONII
WILUAM'S SH0E ST0RE
Właściciele: MARIA I BOLESŁAW CZARNOTA
750 Queen St W — Toronto — Tel EM 3-48-
98
1
8jj Serdeczne życzenia Wesołych Świąt iu
i szczęśhwego Nowego ffo
Sympatykom i przesyła i NORA FRUIT
720 QUEEN STREET W — TORONTO ONT ? 9
— — W
Ztk PRZYJEMNYCH ŚWIĄT UUiEUU NAliUUZKNIA
W DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU
I J GARDML & SON FUNERAL DIRECTORS 9 ZAKŁAD POGRZEBOWY
Sr (mówimy po polsku)
II 366 Bathurst Street — Toronto — Tel EM 8-99-
54
9
wI'9
w
¥i
¥
SERCA
Polonu
ŻYCZY
CAŁEJ
całej Polonii
F
3299 Dundas St W —
DUŻO
W ROKU
&
436 Ave
2357 St W —
Jarkę
DLA
TORONTO
LYNETT LTD
zakład pogrzebowy
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT
BOZEGO NARODZENIA
SZCZĘŚCIA
NOWYM
SKŁADA
TURNER PORTER
Zakłady Pogrzebowe
Roncesvalles
Chapelle
ŻYCZENIA
POLONII
Toronto —
WSSwm 'i
"Cztery Pokolenia obsługują Yas
SERDECZNE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE
I NOWOROCZNE składa
DOM POGRZEBOWY
A E RAPER dyrektor
3-G3- 31
931 Queen St W (róg Strachar
3-79- 54
7-52- 41
$
Toronto
-- sirłłąsąfitąScSłjfflrt Ets&tffim
'ŻĄ?g-"1- l
iSS-sŁtelSSiaĘjT-gMia
I?
-- g
I!
——-- w
f
Bloor
W
~y
I
I?
7-11- 76 W
Tel LE
Tel RO
—
vi
_ -- _ _ łSI
Ł'J tiiłlA ł u
I? ę
¥
Roku
M
ty- -
TeL
A"--1
&
W
ty
cv tiy
ęś
ty
ty
RO
EM
Ti
s
?
ty
i?
&
ty
ty
i?
i?
?
ty
f
us
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 18, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-12-18 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000164 |
Description
| Title | 000447a |
| OCR text | mmm f li Pfpf pii sJ'i'5m'J'RMtył & fófflaft!i re? ' fiWlfe &i'iMt -- łi::rsM': '?łVfc' łl 91 A i i wumS Pi '' mg ' Hfrl ' kpte PA?'' I inKB KSSSl & IpIS (A_iJSKł PIP ii SlMSPHpWUStWt"! MFFlW! WWtflWR MaiiaM-si- i id mwm wimiiWiip]1 Istlil MMWIMaś MMMM'! mmmm s-- -- v HfT-M-AS-ŁiL- WHlMIRffH # mi w i Wmm vim mim'imxmmimm)a imMmmmim I 1 Życzenia z Toronto Wwi i 6 ar I$w a Sfip m% Mit W¥ W¥ vm W tc'?!'!!:'1 SjK 9' % W 1 f ~~~~~-~-~-- r- JMi % MH W 9 w W Ti M w $ mmłMmm wmłmimm Najserdeczniejsze życzenia WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU składa swym Klientom Czytelnikom "Związkowca" i całe! Polonii w Kanadzie J S WILLIAMS QC S Grocholski) ADWOKAT— NOTARIUSZ V?nT 11 Frre4 Trnnfn Teł PM iRciP4 II WESOŁYCJi SWMT BOŻEGO NARODZENIA ? i SZCZE5L7WEGO NOWEGO ROKU WJ' B~ w 9 ŻYCZY SWYM KLIENTOM CAŁEJ POLONU QUIBELL BROS STATION STACJA BENZYNOWA Queen and Niagaia 821 V' $ ?? mJt ST IV' R %f I SHELL — 4-49- 90 WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO i SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZY SWYM ODBIORCOM I CAŁEJ POLONII JOHN LOSS EOLSKI SKŁAD SPOŻYWCZY "" Quoen West — Toronto — 6-47- 94 I'"- - 1" wszystkim NARODZENIA Najserdeczniejsze życzenia wesołych świąt i szczęśliwego Nowego odbiorcom SAM GROCERY §V-8- 6 CLAREMONT STREET t-- -- TORONTO ONT WESOŁYCH 5WMT BOŻEGO NARODZENIA SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZY SWYM ODBIORCOM CAŁEJ POLONII HARDWARE POLSKI SKŁAD TOWARÓW ŻELAZNYCH FARB (Haidware-Stor- ę and Plumbing) Właściciel JÓZEF STEFANIAK w ' W Sts St Qu'een U Roku śle swym 1 l J & J I rsi 745 St W — W SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH SKŁADA SWOIM KLIENTOM I POLONII BANEL — ELECTRIC POLSKI SKŁAD PRZYBORÓW ELEKTRYCZNYCH S%? 