000451b |
Previous | 29 of 34 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
H:
m
p
p
jS"vt
v i v - ' -- s ifc Vii' '
¥
A
ss aa 5TR 13 'ZWIĄZKOWIEC BOtEi NARODZENIE (X-ma- s) 1957 r n
fa aS3łi-Ma- i $ n rfsp v - & vm qli!
yczeiiia-zlonłre- al MARIA KUNCZEWICZOWA _ Bfl ! V s&5j
B - ir5r
ftJtf!Stsł5Ss-Vrt mmmm - "Si ? myczenia
I
Ifł
Vf
S
i
NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA
WESOŁYCH ŚWIĄT
oraz
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
Członkiniom Członkom Sympatykom i Ich Roda-nom
Przewielebnemu Duchowieństwu Wszystkim
Organizacjom Polonijnym całej Polonii Kanadyj-skiej
i Amerykańskiej Rodakom w Kraju i w całym
świecie Prasie i Polskim Programom Radiowym
przesyła
Polskie Towarzystwo
CENTRALNY
GRUPA 1 — MONTREAL
GRUPA 1 — KOLO POLEK
GRUPA 1 — KOŁO MŁODZIEŻY
GRUPA 2 — MONTREAL
GRUPA 2 — KOŁO MŁODZIEŻY
GRUPA 3 — VAL D'OR
GRUPA 4-- — ROUYN-NORAND- A GRUPA 4 — KOŁO POLEK
GRUPA' 5 — LACHINE
GRUPA 5 — KOŁO POLEK
GRUPA 6 — MALARTIC
GRUPA 7 — GRANBY
GRUPA 9 — COVANSVILLE
GRUPA 10 — MONTREAL
GRUPA '10 — KOLO POLEK
GRUPA 10 — KOŁO MŁODZIEŻY
I rj i- -c łł n STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM UKŁADAMY' z SERCA
PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO
NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
wszystkim 'naszym Członkom Sympatykom
Bratnim Organizacjom Duchowieństwu
'i całej' Polonii
Polskie Tow Patriotyczne
Bratniej Pomocy
Zarząd :Napieracz prezes
Jan Wolak 1 wiceprezes
St Kosowski 2 wicepr
S Czerwiński sekr prot
M Trylińskij sekr fin
S Turczyniak kas!
1862 Wellington St Montreal
Ę Towarzystwo Białego Orla
& w Montrealu
w pragnie z„okazji świąt
K BOŻEGO NARODZENIA i NOWEGO ROKU
W złożyć tą drogą serdeczne życzenia pomyślności i' i rozwoju Kongicsowi Polonii Kanadyjskiej
W Parafiom i wszystkim Bratnim Organizacjom I —
¥
ZARZĄD
Moc serdecznych życzeń
ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH
bklada swoim Klientom i Polonii
'J R LEFEBVRE'
'--" ' SKLEP SPOŻYWCZY — PIWO
Wi AfA Cł Hł Qiu1 MnTiłrprrl — TeL FI 0419
--~ - +
f ' 7
Przyjemnych świąt Bożego Narodzenia
Vdużo w Nowym Roku życzy
B LEWANDOWSKI
- ADWOKAT
152 Nolre Dorno E — Montreal
TelUN 1-4-
776
wieczorami we wtorki i piątki
jft 2740 Shorbroolce St'E — TeL LA 4-17- 77
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i 'szczęśliwego' 'ŃÓWECO ROKU '--
ŻYCZY -- SWYM KLIENTOM I CAŁEJ POLONII
' ' Ś BIERK0
SKLEP SPOŻYWCZY — PIWO
ii Wędliny własnego wyrobu — 'świeże i smaczne
j$ 2042 Montgomery St - Montreal - LA 5-00- 32
--- --- Hi -- - ~~
l WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH' ŻYCZEŃ W RADOSNYM M
Ił DNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU Jftr
SLF SWFJ KLIENTELI 1 CAŁEJ POLONII
hłh
szczęścia
ialł iXrX Xd ArnWni--n' "QTA HRF fia
Właściciele: A PAST i N KRUPAT
TOWARY"SPOŻYWĆZE — KRAJOWE
ZAGRANICZNE
w
Kroi
Jejt czwaita po iwludniu
Diicn wigilijny Lekki nirozik w
szarym powietrzu zapowiada
śnieg dojeżdżam kolejką elek-tryczną
z Nowego Joiku do ma-łej
stacji na Long Island gdzie
innie oczekuje mój chrześniak
Roman Dalej mamy jechać sa-mochodem
na pi żyjecie u nie-go
Ale nie do mieszkania tylko
do wielkiej szopy na robolach w
polu bo jest właścicielem firmy
budowlanej
Znam go jak się to mówi od
zawsze Syn koleżanki szkolnej
później przez długie lata sąsiad-ki
na tym samym piętrze war-szawskiej
kamienicy był kiedyś
t zw trudnym dzieckiem Kiedy
matka wyraziła za] ze zapomniał
o jej imieninach ośmioletni
wówczas Roman burknał "wcale
nic chcę pamiętać ze znowu się
zrobiłaś starsza" Niestety przy-szło
mi z czasem uznać że Ro-man
miał większe trudności ze
światem niz świat z nim I że
jego ośmioletnie serce słusznie
bało się kalendarza
W 41 roku w Londynie otrzy-małam
od niego list z miejsca
postoju w Szkocji ojciec zgi-nął
w obronie Gdyni matka w
Polsce żyje a on służy w pol-skiej
marynarce wojennej Za-częłam
posyłać mu paczki W 44
spędził urlop u mnie "Te paczki
to mam wszystkie odłożone —
powiedział — A tu jeszcze są pie-niądze
które zaoszczędziłem z
gaży Czy mogłaby pani kupić dla
matki jakichś damskich rzeczy?
