000359b |
Previous | 7 of 8 | Next |
|
small (250x250 max)
medium (500x500 max)
Large
Extra Large
large ( > 500x500)
Full Resolution
|
This page
All
|
Zkg&SSBgSiSSSgZS
K ? rr-- - ZWJĄZKOWIEC LISTOPAD (hloyember) soboto 2 - 198 } W" "
--
s t ftQsV „ --dŁsIJJsSTj3P? S
"aH r fi O n _j _ cjjk-- j- nEisjflflfftfłSff! (T?Flfl fH ff<enMiKilWt£M3 &™MnJLm człowiek któremu zazdroszczę llgiiilim KgpSgSS v mm nu I$i1&"h"i~uj~rvivw--)n7 ua tuf—im ivlij nt hhjwm aiiawuiułuutiMwtaiiWi nnivaxwan iwanr&uNHiiituyr iu1 uui r b "mi
j_cc mu tego że jest
fcionałego a nawet
& ___ 1aer7fvi
„nejo spisę- - '—
' umalowanych na zie- -
A& bez k°loOTOtków'
j7 zrobionych własnym
dem z gęsich piór i so--
tory Brudnego puce u-koloro-wymi
nitkami
robakami przyiro- -
do połatanego plecaka
r _ inoo rnL-l- l Rlltpl- - io z iai" :
SS-erbat-ą
zatkanej i"-"-- '- a je buruM-- i iw~ -
fLne zazdroszczę mu siły
inJci WZrUSZeii ftiujiii
'fcifcnad °da wzruszen-ii- S
ii uzbrojony w angiel--
fc Stoiska niemieckie kolo
i francuskie złki — nic
?£3iuż przeżyć ificia sa lekkie giet 5gV
iTinjmale --Mają lueauuc
mv ciężar i pitci
niezawodny każdy rucn
ręki Precyzyjne kołc-tocz- a
się bezgłośnie i
iP swojego wneirca kac--
Minebną ilość żyłki Spla- -
Ffroie sa idealnie wywazo- -
JftuUe — funkcjonalne sn
saire w sooie juku
Uoty 1 Pe'nl!t Prz lni
ltdme służbę fosiaoam
dSnarzędzia najlepsze jakie
mieć Są a raczej wyda-lać
takie — dzisiaj Bo
itro może się zdarzyć że
jEbnym sklepie przy Quai
re niedaleko Pont Iloyal
Uang lub u Storka 'w
:lium" czy Residenzstrasse
mi coś jeszcze bardziej do- -
ego od tego co juz mam
urządzenie którego pre- -
przekracza wszystko co
:j-s-l
ttędkarski dotąd wy-ilo- ał
Kupuję to lub w
sprzęcie wprowadzam
Słownik duży
of Stanisławskiego AN- -
WKO-POLS- KI zawierają- -
nad 100000 wyrazów w
gitne]' oprawie i drugi tom
K0-ANGIELS-K1
wyd
Fund Kościuszk Za
te olbrzymie tomy —
5
to najobszerniejsze sło- -
i jakie kiedjkolwiek by- -
iydane
imówienia nadsyłać na
NEW CITIZENS'AlD' ' 'SEFMĆE' 'r'
BP0 Box 84U-S- r "B"""1
lontreal Que Canada
87-8- 0
Maryną
laoire
"Kh
na
POCIĄG Nr 302901
1
pustkę"
ZW-SMEM?- g
oapowieanie mowacje Tak
więc moje narzędzia nie są tyl- ko doskonałością dnia dzisiej-szego
ale są coraz lepsze pod-legają
prawom rozwoju albo-wiem
postęp także w tej dzie-dzinie
jest zjawiskiem nie ule-gającym
wątpliwości Słowem
— moje narzędzia są zawsze
ostatnim wyrazem tego co nie-sie
postęp
Takie są moje narzędzia —
i do diabła umiem się nimi
posługiwać! Łowię już ryby lat
czterdzieści z hakiem i mam
na rozkładzie parę ładnych
smoków będę je pamiętał do
końca moich dni Miałem chwile
dobre i złe długie nie kończą-ce
się godziny czekania i chwi-le
niespodziewanej niezwykłej
pomyślności Bywałem w miej-scach
tak lybnych że przypo-minały
kadzie pełne świątecz-nych
karpi — i byłem nad w o
darni które zdawały się być
zbiornikami napełnionymi trują-cą
cieczą pozbawionymi śladu
życia Zdarzało mi się widzieć
jak te na pozór martwe wody
oczyszczały się i ożywiały na-gle
jakby nawiedzone przez ła-wice
wędrownych ryb Miałem
wielkiej pomyślności w
strumieniach zimnego deszczu
w skwar sanitgo południa i w
czarną noc
Wszystko- - znam wszystkiego
już doświadczyłem radości zwy-cięstwa
i goryczy porażki Ug-inałem
się pod ciężarem zdoby-czy
i odchodziłem znjji wody
z pustymi resini" 1 głupim
uczucienr-jyerc- u Znam roz--
maitc-ffod- y bywałem Pole- - ryby ich
siu i się za- -
Podkarpaciu Łowiłem Niem-nie
wysokim bladym nie-bem
i w Dniestrze na dnie ja-rów
pogrążonych w głębokim
cieniu Czegóż więc zazdroszczę
jemu którego spotykam od lat
w tym samym pociągu wraca-jącego
z niedaleka 7 jakichś
wertepów dzikich dołów i za-lewisk
nawot nie wiem gdzie
on łowi Ja podróżuję tą linią
daleko do końca potem prze-sada- m
się na autobus o jadę
dalej nad wielką rzekę płyną-cą
w okolicy żyznej dobrze za-gospodarowanej
wśród brzegów
uregulowanych i uporządkowa-nych
Jest tam wiele pięknych
zakątków ozdobionych starymi
'drzewami dębami topolami
lipami szerokich spokojnych
toni i wykrotów ocienionych
1 Maryną wszystko skończone Ma- -
na nie słyszy już ostatnich słów Je--
Zasypia spokojnym głębokim snem
Idyby opadała na dno cichei słonecz- -
F-in- y pełnej kwitnącycli jaśminowych
Maryna zamknęła za sobą drzwi
i znalazła sie na klatce schodo- -
P-Tysta-neła
hv 7nP7Prnnnp tchu Dla- -
0 brak jej powietrza? Przecież nie bie- -
nie dźwigała niczego prócz lekkiej
""ej torebki z kilkoma drobiazgami
'a W eórp anhurh C7nrvrh ścia- -
szarych kamiennych stopniach
sie w fantastvcznv zvffzakowatv
Mi głowa i Dnacvch sie w coraz -- wyż-
"foaną
godziny
i-fe-lo
jej się nagle iż jest uwięziona
E? Powrotu do świata który tam poza
giętymi przez nią samą drzwiami za- - J iumuałtoj uiu:#Muit4 : prowau3u: uu wmiciiun
szerokich ulic alej i dróg Niektó- - "n można przejść drogę odwrotną
J- - którą ona przed chwilą odbyła —
można z powrotem do
ff tamtvm świppio T-ncf-nł
JprZV —
"01 iesZP7P ' nr-n- 1 miirannu-clr-a hra- - OlOŻe 1U7 firtCTDHJ- - i nip nnlP7V 20
c d°kąd sie udał Tn snrawa dla niei
I?! milczą pozamykane przed nią la-r- ne
drzwi ph-W- ! mioCTi--i-ń nłweh
m
jedyna droga stojąca przed nią
{Q to wejście schodami na pierwsze
01 Jedyne drzwi do których ma klucz
wizytówka: „Roman Sto-czynie- r"
Wszystko w nipi broniło sie
!£?ao przeciwko temu brakowi moż-- £
wyboru w jej pojęciu niewoli któ-'tti- ez
jeszcze nie tak dawno prag- -
ucięcie przed zamachem ze
:p Jerzego
"Rdzenia u j ™~- - i- - — - ueiuuierna nuua uudiiua- lltamyćl 4 i---
_m
f--i „-- --
i--- cv ' "-sadzon-ego
wygodnie i
kCe: gdzie każdy sprzęt musi być
I J 1 Stap niałmioTinip n3
JTa mioo tI : i :~:„~oTn
rSWarvna " ij„„ __
I --" da posiłku- - od_rana do nocy
Barbara Gordon
LflSii[LLLiL!LeLLLBiLaLLaVilŁHiLHiK
(Opoialadanie)
pochylonymi nad wodą wierz-bami
Okolica przypomina trochę
pejzaże Ruisdale'a a jeszcze
bardziej Poussina jest groźna
i malownicza ale jej dzikość
utrzymana jest mocno w ry- zach Aby ustrzec naturę przed
żywiołami które pustoszą ja
bezplanowo ludzie pobudowali
tamy i umocnili brzegi rzeki
Nawet to co jest dzikie: białe
nagie jak koić pnie drzew
sterczące na mieliznach grani-towe
głazy wtopione w zieleń
strome usypiska i poszarpaae