701 rQ: ucen Street W Kf (J Wesołych Narodzenia szczęśliwego Roku bjczy swjw Odbiorcovi catej DDMESTIC MARKET ABTYKUŁÓW SPOŻYWCZYCH Właściciel J MATIASEK 710 Queen St W Hi 6-48- 63 Toronto 3-45- 17 świąt Bożego Nonego Polonii SKLEP Toronto 8-19- 21 MOC SERDECZNYCH ŻYCZES ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH SKŁADA SWOIM KLIENTOM I POLONII REGINA SriOE STORĘ 1 POLSKI SKŁAD OBUWIA Właściciele: W MALKIEWICZOWIE ' 660 Quoen St W — 1-- jCs R f-rrr- i r s r s rsst W4? v " łslrf Stf ' NAJLEPSZE ŻYCZENIA if 5 ' ŚWIĄTECZNE i NOWOROCZNE SKŁADA SWEJ KLIENTELI TeL EM TeL EM - Tel EM MOC — Tel EM i Tel EM Toronto — TeL EM 3-67- 81 TENNESSEE OPEN GRILL OTWARTY OD 6 RANO DC 130 W NOCY 1554 Cjueen St W — Toronto Ont SSl3i@ISi3i3S33SiSi£RSiSiS W 1 STR 10r Zf (Dokońcrenie ze str 9) %£ jaśniejszej poświacie księżyca }$ — i Kurek znów stanął przy W? nas Ten człowiek przemykał m jak kot W ręku trzymał teraz f jednorurkę której lufę okrywał śs przed blaskami miesiąca s — To juz gołoborze — rzekł --A półgłosem — On tu będzie stać fi jlaekńi"ś —czadsodTało pdozicwhnwyilijakiś „le-- 5f Chodzi zawdy sam a mógłby Ę? dużo łań pociągnąć za sobą Sil- - m ny byk! A on nie! Straszy insze % byki a z żadną nie chce chodzić! Cri Znów rozległ się grzmiący r£ ryk tym razem dłuższy i jakiś £ ponury Kłusownik wsłuchiwał Sf się uważnie M — To nie ich on wyzywał — 'fcf rzekł półgłosem W — A kogo? — spytałem ci- - m cho G51 — Mnie! — burknął Kurek fjU — On wie że idę na niego i dla $ 6? I 9I I? tego że stoi i czeka On wie że ja mu nie daruję życia choć wtedy mi przepuścił Mo-gę iść śmiało do niego i trzas-kać gałęziami Inszy byk dawno by uciekł ale ten nie ucieknie Aż szkoda jego Takiego „lele-nia- " w naszych lasach nie było nigdy i po nim już nigdy nie będzie ' — A pan innego podej-dzie? — prosiłem — Nie! — rzekł twardo kłu-sownik — On czeka na mnie Wie na pewno że przyjdę ale to już teraz nasze ostatnie spot-kanie Albo on mój albo ja je-go Chodźmy! — Dobrze dziś pan nabił strzelbę? spytałem — Oho! — brzmiała odpo-wiedź nieco chełpliwa — Broń stara ale co plunę z niej to trup! Dostałem wczoraj od jed-nego żelaznych kulek prochu nasułem też dość Zobaczycie że po strzale ani jednego kroku z miejsca-ni- e ruszy — tak dos-tanie Ruszyliśmy dalej w milczeniu ciągle idąc pod górę tą samą dróżką leśną Teraz las zaczął się przerzedzać i przez stare pnie sosnowe przeświecała ja-kaś jasność Kurek zatrzymał nas — Poczekajcie tu na mnie! — a