Jak tylko wojna się skończy za-biorę
cały tobół dla niej w domu
wszystko się przyda"
W 45 kiedy wnętrzności cy-wilów
przestały się wreszcie
skręcać od wycia syren a żołnie-rze
jedni z ulgą inni z niechę-cią
wracali myślami do cywil-nych
kłopotów zakrzatnęlam się
kolo sprawunków Romana Wła-śnie
kupiłam kostium twcedo-w- y
kiedy przyszia od niego kar-ta
z Arryki: "Nic wracam Matkę
Niemcy1 zabili Tc rzeczy to pro- -
szę rozdać"- -'
? WJjakiś"roK 'później ds latam
skrzynkę ryb i Islandii Roniani
zniechęcił się do tropików i pły-- !
wał na połowy' głębokomorskie
po morzach północnych
W ciągu następnych kilku lat
widocznie unikat wspomnień bo
żadnego znaku życia od niego nie
miałam i rzadko tylko dochodzi-ły
mnie słuchy o jego różnych
wędrówkach i zajęciach
Aż tu parę miesięcy temu
spotkałam go w Nowym Yorku
na polskiej uroczystości "Pani
tutaj?i— osłupiał — No choć
raz miałem dobre przeczucie!
Wic pani? Nigdy przed tym nic
W dałem się' nabrać na taki palrio--
raj tyczny baje" Kilka dni temu
g£ napisał znów do mnie": "24 gru- - Wf dnia proszę koniecznie przyjo- - S' chać na moją party Proszę zad- - Wi nych prezentów nic przywozić
pf Mam wszystkiego po dziuiki w
mK "osie" m' Ani słowem nic naj)omknął
sfc że 24 to wilia Bożego Narodzc- -
nia- - "Wobec tego nie ośmieliłam M się zabrać ze sobą opłatka
Wr Pociąg staje Wyglądam:
W jcil! Bai czysty diyblis chmura
'' twarzy czoło w- - grubych lał- -
g& dach ale prawic słychać jak
k gdzieś głęboko w piersi skomli
' na uwięzi ta jego trudna mło--
Ł ddść
W Wsiadamy do biało niebieskie- -
fj£ go Forda Phi! Ostatni model
f't Pół ciężarówka pół kareta auto-matyczne
biegi Ruszamy
"Przepraszam że w środku tro- - !? chę zabłocone ale narzędzia się
8j?x wozi i buty mam brudne od ła- - p żenią po robotach" — mówi
$ft "Jakie to są roboty?" — pytam
fo~ "Pani sama 'zobaczy" — w głosie
dziecinna pycha — Specjalizuję
~fj się w betonie Stu ludzi zatru- - Sp dniam"
fcgf Samochód idzie krętymi bło- -
ffljl" tnistymi drogami które -- dopiero
$&- - czekają na asfalt ale już są ttf uzbrojone w betonowe chodniki
- Po obu zaś stronach dróg beto- -
%j! howe fundamenty czekają na
Mt ściany Jedziemy dalej Następ-- W nie osiedle już się doczekało nie--
(&? skazitelnie białych ścian iwzew- -
nętrznych lamp rad garażami
a Te lampy teraz świecą Trzecie
zf osiedle Końcowy etap — za- -
kjf--' -- mieszkałe' domy jak lukiowane y?' torty imieninowe świeże kolo--
M? rowe' smakowite w otoczeniu
g bukietów z których liście opa
?
w
że
to
dły "Jalr te drzewka porosły! —
mówi Roman — Cztery lala te-mu
kiedy tu "budowałem były
chude jak rózgi
Samochód wjeżdża w bramę
na obszerny dziedziniec gdzie
stoją pod gołym niebem cięża-rówki
maszyny do mieszania
cementu i kilkanaście aut
lYiiirzyns
kój-biur- o Pełno mężczyzn w
wełnianych kraciastych koszu-lach
Palą Śmiech Głośna roz-mowa
"Po jakiemu oni mówią?"
dziwię się Moje ucho przez
piętnaście lal nawykłe do angiel-szczyzny
brytyjskiej nie łapie
nawet połowy tych dźwięków
"Heli o Roman!" — jakiś bro-dacz
wali Romana w łopatkę
"Allo" — woła inny "Hallo!"
— krzyczy trzeci
Przepychamy się do garażu
pod tym samym dachem Sprzęt
pousuwany na boki w środku
dhigi stół zastawiony jadłem i
butelkami Każdy trzęsie moją
ręką i wali ftomana w łopatkę
Przepija Każdy ma twarz głos
trunek w kieliszku i słowa a
pewnie i myśli w głowie inne niż
te do których przywykłam w wie-czór
wigilijny Rury buchają go-rącem
dusi mnie czegoś w gar-dle
Na szczęście otwierają się
drzwi na dwór i na tle białej li-muzyny
stoi w obłoku zimna Mu-rzyn
Ogromny szpakowaty Ci
wewnątrz garażu zobaczyli go i
wrzeszczą: "Liwaj (Lery)! Chodź-ż- e
tu! Gdzieś się do tej porypo-dziewa- ł
stary diable?" Wieikie
biało-czarn- e gały nakrywają się
powiekami jak gdyby ze slrc-ch- u
"Psssl! Połknij brudne sło-wo!
— słyszę głos chropawy jak
z głębi zardzewiałego koła-- —
Gdybym ja był tym co-mówi-sz
cod (noliciant) bv mnie jficsh- -
chał" Białka triumfalnie błyska-- j
Murzyn wchodzi "Ha - ha! r—
śmieją się mężczyźni — Liwaj
znowu miał awanturę o 6pce-din- g!
(przekroczenie szybkości)
Gadaj jak było" Czarny Mąż
topnieje w białym uśmiechu "A
tak było — chrypi — że 'zaraz
za Jericho Turnpike zobaczyłem
w' lusterku policyjne auto za so-bą
Ale co? Jechałem trzydzieści
mil jak małe dziecko Mogłem
szcz na cop'a Tymczasem on
zajeżdża mi drogę Siać! Prawo
jazdy Numer Jechałeś sześć-dziesiąt
mil" ' lii i - n
Białka4oczą-się-p- o obecnych
napeczniałe 'zaroza:- - J'Słyszycie
Sześćdziesiąt!! Policjant w' Sta- -
nic Nowy York lak łże! — pau-za
tubalny oddech — Jak Nin- -
jger z Alabamy laklżc'!! Ale nic
ja się usmiecnam uiey„jaii!