wykroty — wszystko to wydaje
się być zakonserwowane utrwa-lone
zabezpieczone przed dal-szym
zdziczeniem i robi trochę
wrażenie eksponatów wystawia-nych
w parkach na widok pu-bliczny
a czasem nawet przy-pomina
makiety krajobrazowe
jakie widuje się w wielkich
europejskich ogrodach bota
nicznych i zoologicznych
Wielu wędkarzy jeździ w tam-te
okolice samochodami Ciągną
za sobą przyczepy weekendowo
rozbijają na brzegu w cieniu
pięknych starjili drzew kolo-rowe
namioty Spędzają w nich
często całe urlopy wraz z ro-dzinami
żonami i dziećmi za-bierają
navet ze sobą psy
Urządzają się na biwaku wygo-dnie
rozstawiając krzesełka i
stoły gotują obiady na kuchen-kach
zasilanych gazem z czer-wonych
butli których zapas
przywożą z sobą Łowią oczy-wiści- e
ryby Napotykam często
wędzibka wbite w brzeg w po
bliżu obozów jk r?ctajacp na
na gdy właściciele oddn
Podolu na Mazurach ii ją tymczasem spokojnie
na
pod
nn
S1P
M
Łazienek
Elegancką
nntrinion
„i
jęciom obozowym lekturze al-bo
drzemią na leżakach Oży-wiają
się rano i o zachodzie
słońca widzieć ich można wte-dy
idących powoli wzdłuż brze-gu
Łowią na błystkę odpra-wiają
w skupieniu ten eleganc-ki
rodzaj rybołóstwa który ma
coś z myślistwa lub w ogóle
strzelectwa ale jakby spełnia-nieg- o
na niemym filmie w zu-pełnej
ciszy
Nie mam samochodu ani in-nych
luksusowych urządzeń bi-wakowych
ale nikomu ich nic
zazdroszczę i nie pragnę Ja
mam sprzęt jakiego oni wła-ścicel- e
tych tam cudpw nigdy
mieć nie będą Ten doskonały
sprzęt pozwala mi sprostać
wszystkim okolicznościom do
cierać wszędzie i działać w naj
41
aby prędzej minął pusty dzień i zapaść
było można w sen dający chociaż chwilo-we
zapomnienie
To życie które wiodła u boku Romana
Stockiego było znośne właściwie tak dłu-go
dopokąd szło się przez nie nie przysta-jąc
i nie oglądając się ani za siebie ani
dookoła — niby gościńcem dość równym
gładkim niezbyt wyboistym lecz za to
zasłaniającym sobą cały horyzont tak że
gdyby zapytać jaki cel tej drogi nie bar-dzo
wiadomo co odpowiedzieć Idzie się
i już Pozornie nie męczy nie ma się o co
potknąć ale biada jeżeli się stanie i ro-zejrzy
po bokach Szarzyzna i pustka zwię-dła
i przykurzona chuda zieleń Gdy zbyt
mocno zaświeci słońce lub burza zasko-czy
— nie ma gdzie się skryć ani do cze-go
przytulić Nie istnieje cień który by
ucieszył brak też ciepła które by wzru-szyło
Kiedy się przystanie na takiej drodze
jak współżycie z Romanem człowiek czuje
nagle że jest bardzo bardzo zmęczony Na
śmierć zmęczony Każdy następny krok
i dzień jest już nie do wytrzymania
Na przykład sprawa dzieci Gdy Maryna
próbuje żartować z dziećmi pieści je i ża-łuje
_ Roman patrzy na nią Tak patrzy
że uśmiech zamiera i opadają ręce Te
dzieci mają już wyznaczony swój los Zo-sia
jest muzykalna ma ładny głosik i lubi
tańreyć — każde szkolne przedstawienie
to dla niej przeżycie Maryna chciała żeby
Zosia poszła do szkoły muzycznej
Moja córka nie będzie fikać nogami
na scenie przed byle kim Pójdzie na me-dycynę
A Jacek będzie inżynierem
Mały Jacek nic jeszcze o tym nie wie
lecz Maryna za to wie iż postanowienia
pana Romana są nieodwołalne Na nic nie
zdadzą się protesty gdyby dzieci upodo-bały
sobie inny cel w życiu Marzenie to
coś co nie ma prawa obywatelstwa w świe-cie
'inżyniera Stockiego
Maryna myśli wstępując po schodach:
mimo wszystko --wytrzymałaby chyba jesz-cze
to życie z Romanem gdyby nie wró-cił
Jerzy' Człowiek może długo wytrzymać
głód — nieszczęście się zaczyna kiedy zo-baczy
kawałek chleba którego na dodatek
nie wolno mu dotknąć Maryna czuje jesz--cz- e
woń własnej rozgrzanej słońcem skóry
Ten zapach ciągnie za Jiią jak gdyby krok
w-kr- ok jej śladem postępował- - cały Part
trudniejszych nawet warunkach
terenowych Moje wędziska się-gają
dalej moje kołowrotki
niosą przynętę na większą od-ległość
A kiedy nadejdzie chwi-la
w której rozpocznie się wal-ka
— mój sprzęt nie zawiedzie
Będzie pracował dla mojego
zwycięstwa i da z siebie wszyst-ko
na co go stać
Oto mam więc rybę którą
złowiłem za pomocą mojego
doskonałego sprzętu w rzece
płynącej przez piękną okolicę
którą opisałem Ryba leży na
brzegu u moich nóg patrzę na
nią Ale cóż to? Dlaczego na jej
widok moje serce nie bije tak
mocno jak tego oczekiwałem
dlaczego jej uroda nie jest tak
olśniewająca jak się spodziewa-łem?
Czemuż moja ryba wyda-je
mi się brzydsza od tej którą
złowił on człowiek któremu za-zdroszczę?
Oko mojej ryby po-zbawione
jest blasku łuska wy-daje
się blada i matowa płet-wy
bezbarwne Co dziwniejsze
— kiedy jej dotykam mam
wrażenie jak bym miał na
dłoniach rękawiczki jak by
moje palce utraciły władzę
i uczucie albo jak by ryba nie
była istotą żywą tylko przed-miotem
zrobionym ze sztuczne-go
tworzywa z masy papiero-wej
z gumy?
Podnoszę oczy i nagle z prze-rażeniem
widzę że cały ten bo-gaty
krajobraz o którym tyle
powiedziałem jest tyJUo obra
zem lub raczej opisem a więc
czymś co nie zawiera materii
głębi brakuje mu nawet po-wietrza
jest iec czymś co nie-mal
nie istnieje A rzeka? Wo-da
która przecież płynie? Jest
tyiko korytem napełnionym ni-czym
jjst strugą pustki jakby
wspomnieniem po czymś czego
nigdy nie było i zostało tylko
przeze mnie wymyślone
Kiedy wracam znad tej rzeki
w połowie drogi na małej nie-pozornej
stacyjce wsiada on
Telefon telewizyjny
Japońskie Towarzystwo
Matsuszita Electric Industrial
Co poinformowało o skon-struowaniu
nowego telefonu
telewizyjnego który pracuje
na konwencjonalnych dwu-przewodowych
liniach telefo-nicznych
Wideofon składa się z 9-c- a-lowej
lampy kineskopowej
kamery i nakręcanej tarczy
Człowiek ten nie zajmuje się
pisaniemv ani niczym podobnym
jest prawdodopobnie robotni-kiem
budowlanym Ale w swo-im
wypłowiałym i wytartym
ubraniu -- z połatanym pieca
kiem na grzbiecie z wędzis-kie- m
bez pokrowca przewiąza-nym
w dwu miejscach sznur-kiem
z siatką pełną ryb —
jest istotą konkretną człowie-kiem
z krwi i ko'ści Układa po-woli
swój plecak i wędzisko na
półce siatkę wiesza na haczy-ku
Oto siedzimy naprzeciw sie-bie
koło okna palimy papiero-sy
rozmawiamy Pociąg niesie
nas do domu Nad jego głowa
chwieje się siatka z rybami
Być może nawet na pewno nic
są one większe od tych które
ja złowiłem — ale jakże za--'
zdroszczę mu ich!