po strzale przyjdziecie Tu za lasem jest goły pagórek Tam on stoi i ryczy I w tej samej chwili znów się rozległ grzmiący zew' jelenia Kurek znikł za drzewami Staliśmy "nieruchomo zasłucha ni w głos władcy puszczy a głos ten przewalał się setnym e-ch- em i wypełniał cały bór cze-kaliśmy na strzał Dwóch wiel-kich rywali miało sie spotkać: stary byk groźny siłą a czujny bjf — i myśliwy najlepszy jaki w był w tych stronach a chytry 3& jak sam zwierz m Powiał wiatr ze szczytu od strony gdzie stał jeleń Kłu-sownik posuwał się pod wiatr Nic nie zamącalo ciszy nie trzasnęła gałązka pod stopą Po-tentat leśny stał odsłonięty na szczycie wzgórza i wyzywał do honorowej walki — człowiek skradał się jak zbójca kryjąc się w cieniu drzew Niesmak budziła ta myśl To nie było godne człowieka Przeszła mi-nuta zatrzymaliśmy dech w piersiach — już za chwilę coś będzie Wśród drzew błysnął ogień i zgasi nagle Huk strzału rozległ się jak gram ale dlaczego ten huk był jakiś inny niz zwykle? Może tylko tak wydaje się w górach Nie zastanawialiśmy się nad tym i skoczyliśmy naprzód Za chwilę minęliśmy las o rzad-kim poszyciu mieliśmy teraz przed sobą rozległy niezarosły pagórek jasno oświetlony pro- - mioiltimi l'einiinn T4_ l S? nia stała już wysoko na niebie $$ I wtedy ujrzeliśmy Jogo Pirf Cł„i : 1 __ ryczy może oiai mei ucauinu na samym szczycie wzgórka zwrócony wprost ku nam z dumnie wznie-sioną głową Zupełnie jasny może nie biały ale jakoś wid-mowo jasny w seledynowych blaskach miesiąca Widać by-ło wyraźnie cały wieniec wyso-ki i rozłożj-st- y widać było gęs-tą grzywę na karku potężnego zwierza Księżyc zlewał na nie-go cale potoki światła a on w tych blaskach stał jak posąg wykuty A przecież przed chwi-lą strzelono do niego? Co się stało? Zatrzymaliśmy się jak wryci nie mogąc słowa prze- mówić Dreszcz przenikał nas wskroś I nagle gdzieś blisko jek i głuchy charkot Jeleń wzniósł jeszcze wyżej głowę patrząc na ZWIĄZKOWIEC" — BOŻE NARODZENIE CXma-- ) r?7 r I jeien nas po czym wyciągnął szyję i ryk potężny znów rozdarł po-wietrze Ale teraz w glosie tym brzmiało co innego — odczuliś-my to w tej chwili To była straszna zwycięska fanfara Jakby setki trąb i bębnów roz-legło się: jemu władcy puszcz na chwałę a wrogowi — na śmierć Jeszcze chwilę zwierz postał nieruchomo na wzgórzu po czym zwolna odwrócił się i spo-kojnym krokiem zstępował do boru Kształty jego w poświa-cie księżyca stały się jeszcze bardziej widmowe rozpływały się stopniowo Jeleń zniknął — jak duch Czuliśmy że tu przed chwilą stało się coś przerażającego i zaczęliśmy się bacznie rozglą dać dokoła Za wielkim głazem jak łach-man zmięty leżał człowiek — martwy Czoło i włosy zalane krwią dokoła wielka ciemna kałuża krwi A w lej masce księryca świeciły oczy zastygłe w okropnym skurczu w blasku twarzy wykrzywionej w jakimś w niezwykłym przerażeniu Os-tatni przebłysk świadomości