— mówię grzecznie — JJardzd
dobry żart Bardzo lubię 'żarty
Taki głupi to ja nie jestem żeby
walić sześćdziesiątką z cop'em ria
ogonie Ha-ha- ! — śmiałem 'się
bo naprawdę ta myśl mnie roz-śmieszyła
Tak śmiałem się
Ale czy wiecie co ten syn suki
zrobił? zaczą'ł wypisywać mi ti-cke- l! Aha"
Białka tężeją szeroka pierś
wzdyma się "Jc"żclL lak to do-brze!
— rzęzi Murzyn — pisz bi-let!
Daj mi bilet! Zapłacę ten bi-let!
Wiesz co po tym zrobię? —
powtarza ogromnym szeptem
jak wiatr w polach kukurydzia-nych
Stanu Alabama — Wiesz?
Ja o lobie zła istoto przebrana
za cop'a opowiem Bogu!"
Wielkie oczy utkwione w su-fit
zachodzą mgłami jak gwia-zdy
Ktoś parska śmiechem
Ocy jak meteory spadają na
ziemię czarny długi palec 'wie-rzy
w pierś białego człowieka
słyszę chrypiący szept: "Ty
Frank! Ty zamknij twarz! 'Ty
do rhnie mówisz: 'diable! A wiesz
ty co się stało? Kiedy cop po-słyszał
o Bogu schował ogon
pod siebie i' znikł! Rozumiesz?
Znikł! Razem z ogonem I z bi- -
JA
t Si
i3 s
w- -
Tik
W8
w
Z oświetlonego baraku1 bucha
1 '
lctcm I z policyjnym autem
Znikł!"
Wielka kędzierzawa oszronio-na
głowa zastyga A uniesieniu
Czarne ręce składają się do mo-dlitwy
Dreszcz mnie przecho-dzi
Cisza Nikt się już nic
śmieje tylko gin chłodzi i pali
jak wódka Baczcwskiego Palnę
na Murzyna o nazwisku Liwaj
(Lcvy) i widzę czarnego króla z
mirą klęczącego przed małym
Jezusem w szopce u św' Anny
na Krakowskim Przedmieściu w
Warszawie: Ludzie naokoło
oprzytomnieli i znowu gadają
krzyczą już czymś innym zaję-ci
Słucham obcojęzycznych gło-sów
i wydaje mi się że to kawki
krzyczą w mroźny dzień na
drzewach Placu Trzech Krzyży
Za duszno mi wychodzę na
dziedziniec Śnieg pruszy na ma-ski
samochodów w górze niebo
ciemne i puszyste Drzwi skrzy-pią
coraz więcej ludzi szuka
chłodu na dworze Garaż teraz"
szeroko otwarty w biurze ktoś
puścił płytę na gramofon i sły-chać
psalm śpiewany pracz Ma-rioli
Anderson szeroki bolesny
powa-żn- y jak wielka' rzeka w
obcym kraju Widzę że w gara-żu
jakiś facet najwyraźniej
uvv 'nik firmy ze wzniosłą iriirią
niemieckiego buchaltera rozdzic
la c 'cki a' płowowłosa sekretar-ka
— Litwinka 'wyjmuje z kosza
butle whisky I wręcza obecnym
"Z najlepszymi życzeniami od
boss'a Bonus bonus świąte-czny
bonus — słychać szmer
Ktoś bierze mnie pod ramię i
"odprowadza"na bok: Roman Nie
widzę jego twarzy ale czuję że
patrzy na mnie z -- wielkim wytę-żeniem-
jak gdyby przeze mnie
chciał zobaczyć coś ukrytegb'WN
głębszej ciemności niż ta noc
żachnął się Wyrywa z kioszoni
portfel Truchleję 'Czyżby w ta-kiej
'chwili chciał pchać mii w
rękę dolary? Ale nic To co
wyjął z poilfelu jest białe ma-lutkie
bardzdkruche i nic' na
pieniądze nic warte: kawałek-opłatk- a
"Prószę tpani — dy-szy
ciężko :— oproszę siczcmną
przełamać-Z- a mamę" -
Zroszony śniegiem opłatek
odrazu rozpływa się w ustach
Zostaje po nim smak chleba
Warszawy i -- łez: iŁykam go po
woli (kłedy wielka ciemna bryła
wynurza sięr ź garażu i zmierza
ku nam Liwaj (Levy) "Hej
Romm! — woła — gdzie jesteś?"
Pod pachą trzyma butl£ w ręku
bonus "Gdzie jesteś? Ah tu-taj!
Chcę ci podziękować Za po-przedniego
boss'a nigdy takiego
porządnego bonusu nic dosta-łem!
Prawdę mówię jak przed
Bogiem! nigdy I butelki były
gorsze!" Wali Romana 'w łopat-kę
"Romm! Ty jesteś fajny
chłop Czy Folaey bą wszyscy ta-cy?
"Ktoś błysnął zapalniczką i
oczy murzyńskie za wielkie na
znane mi uczucia zalśniły w gó-rze
'nade mną pytające nić z
lego świata zdumione" Słuchaj
Romm! — chrypliwy szept ósma-l- a
mi policzki —-słuc-haj
lady!
Chcecie? Ja powiem Bogu o Pol-sce
0Key? Ja dobrze powiem
Ja powiem że Polska to dobry
Kraj Polacy są dobrzy ludzie —
0'Key? Jak ja Bogu powiem
io iiog przcpcui uiauia z j-ui-
&ki
Wierzcie mi! Przepęd:
copa dzisiaj ode mnie
Zobaczycie!!!
