000372b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
i
ii
r
i
i
m
i
II
¥
1
NRjl—
KB
"L-UM- lf
Jerzy Giżycki
POŁUDNIE OD PIEKŁA
Opowieść i kraju na południe od tego pieklą na riemi Sahary
rn za wspaniałe zwierzę" mruknął
„ib do siebie Leblanc gdy opadło
0'z- - w chodzącym elastycznym kro-'e- m
mleiantem "Przygotowałem panu
podzianke — chwytanie krokodyli
Naturalnie nie wątpił pan ani
n-ce-m
:-z-ez
chwile ze to moje niedawne wy-Umączen- ie
braku dziur od kul na skó-r'c- h
Morę pan oglądał — było tylko
"em powiem nawet szczerze ze nie--
t udaiim le doprawdy mam wra
ze ten harmatan wysusza mi dow-- "
ieria siadów kul na skórach gdyż
cn krokodyli nie strzelano
r0 r o-:- u
- chwtano je żywcem Zobaczy pan
'ale ic tó robi To dość zabawne Tym
bardziej ze wciąż się czeka czy krokodl
n:e capne którego z murzynów za leb
lab rel-e- "
Czertu zdarzają się wypadki?"
Nech pan sobie wyobrazi ze nie
Pojęcia nie mam jak oni to robią Tych
specjalistów jest zaledwie kilkunastu
Twierdza ze mają gri-gr- i które ich osła-nia
i dafni w ten amulet postępują z
dzika bezczelnością Kto wie — może
lo ułasnie imponuje krokodylom onieś-miela
tuh krwiożerczych tchórzy Ostat-ecznie
— pewność siebie jest przecież
podstawa na której wszyscy poskrom-icie
opierają swoje metody"
Zapanowało milczenie Wychudła
koścista twarz Leblanc skąpo oświetlona
zołtawm blaskiem odbitym od piasku
podwórza i sączącym się przez storę we-randy
— nabierała jakichś niemiłych
odcieni
"Pora mu już wracać do kraju bia-łych'
myślał Ken
Wzrok jego błądził po ładnym na-gim
ciele wachlującej wciąż "męża"
Fendo zatrzymał się' na chwilę na kształt-nych
jędrnych piersiach (stają się
szorstkie od harmatanu — przypomniał
sobie słowa Leblanc) i powędrował po
białej ścianie hallu obwieszonego roga-mi
i murzyńską bronią
"Mussa jest mówić: ludzie od krokod-yli
jest przyjść Konie jest gotów"
To boy którego bose nogi stąpały
bezgłośnie po matach podłogi
"To czarne bractwo chodzi jak ko-ty
" mówił Leblanc "Chyba ze na pol-ewaniu
pański tropiciel zauważy że pan
podkrada się do zwierzyny która jest
a - - - " O A A
--xx— o=() —
Rodziewiczówna
Pożary Zgliszcza
t_ °
— Ale nie zabili Dostałem tylko płaz-em
od kozaka odzienie przepadło a
jam cały i z naszych nikt nie zginął
— Nikt! — ozwał się Kazimierz przez
tłum i podając bratu prawicę — Dzięki
tobie! Plan był obmyślony
Aleś ty jeden ryzykował wszystko Dzię-kuję
ci za Polskę!
Aleksander na widok brata zachmu-fzj- ł
się Zamruczał coś niewyraźnie i
oswobodziwszy się wreszcie od pochwał
i podziwu skinął na jednego z powstańc-ów
i z nim na bok Był to rzec-zywisty
rządowy strażnik którego odzie-nie
nosił świda
Wódz tymczasem zlustrował swych
ludzi karał trąbić odwrót Puszcza roz-stąpiła
się przed gromadą zbrojnych
wpuściła ich do swego wnętrza Za ostat-ri- m
zapadły gałęzie kryjąc ślad wszelki
po chwili gwarnego marszu Aleksander
dogonił brata na czele Był już przebra-n- J
Chwilę szli w milczeniu
— strasznie Aleks!
— ozwał się wreszcie starszy — należy
ci się długi wypoczynek i sen!
— Mniejsza o mnie! — mruknął —
Ważniejszy przedmiot zajmuje mnie w
eJ chwili Czy Kaziu ze o-7- we
i do ciebie jak od brata a nie
ia do wodza?
— Mów!
— Otoz powiem ci szczerze żeś po-P™- jj
cLiś dwa kapitalne błędy
'odz podniósł na mówiącego swe
Piękne oczy nie gniewne i nie obrazo-- e a'e zdziwione gotowe wyznać winę
naprawie ja
— Co takiego? — spytał
Zabroniłeś zabrać amunicję i broń skalom
~~ lez bracie to grabież wstrętna!
--- Tn tvii„ i:_____xi
'Vh'ai Czyś obeJrzal strzelby naszych?
S'e "a W0Jne iak na obław- e- Z kjll mi dubeltówkami panic e ze
°dziennm gorącym użvciu sam eiZ' Pr I-- ": lyw KLaJ- zay prz_ymusi _ruig_
iorb ' woreczek kul zajrzał do
0„Ml-r-
° dzisiejszej potvczce zobaczyłbyś
Co cblej będzie?
-- iaia dla nas przygotowaną broń
-- "Milicje
gdzie? Nie wiemv! Admini-!tini- a
}f"1 wadliwa w najwvższvm sto--
'"U- - nik--t ioi „i- - :' -- : lUin
iTZ™ d°nosu zdrady My ich jeszcze
24
U
jego n'tanna Ciekawe ile wówczas te
gołe pięty różowe jak u szympansa mo-gą
narobić piekielnego hałasu Dawaj buty!"
Leblanc wyciągnął się Boy
idMdaai mu czerwone miękkie buty mu- rzyńskiego kacyka wkładał na głowę
hełm podawał krótki nahaj o
zakończonej masywną gałką rączce Nie-darm- o znajomi Leblanc nazywali go żar- tobliwie ekscelencją
Kiedy wychodzili z zacisznej względ-niej
chłod-ie- j chaty o przyćmionym sto-rami
oświetleniu światło i zar na-iewnat- rz uderzyły ich niemiłosiernie
Jakby mszcząc się za tę chwile wytchnie-nia
zdwajały swą brutalność by odbić
stracony czas zawieszenia broni w tej
nie znającej pardonu walce między Afry-ka
a Europejczykiem Walce' z' której
"biały" rzadko wychodził
Obok posiodłanych koni — grupka
tubylców przeważnie kilkunastoletnich
podrostków Paru z nich trzymało pęki
sznurów z kory baobaba Jakiś starszy
chudy murzyn widocznie "głowa-czb-wiek- " amator wesel — kręcił nerwowo
w rękach swą płócienna myckę Kilku
łapaczy krokodyli jak ich nazywał Le-blanc
nosiło siady niedawnych uszko-dzeń
cielesnych: podbite oczy okręcone
szmatami głowy Jeden z nich opiera-jąc
się na kiju kurczył zbolałą widocz
nie nogę
"Nieźle się wylizali" — mruknął Le-blanc
"Trzeba było ich widzieć gdy kil-ka
tygodni temu przyniesiono ich z po- lowania na zaimprowizowanych no-szach!"
"Więc jednak nie jest to taki nie-winny
sport jak mi go pan przedstawił"
"To nie krokodyle ich tak urządziły
lecz adoratorzy tych zwierząt Trafili na
bajora zamieszkałe przez święte kroko-dyle
pobliskiej wsi Gdy wieść się roze-szła
tam ze łapią ich n'tanna czciciele
tych paskudztw zlinczowali moich my-śliwców
tak gruntownie ze późniei sami
przestraszeni przynieśli mi to poharata
ne bractwo zęby to byli biali — połowa
by ich zdechła ale te czarne małpy mu-szą
chyba mieć dziewięć zyć jak wy
świetm zwierzęciem rodu lub klanu
z=oz=o— o— o=o— ()=()(— M£—'"TTZ
Maria 17
i
t
znakomicie
odszedł
Jesteś zmęczony
pozwolisz
Żebyś
leniwie
korkowy
zwycięsko
dfl
wróg może być jutro na karku a my
nie mamy garści prochu! I ty w takich
okolicznościach zabraniasz zabrać wojen-ne
karabiny i tysiące ładunków
— Ty pójdziesz po proch! — szepnął
Kazimierz — Moskale nie znajda n1"-ta- k
prędko Obóz jak warownia wśród
błot Jedyna droga mało komu znana!