To jadowite uczucie zazdrości
lęgnie się gdzieś w moim brzu-chu
rozlewa się wypełnia cale
moje ciało od pięt aż po czubek
głowy przenika do krwi za-truwa
mnie Słucham tego co
mówi człowiek siedzący naprze-ciwko
mnie Patrzę na siatkę
z jego rybami Widzę tam w
wilgotnej trawie w liściach ta-taraku
i mięty wodnej sre-brzyste
leszcze szmaragdowe
liny i złote szczupaki Mimo
i od wielu godzin są martwe
zachowały urodę istot żywych
Ich łuska pokryta jest jeszcze
śluzem oczy zachowały blask
życia a skrzcla czerwień krwi
To są ryby prawdziwe
Moje uczucie zazdrości jest
silne i bardzo złe ale na swoją
obronę mam to że chyba
wiem skąd się wzięło: jestem
sam sobie winien posunąłem
się za daleko w ulepszeniu mo-jego
sprzętu rybackiego narzę-dzi
za których pomocą łowię
Ich doskonałość zamiast zbliżać
— oddziela mnie i oddala od
zwierzyny na którą poluję
niszczy świat w którym ona ży-je
odbiera rzeczom — ziemi
wodzie drzewom — ich praw-dziwy
byt A mnie pozostają
tylko słowa coraz więcej słów
Kornel Filipowicz
telefonicznej Aparat jest tak
pomyślany że litery i rysun-ki
szkicowane przez jednego
z rozmówców mogą być wido-czne
na ekranie współroz-mówc- y
Nowy dwuprzewodowy sys-tem
wideofonii pracuje na
konwencjonalnej Unii' telefo-nicznej
Obraz jest 'wyraźny
jak w normalnym telewizo-rze
T lv
Łazienkowski — kwitnące w nim kaszta-ny
i ta ławka i ptak mieszkający w krza-ku
nad ławką Tylko Jerzy nie idzie Od-szedł
z całym ciepłem swoich mądrych
orzechowych oczu swoich ramion które
czuła przez chwilę wokół ciała
Z gardła Maryny wydobywa się jęk
Chciałaby zaskowyczeć jak pies który zgu-bił
czy stracił swego pana Czy miłość
przypomniana nagle i niepotrzebnie jest
tego przyczyną — czy zadraśnięta przez
wzgardę mężczyzny kobieca ambicja —
czy że zbyt inne jest życie niż takie jakie
pasowałoby do jej małego serca jej ma-łych
wyobrażeń o szczęściu i małej życio-wej
filozofii? Cichy ciepły spokojny dom
nad którym zawsze jest pogodnie Cóż by
ją obchodziło wtedy że gdzieś tam biją
pioruny i cierpią jacyś ludzie!
Jeszcze na chwilę przystanęła pod drzwia-mi
żeby odwlec choć trochę wejście do
mieszkania Dobiegają stamtąd różne od-głosy
Słychać jak ktoś mówi:
— Gdzie też może być Maryna?
To Roman Wrócił ze Śląska wcześniej
niż zapowiadał Może naumyślnie?
— Nie mówiła mamie dokąd idzie i kie-dy
wróci?
— A czyż ja ją pytam? Twoja żona sam
jej pilnuj i radzę ci dobrze pilnuj Czy
ona mi kiedy co mówi? Co ją twój dom
obchodzi i dzieci?
Te tyrady teściowej dobiegają do Mary-ny
urywkami widocznie raz wchodzi ona
do pokoju raz wychodzi kładzie dzieci
spać zagląda do kuchni Maryna zaciska
pięści
Na dole trzasnęły drzwi ktoś idzie po
schodach Co pomyśli o niej tik stojącej
jak skuta przed własnymi drzwiami? Otwo-rzyła
je i weszła do mieszkania Teściowa
dreptała już po kuchni i jękliwym głosem
strofowała Antosię
— Mówię Antosi stale że pan lubi świe-żo
parzoną herbatę Kto tak 'Antosię na-uczył?
Roman siedział przy stole i jadł kolację
Znad talerza podniósł na Marynę ciężki
oskarżycielski wzrok
Pierwszy odruch Maryny stanowi chęć
ucieczki Uciec od tego wzroku przykuwa-jącego
ją do miejsca pd tej wielkiej cięż-kiej
postaci pochylonej nad stołem i prze-żuwającej
wolno systematycznie każdy kęs
jedzenia Roman dba o swoje zdrowie i hi-gienę
Mawia stale:
— Dobrze przeżuty pokarm to połowa
zdrowia
Za chwilę padną słowa od których też
należałoby uciec Maryna chce za wszelką
cenę uniknąć awantury — coJje że ner-wowo
jej nie wytrzyma Opanowała się
chociaż ręce jej drżą usiadła przy stole
i zapaliła papierosa Mówi tez sensu żeby
przerwać groźną ciszę:
— Wróciłeś
— Jak widzisz Nie pal kiedy ja jem
Może nawet ma rację Często miewa ra-cję
— w sposób obrzydliwy Przecież wi--d- zi że jest zdenerwowana Maryna "odkła-da"
papierosa Dlaczego właściwie tak boi
Nr 31
Z okazji przypadającego" w roku 1968 Jubileuszu
polecamy dwie specjalne
PACZKI "JUBILEUSZÓW
$1630
Ponadto odbiorca "paczki "Jubileuszowej" opłaconej przed upływem
31-g- o grudnia' 1968 r moie w drodze losowania uzyskać premie w
postaci MOTOROWERU "KOMAR" lub nagrodę pocieszenia: serwis
'" porcelanowy na 6 osób
Na kaide 1000 paczek "jubileuszowych" rozlosowana
będzie 1 premia główna oraz 10 nagród pocieszenia
Zamawiać należy vr PEKAO 392 Bay St lub u "DEALERA'
Zamówienia i zlecenia pocztą
oraz informacje
Pekao "Dealer"
ANDY'S PARCEL
TO EUROPĘ AGENCY
Box 141 Postał Station "D"
Toronto 9 Ont
77-- P
W MROKACH
PODŚWIADOMOŚCI
Wypowiedź psychoanalityka
Hugh Drapera:
"Nie ufam ludziom którzy
pożyczają samochód własnym
żonom Nurtują ich przeważnie
podświadome pragnienia Albo
pragnienie nowego samochodu
albo nowej żony albo jednego
i drugiego"
a
NIEUSTABILIZOWANA
SYTUACJA
— Czy pani jest wdową?
— Chwilowo tak
#
BŁOGOSŁAWIONA
NIEWIEDZA
Pierwsza nowozaślubiona:
— A pani mąż czy chrapie?
Druga nowozaślubiona:
— Nie wiem Myśmy sie po- brali dopiero cztery dni temu
#
WYMIJAJĄCA ODPOWIEDZ
Długo długo się ociągała alc
wreszcie doń przyszła Uszczę-śliwiony
acz i nieco strwoiany
o możliwe komplikacje zapy-ta
1 „c '14 ' „t
„ — Amęźowi powiedziałaś Jźc
idziesz dokąd?
— Do przymiarki
się — zawsze bała się Romana? Stanowi
on dla niej jakąś siłę wyższa --potęgę nie-pojęta
Gdyby nie ten prawie zabobonny
lek jaki Roman w niej budzi może potra-fiłaby
przywiązać się do niego może dziś
znalazłaby dla niego te słowa"! gesty które
pomogłyby irn odzyskać wzajemne zaufa-nie?