Klepie mnie po ramieniu
wa wielką głową odchodzi
Czarny Król Murzyński do swo- - 2
jej białej limuzyny
mmmfmmmmmmmmmimmmmmmmmm% I życzenia z Montreal
Dużo radości z okazji świąt Bożego Narodzenia
i dużo dużo szczęścia w Nowym Roku tyczy
' ORBIS
TRAYEL BUREAU & AGENCIES
3850 SC Lcrwrence Blvd — Montreal
TeL: Office AV ' 8-66- 01' Res: DU 1-09-
26"
Przyjemnych świąt Bożego' Narodzenia i dużo szczęścia
w Nowym Roku życzy
ALFRED DAOiAIRE-- '
' f Biuro Główne: i '
2590 Rouen Street — Montreal'--—
t 'Tel 1-6-
712
Oddział Hochelaga:
3225 Ontario St Easf — Montreal — TelLA 4-20- 28'
Dużo radości' z oliazji świąt Bożego Narodzenia
l
% dużo dużo szczęścia w Nowym Roku życzy
GRAD CONSTRUCTION LTD
Właściciel GRAD
6270 Lauiendcau Montreal
il9ltóń-4stfee1MratrealTeLVEt-7:419-
7 4 % B WchodzimyPzy -- °P 11
'tsi(ii()ittctt!ci(i3tpcstł!:!p!:-!!s:!gt(!(iciiitgi- :
W Wcsólycn Świąt i Szczęśliwego' Nowego Roku
B--
fi
życzy Wszystkjm Członkom
i całej Polonii w Montreal Parafia v
- Polsko-Narodow- a Katolicka p w Św Krzyża
Pasterka w Nowym Kośćiole 421 Esplanadc Avc
(róg Rachel) o w nocy"
Surrja o"godi 1030 rano i
W ' &}!& 'KSJ A RRON prób
RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
1 SZCZĘŚLIWEGO' NOWEGO ROKU j4'"f f
WKzvslltlrri Kllonlom Przviaciolom ZnaiornvnTI i
Duchowióńslwu Towarzystwom" Polonijnym 'oraz'" tW
Rodakom całoj Kanadzio składa- - ?$ wz
A Mierzwiński --MA BCiL-rM- 1
$ Adwokat Obrońca l„Komisarz_Wyźszo30jSqdili"
?- - - 34 Notro Damo Slroot East' - rjO: S - yi'"
Vi
Biuro: UN 1-5- 979 wieczorami: o-aous- w??
-- 's##i'-l'
Dużo szczęścia i radości z okazji świąt Bożego Nnrotlzcniii
1
i Nowego Roku składają
Bracia Duval - Les Fferes Duval
GENERAŁ ®ELECTRIC
2149-5- 1 Frontenac St'— Montriśal
4- -~
m
12
w'
Tel
Wiązankę najlepszych życzeń to radosnym dni tt
s Bożego Narodzenia %''Ń'ovicgQ"RokCśii 4
swej Klienteli ideale} Polonii
'' gAscon meat Market1
Wła&ćicleio::MlśVSZCZEPAŃSKI
2657 Roućn St — Montroal — 'icXK( 1283 Ęt
WlSSÓŁYCHWlĄTBOZEGÓWAItobŹENIA Wź
-- 1 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGOmOKU"
2YCZY SWYM KLIENTOMIl CAŁEJ POLONII
"o'u xju: oii in m m "' HARDWARE STÓJCE "
Frontonac Street' ' — '
'V
vi
g& PRZYJEMNYCH - SWIĄT BOŻEGO
LA4-l44- 8
Montreal
NARODZENIA
DUŻO SZCZĘŚCI A'W NOWYM tiOKU
!' LLZ:' "tW
RIVETAVE'feN"
Ontario St róg Fi on tonąc4
--~i- m--9-+''
Monlroal'
Najlepsze życzenia Świąteczne i 7 Noworoczne
składa [swej Klicjilcli i całej Pvloniit
BOVET MA'RC
SKLEP ODZIEŻOWY
Mamy ubrania na dużych mężczyzn
numciy ?8 do 64
2567-6- 9 Ontario — Montreal — Tel LA 6-44- 28
'i- -
z! tak ink &'
odpędził m '
§A - MOC -- SERDECZNYCH ŻYCZEŃ
ki- - Wj ŚWIĄTECZNYCH f NOWOROCZNYCH'
W'
LA
S % i -- r - 1 ' I
' " -
'
SKŁADA SWOIM KLIENTOM POLONU
'--~- -— 'W- -
r
1
'
' pcl
' '
1 " s
i nrizisł i£LL4iEn -- w
Wykon uio wszelkie rocoply 'dokładnie i śzył?koy§f
2544 Ontario
hvv-- i ora
2165
2557
Eant
' ' ----
St-- E (róg Frontenac) - Tel LA 3-03- 87 mtigi
-- ' 'la immm li - ' - ' H$'i
PRZYJEMNYCH ŚWIĄT KOŹEGO NARODZENIA
DUŻO SZCZCSCIAW NOW(YM'ROKU '
życzy ' ' T
" ' J-- Ą BE-R- T RARG v -- :
SKLEP GALANTERYJNY- - KAPELUSZE5 1 'OBUWIA
i' 2524-3- 2 Ontario Ealt ~ MonłrcaLpteL LA
~~
t
"'
'"H-
-
J
i
1
I
' '-- - y !KiisXfi
WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
i SZCZĘŚLIWEGO iNOWEGO 'ROKU &
ŻYCZY SWYM KLIENTOM lCAŁEJ iPOLONU
'XC
WĘDLINY — WYROBY EUROPEJSKIE'
najlepszego -- gatunku i - 2709 — 'TeL LA
W ' v --
'
vwfcw w-- im IZyt MMłwv wiw Ł junui
KOLADA
WYSYŁKA
Hi
X::£Jfflt
'-WAL-eZYŃSKr
swej i całej -s- 3~'
DOMINIKA
LEKARSTWlDOiPOLSKI
M"
:tFvmt
e- -
y
Hf
Hfl
W'
iW
Utó
4=--- 2ł£ m
"'m
P
m
'4
m
fW'
"S£V
fjf
1
wn -- 4 MI5S w M
W' Ontario St'jE Montreal— 5-00-
92
składa- - Klienteli Polonii
% m?%A
u
l""(_ mi
li miirfi
i(a
- A WrfS:-A'- 4 &m£ T UJf JosV II™sn "łiLmI'1 +S itJ 'iófmwmwMm
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, December 18, 1957 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1957-12-18 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000164 |
Description
| Title | 000451b |