Aleksander ruszył ramionami Zaczy-nał
go gniew nurtować
— Budujemy na optymistycznych
przypuszczeniach a za sobą siejemy błąd
po błędzie! Mozę to żadna racja mo-ze- ś
dobrze zrobił zabraniaiąc dobijać Mo-skali
ia lednak uważam to za błąd i
wielki błąd'
— Aleks! To nikczemność1
— Są szlachetności gorsze od podłoś-cl- i _ wybuchnął — Prawo wojenne
jest nieubłagane i okrutne bo takie być
musi Kto sie przed nim wzdryga temu
miejsce dowodzić aniołom w niebie a
nie ludziom na ziemi Powiedz- - walczy-my
ezv nie! Jeśli walka lo krew precz
z uczuciem i szlachetnością bo tygrysów!
mamy przed sobą a nie rycerzy: ja nie
naywam bojem takiej wojny jaką ty
prowadzisz' Bierz leńców kiedy nie
chcesz rzezi ale nie zostawiaj za sobą
jętek ludzi zywvch ledwie draśniętych
lub powalonych trupami którzy wsta-ną
za chwilę by się mścić To nie będzie
juz ślepe zołdactwo lecz będą wściekłe
psy co za każda krople swej krwi wezmą
pod batogami poisKie życie- - i iv nu jju
zwalasz szkodzić?
— Nie mogę działać inaczej To by
było straszna plamą powstania'
— To fałsz' Nikt by cię nie potępił'
Chcesz donkiszotować z Moskalami —
wins iję' Ale ostrzegam cię ze mało
znajdziesz naśladowców a wielu wro-gów1
Bywaj zdrów'
— Odchod-zisz- 9
— Mam dosvć nierozsądnej wojny'
Obejdziecie sie beze mnie'
Był rozdrażniony dziki ponury
Bunt sie w nim Dodnosił i opór Kipiał
Cofnął sie skręcił w bok i nie słuchając
wołania Kazimierza :inał w gęstwinie
Naczelnik popatrzył za mm żałośnie
— Mozę ma słuszność' — Szepnął do
bie '_ Jam nie stworzony na wodza
partyzanckiej wojny' Źle robie a Bóg
mi świadkiem nie mogę inaczej'
Poszedł re zwieszona głowa do ob
zu Było mu dziwnie smutno bez brata
naglić' I A tam na grobli stosy Moskali poru- -
&W:
!
"ZWIĄZKOWIEC PAŹDZIERNIK (October) środa 29 - 1958
Amerykanie mówicie o kotach" Potem
do milicjanta
"Mussa' — dawaj tu ich prowodyra "
"Gard" chwycił starego murzvna za
kołnierz brudnego samodziałowego bubu
i pchnął go naprzód
"Dla czego nie było go we wsi cho-ciaż
niedawno uprzedzono go zebv się
trzymał w pogotowiu gdyż lada dzień
poślę po niego0"
Na przetłumaczone przez Musse py-- j
tanie murŁn począł spiesznie mamro--j
tac jakieś trwozne usprawiedliwienia
"Wal go w pysk'"
"Oui mon Commandant!"
Nahaj garda klasnął o czarny po- liczek
"Jeszcze!"
Znowu gwizd zakończony klasnię- -
ciem
"Odwróć nahaj i wal rączką!"
Tym razem suchy trzask Ż rozcię-tych
warg trysnęła krew
"Dobra! Wystarczy na ten raz To
ostudzi jego zapal do wesel My poje-dziemy
naprzód do naczelnika kantonu
a ty przypędź tę bandę"
Siadając na konia Ken spojrzał mi-mowo- li
na "tę bandę" Stali bez ruchu z
oczami utkwionymi w piasek Stary dy-skretnie
bojąc się widocznie bv nie
wzięto tego gestu za jakąś demonstia-cj- ę
— siegnul do krwawiących ust i rzu-cił
w bok w trawę wybity ząb
"A to test "Taniec dzieci dobrze naip
dzonych" — ogłosił Leblanc
Siedzieli w cieniu wielkich dzikich
figowców na pokrytych wzorzystymi
derkami tara i w oczekiwaniu poławia-czy
krokodyli przyglądali się popisom
nadwornego baletu murzyńskiego na-czelnika
powiatu
Tancerze w krótkich spódniczkach z
ciemnobrązowych sznurków z ozdobnie
oprawionymi krowimi ogonami w rękach
— krążyli dokoła grupy grajków
Wypięte brzuchy ponad rozstawio-nymi
zgiętymi w kolanach nogami Dro-bne
kroczki Od czasu do czasu — senne
zataczania się Imitacja świetna zgranie
ruchów i rytm jak zwykle u murzynów
— doskonałe Lśniące od potu wspania-łe
ciała bez gramu zbędnego tłuszczu
rozwarte w uśmiechu wielkie łakome
jakby wiecznym pożądaniem 'napęczniałe
wargi oczy błyszczące od przyjemności
popisywania się przed "białymi"
Zmysł imitacji i pragnienie pochwa-ły
przykucia do siebie uwagi — jakie
to murzvńskie dziecinne lub małpie
— myślał Ken Cóz więc d-ziwne- go że
"kolorowi dżentelmeni" będący smut-nym
fiaskiem jako np inżynierowie —
dają świetnych posłów do parlamentów
Rodzaj poulatowch naczelników Lutni-ckzoylcohnialmnaianowanych
przez administrację
szały się ciągle Orzeźwieni chłodem no
cy ranni i zemdleni podnosili sie powoli
nasłuchiwali nieufnie rozglądali się
trwoznie oswobadzali się spod koni i
trupów wstawali z trudnością bladzi
okrwawieni poszarpani '
Księżyc wszedł biały jasny na ten
obraz
W świetle jego ta grobla czarna na-stroszona
ciałami ludzkimi wyglądała
przerażająco Jak widmo człowiek się
podnosił Pełzł do rowu do wody ręką
ranę cisnąc Za nim wlokła się wstążka'
krwi coraz czarniejsza — posuwał się
coraz wolniej jęczał charkał potem
upadał dysząc Wyciągał głowę ku wo-dzie
coś sieptał przeklinał język tę-żał
słowo zostawało na otwartych us
tach Ten juz dalej nie pójdzie'
Obok niego inny przywalony koniem
szamotał się wił jedną ręką odpychał
z piersi ciężar zęby wpoił bezmyślnie
w szyję zwierzęcia gryzł ja w bezsilnej
roipaczy Chrapliwy świszczący oddech
dobywał się z uciśnionych płuc a tym
czasem przez ranę w ramieniu krew u
ciekała wąską niteczką ale bezustannk
i wsiąkała w błoto między kłodami
Członki mu tężały jeszcze ieden despe
racki wysiłek by wydostać sie na swo
bodę kilka drgnień zęby kurczowo wbi-ły
się w arterie martwego konia uspo
koił się na wieki
Inni mniej ranni zbierali sie po kil-ku
jesicze zalękli szeptali między sobą
opatrując szmatą odzieży zdarta z zabi-tego
towarzysza swe kalectwo
Łyk wódki ze znalezionej manierki
krzepił ich ostatecznie Uciekali ze stra-tnego
miejsca ale powoli Gdzie błysł
galon starszego ranga padali do ziemi