Nie mą tych słów nie ma tych ge- stów Jest tylko strach i wstręt
— Przecież wystarczyłoby — myśli Ro-man
— żeby teraz wstała podeszła przy-tuliła
sie pocałowała i spytała czy nie je-stem
zmęczony podróżą czy chce jeszcze
herbaty a moż zaparzyć trochę kawy
Pvłbv iej wdzięczny i za to W Katowi-cach
rozgorzała awantura 'zarzucali mu że j!0 Zamdiest zbiurokratyzowany od da-chu
do piwnic i że on Roman nie rozumie
dueha przemian W podległych izakładach
wykonywanie planów szło opornie iakieś
starp Drzpoisy których on nrzecipż nie wy-myślił
tvlko je stosował fi to jak skrunu-Jatni- e
stosował!) hamuą inicjatyw załóg
Czyż on ma odpowiadać za -- wszystkie grze- chy główne minionych lat?!
Gdyby Maryna byłą inna żona opowie-działby
jej o tym wszystkim pożalił sie
Ale ona siedzi i milczy nieruchoma jak
kamień nastroszona czuina zła- - mecha-nicznie
obraca pierścionek na palcu Ten
pierścionek też od niego — w piątą rocz-nice
ślubu Skruszyć by tę jej kamienną
postawę!
— A gdzież to moja pani chadza o' tej
porze? Można wiedzieć? — pyta drwiąco'
Maryna wzrusza ramionami
— Nie wolno mi? Na spacerze bvłam
W Łazienkach — mówi nagle zdecydowa-nie
ze złośliwą przekorną satysfakcją
— Cooo? — dziwi sie Roman i rzuca
jak sędzia śledczy zaskakująco i ostro: —
Sama?
— Czy ci nie wszystko jedno? — pyta
Maryna trochę zaczepnie i zła jest na sie-bie
Po co daje się wciągać w kłótnię? I tak
przegra
— O nie! Nie jest mi wszystko jedno
dokąd i z kim chodzi moja żona i co o tym
powiedzą ludzie
— No tak ciebie zawsze tylko to obcho-dzi
co kto powie
— Nie ty będziesz mi robić wymówki
Więc — z kim?
— Sama
— Kłamiesz
— A jeżeli kłamię?
— To idź sobie gdzie chcesz W moim
-- domu
Marynę ogarnia nagła wściekłość
— W twoim domu w twoim domu! Tak
samo twój jak mój! A jak będę chciała
to sobie pójdę O — do rodziców pojadę
do Ameryki i tyle! — Nigdy jeszcze nie
ośmieliła się tak mowie do Romana
— Dobrze — syczy Stocki — Idź so
bie idz gdzie chcesz Choćby na ulicę tam
skąd cię wziąłem I gdzie poniewiarafcyś
się teraz beze mnie czekając na tego two
jego męża Ale zebys wiedziała: jpd„ ten
dach juź nie wrócisz "Nigdy rozumiesz
nigdy w życiu dzieci nie zobaczysz!
-
Oprócz' niezwykle Interesującego zestawu
ływnotei I smakołyków kaida paczka za-wiera
upominki: zagraniczna zapalniczkę i ze-staw
[mportowanych podręcznych narzędzi
$1630
Toronto
CZAS J U Ż ZAMAWIAĆ!
BOŻE NARODZENIE SIC ZBLIŻA!
-- CAWIAGA CO LTD
811 Queen Sr W - Toronto 3 Ont - EM 4-55-
74 PIECA©
NOVE SZYBKIE KORZYSTNE METODY TRANSFERU
PIENIĘDZY DO KRAJU
BOGATY WYBÓR PACZEK ŚWIĄTECZNYCH
LEKI — OWOCE etc
Najlepsza najszybsza organizacja wysyłkowa?
li-wwi- afot '-"- "' 'i1"nn'i¥"frifitiiit
PACZKI OKOLICZNOŚCIOWE I ŚWIĄTECZNE
OWOCE POŁUDNIOWE MATERIAŁY WĘGIEL
ZLECENIA DO WYBORU PRZEKAZY PIENIĘŻNE
Najkorzystniejsze Gwarantowane bez ifa wysyła: Przedstawiciel PKO
HIGH PARK TRAUEL CENTRĘ
1574 Bloor Street West Toronto 9
(obok Dundns St W)
Przyjmujemy również zleeenin tnlnfonicznie- --
ojd-yły- o DJj-ył- y j-- h
NIE ZWLEKAJCIE!
Nar) klienci otrzIytlmftiamj iltUnKiwZPIlAulTiNJI(Krlfnnkvolorowy Kalendarz ga ™' iitSWWłWCWSHiSBgBłWglWWr?MiJJilitr
Edmund Jan Grudowski
(UPOWAŻNIONY DEALER PEKAO)
256 Lakcshore Rd East Porr Credit" Tcl278-701- 7
-- PACZKI ŚWIĄTECZNE PACZKI ŻYWNOŚCIOWE —
PRZEKAZY PIENICŻNEkjjLEKARSTWA I OWOCE
POŁUDNIOWE'—'"MASZYNY) PRZYRZĄDY ROLNICZE
SAMOCHODY
Zamówienia" przyjmuje się telefonicznie listownie
psobiścic
Natychmiastowa przesyłka' gwarantowana
OPTOMETRYŚCI
BADANIE OCZU
DOBIERANIE OKULARÓW
I "CONTACT LENSES"
S BROGOWSKI OD
412 Roncesvalles Avo
(blisko Howard 'Park)
Ylzyty po (clcronIctnm
porozumieniu
53M2S1
BUKOWSKA BEJNAR OD
274 Roncetvallet Avo
(przy Ccoffrcy)
Wliyty po telefonicznym
porozumieniu
532-549- 3
L LUNSKI
M LUNSKI OD MSc
470 College Sf
(blUko IUthurit St)
Wizyty po telcfonlcznn
porozumieniu
921-392- 4
J SZYDŁOWSKA OD
f
637 Sf Clair Ąve W
'(bllłko Balhunt Sl- -
Wizyty po tclcfonlcznyn
porozumieniu
653-378- 4
'ókyJ
1596 Bloor
360-212- 9
poprawiaj
77 83
JEDYNY POLSKI
SALON PIĘKNOŚCI
WarycTs Boauty Parlor
Specjalizacja trwałej
ondulacji "Pprmnnent
Wavcs"
Bathurtt 3684432
Dentyści
JINDRA
JINDRA
LEKARZE DSNTYICI
przyjmują 'wieczorami
uprrftdnlm
telefonicznym
Spadlna 922-084- 4 (powyłej
DANUTA
LUBICZ LEPARSKA
LEKARZ DENTYSTA
Przyjmuje uprzednim
po:ozumlenlem
Roncesvalles
Gcofrcy
Mallut
LEKARZ DENTYSTA
przyjmuje wieczorami
uprzednim porozumie-niem
telefonicznym
Toronto
762-100- 9
SADAUSKAS
LEKARZ DENTYSTA
Przyjmuje uprzednim telefo-nicznym
porozumieniem
5314250
Grenadier
Boncesralleo
WYBITNIE OBNIŻONE
CENY
powodu zmiany
kierownictwa
CENA OKULARÓW OD $14:95 OPTICAL STUDIO
St W
396 QUEEN ST W
sienny
Nr 32
"N
porozumie-niem
535-6252- 1
APTEKA LANOISA
368-312- 61
TORONTO ONT
Obtłunulsca Polonie Kanadvliks
WysyEłaumroypy Wykonujelmekyarsrtewceapty kPaonlsakdiyjosrkaizein!nykcrnajkorwa-e- j
W 1wiennvm
doskonale
tar
Ui
E
tł&J
¥M
31 1&
i
fe?
iv m
??:
$
't W
W
Zy
w nu
zarouotneale Mmopoczucle lekantw
nadzwyczajne wartośct
r
Mtaw
—
Sj
lub 2
S
B
RO
w
216 St ~
Dr M
Dr V
Ukta t w
obotr i
18 Rd —
49-- P
Dr
za tclcfo- - nlcznm
Tel LE 5-99- 7
282 Av
(róg Et)
1S--P
Dr V
takie 1 wi
loboty za
184 Elllf Avo — 3
Tel
37--P
Dr W
za
Teł
12? Rd
(drufl dom ot
t--P
z
Tel
od 'fał Ir
wolne od "cła do
Jów
Snbka i obsługa okresie nnWatnir-n- r
witamin: _' :- -: — ?- --
1
kupnie czepków
:£
Bloor)
fachowa
uunn-i- N J(hcaey ofgeóvlenre) Na scllku seuzWnoneiuceilkizuweybiiókr o Vaw- -v
fa
f3
t- -r '
- -
'
J
-
i ~
i
uu i
na
:
!
kąpielowych ciemnych okularów-- ' płynów cpaJe--' nfSShJLbilr'Sro'wl?1 tonycb frołmy jiaa wkrótce odwiedzie ! l"Tykorrysuc te okazje ~ f - T'
— iV?5=--i=-— MnrMlilrni6irDiii--- = — i r
r
T IłHSSS sajśrssijra
Vt"ii rt- -: :n i '-SoT-
-ftaWśm wm
LSi„
46-m- k Hi ! m-- M
?SfiW-- Ymmi :! i-irs- ?