| OCR text | H: m p p jS"vt v i v - ' -- s ifc Vii' ' ¥ A ss aa 5TR 13 'ZWIĄZKOWIEC BOtEi NARODZENIE (X-ma- s) 1957 r n fa aS3łi-Ma- i $ n rfsp v - & vm qli! yczeiiia-zlonłre- al MARIA KUNCZEWICZOWA _ Bfl ! V s&5j B - ir5r ftJtf!Stsł5Ss-Vrt mmmm - "Si ? myczenia I Ifł Vf S i NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WESOŁYCH ŚWIĄT oraz SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Członkiniom Członkom Sympatykom i Ich Roda-nom Przewielebnemu Duchowieństwu Wszystkim Organizacjom Polonijnym całej Polonii Kanadyj-skiej i Amerykańskiej Rodakom w Kraju i w całym świecie Prasie i Polskim Programom Radiowym przesyła Polskie Towarzystwo CENTRALNY GRUPA 1 — MONTREAL GRUPA 1 — KOLO POLEK GRUPA 1 — KOŁO MŁODZIEŻY GRUPA 2 — MONTREAL GRUPA 2 — KOŁO MŁODZIEŻY GRUPA 3 — VAL D'OR GRUPA 4-- — ROUYN-NORAND- A GRUPA 4 — KOŁO POLEK GRUPA' 5 — LACHINE GRUPA 5 — KOŁO POLEK GRUPA 6 — MALARTIC GRUPA 7 — GRANBY GRUPA 9 — COVANSVILLE GRUPA 10 — MONTREAL GRUPA '10 — KOLO POLEK GRUPA 10 — KOŁO MŁODZIEŻY I rj i- -c łł n STAROPOLSKIM ZWYCZAJEM UKŁADAMY' z SERCA PŁYNĄCE ŻYCZENIA RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU wszystkim 'naszym Członkom Sympatykom Bratnim Organizacjom Duchowieństwu 'i całej' Polonii Polskie Tow Patriotyczne Bratniej Pomocy Zarząd :Napieracz prezes Jan Wolak 1 wiceprezes St Kosowski 2 wicepr S Czerwiński sekr prot M Trylińskij sekr fin S Turczyniak kas! 1862 Wellington St Montreal Ę Towarzystwo Białego Orla & w Montrealu w pragnie z„okazji świąt K BOŻEGO NARODZENIA i NOWEGO ROKU W złożyć tą drogą serdeczne życzenia pomyślności i' i rozwoju Kongicsowi Polonii Kanadyjskiej W Parafiom i wszystkim Bratnim Organizacjom I — ¥ ZARZĄD Moc serdecznych życzeń ŚWIĄTECZNYCH I NOWOROCZNYCH bklada swoim Klientom i Polonii 'J R LEFEBVRE' '--" ' SKLEP SPOŻYWCZY — PIWO Wi AfA Cł Hł Qiu1 MnTiłrprrl — TeL FI 0419 --~ - + f ' 7 Przyjemnych świąt Bożego Narodzenia Vdużo w Nowym Roku życzy B LEWANDOWSKI - ADWOKAT 152 Nolre Dorno E — Montreal TelUN 1-4- 776 wieczorami we wtorki i piątki jft 2740 Shorbroolce St'E — TeL LA 4-17- 77 WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i 'szczęśliwego' 'ŃÓWECO ROKU '-- ŻYCZY -- SWYM KLIENTOM I CAŁEJ POLONII ' ' Ś BIERK0 SKLEP SPOŻYWCZY — PIWO ii Wędliny własnego wyrobu — 'świeże i smaczne j$ 2042 Montgomery St - Montreal - LA 5-00- 32 --- --- Hi -- - ~~ l WIĄZANKĘ NAJLEPSZYCH' ŻYCZEŃ W RADOSNYM M Ił DNIU BOŻEGO NARODZENIA I NOWEGO ROKU Jftr SLF SWFJ KLIENTELI 1 CAŁEJ POLONII hłh szczęścia ialł iXrX Xd ArnWni--n' "QTA HRF fia Właściciele: A PAST i N KRUPAT TOWARY"SPOŻYWĆZE — KRAJOWE ZAGRANICZNE w Kroi Jejt czwaita po iwludniu Diicn wigilijny Lekki nirozik w szarym powietrzu zapowiada śnieg dojeżdżam kolejką elek-tryczną z Nowego Joiku do ma-łej stacji na Long Island gdzie innie oczekuje mój chrześniak Roman Dalej mamy jechać sa-mochodem na pi żyjecie u nie-go Ale nie do mieszkania tylko do wielkiej szopy na robolach w polu bo jest właścicielem firmy budowlanej Znam go jak się to mówi od zawsze Syn koleżanki szkolnej później przez długie lata sąsiad-ki na tym samym piętrze war-szawskiej kamienicy był kiedyś t zw trudnym dzieckiem Kiedy matka wyraziła za] ze zapomniał o jej imieninach ośmioletni wówczas Roman burknał "wcale nic chcę pamiętać ze znowu się zrobiłaś starsza" Niestety przy-szło mi z czasem uznać że Ro-man miał większe trudności ze światem niz świat z nim I że jego ośmioletnie serce słusznie bało się kalendarza W 41 roku w Londynie otrzy-małam od niego list z miejsca postoju w Szkocji ojciec zgi-nął w obronie Gdyni matka w Polsce żyje a on służy w pol-skiej marynarce wojennej Za-częłam posyłać mu paczki W 44 spędził urlop u mnie "Te paczki to mam wszystkie odłożone — powiedział — A tu jeszcze są pie-niądze które zaoszczędziłem z gaży Czy mogłaby pani kupić dla matki jakichś damskich rzeczy? Jak tylko wojna się skończy za-biorę cały tobół dla niej w domu wszystko się przyda" W 45 kiedy wnętrzności cy-wilów przestały się wreszcie skręcać od wycia syren