utrwalił to uczucie Obok trupa leżała rozstrzas-kan- a strzelba Zrozumieliśmy: zbyt mocny ładunek rozerwał starą broń Odłam uderzył strzelca w czasz kę 1 zmiażdżył ją I zrozumieliśmy jeszcze wię-cej Kurek który się chełpił że się i diabła nie lęka który zabił w swym życiu dziesiątki jeleni — tego przeciwnika bał się Pił wódkę szklankę za szklanką by zagłuszyć tym lęk i nie mógł go zagłuszyć Głosy puszczyków zwiastowały mu zgubę i on to przeczuł Ambi-cja nie pozwoliła mu się cofnąć ale nie miał już odwagi stanąć na wprost swego wroga Cza-jąc się podkradł się blisko i dał zdradziecki strzał Nastąpił wybuch stąd niezwykły' odgłos strzału Jakby piorun uderzył w czaszkę ale jeszcze krótka chwila świadomości i strach A jeleń nietknięty- - patrzał na to ze swego wzgórza I stał po tym czekając żebyśmy go widzieli i usłyszeli zew jego zwycięstwa W uszach dzwoniły mi ciągle słowa Kurka: „Po strzale nie pójdzie już ani kroku tak do-stanie!" I po strzale nie zrobił już ani kroku — człowiek Spojrzałem na kolegów drżeli tez jak w febrze: uciekać jak najdalej od tego miejsca! Kiedyśmy przyszli znów do karczmy — nie pamiętam Na starych sosnach powitały nas puszczyki swym szatańskim chichotem Krew w nas zastyg-ła Przed karczmą stał zaprzężo-ny wóz i kręciło się paru Ży-dów Stali w pogotowiu widocz-nie słyszeli strzał Karczmarz popatrzył chwilę na nas nic nie spytał ale zrozumiał Nasze twarze musiały wszystko wydać Wzięliśmy milcząc strzelby i siatki ze zdobyczą wypuścili psy i wyszli Zauważyłem że je-den z Żydów wprowadzał właś-nie wyprzęzonego konia do staj-ni Szliśmy dłuższy czas nie mo-gąc słowa przemówić — Straszne! — wyrzucdeni wieszcie ze siebie — Czy widzieliście krzyż nad jeleniem — spytał jeden z kolegów — A ty? — Ja widziałem Wyraźnie Jakby z promieni utkany Jednak my dwaj nie zauwa-żyliśmy tego i myślę że to nad-mierne przeczulenie wywołało u qhlopca tę halucynację Wróciliśmy do domu nie za-uważeni Było już późno do-mownicy spali Z nas żaden tej nocy oka nie zmrużył Nad ra-nem uspokoiły się nieco nerwy Postanowiliśmy' nikomu ani słowa nie wspomnieć o naszej bytności w lesie Co do karcz-marza to byliśmy pewni że będzie milczał Jedynie tylko myśl że tam w głębi lasu leżą zwłoki ludzkie które może teraz ogryzają lisy i psy bezdomne nie dawała nam spokoju Gajowy Jedrasik nazajutrz z rana znalazł trupa kłusownika złożył doniesienie do władz Wi-docznie powiedziano mu w ga-jówce że w nocy był strzał w lesie i wskazano kierunek śledź tvo wykazało zgodnie z naszym przypuszczeniem ?e przy strza-le wyrwana część cześć zamka ugodziła Kurka w głowę kładąc go na miejscu Nadleśnictwo o- - - Dr W DMOWSKI dclehnęlo swobodniej w trosce o swoją zwierzynę i sprawa — ucichła Po trzech latach spotkałem się z leśniczym tego obwodu Po kolacji zebrało sie Kilku myśli-wych i gawędziliśmy Leśniczy opowiadał o ulepszeniach ja-kie poczynił w