:iiW-Jrł-w3J
J®JI te
imi Im m
i II'
6 ' --# J35-- fi
Uh
H? WłTB hm
rłftfl
LI I r7 1 f) ii
M
ii
Ri
I
Object Description
| Rating | |
| Title | Zwilazkowiec Alliancer, November 02, 1968 |
| Language | pl |
| Subject | Poland -- Newspapers; Newspapers -- Poland; Polish Canadians Newspapers |
| Date | 1968-11-02 |
| Type | application/pdf |
| Format | text |
| Identifier | ZwilaD2000656 |
Description
| Title | 000359b |
| OCR text | Zkg&SSBgSiSSSgZS K ? rr-- - ZWJĄZKOWIEC LISTOPAD (hloyember) soboto 2 - 198 } W" " -- s t ftQsV „ --dŁsIJJsSTj3P? S "aH r fi O n _j _ cjjk-- j- nEisjflflfftfłSff! (T?Flfl fH ff<enMiKilWt£M3 &™MnJLm człowiek któremu zazdroszczę llgiiilim KgpSgSS v mm nu I$i1&"h"i~uj~rvivw--)n7 ua tuf—im ivlij nt hhjwm aiiawuiułuutiMwtaiiWi nnivaxwan iwanr&uNHiiituyr iu1 uui r b "mi j_cc mu tego że jest fcionałego a nawet & ___ 1aer7fvi „nejo spisę- - '— ' umalowanych na zie- - A& bez k°loOTOtków' j7 zrobionych własnym dem z gęsich piór i so-- tory Brudnego puce u-koloro-wymi nitkami robakami przyiro- - do połatanego plecaka r _ inoo rnL-l- l Rlltpl- - io z iai" : SS-erbat-ą zatkanej i"-"-- '- a je buruM-- i iw~ - fLne zazdroszczę mu siły inJci WZrUSZeii ftiujiii 'fcifcnad °da wzruszen-ii- S ii uzbrojony w angiel-- fc Stoiska niemieckie kolo i francuskie złki — nic ?£3iuż przeżyć ificia sa lekkie giet 5gV iTinjmale --Mają lueauuc mv ciężar i pitci niezawodny każdy rucn ręki Precyzyjne kołc-tocz- a się bezgłośnie i iP swojego wneirca kac-- Minebną ilość żyłki Spla- - Ffroie sa idealnie wywazo- - JftuUe — funkcjonalne sn saire w sooie juku Uoty 1 Pe'nl!t Prz lni ltdme służbę fosiaoam dSnarzędzia najlepsze jakie mieć Są a raczej wyda-lać takie — dzisiaj Bo itro może się zdarzyć że jEbnym sklepie przy Quai re niedaleko Pont Iloyal Uang lub u Storka 'w :lium" czy Residenzstrasse mi coś jeszcze bardziej do- - ego od tego co juz mam urządzenie którego pre- - przekracza wszystko co :j-s-l ttędkarski dotąd wy-ilo- ał Kupuję to lub w sprzęcie wprowadzam Słownik duży of Stanisławskiego AN- - WKO-POLS- KI zawierają- - nad 100000 wyrazów w gitne]' oprawie i drugi tom K0-ANGIELS-K1 wyd Fund Kościuszk Za te olbrzymie tomy — 5 to najobszerniejsze sło- - i jakie kiedjkolwiek by- - iydane imówienia nadsyłać na NEW CITIZENS'AlD' ' 'SEFMĆE' 'r' BP0 Box 84U-S- r "B"""1 lontreal Que Canada 87-8- 0 Maryną laoire "Kh na POCIĄG Nr 302901 1 pustkę" ZW-SMEM?- g oapowieanie mowacje Tak więc moje narzędzia nie są tyl- ko doskonałością dnia dzisiej-szego ale są coraz lepsze pod-legają prawom rozwoju albo-wiem postęp także w tej dzie-dzinie jest zjawiskiem nie ule-gającym wątpliwości Słowem — moje narzędzia są zawsze ostatnim wyrazem tego co nie-sie postęp Takie są moje narzędzia — i do diabła umiem się nimi posługiwać! Łowię już ryby lat czterdzieści z hakiem i mam na rozkładzie parę ładnych smoków będę je pamiętał do końca moich dni Miałem chwile dobre i złe długie nie kończą-ce się godziny czekania i chwi-le niespodziewanej niezwykłej pomyślności Bywałem w miej-scach tak lybnych że przypo-minały kadzie pełne świątecz-nych karpi — i byłem nad w o darni które zdawały się być zbiornikami napełnionymi trują-cą cieczą pozbawionymi śladu życia Zdarzało mi się widzieć jak te na pozór martwe wody oczyszczały się i ożywiały na-gle jakby nawiedzone przez ła-wice wędrownych ryb Miałem wielkiej pomyślności w strumieniach zimnego deszczu w skwar sanitgo południa i w czarną noc Wszystko- - znam wszystkiego już doświadczyłem radości zwy-cięstwa i goryczy porażki Ug-inałem się pod ciężarem zdoby-czy i odchodziłem znjji wody z pustymi resini" 1 głupim uczucienr-jyerc- u Znam roz-- maitc-ffod- y bywałem Pole- - ryby ich siu i się za- - Podkarpaciu Łowiłem Niem-nie wysokim bladym nie-bem i w Dniestrze na dnie ja-rów pogrążonych w głębokim cieniu Czegóż więc zazdroszczę jemu którego spotykam od lat w tym samym pociągu wraca-jącego z niedaleka 7 jakichś wertepów dzikich dołów i za-lewisk nawot nie wiem gdzie on łowi Ja podróżuję tą linią daleko do końca potem prze-sada- m się na autobus o jadę dalej nad wielką rzekę płyną-cą w okolicy żyznej dobrze za-gospodarowanej wśród brzegów uregulowanych i uporządkowa-nych Jest tam wiele pięknych zakątków ozdobionych starymi 'drzewami dębami topolami lipami szerokich spokojnych toni i wykrotów ocienionych 1 Maryną wszystko skończone Ma- - na nie słyszy już ostatnich słów Je-- Zasypia spokojnym głębokim snem Idyby opadała na dno cichei słonecz- - F-in- y pełnej kwitnącycli jaśminowych Maryna zamknęła za sobą drzwi i znalazła sie na klatce schodo- - P-Tysta-neła hv 7nP7Prnnnp tchu Dla- - 0 brak jej powietrza? Przecież nie bie- - nie dźwigała niczego prócz lekkiej ""ej torebki z kilkoma drobiazgami 'a W eórp anhurh C7nrvrh ścia- - szarych kamiennych stopniach sie w fantastvcznv zvffzakowatv Mi głowa i Dnacvch sie w coraz -- wyż- "foaną godziny i-fe-lo jej się nagle iż jest uwięziona E? Powrotu do świata który tam poza giętymi przez nią samą drzwiami za- - J iumuałtoj uiu:#Muit4 : prowau3u: uu wmiciiun szerokich ulic alej i dróg Niektó- - "n można przejść drogę odwrotną J- - którą ona przed chwilą odbyła — można z powrotem do ff tamtvm świppio T-ncf-nł JprZV — "01 iesZP7P ' nr-n- 1 miirannu-clr-a hra- - OlOŻe 1U7 firtCTDHJ- - i nip nnlP7V 20 c d°kąd sie udał Tn snrawa dla niei I?! milczą pozamykane przed nią la-r- ne drzwi ph-W- ! mioCTi--i-ń nłweh m jedyna droga stojąca przed nią {Q to wejście schodami na pierwsze 01 Jedyne drzwi do których ma klucz wizytówka: „Roman Sto-czynie- r" Wszystko w nipi broniło sie !