rewidowali kieszenie obrywali zegarki
Ledwie mogąc na nogach ustać obdzie-rali
juz trupa drżącymi rękami chowali
zdobycz i szli dalej węsząc łup w po-vietr- zu
Jęk usłyszany w przechodzie'nie
v--usz-ał
ich nie oglądali się za kolegą
bratem może co potrzebował pomocy
każdy myślał tylko o sobie
A księżyc wciąż patrzył na to blady
zimny obojętny Zaglądał w wilcze sie-nie
rozbitków rabusiów w zastygłe stra-chem
pokrzywione oblicza trupów ła-mał
swe promienie po szczątkach broni
jasnych guzikach mundurów po wy-czczerro- nj
eh wściekłością zębach umar-łych
po brudnej czerwonej wodzie ro-wów
Nad grobla panowała śmierć Zdmu-chiwała
gasnące światełka życia kładła
swe kościste palce na rany tłoczyła
oiersi urywała jęki zrywała struny
studziła krew zabierała pod swe tajem-nicze
berło opuszczony przez żywych
plac walki
I ona rabowała na swą rękę przez ni-kogo
nie hamowana
Malowniczy gest wielka gęba — co
za przyrodzona predystynacja na "oj-ców
naiodu"
"A teraz piękne panie i szanowni pa-nowie
— w głupiał się Leblanc grajacj
rolę anonsera — ujrzymy peilę choieo
graficzną rezerwowana dla znawców
"Taniec kobiet trudnej do zaspoko-jenia
"
Rvtm tańca stawał się szjbszy
Coraz szsbciej dudniły długie a wąs-kie
zawieszone między nogami bębny
Małe do klepsydr podobne trzymane
pod pachami bębenki terkotały bardziej
gorączkowo Piersi flecistów pracował}
jak miechy nadymając regulujące stru-mień
powietrza policzki
Obnażone niemal całkowicie bnucłn
tańczących par drgały skurczami pła-skich
nanagniętych mięśni Falowały
pręzsły się rzutami napizod i w gorę
rozpanoszomch podbrzuszy
Wreszcie "mężczyźni ' bijar rękami
na wzoi skrzydeł parzącemu Mę z kura
koguta — In li juz tylko szalem w nem
znajdujących ujście pozadan
Lecz tancerze grający rolę "kobiet"
— teraz dopiero poczynali pulsować bu
dzaca sie namiętnością pizyspiezac
tempo ruchów przywierać przegiętmi
w !ł ciałami do swjch paitnerow —
za pozno
Więc odrzucając pogardliwie bezu-żyteczne
juz opadającp w wyczerpaniu
na piasek ciała chwtalv brutalnie no
wych partnerów ze stojącej obole rezer
wy wciągały w rosnący w napięciu wir
"Uuuuf — westchnął Leblanc wsta-jąc
— "Dość tego Nasi łapacze musza
juz bć na miejscu "
Konie brnęły powyżej pęcin w czer-wonym
piachu dłueieco zbocza onadaia
cego łagodnie stopniowo ku wyschłemu
doszczętnie sporemu jeziorku Podje-chali
do czekającej na nich grupy
"No jak tam Mussa? Co mówią te
draby?"
"Jest sposób mon Commandant'
Krokodyle jest napewno tu i tu i tam "
Wskazywał otwory wiodące prawie
poziomo pod zarośnięte trawą i krzewa-mi
niewielkie pagórki które tworzyły
newątpliwie wysepki w okresie desz-czowym
"Ciekawe" mówił Leblanc "jak te
krokodyle z wielkich mokradeł wysy-chających
doszczętnie jak w tvm roku
po wyjątkowo długim okresie bezdesz-czowy- m
— dostosowują się do tych bądź
co bądź nienormalnych dla nich warun-ków
Te otwory — prowadzące do spo-rych
nieraz pieczar zamieszkałych przez
kilka a nawet kilkanaście krokodyli —
to wszystko same wykopalv Tak przy-najmniej
twierdzą murzyni i mają chyba
rację bo ostatecznie jakie może być in-ne
pochodzenie tych krokodylich pa- łaców9"
IV
VOTUM WŁADKI
Było mieisce wśród puszcz Polesia
gdzie bór rzedniał i rozstępował się wo-koło
wielkiej piaszczystej polany Cztery
drogi tu się zbiegały w środku stał od-wieczny
drewniany kościółek
Wieki nosiły na sobie sczerniały
mchem okryty dach świątyńki lata star-ły
zeń farbę i blask pokrzywiły ściany
wcisnęły do ziemi węgły spaczyły dębo-we
żelazem kryte odrzwia pochyliły
tu i tam słupy parkanu
Ale drogi doń wiodące były szerokie
utarte polana zdeptana tysiącem ście-żek
i co dzień z garbatej dzwonniczki z
białą rosą dźwięczał daleko na okolicę
dzwon cały srebrny bogatszy od wielu
katedralnych
Skarb bo krył ten mizerny przyby-tek
skarb sławny na kraj cały cudowną
z hebanu rzniętą Mękę Pańską w jednym
ołtarzu i cudowną jasną kryniczkę try-skającą
w dziedzińcu z żółtego piasku
okryta miniaturową kapliczką
Do męki tej i wody przejrzystej
szedł z okolicy całej kto cierpiał i bolał
kto prośbę miał lub podziękę szli wielcy
i mali bogaci i ubodzy pieszo i pokor
nie z wiara wielka i nadzieja Legenda
mówiła ze ilekroć klęskę kraj miał po-nieść
z krucyfiksu wielkie łzy płynęły
na ołtarz jak wróżba nieszczęścia i nie-doli
ludu i dlatego lud kochał ten czar-ny
krzyż jak opiekuna patrona i sre-brem
i złotem otoczył ubogi ołtaryk
niby relikwię nieoszacowaną
Gdy czasem w południe słońce zza
boru zajrzało przez drobne w ołów o
prawne szyby kościoła i garścią jasności
lozpromiemło mrok wnętrza wówcz-a- t ołtarz wyglądał jakby cały z wotów i
ofiar był złożony Od stropu do posadzki
wisiały tam srebrne ręce i nogi i blachy
l okiem Ooatrznosci i serc tysiące —
tych było najwięcej jakby każdy swoje
tam złozvł — u stóp tego krzyża co pła
kał nad ziemią zgnębioną
Co dzień pielonymi wstępowali na
wytarty próg korzyli się z pokorą mo
dliii gorąco Słońce zaglądało w oczy te
wszystkie wzniesione ku krzyżowi w
'łoeisto płowe włosy mężczyzn barwno
chustki kobiet stroje bogatych i w pro-mieniu
wsteoował do góry niebieskawy
kłąb kadzidła ciche tony organów i
szept pacierzy
Czasem głośniejszy jęk się wydierał
to może matka której dziecko konało
w domu czasem łkanie rozpaczne cza-sem
wielkie bolesne westchnienie mie-szało
się z akordem organów — wszyst
ko się podnosiło nad ziemię nad bór —
s:ło za słońcem — wyioko!