hodowli jeleni i jak przy tym wzrosła waga zwierza oraz wielkość wieńców — Jaka jest barwa sierści pańskich jeleni? — spytałem — Nie mamy jednolitej rasy — odparł leśniczy — mamy za-równo okazy zbliżone do rasy górskiej jak i do n!zinnej prze-ważnie są brązowe niektóre są ciemniejsze czerniawe — a mie-liśmy parę lat temu jeden wy-jątkowy okaz — zupełnie jasny — Biały? — rzuciłem pyta-nie i dreszcz mię nagle przejął przy wspomnieniu ze kiedyś przed laty zadałem to samo py tanie komu innemu Nie! Nie biały — ale bardzo jasny takgo koloru jasno-ka-woweg- o Objaw oczywiście albi-nizm- u Widziałem go kilkakrot-nie lecz zawsze w porze ochron-nej Silny szesnastak — Dziwny jeleń — mówił da-lej powtarzając zupełnie słowa kłusownika — chodził zawsze sam chociaż wyróżniał się na rykowisku Był przeznaczony trzy lata temu na odstrzał dla gpnerała z Kielc w czasie ryko-wiska o ile by go potrafił upo-lować — dodał z dziwnym u-śmiec- hem — ale byk nagle znikł w tym czasie i więcej go nie wi-dziano Dowiadywałem się w są-siednich łowiskach — nikt nic o nim nie wiedział — Czy w tym czasie gdy to stał się ten wypadek z kłu-sownikiem? — spytałem ostroż-nie — Więc pan słyszał o tym zdarzeniu? Właśnie wtedy Te-go samego wieczoru słyszał go w górach jeden z moich ludzi jak ryczał ale już nazajutrz byk przepadł Nie zdaje mi się coś że był on wtedy ranny ani ze w ogolę mógł go kto upolo-wać Może poszedł w jakie da-lekie strony — nie wiem — Ludzie mówią po wsiach że ten kłusownik spotkał się w lesie ze świętym jeleniem i dla-tego zginął — rzekłem — Dookoła takiego wypadku zaraz urośnie legenda zwłasz-cza że już taka była poprzednio o istnieniu w tych stronach świętego jelenia — odparł spo-kojnie leśniczy — zniknięcie je-lenia po tym zajściu też jest za-gadkowe ja tylko twierdzę ze był to jakiś dziwny 'zwierz in-ny zupełnie niż wszystkie — Czy jest tam jeszcze karcz-ma przy drodze? zagadnąłem — Nie Ta karczma była sta-le przytułkiem i punktem zbor-nym złodziei kłusowników Mieliśmy ją od dłuższego cza-su na oku Potem stwierdziliś-my ze-Jos- ek zajmował się pa-serstwem kradzionych przed-miotów i dostarczał amunicji kłusownikom Powędrował on za kratki na czas dłuższy budy-nek stary prawie walący się przeznaczono na rozbiórkę — A dlaczego pan przypusz-cza ze ten jeleń żyje jeszcze? — zapytałem — Proszę pana — odparł le-śniczy zwolna jakby z waha-niem nie jestem pizesądny i nie chcę wierzyć w legendy ale coś było w tym zwierzu ta-kiego ludzkiego Na Białej Ru-si mówią ze dusza strzelca po śmierci może wejść w grające-go głuszca Gdyby tego jelenia pan kiedy zobaczył mógłby pan śmiało to samo o nim po-myśleć Dlatego tez nie zdaje mi się aby go kto mógł zabić Teraz zresztą przepadł i praw-dopodobnie nikt go więcej nie ujrzy No moi panowie! — przerwał tę rozmowę — stoliki do kart czekają Jak wysoko gramy dzisiaj? w 5 Byłem w tych stronach po