£?ao przeciwko temu brakowi moż-- £ wyboru w jej pojęciu niewoli któ-'tti- ez jeszcze nie tak dawno prag- - ucięcie przed zamachem ze :p Jerzego "Rdzenia u j ™~- - i- - — - ueiuuierna nuua uudiiua- lltamyćl 4 i--- _m f--i „-- -- i--- cv ' "-sadzon-ego wygodnie i kCe: gdzie każdy sprzęt musi być I J 1 Stap niałmioTinip n3 JTa mioo tI : i :~:„~oTn rSWarvna " ij„„ __ I --" da posiłku- - od_rana do nocy Barbara Gordon LflSii[LLLiL!LeLLLBiLaLLaVilŁHiLHiK (Opoialadanie) pochylonymi nad wodą wierz-bami Okolica przypomina trochę pejzaże Ruisdale'a a jeszcze bardziej Poussina jest groźna i malownicza ale jej dzikość utrzymana jest mocno w ry- zach Aby ustrzec naturę przed żywiołami które pustoszą ja bezplanowo ludzie pobudowali tamy i umocnili brzegi rzeki Nawet to co jest dzikie: białe nagie jak koić pnie drzew sterczące na mieliznach grani-towe głazy wtopione w zieleń strome usypiska i poszarpaae wykroty — wszystko to wydaje się być zakonserwowane utrwa-lone zabezpieczone przed dal-szym zdziczeniem i robi trochę wrażenie eksponatów wystawia-nych w parkach na widok pu-bliczny a czasem nawet przy-pomina makiety krajobrazowe jakie widuje się w wielkich europejskich ogrodach bota nicznych i zoologicznych Wielu wędkarzy jeździ w tam-te okolice samochodami Ciągną za sobą przyczepy weekendowo rozbijają na brzegu w cieniu pięknych starjili drzew kolo-rowe namioty Spędzają w nich często całe urlopy wraz z ro-dzinami żonami i dziećmi za-bierają navet ze sobą psy Urządzają się na biwaku wygo-dnie rozstawiając krzesełka i stoły gotują obiady na kuchen-kach zasilanych gazem z czer-wonych butli których zapas przywożą z sobą Łowią oczy-wiści- e ryby Napotykam często wędzibka wbite w brzeg w po bliżu obozów jk r?ctajacp na na gdy właściciele oddn Podolu na Mazurach ii ją tymczasem spokojnie na pod nn S1P M Łazienek Elegancką nntrinion „i jęciom obozowym lekturze al-bo drzemią na leżakach Oży-wiają się rano i o zachodzie słońca widzieć ich można wte-dy idących powoli wzdłuż brze-gu Łowią na błystkę odpra-wiają w skupieniu ten eleganc-ki rodzaj rybołóstwa który ma coś z myślistwa lub w ogóle strzelectwa ale jakby spełnia-nieg- o na niemym filmie w zu-pełnej ciszy Nie mam samochodu ani in-nych luksusowych urządzeń bi-wakowych ale nikomu ich nic zazdroszczę i nie pragnę Ja mam sprzęt jakiego oni wła-ścicel- e tych tam cudpw nigdy mieć nie będą Ten doskonały sprzęt pozwala mi sprostać wszystkim okolicznościom do cierać wszędzie i działać w naj 41 aby prędzej minął pusty dzień i zapaść było można w sen dający chociaż chwilo-we zapomnienie To życie które wiodła u boku Romana Stockiego było znośne właściwie tak dłu-go dopokąd szło się przez nie nie przysta-jąc i nie oglądając się ani za siebie ani dookoła — niby gościńcem dość równym gładkim niezbyt wyboistym lecz za to zasłaniającym sobą cały horyzont tak że gdyby zapytać jaki cel tej drogi nie bar-dzo wiadomo co odpowiedzieć Idzie się i już Pozornie nie męczy nie ma się o co potknąć ale biada jeżeli się stanie i ro-zejrzy po bokach Szarzyzna i pustka zwię-dła i przykurzona chuda zieleń Gdy zbyt mocno zaświeci słońce lub burza zasko-czy — nie ma gdzie się skryć ani do cze-go przytulić Nie istnieje cień który by ucieszył brak też ciepła które by wzru-szyło Kiedy się przystanie na takiej drodze jak współżycie z Romanem człowiek czuje nagle że jest bardzo bardzo zmęczony Na śmierć zmęczony Każdy następny krok i dzień jest już nie do wytrzymania Na przykład sprawa dzieci Gdy Maryna próbuje żartować z dziećmi pieści je i ża-łuje _ Roman patrzy na nią Tak patrzy że uśmiech zamiera i opadają ręce Te dzieci mają już wyznaczony swój los Zo-sia jest muzykalna ma ładny głosik i lubi tańreyć — każde szkolne przedstawienie to dla niej przeżycie Maryna chciała żeby Zosia poszła do szkoły muzycznej Moja córka nie będzie fikać nogami na scenie przed byle kim Pójdzie na me-dycynę A Jacek będzie inżynierem Mały Jacek nic jeszcze o tym nie wie lecz Maryna za to wie iż postanowienia pana Romana są nieodwołalne Na nic nie zdadzą się protesty gdyby dzieci upodo-bały sobie inny cel w życiu Marzenie to coś co nie ma prawa obywatelstwa w świe-cie 'inżyniera Stockiego Maryna myśli wstępując po schodach: mimo wszystko --wytrzymałaby chyba jesz-cze to życie z Romanem gdyby nie wró-cił Jerzy' Człowiek może długo wytrzymać głód — nieszczęście się zaczyna kiedy zo-baczy kawałek chleba którego na dodatek nie wolno mu dotknąć Maryna czuje jesz--cz- e woń własnej rozgrzanej słońcem skóry Ten zapach ciągnie za Jiią jak gdyby krok w-kr- ok jej śladem postępował- - cały Part trudniejszych nawet warunkach terenowych Moje wędziska się-gają dalej moje kołowrotki niosą przynętę na większą od-ległość A kiedy nadejdzie chwi-la w której rozpocznie się wal-ka — mój sprzęt nie zawiedzie Będzie pracował dla mojego zwycięstwa i da z siebie wszyst-ko na co go stać Oto mam więc rybę którą złowiłem za pomocą mojego doskonałego sprzętu w rzece płynącej przez piękną okolicę którą opisałem Ryba leży na brzegu u moich nóg patrzę na nią Ale cóż to? Dlaczego na jej widok moje serce nie bije tak mocno jak tego oczekiwałem dlaczego jej uroda nie jest tak olśniewająca jak się spodziewa-łem? Czemuż moja ryba wyda-je mi się brzydsza od tej którą złowił on człowiek któremu za-zdroszczę? Oko mojej ryby po-zbawione jest blasku łuska wy-daje się blada i matowa płet-wy bezbarwne Co dziwniejsze — kiedy jej dotykam mam wrażenie jak bym miał na dłoniach rękawiczki jak by moje palce utraciły władzę i uczucie albo jak by ryba nie była istotą żywą tylko przed-miotem zrobionym ze sztuczne-go tworzywa z masy papiero-wej z gumy? Podnoszę oczy i nagle z prze-rażeniem widzę że cały ten bo-gaty krajobraz o którym tyle powiedziałem jest tyJUo obra zem lub raczej opisem a więc czymś co nie zawiera materii głębi brakuje mu nawet po-wietrza jest iec czymś co nie-mal nie istnieje A rzeka? Wo-da która przecież płynie? Jest tyiko korytem napełnionym ni-czym jjst strugą pustki jakby wspomnieniem po czymś czego nigdy nie było i zostało tylko przeze mnie wymyślone Kiedy wracam znad tej rzeki w połowie drogi na małej nie-pozornej stacyjce wsiada on Telefon telewizyjny Japońskie Towarzystwo Matsuszita Electric Industrial Co poinformowało o skon-struowaniu nowego telefonu telewizyjnego który pracuje na konwencjonalnych dwu-przewodowych liniach telefo-nicznych Wideofon składa się z 9-c- a-lowej lampy kineskopowej