Mówiono ze z kościółka nikt we
łzach nie wracał Boleść swą Bogu ofia
rował o litość prosił a otuchę brał i
dziwną ufność
Sf LE
59000 wpłaty Ła piekarnie na
Queen St W Bardzo dobry interes
dla dwóch partnerów 2 ciężarów-ki
Wystkie urządzenia włączone
w cenę Po informacje dzwonić
H Baranowski LE 1-2-
471 $12000 wpłaty za no tnple
w okolicy Eghnton Ciledonia 14
dużych pokoi Solidnie zbudowa
n wodne ogrzewanie na o!ie
Zajazd Miesięczny dochód przy no
1 $340 Dzwonić II Baianowski
LE 1-2-
471 Eglinton Avenue Road SlOnoO
wpłaty pozostałość na 1 olwait
mortgage 8 pokoi na dwóch po
dłogach Solidnie zbudowany dom
7 chropowatej cegły Dom osobny
Nowoczesna kuchnia ze specjalna
jadalnia Wykończona piwnica 2
łazienki Wodne ogrzewanie na
oliwe Piękny ogiod i drzewami
Garaż piywatny zajazd Cicha uli
ca Dużo innych wygód Blisko do
ws7stkiego Zwracajcie mc do p
Deiko lE 1-24-
71
Uwaga budowniciowiel
Plac pod budowę: G budynków
plus 2 mieszkaniowe na jednej
paneli w Cookswlle Front na
llighway No 5 Idealne miejste
na motele sklepy oiaz stacje ben-zynowe
Po szczegółowe informa
eje pniMmv dzwonić do Frank
Dci ko lE 1 2471
Bloor - Havclock
$4000 wpłaty Cała cena $17 500
8 dużych pokoi Ogrzewanie na
oliwę Cały murowany Blisko do
Bloor St Po informacje M Ku
czelemi LE 1 2471
Runnymcde Annette
7 pokoi na dwóch podłogach
Minowany Osobny Ogi zew anie na
oliwe Sernki zajazd i gara Kwa-dratowy
plan $5(100 wpłaty Do
stępna cena Dwonić M Kucele-m- a
LE 1 2471
Bunqalow i 5 akrów
No 2 Highway — Oakville
$36500 cała cena — $0 000 wpła-ty
na 7 pokojowy z solidnej cegły
bungalow 5 akrów sadu i 500 ja-błoniami
Położenie w dzielnicy
milionerów "MillionairN Row" tyl-ko
2 mile na wschód od Oakville
Dochód sddu przynosi $5 000
roc7ni "o scveoł'iwe informacje
dwi nić albo pisać do p Michael
Mulzak LE 1-2-
471 Bloor Symington
7-pokojo- wy dom ultra nowocze-sna
kuchnia Duży plac 25'xlC0'
nowy garaż Telef V Fnese
LE 1 2471
WARUNKI
DOMOWA
NATURALNA KURACJA
Jeśli wszelkie lekarstwa za-wio- dii tam patnużc kuracja na-turalna
Podając dokładnie obja-wy
choroby wyślemy
odpowiednie lekaistwa
i wskazówki
Posiadamy zioła na
schudnięcie Cena $2 00
Na odpowiedź prosimy zała
cyć znaczek pocztowy
LIFE & NATURĘ
04 Catedral Winnipeg Man
84 w
BROŚ i
ADWOKACI
7 Riverview Gdns
(okolica Jane i Bloor)
Toronto 9 Ont
Wieczorami i w soboty
Tel RO 6-63-
22
12 W
BEN BA
ADWOKAT NOTARIUSZ
Mówi po polsku
1147 Dundas St W Toronto
Tel LE 4-84-
31 LE 4-84- 32
JAN L Z GÓRA
ADWOKAT — OBROŃCA
NOTARIUSZ
1437 Oueen St W — Toronto
Tel Biura: LE 3-12-
11 Mieszk : AT 9-84-
65 S6S
E H Łuck BA LLB
fłUKOWSKU I
ADWOKAT NOTARIUS' OBROftCA
Wipflnlk firmy praunltzcj Blanay
Paitr-rna- k I Łuck
57 BLOOR St W rój liny pokój 2011
TŁL WA 755 Pryjmuje takłe wieczorami od 7 ej i
porOTumlenlcn
I
55 S ' on t tej ora? u Mjftuly za telefonii nm
cm b a B CL
ADWOKAT I NOTARIUSZ
Przyjęcie codlennie -- - Suitę 702
Hermunt IildK
21 Dundas Square Toronto
EM 2-12-
51
Wieczorami w ponledlakl I rody
od umil 7 9
1720 Oueen St W LE 1-09-
15 ipry Kon'eidlk"i 72 W
373 AVE
Właścicielka A
m"mvmvmmwmw%W®im&Mm$jbmmmimmimm
BL00R REAL ESTATE
LTD
itr m
1972 Bloor West 1-2-
471
Poszukiwany wspólnik z $40000
na kupno hotelu w Toronto
Dzwonić W Sherban LE 1-24-
71 Hotel z pełna licencja
$100000 wpłaty Sprzedaż' wódek
i piwa około 58000 galonów Na
przestrzeni 15 mil Jedyny lokal z
wodkq obiadami i zabawami ta-necznymi
na przestrzeli 75 mil No-wy
budynek 200 mil od Toronto
1 izostałosć na jeden "mortgage"
Dzsonić W Sherban LE 1-24-
71 Parcela 310 stóp x 200 stóp
Okolica 401 Highway — Jane
Jedyna parcela pozostała w tej
okolicy wystarczająca na budowę
12 domów małej fabryki lub miej-sce
na pai kowanie albo motel
Wpłata $10 000 albo za gotówkę
Dzwonić 1 W Pelkman LE 12471
5 spożywczych masarskich skle-pów
włącznie z budynkami
W cenach od $24 000 do 540 000
— wpłaty od $ii 000 do $10 000
Tgodmowy obiot od $700 do
$2 000 Po szczegółowe informacje
dwonic do p N Karaban albo
p S Okal LK 12471
Crawford College
$3 500 wpłaty osobny muro-wany
10 pokojowy dom 3 nowo-czesne
kuchnie Wodne ogrzewanie
garaż duża lota Wszystkie pokoje
umeblowane Beszta na jeden
otwai ty 'mortgage na 10 lat Dzwo-nić
do p N Karaban LE 1-2-
471 $2000 wpłaty zn
osobny dom 2 kuchnie Lotn 40' x
ICO' Cala cena $9 000 Okolica
High Park Dzwonić do p N Ka-raban
lub p S Okal LE 1-2-
471
17-f- o apartamentowy budynek
$20 000 wpłaty za nowy muro-wany
z solidne) cegły apartamen
towy budynek Nowoczesno budo-wa
w zachodniej części miasta
Wodne ogrzewanie na oliwę Pełno
irzadzema elektryczne 100 proc
parkowanie Dochód $20 000 rocz-nie
Bardzo umiarkowana cena w
szybkiej sprzedaży Po informacje
zwracać sif prosimy do p Wm
Karpiński LE 1-2-
471 $26000 pełna cena $7000 wpła-ty
na kunno przy Lakę
Sliore Highway Otwarta 0 dni w
tygodniu Obrót $1100 tyg Dzier-żawa
15 lat z możliwością kupna
terenem na motel Po-łożone
w dzielnicy handlowej i
ciężkiego przemysłu Dzwonić W
Matewicz LE 1-2-
471
Uwaga! Poszukujmy polskich
sprzedawców domów Bardzo do-bre
komisowe i warunki prjcy
UWAGA! POSZUKUJEMY POLSKICH SPRZEDAWCÓW DO-MÓ- W
BARDZO DOBRE KOMISOWE I PRACY
natych-miast
skuteczne
ADWOKACI
ŚMIECH
GEORSE
I
I
BIELSKI
RONCESVALLES
i
budynku
DENTYŚCI
Dr E WACHNA
DENTYSTA
Godziny: 10—12 1 2—8
386 Bathurst St — EM 4-65-
15 w
Dr M LUCYK
DENTYSTA
2092 Dundas St W Toronto
Tel RO 9-46-
82
W
Dr Tadeusz Więckowski
LEKARZ DENTYSTA
Tel WA 2-08-
44
310 Bloor St W — Toronto
pryjmujc po uprzednim zrozumie-niu
telefonicznym W
Dr S D BRIGEL
LEKARZ DENTYSTA
CHIRURG — STOMATOLOG
Specillsto chorób amy uslnel
Phyrlc liins' U Suworii' Uulldlng Kuiitlirin Nu 271)
86 Bloor St W — Toronto
Telefon WA 2-00- 56
W
Dr H SCHWABE
DENTYSTA
71 Howard Park Ave
(ró(! H'iri(enille)
Godz przyjęć za zam telefon
LE 1-2-
005
40-- S
Dr Władysława I
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
129 Grenadier Rd
'drugi dum od Rnccnvall
1'ryjniuje za uprzednim telefo
nunym porozumieniem
Telefon LE 1-4-
250
OKULIŚCI
OKULISTKI
Br Bukowslca-Beina- r O D
WiHorla BuI'owska O D
prnuodza no'or7ciny Kabinet
okulistyczny przv
274 Roncesvalles Avenu
obok Rpoffre) St
Tel LE 2-54-
93
fiod-ln- y r7yl'r codziennie od II)
'ano do U w i'-r- ór W soboty od
Ul rano do 4 po pol 37S
HOWOOTWARTY
Polski Sklep Ariysłyczny
"LAJKONIK"
- TORONTO — TEL LE 3-56-
15
ŻURAKOWSKA
poleca lifigaH' wybór miłych polskir-rn- u sercu prezentów: wyroby
ludowe hafty ceramika kryształy reprodukcje obrazów
Jednocześnie dobrze zaopatrzony dział papeterii
i przyborów szkolnych
i WM
u
6-pokojo- wy
restauracji
72 w
Ml 9
i lift li iii
'KiI yp
1
n
i
i 'im
!