a żołnie-rze jedni z ulgą inni z niechę-cią wracali myślami do cywil-nych kłopotów zakrzatnęlam się kolo sprawunków Romana Wła-śnie kupiłam kostium twcedo-w- y kiedy przyszia od niego kar-ta z Arryki: "Nic wracam Matkę Niemcy1 zabili Tc rzeczy to pro- - szę rozdać"- -' ? WJjakiś"roK 'później ds latam skrzynkę ryb i Islandii Roniani zniechęcił się do tropików i pły-- ! wał na połowy' głębokomorskie po morzach północnych W ciągu następnych kilku lat widocznie unikat wspomnień bo żadnego znaku życia od niego nie miałam i rzadko tylko dochodzi-ły mnie słuchy o jego różnych wędrówkach i zajęciach Aż tu parę miesięcy temu spotkałam go w Nowym Yorku na polskiej uroczystości "Pani tutaj?i— osłupiał — No choć raz miałem dobre przeczucie! Wic pani? Nigdy przed tym nic W dałem się' nabrać na taki palrio-- raj tyczny baje" Kilka dni temu g£ napisał znów do mnie": "24 gru- - Wf dnia proszę koniecznie przyjo- - S' chać na moją party Proszę zad- - Wi nych prezentów nic przywozić pf Mam wszystkiego po dziuiki w mK "osie" m' Ani słowem nic naj)omknął sfc że 24 to wilia Bożego Narodzc- - nia- - "Wobec tego nie ośmieliłam M się zabrać ze sobą opłatka Wr Pociąg staje Wyglądam: W jcil! Bai czysty diyblis chmura '' twarzy czoło w- - grubych lał- - g& dach ale prawic słychać jak k gdzieś głęboko w piersi skomli ' na uwięzi ta jego trudna mło-- Ł ddść W Wsiadamy do biało niebieskie- - fj£ go Forda Phi! Ostatni model f't Pół ciężarówka pół kareta auto-matyczne biegi Ruszamy "Przepraszam że w środku tro- - !? chę zabłocone ale narzędzia się 8j?x wozi i buty mam brudne od ła- - p żenią po robotach" — mówi $ft "Jakie to są roboty?" — pytam fo~ "Pani sama 'zobaczy" — w głosie dziecinna pycha — Specjalizuję ~fj się w betonie Stu ludzi zatru- - Sp dniam" fcgf Samochód idzie krętymi bło- - ffljl" tnistymi drogami które -- dopiero $&- - czekają na asfalt ale już są ttf uzbrojone w betonowe chodniki - Po obu zaś stronach dróg beto- - %j! howe fundamenty czekają na Mt ściany Jedziemy dalej Następ-- W nie osiedle już się doczekało nie-- (&? skazitelnie białych ścian iwzew- - nętrznych lamp rad garażami a Te lampy teraz świecą Trzecie zf osiedle Końcowy etap — za- - kjf--' -- mieszkałe' domy jak lukiowane y?' torty imieninowe świeże kolo-- M? rowe' smakowite w otoczeniu g bukietów z których liście opa ? w że to dły "Jalr te drzewka porosły! — mówi Roman — Cztery lala te-mu kiedy tu "budowałem były chude jak rózgi Samochód wjeżdża w bramę na obszerny dziedziniec gdzie stoją pod gołym niebem cięża-rówki maszyny do mieszania cementu i kilkanaście aut lYiiirzyns kój-biur- o Pełno mężczyzn w wełnianych kraciastych koszu-lach Palą Śmiech Głośna roz-mowa "Po jakiemu oni mówią?" dziwię się Moje ucho przez piętnaście lal nawykłe do angiel-szczyzny brytyjskiej nie łapie nawet połowy tych dźwięków "Heli o Roman!" — jakiś bro-dacz wali Romana w łopatkę "Allo" — woła inny "Hallo!" — krzyczy trzeci Przepychamy się do garażu pod tym samym dachem Sprzęt pousuwany na boki w środku dhigi stół zastawiony jadłem i butelkami Każdy trzęsie moją ręką i wali ftomana w łopatkę Przepija Każdy ma twarz głos trunek w kieliszku i słowa a pewnie i myśli w głowie inne niż te do których przywykłam w wie-czór wigilijny Rury buchają go-rącem dusi mnie czegoś w gar-dle Na szczęście otwierają się drzwi na dwór i na tle białej li-muzyny stoi w obłoku zimna Mu-rzyn Ogromny szpakowaty Ci wewnątrz garażu zobaczyli go i wrzeszczą: "Liwaj (Lery)! Chodź-ż- e tu! Gdzieś się do tej porypo-dziewa- ł stary diable?" Wieikie biało-czarn- e gały nakrywają się powiekami jak gdyby ze slrc-ch- u "Psssl! Połknij brudne sło-wo! — słyszę głos chropawy jak z głębi zardzewiałego koła-- — Gdybym ja był tym co-mówi-sz cod (noliciant) bv mnie jficsh- - chał" Białka triumfalnie błyska-- j Murzyn wchodzi "Ha - ha! r— śmieją się mężczyźni — Liwaj znowu miał awanturę o 6pce-din- g! (przekroczenie szybkości) Gadaj jak było" Czarny Mąż topnieje w białym uśmiechu "A tak było — chrypi — że 'zaraz za Jericho Turnpike