kamery i nakręcanej tarczy Człowiek ten nie zajmuje się pisaniemv ani niczym podobnym jest prawdodopobnie robotni-kiem budowlanym Ale w swo-im wypłowiałym i wytartym ubraniu -- z połatanym pieca kiem na grzbiecie z wędzis-kie- m bez pokrowca przewiąza-nym w dwu miejscach sznur-kiem z siatką pełną ryb — jest istotą konkretną człowie-kiem z krwi i ko'ści Układa po-woli swój plecak i wędzisko na półce siatkę wiesza na haczy-ku Oto siedzimy naprzeciw sie-bie koło okna palimy papiero-sy rozmawiamy Pociąg niesie nas do domu Nad jego głowa chwieje się siatka z rybami Być może nawet na pewno nic są one większe od tych które ja złowiłem — ale jakże za--' zdroszczę mu ich! To jadowite uczucie zazdrości lęgnie się gdzieś w moim brzu-chu rozlewa się wypełnia cale moje ciało od pięt aż po czubek głowy przenika do krwi za-truwa mnie Słucham tego co mówi człowiek siedzący naprze-ciwko mnie Patrzę na siatkę z jego rybami Widzę tam w wilgotnej trawie w liściach ta-taraku i mięty wodnej sre-brzyste leszcze szmaragdowe liny i złote szczupaki Mimo i od wielu godzin są martwe zachowały urodę istot żywych Ich łuska pokryta jest jeszcze śluzem oczy zachowały blask życia a skrzcla czerwień krwi To są ryby prawdziwe Moje uczucie zazdrości jest silne i bardzo złe ale na swoją obronę mam to że chyba wiem skąd się wzięło: jestem sam sobie winien posunąłem się za daleko w ulepszeniu mo-jego sprzętu rybackiego narzę-dzi za których pomocą łowię Ich doskonałość zamiast zbliżać — oddziela mnie i oddala od zwierzyny na którą poluję niszczy świat w którym ona ży-je odbiera rzeczom — ziemi wodzie drzewom — ich praw-dziwy byt A mnie pozostają tylko słowa coraz więcej słów Kornel Filipowicz telefonicznej Aparat jest tak pomyślany że litery i rysun-ki szkicowane przez jednego z rozmówców mogą być wido-czne na ekranie współroz-mówc- y Nowy dwuprzewodowy sys-tem wideofonii pracuje na konwencjonalnej Unii' telefo-nicznej Obraz jest 'wyraźny jak w normalnym telewizo-rze T lv Łazienkowski — kwitnące w nim kaszta-ny i ta ławka i ptak mieszkający w krza-ku nad ławką Tylko Jerzy nie idzie Od-szedł z całym ciepłem swoich mądrych orzechowych oczu swoich ramion które czuła przez chwilę wokół ciała Z gardła Maryny wydobywa się jęk Chciałaby zaskowyczeć jak pies który zgu-bił czy stracił swego pana Czy miłość przypomniana nagle i niepotrzebnie jest tego przyczyną — czy zadraśnięta przez wzgardę mężczyzny kobieca ambicja — czy że zbyt inne jest życie niż takie jakie pasowałoby do jej małego serca jej ma-łych wyobrażeń o szczęściu i małej życio-wej filozofii? Cichy ciepły spokojny dom nad którym zawsze jest pogodnie Cóż by ją obchodziło wtedy że gdzieś tam biją pioruny i cierpią jacyś ludzie! Jeszcze na chwilę przystanęła pod drzwia-mi żeby odwlec choć trochę wejście do mieszkania Dobiegają stamtąd różne od-głosy Słychać jak ktoś mówi: — Gdzie też może być Maryna? To Roman Wrócił ze Śląska wcześniej niż zapowiadał Może naumyślnie? — Nie mówiła mamie dokąd idzie i kie-dy wróci? — A czyż ja ją pytam? Twoja żona sam jej pilnuj i radzę ci dobrze pilnuj Czy ona mi kiedy co mówi? Co ją twój dom obchodzi i dzieci? Te tyrady teściowej dobiegają do Mary-ny urywkami widocznie raz wchodzi ona do pokoju raz wychodzi kładzie dzieci spać zagląda do kuchni Maryna zaciska pięści Na dole trzasnęły drzwi ktoś idzie po schodach Co pomyśli o niej tik stojącej jak skuta przed własnymi drzwiami? Otwo-rzyła je i weszła do mieszkania Teściowa dreptała już po kuchni i jękliwym głosem strofowała Antosię — Mówię Antosi stale że pan lubi świe-żo parzoną herbatę Kto tak 'Antosię na-uczył? Roman siedział przy stole i jadł kolację Znad talerza podniósł na Marynę ciężki oskarżycielski wzrok Pierwszy odruch Maryny stanowi chęć ucieczki Uciec od tego wzroku przykuwa-jącego ją do miejsca pd tej wielkiej cięż-kiej postaci pochylonej nad stołem i prze-żuwającej wolno systematycznie każdy kęs jedzenia Roman dba o swoje zdrowie i hi-gienę Mawia stale: — Dobrze przeżuty pokarm to połowa zdrowia Za chwilę padną słowa od których też należałoby uciec Maryna chce za wszelką cenę uniknąć awantury — coJje że ner-wowo jej nie wytrzyma Opanowała się chociaż ręce jej drżą usiadła przy stole i zapaliła papierosa Mówi tez sensu żeby przerwać groźną ciszę: — Wróciłeś — Jak widzisz Nie pal kiedy ja jem Może nawet ma rację Często miewa ra-cję — w sposób obrzydliwy Przecież wi--d- zi że jest zdenerwowana Maryna "odkła-da" papierosa Dlaczego właściwie tak boi Nr 31 Z okazji przypadającego" w roku 1968 Jubileuszu polecamy dwie specjalne PACZKI "JUBILEUSZÓW $1630 Ponadto odbiorca "paczki "Jubileuszowej" opłaconej przed upływem 31-g- o grudnia' 1968 r moie w drodze losowania uzyskać premie w postaci MOTOROWERU "KOMAR" lub nagrodę pocieszenia: serwis '" porcelanowy na 6 osób Na kaide 1000 paczek "jubileuszowych" rozlosowana będzie 1 premia główna oraz 10 nagród pocieszenia Zamawiać należy vr PEKAO 392 Bay St lub u "DEALERA' Zamówienia i zlecenia pocztą oraz informacje Pekao "Dealer" ANDY'S PARCEL TO EUROPĘ AGENCY Box 141 Postał Station "D" Toronto 9 Ont 77-- P W MROKACH PODŚWIADOMOŚCI Wypowiedź psychoanalityka Hugh Drapera: "Nie ufam ludziom którzy pożyczają samochód własnym żonom Nurtują ich przeważnie podświadome pragnienia Albo pragnienie nowego samochodu albo nowej żony albo jednego i drugiego" a NIEUSTABILIZOWANA SYTUACJA — Czy pani jest wdową? — Chwilowo tak # BŁOGOSŁAWIONA NIEWIEDZA Pierwsza nowozaślubiona: — A pani mąż czy chrapie? Druga nowozaślubiona: — Nie wiem Myśmy sie po- brali dopiero cztery dni temu # WYMIJAJĄCA ODPOWIEDZ Długo długo się ociągała alc wreszcie doń przyszła Uszczę-śliwiony acz i nieco strwoiany o możliwe komplikacje zapy-ta 1 „c '14 ' „t „ — Amęźowi powiedziałaś Jźc idziesz dokąd? — Do przymiarki się — zawsze bała się Romana? Stanowi on dla niej jakąś siłę wyższa --potęgę nie-pojęta Gdyby nie ten prawie zabobonny lek jaki Roman w niej budzi może potra-fiłaby przywiązać się do niego może dziś znalazłaby