ft
ił'H
II'ffl
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, October 29, 1958 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1958-10-29 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000252 |
Description
| Title | 000372b |
| OCR text | i ii r i i m i II ¥ 1 NRjl— KB "L-UM- lf Jerzy Giżycki POŁUDNIE OD PIEKŁA Opowieść i kraju na południe od tego pieklą na riemi Sahary rn za wspaniałe zwierzę" mruknął „ib do siebie Leblanc gdy opadło 0'z- - w chodzącym elastycznym kro-'e- m mleiantem "Przygotowałem panu podzianke — chwytanie krokodyli Naturalnie nie wątpił pan ani n-ce-m :-z-ez chwile ze to moje niedawne wy-Umączen- ie braku dziur od kul na skó-r'c- h Morę pan oglądał — było tylko "em powiem nawet szczerze ze nie-- t udaiim le doprawdy mam wra ze ten harmatan wysusza mi dow-- " ieria siadów kul na skórach gdyż cn krokodyli nie strzelano r0 r o-:- u - chwtano je żywcem Zobaczy pan 'ale ic tó robi To dość zabawne Tym bardziej ze wciąż się czeka czy krokodl n:e capne którego z murzynów za leb lab rel-e- " Czertu zdarzają się wypadki?" Nech pan sobie wyobrazi ze nie Pojęcia nie mam jak oni to robią Tych specjalistów jest zaledwie kilkunastu Twierdza ze mają gri-gr- i które ich osła-nia i dafni w ten amulet postępują z dzika bezczelnością Kto wie — może lo ułasnie imponuje krokodylom onieś-miela tuh krwiożerczych tchórzy Ostat-ecznie — pewność siebie jest przecież podstawa na której wszyscy poskrom-icie opierają swoje metody" Zapanowało milczenie Wychudła koścista twarz Leblanc skąpo oświetlona zołtawm blaskiem odbitym od piasku podwórza i sączącym się przez storę we-randy — nabierała jakichś niemiłych odcieni "Pora mu już wracać do kraju bia-łych' myślał Ken Wzrok jego błądził po ładnym na-gim ciele wachlującej wciąż "męża" Fendo zatrzymał się' na chwilę na kształt-nych jędrnych piersiach (stają się szorstkie od harmatanu — przypomniał sobie słowa Leblanc) i powędrował po białej ścianie hallu obwieszonego roga-mi i murzyńską bronią "Mussa jest mówić: ludzie od krokod-yli jest przyjść Konie jest gotów" To boy którego bose nogi stąpały bezgłośnie po matach podłogi "To czarne bractwo chodzi jak ko-ty " mówił Leblanc "Chyba ze na pol-ewaniu pański tropiciel zauważy że pan podkrada się do zwierzyny która jest a - - - " O A A --xx— o=() — Rodziewiczówna Pożary Zgliszcza t_ ° — Ale nie zabili Dostałem tylko płaz-em od kozaka odzienie przepadło a jam cały i z naszych nikt nie zginął — Nikt! — ozwał się Kazimierz przez tłum i podając bratu prawicę — Dzięki tobie! Plan był obmyślony Aleś ty jeden ryzykował wszystko Dzię-kuję ci za Polskę! Aleksander na widok brata zachmu-fzj- ł się Zamruczał coś niewyraźnie i oswobodziwszy się wreszcie od pochwał i podziwu skinął na jednego z powstańc-ów i z nim na bok Był to rzec-zywisty rządowy strażnik którego odzie-nie nosił świda Wódz tymczasem zlustrował swych ludzi karał trąbić odwrót Puszcza roz-stąpiła się przed gromadą zbrojnych wpuściła ich do swego wnętrza Za ostat-ri- m zapadły gałęzie kryjąc ślad wszelki po chwili gwarnego marszu Aleksander dogonił brata na czele Był już przebra-n- J Chwilę szli w milczeniu — strasznie Aleks! — ozwał się wreszcie starszy — należy ci się długi wypoczynek i sen! — Mniejsza o mnie! — mruknął — Ważniejszy przedmiot zajmuje mnie w eJ chwili Czy Kaziu ze o-7- we i do ciebie jak od brata a nie ia do wodza? — Mów! — Otoz powiem ci szczerze żeś po-P™- jj cLiś dwa kapitalne błędy 'odz podniósł na mówiącego swe Piękne oczy nie gniewne i nie obrazo-- e a'e zdziwione gotowe wyznać winę naprawie ja — Co takiego? — spytał Zabroniłeś zabrać amunicję i broń skalom ~~ lez bracie to grabież wstrętna! --- Tn tvii„ i:_____xi 'Vh'ai Czyś obeJrzal strzelby naszych? S'e "a W0Jne iak na obław- e- Z kjll mi dubeltówkami panic e ze °dziennm gorącym użvciu sam eiZ' Pr I-- ": lyw KLaJ- zay prz_ymusi _ruig_ iorb ' woreczek kul zajrzał do 0„Ml-r- ° dzisiejszej potvczce zobaczyłbyś Co cblej będzie? -- iaia dla nas przygotowaną broń -- "Milicje gdzie? Nie wiemv! Admini-!tini- a }f"1 wadliwa w najwvższvm sto-- '"U- - nik--t ioi „i- - :' -- : lUin iTZ™ d°nosu zdrady My ich jeszcze 24 U jego n'tanna Ciekawe ile wówczas te gołe pięty różowe jak u szympansa mo-gą narobić piekielnego hałasu Dawaj buty!" Leblanc wyciągnął się Boy idMdaai mu czerwone miękkie buty mu- rzyńskiego kacyka wkładał na głowę hełm podawał krótki nahaj o zakończonej masywną gałką rączce Nie-darm- o znajomi Leblanc nazywali go żar- tobliwie ekscelencją Kiedy wychodzili z zacisznej względ-niej chłod-ie- j chaty o przyćmionym sto-rami oświetleniu światło i zar na-iewnat- rz uderzyły ich niemiłosiernie Jakby mszcząc się za tę chwile wytchnie-nia zdwajały swą brutalność by odbić stracony czas zawieszenia broni w tej nie znającej pardonu walce między Afry-ka a Europejczykiem Walce' z' której "biały" rzadko wychodził Obok posiodłanych koni — grupka tubylców przeważnie kilkunastoletnich podrostków Paru z nich trzymało pęki sznurów z kory baobaba Jakiś starszy chudy murzyn widocznie "głowa-czb-wiek- " amator wesel — kręcił nerwowo w rękach swą płócienna myckę Kilku łapaczy krokodyli jak ich nazywał Le-blanc nosiło siady niedawnych uszko-dzeń cielesnych: podbite oczy okręcone szmatami głowy Jeden z nich opiera-jąc się na kiju kurczył zbolałą widocz nie nogę "Nieźle się wylizali" — mruknął Le-blanc "Trzeba było ich widzieć gdy kil-ka tygodni temu przyniesiono ich z po- lowania na zaimprowizowanych no-szach!" "Więc jednak nie jest to taki nie-winny sport jak mi go pan przedstawił" "To nie krokodyle ich tak urządziły lecz adoratorzy tych zwierząt Trafili na bajora zamieszkałe przez święte kroko-dyle pobliskiej wsi Gdy wieść się roze-szła tam ze łapią ich n'tanna czciciele tych paskudztw zlinczowali moich my-śliwców tak gruntownie ze późniei sami przestraszeni przynieśli mi to poharata ne bractwo zęby to byli biali — połowa by ich zdechła ale te czarne małpy mu-szą chyba mieć dziewięć