zobaczyłem w' lusterku policyjne auto za so-bą Ale co? Jechałem trzydzieści mil jak małe dziecko Mogłem szcz na cop'a Tymczasem on zajeżdża mi drogę Siać! Prawo jazdy Numer Jechałeś sześć-dziesiąt mil" ' lii i - n Białka4oczą-się-p- o obecnych napeczniałe 'zaroza:- - J'Słyszycie Sześćdziesiąt!! Policjant w' Sta- - nic Nowy York lak łże! — pau-za tubalny oddech — Jak Nin- - jger z Alabamy laklżc'!! Ale nic ja się usmiecnam uiey„jaii! — mówię grzecznie — JJardzd dobry żart Bardzo lubię 'żarty Taki głupi to ja nie jestem żeby walić sześćdziesiątką z cop'em ria ogonie Ha-ha- ! — śmiałem 'się bo naprawdę ta myśl mnie roz-śmieszyła Tak śmiałem się Ale czy wiecie co ten syn suki zrobił? zaczą'ł wypisywać mi ti-cke- l! Aha" Białka tężeją szeroka pierś wzdyma się "Jc"żclL lak to do-brze! — rzęzi Murzyn — pisz bi-let! Daj mi bilet! Zapłacę ten bi-let! Wiesz co po tym zrobię? — powtarza ogromnym szeptem jak wiatr w polach kukurydzia-nych Stanu Alabama — Wiesz? Ja o lobie zła istoto przebrana za cop'a opowiem Bogu!" Wielkie oczy utkwione w su-fit zachodzą mgłami jak gwia-zdy Ktoś parska śmiechem Ocy jak meteory spadają na ziemię czarny długi palec 'wie-rzy w pierś białego człowieka słyszę chrypiący szept: "Ty Frank! Ty zamknij twarz! 'Ty do rhnie mówisz: 'diable! A wiesz ty co się stało? Kiedy cop po-słyszał o Bogu schował ogon pod siebie i' znikł! Rozumiesz? Znikł! Razem z ogonem I z bi- - JA t Si i3 s w- - Tik W8 w Z oświetlonego baraku1 bucha 1 ' lctcm I z policyjnym autem Znikł!" Wielka kędzierzawa oszronio-na głowa zastyga A uniesieniu Czarne ręce składają się do mo-dlitwy Dreszcz mnie przecho-dzi Cisza Nikt się już nic śmieje tylko gin chłodzi i pali jak wódka Baczcwskiego Palnę na Murzyna o nazwisku Liwaj (Lcvy) i widzę czarnego króla z mirą klęczącego przed małym Jezusem w szopce u św' Anny na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie: Ludzie naokoło oprzytomnieli i znowu gadają krzyczą już czymś innym zaję-ci Słucham obcojęzycznych gło-sów i wydaje mi się że to kawki krzyczą w mroźny dzień na drzewach Placu Trzech Krzyży Za duszno mi wychodzę na dziedziniec Śnieg pruszy na ma-ski samochodów w górze niebo ciemne i puszyste Drzwi skrzy-pią coraz więcej ludzi szuka chłodu na dworze Garaż teraz" szeroko otwarty w biurze ktoś puścił płytę na gramofon i sły-chać psalm śpiewany pracz Ma-rioli Anderson szeroki bolesny powa-żn- y jak wielka' rzeka w obcym kraju Widzę że w gara-żu jakiś facet najwyraźniej uvv 'nik firmy ze wzniosłą iriirią niemieckiego buchaltera rozdzic la c 'cki a' płowowłosa sekretar-ka — Litwinka 'wyjmuje z kosza butle whisky I wręcza obecnym "Z najlepszymi życzeniami od boss'a Bonus bonus świąte-czny bonus — słychać szmer Ktoś bierze mnie pod ramię i "odprowadza"na bok: Roman Nie widzę jego twarzy ale czuję że patrzy na mnie z -- wielkim wytę-żeniem- jak gdyby przeze mnie chciał zobaczyć coś ukrytegb'WN głębszej ciemności niż ta noc żachnął się Wyrywa z kioszoni portfel Truchleję 'Czyżby w ta-kiej 'chwili chciał pchać mii w rękę dolary? Ale nic To co wyjął z poilfelu jest białe ma-lutkie bardzdkruche i nic' na pieniądze nic warte: kawałek-opłatk- a "Prószę tpani — dy-szy ciężko :— oproszę siczcmną przełamać-Z- a mamę" - Zroszony śniegiem opłatek odrazu rozpływa się w ustach Zostaje po nim smak chleba Warszawy i -- łez: iŁykam go po woli (kłedy wielka ciemna bryła wynurza sięr ź garażu i zmierza ku nam Liwaj (Levy) "Hej Romm! — woła — gdzie jesteś?" Pod pachą trzyma butl£ w ręku bonus "Gdzie jesteś? Ah tu-taj! Chcę ci podziękować Za po-przedniego boss'a nigdy takiego porządnego bonusu nic dosta-łem! Prawdę mówię jak przed Bogiem! nigdy I butelki były gorsze!" Wali Romana 'w łopat-kę "Romm! Ty jesteś fajny chłop Czy Folaey bą wszyscy ta-cy? "Ktoś błysnął zapalniczką i oczy murzyńskie za wielkie na znane mi uczucia zalśniły w gó-rze 'nade mną pytające nić z lego świata zdumione" Słuchaj Romm! — chrypliwy szept ósma-l- a mi policzki —-słuc-haj lady! Chcecie? Ja powiem Bogu o Pol-sce 0Key? Ja dobrze powiem