dla niego te słowa"! gesty które pomogłyby irn odzyskać wzajemne zaufa-nie? Nie mą tych słów nie ma tych ge- stów Jest tylko strach i wstręt — Przecież wystarczyłoby — myśli Ro-man — żeby teraz wstała podeszła przy-tuliła sie pocałowała i spytała czy nie je-stem zmęczony podróżą czy chce jeszcze herbaty a moż zaparzyć trochę kawy Pvłbv iej wdzięczny i za to W Katowi-cach rozgorzała awantura 'zarzucali mu że j!0 Zamdiest zbiurokratyzowany od da-chu do piwnic i że on Roman nie rozumie dueha przemian W podległych izakładach wykonywanie planów szło opornie iakieś starp Drzpoisy których on nrzecipż nie wy-myślił tvlko je stosował fi to jak skrunu-Jatni- e stosował!) hamuą inicjatyw załóg Czyż on ma odpowiadać za -- wszystkie grze- chy główne minionych lat?! Gdyby Maryna byłą inna żona opowie-działby jej o tym wszystkim pożalił sie Ale ona siedzi i milczy nieruchoma jak kamień nastroszona czuina zła- - mecha-nicznie obraca pierścionek na palcu Ten pierścionek też od niego — w piątą rocz-nice ślubu Skruszyć by tę jej kamienną postawę! — A gdzież to moja pani chadza o' tej porze? Można wiedzieć? — pyta drwiąco' Maryna wzrusza ramionami — Nie wolno mi? Na spacerze bvłam W Łazienkach — mówi nagle zdecydowa-nie ze złośliwą przekorną satysfakcją — Cooo? — dziwi sie Roman i rzuca jak sędzia śledczy zaskakująco i ostro: — Sama? — Czy ci nie wszystko jedno? — pyta Maryna trochę zaczepnie i zła jest na sie-bie Po co daje się wciągać w kłótnię? I tak przegra — O nie! Nie jest mi wszystko jedno dokąd i z kim chodzi moja żona i co o tym powiedzą ludzie — No tak ciebie zawsze tylko to obcho-dzi co kto powie — Nie ty będziesz mi robić wymówki Więc — z kim? — Sama — Kłamiesz — A jeżeli kłamię? — To idź sobie gdzie chcesz W moim -- domu Marynę ogarnia nagła wściekłość — W twoim domu w twoim domu! Tak samo twój jak mój! A jak będę chciała to sobie pójdę O — do rodziców pojadę do Ameryki i tyle! — Nigdy jeszcze nie ośmieliła się tak mowie do Romana — Dobrze — syczy Stocki — Idź so bie idz gdzie chcesz Choćby na ulicę tam skąd cię wziąłem I gdzie poniewiarafcyś się teraz beze mnie czekając na tego two jego męża Ale zebys wiedziała: jpd„ ten dach juź nie wrócisz "Nigdy rozumiesz nigdy w życiu dzieci nie zobaczysz! - Oprócz' niezwykle Interesującego zestawu ływnotei I smakołyków kaida paczka za-wiera upominki: zagraniczna zapalniczkę i ze-staw [mportowanych podręcznych narzędzi $1630 Toronto CZAS J U Ż ZAMAWIAĆ! BOŻE NARODZENIE SIC ZBLIŻA! -- CAWIAGA CO LTD 811 Queen Sr W - Toronto 3 Ont - EM 4-55- 74 PIECA© NOVE SZYBKIE KORZYSTNE METODY TRANSFERU PIENIĘDZY DO KRAJU BOGATY WYBÓR PACZEK ŚWIĄTECZNYCH LEKI — OWOCE etc Najlepsza najszybsza organizacja wysyłkowa? li-wwi- afot '-"- "' 'i1"nn'i¥"frifitiiit PACZKI OKOLICZNOŚCIOWE I ŚWIĄTECZNE OWOCE POŁUDNIOWE MATERIAŁY WĘGIEL ZLECENIA DO WYBORU PRZEKAZY PIENIĘŻNE Najkorzystniejsze Gwarantowane bez ifa wysyła: Przedstawiciel PKO HIGH PARK TRAUEL CENTRĘ 1574 Bloor Street West Toronto 9 (obok Dundns St W) Przyjmujemy również zleeenin tnlnfonicznie- -- ojd-yły- o DJj-ył- y j-- h NIE ZWLEKAJCIE! Nar) klienci otrzIytlmftiamj iltUnKiwZPIlAulTiNJI(Krlfnnkvolorowy Kalendarz ga ™' iitSWWłWCWSHiSBgBłWglWWr?MiJJilitr Edmund Jan Grudowski (UPOWAŻNIONY DEALER PEKAO) 256 Lakcshore Rd East Porr Credit" Tcl278-701- 7 -- PACZKI ŚWIĄTECZNE PACZKI ŻYWNOŚCIOWE — PRZEKAZY PIENICŻNEkjjLEKARSTWA I OWOCE POŁUDNIOWE'—'"MASZYNY) PRZYRZĄDY ROLNICZE SAMOCHODY Zamówienia" przyjmuje się telefonicznie listownie psobiścic Natychmiastowa przesyłka' gwarantowana OPTOMETRYŚCI BADANIE OCZU DOBIERANIE OKULARÓW I "CONTACT LENSES" S BROGOWSKI OD 412 Roncesvalles Avo (blisko Howard 'Park) Ylzyty po (clcronIctnm porozumieniu 53M2S1 BUKOWSKA BEJNAR OD 274 Roncetvallet Avo (przy Ccoffrcy) Wliyty po telefonicznym porozumieniu 532-549- 3 L LUNSKI M LUNSKI OD MSc 470 College Sf (blUko IUthurit St) Wizyty po telcfonlcznn porozumieniu 921-392- 4 J SZYDŁOWSKA OD f 637 Sf Clair Ąve W '(bllłko Balhunt Sl- - Wizyty po tclcfonlcznyn porozumieniu 653-378- 4 'ókyJ 1596 Bloor 360-212- 9 poprawiaj 77 83 JEDYNY POLSKI SALON PIĘKNOŚCI WarycTs Boauty Parlor Specjalizacja trwałej ondulacji "Pprmnnent Wavcs" Bathurtt 3684432 Dentyści JINDRA JINDRA LEKARZE DSNTYICI przyjmują 'wieczorami uprrftdnlm telefonicznym Spadlna 922-084- 4 (powyłej DANUTA LUBICZ LEPARSKA LEKARZ DENTYSTA Przyjmuje uprzednim po:ozumlenlem Roncesvalles Gcofrcy Mallut LEKARZ DENTYSTA przyjmuje wieczorami uprzednim porozumie-niem telefonicznym Toronto 762-100- 9 SADAUSKAS LEKARZ DENTYSTA Przyjmuje uprzednim telefo-nicznym porozumieniem 5314250 Grenadier Boncesralleo WYBITNIE OBNIŻONE CENY powodu zmiany kierownictwa CENA OKULARÓW OD $14:95 OPTICAL STUDIO St W 396 QUEEN ST W sienny Nr 32 "N porozumie-niem 535-6252- 1 APTEKA LANOISA 368-312- 61 TORONTO ONT Obtłunulsca Polonie Kanadvliks WysyEłaumroypy Wykonujelmekyarsrtewceapty kPaonlsakdiyjosrkaizein!nykcrnajkorwa-e- j W 1wiennvm doskonale tar Ui E tł&J ¥M 31 1& i fe? iv m ??: $ 't W W Zy w nu zarouotneale Mmopoczucle lekantw nadzwyczajne wartośct r Mtaw — Sj lub 2 S B RO w 216 St ~ Dr M Dr V Ukta t w obotr i 18 Rd — 49-- P Dr za tclcfo- - nlcznm Tel LE 5-99- 7 282 Av (róg Et) 1S--P Dr V takie 1 wi loboty za 184 Elllf Avo — 3 Tel 37--P Dr W za Teł 12? Rd (drufl dom ot t--P z Tel od 'fał Ir wolne od "cła do Jów Snbka i obsługa okresie nnWatnir-n- r witamin: _' :- -: — ?- -- 1 kupnie czepków :£ Bloor) fachowa uunn-i- N J(hcaey ofgeóvlenre) Na scllku seuzWnoneiuceilkizuweybiiókr o Vaw- -v fa f3 t- -r ' - - ' J - i ~ i uu i na : ! kąpielowych ciemnych okularów-- ' płynów cpaJe--' nfSShJLbilr'Sro'wl?1 tonycb frołmy jiaa wkrótce odwiedzie ! l"Tykorrysuc te okazje ~ f - T' — iV?5=--i=-— MnrMlilrni6irDiii--- = — i r r T IłHSSS sajśrssijra Vt"ii rt- -: :n i '-SoT- -ftaWśm wm LSi„ 46-m- k Hi ! m-- M ?SfiW-- Ymmi :! i-irs- ? :iiW-Jrł-w3J J®JI te imi Im m i II' 6 ' --# J35-- fi Uh H? WłTB hm rłftfl LI I r7 1 f) ii M ii Ri I |
Tags
Comments
Post a Comment for 000359b