la-tach trzydziestu Skronie przy-prószył mi szron Po starej kar-czmie nie zostało śladu Las na górach został w wielu miejscach mocno przetrzebiony i miejsce ieao zajęły zieleniejące się -- młodniaki W okolicy jednak po tylu la-tach żyje jeszcze legenda o świętym jeleniu Ludzie też pa-miętają kłusownika Kurka i łwierdza z całą pewnością — jakże intuicyjnie — że" ten mu-siał spotkać się ze świętym jele-niem i że za blużnierczv uczy-nek podniesienia nań reki spot-kała go kara niebios i zasłużona śnrerć nagła Ta legenda przekazywana jest z ojca na svna i zapewne ieszcze cpłe dziesiątki lat żvć będzie wśród okolicznego ludu — w- -- vt ł V # r__ _- - łNt_T-fc¥- _ ł_ł_T-_r_n-_- T _T_Tfc_T_rk _t _r_Th _¥s_ł _t łsTł_ __ __ _ _ — _ __w__-- Ł — _ ~ "f i — — — i i i i # mianii 1 Tnrnnłn 3% % w Mi Vs u u &ju&VLau ""wslv PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOzEGO NARODZENIA DUŻO SZCZĘŚCIA NOWYM ROKU życzy YANA FABRIGS ZIMNY właściciele Quoen West Toronto EM 8-95- 27 1$ Przyjemnych świąt Bożego Narodzenia dużo szczęścia Nowym Roku życzy I M NAG0WSKI ¥ SKLEP SPOŻYWCZY ¥W BeUwoods Ave Toronto — Tel EM 6-20- 29 Ww~~ w ti ę M 9 tt - ' ™ — -- — — --— — -- -— & a J i S — 698 St — — Tel m i w 83 — — ~-- Sr Wis W STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM SKŁADAMY z PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU iLszystkim naszym Przyjaciołom tośród THE FUTURĘ BAKERY 739 Queen St W — Toronto — TeL EM 8-42- 35 p ty WESOŁYCH ŚWIĄT BOzEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU SWYM ODBIORCOM I POLONII WILUAM'S SH0E ST0RE Właściciele: MARIA I BOLESŁAW CZARNOTA 750 Queen St W — Toronto — Tel EM 3-48- 98 1 8jj Serdeczne życzenia Wesołych Świąt iu i szczęśhwego Nowego ffo Sympatykom i przesyła i NORA FRUIT 720 QUEEN STREET W — TORONTO ONT ? 9 — — W Ztk PRZYJEMNYCH ŚWIĄT UUiEUU NAliUUZKNIA W DUŻO SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU I J GARDML & SON FUNERAL DIRECTORS 9 ZAKŁAD POGRZEBOWY Sr (mówimy po polsku) II 366 Bathurst Street — Toronto — Tel EM 8-99- 54 9 wI'9 w ¥i ¥ SERCA Polonu ŻYCZY CAŁEJ całej Polonii F 3299 Dundas St W — DUŻO W ROKU & 436 Ave 2357 St W — Jarkę DLA TORONTO LYNETT LTD zakład pogrzebowy PRZYJEMNYCH ŚWIĄT BOZEGO NARODZENIA SZCZĘŚCIA NOWYM SKŁADA TURNER PORTER Zakłady Pogrzebowe Roncesvalles Chapelle ŻYCZENIA POLONII Toronto — WSSwm 'i "Cztery Pokolenia obsługują Yas SERDECZNE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE I NOWOROCZNE składa DOM POGRZEBOWY A E RAPER dyrektor 3-G3- 31 931 Queen St W (róg Strachar 3-79- 54 7-52- 41 $ Toronto -- sirłłąsąfitąScSłjfflrt Ets&tffim 'ŻĄ?g-"1- l iSS-sŁtelSSiaĘjT-gMia I? -- g I! ——-- w f Bloor W ~y I I? 7-11- 76 W Tel LE Tel RO — vi _ -- _ _ łSI Ł'J tiiłlA ł u I? ę ¥ Roku M ty- - TeL A"--1 & W ty cv tiy ęś ty ty RO EM Ti s ? ty i? & ty ty i? i? ? ty f us |
Tags
Comments
Post a Comment for 000447a