zyć jak wy świetm zwierzęciem rodu lub klanu z=oz=o— o— o=o— ()=()(— M£—'"TTZ Maria 17 i t znakomicie odszedł Jesteś zmęczony pozwolisz Żebyś leniwie korkowy zwycięsko dfl wróg może być jutro na karku a my nie mamy garści prochu! I ty w takich okolicznościach zabraniasz zabrać wojen-ne karabiny i tysiące ładunków — Ty pójdziesz po proch! — szepnął Kazimierz — Moskale nie znajda n1"-ta- k prędko Obóz jak warownia wśród błot Jedyna droga mało komu znana! Aleksander ruszył ramionami Zaczy-nał go gniew nurtować — Budujemy na optymistycznych przypuszczeniach a za sobą siejemy błąd po błędzie! Mozę to żadna racja mo-ze- ś dobrze zrobił zabraniaiąc dobijać Mo-skali ia lednak uważam to za błąd i wielki błąd' — Aleks! To nikczemność1 — Są szlachetności gorsze od podłoś-cl- i _ wybuchnął — Prawo wojenne jest nieubłagane i okrutne bo takie być musi Kto sie przed nim wzdryga temu miejsce dowodzić aniołom w niebie a nie ludziom na ziemi Powiedz- - walczy-my ezv nie! Jeśli walka lo krew precz z uczuciem i szlachetnością bo tygrysów! mamy przed sobą a nie rycerzy: ja nie naywam bojem takiej wojny jaką ty prowadzisz' Bierz leńców kiedy nie chcesz rzezi ale nie zostawiaj za sobą jętek ludzi zywvch ledwie draśniętych lub powalonych trupami którzy wsta-ną za chwilę by się mścić To nie będzie juz ślepe zołdactwo lecz będą wściekłe psy co za każda krople swej krwi wezmą pod batogami poisKie życie- - i iv nu jju zwalasz szkodzić? — Nie mogę działać inaczej To by było straszna plamą powstania' — To fałsz' Nikt by cię nie potępił' Chcesz donkiszotować z Moskalami — wins iję' Ale ostrzegam cię ze mało znajdziesz naśladowców a wielu wro-gów1 Bywaj zdrów' — Odchod-zisz- 9 — Mam dosvć nierozsądnej wojny' Obejdziecie sie beze mnie' Był rozdrażniony dziki ponury Bunt sie w nim Dodnosił i opór Kipiał Cofnął sie skręcił w bok i nie słuchając wołania Kazimierza :inał w gęstwinie Naczelnik popatrzył za mm żałośnie — Mozę ma słuszność' — Szepnął do bie '_ Jam nie stworzony na wodza partyzanckiej wojny' Źle robie a Bóg mi świadkiem nie mogę inaczej' Poszedł re zwieszona głowa do ob zu Było mu dziwnie smutno bez brata naglić' I A tam na grobli stosy Moskali poru- - &W: ! "ZWIĄZKOWIEC PAŹDZIERNIK (October) środa 29 - 1958 Amerykanie mówicie o kotach" Potem do milicjanta "Mussa' — dawaj tu ich prowodyra " "Gard" chwycił starego murzvna za kołnierz brudnego samodziałowego bubu i pchnął go naprzód "Dla czego nie było go we wsi cho-ciaż niedawno uprzedzono go zebv się trzymał w pogotowiu gdyż lada dzień poślę po niego0" Na przetłumaczone przez Musse py-- j tanie murŁn począł spiesznie mamro--j tac jakieś trwozne usprawiedliwienia "Wal go w pysk'" "Oui mon Commandant!" Nahaj garda klasnął o czarny po- liczek "Jeszcze!" Znowu gwizd zakończony klasnię- - ciem "Odwróć nahaj i wal rączką!" Tym razem suchy trzask Ż rozcię-tych warg trysnęła krew "Dobra! Wystarczy na ten raz To ostudzi jego zapal do wesel My poje-dziemy naprzód do naczelnika kantonu a ty przypędź tę bandę" Siadając na konia Ken spojrzał mi-mowo- li na "tę bandę" Stali bez ruchu z oczami utkwionymi w piasek Stary dy-skretnie bojąc się widocznie bv nie wzięto tego gestu za jakąś demonstia-cj- ę — siegnul do krwawiących ust i rzu-cił w bok w trawę wybity ząb "A to test "Taniec dzieci dobrze naip dzonych" — ogłosił Leblanc Siedzieli w cieniu wielkich dzikich figowców na pokrytych wzorzystymi derkami tara i w oczekiwaniu poławia-czy krokodyli przyglądali się popisom nadwornego baletu murzyńskiego na-czelnika powiatu Tancerze w krótkich spódniczkach z ciemnobrązowych sznurków z ozdobnie oprawionymi krowimi ogonami w rękach — krążyli dokoła grupy grajków Wypięte brzuchy ponad rozstawio-nymi zgiętymi w kolanach nogami Dro-bne kroczki Od czasu do czasu — senne zataczania się Imitacja świetna zgranie ruchów i rytm jak zwykle u murzynów — doskonałe Lśniące od potu wspania-łe ciała bez gramu zbędnego tłuszczu rozwarte w uśmiechu wielkie łakome jakby wiecznym pożądaniem 'napęczniałe wargi oczy błyszczące od przyjemności popisywania się przed "białymi" Zmysł imitacji i pragnienie pochwa-ły przykucia do siebie uwagi — jakie to murzvńskie dziecinne lub małpie — myślał Ken Cóz więc d-ziwne- go że "kolorowi dżentelmeni" będący smut-nym fiaskiem jako np inżynierowie — dają świetnych posłów do parlamentów Rodzaj poulatowch naczelników Lutni-ckzoylcohnialmnaianowanych przez administrację szały się ciągle Orzeźwieni chłodem no cy ranni i zemdleni podnosili sie powoli nasłuchiwali nieufnie rozglądali się trwoznie oswobadzali się spod koni i trupów wstawali z trudnością bladzi okrwawieni poszarpani ' Księżyc wszedł biały jasny na ten obraz W świetle jego ta grobla czarna na-stroszona ciałami ludzkimi wyglądała przerażająco Jak widmo człowiek się podnosił Pełzł do rowu do wody ręką ranę cisnąc Za nim wlokła się wstążka' krwi coraz czarniejsza — posuwał się coraz wolniej jęczał charkał potem upadał dysząc Wyciągał głowę ku wo-dzie coś sieptał przeklinał język tę-żał słowo zostawało na otwartych us tach Ten juz dalej nie pójdzie' Obok niego inny przywalony koniem szamotał się wił jedną ręką odpychał z piersi ciężar zęby wpoił bezmyślnie w szyję zwierzęcia gryzł ja w bezsilnej roipaczy Chrapliwy świszczący oddech dobywał się z uciśnionych płuc a tym czasem przez ranę w ramieniu krew u ciekała wąską niteczką ale bezustannk i wsiąkała w błoto między kłodami Członki mu tężały jeszcze ieden despe racki wysiłek by wydostać sie na swo bodę kilka drgnień zęby kurczowo wbi-ły się w arterie martwego konia uspo koił się na wieki Inni mniej ranni zbierali sie po kil-ku jesicze zalękli szeptali między sobą opatrując szmatą odzieży zdarta z zabi-tego towarzysza swe kalectwo Łyk wódki ze znalezionej manierki krzepił ich ostatecznie Uciekali ze stra-tnego miejsca ale powoli Gdzie błysł galon starszego ranga padali do ziemi rewidowali kieszenie obrywali zegarki Ledwie mogąc na nogach ustać obdzie-rali juz trupa