Ja powiem że Polska to dobry Kraj Polacy są dobrzy ludzie — 0'Key? Jak ja Bogu powiem io iiog przcpcui uiauia z j-ui- &ki Wierzcie mi! Przepęd: copa dzisiaj ode mnie Zobaczycie!!! Klepie mnie po ramieniu wa wielką głową odchodzi Czarny Król Murzyński do swo- - 2 jej białej limuzyny mmmfmmmmmmmmmimmmmmmmmm% I życzenia z Montreal Dużo radości z okazji świąt Bożego Narodzenia i dużo dużo szczęścia w Nowym Roku tyczy ' ORBIS TRAYEL BUREAU & AGENCIES 3850 SC Lcrwrence Blvd — Montreal TeL: Office AV ' 8-66- 01' Res: DU 1-09- 26" Przyjemnych świąt Bożego' Narodzenia i dużo szczęścia w Nowym Roku życzy ALFRED DAOiAIRE-- ' ' f Biuro Główne: i ' 2590 Rouen Street — Montreal'--— t 'Tel 1-6- 712 Oddział Hochelaga: 3225 Ontario St Easf — Montreal — TelLA 4-20- 28' Dużo radości' z oliazji świąt Bożego Narodzenia l % dużo dużo szczęścia w Nowym Roku życzy GRAD CONSTRUCTION LTD Właściciel GRAD 6270 Lauiendcau Montreal il9ltóń-4stfee1MratrealTeLVEt-7:419- 7 4 % B WchodzimyPzy -- °P 11 'tsi(ii()ittctt!ci(i3tpcstł!:!p!:-!!s:!gt(!(iciiitgi- : W Wcsólycn Świąt i Szczęśliwego' Nowego Roku B-- fi życzy Wszystkjm Członkom i całej Polonii w Montreal Parafia v - Polsko-Narodow- a Katolicka p w Św Krzyża Pasterka w Nowym Kośćiole 421 Esplanadc Avc (róg Rachel) o w nocy" Surrja o"godi 1030 rano i W ' &}!& 'KSJ A RRON prób RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA 1 SZCZĘŚLIWEGO' NOWEGO ROKU j4'"f f WKzvslltlrri Kllonlom Przviaciolom ZnaiornvnTI i Duchowióńslwu Towarzystwom" Polonijnym 'oraz'" tW Rodakom całoj Kanadzio składa- - ?$ wz A Mierzwiński --MA BCiL-rM- 1 $ Adwokat Obrońca l„Komisarz_Wyźszo30jSqdili" ?- - - 34 Notro Damo Slroot East' - rjO: S - yi'" Vi Biuro: UN 1-5- 979 wieczorami: o-aous- w?? -- 's##i'-l' Dużo szczęścia i radości z okazji świąt Bożego Nnrotlzcniii 1 i Nowego Roku składają Bracia Duval - Les Fferes Duval GENERAŁ ®ELECTRIC 2149-5- 1 Frontenac St'— Montriśal 4- -~ m 12 w' Tel Wiązankę najlepszych życzeń to radosnym dni tt s Bożego Narodzenia %''Ń'ovicgQ"RokCśii 4 swej Klienteli ideale} Polonii '' gAscon meat Market1 Wła&ćicleio::MlśVSZCZEPAŃSKI 2657 Roućn St — Montroal — 'icXK( 1283 Ęt WlSSÓŁYCHWlĄTBOZEGÓWAItobŹENIA Wź -- 1 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGOmOKU" 2YCZY SWYM KLIENTOMIl CAŁEJ POLONII "o'u xju: oii in m m "' HARDWARE STÓJCE " Frontonac Street' ' — ' 'V vi g& PRZYJEMNYCH - SWIĄT BOŻEGO LA4-l44- 8 Montreal NARODZENIA DUŻO SZCZĘŚCI A'W NOWYM tiOKU !' LLZ:' "tW RIVETAVE'feN" Ontario St róg Fi on tonąc4 --~i- m--9-+'' Monlroal' Najlepsze życzenia Świąteczne i 7 Noworoczne składa [swej Klicjilcli i całej Pvloniit BOVET MA'RC SKLEP ODZIEŻOWY Mamy ubrania na dużych mężczyzn numciy ?8 do 64 2567-6- 9 Ontario — Montreal — Tel LA 6-44- 28 'i- - z! tak ink &' odpędził m ' §A - MOC -- SERDECZNYCH ŻYCZEŃ ki- - Wj ŚWIĄTECZNYCH f NOWOROCZNYCH' W' LA S % i -- r - 1 ' I ' " - ' SKŁADA SWOIM KLIENTOM POLONU '--~- -— 'W- - r 1 ' ' pcl ' ' 1 " s i nrizisł i£LL4iEn -- w Wykon uio wszelkie rocoply 'dokładnie i śzył?koy§f 2544 Ontario hvv-- i ora 2165 2557 Eant ' ' ---- St-- E (róg Frontenac) - Tel LA 3-03- 87 mtigi -- ' 'la immm li - ' - ' H$'i PRZYJEMNYCH ŚWIĄT KOŹEGO NARODZENIA DUŻO SZCZCSCIAW NOW(YM'ROKU ' życzy ' ' T " ' J-- Ą BE-R- T RARG v -- : SKLEP GALANTERYJNY- - KAPELUSZE5 1 'OBUWIA i' 2524-3- 2 Ontario Ealt ~ MonłrcaLpteL LA ~~ t "' '"H- - J i 1 I ' '-- - y !KiisXfi WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA i SZCZĘŚLIWEGO iNOWEGO 'ROKU & ŻYCZY SWYM KLIENTOM lCAŁEJ iPOLONU 'XC WĘDLINY — WYROBY EUROPEJSKIE' najlepszego -- gatunku i - 2709 — 'TeL LA W ' v -- ' vwfcw w-- im IZyt MMłwv wiw Ł junui KOLADA WYSYŁKA Hi X::£Jfflt '-WAL-eZYŃSKr swej i całej -s- 3~' DOMINIKA LEKARSTWlDOiPOLSKI M" :tFvmt e- - y Hf Hfl W' iW Utó 4=--- 2ł£ m "'m P m '4 m fW' "S£V fjf 1 wn -- 4 MI5S w M W' Ontario St'jE Montreal— 5-00- 92 składa- - Klienteli Polonii % m?%A u l""(_ mi li miirfi i(a - A WrfS:-A'- 4 &m£ T UJf JosV II™sn "łiLmI'1 +S itJ 'iófmwmwMm |
Tags
Comments
Post a Comment for 000451b