drżącymi rękami chowali zdobycz i szli dalej węsząc łup w po-vietr- zu Jęk usłyszany w przechodzie'nie v--usz-ał ich nie oglądali się za kolegą bratem może co potrzebował pomocy każdy myślał tylko o sobie A księżyc wciąż patrzył na to blady zimny obojętny Zaglądał w wilcze sie-nie rozbitków rabusiów w zastygłe stra-chem pokrzywione oblicza trupów ła-mał swe promienie po szczątkach broni jasnych guzikach mundurów po wy-czczerro- nj eh wściekłością zębach umar-łych po brudnej czerwonej wodzie ro-wów Nad grobla panowała śmierć Zdmu-chiwała gasnące światełka życia kładła swe kościste palce na rany tłoczyła oiersi urywała jęki zrywała struny studziła krew zabierała pod swe tajem-nicze berło opuszczony przez żywych plac walki I ona rabowała na swą rękę przez ni-kogo nie hamowana Malowniczy gest wielka gęba — co za przyrodzona predystynacja na "oj-ców naiodu" "A teraz piękne panie i szanowni pa-nowie — w głupiał się Leblanc grajacj rolę anonsera — ujrzymy peilę choieo graficzną rezerwowana dla znawców "Taniec kobiet trudnej do zaspoko-jenia " Rvtm tańca stawał się szjbszy Coraz szsbciej dudniły długie a wąs-kie zawieszone między nogami bębny Małe do klepsydr podobne trzymane pod pachami bębenki terkotały bardziej gorączkowo Piersi flecistów pracował} jak miechy nadymając regulujące stru-mień powietrza policzki Obnażone niemal całkowicie bnucłn tańczących par drgały skurczami pła-skich nanagniętych mięśni Falowały pręzsły się rzutami napizod i w gorę rozpanoszomch podbrzuszy Wreszcie "mężczyźni ' bijar rękami na wzoi skrzydeł parzącemu Mę z kura koguta — In li juz tylko szalem w nem znajdujących ujście pozadan Lecz tancerze grający rolę "kobiet" — teraz dopiero poczynali pulsować bu dzaca sie namiętnością pizyspiezac tempo ruchów przywierać przegiętmi w !ł ciałami do swjch paitnerow — za pozno Więc odrzucając pogardliwie bezu-żyteczne juz opadającp w wyczerpaniu na piasek ciała chwtalv brutalnie no wych partnerów ze stojącej obole rezer wy wciągały w rosnący w napięciu wir "Uuuuf — westchnął Leblanc wsta-jąc — "Dość tego Nasi łapacze musza juz bć na miejscu " Konie brnęły powyżej pęcin w czer-wonym piachu dłueieco zbocza onadaia cego łagodnie stopniowo ku wyschłemu doszczętnie sporemu jeziorku Podje-chali do czekającej na nich grupy "No jak tam Mussa? Co mówią te draby?" "Jest sposób mon Commandant' Krokodyle jest napewno tu i tu i tam " Wskazywał otwory wiodące prawie poziomo pod zarośnięte trawą i krzewa-mi niewielkie pagórki które tworzyły newątpliwie wysepki w okresie desz-czowym "Ciekawe" mówił Leblanc "jak te krokodyle z wielkich mokradeł wysy-chających doszczętnie jak w tvm roku po wyjątkowo długim okresie bezdesz-czowy- m — dostosowują się do tych bądź co bądź nienormalnych dla nich warun-ków Te otwory — prowadzące do spo-rych nieraz pieczar zamieszkałych przez kilka a nawet kilkanaście krokodyli — to wszystko same wykopalv Tak przy-najmniej twierdzą murzyni i mają chyba rację bo ostatecznie jakie może być in-ne pochodzenie tych krokodylich pa- łaców9" IV VOTUM WŁADKI Było mieisce wśród puszcz Polesia gdzie bór rzedniał i rozstępował się wo-koło wielkiej piaszczystej polany Cztery drogi tu się zbiegały w środku stał od-wieczny drewniany kościółek Wieki nosiły na sobie sczerniały mchem okryty dach świątyńki lata star-ły zeń farbę i blask pokrzywiły ściany wcisnęły do ziemi węgły spaczyły dębo-we żelazem kryte odrzwia pochyliły tu i tam słupy parkanu Ale drogi doń wiodące były szerokie utarte polana zdeptana tysiącem ście-żek i co dzień z garbatej dzwonniczki z białą rosą dźwięczał daleko na okolicę dzwon cały srebrny bogatszy od wielu katedralnych Skarb bo krył ten mizerny przyby-tek skarb sławny na kraj cały cudowną z hebanu rzniętą Mękę Pańską w jednym ołtarzu i cudowną jasną kryniczkę try-skającą w dziedzińcu z żółtego piasku okryta miniaturową kapliczką Do męki tej i wody przejrzystej szedł z okolicy całej kto cierpiał i bolał kto prośbę miał lub podziękę szli wielcy i mali bogaci i ubodzy pieszo i pokor nie z wiara wielka i nadzieja Legenda mówiła ze ilekroć klęskę kraj miał po-nieść z krucyfiksu wielkie łzy płynęły na ołtarz jak wróżba nieszczęścia i nie-doli ludu i dlatego lud kochał ten czar-ny krzyż jak opiekuna patrona i sre-brem i złotem otoczył ubogi ołtaryk niby relikwię nieoszacowaną Gdy czasem w południe słońce zza boru zajrzało przez drobne w ołów o prawne szyby kościoła i garścią jasności lozpromiemło mrok wnętrza wówcz-a- t ołtarz wyglądał jakby cały z wotów i ofiar był złożony Od stropu do posadzki wisiały tam srebrne ręce i nogi i blachy l okiem Ooatrznosci i serc tysiące — tych było najwięcej jakby każdy swoje tam złozvł — u stóp tego krzyża co pła kał nad ziemią zgnębioną Co dzień pielonymi wstępowali na wytarty próg korzyli się z pokorą mo dliii gorąco Słońce zaglądało w oczy te wszystkie wzniesione ku krzyżowi w 'łoeisto płowe włosy mężczyzn barwno chustki kobiet stroje bogatych i w pro-mieniu wsteoował do góry niebieskawy kłąb kadzidła ciche tony organów i szept pacierzy Czasem głośniejszy jęk się wydierał to może matka której dziecko konało w domu czasem łkanie rozpaczne cza-sem wielkie bolesne westchnienie mie-szało się z akordem organów — wszyst ko się podnosiło nad ziemię nad bór — s:ło za słońcem — wyioko! Mówiono ze z kościółka nikt we łzach nie wracał Boleść swą Bogu ofia rował o litość prosił a otuchę brał i dziwną ufność Sf LE 59000 wpłaty Ła piekarnie na Queen St W Bardzo dobry interes dla dwóch partnerów 2 ciężarów-ki Wystkie urządzenia włączone w cenę Po informacje dzwonić H Baranowski LE 1-2- 471 $12000 wpłaty za no tnple w okolicy Eghnton Ciledonia 14 dużych pokoi Solidnie zbudowa n wodne ogrzewanie na o!ie Zajazd Miesięczny dochód przy no 1 $340 Dzwonić II Baianowski LE 1-2- 471 Eglinton Avenue Road SlOnoO wpłaty pozostałość na 1 olwait mortgage 8 pokoi na dwóch po dłogach Solidnie zbudowany dom 7 chropowatej cegły Dom osobny Nowoczesna kuchnia ze specjalna jadalnia Wykończona piwnica 2 łazienki Wodne ogrzewanie na oliwe Piękny ogiod i drzewami Garaż piywatny zajazd Cicha uli ca Dużo innych wygód Blisko do ws7stkiego Zwracajcie mc do p Deiko lE 1-24- 71 Uwaga budowniciowiel Plac pod budowę: G budynków plus 2 mieszkaniowe na jednej paneli w Cookswlle Front na llighway No 5 Idealne miejste na motele sklepy oiaz stacje ben-zynowe Po szczegółowe informa eje pniMmv dzwonić do Frank Dci ko lE 1 2471 Bloor - Havclock $4000 wpłaty Cała cena $17 500 8 dużych pokoi Ogrzewanie na oliwę Cały murowany Blisko do Bloor St Po informacje M Ku czelemi LE 1 2471 Runnymcde Annette 7 pokoi na dwóch podłogach Minowany Osobny Ogi zew anie na oliwe Sernki zajazd i gara Kwa-dratowy plan $5(100 wpłaty Do stępna cena Dwonić M Kucele-m- a LE 1 2471 Bunqalow i 5 akrów No 2 Highway — Oakville $36500 cała cena — $0 000 wpła-ty na 7 pokojowy z solidnej cegły bungalow 5 akrów sadu i 500 ja-błoniami Położenie w dzielnicy milionerów "MillionairN Row" tyl-ko 2 mile na wschód od Oakville Dochód sddu przynosi $5 000 roc7ni "o scveoł'iwe informacje dwi nić albo pisać do p Michael Mulzak LE 1-2- 471 Bloor Symington 7-pokojo- wy dom ultra nowocze-sna kuchnia Duży plac 25'xlC0' nowy garaż Telef V Fnese LE 1 2471 WARUNKI DOMOWA NATURALNA KURACJA Jeśli wszelkie lekarstwa za-wio- dii tam patnużc kuracja na-turalna Podając dokładnie obja-wy choroby wyślemy odpowiednie lekaistwa i wskazówki Posiadamy zioła na schudnięcie Cena $2 00 Na odpowiedź prosimy zała cyć znaczek pocztowy LIFE & NATURĘ 04 Catedral Winnipeg Man 84 w BROŚ i ADWOKACI 7 Riverview Gdns (okolica Jane i Bloor) Toronto 9 Ont Wieczorami i w soboty Tel RO 6-63- 22 12 W BEN BA ADWOKAT NOTARIUSZ Mówi po polsku 1147 Dundas St W Toronto Tel LE 4-84- 31 LE 4-84- 32 JAN L Z GÓRA ADWOKAT — OBROŃCA NOTARIUSZ 1437 Oueen St W — Toronto Tel Biura: LE 3-12- 11 Mieszk : AT 9-84- 65 S6S E H Łuck BA LLB fłUKOWSKU I ADWOKAT NOTARIUS' OBROftCA Wipflnlk firmy praunltzcj Blanay Paitr-rna- k I Łuck 57 BLOOR St W rój liny pokój 2011 TŁL WA 755 Pryjmuje takłe wieczorami od 7 ej i porOTumlenlcn I 55 S ' on t tej ora? u Mjftuly za telefonii nm cm b a B CL ADWOKAT I NOTARIUSZ Przyjęcie codlennie -- - Suitę 702 Hermunt IildK 21 Dundas Square Toronto EM 2-12- 51 Wieczorami w ponledlakl I rody od umil 7 9 1720 Oueen St W LE 1-09- 15 ipry Kon'eidlk"i 72 W 373 AVE Właścicielka A m"mvmvmmwmw%W®im&Mm$jbmmmimmimm BL00R REAL ESTATE LTD itr m 1972 Bloor West 1-2- 471 Poszukiwany wspólnik z $40000 na kupno hotelu w Toronto Dzwonić W Sherban LE 1-24- 71 Hotel z pełna licencja $100000 wpłaty Sprzedaż' wódek i piwa około 58000 galonów Na przestrzeni 15 mil Jedyny lokal z wodkq obiadami i zabawami ta-necznymi na przestrzeli 75 mil No-wy budynek 200 mil od Toronto 1 izostałosć na jeden "mortgage" Dzsonić W Sherban LE 1-24- 71 Parcela 310 stóp x 200 stóp Okolica 401 Highway — Jane Jedyna parcela pozostała w tej okolicy wystarczająca na budowę 12 domów małej fabryki lub miej-sce na pai kowanie albo motel Wpłata $10 000 albo za gotówkę Dzwonić 1 W Pelkman LE 12471 5 spożywczych masarskich skle-pów włącznie z budynkami W cenach od $24 000 do 540 000 — wpłaty od $ii 000 do $10 000 Tgodmowy obiot od $700 do $2 000 Po szczegółowe informacje dwonic do p N Karaban albo p S Okal LK 12471 Crawford College $3 500 wpłaty osobny muro-wany 10 pokojowy dom 3 nowo-czesne kuchnie Wodne ogrzewanie garaż duża lota Wszystkie pokoje umeblowane Beszta na jeden otwai ty 'mortgage na 10 lat Dzwo-nić do p N Karaban LE 1-2- 471 $2000 wpłaty zn osobny dom 2 kuchnie Lotn 40' x ICO' Cala cena $9 000 Okolica High Park Dzwonić do p N Ka-raban lub p S Okal LE 1-2- 471 17-f- o apartamentowy budynek $20 000 wpłaty za nowy muro-wany z solidne) cegły apartamen towy budynek Nowoczesno budo-wa w zachodniej części miasta Wodne ogrzewanie na oliwę Pełno irzadzema elektryczne 100 proc parkowanie Dochód $20 000 rocz-nie Bardzo umiarkowana cena w szybkiej sprzedaży Po informacje zwracać sif prosimy do p Wm Karpiński LE 1-2- 471 $26000 pełna cena $7000 wpła-ty na kunno przy Lakę Sliore Highway Otwarta 0 dni w tygodniu Obrót $1100 tyg Dzier-żawa 15 lat z możliwością kupna terenem na motel Po-łożone w dzielnicy handlowej i ciężkiego przemysłu Dzwonić W Matewicz LE 1-2- 471 Uwaga! Poszukujmy polskich sprzedawców domów Bardzo do-bre komisowe i warunki prjcy UWAGA! POSZUKUJEMY POLSKICH SPRZEDAWCÓW DO-MÓ- W BARDZO DOBRE KOMISOWE I PRACY natych-miast skuteczne ADWOKACI ŚMIECH GEORSE I I BIELSKI RONCESVALLES i budynku DENTYŚCI Dr E WACHNA DENTYSTA Godziny: 10—12 1 2—8 386 Bathurst St — EM 4-65- 15 w Dr M LUCYK DENTYSTA 2092 Dundas St W Toronto Tel RO 9-46- 82 W Dr Tadeusz Więckowski LEKARZ DENTYSTA Tel WA 2-08- 44 310 Bloor St W — Toronto pryjmujc po uprzednim zrozumie-niu telefonicznym W Dr S D BRIGEL LEKARZ DENTYSTA CHIRURG — STOMATOLOG Specillsto chorób amy uslnel Phyrlc liins' U Suworii' Uulldlng Kuiitlirin Nu 271) 86 Bloor St W — Toronto Telefon WA 2-00- 56 W Dr H SCHWABE DENTYSTA 71 Howard Park Ave (ró(! H'iri(enille) Godz przyjęć za zam telefon LE 1-2- 005 40-- S Dr Władysława I SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA 129 Grenadier Rd 'drugi dum od Rnccnvall 1'ryjniuje za uprzednim telefo nunym porozumieniem Telefon LE 1-4- 250 OKULIŚCI OKULISTKI Br Bukowslca-Beina- r O D WiHorla BuI'owska O D prnuodza no'or7ciny Kabinet okulistyczny przv 274 Roncesvalles Avenu obok Rpoffre) St Tel LE 2-54- 93 fiod-ln- y r7yl'r codziennie od II) 'ano do U w i'-r- ór W soboty od Ul rano do 4 po pol 37S HOWOOTWARTY Polski Sklep Ariysłyczny "LAJKONIK" - TORONTO — TEL LE 3-56- 15 ŻURAKOWSKA poleca lifigaH' wybór miłych polskir-rn- u sercu prezentów: wyroby ludowe hafty ceramika kryształy reprodukcje obrazów Jednocześnie dobrze zaopatrzony dział papeterii i przyborów szkolnych i WM u 6-pokojo- wy restauracji 72 w Ml 9 i lift li iii 'KiI yp 1 n i i 'im ! ft ił'H II'ffl |
Tags
Comments
Post a Comment for 000372b
